Musisz zainstalować flash player pobierz instalator
WYDANIE
NADZWYCZAJNE
SLOT
ART
FESTIVAL
Lubiąż
2010
Redaktor Naczleny
Martyn Woźniak
SPIS:
str. 3-5
Nie marnujmy ani chwili!
str. 6-7
Fotogaleria warsztatów na Slocie
str. 8-11
Pobudka Indywidualności
str. 12
Nowy Dźwięk, Nowy Wymiar, Nowy Człowiek
str. 13-17
Moda Slotowa
str. 18
Performance Dudzińskich
str. 19
Slotowe Promyki
str. 20
REDAKCJA
Nie marnujmy ani chwili!
felieton
Slot wydaje się być miejscem dla ludzi pełnych pasji i otwartych na wszelkie nowości. Dowiedziałam się o nim od znajomej, która również przyjechała w to miejsce pierwszy raz...
Początkowo podchodziłam do niego z dystansem. W końcu tylu nowych ludzi i zderzających się ze sobą kultur. Później jednak przekonałam się, że wszyscy są szalenie otwarci i mili. Nie często spotyka się to w dużych aglomeracjach, gdzie większość z nas mieszka. Żyjemy w ogromnych blokowiskach czasem nawet nie znając naszych najbliższych sąsiadów. Głupi i ślepi na wszystko, co nie dotyczy nas bezpośrednio. Jednak „Slot” jest zupełnie inny i stanowi swoiste oderwanie się od dotychczas prowadzonego życia. Przekonałam się, że jednak można zaczepić obcego człowieka i zacząć rozmawiać na każdy praktycznie temat. Od pogody, czy narzekań na chłodne noce po wymyślanie genialnych planów na zmianę dotychczas panującego ustroju. Podstawową rzeczą, która stanowi główną część festiwalu są warsztaty. Jest ich tak ogromna ilość, że każdy może znaleźć coś dla siebie. Czasem nawet żałuje się, że nie można iść na to, co się chciało z powodu zwykłeg braku czasu. Osobiście byłam na paru warsztatach zuełnie nie związanych z tym, co robię na co dzień ani zainteresowaniami. Przekonałam się, że warto próbować nowych rzeczy i bawić się wszystkim, co istnieje w otaczającym nas świecie. Dlatego też trzeba wykorzystywać każdą minutę i nie marnować jej na takie głupoty, jak
sen. Tym bardziej, że noc jest to czas, w którym dzieje się najwięcej. To właśnie wtedy startują wszelkiego rodzaju koncerty. Ogromna iość scen pozwala na znaleienie swojego miejsca, gdzie możemy spokojnie usiąść i posłuchać ulubionych brzmień. Ponadto na slotoiczów czeka masa afejek, w których można pokonać sen pobudzającą mate.
Czekają również wykłady. To właśnie na nich poznajemy odpoiedzi na wszelkie nurtując nas pytania bądź też znajdziemy wygodne miejsce na odżywczą drzemkę.
Bardzo ważnym punktem „Slotu” są modlitwy i rozwijanie naszej wiary. Istnieją punkty, gdzie w spokoju i zupełniej ciszy można pobyć jedynie ze swoimi myślami i Bogiem. Dla tych, którzy preferują wspólne śpiewy ku Jego czci i chwały organizowane są koncerty. Zaraz po przyjeździe natrafiłam na właśnie takie wydarzenie. Byłam zupełnie zaskoczona jak fenomenalnie tłum potrafi łączyć się ze sobą i tym samym sprawiać sobie nawzajem taką przyjemność śpiewając z ogromnymi uśmiechami na buziach. Tak więc nie dajmy się przytłoczyć nawałem wrażeń i wykorzystajmy każdą nadarzającą się okazję.
Magda
GRA NA KUBECZKACH"
Michael przyjechał z Francji. W wieku 16 lat uciekł z domu, sam nie wie dlaczego - wyszedł do sklepu na zakupy i na dwa lata trafił do Polski. Grał na basie w kilku zespołach. Na Slocie gra towarzysko z różnymi zespołami. MUMIA:
Przyszedłem na pole namiotowe z przypadkowo poznaną koleżąnką po babeczki czekoladowe.
Nagle zobaczyłem mumię, która ganiała za ludźmi i nie chciała się fotografować. Była z "velvetu" i powoli się rozpadała...
Michał Wala
chór
FOTOGALERIA: WARSZTATY
Pobudka indywidualności.
Każdy z nas dostal wielką rękawicę ochronną, okulary, młot kowalski i kawałek metalu do obróbki.
Myślicie, że przeniosłem się w czasie i trafiłem do kuźni? Skądże znowu! To było preludim do jednego
z ponad setki warszatatów na Slot Art Festiwal 2010..
Moja obecność na Slot Art Festiwal 2010 była absolutnie spontanicznym, nieplanowanym wydarzeniem,
A jak wiecie, z nieplanowanymi i spontanicznymi wydarzeniami bywa różnie. Nie przeczę, moja wiedza o celu podróży była niewielka, niepełna. Zaś motorem zachęcającym do wyruszenia
do Lubiąża stała się szczątkowa informacja o przedsięwzięciu. Wiedziałem, że każdego dnia odbywają się
warsztaty artystyczne, lecz „gdzie, co i jak” pozostawało nieodkrytą tajemnicą.
A tejemnice, jak dobrze wiedzie, działają pobudzają na wyobraźnię.
Kiedy pierwszego dnia dostałem informator festiwalowy, zostałem bardzo miło
zaskoczony. W mig uporządkowalem
moja niepełną wiedzę. W sumię, przez cztery dni dostępne były 133 warsztaty artystyczne.
Zatem fizycznie nie było możliwości uczestnictwa w każdym z nich. A szkoda, bo wybór przed
jakim festiwalowicze stanęli dawał praktycznie nieograniczone pole rozwoje, bądź kontynuacji indywidualnych
zainteresowań.
Tematyka zajęć była przeróżna: od nauki żonglerki, czy jazdy na rowerze jednokołowym, przez
tworzenie rysunku, do wykładów filozoficznych bądź psychologicznych.
Moim pierwszym „zajęciem” było kowalstwo i wytwarzanie broni białem. Niezwykłość tego warsztatu można
było zauważyć już od strony technicznej, kiedy to w czwartek rano aż do ostatniego
dnia imprezy nie było miejsc na zapisy. Sama zabawa byla bardzo ciekawym i
przede wszystkim nowym doświadczeniem.
W trakcie pracy czułem się jak czeladnik cechu kowalskiego, wykonującego roboty na zlecenie.
Każdy z nas dostal wielką rękawicę ochronną, okulary, młot kowalski i kawałek metalu do obróbki.
W czasie jednej tury trwającej niespełna dwie godziny trzeba było wykuć sobie prowizoryczny nóż.
Niestety w trzy osoby uwijające się w pocie i w trudzie przy jednym kowadle nie dało się szkończyć działa
na „perfekt”. Dzięki temu zabawa była jeszcze lepsza, ponieważ z surowego prętu wychodziły przeróżne kształty.
Osobiście zrobiłem ogromną łyżkę o ostrych końcach.
Wielkim plusem warsztatów była możliwość zabrania ze sobą rzeczy, które sam stworzyłeś pod okiem
fachowców. Liczba osób zangażowanych w doskonalenie własnych umiejętności potwierdziła, że cała przedsięwzięcie okazało gigantycznym sukcesem.
warsztatami.
Tak jak już wcześniej wspomiałem nawet najgorszy pesymista był w stanie znaleźć sobie twórcze
zajęcie na tym festiwalu i wyjść z niego z pełnym uśmiechem na twarzy.
Martyn Woźniak
fot. Michał "Byku" Wala
fot. Ala
SLOT ART FESTIVAL to wiele wydarzeń kulturalnych, warsztatów, koncertów, spotkań, dyskusji, zabawy.
for
Nowy dźwięk, nowy wymiar, nowy człowiek
Takie motto widnieje na stronie internetowej Slot Art Festiwalu.
To jedne takie kilkudniowe alternatywne wydarzenie w Polsce (4-10 lipca),
na którym można się uczyć, bawić i rozwijać się: także duchowo.
To propozycja doskonała dla osób, które mają dość wakacyjnej
rutyny. To dla nich są setki warsztatów, kilkadziesięt wykładów.
Tu można spoktać miłośników różnych sztuk, zawodów i profesji.
A wieczorami potańczyć przy doskonałej muzyce znanych zespołów. Od kilku lat do kompleksu pocysterskiego w Lubiążu na Dolnym Śląsku Slot Art
Festiwal ściąga kilka tysięcy osób. Może i tym razem został pobity rekord,
bo na klasztornym dziedzińcu, polach namiotowym było bardzo tłumie.
Dominuje język polski, ale spotkasz tu także Niemców, Czechów, Amerykanów
i Anglików. W tym roku był nawet Japończyk.
wSLOTy MODA NA SLOT ART FESTIVAL 2010 Na górze: Olusia, Teo, Duśka.
Olusię inspiruje muzyka klasyczna i lata 80-te, gdyż lubi filmy country. Tea wyciąga ubrania z szafy babci, słucha jazzu i drum'n'bass. Duśka zaś chodzi najcześciej po lumpeksach a szaleje za cygańskim punk rockiem i rock'n'rollem.
Po lewej: Natalia. Jej ulubione sklepy to H&M i New Yorker a jej muzyka to reggae.
Na lewo: Paula. Ubiera się głównie z H&M, Zarze i w lumpach. Inspiruje się retro - klasykiem. Słucha drum'n'bass i progressive rock.
Na górze w środku: Agnieszka. Kręci ją muzyka alternatywna. Ciuchy - lump.
Na dole w środku: Milena. Ubiera się również w lumpach. Muzyka: post punk, lata 80.
Po prawej: Marlena. KUpuje rzeczy na allegro i w lupmach. Jej ukochana muzyika to metal i gotyk
Po lewej: Maciej. Inspiracje czerpie z kosmosu. Słucha wszystkiego, byle grało.
No góze w środku: Mikołaj. Słucha elektro a ubiera się w H&M.
Na dole: Moni. Tak jak Mikołaj kupouje ubrania w H&M.
Po prawej: Liza. Lizę kręcą rockowe klimaty a ciuchy znajduje głównie w H&M i Mango.
sonda: Milena Nieścioruk i Małgorzata Ornoch
foto: Michał "Byku" Wala
PERFORMANCE DUDZIŃSKICH Wg mnie była to opowieść o powstający życiu, etapach rozwoju.
Przechodząc przez Katederę klasztoru, tuż po koncercie L.U.C usłyszałam, że zaraz ma się rozpocząć występ Dudzińskich - performance. Było bardzo późno a występ był spontaniczny. Skusiałam się, usiadłam i poczekałam. Na scenie stao kilka dziwacznych sprzetów do grania a na ścianę skierowane zostało światło z rzutnika. Zaraz po rozpoczęciu zrozumiałam po co - widz mógł oglądać wszystko, co się dzieje na scenie od góry - jak oko boskie. Nastrój wnętrza, dźwięki, ruchy mimiczne pana Dudzińskiego ścignęły, pomimo późnej godziny, mnóstwo widzów. Muzyka i gest były bardzo transowe. A co po tym zostaje? Na drugi dzień na można było zobaczyć na wiszącym płótnie efekt performance'u. Okazało się, że cała akcja działa się właśnie na płótnie a występujący ojciec i syn grali dosłownie ojca i syna...
SLOTOWE PROMYKI
CO MOGE WIEDZIEĆ
A CO POWIEDZIEĆ
Z KIM BYWAĆ
Z KIM NIE ZADZIERAĆ
ODPOWIEDZI JAK
ZAIREN PIASKU NA ZIEMI
JAKO POKAZAĆ
TO CZYM ŻYJĘ
JAK SIĘ NIE BAĆ
I NIE COFAĆ
SŁUCHAĆ I BYĆ SŁUCHANYM
ODPOWIADAĆ ODWAŻNIE UKŁADAĆ CZĘŚCI
W CAŁOŚĆ
ODRZUCAĆ SPLEŚNIAŁE
KRZYCZEĆ ŚWIATU
ŻE ŻYJĘ!
UFAM!
CZUJĘ!
ZOSTAWIĆ W SERCU
TE PIĘKNE WARSTWY
KTÓRE DO KOŃCA
BĘDĄ
WEWNĘTRZNYMI PROMYKAMI
m.
wSLOTowa REDAKCJA: Martyn Woźniak
MIlena Nieścioruk
Paulina Jastrzębska
Małgorzata Ormoch
Melania Mielczarek
Krzysztof Bolek
Magda Pytlarz
MIchał Wala
Agnieszka Wiśniewska
Ola Gostępska
Karolina Gostępska
Marta
Ania