Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








strony 4-5 strony 10-11 strony 6-7 strony 12-13 strony 8-9 strona 14 - 16 kolejne strony:

SPIS treści

Nowy Rok 2011 Kto tam? KOLĘDNICY! FONKNYPKI historia prawdziwa o tym i o owym. FE(E)LIETON sklepik szkolny BEZ TAJEMNIC! Najciekawsze wydarzenie pierwszego semestru str. 17...................REKOLEKCJE str. 18.......ZAĆMIENIE UMYSŁU atakuje! str. 19-22.......................TALENT SZKOLNY: wywiad z Aleksandrą Tomaszek Dziennikarze: Opiekunka: Redaktor Graficy:

SKŁAD redacji Praca zespołowa, praca zespołowa i jeszcze raz praca zespołowa. To ona decyduje o efekcie końcowym.

Agnieszka Żochowska Renata Ślesicka Milena Mądra Rafał Wiśnioch Aleksandra Tomaszek Anna Komar Aniela Zabielska Weronika Kuna Karina Nabor Dominika Nowak Pani Beata Zabielska Naczelna: Aleksandra Łapacz Z - ca Redaktor Naczelnej: Katarzyna Wieczorek Aleksandra Tomaszek Karina Nabor ............................. Siedziba redakcji: Gimnazjum im. Henryka Sienkiewicza w Sobolewie ul. Kościuszki 17 sala numer: 19 NOWY ROK
2011
OD NAS do Was

Noc sylwestrowa to najbardziej magiczna noc w roku. Jestem pewna, że każdy chciałby spędzić ją w jak najmilszym gronie oraz tak, żeby mieć co wspominać. Myślę, że dla wielu ludzi tegoroczny sylwester był udany. Niektórzy spędzili go w gronie najbliższych przyjaciół, inni na większych imprezach, gdzie zapewne poznali nowych ludzi. Niektórzy w tę noc nie rozstali się ze swoim ukochanym komputerem. Byli też tacy, dla których było to podwójne święto. Ach, nie ma to jak urodzić się 1 stycznia!!! J.  Ale muszę przyznać, że w tym roku było zauważalnie mniej niż w poprzednich latach sztucznych ogni o północy. Było mi z tego powodu smutno, bo mogłabym na nie patrzeć dużo dłużej. Ale z drugiej strony to dobrze, że jest ich coraz mniej, ponieważ przykro jest słuchać potem, jak w sylwestra ktoś ucierpiał przez fajerwerki. Poza tym co roku ludzie wydają na nie sporo pieniędzy. Niestety nie obeszło się bez żadnego wypadku. W miejscowości Moszczenica koło Chojnic (Pomorskie) zginął 46-letni mężczyzna, gdy petarda wystrzeliła mu w twarz. Chciałabym poruszyć temat postanowień noworocznych. Czy jeszcze w ogóle ktoś o nich pamięta? Zapytałam o to uczniów naszej szkoły. Jedni odpowiadali, że nie mają postanowienia, inni, że chcą zmienić swoje zachowanie na lepsze, rozwijać talenty, poświęcać więcej czasu rodzinie. Padły nawet odpowiedzi: "dobrze się bawić przez cały rok", bądź "wbić 80 lvl w wowie". Znaleźli się też tacy, którzy chcą np. ograniczyć spożywanie słodyczy, zacząć chodzić na siłownię, nie garbić się bądź schudnąć, ale najwięcej było tych, których postanowienia dotyczą poprawy ocen oraz rozpoczęcia nauki

OD NAS do Was

w drugim semestrze. Jedna uczennica powiedziała mi  że jej postanowieniem jest zmienić swoje nastawienie do życia, nie martwić się tym co było lub będzie, żyć chwilą i więcej się śmiać. Ja chciałabym życzyć wszystkim, aby udało Wam się spełnić Wasze postanowienia noworoczne i żeby nowy 2011 rok był lepszy.                                                                                             Pozdrawiam: Agnieszka Żochowska FONKNYPKI historia prawdziwa
Nasza redaktorka wybrała się do domu słynnej już rodziny Fonknypke i po dziś dzień leczy siniaki po bliskim spotkaniu trzeciego stopnia z patelnią Janiny... oto tego rezultat:
LA REPORTAGE

W naszej szkole oprócz utalentowanych uczniów można spotkać się z nietypowym „zjawiskiem”. Jest nim rodzina Fonknypke. Starsze pokolenia tego rodu były naprawdę wyjątkowe, za to teraźniejsze… są wyjątkowe jeszcze bardziej. Zapewne wszyscy znają Janinę (Rafał Wiśnioch), jako głowę rodziny Fonknypke. Ale jaka jest prawda? Dokładnie taka. Podczas gdy Janina rozwijała się zawodowo, Wiesiek (Karina Nabor) siedział w domu i pilnował ich kilkuletniego wówczas synka. Niestety do tej pory przysłowiowy „żywiciel rodziny” jest w cieniu swojej żony. Jak to się stało, że nigdy nie zaprotestował? Po prostu nie ma na to odwagi. Utrudnia mu to jeszcze Janina, która nie może dopuścić do siebie takiej myśli, że Wiesiek jest wart coś więcej niż Rysiek z „Klanu”. A może właśnie jest?! Tymczasem on dalej siedzi jak mysz pod miotłą i boi się odezwać. Czasami w szkole można zobaczyć Janinę ze swoją „sforą”. W taki sposób odbiera swojego syna ze świetlicy. Czyli może nie jest aż taka zła? Może w jej sercu tli się jeszcze miłość? Skoro w wyjątkowych przypadkach wyręcza swojego męża

LA REPORTAGE

w odbiorze dziecka ze szkoły… Jednakże, kiedy Janina wraz z koleżanką rozdawała dyplomy na uroczystej ceremonii, która rozpoczynała wakacje, Wiesiek znów musiał zostać z synem. Więc jak funkcjonuje ta rodzina? Po prostu do góry nogami. Obowiązki męża przejęła Janina, a obowiązki żony spadły na Wieśka. A co ich syn- Wiesiek Junior- sądzi na ten temat? Cóż, jest bezstronny. Wracając do tematu, jak na razie podział obowiązków się nie zmienia i zapewne się nie zmieni. Ale może Wiesiek w końcu odważy się powiedzieć żonie co o tym myśli, a Janina go wysłucha. Renata Ślesicka sklepik szkolny BEZ TAJEMNIC
W tym mieiącu nasza dziennikarka badała sprawę sklepiku szkolnego. Ile o nim tak naprawdę wiemy?
Z archiwum X

Szkolny sklepik – niewielkie okienko, za którym znajduje się cała paleta różnorodnych artykułów. Od bułek z serem, poprzez batony, aż do czaszek na łańcuszkach. To miejsce znają wszyscy. Dla jednych odwiedzenie go jest obowiązkowym punktem każdego dnia w szkole, dla innych najbardziej zatłoczony rejon korytarza. W związku z tym przedstawiam wywiad z Panią Jolą Pracz, którą wszyscy znają jako „panią ze sklepiku”. Niewątpliwie jest ona jedną z najbardziej życzliwych osób w naszej szkole. Widzimy ją zawsze uśmiechniętą, nigdy nie gardzi konwersacją z uczniem, często sama ją rozpoczyna. Wobec tego: uwaga, uwaga, przed Państwem najlepsza na świecie Pani ze Sklepiku! P. J. P. – pani Jola Pracz M. M. – Milena Mądra M. M. : Jakie artykuły najlepiej schodzą z tych półek? P. J. P.  Tybmarki. M. M.: Jak Pani myśli, dlaczego? P. J. P. Prawdopodobnie dlatego, że są najtańsze spośród napoi, które oferuje sklepik oraz najzdrowsze, bo niegazowane. M. M.: Czy są jakieś artykuły, które są kupowane niemalże hurtowo, ale tylko przez jakiś czas? P. J. P.  Niegdyś były to prażynki i szyszki, całkiem niedawno musujące proszki z tatuażami, obecnie żelki. Myślę, że jest to spowodowane tym, że uczniowie potrzebują różnorodności, dlatego dziś modne jest to  jutro tamto. M. M.: Co Pani może powiedzieć o misiach, kolczykach i innych rzeczach, które tu widzimy i nie są do jedzenia? P. J. P.  Tego nikt nie kupuje i według mnie tego wcale nie powinno tu być. Niektóre przedmioty leżą tutaj już bardzo długi czas. M. M.: Jak wielu klientów

Z archiwum X

odwiedza to miejsce? P. J. P.  Bardzo dużo, podczas pierwszej i drugiej przerwy jest najwięcej głodnych uczniów, którzy mogliby zjeść absolutnie wszystko. M. M.: Jak może pani opisać zachowanie dzieci w kolejkach? P. J. P.  Uczniowie zachowują się okropnie: przepychają się i liczą, że uda im się coś nabyć bez kolejki, ale nauczyciele dyżurujący na tym korytarzu panują nad tym chaosem. Można to kreślić jako „prawo dżungli” – wygrywa mocniejszy. M. M.: Branie „na kreskę”? P. J. P.  Owszem, to się zdarza, bo uczniowie zapominają wziąć pieniędzy z domu, ale zazwyczaj następnego dnia oddają zaciągnięty dług. M. M.: Dziękuję za wywiad. Milena Mądra Kto tam? KOLĘDNICY!
Na pewno każdy z nas spotkał ich już w swoim domu. Jak nie w te święta to w poprzednie.
Kto? Gdzie? Kiedy?

Zacznijmy może od tego kim są kolędnicy. Według Wikipedii są to „przebierańcy”, którzy w okresie świąt Bożego Narodzenia chodzili po wsi (tak jakby w mieście już nie wolno było, no nie? ) od chałupki do chałupki z życzeniami. Legenda głosi, że kolędowanie trwało od Wigilii Bożego Narodzenia, aż do święta Trzech Króli, a niekiedy nawet w ostatki! Taka właśnie jest tradycja. Dlaczego więc w tym roku podczas kolędowania jedna grupa kolędników została „pogoniona” z tekstem, że w Wigilię Świąt Bożego Narodzenia się nie kolęduje! Według anonimowych źródeł wiemy, że zaczęła się w związku z tym dyskusja, do której kolędnicy byli w stu procentach przygotowani. Najpierw powiedzieli, że to właśnie w Wigilię powinno się zacząć kolędowanie, bo w ten dzień „grupa przebierańców” zwiastuje przyjście Pana! Wraz z gęstym zaczerwienieniem na twarzy gospodyni zatrzasnęła drzwi w związku, że zabrakło jej argumentów dodając tylko „ To zwiastujcie sobie jutro”. No  ale przecież w Dniu Narodzin Jezusa to już nie będzie zwiastowanie jego przyjścia tylko głoszenie radosnej nowiny o jego narodzeniu. Jednakże kolędnicy przygotowani na taką sytuacje (tzn. „pogonienie”) naszykowali pewną krótką pioseneczkę, można to nazwać „fraszką śpiewaną”, po której zaśpiewaniu dostali komentarz, który dawał do zrozumienia, że mają się wynosić. W tym roku w Sobolewie można było spotkać tylko dwie grupy kolędników. To bardzo mało jak na Sobolew. Jednak jest grupa, która już od kilku lat nie przerywa tej jakże pięknej tradycji. Ta grupa składa się oczywiście z uczniów naszego Gimnazjum.

Kto? Gdzie? Kiedy?

Z roku na rok spotyka ich coraz więcej przygód. Jak nie ucieczka przed groźnym psem, który i tak okazał się być na łańcuchu, to ucieczka przed słodkimi szczeniakami, które przelazły przez płot i biegły za nimi żądając czułości. Zdarzały się także upadki na lodzie, szczególnie Baltazarowi. Jednak najciekawszą przygodą był dom z horroru. Kolędnicy pukając do drzwi słyszą, jak ktoś puka od wewnątrz. Na pytania i prośby otwarcia drzwi nikt nie odpowiadał. W pewnym momencie nasz crazy Baltazar i sweet aniołek tak się wystraszyły, że z piskiem uciekły w stronę ulicy. Następnie była przygoda z domofonem. Chyba najbardziej przerażająca i mrożąca krew w żyłach. W związku z wesołą zabawą jaką jest kolędowanie, nasi bohaterowie tak się rozkręcili, że nie zwrócili uwagi na godzinę. Dzwoniąc do domofonu w pewnym momencie słyszą donośny głos: „Kto tam?!” przestraszeni z powodu tonacji wypowiedzianych słów z wielkim strachem i niepewnością odpowiadają: „Kolędnicy” zbulwersowany gospodarz z wielkimi nerwami i na maxa podniesionym głosem odpowiedział: „ Kolędnicy?! O tej godzinie?!” Co mieli zrobić przestraszeni kolędnicy, którzy znają tego człowieka i wiedzą co może im za to zrobić? Zaczęli krzyczeć i uciekać w stronę bramy. Tak więc redakcja przesyła apel od kolędników do tego gospodarza zawierający, jak największe przeprosiny i prośby o wybaczenie. Cała historia podczas czytania brzmi bardzo śmiesznie, lecz wtedy, słysząc ten głos i zawarte w nim nerwy mieli powód do krzyku, szkoda tylko, że ten krzyk był skierowany wprost do domofonu i gospodarz miał prawo się delikatnie mówiąc zdenerwować. Na zakończenie chciałbym skierować apel do wszystkich ludzi od kolędników: „Nie zamykajcie furtek na klucz, bo i tak się do was dostaniemy” Rafał Wiśnioch o tym i o owym.
Asertywność. Zła cecha? Chamstwo? A może walka o swoje prawa i opinie? Jestem w tym wypadku bardzo stronnicza - asertywność nie jest aktem jakichkolwiek chamskich zachowań. W moim mniemaniu jest to raczej chęć łamania stereotypów - tak wyniszczających naszą (i tak ograniczoną przez pewne inne aspekty życia codziennego) psychikę.
FE(E)LIETON

Czym zaś jest stereotyp? Ogólno pojętym jednym punktem widzenia, tzw. owczy pęd? Niestety, ale myślenie tymi właśnie przeklętymi stereotypami jest zarazą naszych i nie tylko naszych czasów. My tylko, mamy tę wygodę, że możemy je likwidować - ale to wymaga poświęceń, a wielu już na to nie stać. Szkoda, bo podobno człowiek jest najsilniejszą umysłowo istotą chodzącą po ziemi. Rozglądając się wokół mam jednak prawo w to wątpić. Stereotypowość to jednak pryszcz w porównaniu z ludzką epidemią hipokryzji. Tak naprawdę każdy z nas jest hipokrytą. Nie poznałam jeszcze osoby, która nie oszukiwałaby choćby samej siebie, a co dopiero mówić o swoim otoczeniu. Być może i ja wciskam sobie i innym kit w wielu kwestiach, ale no cóż... „człowieki” tak potrafią. Osoba, która umie się do tego przyznać otwarcie jest moim zdaniem silną osobowością. Najśmieszniejsze jest to  że czytając ten felieton większość z Was pomyśli, iż zero w Was z wyżej wymienionego hipokryty. Muszę Was zmartwić, bo to jest właśnie elementarny jego przykład. Ale, żeby już tak nie smęcić

FE(E)LIETON "Utrwalił się taki niedobry stereotyp regionu – biedy, bezrobocia, braku perspektyw. Miejsca gdzie nic bohaterom nie może się udać, oni zawsze muszą przegrywać." Maciej Pieprzyca - reżyser filmowy i telewizyjny

powiem, że kiedyś było gorzej. Choć teraz też nikomu łatwo nie jest. Jesteśmy czasem szablonowi do szpiku kości, ale za to w pełni akceptowani przez innych. Przecież to jedyna rzecz nam w życiu potrzebna, prawda? Zastanawia mnie fakt, ilu z Was umiałoby zaryzykować i wykrzyczeć jawnie swoją nieco odbiegającą od normy opinię (gdyby takowa istniała) w tłumie inaczej myślących ludzi. Na pewno od razu podcięto by Wam skrzydła tekstem typu: "Jesteś nienormalna." lub "Gadasz od rzeczy, idź się lepiej schowaj!", ale to jest koszt tzw. oryginalności. Lepiej zostać nałogowym konformistą i myśleć tak samo jak inni, tak? Zmierzając ku końcowi. Napiszę to wyjątkowo literacko, więc czytajcie uważnie. Jest wiele rodzajów sztuki: malarstwo, muzyka czy choćby rzeźbiarstwo - największą jednak sztuką jest walka z własnymi słabościami i ujmami życiowymi. Koniec. Aleksandra Tomaszek 19 stycznia w naszej szkole została przeprowadzona sonda na najważniejsze wydarzenie minionego semestru. Brało w niej udział 50 uczniów. Oto jej wyniki:
Przyjazd Mistrza Jurija – 46% Wigilia szkolna – 26% Otwarcie boiska – 20% Dzień patrona – 8%
RanKING RanKING

Dn. 12 stycznia o godzinie 10.30  wszyscy ruszyli z ciekawością na hale sportową... Ale, po co? To pytanie  zastanawia... Do naszej szkoły przyjechał mistrz Jurij. To on właśnie wygrał nasza sondę na najważniejsze wydarzenie minionego semestru. Co zadecydowało o tym, że to właśnie on wygrał??? Może uczniów naszej szkoły zafascynowała jego siła, albo zręczność, a może jednak to  że urwały im się lekcje czy sprawdzian… Gdy przyszliśmy na miejsca widzieliśmy rozgrzewkę mistrza. Zainteresowanie było duże, być może przez to  iż dzień wcześniej do naszej szkoły przybył Jego wspólnik, który w nieco dziwny sposób zachęcał do udziału w tym pokazie oraz zapowiadał numery, jakie miały być na nim zaprezentowane. Po długich oczekiwaniach rozpoczął się pokaz. Już po 20 pierwszych minutach niektórzy byli nieco zawiedzeni, ponieważ prezentacja akrobacji nie trwała zbyt długo, ale ich zapowiadanie wiele, wiele, wiele dłużej. Mistrz

RanKING

Jurij pokazał, że trening czyni mistrza. Zobaczyliśmy m.in. jak Mistrz Jurij chodził po szkłach bosymi stopami, trzymając na rękach Panią Katarzynę Stodulską oraz jak Mistrz Jurij potrafił utrzymać na swoim ciele ciężar ok. 900 kg – złożony z 11 nauczycieli naszej szkoły i wiele innych ciekawych akrobacji. Według powszechnej opinii w szkole na temat występu można wywnioskować, iż Mistrz zrobił nawet dobre wrażenie na uczniach, ale mężczyzna zapowiadający występy nie bardzo, lecz mimo to  to właśnie to wydarzenie wygrało w naszej sondzie. Aniela Zabielska Weronika Kuna ZAĆMIENIE UMYSŁU ATAKUJE!

KOMUNIKAT

Ostatnio na szkolnych korytarzach, czy klasach można coraz częściej zauważyć szybko rozprzestrzeniającą się chorobę, a jest nią zaćmienie umysłowe, potocznie zwane ciemnotą. Pewnie powiesz, ja nie zachoruję, ale to nie jest takie łatwe, sam nie wiesz kiedy na to zachorujesz. Zaczyna się niewinnie, od drobnych rzeczy, a to nie będziesz wiedział jakie skarpetki założyć, czy na jaki kolor pomalować paznokcie i właśnie tak to się zaczyna. Później jest tylko coraz gorzej, nie masz pomysłu, o czym napisać wypracowanie, czy co napisać/zrobić podczas pracy w grupie, na początku zaćmienie objawia się tylko czasami i nie wiadomo, czy się na to zachorowało, a choroba jest coraz groźniejsza. Później jest już tylko gorzej, w ogóle nie odzywasz się podczas prac w grupie, nie piszesz wypracowań czy prac domowych i słabe oceny stają się coraz częstsze. A na końcu, gdy jesteś pytany przez nauczyciela nie mówisz nic, mimo iż wcześniej uczyłeś się „na max’a”, przed lekcją umiałeś wszystko, a gdy stoisz pod tablicą jąkasz się i ledwo składasz jedno czy dwa zdania. Na klasówkach również jej to samo, nie wiesz co napisać, rozglądasz się nerwowo po klasie, a gdy jest koniec klasówki nagle wszystko się przypomina. Zaćmienie umysłowe coraz bardziej szerzy się w szkole, uważaj, czy aby i ty nie jesteś chory! Uważaj, bo choroba zbyt późno odkryta jest bardzo ciężka do wyleczenia, a czasami nawet nieuleczalna!!! Miej się na baczności!!! Karina Nabor
REKOLEKCJE 2010
CHWILA refleksji

W dniach 10.12- 12.12.2010 roku w naszej parafii odbyły się, jak co roku przed świętami Bożego Narodzenia  adwentowe rekolekcje. Pierwszego dnia w piątek nie było lekcji z powodu koncertu ewangelizacyjnego, który odbył się o godz. 10.00 na hali sportowej. W którym były m.in. śpiewane pieśni religijne, przedstawiona pantonima. Msze Święte odbywały się oddzielnie dla dzieci, młodzieży i dorosłych, tak aby każdy mógł „wynieść” coś dla siebie. Następnie po mszy o godzinie 18.00 przyjezdni licealiści oraz studenci odegrali scenkę, która miała na celu nam przypomnieć, jak Jezus Chrystus wziął nasze grzechy i bóle na siebie. W sobotę po mszy o godz. 18.00 odbyło się czuwanie podczas którego, każdy mógł podejść do ołtarza i tam klęcząc w ciszy i skupieniu się pomodlić. Ostatniego dnia w niedzielę po każdej Mszy św. była para małżeńska, która opowiadała nam o swoim życiu oraz jak żyć w miłości. Tegoroczne rekolekcje były inne i bardzo ciekawe, a także pomogły zmienić w nas rzeczy negatywne. Ksiądz rekolekcjonista nauczył nas, że należy wybaczać ludziom, którzy nas krzywdzą. Myślę, że rekolekcje, które odbyły się w naszej parafii na długo pozostaną w naszej pamięci. Anna Komar WYWIAD Z Aleksandrą Tomaszek, rysowniczką mangi i nie tylko...
Manga. Ostatnio często słyszymy o tej sztuce rysunku, lecz czy wiemy na czym ona polega? Przeprowadziłam wywiad z Aleksandrą Tomaszek, która od kilku lat uczy się tej sztuki rysunku.
TALENT szkolny

Dominika Nowak: Witaj, chcielibyśmy się dowiedzieć w jaki sposób dowiedziałaś się o istnieniu czegoś takiego jak manga? Olka Tomaszek: Kiedyś do mojego domu przyszedł listonosz i przyniósł broszurkę niejakiego "Klubu Dla Ciebie", w której była oferta książki instruktażowej do rysowania mangi. D.N.: I co potem? O.T.: Potem uznałam, że fajnie byłoby umieć to rysować więc namawiałam mamę na zakup tej książki - bez skutku. Mówiła, że to moja kolejna fanaberia, która szybko mi przejdzie. Odstąpiłam od namawiania jej i na jakiś miesiąc zapomniałam o mandze. Później zaczęłam oglądać Dragon Ball, następnie Chrno Crusade etc. i tak to się zaczęło... D.N.: Co Cię w niej zainteresowało, że postanowiłaś pogłębiać swoją wiedzę na ten temat? O.T.: Przede wszystkim ujęła mnie prostota kreski i jej orientalność, którą biło od niej na kilometr. D.N.: Kiedy odkryłaś swój talent artystyczny? O.T.: W sumie nie mam pojęcia, po prostu

TALENT szkolny

od zawsze rysowałam i tyle. D.N.: Jakie były tego początki? O.T.: Początkiem było gryzienie kredek za młodu (śmiech). D.N.: Od jakiego gatunku zaczynałaś swoją przygodę z mangą? O.T.: Jak się teraz zastanowię to było fantasty. Pierwszą narysowaną przeze mnie postacią była Willma z "Witch" (śmiech). D.N.: Jaką mange obecnie rysujesz? O.T.: Mroczną, aczkolwiek zdarzają się wyjątki. D.N.: Wiemy, że rysujesz pojedyncze prace, a czy pracujesz już nad jakimś komiksem? O.T.: Owszem. Zaczynałam już osiem, ale każda moja seria kończyła się fiaskiem. D.N.: Czy zdarzały Ci się chwile słabości, kiedyś chciałaś rzucić rysowanie? O.T.: Oj tak... Ale wtedy zazwyczaj dostawałam burę od przyjaciółki i nie było szans na rzucenie rysowania. D.N.: Czy ktoś Ci pomaga w rozwijaniu talentu? O.T.: W praktyce nie, lecz duchowo wspiera mnie najlepsza przyjaciółka. D.N.: Co jest inspiracją do powstawania nowych prac? O.T.: Z reguły muzyka. Ostatnio nałogowo słucham Samaela - "Diamond Drops" - bardzo inspirujący kawałek. Czasem film lub inna manga. D.N.: Co zamierzasz robić ze swoim talentem? Może wydawanie własnej mangi? O.T.: Na razie nie, ponieważ praca nad profesjonalnym komiksem w tej chwili wymagałaby ode mnie co najmniej pięciu lat przygotowań. D.N.: Czy zraża Cię krytyka twoich prac? O.T.: Zależy jaka. Jeżeli jest wydawana przez profesjonalistę lub osobę, w której poczucie estetyki wierzę to mnie raczej motywuje. D.N.: Czy zdarzali Ci się natrętni krytycy? O.T.: Był taki jeden. Nie znał się nawet na rysunku geometrycznym, a mówił o moich pracach co tylko mu ślina na język przyniosła -

TALENT szkolny TALENT szkolny

czasem bezmyślnie. Oczywiście, nie bez odpowiedniego odzewu (śmiech). D.N.: Jest wielu ludzi, którzy tępią mangę, co ty na to? O.T.: Wynika to wyłącznie z zacofania umysłowego. W tej kwestii dzielą się oni na dwie grupy. Jedna uważa, że manga to tylko chińskie bajki, które nie są godne oka poważnego, statecznego obywatela, innymi słowy uznają to za obciach. Druga grupa twierdzi zaś, że manga to same "filmy niskobudżetowe", erotyka i hentaie. Jest to wynikiem stereotypowego myślenia - którego nienawidzę. Mangę można porównać do przemysłu filmowego - dzieli się na gatunki np  komedie, horrory czy romanse. Co kto lubi. D.N.: Jaką mangę lubisz czytać? O.T.: Bardzo lubię Yaoi i shonenowe komedie o lekko frywolnym zabarwieniu (śmiech). D.N: Czy odbywałaś już jakieś wyjazdy w związku z twoim hobby? O.T.: Owszem, byłam na tzw. konwentach i bawiłam się tam doskonale. To niesamowita impreza. Na kolejny wybieramy się w marcu. D.N.: Wybieramy? O.T.: Tak, jadę z moją "delegacją konwentową". D.N.: Jak byś zachęciła młodych ludzi do czytania mangi? O.T.: Zachęcać nikogo nie mam zamiaru, ponieważ manga smakuje najlepiej odkryta osobiście. D.N.: W takim razie dziękuję Ci za wywiad i życzę dalszych sukcesów. Dominika Nowak