Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Gimnazjalista -
aktywny i świadomy obywatel


Od marca do czerwca 2012r. w Gim-nazjum nr 10 w Zespole Szkół nr 7 w Toruniu realizowany był projekt „Gimnazjalista -  aktywny i świadomy obywatel”. Projekt ten był dofinansowany przez Bank Zachodni WBK w ramach programu „Bank Dziecięcych Uśmiechów”. Celem projektu było zaangażowanie uczniów w działania o charakterze obywatelskim oraz pogłębienie ich wiedzy i refleksji na temat XX - wiecznej historii Polski. Jednym z zadań było nawiązanie współ-pracy ze Związkiem Sybiraków. W marcu młodzież spotkała się z sybiraczkami: p. Anną Jóźwik i Krystyną Buniak. Uczniowie poznali wojenne losy Polaków wysiedlonych w głąb Związku Radzie-ckiego z terenów Wołynia i Podola na-leżących przed II wojną światową do Polski. Innym ważnym wydarzeniem było poznanie dramatycznych losów powstańców walczących o Warszawę w 1944r. podczas zwiedzania Muzeum Powstania Warszawskiego. W programie wycieczki do Warszawy zorganizowanej w ramach projektu było także zwiedzanie Cmentarza Wojskowego na Powązkach, gdzie młodzież zapaliła symboliczny znicz na  grobach Rudego, Alka i Zośki, bohaterów „Kamieni na szaniec” A. Ka-mińskiego. Uczniowie byli też przy grobach wybitnych Polaków zasłużonych dla polskiej demokracji, kultury, nauki i sportu, m.in. Jacka Kuronia, Ryszarda Kapuścińskiego, Kamili Skolimowkiej czy pomniku ofiar katastrofy smoleńskiej. Na szczególną uwagę zasługuje część obywatelska projektu. W dniu 14 maja podczas wycieczki do Warszawy uczniowie zwiedzili część budynków Sejmu RP. We Wszechnicy Sejmowej uczestniczyli w zajęciach nt. zasad funkcjonowania parlamentu, zwiedzili galerię Sali Po-siedzeń Sejmu, holl główny z tablicami upamiętniającymi parlamentarzystów, którzy zginęli w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem oraz Salę Kolumnową. Na początku czerwca natomiast udali się z wizytą do Urzędu Miasta Torunia, gdzie spotkali się z Zastępcą Prezydenta Miasta p. Zbigniewem Rasielewskim, który za-poznał uczniów z obowiązkami na sta-nowisku zastępcy prezydenta. Z radnym Rady Miasta Torunia, p. Bartłomiejem Jóźwiakiem, zwiedzili najważniejsze zakątki urzędu, m.in. salę obrad, gdzie mieli okazję zasiąść na miejscach radnych i podyskutować jak włodarze miasta. Poznali zasady funkcjonowania rady



miasta, plany inwestycyjne na terenie Torunia, problemy, z jakimi borykają się mieszkańcy i wreszcie - co rada miasta może zrobić, żeby w mieście żyło się lepiej. Uczniowie zadawali pytania o budowę mostu czy o zarobki radnych. Realizacja projektu niewątpliwie wpłynęła na poszerzenie wiedzy uczniów z zakresu historii, rozbudzenie zainteresowań sprawami społecznymi i obywatelskimi. Była cennym uzupełnieniem szkolnych lekcji z wiedzy o społeczeństwie i historii. Projekt „Gimnazjalista – aktywny i świadomy obywatel” to już kolejne działanie podjęte w szkole w ramach programów edukacyjnych BZ WBK. W 2011r. młodzież odkrywała losy toruńskich bohaterów Sierpnia’80, uczestnicząc w programie „Bank Ambitnej Młodzieży”. (IC)

Żywa lekcja przyrody Kliknij na zdjęciu, aby zobaczyć kameleona w akcji. 18 czerwca 2012

Humanista Roku



11 maja br. w naszym gimnazjum po raz pier-wszy odbył się konkurs „Humanista Roku” dla uczniów klas III, którzy mają ocenę bardzo dobrą co najmniej z je-dnego przedmiotu hu-manistycznego: języka polskiego, historii, wie-dzy o spoleczeństwie. Oto jego wyniki: Humanistka Roku 2012 Monika Laks (IIIA) (135p.) II miejsce Radek Ściepuro (IIID) (114p.) III miejsce Wiktor Martin (IIID) (109p.) Nagroda zostanie wręczo-na na uroczystości za-kończenia roku szkolnego. Gratulujemy! Wakacje w mieście
W wakacje zostajesz w mieście? Wieje nudą? Nie siedź przed komputerem! Rozer-wij się! Myślisz so-bie: „Co oni tu pi-szą?”, ale my mamy rację! Oto kilka miejsc, w których możesz się rozer-wać, nie wyjeżdżając z miasta.


Kręgielnia „Grakula” Galeria Copernicus, ul.Żółkiewskiego 15  Park Rozrywki „Fantasy Park” Galeria Plaza ul. Broniewskiego 90  Basen "elanowski" ul. Bażyńskich 9/17 Mini Aquapark ul. Hallera 79  Kino "Cinema City" ul. Czerwona Droga 1-6 Kino "Cinema City" Galeria Plaza ul. Broniewskiego 90  Teatr "Baj Pomorski"  ul. Piernikarska 9  Kompleks rekreacyjno -sportowy "Bella Line Wellness Centrum" ul. Żółkiewskiego 8  Fitness klub "Pure Fitness" Galeria Plaza ul. Broniewskiego 90 Planetarium ul.Franciszkańska 15  To świetne miejsca do dobrej zabawy! Dlatego warto się ruszyć z domu i rozerwać! Nie zapominajcie o śledzeniu aktualnej oferty, bo w czasie wakacji często mozna załapać się na zniżki lub darmowe wstępy. A dla osób wybierających się na obóz, propozycje na następnych stronach… Wyszukała Agnieszka Rawska, IID Na wybiegu



Była uczennicą na-szego gimnazjum, lecz jego absol-wentką nie została. Opuściła szkołę, To-ruń i Polskę, żeby pracować jako mo-delka. 2 lutego wy-leciała z Polski do Chin, a konkretnie do Benjangu, gdzie chodzi na castingi, sesje zdjęciowe i bywa na pokazach znanych chińskich projektantów. Jago-da Starba znalazła chwilę, żeby poroz-mawiać ze mną o tym, jak się żyje bez nadzoru rodzi-ców. S.Z.: Mieszkasz w Chi-nach już prawie trzy miesiące. Czy ciężko było Ci się zadomowić po przyjeździe? J.S.: Nie było ciężko się zadomowić, ponieważ wcześniej mieszkała tam moja koleżanka z Polski, która mi opo-wiedziała wszystko i wyjaśniła, więc gdy tylko przyleciałam, go-dzinę później miałam pierwszy casting i na nim poznałam moich współlokatorów. S.Z.: Dzielisz swoje mieszkanie ze współ-lokatorkami z różnych krajów, każda mówi w innym języku. Jak się dogadujesz z innymi modelkami? J.S.: Normalnie roz-mawiałyśmy o wszyst-kim, a z drugiej strony o niczym. Zawsze znalazł się temat do wspólnych rozmów, więc nie było z tym problemu. Większość osób nie mówi po an-gielsku, więc momen-tami było trudno, ale jakoś daję radę. S.Z.: Cieszysz się du-żym powodzeniem wśród kontrahentów. Jak wygląda dzień na planie sesji zdjęcio-wej czy pokazu mody? J.S.: Zazwyczaj sesja czy pokaz zaczynają



się rano. Wizażystka, stylista fryzur i fotograf zawsze są pierwsi, modelka przychodzi na koniec, musi być wypoczęta. Następnie jest malowana i czesana. Później stylizowana zazwyczaj sesja, jak i pokaz trwają całe dnie, więc klient zawsze dostarcza posiłek przed pokazem. Parę dni wcześniej są przymiarki i próby oraz kręcone jest video catwalku. S.Z.: Modelka musi mieć idealną figurę. Ty taką posiadasz, ale utrzymanie odpowiedniej wagi jest nie lada wyzwaniem. Co robisz, żeby wyglądać idealnie? Czy głodówka wchodzi w grę? J.S: Codziennie lub co dwa dni po castingach czy też po pracy chodzę na siłownię, biegam po 2-3h, robię brzuszki, chodzę na aerobik, zawsze po wysiłku korzystam z sauny i jacuzzzi, żeby się odprężyć. Nie jem fast foodów, za to preferuję warzywa, owoce, sałatki, musli, ryby, sushi i inne tego typu przekąski. Miałam pewien okres, że przez 4 dni jadłam 1 jabłko dziennie i piłam czarną kawę. Schudłam w biodrach 2,5 cm. S.Z.: Jak na swój wiek masz sporo obowiązków na głowie. Stres i nadmiar pracy mogą źle wpłynąć na samopoczucie modelki, a więc można po-wiedzieć, że ta praca jest trudna, czyż nie? J.S.: Wydaje mi się, że stanie się naprawdę trudna, gdy wylecę do Europy. Miasta, takie jak Mediolan, Paryż, czyli europejskie stolice mody, mogą okazać się dla mnie wyzwaniem, ale mam nadzieję, że podołam. S.Z.: Codziennie poznajesz dużo osób, które mniej lub bardziej zapadają w pamięć. Każdy, będąc w nowo poznanym miejscu, szuka znajomych, w których towarzystwie będzie się czuł komfortowo. Łatwo jest zaufać osobom z kręgu modelingu? J.S.: Na początku muszę poznać daną osobę,

Zmagania klas IA i ID w unihokeju Oto zwycięskie klasy, które zdobyły Puchary Przechod-nie Dyrektora Szkoły: IB IID IIIB Przechodni Puchar Kibica wywalczyła w tym roku klasa IA

myślę, że to zależy od jej charakteru i tego, jaka ona jest. Szybko zaufałyśmy sobie nawzajem z moją współlokatorką - Roomate Daniela z Serbii. Po paru dniach zaczęłyśmy się przyjaźnić i od tamtego czasu zawsze wspólnie spędzamy wolne chwile. S.Z.: Bardzo dziękuję za rozmowę. Życzę Ci wie-lu sukcesów zawodowych i prywatnych! J.S.: Dzięki i do zo-baczenia w Polsce : )) Sandra Zabaryło, IIIC XXXXXXXXXXXXXXXXXXXX 3xR: Ruch, Radość, Rozum 1 czerwca z okazji Dnia Dziecka wszystkie klasy gim-nazjalne rywalizowały w co-rocznym Turnieju Zespoło-wych Gier Sportowych. Z powodu niesprzyjającej pogo-dy wszystkie konkurencje zo-stały rozegrane w budynku szkolnym. Reprezentanci klas pierwszych rozegrali mecze unihokeja, klas drugich zagrali w dwa ognie, natomiast trzecioklasiści zmierzyli się w siatkówce. Zawody zostały rozegrane systemem pucharowym według roz-losowanych par - po wygranej nastąpiła walka o I miejsce, zaś przegrani walczyli o miejsce III. Po zakończeniu rywalizacji międzyklasowej odbył się mecz towarzyski w siatkówkę nauczyciele – uczniowie. Świetną (i zdro-wą!) zabawę zagwarantowali nam p.M.Kochańska, p.A.Dura i p.M.Piecyszyn. Śladami absolwentów...



Spotkałam się dzisiaj z Natalią Jarmołowicz, by  porozmawiać z nią na temat wybranego przez nią kierunku studiów i  jej życia studenckiego w  Byd-goszczy. A.R.: Czemu zdecydo-wałaś się wybrać jeden z kierunków medycz-nych? N.J.: Odpowiedź jest oczywista, gdyż kieru-nki medyczne dają większą szansę na  znalezienie lepszej pracy. A.R.: No tak, teraz chyba każdy patrzy bardziej na zarobki w późniejszej pracy niż na to, czy wybrany przez niego kierunek w ogóle go interesuje. Czy kierunek analityka był Twoim pierwotnym zamiarem? N.J.: Nie. Pierwotnie chciałam być na medy-cynie, ale matura sprawdza umiejętność rozwiązywania zadań, a nie twoją wiedzę, co spowodowało, że nie dostałam się na medy-cynę. A.R.: Jak czujesz się po pierwszym roku stu-diów?  N.J.: Na pewno wiem o wiele więcej, mam inne spojrzenie na wie-le praw chemicznych, poszerzyły się moje umiejętności laborato-ryjne. Co nie zmienia faktu, że po tym roku jestem wykończona, gdyż są to trudne stu-dia. A.R.: Doskonale Cię rozumiem i nie mam wątpliwości, że są to  studia tylko dla bar-dziej utalentowanych. Zwłaszcza patrząc na wcześniejszą statystykę wyników z niektórych egzaminów. A jakie zajęcia najbardziej przypadły Ci do gustu i dlaczego?  N.J.: Najlepszymi za-jęciami były praktyki w laboratorium szpi-talnym. Mieliśmy tam



do czynienia z różnymi materiałami biologicznymi, poznałam wiele chorób od strony laboratoryjnej. Uczyłam się pobierać krew, co nie jest łatwe, bo procedura wykonania zabiegu jest złożona i wymaga znajomości wpinania odpowiednich probówek do pobrania krwi. A.R.: Robi mi się nieprzyjemnie od samego słuchania. Zwłaszcza że przypominają mi się opowieści mojej mamy o tym, jak mieszkała na studiach w akademiku razem z dziewczynami ze szkoły pielęg-niarskiej, które codziennie ćwiczyły na sobie i  innych pobieranie krwi we wszystkich możliwych miejscach ciała. Wracając do tematu, które przedmioty są Twoim zdaniem najtrudniejsze ?  N.J.: Takie przedmioty, jak genetyka molekularna, fizjologia, chemia organiczna i anatomia. Wymagają one dużo nauki, gdyż nieuczenie się na bieżąco powoduje, że szybko po-wstają zaległości, których potem nie jest się w stanie nadrobić. Przedmioty te wymagają szerokiej wiedzy i kojarzenia faktów, znajomości wszelkich praw chemicznych i fizycznych. A.R.: Czyli kolejny raz można się przekonać o tym, że nie są to lekkie studia. To może teraz poruszymy trochę przyjemniejszy temat. Jak wygląda Twoje życie studenckie? Uczęszczasz na jakieś imprezy? N.J.: Nie. Byłam tylko raz na balu fartuchowym z okazji Juwenaliów. Nie uczęszczam na żadne imprezy, bo  jeśli chcę zdać wszystko w pierwszym terminie i nie narobić sobie zaległości, to muszę swój czas poświęcić na na-ukę i  przygotowanie do  kolokwiów, a nie na zabawę. A.R.: Jeżeli wszyscy studenci byliby tak przykładni jak Ty,  to myślę, że poziomy uczelni znacznie by się podniosły. Czy mieszkanie z kole-żanką jest dla Ciebie pozytywne, czy wolałabyś mieszkać sama? N.J.: Są dobre i złe strony miesz-kania ze współlokatorką. Dobre jest to,  że masz z kim podzielić się wra-żeniami z mijającego dnia, można razem posiedzieć i się pośmiać, ale czasem bywa tak, że ktoś ma  mniej absorbujące studia niż ja,  a co za tym idzie, mniej się uczy. Więc słucha głośno muzyki, rozmawia głośno przez telefon albo nawet irytujące jest to,  że gdy leżę już w łóżku, ktoś hałasuje i nie myśli o tym, że chciałabym się wyspać. No  ale wszystkiego mieć nie można... (śmieje się)  A.R.: Czy poleciłabyś ten kierunek studiów osobom, które właśnie podejmują decyzję o przyszłości? N.J.: To jest na pewno kierunek dla tych, którzy nie chcą zostać lekarzami, ale pragną pracować razem z lekarzami w laboratoriach specjalistycznych. Nie polecałabym POLSKA



nikomu żadnego kierunku studiów, gdyż każdy powinien kierować się swoim sumieniem, umiejętnościami, żeby potem nie oskarżać innych za źle dokonany wybór. A.R.: No tak, lepiej kierować się swoimi odczuciami i pomysłami, żeby potem niczego nie żałować. Teraz ostatnie już pytanie. Lepiej wspominasz czasy szkoły czy bardziej podobają Ci się studia w Bydgoszczy? N.J.: Czasy szkoły... to były piękne lata, pełne beztroski, wolnego czasu i zabaw, ale niestety zegar biolo-giczny bije, trzeba dorosnąć i stać się studentem. Te studia nie są złe, zważywszy na to, że mam blisko do domu w porównaniu z innymi osobami z mojego kierunku, bo znam także przypadek, że dziewczyna do-jeżdżała do Bydgoszczy aż z Cieszyna Polskiego. A.R.: To rzeczywiście nieciekawa sytuacja, zważywszy na to, że Cie-szyn leży w województwie śląskim. Dziękuję Ci bardzo za ten wywiad. Myślę, że wiele się dowiedziałam na temat tego kierunku. N.J.: Było mi bardzo miło, że mo-głam porozmawiać z Tobą na ten temat. Z Natalią rozmawiała Adrianna Rybińska 11 czerwca br. z ini-cjatywy Samorządu Uczniowskiego obcho-dziliśmy DZIEŃ BIAŁO – CZERWONY. Społeczność szkolna swoim wyglądem na-wiązała do rozpoczę-tych rozgrywek „EURO 2012”. Liczyły się prze-de wszystkim wyraźne akcenty w kolorach bia-łym i czerwonym. Była to jedna z ostatnich o-kazji do zdobycia pun-któw w całorocznym konkursie na „Super-klasę” (wyniki już wkrótce!). Zdecydowa-na większość gimna-zjalistów oraz wycho-wawców (ponad 70%) podołała temu wy-zwaniu i  przybrała barwy narodowe. Baw się we własnym stylu!!!
…czyli obozy tematyczne dla każdego!!!


Biura podróży oferują nam ogromny wybór obozów młodzieżowych! Świetna atmosfera, fajni ludzie, wspaniale spędzony czas – każdy z nas, kto spędził choć trochę czasu na obozie czy koloniach zna to doskonale… Jednak jeśli dołączymy do tego rozwój własnych pasji, oferta będzie jeszcze bardziej interesująca, nieprawdaż? W ostatnim cza-sie dobrze Wam znana wróżka Lukrecja znalazła kilka ciekawych propozycji… Przekonajcie się sami :)  Obozy muzyczne Jeśli kochasz muzykę i nie możesz bez niej żyć, pomyśl o obozie muzycznym! Obozy takie, jak obóz rockowy lub obóz reggae, są nastawione na kon-kretny typ muzyki. Możesz też pomyśleć o kon-kretnym instrumencie i wybrać obóz np. gitarowy. Jeśli lubisz śpiewać: obóz wokalny! Jest tyle możliwości! Spróbuj! Obozy taneczne Jeśli kochasz taniec lub chcesz się nauczyć tańczyć, zastanów się nad obozem tanecznym! Biura po-dróży oferują obozy tańca towarzyskiego i obozy jazzowe;) Ale największą popularnością cieszą się obozy „hiphop” oraz „street dance”!!! Po takim obozie na pewno będziesz ruszał się świetnie!!!



Obozy artystyczne Być artystą to pojęcie względne, jednak każdy, kto się nim czuje, na pewno znajdzie tu obóz dla siebie! Dla malarzy i rysowników znalazłam obóz arty-styczno -  malarski, dla aktorów -  aktorski, dla fotografów –  fotograficzny! Ciekawymi propo-zycjami są także: obóz młodych literatów i literatek oraz obóz anime - manga. Obozy sportowe Sportowe wakacje to świetna sprawa dla wszy-stkich fanów sportu;) Choć są obozy po prostu sportowe, możesz wybrać obóz, który będzie rozwijał Twoją ulubioną dyscyplinę ;) Dla siatkarzy – obóz siatkarski, dla piłkarzy – piłkarski, dla



koszykarzy –  koszy-karski itp… itd… Tu  również mamy wiele możliwości wyboru ;)  Obozy językowe Jeśli wakacje to dla Ciebie czas na powtór-kę materiału z języka, idealnymi dla Ciebie obozami są obozy języ-kowe. Dla uczących się angielskiego - English camp, dla fanów francuskiego - camp français, dla kocha-jących język niemiecki Deutsch Lager, a dla uczących się języka hiszpańskiego -  cam-pamento de los espa-ñoles. Obozy… wszystkie inne, ale i tak cieka-we;) Tu znajdziecie obozy, które nie pasowały do poprzednich kate-gorii, ale też warte są uwagi;) Jedną z ta-kich propozycji jest obóz paintballowy. Obóz medyczny to gratka dla osób lu-biących biologię. Obóz psychologiczny dedyko-wany jest przyszłym psychologom;) Fanom jeździectwa polecamy obóz jeździecki. Po-zostają jeszcze trady-cyjne obozy harcerskie czy wędrowne. Oczy-wiście jest jeszcze wiele innych obozów, o których nie wspom-niałam i warto ich po-szukać, gdyż udany obóz to udane wa-kacje!! Bez odpowiedzi...



Nie powiem, że był to miły widok, ale cóż, takie rzeczy są  w dzisiejszych cza-sach nierzadkie. Idąc spokojnym krokiem na trening, a miałem do pokonania spory kawałek, dostrze-głem dziewczynę sie-dzącą na ławce. Była otoczona przez tłu-mek. Początkowo u-znałem, że to nic ciekawego, ale kiedy podszedłem bliżej, dostrzegłem, że to nie byli zwykli ludzie, a dziewczyna nie na-leżała do grona osób przytomnych. Miała około piętnastu lat, czyli tyle, co my. Otaczające ją osoby to pracownicy policji i pogotowia, a ona była nieprzytomna! Pytanie, które ciągle chodzi mi po głowie… „Co brałaś?!” Ponieważ była tam już pierwsza pomoc, postanowiłem przejść obok, ale mimo wszystko nie daje mi spokoju py-tanie, czemu ona to zrobiła? Wzięła coś, bo…??? Czasami dziwi mnie, jak ludzie nie potrafią korzystać z życia, ale tą drogą nie radzę iść nikomu… Jacek Wierzbowski, IID Cóż wiemy o miłości?



Kiedy zobaczyłam szczę-śliwe pary na  spacerze w parku, przypomniały mi się tegoroczne walentynki. Tego dnia – Świętego Wa-lentego - ludzie starają się okazać, jak umieją naj-lepiej, swoje uczucia. Za-kochani kupują sobie kwiaty, bombonierki, wy-bierają się razem na ko-lację. Chociaż to przede wszys-tkim na co dzień po-winniśmy o siebie dbać, a nie tylko od święta, czę-sto o tym zapominamy. To przecież nie jest za-leżne od stanu konta ban-kowego, czy możemy so-bie pozwolić na kupienie czegoś lub wyjść do takiej czy innej restauracji. Czasem wystarczy spacer, rozmowa, po prostu bycie ze sobą. Szczególnie za-pracowane małżeństwa czynią swoje życie nud-nym, nie potrafią znaleźć czasu dla siebie na-wzajem. Zabiegani zap-minają uśmiechnąć się do kochanej osoby, po-wiedzieć coś miłego, po-chwalić. Prawdziwa miłość jest bezwarunkowa i bardzo silna. Matki kochają nie za coś, tylko pomimo wszystko. Rodzice starają się zapewnić dziecku bez-pieczeństwo, opiekę i ma-terialny byt, lecz nie za-wsze to jest takie proste. Mimo wielu trosk i błędów dzieci zawsze są kochane przez rodziców. Ich wielka miłość wybacza wszystko, co stoi na przeszkodzie zaufaniu, przyjaźni ro-dziny. Miłość Ci wszystko wybaczy… W odróżnieniu od rodzi-ców, dzieci kochają mi-łością, która wynika z przywiązania i zależności od nich. Potomstwo rodzi się, wychowuje, dorasta i dorośleje pod pilnym okiem rodziców. W końcu opuszcza rodzinny dom, zakładając własne rodziny, układając życie po swo-jemu. Trudno dzieciom rozstawać się z dotych-czasową codziennością. Pomimo niezależności od rodziców, młodzi chęt-nie korzystają z ich po-mocy. Z upływem lat przychodzi pora, aby to  dzieci zajęły się rodzicami, towarzyszyły im do końca.



Kochamy także najlepszych kolegów. Dzięki zaufaniu oraz możliwości polegania na nich, mamy w nich oparcie. Co zro-bilibyśmy bez przyjaciół? Czujemy także miłość do zwierząt. Szczególnie psy przywiązują się do nas. Widząc panów ze swoimi psami na spa-cerze w parku, podziwiam ich cierpliwość. Myślę, że uczucie do pupilów, chociaż ta-kie inne, jest niepowtarzalne i niezwykłe. Pomimo trudności, pomimo upływającego czasu wciąż ich kochamy i niełatwo jest nam rozstawać się z nimi. Co to jest miłość? Patrząc na młode pary, które się kłócą i nie rozumieją siebie, myślę, że to jeszcze nie ta. To nie ta piękna, szalona, niespodziewana, praw-dziwa… To raczej tylko zauroczenie, przywiązanie. Jeżeli już teraz nie potrafią się zrozumieć i wciąż między nimi dochodzi do sprzeczek, dotyczących najczęściej drobnostek, ale jednak kłótni, to może lepiej się rozstać? Bo co będzie dalej, kiedy dojdą problemy życia codziennego? Gdzie jest szacunek, goto-wość do wyrzeczeń, wyrozumiałość, bez-interesowność? Miłość jest różnorodna – do drugiej ukochanej osoby, dzieci, rodziców, przyjaciół czy zwierząt. Wciąż okazuje się ona jednak wspaniała i mimo różnych przeszkód wytrwała, piękna. Ale co  zrobilibyśmy bez miłości? Co byłoby bez tak ważnego, cudownego uczucia? Wiemy o miłości teoretycznie dużo. Praktycznie wygląda to nieco inaczej. Często podejmujemy złe decyzje związane z miłością. Czujemy w sercu miłość, ale czasem jej nie rozumiemy. Ważna jest także miłość braterska. Teraz tak trudno ją spotkać – bezinteresowną, oddaną, szczerą. Większość ludzi jest egoistyczna, myśli o własnych korzyś-ciach. Kochać? W dzisiejszych czasach miłość do innych jest bardzo trudna. W pogoni za rządzącymi światem pie-niędzmi nie potrafimy się zatrzymać, pomyśleć, zastanowić się, czy kogoś nie skrzywdziliśmy, czy pomogliśmy, gdy tylko mogliśmy. Często nie zdajemy sobie sprawy z wielkiej miłości, jak uczucie Małego Księcia do Róży. Gdy jej zabraknie, dopiero dostrzegamy to,  co straciliśmy. Dlaczego dopiero wtedy? Powinniśmy doceniać miłość, póki możemy. Nie ma takiego człowieka na świecie, który nie chciałby być kochanym. Co najwyżej znajdą się tacy, którzy się do tego nie przyznają, ale w rzeczy-wistości czekają na miłość. Samotne osoby czują się zapomniane i nie-potrzebne. Chcą one znaleźć pomoc, oparcie u  przyjaciół, cieszyć się obecnością chociażby zwierzątka. Co zrobilibyśmy bez miłości? Miłość nie wybiera, przychodzi znienacka. Nie zawsze dobieramy sobie ludzi, których kochamy. Darzymy ich uczuciem za to, że po prostu są przy nas na dobre i na złe, a to jest najważniejsze. Nie zawsze potrafimy kochać. Musimy starać się robić to jak najlepiej. Powinniśmy dbać o dobro kochanych osób, pomagać im w potrzebie. Dbajmy o miłość, bo bez niej życie nie miałoby sensu. Maria Wierzejewska, IIIB Idzie lato !!!



Rower I nie tylko wycieczki rowerowe! Można się ścigać albo zagrać w ciekawą grę zwaną niewinnie rowerowym berkiem. Grę najlepiej urządzić na dużym ob-szarze nieprzecinanym ulicami. Jedna lub więcej osób to goniący. Liczą np. do stu, a re-szta rozjeżdża się z dala od goniącego. Goniący po zakończe-niu odliczania musi złapać uciekających, podjeżdżając na odle-głość maksymalnie 1 m. Ma na to  okre-ślony czas. Jeśli nie uda mu się, wszyscy wracają do  punktu startu. Osoba złapana również kieruje się w stronę startu. Można się ukrywać, będąc koło roweru lub na nim, lecz nie można wchodzić do budynków. Piłka nożna Poszukajcie w okolicy najbliższego Orlika lub urządźcie własne bo-isko. Rozgrywajcie me-cze, strzelajcie karne i po prostu dobrze się bawcie! Deskorolka, wrotki Szalejcie po całej dziel-nicy, urządzajcie kon-kursy wyczynowe, ści-gajcie się (uwaga na  kolana!). Koszykówka Siatkówka Kwadrant Miejsce do grania w ko-szykówkę lub króla (je-żeli nie znasz zasad, spytaj nauczycieli wf.) znajdziesz na terenie naszej szkoły i na większości placyków między blokami. Do gry w siatkówkę potrzebujesz odpowied-niej piłki i samej siatki. By ją rozwiesić, po-trzeba dwóch miejsc, aby ją zaczepić. Ide-alne miejsce to dwa słupki przed blokiem nr 11 na ulicy Chro-brego, gdzie znaj-dziecie również kosze do koszykówki, miejsce do grania w zbijaka lub tenisa, (tak, tak - do tenisa to te białe linie na asfalcie) oraz plac



zabaw (aby unie-ruchomić tam młodsze rodzeństwo). Zawody lekkoatletyczne można urządzić na na-szej szkolnej bieżni i okolicznych terenach zielonych. W ich skład mogą wejść m.in.: • skok w dal • bieg na 100m • bieg na 50m • biegi na ile chcecie metrów lub okrążeń • rzut kulą (piłką palantową) w dal Baseny Sprawdź koniecznie, w jakich godzinach w czasie wakacji oferują one bezpłatny wstęp za okazaniem legitymacji szkolnej. Przykładowo kryta pływalnia MOSiR przy ul. Bażyńskich 9/17 będzie dostępna za darmo w lipcu od poniedziałku do piątku w godzinach od 10.20 do 14.30. Lato to piękny okres, więc postarajmy się go  dobrze wykorzy-stać. Komputer i telewizję zostawmy na deszczowe dni i długie zimowe wie-czory. Nie zapomi-najmy też o cie-kawych książkach (przykład na stro-nie 32)! Artur Paczuski, IIA Mistrzowie pędzla na boisku
Ora et labora czyli módl się i pracuj


Po tegorocznych re-kolekcjach wielko-postnych wszyscy rozeszli się do do-mów, ale nie nasi malarze. Tak jak można było się spodziewać, szkoła wydała krocie, aby zatrudnić specjalis-tów do malowania sali. Płacono im nie czym innym, jak punktami, z czego jasno wynika, że… salę malowali sami uczniowie. No bo kim jest Krzysztof No-wak? Oczywiście głó- wnym specjalistą od wyznaczania linii. A Jacek Wierzbow-ski? Macie całkowitą rację! Niezastą-pionym fachowcem od  przyklejania ta-śmy. Jesteście na-prawdę świetni w zgadywaniu! To oni z pomocą Jędrka Se-rockiego i Jakuba Żaka, a pod dowódz- twem Pana Andrzeja Dury, osiągnęli po-ziom mistrzowski. Dowody do  wglądu w sali gimnastycznej. Zapraszamy! Jacek Wierzbowski, IID Piłkarska elita



Nasza szkoła należy do elity, to trzeba przy-znać. Aż trzy osoby z na-szej szkoły reprezentowały Toruń na Mini Euro 2012 województwa kujawsko-pomorskiego. Byli to  Adrian Ruciński, Artur Słupski i Jacek Wierzbow-ski. Jak na dziesięcio-osobowy skład to dużo, a że zespół z Torunia był bezkonkurencyjny, zaś nasi zawodnicy byli w nim znaczącymi postaciami, można być dumnym. W finałowym starciu roz-gromili aż  8:2 Lidera Wło-cławek. Oczywiście trene-rem był nie kto inny, jak nasz nauczyciel WF - Pan Andrzej Dura. Pozostaje nam razem z nimi cieszyć się i oglądać ich w akcji. Jacek Wierzbowski, IID Biegacze w Wejherowie



W dniach 25-27.05.2012r. w Wejherowie odbyły się trzy-etapowe biegi na orientację. Zawody odbyły się w różnych kategoriach wiekowych - ja startowałem w M16. Trasa liczyła: 1.etap-4 km, 2.etap- 4,2km, 3.etap-5,8km. Warunki pogodowe były bardzo dobre, bo nie padało, ale na trasie czekały różne niespodzianki, np. bagna, chaszcze, strumyki, dołki, góry itp. Każdy z uczestników startował o wy-znaczonej godzinie. Miałem następujące czasy: 1. etap 17:01, 2. etap 10:26, 3. etap 10:12. Podsumowując, zawody były bardzo udane, wszyscy u-kończyli swoje biegi, ale gdyby nie Pan Wojciech Kluska, nie dojechalibyśmy na nie. Polecam wszystkim biegi, ponieważ jest to świetny sposób na uprawianie sportu, co w dodatku daje świetną kondycję fizyczną i psychiczną. ZAPRASZAM DO BIEGANIA! Artur Słupski, II D 18 czerwca 2012



W tym roku w ramach obchodów Dnia Zrówno-ważonego Rozwoju uczes-tniczyliśmy w żywej lekcji przyrody (zob. s.4-5) oraz w zajęciach terenowych „Marsz po zdrowie”. Mo-gliśmy też zbadać nasze nawyki żywieniowe, kon-struując klasowe piramidy zdrowia (Oj, daleko nam do ideału!) i obliczając swoje BMI (Z tym było nieco lepiej ;). Niestety o-kazało się również, że  większość z nas nie jest miłośnikami aktywnego wypoczynku - komputer zdecydowanie wygrywa z pilką :(. Zabawiliśmy się też w copywriterów, wy-myślając hasła reklamo-we. Ostatnim punktem programu były wybory na opiekunów Samorządu. Mamy więc od przyszłego roku potężny potencjał w postaci 4 opiekunów: p. Artur Buczkowski p. Tomasz Hajdas p. Agnieszka Rok p. Bartłomiej Wróblewski To wróży bardzo dobrze ;) EURO spoko



EURO nadeszło wielkimi krokami. Przygotowa-nia do tej imprezy trwały od wielu miesię-cy. Na kilka dni przed mistrzostwami były  niemalże gorączkowe. Pomimo tego wiele osób uważa, że Polska nie jest przygotowana na tego typu wydarze-nie. Władze miast bio-rących udział w orga-nizacji imprezy prowa-dziły spotkania z przed-siębiorcami, strażą miejską i policją. Otrzegały przed za-grożeniami wynikają-cymi ze specyfiki im-prez masowych, ponie-waż w czasie owych imprez często dochodzi do wielu bójek, kra-dzieży i wypadków. Na-tychmiast nasuwa się pytanie: czy społe-czeństwo polskie goto-we jest na takie wy-zwanie? Oczywiście ki-bice odpowiedzą, że  tak, że mają już ku-pione barwniki do malowania twarzy na kolor biało - czer-wony, szaliki, czapki i inne gadżety. Jednak duża część społecze-ństwa będzie sparaliżo-wana nową sytuacją. Nie oszukujmy się, przecież większość Polaków nie będzie mogła albo nie będzie chciała uczestniczyć w tym wydarzeniu. Ce-ny żywności, alkoholu, noclegów gwałtownie rosną tylko dlatego, że ktoś musi zarobić, zwłaszcza na zagrani-cznych kibicach. Jednak uderzy to przede wszy-stkim w kieszeń pol-skiego kibica. EURO przecież niewątpliwie służy zarobkowi. Zaro-bią specjaliści od ob-sługi imprez, puby, restauracje, hotele oraz osoby przedsiębiorcze, czyli tzw. koniki, sprzedając bilety po za-wyżonej cenie. Wła-ściwie nie ma się



czemu dziwić, bo jest to doskonała okazja do biznesu. Polska jako kraj o wysokim bezrobociu niewątpliwie będzie miała z organizacji EURO zyski. Zostały wybudowane autostrady, nowoczesne obiekty sportowe, które po EURO dalej mogą pełnić swoją funkcję. Pojawia się jednak pytanie: czy Polskę stać na utrzymanie tak kosztownych kompleksów sportowych? Przedstawiony przeze mnie obraz EURO jest nieco pesymistyczny, ale i tak przecież „cieszą się Polacy, cieszy Ukraina”. Kinga Szymborska, IIIA W pogoni za peletonem



Artur Sak: Witam, Julku. Chciałbym dowiedzieć się, jak sam siebie postrze-gasz i jak teraz patrzysz na swoją karierę spor-towca z perspektywy mi-nionych lat.  Juliusz Firkowski: Cześć, długo nie rozmawialiśmy. A.S.: Zgodzisz się o-powiedzieć o swojej przy-godzie z kolarstwem? J.F.: Jestem mile za-skoczony. Byłem takim trochę podwórkowym ko-larzem. A.S.: Jesteś jedną z naj-ciekawszych osób, jakie znam. J.F.: Cieszę się z tego wyniku. A.S.: Julku, pamiętasz, kiedy zacząłeś interesować się kolarstwem? J.F.: Byłem kolarzem już w  poprzednim życiu (śmiech) i w moim na-stępnym zrobiłbym to le-piej. A.S.: Tak na poważnie, kiedy kolarstwo stało się dla Ciebie sportem? J.F.: Kiedy poznanie świata stało się dla mnie decydującym dopingiem. Był to przełom lat 60. i 70. A.S.:Co uważasz za swoje największe osiągnięcie? J.F.: Nie osiągnąłem tego, co chciałem. Najlepiej od-daje to tytuł artykułu, który w związku z moją osobą ukazał się w komu-nistycznej „Trybunie Ludu”  ,,W pogoni za peletonem”. To tak jakby o mnie. A.S.: W latach Twojej młodości trudno było robić coś ciekawego i wyrwać się z Polski, a jednak Ty znalazłeś sposób, który   jak myślę - był też i jest Twoją życiową pasją. J.F.: To się zgadza i w ten sposób zawaliłem szkołę. Zdecydowałem się na sport, bo to dało mi w tym czasie większą szansę na odbicie się. A.S.: Nie żałujesz, że po-święciłeś się bez reszty kolarstwu? J.F.:  Oczywiście, że nie. A.S.: Czym zajmujesz się obecnie zawodowo i czy sprawia Ci  to przyjem-ność? J.F.:  Mój obecny zawód, można powiedzieć, to po trosze wszystkiego. A.S.: Słyszałem, że zaj-mujesz się motoryzacją. J.F.:  Tak, zgadza się.



A.S.:  Wiem, że jesteś gorącym zwolennikiem ekologicznych pojaz-dów... Trochę się to kłóci… J.F.: Dlatego jeżdżę do pracy rowerem. A.S.:  Czy poświęcasz się jeszcze Twojej pasji kolarskiej? J.F.:  Oczywiście nie zapomniałem o kolar-stwie, ale jeżdżę tylko dla przyjemności, no i dla zdrowia, bo jako były kolarz jestem skazany na jeżdżenie rowerem. Po prostu bez roweru czuję się źle. A.S.: Gdybyś mógł cofnąć czas, zawaliłbyś szkołę dla sportu? J.F.:  Miałeś kiedyś takie uczucie, jadąc rowerem, że jesteś taki niezależny, że możesz jechać, gdzie chcesz, nic Cię nie ogranicza? To  uczucie sprawia właśnie, że rower to moja pasja. A.S.:  Dziękuję Ci,  Jul-ku, za wywiad i życzę jeszcze wielu lat spełniania się w Twojej pasji. J.F.:  Do zobaczenia. Wywiad z Juliuszem Firkowskim, jednym z najlepszych kolarzy szosowych Lu-belszczyzny, wielokrot-nym reprezentantem Polski, obecnie miesz-kającym w Niemczech przeprowadził Artur Sak. CASTLEVANIA: LORDS OF SHADOW



Castlevania to  slasher, czyli gatunek gry, w któ-rej będziemy mieli okazję posiekać setki przeciw-ników, obserwując przy tym ścieżkę głównego bo-hatera, Gabriela Belmont - członka Bractwa Światła, zakonu rycerzy powoła-nego do walki z potwo-rami. Głównym celem Gabriela jest pokonanie Władców Ciemności, by  skompletować maskę, któ-ra ponoć ma moc wskrze-szenia, i  odzyskać żonę porwaną przez ciemność. Wszystko to  zostało przedstawione w formie księgi czytanej przez narratora przed roz-poczęciem poziomu. Gra to przede wszystkim walka z ogromną liczbą przeciwników różnego ro-dzaju. Poczynając od wampirów po  wilkołaki, a kończąc na ożywionych strachach na wróble czy ogromnych golemach. Do zwalczania tych upio-rów Belmont posłuży się bojowym krzyżem zakoń-czonym łańcuchem. Tę  broń główną będziemy mogli rozwijać w trakcie gry przy specjalnych kapliczkach. Bohater dysponuje kilkoma po-bocznymi typami broni, takimi jak: sztylety do rzucania, buteleczki wody święconej lub małe wróżki mogące odwrócić uwagę przeciwnika. Osta-tnią bronią jest kryształ, przy użyciu którego bę-dziemy mogli przywołać ogromnego demona i poz-być się zagrożenia. Ga-briel dysponuje także dwoma rodzajami mocy. Magią światła oraz cienia. Kiedy aktywujemy pierw-szą, każdy cios zadany przeciwnikowi zregeneruje zdrowie, kiedy użyjemy tej drugiej, będziemy zadawać większe obraże-nia. Walka to standardowo szybke oraz silne ciosy, które będziemy mogli łączyć w kombinacje, wy-kupując je w księdze u-miejętności za punkty do-świadczenia. Siekanie wampirów nie jest bez-myślne ani zbyt łatwe. Na normalnym poziomie trudności nawet po-mniejszy przeciwnik może sprawić trudność. Do po-jedynków nierzadko

Jeśli mroczne klima-ty, potwory i potrze-ba wykazania się zręcznością podczas grania to coś, co  lu-bicie, sięgnijcie po grę Castlevania: Lords of  Shadow. Tytuł ukazał się na PS3 i XBOX360. Adam Grześkowiak, Damian Czapski, IID

musimy podejść taktycznie, pamiętając o ciągłych unikach i blokowaniu ciosów, a także o odpowiednim wykorzystywaniu mocy. Typów przeciwników jest bardzo wiele, a każdy wymaga innego podejścia. Jednak tym, co w rozgrywce najbardziej emocjonuje, są walki z bossami. W grze spotkamy między innymi: kamienne tytany, piekielnego rzeźnika czy dwa uskrzydlone wampiry. Każdy z nich jest oczywiście większy niż my. W przypadku tytana będziemy musieli się na niego wspiąć i zniszczyć witalne punkty na jego ciele, uważając przy tym, by nie upaść, co często wiąże się z sekwencją QTE(Quick Time Event ). Podczas przygody napotkamy zagadki logiczne. Nie wszystkie z nich są łatwe. Do ich rozwiązania posłużymy się czasami magicznymi umiejętnościami, ale czasami tylko i wyłącznie rozumem. Będziemy mieli okazję pogłówkować, będąc umie-szczonym we wnętrzu pozytywki. Żeby znaleźć wyjście z tego labiryntu mechanizmów, zagramy kilka melodii w odpowiedniej kolejności, aby otworzyła się konkretna droga. Jeśli nie lubimy tego typu zagadek, zawsze możemy odblokować gotowe rozwiązanie po przeczytaniu zwoju zebranego ze zwłok innego członka zakonu. Jeśli jednak to zrobimy, nie uzyskamy punktów doświadczenia za rozwiązanie zagadki. Na pochwałę zasługują projekty poziomów i ich oprawa graficzna. Będziemy się poruszać po zamarzniętych jeziorach i pokrytych śniegiem lasach. Na ekrany naszych telewizorów spadnie wtedy kilka płatków, które po chwili stopnieją. Mamy też dżunglę z toksycznymi bagnami lub zamek lorda wampirów, rodem z filmów o Draculi. Modele postaci wykonane są z najmniejszymi szczegółami i pomysłowością. Chyba każdy fan tego typu klimatów doceni chodzącą trumnę, atakującą ciemnymi mackami. Większych błędów tu nie znajdziemy. Może poza tym, że czasami przeciwnicy mogą się zaciąć w miejscu i będziemy musieli wczytać grę. Nie pomaga także kamera. Ta stawia nas często w złym ujęciu, a wtedy walka i przeskakiwanie nad przepaściami mogą sprawić problemy. Gra nie została spolszczona. Jeśli jednak znacie angielski, chociaż na podstawowym poziomie, nie powin-niście mieć problemów ze zrozumieniem fabuły. Do poczytania...
Ostatnio przeczytałem książkę Johna Flanagana „Zwiadowcy” o podtytule „Ruiny Gorlanu”


Książka ta opowiada o osieroconym chłopcu, który wstąpił do elitarnej jednostki zwiadowców. Ma ona za zadanie pilnować porządku w królestwie Aurelian. Każdy ze zwia-dowców jest pomysłowy, porusza się bezszelestnie i jest mistrzem łucznictwa. Willa, naszego głównego bohatera, poznajemy w wieku 15 lat niedługo przed dniem wyboru. Od tego dnia zależy całe jego dalsze życie. Chłopak od zawsze chciał zostać rycerzem, lecz nie jest to mu dane. Jego wątła budowa ciała nie pozwala mu na to  wszyscy mistrzowie odrzucają go jako ucznia. Will myśli, że już zawsze będzie nikim, jednak nieoczekiwany zwrot akcji pozwala Willowi zostać zwiadowcą. Zwiadowca Halt, żywa legenda, bierze go pod swoje skrzydła jako ucznia. Chłopak musi ciężko pracować, lecz podoba mu się to. Will szybko zdobywa popularność, udowadniając, że mistrz nie pomylił się, biorąc go na nauki. Warto też wspomnieć o najlepszym przyjacielu Willa, Horacem, który jest jednocześnie jego największym wrogiem z lat dzieciństwa. Horace jest rówieśnikiem Willa i udaje mu się spełnić jego największe marzenie, by zostać rycerzem. Will przeżywa wiele przygód, jednak największą popularność zdobył, ratując swojego mistrza przed Kalkarami, które są sługami rycerza wygnańca, Morgarata. Młody zwiadowca staje przed wieloma wyborami, jednak najtrudniejszą decyzją jest propozycja zostania rycerzem. Czy Will zostanie rycerzem, czy może dalej będzie kontynuował naukę jako zwiadowca, to już musicie sprawdzić sami. Krzysztof Nowak, IID