Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Spis treści
Hejka! :) Tu redakcja "Jagiellonki". To nasze pierwsze wydanie, ma-my nadzieję, że przy-padnie Wam do gustu. Miłego czytania!
Nasza Jagiellonka W następnym numerze... str 20

str 3. Dziewczyny z 2a szukają haka str 5. Oryginalna powtórka nie tylko z Mickiewicza str 6. Pasje polonistyczne str 7. Baśniowy show z Ząbkowic str 11. Nic miłości nie pokona str 17. AIESEC i zagraniczne studentki str 18. Listy z datą 29 lutego str 19. Dzień jak co dzień, czyli co szkoła z ludźmi robi Dziewczyny z 2a szukają haka
Wiadomość, że ktoś cho-ruje na nowotwór wywo-łuje w nas strach, dez-orientację, a momentami nawet przerażenie. Po-gląd na ten problem sta-rają się zmieniać uczen-nice IIa, które wraz ze swoją wychowawczynią mgr Anetą Szaczkowską zaangażowały się w pro-jekt „Mam Haka Na Raka”. Program realizowany jest już piąty raz, a nasza szkoła może pochwalić się zwycięstwem w poprze-dniej edycji.
Nasza Jagiellonka

Dziewczyny każdą wolną chwilę poświęcały na do-pracowanie prezentacji o raku jelita grubego, zło-żenie ulotek i przygoto-wanie planu działania. Pierwszym punktem była prezentacja dla Publicz-nego Gimnazjum nr 1, z której uczniowie mogli dowiedzieć się m. in. o metodach rozpoznania oraz leczenia nowotworu. Prelekcje się spodobały, bo dziewczyny zostały za-proszone ponownie – tym razem na prezentację do-tyczącą raka piersi. Od-było się również spotkanie z panią onkolog – dr Ag-nieszką Ignaszewską, któ-ra podała wiele przypa-dków wykrycia zmian chorobowych. Innym wa-runkiem uczestniczenia w programie jest zorga-nizowanie akcji dobro-czynnej, więc w szkole odbywa się zbiórka ma-teriałów papierniczych dla wychowanków Domu Dzie-cka „Jutrzenka” w Bardzie. Kolejnym celem był happening zorganizowany na naszym ząbkowickim rynku. W uświadamianiu napotkanych osób poma-gała cała klasa. Zaledwie ciągu dwóch godzin udało się rozdać stos ulotek i zebrać około trzysta podpisów pod deklaracją

Nasza Jagiellonka

zachęcenia jednej osoby do wykonania profilakty-cznego badania, co poka-zuje jak wielkie było za-angażowanie w akcję. Dalsze działania trwają w obrębie naszego liceum. W każdej chwili uczennice IIa można zapraszać na lekcje wychowawcze, by mogły zaprezentować zebrane materiały o zapo-bieganiu chorobom nowo-twoowym. Nie pozostaje nic innego, jak trzymać kciuki za re-alizatorki projektu i mieć nadzieję, że uda im się przejść przez wszystkie etapy, a trud włożony w przygotowania i rzetelne wywiązanie się z warun-ków uczestnictwa w proje-kcie zostanie należycie oceniony. Uczennice z klasy biologi-czno–chemicznej: Iza Ba-licka, Paulina Ścigaj, Ka-rolina Śniegucka, Ania Gagatek i Ola Wodok mają z pracy wiele satysfakcji, bo działają w szczytnym celu i być może niejedną osobę skłonią, by się zbadała i upewniła, że jest zdrowa. Główne założenie wszystkich przedsięwzięć podejmowanych w ramach projektu to uświadamianie przez młodych ludzi, jak ważna jest przede wszystkim profilaktyka. Ala.B Projekt Mam Haka na Raka można polubić na facebooku: MAM HAKA NA RAKA - Ząbkowice Śląskie Wiadomośc z ostat-niej chwili: Mimo wielkiego nakładu pracy włożonego w projekt dziewczyny nie zostały zakwalifikowane do nastę-pnego etapu konkursu. Życzymy powodzenia uczestnikom kolejnej edycji "Mam Haka na Raka". Oryginalna powtórka nie tylko z Mickiewicza
Coraz częściej uczniowie naszego liceum odwiedzają Scenę Kameralną we Wro-cławiu. Wyjazd 20 lutego nie był jednak związany z obejrzeniem kolejnego spe-ktaklu. Uczestniczyliśmy w wykładzie
Nasza Jagiellonka

Lekcja powtórkowa. „Dziady” Adama Mickiewicza, który w ramach Wszechnicy Teatralnej wygłosił dyrektor Teatru Pol-skiego. Mimo że zajęcia trwały dwie godziny, nie były wcale nudną prelekcją: zanim pan Krzysztof Mieszkowski zaczął opowiadać o wieszczu i jego czasach, mieliśmy możliwość obejrzenia fragmentów archiwalnych interpretacji teatralnych "Wielkiej Improwizacji”, a także wysłu-chania tworu Czesława Niemena „Bema pamięci żałobny rapsod”. Owe romantyczne dzieła skonfrontowane zo-stały ze współczesnymi przebojami muzy-cznymi Jimiego Hendriksa czy Amy Winehouse. Wykład nie przypominał szkolnej lekcji. Nie była analizowana treść „Dziadów”, ale mocno zaznaczony został kontekst bio-graficzny. Uczniowie, którzy pilnie wszy-stko notowali, poznali różne ciekawostki z życia Mickiewicza. Te niecodzienne „kore-petycje” dla wszystkich uczestników oka-zały się ciekawą formą wzbogacenia wie-dzy i poszerzenia horyzontów. Jana.L Pasje polonistyczne
Zainteresowanych udzia-łem w Olimpiadzie Lite-ratury i Języka Polskiego w naszej szkole nie bra-kuje. Po ubiegłorocznym sukcesie Przemka Pałygi – finalisty XLI Olimpiady – chętne do przygotowania prac na etap szkolny były cztery uczennice. Pasjona-tki języka polskiego napi-sały ponad dziesięciostro-nicowe rozprawy naukowe na wybrany temat: dru-goklasistki: Paulina Gie-rus („Ja” w obcym świe-cie. Bohater wobec społe-czeństwa w powieści dzie-więtnastowiecznej) i Jana Lewkowicz (Dialog litera-tury z fotografią: przywoł-ania
Nasza Jagiellonka

łania, aluzje, użycia) oraz uczennice klas matural-nych: Angelika Chochoro-wska (Waganci, „mędrki piśmienne” oraz przewo-dnicy narodu i dekadenci) i Wanesa Rerutko (Roma-ntyk: człowiek, który pyta. Przestrzeń tajemnicy w liryce polskiego roman-tyzmu). Angelika Chochorowska i Jana Lewkowicz zakwalifi-kowały się do udziału w części pisemnej etapu o-kręgowego. W sobotę 18 lutego pojechały do Wrocławia, aby najpierw w ciągu czterech godzin na-pisać analizę wiersza bądź opowiadania, a po przer-wie rozwiązać test z nauki o języku. Wielu uczniów tuż przed rozpoczęciem części pi-semnej przypominało so-bie różne wiadomości mogące im się za chwilę przydać. Zewsząd docho-dziły szepty: „eufonia jest to…”, „synekdocha to…”. Nawet w czasie przerwy obiadowej również nie by-ło wytchnienia: "derywaja wsteczna jest kiedy..." Chociaż nie zawsze start w zawodach kończy się zwy-cięstwem, to już sam fakt uczestnictwa oraz żmudne przygotowania i godziny spędzone nad poznawa-niem zawiłości literaturo-znawczych przynoszą nie-małą satysfakcję w realii-zacji polonistycznych pa-sji. Dodatkowo przygoto-wania do olimpiady były dobrym treningiem przed czekającą nas maturą. Jana.L Baśniowy show z Ząbkowic
Aby zapobiec skutkom powiedzenia: „Cudze chwalicie, swego nie zna-cie”, redakcja „Jagiellonki” postanowiła promować talenty rodzące się w naszej okolicy. Z tej idei powstał wywiad z zes-połem Fairytaleshow, zało-żonym przez absolwentów naszego liceum – Tomka Grządkowskiego, Michała Mazura, Adama Glenia i Michała Paczkowskiego. Zaliczyli ostatnio pierwszy poważny sukces – wygrali „Muzyczną Bitwę Radia Wrocław”, największy na Dolnym Śląsku konkurs dla rockowych zespołów.
Nasza Jagiellonka

Od kiedy zajmujecie się muzyką? Nasza przygoda z muzyką zaczęła się dawno temu, jeśli chodzi o każdego z osobna, natomiast w jed-nym zespole gramy od wakacji 2011, czyli już dziewięć miesięcy. Skąd nazwa zespołu? W lipcu planowaliśmy pierwszy koncert w barze „Quattro” w Kamieńcu. W tym czasie nie mieliśmy jeszcze nazwy, a trzeba było zrobić plakat promujący – dlatego To-mek, wokalista, zapropo-nował, żebyśmy wyko-rzystali tytuł piosenki „Fairytaleshow”. No i się zgodziliśmy! Jak powstają Wasze utwory? Teksty pisze Tomek Grządkowski. Co do mu-zyki, tworzymy ją razem; każdy z nas czasem ma pomysły na nową piosen-kę. Kiedy w głowie jed-nego zrodzi się taki kon-cept, reszta dokłada swoje partie już w trakcie two-rzenia. Natomiast inspi-racje czerpiemy z życia, z otoczenia, z tego, czego słuchamy. Głównie jest to muzyka, która otacza nas każdego dnia. Ważną rolę odgrywają też osobiste refleksje. Zwycięstwo w „Mu-zycznej Bitwie Radia Wrocław” to duży suk-ces jak na krótki czas istnienia zespołu. Jak ocenialiście swoje szanse, przystępując

Nasza Jagiellonka

do konkursu? Każdy miał trochę inne przemyślenia na temat naszych szans w Muzycz-nej Bitwie. Niektórzy wie-rzyli chyba mniej niż inni. Michał Paczkowski, per-kusista, był bardziej scep-tyczny, ponieważ brał udział w tym konkursie już trzeci raz. No, ale trzeba było wierzyć do samego końca, przecież każdy z nas chciał wygrać! Opiszcie emocje towa- rzyszące Wam podczas finału. Jak grało się na jednej scenie z TSA, le-gendą polskiego rocka? Generalnie rzecz biorąc, nie stresowaliśmy się, że gramy z TSA, tylko że gramy w Muzycznej Bit-wie. Mogliśmy wygrać albo przegrać, to było najważ-niejsze. W zasadzie tylko to się wtedy liczyło. TSA było fajne, pan Nowak był fajny (Andrzej Nowak, gitarzysta i założyciel TSA – przyp. red.). Co prawda nie jesteśmy fanami TSA. Na pewno ma swoje miej-sce w kanonie sław. To wymaga szacunku, jak najbardziej. Na koncercie dali wielką energię. Kiedy podzielimy to przez wiek członków zespołu – robi duże wrażenie. Ale jeśli chodzi o nas, to nie było takiej spiny, że to legenda rocka. Co dała Wam ta wygrana? Spokojnie, na razie jest marzec, wygraliśmy rap-tem pół miesiąca temu. Wygraliśmy 5 tys. złotych no i koncert z Kultem, na „Nowym Brzmieniu Kultu” 8 września na Wyspie Sło-dowej, a także wyjazd na festiwal do Hajnówki „Przebojem na antenę”. Zobaczymy, jak tam nam pójdzie. Z każdego woje-wództwa zagra jeden zespół, będziemy repre-zentować Dolny Śląsk. Co do przeznaczenia pienię-dzy, planujemy wydać większą część na płytę - na tym się skupimy. Być może później sfinansuje-my również w mniejszym lub większym stopniu tele-dysk, który zamierzamy nakręcić. Jakie będą dalsze losy zespołu? Nie boicie się komercjalizacji swojej muzyki? Jeszcze nie zetknęliśmy się z czyimś wpływem na naszą muzykę, jesteśmy zbyt młodym zespołem.

Nasza Jagiellonka Koncert Fairytaleshow w wrocławskim klubie Od Zmierzchu do Świtu. Podczas występów chłopaki dają z siebie wszystko, zyskując tym samym uwielbienie publiczności. Czasem zdobywają je również, pozbywając się niektórych części ubrania, jak widać na przykładzie gitarzysty, Adasia ;)

Wydaje nam się, że w pewnym momencie na pewno będą próby wpłynięcia na na-sze utwory. Na razie chcemy grać, koncertować, wydać jakąś płytę. Później zamierzamy grać na większą skalę, to na pewno. Chcielibyśmy grać w całej Polsce. Każdy z Was studiuje. Jak godzicie to z próbami i koncertami? Czy jeśli będzie taka możliwość, zajmiecie się muzyką zawodowo? Trochę trudno pogodzić jedno z drugim, zwłaszcza jeśli jest taki natłok koncertów, jaki mamy w tym miesiącu. Czasem mu-simy zrezygnować z zajęć. Nie jest to takie straszne, jak mogłoby się wydawać – nie iść parę razy do szkoły. Co do zawodowego grania, jeżeli byłaby taka możliwość, to na pewno chcielibyśmy rzu-cić studia, wsiąść w jakiegoś busa i grać. Byłoby idealnie, jeśli jakoś dałoby się z te-go utrzymać. Na razie nie uderza nam do głowy woda sodowa ;) Jesteście absolwentami III LO w Ząbkowicach Śląskich. Jak wspo-minacie spędzone tu chwile? Czy już w tamtych czasach pojawiały się inspiracje, które wpłynęły na Waszą muzykę? Wtedy bardziej zżyliśmy się ze sobą – poznaliśmy się na wakacjach przed pój-ściem do liceum. Oczywiście w tym ok-resie pojawiały się już jakieś inspiracje. Rozwijały się też nasze mniejsze lub większe umiejętności muzyczne. Wspo-minamy ten czas jako swoisty początek, nasze pierwsze spotkanie z poważniejszą muzyką. Wtedy niektórzy członkowie grywali swoje pierwsze koncerty… Dla-tego bardzo miło wspominamy czas spędzony w liceum. Chcielibyśmy tam wrócić, gdyby była taka możliwość. Zapraszamy na stronę internetową Fairytaleshow http://www.fts.art.pl, oraz na ich profil myspace – http://www.myspace.com/fairytaleshow. Kasia.S, Grzegorz Grządkowski

Nasza Jagiellonka Nasza Jagiellonka Fotoreportaż Nic miłości nie pokona 14 lutego to święto miłości. Wiadomo, że to uczucie ma wiele twarzy i postaci, np. miłość do bliźniego. Właśnie tego rodzaju miłość skłoniła uczniów III LO oraz Zespołu Szkół Ponadgim-nazjalnych do zorganizowania walentynkowego koncertu - dochód z tego wydarzenia został przeznaczony na przygotowanie wycieczki dla Wychowanków Domu Dziecka "Jutrzenka" w Bardzie. Fotografia po lewej: Kasia Sałata



Nasza Jagiellonka Nasza Jagiellonka Fotografie po lewej i w środku: Daniel Nowak Fotografia powyżej: Kasia Sałata



Nasza Jagiellonka Nasza Jagiellonka Fotografie po lewej i powyżej: Daniel Nowak Fotografie w środku: Kasia Sałata Fotografie na następnej stronie: Kasia Sałata



Nasza Jagiellonka

AIESEC i zagraniczne studentki
AIESEC to największa organizacja stu-dencka na świecie. W celu zapewnienia rozwoju przyszłych liderów oferuje swoim członkom doświadczenie liderskie oraz międzynarodowe w ramach praktyk za-granicznych. Właśnie dzięki temu projektowi i naszym nauczycielom pani Kazimierze Wójcik oraz panu Andrzejowi
Nasza Jagiellonka

Twarogowi uczniowie III LO mogli poznać zarówno trzy studentki zza granicy, jak i ich ojczyzny: z Wietnamu, Bułgarii i Grecji. Ich orientalność, zaangażoowanie i chęć poznania nowych ludzi bardzo nam zaimmponowały. Prywatnie są studen-tkami, więc wielu osobom potrafiły do-radzić odnośnie planów na studia. Z prowadzonych warsztatów, na których zdobyliiśmy wszelkie informacje na temat ich państw, korzystały głównie klasy ma-tematyczno–językowe i humanistyczne. Zajęcia w szkole odbywały się od po-niedziałku do piątku. Po południu każdego dnia uczniowie naszej szkoły opiekowali się studentkami, oprowadzając po Zą-bkowicach, zabierając na lodowisko, ko-lacje, a także imprezy taneczne, aby mo-gły poznać codzienne życie Polaków. Dokładaliśmy wszelkich starań, aby prze-kazać im wiedzę na temat polskich obyczajów, kultury i kuchni. Smakowały im pierogi, bigos i sernik. Po warsztatech i podziękowaniach dla dyrektora szkoły – pana Tomasza Błauciaka nadszedł czas rozstania. Przygotowaliśmy niespodzian-kę, czyli prezentację multimedialną z najważniejszymi informacjami na te-mat Polski, znanych sportowców, twór-ców literatury, aktorów, projektantów mody. Ćwiczyliśmy wspólnie poloneza i krakowiaka. Czas spędzony na warsztatach traktujemy jako cenny i wartościowy. Mamy nadzieję, że kiedyś jeszcze odwiedzą Ząbkowice „nasze” zagraniczne studentki. Tomasz Ramuś Listy z datą 29 lutego
To niezwykła data w na-szym kalendarzu. Zabo-bonni ludzie powiadają, że tego dnia należy zrobić coś niezwykłego i niespo-tykanego, aby nie opu-szczało nas szczęście przez następne cztery la-ta.
Nasza Jagiellonka

tykanego, aby nie opu-szczało nas szczęście przez następne cztery lata. Uścisk dłoni wicemar-szałka Województwa Dol-nośląskiego i kanapki z kawiorem – takie atra-kcje 29 lutego 2012 czekały na uczniów bio-rących udział w dolnoślą-skim programie stypen-dialnym „Wyrównywanie szans edukacyjnych ucz-niów uzdolnionych”. Stypendyści z III LO w Zą-bkowicach Śląskich: Jago-da Pazdioara, Małgorzata Piasek, Patryk Sienkie-wicz, Ewelina Zalewska, Anna Kasprzyk, Ewelina Michoń, Dominik Białowąs, Jakub Wąż, Katarzyna To-maszewska i Przemysław Pałyga mieli szansę prze-żyć ten dzień wyjątkowo. Zostali zaproszeni do Hali Stulecia we Wrocławiu na uroczystość wręczenia listów gratulacyjnych. Na początku głos zabrali zaproszeni goście oraz Radosław Mołoń – wice-marszałek Województwa Dolnośląskiego. Uczniowie Ogólnokształ-cącej Szkoły Muzycznej we Wrocławiu zaprezen-towali część artystyczną. Następnie stypendystom zostały wręczone listy gra-tulacyjne. Gdy już wszy-stkie trafiły do swoich wła-ścicieli, na sali rozbrzmiał głos instrunemtów, które zakończyły uroczystość. Ku uciesze większości gło-dnych już uczniów w sali obok czekał poczęstunek. Wybieraliśmy w ciastecz-kach i drobnych kanape-czkach, nie zabrakło też wyrafinowanych dań jak sushi, kawior czy sery pleśniowe. Mogliśmy spo-kojnie porozmawiać i po-znać nowych kolegów, popijając herbatkę lub kawę i przegryzając wys-zukane przekąski. Bez wątpienia można stwier-dzić, że był to naprawdę wyjątkowy dzień. Jagoda Pazdioara Dzień jak co dzień, czyli co szkoła z ludźmi robi
Jak zwykle spóźniona... No tak, przecież to poniedziałkowy poranek. Na samym początku spotkała mnie miła odmiana. Największe i najcięższe drzwi szkoły otworzyły się same..., a nie, to jednak ktoś z drugiej strony. Odwiecznym problemem jesiennozimowym nasze-go LO jest ogromna kurtyna, przez którą trzeba się przedostać mimo niewyspania.
Nasza Jagiellonka

Tym razem obyło się bez większego wysiłku. Czasami mam wrażenie, że szat-nie przypominają cele więzienne – ciem-ne, klaustrofobiczne. Chcąc dopchać się do  mojej „celi", staczam niezłomny bój z ludźmi, którzy nie wiadomo dlaczego też musieli się dziś spóźnić! Czy nikt nie może być obowiązkowy? A jednak, udało się. Okrycie wierzchnie zostało zwierzchnie. Po drodze pod klasą spotykam panią Małgosię i delikatnym krokiem, w podsko-kach omijam świeżo umytą podłogę. Na Boga! Jeszcze kawa! „Wrzuć monetę", „wybierz napój" kawa z mlekiem, „odbierz napój". Przy „menu" zobaczyłam opcję „zupa pomidorowa"... Ciekawe, ile na tym zarabiają. Ile sił w płucach starałam się ostudzić moja małą czarną. Teraz z dawką kofeiny mogę iść na matmę. Czterdzieści pięć minut przeleciało między palcami, a  raczej logarytmami. Idę na geografię, ca-ły czas myśląc, że zostało tylko pięć lekcji. Życzliwa osoba poinforrmowała mnie o „szczęśliwym numerku". Tak oto dałam radę na geografii z okręgami, dwóch polskich z "Chłopami", angielskim z idioo-mami i biologii z genami. To się nazywa mieć szczęście. Żeby tradycji stało się za-dość, w międzyczasie nawiedziłam pana ze sklepiku: „Buła - szyna i woda". No... teraz życie nabrało sensu. W taki sposób 4 20, które z zapałem odkładałam na no-wą bluzkę, rozeszło się niczym szkolne trampki po dwugodzinnym wuefie. Musia-łam jeszcze sprawdzić zastępstwa. Cooo? Na pierwszej za religię dali matmę! To już nie można było zrobić na dziewiątą?! Zmęczona, ale najedzona opuszczam mury szkolne. I znów te same zmagania: szatnia, kurtyna, drzwi... Jednak uśmiech pana konserwatora sprawił, że  popołu-dnie zapowiadało się lepsze. Sympatyczny kierowca czerwonego Punto postanowił umilić mi powrót do domu. Jego sprytne omijaanie kałuży sprawiło, że wracałam cała mokra! W domu zostało już tylko odkurzyć, wyjść z psem, umyć naczynia, odpocząć... Jak w tym wszystkim znaleźć czas na naukę?! Ale kto to zrozumie... Weronika Ch. Redaktor naczelna: Alicja Balicka Zastępca redaktora: Ewelina Szabla Oprawa graficzna: Katarzyna Sałata Opiekun: mgr Magdalena Kotowicz
Dziennikarze: Weronika Chudzikiewicz, Jana Lewkowicz Dziękujemy za użyczenie zdjęć z materia-łów szkoły i za zdjęcia zespołu FTS.
Nasza Jagiellonka

Dziekujemy autorom pozostałych tekstów: Jagodzie Pazdioarze, Tomaszowi Ramu-siowi oraz zapomoc w przeprowadzeniu wywiadu Grzegorzowi Grządkowskiemu. Dziękujemy również wszystkim, którzy doczytali do końca :) W następnym numerze: