Musisz zainstalować flash player pobierz instalator




Nr 1 WRZESIEŃ/PAŹDZIERNIK 2011 Leśne potyczki

Podsumowanie realizacji projektu Bohater sierpnia 1980 s.2-3 Wybory do Samorządu Uczniowskiego s. 5 Sposoby na nudę s.14-15 s.18

4 października br. do grona uczniów gim-nazjum po ciężkich zmaganiach oficjalnie przyjęto pierwsza-ków. Aby dostąpić tego zaszczytu, na-leżało zwycięsko przebrnąć przez kilka zadań związanych z lasem. W cenie były leśne przebrania i rekwizyty, odgłosy i ruchy, a także znajomość leśnych przysłów oraz pio-senki "Szła dziewe-czka do laseczka". Obowiązkowe wy-posażenie każdej klasy stanowiło też dziesięć rolek ele-ganckiego papieru toaletowego. Wszystkie klasy świetnie poradziły sobie z tymi wyz-waniami i zostały uhonorowane certy-fikatami zwalniają-cymi z odpytywania i kartkówek w po-niedziałek. Zatem - WITAMY W GIMNAZJUM! Poznali toruńskie drogi do Wolności
Uczniowie Gimnazjum nr 10 w Toruniu poznali historię działaczy Solidarności 1980 w Toruniu.


Młodzież z Gimnazjum nr 10 podjęła się nie-łatwego zadania: pod opieką nauczyciela his-torii p. Bartłomieja Wróblewskiego posta-nowiła zgłębić losy i działania toruńskich bohaterów Sierpnia 1980 r. Ich poszukiwa-nia były częścią działań w ramach projektu „Bo-hater Sierpnia 1980” dofinansowanego przez Bank Zachodni WBK w ramach programu „Bank Ambitnej Mło-dzieży”. Główną ideą projektu było utrwalenie pa-mięci o ludziach, któ-rzy mieli odwagę sprzeciwić się władzy komunistycznej. Bo-haterami opozycji w roku 1980, działa-jącymi w Toruniu, byli: Eugeniusz Nierebiński – uczestnik strajków w „Towimorze” i Marek Namysłowski – ówcze-sny student UMK. 23 września br. w szkole odbyło się spotkanie podsumowu-jące projekt, podczas



którego młodzież wy-słuchała relacji gości o lokalnych wydarzeniach związanych z działaniami ruchu „Solidarność”: Ma-rek Namysłowski wspo-minał nastroje panujące wśród studentów toruń-skiej uczelni i sposoby przeciwstawiania się wła-dzy komunistycznej, Eu-geniusz Nierebiński z ko-lei mówił o tajnikach organizacji strajku. Zna-mienne jego słowa: „Nikt nie wiedział, jak się organizuje strajk” i dalej „Paradoksalnie władza sama podpowiedziała –  z wszystkimi nie będzie rozmawiać” najlepiej od-dają to,  jak trudnego wyzwania podjęli się toruńscy pracownicy „To-wimoru”. W ramach projektu poświęconego działaczom „Solidarności” uczniowie m.in. przygotowali port-folio bohaterów i dokonali nagrań wywiadów, wybrali się do „Towimoru”, przy-gotowali plakaty poświę-cone tematyce „Solidar-ności”. Podsumowaniem spotka-nia był montaż słowno-muzyczny przygotowany przez szkolny teatr Ro-sarium. Oprócz rekonstru-kcji historycznej i teks-tów publicystycznych z tamtych czasów ukazu-jących propagandową działalność władzy komu-nistycznej znalazły się utwory znanych poetów i muzyków opozycji, m.in. Ernesta Brylla „Psalm stojących w kolejce” i „Mury” Jacka Kaczmar-skiego – hymnu polskiego podziemia w latach 80. Ostatnim punktem przedsięwzięcia toruń-skich gimnazjalistów była wycieczka do  Gdańska, która odbyła się we wtorek, 27 września br. Mło-dzież zwiedziła Muzeum Stoczni Gdańskiej, znaną z działań opo-zycji salę BHP, kościół św. Brygidy i plac Trzech Krzyży. Projekt Bohater Sierpnia‘80 był ko-lejnym działaniem poświęconym upa-miętnieniu ważnych wydarzeń historii XX  wieku i  losów jej bohaterów. Iwona Cieślak Pięć dni wśród harcerskiej braci...

Strzał w dziesiątkę

W dniach 21-25 września 2011r. byłam na wycie-czce w Funce. Ra-zem ze mną było czternaścioro ucz-niów z naszej szkoły pod opieką dwóch nauczy-cielek: p. Iwony Wawrzyniak i p. Magdaleny Dawi-dowicz. Oprócz tego była z nami druhna. Droga do Fun-ki trwała 2 godzi-ny. Na miejscu zo-staliśmy przydzie-leni do dwóch domków. Codziennie mieliśmy bardzo dużo zajęć i nie było czasu na nu-dę. Lepiliśmy z gli-ny, uczestniczyli-śmy w zajęciach z ornitologii i limnologicznych, a także w podcho-dach harcerskich. W wolnym czasie graliśmy w karty i piłkę. Mieliśmy też zbiórki harcer-skie z druhną Asią. W Funce spotka-łam kilku znajo-mych ze szkoły w Bydgoszczy oraz z kolonii w Bachotku. W trakcie pobytu byliśmy też dwa razy na basenie w Chojnicach. Było super, choć basen jest mniejszy niż ten, na którym byłam w czasie ostatnich wakacji we  Wrocławiu. Bardzo lubię jeździć na takie wycieczki. Basia Stolarczyk Demokracja w szkole



Wkrótce w naszej szkole odbędą się wybory do Zarzadu Samorządu Uczniowskiego. Moim rozmówcą jest jeden z kandydatów na przewod-niczącego - Łukasz Wiśniewski z kl.IIA. Artur Paczuski: Ulotki, plakaty, wystąpienia a na-wet audycja w radiowęźle, to wszystko na pewno za-jęło dużo czasu. Czy zrobiłeś to sam, czy ktoś ci pomagał? Łukasz Wiśniewski: Pomagali mi moi przy-jaciele i oczywiście ro-dzina, która zawsze mnie wspierała. AP : Jedno z haseł wybor-czych twojej kampanii brzmi: Gdy twój świat się wali, twój polityk cię ocali - skąd ten pomysł? ŁW:  To pozostaje taje-mnicą służbową. AP:  Co zamierzasz zmie-nić w naszej szkole? ŁW:  Zamierzam zorga-nizować więcej dysko-tek, naprawić radio-węzeł, zainwestować w nowe siatki do bra-mek i kontynuować szczęśliwy numerek. AP:  Ostatnie pytanie - czy jesteś pewny zwycięstwa? Trzeba przyznać - konku-rencja jest znana i lu-biana. Na posadkę prze-wodniczącego samorządu kandyduje Marta Żarno-wska, Jakub Kotwica, Aleksandra Zielińska… ŁW:  Nie jestem pewny zwycięstwa. Wiem, że  jest dużo wspaniałych kandydatów, ale nie realizują oni takiej kampanii wyborczej jak ja. AP:  Dziękuję za wywiad i życzę powodzenia. Z ostatniej chwili... 10.10.2011 ogłoszono wy-niki wyborów do Samo-rządu. Zwycięzcą został nasz rozmówca - Łukasz Wiśniewski z kl.IIA. Na Rzecznika Praw Ucznia wybrano Kamila Hałabuzę z kl.IID. Gratulujemy! Pomogli być razem
W piątek 30 września w parku przy ul. Byd-goskiej po raz dziewiąty odbyły się zawody na orientację dla klas integracyjnych Maszeru-jemy i Biegamy Razem. W organizacji imprezy kolejny już raz pomagało mnóstwo wolontariuszy z naszego gimnazjum.


Wyruszyliśmy spod szkoły o godz. 7.30. Na miejscu byliśmy po godzinie 8  i dostaliśmy polecenia, które musieliśmy wykonać. Przed rozpoczęciem imprezy każdy z nas otrzymał odblaskową koszulkę, aby było wiadomo, że pomaga przy organizacji zawodów. Wolontariusze mieli różne zadania. Jedni pomagali zawodnikom dojść do biura imprezy. Drudzy byli na starcie zawodów i rozdawali uczestnikom karty startowe oraz mapy niezbędne do ukończenia trasy. Inni czekali na mecie na powracające grupy. Zapisywali czas przejścia trasy oraz sprawdzali, czy zawodnicy nie popełnili żadnych błędów. W parku oprócz poprawnych punktów stały również punkty stowarzyszone, czyli takie, za które zawodnicy otrzymywali punkty karne. Pozostali wolontariusze pilnowali miejsc, w których były powieszone biało - czerwone kartki z kodem. To właśnie były punkty kontrolne. Każdy z wolontariuszy pilnował nie tylko poprawnych punktów, ale też punktów stowarzyszonych. Nikt nie mógł mówić uczestnikom, który z nich jest dobry. Po kilku godzinach, gdy trasę ukończyła ostatnia grupa, wolontariusze zdjęli punkty z drzew i wraz z koszulkami odnieśli je na metę. Nikt nie narzekał, pomimo że byliśmy w parku bardzo długo. Wszyscy byliśmy zadowoleni, że mogliśmy pomóc przy tak wspaniałej imprezie. Kamil Jabłoński Znów maszerujemy i biegamy razem



W piątek 30.09. poje-chaliśmy całą klasą na Bydgoskie Przedmieś-cie, aby wziąć udział w IX Integracyjnych Zawodach na Orientację Maszeru-jemy i Biegamy Razem. Około godziny 10 byliśmy na miejscu. Zdecydowaliśmy, że wy-startujemy jako jedna drużyna w kategorii TI.  Mieliśmy do pokonania 2000m, ale na szczęście nie obowiązywał nas limit czasu. Każdy uczestnik otrzymał mapę, dwie oso-by karty z zadaniami, a jedna kartę startową do notowania odpowiedzi. Naszym zadaniem było dotarcie do 12 punktów kontrolnych zaznaczonych na mapce. Podczas marszu wyko-nywaliśmy zadania oraz odpowiadaliśmy na często podchwytliwe pytania, np. kto tu był z Markiem czy jakiej farby wandale mieli najwięcej. Ostatnie zada-nie polegało na ułożeniu jesiennej kompozycji z zebranych darów natury. Po zakończeniu marszu dotarliśmy do mety w po-bliżu punktu startowego. Wykonaliśmy wszystkie zadania. Chłopcy świetnie wywiązali się z zadania specjalnego - pomogli pokonać całą trasę Filipowi poruszającemu się na wózku. Uczestnikom za-proponowano posiłek regeneracyjny w postaci zupy fasolowej i chleba ze smalcem. Ponieważ był to też Dzień Chłopaka, przygotowa- łyśmy dla swoich kole-gów laurki z życzeniami i słodki upominek. Spec-jalne życzenia otrzymał Filip, który na co dzień uczy się w domu. Około godziny 13 wró-ciliśmy pod szkołę zmęczeni, ale zadowoleni i pełni wrażeń. Takie wyjścia powinny zdarzać się częściej, ponieważ sprzyjają integracji i nawiązywaniu bliskich relacji między nami. Marta Ordyniec



Którego nauczyciela lubisz najbardziej? Z okazji Dnia Nauczyciela zapytaliśmy o to 33 osoby. Powyżej przedstawiamy wyniki. Bezapelacyjnym zwyciezcą okazał się nauczyciel wychowania fizycznego - Pan Janusz Polakowski. Gratulujemy! Ankietę opracował Artur Paczuski Wspomnienia jesiennego liścia



Wychodzi z pąku. Powoli. Zie-lony, prosty, dumny. Rodzi się. Styka z pierwszymi ciepłymi promieniami wiosennego słońca, ze świeżą bryzą powietrza. Gdzieniegdzie leży brudny, skamieniały śnieg – pozostałość po odchodzą-cej już zimie. Teraz, wyjście z pąku jest jak znak, pierwsza oznaka wiosny. Za to wszyscy go kochają. Wskazuje wiosnę, porę, gdy wszystko się budzi. *** Miasto płonęło. Domy stawały w płomieniach. Krzyk ludzi, panika, matki ratujące dzieci. Patrzył. Jego dom płonął. On stał obok. Jego matka uciekała z krzykiem, wołała na niego. Wołała? Nie, tylko mu się wydawało. Bardziej obchodziło ją uratowanie jej własnej skó-ry, niż rodzonego dziecka. On patrzył. Beznamiętnie, z dystansem obserwował wszystko. Ktoś nim potrząsnął. Oczy-wiście przypadkowo. Biegnący człowiek potrącił go lekko ramieniem. Zacisnął usta, rozglądając się dookoła. Nic nie robił. Przed przezna-czeniem nie da się uciec, a przeznaczeniem wszystkich była śmierć. Jeśli komuś uda się uniknąć kataklizmów, tra-gedii, chorób to i tak jego życie kiedyś się skończy. Teraz. Gdy nastał koniec świata. Z błyszącymi oczami chłopak patrzył na płonący dom na przeciwko. Ludzie wyrzu-cali przez okna meble, sami skakali za nimi. Bezmyślni głupcy. Wyskakują z 10-piętrowego bloku. Kobieta skacze z dziesiątego piętra. Skoczy na ziemię i się zabije. Zginie tak, czy inaczej. Zastanawialiście się kiedyś, co byście zrobili, gdyby tak z dnia na dzień nadszedł ko-niec świata? Niespodziewa-ny. Po prostu budzicie się rano. Nasłuchujecie. Krzyki, płacze, dźwięk syren wozów strażackich i karetek. Co byś-cie zrobili? On nic nie robił. Spoglądał na sanitariuszy i strażaków. Chcą się ratować. Bez sensu. Umrą - myślał, kręcąc głową z lekkim niedowierzaniem. Aż sam się sobie dziwił, że w tym całym ogólnym zamie-szaniu zachowywał spokój. Nawet mógł pozwolić sobie na kpienie z przerażonych ludzi. Nie pomoże. Dzielił z nimi to miasto. Chodził z nimi do szkoły, widywał ich na ulicach. Ale nie pomoże. Ta pomoc i tak nic nie da,  jak koniec nastąpi dla wszystkich. Dla wszystkich ludzi po tym wszystkim nastanie ciemność. Patrzył na wszystkich ludzi. Biedni i bogaci, młodzi i starzy, biali i czarni. Wszyscy równi. Z przeznaczeniem nie można walczyć, nie można go uniknąć. Tak samo jak końca, który właśnie nastąpił.



Zawsze, gdy myślał o końcu świata, wyobrażał sobie aniołów z trąbami, jak mówi Biblia. Tym czasem nie było żadnych aniołów, plag, niczego. Był zwykły kataklizm. Taki jak inne, tylko o wiele gorszy. I niedotykający tylko jakiejś wyspy, wybrzeża, kiedy to ludzie mieszkający w bogatych krajach, siedzą w swoich domach i wpatrują się w telewizor, gdzie dziennikarze podają zastraszająco wysokie liczby oznaczające ilość zniszczonych domów, zmarłych i rannych ludzi. A potem, gdy wszystko ucichnie pokazują tych, który przeżyli. Ciekawe, czy teraz ktoś przeżyje. Czy potem będą starali się po tym pozbierać? – pomyślał. Wyobraził sobie te wielkie cmentarze, mnóstwo grobów, większość zbiorowych i nieopisanych. Bo kto by zdołał zapamiętać dane każdego spośród tych kilkudziesięciu milionów, w samym, jednym kraju? Będzie niemalże jak po wojnie. Tej, co była niecały rok temu. Strasznej, wyni-szczającej wojnie. Różnica polega jedynie na tym, że wtedy człowiek walczył przeciwko człowiekowi, a teraz wszyscy, równi sobie ludzie walczą z żywiołem. Staczają nierówną walkę. Nastała noc. Było normalnie, jak każdego, zwykłego dnia. Na ciemnym niebie było mnóstwo gwiazd. Dookoła było cicho i spokojnie. Jakby było już po wszystkim. Czyżby to koniec końca? Powoli przechadzał się główną ulicą miasta. Czarnym, opalonym chodnikiem. Po jego bokach rozciągały się domy szare od dymu, pod nimi można było dostrzec jakieś figury. Nie był pewien, czy to połamane meble, wyrzucone przez okna, czy też spalone ludzkie ciała. Pomimo nikłego światła, jakie dawał blady księżyc, nadal było ciemno. Nie mógł zatem dokładnie zidentyfikować tego, co go otaczało. Może to i nawet lepiej? W ciągu dnia ten widok mógłby być zbyt wstrząsający i przerażający. Wiedział, że tak wygląda to wszystko za dnia. Że jest okropne, przedstawia coś, od czego chce się uciec. Wiedział, bo widział już coś takiego. Ostatniej jesieni. Kiedy to w roli obrońcy kraju szedł tą ulicą, patrząc uważnie, gotów zabić. Wyczulony na każdy ruch, każdy cień. Wcale tego nie chciał, ale musiał. Nie mógł sprzeciwić się dowódcy. Kazał mu iść za sobą, wykonywać każde polecenie. Powiedział mu dokładnie, czym ma się kierować. Kogo szanować, kogo nienawidzić. Komu ma pluć w twarz, kogo bronić. To było trudne, jak musiał być bezwzględny. Jak nie mógł zareagować na wyciągniętą ku niemu brudną, zmęczoną dłoń, błagalny, wydany ostatnimi siłami jęk. Jak nie mógł pomóc obdartemu ze wszystkiego, nawet z ostatnich łez bezsilności dziecku. Nie mógł, bo taki miał rozkaz. On tam był, żeby walczyć za własny kraj, bezpieczeństwo potomnych. Walczyć w imię Boga, w imię mas. Teraz nie mógł sobie wybaczyć, że tak ślepo kogoś słuchał. Całkiem jakby stracił całą pamięć, wiarę i charakter. Jakby był słabym niewolnikiem, któremu każdy rozkazuje. Którym każdy pomiata. Którego wysyła się tam, gdzie samemu nie chce się iść. Wyznaczono mu kogoś, kogo miał uważać za boga. Kogoś, kogo zdanie jest jedyne, ostatnie, niepodważalne. Miał



być obojętny na to, co działo się dookoła. Miał tylko wykonywać swoje zadania. Pomagać tylko rodakom. Rodakom. Tylko i wyłącznie. Nikomu innej narodowości, który się tu przeprowadził, by uniknąć wojny i śmierci. Mówiłeś innym językiem? Miałeś inną karnację? Inną kulturę i tradycję? Nie było tu dla ciebie miejsca. Wszyscy, nie tylko on mieli być obojętni na ludzką tragedię. Liczyło się to  by wygrać, wszelkim kosztem. Wy-grać wojnę o kraj. By potomni mieli gdzie mieszkać, a starzy co wspominać. By od-czuwać satysfakcję wygranej. Tylko to się liczyło. Ci co walczyli mieli tylko jeden wyznaczony cel, do którego dążyli. Ci, co nie walczyli, których wojna zaskoczyła, którzy nie byli przygotowani, byli oszaleli i opętani przez strach. W każdym kącie miasta można było to wyczuć. Poczuć, usłyszeć panującą rozpacz, gniew i strach. Jesień, której nikt nigdy nie zapomni. Ludzie, którzy przeżyli. Ludzie, którzy stracili bliskich. Którzy możliwe, że potem własnymi rękami odgrzebywali ich ciała z brudnej ziemi. Zakopane tam przez tych, którzy wstydzili się zbrodni jakiej dokonali. Którzy zakopali je tam, chcąc zapomnieć jak najszybciej. Uniknąć bólu wspomnień. By budzić się rano, nie mieć na sumieniu śmierci, cudzego bólu i krzywdy. By spać spokojnie, nie być nękanym przez sumienie. Zabiłem ich, zabiłem. Pozbawiłem dzieci matek i ojców, rodziców córek i synów. Żeby takie właśnie myśle-nie ich nie nękało. By nie budzić się co noc z krzykiem przerażenia. Nie śnić, że straszne, czarne ręce wciągają ich do piekła. Tam, gdzie odpowiedzą za swo-je grzechy. Odpowiedzą za każdego z za-bitych. Odpowiedzą za każdego jak za najbardziej niewinnego człowieka. Za to, że ślepo słuchali rozkazów, choć tego nie chcieli. Tak w głębi duszy nie chcieli. Prawda? On nie chciał. Ale nic nie zrobił. Tak jak nie zrobił nic wtedy, by sprzeciwić się rozlewowi krwi, tak nie zrobi nic teraz, podczas końca. Wtedy jedynie mógł patrzeć, słuchać i robić to  co mu kazano. Teraz nikt mu nic nie kazał. Nikt nie wciskał mu w rękę broni, nikt nie ustalał zasad. Każdy myślał o sobie, on też musiał. Nie musiał teraz myśleć jak dowódca. Musiał myśleć i robić to,  co on sam uważa za stosowne. A co uważał? Znaleźć miejsce, gdzie będzie mógł siedzieć, patrzeć na tragedię, śmierć szalejącą na ulicach, koniec. Gdzie będzie mógł czekać, aż i dla niego nastanie wieczna ciemność. *** Zachód słońca, piękne pomarańczowe niebo. Jak to cudownie jest go podziwiać z wysokości korony drzewa. Pierwszy i ostatni zachód słońca dla pożółkłego liścia. To takie wyjątkowe. Umierać, odchodzić przy ciepłym blasku. Zwijać się i powoli, subtelnie opadać. Upaść, zakończyć swój jakże krótki żywot, nie pozostawiając nic po sobie. Katarzyna Westphal Praca zajęła II miejsce w konkursie literackim Wspomnienia jesiennego liścia

23 września klasa II D wybrała się na wycieczkę do Brzozy Toruńskiej. Wycieczka była sponsorowana przez Radę Rodziców za zdobycie I miejsca w ubiegłorocznym konkursie na "Superklasę". 1. Komu w drogę, temu czas. 2. Do odważnych świat należy. 3. Pora na małe co nieco. 4. Przed Euro 2012. 5. Superklasa!!! 6. Czas do domu. Zdjęcia wybrała Agnieszka Rawska

HEAVY RAIN



Zaczyna się spokojnie. Obserwujemy, jak Etan Mars, jeden z głównych bohaterów wstaje z łóż-ka. Kilka ujęć na twarz i na pomieszczenie. Męż-czyzna powoli otwiera oczy, podnosi się i prze-ciąga. Mamy nad tym wszystkim kontrolę, wy-chylając gałkę analogową we wskazanych kierun-kach. Historia obejmuje kilka lat z życia czterech boha-terów. Są to: Madison Pa-ge - odważna, młoda dziennikarka, Norman Jayden - agent FBI, Scott Shelby - prywatny dete-ktyw, Etan Mars – uta-lentowany architekt wio-dący (do czasu) spokojne życie z żoną i dwójką młodych synów. W mie-ście rozpoczyna się seria tajemniczych morderstw na małych chłopcach. Sprawcą jest tzw. „Zabójca z origami” - jak określa go prasa. Znajdo-wane ciała z kwiatem orchidei na piersi i figurką origami w dłoni są podtopione w desz-czówce. Kto jest zabójcą z origami? Ilu chłopców jeszcze zginie? Co kieruje psychopatą? I co wspól-nego z tą sprawą mają nasi bohaterowie? Tego już dowiecie się, grając w tę grę. Tyle o fabule. Heavy Rain jest grą, której nie da się włożyć do worka z innymi grami. Została stworzona przez studio Quantic Dream, które jako jedyne tworzy gry tego typu. Chyba najlepszym określeniem jest nazwanie jej inter-aktywnym filmem. Oglą-damy, co dzieje się na ekranie, ale to my wybieramy, co ma się wydarzyć. Na przykład w łazience sterujemy ru-chami ręki postaci, gdy ta się goli, uważając by się nie zaciąć. Wybory w grze nie ograniczają się jednak tylko do tego, czy chcemy wziąć prysznic, umyć zęby, czy ubrać się lub pobawić z dziećmi w ogrodzie. Możemy decydować o wie-lu ważniejszych sprawach. Jeśli w którejś z sekwencji popełnimy błąd i bohater zginie, nie będzie opcji restart, nie zobaczymy go już więcej. Dlatego bardzo łatwo jest nam zżyć się z nim. Ilekroć dzieje się coś groźnego, czujemy niepokój o życie postaci. Jeśli chodzi o dialogi - to my wybieramy, co chcemy

Po skończeniu tej gry tytułowy deszcz jeszcze długo będzie dudnić wam w głowach. Ta  znakomita his-toria z pewno-ścią nie da  łat-wo o sobie zapomnieć.

powiedzieć, naciskając przypisany klawisz. Żadna opcja nie jest jednoznaczna. Nigdy nie wiadomo, czy wybierając jedną, nie zamkniemy sobie drugiej opcji dialogowej. To,  co ważne w dialogach, czyli dubbing, zostało zrealizowany po mistrzowsku. Warto wspomnieć, że Heavy Rain doczekał się pełnej polskiej lokalizacji. Poszczególne kwestie zostały zagrane perfekcyjnie. Nie są one sztuczne czy od niechcenia przeczytane z kartki, ale powie-dziane z uczuciem i realizmem. Słuchając każdego dialogu, z łatwością odczytujemy intencje bohatera, jego samopoczucie czy relacje, jakie łączą go z inną postacią. Mamy tutaj tylko jeden mały mankament, a mianowicie dziwnie brzmiące myśli bohaterów. Co ciekawe, nie zaangażowano w ten projekt żadnego zawodowego aktora dubbingowego. Oprawa wizualna także stoi na najwyższym poziomie. Można mówić tu niemal o fotorealizmie. Mimika twarzy została zrealizowana techniką przechwytywania ruchów prawdziwych aktorów. Wszystko utrzymane jest w dość ponurych klimatach. Wszędobylski deszcz i noc naprawdę robią swoje. Poza kilkoma nieostrymi teksturami nie doświadczymy tu wielu niedoróbek. To,  co tutaj wydaje się błędem, w wielu grach jest szczytem możliwości. Kończąc, możemy jedynie polecić wam tę produkcję. Po skończeniu jej na pewno dowiecie się, o co nam chodzi, a tytułowy deszcz bardzo długo jeszcze będzie dudnić wam w głowach. Ta znakomita historia nie da o sobie zapomnieć. Jeśli nie kupicie Heavy Rain, stracicie bardzo wiele. Zaopatrzcie się w ten produkt. Naprawdę warto. Gra ukazała się wyłącznie na Playstation 3.  Damian Czapski, Adam Grześkowiak Książka pod okiem specjalisty
Książki…codziennie je spotykamy, czy to w szkole, czy to w do-mu. Mamy na ich temat własne zdanie. A jakie jest zdanie jednej z osób pracujących w szkolnej bibliotece? Zapraszamy do prze-czytania, co na temat książek (i nie tylko) sądzi Pani Milena.


Stanisław Kawka i Sebastian Lewandowski: Jak to się stało, że Pani znalazła pracę w tej szkole? Pani Milena: Przez trzy lata wykonywałam inny zawód. Byłam brokerem ubezpiecze-niowym. Po trzech latach zdecydowałam, że wracam do szkoły, bo to jest to, co lu-bię, co chcę robić. Zaczęłam szukać pracy tu,  w  Toruniu, bo przedtem mieszkałam w Rzeszowie. Tutaj moja córka chodziła do przedszkola. Gdy szłam ją odebrać, miałam jeszcze czas, więc przyszłam tu do szkoły. W poniedziałek weszłam do sekretariatu, złożyłam podanie i zapy-tałam, czy jest wolne miejsce. Okazało się, że pani, która pracowała przede mną, przechodzi na emeryturę. Pani Dyrektor mnie „obejrzała’’ i powiedziała, że mam przyjść następnego dnia, aby „obejrzała” mnie p. Agnieszka. Porozmawiała ze mną, a w środę już wiedziałam, że jestem przy-jęta do pracy. Szybko to się odbyło. S.K.i S.L.: Jaki jest Pani kontakt z nauczycielami? P.M.: Z nauczycielami? Każdy nauczyciel  jest człowiekiem. Jedni nam działają na nerwy, z innymi lubimy przebywać, ze mną jest tak samo. Jednych lubię, in-nych mniej, ale na pewno wszystkich szanuję. Nie ma człowieka, który byłby lubiany przez wszystkich. Na pewno nie wszyscy mnie lubią, ale najważniejsze jest to,  by się wszyscy szanowali. S.K.i S.L.: Co, według Pani, daje nam czytanie książek? P.M.: Myślę, że taką bardzo ważną rzeczą, może nie najważniejszą, ale bardzo ważną jest to,  że książki rozbudzają wyobraźnię, a wyobraźnia potrzebna jest do nauki, do życia, do wielu różnych czynności, które w życiu wykonujemy. Poza tym czy-tanie sprawia, że robimy się wrażliwsi na krzywdę, otoczenie. Robimy też mniej błędów ortograficznych, bo są wśród nas osoby, o których mówimy, że są wzrokow-cami. Jeżeli się dużo czyta, to zapamiętuje się słowo jako obraz. Odwzorowuje się jako obraz fotograficzny. Czytanie jest też na pewno dla wielu osób relaksem. S.K.i S.L.: Co mogłaby Pani polecić do czytania uczniom? P.M.: Nie da się wszystkim uczniom polecić tej samej książki. Każdy z nas lubi czytać co innego. Jeżeli już lubi czytać. Od kilku lat w naszej szkole odbywają się Wieczory Fantasy, na które przychodzi tylko grupa uczniów zainteresowana tym gatunkiem literatury. Jest też grupa, która nie lubi takich książek, czyta tylko książki obyczajowe. Inni przychodzą wyłącznie dlatego, że lubią horrory czy kryminały. Jest wiele książek z tzw. literatury klasy-cznej. W pamięci utkwiła mi np. książka



pt. „Książę Gotfryd: rycerz gwiazdy wigi-lijnej’’. Do tej pory gdzieś ją mam, taką starą trzymam. Natomiast teraz ucznim klas gimnazjalnych poleciłabym książki Ewy Nowak. Ta pani jest z wykształcenia psychologterapeutą. Pisze bardzo fajnie o współczesnych problemach dziewczyn i chłopaków. Maluchom poleciłabym książki Beręsewicza o rodzinie Ciumków. S.K.i S.L.: Którzy uczniowie częściej wypożyczają książki? Z podstawówki czy gimnazjum? P.M.: W naszej bibliotece najczęściej wypożyczają maluchy z podstawówki. Kla-sy drugie, trzecie, czwarte. Niestety im starsza klasa, tym mniej uczniów wypo-życza książki. Dzieje się tak też dlatego, że młodsze dzieci przychodzą do nas na zajęcia. Jest bardzo dużo rodziców, którzy dbają o to, żeby książki były ważne w zyciu ich dzieci, żeby dzieci je czytały, oglądały obrazki. Czytanie to nie jest tylko czytanie słów, ale to jest także oglądanie. Obraz mówi o książce, a dzieciaki bardzo lubią takie książki oglądać. W klasie czwartej i piątej jeszcze czyta bardzo du-żo dzieci, natomiast później coraz mniej, ale są to już „wyrobieni czytelnicy”. Przy chodzą oni po konkretne książki. Wiedzą, że chcą książkę przygodową albo litera-turę fantasy, lub inną, a lektury to już muszą czytać obowiązkowo wszyscy. S.K.i S.L.: Sądzi Pani, że jest to spo-wodowane różnicą wieku? P.M.: Na pewno w tym przypadku różnicą wieku. Inną ciekawością świata. S.K.i S.L.: Żyjemy dziś w skompute-ryzowanym świecie. Niemal każdy z nas posiada komórkę i dostęp do In-ternetu. Co sądzi Pani o książkach elektronicznych? Czy miała z nimi Pani styczność? P.M.: Tak, miałam styczność z książkami elektronicznymi. Osobiście wolę trady-cyjną książkę. Kiedy książkę mogę trzy-mać w ręku, kiedy mogę przewracać kar tki, słyszeć ich szelest. Każda książka ma swój zapach, lubię chłonąć ten zapach. Lubię tę książkę zamknąć, gdzieś ją poło-żyć, wziąć ją do ręki, natomiast takie książki elektroniczne… no… nie wiem nawet, jak to nazwać. Tradycyjne czytanie książek jest o wiele zdrowsze. Jednak wy-daje mi się, że ta elektroniczna książka zapanuje. Na pewno będą osoby, które będą czytać takie książki. W tej chwili jest bardzo dużo młodych osób, są nowe poko-lenia, które idą na skróty albo po prostu jest to dla nich łatwiejsze. S.K.i S.L.: Niedawno znaleźliśmy przy-słowie chińskie, które brzmiało mniej więcej tak: „Kiedy przeczytam nową książkę, to tak, jakbym znalazł no-wego przyjaciela, a kiedy przeczytam książkę, którą już czytałem, to tak jakbym spotkał się ze starym przy-jacielem’’. Co Pani sądzi o tym przy-słowiu? P.M.: Zgadzam się z tym przysłowiem. Myślę jednak, że znaczenie tego przy-słowia rozumieją przede wszystkim osoby starsze. Młodsze często mają problemy z interpretacją przysłów, a teraz, gdy czytają tak mało książek, mogą go nie zrozumieć. S.K. i S.L.: Jaki gatunek literatury jest Pani najbliższy? P.M.: Czytam wszystko, co możliwe. Bar-zo lubię czytać literaturę fantasy oraz książki obyczajowe. S.K. i S.L.: Dziękujemy za wywiad. Z przymrużeniem oka...
Prosto z gwiazd ;)


• Waga 24.09-23.10. Powiem wprost: jesteś beznadziejny. Mimo że Twoje relacje ze znajomymi były naprawdę dobre, Twoja nad-mierna samoocena może to popsuć… Więc pamiętaj, że świat nie kręci się wokół Ciebie… • Panna 24.08-23.09. Masz fajnych kumpli, dobre oceny, spoko rodziców, ale Twój budżet jest koszmarny. Choć wszystkim chwalisz się, że oszczędzasz, już dawno świnka skarbonka nic nie dostała… Postaraj się!!!! • Lew 24.07-23.08. Miłość wisi w powietrzu…;) Nie broń się dłużej przed nadchodzącym od dawna uczuciem. Nie mów też za wiele pod wpływem negatywnych emocji, gdyż możesz kogoś urazić... • Rak 22.06-23.07. Obudź się!!!! Mimo że rok szkolny w pełni, Ty ciągle jesteś na wakacjach….. Z  ocenami krucho, uczyć się nie chce… Z takim podejściem nie zajdziesz daleko, więc weź się w garść!!! • Bliźnięta 22.05-21.06. Zastanów się, czy to,  co robisz, jest Twoją pasją, a nie tylko marzeniem rodziców… Nadszedł idealny czas, by zapisać się na zajęcia dodatkowe i zacząć myśleć o własnych marzeniach;) • Byk 21.04-21.05. Co tu dużo mówić, ten miesiąc jest wprost stworzony dla Ciebie!!! Szczęście na peno Ci dopisze, a jeśli trochę podziałasz, mogą spełnić się Twoje najskrytsze marzenia!!! Więc do dzieła!!! • Baran 21.03-20.04. Masz jesiennego doła… Czemu? Sam nie umiesz sobie na to odpowiedzieć… Uśmiechnij się;) Inni będą Cię lepiej postrzegać i przede wszystkim sam poczujesz się lepiej;)

UWAAAGA!!! Jeśli: >masz lekkie pióro > jesteś bystrym obserwatorem >marzysz o karierze dziennikarskiej, dołącz do naszego zespołu redakcyjnego! Nie zwlekaj! Skontaktuj się z opiekunem gazetki - p. E. Ferfecką.

• Ryby 20.02-20.03. Tłoczysz w sobie bardzo dużo informacji i nie masz się komu wygadać… Przez to jesteś nerwowy, spięty i nie możesz się skupić na sprawach ważnych. Może zacznij pisać pamiętnik, to Cię uspokoi;) • Wodnik 20.01-19.02. Siedzisz 5. godzinę przed komputerem i mówisz, że nie wyjdziesz, bo jesień, bo zimno… Korzystaj z pięknej pogody i nie ulegaj komputerowi czy telewizji! Przy okazji skończą się bóle głowy itp.….;) • Koziorożec 22.12-19.01. Musisz wyjaśnić stare spory. Jeśli o nich zapomnisz, kiedyś mogą być wykorzystane prze-ciwko Tobie. Powiedz każdemu, co o nim myślisz;) Poczujesz się zdecydowanie lżej;) • Strzelec 23.11-21.12. Pomagasz wszystkim dookoła, lecz dla siebie samego czasu nie masz;( Naucz się odmawiać innym. Poczujesz się znacznie lepiej. Odrobina egoizmu raczej nie zaszkodzi;) • Skorpion 24.10-22.11 Twoja impreza urodzinowa będzie fantastyczna!!! Oprócz tego najbliższy okres przyniesie Ci kilka sprzeczek, jednak twardo stój przy swoim, gdyż będziesz miał rację;) Wróżka Lukrecja ;) Zapraszamy do partyjki...



Warcaby są  dyscypliną sportową. W Polsce regu-larne rozgrywki warca-bowe rozpoczęto w 1973r. Zagraj z nami 1. Zawodnicy rozgrywają swoje partie na 64-polo-wej warcabnicy. 2. Zaczyna zawodnik gra-jący białymi pionami. 3. Ruchy zawodnicy wyko-nują na przemian. 4. Dotknięcie ręką piona powoduje, że trzeba nim wykonać prawidłowy ruch. 5. Bicie jest obowiązkowe. 6. Bicie wykonuje się do przodu i do tyłu. 7. Kolejność bicia damką czy pionem jest dowolna. 8. Wszystkie piony podle-gające biciu muszą być zbite. 9. Przy różnych możliwo-ściach bicia należy obo-wiązkowo wybrać wariant o większej ilości zbić. 10. Jeżeli w trakcie bicia pion dojdzie do pola przemiany /ostatniej linii warcabnicy/ i musi kon-tynuować bicie, to nie staje się damką. 11. Nowo utworzona damka może wykonać ruch w następnym posu-nięciu. 12. Damka może pokony-wać dowolną ilość wolnych pól. 13. W czasie bicia można zmieniać kierunek ruchu. 14. Oderwanie ręki od przesuniętego piona powoduje, że ruch uznaje się za wykonany. 15. Przy braku możliwości wykonania ruchu przez obu graczy /zablokowanie figur/ przegrywa ten zawodnik, który pierwszy nie może wykonać ruchu. Filip Falkowski Maciej Welka Źródło:wikipedia.org/wiki/Warcaby_polskie Wszystkich miłośników gier planszowych (i nie tylko) zapraszamy do Kącika gier towarzyskich. Kontakt: biblioteka szkolna, p.Milena Michalska