Musisz zainstalować flash player pobierz instalator












SPIS TREŚCI: Zdjęcie miesiąca ... str. 3 Żyj chwilą! ............ str. 4 W roli głównej ...... str. 6 Wiosno! fotoreportaż ......... str. 8 Irlandia .............. str. 10 Mój Dom - Zielona Wyspa ... str. 12 STOP agresji! str. ...... 14 Fashion is my passion ......... str. 15 Sala prób ............ str. 16 Drogi melomanie! ......... str. 17 Adwokat Wampira ............ str. 18 Zapowiedzi kulturalne ........... str. 19 Co to są PEGI?..... str.20 October and April ............ str. 22 Zapowiedzi kulturalne .......... str. 23 Rozrywka ........... str. 24 Od redakcji: "Co dwie głowy to nie jedna." Najlepsze pomysły powstają w grupie. O sile i możliwościach kilku osób naraz mogliśmy przekonać się na ostatnim spotkanium Propagandy. Wówaczas, gdy oglą-daliśmy wydane wcześ-niej numery, w gło-wach rodziły się nowe, coraz lepsze wizje naszego wspólne-go pisma. Wiele zapisanych bia-łych kartek, na których pojawiały się pomysły wszystkich zebranych. Zaczęliśmy działać od razu! Na efekty przepro-wadzanych działań z pewnością trzeba poczekać. Liczymy, że świeżość, jaką wnosi każdy nowy członek oraz doświad-czenie osób, które z redakcją związane są od początku będą przynosić nam jedynie pozytywne skutki. ZDJĘCIE MIESIĄCA



Łodzie Płynąć łodzią nie myślisz, nie rozmawiasz, podziwiasz to co jest wokoło Ciebie... bo więcej możesz tego nigdy nie zobaczyć. Jeśli chcesz, aby Twoje zdjęcie pojawiło się w nowym numerze PROPAGANDY wyślij je na adres propaganda.lwo@onet.pl Najlepsza fotografia zostanie opublikowana już w przyszłym miesiącu! Pamiętaj, aby dołączyć swoje imię i nazwisko oraz jej krótki opis. W Legionowie niewiele mówi się o talentach ukrytych w młodych duszach. Niektóre z nich zyskują jednak wiele nagród i pochwał, także na arenie międzynarodowej. Warto rozwijać swoje zainteresowania oraz odnaleźc to, co kręci nas w życiu - opowiedzą nam o tym Ewelina Dąbrowska i Alicja Zalewska.

ŻYJ CHWILĄ !

Co, według Ciebie, u młodych ludzi powoduje chęć rozwijania swoich zainteresowań? A: Lubię śpiewać i występować na scenie. Jest to dla mnie przyjemność. Myślę, że chęcią rozwijania mojego hobby jest to, że chcę podzielić się zainteresowaniami z innymi. Poza tym lubię, gdy jestem słuchana, a występy są dla mnie idealną okazją. Co mobilizuje Ciebie, aby nie końcyć tego, co robisz?' E: Stale zauważam jak bardzo podoba mi się to, co robię. Nagrody są przy tym wielką przyjemnością A: Sama nie wiem. Po prostu nie umiałabym z tym skończyć. Można powiedzieć, że jest to część mnie. Co sądzisz o posiadaniu kilku, różnych od siebiezainteresowań? E; Myślę, że to bardzo dobry pomysł, choć warto wybrać jedną, najważniejszą. Pasje pomagają w byciu ory-ginalnym, innym od wszy-stkich A: Jeśli lubimy je wszystkie i poświęcamy im jednakową uwagę, to niech żyje różnorodność! Myślę, że nie jest to złe, wręcz przeciwnie - jest bardzo pomocne. W końcu pasja to cecha, nauczka, a im ich więce,j tym łatwiej nam żyć. Ewelina Dąbrowska: Moją wielką pasją jest taniec towarzyski, któremu poś-więcam cały swój wolny czas. Aktualnie jestem II Vice Mis-trzynią Polski w swojej klategorii. Do moich sukce-sow zaliczają się liczne wygra-ne na ogólnopolskich i międz-ynarodowych turniejach np. Brno Open. W oby stylach posiada klasę "A". Mimo wszystko z tańcem nie wiążę swojej przyszłości. Alicja Zalewska: Od dziecka interesuje się śpiewem, w wolnych czasach podśpiewuje sobie coraz to nowe piosenki. Nie mogę powiedzieć, czy z występami i muzyką wiąże swoją przys-złość. Jest mnóstwo zdolnych osób, które próbują coś zyskać w tej kategorii. Szanse są więc nikłe. Nie znaczy to jednak, że porzucę muzykę. Mam zamiar pójść do szkoły muzycznej i uzyskać dyplom i skończyć studia.. Mam zamiar posiadać również drugi mniej niepewny zawód.



Kiedy odkryłaś w sobie swoją pasję? Czy wiek ma znaczenie w zainteresowaniu się swoim hobby? A: Mówi się „śpiewać każdy może” warto do tego dodać „ale nie publicznie”. Ja zaczęłam od śpiewania w wieku 4 lat. W moim wymyślonym języku. W pierwszej klasie zaczęłam uczęszczać do szkolnego chóru, do którego należę do dziś. Oprócz tego od drugiej klasy chodzę do Miejskiego Domu Kultury w Legionowie na lekcje śpiewu i gry na fortepianie. Jeżdżę też na konkursy i przeglądy muzyczne. Moim zdaniem wiek nie ma znaczenia. Jeśli ktoś lubi dane zajęcie i dobrze mu to wychodzi może śmiało je rozwijać bez względu na ograniczenia. Jak ważne jest posiadanie własnego pomysłu na życie? E: Według mnie posiadanie pasji jest bardzo ważne. Dzięki niej mamy możliwość rozwijania się w czymś, co naprawdę lubimy. Każdy nasz pomysł na życie, trzeba choć trochę ukierunkować na „ścieżkę, którą się poruszamy”. Dzięki hobby, uświadamiamy sobie, iż mamy czego trzymać się w świecie zawsze do tego powracać i wiedzieć, że szczególnie w tym się spełniamy. .Jak zdefiniowałabyś sło-wo pasja? A: Pasja to dla mnie rzecz osobliwa i niepowtarzalna, każdy może mieć je bardzo różne, choć wiele osób może zajmować się tym samym, to każdego interesuje jej inny aspekt, detal, strona.. Pasja jest wspaniałym „zjawiskiem”. Człowieka, który nie interesuje się niczym śmiało można uznać za „niepełnego". Rozmawiała: Eliza Myśliwiec Joanna Rogulska - Berdyn



O Iqbalu pisaliśmy już w pierwszym numerze. Dziś okazję do rozmowy z tłumaczką książki panią Joanną miała Marta Gospodarewicz DZIENNIKARKA: Co skłoniło Panią do założenia własnego wydawnictwa i co symbolizuje jego nazwa? PANI JOANNA: Do zało-żenia własnego wydawnictwa skłoniły mnie moje marzenia, które ciągną się za mną od dziecka, jako że byłam wychowywana w pyle książek mojego dziadka i marzenia mojego dziadka stały się moimi marzeniami. Mój dziadek, przedwojenny księgarz warszawski, całe życie marzył, by mieć własne wydawnictwo. Skoro jemu się nie udało, z tym większą radością przystąpiłam do realizacji naszych wspólnych, rodzinnych marzeń. Nazwa „Pointa” znaczy „sedno sprawy” i pomyślałam sobie, że będę puentować książki, czyli znajdować w nich i w życiu takie rzeczy, które są naprawdę ważne i przekazywać je pod szyldem biurka i puenty. D.: Co zainspirowało Panią do przetłumaczenia „Iqbal’a”? P.J.: Jak czytałam ją pierwszy raz w oryginale, to ogromnie byłam wzruszona, płakałam tak, że nie mogłam czytać dalej i, mimo że nie miałam wcześniej takich planów czy zamiarów, to pomyślałam, że bardzo chciałabym ją przetłumaczyć, dlatego, że była taka przejmująca, taka niezwykła. D.: Czy do tej pory sprzedało się dużo egzemplarzy tej książki? P.J.: To jest trudna książka, to nie jest ksiązka, w której się coś świeci, nie ma tam wróżek. Myślę, że nasze społeczeństwo jest dość specyficzne, nie lubimy smutnych historii, nie lubimy chyba zbytnio angażować się w cudzą krzywdę, tak więc sprzedaż tej książki jest dość trudna. Ja zrobiłam nakład 5 tysięcy egzemplarzy i ten nakład dobiega końca, ale w dużej mierze dzięki takim spotkaniom autorskim, kiedy jest bezpośredni kontakt z potencjalnymi czytelnikami. Kiedyś ukazał się artykuł w Gazecie Wyborczej wkrótce po premierze książki na temat „Iqbal’a” i ogólnie o problemie wyzyskiwania dzieci w niewolniczej pracy. Miał tytuł „Kupujemy pot i krew”. D.: Co najbardziej Panią urzekło w książce o Iqbal’u? P.J.: Najbardziej to, że jest to historia prawdziwa, bo wydaje mi się, że właśnie takie niosą ze sobą największe wartości. To tak ogólne. A tak w szczegółach, to wielkie serce tego, tak go sobie nazywam, wielkiego małego człowieka. To, że się nie bał, to, że miał odwagę przeciwstawić się wszystkim, mimo, że jego szanse były minimalne. To, że potrafił tylu dzieciom pokazać, że można żyć inaczej i że to wiedział ,tylko nie wiem skąd to wiedział. Myślę, że był niezwykłą osobą i że moglibyśmy się wiele od niego nauczyć gdyby żył, choć może



nie było by o nim aż tak głośno. D.: Jest pani z zawodu tłumaczem. Jakie cechy uważa Pani za niezbędne do wykonywania tego zawodu? Czy uważa Pani, że tłumacz jest artystą? P.J.: Artystą to chyba za dużo powiedziane, ale na pewno trzeba mieć trochę takiej fantazji literackiej, żeby przekształcić taki surowy, przełożony tekst w taki tekst który dobrze się czyta, który będzie literacko poprawny. D.: Pani tłumaczy książki z języka włoskiego i angielskiego. Dlaczego wybrała Pani właśnie te języki? Chodzi mi głównie o włoski. P.J.: Bo taki wybrałam kierunek studiów, dlatego że już jako dziecko jeździłam do Włoch, zawsze ten kraj jakoś mnie fascynował i pociągał. Wydawało mi się zawsze, że język jest piękny, kultura wspaniała, historia przeciekawa. Tak się stało, że skończyłam ten kierunek studiów i pewnie z tym się wiąże taka praca tłumacza z tego języka również. D.: Praca tłumacza na pewno jest bardzo zajmująca i mozolna. Jak Pani godzi pracę tłumacza z życiem osobistym, tak żeby na wszystko mieć czas? P.J.: To jest najtrudniejsze. Kiedy tłumaczyłam tą książkę moja najmłodsza córka była w wózeczku i tak naprawdę miałam okazję pracować, wyłącznie, gdy spała, te dwie godziny na tarasie. W ogóle wydaje mi się, że kobietom, które decydują się na takie prawdziwe życie rodzinne, z gromadą dzieci jest bardzo trudno a wręcz jest to niemożliwe, aby to pogodzić. Z „Iqbal’em” miałam więcej czasu na przygotowanie wszystkiego, niż przy wydaniu „Dziadek i niedźwiadek”, , natomiast tą drugą książkę przygotowywałam w bardzo krótkim czasie i dochodziło do tego, że musiałam wstawać o trzeciej trzydzieści rano, dla moich dzieci nie miałam tyle czasu ile bym chciała, więc uważam, że zawsze trzeba sobie coś wybrać. Myślę, że tak jak ja zrobiłam, czyli żeby najpierw się zająć domem, dziećmi, potem sięgnąć po pracę zawodową to nie jest najlepsze wyjście dla kobiety. Zawsze się dzieje coś kosztem drugiego, np. jak wydawałam tą książkę „Dziadek i niedźwiadek” miałam ogromnie dużo pracy, jeżeli, nie daj Boże, coś w życiu w pewnym momencie się załamie czy coś mu wyjdzie, to wtedy takiej kobiecie trzydziesto paro letniej, z gromadą dzieci, która jeszcze nie wydeptała swojej ścieżki zawodowej, jest bardzo trudno. Z takich prozaicznych powodów, że trzeba zarobić na to życie i wtedy jest się tylko mamą i tylko taką osobą, która jest w domu, więc myślę, że chyba najrozsądniej dla takich młodych kobiet jest skończyć studia, trochę popracować, zyskać jakieś doświadczenie zawodowe i wtedy przerwać i założyć rodzinę. Dla mnie najważniejsze były zawsze dzieci, więc teraz, jak już są trochę większe to pomyślałam, że mogę zacząć realizować swoje planu zawodowe. D.: Dziękujemy bardzo Pani za ten wywiad. P.J.: Było mi bardzo miło. Dziękuję bardzo za zaproszenie do takiej fajnej szkoły.

Zdjęcia wykonała: Emilia Rejner "To dopiero początek mojej fotograficznej przygody. Większość z nich to przeróżne eksperymenty z wszelakimi ustawieniami aparatu, zwykłe ćwiczenia i poznawanie swej maszynki do robienia zdjęć."





Irlandia jest najdalej wysuniętym na zachód obszarem Europy. W jej skład wchodzą 32 hrabstwa, w których sześć z nich znajduje się pod panowaniem brytyjskim i nazywanych jest Irlandią Północną. Pozostałych 26 hrabstw tworzy Republikę Irlandii. Od kontynentu Irlandię oddzielają Wielka Brytania, kanał La Manche oraz Morze Irlandzkie. Rzeźbę terenu charakteryzuje położona centralnie Nizina Środkowoirlandzka, otoczona pasmami gór. Łańcuchy górskie są nieziemskie i wyglądają bajkowo. Moim ulubionym i według mnie najpiękniejszym obszarem w Irlandii jest hrabstwo Kerry, gdzie zieleń przeplata się ze skałami i wodą. Tego nie da się opisać. To trzeba po prostu zobaczyć. Zieloną Wyspę zamieszkuje 5 milionów ludzi, a kolejne miliony rozsiane są po całym świecie. W Republice żyją 4 miliony osób, natomiast w Irlandii Północnej – 1,7 miliona. W samym Dublinie (stolica Republiki) żyje prawie 1,5 miliona mieszkańców, zaś w Belfaście (stolica Irlandii Północnej) – 300 000 mieszkańców. Wizerunek Irlandczyków w świecie jest wyraźnie określony ale



jednocześnie niespójny. Uważani są za dziecinnych i przebiegłych, genialnych i agresywnych, dowcipnych i tępych, szybkich i powolnych, elokwentnych i nietaktownych, niefrasobliwych i wybuchowych, rozmarzonych i trzeźwo myślących, zakłamanych i lojalnych. Tak więc albo mają schizoidalną osobowość, albo przeczą wszelkiej logice. Terry Eagleton, ,,The Truth About the Irish’’ Na przestrzeni czasu naród irlandzki rozprzestrzeniał się po całym świecie. W tenże sposób wykreował się wizerunek narodu irlandzkiego. Liczne stereotypy, które są związane z Irlandią i jej mieszkańcami, jest skutkiem postrzegania Irlandczyków jako imigrantów lub echem terminu ‘Szmaragdowa Wyspa’. Myślę, że łatwo można zaklimatyzować się w Irlandii. Pomagają nam w tym ludzie, którzy są bardzo przyjaźni oraz przyroda i ta niesamowita zieleń, która otacza nas dookoła. Stereotypy, o których wcześniej wspomniałam, nie znajdują słusznych uzasadnień. Często pochodzą one od tradycji, którą Irlandczycy pielęgnują. Dla nas życie niektórych mieszkańców Irlandii wywołuje w nas szok. Ludzie wydają się bezproblemowi i pogodni. Irlandia to ziemia nasycona historią i tradycją, które nadają kształt życiu Irlandczyków. Każdy, kto spędził tam więcej niż tylko wakacje, wie, że kraj znacznie różni się od pozostałych państw w Eurpie. Dowodów na to mamy wiele. Jednym z nich jest wypowiedź podróżniczki Derfly Murphy: Czułam się, jakbym wracała z Trzeciego Świata do jakiegoś wariackiego Czwartego Świata, składającego się wyłącznie z Irlandii. Irlandzkie ziemie są jednymi z najbardziej bezpiecznych miejsc na świecie. Myślę, że jedną z największych zalet tego kraju jest wprowadzenie w 2004 roku zakazu palenia tytoniu we wszystkich miejscach pracy. Nie wolno palić w pubach, restauracjach, biurach ani w żadnym innym miejscu, gdzie ktoś pracuje. Nie wolno nawet palić w pokojach hotelowych. Dzięki temuzakazowi spadła sprzedaż papierosów. Wady? Zdecydowanie klimat morski – a co za tym idzie – deszcze. W niektórych rejonach deszcz pada aż przez 270 dni w roku. DUBLIN I BELFAST Dublin (irl. Baile Átha Cliath) to największe miasto oraz stolica Republiki Irlandii.Leży na wschodnim wybrzeżu Irlandii nad Morzem Irlandzkim. Rzeka Liffey dzieli miasto na dwie części: bardziej nowoczesna Northside oraz bardziej zamożna Southside. Miasto założono ponad tysiąc lat temu, a przyczynili się do tego przybysze z Norwegii. Obecny wygląd miasta pochodzi przede wszystkim z XVII i XIX wieku, z ogromnymi wpływami brytyjskimi. Atrakcje stanowią tu zarówno wspaniałe budynki, gościnne puby, jak i najstarszy na świecie ogród zoologiczny czy największy w Europie park miejski Phoenix, gdzie między innymi znajduje się oficjalna siedziba prezydenta oraz zoo. Belfast (irl. Béal Feirste), podobnie jak Dublin, jest stolicą i zarówno największym miastem w Irlandii Północnej. Miasto stało się jednym z najbardziej dynamicznie rozwijąjacych się miast Europy. Do miasta napływa wielka ilość inwestycji i rozpoczęto sporo projektów rozwojowych na dużą skalę. To właśnie tam wybudowano statek Titanic, który tragicznie zatonął w 1912 roku. FESTIWALE I ZABAWY Irlandczycy za naprawdę dobrą rozrywkę uważają dobrą muzykę i wyścigi konne, które odbywają się regularnie w różnych miastach. W dawnych czasach młodzi zabawiali się poprzez urządzanie spontanicznych potańcówek na największym możliwym placu na świeżym powietrzu, a przeważnie na skrzyżowaniach dróg w wioskach! Takie imprezy często łączyły ze sobą ludzi, którzy później brali ślub. Tańczono stare układy choreograficzne starych tańców irlandzkich. Chcesz odbyć podróż w głąb irlandzkiej duszy? Możesz tanio kupić bilety i polecieć do Irlandii tymi tańszymi liniami lotniczymi Ryanair lub nieco droższymi i lepszymi Aer Lingus. Z doświadczenia polecam te drugie Karolina Zbroch MÓJ DOM
Hej, nazywam się Neil Coleman i jestem Irlandczykiem. Chciałbym opowiedzieć wam nieco o moim kraju i codziennym życiu. Myślę, że jest ono zwyczajne, ale jestem pewien, że zapewne trochę różni się od waszego życia w Polsce.


Chodzę do szkoły jak każdy inny nastolatek. Każdego ranka budzą mnie moi rodzice, czego wręcz nienawidzę, bo wolałbym pospać trochę dłużej. Te kilka minut snu to dla mnie naprawdę wielka różnica! W końcu zwlekam się z łóżka i zaczynam poszukiwania mojego szkolnego mundurka. Kiedy już go znajdę i założę, idę do kuchni, gdzie moi rodzice zaczynają się złościć i krytykować moje lenistwo. Włączam czajnik i czekam aż woda się zagotuje, abym mógł zrobić sobie herbatę. Gotowy do wyjścia, wsiadam do samochodu i czekam, aż moja mama zawiezie mnie do szkoły. Mieszkam w górach Ballyhoura, które położone są 600 metrów nad poziomem morza. Moja szkoła oddalona jest od domu o 8 kilometrów. Niewiadomo, czy moje miasto to wieś, czy miasto – często są spory na ten temat. Właściwie jest to mała miejscowość. Można tu znaleźć około pięć pubów i tylko cztery sklepy, co sprzyja występowaniu alkoholików. Zwykle docieram do szkoły na godzinę 8:45* i spędzam dziesięć minut, odrabiając prace domowe, których nie zrobiłem w domu lub po prostu śpię gdzieś w kącie. Szkoła jest mała, tak jak miasteczko. Chodzi tutaj skromna liczba uczniów, a pracuje około dwudziestu nauczycieli.

Aby uczcić koniec tygodnia, tudzież w piątek, ja i moi przyjaciele organizujemy jakąś imprezę.

Mój szkolny rozkład przedstawia sie następująco: 08:55 – Uczniowie gromadzą się I poszukują swojego wychowawcy. 09:00 – Zaczynają się zajęcia. Każde z nich, a są trzy, trwa po czterdzieści minut. W tym czasie nie mamy żadnych przerw. 11:00 – Przerwa, która trwa zaledwie dwadzieścia minut i jest ona głównie po to, aby uczniowie mogli wziąć z szatni swoje książki. 11:20 – Znów zajęcia. 13:20 – Czas lunchu. To najlepszy czas w całym dniu w szkole! Mamy czterdzieści minut wolności przed ponownym związaniem rąk i nóg (nie bierzcie tego dosłownie).. 14:00 – Kolejne zajęcia... I znów pojmują nas w kajdany! 15:45 – Koniec szkoły! Nareszcie! Jestem na ostatnim roku w mojej szkole. Podobno uważają mnie za najmądrzejszego ucznia (ach, ta skromność), chociaż zawsze zaniedbuję naukę. Powodem jest to, że po prostu wolę sobie pograć w gry komputerowe lub porozmawiać z przyjaciółmi z innych krajów. To moje uzależnienie! Mam znajomych w Australii, Korei, Turcji, Polsce, Niemczech, Austrii, Belgii, Anglii, Szkocji, Irlandii oraz USA. Aby uczcić koniec tygodnia, tudzież w piątek, ja i moi przyjaciele organizujemy jakąś imprezę. Robimy wiele różnych rzeczy. Od grania w pokera w domu mojego brata po chodzenie do kina. Nigdy nie brakuje mnie, braci i moich najlepszych przyjaciół, którzy nazywają się Micheál, Eoin, Shane, Mark, Simon, David, John, Kevin i Brian. Jeśli nie organizujemy gry w pokera, to gramy na PS3 lub Wii. Zawsze bawimy się całą noc i przez cały weekend! Nie wyobrażam sobie życia gdzieś indziej niż w Irlandii! * W tekście podane są godziny według czasu irlandzkiego. Neil Coleman Przetłumaczyła: Karolina Zbroch STOP AGRESJI!



„Gdyby uczennice I klasy gimnazjum same nie nagrały drastycznego filmu pokazującego jak pastwią się nad swoją rówieśnicą prawdopodobnie sprawa nie ujrzałaby światła dziennego, a nastolatki dalej gnębiłyby innych uczniów”.~ Zbigniew Łuczyński, Uwaga, TVN. - Wyrywałam się, ale nie dałam rady. Ciągnęły mnie za włosy do lasu – wspomina 13-letnia Karolina. Dziewczyna została brutalnie pobita przez swoje rówieśnice. Koleżanki kopały ją po twarzy. Groziły przypalaniem papierosami. To, co w zimę wydarzyło się w szkole w Legionowie było bardzo wstrząsające. Kilka dziewczyn pobiło swoją koleżankę, tylko dla tego, że jej nie lubiły. Groziły jej, że przypalą twarz papierosami. To zdarzenie nigdy nie powinno mieć miejsca, a jednak się wydarzyło. Dyrekcja szkoły mówi, że nie wiedziało o tym incydencie. Dziewczyny szarpały, zaprowadziły do lasu i pobiły koleżankę. O tym wszystkim mogliśmy dowiedzieć się z telewizji, gazet, radia. Jak było naprawdę? Na to pytanie mogą odpowiedzieć nieliczni… Jak jest teraz? Najagresywniejsza napastniczka twierdzi, że chce zacząć nowe życie. Przeniosła się do klasy pierwszej w Gimnazjum numer 4 w Legionowie. Pierwszego dnia, gdy dziewczynapojawiła się w szkole nic konkretnego się nie wydarzyło. Przyszła na lekcje, zaprzyjaźniła się z niektórymi koleżankami, zobaczymy, co będzie dalej. Co dzieje się w sławnej już „dwójce”? Szkoła walczy z przemocą. Prowadzony jest Szkolny Program Przeciwdziałania Agresji. Zorganizowana została akcja pt.: „Nie milcz!” Jej owocami były plakaty proponujące „zdrowe” rozwiązywanie konfliktów oraz życie w zgodzie z innymi oraz z samym sobą. W każdą pierwszą środę miesiąca uczniowie i nauczyciele przychodzą ubrani na niebiesko. Podczas tegorocznego „Święta Szkoły” każdy, kto jest przeciwko agresji mógł złożyć swój podpis pod takim oświadczeniem, czego oznaką stały pomarańczowe się bransoletki z napisem „”Od dawna w szkole działa skrzynka szkolnych żalów, na którą uczniowie mogą anonimowo wysłać swoje zażalenia i prośby. Czy to mało? Szymon Marczak Marta Myśliwiec
FASHION IS MY PASSION Moda, w której nie można wyjść na ulicę nie jest modą. ~ Coco Chanel


Każdy człowiek modę postrzega inaczej. Mymłodzież urodziliśmy się w innych czasach niż nasi rodzice czy dziadkowie. Jak głosi słynna myśl "każdy wiek ma swoje prawa" tak i w modzie każde dziesięciolecie ma swoje "modowe prawa".Są oczywiście rzeczy, które nie przemijają jak np. mała czarna od Coco Chanel. Można by tu przytoczyć różne pozycje lecz ten wydaje się najbardziej znany. Ale zajmijmy się naszym 2010 rokiem, a raczej wiosną 2010. Dziewczęta, zacznijcie dbać o nogi, gdyż w tym sezonie bardzo modne są wszelkiego rodzaju sukienki i spódnice. Ale nie wydawajcie Bóg wie ile na nowe ubrania, jeśli jesteście przyzwyczajone do spodni. Kupcie jedną uniwersalną spódnicę, która będziecie mogły założyć na kilka sposobów. Jeśli w tym momencie rodzi Wam się w głowie pytanie, że przecież trzeba kupić dodatki i buty to dam radę. Poszperajcie porządnie w domu (mama i siostry mają różne ciekawe skarbywiem bo sama im podkradam) Jeśli jednak stwierdzicie, że przyda Wam się coś nowego poszukajcie promocji w stylu "kup jedno drugie dostaniesz gratis" itp. A propos dodatków, jeśli ciągnie Was w stronę dużej biżuterii to ,to jest sezon dla Was! Bardzo modne są duże pierścionki. Więc, jeśli głęboko schowałyście takie rzeczy to pora je odkurzyć. Pamiętajcie tylko, żeby w trakcie doboru dodatków do stroju nie przesadzić. Co za dużo to nie zdrowo. No dobrze teraz coś dla dziewczyn, które nie tolerują spódnic. Jeśli pragniecie nosić spodnie to może pomyślcie, żeby cały strój rozjaśnić i "pokolorować". Nie ubierajcie się w smutne odcienie jak w czasie zimy! Pamiętajcie, że ptaki zaświergotały za oknami. Jeśli chodzi o buty to nie będę mówiła, które są ok, które nie. Pewnie każda z Was wie, że modne są platformy i wysokie obcasy. Ale cóż nie każdy lubi w nich chodzić, poza tym nie są zbyt wygodne. Szczególnie po całym dniu chodzenia. Dlatego dobierzcie sobie po prostu kobiece balerinki lub buty, w których czujecie się naprawdę dobrze. Ostatnia rada. Do łask wracają rajstopy. Więc buszujcie bo sklepach i zakupcie parę lub dwie rajstop (tylko może nie cieliste?). Hasło na ten sezon? Kolory. Ale nie zapominajcie również o beżach i czerniach. We wszystkim trzeba znaleźć umiar. Powodzenia w szperaniu. Karolina Szukalska. sala prób



„Sala prób” to już drugi komiks Kultury Gniewu, który przyszło mi recenzować. Lecz wcale się tym nie martwię – wydawnictwo to ma w swojej ofercie wiele naprawdę ciekawych pozycji, żeby wymienić tylko niedawno wydane „Osiedle Swoboda” Śledzia, dzieło wręcz kultowe lub „Łaumę” KRLa. Ale wracając do dzieła Gipiego… Jest to opowieść wydana w 2008 roku, pierwsza w Polsce publikacja Gipiego, a szkoda, bo to naprawdę dobry scenarzysta i rysownik. Opowiada o czterech przyjaciołach, którzy mają swój własny zespół. Muzyka jest ich jedynym sposobem ucieczki od codziennych problemów. Ćwiczą i komponują w garażu ojca jednego z nich. Zasada wynajmu tegoż garażu jest jedna – mogą w niej grać do czasu, aż nie wplączą się w jakieś kłopoty. A te zawsze zbliżają się niespodziewanie… Choć wydaje się sztampowa, fabuła komiksu włoskiego artysty wcale nie jest nieciekawa. Wręcz przeciwnie – ma klimat, fragmenty, które wywołują banana na twarzy i wszystko to, co powinno znajdować się w dobrej, obyczajowej historii. „Salę prób” czyta się niezwykle przyjemnie i, niestety, krótko, ale tak to jest w przypadku komiksów. Choć objętościowo wcale się nie wydaje – komiks ma 120 stron (w tym 10 zajmują szkice autora, nawiasem mówiąc: ciekawy dodatek) i grube, wygodne strony. Jakość papieru jest bardzo dobra, a okładka, chociaż miękka, wytrzymała, ze skrzydełkami. Przejdźmy do graficznej strony komiksu. Trzeba przyznać – kadry trzymają styl. Jest on nieco włoski, lecz, gdyby to komuś przeszkadzało, prawie tego nie czuć. Ja czułem się „swojsko”, czego zasługą są niezwykłe pejzaże, namalowane w niektórych kadrach, niewiele różniące się od tych, które można zobaczyć w Polsce. Na jednym widać osiedle bloków mieszkaniowych w blasku zachodzącego słońca, na innym bezkres nieba, a na dole łąkę z falującą na wietrze trawą, drogę, słup, krzaki. Wszystko wysmakowanie i ciekawie. Komiks malowany jest farbami, co widać w kolorach. Są rozwodnione, wychodzą z konturów, niektóre kadry wyglądają, jak pomalowane szkice. Lecz ta metoda nie przeszkadza w odbiorze komiksu. Uważam go za niezbędny składnik tej niezwykłej opowieści i, choć wyobrażam sobie „Salę prób” narysowaną inną kreską, to nie zamieniłbym tych rysunków na żadne inne.W sumie trudno jest pisać mi o tym komiksie, gdyż nie widzę w nim wad. Ale to zależne jest zawsze od gustu. Więc powiem tak: jeżeli lubisz tematykę obyczajową podaną w nietuzinkowy sposób lub ciekawe opowieści graficzne, szybko leć do sklepu! A jeśli nie wyobrażasz sobie komiksów bez suberbohaterów w przyciasnych kaftanach, weź się czym prędzej za czytanie „Sali prób”. Zwłaszcza, że świetnie prezentuje się na półce. pT Drogi melomanie!
Dla wielu z nas, muzyka jest czymś bez czego nie możemy się obejść, chociażby jadąc autobusem, ale na litość boską!


Jeśli nie macie słuchawek, kupujcie tańsze telefony! Środa – środek żałoby narodowej, autobus linii 731, 2 dziewczyny puszczają na przemian discopolo, pseudotechno, oraz pseudo-reggae. Chwileczkę, dopiero co przecież mieliśmy tragedię na skale całego narodu. Od razu wyprzedzam pytanie – I co z tego? A no to, że chyba należy się szacunek zmarłym, rodzice uczą jakichś zasad moralnych, jeśli mamy żałobę powinniśmy obyć się bez tak radosnej muzyki, a jeśli już naprawdę nie możemy, nie każmy słuchać naszej muzyki innym! Pomijając żałobę i trudne czasy, w krajach demokratycznych mamy Wolną Wolę! I znowu pytanie – I co z tego?! A no to, że jeśli nie chcemy, nie musimy słuchać czyjejś muzyki. Jeśli jednak ktoś nas zmusza – mamy konflikt naszych wartości. A jak temu zaradzić? A no sprawa prosta! Słuchawki! No i kolejne pytanie – A jak chce se posłuchać muzy z ziomami? No i was zagnę, bo ktoś to już przewidział i stworzył wynalazek – rozgałęziacz do jack’a/minijack’a. Cena takiego urządzenia wacha się w granicach 2 zł. Powtarzam! Jeśli nie macie ‘kasy’ na słuchawki – sprzedajcie swój telefon, kupcie sobie stary (bez odtwarzacza MP3), kupcie sobie ‘empetrójke’ za 99zł (koniecznie bez głośnika! Koniecznie!) i fajne słuchawki. Podejrzewam, że zostanie wam jeszcze trochę na nowe płyty i starczy na rozgałęziacz Maciek Szustecki ADWOKAT WAMPIRA



Owszem, pokaźnych rozmiarów dom stał na swoim miejscu, rudawe dachówki okrywały ostrosłupy dachów, przepuszczając ponad sobą tego samego koloru komin, kremowe mury otaczały sady i różnorodne kwiatostany, a szyby okien ciemniały wraz z nadejściem nocy, natomiast drzwi mieszkania były otwarte na oścież, a już od bramy wjazdowej, aż do garażu stały poustawiane nierówno samochody policji, karetka i straż pożarna. Czarny Mercedes, zlewający się z otoczeniem wieczoru, raptownie zatrzymał się na ziemi wysypanej żwirem. Javier sięgnął ręką w kierunku tylniego siedzenia auta i przysunął do siebie płaszcz. Wysiadając, założył go gwałtownie i zaczął zapinać tuż przy szyi kilka ostatnich guzików koszuli spod spodu. Trzasnął drzwiczkami, nie zapomniał postawić kołnierza u wierzchniego okrycia i stanowczym ruchem podążył w kierunku wejścia. Samochód za jego plecami automatycznie piknął przy zamykaniu. Przeskoczył kilka schodków przy wrotach i przekroczył próg. Nie miał już choćby tak pogodnej miny i dobrego nastroju, jak wtedy, gdy wyjeżdżał z firmy... W środku znajdowało się mnóstwo ludzi w uniformach, świadczących o ich wykonywanym zawodzie: kilku strażaków zbierających szczątki po pięknych porcelanach i zastawach znajdujących się w dębowej szafce przewróconej na podłogę; mnóstwo policjantów, którzy ze swoimi narzędziami przechadzali się w różne strony, oglądając wszystko dokładnie i notując coś zawzięcie w notesach oraz nieliczna grupka lekarzy, z którą minął się w drzwiach. Nie miał czasu zwrócić uwagi na wynoszone ciało, które ktoś owinął w białą płachtę, ogólny rozgardiasz, który panował w całej hacjendzie, a na skinięcia głową i przywitania, odpowiadał pod nosem mruknięciem. Skierował się w stronę, gdzie - jak podejrzewał - najprawdopodobniej znajdowała się Fabiana, do kuchni. I nagle się zatrzymał, nogi wrosły mu w ziemię, gdy zdążył uświadomić sobie rzecz straszliwą. Kogo ciało wynieśli...? - spytał sam siebie w duchu, bezgłośnie poruszając ustami. Gorączkowo zaczął się rozglądać, zimny pot perlił się na jego czole. Odetchnął trzy razy. Policzył do pięciu. Postąpił jeden krok do przodu. Zatrzymał się po raz drugi, słysząc cichy głos zza ściany. - Już za chwilę powinien tu być... Wiosenne Czarowanie c.d. A NA MAJ...



www.legionowo.pl : Przez lata zmieniał się skład osobowy, miejsce oraz nazwa festiwalu. I choć w tym roku impreza rozszerzyła również swój zasięg, jej wyjątkowa atmosfera nie uległa ani trochę zmianie, a legionowscy harcerze przy jej organizacji spisali się wręcz … śpiewająco. Festiwal Harcerski „Wio-senne Czarowanie” w ponadlokalnej odsłonie, obył się po raz pierwszy. Na zaproszenie do udziału w konkursie odpowiedziało aż 17 zespołów z różnych środowisk harcerskich i nie tylko. A jako gwiazda wieczoru wystąpił zespół „Wołosatki” - ikona harcerskiej kultury. Przez cały czas trwania festiwalu wspólnie z Fundacją Dzieciom „Zdążyć z Pomocą” prowadzona była zbiórka pieniędzy na rehabilitację Alberta Żwańskiego, a dla gości i uczestników imprezy wydawano posiłek – rajdowe kanapki i grochówkę. W wokalnych szrankach pierwsze miej-sce zajął najliczniejszy zespół festiwalu – 17. Drużyna Harcerska „Ka-myki”z Legionowa. W kategorii soliści/duety zwyciężył Duet Sukces – uczennice Szkoły Podsta-wowej nr 1, nie należące jeszcze do żadnej drużyny. Nagrodą Grand Prix uhonorowano Zespół „Ła-szczacze”, tym samym zapewniając sobie możli-wość występu bez eliminacji na tegorocznym Ogólnopolskim Turysty-cznym Przeglądzie Pio-senki BAZUNA. Nagrody dla wykonawców ufundowali m. in. Prezy-dent Miasta Legionowo, Starosta Legionowski, Poseł na Sejm RP - Zenon Durka, Dyrektor MOK, Dyrektor SP nr 1 Krzysztof Wołejko oraz Komendant Hufca Legionowo hm. Jerzy Łuszczek. Rajd Rowerowy - 29.05.2010 r., godz. 10.00 Start: Chotomów PKP CEGŁA (nazwa tradycyjna: Czadowa edycja grup łamanej amatorszczyzny) IX edycja - 2010 12 czerwca, godz. 12.00 - 23.00 MOK, Legionowo, ul. Norwida 10 • MOK • Legionowo i Klub Filmowy Powietrza zapraszają na film "Idź i patrz" - piątek, 28 maja, godz. 20.30 - Projekcja w MOK Legionowo, ul. Norwida 10



Gry video to dziś bardzo popularna forma rozrywki, zwłaszcza u dzieci i młodzieży. Jednak gry, to nie tylko proste i przyjemne platformówki dla dzieci, lecz także np. brutalne strzelaniny FPS (First Person Shooter) dla dorosłych. PEGI powstało po to, by pomóc rodzicom w wyborze gier video dla swoich pociech. PEGI to skrót od PanEuropean Game Information, po polsku przetłumaczony na ogólnoeuropejski system klasyfikacji gier. Został uruchomiony w 2003 roku i jest dziś stosowany w trzydziestu krajach Europy. PEGI został opracowany przez Europejską Federację Oprogramowania Interaktywnego (Interactive Software Federation of Europe, ISFE). Składa się z trzynastu znaków, w tym pięć dotyczy klasyfikacji wiekowej. Dodatkowym, oddzielnym od klasyfikacji głównej, znakiem jest „PEGI OK.”, dotyczy on małych gier na stronach internetowych – jeśli gra posiada ten znaczek, wiemy na pewno, że może w nią grać każde dziecko. Znaki oznaczające dopuszczalną dolną granicę wieku gracza: PEGI 3 – gra nie zawiera strasznych scen, dopuszczalna jest przemoc w kontekście kreskówkowym (jak np. w serii programów o Króliku Bugsie). Postacie są całkowicie wymyślone,



fantastyczne, dziecko nie może się z nimi utożsamić. Nie ma wulgaryzmów, ani aluzji seksualnych, a tym bardziej nagości. PEGI 7 – możliwe sceny przerażające młodsze dzieci. Może (ale nie musi!) występować częściowa nagość, ale nigdy w kontekście seksualnym. PEGI 12 – dopuszczalna bardziej wiarygodna przemoc w kierunku postaci fantastycznych. Dopuszczalne też przekleństwa, ale nie te dosadne i bez odwołań do seksu. PEGI 16 – przemoc lub aktywność seksualna pokazana jest tak, jak wygląda naprawdę. Dopuszczalne przekleństwa, sceny używania używek i popełniania przestępstw. PEGI 18 – daleko posunięta przemoc, może powodować u widza uczucie odrazy. Prócz tego na pudełkach gier video powinny być umieszczone znaki podające przyczyny podania wyższej niż „3” klasyfikacji wiekowej. Ostrzegają również, czego w danej grze widz może być świadkiem. Są to: przemoc, wulgarny język, elementy, które mogą przerazić młodsze dzieci, nagość, seks, aluzje i zachowania na tle seksualnym, hazard, używki, możliwość grania przez Internet. Uważam, że PEGI to bardzo przydatna we współczesnym świecie inicjatywa, która pomoże rodzicom zrozumieć zainteresowania ich dzieci i da wskazówki w odpowiednim doborze tytułów, w jakie powinny grać ich pociechy. System klasyfikacji PEGI jest też olbrzymim ułatwieniem dla każdego konsumenta, który chciałby sobie pograć – pomaga wybrać odpowiednią dla nas grę video. pT

The Rasmus OCTOBER AND APRIL Przetłumaczyła: Karolina Zbroch

She was like April sky Sunrise in her eyes Child of light, shining star Fire in her heart Brightest day, melting snow Breaking through the chill October and April He was like frozen sky In October night Darkest cloud, endless storm Raining from his heart Coldest snow, deepest thrill Tearing down his breathe October and COOOOS TU BYŁO Like hate and love World's apart This fatal love was like poison right from the start Like light and dark World's apart This fatal love was like poison right from the start We were like loaded guns Sacrificed our lives We were like love and dawn Craving to entwine Fatal touch Final thrill Love was bound to kill October and April Hate and love World's apart This fatal love was like poison right from the start Light and dark World's apart This fatal love was like poison right from the start October and April October and April October and April Ona była jak kwietniowe niebo Wschodem słońca w jej oczach Dzieckiem światła, świecącą gwiazdą Ogniem w jej sercu Najjaśniejszym dniem, topniejącym śniegiem Przełamującym się przez chłód Październik i kwiecień On był jak zamarznięte niebo W październikową noc Najciemniejszą chmurą podczas burzy Spływającej z jego serca Najzimniejszym śniegiem, najgłębszym dreszczem Rozrywającym jego myśli Październik i kwiecień Jak nienawiść i miłość Świat jest odosobniony Ta tragiczna miłość była jak trucizna od samego początku Jak światłość i ciemność Świat jest odosobniony Ta tragiczna miłość była jak trucizna od samego początku Byliśmy jak naładowane pistolety Poświęciliśmy nasze życia Byliśmy jak miłość niespełnienie Pragnący spleść się Tragiczna pochodnia Ostateczny dreszcz Miłość była zmuszona do zabójstwa Październik i kwiecień Nienawiść i miłość Świat jest odosobniony Ta tragiczna miłość była jak trucizna od samego początku Jak światłość i ciemność Świat jest odosobniony Ta tragiczna miłość była jak trucizna od samego początku Październik i kwiecień x3 zzapowiedzi czerwcowe
DOBRY POCZĄTEK LATA


1 czerwca - Dzień na fotelu prezydenta - Debata Młodzieżowa "Młodzi przeciw agresji" -14:30 – 17:30 – Optymistyczny Festyn Rodzinny - Przedszkole Miejskie numer 7 2 czerwca - PZRiI (Polskiego Związku Emerytów Rencistów i Inwalidów)- Seniorzy dzieciom 4 czerwca Ratusz Miejski - Małe Formy teatralne - 18:00 – 21:00 5 czerwca - konkurs „Policjant Ruchu Drogowego” - Piknij w parafii Matki Bożej Fatimskiej 11 czerwca - Przedszkole Miejskie nr 11 – Wakacje na wesoło - 10:00 – 11:00 - Stadion Miejski w Legionowie - III Mazovia Cup - 11:00 – 19:00 12 czerwca – Stadion Miejski w Legionowie - III Mazovia Cup - 11:00 – 19:00 – Miejski Ośrodek Kultury, Legionowo, ul. Norwida 10. -12:00 – 23:00 13 czerwca Szkoła Podstawowa numer 1 - Wycieczka Rowerowa Muzeum Historyczne – Niedziela tematyczna - 11:00 – 17:00 15 – 18 czerwca – Ratusz/park przy ul.Królowej Jadwigi -Festiwal „LUBY” 17 czerwca Ratusz Miejski – Legionowskie Czwartki kabaretowe - 18:00 – 21:00 18 czerwca - Piknik CSP - dzień otwarty 20 czerwca - Bieg Uliczny "II Legionowska Dycha" R O Z R Y W K A H U M O R Skład redkacji:



Młody tygrys po raz pierwszy w życiu bierze udział w cyrkowym pokazie tresury. Zaciekawiony pyta matkę: - Kto tam siedzi? - To są widzowie. Ale ich nie musisz się bać, przecież widzisz, że wszyscy są za kratami. Mistrz w pchnięciu kulą do trenera: - Dziś muszę pokazać klasę... na trybunie siedzi moja teściowa. - Eee! Nie dorzucisz... Wsiada pijany mężczyzna do pierwszej lepszej taksówki. Taksówkarz się pyta: - Dokąd jedziemy? - Do domu! - A dokładniej !? - Do sypialnie na drugim piętrze.... Dyrektor do sekretarki: - Czy dała pani ogłoszenie, że szukamy nocnego stróża? - Dałam. - I jaki efekt? - Natychmiastowy... Ostatniej nocy okradli nasz magazyn Szkot pyta fryzjera: - Ile kosztuje strzyżenie? - Trzy funty. - A golenie? - Dwa funty. - To w takim razie proszę mi ogolić głowę. Na lekcji biologii nauczycielka pyta Jasia: - Co to jest mamuthus primigenius? Ponieważ Jasio nie odpowiada, pani mówi: - To mamut, czyli prehistoryczny słoń. - Coś podobnego! To jaskiniowcy umieli wynajdować takie uczone nazwy? Redaktor Naczelny: Marta Myśliwiec Zastępca Redaktora Naczelnego: Maciek Szustecki Sekretarz: Mateusz Zieliński Korektor: Sara Szulc Grafik: Karolina Zbroch Dziennikarze: Natalia Babiak Magdalena Brzozowska Ola Kozłowska Szymon Marczak Eliza Myśliwiec Karolina Perz Emilia Rejner Kuba Skarpetowski Karolina Szuklaska Maciek Szustecki Jacek Zdziech Czekamy na Ciebie! Napisz: propaganda.lwo@vp.pl