Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








AFFLUENZA 4 SKĄD JESTEŚ? 22 WYWIAD 12 LEKTORNIA 21 POKOLENIE 16 TVOLTA 26

SPIS TREŚCI

Nowa gorączka złota! Czyli mieszkańcy z importu. Rozmowa z Aleksandrą Zieleniecką z Fundacji Nowe Media Świat według Qmatych. Mini słuchowisko. Pokolenie Deadline. Rzecz o nowych gniewnych Telewizyjne studio Revolty w Serocku Na okładce Marta R.(Revolta) SEZON NA SIKORĘ OTWARTY! Satyra autorska Majki G. Pokolenie Deadline słowo od naczelnej
Nowe pokolenie,nowa Revolta. Ruszamy z kopyta!


Oto pierwszy numer Revolty. Dlaczego taki tytuł? Pomysłodawca, czyli Grzesiek, uzasadnia : ''ten tytuł ma pazur!''. Gazeta w zamysle ma  odzwierciedlać redakcję i tematy, których nie boimy się podjąć. Revolta to zbior ciekawych artykułów, zaskakujących reportaży i ciętych konfrontacji. Zawiera także liczne satyry w wykonaniu Majki, które zdaniem redakcji zasługują na szczegól-ną uwagę. Jak również jej artykuł o POKOLENIU DEADLINE, zamiesz-czony na stronie 11 przenosi nas w świat współczesnych nastolatków.Tych, którzy żyją w świecie,gdzie już wiele stworzono i jest coraz mniej miejsca na autentyczne, oryginalne, nowe idee. Majka pisze o czasach, gdy technologia na świecie jest bardzo rozwinięta i wymaga od ludzi podejmowania decyzji Wspomina także o nieporozumieniach z ''osobami żyjącymi w świecie pozorów''.Ma na myśli dorosłych, którzy często nie potrafią zrozumieć nieokiełznaną młodzież. Z braku zrozumienia tworzy się konflikt i tu bardzo ważna jest umiejętność wyboru. Bardzo zachęcam do przeczytania naszej gazetki ale także do obejrzenia śmiesznych filmów Tvolta i posłuchania ciekawych audycji radiowych. Pozdrawiam, Naczelna Revolty fot. M. Raczyńska Affluenza- współczesna gorączka złota.
Tą chorobą można zarazić sie wszędzie- w autobusie od osoby majacej najnowszy model telefonu, od sąsiada ktory kupił nowe sportowe auto.


Affluenza jest chorobą spoleczną wywołaną na skutek pragnienia posiadania - tak twierdzą naukowcy. Objawia sie ona spojrzeniami, które rzucamy na wystawy sklepowe i pod nosem mruczymy, ze musimy to miec. Przechodząc dalej, widzimy piekny bilbord jakiegos banku. Początkowo mówimy sobie, że tylko zerkniemy, że nie wezmiemy żadnego kredytu ani porzyczki, lecz łatwo sie domyslec co zrobi czlowiek cierpiacy na affluenze. Ten żartobliwy wstęp to diagnoza oparta o najnowsze badania psychologiczne.Lekarze już zdefiniowali affluenzę i próbują z nią walczyć. Pozyczki na dowód są szybkie i łatwe, ale napewno nie są tanie. Bankierzy udostępniając szybkie i latwe pieniądze oczekuja od osoby, która bierze pożyczkę szybkiego i latwego zarobienia pieniedzy. Oprocentowanie jakie dyktuja banki jest bardzo wysokie, może ono sięgać nawet kilkudziesięciu procent. "Udzielając szybkiego kredytu oprocentowanego na 20 proc. w skali roku, bank może sobie pozwolić na to, że co dziesiąta osoba nie odda mu pieniędzy - i tak wyjdzie na swoje. Dlatego bankowcy nadal ostro promują pożyczki gotówkowe.''(Nina Hałabuz, Maciej Samcik Gazeta wyborcza) Zaciąganie kredytów i pożyczek, by lepiej żyć, niestety zbyt często nie kończy się ich spłatą. To już niemal hazard pożyczkowy.Mechanizm jego działania jest prosty. Affluenza zaczyna się w sytuacji, gdy zaciągamy kredyt na spłatę kredytu.Człowiek wpada w bankową pułapkę, z której póżniej bardzo ciężko wyjść. W społeczeństwie zjawisko "gorączki kredytowej" jest mało znane. Choć w kwestii pożyczek wielu Polaków bywa zgodna - branie pożyczek może być



nałogiem. -Sama popadłam w ten nałóg, bo mam dwa kredyty. W większości, ankietowani uważaja że branie kredytów nie jest uzależnieniem i bagatelizują problem. Według Krajowego Rejestru Długów Polacy są zadłużeni na 70, 3 miliardów złotych. To jest o ponad 10 miliardów złotych wiecej niż w 2008 roku!.Afflenza jest chorobą ewidentnie uleczalną, czego dowodem jest trwający kryzys gospodarczy, który nastał po okresie "goraczki złota".Bomba zadłużenia juz wybuchła.Czas spłacić długi i przestać żyć ponad stan. M.Miciuk/G.Nieścieruk Twój pomysł na rewolucję Ankieta
Cywilizacja,cuda techniki i twórcy, których przerastają nowe technologie.


Według Blanki Kostyrki, rewolucją naszego pokolenia są liczne, nowe technologie, które opanowały prawie wszystkie kontynenty. Marta Raczyńska jednak wymienia negatywne skutki wpływu naszego pokolenia na rozwijającą się cywilizacje. Zaznacza, że przez proste drogi komunikacji jak poczta internetowa email, zaginie tradycyjny środek komunikacji czyli listy. Twierdzi,że korespondencja listowna potrafi przetrwać dłużej niz jej autor, a przykładem tego są "Listy do matki" Juliusza Słowackiego.Jej zdaniem otrzymanie listu w  w postaci kartki papieru,ma większą wartość niż mail. Wspomina też ,że taką pamiątke można poczuć, wziąc do ręki. Marta zwraca uwagę także na to,że poprzez używanie slangów krzywdzimy ojczysty język. Ten sam o który wcześniejsze pokolenia bardzo długo walczyły w czasach,gdy Polski nie było na mapie a używanie polszczyzny było zakazane. Ola Wojtaszak wymieniła zaś "zwalczanie tolerancji dla nie tolerancji".Twierdzi,że jest nadmierne przyzwolenie społeczne na akty wandalizmu, wywodzące się bezpośrednio z poglądów rasistowsko- ksenofobicznych. Dr Mirosław Filiciak twierdzi, że istnieje potencjalne zagrożenie dla druku, który może zostać wyparty przez internet. Michał Marzęta nie zgadza się z tą opinią, bo uważa,że nie ma możliwości wprowadzenia do internetu wszystkich książek, i napeno bedą wykorzystywane te tradycyjne. Według Mateusza Miciuka,rewolucją naszego pokolenia może być poprostu nauka. Uważa,że dzieki kształceniu można wiele osiągnąć. M.D HUMOR Z WYŻSZEJ PÓŁKI
Jasio i tata rozmawiają w salonie. Tata mówi do niego:  Jasiu, popatrz na swojego ojca - mądry, inteligentny, a Ty głupi jak ten stół. To mówiąc zastukał w blat. Na to Jasio: – Ktoś puka.  Siedź idioto, sam otworzę.


Pani w szkole pyta Jasia: Jasiu, masz zadanie domowe? Tak, mam. To pokaż mi je. Na to Jasiu:  Błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli. Po jednej z wielu bitew Napoleon odwiedza rannych żołnierzy w szpitalu. Podchodzi do Francuza: - Co chciałbyś otrzymać w nagrodę za swoją dzielną służbę? - Marzę o pałacu na południu Francji, winnicy i własnej służbie. Podchodzi do Polaka: - A Ty? - Marzę o wolnej i niepodległej Polsce! Podchodzi do Żyda: - A Ty? - A ja zjadłbym śledzia na kolację. Napoleon pokiwał głową i wyszedł. Francuz i Polak zdziwieni pytają Żyda:  Zwariowałeś? Mogłeś prosić o wszystko, a Ty tylko śledzia na kolację?  Wiecie, w odróżnieniu od Was, ja tego śledzia może dostanę. Tato,idą harcerze z mapą będą o drogę pytali!
Wiedza społeczeństwa na temat Związku Harcer-stwa Polskiego jest prze-rażajaco mała, praktycznie znikoma. Podczas rozmów prowadzonych z ludźmi osoba niewtajemniczona niewiele mogłaby się dowiedzieć. Jedyną, w miarę konkretną informację uzyskałam od pani Barbary z Se-rocka, która powiedziała, że  harcerze są pożyteczni i uczą ludzi.


Z kolei pani Krystyna ma dwie wnuczki harcerki, jednak więcej nic nie wie. Kolejne dwie osoby nie wiedziały nic. W takim razie postanowiłam przybliżyć wam małe harcerskie conieco. Szczególnie chciałabym obalić kilka mitów. Korzystałam z rady doświadczonych instruktorek: przewodniczka Aleksandra Rotnicka oraz samarytanka Anna Tomaszek z Hufca KonstancinJeziorna odpowiadały na moje pytania. Harcerze całe życie biegają po lasach i bagnach w swoich mundurkach, bez konkretnego celu? Nie prawda. W harcerstwie zupełnie o to nie chodzi. To zupełnie mylny stereotyp. W końcu harcerze to zwykli, cywilizowani ludzie, a nie pierwotne stworzenia boskie. Harcerze działają tylko wtedy, gdy mają z tego materialną korzyść. Bzdurą jest ich pseudo bezinteresowna działalność? Nie prawda. To że podczas okresu świątecznego stoją w sklepach i pakują zakupy nie znaczy, że chcą tylko zarobić. Główną ideą jest pomoc kasjerkom oraz skrócenie czasu stania w kolejkach. Harcerze mają z góry narzucone Prawo Harcerskie, którego muszą bardzo skrtupulatnie przestrzegać. Prawda. Jest ono porównywane do Dekalogu



chrześcijanina, czyli wskazówek, które służą za drogowskaz w życiowych dziedzinach. Podpowiada jak być dobrym człowiekiem - harcerzem. Harcerze uwielbiają godzinami śpiewać przy ognisku i skakać dookoła niego. Prawda. Nieodłącznym elementem harcerstwa jest gitara i śpiewanki przy ogniskach oraz tak zwane pląsy. Ma to w sobie magię, która łączy wszystkich obecnych i owocuje z  "Harcerz nie świnia - zje wszystko".Nie prawda. Harcerz wcale nie zje wszystkiego, proszę nie zapominać, że jest on zwykłym człowiekiem tak samo jak ty. Harcerze na obozach nigdy się nie myją,chyba że w pobliżu jest jezioro. Nie prawda.Jeżeli jest możliwość umycia się to robią to najczęściej jak się da  jednak czasami trudno wymagać wanny w środku lasu. Harcerze sami sobie organizują rajdy i są one najtańsze na rynku. Prawda. Jednym z punktów Prawa Harcerskiego jest "Harcerz jest oszczędny i ofiarny". To dobra cecha, dzięki której każdy ma możliwość uczestniczenia w różnego rodzaju imprezach. Umiejętność organizacji masowych imprez również się przydaje, temu chyba nikt nie zaprzeczy. W harcerstwie panuje komuna jak za czasów PRLu.Nie prawda. Harcerze chętnie się dzielą swoimi doświadczeniami, umiejętnościami ale nie wszystkim dosłownie. Kiedy gdzieś wyjeżdżają mają wspólny koszyk jedzenia ale również zestaw rzeczy osobistych. M. Raczyńska zdj.Marcin Kotliński Dziennikarski fach

''Dziennikarz to małpa z brzytwą'' Jerzy Skoczylas ''Nie mieć żadnej myśli i potrafić to wyrazić - czyni dziennikarza'' Karl Kraus ''Dziennikarstwo to mizerna szansa na zaistnienie dla popaprańców i od-mieńców''Thompson ''Dziennikarze piszą , bo nie mają nic do powiedzenia, a mają coś do powiedzenia, ponieważ piszą" Karl Kraus

„Dziennikarz” brzmi dumnie. Przekazywanie informacji, objaśnianie świata, – to główne cele i zadania dziennikarza. Odbiorcy oczekują od niego prawdy i  newsów z potwierdzonych żródeł. Sam dziennikarz, jeśli poważnie traktuje swoje rzemiosło, pragnie, aby jego artykuły były dokładnym odbiciem rzeczywistości. Istnieje romantyczne stwierdzenie, że misją dziennikarza jest służba ludziom. Niektórzy twierdzą, że praca dziennikarza przyczynia się do naprawy świata. To wszystko brzmi niezwykle pięknie, jednak z osiągnięciem tego nie jest już tak gładko. Dziennikarstwo to także walka. Walka z niesprzyjającymi okolicznościami, ludźmi, dla których etyka nie istnieje, a także własnymi słabościami. W redakcji trwa nieustający wyścig o „najatrakcyjniejszy materiał” – dziennikarz, aby wygrać, powinien mieć siłę przebicia. Poza tym musi uważać na grząskie kwestie etyczne. Niejednokrotnie, to co w  dziennikarza przekonaniu miało posłużyć dobru, obraca się przeciwko niemu wplątując go w nad wyraz kłopotliwe sytuacje. Wydaje się, że wraz z upadkiem komunizmu



skończyła się cenzura. Niestety i dziś przepływ informacji bywa kontrolowany. Upolitycznienie mediów, sytuacja w kraju – to wszystko wpływa na treść artykułów. Trudno w takiej sytuacji o właściwe przekazanie informacji. Bycie dziennikarzem naprawdę rzetelnym, oznacza codzienną walkę ze wspomnianymi problemami. Istnieje pytanie, czy tak ograniczony i skrępowany dziennikarz jest faktycznie bezstronny. Marzenie zderza się z rzeczywistością, w której wszelkie szarości i mało wyraziste zasady są wrogiem dziennikarskiego fachu. Karolina Jabłońska Wasz wybór ma znaczenie dla losów świata wywiad
Rozmowa z Aleksandrą Zieleniewską,(na zdj. od prawej) z Fundacji Nowe Media


Marta Raczyńska,dziennikarka Revolty  Skąd wziął się pomysł na założenie Fundacji Nowe Media? Aleksandra Zieleniewska, Fundacja Nowe Media  Uznaliśmy, że powinna istnieć taka organizacja, która pomaga innym ludziom znaleźć odpowiedzi na pytania w jaki sposób funkcjonują media oraz po to, żeby mogli uczestniczyć w nich świadomie, w pełni odpowiedzialnie, zarówno jako ich twórcy jak i odbiorcy. Nie ma lepszego sposobu na zrozumienie o czym piszą gazety i dlaczego tak piszą, niż samemu próbować konstruować informacje. M.R - Czy nie bała pani tego, że młodzież nie zaakceptuje takiej formy pomocy? A.Z. -Oczywiście,że nigdy nie jest zagwarantowane powodzenie ale trzeba się starać. Dla nas, twórców fundacji to bardzo ważny projekt. Bardzo dużo staraliśmy się rozmawiać z młodymi ludźmi, wkła-damy w to sporo emocji, serca i wiedzy. Mamy nadzieję, że to będzie potrzebne i zaakceptowane, jednak nigdy nie ma gwarancji. M.R. - Czy uważa pani, że teraźniejsza młodzież, pokolenie nowych mediów,nie docenia wartości słowa? Czy jest ona gorsza niż kiedyś? A.Z. -Nie, to rzeczywiście są wspaniali ludzie. Głównym problemem komunikacji we współ-czesn ym świecie jest brak zaufania wszystkich do wszystkich. W internet można wpuścić każdą dowolną bzdurę albo każdy tekst, w związku z czym jest bardzo dużo przekazów internetowych,które



zachowują pozory obiektywizmu. W rzeczywistości służą różnego rodzaju interesom i w efekcie łatwo jest zostać zdezorientowanym. Często brakuje nam wiedzy, ale nie dlatego, że jesteśmy ograniczeni tylko dlatego, że świat jest ogromny i ilość informacji, które trzeba byłoby przewertować jest wprost niemożliwa. To bardzo trudna sytuacja, gigantyczne wyzwanie dla młodych ludzi. Nie jest to kwestia braku szacunku słowa. Raczej postrzegam to jako gigantyczny gąszcz, w którym bardzo łatwo jest się zagubić. Jeżeli uda się zbudować taką konstrukcję, w której młodzi ludzie znajdą jakieś punkty graniczne, wskazówki, przy pomocy których będą w stanie przebić się przez ten gąszcz, misja fundacji jest zrealizowana. To kolosalne wyzwanie, w ogóle wam tego nie zazdroszczę. M.R. - Czyli fundacja jest swojego rodzaju drogowskazem, żeby w przyszłości media nie „schodziły na psy”? A. Z. -Tak bym tego nie nazwała, powiedziałabym, że jest to kolosalna oferta komunikacyjna. Jest mnóstwo rzeczy, które można czytać i dobrze jest rozumieć jak one są konstruowane, po to, żeby móc lepiej wybierać. To jest raczej tego typu parcie. Młodzi ludzie często chcieli by porozmawiać z kimś bardziej doświadczonym. To jest platforma, na której taka wymiana informacji może zadziałać. Mogłoby być lepiej, to prawda, ale chodzi o to żeby wybrać. M.R. - To nie jest przypadkowe, że fundacja ma hasło „mam wybór – mam wpływ”, jest na to kładziony szczególny nacisk. A.Z. - Tak, każdy człowiek w swoim życiu co chwila musi dokonywać wyborów. Każdemu się wydaje, że jego wybór nie ma znaczenia. To kolejny bardzo ważny problem młodych ludzi, im się wydaje, że nie mają żadnego wpływu na losy świata, że o nich decydują tylko starsi i grupy ludzi.Nie jest to prawdą. O losach świata naprawdę decyduje każdy poszczególny człowiek i każdy jego poszczególny wybór, od tego zależy wszystko, cały świat. M.R. - Czy pani, jako nastolatka wiedziała, że chce być dziennikarzem i chce mieć ten wybór? Oczywiście uwzględniając tamtejsze czasy. A.Z. - Wtedy rzeczywiście były inne czasy ale to nie znaczy, że nie mieliśmy wyboru. Dla mnie osobiście był on od zawsze istotny, nie tylko ten związany z dziennikarstwem. W czasie początków mojej działalności komunikacyjnej, czasie bardzo naznaczonym politycznie, wybór nie był tani. Zaczynałam w podziemnym radiu i podziemnych gazetach. Miałam dobrych nauczycieli. M.R. - Co może pani powiedzieć na zakończenie, tak żeby trafiło do wszystkich? A.Z. - Mogę powiedzieć tylko tyle, że bardzo bym chciała żebyście wszyscy mieli świadomość, że wasz wybór ma znaczenie dla losów świata. Jeżeli tylko tyle tego wszystkiego zostanie to będę szczęśliwa. Humor z wyższej półki

Ale nudny program leci dziś w TV - skarży się dziadek Jasiowi. - Dziadku Ty znów źle postawiłeś fotel i oglądasz akwarium.

Ksiądz pyta na religii Jasia: - Jasiu, gdzie mieszka Bóg? - W mojej łazience. - A dlaczego tak sądzisz? - Bo jak rano siedzę w łazience, to mama woła: - Boże, jeszcze tam siedzisz? Wraca blondynka z salonu piękności i mówi do koleżanki: - Słuchaj, byłam w salonie piękności... - I co? Zamknięte było? Na randce. Ona się spóźnia. Wreszcie jest: - Kochanie, dużo się spóźniłam? - Drobiazg. Data się jeszcze zgadza... Blondynka skarży się koleżance: - Wyobraź sobie, moja siostra urodziła dziecko i nie napisała mi czy dziewczynkę, czy chłopca. Teraz nie wiem, czy jestem ciocią czy wujkiem.... Podchodzi facet do blondynki i mówi: - Daj mi Twój telefon! Blondynka na to: - O, czy to miłość od pierwszego wejrzenia? - Nie, to napad głupia babo! Mamusiu, ja Ciebie i tatusia nigdy nie opuszczę! - A czemu Ty tak Jasiu grozisz rodzicom? Awantura domowa. W pewnym momencie mąż pyta żony:- Jak myślisz, czemu sąsiedzi nazywają Cię idiotką?- Byłbyś generałem, mówiliby na mnie "generałowa"! Książki (tylko) przeglądane
Powieści, podręczniki, kryminały- to najczęściej czytamy. Kiedys wertowaliśmy także encyklopedie. Te obecnie przegrywają z internetem.


Internet jest to rzecz, która rewolucjonizuje wszystko. Za jego sprawą zmieniają się media, komunikacja, rozrywka, nauka. Nie inaczej jest z drukiem. Najbardziej zagrożone są wszelkiego rodzaju książki, do których się tylko zagląda, czyli słowniki, encyklopedie, leksykony. Konkurencją dla nich są wygodne i łatwo dostępne wyszukiwarki internetowe. Zdaniem dr Mirosława Filiciaka ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie - papierowe encyklopedie szybko się dezaktualizują są też trudniejsze w przeszukiwaniu, niż sieciowe - twierdzi. Pozostaje jednak pytanie, czy źródłom internetowym można zaufać. Często zdarza się,że informacje jakie znajdujemy w wyszukiwarkach są opracowywane i zamieszczane przez amatorów. Dr Filiciak podaje rozwiązanie - Można na pewno ufać tym, które są sieciowymi odpowiednikami papierowych wydawnictw. Choć i w nich czasem zdarzają się błędy- dodaje -  W wypadku pozostałych warto zweryfikować informacje z innymi źródłami, choć mnie osobiście wydaje się, że to dobra praktyka nie tylko w odniesieniu do tekstów internetowych. Na papierze też drukuje się sporo głupot - kwituje. Istnieje obawa, że wraz z ekspansją internetu zanikną zwykłe książki. Już można odnotować spadek czytelnictwa. Według badań Biblioteki Narodowej w 2008 r. czytanie książek zadeklarowało zaledwie 38 procent badanych Polaków. To najniższy wskaźnik czytelnictwa zanotowany w historii systematycznie prowadzonych obserwacji, tj. od 1992 r. (źródło: wp.pl). W opinii naszego eksperta ''Samo czytanie nie zaniknie, po prostu zmieni się nośnik, nie po raz pierwszy zresztą - niektórzy badacze zwracają uwagę, że  większą rewolucją było przejście od starożytnych zwojów do książek w  postaci, jaką znamy, niż od książek papierowych do wyświetlanych na ekranach''. K. Jabłońska/ M.Dzięcioł Pokolenie Deadline
Jesteśmy nowym pokoleniem.Bez nazwy.To wstyd. Wychodząc z takiego wniosku, w naszej redakcji padło hasło - Nazwijmy siebie. Tych, którzy żyją w świecie, w którym "wszystko" już było.


W świecie "dorobku",szaleńczego tempa i braku oddechu.Stąd narodziło się Pokolenie Deadline. Młodzi,my,którzy wchodzimy w świat nieustannie spóżnionych.Każde pokolenie rządzi się swoimi prawami, są jednak rzeczy które mimo upływu lat się nie zmieniają . Jakie? Takie jak chociażby chęć odmienności, skłonność do przeciwstawiania się zasadom oraz łamanie norm społecznych ustalonych wyżej przez , dojrzałe" społeczeństwo. Kogo opisuje ten tekst? Jak nie trudno się domyśleć o nas, ludziach młodych. Czy jednak złe jest to że chcemy mieć własne życie, oraz świat który niekoniecznie musi odpowiadać tzw. dorosłym. Świat idzie z duchem czasu. Tym razem daruję sobie jednak paplaninę na temat zmian technologicznych. Pomyślmy np. o sztuce. Idąc miastem często widujemy obrazki takie jak barokowy kościół, gotycki zamek, a między nimi... blok w stylu , Grafiti". Dorośli wołają , To skandal! Gówniarzy malujących te bazgroły powinno się zamykać w więzieniach!". Jednak przyjmując wyżej przedstawiony punkt widzenia to praktycznie rzecz biorąc , Wykopki cmentarne" organizowane przez



Leonarda da Vinci także nie były legalne. Jego prace wyprzedzały epokę, w której żył. Dlaczego, więc nie możemy spojrzeć podobnie na obrazy w formie grafiti które nadają koloryt szarym, zniszczonym blokowiskom? Dlaczego za uprawianie sztuki wspólczesnej naszym czasom grozi nam dozór kuratora?! Codziennie słyszymy mnóstwo haseł typu , Bądź dobrym człowiekiem" lub , Nie przynoś wstydu swojej rodzinie". Czy jednak ludzie używający tych niewątpliwie mądrych słów jako sloganu nie umieją nas zrozumieć? Czemu nie są w stanie pojąć że wszystko kiedyś ulegnie zmianie, i mimo tego że wciąż mają nad nami władzę rodzicielską, nie są już w stanie manipulować naszym życiem? Czemu tak jest? Mogłabym używać wielkich słów, których znaczenia sama nie rozumiem, tylko po to aby brzmiało to mądrze, lecz z góry powiem jedną rzecz - nie mam takiego zamiaru. Nie znam odpowiedzi na to pytania,lecz poznam je gdy stane się dorosła, i rozważę to za kilka lat , gdy już do całkiem innego umysłu, do innego człowieka, którym się stanę, wrócą widoczne jak przez mgłę wspomnienia z szalonej młodości. Majka G.



Lubimy się bać. Dopiero, co odetchnęliśmy, gdy na przełomie wieków nie sprawdziła się przepowiednia Nostradamusa, przez którą część młodzieży przestała się uczyć, tłuma-cząc sobie, „że będzie koniec świata i nauka jest mi niepotrzebna”. Dnia 21 grudnia 2012 r. kończy się kalendarz Majów, a według tej kultury koniec kalendarza oznacza koniec świata. Co ciekawe, dzień zagłady na rok 2012 jest przewidziany także przez wiele innych przepowiedni, np. Proroctwo Oriona. Artykuł, opublikowany na portalu Onet.pl uspokaja, że koniec świata zapowiadany na rok 2012 nie nastąpi. Profesor Marek Lewan-dowski z Instytutu Geofizyki PAN mówi: „Na potrzeby prima aprilis podpisałem się pod hipotezą, która jest absurdalna od początku do końca. Ci, którzy uwierzyli w rychłe prze-biegunowanie i jego katastrofalne następstwa, powinni wrócić do szkoły. Ci, którzy nie uwierzyli, dali świadectwo, że procesy przy-rodnicze nie są im obce i bardzo im za to dziękuję.” Profesor dodaje jeszcze: „Ziemskie pole magnetyczne wprawdzie słabnie, ale nie wiadomo, czy jest to początek procesu odwracania biegunów. A nawet gdyby tak było, to zmiana polarności nastąpi najwcześ-niej za kilka tysięcy lat i nie będzie miało żadnego znaczenia dla biosfery.”Mimo wszyst-ko na Ziemię może spaść planetoida. Dziś powstają już programy obserwacyjne, mające na celu wykrycie i unieszkodliwienie najgroź-niejszych planetoid.Jeśli uda się stworzyć sku-teczną kosmiczną straż,na kolejne poważne zagrożenie poczekamy około miliarda lat.K. (od lewej) Jacek Schmitt,malarz zdj. Majka G.
Trzy pytania do...


Marcin Kotliński (dziennikarz Revolty): Jak się Panu mieszka na Pradze? Jacek Schmitt,artysta malarz: Mieszka mi się dobrze ale zimą jest chłodno, ponieważ na warszawskiej Pradze są problemy z ogrzewaniem. Ludzie ogrzewają piecykami, ale to nie wystarcza. A poza tym Praga jest warszawskim centrum złodziejstwa. Marcin: Czy dogaduje się pan z tymi złodziejaszkami? Jacek Szmitt: Generalnie się dogaduję, ale bywały sprzeczki. Według socjologów ponad połowa mieszkańców Pragi jest z tzw. środowisk wykluczonych. To są ludzie z marginesu, których dzieci nie mają szansy na rozwój. Marcin: Ludzie mówią, że jest Pan importowany. Jak Pan to odbiera? Jacek Szmitt: Rzeczywiście nie pochodzę z Warszawy. Sympatię praskiego półświatka zyskałem, przez to że namalowałem obraz dla córki miejscowego bossa.



Skąd jesteś? Z importu
W Warszawie wiele osób słyszy to pytanie bardzo często. W Łodzi znakiem rodowitych mieszkańców są trzy palce ułożone w kształt litery L.


Pytanie – Skąd jesteś? Świadczy to o zwykłej ciekawości lub o próbie pokazania wyższości nad osobą, która pochodzi z małych miejscowości lub w tym wypadku spoza Warszawy.Stereotypy dotyczące przeświadczenia o niższości grup ludzi opuszczających swoje miejsce zamieszkania są bardzo często błędne. Główną przyczyną wyjazdów jest chęć rozwoju i poszerzania zdobytej wiedzy. Z ankiety przeprowadzonej przez portal Onet.pl wynika,że dla współczesnej młodzieży niesamowicie ważne jest pochodzenie nie tylko z przystosowanej do rozwoju miejscowości, ale także z bogatej i wpływowej rodziny.To decyduje o sukcesie w życiu. Problem ciągłego pytania "Skąd jestes? " rozwiązali Łodzianie, którzy po usłyszeniu wykonuja prosty gest. Unoszą trzy palce u prawej ręki do góry w kształcie litery " Ł''. Oznacza to że pochodzą z Łodzi. "To nasze nowe logo"- mówi z dumą Krzysztof Candrowicz,działacz kultury. Posłuchaj podczas czytania Wniosek na koniec



Młodzież która próbuje nawiązać kontakt, obawia się niezrozumienia ze strony innych osób. Ankiety i badania prowadzone przez portale internetowe wykazują, że osoby zamieszkujące małe miejscowości, posiadają podobny system wartości jak osoby pochodzące z dużych miast i to właśnie nim posługują się w codziennym życiu. Często problemem jest także nieporozumienie kultur. Jednak każdy człowiek wychowuje się w odmiennym środowisku i funkcjonuje według swoich, wcześniej nabytych zasad. Według badacza Roberta Jakubika istnieje konieczność podjęcia prób tworzenia spójnych, zrównoważonych, opartych na wzajemnym poszanowaniu indywidualnych systemów wartości między członkami społeczeństwa. O swoim pochodzeniu wypowiada się także artysta malarz, Jacek Schmitt - Tu, gdzie mieszkam, czyli na Pradze, mówią o mnie,że jestem z importu. Trzy lata temu przeprowadziłem się z Podhala. Nie przywiązuje wielkiej wagi do swego miejsca zamieszkania. Nie jest dumny z tego,że mieszka w Warszawie. Czuje się ignorowany ze względu na pochodzenie. Jednak mimo to  poświęca jedną ze swoich wystaw warszawskiej Pradze. Twierdzi,że import to bardzo ciekawe zjawisko ponieważ, do stolicy przybywają ludzie pełni nowych pomysłów, energii i zapału do pracy. Ludzie ci są często bardziej kreatywni od rodowitych mieszkańców stolicy. Otwarta kwestią jest to czy pochodzenie człowieka decyduje o jego wnętrzu i osobowości. Myślę, że każdy może sobie na to pytanie odpowiedzieć sam.Ważne, by nie powtórzyć błędów, w które obfitował dwudziesty wiek.Granica między stereotypem a czystym rasizmem bywa bardzo cienka.Małgorzata Dzięcioł

Fotoreportaż z obozu dziennikarskiego w Serocku. To właśnie tam powstała nasza redakcja Revolty. Na zdjeciach - nasi reporteży podczas pracy w Warszawie.





Piraci nie tylko na morzu
Dostęp do internetu i jego rozpowszechnienie to również szereg problemów. Jednym z nich jest piractwo.


Według Business Software Allianse oficjalnie do piractwa przyznaje sie 90% internautów, a sama Polska wypada dośc blado na tle innych krajów ponieważ zajmuje 4 miejsce od końca. Za nami jest juz tylko Grecja, Rumunia, Byłgaria.Polscy "piraci" pobrali z sieci pliki o łączniej wartości 648mln. dolarow.Ludzie ktęrzy z nami rozmawiali odpowiadali bardzo różnie np. pani Basia,ekspediętka ze sklepu w Serocku stwierdziła:Nie jestem zorientowana w tym temacie, ale uważam,że  jeśli ktoś jest piratem to jest to złe. To złodzieje nic więcej.Polskie prawo powinno lepiej regulować te kwestie; mówi Magda Siemion,dziennikarka TVP. Ludzie ściągający bądź udostępniający nielegalne pliki czują się bezkarni, ponieważ w archaicznym prawie stworzonym w  latach osiemdziesiątych nie przwidziano, że  inter-net rozpowszechni sie na  skale globalną.To jest głównym problemem nie tylko w Polsce. Policja nie ma jak ścigać piratów bo  gdyby zaczeła by zamykać wszystkich ludzi którzy pobierali, rozpowszechniali bądź były w ich posiadaniu to prawdopodobnie połowa społeczeństwa siedziała by za kratami, wynika to także z prob-lemu który jest nieod-zownie związany z tym tematem. Bo  jeśli nie wiadomo o co chodzi to  chodzi o pieniądze. Orga-nizacje takie jak ZAiKS biorą tantiemy i wcale nie są to małe sumy jak pisze Rzeczpospolita. Za przy-kładowy bal studnówkowy na 300 osób ZAiKS zagar-nia 811zł. Światelkiem w tunelu dla Polski jest to  że piractwo w naszym kraju to tej pory caly czas rosło a w ubieglym roku spadlo o 1%. M.Miciuk
Rekla... macja


Reklama – narzędzie, za sprawą którego rzeczywistość staje się idealna. Idealni ludzie, idealne relacje, w ogóle idealne życie. Żyjąc w XXI wieku ludzie już przyzwyczaili się traktować reklamy ze sporym dystansem. Ten dystans nie wystarcza jednak do poradzenia sobie z natarczywą perswazją producentów. Człowiek narażony jest na nią wszędzie: korzystając z mediów, spacerując po mieście, robiąc zakupy. Ich agresja jest przerażająca i doprowadzona do granic absurdu. Zostałam oszukana przez reklamę – twierdzi pani Katarzyna z Serocka – od tej pory traktuję reklamy z dużym przymrużeniem oka. Podobną postawę mają inni mieszkańcy Serocka. Nie kupuję reklamowanych rzeczy – mówi pani Weronika Zając. Strasznie denerwują mnie reklamy. Jest ich znacznie za dużo. W telewizji, na ulicach – wyraża swoją dezaprobatę pani Anna. W internecie, z racji tego, że staje się najważniejszym medium wśród wszystkich, istnieje największe natężenie reklam.„Nie ma cię w Google – nie istniejesz” - uwaga, która kiedyś była żartem, teraz traktowana jest bardzo poważnie. Firma Dolce&Gabbana zamieściła na YouTube filmik, w którym modelka śpiewając udawała amatorkę, reklamując jednocześnie ubrania. Ta kryptoreklama, pomimo że była oszustwem, paradoksalnie zyskała wielką popularność. Kolejnym przykładem może być reklama BMW. Oszukiwała odbiorców, gdyż była nieprecyzyjna i pewne rzeczy zostały w niej pominięte. Dystrybutor zataił szczegóły dotyczące przeglądów aut w autoryzowanych serwisach. Diler został oskarżony i przegrał sprawę w sądzie. Mało kto zdaje sobie sprawę z istnienia ustawy z 2007 roku o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym. W skrócie -  zakazującej emitowania reklam, które podają nieprawdziwe informacje. Zdaje się, że producenci jednak nic sobie z tego nie robią. W dalszym ciągu bowiem można obejrzeć bądź usłyszeć spoty, którym nawet przy skrajnej naiwności nie sposób uwierzyć. K.Jabłońska Obóz dziennikarski w Serocku W LICZBACH
22 uczestników obozu 8 licealistów 14 gimnazjalistów 2 opiekunów


3 animatorów 1 organizator 560 palców łącznie wśród wszystkich uczestników 14 400 minut spędzonych razem ok.1000000 uderzeń serca jednego uczestnika 12 godzin spędzonych w autobusie 96stron poświęconym gazetkom w 3 redakcjach ok. 18 000ml wypitej kawy NIEZLICZONA ilość emocji, szczęścia i nieprzespanych nocy. Mam gotówkę i nie zawaham się jej użyć
Kryzys dotarł do Europy z mocnym akcentem. Pracę starciło już kolejne 400tys. Polaków.


22 miliony europejczyków, w tym 2 miliony naszych obywateli jest bezrobotnych. Polski rząd sciąga z mieszkańców swojej ojczyzny coraz większe podatki. Wysokość "daniny" dla Państwa, w różnych formach coraz częściej doprowadza do bankrutcwa domowe budżety. Efektem tego jest np.zawieszanie spłaty kredytów mieszkaniowych . Rzemiosło zanika, ponieważ jest mało opłacane. Sytuacja jest najgorsza od 2007 roku. Popularnym i dobrze opłacanym zawodem stał się ochroniarz. Na Internetowych stronach biznesowych widnieje mnóstwo miejsc pracy na tym stanowisku. Popatrzcie co o tym myślą mieszkańcy Serocka – miejscowości położonej blisko Warszawy. Ludziom się po prostu nie chce pracować. Zawsze można posprzątać ulicę i dostać trochę pieniędzy. - mówi Pani Barbara Być bezrobotnym jest bardzo trudno. Sama kiedyś nią byłam i dodam,że rząd nic nie robi w tym kierunku. - dodaje Pani Ewa Stopa bezrobocia w Polsce sięgnęła 12 5%. Dla porównania od 2008 roku zwiększyła się o 1,8%. Marcin Kotliński Stopka redakcyjna
Redaktor naczelna: Małgorzata Dzięcioł Wydawca: Przemek Malicki


Z - ca redaktora naczelnego: Grzegorz Nieścieruk Graficy: Marta Raczyńska Marcin Kotliński Dziennikarze: Karolina Jabłońska Mateusz Miciuk Majka Grabowiecka Klaudia Polak

Reklama