Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








RELACJA..............3 RECENZJE..........10 WYWIAD.............4 POEZJA..............18 ZOSTAŁY OPOWIEŚCI.....6 NIEŚMIERTELNA...19 OD REDAKCJI

SPIS TREŚCI

Dzień otwarty - jak to wygląda? Nieziemska, Piękne Istoty Widmo, Sherlock Mistrz jest tylko jeden! wywiad z Piotrem Urbaniakiem "Powroty" Filmiki z warsztatów multimedialnych opowiadanie cz. 2 Już po raz trzeci oddajemy w Wasze ręce kolejne wydanie „Tabletki” - dwumiesięcznika tworzonego z pasją przez młodzież z Wieliczki i okolic. Jak zawsze znajdziecie w nim garść informacji, szczyptę recenzji, odrobinę opowiadań... a tym razem także coś do pooglądania - cyfrowe opowieści stworzone podczas warsztatów multimedialnych. Życzymy przyjemnej lektury! 4 marca w Gimnazjum w Koźmicach Wielkich odbył się dzień otwarty, przeznaczony dla szóstoklasistów, którzy zamierzają udać się do naszej szkoły. Przywitaliśmy ich bogatym programem artystycznym.
Dzień otwarty – jak to wygląda?


W skład programu wchodzły: kabarety przygotowane przez szkolne kółko teatralne, (nie zabrakło charakterystycznych strojów aktorów, min. Specjalnie wykonane słońce i księżyc, które na głowach mieli faraon i kapłan egipski), występ chóru, który zaprezentował cztery piosenki. Swoje talenty pokazały także dziewczyny, które wymyśliły układ specjalnie na tą okazję oraz wystąpiły w solówkach i duecie, tańcząc balet, hiphop, modern jazz i jazz. Nie można zapomnieć o chłopcach, którzy w pięknych kobiecych strojach krakowskich tańczyli do piosenki „My Słowianie”. Nasze gimnazjum bardzo ceni sobie sport, więc nie mogło zabraknąć i tego. Szóstoklasiści na naszej Sali gimnastycznej mogli się zmierzyć w różnego rodzaju konkurencjach oraz zobaczyć występ cheerleaderek. Na koniec wraz z przewodnikami odwiedzili klasy, w których czekały na nich niespodzianki w postaci konkursów przedmiotowych i prezentacji doświadczeń. Przygotowanie tych wszystkich atrakcji było bardzo ciekawe, a sam dzień otwarty będziemy długo wspominać. Angelika Wrona Mistrz jest tylko jeden!
Co byś zrobił, gdy został byś Mistrzem Polski w pływaniu? Przeprowadziłam wywiad z Mistrzem Polski Juniorów w tej właśnie dziedzinie - Piotrem Urbaniakiem, który obecnie jest instruktorem pływania.


Do zdobycia takiego tytułu trzeba dużo trenować, jak zaczęła się pana przygoda z pływaniem? - Moja przygoda z pływaniem zaczęła się w 1993 roku, kiedy to lekarz zauważył u mnie lekkie skrzywienie kręgosłupa i doradził ćwiczenia na basenie. Już po roku wykazywałem duże umiejętności i dołączyłem do klubu sportowego. Każdy chciałby zostać mistrzem, ciężko było się dostać na listę zawodników, co musiał pan zrobić? Było naprawdę bardzo ciężko, minęło pięć lat zanim zacząłem osiągać takie wyniki, przez ten czas trenowałem po 12 razy tygodniowo, rano i wieczorem, przepływałem około piętnaście kilometrów dziennie. Zostać mistrzem, niełatwa sprawa i z pewnością radosna, co czuł pan po wygranej? Przede wszystkim szczęście, wiedziałem, że moja ciężka praca się opłaciła. Ile czasu zajmują panu treningi? Teraz już nie trenuję tak intensywnie jak wcześniej, jednak dalej pływam 6-7 razy w tygodniu. Startował pan później w takich zawodach, a może chciałby pan brać udział Mistrzostwach Świata lub Igrzyskach Olimpijskich? Oczywiście, każdy by chciał, ale jestem zadowolony ze swoich osiągnięć. WMistrzostwach Europy Juniorów wywalczyłem brązowy medal, a w Mistrzostwach Polski złoty i srebrny.



Jakie są pana marzenia związane z karierą pływacką? Myślę, że sportowo się już spełniłem, co było do osiągnięcia już osiągnąłem i jestem z tego bardzo zadowolony. Obecnie jest pan instruktorem pływania, chciałby pan coś zmienić w swojej pracy? Jestem instruktorem, trenerem i nauczycielem, nie chcę niczego zmieniać, bo lubię swoją pracę i jestem z niej bardzo zadowolony. Na pewno w swojej pracy spotkał pan wiele utalentowanych dzieci. Nadawał się ktoś na pana „następcę”? Tak, jest wiele zdolnych młodych ludzi, jednak szczególne umiejętności wykazują chłopiec i dziewczyna, którzy mają po 13 lat. Czy, któryś z polskich pływaków jest dla pana wzorem? Moim wzorem jest pływak, który już zakończył swoja karierę, ale był godny podziwu - Mariusz Siembida. Gdyby miał pan wybierać jeszcze raz wybrał by pan pływanie, czy jakąś inną dyscyplinę? Pływanie jest sportem wymagającym, jednak nie wybrałbym niczego innego. Dziękuję Angelika Wrona Zostały opowieści...
Jak zawsze po feriach przyszła pora na powrót do szkoły. Co nam zostało? Cyfrowe opowieści stworzone podczas dobrej zabawy na warsztatach dla młodzieży w wielickiej bibliotece.


Podobnie jak w ubiegłym roku, pierwszy tydzień ferii poświęcony był warsztatom kreatywnym dla młodzieży. Tym razem zgłębialiśmy tajniki tzw. "digital storytellingu", czyli cyfrowych opowieści, na które moda panuje szczególnie w Stanach Zjednoczonych i które wykorzystuje się często np. w reklamie. Zaczęliśmy od początku... od powrotu do korzeni, kiedy człowiek niepiśmienny tworzył historie, zapamiętywał je i przekazywał kolejnym pokoleniom. Przez kolejne epoki opowieści przetrwały, spisywane, ilustrowane, nagrywane, aż w końcu doszło do ich zetknięcia z nowymi technologiami. Co je wyróżnia, dlaczego nadal się je tworzy? To proste! Każdy ma jakąś historię! Po krótkim wstępie i ustaleniu czego tak naprawdę będziemy potrzebować przystąpiliśmy do dzieła. Najpierw powstały zarysy historii. Potem nauczyliśmy się lub zgłębialiśmy tajniki poszukiwania zdjęć, muzyki i grafiki w legalnych źródłach. Następnie powstały cyfrowe narracje - opowieści, które nagraliśmy i obrabialiśmy w darmowych programach, aby potem połączyć je w całość ze zdjęciami... /KP/





Jak zawsze pomysłów uczestnikom nie brakło. Powstały trailery, historie o najróżniejszych pasjach (gry, zwierzęta, kino), historie z przymrużeniem oka o różnych dziwnych wyczynach, a nawet historie graficzne - stworzone z własnej, narysowanej przez młodzież grafiki. ZAPRASZAMY DO OBEJRZENIA FILMÓW!





"Nieziemska"
„Dziewczyna anioł rozdarta między swoim pierwszym anielskim obowiązkiem, a pierwszym ziemskim uczuciem”.


Clara – z pozoru zwyczajna szesnastoletnia dziewczyna. Wiedzie zwykłe życie w Californii wraz z matką i młodszym bratem. Pewnego dnia jej życie wywraca się do góry nogami. Matka zabiera ją na górską wycieczkę, oświadcza jej, że jest pół – aniołem i prezentuje lot wokół doliny na swoich pięknych, białych skrzydłach. Do Clary dociera, że ona również jest anielitą. Po paru miesiącach, gdy jeszcze nie przywykła do nowego – nieziemskiego życia – doznaje kolejnego szoku. Ukazuje jej się wizja przedstawiająca chłopaka u brzegu palącego się lasu. Opowiada o tym matce, która oznajmia jej, że dostała zadanie z nieba – prawdopodobnie ma go uratować. Dzięki tabliczce rejestracyjnej samochodu, który Clara dostrzega w wizji przeprowadzają się w miejsce potencjalnego pobytu nieznajomego. Wkrótce poznaje chłopaka z wizji. Niesamowicie przystojny Christian, niestety okazuje się mieć dziewczynę, ale Clara i tak myśli jak go zdobyć. Wtedy również poznaje Wendy i jej nieznośnego brata – Tuckera, a następnie Angelę, która wyjawia jej swój sekret – ona również jest pół – aniołem. Dni mijają wypełnione szkolnymi obowiązkami, ale przyjaźń, uczucia - wszystko się ze sobą pomiesza. Christian okaże się inny niż zwyczajny chłopak, za którego go uważała, odkryje prawdziwe zadanie swojego brata i będzie jej się wydawać, że zepsuje swoje ratując kogoś innego. Czy uda jej się naprawić to, co zepsuła? Czy odnajdzie się w nowym, niezwykłym dla niej świecie? Te i inne pytania rozwiejecie czytając tą niezwykłą książkę, która wciągnie was bardzo i nie pozwoli o sobie zapomnieć przez dłuższy okres czasu. Angelika Kandila "Piękne Istoty"

Ethan Wate Carter mieszka w bardzo nudnym i zwyczajnym miasteczku – Gatlin. Gra w kosza, umawia się z dziewczynami, czyta książki i marzy o podróżach – a szczególnie o wyrwaniu się z Gatlin. To marzenie dzielił razem z matką, która niestety zmarła w niewyjaśnionych okolicznościach. Przez to zdarzenie jego ojciec zamknął się w sobie i nie interesuje się synem. Opiekę nad nim sprawuje, dobra i kochana Amma – gosposia i niania, która była z nim od dziecka. ................ Wszystko jest zwyczajne i normalne, prawda? Jednak niezupełnie, Ethan ma swój mały sekret, który ukrywa przed światem. Otóż od paru tygodni śni mu się pewna dziewczyna. We śnie ciągle wymyka mu się z rąk, a on z całej siły usiłuje ją przy sobie zatrzymać. Gdy kończą się wakacje i Ethan wraca do szkoły, z przerażeniem uświadamia sobie, że do jego klasy dołącza właśnie ta dziewczyna ze snu. Lena jest inna niż wszyscy w Gatlin, dlatego ludzie prędko stają się podejrzliwi i jej nie lubią, ponieważ jest siostrzenicą starego dziwaka i sknerusa – Macona Ravenwooda. Poza tym ubiera się inaczej, nie boi się wyrazić swojego zdania i ukrywa mroczny sekret. Od pokoleń na jej rodzinie ciąży klątwa, przez co Lena nie może być zwyczajną nastolatką. Ethan zakochuje się w niej, a ona odwzajemnia jego uczucie. Decyduje się wyjawić mu swój sekret. Okazuje się, że jest Obdarzoną, czyli posiada magicznie moce. Niestety z powodu przykrego incydentu w historii jej rodziny, ciąży na niej klątwa. W dniu szesnastych urodzin każdy z rodziny staje przed wyborem. Księga wybierze – albo staniesz się dobry… albo zły. ................ Kim się stanie Lena? Jak księga wybierze? Czy to kim jest zaważy na związku jej i Ethana? Czy całe zło świata skieruje swoje siły na młodą parę? A może dobro zwycięży? Na te i inne pytania znajdziecie we wspaniałej, zajmującej i wciągającej książce „Piękne Istoty”. Przeczytajcie, bo warto! Angelika Kandila

Ethan i Lena podejmują śmiertelną walkę o wspólne życie i miłość. Czy im się to uda? Czy to kim Lena jest nie przeszkodzi im? Nie wiadomo. Z górnej półki: Widmo
Kiedy słyszę „dreszczowiec” na myśl przychodzi mi tylko jedno nazwisko - Hitchcock, a jeśli chodzi o filmowe tytuły to na pewno: „Psychoza”, „Ptaki” czy „Sznur”. Jednak dziś zrecenzuję film, który został zrobiony przez zupełnie kogoś innego.


Myślę, że nawet sam pan Alfred chciałby go mieć w swoim dorobku. Mówię o francuskim kryminale „Les Diaboliques”. Reżyserem tego filmu jest Henri Georges Clouzot. Akcja filmu rozgrywa się w pewnej francuskiej szkole z internatem. Michel Delasalle jest nauczycielem – tyranem i despotą upokarzającym wszystkich. Uczniowie, jego żona Christine (która jest również nauczycielką), najlepsza przyjaciółka Christine - Nicole – wszyscy zaznali już uczucia pogardy i poniżenia ze strony Michela. Christine nie chce już tak dłużej żyć i postanawia się rozwieść. Jest chora na serce, co dodatkowo komplikuje jej życie. Wspólnie z Nicole postanawiają pozbyć się Michela. Plan zbrodni jest prosty i skuteczny. Jednak Christine nie jest pewna, co chce zrobić. Plan z pozoru prosty zaczyna się nieźle komplikować... Dawno nie miałam okazji oglądać tak genialnego kryminału. Przez cały seans bawiłam się w Sherlocka Holmesa (niestety nic z tego nie wyszło). Rozwiązanie jest po prostu NIESAMOWITE. Nie wpadłabym na nie nawet za milion lat. Dodatkowo mamy tu świetną obsadę francuskich aktorów, którzy sprawiają, że jeszcze bardziej wczuwamy się w role bohaterów. Simone Signoret (Nicole Horner), Véra Clouzot (w postać Christiny Delasalle) i Paul Meurisse (jako Michel Delasalle) pokazali mistrzowsko wykreowane postacie. Ciekawostką jest to, że pewien mężczyzna rozmawiając z Hitchcockiem wspomniał o złym stanie emocjonalnym swojej córki. Otóż okazało się, że córka tego mężczyzny po obejrzeniu "Widma" nie chciała korzystać z wanny, a po "Psychozie" prysznic też nie wchodził w rachubę. Twórca dreszczowców odpowiedział mu, żeby zabrał ją do pralni.



W rankingu Digital Dreem Doors przeprowadzonym 24 lutego w 2005 roku film otrzymał 16. miejsce w kategorii najlepszy film lat pięćdziesiątych. Film polecam wszystkim fanom dreszczowców w stylu Hitchcocka. Musicie go obejrzeć. Anna Kawaler Sherlock
Jeśli lubicie kryminały z lekką dawką humoru, ale czujecie niedosyt po jednym filmie, to z czystym sumieniem mogę wam polecić „Sherlocka”, który jest moim ulubionym serialem.


Producentem jest brytyjska stacja BBC, która słynie z produkcji najbardziej popularnych i kasowych programów oraz seriali takich jak: „Doctor Who” czy „Top Gear”. Jak się okazało „Sherlock również okazał się hitem na światową skalę”. Doktor John Watson (Martin Freeman) wraca z wojny z Afganistanu i poszukuje lokum. Za pośrednictwem swojego dawnego kolegi poznaje ekscentrycznego Sherlocka Holmesa (Benedict Cumberbatch), z którym zamieszkuje. Sherlock okazuje się być nietypowym człowiekiem, jest on prywatnym detektywem (choć, jak sam o sobie mówi detektywem - konsultantem) o nietypowych zdolnościach (tzw. dedukcji). Od razu mówię, że nie jest to kolejna oklepana wersja Doylowskich powieści, które swoją drogą uwielbiam. Akcję serialu przeniesiono do XXI wieku. Holmes, który w książkowej wersji nie rozstawał się ze swoją fajką i rzucał od czasu do czasu jakąś ciętą ripostą, tu został zastąpiony cynicznym, nieempatycznym i wrednym facetem. Zamiast fajki nie rozstaje się ze swoim smartfonem oraz nosi doskonale skrojone garnitury i płaszcze. John Watson także nie jest dokładnie odwzorowany. Tu jest niezależny i uwielbia niebezpieczeństwo. Prawie każdy dialog jest mistrzostwem świata (scenariusz pisali najlepsi brytyjscy



scenarzyści Steven Moffat i Mark Gatiss). Kiedy słucham dialogów Holmesa z Watsonem za każdym razem „leżę” ze śmiechu. Genialna fabuła odcinków. Aktorstwo na poziomie najlepszych filmów. Niesamowicie dobrze poprowadzona akcja sprawiają, że serial jest naprawdę świetny. Zakończenia wszystkich trzech sezonów są po prostu… Niesamowite! Zaraz po oglądnięciu 1, 2 czy 3 sezonu po prostu będziecie musieli oglądnąć następny epizod. Wychwalam ten serial, ale przecież przegapiłam istotny szczegół, a właściwie to dwa. Pierwszy: Odcinki kręcone są jak pełnometrażowy film. Jest to dobry czas, gdyby nie to, że liczba odcinków zamyka się w trzech. Według mnie to zdecydowanie za mało. Drugi: Czekanie na kolejne sezony jest nie do zniesienia. Bardzo podziwiam zakończenia poszczególnych sezonów, ale nie pojmuję dlaczego twórcy każą nam czkać nawet dwa lata na kolejny sezon. Dwa lata czekano na rozwiązanie najczęściej komentowanego odcinka w historii telewizji. Z trudem wytrzymałam, ale udało się. Było warto. Ten serial na pewno spodoba się nie tylko fanom Atrhura Conan Doyle’a czy kryminałów. Powtórzę to po raz setny. Mistrzostwo świata! Anna Kawaler Przemyślenia Kinomana: „Czas Apokalipsy”



Coraz bardziej tracę wiarę w ludzkość, zgłasza/zwłaszcza(?) w nasze pokolenie. Szczególnie objawia się to wtedy, kiedy chodzi o jedną z moich największych pasji – kino. Rozumiem, że każdy ma inny gust, a o nich się nie dyskutuje. W żadnym wypadku nie oceniam ludzi na podstawie znajomości filmowych klasyków. Chcę tylko abyście mnie zrozumieli... Każdy w swoim życiu powinien coś zobaczyć, zwiedzić, przeczytać, tak samo jest z filmami. Sama należę do nastolatków i widzę, co oglądamy. Przyznaję lubię oglądać nowe filmy i z przyjemnością stwierdzam, że zdarzają się perełki. Niestety nie jestem w stanie pojąć (moim mózgiemwycięłabym lub objąć) jak to się dzieje, że bardzo wiele osób nie ma zielonego pojęcia KTO TO JEST: Charlie Chaplin, Alfred Hitchcock czy Woody Allen. Słowa „nie wiem kto to jest” trafiają prosto w moje fanowskie serce. Podejrzewam, że gdybym zrobiła ankietę w mojej szkole może 15% wiedziałoby o czym mówię. TO JEST STRASZNE! Ci ludzie tworzyli filmy, które na przełomie 60, a nawet 80 lat są dalej pamiętane, a sceny z nich są parodiowane i pokazywane w wielu współczesnych filmach. Jak myślicie? Ile z dzisiejszych filmów będzie znane za 60 lat? Oni tworzyli historię kina od samego początku. Wtedy, kiedy na ekrany wchodziło 9 filmów miesięcznie. Zdobyli kilogramy najważniejszych nagród takich jak Oscary, BAFTA, czy Zloty Glob. Gdybym została ministrem edukacji moją pierwszą reformą byłoby obowiązkowe wprowadzenie historii kina. Muszę podkreślić, że wszystko, co jest tu napisane jest wyłącznie moim zdaniem. Ludzie, którzy myślicie podobnie jak ja… Niech moc będzie z wami. Anna Kawaler