Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Oto szóste wydanie Rzepa w tym roku szkolnym!
W tym numerze:
Autografy specjalnie dla redakcji Rzepa od zespołu Szerwony Abodus!

3. Wiosna w szkole oficjalnie przywitana - wybory miss i "Śpiewać każdy może" 4. Młodzież ma swój głos!, Godzina dla Ziemii 5. Biorę z życia jak najwięcej! 6. Sukcesy uczniów! 7. Wiosna tuż tuż! 8. Wywiad z ks. Grzegorzem o miłości 9. Wielkanoc na ukrainie 11. Ze szkolnego podwórka - wywiad z zespołem Szerwony Abodus. 13. Ekskluzywny wywiad z kabaretem Łowcy.B 15. Terry Goodkind - Ojciec Midlandów 16. Nokia Booklet 3G, Samsung Star TV - czyli co słychać w świecie nowych technologii. 17. Spotkanie z wiosną - ponowne spotkanie z pięknym opowiadaniem. 18. Sukces krązy wokół Dzierzgonia! 19. Wywiad z Anną Szatybełko - wschodzącą gwiazdą piosenki z Malborka 21. Eurodesk - szansa dla młodzieży. 23. Hazardziści czy Maturzyści?, Co po maturze? 24. W obiektywie Pawła Lange - "poszukiwanie wiosny". 26. Czas policzyć średnią! Wiosna w szkole oficjalnie przywitana!
Wybory miss oraz "Śpiewać każdy może" - tymi dwoma konkursami przywitaliśmy Dzień Wiosny. Chociaż za oknem nie zbyt ciepło, na auli aż robiło się gorąco od rywalizacji uczestników.


Pierwszy Dzień Wiosny połączyliśmy z konkursem dla klas "Śpiewać każdy może" oraz po raz pierwszy w historii naszej szkoły przeprowadzono wybory Miss . Wszystko zaczęło się 19 marca o godz. 11  gdy uczniowie przybyli na aulę, aby podziwiać nasze urocze kandydatki do korony i wysłuchać recitalu, przygotowanego przez poszczególne klasy. O miano tej najpiękniejszej walczyło 10 dziewcząt . Najpierw zaprezentowały się w strojach dziennych, następnie w sportowych oraz wieczorowych. Między ich wyjściami prezentowały się klasy w humorystycznych scenkach, śpiewając znane, często disco-polo`we piosenki. Walka była zacięta, gdyż każdy chciał wygrać. Każdy z dwóch konkursów miał swoje jury, które bacznie przyglądało się każdemu z przedstawień oraz przyszłym Miss. Zabawa trwała kilka godzin, ale było na co patrzeć - piękne dziewczyny, a nawet damy, które wychodziły na scenę i prezentowały siebie z jak najlepszej strony. Publicznosć mogła głosować na swoją faworytkę wypełniając specjalne kupony. Każda z kandydatek musiała odpowiedzieć na jedno pytanie, np. "Do jakiego kwiatu porwnałabyś siebie?". Po kilkugodzinnych zmaganiach przyszedł czas na werdykt jury . Po burzliwych obradach ogłoszono werdykty: przewodniczący komisji w wyborach Miss, p.dyrektor Jarosław Drwięga podał do publicznej wiadomości, że II v-ce Miss szkoły została Anna Gieceiwcz z kl. II A LO  I v-ce Miss została Martyna Czalej (nasza redakcyjna koleżanka) z kl. I B LO  a Miss Publiczności oraz miano I Miss Szkoły została Karolina Budzińska z kl. III B LO. W konkursie "Śpiewać każdy może", werdykt odczytała p. Gabriela Skórkiewicz ,  III miejsce zdobyła klasa II B LO  II miejsce klasa I A LO  a zwycięzcą zostali uczniowie z kl. II T. Serdecznie wszystkim gratulujemy i życzymy powodzenia za rok! A oto rozmowy z pierwszych minut po ogłoszeniu werdyktu: Karolina Budzińska (III B LO) – Miss Publiczności i Miss Szkoły Rzep: Jak się czujesz, jako Miss Publiczności i pierwsza w historii Miss Szkoły? K.B.: Jestem bardzo zaskoczona, spodziewałam się innego wyboru, przede wszystkim publiczności, ale czuję się wspaniale. To jest niesamowite przeżycie. Rzep: Wiążesz dalej z tym konkursem jakieś plany? K.B.: Nie, ale mam nadzieję, że to rozpocznie nową tradycję w naszej szkole i będzie powtarzane co roku. Rzep: Co skłoniło, że wzięłaś udział w wyborach? K.B.: Udział w konkursie wzięłam za namową moich koleżanek i chęcią doświadczenia czegoś nowego. Martyna Czalej (I B LO) – I vce Miss Szkoły Rzep: Jakie masz odczucia po zdobyciu miana pierwszej vce Miss Szkoły? M.Cz.: Cudownie (śmiech), to jest coś fajnego, nie sądziłam, że tak będzie, jestem bardzo szczęśliwa. Rzep: Wiążesz z tym dalej swoją przyszłość, jak sądzisz? M.Cz.: Nie, nie, zdecydowanie nie, ale życzę tego innym dziewczyną, które o tym marzą. Rzep: Co lub kto skłonił Cię do udziału w konkursie? M.Cz: Moja wspaniała klasa! Nie byłam pewna co do wzięcia udziału, ale oni mi pomogli się zdecydować. Serdecznie gratulujemy wszystkim pozostałym uczestniczkom wiosennych zmagań. Dziękujemy za wzięcie udziału, za trud w przygotowaniu strojów i choreografii . Jesteśmy szczęśliwi, że mamy tak piękne osoby w naszej szkole, bo każda z dziewcząt w naszej szkole zasługuje na miano pięknej. Marcin Rudzki Młodzież ma swój głos! Godzina dla Ziemi



O tym, że nasza młodzież interesuje się samorządem i lokalną polityką to już wiemy. Niedawno okazało się, że uczniowie z całego powiatu są chętni działać na rzecz dobra młodzieży i reprezentować jej interesy na szczeblu powiatowym. Pierwsza sesja Młodzieżowej Rady Powiatu Sztumskiego odbyła się 11 lutego . Z naszej szkoły wystartowało troje chętnych do mandatu radnego i cała trójka –  Martyna Maczyszyn, Damian Kwolek i Marcin Rudzki. Wszyscy , którzy otrzymali mandaty radnego, z niecierpliwością czekali na  pierwszą sesję i wybory prezydium .  Na pierwszym spotkaniu Młodzieżowej Rady Powiatu Sztumskiego bardzo serdecznie przywitał młodych samorządowców Przewodniczący Rady Powiatu p. Wojciech Zielonka. Ślubowanie młodych radnych zakoczyło część oficjalną pierwszej sesji. Następnym punktem dnia był wybór Prezydium Młodzieżowej Rady Powiatu. Po burzliwym głosowaniu został ustalony skład . Przewodniczącym został Krystian Zdziennicki (ZS Sztum), v-ce Kornelia Wójcik (z dzierzgońskiego gimnazjum), funkcję sekretarza objął Marcin Rudzki( ZS Dzierzgoń), a  członkami zostali Martyna Maczyszyn ( ZS Dzierzgoń)oraz Sonia Sikora (z gimnazjum w Sztumie). Po 2,5 godzinnej sesji zmęczeni, ale bardzo zadowoleni młodzieżowi radni wrócili do domów i do swoich codziennych obowiązków. W tym miesiącu odbędzie się kolejna sesja, na niej zapadną już pierwsze uchwały, które będą odzwierciedleniem oczekiwań młodzieży powiatu sztumskiego. Pozostaje nam zatem życzyć Młodzieżowej Radzie satysfakcji z wykonywanej pracy i trafionych pomysłów. Marcin Rudzki Ta akcja to globalne wezwanie skierowane do mieszkańców Ziemi, światowego biznesu i wszystkich społeczności – by w sobotę, 27 marca o 20:30 na godzinę zgasić światła. Ma to być manifestacja troski o zmieniający się klimat. Organizatorzy mają nadzieję, że światło wyłączą ludzie na całym świecie – włączając się w ten sposób w dyskusję na temat przyszłości naszej cennej planety. Więcej informacji na stronie http://wwf.pl/godzinadlaziemi/ Marcin Rudzki, Martyna Maczyszyn Biorę z życia jak najwięcej!
Śpiewa, pływa i chodzi do dwóch szkół jednocześnie, a teraz jeszcze I vice miss szkoły- oto jedna z utalentowanych uczennic , Martyna Czalej z kl. I B LO!


Moim zdaniem, jestem zwykłą, przeciętną uczennicą, ale dla wielu jest zaskoczeniem, że muszę pogodzić ze sobą naukę w dwóch szkołach jednocześnie. Mój dzień nie wygląda tak, jak dzień każdego ucznia. Jak każdy człowiek wstaje rano, idę do szkoły, gdzie spędzam co najmniej 6 bitych godzin. Staram się czegoś nauczyć, często się udaję. Wracam do domu, jem obiad i jadę do szkoły muzycznej pierwszego stopnia w Malborku. Tam jestem ok. dwie godziny lekcyjne, uczę się grać na wybranym przeze mnie instrumencie (obecnie flet poprzeczny) i kształcę swój słuch. Wracam do domu i biorę się za książki, bo wiadomo, żę w liceum nie jest tak łatwo i trzeba się uczyć. Czasami zdarza się, że mam sprawdziany w obu szkołach jednocześnie i wtedy nie dość, że mam pełno materiału do nauczenia się to jestem zestresowana, gdyż chcę napisać je jak najlepiej. Oprócz śpiewania lubię także pływać i jeździć na łyżwach. Uważam, że aby nauczyć się czegokolwiek, potrzeba czasu i chęci (nie chodzi tylko o instrument). Jeżeli będzie się sumiennie pracowało, mogą wyjść z tego zdumiewające efekty, z których potem jestem bardzo zadowolona. Nie należy, a nawet nie wolno się poddawać, gdy coś nie wychodzi, wystarczy ćwiczyć dalej. Rozmawiał Marcin Rudzki Sukcesy uczniów!
Uczniowie naszej szkoły odnoszą sukcesy w różnych konkursach przedmiotowych. Jest wśród nich nasza redakcyjna koleżanka - Martyna Maczyszyn, która zajęła drugie miejsce w etapie powiatowym Wojewódzkiego Konkursu Wiedzy o Samorządzie Terytorialnym.


Martyna już w kwietniu będzie walczyć o laury w Gdańsku. Pozwoliliśmy sobie na krótką rozmowę z naszą koleżanką na temat jej zainteresowań. RZEP: Zajęłaś II miejsce w etapie powiatowym Wojewódzkiego Konkursu Wiedzy o Samorządzie Terytorialnym. Od jak dawna interesujesz się sprawami politycznymi, ekonomicznymi i samorządowymi? M.M. Właściwie sprawy polityki krajowej zaczęły interesować mnie już w szkole podstawowej, jednakże w tamtym czasie opierało się to na zasadzie oglądania wiadomości. Polityką lokalną zaczęłam interesować się w klasie pierwszej gimnazjum, kiedy to zostałam "zwerbowana" do Młodzieżowej Rady Miejskiej - od tego momentu zaczęłam zwracać nieco większą uwagę na to, co dzieje się wokół mnie, w moim najbliższym otoczeniu, nie zaś w całej Polsce. RZ:  Jak oceniasz stopień trudności pytań, na które musiałaś odpowiedzieć? M.M.Były to  w większości pytania, których się spodziewałam, jednakże niektóre wymagały znajomości np. progów procentowych, czego nie mogłam zapamiętać, ale teraz przyłożę się bardziej ;)  RZ:  Czy masz sposoby na skuteczne uczenie się? M.M.: Dla mnie najlepszym sposobem jest uczenie się określonej partii materiału przy piosence, którą dobrze znam, którą lubię i często jej słucham. W momencie "puszczenia jej" sobie przez słuchawki, przed testem, albo konkursem wszystko przypomina mi się momentalnie - ale metodę tę polecam tylko "słuchowcom". RZ:  Będziesz reprezentować naszą szkołę i powiat sztumski. Czego oczekujesz po tym etapie konkursowych zmagań? M.M. : Oczekuję na pewno sprawdzenia swojej wiedzy, tak, jak to się miało w przypadku etapu powiatowego. Jeżeli uda mi się zająć dobrą lokatę, będę bardzo zadowolona. Jeżeli nie - pozostaje mi próbować swoich sił za rok. Dziękujemy za rozmowę. Rozmawiał Marcin Rudzki Wielkanoc tuż, tuż!
Mamy w roku kilka ważnych świąt. Najbliższe, głoszące Zmartywchwstanie Pana Jezusa to... Wielkanoc!


Na całym świecie jest obchodzone Święto Wielkanocne, które poprzedza Wielki Post trwający 40 dni oraz Wielki Tydzień, który jest czasem porządków i przgotowań potraw wielknocnych. Zazwyczaj na czas Wielkiego Postu ludzie rezygnują z codziennych przyjemności (np. ograniczenie oglądania telewizji, odmówienie sobie niektórych słodkości, zmniejszenie spożywania alkoholu i palenia tytoniu). Wielki Tydzień to uroczysty okres upamiętniajacy ostatnie dni Chrystusa, a szczególnym czasem jest Triduum Paschalne, które rozpoczyna Wileki Czwartek, kiedy uroczyście udajemy się do kościoła na Msze Wieczerzy Pańskiej. W Wielki Piątek wspominamy męke i śmierć Jezusa Chrystusa. W Wielką Sobote w Polsce tradycyjnie święcimy pokarmy, a w Niedziele Wielkanocną czcimy Zmartwychwstanie Pańskie. W Poniedziałek Wielkanocny zwyczajem jest polewanie się wodą, zwany też Śmigusem-dyngusem. Najsłynniejszym obyczajem jest malowanie pisanek. Na święta wszystkim Pracownikom, Nauczycielom oraz Koleżankom i Kolegom składamy życzenia: Słońca, szczęścia, pomyślności, w pierwsze święto dużo gości, w drugie święto dużo wody to dla zdrowia i urody! Mnóstwo jajek kolorowych, świąt wesołych oraz zdrowych! WESOŁEGO ALLELUJA! Patrycja Karol O miłości i Walentynkach z księdzem Grzegorzem.



Wywiad z ks. Grzegorzem o miłosci Rzep: Co ksiądz myśli, jak słyszy słowo „Walentynki” – jak ksiądz zapatruje się na to święto? Ks. Grzegorz: Jest to piękny czas, czas podkreślenia, zauważenia miłości. Miłość jest w naszym życiu bardzo poważną sprawą – mamy ją wlaną gdzieś tam głęboko w sobie. Jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boże i to nasze podobieństwo znajduje też odzwierciedlenie również w Bożej miłości. Rzep: Czy można by twierdzić, że miłość jest chorobą? Ks. Grzegorz: Miłość – chorobą? Nie, miłość jest pełnią zdrowia. Czasami przebiega może na ślepo – gdzieś kogoś poznamy, na początku zauroczymy się nim (to zauroczenie też jest niezwykle ważne) i w tym momencie dajemy z siebie wszystko nie patrząc na przeciwności, jakie nas spotkają. Rzep: Często ta miłość właśnie powoduje, że ludzie zmieniają swoje zachowanie – na rzecz tej drugiej osoby są gotowi zrobić wszystko, oddać wszystko i mówi się tu o tym, że ktoś jest „chory z miłości”. Ale wracając do Walentynek – mówi się, że to taki dzień szczególny, kiedy ludzie w oryginalny sposób okazują sobie miłość, ale tu  nasuwa się pytanie, czy ludzie nie powinni okazywać sobie tej miłości na każdego dnia, a nie tylko w Walentynki? Ks. Grzegorz: Podobnie jest z Dniem Kobiet, który obchodzimy 8 marca i tu też nasuwa się pytanie: czy mamy kobiety zauważać tylko w ten jeden dzień? Nie, ale to jest ten dzień, kiedy paniom poświęca się nad wyraz szczególną uwagę, ale kobieta powinna być dostrzegana codziennie… Rzep: Taka sama sytuacja jest z Walentynkami. Ks. Grzegorz: Dokładnie. Tak jest w tym dniu bardzo zaznaczamy, że jest w naszym życiu ktoś bardzo ważny, w tym dniu bardziej zauważamy tę osobę, którą darzymy uczuciem. Rzep: Okazujemy sobie miłość: A co z osobami zupełnie obcymi, albo z ludźmi, których z jakichś powodów nie lubimy? Ks. Grzegorz: To właśnie nie jest wcale takie łatwe, żeby takiej osobie okazać jakieś pozytywne uczucie. Człowiek ma w sobie coś takiego, że u niego miłość występuje pod pewnymi warunkami: „kocham Ciebie, bo…”, nie ma u człowieka miłości „kocham Cię za wszystko”, albo po prostu „kocham Cię” i kropka. Taka miłość jest bardzo trudna, ale za nią powinniśmy podążać. Rzep: Mówimy o miłości Boga do człowieka. A co z nastolatkami, którzy wielokrotnie przeżywają uczucie, mówiąc, że to na całe życie, a tu okazuje się, że po kilku tygodniach „pyk” i nie ma miłości? Ks. Grzegorz: Człowiek ma coś takiego w sobie, że ciągle szuka swojego celu w życiu. I dobrze. Poszukiwania są bardzo ważne – czasami może to być bolesne – najpierw przecież jest zauroczenie, a po jakimś, to jednak nie to – i wtedy właśnie dochodzi do rozstania. Te małe miłości są potrzebne, chociażby z tego względu, że dzięki temu zyskujemy nowy punkt widzenia na siebie samego, ale tu nie chodzi o moją przyjemność, tylko o dzielenie się moją miłością z drugim człowiekiem. Rzep: Czyli człowiek uczy się też czegoś o sobie? Ks. Grzegorz: Oczywiście. Człowiek musi poznawać siebie, żeby móc się zmienić, bo człowiek też gdzieś błądzi, a miłość daje obiektywne spojrzenie na siebie. Pomaga odkryć to  co we mnie jest słabe, a czego sam nie byłbym w stanie odkryć. Rzep: Jak ksiądz zapatrywał się na miłość między dwojgiem ludzi, zanim wstąpił ksiądz do seminarium? Pytam, bo domyślam się, że po tym, jak ksiądz wstąpił do seminarium, to zapatrywanie się na miłość, mogło się nieco zmienić na rzecz miłości Boga do człowieka, a chciałabym się dowiedzieć o stosunek księdza do miłości właśnie między dziewczyną, gdy był ksiądz, powiedzmy, w wieku moim, czy moich kolegów. Ks. Grzegorz: wtedy miałem bardzo dużo koleżanek, oczywiście przeżywałem wtedy też zakochania, ksiądz przecież nie urywa się z choinki, spotykałem się



z kolegami i koleżankami, też miałem dziewczyny, ale przez przeżywanie tych młodzieńczych miłości, rozterek, rozstań, odkrywałem, do czego powołuje mnie Pan Bóg. Ważne jest w życiu człowieka, aby odkryć swoje powołanie. Pan Bóg dla każdego człowieka ma przygotowaną konkretną drogę. Przeważnie jest to rodzina. Dzięki tym miłościom odkryłem jednak, że Pan Bóg powołuje mnie do tego, żebym został księdzem. Nie żeby dziewczyny mi się nie podobały, czy ich nie lubiłem, ale czułem, że moją drogą jest miłość Pana Boga, którą mi daje i ja tę miłość wybrałem. Rzep: Powiedział ksiądz, że w większości przypadków Bóg powołuje do życia w rodzinie. Zastanawiał się ksiądz nad tym, co by było, gdyby obrał ksiądz tę właśnie drogę, zamiast kapłaństwa? Ks. Grzegorz: Owszem, ale nie jest to kwestia żalu, w żadnym wypadku nie żałuję tego, na co się zdecydowałem. Zresztą, tu dochodzi naprawdę duża odpowiedzialność i rozum – przykładem są nasi dziadkowie czy rodzice, którzy przysięgają sobie miłość do końca życia Bóg daje światło na drodze, która iść. Rzep: A co z „dzisiejszym” pojmowaniem miłości? Ks. Grzegorz: Dzisiaj miłość nie jest poprawnie odczytywana – miłość została bardzo uprzedmiotowiona, a nie powinno tak się stać, bo miłość nie jest przedmiotem – jest darem,. Bardzo ważne jest właśnie to  żeby miłości nie traktować jak przedmiotu, który można zmienić, jak rękawiczki, czy telefon komórkowy - miłość NIE JEST takim przedmiotem. Rzep: To może z okazji nadejścia wiosny coś dla naszych uczniów i czytelników? Ks. Grzegorz: „Kochaj i rób, co chcesz” – św. Augustyn Martyna Maczyszyn Wielkanoc na ukrainie
Wielkanoc to czas zmartwychwstania Jezusa, ale jak inne wiary obchodzą to święto?


Na wstępie trzeba zaznaczyć, że na Ukrainie święta wielkanocne są obchodzone w innym terminie niż w Polsce, ze względu na różnicę pomiędzy kalendarzem gregoriańskim, a juliańskim. Wielkanoc na Ukrainie nie jest tydzień po polskiej, jest to święto ruchome. W tym roku pokrywają się i przypadają 4 kwietnia. Ukraińskim odpowiednikiem Wielkanocy jest określenie Woskresenie lub Wełykdeń. Na Ukrainie święto to obchodzone jest oficjalnie dopiero od kilkunastu lat. W czasie wielkiego postu są 3 dni rekolekcji. To najważniejszy dla chrześcijan okres w roku, należy zrobić porządny rachunek sumienia. Tydzień przed Woskreseniem jest Niedziela Palmowa. Wierni udają się wtedy do świątyni poświęcić ustrojone gałązki. Dzień przed Zmartwychwstaniem ludzie udają się z przystrojonymi koszyczkami do poświęcenia. Oprócz prosfory (poświęconej wcześniej bułki) nie może w nim zabraknąć jajek, własnoręcznie zdobionych pisanek, kiełbaski, soli i pieprzu, pieczonej babki oraz baranka. Wreszcie w dzień Zmartwychwstania o 6:00 odbywa się rezurekcja, czyli procesja. Wierni gromadzą się przed Cerkwią i wraz z duchownymi modlą się. Ksiądz uderza 3 razy krzyżem o główne drzwi i otwiera je  wszyscy z powrotem udają się do środka, gdzie odprawiana będzie msza święta. W kościele greckokatolickim w wielkie święta dziewczęta całą mszę trzymają chorągwie. W tym niezwykłym okresie wielkanocnym Ukraińcy witają się słowami Chrystos Weskres!, czyli Chrystus Zmartwychwstał. Paulina Czwerenko Ze szkolnego podwórka -  Wywiad z  zespołem Szerwony Abodus
Nasze Grono Pedagogiczne też potrafi muzykować - jak sobie radzi nasz nauczyciel historii - p. Piotr Podlewski i jego ekipa? Zobaczcie sami!


Rzep: W którym roku powstaliście? Rogaś: Gdzieś na początku roku 2007. Rzep: Co skłoniło was do założenia zespołu? Rogaś: Gutek przyszedł i powiedział, że zakłada projekt i będziemy grali. Zadzwonił do mnie i spotkaliśmy się na próbie u niego w domu. Tak zaczęliśmy grać we trójkę, z młodym gitarzystą, jeszcze zanim doszedł Piotr (p. Podlewski – przyp. aut.) Rzep: Skoro ruszyliśmy temat zmiany składu, to jak to u was z tym jest? Wiem już, że nie gracie w tym samym składzie od samego początku. Adaś: Ja doszedłem. Rogaś: Jedyną osobą, która się zmieniła, jest właśnie gitarzysta – Dawida zmienił Piotr. Ruda: A później poszliśmy na wesele i spotkaliśmy Adama :) Rogaś: Tak, potem prosto z wesela przyszedł do nas Adam, przewinął się wtedy jeszcze Topek (Tomasz Rachoński - przyp. aut.) – on zostaje z nami do dzisiaj, tylko że nie zawsze może przyjeżdżać na koncerty z powodu pracy. Przewinął się jeszcze Bartek „Spike”, on grał na diembie, z resztą na samym początku, zanim był Adam, to Spike grał jeszcze na instrumentach perkusyjnych. Przewija się też Marcin Kurkus na saksofonie, ale z nim jest taki problem, że też nie zawsze może być na koncertach, ponieważ jest aktualnie klerykiem w seminarium w Elblągu. Generalnie nikt się nie zmienił – ewentualnie ktoś przychodzi, odchodzi – to są takie fanaberie, generalnie od samego początku jesteśmy ja z Gutkiem. Rzep: Jakie są Wasze inspiracje do tworzenia muzyki? Słychać w Waszej muzyce różne wpływy. Rogaś: To jest totalna mieszanka różnych stylów. Adaś: Może ja odpowiem na to pytanie? Rogaś: Adam–wesele. Ruda: Żą Miszel Żar. Adaś: To znaczy Jean Michel Jarre, każdy słucha swojego... Rogaś: Ja mam totalny odpał na muzę już. Adam jest elektryczny, Gutek ostatnio jest jazzowy bardzo, Paco słucha… On tak kłamie – on wcale tego rocka nie słucha, tylko nam kit wciska… Paco słucha generalnie wszystkiego. Ogólnie chyba ja z Piotrem mamy najbardziej zróżnicowane horyzonty muzyczne – Piotr słucha od rocka, typu Stonesi, po nowe projekty w stylu jazz-rock. Ruda: I Cascada – o, Cascada, jakiś nowy utwór mu w ucho wpadł. Rogaś: Ja generalnie słucham wszystkiego – od hip hopu po brutal death metal. Ruda: Disco polo Arek czasami też włączy i też na przykład lubi słuchać – ja mówię serio!



Rogaś: Nie można powiedzieć, że się nie lubi disco polo, dopóki się go nie posłucha – żeby czegoś nie lubić, trzeba tego najpierw posłuchać. Jeśli mi się spodoba, to ok. Wiesz, mam gdzieś pochowane płyty Justina Timberlake’a. To jest tak, że ogólnie każdy słucha czego innego – Piotr słucha starego rocka, dużo bluesa, Adam – elektryki… Adaś: Ale ja nie tylko elektryki – ja studiuję elektrykę. Słucham wszystkiego, ale mam konkretne style, w których się lubuję. Rogaś: Każdy z nas słucha czego innego – napisałem z resztą na My Space, że każdy z nas inaczej się ubiera i w ogóle jest z innej bajki. Ruda: A ja dementuję plotki – nigdy nie śpiewałam w chórze kościelnym. Paco: Wspólnie warzymy zupę – każdy dodaje składniki i wychodzi zupa. Ruda: Taki krupniczek, o. Rogaś: Wspólnie zrobiliśmy zupę i nam się ona tym wszystkim po prostu odbija. Rzep: Gracie ze sobą od jakiegoś czasu. Myśleliście może o swoich planach za 10 lat? Rogaś: Za 10 lat? Za 10 lat to pewnie się pozabijamy – nie wiem – albo zabiję Adama, albo pozabijamy się z Gutkiem, z Piotrem. Nie wiem, na razie jest fajna atmosfera w zespole. Mamy różne zdania, w zasadzie jeśli chodzi o wszystko. My sami jesteśmy różni… Ja nie wiem nawet, czy my będziemy istnieć za 10 lat - zobaczymy. Jeśli wszystko będzie się toczyło tak, jak się toczy, to nie wiem… Ruda: Będziemy mieli dziesięciolecie, jak Etna. Zrobimy koncert. Rogaś: No ja nie wiem nawet, co będzie jutro… Za 10 lat to będziemy mieli trzynaste urodziny Ruda: No dobra, to za 7 lat... Rogaś: No ciężko powiedzieć… Nie wiemy, co będzie za rok. Wiemy, że w kwietniu gramy w Gdańsku, a co będzie za 10 lat? Ciężko powiedzieć. Może w końcu nauczę się grać porządnie na perkusji. Adaś: Ja wiem, co będzie za 10 lat – w końcu zdam maturę. Rogaś: Adam pójdzie na studia… Rzep: To jeszcze ostatnie pytanie: gracie taką mieszankę styli – wszystkiego po trochu… Wy to gracie „na żywca”, czy wcześniej coś komponujecie? Adaś: Większość utworów wychodzi z takiego jam session. Rogaś: Największe hity powstały wtedy, kiedy Gutek spóźniał się na próby. Adaś: To coś takiego jest: my się nudzimy, czekamy na Gutka, a Paco zawsze: „O  ja mam jakiś temacik...” Rogaś: Generalnie podczas koncertu też wychodzą sytuacje improwizowane… Adaś: I wychodzi coś w stylu utworu pod tytułem „Nie ogarniam” Rzep: Serdeczne dzięki za wywiad i życzę Wam dalszych sukcesów na scenie. Skład zespołu: Arek "Rogaś" Rogowski Marcin "Gutek" Kucio Piotr "Paco" Podlewski Adam Meryk Aleksandra "Ruda" Król-Rogowska gościnnie: Tomasz "Topek" Rachoński Marcin Kurkus Martyna Maczyszyn Ekskluzywny wywiad z członkami kabaretu Łowcy.B
Skąd wzięły się dziurawe swetry? W jaki sposób Pindur łapał złodzieja? Jak "Łowcy" oceniają talenty naszych wolegów? Wszystko znajdziecie w wywiadzie z członkami kabaretu Łowcy.B, przeproawdzonym na gorąco po styczniowym występie.


Rzep: Co skłoniło Was, żeby założyć kabaret? Pindur (P.): Sytuacja geopolityczna naszego kraju. Zlew (Z.): Eeeee, to bujdy. Po prostu wyrobiliśmy się na scenie. P.  To są bujdy… Z.  Spotkaliśmy się na studiach i okazało się, że wszyscy mamy takie… P.  Taaa, na studiach… Z.  …takie samo poczucie humoru i postanowiliśmy razem się pośmiać na scenie. Maćkowy Potwór (M.P.): A ja chciałem sobie dorobić. Rzep: Czy lubicie występować w takich miejscowościach jak Dzierzgoń? M. P.: Jeżeli dobrze płacą, to tak. P.  Nie, no tak na poważnie, to lubimy bardzo, bo fajnie nam się gra na takich małych salkach, gdyż mamy bliski kontakt z publicznością, nie to co na takich halach na dwa, trzy tysiące ludzi, gdzie są oni gdzieś bardzo daleko… Góra (G.): I jest ich tam pięć, albo sześć tysięcy M. P.: Ale takie hale są lepsze, bo więcej pieniążków… P.  …ale na przykład z tego wszystkiego dowiedzieliśmy się o istnieniu takiej miejscowości, jak Dzierzgoń, i że cztery kilometry stąd są kamienie Wilhelma. Z.  Poza tym tutaj jest wmurowany kamień imienia… G.  Eeeee, kogoś tam. M.P.: Cypriana… P.  Cypriana Kamila Norwida. Rzep: Tak, to nasz patron. P.  Pozdrawiamy patrona szkoły. M.P.: Pozdrawiamy Kamil. G.  Pozdrawiamy Kamila. Rzep: Na pewno przekażemy pozdrowienia ;) Czy zdarzają się na występach jakieś zabawne sytuacje z udziałem publiczności? Z.  Tak. W szczególności wtedy, gdy ktoś ma bardzo dziwny, albo specyficzny śmiech i śmieje się, albo wybucha śmiechem nie w tych momentach, w których zazwyczaj powinno tak się dziać M.P.: Tak. Bo wtedy role się odwracają i my się śmiejemy z niego, a nie on z nas. Rzep: Czy macie może takich fanów, którzy jeżdżą za wami co występ, albo przynajmniej bywają na Waszych występach bardzo często? Z.  Musimy powiedzieć, że mamy. M.P.: Jest jedna taka dziewczyna, którą w tym miejscu serdecznie pozdrawiamy, która była na naszych trzynastu… B: Czternastu już występach. Także nie ma to-tamto Rzep: Pragniemy zapytać o stroje. Wyczytałyśmy, że są to sweterki zniesione ze strychu i interesuje nas, czy przez cały czas są to te same? P.  Jakby nie było, jest to odzież, która się zużywa bardzo szybko M.P.: Ale nie wymieniamy jej, bo szkoda nam pieniędzy na nowe. Z.  I czekamy, aż będziemy grać na coraz to nowszych



i większych, wybudowanych za pieniądze z Unii Europejskiej, halach. P.  A tak naprawdę to tak... Z.  Powiem tak: nie. M. P.: Tak naprawdę to kupiliśmy te ciuchy w sklepie z używaną odzieżą i zdarzyła się kiedyś taka sytuacja, że skradziono nam trzy swetry, bo się ktoś włamał do busa i nam ukradł trzy swetry. Z.  Ja podejrzewam, że ktoś to zrobił przez nieuwagę. Gdyby wiedział, że w tych reklamówkach są swetry, to by tego nie wziął. Pewnie myślał, że tam są banknoty studolarowe... P.  Wziąłby pewnie zastawę na dwanaście osób, którą mieliśmy w bagażniku, łopatę, obrazy... Rzep: My podejrzewamy jednak, że ten, kto ukradł te swetry, zrobił to celowo, żeby mieć jakąś pamiątkę po Was. P.  One tak śmierdziały po całej trasie… Z.  Jeszcze zakosił nam wtedy radio i co jeszcze? P.  Moją kurtkę. Z.  Pindura kurtkę… I nie mieliśmy szyby wtedy. Gajda (Ga.): A Pindur prawie złapał złodzieja dzięki policjantom. Rzep: Prawie? Ga.: Tak, prawie. Jakby mu policjant powiedział jeszcze, gdzie zazwyczaj uciekają złodzieje… To już by go miał… Rzep: To może tak na koniec zapytamy, jak się czujecie tutaj, w Dzierzgoniu. M.P.: Proszę tylko zobaczyć. Nikogo nie boli głowa, stół suto zastawiony P.  Poza tym my z Mariuszem graliśmy dzisiaj przed Waszą szkołą w piłkę nożną. Dwa razy nam wpadła za płot. Musieliśmy wchodzić tam… Rzep: Za płotem bardzo dobre jabłka ;) G.: Niestety, nic już chyba nie ma… P.  Mówi się o kryzysie w wydziale edukacji, a tutaj tyle komputerów – tak bogato. Rzep: To jest tylko jedna z sal komputerowych. P: Jedna z wielu sal? Rzep: Tak. Jedna z trzech. Jedna znajduje się po drugiej stronie, a druga w drugim budynku szkolnym. P: Poza tym… M. P.: Bogato mają – dwa budynki… P.  …poza tym tu jest taka plansza, na której widać filmy, które ogląda teraz młodzież. Harry Potter, Król Artur… Blaszany Bębenek mnie zdziwił. No i Resident Evil II mnie też zdziwił. Rzep: O ile dobrze się orientujemy, plakat z filmu Resident Evil został narysowany przez naszą koleżankę o niesamowitym talencie plastycznym. P.  O niesamowitym ta… Tak, ma. Rzep: Domyślamy się, o której partii ciała tej dziewczyny… P.  O pistolety. Ona dzierży w dłoniach dwa pistolety. G.  Ja bym powiedział coś innego – długie włosy. P.  I te otwarte usta. G.  I dwie bomby. :)  Rzep: Dziękujemy serdecznie za wywiad. Łowcy.B: My również. Martyna Maczyszyn Terry Goodkind - ojciec Midlandów



Terry Goodkind to amerykański pisarz high fantasy, czyli odmiany fantasy, której akcja dzieje się w wymyślonym lub równoległym świecie. Urodzony w roku 1948, w mieście Omaha, w stanie Nebraska, zasłynął sagą „Miecz Prawdy”, na którą składa się jedenaście tomów i jedno opowiadanie. Akcja sagi ma miejsce głównie w trzech krainach: Westlandzie, z którego pochodzi Richard Cypher/Rahl – Poszukiwacz Prawdy, Midlandach – krainie, wypełnionej magią, ojczyźnie ostatniej żyjącej Matki Spowiedniczki, Kahlan Amnell i D’Harze – krainie, która podlega władzy dynastii Rahlów i w której znajduje się Pałac Ludu – siedziba władzy. Młody Richard pomaga nieznajomej, którą ściga bojówka i razem docierają do Zeddicusa Zu’l Zorandera – człowieka, umiejącego „czytać z chmur”. Okazuje się, że Zedd, jak nazywają go bliscy, jest czarodziejem Pierwszego Kręgu i w tych trudnych, zarówno dla Westlandu, jak i dla Midlandów, czasach ma obowiązek mianować Poszukiwacza Prawdy, którym zostaje właśnie Richard. Powieści z tej serii są pełne zaskakujących zwrotów akcji, wątków miłosnych, magii, która potrafi zaskakiwać nawet najwytrawniejszych czarodziejów oraz walk na miecze dobra ze złem. Na podstawie sagi tego znakomitego pisarza, amerykańska telewizja ABC realizuje serial pod tytułem „Legend of the Seeker”, który jest tłumaczony dwojako: przez TVP, która kupiła prawa do emisji pierwszego sezonu w Polsce, jako „Miecz Prawdy”, a przez kręgi fanów, jako „Legenda Poszukiwacza”. W chwili obecnej Telewizja Polska zakończyła powtórkową emisję serialu, a w Stanach kręcony jest drugi sezon, który można oglądać w Internecie. Obecnie zaś, gdy Goodkind zakończył pracę nad sagą "Miecz Prawdy", tworzy powieści, na które ma podpisany kontrakt. Jedną z nich jest "The Law of Nines", a jej polski tytuł to "Reguła Dziewiątek" - książka ta  mimo zakończonej sagi, nawiązuje do ostatniego jej tomu, pod tytułem "Spowiedniczka" Martyna Maczyszyn Nokia Booklet 3G Samsung Star TV



Pierwszy komputer Nokii na polskim rynku Nokia postanowiła rozszerzyć swoją działalność i wprowadzić na polski rynek netbooka: Nokia Booklet 3G. Booklet 3G jest rynkowym debiutem Nokii, która do tej pory kojarzona była głównie z telefonami komórkowymi. Fińska marka postanowiła zaprojektować komputer przenośny, który stanowi konkurencję dla produktów firm specjalizujących się w tym segmencie rynku IT. Pierwszy komputer Nokii został wyposażony w procesor Intel Atom Z530 pracujący z częstotliwością 1 6 GHz, zintegrowaną kartę graficzną, dysk twardy 120 GB oraz pamięć operacyjną 1 GB. Producent postanowił zaopatrzyć Booklet 3G w system operacyjny Microsoft Windows 7 starter oraz oprogramowanie pozwalające na łączenie się smartphone’a z netbookiem, dzięki czemu między innymi można odbierać i wysyłać smsy z monitora komputera. Obudowa ma nieco ponad 2 cm grubości i waży 1 25 kg. Monitor o przekątnej 10 1 cala został przystosowany do odtwarzania obrazu w najwyższej jakości HD. Ciekawym rozwiązaniem jest wbudowanie odbiornika GPS, umożliwiającego nam dokładne określenie lokalizacji, w której się znajdujemy oraz szybkie i łatwe wyszukiwanie nowych miejsc na mapie. Łączność bezprzewodowa z Internetem została zapewniona za pośrednictwem łącza 3G oraz WiFi. Komputer ten jest dostępny w sieci sklepów Vobis, w trzech kolorach: czarnym, niebieskim i lazurowym. Koszt tego netbooka wynosi ok. 3000 złotych. Paweł Lange Firma Samsung reanimuje telefon Samsung Star. Nowy model z wmontowanym odbiornikiem telewizyjnym nosi nazwę Star TV. Nie chodzi o telewizję DMB, ale najzwyczajniejszy odbiornik fal radiowych w eterze, ta technologia znana jest od ponad 50 lat. Star TV poddany został także kosmetycznym zmianom interfejsu. Jak na razie telefon jest dostępny tylko w Indiach, ale niedługo będzie dostępny w Europie. Ciekawe tylko… czy wejdzie ustawa płacenia abonamentu radiowotelewizyjnego za ten telefon. Paweł Lange Spotkanie z wiosną



Spotkanie z wiosną Wiosna powoli rozciągała swoje sidła. Wyczyściła niebo z chmur, zrobiła miejsce dla słońca i na parę dni uspokoiła wiatr. Gdzieniegdzie ziemię przebijały przebiśniegi, które dodawały otuchy stęsknionym wiosny. Ludzie zaczynali znowu się uśmiechać, krzyczeć do siebie głośno „dzień dobry!”. Słychać było nawet wesoły śpiew skowronka, który przysiadł na pobliskim drzewie. Ewa czuła się wspaniale. Szła powoli, wcale jej się nie spieszyło. Rozglądała się dookoła i z radością stwierdziła, że wszystko ożywa. Świat jawił się jej niczym z bajki! W pobliskim parku dzieci ganiały się wokół ławek, starsze panie wygrzewały się na słoneczku, a mężczyźni spacerowali z psami. Nie potrafiła powstrzymać uśmiechu, który mimowolnie wylał się na jej bladą buzię. Jeszcze niedawno miała wrażenie, że cały świat popadł w depresję, że dorośli radują się mniej, a dzieci więcej marudzą. Teraz nagle cały ten obraz nędzy i rozpaczy znikł! Prysł jak bańka mydlana. Tak. Wiosna potrafi sprawiać cuda. Dzięki niej nie ożywa wyłącznie natura. Ożywają wtedy ludzie i zwierzęta. Dzieci nabierają rumieńców, skaczą i ganiają za piłką. Małe dziewczynki wychodzą na podwórze z bobasami i udają, że pouczają swoje dzieci. Młodzi ludzie w tym okresie najczęściej szukają swojej drugiej połówki. Można ich zobaczyć wieczorami na spacerach, gdy się przytulają i opowiadają sobie śmieszne historie z dzieciństwa. Takie widoki aż rozsadzają serce od środka! Cichy śpiew ptaków, widok bocianów, słońce ogrzewające bladziutkie twarze! Od tego można zwariować! Zwariować z nadmiaru szczęścia. Ewa stłumiła w sobie cichy chichot i stanęła przed wystawą sklepową. Na oknie wisiała kartka z napisem „Zimowa wyprzedaż”. To kolejny znak, że świat uwolnił się od zimy. A bynajmniej za wszelką cenę stara się to zrobić. Stara się przegonić ten śnieg z deszczem, zamarznięte ulice i duże, wełniane czapki. Stara się jak najlepiej powitać wiosnę. Dziewczyna spojrzała na zegarek, który był pamiątką po prababce. Dochodziła godzina czternasta. Wbiła się w tłum ludzi przechodzących przez pasy i wyjęła z kieszeni telefon komórkowy. Zero wiadomości, zero połączeń. To wcale nie zepsuło jej humoru. Doskonale wiedziała, że on tam na nią czeka. Czeka razem z wiosną, która zacznie się dla niej dopiero z chwilą dotknięcia jego twarzy. Z chwilą, gdy poczuje woń jego perfum i gdy muśnie jego usta swoimi. KM Sukces krąży wokół Dzierzgonia!
Programy telewizyjne przyciągają młodzież nie tylko ze stolicy i większych miast, ale również z tych niewielkich – oto dowód.


W ostatnich tygodniach mogliśmy oglądać kolejne odcinki z castingów do popularnych programów telewizyjnych. Szukanie tych najlepszych w Gdańsku przyciągało setki młodych, ale również i dorosłych zainteresowanych. Najpierw, w castingu do „You can Dance” patrzyliśmy na ruchy taneczne i różne rodzaje popularnych tańców. Ku jakże naszemu zaskoczeniu występuje przed naszymi oczami 19-letni chłopak ze Sztumu. Był to Jacek „Travolta” Januszko, fan Johna Travolty, znanego aktora. Jacek, jak przystało na fana, zaprezentował jak to on sam ujął „skomplikowany taniec disco-travolta”. Tworzył ciekawe i śmieszne wariacje na parkiecie, szpagaty, co zdziwiło jury. Po przedstawieniu swoich umiejętności tanecznych przyszedł czas na parodię głosu. Jak każdy kto oglądał mógł się domyślić, że był to głos Prezydenta Polski w ciekawym brzmieniu. I łącząc taniec, głos oraz sympatyczny charakter sztumianin dostał się na lekcje taneczne do Tel Aviv`u w Izraelu! Kolejnym przykładem na to, że jeżeli dążymy do czegoś, to prędzej czy później nam wyjdzie jest udział Anny Szatybełko z Malborka w nowym programie telewizyjnej jedynki „Śpiewaj i Walcz”. Casting również odbył się w Gdańsku, gdzie tłum ludzi zaprezentował swoje umiejętności wokalne. Były one lepsze i gorsze, dlatego jury musiało podjąć decyzję, kto znajdzie się w piątce szczęśliwców przechodzących do dalszego etapu już z uczestnikami z innych 4 miast. W śród tej piątki pod numerem 2 znalazła się właśnie Ania, 20-letnia malborżanka, zaczynająca karierę w chórku w programie „Od przedszkola do Opola”, zdobywająca kilka międzynarodowych nagród za piękny wokal. Prezentując się na deskach sceny przed kamerą i całą Polską wyłoniła z siebie czysty, idealny głos, który doceniło jury. Szatybełko niedługo po castingu wystąpiła w programie „Kawa czy herbata” w czwartek, 18 marca. W poprzednim tygodniu dowiedzieliśmy się, że Ania przeszła do II etapu konkursu. Jak widzimy, sławę zdobywają ludzie nie tylko z Warszawy czy większych miast, a jak podaje przykład wygrywa też Sztum czy Malbork. Jest to okazja do przemyślenia, że nawet my  młodzi ludzie z Dzierzgonia możemy osiągnąc sukces, jeżeli będziemy tego bardzo pragnąć i będziemy dążyć do tego celu z całych sił, a na pewno nam się uda prędzej czy później. Występ Jacka Januszko możemy zobaczyć na stronie: http://www.youtube.com/watch?v=edKzreXvgOU Śpiew Ani posłuchamy na  http://www.youtube.com/watch?v=pyrfuNBPy30 Marcin Rudzki „Jeżeli człowiek kieruje się tym, co kocha robić w życiu - to musi to być dobry wybór”
Wywiad z Anną Szatybełko, wschodzącą gwiazdą piosenki z Malborka.


M.R.: Co lub kto spowodował, że zainteresowałaś się śpiewaniem już w dzieciństwie? A.Sz.: Śpiewam odkąd pamiętam. Mój tata w młodości także muzykował i grał w zespole, więc to chyba rodzinne. Na pierwsze lekcje śpiewu wybrałam się z koleżanką w wieku 8 lat. Początkowe kroki wokalne stawiałam w Młodzieżowym Domu Kultury „Ratusz” w Malborku w zespole wokalnym „Balbiny”, w którym śpiewam do dziś. M.R.: Nie bałaś się występów w programie "Od przedszkola do Opola"? A.Sz.: Jako dziecko zawsze z zaciekawieniem oglądałam ten program, wyobrażałam sobie siebie na tamtej scenie, a moja mama siłą nie mogła zabrać mnie sprzed telewizora. Wtedy chyba byłam za mało odważna, bo pomimo namowy rodziców nigdy nie wystąpiłam jako uczestniczka programu. Kilka lat później wraz ze starszymi koleżankami z zespołu „Balbiny” pojechałam na nagrania programu, w którym pełniłyśmy rolę chórku towarzyszącego występującym dzieciom. Moja radość była ogromna, gdyż mogłam „od kuchni” obserwować powstawanie programu i osobiście



przyczyniać się do jego oprawy artystycznej. 5 lat współpracy z „Od przedszkola do Opola” dużo mnie nauczyło. Pozwoliło na obcowanie z różnymi stylami muzycznymi i gwiazdami polskiej piosenki, od których mogłam czerpać inspiracje i podglądać profesjonalne zachowania artystów. Jeżeli chodzi o strach przed występem, to trema oczywiście zawsze towarzyszyła, choć z czasem przy kręceniu kolejnego odcinka była może troszeczkę mniejsza. Trzeba było mieć na uwadze, że to co nagramy oglądać będzie cała Polska, więc każdy starał się wypaść jak najlepiej i dać z siebie wszystko. M.R.: Czy możesz teraz powiedzieć, że dobrze zrobiłaś w życiu wybierając śpiew? A.Sz.: Myślę, że jeżeli człowiek kieruje się tym, co kocha robić w życiu - to musi to być dobry wybór. Śpiew jest moją największą pasją i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Choć przyznam, że nie postawiłam wszystkiego na jedną kartę. Podjęłam studia w innym kierunku, jednak studia muzyczne nadal mam w planach, a z doświadczenia wiem, że dostać się na Akademię Muzyczną jest naprawdę ciężko… M.R.: "Śpiewaj i Walcz" da Ci perspektywy na przyszłość i zdobycie kariery? A.Sz.: Program jest dla mnie nowym doświadczeniem, poznaniem nowych ludzi, prezentacją swojego dotychczasowego warsztatu wokalnego przed szeroką publicznością, możliwością pracy z profesjonalnymi muzykami, którzy będą przygotowywać nas do występów „na żywo”. Dla mnie znalezienie się w tym etapie już jest dużym osiągnięciem, szczególnie, że to telewidzowie głosowali poprzez smsy na swoich faworytów. Jak potoczą się moje dalsze losy i czy dostanę szansę występu w Opolskich Debiutach, okaże się już niebawem w programie. A jeżeli pytasz o karierę, to jeżeli jest komuś pisana, wydarzy się w swoim czasie. M.R.: Jeżeli mogłabyś się cofnąć w czasie, zmieniłabyś coś? A.Sz. Z reguły żyję tak, aby nie żałować swoich decyzji. Jedną z rzeczy, które chciałabym zmienić byłby fakt, że jako dziecko nie poszłam do Szkoły Muzycznej. Pomimo, że wiele rzeczy jest dla mnie jasnych w praktyce, to jednak teoria wciąż jest gdzieś w tyle, co staram się nadrabiać w każdej wolnej chwili. Myślę, że dziś na wielu płaszczyznach artystycznych byłoby mi o wiele łatwiej mając ukończoną Szkołę Muzyczną. M.R.: Zajmujesz się czymś jeszcze, oprócz śpiewaniem i nauką? A.Sz: Studiuję na 2 roku Socjologii w Wyższej Szkole Zarządzania w Gdańsku. Jestem redaktorem malborskiego portalu młodzieżowego „Młody Malbork”, w którym zajmuje się działem Kultura i Sztuka. Jako specjalizację na Uczelni planuję wybrać właśnie dziennikarstwo. Oprócz tego jestem również uczennicą Autorskiej Szkoły Musicalowej Macieja Pawłowskiego z oddziałem w Gdańsku, gdzie uczęszczam na zajęcia wokalne, aktorskie i choreograficzne. Podejmuję również próby pisania własnych tekstów piosenek, które mam nadzieję „ubiorę” niebawem wraz z muzykującymi przyjaciółmi w fajną oprawę muzyczną. Serdecznie dziękuje za rozmowę, życzę sukcesów i dążenia do tej upragnionej, muzycznej kariery. Marcin Rudzki Nowości w Eurodesku
Sieć przyjazna młodzieży "Eurodesk" ponownie informuje o możliwości rozwijania swoich pasji oraz o możliwości zdobycia atrakcyjnych nagród w konkursach.


Konkurs fotograficzny „W zespole siła” Masz aparat i zapał do pracy? Zrób zdjęcia, prezentujące działania pozytywnie wpływające na świat i weź udział w konkursie Nokii Poland oraz Polskiej Organizacji Dzieci i Młodzieży. Organizatorzy chcą zachęcić młodych ludzi do rozwijania pasji, organizowania wydarzeń dla lokalnych społeczności, wspierania rówieśników i sąsiadów. Dwadzieścia najlepszych fotografii, wybranych przez Komisję Konkursową w pierwszym etapie, pojawi się w Internecie. O tym, kto ostatecznie zwycięży, zdecydują jego użytkownicy. Wyniki konkursu pojawią się na stronie www.makeaconnection.pl najpóźniej 15 czerwca. Nagrody – telefony Nokia X3 - otrzymają trzy prace z największą liczbą głosów oraz faworyt Komisji Konkursowej. Autorami zdjęć mogą być osoby w wieku od 16 do 22 lat. Prace, opatrzone imieniem i nazwiskiem autora oraz numerem telefonu nadsyłać można do 30 kwietnia 2010 r. na adres konkurs@pcyf.org.pl. Jedna osoba może nadesłać tylko jedno zdjęcie, ich rozmiar nie może przekraczać 5 MB. Więcej informacji – m.in. regulamin konkursu – można znaleźć na stronie www.makeaconnection.pl. Europejski konkurs na projekt kasku Voiture&Co zaprasza młodych ludzi z Unii Europejskiej w wieku od 14 do 30 lat do stworzenia graficznego projektu kasku dla motocyklistów. Celem konkursu jest sprawienie, by akcje zmierzające do poprawy bezpieczeństwa na drogach były bardziej atrakcyjne – i zachęcenie młodzieży, by w trakcie jazdy na swoich motocyklach zakładała i zapinała chroniące całą głowę kaski. Ściągnij plik z kaskiem z Internetu i uwolnij wyobraźnię! Kreskówki i rysunki manga nie będą brane pod uwagę. Termin nadsyłania prac upływa 30 kwietnia 2010 r. Wszystkie szczegółowe informacje można znaleźć na stronie[Link] www.designtoncasque.com Marcin Rudzki Hazardziści czy Maturzyści? Co po maturze?



Miesiące przygotowań, setki godzin zabawy z klejem, wycinankami i nożyczkami, a wszystko po to, by ta wyjątkowa dla maturzystów noc, noc studniówkowa, była zadziwiająca. Tegoroczny motyw przewodni to kasyno. I nareszcie nadeszła wiekopomna chwila: 13 luty, godzina 19  blask świateł, dźwięk orkiestry... to znak, że zabawę czas zacząć. Oficjalnie otwarcia studniówki dokonał Dyrektor Zespołu Szkół pan Jarosław Drwięga. Swoja obecnością zaszczycili nas również pan Starosta - Piotr Stec oraz Burmistrz Dzierzgonia, pan Kazimierz Szewczun, którzy jak zawsze dodali nam otuchy ciepłym słowem. Po części oficjalnej nadszedł moment, by zaprezentować swoje umiejętności na parkiecie. Wspaniała orkiestra, oprócz tradycyjnego zabawiania gości i zachęcania do odkrycia swych umiejętności w tańcach towarzyskich, przygotowała szereg ciekawych zabaw i konkursów. Wszyscy, bez wyjątku, świetnie się bawili. Nie zabrakło oczywiście tradycyjnego tortu i popisów artystycznych naszych nauczycieli. Teraz tylko pozostaje czekać na maj, a po takiej nocy, nocy pełnej wrażeń, z pewnością każdy z nas przygotuję się do Matury na 100%! Joanna Gieraj Jakie plany na przyszłość mają maturzyści z Zespołu Szkół im. Cypriana Kamila Norwida? Wśród 50 tegorocznych ankietowanych maturzystów najwięcej osób, bo aż 54 % odpowiedziało, że zamierza kontynuować naukę w szkole policealnej, natomiast studiować zamierza 21 % ankietowanych. 17 % abiturientów po ukończeniu szkoły zamierza podjąć pracę. Około 8% ankietowanych zamierza wyjechać za granicę w celu podjęcia pracy lub nauki. Życzymy powodzenia! Karolina Lewandowska W obiektywie Pawła Lange

Rzep

Wiosennno - zimowa panorama Dzierzgonia. Czas policzyć średnią! Wydanie Rzep Marzec 2010 przygotowali:

Rzep

Minęło pół roku nauki, walki o oceny, o jak najlepsze stopnia na półrocze. Przedstawiamy więc listę najlepszych uczniów z wszystkich klas naszej szkoły! I A LO - Martyna Błażejewska Alicja Procyk Malwina Sarnecka Manuela Sarnecka I B LO - Magdalena Kutajczyk I T - Kamil Tutaj I A ZSZ - Anna Łozowska I B ZSZ - Łukasz Stryjek II A LO - Alicja Węglarska II B LO - Martyna Maczyszyn II T - Daria Kasprzak II A ZSZ - Adam Mańko II B ZSZ - Mateusz Litwora III A LO - Natan Domel Damian Panas Marcel Sobotka III B LO - Joanna Gieraj Agata Miszczuk Marzena Wolska III T - Agata Nienadowska III A ZSZ - Kamil Szumiec III B ZSZ -Anatol Ratajczak Karol Piekarski IV T - Joanna Łozowska GRATLUJEMY! Marcin Rudzki Marcin Rudzki - redaktor naczelny, dziennikarz, skład i łamanie Martyna Maczyszyn - zastępca redaktora, dziennikarz Paweł Lange - dziennikarz, foto Joanna Gieraj - dziennikarz Paulina Czwerenko - dziennikarz Martyna Czalej - dziennikarz Karolina Lewandowska - dziennikarz Patrycja Karol - dziennikarz Magdalena Kutajczyk - dziennikarz, korekta Małgorzata Kraft - korekta Rzep - szkolny nieregularnik Zespół Szkół im. Cypriana Kamila Norwida ul. Zawadzkiego 15 82-440 Dzierzgoń www.mam.media.pl/rzep