Musisz zainstalować flash player pobierz instalator









"Different language - one smile" - spotkanie narodów Od 14-21 maja mieliśmy okazję gościć uczniów innych krajów- wywiad z Arkiem Lubakiem.


W ubiegłym tygodniu nasza szkoła miała zaszczyt gościć uczniów ze współpracujących szkół: Hiszpanii, Włoch, Niemiec oraz uczniów toruńskiej szkoły nr 8. Przebieg tego wydarzenia zechciał opowiedzieć nam jeden z uczniów naszej szkoły, który brał w tym udział, Arek. Redakcja: Jak wspominasz ubiegły tydzień, kiedy to w swoim domu gościłeś włoskiego gościa? Arek: Atmosfera była niezwykła. Dzięki bliskiemu kontaktowi z Pierluigim, mogłem poznać kulturę Włoch oraz podszlifować język angielski, w którym się porozumiewaliśmy. Przeżyliśmy razem wspaniały tydzień i żałuję, że to już koniec. Redakcja: Czy były między wami jakieś problemy w porozumiewaniu się? Arek: Oczywiście, że tak, jednak nie było sytuacji, kiedy kompletnie byśmy się nie dogadali. Używaliśmy trzech języków i jakoś dawaliśmy radę. Redakcja: Umiesz pochwalić się jakimiś nowo poznanymi słowami? Arek: Wiem, że śniadanie po włosku to "colazione", a dobranoc to "buonanotte" i parę słów, których nie powinienem tutaj przytaczać. Redakcja: Co robiliście przez ten tydzień?



Arek: W sobotę i niedzielę odwiedziliśmy Golub-Dobrzyń i Sopot oraz Gdańsk. Takie wyjazdy pomagały nam zintegrować się. W tygodniu chodziliśmy normalnie do szkoły, przy czym uczestniczyliśmy w lekcjach pokazowych, wspólnych grach zespołowych. W wolnych chwilach mogliśmy wybrać się do Torunia na zakupy, bądź kręgle, a także na polską pizzę. Braliśmy udział w dyskotece w Lubiczu i kolacji pożegnalnej w szkole w Toruniu. Redakcja: Co myślisz o imprezach pożegnalnych? Arek: Wydarzenia te pozwalają nam przeżyć ostatnie chwile razem i ostatecznie podziękować za wspólnie spędzony czas, przy czym nie obyło się bez łez. Redakcja: Jak wspominasz dzień, w których musieliście się rozstać? Arek: Chciałem, żeby te chwile nigdy nie nadeszły. Człowiek uświadamia wtedy sobie, że tych ludzi widzimy po raz ostatni. To naprawdę przykre. Redakcja: Czy masz kontakt z zagranicznymi gośćmi? Arek: Internet pozwala nam komunikować się codziennie, między innymi przez takie portale jak facebook czy skype. Redakcja: Życzę Ci  abyś jak najdłużej utrzymywał kontakt z zagranicznymi przyjaciółmi i bardzo dziękuję za wywiad. Arek: To była dla mnie przyjemność. Aleksandra Puszko Finał Powiatowego Konkursu Interdyscyplinarnego



W związku z obchodami dwusetnej rocznicy urodzin Fryderyka Szopena 5 marca br. w naszej szkole odbył się finał pierwszego Powiatowego Konkursu Interdyscyplinarnego Muzyka wierszem malowana, którego pomysłodawcami byli nasi nauczyciele sztuki. Wśród zaproszonych gości nie zabrakło pani Inspektor Oświaty,pani Inspektor ds. Kultury, Sportu i Turystyki oraz Przewodniczącej Komisji Edukacji, Kultury i Sportu Powiatu Toruńskiego. Uroczystość,rozpoczął dyrektor naszej szkoły, pan Andrzej Siemianowski.Następnie pani Aleksandra Kwiatkowska przybliżyła w kilku słowach idee, cele i strukturę konkursu interdyscyplinarnego. Wyjaśniła ona, iż projekt Chopiniada 2010 nawiązujący do słynnych dziewiętnastowiecznych spotkań artystycznych zwanych od nazwiska ich organizatora – Franciszka Schuberta – Schubertiadami i zainicjowany z początkiem stycznia br. składał się z trzech części.Wszystkie konkursy odbyły się w trzech kategoriach wiekowych.Owa konkursowa rozmaitość i przenikanie się różnych dziedzin sztuki wyraźnie nawiązujące do romantycznej syntezy sztuk miały przybliżać uczniom szkół powiatu toruńskiego sylwetkę i twórczość Fryderyka Szopena. W założeniu impreza ma mieć charakter cykliczny i odbywać się w marcu każdego roku. Po wręczeniu wszystkich nagród, o co poproszono zaproszonych gości, zebrani mieli okazję obejrzeć prezentację nagrodzoną konkursie multimedialnym autorstwa Jagody Wiśniewskiej ze Szkoły Podstawowej w Łążynie, następnie zaś wysłuchać krótkiego spektaklu słowno muzycznego. Występy laureatów konkursu recytatorskiego – Niny Jędrzejewskiej ze Szkoły podstawowej nr 3 w Toruniu, Macieja Kwiatkowskiego ze Szkoły Podstawowej w Gronowie, Kacpra Krupińskiego ze Szkoły Podstawowej nr 2 w Lubiczu oraz Joanny Pawlikowskiej ze Szkoły Podstawowej w Chełmży, która zdobyła Grand Prix konkursu, przeplatały się w nim z grą na fortepianie utworów Szopena dwóch uczennic Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej w Toruniu – Marii Mieszczankin i Marty Frank. Maria Lamparska
Wywiad z panią Dorotą Fydrych


Co oprócz historii i wiedzy o społeczeństwie jest pani mocną stroną? - Jeśli chodzi o wiedzę, to myślę, że geografia- znajomość mapy świata i wielu ciekawych miejsc, a także historia filmu. To było moim głównym zainteresowaniem w liceum. Bardzo lubię też koszykówkę i trochę chyba o niej wiem. Jak wspomina Pani pierwszą wycieczkę z uczniami naszej szkoły? -Byli to uczniowie klas szóstych i piątych uczęszczający na kółko historyczne. Pojechałam z nimi na zamek do Golubia- Dobrzynia. Miło wspominam ten wyjazd. To była pierwsza mała wycieczka. Kolejną był kilkudniowy wyjazd do Krakowa z gimnazjalistami. Jak na razie wszystkie te wyjazdy były udane i bardzo miło je wspominam, a co najważniejsze - uczniowie zawsze chętnie ze mną jeździli, więc chyba byli zadowoleni. Czy zdarzyło się kiedyś Pani coś śmiesznego w szkole, co utkwiło na zawsze w Pani pamięci? W szkole zdarza się wiele śmiesznych sytuacji. Kiedyś



sprawdzałam zeszyty ćwiczeń, miałam ich wtedy bardzo dużo, bo około stu. Postawiłam kilka jedynek za brak zadań. Później szukałam moich ćwiczeń i okazało się, że sama sobie postawiłam jedynkę, bo był też tam mój zeszyt ćwiczeń. Opowiadałam to potem uczniom i mieli ubaw ze mnie. Generalnie jest dużo śmiesznych sytuacji, najczęściej główna rolę grają w nich uczniowie. Bardzo lubię gdy na lekcjach wiele się dzieje i kiedy mogę sobie z uczniami pożartować. Co pani lubi najbardziej w naszej szkole?   Przede wszystkim lubię uczniów i  pracę z nimi, szczególnie, gdy udaje mi się ich zachęcić do dodatkowych zadań, konkursów, jak np. do ostatniego Turnieju mitologicznego. Myślę, że Lubicz jest dosyć przyjemnym środowiskiem, raczej nie spotkałam się tu z agresją, czy szczególnie chamskim zachowaniem. Czuję się tutaj dobrze i jestem zadowolona z tej pracy. Lubię też szerokie i czyste korytarze w naszej szkole. A czego Pani najbardziej nie lubi w szkole? - Jeżeli chodzi o uczniów, to nie lubię nieuczciwości, cwaniactwa, ściągania i sytuacji, w których uczniowie są dla siebie niemili, nieprzyjemni i wulgarni. Razi mnie takie zachowanie, bo jest mi ono obce w życiu prywatnym, więc bardzo zwracam na to uwagę. Jaką klasę lubi Pani najbardziej? -Każda klasa ma w sobie coś szczególnego. Nie mogę powiedzieć, że była jakaś klasa, której nie lubiłam. Najtrwalej jednak wiążemy się z klasą, której jesteśmy wychowawcą. Każda jest inna i każdą się lubi za coś innego. Poza tym nie wartościuję uczniów i klas. Mogę tylko dodać, że są klasy, z którymi pracuje mi się lepiej, a z innymi gorzej. Czy jest coś, bez czego nie potrafiłaby Pani przeżyć jednego tygodnia? - Chyba kontaktu z innymi ludźmi. A jeśli chodzi o gadżety, takie jak np. komórka -  to  raczej nie jestem uzależniona. No może ciężko byłoby mi bez samochodu… Jeśli mogłaby Pani wybrać kogoś ze sławnych osób, z którymi chciałaby Pani porozmawiać, to kogo by Pani wybrała?  Hmm... Dużo jest takich osób, ale większość z nich nie żyje, np. Napoleon Bonaparte. Bardzo chciałabym też porozmawiać z niedawno zmarłym pisarzem i publicystą - Ryszardem Kapuścińskim, którego twórczość bardzo lubię. Jest też kilku sportowców, a szczególnie koszykarzy oraz muzyków, których bardzo chętnie bym poznała. Co dla Pani jest najważniejsze w życiu?  W życiu najważniejsze jest zdrowie i miłość, a także rozum i inteligencja, aby ciekawie przez nie przejść. Czy stara się Pani być tą samą osobą w domu i w szkole?  Raczej tak... nie tworzę sobie dwóch światów. Wiadomo jednak, że w domu i w życiu prywatnym jestem bardziej swobodna. W pracy - szczególnie jako nauczyciel, nie można sobie na wszystko pozwolić. Jakie są Pani plany na wakacje ?  Jak zawsze mam dużo planów, dużo podróżuję i intensywnie spędzam wakacje. Mam nadzieję, że w tym roku spełni się moje wielkie marzenie i pojadę do Syrii oraz Jordanii. Jakby Pani określiła siebie w kilku słowach? Trudno mi tak o sobie mówić. To może wy o mnie coś powiedzcie? He  he… - z poczuciem humoru, miła, życzliwa, tolerancyjna, świetnie i gustownie ubrana. Miło to słyszeć. Dziękuję bardzo. Dziękujemy za rozmowę. Rozmawiały: Agnieszka Jankowska, Karolina Sadowska, Natalia Gruszczyńska. Uczniowie- bogowie
Konkurs mitologiczny - uczniowie - walczący bogowie


W marcu bieżącego roku odbył się konkurs mitologiczny organizowany przez panią Dorotę Fydrych z pomocą uczniów klasy II B. Jury składało się z nauczycieli i  uczniów gimnazjum. W konkursie udział brały klasy pierwsze gimnazjum. Konkurs składał się z konkurencji, w których trzeba było wykazać się wiedzą i sprawnością fizyczną. Najpierw trzeba było przygotować plakat, który prezentował nazwę drużyny. Wymagane było przygotowanie okrzyku lub hymnu prezentującego dany zespół. Punktowany był również ubiór zawodników, jak i  wygląd konia trojańskiego zbudowanego z zawodników danej drużyny. Kolejną dyscypliną był rzut piorunem do celu. Wybrany gracz z drużyny musiał trafić w środek obręczy tak, aby piorun przeleciał przez nią. Każdy z zawodników miał trzy próby. Jeszcze inną konkurencją była wiedza o bogach. Każda drużyna wyznaczała dwie osoby z zespołu, które musiały odpowiadać na pytania. Ostatnia konkurencja wzbudziła w zawodnikach niesmak. Wyznaczona osoba z drużyny, musiała wypić miksturę bogów, stworzoną przez uczniów klasy drugiej. W jej skład wchodziły nieznane składniki, które nigdy nie zostaną ujawnione. Sama organizatorka konkursu, pani Dorota Fydrych, nie wiedziała, co wchodzi w skład napoju. Konkurencja polegała na jak najszybszym wypiciu przysmaku. Nie można było wypluć lub wylać cieczy, ponieważ wtedy zawodnik zostałby zdyskwalifikowany i jego drużyna nie zdobyłaby punktów. Wszystkim drużynom konkurs bardzo się podobał. Uczniowie poprosili panią Dorotę, aby zorganizowała kolejną edycję. Nauczycielka postanowiła wysłuchać prośby uczniów, toteż kolejne zmagania odbędą się w czerwcu. Piotrek Przewięźlikowski Sportem nasza szkoła stoi
Sportem nasza szkoła stoi


Uczniowie naszej szkoły bardzo lubią wiele dyscyplin sportowych, zaczynając od piłki nożnej, kończąc na tenisie stołowym. Cztery lata temu została wybudowana hala widowiskowo-sportowa, dzięki której uczniowie mogą trenować swoje ulubione konkurencje. Aby jeszcze bardziej rozwijać umiejętności sportowe uczniów, szkoła w najbliższym czasie planuje wybudowanie obiektu sportowego „Orlik 2012”. Nie znamy szczegółów, wiadomo jednak, że obiekt ten będzie znajdował się przy ulicy Piaskowej obok Zespołu Szkół numer 1 w Lubiczu Górnym. W naszej szkole sport odgrywa dużą rolę. Mamy wielu utalentowanych uczniów. Warto wspomnieć o drużynie piłkarek ręcznych, które mają na swoim koncie imponujące osiągnięcia. Nie tylko w tej dziedzinie sportowej osiągamy sukcesy. Lekkoatletyka również jest na wysokim poziomie. Nawet niewielkie turnieje organizowane pomiędzy klasami cieszą uczniów, nauczycieli i kibiców. Każdy chciałby zabłysnąć i czymś się wykazać. Starania członków drużyn nie idą na marne. Jeżeli jest tylko jakakolwiek możliwość, uczniowie angażują się w uczestnictwo w zawodach. Mimo tego, że nasza szkoła ma jeszcze pewne braki w zakresie sprzętu sportowego, jak i obiektów, to jej uczniowie mogą poszczycić się wieloma osiągnięciami sportowymi. Zawdzięczają to własnej pracy oraz dużemu zaangażowaniu nauczycieli i sympatii kibiców, których mają coraz więcej. Kamil Witkowski Prawda o ustawkach
Ustawki - dziękuję, nie biję


Z wywiadów oraz pytań zadawanych uczniom wynika, że wielu nastolatków brało kiedyś udział w bójkach lub było ich świadkiem. Najczęściej odbywają się one w miejscach odludnych, gdzie trudno o  kogoś, kto mógłby zainterweniować lub wezwać policję. - Ludzie jeżeli coś widzą i tak się w to nie mieszają. Dorośli często nie mają świadomości o tym, bądź wolą udawać, że nic nie wiedzą – mówi jedna z uczennic. Zdarza się, że nie tylko dzieci, ale również ich rodzice bagatelizują bójki, traktując je jako niegroźne przejawy konfliktów młodzieży, co jest zjawiskiem karygodnym. Nie wszyscy bowiem zdają sobie sprawę z realnych zagrożeń i konsekwencji agresywnych zachowań wsród dzieci i młodzieży. Uczniowie, którzy wdają się w bójki, mogą spodziewać się nie tylko obniżonej oceny ze sprawowania, wezwania rodziców, rozmowy z pedagogiem i psychologiem

Ustawki – temat niechętnie poruszany przez nastolatków, aczkolwiek wydarzenie, w którym młodzi ludzie chętnie biorą udział.

szkolnym, ale w skrajnych przypadkach, jeśli dochodzi do zagrożenia zdrowia i życia, dyrektor kieruje sprawę do prokuratury. Taki uczeń trafia dodatkowo pod nadzór kuratora i może być nawet relegowany ze szkoły. Szokujące są przyczyny, dla których uczniowie, ryzykując tak wiele, wdają się w bójki. Często są nimi: zwykła nuda, brak zajęcia, nieumiejętność rozładowania stresu i  rozwiązywania konfliktów albo źle rozumiany "honor". Jedna z uczennic tłumaczy ten proceder w ten sposób:  Wielu ludzi uważa, że "ustawki" są głupie, ale dla młodzieży jest to sprawa honoru. Reprezentują swoje miasta, kluby oraz bronią swoich przekonań. Inna, pytana o zdanie, odpowiada tak:  Niektórzy agresję mają tak głęboko zakorzenioną w sercu, że są w stanie zrobić wszystko, jeśli ktoś się im sprzeciwia. Między innymi są w stanie pobić drugiego człowieka, robiąc z niego kalekę, a nawet próbować go zabić. Często również młodzież bije się o sprawy błahe tj. o dziewczynę, chłopaka, lepsze ubranie czy za krzywe spojrzenie. W niektórych sytuacjach nie kończy się tylko na pięści, ale w ruch również wchodzą kije. Jest to dla nich pewna forma rozrywki oraz szybsze i łatwiejsze rozwiązanie konfliktów. Mimo niebezpieczeństw, jakie ze sobą niosą ustawki, część młodzieży uważa, że jest to świetna zabawa - tak powiedział nam jeden z uczniów. Należałoby zastanowić się nad tym, jakie są przyczyny agresji w szkole i uświadomić uczniom wszystkie możliwe zagrożenia. Powinni oni również popracować nad umiejętnością wychodzenia z konfliktowych sytuacji w sposób cywilizowany. Tym, którzy bójki uważają za sposób na nudę, proponuję sport i każdą formę aktywności fizycznej, która pomoże im rozładować stres i napięcie, ponieważ wszyscy bez wyjątku chcemy czuć się bezpiecznie. Agnieszka Jankowska, Paulina Szewczykowska, Dobrosława Ziembińska, Karolina Sadowska, Natalia Gruszczyńska. 2012 – koniec świata zapowiedziany przez Majów?

Piszę ten artykuł, ponieważ chciałem pokazać, że nie należy wierzyć i przejmować się takimi datami, a na pewno nie wierzyć w koniec Kalendarza Majów. Należy cieszyć się życiem i nie oczekiwać szybkiego zakończenia życia naszej cywilizacji.

Główną podstawą wierzeń nt. 2012 jest koniec Kalendarza Majów. Lud ten, zamieszkiwał Amerykę Środkową i w zasadzie nie wiadomo, skąd się pojawił i jak zniknął, chociaż potomków Majów spotykamy do dziś. Majowie pojęli wielką wiedzę matematyczną i astronomiczną. Do obserwowania nieba nie używali żadnych przyrządów, ale potrafili dokładnie wyznaczyć zaćmienie Słońca czy Księżyca lub zrównanie dnia z nocą. Stworzyli oni dokładny kalendarz, który według Patryka Geryla, 21 grudnia 2012 roku po prostu się kończy. Geryl jest to belgijski naukowiec, który oznajmił światu hipotezę zakładającą koniec świata, na podstawie kultury Majów. Podawał on rzeczy, które mogą się wydarzyć tego roku, począwszy od uderzenia asteroidy, a kończąc na przebiegunowaniu Ziemii. Sami potomkowie Majów dziwią się, że zachodni badacze ich kalendarza uznali rok 2012 za koniec świata. Kalendarz ten jest cykliczny, co oznacza, że właśnie tego dnia kończy się jego jedna sekwencja, a następnie rozpoczyna się druga. Naukowcy twierdzą, że teza belgijskiego uczonego jest kompletnie bezpodstawna. Co więcej, w alfabecie Majów odnaleźć można daty, które mówią o roku np. 4712. Naukowcy ostrzegają przed jedną rzeczą, że fascynacja ta datą jest niebezpieczna. Mogą powstawać kulty, które będą mówiły o zbliżającej się zagładzie. Może dojść do samospełniającej się przepowiedni, gdzie ludzie z obawy mogą popełniać samobójstwa. Ludzkość podawała już wiele dat przypuszczalnej apokalipsy tj. 999 rok, 2000, lecz jak dobrze wiadomo, żadna się nie sprawdziła. Arek Lubak



Redaktor Naczelny: Aleksandra Puszko Zastępca Redaktora Naczelnego: Arkadiusz Lubak Dziennikarze: Andrzej Futro, Monika Lewandowska, Agata Kowalska, Sylwia Szczęśniak, Agnieszka Jankowska, Karolina Sadowska, Dobrosława Ziembińska, Kamil Witkowski, Piotrek Przewięźlikowski, Rafał Lewandowski, Paulina Szewczykowska, Ania Wiśniewska, Agata Rybińska, Angelika Brzychczy,Dominika Sękowska Opiekunowie: Justyna Zawadzka, Dorota Chmurzyńska Jeżeli macie jakieś problemy czy pytania, chcecie się z nami skontaktować, bądź też dołączyć do redakcji, piszcie: redakcja.spokopokopower@gmail.com



Z okazji zbliżających się wakacji życzymy wam wiele słonecznych, świetnie spędzonych dni z przyjaciółmi. Bezpiecznego i przede wszystkim udanego wypoczynku życzy Dyrektor zespołu szkół nr 1 w Lubiczu i redakcja gazety "Spokopokopower".