Musisz zainstalować flash player pobierz instalator
W tym numerze m.in.:
Teenager
Psychol(ogia):
-Wiersze psychologiczne
-Weź się w garść!
-Toleruj - to nie boli!
Na Zdrówko!:
-Upiększanie ciała, czy
bezsensowny trend?
-Robale są w(śród) nas
Harce harcerzy:
-Mam nadzieję
Creativity:
-"Podróże Ivo" -Wiersz "Niezgoda"
- Wiosenne wiersze Rattily
Języki obce, nie gryzą!:
-La vita è... Włoska piosenka
Z życia sportu:
-Zimowe Igrzyska Olimpijskie
Coś extra:
-Kawa z niespodzianki plus wiersz Czexa
-Horoskop
-Szkoła na wesoło!
Wstępniak
Zimno, śnieg i szarość na niebie powolutku zaczynają zanikać, abyśmy mogli już niedługo przywitać urodziwą Panią Wiosnę. Ale, aby ona nadeszła musimy jeszcze nieco poczekać. Wiadomo cierpliwość popłaca. Wiosenny czas sprzyja większemu ruchowi na świeżym powietrzu. W tym czasie można nie co pozbyć się zbędnych kilogramów, których nabyliśmy przez zimę, siedząc przed ciepłym kominkiem w domu.
Teenager
Wspomogą do pozbycia się kilogramowego balastu może być bieganie, czy też jazda na rowerze. W dobrej atmosferze można również spacerować z przyjaciółmi w parku, lub urządzić mały piknik.
W najnowszym numerze „Teenagera”, dowiecie się co nie co o tym jakie bakterie czyhają, by nas złapać i położyć na wiele dni do łóżka i to nie tylko z gorączką. Tych informacji dostarczy Wam artykuł naszej gościnnej redaktorki Mo-tywacji. Wiosenne chwile umilą dowcipy Rattily, a w dłuższą lekturę wciągnie Was pierwsza część opowiadania Ajzana- „Podróze Ivo”. Jednakże, aby nie psuć Wam zabawy odkrywania tajemnic naszej gazetki i zachęcić Was do czytania, podpowiem, że to nie jedyne co przygotowała dla czytelników nasza redakcja. Zapraszam, zatem do czytania.
Red. naczelna
Anna Jakubczak
Wiersze psychologiczne
Psychol(ogia)
Asertywność
Asertywność to nie trudność,
każdy ją posiadać powinien.
Gdy jej nie masz,
Sam jesteś sobie winien.
Weź się w garść i zrób coś z tym!
By asertywność obudzić w mik,
Aby ból tchórzostwa, szybko znikł!
Wiersz motywacyjny
Motywacja- święta racja.
Każdemu siły dodaje
.I małemu i dużemu
w domu się przydaje.
Do sprzątania motywuje
Energii nie żałuje
Chcesz motywacje mieć?
W garść więc się weź!
Szczęście to nie przypadek,
To magiczny zbieg zdarzeń.
Szczęście to wszystko co mamy,
Uczucia, jakie w sobie zbieramy.
Szczęście to miłość
Wierna i piękna.
Szczęście to życie
Długie i radosne.
Szczęściem jest wolność, niczym ptak w locie.
Bo szczęście, to nie przypadek, to magiczny zbieg zdarzeń. "Przepraszam, dziękuję, proszę"
Magiczne trzy słowa wyświechtane regułki
występują osobno choć należą do spółki
do spółki wyrazów uznanych za grzeczne
używaj ich często są w życiu konieczne
Te słowa kluczowe i ważne po trosze
to zwykłe dziękuję przepraszam i proszę
na pozór banalne wystarczy wymówić
lecz gdy chcesz to zrobić zaczynasz się gubić
Język jak kołkiem gdzieś w gardle ci staje
załącza się sztuczność ktoś kogoś udaje
bo ciężko udźwignąć mu brzemię tej presji
że można łagodnie bez żadnej agresji
Pozdrawiamy
Rattily and Czex83
Weź się w garść!
Psychol(ogia)
Brakuje Ci motywacji? Czujesz się pusty w środku? Nie możesz znaleźć chęci do roboty? Dopadł Cię leń? Ten artykuł może pomóc Ci odzyskać motywację i chęć do działania!
Czym jest motywacja?
Motywacja - jest stanem pobudzającym lub dającym napęd do działania. W psychologicznym rozumowaniu daje energię zachowaniu.
Rodzaje motywacji:
a) Motywacja do poszukiwania pobudzenia zmysłowego (z ang. sensory-seeking motives)
Inaczej: poszukiwanie wrażeń,np.: dążenie do udziału w wydarzeniach sportowych.
b) Motywacja nieświadoma (z ang. motivation, unconscous)
Jest to motywacja znajdująca się poza świadomościa jednostki, tj. człowieka.
c) Motywacja rozłączna (z ang. disjunctive motivation)
Odwrotnośćmotywacja spójna. Termin ten określa dążenie jedynie do tego, co tymczasowe, chęć osiągnięcia tylko ograniczonych lub zastępczych celów.
d) Motywacja spójna (z ang. conjunctive motivation). Dążenie do osiągnięcia stałej, satysfakcjonującej harmonii w obliczu różnorodności życia.
e) Motywacja wewnętrzna (z ang. intrinsic motivation). To termin stosowany w odniesieniu do motywacji zachowania, które jest zależne od czynników natury wewnętrznej; żródłem motywacji wewnetrznej jest zwykle poczucie zadowolenia lub spełnienia, a nie nagroda zewnętrzna
f) Motywacja zewnętrzna (z ang. extronsic motivation) dosłownie: motywacja mająca swe źródło w czynnikach będących poza jednostką, tj. rzeczach materialnych. Jest to zachowanie motywowane nagrodami i karami zarządzanymi przez siły zewnętrzne. Przykład: wielu uczniów bardzo stara się w szkole o zewnętrzne nagrody w postaci: dobrych stopni, dyplomów. Nie przejmują się zbytnio wiedzą lub zrozumieniem, które można przy okazji nabycich zachowanie określa się jako zewnętrznie motywowane.
Co to znaczy motywować?
Z ang. motivate. Termin ten oznacza pobudzać do działania, wywoływać stan, wyznaczyć cel, podniecić się.
Jak się zmotywować?
Na powyższe pytanie jest nieskończenie wiele odpowiedzi, bowiem, każdego człowieka w zależności od celu motywuje co innego. Ucznia jak pisałam wcześniej chęć zdobycia dobrych ocen motywuje do aktywności na lekcji, dziennikarza żąda stworzenia newsa, a wolontariusza wewnętrzna chęć pomocy innym.
Czasem zmotywać jest się ciężko, ale jeżeli naprawdę się chce i to się uda.Wskazówkami jakie mogą Ci pomóc w zmotywowaniu to m.in:
a) musisz znaleźć cel, do którego będziesz dążył oraz aspekty, które będą Cię motywowały do jego osiągnięcia
b) na ścianie swojego pokoju, w miejscu, gdzie najczęściej patrzysz (np.: ściana przy której stoi biurko) napisz na kartce dużymi literami, najlepiej Twoim ulubionym kolorem zdania,
Motywacja- święta racja.Każdemu siły dodaje
Psychol(ogia)
słowa lub to co chcesz zdobyć po czym naklej ów kartkę w to miejsce. Po co? – zapytasz. Ponieważ patrząc na tą kartkę będziesz myślał o tym jaki cel chcesz osiągnąć, patrząc nie będziesz się zniechęcał, a nawet doda Ci to energii do działania, tzw.: samoistna manipulacja
c) Pamiętaj, aby się wznieść trzeba najpierw upaśćNIE ZNIECHĘCAJ SIĘ NIGDY PO PIERWSZEJ PORAŻ CE, NIECH ONA DODA CI CHĘCI I ZWĘKSZY TWOJĄ MOC DZIAŁANIA! Bowiem porażki są po to,aby po każdej z nich powstać ze zdwojoną siłą, by dalej walczyć o to co dla nas ważne i to co chcemy osiągnąć. Życzymy zatem wielu sukcesów i ogromnej motywacji do działania.
MO- tywacja feat. Rattily
"Powrót Wilkołaków"!?
Zacznę najpierw od samego słowa WILKOŁAK, otóż pochodzi ono od słowiańskiego wyrażenia Vlkodlak, które można przetłumaczyć jako „człowiek mający sierść wilka”.
W starożytnej Grecji wierzyono w wilkołactwo, nazywane również lykantropią. Znano legendę o Likaonie, który za to, że złożył Zeusowi ofiarę z dziecka, zamieniony został w dzikie zwierzę. Pierwszym historykiem , który opisał lud o nazwie Neurów, którego członkowie zmieniali się w wilki był Herodot. Natomiast ze średniowiecznej Irlandii pochodzi opowieść o rodzinie napadającej nocami na ludzkie domostwa i rabujące bydło.
Czy istnieje możliwość zostania wilkołakiem ?
Jak powszechnie wierzono, że skóra człowiekawilka od wewnątrz porośnięta jest futrem (kilku nieszczęśników w okrutny sposób zabito, chcąc sprawdzić,
Teenager
czy rzeczywiście ukrywają sierść – okazali się oczywiście niewinni).
Podczas przemiany wilcze kształty przebiera najpierw głowa, potem potwor chwytał się zębami i wywracał na drugą stronę. Innym sposobem zmiany w wilkołaka było natarcie się czarodziejską maścią otrzymaną oczywiście od diabła. Niejaki Peter Stump z Bedeburga zeznał w 1589 roku, że przemianę kształtu zapewnił mu pas, który otrzymał od diabelskiej żony. Lykantropem człowiek stawał się też w skutek klątwy. Zwykle dziewczęta przemieniały w wilki narzeczonych. Wyzwolić mogło ucięcie łapy lub ogona. W XIX wieku białoruscy chłopi wierzyli, iż człowiekiemwilkiem można się stać po przeskoczeniu 5 kołków wbitych w ziemię – odpowiadających czterem łapom i ogonowi, wystarczyło zabrać jeden z patyków, a potwór powróciwszy do ludzkiej postaci, zachowywał jakąś zwierzęcą część ciała.
Przemiana często była wywoływana przez księżyc – część wilkołaków zamieniała się w potwory w trakcie pełni lub podczas nowiu.
wilkołaków miały też niektóre rośliny, np.: tojad (śmiertelnie trujący nie zrywajcie go !) w ostateczności można było prosić
Likantropia, lykantropia, wilczy obłęd (od gr. lýkos – wilk; i ánthropos – człowiek), inaczej wilkołactwo – pierwotnie wiara w zdolność przekształcania się niektórych ludzi w zwierzęta, zwłaszcza w wilki, występująca w wierzeniach ludowych.
Teenager
pomoc św. Mikołaja. Ten sympatyczny staruszek nie tylko roznosił prezenty, ale też odpędzał wilki od ludzkich siedzib. Bestie w ludzkim ciele poznawano po krótkiej kicie wyrastającej w okolicach krzyża.
Czy istnieją naprawdę ?
Naukowcy tłumaczą, że wiara w wilkołactwo związana jest z chorobą krwi zwaną porfirią. Dotknięci nią ludzie są wrażliwi na światło, ich dziąsła opadają i odsłaniają zęby, przez co ich twarz nabiera dzikiego wyglądu. Przypuszcza się też, że czasem wilkołactwo wynikało z choroby umysłowej.Niektórzy szaleńcy wyobrażali sobie, że są dzikimi zwierzętami i napadali na ludzi i bydło. Za wilkołaki mogli też być uważani ludzie wychowani przez dzikie zwierzęta.
Tak więc w każdych legendach jest ziarnko prawdy, kto wie może obok ciebie mieszka ktoś kto uważa się lub jest wilkołakiem. Pamiętaj nasłuchuj co się dzieje za ścianą być może staniesz się bezbronną owieczką.
Temperance
Ludzie mroku, czy mamy ich unikać ?
Teenager
Czy czarny musi kojarzyć się z mrokiem ?
Oczywiście, że nie dla subkultur takich jak metal, punk, gotyk i innych podobnych czarny kolor jest rodzajem pancerza ochronnego. Często po poznaniu takich osób, dowiadujemy się o nich, że to normalni a czasem i wrażliwi ludzie, ukrywający swoje bolesne doświadczenia życiowe (nie koniecznie osoby po 30 roku życia) często młodzi ludzie obracający się w tych subkulturach mają dość skomplikowane życie nie tylko uczuciowe. Takie osoby zadają się między sobą i ciężko przekroczyć ich kręgi, które oddzielają ich od otoczenia zewnętrznego.
Jak odczytać komunikatywność osoby w czarnym ubraniu ?
Po pierwsze : nie podchodź do mnie, bo możesz mnie zranić, znów zacznie się wszystko od nowa i zacznę cierpieć po twojej stracie.
Po drugie : nie zbliżaj się, bo chronię swoje sekrety, i to tylko moja sprawa co kryję w sercu.
Po trzecie : Odejdź, pozwól mi, że sama rozwiążę swoje sprawy, umiem dobrze sobie radzić.
Wszystkie te rzeczy osoby w czerni komunikują nam, że chcą manifestować swoją niezależność, jednak i ukrywając swoje lęki i niepokoje.
Czarna szafa kontra spustoszenie rodzicielskie.
Czemu rodzice nawet gdy jesteśmy dorośli krzywią się gdy ubieramy czarne ciuchy i dodatki typu pieszczochy. Po prostu to taka natura rodzicielska zaczynają się martwić czy z nami wszystko w porządku i czy nie ukrywasz przed nimi poważnych problemów, nie tylko od strony psychologicznej, z którymi nie umiemy sobie sami radzić.
Jeśli chodzi o młodzież to rodzice czytają i słyszą, że coraz więcej młodych popada w depresję, próbach samobójczych. Dowiadują się (nie wiadomo skąd) że czarne stroje i akcesoria mogą być początkami depresji. Nie biorą po uwagę, że po prostu lubią takie rzeczy i nic złego się nie dzieje, rodzice na siłę doszukują się że to wołanie o pomoc.
Ludzie w czerni (nie tylko młodzież) mogą wyglądać groźnie jednak to zupełnie wygląda inaczej jak się ich pozna, ci ludzie zazwyczaj są słabi, zagubieni, pełni niepokojów i żalów. Są zamknięci w sobie, bo nie umieją rozwiązywać swoich problemów. Co nie zawsze jest prawdą. Szczere rozmowy z tą subkulturą pokażą ci o nich prawdę. Jednak nie można wykluczyć, że przyjaciele w twoim otoczeniu nie zawsze rówieśnicy ubrani na czarno potrzebują twej pomocy.
Czarny tworzy dystans ?
Dużo osób boi się osób w czerni ponieważ twierdzą, że kojarzy im się ze złem, przemocą a nawet ze złymi mocami (czarna magia). Uważają, że ktoś kto zawsze ubiera się na czarno ma mroczną osobowość i może ich skrzywdzić. Czerń to kolor dziwaków, samotników, pesymistów, psycholi – większość ludzi unika takich znajomości.
Osoby w czerni mogą być uważane za wyniosłe, zarozumiałe, trudne w kontakcie, co nie zawsze jest prawdą wystarczy ich bliżej poznać. Czerń budzi respekt, ludzie mogą też po prostu uznać, że ktoś zawsze jest w żałobie i szanują to.
Czarne nie znaczy złe! c.d.
Teenager
Subkultury są czarne
Przede wszystkim co to jest subkultura – jest segmentem kultury i nie podlega wartościowaniu na wyższą czy niższą. Członków subkultury według socjologicznej terminologii nie można nazywać kontr społeczeństwem, ponieważ są oni wyrazicielami jakiegoś poglądu, jakichś idei. Działają przy tym w ramach ogółu społeczeństwa. Subkulturę tworzą grupy zawodowe, które wypracowały swoje, swoiste, zachodzące wyłącznie w ich obrębie, normy - np. lekarze, prawnicy, złodzieje, politycy, nauczyciele, uczniowie, studenci, fani danego gatunku muzycznego. (źródło wikipedia.pl)
Subkultury mogą tworzyć osoby wrażliwe, szukające wartości, których nie mogą znaleźć w otoczeniu najbliższych. W grupach gdzie są podobni ludzie, łatwiej im przetrwać i otworzyć się przed nimi, zazwyczaj odcinają się od świata, którego nie akceptują, tworzą własny ład i porządek.
Czerń to symbol buntu, a młodzi ludzie mają do niego prawo, i tu się nie zgodzę otóż znam osoby po 30 roku życia ustatkowane jednak zbuntowane. Jednak w każdym buncie musi być jakaś granica – żaden młodzieżowy bunt, żadna subkultura nie może zniszczyć zdrowia, życia, podstawowych norm moralnych.
Czy czerń ma swoje dobre strony ?
No pewnie ! Są to osoby silne z natury, w czerni czują się jeszcze silniejsze. Podkreślają tym swoją silną wolę, zdecydowane poglądy i niezależność. Czerń to kolor indywidualistów.
Tak więc drodzy rodzice, jeśli wasze dziecko, młoda dorastająca osoba, czy nawet synalek po 35 roku życia ubiera się na czarno, słucha metalu, rocka czy gotyku. Nie panikujcie oni po prostu odreagowują codzienne życie. Bo ktoś kiedyś powiedział „że ukojenie przynosi muzyka” ale nie powiedział jaka. Tak więc czasami przymknijcie oko na to co wisi lub co leci z głośników w pokoju obok i zainteresujcie się tym z punktu widzenia waszego dziecka. To wam pomoże zrozumieć to co uważacie za nie doskonałe.
Temparance
Toleruj - to nie boli!
Psychol(ogia)
Wielokrotnie, gdy przychodzimy do szkoły zaraz szukamy osób, z którymi szybko nawiążemy kontkat i możliwe, że zaprzyjaśnimy się. Gdy już znajdziemy takie osoby, zaczynamy żartowac, nawiązujemy konwersacje typu:- czym się interesujesz? Co lubisz? itd. Niestety nie każdy odnajduje się w nowym towarzystwie, gdyż są osoby, które drwią z nich. Dlaczego? Czym są od nas inni, że stają się ofiarami szykan słownych? Czym zawiniły? Przez to, że mają inny styl ubierania? Odmienne zainteresowania? Czy ci, którzy dokuczają nie mogą pomyśleć, że ich tzw.”ofiary” też maja uczucia i nie jest im miło, gdy słyszą obelgi i bluzgi na swój temat? Bo to jest tak- widzi się osobę np.: w okularach o bladej cerze niosącą książki w ręce, wiadomo, że dobrze się uczy. Przychodzi wtedy na myśl określenie- „KUJON”. Nie pomyśli się jednak, że nosi okulary bo ma wadę wzroku, ma książki w ręce bo nie zdąrzyła schować ich do plecaka przed wyjściem z klasy, a dobrze się uczy, gdyż chce się dostać na studia i tym samym myśli o swojej przyszłości. Może lepiej byłoby, zamiast jej dokuczać, wziąć z niej przykład? W końcu nauka gwarantuje póżniejsze lepsze życie. Jakie są skudki dokuczania? Wiadomo, dokuczanie krzywdzi. Wywołuje ono szkody na psychicze (mogą być one nieodwracalne). Osoba, która jest dręczona przez innych nie potrafi się bronić, gdyż się boi. W środku cała się „rozpada” i czuje niepochamowany ból. Wielokrotnie mówi się, że ktoś jest dziwny, ba!- nienormalny. Nie odzywa się do nikogo, trzyma się z daleka od innych, ciągle jest przygnębiony bądź czasem reaguje na coś krzykiem, agresją bądź histerycznym płaczem, nie jest to oznaka nienormalności, a są to oddziaływania dręczenia emocjonalnego, jakim jest dokuczanie innym. To osoba dokuczająca sprawia, że jej „ofiara” ma zniszczoną psychikę. Nigdy nie zrozumiem jak może to kogoś bawić? Niestety są na Ziemii ludziebestie. Zwyrodnialcy bez kszty ludzkiego poczucia żalu. Osoba, która jest dręczona nie tylko ma zniszczoną psychikę, jest nawet gotowa do popęłnienia samobójstwa. I to ma być śmieszne? Mnie to nie bawi. Zapewne nikt nie chciałby być winien czyjejś śmierci. Nawet jeżeli jest, nie przejmuje się tym zbytnio. Nie bój się reagować!
Konfident! Kabel! Donosiciel! A niech sobie mówią. Reakcja i pomoc ofierze dręczenie, może uratować jej życie. Nie bądźmy obojętni. Nie bójmy się reagować. Spokojne patrzenie na nękanie drugiej osoby nie ważne w jakiej formie jest współudziałem w tym incydencie. Taka osoba czuje się samotna, czuje, że nie ma nikogo. Pomóżmy jej, w końcu jest tak samo człowiekiem jak my i również potrzebuje miłości i wsparcia. Osoba ta, jest zamknięta w sobie, samotna, zaczyna bać się ludzi, obniża się jej samoocena, zaczyna się nietolerować, myśli o śmierci. Zaprzyjaźnijmy się z tą osobą, a zobaczymy, że naprawdę jest kimś wartościowym. Warto!
Dlaczego dokuczają?
Czynników na to wpływających jest wiele:
odreagowanie się na słabszym
znalezienie sobie kozła ofiarnego do zabawy, okazanie swej wyższości
- szpan przed innymi
wrodzona cecha psychopatologii jaką jest dla własnej przyjemności okazywanie bólu innym.Cieszcie się życiem, nie przejmujcie się innymi, bądźcie twardzi i dzielni niczym rycerze! Yuki
Upiększanie ciała, czy bezsensowny trend? pod powierzchnią skóry, powodując jego rozbicie. - spojrzeć na certyfikaty
- obejrzeć stanowisko
Dlaczego ludzie tatuują się lub robią piercing (kolczykowanie)? Idą z czasem mody?
Na zdrówko!
Przyjęło się w naszej kulturze (ale nie tylko w naszej), że kobiet powinny mieć przekute uszy. Najczęściej jako małe dziewczynki przechodzą ten zabieg. Nastolatki pragną mieć następne kolczyki i nie tylko w uszach. Ta tradycja zapoczątkowała nowe trendy? Lecz piercing nie dotyczy tylko kobiet. Mężczyźni jaki i kobiety chcą je mieć. Zakładanie kolczyków jest tak rozpowszechnione że można je umieścić na całym ciele, rozciąganie uszu za pomocą kolczyka to tak zwane tunele które są też bardzo modne. Dziura w uchu może mieć od paru milimetrów do paru centymetrów. Małej wielkości dziurki same mogą zarosnąć, natomiast przy dużych dziurach trzeba przejść operację raczej zabieg plastyczny. Nie wszyscy ludzie akceptują te zmiany u innych. Oprócz piercingu są również tatuaże, które wywołują więcej kontrowersji pośród ludzi. Choć jedni uważają, że to jest wielka sztuka i na ciele mają wspaniałe obrazy, to część społeczeństwa uważa to za okaleczanie swojego ciała. Kiedyś tatuaże były domeną kryminalistów oraz marynarzy. Choć tak było kiedyś, to dziś każdy normalny człowiek który może mieć tatuaż będzie uważany za kryminalistę. Tatuowanie to nic innego jak wprowadzanie pod skórę barwnika. Można to uczynić przez nacinacie lub nakłuwanie igłą skóry i wtarcie barwnika do rany. Przed taka decyzją trzeba się dobrze zastanowić.
Są pewne obawy:
- czy osoba która się tym zajmuje ma odpowiednie doświadczenie?
czy jesteśmy przygotowani na błędy, choć zdarzają się bardzo rzadko to czasem występują.
- czy chcemy mieć tatuaż przez całe życie?
Technika wykonywania bardzo się rozwinęła a zatem również jest lepszy efekt końcowy. Oczywiście tatuaż można usunąć ale jest to dodatkowy choć nie wielki ból i wydatek. Robi się to za pomocą urządzenia laserowego który dostarcza skoncentrowanego i szybkiego impulsu energii
do tuszu znajdującego się Rana która powstaje podczas piercingu, wykonywania tatuażu i jego usuwania może się źle zagoić i wdać się zakażenie. Choć zdarza się to bardzo rzadko. Najlepiej robić to w sterylnym salonie. Osobiście powinniście go sprawdzić: pracy - czy tatuażysta myje ręce przed i po zrobieniu tatuażu - czy wymieniane są igły Zanim zdecydujesz się na tatuaż albo kolejny kolczyk, przemyśl to dziesięć razy.
Milan
Robale są w(śród) nas!
Na zdrówko!
Zastanawialiście się zapewne, dlaczego łapie was gorączka, nos zapycha nieprzyjemny katar, tracicie energie i wszystko Was boli?! Wymienione przeze mnie wcześniej objawy, to nie tylko symptomy zwykłego przeziębienia. Wiele bakterii, zagrażających poważnie życiu, kamuflują się początkowo pod objawami przeziębień, czy zatruć pokarmowych. Większość z Was nie zdaje sobie sprawy z tego, jakie zagrożenia niosą ze sobą te małe mikroorganizmy.
Czym są bakterie i gdzie występują? Bakterie -grupa mikroorganizmów, stanowiących osobne królestwo. Są to jednokomórkowce lub zespoły komórek o budowie prokariotycznej. Badaniem bakterii zajmuje się bakteriologia, gałąź mikrobiologii. Cechą charakterystyczną budowy komórek bakteryjnych jest brak otoczonych błoną organelli, takich jak jądro komórkowe czy mitochondrium, które występują u wszystkich innych organizmów żywych – grzybów, roślin, protistów i zwierząt. Wielkość bakterii wynosi od 0,2 do kilkudziesięciu mikrometrów.
Bakterie mogą mieć różne kształty, np. kulisty, pałeczkowaty lub spiralny.
Niektóre bakterie potrafią łączyć się ze sobą, tworząc luźne, charakterystyczne układy przestrzenne (np. pakietowce, paciorkowce, trychomy). Bakterie występują we wszystkich biotopach. Można je spotkać w glebie, w innych organizmach i w wodzie, na lodowcach Antarktydy i wokół oceanicznych kominów hydrotermalnych. Występują także na terenach radioaktywnych, co udowodnił eksperyment, w czasie którego bakterie poddawano działaniu promieniowania jonizującego. W jednym gramie gleby można znaleźć nawet 40 milionów komórek tych organizmów, a około milion w mililitrze wody słodkiej. Na Ziemi jest w przybliżeniu pięć Kwintylionów bakterii, które stanowią znaczną część biomasy planety.
Niektóre rodzaje bakterii i choroby, które powodują: Zatruć można się właściwie wszystkim, bo bakterie i ich toksyny podczas upałów rozwijają się wszędzie. Najwięcej kłopotów żołądkowych powodują kremy, lody przygotowywane w domu, mięsa, ryby, przetwory, konserwy, majonez oraz inne potrawy z dodatkiem surowych jaj. W Polsce najczęściej zdarzają się zatrucia:- salmonellą (na zdjęciu) – może znajdować się w produktach zrobionych z surowych jaj, ale także w pastach rybnych, galaretkach z nóżek, pasztetach, pierogach, mleku i jego przetworach, sokach oraz wodzie;
- pałeczką Campylobacter – ta bakteria upodobała sobie głównie mięso drobiowe i wołowe oraz surowe warzywa, np. sałatę, brokuły, kapustę. Czasem przenosi się na inne artykuły spożywcze w kuchni; - toksyną gronkowcową – pożywką dla gronkowca złocistego są ciastka z kremem, lody, mleko i nabiał, mięso, ryby i ich przetwory;- pałeczką okrężnicy, czyli bakterią E. coli, która wywołuje tzw. „biegunkę podróżnych”. Jej toksyna powodująca zatrucie znajduje się najczęściej w surowym i niedosmażonym mięsie, mleku, jogurcie i salami, a także warzywach;- jadem kiełbasianym – jego toksyna (botulina) występuje czasem w konserwach (uwaga na „wzdęte” puszki),
niedopieczonych mięsach i rybach pozostawionych w temperaturze pokojowej, ale też w dojrzewających serach;- pałeczką Shigelli wywołującą bardzo zakaźną chorobę – czerwonkę bakteryjną (zwaną także chorobą brudnych rąk). Shigella znajduje się najczęściej w warzywach, mleku i nabiale, drobiu i wodzie.
Ważne rady: Przy lekkim zatruciu, którego objawy żołądkowojelitowe (np. nudności, wymioty, biegunka) pojawiają się od 6 do 36 godzin po zjedzeniu zakażonego pożywienia, wystarczy, że przez kilka godzin utrzymasz głodówkę. Potem jeszcze przez parę dni stosuj ścisłą dietę, np. ryżowomarchwiową, unikaj słodyczy, nabiału, tłuszczów, surowych owoców i warzyw. We wczesnej fazie zatrucia możesz też zastosować środki pochłaniające toksyny bakterii np. Smectę lub Carbo medicinalis (węgiel leczniczy). W czasie choroby koniecznie dużo pij, najlepiej niegazowaną wodę (2–3 litry dziennie), żeby nie dopuścić do odwodnienia. Jeśli biegunka jest silna, możesz rozpuścić w wodzie Gastrolit, dostępny bez recepty, który uzupełni braki potasu, sodu i chloru w organizmie. Unikaj soków, cocacoli, rosołów. Przy intensywnej biegunce warto zastosować także probiotyki, np. Trilac, Enterol, Nutriplant, Lacidofil. Zawierają one specjalnie wyselekcjonowane bakterie kwasu mlekowego, które przedostają się do jelita grubego i tam się osiedlają. To pomaga przywrócić naturalną florę bakteryjną przewodu pokarmowego i dzięki temu skraca czas trwania biegunki. W 80 proc. przypadków objawy zatrucia mijają samoistnie po 2–3 dniach. Jeśli jednak jesteś za granicą, cierpisz na „biegunkę podróżnych” i dolegliwości utrzymują się dłużej niż 24 godziny, sięgnij po silniejsze leki łagodzące jej objawy, a nawet antybiotyki. Są to preparaty wyłącznie na receptę, dlatego przed wyjazdem skonsultuj się ze swoim lekarzem i poproś go, by je przepisał.
Wizyta u lekarza niezbędna
Nigdy jednak nie lecz się na własną rękę, jeśli pojawią się: gorączka powyżej 38°C z bólem głowy, dreszczami, ciężka biegunka (kilkadziesiąt razy na dobę) z osłabieniem i wymiotami, krew lub śluz w kale. Nie zwlekaj z wezwaniem lekarza, gdy masz zaburzenia rytmu serca, kurcze mięśni, kłopoty z oddychaniem albo pojawią się wybroczyny na skórze i zaburzenie widzenia. Są to objawy ciężkiego zatrucia, wymagające często hospitalizacji. Szybko powinnaś także pojechać do szpitala, gdy jadłaś grzyby i pojawiły się wymioty, biegunka oraz uczucie ucisku w żołądku. Dodatkowa rada: żeby ułatwić postawienie diagnozy przy zatruciu pokarmowym, warto, byś przed pójściem do lekarza przypomniał/a sobie, co ostatnio jadłeś/łaś. Nie daj się bakteriom Wystarczy, że będziesz przestrzegać kilku podstawowych zasad, by znacznie zmniejszyło się ryzyko kłopotów z żołądkiem.1. Myj ręce przed jedzeniem i po wyjściu z toalety. 2. Nie sięgaj po żywność w puszkach z niepewną datą ważności lub uszkodzonym opakowaniem (grożą Ci nie tylko bakterie, ale i toksyny chemiczne, które mogą dawać objawy zatrucia pokarmowego). 3. Jedz właściwie przygotowaną żywność (świeżą, grillowaną, pieczoną, gotowaną).
4. Nie kupuj ciastek z kremem i lodów na ulicznych stoiskach. 5. Dokładnie myj ciepłą wodą jajka, surowe mięso oraz owoce i warzywa przed przygotowaniem.6. Nie pływaj w jeziorach i rzekach podejrzanych co do czystości. 7. Unikaj surowego mleka „prosto od krowy”. 8. Pij tylko przegotowaną wodę. 9. Pamiętaj, że otwarte serki, soki, a nawet wino po 24–58 godzinach nie nadają się do spożycia. 10. Sprawdzaj daty przydatności do spożycia na wszystkich produktach.
Zmieniając temat zatruć pokarmowych przejdę do tematu chorób najbardziej zagrażających naszemu życiu, które wywołują bakterie. Dodam, że bakterie można złapać szybciej i łatwiej niż mrugamy okiem.
Zakażenie pneumo -kokami. Pneumokoki (na zdjęciu) powodują zakażenia górnych i dolnych dróg oddechowych, mogą prowadzić do zapalenia płuc, posocznicy czy też groźnego zapalenia opon mózgowordzeniowych.
Powikłania pneumo -nokokowe. Pneumokoki wowołują wiele zagrażających życiu i zdrowiu powikłań:
85% przypadków posocznic
- 66% zapaleń płuc
- 50% zapaleń opon mózgowordzeniowych u dzieci poniżej piątego roku życia. – są najczęstszą przyczyną zapalenia ucha środkowego u dzieci i niemowląt
- Streptococcus pneumoniae wywołuje też zaostrzenie przewlekłego zapalenia oskrzeli oraz zapalenie zatok.
Wirusowe zapalenie wątroby typu B
Wirusowe zapalenie wątroby typu B jest jedną z najbardziej powszechnych i najgroźniejszych chorób zakaźnych. Ocenia się, że 2 miliardy ludzi na całym świecie zetknęło się z wirusem wywołującym WZW typu B. Około 350 milionów osób jest przewlekłymi nosicielami wirusa choroby. Co roku z powodu powikłań WZW typu B: marskości i raka wątroby, umiera na świecie około 1,2 miliona osób.
Niniejszy artykuł miał Was uświadomić o zagrożeniach, które na nas czyhają. Po większą rzesze wiadomości zapraszam na niniejsze strony internetowe.
http://polki.pl/zdrowie_i_psychologia_zdrowie_chorobyiprofilaktyka_artykul,10001133.html?print=1
http://www.termedia.pl/magazine.php?magazine_id=8&article_id=2044&magazine_subpage=ABSTRACT
http://www.biotechnolog.pl/artykul-173.htm
POZDRAWIAM I ŻYCZĘ ZDROWIA!
MO -tywacja
„ Mam nadzieje, że i ty odziedziczyłaś instynkt przywódczy.”
Harce Harcerzy
Jeśli jest biwak, obóz itp., to musi być również oboźny i oboźna. Kto to tak w ogóle jest i po co nam jest potrzebny? Też się nad tym zastanawiałam, dopóki sama nie objęłam tej funkcji. Skończyła się beztroska zabawa na biwaku, a zaczęły się obowiązki. Najważniejsze, ze to 25-lecie drużyny, więc nie taki zwyczajny biwak. Do tego doszedł fakt, że moja siostra jest uważana w szczepie za idealną oboźną, więc po części i tego ode mnie wymagali. Ale może zacznę od początku i opiszę wszystko po kolei. Więc wszystko zaczęło się gdzieś na początku nowego roku, od zwyczajnej zbiórki zastępu na której rozmawiałyśmy o feriach. Na początku zimowisko, a potem urodzinowy biwak „koniczynek”. Planujemy, omawiamy, zastanawiamy się kto jedzie. Pod koniec słowa siostry: „a ty zostaniesz oboźną. Mam nadzieję, że i ty odziedziczyłaś instynkt przywódczy”. Pierwsza reakcja: „I mam spać w kadrówce ze szczepowym? O nie, on chrapie jak traktor!”. Poza chrapiącym szczepowym pojawiły się później wątpliwości czy dam radę, no i pytanie „a kto będzie oboźnym?”. Nikt nie udzielał mi informacji, plany ciągle się zmieniały. W ostatnich dniach dowiedziałam się, że odpadły nocki, czyli jeden problem z głowy- nie będę spała w kadrówce, przynajmniej się wyśpię. Potem dowiedziałam się również kto będzie oboźnym, kolejna załamka. Ciągle słyszałam: „poradzisz sobie”, tylko czemu nie od siostry? Ciągłe próby zapomnienia o całym świecie i wymyślenia, co by zrobić, aby nie jechać. Przygotowania, załatwianie gwizdka i roznoszenie ostatnich zaproszeń. 9 luty 2010- czyli dzień wyjazdu. Z dziewczynami umówiłyśmy się na dworcu prawie godzinę wcześniej, lecz jak zwykle któraś musiała się spóźnić ledwo zdążając na pociąg. To chyba stanie się rytuałem. Na szczęście droga minęła szybko, bo rysowałam w ciągu niej 40 obrazków, nie wiedząc po co. Kazali mi, to zrobiłam. Przynajmniej zapomniałam o całym tym zamieszaniu. Jednak im bliżej 18.00 tym większy stres. Pociąg się spóźniał, a my miałyśmy zamiar zdążyć na prom o pełnej. Na szczęście byłyśmy na czas i zdążyłyśmy do harcówki przed kolegą, któremu siostra organizowała 18-te urodziny. Jeszcze raz sto lat Michaś J. Uśmiech na mojej twarzy pojawił się, gdy zaczęły się zbierać osoby, których od dawna nie widziałam. Przyjaciele (i z resztą nie tylko) mile nas powitali i zaczęliśmy świętować urodziny, chociaż jeszcze nie te docelowe. Ten dzień skończył się dopiero kolejnego dnia około 2.00 nad raniem.Pobudka po 7.00. Na 9.00 miałyśmy być w szkole, bo o 9.30 mieli zacząć zbierać się ludzie. Jest 9.45, a są tylko 2 osoby. Oczywiście oboźnego też nie ma , tak jak się spodziewałam. Jak w końcu się zjawił było przed 10.00, czyli godziną o której miałam poprowadzić apel. Pierwsza reakcja: „Danon, gdzie masz mundur?”. Jego mundur w praniu, a ja coraz bardziej zdenerwowana. Na szczęście apel wyszedł dobrze, więc się uspokoiłam. Potem zajęcia, obiad, zajęcia. Tego dnia wszyscy w miarę mnie słuchali. Wydawało mi się, że odwalam robotę za Danona. Choć pod koniec już nie wiedziałam co zrobić z ludźmi którzy wykonali wyznaczone im zadania, a jedna druhna z młodszej drużyny froterowała podłogę auli swoją bluzą, to jednak nie było wielkiego zamieszania. Potem zaczęła się gra po mieście, czyli punkty, alfabet morsea- w skrócie to, co najbardziej lubię. Po takim dniu tylko położyć się i zasnąć. Znowu pobudka po 7.00 i te same plany aż do 10. Tego dnia już się tak nie denerwowałam, może dlatego, że oboźny przyszedł w miarę punktualnie. Dzień jednak nie był tak spokojny jak poprzedni. Ludzi pozostawiłam pod nadzorem Danona, a ja z drużyną robiłam pączki (bo to przecież tłusty czwartek) i przygotowywałam wszystko do przyjęcia gości. Tego dnia chyba pobiłam rekord wbiegania na trzecie piętro szkoły starego budownictwa. Nawet gdy chodziłam do tej szkoły nie zrobiłam tego tyle razy. Około 30 razy z harcówki na aulę- po dziesiątym razie przestałam zmieniać buty. Za każdym razem gdy byłam na górze załamywałam się przebiegiem sytuacji.
"Wszyscy wrzeszczą i robią co chcą, nie mogę dojść do głosu. Dziewczyny nie radzą sobie z wystawą.
Szkoda, że wcześniej nie wpadły na pomysł aby wykorzystać tych, co nic nie robią. Ominęły mnie zajęcia i przesiąkłam zapachem pączków, ale było warto. O 16.00 wszystko się zaczęło. Na apelu myślałam, że twarzą walnę w podłogę, ale to chyba przez to bieganie. Potem kominek z pysznym tortem no i msza, po której straciłam głos. Na koniec w harcówce była odprawa. Zasmuciło mnie to, że pomimo tego, że ludzie wiedzieli, że cicho mówię, przekrzykiwali się nawzajem i nie dawali mi dojść do głosu, z resztą nie tylko mi. Gdy wszyscy się uspokoili podsumowaliśmy biwak. Dowiedziałam się, jakie błędy popełniłam i co zrobiłam dobrze. Na pierwszy raz chyba nie było źle.Czy chcę znowu być oboźną? Nie, jeśli to nie będzie konieczne. Szczerze powiedziawszy nie lubię rozkazywać swoim przyjaciołom, nawet jeśli ma to służyć nam wszystkim. Plusem tego przeżycia jest fakt, że dowiedziałam się, co to znaczy być oboźną i z pewnością będę bardziej doceniała pracę innych, a i doświadczenie może się przydać, chociażby aby zapanować nad klasą. Nie radzę jednak samemu się do tego pchać J.
Żelimisława
"Podróż IVO" - cz.1
Creativity
PROLOG
"...I przyjdzie czas, gdy na polu bitwy
staną naprzeciw siebie gniew i rozwaga.
A gdy dwie bestie stoczą bój zażarty,
obie padną w blasku jutrzenki..."
I
Powsinoga
- Wracaj tu, szczeniaku!- krzyknął potężnie zbudowany sklepikarz w stronę uciekającego z jego towarem dzieciaka. Zabrał w prawdzie tylko kiełbasę, ale nie był to pierwszy raz gdy go okradł.
Natychmiast ruszył w pogoń. Tym razem go dopadnie.
Przedzierając się przez ulicę taranował ludzi, zarówno bogatych jak i tych biedniejszych. Ścigany zaś wymijał ich niczym zając. Co jakiś czas znikał prześladowcy z oczu lecz po chwili znów była widoczna jego ruda głowa.
- Łapcie tego złodzieja ludzie!- zawołał sklepikarz, lecz w tej samej chwili spostrzegł rabusia znikającego w bocznej uliczce. On również tam wbiegł.
Jego oczom ukazał się wysoki mur oraz mnóstwo drewnianych skrzyń i śmieci. Idealne środowisko dla szumowin i bezpańskich zwierząt. Sklepikarz przewrócił kilka przedmiotów robiąc przy tym potworny hałas. Miał nadzieję, że to spłoszy gagatka. Nic takiego się jednak nie stało.
Naszła go wtedy pewna myśl. A może złodziej przeszedł przez mur na drugą stronę? Dlaczego wcześniej nie przyszło mu to do głowy! Stanął na skrzyni stojącej pod ceglaną ścianą. Aby w ogóle coś zobaczyć, musiał stanąć dodatkowo na palcach. Gdy stwierdził, że i to nic nie daje, podciągnął się. Czyniąc to, zwątpił w słuszność swoich, wcześniejszych myśli. Ten, którego ścigał był o wiele od niego niższy. Tak jak się domyślał, po drugiej stronie zobaczył tylko uliczkę z jeszcze większą ilością rupieci. I ani śladu złodzieja kiełbasy
Nagle, do jego uszu dobiegło szuranie. Obejrzał się na tyle, ile mógł. Zobaczył rudzielca wyciągającego skrzynię na której niedawno stał.
- Ej! Ty...!
Zanim dokończył zdanie, rudzielec uciekł, pozostawiając prześladowcę wiszącego bezradnie na murze i obrzucającego go przeróżnymi wyzwiskami.
***
Wędrując po obrzeżach miasta można było trafić na zaniedbaną farmę. Rozsądniejsi mieszkańcy miasta unikali tego miejsca. Przerażała ich ciemność bijąca ze wszystkich okien domostwa, a także przyległe pole zarośnięte całkowicie przez chwasty. Jedynym śladem dawnej uprawy był rozlatujący się strach na wróble sterczący na jego środku. Wyjątek stanowili młodzi chłopcy szukający wrażeń i także miejska biedota. Bezdomni często przychodzili do stodoły aby przespać się w miarę suchym miejscu, gdzie nie ciekło i nie wiało. Właściciel farmy wiedział o tym i nic sobie z tego nie robił. Więcej czasu spędzał leżąc po pijaku w barach niż na swojej ziemi. Gdy złodziej kiełbasy stanął przed stodołą, była równie opuszczona jak zawsze.
Rudzielec ruszył śmiało w stronę ciemnoczerwonej budowli. Gdy otworzył drzwi, dotarł do niego odór stęchlizny który prawie go odrzucił. Czy coś tu zdechło? - pomyślał. Gdy jego nozdrza przyzwyczaiły się do zapachu, wszedł. W środku zastał coś co go zaskoczyło bardziej niż odór. W głębi stodoły leżała kupa świeżego siana, na tyle duża, by można się na niej położyć. Zdziwiło to złodzieja kiełbasy, gdyż jedynym zielskiem na farmie były chwasty i nieliczne kępki trawy. Może farmer ukradł? A co tam! Jest się na czym położyć!
Z tą myślą dzieciak ruszył dziarsko w głąb cuchnącej stodoły. Nikogo w niej nie było, więc humor miał tym lepszy. Usiadł na wysuszonej trawie, wyciągnął z kieszeni wielokrotnie łatanej bluzy skradzioną kiełbasę i zaczął łapczywie gryźć. Wyrazisty smak przypraw w mgnieniu oka opanował jego jamę ustną. Mięso było tak smaczne, że szkoda było zjadać wszystko od razu. Delektował się nią ładne parę minut.
Gdy ostatni kawałek wylądował w żołądku rudzielca, postanowił położyć się na sianie aby się zdrzemnąć. Lecz gdy tylko umościł głowę, coś się pod nim poruszyło. Jak oparzony poderwał się i zeskoczył.. Przez chwilę wszystko zdało się być w porządku. Dzieciak pomyślał nawet, że mu się tylko wydawało. Po chwili jednak coś, a właściwie ktoś, wynurzył się z siana.
Był to chłopak odziany w długą, brązową, brudną koszulę nocną przepasaną sznurkiem, spod której wystawały obszarpane spodnie sięgające łydek. Na czubku czarnej jak noc strzechy włosów sterczało coś w rodzaju szlafmycy, również brudnej. Na stopach miał oplątane rzemykami onuce. Spoglądając w chudą twarz rudzielec stwierdził, że ma z piętnaście lat, czyli tyle co on, ale był wyższy od niego o pół głowy.
Chłopak stał jakiś czas i otrzepywał się z siana. Gdy skończył, spojrzał piwnymi oczami na zdziwionego rudzielca. Ten cofnął się o dwa kroki.
- Spokojnie! - powiedział nieznajomy - Nic ci nie zrobię, dziewczyno.
Rudzielec skamieniał. Jeszcze nikt nie zgadł od razu, że jest dziewczyną. Problemy z identyfikacją wynikały z dość ostrych rysów twarzy, krótkich włosów oraz męskiego ubioru a także zachowania. Zazwyczaj dopiero ona sama musiała uświadamiać ludzi odnośnie swojej płci, ale robiła to rzadko, gdyż nie przeszkadzało jej branie ją za chłopca.
- Po czym poznałeś? - zapytała usilnie starając się ukryć zdziwienie.
Nieznajomy spuścił wzrok na dół. Chwilę szurał nogą i odpowiedział ostrożnie.
Dziewczyny... szczególnie starsze... mają szersze... biodra niż chłopacy - spojrzał na nią z pewnym lękiem, jakby się bał, że zaraz go uderzy za mówienie o takich rzeczach. Odwzajemniła się wzrokiem pełnym politowania. Młodsi od niego chłopcy mówili o intymniejszych rzeczach bez żadnych skrupułów.
Po chwili skrępowanie znikło. Nieznajomy naciągnął czapkę na głowę.
- Jak masz na imię? - zapytał.
- Ivo - odpowiedziała chłopczyca - A ty? Masz jakieś imię?
- Właściwie to nie - powiedział jej rozmówca wyciągając siano z długich włosów.
- Jak to?
- Tak to. Nie mam normalnego imienia.
- A masz jakieś "nienormalne? - zapytała.
Chłopak skończył grzebać we włosach. Zastanawiał się chwilę, poczym odpowiedział:
- W zasadzie to mam, nawet trzy: Włóczęga, Tramp i Powsinoga.
- Niech zgadnę... Tak na ciebie wołają spotkani ludzie?
- Dokładnie. Rzucają co prawda jeszcze innymi wyzwiskami, ale te pojawiają się najczęściej i mogą służyć za imię.
- To ostatnie brzmi najlepiej - stwierdziła Ivo. Powsinoga uśmiechnął się i rozejrzał się po stodole.
- Mieszkasz tu? - spytał.
- Tylko kiedy leje, albo jest zimno.
- A gdy nie?
- Gdzieś na ulicy albo pod którąś gospodą - odpowiedziała jak gdyby nigdy nic.
Chłopak obejrzał ją od stóp do głów.
- To widać - mruknął.
- A ty gdzie?- odgryzła się Ivo oglądając go w podobny sposób - Nie spotkałam cię wcześniej.
- Wszędzie. Jestem obywatelem świata.
- To znaczy?
- Ciągle podróżuję. Nie mam stałego domu.
Ta informacja zaciekawiła dziewczynę. Ostatni raz miała kontakt z podróżnikiem rok temu. Zatrzymał się wtedy w mieście, a dokładniej w pewnej gospodzie. Na prośbę klientów zaczął opowiadać o tym co widział. Opowieści były niesamowite a jego ton głosu wskazywał, że były jak najbardziej prawdziwie. Ivo, która przypałętała się tam, nie dawała im jednak do końca wiary, gdyż mężczyzna wypił wcześniej dwa kufle piwa i
wiedziała, że po takiej dawce złotego płynu ludzie czasami plotą jeszcze dziwniejsze rzeczy. Teraz jednak miała przed sobą chłopaka, który twierdził, że jest podróżnikiem i który bynajmniej nie był pijany. Ale dla pewności wolała sprawdzić.
- Jak mniemam, byłeś w wielu miejscach? - zapytała.
- Tak.
- Opowiedz o tym.
Powsinoga kiwnął głową i usiadł z impetem na kupie siana, dokładnie tam gdzie wcześniej Ivo. Gdy dotknął suchej trawy, coś zaczęło się ruszać pod jego ubraniem. Dziewczyna poczuła jak coś cofa się w jej gardle, gdyż skojarzyło jej się to z robalami, które zamieszkiwały łachmany większości bezdomnych.
Reakcja chłopaka była zgoła inna. Śmiał się.
- Oj, wybacz! Zapomniałem o tobie! - powiedział - Możesz wyjść!
To "coś" pod jego ubraniem wspięło się po nim i przeszło przez rękaw. Na dłoni Powsinogi pojawił się zwierzaczek trochę większy od wiewiórki, z jasnobrązowym futerkiem i dużymi, trójkątnymi uszami. Ciało miał zakończone lwim ogonkiem. Czarne jak węgielki oczka rozglądały się wokół. Gdy napotkały Ivo, stworzonko odwróciło główkę w stronę Powsinogi.
- To Ivo - powiedział do niego chłopak niczym matka do ciekawskiego malucha.
Zwierzak zeskoczył z jego dłoni i pobiegł w stronę dziewczyny. Okrążył ją dwa razy i zatrzymał się. Wpatrywał się w nią jak pies czekający na smakołyk.
Powsinoga podszedł do niego od tyłu i wziął na ręce. - Nic tu nie ma - powiedział do niego - Wybacz, musiał wyczuć u ciebie jedzenie.
To prawda. Ivo czuła jeszcze woń skradzionej kiełbasy w swoich ustach. Zbliżyła się powoli do Powsinogi i jego zwierzaka.
- Co to za zwierzę? Nigdy czegoś takiego nie widziałam - powiedziała wpatrując się w pyszczek stworzenia.
Nagle go otworzył i oczom dziewczyny ukazały się dwa rzędy ostrych jak brzytwa zębów. Z pomiędzy nich wydobył się warkot przypominający płukanie gardła.
Powsinoga zamknął pyszczek zwierzaka dwoma palcami.
- To kot zębaty - odpowiedział - Z kotami ma ten gatunek niewiele wspólnego a nazwa wzięła się od uszu. Ten nosi imię Gryzipiór.
- Jest mięsożerny? Znaczy na pewno jest, ale czy żywi się tylko i wyłącznie mięsem? - spytała, mając w pamięci kły.
- Tak, ale czasem i jakieś źdźbło trawy się trafi. Niektóre koty potrafią zjeść ofiarę dziesięć razy większą od nich za jednym razem. Gryzipiór zalicza się do nich, niestety.
Ivo przyglądała się chwilę zwierzakowi.
- Jeszcze nigdy czegoś takiego nie widziałam.
- Za murami tego miasta jest więcej stworzeń, dziwniejszych od tego co spotykasz w mieście.
Już w kwietniu kolejna część opowiadania.
- Nigdy nie byłam poza miastem- przyznała- Obowiązuje tu dziwne, jak dla mnie prawo. Bezdomni, żebracy albo na takich wyglądający, którzy wyjdą choćby na moment poza mury, nie mogą wrócić powrotem. Chyba, że zdobędą jakiś majątek. Nie może tu także wejść biedota z sąsiedniego miasta, straże za dobrze pilnują - spojrzała na rozmówcę - Dlatego dziwię się, że się tu znalazłeś.
- Ten wasz mur ma dziury - skwitował krótko Powsinoga.
- Jak to? - zdziwiła się Ivo. Wiele razy szukała przejść w murze, ale niczego podobnego nie znalazła. - Ano, jest jedna i to niedaleko. Jak chcesz mogę ci pokazać, ale najpierw opowiem ci o moich podróżach, jak wcześniej tego chciałaś.
Dziewczyna kiwnęła głową.
- Dobra.
Powsinoga usiadł z powrotem na sianie. Już miał rozpocząć opowieść, gdy we wrotach stodoły zjawiło się kilka postaci.
Ajzan
Czex - "Niezgoda"
Creativity
Niezgoda podobno rujnuje relacje
zaszczepia nienawiść, pogłębia frustracje
działając tak samo jak w bombie zapalnik
chcesz skutków uniknąć już dziś ją ogarnij
za często bezmyślnie i zbyt rezolutnie
wdajemy się w spory zatargi i kłótnie
chowiemy do siebie wzajemne pretensje ponosząc głupoty non stop konsekwencje
czy warto na kogoś bez przerwy się dąsać?
jak hieny zgłodniałe słowami się kąsać
obrażać, obwiniać a nawet i ranić
ten wybór jest durny i całkiem do bani
nie tak nas uczono nie to nam wpajano
szacunek dla drugich jest Twoją wygraną
gdy kłócąc się czasem potrafisz wybaczyć
to raczej podwójnie zyskujesz niż tracisz
dążenie po trupach do waśni i sprzeczki
jest niewłaściwą formą infantylnej ucieczki
od racjonalnego podejścia do życia
w którym nikt nie nawrzeszczy i nie będzie krzyczał
świat przecież bez sporów wciąż staje się lepszy
Czex83
Wiosenne wiersze Rattily
Creativity
„Złota Pani Wiosna”
Piękna Pani, blaskiem słońca okryta.
Z najjaśniejszą buzią uśmiechniętą.
Już lekkimi krokami do ludzi się zbliża.
Niosąc z sobą radość i ciepło życia.
Smutek wygania, machnięciem ręki.
Ta Pani przecudna, złotowłosa dama.
Zdmuchuje zimno, pozostałości zimy
Otula wszystkich szczęściem i miłością.
Każdy ją podziwia, szacunkiem darzy.
Co rok czeka przybycia szlachetnej Pani
Kwiatów rozkwitania, zielonej trawy,
złotej osóbki mieniącej się kolorami.
„Wiosna nadchodzi”
Zwiewna, radosna już do nas się zbliża.
Chłód zimy odgania, ciepłem okrywa.
Już kwiaty się budzą, do wiosny lgną.
Nie chcą już zimy, one słońca chcą.
W powietrzu aromat wiosenny miejscami,
To Pani Wiosna mieni się kolorami.
Wszystkie zwierzęta ochoczo śpiewają
Wiosna ze słońcem do nas przybywają!
Cieszą się wszyscy z wieść niezmiernie
Las już sprzątają, by wyglądał przyjemnie.
Ochoczo do pracy zwierzątka się wzięły
By Panią Wiosnę z godnością przyjęły
„Niegdyś kochany”
Twe oczy brązowe, rozmarzone, zagubione
Wciąż szukające miłości, zrozumienia.
Myślami nadal jesteś przy niej.
Gdy ona, o Tobie już nie pamięta.
Wciąż ją kochasz szalenie, namiętnie.
Lecz serce Twej niewiasty, zajęte przez innego.
Co przeżyliście pięknego, zniknęło w niepamięci.
Uczucie tak wielkie, co miało być trwałe.
Zniknęło, uschło, niczym kwiat niepodlewany.
Zostały wspomnienia, zdjęcia w złocistych ramkach.
I głupia nadzieja, że ukochana powróci.
Że znów zacznie kochać, będzie jak przedtem.
Serce Twe krwawi i krwawić będzie.
Póki znów miłość nie zawita do niego.
„Kocham Cię”
Z bólu umieram, o Tobie wciąż myślę.
Pragnę Twego dotyku, uczucia, spojrzenia.
W mej głowie wciąż jesteś, myślę o Tobie
Tęsknota mnie rozpiera, serce gruchoce
Tak kocham Cię silnie, niczym żagiel wiatr.
To miłość wielka, jak ocean głęboka.
Uczucie zakazane, a jednak istniejące.
To dusz przyciąganie, pocałunki gorące.
Serce nie sługa, a kocha szalenie.
Oczy płaczą, gdy Ciebie nie widzą.
Ma dusza samotna, chcąca do Twojej.
Dość już samotności, ciszy, spokoju.
Niech nasze serca, spotkają się w końcu
Aby miłości wybuchł żar,
Pochłonął cały świat.
Niech zatrzęsie się ziemia,
Z nieba spadnie deszcz,
Aby każdy mógł poczuć, jak ja Kocham Cię!
Rattily
"La vita e" (życie jest) polska i włoska wersja!
Języki obce nie gryzą
Wersja polska
1zw. życie jest zbyt krótkie, aby je marnować.
Korzystajmy z każdej okazji by żyć.
Dostajesz od Boga jedną szansę, wykorzystaj ją dobrze.
Życie jest pełne krętych dróg. Ty decydujesz, którą wybierasz. Nigdy, nigdy nie poddawaj się!
Są na świecie ludzie, dla których jesteś wiele wart. Pamiętaj o tym!
Ref.x2 Wygoń z serca złe myśli. Miej wszystko gdzieś.
Jedynie ciesz się życiem. Pamiętaj nigdy nie poddawaj się! Przyjaciele są zawsze przy tobie. Nie zostawią Cię.
Życie nie zawsze bywa różowe. Każdy o tym wie.
2zw. Szczęście z życiem chodzą w parze, wystarczy je znaleźć. Daleko nie musisz szukać. Jest całkiem blisko. Tylko otwórz oczy i pozwól mu się odnaleźć. Uwierz w siebie, daj sobie szanse. Miej wiarę w sobie, a osiągniesz wszystkie cele. Spełnisz marzenia.
Ref.x2 Wygoń z serca złe myśli. Miej wszystko gdzieś.
Jedynie ciesz się życiem. Pamiętaj nigdy nie poddawaj się! Przyjaciele są zawsze przy tobie. Nie zostawią Cię.
Życie nie zawsze bywa różowe. Każdy o tym wie.
3zw. W życiu najważniejsza jest miłość. To ona jest esencją życia. Dzięki niej wszystko jest kolorowe, idealne. Daje siłę, wiarę. Ma ogromną moc.
Refren.... Wersja włoska
1zw.La vita è troppo corto, per sprecare.
Approfittiamo d' ogni occasione essere vivere.
Ricevi da Dio uno chance, sfruttare questa occasione bene.
La vita è pieno delle vie sinuose.
Tu decidi quale scegli.
Mai, mai non darsi per vinto.
Sono al mondo uomini, per cui tu sei molto valente.
ricordare di tanto!
Ref.x2 Espelli del cuore i cattivi pensieri.
Abbi tutto non si sa dove. . Unicamente allietare si colla vita.
Ricordare mai non arrendersi!
Gli amici sono sempre
vicino a te.
Non lasceranno.
La vita non sempre è color rosa. Ogni questo sa.
2zw. La felicità e la vita camminano nel paio, le bastare trovare. Lontano non debbi cercare. È del tutto vicino. Soltanto apri gli occhi e permettigli ritrovarsi. Credere in sé, da' sé le chance. Abbi una fede in sé, e raggiungere il proprio scopo tutti. adempimento i sogni.
Refren......
3zw. Nella vita il più importante è l'amore. Questo egli è essenza della vita. Grazie a lei tutto è a colori, ideale. Dà la forza, la fede. Ha una forza immensa.
Refren....
Rattily
Wzięli w nich udział sportowcy z 82 krajów świata w tym 47 osobowa ekipa polska.W ciągu trwających dwa tygodnie zmagań na arenach olimpijskich Polacy zdobyli łącznie 6 medali ( 1 złoty, 3 srebrne, 2 brązowe) co dało nam 15 miejsce w końcowej klasyfikacji medalowej tych igrzysk. Był to historyczny wyczyn polskiej reprezentacji gdyż nigdy
jeszcze nie udało się zdobyć tylu medali, udane starty w Vancouver nieomal podwoiły dotychczasowy dorobek Polaków na tego typu imprezach.Do niewątpliwego sukcesu który tam odnieśliśmy prawie w 80% porocentach przyczyniły się dwie ikony sportów zimowych w naszych kraju a chodzi oczywiscie o Adama Małysza i Justynę Kowalczyk. Pierwsze z nich prawdopodobnie w swym ostatnim udziale w igrzyskach sięgnął po dwa srebrne medale zarówno na średniej skoczni K-90
Z życia sportu:
jak i na dużej K-120 w Whistler na stałe wpisując się do annałów polkiego sportu jako multimedalista olimpijski.Na przeszkodzie do zdobycia złota brakujacego w kolekcji Orła z Wisły stanął ponownie Batman ze Szwajcarii Simon Ammann znajdujący się w życiowej dyspozycji na tych igrzyskach.Równie spektakularnego czynu dokonała polska królowa biegów narciarskich pochodząca z okolic Kasiny Wielkiej Justyna Kowalczyk którą dzięki startom w Kanadzie stała się trzykrotną medalistką tej olimpiady i również dołączyła w ten sposób do grona wybitnych sław polskiego sportu.Wszechstronność naszej zawodniczki wzbudza podziw całego świata ponieważ osiągnęła sukces na wielu różnych od siebie dystansach. W pierwszym starcie na dystansie 10 km techniką dowolną zajęła 5 miejsce co wielu pseudoznawców uznało za porażkę nasza zawodniczka się nie poddała zacisnęła zęby i w sprincie liczącym sobie 1,4km zdobyła srebro udowadniajac niedowiarkom iż jest dobrze przygotowana kilka dni później w biegu na 15 km techniką łączoną sięgnęłą po brąz ponownie
ulegając jedynie koalicji skandynawskich biegaczek z Marit Bjoergen na czele.W przedostatnim dniu igrzysk nasza Justysia dopięła swego i na królewskim oraz morderczym dystansie 30 km pokonała wszystkie rywalki sięgając po złoty krążek.Wyczyn tym bardziej nieprawdopodobny że polscy kibice przez 38 lat czekali na takie osiągnięcie polskiego sportowca bowiem jedynym dotąd
złotym medlistą w historii startów był Wojciech Fortuna który przywióżł to cenne trofeum z igrzysk w Sapporo w 1972 roku.Lata wyczekiwania na coś podobnego były długie i żmudne ale warte obejrzenia niepohamowanej radości samej zawodniczki jak i wysłuchania Mazurka Dąbrowskiego podczas wciągania biało- czerwonej flagi na maszt.O ile sukcesy tych postaci można było przewidzieć to megasensacją w polskiej ekipie był start polskich panczenistek w sztafecie w konkurencji łyżwiarstwa
szybkiego. Nasze panie w składzie Katarzyna Bachleda- Curuś, Katarzyna Woźniak, Luiza Złotkowska oraz rezerwowa Natalia Czerwonka zdobyły na tafli hali lodowej Richmond Olympic Oval brązowe medale sukces tym bardziej zaskakujący iż w pokonanym polu pozostawiły wiele bardziej utytułowanych drużyn.Dodatkowym promyczkiem nadziei na kolejne sukcesy naszej sztafety jest bardzo młody wiek wielu z nich co świadczy niewątpliwie o drzemiącym potencjale i talencie a przecież ten posiadają zaledwie nieliczni.
Czex83
Kawa z niespodzianką...!
Niniejszy artykuł kieruję ze szczególnością do miłośników kawy, którym również i ja jestem. Mam nadzieję, że lekko Was zaszokuje!
Od zawsze wiadomo było, że Włosi są mistrzami w parzeniu kawy. Napój ten posiada niezwykły smak i aromat, potrafi również pobudzić umysł i ciało, stawia na nogi zmęczonych i ospałych. Wiadomo, że jest świetnym pretekstem do spotkań towarzyskich i biznesowych. Na świecie istnieje mnóstwo gatunków tego magicznego napoju. Ale nie wielu wie, że istnieje szczególna odmiana kawy. Nazywa się Luwak i pozyskuje się ją......... ze zwierzęcych odchodów! I to nie jest żart prima aprilisowy (jeszcze na to za wcześnie ?) Co ciekawsze Luwak jest najdroższą kawą na świecie, kilogram kosztuje nawet 4 tysiące złotych! Jest ona również najbardziej cenioną za smak kawą, ze wszystkich kaw.
Coś extra
Powstaje ona z ziaren z odchodów indozynejskiego łaskuna muzanga z rodziny łaszowatych, który najpierw zjada najlepsze owoce kawy ( to jego przysmak), a po częsciowym strawieniu w żołądku zwierzęcia kawa traci gorzki smak i zyskuje nieziemski aromat. Po wydaleniu przez zwierze ludzie zbierają ziarna, oczyszczają je i prażą. Na świecie jest coraz więcej miłośników kawy Luwak. Podobno do grona fanów, należy również cała brytyjska rodzina królewska! Dacie wiarę?! Jeżeli niniejszy artykuł Was nie obrzydził co do kawy, (a nie był to mój zamiar) pijcie ją dalej, bowiem relaksuje smakiem.
Pozdrawiam Smakosz kawy :)
Wiersz plus!
Czex - "Aromat kawy"
Coś extra!
Najmilszą wonią na senny poranek
parzonej kawy pełniutki dzbanek
starannie nalewam do szklanki ten wrzątek
pod bardzo udany poranka początek
nie roniąc ni kropli tej cieczy tak smacznej
bo podły mam dzionek gdy od niej nie zacznę
ten napój pobudza dodaje mi sił
pod każdą postacią kawusię bym pił
lecz wiem iż w nadmiarze jest nieco szkodliwa
to prawda o kawie zaiste parszywa
bo jak tu nie łaknąć używki nęcącej
co działa niekiedy ożywczo jak słońce
polepsza nam humor poprawia krążenie
najlepsza recepta na wszelkie znużenie
czy pijesz ją z mlekiem czy z cukrem czy bez
poezja jej smaku urzeka do łez
gorzkawy aromat w nim zaś kofeinka
na myśl samą cieknie smakoszom już ślinka
nie znajdziesz tu bowiem żadnego pretekstu
by kawy nie lubić więc nią się delektuj
degustuj i kosztuj skwapliwie do dna
niech cała jej magia poweru ci da
usunie sen z powiek przywróci do jawy
byś spojrzał inaczej na prywatne sprawy
bo kawę świat sławi a z nim Europa
za ten impuls do życia i dawanie kopa
Czex83 Słowo od naczelnego
Zapraszam Was teraz w ezoteryczną część naszej gazetki. A mianowicie, nasza wróżbitka A.G. Chański odkryje przed wami co was spotkać będzie mogło w marcu. Zastanawiacie się zapewne czy w tym miesiącu przybędzie do waszego
portfela trochę gotówki? Sprawdźcie sami!
Red. naczelna Anna Jakubczak
Baran
Coś extra! - Horoskop
BARAN – 21.03 : 20. 04
Najbliższe dni to dobry moment na działanie. Nie pozwól, by dopadło cię zniechęcenie – jeśli przezwyciężysz lenistwo, możesz wiele osiągnąć. Z podjęciem ważnej decyzji poczekaj do pełni, dopiero wtedy dostrzeżesz pełen obraz sytuacji.
Byk
BYK – 21.04 : 20.05
Gonitwa myśli, emocje zmieniające się z minuty na minutę - nie będzie ci łatwo zapanować nad uczuciami. Sytuacja zmieni się dopiero po pełni Księżyca. Łatwiej wtedy zaakceptujesz targające tobą sprzeczności.
Bliźnięta
BLIŹNIĘTA – 21.05 : 21.06
Pracujesz ,pracujesz, a efektów nie widać. Nic dziwnego, że dopadła cię frustacja. Łatwiej poradzisz sobie, jeśli podczas nowiu znajdziesz czas na odpoczynek. Zrób coś dla siebie – wyjdź do kina, spotkaj się z przyjaciółmi. Od razu poczujesz się lepiej.
Rak
RAK – 22.06 : 22.07
Wydaje ci się, że ludzie obgadują cię za plecami ? Nie możesz zapanować nad tym, co inni mówią na twój temat. Zamiast się wściekać, odpowiadaj tylko na konkretne zarzuty. W ostatniej kwadrze Księżyca okaże się to łatwiejsze niż myślisz.
Lew
LEW – 23.07 : 23.08
Twój grafik towarzyski jest napięty do granic możliwości. Czy wyniknie z tego coś dobrego, czy raczej katastrofa, dowiesz się kiedy Księżyc znajdzie się w nowiu.
Panna
PANNA – 24.08 : 22.09
W najbliższych dniach spędzisz sporo czasu, pocieszając swoich przyjaciół. Pamiętaj, że bardziej potrzebują oni twojej obecności niż logicznych argumentów. Po pełni sytuacja odwróci się i to oni będą wspierać ciebie w kłopotach.
Waga
WAGA – 23.09 : 22.10
Marzysz o tym, żeby wreszcie się zakochać. Ale uważaj – zamiast zauroczyć się od razu, poczekaj na pierwszą kwadrę Księżyca. Wtedy spotkasz kogoś, dla kogo stracisz głowę na dłużej niż tylko na kilka dni.
Skorpion
SKORPION – 23.10 : 22.11
Podjęłaś już decyzję. Tak przynajmniej może się wydawać, ale w rzeczywistości jesteś przecież ciekawa, czy sytuacja naprawdę jest taka prosta, jak się z pozoru wydaje. Dowiesz się prawdy, kiedy Księżyc będzie w ostatniej kwadrze.
Strzelec
STRZELEC – 23.11 : 21.12
Wraz z rosnącym Księżycem będziesz czuła coraz więcej energii. Powinnaś wykorzystać ją, żeby zadbać o swój rozwój. Spotkaj się z interesującymi ludźmi, czytaj ciekawe książki. Nie zaniedbuj też rozwoju
Koziorożec
KOZIOROŻEC – 22.12 : 20.01
Niezależnie od tego, którą dziedzinę życia chcesz zmienić, postępuj powoli. Staraj się nikogo nie urazić – jeśli teraz popełnisz błąd, później możesz żałować. Najlepiej wstrzymaj się z działaniami do czasu, aż Księżyc zacznie maleć.
Wodnik
WODNIK – 21.01 : 19.02
Niespodziewanie znajdziesz sprzymierzeńca w kimś, kto do tej pory wydawał ci się wrogiem. Być może nawet powstanie między wami głębsza więź. Nie daj więc dojść do głosu uprzedzeniom. Halo wokół Księżyca to znak, że twoje dotychczasowe poglądy ulegną całkowitej odmianie.
Ryby
RYBY – 20.02 : 20.03
Nie chcesz się kłócić ani nie masz ochoty na wymianę poglądów. Idziesz tak, gdzie cię prowadzą i nie podejmujesz żądnej inicjatywy. Możesz sobie pozwolić na uległość do czasu, gdy Księżyc znajdzie się w pierwszej kwadrze. Potem takie zachowanie może sprawić, że wpakujesz się w kłopoty.
Temperance
Z uśmiechem Ci do twarzy - czyli szkoła na wesoło!
Spraw, aby nuda i smutek ominęły Cię szerokim łukiem. Pomogą Ci w tym, dowcipy, które zamieściłam na tej stronie. Pamiętajcie, drodzy czytelnicy, życie jest po to, aby się nim cieszyć. Zatem śmiejcie się i weselcie, aby życie było zawsze wesołe.
- Niechaj w waszych sercach zagości dobry nastrój, a nuda w kąt się schowa!
Od redakcji!
Coś extra!
Ojciec pyta syna:
- Co robiliście dziś na matematyce?
- Szukaliśmy wspólnego mianownika.
- Coś podobnego! Kiedy ja byłem w szkole, też szukaliśmy wspólnego mianownika! Że też nikt go do tej pory nie znalazł...
Dyrektor szkoły przechodzi korytarzem obok klasy, z której słychać straszny wrzask. Wpada, łapie za rękaw najgłośniej wrzeszczącego, wyciąga go na korytarz i stawia w kącie. Po chwili z klasy wychodzi kolejnych trzech młodzianów, którzy pytają:
- Czy możemy już iść do domu?
- A z jakiej racji?
- No... przecież skoro nasz nowy pan od matematyki stoi w kącie, to chyba lekcji nie będzie, prawda? - Przeczytałeś trylogię Sienkiewicza?
- To trza było przeczytać?
- Tak, na dzisiaj.
O nie, a ja przepisałem...
Na zakończenie roku szkolnego dyrektor zwraca się do uczniów.
- Życzę wam przyjemnych wakacji, zdrowia i żebyście we wrześniu wrócili mądrzejsi.
- Nawzajem - odpowiada młodzież.
Przybiega dzieciak na stację benzynową z kanistrem:
- Dziesięć litrów benzyny, szybko!
- Co jest? Pali się?
- Tak, moja szkoła. Ale trochę jakby przygasa.
Podczas egzaminu wykładowca mocno już zdenerwowany niewiedzą zdającego, otwiera drzwi i krzyczy do pozostałych studentów:
- Przynieście tu siano dla osła!
- A dla mnie herbatkę! - dodaje student.
Redakcja "Teenager"