Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Buty emu



– prawdziwe objawienie zeszłego sezonu. Trend, który w krótkim czasie opanował umy-sły wielu nastoletnich, jak i starszych konsu-mentek. Przed tabu-nem potencjalnych posiadaczek tego jakże cudownego obuwia wy-rósł jednakże jeden problem. Cena! W naj-lepszym wypadku jest to około 300 zł za parę. Jednak wraz z wyso-kością buta, jak i liczbą fikuśnych dodatków (pompony, frędzelki, skuwki, zameczki czy też najczęściej zwykłe futerko) ceny rosną do niebotycznej wręcz kwoty 1100 zł. Drogo? No i tu zaczyna się na-sze rodzime kombino-wanie. Naprzeciw ocze-kiwaniom zdespero-wanego tłumu wyszły wielkie sieci handlowe z „Lidlem” i „Biedronką” na czele. No bo po cóż płacić 400 zł za porząd-ne, nieprzemakalne, ciepłe i wygodne buty z Australii, skoro za 30 zł można dostać „wspa-niałe”, rozłażące się, bezkształtne (nie-ważne, czy but założymy na prawą, czy na lewą nogę – „kom-fort” użytkowania po-zostaje niezmienny) i w pełni przemakalne „coś” absolutnie nie-nadające się na nasze zimowe warunki. Czyż to nie jest cudowne, iż wydatek rzędu 20-30 zł może sprawić, że do-póki nasz wspaniały



zamiennik nie ulegnie całkowitemu zniszczeniu (według opinii w Internecie, jak i własnych obser-wacji czas ten to ok. 2 tygodni), możemy czuć się modnymi? Ale przyjrzyjmy się dokładniej pochodzeniu tej „mody”. Pierwotnie buty owe powstały z przeznaczeniem dla surferów z Australii, którym nogi marzły od wody mającej średnio 15-20 stopni (w takiej wodzie kąpieli zażywają ludzie nad Bałtykiem). No więc jakim prawem buty nieprzewidziane na zimowe warunki, nieprzemakalne i z doskonałą po-deszwą ewoluowały w twór, który może służyć jedynie do chodzenia po domu, a jednak na przekór zdro-wemu rozsądkowi opanował rynek kozaków zimowych? Ot  przykład triumfu mody nad praktycznością. Uwaga! Felieton porusza jedynie problem ślepego podążania za modą i nie ma na celu negowania wartości oryginalnych butów EMU czy UGG. Autor nie wątpi w prak-tyczność czy wygodę ww. obu-wia. Szymon, IIIA Mikołaje na start!



4 grudnia 2011r. odbył się w Toruniu IX Półmaraton Świętych Mikołajów. Około 1800 biegaczy ubranych w czapki św. Mikołaja pojawiło się na ulicach Torunia. Imprezę zorgani-zowało Stowarzyszenie Kultury Fizycznej "Maraton Toruński". Bieg jest im-prezą dobroczynną: część wpisowego przekazywana jest dzieciom z domów dziecka, w czasie biegu zbierane są też upominki dla podopiecznych tych placówek (w tym roku dwa autokary darów). Biegacze, zakładając od-powiednie koszulki z napisami, promują akcje dobroczynne. Przy przygotowaniu półmaratonu pomagało również ok. 150 wolon-tariuszy, w większości z naszej szkoły. Ich zadaniem było wskazy-wanie kierunku, po-dawanie napojów, bana-nów i batoników oraz   wręczanie medali w kształcie dzwonka biegaczom kończącym półmaraton, zaś po im-prezie sprzątanie trasy usłanej kubeczkami. Uczestnicy wyruszyli z Nowego Rynku. Metę zlokalizowano na stadio-nie miejskim przy ul. Bema. Tylko 3 osoby nie ukończyły półmaratonu. Pogoda, wbrew prze-widywaniom, dopisała. Temperatura mimo grud-niowego terminu sprzy-jała uczestnikom biegu. Mamy nadzieję, że za rok impreza odbędzie się równie sprawnie. Agnieszka Rawska Czy wiesz, że... - długość trasy półmaratonu to 21 098 m - biegacze zjedli ok. 200 kg bananów, wypili ok. 150 l herbaty i 300 l innych napojów, zużyto ok. 6000 kubków (które musieliśmy pozbierać :) - w pierwszym PŚM brało udział około 170 biegaczy, czyli 10 razy mniej. Co słychać w Samorządzie?
Na świętego Andrzeja... i nie tylko


24 listopada (z lekkim wyprzedzeniem ze względu na nad-chodzący adwent) święto-waliśmy andrzejki. Wie-czór zdominowały tańce i wróżby z kart, kości oraz zapałek. Tradycyjnie już prze-prowadzono wielki kon-kurs Uciekająca ciżemka. Czworo szczęśliwców otrzymało jednodniowy certyfikat zwalniający z odpytywania i kartkówek. Warto dodać, że frek-wencja była wyższa niż na poprzednich po-tańcówkach. Uczestnicy bawili się świetnie - oby ta tendencja utrzymała się. Dochód z imprezy (ok. 70 zł) przeznaczono na akcję "Góra Grosza". Od połowy listopada trwa zbiórka karmy oraz posłań (koce, kołdry, śpiwory, ręczniki itp.) dla pensjonariuszy schroniska dla zwie-rząt. Dary można składać w bibliotece szkolnej. Zakończyła się zbiórka upominków świątecznych dla mieszkańców domu dziecka. Zbierano nowe zabawki, kosmetyki oraz ubrania. Uczniowie gim-nazjum niestety tym razem nie wykazali się ofiarnością. Darów było zaledwie kilkanaście, dar-czyńców kilku. Miejmy nadzieję, że przy kolej-nych tego typu akcjach będzie znacznie lepiej! Opiekunowie SU Dla smakoszy...
Przepis na tradycyjny piernik


Piernik jest jednym ze świątecznych ciast kuchni staropolskiej. Specyficzny smak i aromat nadają mu miód i przyprawy korzenne – cynamon, goździki, imbir, kardomon, gałka muszkatołowa. Każdego roku na święta piekę go z mamą. Składniki: 0,5 kg mąki, koniecznie żytniej 1 paczka przypraw do piernika 1 szklanka cukru 1 szklanka miodu 0,5 kostki margaryny 2 jajka 2 łyżeczki sody rodzynki (według uznania) orzechy włoskie (według uznania) Tłuszcz, cukier i miód należy rozpuścić w garnku. Odstawić do wystygnięcia. Do miski przesiać mąkę, dodać przyprawy, rodzynki, orzechy, jajka i sodę rozpuszczoną w pół szklanki wody. Wszystko porządnie wymieszać. Wlać ostudzony tłuszcz z cukrem i miodem. Wyrobić ciasto. Piec początkowo w średnio gorącym piekarniku ok. 20 minut, a po wyrośnięciu ciasta zwiększyć temperaturę i piec jeszcze 40 minut. Smacznego! W następnym numerze podam przepis na ciasto cynamonowe z jabłkami (zawsze się udaje). Ania Michalska Dragon Age: Początek (PS3)



Ferelden - kraina za-mieszkana przez Ludzi panujących na powie-rzchni, Krasnoludy z sie-dzibą w podziemnym Orzammarze, Elfy ucie-miężone przez naszą rasę i Magów zamkniętych w wieży pod nadzorem Templariuszy. Nad nimi wszystkimi wisi groźba kolejnej Plagi Mrocznego Pomiotu dowodzonej przez Arcydemona. Pladze przeciwstawić może się wyłącznie Szara Straż - wojownicy walczący o po-kój w Fereldenie. Jaka jest nasza rola? Tego dowiecie się za chwilę. Jako że Dragon Age jest grą RPG, przygodę roz-poczynamy od stworzenia postaci. Wybieramy wy-gląd, klasę, rasę i - co ważne - miejsce po-chodzenia. Gra ma aż sześć różnych początków. W zależności od tego, skąd pochodzimy i kim jesteśmy, inaczej roz-pocznie się nasza historia. Kiedy jednak w końcu stajemy się Szarym Strażnikiem, przygoda to-czy się tak samo dla każdego z nas. Zbieramy drużynę i tutaj zaczyna się prawdziwe RPG. Rozgrywka jest tra-dycyjnie przepełniona dia-logami, eksploracją świa-ta, statystykami ekwi-punku i oczywiście walką. Ten element jest dość dobrze przemyślany. Kontrolę mamy nad wszystkimi członkami drużyny, możemy szybko przełączać się między nimi. Otwierając menu aktywnej pauzy, mamy szybki dostęp do umie-jętności, mikstur i taktyk, co pozwoli mądrze podejść do każdego starcia - są one dość wymagające, system się przydaje. Po świecie poruszamy się dość swobodnie, wy-bierając lokację z mapy. W trakcie podróży napoty-kamy małe grupy wrogów. Interfejs jest dość przejrzysty. Łatwo jest się w nim odnaleźć, więc dość dobrze sprawdza się na konsolach. Jeśli chodzi o udźwię-kowienie, gra została w pełni spolszczona. Mo-żemy tu usłyszeć między innymi Piotra Fron-czewskiego. Ścieżka dźwiękowa zawiera wiele chóralnych utworów ro-dem z Władcy Pierścieni, co na pewno pomaga lepiej wczuć się w klimat fantasy.



Oprawa graficzna nie stoi na zbyt wysokim poziomie, nie możemy w tym względzie liczyć na wyjątkowe dozna-nia. Modele postaci wyglądają przeciętnie. Tak samo prezentuje się otoczenie. Jeśli podejdziemy bliżej, da  się zauważyć nie-doróbki. Zdarzają się jednak ciekawe efekty, takie jak wszechobecne plamy krwi na ubraniu po każdej walce, nawet z małym szczurem. Trzeba jednak za-znaczyć, że w recenzji oparliśmy się o wersję konsolową, sprawa ma się lepiej na do-brym komputerze. Kończąc: jeżeli jesteś-cie fanami prawdzi-wego, staroszkolnego RPG, lubicie zagłębić się w poznawaniu fa-buły, nie rażą Was błędy graficzne i ocze-kujecie bardzo długich posiedzeń przed kon-solą lub monitorem, niewątpliwie jest to tytuł dla Was. Jeśli jednak nie lubicie gier tego typu i wolicie wartką akcję od długich dialogów oraz setek zadań pobocznych, raczej nie sięgajcie po tę grę lub dobrze zastanówcie się przed zakupem. Adam Grześkowiak, Damian Czapski Z przymrużeniem oka...



• Strzelec 23.11.-21.12. Podczas tegorocznych świąt szczególnie zadbaj o swój ubiór. Te same jeansy co zawsze i znisz-czona bluza nie są dobrym pomysłem na rodzinną Wigilię. Pomyśl o kra-wacie lub eleganckiej sukience;) • Skorpion 24.10.-22.11. Pesymizm zdecydowanie nie pasuje do świątecz-nego, radosnego klimatu;) Postaraj się być zawsze uśmiechnięty i nie pokazuj wszystkim swoich kolej-nych fochów… Doprowadź się do porządku!!! • Waga 24.09.-23.10. Nie spędzaj kolejnych świąt, oglądając „Kevina samego w domu”… Za-opatrz się w dobrą książkę lub kilka nowych ko-medii;) Postaraj się, by tegoroczne święta nie były nudne, tylko ciekawe i zabawne;) • Panna 24.08.-23.09. Nie ukrywajmy – uwiel-biasz świąteczne pierogi, czerwony barszcz czy pachnącego karpia… Jednak uważaj na swą figurę, gdyż może ona na tym ucierpieć… Odro-bina codziennego ruchu na pewno nie zaszkodzi;) • Lew 24.07.-23.08. Jedyne, na co liczysz w te święta, to prezenty… A czy sam pamiętasz, by dać coś bliskim? Przynajmniej raz w roku postaraj się nie być materialistą i ciesz się czasem spędzonym z ro-dziną;) • Rak 22.06.-23.07. No cóż, te Święta będą dla Ciebie prawdziwym dra-matem… Dostaniesz kolej-ny sweterek w renifery i kilka dni z rzędu będziesz wysłuchiwał od babci, jak bardzo urosłeś… No cóż… Los się do Ciebie nie uśmiechnie… • Bliźnięta 22.05.-21.06. Jesteś oczarowany świąte-cznymi wyprzedażami i promocjami!!! Skarbonka już dawno rozbita, ale Ty ciągle myślisz, skąd można jeszcze zdobyć kasę. Człowieku, opa-miętaj się!!! Święta to nie tylko zakupy!!! • Byk 21.04.-21.05. Święta to dla Ciebie ide-alny czas na miłość. Nie



bój się powiedzieć o swoich uczuciach, gdyż na pewno nie spotkasz się z odrzuceniem. Jednak nie bądź zbyt nachalny, gdyż jest to niegrzeczne… • Baran 21.03.-20.04. Szczerze mówiąc, święta są wprost stworzone dla Ciebie!!! Będziesz się wspaniale bawić, od-poczniesz i nawet św. Mi-kołaj Ci dogodzi!!! To  bę-dą jedne z najlepszych świąt w Twoim życiu!!! No cóż, tylko poza-zdrościć…;) • Ryby 20.02.-20.03. Zaangażuj się w świą-teczne porządki oraz ubie-ranie choinki! Sprawi Ci to wiele radości oraz poprawi kontakty z bliskimi;) O-prócz tego świąteczny karp będzie w końcu tak przyprawiony, jak Ty lu-bisz;) • Wodnik 20.01.-19.02. Przynajmniej na te kilka świątecznych dni zapomnij o nauce… Mimo że w osta-tnim czasie przeżyłeś wiele sprawdzianów, w styczniu czekają Cię kolejne, trochę odpoczynku na pewno Ci nie zaszkodzi;) • Koziorożec 22.12.-19.01 Podczas tegorocznych świąt poświęć trochę cza-su przyjaciołom;) Poma-gają Ci w każdym trud-nym dla Ciebie momencie, więc podziękuj im choćby własnoręcznie zrobioną kartką;) Na pewno to do-cenią;) Wróżka Lukrecja ;) Pomyśl życzenie

Na jesiennym i zimowym niebie

Zachęcam do wyjścia w pogodną noc poza światła miasta, gdyż od 7 do 21 grudnia będzie mo-żna zaobserwować nie-zwykłe zjawisko "deszczu meteorytów’’, a miano-wicie Geminidów. Gemini-dy to jeden z licznych ro-jów meteorów (i jeden z największych) - w ciągu godziny spada ok.120 fragmentów materii międzyplanetarnej, czyli średnio 2 na minutę. Naj-większa aktywność jest 14 grudnia. Jak sama nazwa wskazuje Geminidy (gemini po łacinie to bliźnięta) pojawią się blisko gwiazdozbioru Bliźniąt. Czym są te, spadające "gwiazdy’’? To nic innego jak meteor, czyli kosmiczny "śmieć’’ - odłamek skalny, naj-częściej pochodzący z komety lub powstały podczas procesu powsta-wania planet. Meteor, wpadając do ziemskiej atmosfery, rozgrzewa się, topi i spala, co daje efekt świetlistych kreśleń na nocnym niebie. Mete-orów nie można mylić z meteorytami. Meteoryty to meteory, które przedarły się przez atmosferę i spadły na Zie-mię. Szacuje się, że rocz-nie spada na naszą pla-netę ok. pięć ton materii międzyplanetarnej, z cze-go większość dociera w postaci pyłu. Jeżeli nie zdążycie lub nie będziecie mieli okazji zobaczyć Geminidów - nie martwcie się! Od 17 do 26 grudnia będzie można dostrzec Ursydy (10 meteorów na godzinę), które pojawiają się w pobliżu Małej Niedźwie-dzicy (Ursa Minor). Życzymy udanych obserwacji. Artur Paczuski Wspomnienie jesiennego liścia...



Nie chcę Wam zdradzać na początku, kim jestem. Powiedzmy, że jestem kimś, kogo mijacie nie-zauważenie, bądź prze-chodzicie po mnie, spra-wiając mi tym ból. Są też inni, dla których mógłbym być przyjacielem. Między innymi dzieci. Mieszkam na drzewie i jestem z tego bardzo zadowolony. Mam raczej spokojną i nie-konfliktową naturę. Nie-którzy, ci bardziej wojow-niczy, kłócą się i w rezul-tacie spadają na ziemię. Ale przejdźmy do pro-blemu, który chciałem poruszyć. A mianowicie tego,  iż ludzie tak mar-nują to,  że mogą ze sobą rozmawiać, bo zamiast mówić sobie same miłe słowa, potrafią się ranić i rzucać wyzwiskami. Nie wiedzą, że słowa często ranią bardziej niż ciosy nożem. Mają ręce i po-winni nimi czynić tylko do-bro. Niestety. Nieraz wi-działem napad na starusz-kę czy kłótnie zakochanych w sobie lu-dzi. A przecież tak łatwo i przyjemnie jest podejść do kogoś bliskiego i zwy-czajnie go przytulić. Potrafią chodzić, więc powinni robić to wciąż, aż do znudzenia. Oczy-wiście są tacy, co to wy-korzystują, ale i tacy, co  potrafią tylko leżeć brzu-chem do góry na kanapie przed telewizorem. Zastanawiacie się pewnie, skąd mogę tyle wiedzieć o ludziach, skoro miesz-kam na drzewie... Ja po prostu przysłuchuję się, o czym rozmawiają, i tak na przykład dowiedziałem się o komputerach. Opowiem wam pewną historię. O ludziach… Przyszedłem na świat wiosną, miałem wtedy piękną naprężoną skórę i byłem pełny sił. Chciałem poznawać otaczający mnie świat. Pod moim drzewem stała ławka. Nie za wielka. Zwyczajna, stara, drew-niana ławka. Kiedyś miała kolor zielony, teraz popisana była przez chuli-ganów. Zakochane pary drążyły w niej swoje ini-cjały. Właśnie jedną z tych par byli Agata i Maciej. Mieli małą córeczkę Majkę. Przychodzili codziennie o 11.00. Nie wiem, gdzie pracowali i czy w ogóle gdzieś pracowali. Siadali na ławce i rozmawiali. Bardzo długo o błahost-kach i o sprawach waż-niejszych.



Często sympatycznie przekomarzali się. Zawsze, kiedy kończyli, wybuchali rados-nym śmiechem. Z córeczką przychodzili tylko w piątki i niedziele. Minęła wiosna, zaczęło się lato, a oni nie przestawali przychodzić. Umieli doskonale wykorzystać dary dane im przez Boga. Nigdy nie widziałem, by Maciej był nie-grzeczny bądź wulgarny w stosunku do Agaty. W każdym jego ruchu było tyle delikatności, ile w muśnięciu piórka o dłoń. Dziewczyna odwdzięczała mu się ciepłymi słowami i czułymi pocałunkami. Miałem wrażenie, że  wciąż na swój widok czują motyle w brzuchu i fale gorąca. Była to naprawdę piękna miłość i choć nie potrafiłem tego do końca wyjaśnić, ja też zapragnąłem miłości. Rozejrzałem się dookoła. Obok mnie zauważyłem kogoś, kogo wcześniej nie dostrzegłem. Była w moim wieku i przyjaźnie się uśmiechała. Czekałem na wiatr, bo tylko kiedy wiał mogliśmy się porozumiewać. Wreszcie nastąpiła ta chwila. Z północy wiał mocny, ale przyjemnie orzeźwiający wiatr.  - Jak się masz?- zawołałem. Na początku nie zwróciła na mnie uwagi, dopiero kiedy zauważyła, że jej się przyglądam, odparła: - Bardzo dobrze. Czy ty również za-uważyłeś tę parę, która przychodzi tu  codziennie o 11.00? -  Maćka i Agatę, tak? - Owszem, właśnie ich mam na myśli. Przedstawiłem jej swoją tezę na temat ludzi. Przytaknęła mi i odpowiedziała:  - Masz rację, tak wielu ludzi marnuje czas, siedząc w domach i faszerując się tą chorą treścią z głupich kreskówek bądź ucząc się przemocy w grach na kompu-terze. Czy nie przyjemniej jest przyjść sobie do parku i usiąść na ławce... Po-rozmawiać o tym, co nas trapi, i o tym, co cieszy. Jak wielu ludzi nie zwraca uwagi na tęczę, a przecież jest taka śliczna… Księżyc również zachwyca swym pięknem i spokojem. A gwiazdy tak przyjaźnie patrzą na nas z góry.  - Tak. I czy to nie cudowne uczucie wyjść na dwór, kiedy pada? Chociaż raz poskakać po kałużach jak małe dzieci. Albo przejść się po parku i popatrzeć na te stare drzewa, które zachwycają swą wiecznością. Po moich słowach wiatr powiał ostatni raz i nie zdążyłem już nic powiedzieć, ale czułem, że ona była moją bratnią duszą. Za każdym razem, kiedy przychodził Maciej z Agatą, spoglądaliśmy na siebie radośnie. I nagle nastała jesień. Przyszła bardzo szybko. Nie byłem już taki sprawny jak latem. Niektóre żyłki mi popękały, skóra żółkła i brązowiała niczym ludziom na starość. Przynajmniej częściej mogłem wymieniać się refleksjami z  moją towarzyszką. I pewnego dnia stało się coś strasznego. Maciej przyszedł sam. Całkiem sam. Usiadł na ławce i schował twarz w dło-niach. Spojrzałem z przestrachem na tego młodego, dotąd szczęśliwego mężczyznę i coś mnie uderzyło. Nad jego lewym okiem widniał wielki plaster, twarz miał pokrytą małymi zadrapaniami. Nie roz-glądał się. Nagle zawiał wiatr. - Czyli Agata nie przyjdzie? A gdzie Majka? Przecież dzisiaj niedziela - w jej głosie także wyczułem strach. Wiatr powiał mocniej i nie miałem siły, by się utrzymać. Spadłem prosto pod nogi Macieja. Podniósł mnie delikatnie. Z tą delikatnością, z która traktował Agatę.



Spojrzał na mnie żałosnym wzrokiem czło-wieka dotkniętego jakąś ogromną tra-gedią. Los obarczył go czymś, z czym nie potrafił sobie poradzić i co spadło na niego za szybko i zbyt boleśnie.  - To ty… – szepnął. Żałowałem, że nie mogę mu nic od-powiedzieć. Czyli znał mnie? Zwrócił uwagę na mnie? Na zwyczajny liść, któ-rych było tysiące w tym parku? Wyglądał, jakby przybyło mu z dziesięć lat, porobiły mu się zmarszczki, włosy delikatnie posiwiały. Wpatrywał się we mnie swoimi ciemnymi oczami jeszcze przez chwilę, po czym zaczął mówić znowu: - Przychodziłem tu z Agatką i Majką zawsze o 11.00. Nie było dnia, by nas tu nie było. Majka zawsze chciała cię zerwać, ale tłumaczyliśmy jej, że musisz dojrzeć i jeśli zerwałaby cię wcześniej, umarłbyś. Za każdym razem pytała, czy to już ten czas. Wypatrzyła sobie właśnie ciebie. Chciała cię zanieść do przedszkola i  pochwalić się tobą – zawiesił głos. Wziął głęboki oddech, jego oczy niebezpiecznie zalśniły. Znowu na mnie zerknął, a w jego spojrzeniu było tyle smutku i bólu.  - Agata...- nie dokończył, po jego policzkach zaczęły spływać łzy. Wielkie niczym groch. Spojrzał żałośnie na swoje ręce i zapłakał, głośno szlochając. – Dlaczego nie zatrzymałem tego samochodu? Czemu nie wyspałem się poprzedniego dnia? Czemu Majka akurat w tym momencie zapłakała? – jego głos stawał się coraz donośniejszy, wreszcie zawołał: – Boże, czemu? Czemu nie pozwoliłem cię jej zerwać, wybacz, ale teraz żałuję. Oddałbym wszystko za to, by znów były



ze mną. One nie żyją rozumiesz? Umarły. Tylko ja zostałem. Sam jak pa-lec. Mógłby zapanować całkowity mrok, księżyca i słońca mogłoby nie być, ptaki mogłyby nie śpie-wać, liście mogłyby być szare, tęcza pozbawiona barw, mógłbym być ślepy, i mógłbym być kaleką, chciałbym tylko słyszeć. Jej niebiański głos i to słodkie „tatusiu” wy-mawiane przez Majkę. Ale już ich nie odzyskam. Miłość potrafi być czymś najpiękniejszym i naj-droższym na świecie, ale też potrafi być naj-większym przekleństwem. Nic nie może się równać ze stratą najbliższej oso-by. Nic. Spojrzał na mnie znowu, a ja nie mogłem go do końca zrozumieć. Przecież kiedyś doceniał te rzeczy i były dla niego czymś wyjątkowym, a teraz my-ślał, że poradziłby sobie bez nich? I nagle zrozu-miałem. Wszystko, co ko-lorowe, straciło dla niego barwy; to,  co magiczne, przestało takie być, a to, co niezwykłe, nie miało w sobie już nic nie-zwykłego. Bo tylko druga osoba czyni nasz świat takim wspaniałym i drogocennym. Daje nam siłę do odkrywania no-wych skarbów, a kiedy odchodzi, znika wraz z nią chęć na znalezienie czego-kolwiek pięknego. Nagle uśmiechnął się, chociaż łzy nie przestawały mu płynąć.  - To pewnie ona zrzuciła cię wprost pod moje nogi - zagryzł wargi, nie chcąc, by szloch wydobył się na zewnątrz. Nauczyłem się dzięki niemu ważnej rzeczy. Tego, że życie nie jest do końca sprawiedliwe, i tego, że Bóg może w jednej chwili wszystko nam zabrać. Nie da się tego wyjaśnić, nie można zrzucać tu winy na Boga. W dużej mierze wiele zależy od nas. Bo przecież to nie Bóg sprawia, że niektórzy umierają szybciej, cierpiąc na nad-wagę. W większości ludzie sami na siebie spro-wadzają nieszczęścia. Tyl-ko tak trudno było pojąć, dlaczego akurat im to się przydarzyło. Dlaczego właśnie on został sam. Mam nadzieję, że zmu-siłem Was do refleksji i że w jakiś sposób przy-najmniej odrobinę zmie-nicie swoje postępowanie. Zaczniecie doceniać to, co nas otacza. Wyjdziecie którejś ciepłej nocy na zewnątrz, usiądziecie na trawie i najzwyczajniej w świecie zachwycicie się pełną tarczą księżyca… Martyna Szatkowska Praca zdobyła wyróżnienie w konkursie literackim Wspomnienia jesiennego liścia Tajemnica Wcielenia
Kuszące promocje, tłumy w supermarketach, wszechobecni Mikołajowie. W poszukiwaniu ich istoty rozmawiam z katechetką, panią Agnieszką Rok.


- Dlaczego adwent trwa 4 tygodnie? - Wiem tylko, że dawniej adwent obejmo-wał 6 niedziel. Za papieża Grzegorza Wielkiego skrócono go do 4 tygodni.  - Jaki mamy dowód na to, że Jezus urodził się w grudniu?  - Dowodu nie ma :). Ewangelie nie wy-kazują dokładnie, w jakim dniu urodził się Jezus. Dyskusja na ten temat trwa przez wieki, powstały różne teorie. Opracowania najczęściej wskazują, że Boże Narodzenie zastąpiło pogański kult Niezwyciężonego Słońca, którego narodziny obchodzono 25 grudnia. Niewątpliwe kult ten, rozpowszechniony w Cesarstwie Rzym-skim, spopularyzował datę, która wyzna-czała moment zimowego przesilenia dnia i nocy, a więc astronomiczny punkt roku, od którego coraz krótsze stawały się ciemności nocy, a zaczynało zwiększać się światło dnia. Wskazuje się także na wpływ Wielkanocy. Była ona tak ważna w Koś-ciele pierwotnym, że inne święta powsta-wały niejako w zależności od niej. Data Wielkanocy była natomiast wpisana w naturalny cykl roku astronomicznego, wyznaczały ją bowiem pełnia Księżyca i wiosenne zrównanie dnia z nocą. Są teologowie, którzy - próbując ustalić datę tego święta - sięgali do świąt żydowskich – przede wszystkim Chanukka – święta Światła. Mogłabym tak bez końca – ale przecież nie to jest najważniejsze!!!  - Dlaczego Pan Jezus urodził się w Betlejem?  - O narodzeniu Jezusa w Betlejem wy-raźnie mówią ewangelie Łukasza i Mate-usza. Już Stary Testament zapowiadał przyjście Zbawiciela w tym miasteczku – pochodził z niego król Dawid i  tam miał przyjść na świat Mesjasz, który wywodzić się będzie z domu Dawida. Mówił o tym prorok Micheasz: A ty, Betlejem, ziemio Judy, wcale nie jesteś najmniejsze spośród głównych miast Judy, albowiem z ciebie wyjdzie władca, który będzie pasterzem ludu mego, Izraela. Proroctwo to wskazywało więc miejsce narodzenia Zbawcy, jedynego króla - pasterza. Cytuje je Ewangelia św. Mateusza, aby podkreślić Dawidowe pochodzenie Jezusa (2 6). Trzeba wziąć pod uwagę fakt, że w Ewangeliach ważny jest nie tylko przebieg historycznych wydarzeń, ale też sens teologiczny: wypełnienie się proroctw Starego Testamentu w Osobie Zbawiciela – Jezusa Chrystusa.  Dlaczego Herod chciał unicestwić Pana Jezusa? - Tu odsyłam do Ewangelii św. Mateusza



2,1– 23. Mamy tam odpowiedź na to pytanie:) -  Czym jest opłatek? Jakie  znaczenie ma dzielenie się nim? - Geneza tego zwyczaju, odgrywającego ważną rolę w przeżyciu Bożego Na-rodzenia, do dziś pozo-staje nieznana. Być może posiada on związki z eulo-giami, błogosławieństwem chleba, jest nawiązaniem do Chleba Eucharysty-cznego – źródła miłości i jedności. Starołacińska nazwa opłatka, brachia-tellum – ma w sobie ele-ment dzielenia się z in-nymi potrzebującymi. Opłatek wigilijny jest symbolem pojednania i przebaczenia, znakiem przyjaźni i miłości.  - Dlaczego zostawia się puste miejsce przy wigilijnym stole? - Dawniej wierzono, że  miejsce to zajmować bę-dą dusze bliskich, którzy już odeszli, a w tę jedną noc wolno im  przyjść w odwiedziny. Dlatego także po kolacji zo-stawiano zastawiony stół do rana. Dziś wolne miej-sce i nakrycie czeka na zbłąkanego wędrowca, który w ten wieczór będzie traktowany jak członek rodziny. - Co to jest Pasterka? Dlaczego odprawia się ją o północy?  - Msza święta o północy, zwana w Polsce Pasterką, została wprowadzona w  2. poł. V w. Wprowadzenie jej wiązało się z naśla-dowaniem liturgii jero-zolimskiej, która sprawo-wała taką Mszę świętą o północy w Betlejem. Pa-sterka upamiętnia ocze-kiwanie i modlitwę pas-terzy.  - Skąd wziął się zwy-czaj śpiewania kolęd? - Nazwa kolęda wywodzi się z łaciny. Termin calen-dae w starożytnym Rzy-mie oznaczał pierwszy dzień miesiąca. Przed reformą kalendarza rzym-skiego w 45r. p.n.e. ca-lendae styczniowe roz-poczynały nowy rok. Dni te były obchodzone bardzo uroczyście, odwiedzano się, wręczano upominki, składano życzenia - mó-wiąc lub śpiewając. Koś-ciół przejął ten zwyczaj, łącząc go z Bożym Naro-dzeniem (kolęda - odwie-dziny duszpasterskie). Pieśni tematycznie zwią-zane z uroczystością Naro-dzenia Pańskiego nazy-wano kolędami. Wszystkie te trady-cje są piękne i ubogacają obchody uroczystości Naro-dzenia Pańskiego, ale w tym wszystkim nie należy zapominać o najważniejszym: Tajemnicy Wcielenia. Bóg przychodzi na  świat, aby nas zba-wić – robi to z Miło-ści. Dzielmy się o-płatkiem, śpiewajmy kolędy, obdarowuj-my się prezentami, ale nie pozwólmy, by Ten Najważniejszy w tym wszystkim zaginął.  - Bardzo dziękuję za  wyczerpujące odpo-wiedzi, które z pew-nością pomogą nam głębiej przeżyć nad-chodzące święta.  - Również dziękuję za  rozmowę. Wspomnę tyl-ko, że w odpowiedzi na niektóre pytania po-mogła mi książka księdza B. Nadolskiego Liturgika t. II. Rozmowę przeprowadziła Marta Ordyniec Kwiat lotosu



Znany już w staro-żytnych Chinach i  Indiach. Kwiat loto-su jest unikalną i niepowtarzalną za-bawką edukacyjną, która przemawia do wszystkich – dzie-ci jak i dorosłych. Całość wykonana jest ręcznie. Zabaw-ka zbudowana jest z drutu w różnych kolorach, o odpo-wiedniej sprężystości i wytrzymałości na wyginanie. Ma wplecione kora-liki w różnych bar-wach. Kwiat Lotosu pomaga się zrelak-sować i wyciszyć. Rozwija kreatyw-ność, wyobraźnię i zdolności manual-ne. Symbolizuje siedem planet Układu Słone-cznego. Planety mogą być utwo-rzone z podstawowej formy kwiatu lotosu. Pomysłowa konstru-kcja zabawki pozwa-la użytkownikowi na tworzenie figur planet i wielu innych, takich jak branso-letka, kula, klep-sydra, dwie kule, kwiat lotosu itp. Wszystkich miłośników mądrej rozrywki zapraszamy do Kącika gier towarzyskich Kontakt: p.Milena Michalska (biblioteka szkolna) SZKOLNY PRZEGLĄD SPORTOWY



* We wrześniu reprezen-tacja naszej szkoły w piłce nożnej rocznik 98 dostała się do finałów Mistrzostw Orlika i reprezentowała w Warszawie nasze woje-wództwo. Zajęła czwarte miejsce w całej Polsce! Z kolei chłopcy rocznik 96 i 97 zajęli drugie miej-sce w Mistrzostwach Toru-nia w piłce nożnej. Oto skład drużyny: A. Ruciń-ski, A. Bronicki, B. Gajew-ski, J. Kotwica, A. Słupski, K. Jabłoński, K. Hałabuza, J. Wierzbowski, Ł. Wro-niecki, D. Czapski i nasz bramkarz – P. Kruszyński. Także w lidze futsala od kilku lat wiedziemy prym. Liczymy na to, że i w tym roku będzie podobnie. * Dnia 10 listopada nasi koledzy i koleżanki starto-wali w Biegach Niepodleg-łości, które odbyły się na Rubinkowie. Po biegu na każdego czekała ciepła grochówka, którą wszyscy chętnie zjedli. *  Nasze gimnazjum w tym roku ma dwie reprezentacje w siatkówce  dziewcząt i chłopców. Reprezentacja dziewcząt to: kapitan M.Laks, P.Lekczyńska, C.Grzybow-ka, M.Żarnowska, J.Woź-niak, J.Grabowska, A.Dra-piewska, D.Kapczyńska, M.Frydryszewska, S.Ław-niczak, K.Wittka, A.Kot-kiewicz. Trenerem jest p.M.Kochańska. Jak do tej pory dziewczyny zajmują 4. miejsce w rozgrywkach, ale pozostał jeszcze jeden mecz. Natomiast w skład reprezentacji chłopców wchodzą: D.Czapski, T.Warszewski, D.Gembka, R.Laskowski, D.Kawka, P.Maruszak, K.Hałabuza, K. Jabłoński, A. Słupski, Ł.Wroniecki i J.Wierzbow-ski, który został wykluczo-ny z powodu kontuzji. Do tej pory odbyło się tyl-ko kilka meczów, więc nie wiadomo jeszcze, które miejsce zajmą. Trzymamy za nich kciuki, życzmy wy-granej i dobrej zabawy. * W tym roku powstała w naszej szkole repre-zentacja chłopców w ko-szykówce. Zagrali dopie-ro jeden mecz, który niestety przegrali, ale nie zrażają się tym i zamierzają walczyć dalej.



Miejmy nadzieję, że ostateczny wynik będzie bardzo dobry. Pierwszą piątkę zagrali: K. Hałabuza (kapitan), P. Paleczny, D. Kawka, Ł. Gawroński, M. Kulla. * W naszej szkole, jak co roku, odbył się turniej szachowy. Do samego końca była bardzo zacięta walka i dopiero ostatnia partia zadecydowała o tym, kto wygrał. Najepsze szóstka z gimnazjum przeszła do kolejnego go etapu, czyli Mistrzostw Torunia. * Uczniowie naszej szkoły mogą rozwijać swoja sprawność także w ramach zajęć wspinaczki rekrea-cyjnej, które cieszą się dużą popularnością. VIII Mistrzo-stwa Szkoły we Wspinaczce odbędą się w czerwcu. * Nasi młodsi koledzy z klas 1-5 SP bardzo intensywnie przygotowują się do międzyszkolnych zawodów Jestem sprawny. Przed rokiem zajęli wysokie miejsce, a chcą wypaść jeszcze lepiej. Trzymamy kciuki! M.Żarnowska, K.Hałabuza, K.Jabłoński, A.Słupski Idą święta...



Ubieranie choinki to zwyczaj pochodzący z Niemiec. Zielone drzewko symbolizuje życie i narodziny Zbawiciela. Pod obrus wkładamy sianko na pamiątkę narodzin Jezusa w stajence. Przed wieczerzą wigilijną dzielimy się opłatkiem upie-czonym z mąki pszennej i wo-dy, aby zasiąść do stołu w zgodzie. Do wigilijnego stołu za-siadamy, gdy na niebie pojawi się pierwsza gwiazdka – sym-bol Gwiazdy Betlejemskiej. Przy wigilijnym stole śpiewany kolędy, czyli pieśni o narodzeniu Pana. Najstarsza polska kolęda to pieśń Zdrów bądź królu anielski z ok. 1420 roku. O północy odprawiana jest pasterka, która symbolizuje czuwanie pasterzy przy żłóbku. Basia Stolarczyk





TOP LISTA czyli co warto przeczytać Do 9 grudnia każdy z nas miał okazję zgłosić tytuły swoich ulubionych książek na listę przygotowaną przez panie bibliotekarki. Gatunek nie miał zna-czenia – obok siebie mo-gły pojawić się kryminały, thrillery, horrory, powieści obyczajowe, science fic-tion, fantasy, romanse, a nawet perły z lamusa – albumy, publikacje hi-storyczne, biografie. Każ-dy uczestnik oddający głos w plebiscycie ma szansę wygrania nagrody podczas losowania, które odbędzie się na apelu pod-sumowującym I semestr. Celem listy jest wybranie najpopularniejszych ksią-żek do czytania zdaniem uczniów. Po dokonaniu podsumowania propono-wanych tytułów TOP LISTA KSIĄŻEK zostanie za-mieszczona na stronie internetowej szkoły i w naszej gazetce. Przede wszystkim zaś będzie brana pod uwagę przy najbliższych zakupach bibliotecznych. Masz lekkie pióro? Interesujesz się fotografią? Komputer nie ma dla Ciebie tajemnic? Marzysz o karierze dziennikarza? Zapraszamy do wspólpracy! Kontakt: p.E.Ferfecka Redaktorki wydania: O. Kwiatkowska, A.Rawska. Autorzy tekstów: D.Czapski, A.Grześkowiak, K.Hałabuza, K.Jabłoński, Sz.Kułagowski, O.Kwiatkowska, M.Ordyniec, A.Paczuski, M.Ordyniec, A.Michalska, A.Rawska, A.Słupski, B.Stolarczyk, M.Szatkowska, M.Żarnowska. Zdjęcia: M.Krychniak i archiwa prywatne. Opiekun gazetki: p.E.Ferfecka. Dziękujemy za udostępnienie zdjęć p.T.Hajdasowi, p.M.Michalskiej, p.V.Stawskiej i p.M.Piecyszynowi.