Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








OD REDAKCJI



Cześć! Ten numer Qlt’u jest wydaniem konkursowym do Szkoły MAM. Wybraliśmy temat: „Młodzi o mediach – co Was w nich interesuje, co denerwuje”, ponieważ jest on nam najbliższy i to w nim czujemy się jak ryby w wodzie. Pisaliśmy całkowicie od siebie. Co Nas irytuje, a co uwielbiamy w polskich mediach. Na początek opisaliśmy „życie” naszej gazetki, potem przeszliśmy do magii radia i o tym, jaki wpływ mamy na media. Poruszyliśmy również tematy polityczno - medialne, przecież nie ma się czego bać! Następnie skrytykowaliśmy… zresztą przeczytajcie. Pamiętajcie tylko o Pzajdaku! Redaktor naczelna Donata Popławska



Redaktor naczelna: Donata Popławska Z -ca redaktora: Mateusz Kostka Sekretarz redakcji: Aleksandra Kruk Dziennikarze: Martyna Gawrońska, Angelika Podkowa, Anna Pietrzak, Aleksandra Sadowska Fotoreporter: Magda Machowiak Grafik: Borys Brodowicz Wydawca: mgr Magda Adamczyk Gościnnie: Paulina Gądek
Sylwetki - czyli krótko o niektórych z nas!


Mateusz „Kostek” Kostka- wschodząca gwiazda polskiej polityki i show biznesu. Człowiek „bardzo drogi” oraz nieprzeciętnie inteligentny. Jego uśmiechnięta twarz zaraża optymizmem. Kostek to osoba, która zawsze służy dobrą radą. Człowiek religijny, regularnie uczęszczający do kościoła. Inspiruje go Wojciech Cejrowski. Paulina Gądek mówi o nim „W Kostku niesamowicie podoba mi się jego podejście do życia, które śmiało mogłoby stanowić wzorzec dla jego rówieśników większości zaślepionych przez medialną papkę, którą są karmieni. Wierzę, że ten antyglobalista walczący o suwerenną Polskę wymiecie stąd agentki mężczyzn zwane feministkami oraz inne szakalstwa”. Niektórzy uważają, że Kostek to osoba chamska i bezczelna, lecz są to błędne wnioski, gdyż Mateusz to po prostu człowiek szczery do bólu. Aleksandra Sadowska Dona jest obywatelką świata. Nie w głowie jej walki. Jest tolerancyjna do bólu, chociaż oficjalnie nie lubi 98% ludności Ziemi. Postrzegana jest jako perfidna, chodząca po trupach globalistyka skazana na sukces. Miewa jednak przebłyski delikatności pokazujące ją, jako bezbronną, co starannie próbuje maskować. Jest wampirem medialnym spijającym krew ze swoich kolegów z redakcji, potrafi jednak wykazać się zrozumieniem w chwili, kiedy czeka na artykuł od osoby, która jako jedyna ma czas i ochotę(!) go napisać. Nie ukrywa swej interesowności, ani niechęci do niektórych osób. Wykłada kawę na ławę… nieposłodzoną. Mateusz Kostka na pytanie „Co sądzisz o Donacie?” odpowiedział: „Prawdopodobnie chciałaby spocząć w alei zasłużonych na Powązkach. Wozi się drogim samochodem”. Cóż, Dona jest tylko jedna. Paulina Gądek Jajkiem w telewizor!
,,Odkąd odkryto, że informacja jest towarem przynoszącym krociowe zyski, przestała ona podlegać tradycyjnym kryteriom prawdy i kłamstwa, a zaczęła prawom rynku z ich dążeniem do coraz większych dochodów i do monopolu''- Ryszard Kapuściński


Włączasz telewizor, komputer, radio. Czytasz gazety. Chcesz być zawsze dobrze poinformowany. Napotykasz reklamy, polityczne wpadki, kontrowersyjne audycje, programy.Obserwujesz otaczający cię świat. Oglądasz, przetwarzasz, zapamiętujesz. Tym, co zobaczyłeś, dzielisz się z innymi. Dokonujesz selekcji. Komentujesz pochwalane przez ciebie sprawy. Krytykujesz to,  co nieszczególnie ci się podoba. Starasz się być obiektywny. Mimo to  każdego dnia stykasz się z manipulacją. Nie wiesz, w co możesz wierzyć, komu zaufać. Patrzysz na wszystko ze sceptyzem, przymrużeniem oka. W końcu- czy da się sklasyfikować prawdę? Czy zamiast pozwalać na sterowanie własną podświadomością, tworzysz- wpływasz na media? Pytając o udział w kreowaniu mediów, uzyskuję mało pozytywną odpowiedź. ,,Moj wpływ na media? Ogromny... Mogę rzucić jajkiem w telewizor''.



Nie wierzę. Nie może być tak źle. Pytam ponownie. Następna odpowiedź może nie jest wyczerpująca, lecz jej sens jest zbliżony do poprzedniej. ,,Nie''. Postanawiam to sprawdzić. Włączam komputer. Na wstępie wita mnie reklama. Pan w gustownym, panterkowym przebranku z równie wyszukaną dmuchaną zabawką. Prymitywne, ale przyciąga wzrok. Czy takie więc ma być nasze społeczeństwo? Trochę dłużej się nad tym zastanawiam. Przecież to  że nie obejrzę jakiejś reklamy nic nie zmieni. Czy więc nasza interwencja w rozwój mediów jest aż tak nikła? I tak nie rozumiem- dlaczego wmawia się nam, że nie mamy żadnego wpływu, głosu? Czyż nie obniżamy przez to wartości jednostki w społeczeństwie? Wielu z nas ,,płynie z prądem'. Wierzy, że jego zdanie się nie liczy, nic nie zmieni, że jesteśmy za słabi, by zaistnieć pośród tłumu. Myślimy, że nie ma sensu walczyć z wiatrakami. Jednak nie zdajemy sobie sprawy jak wiele możemy przez to stracić. Świadomość- to jedna z głównych nagród. Musimy być silni, bo media same się nie zmienią. Pewnie zauważyliśmy, jak ciężko jest dziś natrafić na rzetelne źródła informacji, które zadbałyby o świadomość odbiorcy. Jest to wręcz niemożliwe w świecie, w którym prawda nie ma żadnej wartości. Liczy się sprzedaż. Jeśli nawet istniałoby coś, co przekazywałoby nieprzetworzone, niezabarwione informacje, długo by nie wytrzymało w wyścigu szczurów. Zostałoby zmiażdżone przez wiodącą prasę czy program, bowiem nie przynosiłoby satysfakcjonujących zysków. Wygodniej jest sterować społeczeństwem głupim niż światłym. Im mniej poinformowany odbiorca tym łatwiej można go zmanipulować. A procesowi temu sprzyjają współcześnie cenione wartości. Tak zatem po włączeniu telewizji napotkamy się na pięknych, sławnych, bogatych, szczupłych, i zawsze uśmiechniętych ludzi. I jeśli już natrafimy na wartościowy program, to zapewne, będzie on puszczony o godzinie, w której nasze oczy mimowolnie się zamykają. Warto więc zastanowić się, czy to  co jest aktualnie kreowane ma dla nas znaczenie. Media bowiem starają się zrobić z nas stado

,,...telewizja nie wskaże nam recepty na życie"

zobojętniałych konsumentów, którzy- aby nazwać się nowoczesnymi i na czasie- potrzebują nowego samochodu i koniecznie lepszego telewizora, by być dobrym człowiekiem. Dlatego, włączając zgrabny, kolorowy przycisk pilota, zastanówmy się, czy warto. Niestety, telewizja nie wskaże nam recepty na życie. Nie powie jej pan o zmysłowym głosie, reklamujący kawę ani sześciolatek polecający ,,najkorzystniejszy kredyt hipoteczny''. Jeśli więc nie chcemy utonąć w ogromie pięknych, idealnych obrazków, musimy zdjąć różowe okulary, które nakładają nam dzisiejsze media. Przecież to my tworzymy kraj. Jesteśmy jednym społeczeństwem. Ogół tworzą jednostki. Nie dajmy sobie wcisnąć bzdur - media bez odbiorców są niczym. Ważne, by nie dać się omamić. Musimy pamiętać, że mamy głos i własne zdanie. Mamy media. Aleksandra Kruk „Bezstronność” TV
Od czasu do czasu oglądam programy informacyjne. Czy to „Fakty”, czy „Wydarzenia”, czy „Wiadomości” – generalnie wszystkie podawane informacje są jednakowe i do siebie podobne.


Różnią się czasami kolejnością podawania informacji. Lecz nie na to chciałem zwrócić główną uwagę. Chodzi mi o poprawność polityczną narzucającą szarym obywatelom medialne zdanie. Weźmy przykład ochrony środowiska. Gdy chodzi o problem zwierzątek i roślinek w Rospudzie, dziennikarze wyraźnie stają po stronie broniących ich ekologów. Tym samym spychają na dalszy plan te dzieci ginące pod kołami samochodów, które przebiegają przez ruchliwe ulice, uczęszczane przez TIRy, które mogłyby równie dobrze jechać obwodnicą. Niestety, z powodu garstki ekologów trasy tej nie ma. Podobnie jest z żabkami przebiegającymi przez drogę, ginącymi pod kołami samochodów, czy ochroną wilków pożerających owce na górskich halach. „Marsze <<miłości>>” organizowane przez środowiska homoseksualistów to kolejny tego typu problem. Media narzucają nam zajęcie stanowiska przychylnego tej grupie społecznej, jednak nikt nie



staje w obronie homofobów i innych przeciwnych tego typu akcjom, mającym za zadanie, ich zdaniem, promowanie zboczeń i antychrześcijańskich wartości. Zupełnie odwrotnie byłoby, jeśli na ulicę wyszliby właśnie ci drudzy, lub przeciwnicy aborcji czy eutanazji. Zaraz w „Faktach” zostaliby przedstawieni jako zaściankowi ludzie niebezpieczni dla społeczeństwa. Problemem nieco innej natury był czas kampanii przed wyborczych. Media od początku „wiedziały”, że wygra albo pan Komorowski, albo pan Kaczyński. Nie dopuszczały żadnego innego rozwiązania. Zostali nazwani przez media „poważnymi kandydatami”. Dlatego właśnie większość średnio i niskowykształconych ludzi tylko z pośród nich wybierała przyszłego prezydenta. Inni kandydaci – których wypadałoby nazwać „śmiesznymi” - byli zapraszani do debat jedynie „między sobą”. Warto się zastanowić, co byłoby, gdyby każdemu z tych kandydatów dano dojść do głosu, w sposób taki sam, co dwóm „poważnym” konkurentom – jak to na prawdziwą demokrację przystało. Może czasami warto spojrzeć na podawane nam informacje przez palce – zasłonić tę poprawność polityczną, by ujrzeć jedynie prawdęm, czyli fakty. Fakty, które najlepiej byłoby skonfrontować z kilkoma podobnymi informacjami na ten temat, najlepiej z Internetu, który jest JESZCZE całkowicie wolny. Wówczas będziemy mogli powiedzieć, że posiadamy informacje całkowicie niezależne i wtedy ukształtujemy sobie własne zdanie na ten czy inny temat. Mateusz Kostka Super artykuł kontra moja szafa
Bezsenne noce to nie dla mne, aczkolwiek z rodziny byłabym w stanie zrezygnować. Zatem czym jest dla mnie ,,mam media" ?


Po pierwszym tygodniu w nowej szkole zrezygnowałam z dziennikarstwa. ,,Zawód dziennikarza to nie jest przyjemność. Bezsenne noce i brak czasu na życie rodzinne" te słowa przeważyły na mojej decyzji. Bezsenne noce to nie dla mnie, aczkolwiek z rodziny byłabym w stanie zrezygnować. Zatem czym jest dla mnie ,mam media”? - Aniu, artykuł na za tydzień - Słyszę to  co jakiś czas od naszej redaktor. Spoko, nie ma sprawy. Dam radę. Chociaż i tak wiem, że zabiorę się za niego w noc przed datą oddania. Pod presją pisze sie wspaniale. Wspaniale, do tego stopnia, że nie potrafię skleić sensownego zdania. Pięć razy zmianami temat i w efekcie zaczynałam pisać o czymś innym a zakończenie to już całkowicie odbiega od mojej pierwotnej myśli. Dziękuje zatem naszej pani redaktor Qlt'u, że nie narzuca nam tematów, bo nie dałabym rady napisać więcej niż jednego zdania. Co trzyma mnie w tej gazetce? Może to,  że lubię pisać, ale niekiedy jest tak, że napisałabym więcej o rzeczach,

,,A ta szafa, to taka piękna szafa, jej kształty, ona ma takie wspaniałe kształty i ten kolor..."

na których nie powinnam skupiać uwagi podczas pisania. Tak jest i dzisiaj. Myślę i nic. A ta szafa, to taka piękna szafa, jej kształty, ona ma takie wspaniałe kształty i ten kolor... Mogłabym dalej podziwiać ten mebel, ale haczyk tkwi w tym, że pisze artykuł. Uwielbiam czekać na kolejny nowy numer naszej internetowej gazetki. Chce zobaczyć zawartość, nie, nie chce jej czytać, chce zobaczyć, jak wygląda środek, jaka kolejność artykułów i kolorystyka. Pani redaktor, wstyd mi bardzo, ale czy to źle, że nigdy nie przeczytałam jej całej od deski do deski? Jest i tak, że czytam swój artykuł i na tym sie kończy. Ale czuje, że nie jestem sama, przyznajcie się dziennikarze Qlt'u; robicie to samo! Albo to ja przyznaję się do błędu i właśnie próbuję pocieszyć swoje sumienie, mówiąc o was coś, czego nie zrobiliście. A może właśnie teraz czytacie artykuł i śmiejecie się do monitora. No cóż i na tym mój wkład sie kończy, chyba, że się mylę? Ale proszę powiedzcie, że sie mylę, możecie kłamać, bo nie chce przeceniać swojego wkładu w rozwój gazety. Jeśli mogę w czymś pomóc, zawsze chętnie to zrobię, dopóki atmosfera w redakcji będzie sympatyczna, a jest. Psuć się zacznie, kiedy pani redaktor będzie nas goniła z łopatą po korytarzu szkolnym, domagając się artykułu, tylko tego się boje. Jest późno, termin oddania tekstu mija za godzinę. Nic sie nie zmienia, w moim przypadku tak wygląda praca nad gazetką. Mogę napisać jeszcze pare zdań o szafie, ale nie będę już psuć zakończenia. Anna Pietrzak Słuchasz radia?
Nie mam pojęcia, czy ta druga odpowiedź odnosiła się do treści ankiety, czy po prostu do mojego wrodzonego zawracania komuś głowy, aczkolwiek fakty są dość ponure.


Zmęczona kolejnym dniem weszłam do pokoju, zatrzaskując za sobą drzwi. Za oknem powoli zapadał zmrok. Zapaliłam lampkę koło łóżka, rozpłynęłam się na miękkiej kanapie z gorącą, malinową herbatą. Sięgnęłam po pilota i jak co drugi dzień włączyłam swoją ulubioną stację radiową, wsłuchując się w łagodny głos prowadzącego audycję mężczyzny. Nie będę zdradzać, kim on jest ani jaka to stacja – tutaj nie chodzio reklamę. Podczas słuchania nasuwa mi się na myśl pewien problem, a mianowicie, dlaczego w Polsce zanika tak piękna czynność, którą jest... Słuchanie radia. Może pomyślicie, że jest ze mną coś nie tak, albo jestem staromodna... Myślcie sobie, co tylko chcecie. Przeprowadziłam wśród rodziny i znajomych ankietę pt. „Słuchasz radia?”. Zdziwiło mnie, że ponad 80% odpowiedzi brzmiało „No... podczas jazdy autem” ewentualnie



„Nie mam czasu na takie bzdury”. Nie mam pojęcia, czy ta druga odpowiedź odnosiła się do treści ankiety, czy po prostu do mojego wrodzonego zawracania komuś głowy, aczkolwiek fakty są dość ponure. Dzisiejsze, masowo produkowane komputery, automaty, telewizja nie powstałyby bez tego pierwszego kroku technicznego, jakim była konstrukcja radia. Już, co 3, 4 osoba w mojej okolicy tak naprawdę zapomina o tym, że dzięki twórcom radia - może siedzieć po te dziesięć godzin przed komputerem czy tez bezsensownie spędzać swój wolny czas, przełączając programy w telewizorze. Owszem, nie twierdzę, że wsłuchiwanie się w muzykę lub też wypatrywanie ciekawostek z rozmów spikerów jest lepsze od spaceru na dworze, ale przynajmniej pozwala rozwijać się naszej kreatywności i wyobraźni. Nie jestem historykiem i nie mam pojęcia, kiedy i jak stworzono radio, chociaż w każdej chwili mogę to przeczytać, ale nie o to chodzi. Wiem, że podczas wojny to właśnie dzięki niemu ludzie wspierali się nawzajem. To nie telewizja, to nie Internet, to nie telefony komórkowe a właśnie radio i prasa pomagały uwierzyć w siebie. No i nie zapominajmy o patriotyzmie oraz innych wartościach, to również ważne, ale nie czas i miejsce na ten temat. Nie zmuszam nikogo, żeby słuchał radia... Robię to w sposób bardziej subtelny. Jeśli powiem: „ej, słuchaj radia, bo jest fajne” mało kto miałby ochotę włączać radio, ale mam całkiem inne sposoby. Chodzi o to, aby zaciekawić rozmówcę, pokazać mu swój punkt widzenia - tak jak ja – wykonuję tę czynność od pierwszego akapitu. Nie wykorzystujmy radia jako dodatku. Dziś zapytałam tatę, co sądzi o radiu. Tak po prostu. Powiedział, że podczas różnych czynności, na przykład jazda samochodem czy gotowanie, radio stanowi dodatek – tak dla przyjemności. A ja staram

„ej, słuchaj radia, bo jest fajne”

się to zmienić. Niech inne czynności będą dodatkiem do słuchania radia. Odizolujmy się od natłoku informacji w telewizji, kolorowych reklam w Internecie, ciągłego „mruczenia” telefonu... Wyciszmy się, zgłębiajmy własne myśli, cieszmy się chwilą „świętego” spokoju. Spróbujcie sami! Usiądźcie wygodnie wieczorem w ciszy, weźcie gorące kakao, włączcie radio z takim rodzajem muzyki, która Was zrelaksuje, zamknijcie powieki i sami, „oczami wyobraźni” stwórzcie teledysk, video do konkretnej piosenki, wychwyćcie jej melodię... Nie dość, że na koniec poczujecie się zrelaksowani, to jeszcze będziecie bogatsi o nowe doświadczenie. Wasza wyobraźnia za każdym razem będzie obfitsza, wasze pomysły - ciekawsze, słodsze sny i rano uśmiech na twarzy bez względu na to czy będziecie wyspani, czy nie. Angelika Podkowa Facet z jajami!



Chamski, wredny, ironiczny, ale prawdziwy! Taki jest moim zdaniem Kuba Wojewódzki. Jako jeden z najbardziej znanych dziennikarzy i showmanów w Polsce, często kojarzony wyłącznie ze swoim autorskim programem w stacji TVN oraz show „ Mam talent”, w którym wraz z Agnieszką Chylińską oraz Małgorzatą Foremniak pełni funkcję jurora. Dla mnie jest to wręcz karygodne, ponieważ Wojewódzki to przede wszystkim dobry dziennikarz i poniekąd muzyk. Jego „Poranny WF” w Esce Rock jest genialny! W tym momencie ktoś może uznać mnie za nienormalną, bo wiele osób uważa go za „głupka”, który nie ma co robić tylko naśmiewać się z ludzi. Ja jednak śmiem twierdzić, że takich osób jak on i Michał Figurski jest w Polsce mało. Mówią prawdę i oczywiście potrafią wszystkie poważne sytuacje obrócić w żart, nie zważającna konsekwencje. Jakub Władysław Wojewódzki, bo tak naprawdę brzmi jego pełne nazwisko, jest osobą wykształconą, a co za tym idzie mądrą i inteligentną. Ukończył dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim. Po studiach wiele lat pisał artykuły do „Magazynu muzycznego” i „Muzy”, prowadził muzyczne programy w telewizji oraz audycje w radiach m.in. w Trójce i Radiu Bis. Był również organizatorem festiwalu w Jarocinie. W tym tekście chciałabym przy okazji wypowiedzieć się na temat Szymona Majewskiego, który jest słabą podróbką Wojewódzkiego. Majewski również prowadzi swój talk show w TVN, ale, jak dla mnie, jest dużo słabszy od programu Kuby. Ten facet jest nudny jak flaki z olejem, a jego żarty są słabe. On po prostu nie ma odpowiedniego



poczucia humoru, a jedyne co jest fajne w jego programie to „Rozmowy w tłoku”, gdzie aktorzy naśladują znanych polityków i inne osoby publiczne. Program często krytykowany jest na forach internetowych za humor tworzony na siłę i mało śmieszne żarty prowadzącego. Tyczy się to jednak początku programu, bo „Rozmowy w tłoku” spotykają się z dużym uznaniem. To jest najlepszym dowodem na to, że program utrzymuje się na antenie tylko dzięki świetnym aktorom, którzy występują w drugiej części programu. Majewski jest po prostu za słaby do tego typu programów, które poniekąd mają rozśmieszać widzów. Chyba powinien poszukać pracy w innym miejscu. ;]  Wiele osób nie przepada, a raczej nie cierpi Kuby. Żywym przykładem jest mój ojciec. Za każdym razem, kiedy oglądam Wojewódzkiego, słyszę tekst typu: „Czy ty już nie masz co oglądać, tylko tego starego idiotę, który zarabia kupę kasy za nic?”. Wtedy najczęściej odpowiadam, że skoro zarabia tyle pieniędzy za swój program i występy w radiu to musi być dobry. I jest dobry! Bo inaczej nigdzie by go nie chcieli. Ja szanuje go przede wszystkim jako dziennikarza, ale również jako osobę, ponieważ uważam, że jest prawdziwy i nie poddał się komercji, która zżera wielu fajnych ludzi. Chciałabym, żeby Wojewódzki nie zmieniał się i był nadal sobą. Jest świetny! A Szymon Majewski i inni żałośni „showmani” niech lepiej dadzą sobie spokój i w końcu przestaną „żartować”. Magda Machowiak
A TY CO SĄDZISZ O MEDIACH?


Zainteresowania dziennikarskie młodych ludzi tworzących gazetkę qlt pozwalają na świadome i twórcze ich uczestnictwo we współczesnym świecie, przede wszystkim w świecie mediów. Umożliwiają aktywną samorealizację, która zastępuje wszechobecną nudę i obojętność, pozwala przekazać im własne emocje, przemyślenia i poglądy. Wydawca Wiem, że media nie zawsze są OK, ale za każdym razem patrząc w telewizor wierzę, że to prawda Ania Pietrzak Powoli zaczynają przesadnie mieszać ludziom w głowach Agelika Podkowa Media- jeden wielki shit z małymi wyjątkami Magda Machowiak Media z jednej strony poszerzają nasze horyzonty z durgiej zaś permanentnie nas ograniczają Borys Brodowicz Kocham telewizje, kocham radio, kocham Internet, kocham gazety… ale misia nie oddam! Donata Popławska Media są ważne... ale kartkówka z chemii ważniejsza Judyta Syncerz



Koncerny medialne sterują naszą psychiką kierując do nas różne programy przedstawiające subiektywną opinię prezesów pozwalających na emisje danego programu Paulina Gądek Media są nieodłączną częścią naszego życia, swoistym źródłem informacji. Mimo że nie zawsze przekazują treści zgodne z prawdą, bez nich trudno byłoby żyć. Aleksandra Sadowska Dziennikarze najważniejszych stacji to agenci. Służą oni często dawnemu systemowi, który obiecał przy okrągłym stole, że prawdziwa prawica w Polsce nigdy nie dojdzie do władzy. Dziennikarze reżymowych mediów w ten sposób manipulują opinią publiczną, by spełnić to postanowienie. Mateusz Kostka