Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Historia walentynek

W dniu świętego Walentego

Wielkimi krokami zbliża się ŚWIĘTO ZAKOCHANYCH -   WALENTYNKI. Obecnie DZIEŃ ZAKOCHANYCH obchodzony jest prawie w każdym miejscu na świecie. Trudno o tym zapomnieć, bo już od początku lutego w sklepach, kwiaciarniach czy w telewizji widzimy wiele elementów, które kojarzą się z miłością i zakochaniem. Co roku obdarowujemy się pięknymi prezentami, ale czy znamy historię tego święta? Nazwa walentynki podchodzi od imienia świętego Walentego, który 14 lutego obchodzi swoje imieniny. Mimo że  święto ma swojego katolickiego patrona, to jego pochodzenie wywodzi się z pogańskiej tradycji Imperium Rzymskiego. Pierwowzorem walentynek były luperkalia, czyli święto ku czci Fauna. W całym Rzymie w ich trakcie huczne się bawiono, wyrażajac radość z okazji nadchodzącej wiosny. Podczas zabawy kobiety wrzucały do skrzynki karteczki ze swoimi imionami, a mężczyźni je później losowali. Ta,  której liścik wyciągnął chłopak, była jego towarzyszką do końca dnia. Po upadku Rzymu siła luperkaliów zaczęła stopniowo gasnąć. Rozwój religii chrześcijańskiej wpłynął na zmianę charakteru pogańskiego święta. Faun, jego dawny patron, ustąpił miejsca Walentemu. Biskupowi, który w III w. n.e. potajemnie udzielał ślubów młodym mężczyznom. Z rozkazu

Wokól nas nr 2

cesarza Klaudiusza II nie wolno było się im żenić. Władca uważał, że potęgę Rzymu najlepiej zagwarantuje armia złożona z legionistów niemających rodzin. Nieposłuszny biskup znalazł się w więzieniu. Tam poznał córkę jednego ze strażników i zakochał się w niej. Dzięki miłości dziewczyna odzyskała wzrok! Gdy cesarz dowiedział się o ich uczuciu, skazał Walentego na śmierć. Egzekucja odbyła się 14 lutego. Do Polski walentynki dotarły pod koniec XX w. Wielu rodaków uważa, że swój sukces święto tozawdzięcza tylko marketingowym trickom handlowym. Jego zwolennicy natomiast sądzą, iż jest ono okazją, by okazywać sobie uczucia oraz cieszyć się z bliskości drugiego człowieka. Piotr Pasławski Jaką pogodę wróży Walenty? Święty Walenty rad odmrozi pięty. Gdy na św. Walenty mróz, chowaj sanie, szykuj wóz. Na św. Walentego bywa zwykle mróz niczego, ale jak Walek się rozdeszcze, pewne mrozy wrócą jeszcze. Jak Walenty nie poleje, to na wiosnę masz nadzieję. Gdy św. Walenty odmrozi pięty, na wyżywienie sprzedawaj sprzęty. O twórczej i destrukcyjnej sile miłości
Miłość to wielka siła, która mobilizuje człowieka i pozwala dokonać mu niesamowitych czynów. Tak było także w przypadku mitologicznego Orfeusza. Przy okazji walentynek warto przypomnieć jego historię.
W kręgu wielkich mitów ludzkości Wokół nas nr 2

Orfeusz był synem muzy Kaliope oraz boga Apollina. Młodzieniec posiadał niezwykły dar. Potrafił wydobywać ze swej liry takie niesamowite dźwięki, że oczarowywał innych swoimi pieśniami. Pewnego dnia podczas uczty na Olimpie poznał przepiękną Eurydykę. Zapałał do niej miłością od pierwszego wejrzenia. Niedługo potem zakochani pobrali się. Nowożeńcy żyli szczęśliwie i beztrosko aż do chwili, gdy któregoś ranka Aristajos, bartnik, lekarz i właściciel wielu winnic, nie ujrzał Eurydyki i jej nie pokochał. Aristajos zaczął biec za Eurydyką. Dziewczyna, przestraszona, zaczęła uciekać. Biegła szybko i nie zauważyła jadowitej żmii, na którą stanęła. Jej jad okazał się dla niej śmiertelny. Orfeusz całymi dniami i nocami szukał ukochanej. Zawodząc, nawoływał jej imienia. Gdy te działania nie przyniosły zamierzonego skutku, wziął swoją lirę i udał się do Hadesu. Jego muzyka oczarowała najpierw Charona, który przewiózł go przez rzekę Styks za darmo, potem Cerbera, a w końcu także Hadesa

W kręgu wielkich mitów ludzkości Trudno zrozumieć gest Orfeusza. Dlaczego się odwrócił u kresu swej wędrówki przez Hades? Czy nie rozumiał, że jego misja odzyskania Eurydyki i jej miłości zakończy się klęską?

i jego żonę Persefonę, władców podziemia. Bóg śmierci zgodził się oddać śpiewakowi Eurydykę. Postawił mu jednak jeden warunek. Przez całą drogę do świata żywych Orfeusz nie mógł odwrócić się i popatrzeć na żonę. Niestety młody mężczyzna nie potrafił przezwyciężyć pokusy ujrzenia ukochanej. Hermes zabrał Eurydykę z powrotem do królestwa zmarłych. Orfeusz wrócił na powierzchnię ziemi z niczym. Był załamany i nie wiedział, co ma robić. W nocy napadły na niego menady, szalone towarzyszki Dionizosa, i odcięły mu głowę. Nie podoba mi się zakończenie mitu. Wolałbym, aby Orfeusz nie odwrócił się i ocalił Eurydykę. Jego miłość do ukochanej, silna i szczera, powinna zostać uratowana. Nie mogę pogodzić się z tym, że jedno niewinne spojrzenie potrafiło zrujnować Orfeuszowi życie. Dlatego wciąż zadaję sobie pytanie, dlaczego to zrobił: dlaczego mimo wyraźnego zakazu obejrzał się za siebie? Pragnął sprawdzić, czy władcy podziemia dotrzymali słowa i uwolnili piękną nimfę? Jego miłość do Eurydyki była tak szaleńcza, że bez wzgledu na konsekwencje chciał jak najszybciej ujrzeć ukochaną? Zabrakło mu cierpliwości? Z drugiej strony jednak wiem, że w finale starej greckiej opowieści o niepospolitym uczuciu Orfeusza i Eurydyki kryje się głębsza życiowa prawda. Uleganie pokusom często prowadzi ludzi ku zniszczeniu. Jan Adamczyk Mój przyjaciel - kot

Na Międzynarodowy Dzień Kota

Każdy z nas chce mieć przyjaciela. Jak wiadomo, najlepszym przyjacielem człowieka jest zwierzę. Moim przyjacielem jest czarny kot, który wabi się Puszek. Ma on gęstą, puszystą sierść i wielkie żółte oczy. Jego ogon przypomina szczotkę do kurzu. Dobrze pamiętam, jak Puszek znalazł się u mnie. Pewnego zimowego wieczoru zadzwoniła ciocia. Powiedziała, że został jej jeden malutki kotek. Spytała, czy nie chciałabym się nim zaopiekować. W wyniku długiej rozmowy z rodzicami postanowiłam go przygarnąć. Następnego dnia pojechałam go odebrać. Siedział samotny i pił mleko. Od razu zaczęłam go tulić i przyzwyczajać do siebie. Na początku były z kotkiem same problemy. Z czasem nauczył się korzystać z kuwety, zaczął też wykonywać inne moje polecenia. Teraz nie mogłabym bez mojego Puszka żyć. Codziennie wieczorem układa się obok mnie, śpimy razem. Rano budzi mnie do szkoły, a gdy wychodzę z domu, siedzi i patrzy przez okno. Kiedy wracam ze szkoły, czeka pod drzwiami, łasi się i głośno mruczy z zadowolenia. Myślę, że dobrze mieć takiego przyjaciela jak Puszek, którego można przytulić i powierzyć mu swoje największe tajemnice oraz obawy. On nie wyśmieje mnie nigdy i nie zdradzi przed nikim. Joanna Komsa

Wielkie i małe koty Wokól nas nr 2 Skąd wzięły się koty? Dokładnie nikt tego nie wie. Przyjmuje się, że zostały udomowione przez Egipcjan. Stało się to 4000 - 5000 lat temu. Na świecie żyje wiele gatunków kotów. Jedne są ogromne, inne malutkie. Do wielkich kotów możemy zaliczyć lwa, tygrysa, pumę i geparda. Ten ostatni to jedno z najszybszych zwierząt na świecie. Potrafi osiągnąć prędkość do 100 km/h. Dzięki temu umie błyskawicznie zdobyć pożywienie. Niektóre drapieżniki kotowate, na przykład tygrys, skradają się w trawie, po czym atakują zdobycz z zaskoczenia.



Wielkie i małe koty Międzynarodowy Dzień Kota w naszym kraju obchodzony jest od 2006 roku. Przypada na dzień 17 lutego. Święto narodziło się we Włoszech w roku 1990.

Mówi się, że dzisiejszy domowy kot pochodzi od kota nubijskiego oraz żbika. Przeciętnie żyje dwadzieścia lat. Najdłużej żyjącym kotem była kotka imieniem Creme Puff. Przeżyła trzydzieści osiem lat i trzy dni. Jej przypadek trafił do Księgi rekordów Guinnessa. Koty to wyjątkowe stworzenia. Jak przystało na zwierzęta polujące, mają bardzo wyostrzone zmysły. Ich źrenice rozwierają się w zależności od intensywności światła. Właśnie dlatego koty widzą równie dobrze nocą jak i dniem. Poruszanie się w ciemności dodatkowo ułatwiają im poduszeczki na łapkach. Grunt, po którym się przemieszczają, badają dzięki tylnym łapkom wyposażonym w specjalne długie włosy. Ruch kotów wspomagają również wąsy czuciowe. Kamila Grębowiec Ratujmy bezdomne zwierzęta
Tarnobrzeskie Stowarzyszenie Przyjaciół Zwierząt działa w naszym mieście od roku 2006. O pomaganiu bezdomnym zwierzętom mówi Monika Janeczko z jego zarządu.
Wywiad

Oliwia Zielińska: Tarnobrzeskie Stowarzyszenie Przyjaciół Zwierząt dawniej miało swoją siedzibę przy ulicy św. Barbary. Czy przeprowadzka na ulicę Eugeniusza Kwiatkowskiego przyniosła jakieś korzyści? Monika Janeczko: Trudno stwierdzić jednoznacznie, gdzie było lepiej. Na św. Barbary dysponowaliśmy większymi możliwościami. Niedaleko znajdowały się wspaniałe tereny do odbywania spacerów z psiakami. Mieliśmy więcej miejsca i przestrzeni. Tutaj natomiast jesteśmy w ścisłym centrum miasta. Odwiedzający mają do nas blisko z każdej części Tarnobrzega. Jest ciepło. Mamy też prąd, bez którego nie może funkcjonować takie miejsce jak nasze. Średnio raz w tygodniu do Stowarzyszenia ktoś dzwoni w sprawie przygarnięcia psa lub kota. Jakie podejmujecie czynności po odebraniu takiego telefonu? W pierwszej kolejności doradzamy, aby osoba kontaktująca się z nami takiego czworonoga zgłosiła do Straży Miejskiej. Zgodnie z Ustawą o Ochronie Zwierząt to na Urzędzie Miasta spoczywa obowiązek zajmowania się bezdomnymi zwierzętami. My oczywiście, jeśli mamy możliwości, staramy się pomagać. Jednak nie prowadzimy schroniska, gdyż dysponujemy bardzo ograniczonymi środkami do pomocy. Czy w ostatnich kilku lat liczba interwencji i adopcji się zwiększyła czy zmniejszyła? Wzrost liczby interwencji jest niepokojący. Z drugiej strony jednak cieszymy się, że coraz więcej osób jest świadomych tego, że trzeba pomagać i zgłaszać krzywdę psa, kota czy innego potrzebującego zwierzęcia. Mamy nadzieję, że osób wrażliwych na los naszych braci mniejszych będzie coraz więcej. Jeśli chodzi o adopcje, to jeszcze kilka lat temu informacje o zwierzakach udostępnialiśmy, rozklejając plakaty. Teraz ludzie dowiadują się o nas za pośrednictwem Internetu i innych środków masowego przekazu. To znacząco wpływa na liczbę adopcji. Oczywiście jesteśmy realistami i mamy świadomość tego, że raczej nie dojdzie

Wywiad Jeśli ktoś adoptuje zwierzę, a potem je oddaje, bo mu się znudziło, to w Stowarzyszeniu nie jest dobrze postrzegany.

do takiej sytuacji, iż nie będziemy mieli do adopcji żadnego zwierzaka. Bardzo byśmy chcieli, żeby jak największy odsetek trafiających do nas podopiecznych znajdował dom. Czasami zdarza się, że zaadoptowane przez kogoś zwierzę wraca do przytuliska. Jak takie zjawisko jest postrzegane przez zarząd? Czy dla osoby, która zwróciła czworonoga, droga do przygarnięcia kolejnego psa lub kota jest zamknięta? Jeśli ktoś adoptuje zwierzę, a potem je oddaje, bo mu się znudziło albo nie chce mu się nad czworonogiem popracować, na przykład nauczyć wychodzenia za potrzebą czy niegryzienia wartościowych rzeczy, to w naszych oczach jest zdyskwalifikowany. Niekiedy zdarza się jednak, że sytuacja życiowa opiekuna diametralnie się zmienia, choćby z racji choroby, wówczas nie skreślamy go

Wokól nas nr 2

na zawsze. Oczywiście musi przedstawić prawdziwe przyczyny oddania zwierzęcia. Niekiedy zdarza się, że oddający wymyśla historyjkę, aby się wybielić w naszych oczach. Jakie kryteria muszą spełniać zwierzaki, aby znalazły dom? To trudne pytanie. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Wiele razy zdarzało się już tak, że pies czy kot, który według nas był na tyle atrakcyjny, że mógłby szybko znaleźć dom, czekał znacznie dłużej niż to zwierzę o wiele mniej zauważalne. Nie ma reguły. Młody, dorosły czy całkiem stary, w typie rasy czy kundelek – każde zwierzę po prostu musi trafić na swojego człowieka, który się w nim zakocha. Czy dom tymczasowy jest dla zwierząt dobrym rozwiązaniem? Dom tymczasowy to często jedyne rozwiązanie, aby uratować psa czy kota. Podawanie leków, całodobowa opieka lub po prostu socjalizacja zdziczałych zwierząt to sprawy, z którymi, mimo najszczerszych chęci, nie jesteśmy w stanie sobie poradzić w warunkach większego skupiska zwierząt. Osoba zgłaszająca się jako tymczasowy właściciel sprawuje opiekę nad powierzonym mu zwierzęciem aż do czasu znalezienia właściciela na zawsze. Jak Stowarzyszenie podchodzi do kwestii wolontariatu? Czy praca w charakterze wolontariusza jest trudna dla młodzieży? Im więcej młodych ludzi do nas przychodzi, tym lepiej. Jest więcej rąk do wyprowadzania zwierząt na spacery, głaskania ich i zabaw z nimi. Zwykle, jeśli zgłasza się do nas młoda osoba, której spodoba się praca ze zwierzakami, to traktuje ją jako przyjemność, a nie jak obowiązek. Oczywiście jest to trudne zadanie, naprawdę trzeba kochać zwierzęta. Jeśli jest inaczej, one od razu to wyczują. Tak samo jak nasz strach. Trzeba być także przygotowanym na to, że nie każde ratowane zwierzę zdrowieje. Niekiedy trzeba się z nim pożegnać, aby nie sprawiać mu więcej bólu. To także jest trudne... Jak można zostać wolontariuszem? Jeśli osoba zainteresowana zdecyduje, że chce do nas dołączyć, to musi się do Stowarzyszenia po prostu zgłosić. Mailowo, osobiście czy telefonicznie. Osoby niepełnoletnie muszą uzyskać także zgodę rodziców. Wszystkich kochających zwierzęta serdecznie zachęcamy do pracy w naszym Stowarzyszeniu. rozmawiała Oliwia Zielińska Monika Janeczko - członek zarządu Tarnobrzeskiego Stowarzyszenia Przyjaciół Zwierząt Apetyt na pizzę
Zajęci przygotowaniem do walentynek nie pamiętamy lub nie wiemy, że 9 lutego obchodzony był Międzynarodowy Dzień Pizzy, jednej z najbardziej znanych potraw na świecie.
Kuchnia Wokól nas nr 2

Wielu z nas dałoby się nieraz pokroić za kawałek pizzy. Któż z nas jednak wie, że ten okrągły przysmak doczekał się swojego święta? Codziennie na świecie sprzedaje się aż 13 milionów sztuk tego serowego smakołyku. Od lat najpopularniejszym rodzajem pizzy jest niezmiennie margherita. Swoją nazwę zawdzięcza królowej Włoch Marghericie Sabaudzkiej, która w 1889 r. odwiedziła Neapol. Miejscowy piekarz na cześć władczyni przygotował specjalną pizzę. Jej podstawowymi składnikami były: ser mozzarella, pomidory i bazylia. Ich kolory odpowiadają narodowym barwom Włoch. Królowej tak bardzo posmakowało danie, że kazała zatrudnić jeszcze jednego kucharza. Jego zadaniem było przygotowywanie dla monarchini jej nowego przysmaku. Potrawę nazwano margherita. Do dnia dzisiejszego jest to nazwa najpopularniejszej i najprostszej wersji pizzy neapolitańskiej. Jakub Bartyzel Alfabet Braille'a ma 185 lat.
Wynalazek genialnego piętnastolatka
Historia

Louis Braille urodził się 4 stycznia 1809 roku. Był czwartym synem Simona René Braille'a z Coupvray i Monique z domu Baron. Od dzieciństwa pomagał rodzicom w codziennych obowiązkach. Gdy miał trzy lata, doszło do nieszczęśliwego wypadku. Louis, bawiąc się w warsztacie ojca, skaleczył się w oko. Wdało się zakażenie. Próbowano je leczyć okładami z wody liliowej. Niestety, to tylko pogorszyło stan chłopca. Po dwóch latach niewłaściwej kuracji Louis całkowicie stracił wzrok. Rodzice chcieli, by mimo kalectwa syn nie odstawał od rówieśników. Wynajęli nauczyciela, dzięki któremu cłopiec nauczył się czytać. Kształty liter rozpoznawał dotykiem. Za elementarz służyła mu deska z wbitymi do niej gwoździami tapicerskimi. Gdy Louis miał dziesięć lat, dostał stypendium w paryskiej szkole dla niewidomych. Dzieci uczyły się tam czytać dzięki wypukłym literom. Same nie mogły jednak pisać. Ten stan rzeczy zmienił piętnastoletni Braille. O wszystkim zadecydował przypadek. Pewnego razu w szkole pojawił się emerytowany wojskowy. Opowiedział uczniom o tym, jak francuscy żołnierze przesyłają sobie informacje w ciemności. To natchnęło nastolatka do dokonania genialnego wynalazku. Pisma dla niewidomych opartego na systemie sześciu wypukłych punktów. Po jakimś czasie Braille udoskonalił swoje dzieło. Dodał nuty i znaki matematyczne. Historia alfabetu Braille’a pokazuje, że genialny pomysł może się narodzić nawet w głowie nastolatka. Patryk Tomczyk Salwador Dali
Ten hiszpański malarz surrealista był jednym z najbardziej rozpoznawalnych artystów w XX wieku.
Sztuka

Opisując swój wysiłek twórczy, twierdził: Gdy maluję, szemrze ocean. Inni malarze pluskają się w wodzie fryzjerskiej. Innym razem dał taką oto autocharakterystykę: Każdego ranka, kiedy się budzę, doświadczam niespotykanego zachwytu - zachwytu bycia Salvadorem Dali - i zadaję sobie pytanie: jakiej wspaniałej rzeczy dokona dziś Salvador Dali? Megaloman, dziwak, szaleniec? Jedyna różnica między mną a wariatem to fakt, że nie jestem wariatem – wyjaśniał tym, którzy mieli wątpliwości co do stanu jego umysłu. między mną a wariatem to fakt, że nie jestem wariatem – wyjaśniał tym, którzy ośmielili się mieć wątpliwości co do stanu jego poczytalności. Chciał być identyfikowany z nurtem surrealizmu, a zarazem się od niego dystansował. Jedyna różnica między mną a surrealistami jest taka, że to właśnie ja jestem prawdziwym surrealistą –

Sztuka

zapewniał. Kim naprawdę był Salwador Dali? Artysta urodził się 11 maja 1904 roku w małym mieście Figueres w hiszpańskiej Katalonii. Lekcje malarstwa zaczął pobierać, gdy miał dziesięć lat. Już jako czternastolatek lat zaczął wystawiać pierwsze obrazy. Początkowo był zauroczony impresjonizmem, mógł go poznawać dzięki znajomemu ojca, a zarazem przyjaciela Picassa. W 1921 roku Dali rozpoczął studia w Królewskiej Akademii Sztuki w Madrycie. Co ciekawe, dwa razy wydalono go z uczelni i nigdy nie przeszedł egzaminów końcowych. Powodem studenckich niepowodzeń Dalego był jego krytyczny stosunek do uczących go profesorów. Uważał, że jest lepiej wykwalifikowany niż ci, którzy mają go sprawdzać. W 1928 roku Dali przeprowadził się do Paryża, gdzie rok wcześniej spotkał się samym z Picassem. Swą przyszłość malarz dostrzegł nie w impresjonizmie czy w kubizmie,

Wokól nas nr 2 André Breton - teoretyk surrealizm - postulował, aby malarze przedstawiali irracjonalne wizje, odwoływali się do przypadkowych skojarzeń artystycznych.

lecz w surrealizmie, z którym zetknął się w roku następnym. Był mu wierny aż do końca swego życia, czyli do 23 stycznia 1989 roku. To ten kierunek sztuki uczynił z Dalego twórcę sławnego w całym świecie. Oprócz malowania obrazów artysta, współtworzył głośne filmy, a także projektował biżuterię i ubrania dla znanej firmy odzieżowej Coco Chanel. W roku 1974 w rodzinnym Figueres Dali otworzył zaprojektowane przez siebie muzeum – Teatro Museo Dali. W jego murach zgromadził dużą część swej swego artystycznego dorobku. Tu spędził pięć ostatnich lat życia. Tu też – w krypcie pod dawną sceną teatralną – kazał się pochować. Dziś miejsce to jest jednym z najczęściej odwiedzanych muzeów sztuki nowoczesnej w Hiszopanii. Tomasz Szczuciński

Kalendarium ważniejszych wydarzeń i rocznic - luty 3 II MIĘDZYNARODOWY DZIEŃ WALKI Z RAKIEM 6 II 25. rocznica rozpoczęcia obrad okrągłego stołu, w których wyniku rozpoczęła się transformacja ustrojowa Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej 11 II ŚWIATOWY DZIEŃ CHORYCH 12 II 205. rocznica urodzin Karola Darwina, angielskiego przyrodnik, twórcy teorii ewolucji 14 II DZIEŃ ZAKOCHANYCH, WALENTYNKI 15 II 450. rocznica urodzin Galileusza, twórcy podstaw nowoczesnej fizyki 21 II MIĘDZYNARODOWY DZIEŃ JĘZYKA OJCZYSTEGO Po raz pierwszy w naszej gazetce przedstawiamy foniks, czyli udźwiękowiony komiks. Wszystkich, którzy mają zdolności plastyczne i ciekawe pomysły artystyczne zapraszamy do współpracy przy tworzeniu kolejnych obrazkowych historyjek z dźwiękiem. Redakcja Wokól nas - pismo redagowane przez uczniów Gimnazjum nr 3 w Tarnobrzegu w składzie: Jan Adamczyk, Jakub Bartyzel, Kamila Grębowiec, Piotr Pasławski, Patryk Tomczyk, Tomasz Szczuciński, Oliwia Zielińska. Okładka: Grzegorz Wilk Opieka: Krystyna Ujda