Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Wywiad 4 Artykuł 10 Artykuł 8 Kącik rysownika 12 Informacje 9 Artykuł 24 __NASZE RECENZJE__

SPIS TREŚCI

Młodzież na fali Przyszłe gwiazdy dziennikarstwa w Wieliczce 17. Targi Książki w Krakowie Prace Oli "Krakałki" Prus Czekoladowa Gwiadka Wielickie Mikołajki "Juicy lifestyle" - młodzież na wymianie KSIĄZKI 12 Wiedźmin: "Sezon burz" - recenzja ......... K - PAX Kerstin Gier - "Trylogia Czasu" AUDIOBOOKI 20 Blade Runner - ten, którego nikt nie zna FILMY 22 Z górnej półki: "Skazani na Shawshank" Bez Bohatera: "Mój biegun" OD REDAKCJI OD WYDAWCY



Witamy w pierwszym numerze "Tablet- ki"! Mamy nadzieję, że Wam się spodoba. Nasza gazeta jest zbiorem prac różnych osób o odmiennych charakterach i stylu pisania, ale polączone razem na pewno dadzą frajdę z czytania. Ten numer jest poświęcony naszym zainretesowaniom oraz w dużej części recenzjom. Mamy nadzieję, że uda nam się utrzymać owoc naszej pracy bardzo długo, a Wy nam w tym pomożecie. Redaktor naczelny Anna Kawaler Po ponad miesiącu przygotowań, spotkań w bibliotece i prac internetowych - nareszcie jest Oto "Tablet - ka!" Nie da się wziąć jej do ręki, ale rozbłyskując na ekranach Waszych tabletów może być lekarstwem na nudę, wskazówką, źródłem lokalnych informacji. Życzymy przyjemnej lektury! Powiatowa i Miejska Biblioteka Publiczna w Wieliczce ul. Żwirki i Wigury 2 32-020 Wieliczka Koordynator: Katarzyna Piątek Kontakt:  tablet_ka_redakcja@gazeta.pl tel. 012 278-30-75 Młodzież na fali
Coraz więcej młodych osób angażuje się w działalność charytatywną i wolontariat. Przeprowadziłam wywiad z panem Tomaszem Guzikiem - katechetą w małopolskim Gimnazjum, prezesem Fundacji „Wygrajmy siebie”.


Jak narodził się pomysł stworzenia fundacji?  - Pomysł stworzenia fundacji narodził się jeszcze za czasów, jak pracowałem w Gimnazjum nr 29 na Nowym Bieżanowie. Akurat byłem tam nauczycielem i zostałem samorządowcem z tamtej części Krakowa i poczułem wielką potrzebę, że trzeba zrobić coś więcej. Znałem to osiedle dobrze, bo tam się wychowałem i znałem zagrożenia tego osiedla, wiedziałem, że nie ma tam jakichś „fajnych” perspektyw dla młodzieży. Co robiliście przed jej założeniem? - Robiliśmy różne rzeczy pod szyldem szkoły, ale to nam nie wystarczało. Kręciliśmy filmy, robiliśmy przedstawienia. Tak naprawdę, to wszystko się zaczęło w fundacji. Kto może należeć do fundacji?



- Fundacja jest przede wszystkim dla ludzi młodych. Młodość to okres bardzo relatywny, więc wszystkich, co czują się młodo i chcą z nami działać zapraszamy do nas. Fundację „Wygrajmy Siebie’’ tworzą ludzie z pasją i z nadzieją, że spełnią jej główne hasło, czyli wygrają siebie. Co jest najważniejszym celem tej organizacji? - Najważniejszym celem jest pomoc młodym ludziom w realizacji ich marzeń i planów tak, by w pełni wykorzystali swój potencjał, by mogli mądrze podejmować decyzje w życiu. Co oprócz świadomości pomocy innym, członkowie fundacji uzyskują? - To zależy od tego, gdzie działają, w jakie projekty się angażują,  kim są w fundacji, czy są wolontariuszami i pomagają w różnych akcjach, czy są członkami organizacji młodzieżowej, która kieruje tą fundacją. Członkowie uczą się dobrego kierowania innymi ludźmi, zarządzania, myślenia projektowego, mają różne szkolenia. W takim centrum wolontariatu uczą się jak pomagać ludziom. Jakie były ostatnie akcje fundacji? - W ostatnim roku szkolnym zorganizowaliśmy siedem akcji. To była m.in. gra planszowa o Krakowie, którą wydaliśmy na



osiemsetlecie Bieżanowa. Cała gra jest gotowa, czekamy tylko na pieniądze od sponsorów, które pozwolą nam ją wydać. Robiliśmy także projekt „Młodzież starszym, starsi młodym”, był projekt „Learning time’’, który wyrównywał szanse z angielskiego. Oprócz tego był projekt, którego finałem miał być wyjazd do Skandynawii. Stworzyliśmy także film na życzenie jednej z Krakowskich parafii oraz inne mniejsze nagrania. Co trzeba zrobić, by zapisać się do fundacji? - Jeżeli ktoś chce wziąć udział w projekcie, np. w tym roku otworzyliśmy nową edycję projektu „Młodzieżowej rady dzielnicy" i odbyło pierwsze spotkanie. Osoby, które przyszły wypełniły dokumenty i są już w projekcie, oczywiście jeżeli są to osoby niepełnoletnie wymagane są zgody rodziców. Natomiast, jeżeli ktoś chce zostać wolontariuszem musi wstąpić do jednego z naszych centrum wolontariatu, gdzie odbywa dwumiesięczną próbę, a po tym okresie podpisuje umowę wolontariacką. Prowadzenie fundacji to niełatwa sprawa, skąd bierze pan tyle energii do pracy ? - To chyba już jest zakorzenione we mnie,

"...i nagle młodzież wymyśliła, że może fundacja? Może utworzymy coś więcej?..."

że jakoś muszę działać, że jakbym miał tylko jedną rzecz do robienia pewnie marnowałbym dużo czasu. Jak pracuje się panu z tak liczną grupą młodych ludzi, nie sprawiają kłopotów? - Generalnie nie uważam, że są na świecie ludzie, co nie sprawią kłopotów. Wszyscy mają w jakiś sposób swoje problemy, jakieś słabsze strony i to jest takie ludzkie. Jest pan jednym z najbardziej lubianych nauczycieli w szkole, jak pan to robi? - Nawet nie wiedziałem. Nie traktuję tego jako rzecz najważniejszą, ja po prostu jestem sobą i staram się być jak najbardziej naturalnym. Dziękuję serdecznie za udzielenie wywiadu i życzę panu coraz większych sukcesów. .. Angela 17. Targi Książki w Krakowie
Ponad sto stoisk. Autorzy. Gry i zabawy. Czego chcieć więcej od 17. Targów Książki w Krakowie.


Dnia 24 października rozpoczęły się 17. Targi Książki w Krakowie. Przechodząc przez stoiska ze wszystkimi książkami, jakie tylko można sobie wyobrazić pojawiło się pytanie: Kto uważa, że Polacy nie czytają książek? Przecież w godzinach południowych hala, w której odbywały się Targi wyglądała jak krakowskie Błonia podczas wizyty papieża. Oprócz wszystkich możliwych książek do wyboru były również stoiska z grami planszowymi. Przemili promotorzy tak dobrze opowiadali o grach, że od razu miało się zamiar je kupić. Można było nawet spróbować w nie zagrać. Poza tym Targi to możliwość spotkania z autorami książek oraz uczestnictwa w konferencjiach prasowych ze znanymi polskimi dziennikarzami, reporterami oraz publicystami, z którymi można porozmawiać. Jedynym problemem była mała ilość miejsca i kiepskie rozmieszczenie stoisk. Każdy dzień Targów zaczynał się i kończył tak samo. Tłum ludzi i książki znikające jak świeże bułeczki. Ania0903 Wieści z Wieliczki

__________________WIELICKIE MIKOŁAJKI__________________ W niedzielę 8 grudnia w godzinach od 11:00 - 14:00 w Solnym Mieście odbędą sie mikołajki dla dzieci z naszego miasta i okolic. W organizację imprezy włączają sie wielickie instytucje, które przygotują dla najmłodszych moc atrakccji. Serdecznie zapraszamy!

Celem tej akcji jest zbiórka darów (słodycze i przybory szkolne), które później rozwożone są do rodzin wielodzietnych, będących w trudnej sytuacji życiowej z terenu Powiatu Wielickiego. Jeśli chcielibyście wspomóc akcję Młodzieżowej Rady Powiatu Wielickiego, możecie przynosić dary do szkół, w których prowadzona jest akcja tj. ZSZ Wieliczka, ZS Niepołomice, LO Wieliczka, LO Franciszkanów. Akcja będzie trwała do 1 grudnia, natomiast 6 grudnia wszystkie zebrane rzeczy trafią do dzieci z Powiatu Wielickiego. MRP Przyszłe gwiazdy dziennikarstwa w Wieliczce
Reportaż, wywiad, recenzja, już nic nie jest dla nas trudne!


Od października w Powiatowej i Miejskiej Bibliotece Publicznej w Wieliczce odbywały się warsztaty, na których, pod przewodnictwem pani Magdaleny Siemion - przedstawicielki Fundacji Nowe Media poznawaliśmy tajniki pracy dziennikarzy. Owocem naszej pracy jest pierwszy numer "Tablet - ki". Na zajęciach uczyliśmy się wymyslać ciekawe tytuły, poznawaliśmy, profesjonalne nazwy części gazety oraz zasady prawa autorskiego. Przeprowadziliśmy wiele ciekawych ćwiczeń mi.in. takie, w którym poznawaliśmy się z różnych stron, wcielając się w wybrane postacie np. w pana Zdzisława i małą Kasię - uczyliśmy się przeprowadzać wywiady. Zajęcia byly bardzo ciekawe i co najważniejsze dużo nas nauczyły. Dzięki nim mamy szansę zacząć prawdziwą pracę dziennikarza i stworzyć redakcję, którą mamy zamiar kontynuować. Macie ochotę dołączyć do nas lub macie ciekawy temat, o którym chcecie napisać? ODEZWIJCIE SIĘ DO NAS! Czekamy na Wasze teksty! Angela Kontakt:  tablet_ka_redakcja@gazeta.pl





... KĄCIK RYSOWNIKA Ola "Krakałka" Prus

Wiedźmin: "Sezon burz" - recenzja
Sapkowski i jego nowy Wiedźmin znów robią zamieszanie w polskiej literaturze. Jaki jest "Sezon burz"?


Z panem Sapkowskim jest mały problem, bo potrafi genialnie manewrować językiem i bawić się słowami tworząc naprawdę udaną sagę o Wiedźminie, jednak już z dużym trudem przychodzi mu napisanie dobrej historii od początku do końca, która nie opisywałaby historii Geralta z Rivii. Jego druga, duża seria - "Trylogia Husycka" - nigdzie nie zebrała tak dobrych ocen jak Wiedźmin. Jednak czy to źle, kiedy niedawno wydał kolejną książkę o Białowłosym? Ależ skąd, choć sama książka nie porywa niczym szczególnym i nie wyróżnia się z siedmiu wcześniejszych części. "Sezon burz" został został umiejscowiony przed wydarzeniami, które znamy z pięcioksięgu, czyli przed tym, jak Geralt zdejmuje urok z temerskiej księżniczki, ale już po spotkaniu (i zerwaniu) z Yennefer. Taki zabieg pozwolił autorowi na wiele, jeśli chodzi o kreowanie postaci głównego bohatera. Geralt jest młodszy, a przez to lżejszy o wiele przykrych doświadczeń i mniej pesymistycznie nastawiony do świata. Za to woli działać. Na wielu płaszczyznach. Plus za formę. Historia opowiedziana na 404 stronach bardziej trzyma poziom opowiadań o Wiedźminie ("Ostatnie życzenie" i "Miecz przeznaczenia") niż pięcioksięgu, co uważam za bardzo dobry krok. Książkę czyta się dużo lepiej, ponieważ akcja cały czas gna do przodu i choć często kończy się niespodziewanie, to jako całość nabiera odpowiedniego tępa, które z kolei nie pozwala odłożyć książki na półkę. Nie zabrakło machania mieczami (a także klepkami) i bicia pięściami, a w starciach prawie zawsze wygrywa nasz złoty bohater. Tak swoją drogą - myślę, że mogliby się od niego uczyć



nasi pięściarze. Sam tekst napisany jest z dużą dawką rezerwy i humoru, który nie pozwala się nie uśmiechnąć (np. „jego podbródek miał przedziałek, przez co wyglądał jak miniaturowa dupa” /fragment książki/). Patrząc pod tym względem to świetnie spędzony czas. Jeszcze słowo na temat samej premiery książki, która była dość specyficzna, jak na polskie realia. Nie zdziwiłbym się, gdyby ta premiera przeszła do historii, jako najszybsza w dziejach, gdyż wystarczyło w dniu, kiedy w prasie pojawiła się informacja o nowej książce Sapkowskiego, zamówić ją w preorderze, a już za 3 dni dostawało się ją do rąk (kupiłem przez paczkomat i szczerze polecam ten środek kupna przez Internet). Jestem pod dużym wrażeniem, że taka akcja się udała i choć książka może nie zasługuje na premierę roku, to tym wydarzeniem zasłużyła na duże oklaski. Nie straciłem wydanych pieniędzy, bo bawiłem się przy lekturze po prostu wyśmienicie i wiem, że bez żadnych przeszkód powrót do "Sezonu burz" znów będzie mile spędzonym popołudniem. High five dla Sapkowskiego. Edi K - PAX
Postanowiłam zaproponować Wam dzieło literackie Gene'a Brewera, noszące nazwę "K - PAX". Jest to pierwsza część trylogii, opowiadającej o losach tajemniczego Prota.


Uważa on, że jest istotą z planety K - PAX, znajdującej się w konstelacji Liry, dremerem, który przebył odległość siedmiu tysięcy lat świetlnych bez większych problemów, z prędkością równą wielokrotności c (prędkości światła, która wynosi 299 792 km/s). Wraz z pierwszym tygodniem maja 1990 r. Prot trafia do Instytutu Psychiatrii na Manhattanie (IPM), gdzie pod swoją opiekę bierze go doktor Brewer. Od tej pory spotykają się na sesję w każdą środę. Prot ma osobliwe poczucie humoru, a jego wiedza o kosmosie jest zaskakująca. Wie wszystko o gwiazdach i planetach, które przez Ziemian nie zostały jeszcze zbadane. K - PAX potrafi opisać tak, jak każdy z nas swój pokój, choć w chwili jego "pobytu" na Ziemi ludzie dopiero poznają tę planetę, a żadne dane nie są ujawniane. Praca z Protem nie jest łatwa. Trudno obalić jego, tak dokładnie opisane, teorie własnego pochodzenia i przeszłości. Czasu jednak nie zostało już wiele - Prot określił koniec swojego pobytu na Ziemi na 17 sierpnia 1990 r. godzina 3.31. Prot ma bardzo konkretne zdanie na temat naszej planety - ludzi i ich postępowania. Przez cały czas autor przemyca bardzo ważne i trudne zagadnienia, których my, ludzie próbujemy nie zauważać. Jak powiedział tłumacz - ta książka "jest nam

"Chociaż przemyślenia z tych sesji zostały już przedstawione w artykule naukowym, sporządzam tę osobistą relację nie tylko dlatego, że może okazać się interesująca dla innych, ale także ponieważ spotkania z tym pacjentem nauczyły mnie wiele o mnie samym." /fragment powieści/

wszystkim potrzebna - stawia pytania niesłychanie ważne dla naszych czasów, pomaga dostrzec i zająć stanowisko wobec trudnych problemów, których istnieniu nie sposób zaprzeczyć, choć często pragnęlibyśmy je zbagatelizować lub wręcz zanegować". Zużywanie nieodnawialnych zasobów naturalnych, źle funkcjonujące rządy, nieodpowiednio dobrany program nauczania w szkołach i wiele, wiele innych kwestii. Oprócz tego, czytając "K - PAX" możemy przyjrzeć się pracy psychiatry, osobom przebywającym w instytucie psychiatrycznym oraz relacjom na poziomach lekarz - pacjent i pacjent - pacjent. Przeczytałam tę książkę już drugi raz, lecz nie przestaje mnie ona zadziwiać. Oliwia Mandrela Kerstin Gier - "Trylogia Czasu"
Co zrobisz kiedy nagle dowiesz się, że posiadasz gen dzięki, któremu możesz przenosić się w czasie?


Jak zareagujesz widząc pięknego, zielonookiego chłopaka? Jak zachowałabyś się/zachowałbyś się gdyby włączono cię do sekty, o której nic nie wiesz wbrew twojej woli? Te pytania możesz sobie zadać zanim sięgniesz po trylogię. "Czerwień Rubinu" to pierwsza część trylogii czasu autorstwa Krestin Gier. Kolejne to: "Błękit Szafiru" oraz "Zieleń Szmaragdu". Podróżowanie w czasie - fajna rzecz, prawda? Któż z nas nie chciałby choć raz wrócić do swojej przeszłości i naprawić popełnione błędy, albo cofnąć się, powiedzmy, sto lat wstecz i zobaczyć jak kiedyś żyli ludzie? Ten temat zawsze mnie fascynował, więc może dlatego tak bardzo pokochałam tę serię książek. "Czerwień Rubinu" zauroczyła mnie natychmiastowo i z chęcią sięgnęłam po "Błękit Szafiru". Ten z kolei był tak bardzo interesujący, że nie mogłam sobie odmówić przeczytania "Zieleni Szmaragdu", którą obecnie czytam. Pani Gier znana jest głównie z tego, że jako jedyna niemiecka autorka utrzymuje na listach bestsellerów wszystkie swoje książki, jednak "Trylogia Czasu" jest bez wątpienia przełomem w karierze pisarki. Główną bohaterką, a zarazem



narratorką powieści, jest szesnastoletnia Gwendolyn Sheperd, zwykła nastolatka, która spędza czas w szkole - równie intensywnie na nauce, co na plotkowaniu z przyjaciółką o chłopakach. Gwendolyn zupełnie niespodziewanie dowiaduje się o tym, że jest nosicielką genu podróży w czasie. Zanim do tego doszło, ekscentryczna rodzina Gwen pokładała nadzieje w jej zarozumiałej i przekonanej o swych zdolnościach kuzynce - Charlottcie. Do tego zamieszania doszło przez to, że mama Gwen w akcie urodzenia zmieniła datę urodzenia swojej córki. Chciała w ten sposób uchronić córkę przed ciągłą nauką i praktyką przenoszenia się w czasie. Niestety pech chciał, że mała Gwenolyn stała się jednym z podstawowych elementów potrzebnych do zamknięcia kręgu. Jest bowiem Rubinem, który przepowiadali prorocy i członkowie sekty Hrabiego de Saint Germain. Kiedy prawda wyszła na jaw, nikt nie chciał w nią uwierzyć, niemniej jednak dziewczyna w istocie okazała się Rubinem i rozpoczęła misję w towarzystwie Gideona de Villiersa. Chłopak okazał się aroganckim bufonem, który najchętniej nie dopuściłby do tego, by Gwen w ogóle brała udział w misji - z racji braku doświadczenia w podróżach w czasie. Ku jego wielkiej rozpaczy jest to jednak nieuniknione - "Podróżników" jest niewielu, a ich zadaniem jest zdobycie krwi każdego z elementów i umieszczenie próbek w chronografie. Po pewnym czasie okazuje się, że zarówno Gwen jak i Gideon zakochali się w sobie, co nie zmienia faktu, że Gideon jest ciągle nietolerancyjny. Czy z tej miłości coś wyniknie? Czy zamknie się krąg i kto na tym skorzysta? Co miał na celu Hrabia tworąc chronograf? Książki z serii "Trylogia Czasu" są bez wątpienia warte uwagi. Dzięki nim czas przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Fabuła książek dosłownie pochłania czytającego. Mimo, że nie należą do cienkich można je z łatwością przeczytać w jeden dzień. Na pytanie "Czy polecam Wam te książki" - odpowiem, że tak. Polecam je wszystkim, jest tam bardzo dużo wątków miłosnych, czasami drastycznych, a przede wszystkim ksiązki te do ostatniej kartki nie nudzą. Jak zawsze polecam :) Aneta Podolecka Blade Runner
- ten, którego nikt nie zna. "Blade Runner. Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?" - Philip K. Dick, audiobook, recenzja.


Dopóki nie spróbowałem, nie wierzyłem, że audiobooki mogą być tak dobre. Przynajmniej tak, jak "Blade Runner: Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?". Zawsze wyobrażałem sobie ten target jako coś najgorszego, jeśli chodzi o poznawanie nowych historii, zastępujących prawdziwą, materialna książkę. Coś, po co sięgają ludzie, którzy nie wiedzą co to prawdziwe poznawanie książki i jej treści. Dla których książka to zło konieczne, a audiobooki dla "nich" wydają się rzeczą lepszą. Myliłem się. Pewnie nigdy nie sięgnąłbym po ten tytuł, gdyby nie przypadek, jakim było usłyszenie rekomendacji jednego blogera nowych technologii. A że miałem czas, aby to sprawdzić, to bez wahania sięgnąłem do portfela i kupiłem. Ponad 6 godzin słuchania kilku aktorów, w czasie, który najprawdopodobniej spędziłbym nieproduktywnie, uważam za mój osobisty sukces. Nigdy nie przypuszczałbym, że audiobook może być tak wspaniale zrealizowany, tak mocno wciągać w świat po drugiej stronie słuchawek. Przestrzenne dźwięki, efekty 3D, świetnie dobrani lektorzy, stukot butów, czy wystrzały z laserów, albo zamykające się drzwi, najpierw słyszane po prawej stronie słuchawek, potem z lewej. To robi ogromne wrażenie.



Blade Runner to powieść science fiction, autorstwa Philipa Kindreda Dicka. Wyczytałem w internetowym świecie, że jest to najlepsze dzieło, którym może się pochwalić Amerykanin. Potwierdzam. To dzieło najwyższej klasy. Co prawda wydania papierowego nie czytałem, ale po odsłuchaniu stwierdzam, że wykreował On świat bardzo realistyczny, w którym każda z postaci ma swój własny osobliwy wdzięk i utopijny świat, do którego dąży. Pokazuje świat, gdzie ludzie mieszają się z bardzo inteligentnymi robotami - androidami, produkowanymi na zlecenia wielkich spółek i korporacji. Czas, w jakim to wszystko ma miejsce, to wydarzenia po III Wojnie Światowej, gdzie społeczeństwo nękane jest radioaktywnymi substancjami i problemem, jakim niewątpliwie są nagłe wymierania zwierząt. Autor skupił się na ukazaniu dwóch rożnych bohaterów, jakimi są Rick Deckard i John Isidore. Pierwszy z nich, z którym przebywamy chyba trochę dłużej, to jednocześnie policjant, mąż i łowca zbiegłych z Marsa Androidów. To zadanie dość trudne, bo ma do czynienia z osobnikami najnowszej technologii, które na pierwszy rzut oka wyglądają i zachowują się jak normalni obywatele Ziemi. Jednak nie tylko to jest jego problemem. Rick żyje w świecie, gdzie wszystko nadzorowane jest przez korporacje. Wymyśliły one urządzenie - programator nastroju - które pobudza w mózgu odpowiednie obszary, odpowiedzialne za wszelakie ludzkie emocje. Chcesz mieć depresję do 13:24? Proszę bardzo! Potem ustawię sobie chęć oglądania nudnego programu w telewizji. Powiedzmy do 16:00. To prawdziwy świat przyszłości! Drugi z głównych bohaterów - John, nie zajmuje tak wysokiego stanowiska, jak Deckard, a wykreowany jest na postać niemyślącą i naiwną. Mieszka na przedmieściach San Francisco w opuszczonym, liczącym ponad 500 mieszkań bloku, co argumentuje jego odizolowanie się od realnego, bądź co bądź świata. Jest On również postacią, na którą spada małe nieszczęście, gdyż androidy, na które poluje Rick, postanawiają wprowadzić się do jego opuszczonego bloku. Podsumowując, Blade Runner, to kolejna książka (audiobook), na którą cholernie nie żałuję wydanych pieniędzy. To jak dla mnie "MUST HAVE" dla każdego z Nas, niezależnie czy czytasz, czy nie, czy lubisz taki gatunek, czy wręcz odwrotnie. To najlepszy (choć jedyny) audiobook jakiego słyszałem i którego ogromnie polecam. Warto, chociażby z tego względu, że jest niesamowicie zrealizowany. Niesamowicie. Edi Z górnej półki: „Skazani na Shawshank”



Książka Stephena Kinga pod tym samym tytułem to tylko podstawa tego, co możemy zobaczyć na ekranie. Mam tylko jedno słowo na okreslenie tego filmu. Genialny! Aby do końca zrozumieć majstersztyk reżysera Franka Darabonta („Zielona Mila”) potrzebujemy trochę czasu. Według portalu filmweb i IMDb.com film jest melodramatem, ale w moim mniemaniu bardziej thrillerem. Na ekranie możemy podziwiać śmietankę amerykańskich aktorów na czele z Timem Robbinsem („Drabina Jakubowa") oraz Morganem Freemanem („Siedem"). Na początu widzimy naszego głównego bohatera Andy'ego Dufresne'a, który został skazany na podwójne dożywocie za domniemane zamordowanie swojej żony i jej kochanka. Trafia on do więzienia Shawshank, gdzie królują dwie zasady: Biblia i dyscyplina. Więzienie pod kierownictwem fanatycznego naczelnika oraz brutalnych strażników przypomina obóz koncentracyjny. Andy zaprzyjaźnia się z Redem - więzniem, który sam o sobie mówi, że może załatwić wszystko. Przez dwadzieścia lat przeżywa gehennę, stara się zapewnić sobie przychlność naczelnika i strażników. W końcu jedno zdarzenie doprowadza do tego, że robi coś co jest uważane za nieosiągalne. Reżyser mistrzowsko utrzymuje nas w niepewności i tajemnicy, a zakończenia długo nie zapomnimy. Ma wszystko, czego chcemy w filmach. Jest po prostu idealny. Ania0903 Bez bohatera: „Mój biegun"



Uwaga! Uwaga! Ziewogenny. „Mój biegun" - dramat biograficzny w reżyserii Marcina Głowackiego to swego rodzaju kinowa tragedia. Słysząc o Janie Meli pierwsze, co przychodzi ci na mysl to: "Kurcze ten niepełnosprawny chłopak zdobył dwa bieguny. Fajnie by było zobaczyć o nim film". Po prawie dziesięciu latach w końcu dostajemy to, na co czekaliśmy. Dnia 29 października 2013 odbyła się jego premiera. Siedząc w kinie liczymy na coś przy czym wiemy, że nie będziemy się nudzić. Zamiast wzruszającej opowieści o pokonywaniu własnych trudności dostajemy łzawy melodramacik, w którym nie wiemy kto gra główną rolę. Czy ojciec opłakujący smierć swojego młodszego syna, czy Jasiek Mela, czy jego robiąca karierę matka? Na ekranie podziwiamy polskiego Zacka Efron'a czyli Macieja Musiała oraz inne wyśmienite gwiazdy polskiego kina, takie jak Magdalena Walach czy Bartłomiej Topa. W filmie nie zobaczymy tego, na co liczyliśmy (nie zobaczymy również zdobywania biegunów, tylko końcową wstawkę, na którą nikt nie zwróci uwagi, ponieważ będzie się już cieszył, że opuszcza kino). Muzyka też nie oddaje charakteru scen, jakby montażyści nie za bardzo wiedzieli, w którym momencie ją wstawić, bardziej pasuje do komedii romantycznej niż dramatu. Film warto zobaczyć, gdy wyświetli go telewizja lub wyjdzie z gazetą na DVD, bo żal pieniędzy na bilet do kina. Ania0903 „Juicy lifestyle” - wielicka młodzież na wymianie międzynarodowej w Hiszpanii!
W dniach 27 października – 3 listopada aktywna młodzież z Wieliczki i okolic brała udział w wymianie międzynarodowej „Juicy lifestyle”, spędzając tydzień w eko -obozie, w górach Sierra Nevada wraz z rówieśnikami z Francji, Hiszpanii i Rumunii. Współtwórcą projektu była wielicka biblioteka.


Po licznych projektach poświęconych seniorom, dzieciom, rodzicom, przyszła kolej na młodzież. Pomysł na międzynarodową wymianę młodzieży zrodził się jeszcze w ubiegłym roku, podczas projektu GrandmaPC, który umożliwił nam nie tylko nawiązanie międzynarodowych kontaktów, ale także stał się okazją do poszerzenia lokalnej współpracy z grupą młodzieży zawsze chętną do działania, otwartą na propozycje i pomysły. Grupa ta zrzeszona jest w Młodzieżowej Radzie Powiatu Wielickiego. Młodzi Radni – wolontariusze udzielają się w wielu działaniach lokalnych, niejednokrotnie wspierali także wielicką bibliotekę. Na wymianę pojechała szóstka młodych ludzi oraz liderka – Katarzyna Piątek, pracująca w wielickiej bibliotece. Projekt „Juicy lifestyle” został zainicjowany przez hiszpańską organizację AAOSS Andalucia oraz francuską TERAMaison de l’Europe de la Charente, do których dołączyła PiMBP w Wieliczce oraz Asotiatia Renasterea Botosaneana z Rumunii. Założeniem projektu była promocja zdrowego trybu życia, aktywności sportowej, zdrowej żywności, a także stworzenie okazji do spotkania między kulturami, wspólnej pracy, rozmowy i zabawy. * Wymiana była współfinansowana ze środków Programu „Młodzież w Działaniu”. Jest to jeden z programów Unijnych, którego celem jest pomaganie młodzieży, aby mogła realizować swoje pasje, rozwijać umiejętności i zdobywać nowe doświadczenia. Projekty „Młodzieży w Działaniu” mają za zadanie rozwijanie umiejętności komunikacji międzykulturowej, wymianę doświadczeń, uczenie tolerancji, poprawę możliwości zatrudnienia, zwalczanie społecznego wykluczenia.

"Jeden z takich tygodni w moim życiu, których na pewno nie zapomnę. Odpłynęłam… W tak pięknym otoczeniu moje myśli skierowały się na inne tory. Poznałam wielu ciekawych ludzi, ich kulturę. Mam nadzieję, że w przyszłości będzie okazja, żeby to powtórzyć” (M.Cz.) „Dla mnie wymiana była możliwością poznania nowych ludzi, pogłębieniem wiedzy o zdrowym stylu życia, a przede wszystkim czasem spędzonym na świetnej zabawie z innymi uczestnikami” (A.R.) „Wymiana była nowym i niezapomnianym doświadczeniem. Poznałam świetnych ludzi, odwiedziłam piękne zakątki Hiszpanii i zżyłam się z cudowną grupą z Polski” (J.M.) "Juicy lifestyle była moją pierwszą wymianą od strony organizacyjnej. Cel został w pełni osiągnięty, z przyjemnością patrzyłam jak młodzież się integruje, wspólnie pracuje, jak obalane są stereotypy i bariery językowe. Taki wyjazd zmienia na całe życie, sprawia, że otwieramy się na świat, na innych ludzi. Cieszę się, że w wielickiej bibliotece spotkałam się z taką otwartością dla tej inicjatywy” (K.P.)



RELACJA Z WYMIANY "Juicy lifestyle" Z krakowskiego lotniska wyruszyliśmy w sobotni poranek 26 października i tego samego dnia popołudniu znaleźliśmy się na południu Hiszpanii, w słonecznej Maladze, która była naszym pierwszym przystankiem, bramą do zgłębiania języka, kuchni oraz kultury Półwyspu Iberyjskiego.



Woda, którą piliśmy pochodziła z płynącego nieopodal źródła, kasztany znajdowane pod nogami można było jeść nawet na surowo, a wszystkich udających się na śniadanie codziennie witał przesympatyczny osioł – Morito, w towarzystwie kucyka, dwóch strusi i świń o uroczych imionach – Shakira i Indiana Jones. Właśnie w takich okolicznościach przyrody spędziliśmy kolejnych pięć dni...

Następnego dnia ruszyliśmy dalej do Grenady, gdzie czekała już na nas grupa z Rumunii, a wkrótce przybyli także Francuzi i Hiszpanie. Zmęczeni po trudach podróży, wyruszyliśmy autobusem jeszcze dalej, w góry, aby późną nocą dotrzeć do eko -obozu ukrytego w przepięknych górach Sierra Nevada. „Aula de la Naturaleza la Alpujarra” – głosił napis na niewielkiej drewnianej tabliczce mijanej po drodze, w oddali migotały światła najbliższej wioski, ale spojrzenia wszystkich przybyłych zwrócone były w górę, w kierunku granatowego nieba i tysięcy gwiazd – widoku, którego nie da się opisać… Dopiero następnego dnia o poranku powitały nas piękne widoki skąpanych w słońcu gór i dolin. Znaleźliśmy się w miejscu wyjątkowym – nie tylko położonym z daleka od cywilizacji, ale także miejscu, w którym wszystko zrobione było z kamieni i drewna.



Poranki poświęcaliśmy na warsztaty, podczas których poznawaliśmy tajniki zdrowej żywności, diety w naszych krajach, ekokosmetyków, recyklingu artystycznego, itp. Popołudnia spędzaliśmy aktywnie – piesze wędrówki po górach, zjeżdżanie na linie, strzelanie z łuku – takie atrakcje zapewnili nam gospodarze obozu. W ostatnich dniach intensywnie pracowaliśmy w grupach nad stworzeniem filmów promujących praktykowany przez nas „Juicy lifestyle”. Czas wolny wypełniały gry towarzyskie i rozmowy, a wieczorami przychodził czas na integrację i poznawanie kultur – wieczór międzykulturowy, quiz europejski, ognisko i tańce. Dla większości z nas, pochodzących z różnych miasteczek i miast w Europie pobyt wysoko w górach, w skromnych chatach, prawie bez Internetu i innych zdobyczy cywilizacji był czymś zupełnie nowym. Już na samym początku wielu uczestników wyraziło obawy przed pająkami i innymi insektami, jeszcze więcej osób obawiało się o swoje umiejętności językowe i brak możliwości komunikacji. Jednak już po pierwszym dniu wspólnej pracy można było zobaczyć jak pękają lody, znika nieśmiałość, a lęk przed pająkami zostaje pokonany…, głównie za sprawą jednego z uczestników – pogromcy pajęczej bestii. Kilka wspaniałych dni minęło niezwykle szybko i ani się obejrzeliśmy, a trzeba było pakować się i wracać do cywilizacji. Pomimo wcześniejszych obaw, dzielących nas początkowo barier, Alpujarra stała się dla nas domem, a inni uczestnicy przyjaciółmi i w sobotę rano niechętnie ruszyliśmy w stronę autobusu, który miał nas odwieźć do Grenady, gdzie mieliśmy spędzić ostatni dzień wymiany. Wspólny obiad, pożegnania, gra miejska, zwiedzanie Alhambry – słynnego, warownego zespół pałacowego i ostatni wieczór w Grenadzie upłynęły w przyjaznej, choć nieco już sentymentalnej atmosferze.

Ostatnim przystankiem był Madryt, gdzie spędziliśmy popołudnie spacerując po centrum - Gran Via, Plaza de Espana i Plaza del Sol. W poniedziałek rano ruszyliśmy do Krakowa – nieco zmęczeni i smutni, ale też pełni wrażeń, z mnóstwem inspiracji i nowych przyjaciół, otwarci i chętni do kolejnych podróży i spotkań. ............. KP

Skład redakcji:



Redaktor naczelny: Anna Kawaler Redaktor tematyczny: Angelika Wrona Dziennikarze: Edi Oliwia Mandrela Aneta Podolecka Rysunki: Ola "Krakałka" Prus Korekta i grafika: Katarzyna Piątek Wydawca: Powiatowa i Miejska Biblioteka Publiczna w Wieliczce Kontakt:  tablet_ka_redakcja@gazeta.pl