Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








OD REDAKCJI



Oto nasz nowy numer waszego ulubionego czasopisma! Specjalnie dla Was przygotowaliśmy niesamowite artykuły! Jak co miesiąc tematy poważne zderzą się z tematami pisanymi z „przymróżeniem oka" Poznacie naszą opinie o dopalaczach jak i przeczytacie antyporadnik depresji jesiennej Krótko mówiąc - ten numer nie pozostawi nikogo obojętnym. Tak więc... ZAPRASZAMY na nowy, świeżutki i jeszcze ciepły Qlt Redaktor naczelna Donata Popławska i Z -ca redaktora naczelnego Mateusz Kostka
Czujesz, jak dopada cię jesienna chandra? Nie pomaga kilogram zjedzonej czekolady czy ulubiona piosenka? Masz ochotę opatulić się ciepłym kocem i nie wychodzić z łóżka? Nie daj się jesiennej depresji. Nie wiesz jak to zrobić? To nie takie trudne... Oto antyporadnik, który wskaże ci, co zrobić, aby jesienne dni (nie) stały się prawdziwym horrorem...


- Wstając rano, powiedz sobie, że ten dzień będzie jeszcze gorszy od poprzedniego i do niczego w życiu nie dojdziesz - Powtarzaj sobie, że nic dobrego cię już w życiu nie spotka - Pokłóć się z każdym poruszającym się stworzeniem - Przypomnij sobie jak bardzo nienawidzisz ludzkości - Przypomni sobie jak bardzo nienawidzisz świata... potem szkoły - Przypomnij sobie o niesprawiedliwości życia i o tym, że nikt cię nie kocha - Powyższe czynności powtarzaj co kilkanaście sekund, najlepiej na głos, aby wszyscy słyszeli - Stań przed lustrem i powiedz sobie, że wyjątkowo tragicznie dziś wyglądasz. - Dodaj, że jesteś niezgrabny/a i beznadziejny/a. - Słuchaj piosenek, które wywołują u ciebie wyjątkowo negatywne odczucia - Sprzeczaj się z najbardziej nielubianym nauczycielem, nie reaguj na upomnienia a gdy już dostaniesz jedynkę ''za nadmierną aktywność'' poproś o następną. - Usiądź w pierwszej ławce i prowadź głośny monolog o bezsensowności polskiego szkolnictwa. - Powiedz przyjaciołom, jakie z nich bezużyteczne, niekompetentne stworzenia. - Czepiaj się osób, które definitywnie ''mają jakiś problem''. - Na każde pytanie odpowiadaj ‘‘A może być się łaskawie odczepił/a?'' lub ''Znudziło ci się oddychanie prostym nosem?'' - Napominaj wszystkim, że masz o wiele gorzej, twoje problemy są większe a życie jest ciągiem nieszczęść i niepowodzeń. -Wyrażaj głośne opinie o otaczających cię osobach (pamiętaj, że powinny cię słyszeć) -Zachowaj pesymistyczny nastrój i zarażaj nim innych -Przed snem wypij co najmnej 3 filiżanki mocnej kawy Aleksandra Kruk
O miłości innej niż do rodziny


Leżę z książką na kanapie, nie czytam jej, leżę z nią tylko i czekam na niego. Myślę tylko o tym, że gdy w końcu przyjdzie, moje życie się odmieni. Za oknem pada deszcz, a ja nie wyglądam specjalnie ładnie. Nie chce tracić nadziei, że może się już dzisiaj nie zjawić. Ale słyszę dzwonek do drzwi, zrywam się, biegnę do drzwi po drodze poprawiając włosy, naciskam na klamkę, otwieram, patrzymy sobie w oczy, potem widzę, że ma walizkę. Tak to on. I mówi do mnie:- Dobry wieczór, ja do internetu. – Słowa dźwięczne jak piosenka z musicalu "Grease". - Proszę wejść. Nawet nie wie pan jak bardzo się cieszę, że dzisiaj będę mieć już Internet. – Uśmiechamy się do siebie i dalej prowadzimy dość luźną rozmowę. Czyli o miłości innej niż do rodziny. Moją pierwszą wielką miłością był jelonek Bambii, zaraz po nim była żaba Kermit, ale on zawsze będzie zajmować w moim sercu wyjątkowe miejsce, jako świetny aktor z poczuciem humoru. Zaraz po erze bajek są zabawki z dzieciństwa, jedzenie, które też niewątpliwie zajmuje ważne miejsce w mojej hierarchii oraz on  guru

,,...w prawym dolnym rogu wyskakują okienka z informacją o trojanach. Robi mi się smutno, bo on tak cierpi "

mojego życia- komputer, musi być wartościowy i posiadać taką cechę jak – Internet. Nie mogę powiedzieć, że jestem uzależniona od niego, ale gdy tylko wracam ze szkoły naciskam przycisk znany przez każdego bardzo dobrze, a on mnie wita i specjalnie dla mnie nuci melodykę. Oh! Wywołuje na mojej twarzy uśmiech a po ciele przechodzi dreszczyk emocji, bo w prawym dolnym rogu wyskakują okienka z informacją o trojanach. Robi mi się smutno, bo on tak cierpi. A teraz bardziej serio niż mówiłam wcześniej, jak odróżnić uzależnienie od przyzwyczajenia? Prawda jest taka, że w XXI większość z nas korzysta z komputera i Internetu. Uśmiechamy się do monitora częściej niż do ludzi. Siedzimy często bez konkretnego celu, siedzimy i patrzymy w monitor. Z nudy, która dopada nas od tego patrzenia jesteśmy w stanie wyznać miłość infobotowi. Żeby nie być gołosłownym, sama to zrobiłam, odpisał nawet, że też mnie kocha. Nie wpadłabym na tak głupi pomysł gdyby nie popularna strona demotywatory.pl, mało tego, portale społecznościowe to istne pożeracze czasu, małe dzieci siedzące przy komputerach zapominają, czym są place zabaw nie mówię już o tym, że nie wiedzą, do czego służą. Takie zachowania można nazwać plagą lub psychozą, ale wszystko, co świat nam oferuje możemy znaleźć w Internecie, więc dlaczego mamy odchodzić od komputera. - Kasiu, zobacz za okno, jak pięknie śnieg pada – woła mama. A Kasia nie biegnie do okna tylko odpowiada: - Daj spokój mamo, oglądam na youtube filmiki z plaż Hawajskich. W takim przypadku, aż brakuje nam argumentu żeby sprzeciwić się dziecku. Może trochę wyolbrzymiam, ale po części każdy z was wie, że mam rację. Nie chcę teraz apelować do was, żebyście odchodzili teraz od komputerów i wołali na ulicy „jestem wolny”, bo sama w tym momencie nie pisze tego tekstu własnoręcznie i z pewnością po jego zakończeniu posprawdzam czy mam nowe wiadomość na facebooku i nk i jeszcze długo, długo posiedzę i poprzeglądam opisy na gg, po prostu chce powiedzieć, że nie jestem jedyną osobą, która bez problemu stwierdzi, że nie potrafi żyć bez komputera z dostępem do internetu. Anna Pietrzak Królowie indie rocka
Kiedy po raz pierwszy usłyszałam piosenkę „Use somebody” jeszcze nie wiedziałam kto jest jej wykonawcą, ale zdecydowanie przypadła mi do gustu. To właśnie od tego kawałka zaczęłam słuchać amerykańskiej Indie Rockowej grupy Kings of Leon.


Ci cudowni faceci pochodzący z Nashville przemówili do mnie swoją muzyką i świetnymi tekstami. Zespół tworzą bracia - wokalista Caleb, perkusista Natan i basista Jared oraz ich kuzyn Matthew. Wszyscy posiadają jedno nazwisko - Followill. Nazwa zespołu nadana została na cześć ich dziadka,a także ojca... obaj mieli na imię Leon. Mimo iż KOL pochodzi ze Stanów, to jednak nie są tam aż tak popularni jak w Europie. Ogromne sukcesy odnoszą przede wszystkim w Wielkiej Brytanii, gdzie bardzo dużo ludzi słucha tego rodzaju muzyki. Mam nadzieję, że niedługo i w naszym kraju będą tak popularni jak na wyspach. Debiutancki album zespołu , Youth and Young Manhood” został wydany w 2003r. Oczywiście płyta okazała się ogromnym sukcesem w Wielkiej Brytanii. Chłopcy dostali wtedy wiele propozycji grania z wielkimi sławami np. U2 czy The Strokes, a ich niektóre single wykorzystane zostały w filmach i reklamach. Druga płyta Pt. „Aha Shake Heartbreak” została wydana już rok później. KOL dzięki tej płycie zdobył wiele serc fanów na całym świecie.



W 2006r. powstał kolejny krążek. Trzecią płytę „Because of the Times” w pierwszym tygodniu po wydaniu kupiło 70 tysięcy ludzi na całym świecie. Jak widać, zespół był już wtedy bardzo znany, jednak uważam, że to dzięki czwartemu z kolei albumowi stali się bardzo sławni. To właśnie na tej płycie znajdują się najlepsze jak dla mnie kawałki Kings of Leon m.in. „Use somebody”, „Sex on fire”, „Frontier city” czy też „Be somebody”. Najnowszy krążek KOL miał swoją premierę niespełna kilka tygodni temu. „Come Around Sundown” jest na razie dla mnie nieodkrytym lądem, bo dotychczas poznałam z tej płyty zaledwie dwie czy trzy piosenki. Ale w najbliższym czasie na pewno się to zmieni. Kings of Leon jest dla mnie jednym z najcudowniejszych zespołów na świecie. Mogłabym ich słuchać całymi dniami i wiem, że mi się nie znudzą. Mają świetne teksty i przede wszystkim wokalistę z cudownym, niepowtarzalnym głosem. Nie będę już wspominać o muzyce, bo jest po prostu idealna. Mogę się pochwalić, że zaraziłam moich przyjaciół muzyką KOL. Nawet samą panią redaktor QLT’u. :D  Podsumowując wszystko, chciałabym powiedzieć, że ich kocham, a w szczególności basistę, Jareda, który jest jednym słowem idealny! :D  Mam nadzieję, że w najbliższym czasie zagrają koncert w Polsce. Bo ten zespół ma w naszym kraju wielu fanów, co mnie bardzo, ale to bardzo cieszy! Magda Machowiak Medialnopolityczny stek kłamstw...



Z wielkim zdziwieniem obserwowałem trwającą od kilku tygodni nagonkę na „dopalacze”. Jeszcze pół roku temu, do rzadkości należały wzmianki medialne o tym, że ktoś otruł się tym specyfikiem i ciężko się rozchorował. Takie przypadki... może i były, ale z pewnością nie były przedmiotem zainteresowania mediów. Z początkiem września praktycznie dzień po dniu słyszeliśmy, że ktoś znalazł się w szpitalu po odurzeniu „dopalaczami”. Myślę, że te przypadki nie były wcale rzadsze, od tych powstałych w wyniku nadmiernego spożycia alkoholu – a jednak nikt (NA RAZIE!) sklepów monopolowych ustawą w sejmie nie likwiduje. I tu należałoby zadać sobie pytanie: czy w ostatnim czasie, konsumpcja tego typu produktów jakoś drastycznie wzrosła? Odpowiedź jest prosta – NIE. „Dopalacze” nie są ani nowością na rynku, ani jakimś wielkim ewenementem – po prostu od kilku lat są powszechnie dostępne, a ich popularność raczej utrzymuje się na stałym poziomie. W tym momencie, nasuwa się na myśl kolejna niejasność – skąd te nagłaśniane przez media przypadki otruć? Odpowiedź jest prosta – „komuś” „dopalacze” bardzo przeszkadzają. Kto to może być? Czy to wielce zatroskane o zdrowie obywateli Ministerstwo Zdrowia, które swoją troską powoduje umieranie czekających po dziesięć miesięcy pacjentów w kolejce do lekarza? Czy pan Tusk, wielce zadowolony z realizowania swoich liberalnych (czytaj - wolnościowych!) poglądów, obiecujący znaczącą obniżkę podatków, podczas gdy korzystając ze światła sprawy "krzyża", pocichutku je obniżył? A może to pan prezydent? Niestety nie! Przeszkadzają one mafiom narkotykowym, które, przez te legalne „odurzające” specyfiki traciły sporą rzeszę klientów, którzy idąc do „sklepów z towarem dla kolekcjonerów” mogli kupić bardzo podobny w skutkach towar do tego, który kupują na czarnym rynku od dilerów. Stąd jacyś poważniejsi

„Cwaniacy” sprzedający dopalacze to łagodne owieczki w porównaniu z dealerami narkotykowymi. Ci nie dość, że wciąż mają się świetnie, to jeszcze z otwartymi ramionami przyjmą klientów ponad tysiąca zamkniętych sklepów z dopalaczami. Zapewne też poszerzą swoją ofertę o to, czego już nie da się kupić w sklepie" Katarzyna MalinowskaSempruch

dystrybutorzy nielegalnych w Polsce narkotyków, zapłacili łapówki komuś z ekipy rządzącej, by ci stworzyli stosowne ustawy zakazujące handlu „dopalaczami”. Niestety, nasza ekipa w rządzie jest nieudolna a omamiona otrzymanymi pieniędzmi pozamykała wszystkie sklepy z odurzającymi specyfikami zanim wprowadziła odpowiednie ustawy. Jaki będzie finał tej sprawy? Państwo polskie będzie musiało zapłacić „dopalaczom” zapewne gigantyczne odszkodowanie i „dopalacze” wcale nie znikną. Poza tym zdarzyć się może, że tzw. „wyroby kolekcjonerskie” zejdą na czarny rynek (co oznacza, że państwo nie będzie pobierać podatków z ich sprzedaży –jeszcze bardziej na tym straci) a oznaczał on będzie jeszcze bardziej powszechny dostęp dzieci do tego rodzaju produktów. Ale przecież nikt politykom łapówek nie odbierze, ani nie utnie im rąk – pozostaną zadowoleni i bezkarni. Mateusz Kostka Dlaczego mam być jak mrówka?
Nie tylko cechy psychiczne odróżniają nas od siebie ale również cechy fizyczne - jesteśmy mali, duzi, biali, czarni, grubi, chudzi, jesteśmy młodzi, starzy, płci żeńskiej lub męskiej i właśnie te różnice powodują to  że jesteśmy jedyni w swoim rodzaju.


Zacznijmy od banalnego wyjaśnienia czym jest mrówka. Myślę, że definicję zna każdy – jest to owad tworzący społeczność. Idźmy dalej. Społeczność mrówek składa się z niewiarygodnej liczby maluczkich stworzeń pracujących nieustannie, bez chwili wytchnienia mających z tego znikome korzyści. Sukcesy jednostki składają się na osiągnięcia grupy. Sądzę, że w tych czasach liczy się indywidualizm - odnosi się on do jednostki ludzkiej, postrzeganej jako najważniejsza wartość, której podstawową ideą jest wolność pozwalająca na optymalny rozwój i dążenie do szczęścia. Tytułowe określenie „mrówka” symbolizuje człowieka, jednostkę, która pomimo wciąż płynącego czasu robi to samo: żyje według pewnego schematu narzucanego przez społeczeństwo. Przykładowo: pewna grupa ludzi narzuca komuś swoje poglądy, styl życia czy zachowania. Pod taką presją jednostka długo nie wytrzymuje. Mówiąc potocznie „wymięka” i staje się kolejną mróweczką pracującą na swoje mrowisko niewyróżniającą się jakoś specjalnie na tle



otoczenia. W obecnych latach coraz więcej ludzi przełamuje barierę stereotypowego myślenia i schematycznych postaw, stara się pokazać na różnych scenach – czy to politycznej, muzycznej, artystycznej, rodzinnej lub jakiejkolwiek innej. Owszem, nie mogę powiedzieć, że bycie mróweczką jest złe do samego końca – będąc w grupie czerpiemy z tego korzyści. Są to m.in. wsparcie, pomoc, dobre słowo. Jednakże mimo czerpania owych korzyści z grupy, każdy z nas jest wyjątkowy, bo przecież nie ma dwóch identycznych osób. Każdy z nas ma swoje prywatne zdanie, poglądy, wady i zalety - jeśli nie są nam narzucone. Nie tylko cechy psychiczne odróżniają nas od siebie, ale również cechy fizyczne - jesteśmy mali, duzi, biali, czarni, grubi, chudzi, jesteśmy młodzi, starzy, płci żeńskiej lub męskiej i właśnie te różnice powodują to, że jesteśmy jedyni w swoim rodzaju. Dzięki temu świat może być piękniejszy – jednak jednostki te wciąż pozostają w ukryciu z niewiadomych powodów. Moim zadaniem jest przekonanie Was, czytelników, że „wybijanie” się ponad jednakowy tłum jest dla Nas dobre. Życie w ciągłym ukryciu, „chowanie się” pod postaciami uniwersalnymi zamyka Nam drogę do poszerzania horyzontów i tworzy wokół Nas niewidzialną otoczkę uniemożliwiającą stawanie się kimś oryginalnym i niesamowitym. Na samym początku należy jednak nauczyć się granic, by nie popaść w skrajność, by ta „nietuzinkowość” nie miała negatywnego wpływu - nie na otoczenie, tylko na Nas samych. Przyglądając się osobom znajdującym się w moim środowisku, mogę śmiało stwierdzić, że moja syzyfowa praca - ciągłe wpajanie wiedzy o indywidualności, o znaczeniu jednostki, o jej cechach i możliwościach – przynosi (jak na razie minimalne) efekty, nie poddaję się. Może właśnie to wyróżnia mnie z tłumu - pomimo upartości innych ciągle staram się im wyjaśnić, co mogą zmienić w swoim życiu by być lepszymi ludźmi dla otoczenia jak i dla samych siebie. Myślę, że ta postawa zdobędzie wielu zwolenników, którzy z przyjemnością zaczną propagować ją w „mrowiskach” przekonując „mróweczki” do zmiany podejścia do swojego życia - z przepełnionego rutyną, na pełne uśmiechu, radości i niekonwencjonalnych pomysłów na spełnienie marzeń. Angelika Podkowa Czy tożsamość zagłębiowska jeszcze istnieje?



Ale czy w dzisiejszych czasach mieszkańcy tego regionu czują sie z nim związani? Czy czują z nim jakiś związek, potrafią się utożsamić z jego kulturą? Moim zdaniem coraz mniej ludzi czuje się obywatelami Zagłębia. W XXI wieku, gdy istnieje coś takiego jak zjednoczona Europa, czujemy się raczej jej mieszkańcami, wręcz nazywamy się obywatelami świata. Lecz nie chodzi mi wyłącznie o to. Od lat można było zaobserwować zjawisko swoistej rywalizacji: Ślązacy kontra Zagłębie. Dziś, mimo że ta walka w niektórych sytuacjach nadal jest widoczna, to kultura Zagłębia zanika. Na jednym z forów internetowych spotkałam się nawet z określeniem, że "łatwiej jest być Ślązakiem". Nam, Zagłębiakom, nie zależy na autonomii, oderwaniu się od Śląska. Nawet politycy, władze miast należących do okręgu zagłębiowskiego często powtarzają, że jesteśmy Ślązakami... Z tym nie mogę się zgodzić. I wiem o tym, że nie tylko ja wyznaję takie poglądy. Osobiście czuję odrębność od Śląska. Widzę zasadnicze różnice w tradycjach, kulturze, obyczajach. Wystarczy tylko spojrzeć na historię tych dwóch regionów i od razu widać, że mieszkańcom Zagłębia powinno zależeć na autonomii. Zresztą, przecież te różnice widzimy na co dzień. Ilu ludzi mieszka w Sosnowcu, Dąbrowie Górniczej, Będzinie, a pracuje w Katowicach? Czy naprawdę tych odrębności nie widać na pierwszy rzut oka? W tym felietonie nie chodzi mi o to  aby poróżnić mieszkańców Śląska i Zagłębia, ale o to by tradycje wywodzące się z historii nie zanikły tylko dlatego, że "świat staje się coraz mniejszy". Aleksandra Sadowska Pytania...



Dzieciaki uwielbiają zadawać pytania. Jedne brzmią zabawnie, inne dziwacznie a są jeszcze takie, na które nawet najbardziej doświadczeni w pracy z dziećmi mają problem odpowiedzieć. Mimo to  większość osób przynajmniej na dzień dzisiejszy (w naszym społeczeństwie), kocha dzieci i ich ciekawość. Niektórzy uważają, że ta wnikliwość poznawania świata mija z wiekiem. Wydaje im się, że młodzież zamiast zaangażować się w odkrywanie tego, •co daje świat, woli albo rozwijać swoje wirtualne alter ego, albo balangować na spotkaniach towarzystkich z rówieśnikami. Nic bardziej mylnego Drodzy Czytelnicy! Chciałabym obalić tę tezę... Młodzież uwielbia zadawać pytania i szukać na nie odpowiedzi, chociaż zazwyczaj robi to samotnie, niechcąc się przyznać przed sobą a tym bardziej przed innymi brakiem wiedzy, pytając głośno. Większość boi się ośmieszenia, odrzucenia od danej społeczności (chociaż pisząc o młodzieży, mam na myśli głównie tę klasową). Życie w grupie społecznej to ciągła walka o godne stanowisko w zespole. Nikt nie chce być najsłabszy, nikt nie chce zostać zdegradowany. Zatem zanim zabierze się głos na forum, trzeba się liczyć z możliwością zmiany miejsca w tzw. ogólnej klasyfikacji... Spaść na sam dół bardzo łatwo, zdobyć dobrą pozycję ciężej. Można zatem śmiało stwierdzić, że życie nastolatka to ciągła analiza czynów i prognozowanie tego, co przyniesie los... (chociaż posądza się nas o brak wyobraźni).

,,Staje się pionkiem sterowanym przez silniejszych, którzy muszą się trzymać swoich miejsc jak przysłowiowe świnie koryta"

Przyzwyczailiśmy się już do tego, że szkoła jest jedną wielką dżunglą gdzie bez przewodnika czy chociażby kompana ciężko jest się obejść. Samotność w szkole to jedna z najgorszych rzeczy, która może się przytrafić młodemu człowiekowi. Kiedy dostanie się jedynkę, ma się problem to najprościej jest się wygadać komuś bliskiemu z ławki, klasy. Gdy bierze się udział w walce pojedynczo, dajemy innym do zrozumienia, że nie mamy ochoty rozmawiać. Jeżeli ma się słabą psychikę i brak osoby, na której chociaż trochę można polegać to ciężko jest wytrwać w tej machinie. Pogoń za karierą młodych ludzi, ciągły bieg, walka o pozycję sprawia, że słaby osobnik odpada w przedbiegach, staje się kimś szarym, nieznaczącym, automatycznie przestaje być postrzegany w klasie, jako ktoś, z kogo zdaniem trzeba się liczyć. Staje się pionkiem sterowanym przez silniejszych, którzy muszą się trzymać swoich miejsc jak przysłowiowe świnie koryta by ktoś im nie zajął pozycji. To smutne, ale niestety prawdziwe. Jeżeli chcesz być kimś w życiu to musisz walczyć już od najmłodszych lat swojego życia, z roku na rok coraz bardziej. Inaczej czeka Cię los kozła ofiarnego lub kogoś niezauważanego, odepchniętego na margines społeczny. Może Ci się teraz nasuwać pytanie, jak zmienić się z kogoś szarego na kogoś, z kim ludzie się liczą? Otóż uważam Czytelniku, że jest to możliwe, ale potrzeba trochę pracy i wysiłku. Po pierwsze trzeba przestać bać się wyrażać własnego zdania. Chociażbyś czuł, że wypowiadając pewne słowa staniesz się znienawidzony to być może i tak będzie, ale na pewno zostaniesz zauważony przez bojący się powiedzieć cokolwiek ogół. Po drugie przestań się bać pytać. Jeżeli uważasz, że jesteś już na samym dnie to cóż Ci szkodzi? Albo wzbudzisz tym kpinę, albo uznanie (zależy o co zapytasz, ale sądzę, że jeżeli dotarłeś do tego momentu, to chyba coś tam w głowie jednak masz), a po trzecie uśmiechnij się. Optymistom w życiu prościej. Paulina Gądek KĄCIK PISARZA Boy Żelenski ,,Ach! Co za prześliczne abecadło!"(fragment) Boy Żeleński ,, Ludmiła"



Andrzej Bursa - Sylogizm prostacki Za darmo nie dostaniesz nic ładnego zachód słońca jest za darmo a więc nie jest piękny ale żeby rzygać w klozecie lokalu prima sorta trzeba zapłacić za wódkę ergo klozet w tancbudzie jest piękny a zachód słońca nie a ja wam powiem że bujda widziałem zachód słońca i wychodek w nocnym lokalu nie znajduję specjalnej różnicy. Bb Barbara się bawiła z bernardynem bardzo, Lecz że taką zabawą zacni ludzie gardzą, Teraz każde z osobna winy swoje maże: Bernardyn beczy Bogu, a bęben Barbarze. Cc Certował się co nocy z Cecylią Celestyn, Z ilu dań ma się składać ich miłosny festyn; Dziś błąd swój poniewczasie pojmować zaczyna Cesia, całując chłodne ciało Celestyna. Dd Długą dyskusję z durniem dorzeczna Dorota Wiodła, co jest ważniejsze, czy miłość, czy cnota; Tymczasem się ściemniło; gdy weszli rodzice, W dłoniach durnia dostrzegli Dorotę dziewicę. Ee Ekscytowała Edzia eteryczna Emma, Iż przewrotnej miłości chce poznać dilemma Póty się naprzykrzała, aż wreszcie znudzony Edward ewakuował Emmy edredony. Inna znów dziewczynka była, A wołali ją Ludmiła. Mimo dość tłustego cielska Była bardzo marzycielska. Często śniło się jej w nocy, Że ją Rycerz miał w swej mocy, A ona z wielką ochotą Uwieńczała go swą cnotą I w sympatii doń miotała Duże kształty swego ciała. Nikt na palcach nie policzy, Ile miała z tym słodyczy. Jednej nocy, bawiąc wspólnie, Rycerz czuły był szczególnie. Ciągle mówił: "Ach! Ludmiło!" (Niby tak się to jej śniło.) Wciąż mężniej sobie poczynał, Aż łóżko wpadło w Urynał. Oto jak nas, biednych ludzi, Rzeczywistość, ze snu budzi.