Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








UWAGA UCZNIOWIE !!!

Spis treści: Święty Mikołaj na świecie str. 3 Świąteczne życzenia str. 5 Wywiad z Panią Dyrektor str. 6 Minister w naszej szkole str. 8 Zaduszki poetyckie str. 9 Rejs str.10 Akcja UŚMIECH! Boże Narodzenie tuż, tuż str. 11 Opowiadania str. 12

Redakcja „Żabiego Głosu” pożegnała w 2011 roku ekipę piszących i twórczo myślących młodych ludzi, pozostali nieliczni, choć kreatywni. Potrzeba nowych sił, dlatego ogłaszamy ZMIANĘ WARTY. Zapraszamy wszystkich do udziału w tworzeniu szkolnej gazetki. Możemy pisać o wszystkim i dla Wszystkich. Rozszerzamy formułę „Żabiego Głosu”, który mogą również redagować licealiści. Wszelkich informacji udziela p.Dorota Piotrowska sala 7, p.Zofia Knast (pokój nauczycielski) Zapraszamy! :))) Świety Mikołaj na świecie
Święta zbliżają się do nas wielkimi krokami. Już za kilka dni, 6 grudnia – Mikołajki. Czas dawania sobie drobnych prezentów i zakładania czapek mikołajów. Dzień, który ostatecznie wprowadza nas w przyjemną atmosferę Świąt, dającą się już wyczuć od ostatnich dni listopada.


Pod koniec grudnia czeka nas dzień, z pewnością długo wyczekiwany przez dzieci na całym świecie a także przez ich rodziny, przygotowujące się na ten krótki okres jak najlepiej potrafią – 24 grudnia, wigilia. Oba te dni nie istniały by w naszej świadomości tak jak obecnie gdyby nie jedna osoba – Święty Mikołaj. W Polsce, siwy staruszek w czerwonym płaszczu i puchatej czapce z pomponem, pędzący po niebie saniami zaprzęgniętymi w renifery. Ma tylko jedną noc aby obdarować prezentami dzieci na całym świecie, a to nie proste zadanie – w końcu trzeba przecisnąć się przez komin z wielkim workiem na plecach. Jednak kiedy już mu się uda, często może liczyć na ciasteczka i ciepłe mleko. Malcy wyczekują jego nadejścia z niecierpliwością, pisząc długie listy swoich marzeń i życzeń które potem wyślą do dalekiej Laponii. Oby były grzeczne – jeśli nie, Mikołaj zamiast prezentu obdarzy ich rózgą. Taki Mikołaj funkcjonuje w świadomości Polaków – a jak wygląda w innych krajach? W Holandii występuje on jako Sinterklaas, w każdą ostatnią sobotę listopada przypływa statkiem do miasta, a następnie na białym koniu paraduje po mieście, między innymi odwiedza parę książęcą. Pyta napotkanych o to, czy byli grzeczni tego roku. 5 grudnia to dzień, w którym wszyscy szukają prezentów, ukrytych w najdziwniejszych miejscach. Włosi mają również swój odpowiednik Św. Mikołaja a jest nim La Bekana. To złośliwa wróżka, o odrażającym wyglądzie czarownicy, latającej na miotle, która obdarowuje dzieci upominkami z nocy 5 na 6 stycznia w Święto Trzech Króli. Niegrzeczne dzieci boją się Befany, gdyż im zamiast podarunków może zostawić w skarpecie popiół, czosnek lub cebulę. Natomiast grzeczne dzieci spokojnie mogą oczekiwać swoich prezentów. Zanim jednak pójdą spać, aby mieć względy u wróżki, kładą dla niej na stole kieliszek wina i cytrusy. Świety Mikołaj na świecie



Według legendy o narodzinach Jezusa, Befana dowiedziała się o poczęciu od Trzech Króli jednak zabłądziła po drodze i nie zdążyła powitać Dzieciątka. Dlatego po dziś dzień lata na miotle i podrzuca prezenty przez komin do każdego domu, w którym jest dziecko, z nadzieją, że to właśnie tam może być malutki Jezus. Podobnie jak we Włoszech, tradycja wygląda w Hiszpanii. Dzieci na prezenty czekają do 6 stycznia. Upominki wręczają im Los Reyes Magos: Kacper, Melchior i Baltazar, czyli Trzej Królowie. Wieczorem przed snem przygotowuje się dla króli trzy kieliszki sherry oraz marchewkę, by nakarmić wielbłądy, którymi przybędą. Rosyjski odpowiednik Św. Mikołaja to Dziadek Mróz. Towarzyszy mu Śnieżynka. W noc sylwestrową, kiedy wszystkie grzeczne dzieci już śpią, Dziadek Mróz ze Śnieżynką obdarowują je prezentami. Frau Berta to z kolei niemiecka postać na wzór Św. Mikołaja. Tradycją przypomina włoską Befenę. Wygląd jest odrażający, ma wielkie stopy i ogromny nos. Ukradkiem zakrada się do dziecinnych pokoi i pozwala im zasnąć. Z kolei dla niegrzecznych dzieci jest postrachem. Najcześciej prezenty układa na parapetach lub schodach, albo wkłada je do specjalnych skarpet lub po poduszkę. Do domów grzecznych dzieci dostaje się przez komin. Julegmanden to duński Święty Mikołaj. Towarzyszą my elfy, całą świtą porusza się saniami zaprzężonymi w renifery. Dzieci przygotowują mleko i pudding dla elfów. Rano największą radość sprawia im widok pozostawionych okruchów. Belgowie mają szczęście gdyż ich domy Święty Mikołaj odwiedza dwa razy. Pierwszy raz 4 grudnia – sprawdza wówczas zachowanie dzieci, a 6 grudnia przybywa z prezentami w zamian za dobre sprawunki lub z rózgami za złe zachowanie. Upominki Mikołaj umieszcza na spychanych butach. Dzieci przygotowują także marchewkę i sianko dla głodnych osiołków. Santa Clause to nazwa Mikołaja w krajach anglojęzycznych. Obdarowuje on prezentami dzieci w wigilię Bożego Narodzenia. Wcześniej jednak dzieci piszą listy do świętego, aby podzielić się z nim swoimi życzeniami i pragnieniami. Listy wrzucane są do kominka

"Jest taki dzień, bardzo ciepły, choć grudniowy Dzień, zwykły dzień, w którym gasną wszelkie spory Jest taki dzień, w którym radość wita wszystkich Dzień, który już każdy z nas zna od kołyski Niebo ziemi, niebu ziemia Wszyscy wszystkim ślą życzenia Drzewa ptakom, ptaki drzewom Tchnienie wiatru płatkom śniegu Jest taki dzień, tylko jeden raz do roku Dzień, zwykły dzień, który liczy się od zmroku"

aby przy pomocy dymu mogły dolecieć do samego nieba. Do kominków i łóżek przyczepia się ozdobne skarpety, by Święty Mikołaj mógł wkładać do nich prezenty. Niegrzeczne dzieci zamiast prezentów dostają rózgi. Dame Abdone to z kolei francuski, żeński odpowiednik Świętego Mikołaja. Jest to postać dobrej wróżki, odwiedza grzeczne dzieci w czasie snu i rozdaje im prezenty w sylwestrową noc. Upominki przynosi także Pere Noel. Prezenty dzieciom pomaga dostarczyć Mikołajowi jego przyjaciel – Pre Fouettard, on doskonale wie, jak zachowywało się jego dziecko przez ostatni rok i na jaki prezent zasługuje. Jak widać Święty Mikołaj ma odmienną tradycję w wielu krajach i często niewiele wspólnego z pulchnym staruszkiem, którego wszyscy znamy. Jednak bez względu na to, jak jest przedstawiany chodzi tutaj o symbol, który jest częścią magicznej atmosfery świąt i pozwala nam ją celebrować w pełnym znaczeniu tego słowa. gabi_s Wesołych Świąt Wesołą Nowinę słuchajcie! „Bóg się rodzi!” Radości świątecznej, ciepła płynącego z rodzinnych spotkań, zwykłych i niezwykłych prezentów pod choinką, wszelakiego DOBRA z okazji Świąt i wyjątkowych chwil w Nowym Roku - 2012 życzy Zespołowi Szkół Sportowych i Ogólnokształcących redakcja „Żabiego Głosu” Wywiad z Panią Dyrektor ZSSiO



1. Chcielibyśmy poprosić Panią o krótkie podsumowanie działalności szkoły. Nasz nowy Zespół funkcjonuje tak naprawdę rok. Patrząc na to, co się zadziało w szkole z perspektywy tego roku, jestem zadowolona. Szkoła zmienia swoje oblicze zarówno pod względem przeprowadzonych remontów, estetyki, wyposażenia jak również podjętych działań wychowawczych i dydaktycznych. Przechodząc korytarzem spotykam uczniów, którzy z uśmiechem mówią mi „dzień dobry”, nie są to dla nas anonimowi uczniowie i to mnie cieszy. Ubiegły rok to było ogromne przedsięwzięcie; przeprowadzka, organizacja nowego zespołu, konsolidacja. Muszę z przyjemnością powiedzieć, że nam się udało. Nauczycielom, rodzicom, uczniom, pracownikom – nam wszystkim. Zaprezentowaliśmy się pozytywnie w środowisku zewnętrznym, ponieważ z natury jestem optymistką – uważam, że z roku na rok będzie coraz lepiej. 2. Jak ocenia Pani Dyrektor współpracę w Zespole Szkół Sportowych i Ogólnokształcących? Mamy przecież całkiem małych członków szkoły, trochę starszych, gimnazjalistów i licealistów, a także bardzo ważnych sportowców. Organizacyjnie nasz Zespół jest trudnym Zespołem; w szkole uczą się dzieci od piątego roku życia do młodzieży w wieku 19 lat. To sztuka zapewnić bezpieczeństwo, zadbać o realizację podstaw programowych wszystkim w tak różnym przedziale wiekowym. Dzięki wielkiemu zaangażowaniu pracowników, nauczycieli naszego Zespołu jest to możliwe. Mówiąc krótko, w naszym Zespole, zarówno wybitni sportowcy, zdolni, utalentowani uczniowie oraz wszyscy uczniowie ZSSiO mają równe szanse zaistnienia, pokazania siebie, jako indywidualności. 3. Dziękujemy za nadanie imienia Janusza Kusocińskiego naszej szkole 12.09.2011. Jakie wrażenie zrobiła nasza szkoła na Pani minister K. Hall? Pani minister Hall (w chwili obecnej poseł) znała specyfikę obu szkół – sportowej, w której zaczynała swoja karierę zawodową, oraz ZSO Nr 1, do której przychodziła, jako



nauczyciel. Mogła, więc z sympatią, wzruszeniem wypowiadać się o naszej szkole i to zrobiła. Na pewno nadanie imienia jest ważnym wydarzeniem dla szkoły, ponieważ patron to wzór do naśladowania dla uczniów, to model absolwenta danej szkoły. 4. W naszej szkole jest dość liczny samorząd uczniowski, jak podoba się Pani ich praca? Czy powinni na coś bardziej zwrócić uwagę? Czego się Pani Dyrektor spodziewa po pracy uczniów w samorządzie? Cieszę się, że są wśród Was uczniowie, którzy wykazują postawę obywatelską, prospołeczną. Pamiętajcie: nic o Was bez Was. To uczniowie powinni nadawać ton przedsięwzięciom na swoim terenie, nie tylko sport ma Was wyróżniać wśród rówieśników. W dzisiejszym „dorosłym” świecie oceniana jest kreatywność, asertywność i tego właśnie powinniście się nauczyć w szkole. Działanie, ale systematyczne i celowe w SU na pewno Wam w tym pomoże. Mam nadzieję, że będziecie współgospodarzami szkoły. Każdemu Waszemu pomysłowi, który przyczyni się do promocji placówki, integracji zespołu uczniowskiego chętnie przyklasnę, pomogę. Zapraszamy SU do dyskusji o przyszłości naszej szkoły. N.Tocha Minister w naszej szkole



Dnia 12 września 2011 odbyło się oficjalne nadanie imienia Zespołowi Szkół Sportowych i Ogólnokształcących, w którym uczestniczyła również Pani Minister Oświaty K. Hall. W tym dniu pojawili się ważni obywatele Gdańska. Pani Dyrektor Irena Adamowska przywitała gości i pokazała jak wielkie osiągnięcia ma nasza szkoła , tak więc imię Janusza Kusocińskiego doskonale oddaje jej charakter. Trenują tu uczniowie lekkoatletykę i osiągają znaczące wyniki w Polsce i na świecie. Także inne dyscypliny sportu ,jak piłka nożna ,mają ważne miejsce w naszej szkole. Na uroczystości zabrała głos Pani Hall, która kiedyś pracowała w naszej szkole jako nauczycielka matematyki. W ten szczególny dzień odsłonięto popiersie Janusza Kusocińskiego wybitnego sportowca, olimpijczyka, potrioty; a także wmurowano tablicę pamiątkową na ścianie szkoły. Ola Ostrowska kl.IIb Zaduszki poetyckie



Kończy się Rok Miłosza- 2011, dlatego odbyło się spotkanie w szkolnej bibliotece poświęcone Nobliście. Uczniowie -maturzyści prezentowali jego utwory: „Który skrzywdziłeś człowieka prostego” tryptyk „Wiara” Nadzieja”, „Miłość” i „Trwoga” „Odnalezienie”, „Słońce”, „Piosenka o końcu świata”, sam autor też zabrał głos- przypomniano wywiad z 1980r. Ciekawym doświadczeniem było wysłuchanie różnych interpretacji tego samego utworu: „Przypowieści o maku”, a także zaśpiewanie przez współczesnego twórcę Cz. Mozila utworu „Słońce”. W przygotowanie tej uroczystości wyjątkowo zaangażowała się nasza Biblioteka, spędziliśmy kilka chwil w „klimatycznej” atmosferze: przy dźwiękach muzyki, wśród zapalonych, nastrojowych świeczek. Szczególne podziękowania! Red. „Żabiego Głosu” Rejs - Program Edukacji Morskiej w Gdańsku

ZabiGlos

Na rejsie było świetnie, napracowałem się przy ściąganiu lin. Po powrocie do domu ze zmęczenia padłem na łóżko i spałem cały dzień. Wszystkim polecam edukację morską, gdyż warto poznać Gdańsk od strony wody. Bawiłem się i uczyłem -jednocześnie. Każdy, kto nie ma choroby morskiej i był, choć raz na jachtach, chce wracać na morze i żeglować. Nigdy nie zapomnę tej przygody i kapitana Piotrka, do którego mogliśmy mówić po imieniu. Tomek B. II gim. Mam na imię Hania i na jachcie byłam razem z Sandrą, Sabiną Tomkiem, Damianem i Mariuszem. Nasz kapitan nazywał się Piotrek. Płynęliśmy najmniejszym jachtem. Bardzo lubię pływać po morzu. Mieliśmy super załogę. Rozmawialiśmy ze sobą i śmialiśmy się. Sandrze i Mariuszowi było niedobrze z powodu bujania na morzu, ponieważ mieli chorobę morską. Wykonywaliśmy dużo pracy na jachcie: odcumowanie, przycumowanie, rozwijanie i chowanie żagli i wieli innych robót, abyśmy mogli spędzać miło czas na morzu. Czas nam bardzo szybko upłynął. Przyjemnie było żeglować w piękną pogodę i zajadać się pysznościami. Fale bujały jachtem, były to bardzo przyjemne chwile. Uważam, że rejs był bardzo udany i nauczyliśmy się czegoś pożytecznego. Hanna Migdał IIB gim. Mam na imię Sandra. Na jachcie płynęłam z Sabiną, Hanią, Tomkiem, Mariuszem i Damianem. Naszym kapitanem był Piotrek. Płynęliśmy najmniejszym jachtem ze wszystkich załóg. Pogoda była bardzo ładna, w sam raz na jachty. Na pełnym morzu strasznie nas bujało w obie strony. Mam chorobę morską, dlatego było mi niedobrze. Piotrek nauczył nas dużo przydatnych rzeczy związanych z żaglowaniem. Uważam, że było bardzo ciekawie. Sandra Glander IIB gim. Przeżyłem wielką przygodę! Było rewelacyjnie, choć trochę bolał mnie brzuch. Piotr G. IIB gim. Było ciekawie, ale zimno! Brrrrrrrrrrrrrr! Aleksandra Markowska IIB gim. Rejs - Program Edukacji Morskiej w Gdańsku Akcja UŚMIECH! Boże Narodzenie tuż, tuż!



Rejs był niezapomnianym przeżyciem. Uczyłyśmy się, jak się wiąże liny, rozwijaliśmy maszty, mogłyśmy kierować sterem. Zwiedziliśmy Twierdzę Wisłoujście. Karolina Dominik IIB gim. Edukacja morska – wspaniała przygoda. Podobało mi się sterowanie jachtem, fajny opiekun i Morze Bałtyckie. (Kinder mleczna kanapka!) Filip IIB gim. Polecam edukację morską, teraz potrafię określić, co to rufa, dziób, grot, fok. Niezapomniane przeżycie – siedzenie na dziobie, a jacht pruje po falach. Ola Ostrowska IIB gim. Jacht, na którym płynąłem nazywał się Pegaz. Rejs trwał zbyt długo, był nieprzyjemny, nie lubię morskiej atmosfery, jacht za bardzo kołysał i było za zimno. Rafał Śrama IIB gim. Wspaniałe przeżycie! Wprost metafizyczne, kiedy człowiek oddala się od lądu w maleńkiej łupince! Słońce i ciekawe rozmowy ze sternikiem dopełniały piękna rejsu. Szczególne podziękowania za przemiłe towarzystwo Kasi W. i za fajną załogę, same dziewczyny, ale mogłabym z nimi zawsze pływać! Edukacji Morskiej mówię: TAK! Zosia K. - opiekun Już po raz czwarty Pani D. Piotrowska wraz z uczniami organizuje szkolny kiermasz w szlachetnej inicjatywie :”Nie myślimy tylko o sobie, ale pamiętamy o innych”. Uczniowie kl. 1-ych na przedmiocie zajęcia techniczne własnoręcznie przygotowują kartki świąteczne, ozdobne butelki i świeczniki, aby zaprezentować je rodzicom podczas zebrania i namówić do kupna. Zebrane pieniądze (co łaska) są przeznaczone na zakup zabawek, gier edukacyjnych, maskotek dla chorych dzieci przebywających w szpitalu. Rwnież nauczyciele i pracownicy szkoły chętnie włączają się w akcję i kupują to rękodzieło. Co rok idea myślenia o innych ma większe poparcie. Włączają się rodzice, którzy swoje własne prace przekazują na ten cel - w tym roku przepiękne koronkowe aniołki. Dziękujemy szczególnie Pani Dorocie za wytrwałość w niesieniu radości Maluchom w szpitalu! Brawo klasy pierwsze!
Opowiadania


Barwy morza Był koniec sierpnia. Wraz z przyjaciółmi wybrałam się na plażę. Morze było spokojne. Z trudem znaleźliśmy miejsce gdzie mogliśmy położyć nasze rzeczy. Rozłożyłam swój koc i poszłam grać z przyjaciółmi w siatkówkę. Wokół biegało kilkoro roześmianych dzieci. Po dłuższym czasie gry postanowiliśmy pójść się wykąpać. Woda była ciepła. Popłynęłam dość daleko od brzegu, a mimo to czułam grunt pod nogami. Z miejsca, w którym byłam widziałam spory kawałek plaży. Na twarzach ludzi, a przede wszystkim dzieci, tkwiły radosne uśmiechy i choć wakacje dobiegały końca nikt szczególnie się tym nie przejmował. Zrobiłam kilka kroków w stronę plaży, gdy nagle poślizgnęłam się o cos twardego i upadłam. Nic mi się nie stało, ale byłam ciekawa, o co się potknęłam. Przez ciemnozieloną barwę morza nie mogłam tego zobaczyć. Zanurzyłam się i odszukałam ręką przedmiot. Gdy wypłynęłam na powierzchnię i obejrzałam go  okazało się, że to szklana butelka. Wyglądała na dość starą. Była zakorkowana i oblepiona piaskiem oraz kilkoma muszelkami. Przez piasek nie mogłam zobaczyć, co jest w środku. Popłynęłam do brzegu i usiadłszy na swoim kocu spróbowałam odkorkować butelkę. Udało mi się za drugim razem. W środku był jakiś list. Odwróciłam butelkę do góry dnem, żeby łatwiej go było wyjąć i nagle coś z niej wypadło na moją dłoń. Był to męski sygnet. Kamień w pierścieniu miał kolor morza, był granatowo-zielony. Rozwinęłam ostrożnie list. Na jednej stronie była treść. 20 marca 1989 Drodzy rodzice Piszę ten list w nadziei, że ktoś go znajdzie i odda go Wam. Wiem jak wiele problemów mieliście przeze mnie. Chcę Was przeprosić za to, że uciekłem z domu. Po prostu musiałem. Wiem, że nie akceptujecie tego, że chcę pływać na morzu, ale to jest to  co kocham. Teraz, właśnie spełniam swoje marzenia. Z bólem serca zostawiałem Was tamtego dnia, ale mimo to nie żałuję tej decyzji. Piszę ten list wiedząc, że możemy stracić się na zawsze. Jednak zawsze będę Was kochać. Morze jest coraz bardziej niespokojne. Zaczyna się sztorm. Nie martwcie się. Poradzimy sobie. Gdy przed chwilą wyjrzałem z kajuty ujrzałem smutny widok. Moi towarzysze refowali żagle, gdy jeden z nich pod wpływem silnego podmuchu wiatru wypadł za burtę. Chciałem go złapać, pomóc mu  ale nie dałem rady. Rozpoczęła się burza. Ciemna fala przykryła



mojego towarzysza. Już nie wypłynął. Chciałem wskoczyć do morza i ratować go. Już prawie to zrobiłem, gdy dwoje ludzi przytrzymało mnie i siłą posadziło. Zaczęli na mnie krzyczeć:  Czyś ty zwariował! Już mu nie pomożesz a sam możesz zginąć! Mieli rację. Dziękuję Bogu za taką załogę. Wiatr jest bardzo silny i statek mocno się kołysze. Fale zaczęły zalewać pokład. Sztorm się wzmógł. Muszę im pomóc. Kocham was i mam nadzieję, że wrócę. Kacper. Czytając list czułam się tak, jakbym tam była razem z tym chłopakiem. Co teraz się z nim dzieje nie wiem. Przypomniał mi się mój sąsiad. Tez miał na imię Kacper. Był ode mnie o dwanaście lat starszy. Kiedy opuścił dom swoich rodziców miałam zaledwie sześć lat. Pamiętam go doskonale. Gdy byłam mała często się ze mną bawił. Czytając ten list miałam niejasne odczucie, że to jedna i ta sama osoba. Morze, które znajdowało się przede mną było bardzo spokojne. Aż trudno było mi uwierzyć, że to morze, które daje dzieciom tak wiele radość może zabić człowieka. Przewróciłam kartkę na drugą stronę. Na odwrocie listu był adres. Sz. P. Albert i Sylwia Głogowscy ul. Kwiecista 14 Kasprów  Zaraz. Przecież to jest adres moich sąsiadów.- pomyślałam -  Tych samych, od których odszedł syn. Czyżby to jednak był on? Miałam mętlik w głowie. Postanowiłam to sprawdzić. Wiedziałam, że Kacper nie dawał żadnego znaku życia odkąd odszedł. Nie wiem, co się z nim teraz dzieje. Jeżeli autor listu i mój znajomy to ta sama osoba to całkiem możliwe, że on mógł zginąć tamtego dnia. Mam jednak nadzieję, że żyje. Spakowałam swoje rzeczy, pożegnałam się z przyjaciółmi i ruszyłam w stronę domu. Chciałam od razu porozmawiać z sąsiadami. Przez całą drogę list i sygnet niosłam w ręku, żeby mieć pewność, że nic się z nimi nie stanie. Miałam szczęście. Państwo Głogowscy byli w domu. Powiedziałam im  co znalazłam i pokazałam pierścień oraz list. Poczekałam aż przeczytają. Pani Sylwia nagle zbladła, ale uśmiechnęła się i powiedziała:  To na pewno od niego. Poznaje ten charakter pisma. Jest nadzieja, że on żyje. Wiem, że tak jest. Tak się cieszę, że właśnie ty znalazłaś ten list. I ten sygnet… Kacper dostał go od nas na 16 urodziny. Kiedy to było…? Ja również cieszyłam się ze znalezienia listu. Byłam zadowolona, że choć troszkę mogłam uszczęśliwić sąsiadów. Gdy rozmawialiśmy przy herbacie ktoś zapukał do drzwi. Pan Albert poszedł otworzyć. Po chwili wprowadził do salonu mężczyznę w średnim wieku.  Sylwio! Nasz syn wrócił do domu! – Powiedział pan Albert – Dziecko – zwrócił się do mnie – To ty go nam zwróciłaś. Nie mogłam w to uwierzyć. Czy to na prawdę był Kacper? Tak to na pewno on. I choć był starszy niż go pamiętałam miał to samo spojrzenie, co przed laty. Niewiarygodne. Tego samego dnia znalazłam list, a syn wrócił do rodziców. Usiedliśmy razem przy stole i zaczęliśmy opowiadać o wydarzeniach z ostatnich lat. Najwięcej jednak opowiadał Kacper. Nigdy nie zapomnę jego opisu barw morza. autor Dominia