Musisz zainstalować flash player pobierz instalator
Nr 5/04/2011 29.04.2011
Wywiad z prof.Paradowskim Ruch jest konieczny Sport Wandalizm czy sztuka? Fenomen Facebook'a Polski czy zagraniczny? Od Redakcji:
Spis treści
Długo oczekiwany wywiad z prof. P. Paradowskim. str. 14-16 Sport jest podstawa dobrego samopoczucia. Ćwicz! str.13 Wywiad z M. Borgulatem, trenerem naszych siatkarek.
str. 3-4 Ciekawy temat do rozważań.
str. 17 Dlaczego jest tak popularny?
str. 5-6 Dokonaj wyboru co warto obejrzeć. str. 8-9 Witamy, witamy.
Po długim oczekiwaniu pojawia się kolejny numer Rezonansu. Tutaj przeczy-tacie przede wszystkim o sprawach dotyczących szkoły i tego co się w niej dzieje. Znajdziecie rów-nież wiele informacji na temat sportu czy Face-book'a. W tym numerze z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie. Wielkimi krokami zbliżają się tez wakacje, więc, moi drodzy właśnie zaczyna się okres poprawiania ocen. Powoodzenia!
Redakcja Rezonansu
Hmmm... żebym mógł uprawiać ten sport bez żadnych przeszkód, to mi wystarczy :)
Michał Borgulat - uczeń klasy IIIb, tegoroczny maturzysta… ale nie tylko. Jest on również jedynym z naszego LO zawodnikiem siatkar-skiego Klubu Sportowego Namysłowianka Na-mysłów. W związku z tym redakcja REZO-NANSU postanowiła przeprowadzić z nim wy-wiad, aby przybliżyć nam jego osobę i siat-karski klub z Namysłowa.
REZONANS: Klub został założony w czerwcu 2007r, a ty od jak dawna tam grasz?
Michał Borgulat: Szczerze to nawet nie pamiętam dokładnie od kiedy trenuje w KSNie, ale było to jakoś na przełomie gimnazjum i liceum.
R: Dlaczego wybrałeś siatkówkę a nie tak jak większość twoich kolegów piłkę nożną i np. grę w Starcie Namysłów? Miały na to wpływ rodzinne tradycje czy to po prostu hobby?
MB: Siatkówka to u mnie sport rodzinny. Mam 2 starszych braci, którzy również grali w siatkówkę, to od nich zaraziłem się fascynacja do tej dyscypliny. Do piłki nożnej nigdy nie miałem jakiegoś specjalnego drygu, po prostu nie jest to moja dobra strona, choć czasem lubię sobie pokopać.
R: Jesteś najmłodszym zawodnikiem KSN, czy związane są z tym jakieś docinki ze strony starszych i 'doświadczonych' kolegów z drużyny? MB: Nie, raczej nic takiego się nie zdarza, w drużynie czuje się bardzo dobrze, uwielbiam atmosferę jaka w niej panuje i myślę, ze z ludźmi z drużyny mam dobry kontakt.
R: Grasz na pozycji libero, jakie umiejętno-ści są na niej wymagane?
MB: Hmmm, libero.. no jak to mówią, jest to łagodne określenie kurdupla na boisku siatkarskim. A że moje wybicie i wzrost dają wiele do życzenia, pozostaje mi tylko ta pozycja. Jakie umiejętności są potrzebne? Przede wszy-stkim odbiór i obrona.
R: A jak wygląda trening?
MB No trening jak trening zawsze rozpoczyna się rozgrzewka, a później to rożnie: poruszanie się w poszczególnych sytuacjach/strefach, atak, obrona, odbiór - to te treningi z piłka, ale oczywiście często tez mamy treningi bez piłek, jakieś siłowe, sprawnościowe czy wytrzymało-ściowe.
R: Obowiązują cię jakieś diety dla sportowców?
MB Nie, nie obowiązuje mnie żadna dieta, choć jakaś by mi się pewnie przydała
R: Walczycie obecnie o II ligę. Jak oce-niasz wasze możliwości?
MB: Walczyć dopiero może będziemy w przy-szłym sezonie, bo ten sezon juz skończyliśmy i niestety nie zajęliśmy miejsca upoważniającego nas do walki w barażach.
R: Którego rywala w lidze najbardziej się obawiacie?
MB: Do każdego przeciwnika nie można podchodzić zbyt pewnie, ale tez nie można grac z nastawieniem, ze jest nie do ogrania.
R: Co najbardziej lubisz w siatkówce?
MB: Wygrane mecze. Nie no oczywiście uwiel-biam atmosferę i emocje, które są nieodłączną częścią każdego dobrego meczu.
R: Co myślisz na temat rozwoju siatkówki w Namysłowie?
MB: Nie ukrywam, ze ciężko z tym.. W Namy-słowie przydałby się jakiś klub młodzieżowy.
R: Masz jakieś plany na przyszłość zwią-zane z siatkówką czy to tylko 'jednorazo-wa przygoda'? MB : W siatkówkę mam zamiar grac tak długo, jak tylko mi zdrowie pozwoli. Miałem juz nie jedna kontuzje, ale nie zniechęcam się tym. Mam nadzieje, ze załapię się także do jakiejś drużyny będąc na studiach.
R: Czy interesujesz się także piłką nożną lub jakimś innym sportem? Masz swój ulu-biony klub piłkarski? Arsenal? Barcelona?
MB: Lubię od czasu do czasu pooglądać jakiś mecz. A jeśli chodzi o ulubiony klub to Man-chester United.
R: A klub siatkarski?
MB: No KSN oczywiście ;) a jeżeli chodzi o klub z PlusLigi to Zaksa/Resovia.
R: Twój sportowy autorytet to... i dla-czego?
MB Michał Winiarski- doskonała gra w polu, przyjęcie i technika ataku :)
R: I ostatnie pytanie. Twoje największe siatkarskie marzenie to...
MB Siatkarskie marzenie? Hmmm... żebym mógł uprawiać ten sport bez żadnych przeszkód, to mi wystarczy :)
R: Dzięki za wywiad, mam nadzieję że twoje marzenie się spełni i życzę powodzenia w dalszej karierze siat-karskiej…
Ewelina Urbaniak
Fenomen Facebook'a
Facebook jest jednym z naj-większych na świecie serwi-sów społecznościowych, który może się pochwalić rekordową liczbą ponad 450 mln zareje-strowanych użytkowników! Codziennie ich liczba wzrasta o ok. 100 tys. ! Nie zawsze jednak tak było. Początkowo był to portal przeznaczony jedynie dla wąskiej grupy, a mianowicie studentów Har-vardu. Z czasem jednak wraz z rosnącą popularnością wzrosła jego dostępność li-czba użytkowników znacznie się powiększyła. Początkowo byli to uczniowie szkół śre-dnich oraz uczelni, z czasem rozprzestrzenił się w każdej grupie wiekowej.
W czym tkwi jego sukces ? Co przyciąga zarówno młodych jak i trochę starszych ludzi ?
Podstawowym powodem jest możliwość poznania ludzi z całego świata. Portal ten jest dostępny w 70 językach, więc w naszych znajomych mogą znaleźć się nie tylko nasi koledzy czy też koleżanki z najbliższej okolicy, lecz również osoby z drugiej strony globu. Użytkownicy mogą łączyć się w grupy o różno-rodnych zainteresowaniach, np. „Czekoladoholicy”. Portal ten oferuje nam dodawanie nie tylko zdjęć, lecz również filmików, muzyki, z tego też powodu jest bardzo atrakcyjny chociażby dla młodych zespołów. Ważną częścią są również aplikacje. Każdy użytkownik może dodawać własne quizy jak i korzystać z innych. Rekordy popular-ności w ostatnich czasach biły FarmVille, Countrylife, Restaa-urant City.
W pewnym sensie Facebook uzależnia od siebie, pociąga nas w nim różnorodność i mimo że często zdajemy sobie z tego sprawę, wciąż logujemy się codziennie aby sprawdzić konto. Oczywiście na potwierdzenie tych słów znalazłam paru ochotników, którym zadałam pytanie:
Co dla was znaczy Face-book?
"Facebook zawsze potrafi mnie rozśmieszyc, a raczej to co czytam na FB np. Dzwo-nek jest dla nauczyciela a nie dla ucznia. - To my wyjdziemy a pani w spokoju go sobie posłucha czy Śpisz? Nie, materac wącham" Daria
"Dla mnie osobiście Face-book nic nie znaczy...jest zbę-dny..nie mam tego portalu społecznościowego i jest mi z tym dobrze " IIIklasista
ODPOWIEDŹ NUMERU:
" To jest po prostu taki Face ZBOK - wszystkiego się o wszystkich dowiesz, o zwią-zkach, kto z kim i wogóle, mozesz się dowiedzieć z kim spędzisz walentynki, więc też ma coś z Jasnowidza :) " Anonim.
Jak łatwo zauważyć, opinie o Facebook'u są różne, ale prawie każdy Go posiada. Dodać do tego Demotywatory i cały dzien z głowy!
"Uwielbiam trony typu 'Lubię to, gdy się rozklikam nie potrafię skończyć. Czasem jednak mam wrażenie, że nie potrafię oderwać się od facebooka, co jest niestety jego ogromnym minusem." Natalia
"Facebook, hym...co dla mnie znaczy facebooku, w sumie to nie wiem ale wchodzę codziennie (śmiech), chyba jestem uzależniony. Lubie czytać co tam znajomi napisali co kogo boli, lubię pograć w kręgle na fc i takie tam" Abolwenst naszej szkoły
"Facebook to takie międzynarodowe GG w sensie, że np czy Holandia czy Tajlandia to z kazdym można pogadac albo ponabijać sie, że (dane pilnie strzeżone) nie umie grać w CS'a czy ewentualnie podyskutować" A.
"Facebook jest nikomu nie potrzebny, a został stworzony specjalnie dla ludzi ktorzy się wybitnie nudzą" Miłosz
"Facebook to portał dzieki któremu mozemy blizej poznać inne osoby, pooglądać zdjęcia z różnich imprez, czatować ze znajo-mymi. Nie wyobrazam sobie dnia bez Facebooka " M.
"Facebook jest dla mnie zwyczajnym portalem społeczno-ściowym. Nie odbiega moim zdaniem od reszty tego typu stron,dla przykładu - nk. Nie uważam tego portalu za coś nadzwyczajnego,mimo że jest tak popularny." Wojtek
" To jest po prostu taki Face ZBOK - wszystkiego się o wszystkich dowiesz, o związkach, kto z kim i wogóle, mozesz się dowiedzieć z kim spędzisz walentynki, więc też ma coś z Jasnowidza:) " Anonim
Na tym komentarzu zakończę ten artykuł. Faktycznie, ukochany przez niektórych Facebook ma nawet właściowości jasnowidzenia np. co Cię spotka w 2011 czy kiedy zajdziesz w ciążę - polecane panom (śmiech). Na poważnie to coraz więcej tych portali społecznościowych, a ludzie się dziwią, że młodzi ludzie siedzą w domach gdy można wyjść na dwór, no cóż jak szaleć to szaleć, jak klikać "lubię to" to klikać ;) .
Kornelia Wojciaczyk
Wszyscy jesteśmy
bohaterami tragicznymi!!
Zastanawiam się, czy kiedykolwiek ktokolwiek pomyślał o sobie jak o bohaterze tragicznym. Zakładam, że nie i to mnie dziwi. Przyjrzyjcie się swojej sytuacji w szkole i sprawdzianom czy kartkówkom.
Powiedzmy, macie 2 sprawdziany w tygodniu – spoko, ale co jeśli są w ciągu tego samego dnia?! Wtedy musisz dokonać wyboru i żaden z nich nie skończy się najlepiej. Pewnie teraz zastanawiasz się dlaczego. Otóż odpowiedz jest prosta. Jeżeli będziesz uczyć się na 2 spraw-dziany to obydwa pójdą raczej kiepsko. Jeżeli wybierzesz jeden, a drugi olejesz, to wtedy jeden napiszesz średnio, bo się zadręczasz myślami o tym drugim, a tego drugiego w ogóle nie napiszesz. Pozostaje jeszcze opcja – iść do szkoły, czy iść na wagary. Ale i w tym przypadku przyszłość też nie jest kolorowa.. Pierwszy wybór – patrz opis wyżej. Drugi wybór. Po pierwsze będziesz miał 0, które obniży końcową ocenę, a następny termin napisania zwykle również nie jest odpowiedni.. no i jeszcze pozostaje kwestia nieusprawiedliwionych godzin.
PS Dla niewiedzących. Bohater tragiczny to taki, który musi dokonać wyboru między dwiema równorzędnymi racjami; każdy wybór będzie dla niego zły. Bohater z góry skazany na klęskę.
Nikki, Sakura, Iza
Polski czy Zagraniczny?
"Nie pozwólcie, aby ktokolwiek wmówił wam, że trzeba być zadowolonym z tego, co się ma. Zawsze jest więcej do zdobycia i nie ma powodu abyście tego nie mieli osiągnąć. " Plotkara.
W ostatnim czasie a właściwie od kwietnia 2008 w Polsce jest transmitowany serial "Plotkara". Nic by w tym dziwnego, serial jak serial, ale przyćmił on seriale naszej telewizji. Amerykański serial młodzieżowy został stworzony przez Josha Schwartza i Stephanie Savage na podstawie serii książek autorki Cecily von Ziegesar o tym samym tytule.
W czym tkwi fenomen tego serialu?
Otóż narratorem w serialu jest bloggerka Plotkara o nieznanej tożsamości, która opisuje skandaliczne życie uczniów prywatnej szkoły Upper East Side w Nowym Jorku. Rzadko zdarza się aby w serialach był narrator, toteż jest to zabieg ciekawy i sprawiający, iż chcemy dowiedzieć się kim jest Plotkara i poznać bohaterów Manhattanu.
Jedną z głownych postaci jest Blair Waldorf, kró-lowa Manhattanu. Kocha zemstę i kłamstwa. Po-mimo wszystko postać ta wzbudza w widzach pozytywne odczucia. Przez długi czas powiąza-na z Chuckiem w dziwnych, wahających się mię-dzy nienawiścią a miłością relacjach. Chuck Bass przystojny, kobieciarz, uwielbiający ekskluzy-wny styl życia. Serena van der Woodsen jedna z najładniejszych dziewczyn na Manhattanie, bogata, celebrytka, przyjaciółka a zarazem ry--walka Blair. Nate Archibald - przystojny i bogaty, ideał dla każdej dziewczyny. Cała ta czwórka uwielbia intrygi, kłamstwa i zdrady. Nie bez przyczyny są od siebie uzależnieni w wielu sytu-acjach, lecz to nie tylko Ci aktorzy tworzą sukces tego serialu jest ich o wiele więcej.
Czym różni się od naszych polskich seriali?
Nie czarujmy się, polskie seriale opierają się na jednym - bogaty businesman, mało zamożna dziewczyna z problemami. Wielkoduszny bogacz
zatrudnia dziewczynę (oczy-wiście przypadkiem) i zako-chują się w sobie. Niestety nie ma tak łatwo. Na drodze staje narzeczona lub żona głów-nego bohatera. Tak w kółko. Aby słowa nie były bez pod-stawne popatrzmy na seriale emitowane np. w TVN'ie, naj-bardziej popularnej stacji. "Brzydula", "Majka" czy obe-cnie "Prosto w serce" - seriale oparte na tej samej fabule różniące się tylko bohaterami. Brzydula jak sam tytuł głosi mówi o nie zbyt pięknej mło-dej dziewczynie zakochanej w busiznesmenie, Majka za-chodzi w ciążę przez przypadek też z bogatym facetem wkońcu Monika z "Prosto w serce" jest bo-kserką szukającą pracy i znajduję ją w firmie Artura - businesmana. Banały. Oczy-wiście większość z serialu powstaje na podstawie wene-zuelskich telenoweli, nic własnego.
Pozostaje nam oglądać za-graniczne serialu, oparte na wspaniałych książkach i czasem banalnej fabule. Wybierajmy mądre seriale, bo od pięknej miłości są ksią-zki, w telewizji emitujmy to co da nam coś więcej niż łzy z powodu rozstania głownych bohaterów. Serial "Plotkara", który aktualnie mozecie oglądać w Internecie (kolejny sezon zostanie wy-emitowany w bliżej nie określonym czasie) jest wart uwagi. Można się z niego wiele .. nauczyć.
"Przeznaczenie jest dla frajerów. To tylko nędzna wymówka, żeby pozwolić, aby sprawy same się toczyły, zamiast wziąć je we własne ręce. " Plotkara
X.O.X.O
Religia - przedmiot
czy zajęcia dodatkowe?
Od dawna słyszy się co do tego różne opinie, ze strony uczniów, rodziców jak i nauczycieli. Lekcje religii została wprowadzona do szkół po naciskach Kościoła w roku 1990.
Moi rodzice często opowiadają jak to na lekcję religii chodzili do salek katechetycznych. Z chęcią, raz w tygodniu w godzinach popołudniowych szli na katechezę. „ Ksiądz odpowiadał na nasze pytania, śpiewaliśmy pieśni, organizowaliśmy ogniska i kuligi. To były czasy ..” wspomina moja mama. A teraz? Niestety mi kojarzy się tylko z nudną godziną lekcyjną, którą mogłabym poświęcić na coś o wiele pożyteczniejszego, na przykład dodatkową lekcje z języka angielskiego. Religia została za bardzo przekształcona od tego czasu. Sprawdzanie obecności, sprawdziany i kart-kówki. Nie raz spotkałam się z ironiczną miną nauczyciela, kiedy widzi w dzienniku zapisany sprawdzian z religii. „ Osobiście uważam, że pierwszą rzeczą, którą powinni zmienić w reformie edukacji to wycofać stopień z religii”- mówi jeden znajomy nauczyciel, ojciec dwójki dzieci. Religia powinna być czymś przyjemnym, oderwaniem się od reszty stresujących i mę-czących nasz mózg przedmiotów, a nie dodatkowym obowiązkiem. Rozpatrzmy sytu-ację, kiedy uczeń stara się o dobrą średnią, a obniża mu ją ocena z religii. Jedna z uczennic mówi: „ Uważam, że religii nie powinno być w szkole. Wiarę potraktowano jak przedmiot. Jeden uczeń wierzy na ocenę bardzo dobrą, a inny jest z niej zagrożony. Jesteśmy w większości chrześcijanami, ale w naszych szkołach są też uczniowie innych wyznań. Dlaczego nie zorganizują lekcji dla nich? Czy mają się czuć przez to gorsi? Uważam, że to dyskryminacja.” Całkowicie zgadzam się z tą opinią. dupa
Kolejną rzeczą, która mnie nurtuję jest liczba godzin tej „lekcji”. Przez 3 lata uczęszczania na religię, zdobędę tyle samo wiedzy co z innych przedmiotów rozłożonych po 2 lekcje na rok. Moim zdaniem jest to tylko niepotrzebne tracenie czasu. Większość uczniów na tej lekcji i tak zajmuje się o wiele ciekawszymi rzeczami. Po przeczytaniu tego artykułu pewnie spytacie się: dlaczego po prostu nie wypiszę się z religii? Właśnie dlatego, że jestem wierząca. Myślę jednak, że Ministerstwo Edukacji powinno się zastanowić jak w przyszłości rozwiązać ten problem.
Kałamarzyk
Foto galeria: z życia szkoły Pierwszego kwietnia w naszej szkole odbył się Dzień Dresa. Cały dzień zarówno chłopcy jak i dziewczyny chodzili po szkole w bardzo oryginalnych przebraniach. Na przerwie wszyscy dresiarze zrobili sobie pamiątkową fotkę na szkolnych płytkach, a potem wykonali taniec belgijski. Z tłumu wyróżniał się Maciej Wilczyński który przypominał nam swoim strojem Edwarda Ąckiego.
Ruch jest konieczny
Ruch jest w stanie zastąpić prawie każdy lek, ale wszystkie leki razem wzięte nie zastąpią ruchu.
Człowiek jest przede wszystkim istotą biolo-giczną. By żyć, musi wypełniać podstawowe pra-wo natury jakim jest ruch. Tam, gdzie kończy się ruch, zaczyna się śmierć. Natury nie da się oszukać. Ruchu i wysiłku fizycznego, które są warunkiem zdrowia, życia i rozwoju, nie da się zastąpić niczym innym. Człowiek musi więc sam, rozumiejąc potrzeby swego organi-zmu, zatroszczyć się o to, by nie ulegać degra-dacji; tak organizować swe życie, by ruch i ćwiczenia fizyczne były jego stałym elemen-tem.
Sport jest jedną z ważniejszych składowych kultury fizycznej. To świadoma i dobrowolna działalność człowieka, podejmowana głównie dla zaspokojenia potrzeby zabawy, walki i wewnę-trznego doskonalenia się w drodze systematy-cznego rozwoju cech fizycznych i umysłowych. Sport dnia dzisiejszego przełamuje bariery klasowe i narodowe, stymuluje i rozładowuje napięcia społeczne i polityczne.
Ruch, zabawa i sport są doskonałym środkiem w procesie wychowania dla zdrowia. Miarą suk-cesu w procesie wychowania dla zdrowia po-przez sport szkolny jest stopień, w jakim udało się przekazać młodzieży zdolność do wykorzy-stania ruchu, zabawy i sportu w życiu codzie-nnym, a co za tym idzie, możliwość zbudowania stałych powiązań między własnym działaniem a utrzymaniem równowagi zdrowotnej.
Karolina Zielińska
ODKRYWAMY TAJEMNICE HISTORII
Zawsze uśmiechnięty, lubi rozmawiać, ma wielką wiedzą historyczną i nie tylko... o kim mowa? Oczywiście o Profesorze Przemysławie Paradowskim, który zarazem jest wykładowcą w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej. Jako uczennica klasy historycznej postanowiłam poznać tajemnice historii Pana Profesora i zadać mu kilka pytań.
W szkole średniej miał Pan długie włosy, czy to oznacza, że należał Pan do jakiejś subkultury?
Tak nosiłem długie włosy, a czy należałem do jakiejś subkultury? Trudno powiedzieć, nigdy nie chciałem być zaszufladkowany. Słuchałem też muzyki metalowej, rockowej, punk rockowej. Byłem zafascynowany ruchem hipisowskim. Stąd moje długie włosy, jak i ubiór hipisowski.
Był Pan sam? Czy może należał do jakiejś grupy o podobnych zainteresowaniach?
Miałem wielu kolegów, w szczególności w grupie było dużo punków i metali. Natomiast ja nie chciałem być ani tym, ani tym. Jeździliśmy na różne koncerty, bywałem w Jarocinie. Pamiętam, kiedyś będąc w pierwszej klasie szkoły średniej mama nie chciała mnie puścić na koncert, dlatego uciekłem z domu, ale niekoniecznie musicie o tym pisać. (śmiech). Kiedy mama wyszła do pracy, zostawiłem jej karteczkę, że wracam za parę dni. Tylko nie bierzcie ze mnie przykładu. To było nieodpowiedzialne. Muzyka z młodości pozostaje w człowieku na zawsze, zgadza się Pan ze mną?
Tak. Jak usłyszę np. w radiu to rozpoznaję te utwory z lat 80 i początku 90 bo te nowsze to już nie. Do niektórych zespołów, jak np. The Doors, czy Led Zeppelin, ciągle wracam. Mam sporo "starych" płyt. Nowsze podrzucają mi uczniowie.
Czy było więcej takich wypadów jak ten na ten koncert?
Rodziców trzeba "wychować". Przyzwyczajać ich do różnych zachowań, ale nie przesadzać.
Rodzice muszą wiedzieć, że jesteście odpowiedzialni, wtedy pozwolą wam na więcej. Nie można nadużywać zaufania rodziców. Trzeba brać pod uwagę, że rodzice się martwią. Ja nie miałem ojca i matce było trudniej. Byłem najstarszy z rodzeństwa i mogłem pozwolić sobie na więcej, po prostu wykorzystywałem sytuację. Z czasem mama się przyzwyczaiła. Te doświadczenia mogę dzisiaj wykorzystywać jako wychowawca, mogę lepiej zrozumieć młodzież.
Czy to prawda, że chodził Pan do tech-nikum rybackiego? Jak to się stało, że tu technikum rybackie, a tu historia?
To generalnie było tak, że to technikum było w mojej miejscowości, jedyną szkołą średnią. Nie musiałem dojeżdżać, a szkoła była ciekawa. Jedyna taka szkoła w Polsce, dlatego dużo młodzieży zjeżdżało się z różnych krańców kraju. A historia? Historię zawsze lubiłem. Czytałem dużo książek historycznych i w końcu trafiłem na historię. Myślałem też jeszcze o filozofii, ale stało się tak, że trafiłem na historię i tak już zostało.
Skąd zamiłowanie do historii?
To ciężkie pytanie. Ale myślę, że ciekawość świata, tego co się działo w przeszłości, ciekawość procesów, które kształtują dzisiejszy świat sprawiła, że upodobałem sobie tą dziedzinę nauki. Fascynujące jest odkrywanie nowych rzeczy. Są takie obszary w historii, które nie do końca zostały odkryte czy opisane przez historyków, dzięki temu samemu można coś odkryć, czy spojrzeć na to z innego punktu widzenia.
Teraz nadal Pan łowi? Można Pana spotkać w jakieś niedzielne popołudnie z wędką nad Widawą?
Nie, bardzo rzadko łowię. Jeżeli już to jak pojadę w swoje rodzinne strony. Tam jest dużo jezior i mam tam kolegów, którzy łowią. Umiem np. szyć sieci rybackie. Musiałbym sobie przypomnieć, ale przypuszczam, że uszyłbym taką sieć.
Jaka była Pana najfajniejsza wycieczka z klasą?
To była wycieczka z Panem Tułą (śmiech). Było to trzy lata temu. Pojechaliśmy w Bieszczady na 7 dni. Jechaliśmy tam 19 godzin z prze-siadkami. Klasa składała się z samych dziewcząt. Chodziliśmy po górach, robiliśmy sobie sami obiady, mieliśmy swoją kuchnie. To była chyba najlepsza wycieczka i spowodowała, że klasa się bardzo zintegrowała. Zaczęła być jedną klasą.
Dlaczego wybrał Pan zawód nauczyciela?
Dlaczego? Ponieważ ten zawód daje satysfakcję, może być przyjemny. Można przekazać wiedzę, kształtować młodych ludzi i ich wrażliwość. Największą satysfakcję daje mi to, kiedy choćby garstka uczniów jest zainteresowana tym co mówię, kiedy czerpie z tego korzyści. Nauczyciel może zarazić się optymizmem od młodego człowieka. Chociaż tak naprawdę idąc na studia nie wiedziałem, że chce zostać nauczycielem, wszystko wyszło w trakcie.
Jak większość uczniów wie, wykłada Pan jeszcze na wyższej uczelni. Z kim się Panu lepiej pracuje, ze studentami czy licealistami?
Zdecydowanie łatwiej jest ze studentami. Dlatego, że ich nie trzeba wyciągać za uszy (śmiech). Są to dorośli ludzie, nie trzeba się martwić tym, że któryś z nich będzie zagrożony i nie muszę być ich niańką.
Czy gdyby miał Pan szansę wybrać swój zawód jeszcze raz, to...
Prawdopodobnie wybrałbym tak samo. O zawodzie nauc-zyciela wspominałem już. Na-tomiast z całą pewnością wy-brałbym pracę naukową. Du-żo czasu poświęcam na bada-nia naukowe, daje mi to dużą satysfakcję i jest to praca, którą lubię. Nie wyobrażam sobie siebie jako urzędnika czy kogoś sprawującego podobny zawód, zupełnie mnie to nie pociąga. Ale w ży-ciu rządzi przypadek. To wła-śnie przypadek sprawił, że mieszkam tu w Namysło-wie, bo przecież pochodzę z pod Poznania. Poznałem dziewczynę z Namysłowa i już tu zostałem. Przypadek spra-wił też, że spotkałem na swej drodze ludzi, którzy odkryli we mnie talent do pracy badawczej. Jeszcze jedno pytanie takie trochę z innej be-czki. Każdy jakoś ucieka od obowiązków, chcąc się odprężyć ucieka do swoje-go hobby, jakie jest Pana?
Moje hobby to podróże, lubię jeździć w góry, poznawać nowe miejsca, niekoniecznie ludzi (śmiech). Lubię czytać nie tylko to co jest mi po-trzebne do pracy. Moją pasją, jeśli można tak powiedzieć, są prawa człowieka.
Jaka jest Pana ulubiona książka?
"Pochwała głupoty" Erazma z Rotterdamu. To jest dzieło ponadczasowe, ciągle aktu-alne!
Moje ostatnie pytanie to czy utrzymuje Pan zdanie z zeszłego roku, że nasza klasa(2d) jest Pana ulubioną klasą?
Powiem, Ci w tajemnicy, że każdej klasie tak mówię, każda jest moja ulubioną.
Pozory mylą i w tym przypadku to się zgadza. Nasz ułożony Pan Profesor też miewał różne wybryki, dlatego mam nadzieję, że ten artykuł pozwoli Wam, drodzy ucznio-wie spojrzeć na nauczycieli jak na zwyczajnych ludzi. ; )
Magdalena Gaweł
Wandalizm czy sztuka?
Z powszechnie dostępnych źródeł wiemy, że wandalizm to pojęcie negatywne. Jest to niszczenie cudzego mienia bez konkretnego powodu lub w odwecie. Jest to działanie z premedytacją na szkodę drugiej strony.
Co w dzisiejszych czasach oznacza sztuka? Wydaje mi się, iż warto się nad tym chwilę zastanowić. Ogólnie rzecz biorąc ludzie rozumieją sztukę jako dzieła w muzeach, galeriach sztuki itp. Czy to wszystko? Otóż nie!! Sztuka to także graffiti i wszelkiero rodzaju rysunki, które mogą wyrazic ich autora.
A więc w czym problem? Co takiego róźni te dwa rodzaje sztuki? Oczywiście GUST!! Nie od dziś wiadomo, że nie można dogodzić wszystkim. Są gusta i guściki. Więc ludzie mogą mieć różne zdania na temat malowania ławek :) Ponizej przedstawimy dwa przykłady, z którymi spotkaliśmy się w naszej szkole
Podejście pierwsze: "Kreatywni artyści mogą dzielić się swoją sztuką z innymi uczniami" tak odpo-wiadali ankietowani na pyta-nie. "Rysowanie po ławkach to wandalizm czy sztuka?". W szkole jest wiele osób, które uważają, iż rysunki na ławkach są wielkimi arcy-dziełami , doskonałym spo-sobem na wyżycie się pod-czas lekcji i po prostu świetny sposób na nudę.
"Zabawnie jest czasami odpi-sać na pytanie: Hej. Co tam?" W opinii uczniów rysowanie po ławkach nie jest niczym złym. Taki zwyczajny akt arty-styczny. Wydaje nam się, że dopóki rysunki, napisy nie są obraźliwe, nie powinny sta-nowić dla nikogo problemu. W końcu należy nam się tro-chę radości w tej ELITARNEJ szkole. Nauczycieli prosimy o wyrozumiałość, a artystom gratulujemy talentu!
Podejście drugie:
"Wy wandale! Co sobie myśli-cie?! Wasze bohomazy dopro-wadzają p. Skibę do szewskiej pasji! Nie macie lepszych zajęć?! Weźcie się za naukę, nieroby jedne! Nie sądzę, żeby było to czymś, co chcieliby oglądać inni." Każdy ma prawo mieć swoje zdanie i poglądu, wkońcu wolny kraj.
Reasumując, z jednej strony swoimi rysunkami dodajemy pracę innym ponieważ muszą to posprzątać, z drugiej to takie nasze mini arcydzieła. Wena przychodzi sama.
Weronika & Dajana
„Nie ma porażek są tylko nowe doświadczenia”
To że ludzie nie osiągają suk-cesu powoduje nie brak talentu, zdolności i umiejętności, ale brak treningu, wiedzy i zrozu-mienia.
W Zespole Szkół Rolniczych w Namysłowie, dnia 25-go stycznia, zostały rozegrane Mistrzostwa Powiatu w siatkówce dziewcząt szkół ponad-gimnazjalnych ‘’LICEALIADA’’.
Po dobrze rozgrywanych sparingach z rolnikiem i Dobrzeniem były nadzieje na dobry występ. Niestety dla drużyny z Liceum Ogólnokształ-cącego oczekiwany finał powiatowy zakończył się niepowodzeniem.
W pierwszym meczu, z Zespołem Szkół Mechanicznych, po zaciętym tiebreaku górą były przeciwniczki naszych siatkarek. Drugi mecz, w którym zarówno dziewczyny z LO jak i ZSR grały o drugie miejsce, skończył się wygraną ‘’Rolnika’’ 2 0. pierwsze miejsce zajął ‘’Mechanik’’, niespodziewanie pokonując gospodynie 2 1.
‘’Mimo porażki dziewczyny pokazały się od dobrej strony, grały swoją piłkę. Potrafiły skupić się na grze nie zważając na szalejącą publikę. Widać było małe ogranie w każdej z drużyn a znaczącą rolę w grze odgrywała zagrywka oraz punkty po błędach własnych i przeciwnika. Zabrakło trochę szczęścia.’’ oznajmił Michał Borgulat, który jest trenerem naszych siatkarek.
Poziom zawodów nie był zbyt wysoki. Wydaje się, że z roku na rok jest coraz mniejsze zainteresowanie siatkówką. W Namysłowie nie ma żadnych klubów siatkarskich, które mogłyby pomóc w rozwijaniu umiejętności młodych zawodników.
Dziewczyny mają zapał do trenowania i walki, tylko trzeba nimi dobrze pokierować. Wyróżniają się u nich także indywidualności siatkarskie: Monika Biedka, Agnieszka Grodecka i Aleksandra Boba. Nasze siatkarki zostały
Liczymy na lepsze wyniki w następnych zawodach. Pozostaje życzyć jak naj-więcej wygranych setów i więcej sportowych emocji na boisku oraz aby wygrali ostatnią pilkę meczu, co wcześniej nieważne. Powo-dzenia w przyszłych zawo-dach.
Ewelina Urbaniak
zaproszone na turniej do Dobrzenia Wielkiego, który odbędzie się wiosną, może tam pójdzie im lepiej. JEŻELI BĘDĄ TRENOWAĆ REGULARNIE, to zwiększą swoje szanse na dobre miejsce. Poziom zawodów powinien być wyrównany, a dziewczyny nie powinny się stresować jak za pierwszym razem, gdyż tamta sala nie będzie dla nich nowością i powinny czuć się pewniej.
Drużyna LO wystąpiła w składzie: Monika Biedka (k), Aleksandra Szymczykowska, Agnieszka Grodecka, Ewelina Urbaniak, Karolina Zielińska, Joanna Szewczyk, Natalia Słabosz, Katarzyna Szyporta, Karolina Iwaniec, Paulina Grabska, Żaneta Widera, Aleksandra Boba, Justyna Wiacek.
Następnego dnia, 26-go stycznia, odbyła się ‘’LICEALIADA’’ chłopców. Po dobrym występie w zeszłym roku (LO dotarło do ćwierćfinałów wojewódzkich)mieliśmy nadzieję przynajmniej na powtórkę.
Pierwszy mecz rozegrali z ‘’Mechanikiem’’. Był on do wygrania, ale w kluczowych momentach błędów nie wystrzegł się również sędzia, co doprowadziło do zwycięstwa ‘’Mechanika’’ 2 0 (27:25; 25 22). Drugi mecz (z ZSR) również przegrany przez naszych siatkarzy 2 0 tylko potwierdził ich złą dyspozycję tego dnia. Tą wygraną ‘’Rolnik’’ zapewnił sobie pierwsze miejsce w turnieju.
Podczas rozgrzewek pokazywali wysoki poziom ataku, ale nie potrafili wykorzystać tego w trakcie meczów. Ich atutem są dobre warunki fizyczne wysoki potencjał, ale problem tkwi w tym, że zawodnicy nie mają chęci do trenowania. Główną przyczyną przegranej były błędy własne przy zagrywce i ataku oraz brak ogrania.
‘’Mieliśmy duże szanse do wyjścia, ale było mało czasu na zgranie się, gdyż ostateczny skład był pewny dopiero miesiąc przed zawodami (…) Każda z drużyn grała w tych samych warunkach, więc nie ma co narzekać na salę i niski sufit. Turniej odbywa się tam co roku.’’ – powiedział kapitan drużyny.
Drużyna LO wystąpiła w składzie: Michał Borgulat (k), Kamil Klucowicz, Mateusz Radomiński, Marek Pasztetnik, Piotr Kędra, Przemysław Szapował, Igor Hrynczyszyn, Jędrzej Grabski.
Jaśki 2011
Podczas pożegnania klas trzecich od paru lat jest przeprowadzany ranging w róznych kategoriach, min. para roku czy sportowiec. Nowinowanym i zwycięzcom GRATULUJEMY!
Ps. Nazwa "Jaśki" wzięła się od imienia naszego dyrektora Jana Sozańskiego. ; )
Przy okazji w imieniu całego zespoły Rezonansu, chciałabym złożyc, Wam maturzystom życzenia szczęścia i powodzenia. Aby zarówno matury pisemne jak i ustne, były dla was powodem do dumy. Wychodzicie dziś z Liceum i wkraczanie w zupełnie inny świat. Mam nadzieję, że uda wam się osiągnąc cele jakie sobie postawicie. Powodzenia!
1. NAJPIĘKNIEJSZA - Natalia Wójcik
2. NAJPRZYSTOJNIEJSZY - Piotr Marko
3. PARA ROKU - Maciej Wilczyński & Magdalena Mazepka
4. OBROŃCA UCIŚNIONYCH - Agnieszka Helińska
5. ORYGINALOŚĆ ROKU - Agnieszka Helińska
6. TURYSTA ROKU - Krzysztof Migdałek
7. ARTYSTA/ARTYSTKA - Grzegorz Chrobak
8. SPORTOWIEC ROKU - Monika Biedka
9. MŁODY EINSTEIN - Rafał Kapuścik