Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Od Redakcji
W związku ze zbliżającymi się wakacjami życzymy udanego, słonecznego i wesołego wypoczynku, a wojownikom bioracym udział w "kampanii sierpniowej" - powodzenia! Redakcja


O Olimpiadzie Innowacji Technicznej ...................................... 3 UEFA EURO 2012 recenzja gry ................................................ 5 Film "Siedem Dusz" ................................................................ 6 Energia wiatrowa ................................................................... 7 "Różnić się pięknie" ............................................................... 18
O Olimpiadzie Innowacji Technicznych O tym, że warto startować w Olimpiadach przekonałem się w tym roku. Kilka miesięcy wytężonej pracy dało mi wymierne korzyści – poznanie nowych zagadnień, rozwią-zywanie problemów i projektowanie aplikacji, w dbałości o to, aby końcowy klient otrzymał jak najbardziej dopracowany produkt. Takie umiejętności są bardzo potrzebne do podjęcia pracy w zawodzie technicznym. Olimpiady potrafią odkryć nasz talent, o ile wcześniej go nigdy nie dostrzegaliśmy.


O Olimpiadzie Olimpiada Innowacji Technicznych jest objęta patronatem instytucji rządowych, między innymi takich, jak Urząd Patentowy RP. Organizator, PZSWIR stawia na świeże spojrzenie młodych ludzi na innowacje z różnych dziedzin technologicznych, dzieląc olimpiadę na kategorie: KATEGORIA E - pomysł ekologiczny KATEGORIA P - pomoc dydaktyczna KATEGORIA R - pomysł techniczny KATEGORIA U - usprawnienie softwarowotechniczne Etapy Wszystko zaczyna się od pomysłu. Wielu z Was na pewno widzi wady w systemie nauczania czy funkcjonowaniu lub braku przydatnych rzeczy na świecie. Nie bójcie się tego wcielać w życie. Warto jednak przed jego zrealizowaniem przejrzeć wyniki z poprzednich lat, aby zobaczyć, czy pomysł się nie pojawił oraz jakie są realne szanse na wygraną. Nie podchodź z myślą, że „tylko” dostaniesz się do finału, gdyż minimalistyczne podejście zbyt wiele nie wróży. Teoretycznie nie ma konieczności wykonywania projektu – wystarcza samo dokumentowanie. Zrealizowany projekt będzie jednak wpływał korzystniej na nasze szanse w OIT. Najlepiej rozłożyć prace na cały rok szkolny. Należy przyłożyć również dużą wagę do dokumentacji, gdyż to ona będzie czytana przez komisję, a następnie oceniana. Praca powinna zawierać około 30 stron. Liczy się dbałość o zawarte w niej detale. Na samym końcu zdecyduj się, do której z kategorii najlepiej zgłosić swoją koncepcję. W zależności od kategorii można zgłosić 1-2 osoby oraz mentora/nauczyciela/opiekuna. Nauczyciel powinien być osobą, która będzie się interesowała Waszym projektem, mobilizowała, wskazywała błędy i niedociągnięcia, wyjaśniała sprzeczki w grupie oraz mobilizowała do pracy. Bez odpowiedniej osoby, która posiada te cechy, ciężko iść dynamicznie do przodu. Warto więc poświęcić trochę czasu na wybranie właściwej osoby. Nie róbcie tego pochopnie. W moim przypadku udało się znaleźć właściwego opiekuna, otrzymałem pełne wsparcie.



Ułóżcie plan działania, wyznaczcie sobie ramy czaso-we. Dzięki temu praca nie skumuluje się na ostatnią chwilę. Zaprojektowanie dokumentacji wygląda niepozornie, lecz należy mieć minimum tydzień, po to, aby została ona wykonana prawidłowo i jak najlepiej. Olimpiada Innowacji Techni-cznych dzieli się na 3 etapy: szkolny (nieobowiązkowy) okręgowy (kwiecień) finał (maj/czerwiec) Laureaci i finaliści z naszej szkoły: Petros Psyllos z kl. II cT – I miejsce w kategorii pomysł techniczny, „System sterowania pracą urządzeń elektrycznych za pomocą fal mózgowych alfa” Łukasz Trosko z kl. II hT – finalista w kategorii pomoc dydaktyczna, „Multimedialny poradnik do nauki tworzenia stron” Kamil Niewiadomski i Gabriel Żukowski z kl. III eT – finaliści w kategorii pomoc dyda-ktyczna, „Zdalne narzędzie do projektowania aplikacji internetowych” Krystian Kowalczuk i Krystian Czaplicki z kl. IV kT – finaliści w kategorii pomoc dyda-ktyczna, „Zaawansowane zastosowanie robota Lego Mindstorms” Rafał Poroc i Hubert Lebieżyński z kl. III bjT – finaliści w kategorii pomysł ekologiczny: „Wykonywanie zdjęć z powietrza przy użyciu rakiet modelarskich i wykorzystywanie ich w lokalizacji klęsk żywiołowych, nielegalnych wycinek leśnych oraz dzikich wysypisk śmieci” Piotr Pelica, Mateusz Dzieko-ński i Kamil Żywolewski z kl. III gT – finaliści w kategorii usprawnienie softwarowo – techniczne, - „Mobilny system wielopunktowej rozproszonej analizy położenia GPS wyko-rzystujący wirtualny monitor odjazdów autobusów białostockiej komunikacji miejskiej" ”Sebastian Łapiński z kl. II gT, Hubert Lebieżyński z kl. III bjT - finaliści w kategorii pomysł ekologiczny, „Ewolucja oświetlenia – od świeczki aż po LED” Czy warto przystąpić do tej olimpiady? Udział w finale (zaświadczenie o zdobyciu tytułu finalisty) daje pierwsze-ństwo w przyjęciu na wybrane uczelnie w Polsce (m.in. Politechnika Białostocka) zostajemy też zwolnieni z części teoretycznej egzaminu zawodowego. W tym roku laureaci zostali nagrodzeni aparatami fotograficznymi, odtwarzaczami DVD, głośni-kami oraz encyklopediami wędkarskimi. Nie są może to nagrody zadowalające, lecz możemy wystąpić o stypendium naukowe. Muszę jednak stwierdzić, iż prace typowo informatyczne mają największe trudności z zaję-ciem miejsca, gdyż jest to Olimpiada poświęcona projektom typowo techni-cznych. Nie należy jednak się poddawać i być dobrej myśli. Życzę powodzenia osobom, które będą startowały w Olimpiadzie Innowacji Technicznych. Zachęcam, bo naprawdę warto. pzswir.pl – strona orga-nizatora. Gabriel Żukowski UEFA EURO 2012 recenzja gry



Z okazji Mistrzostw Europy EURO 2012, Electronic Arts przenosi rozgrywki z boisk Polski i Ukrainy na ekrany naszych monitorów i telewizorów. Czy dodatek do gry FIFA 12 jest tylko kolejnym ”skokiem na kasę”? Dzięki EA Sports, mamy szansę rozegrać całe EURO wcielając się w piłkarzy kadry Smudy lub innej, (mamy do dyspozycji spory wachlarz reprezentacji ze starego kontynentu) lepszej drużyny. W przeciwieństwie do poprze-dnich edycji wirtualnych Mistrzostw Europy, tym razem „elektronicy” udostępniają nam produkt w postaci nakładki na grę FIFA 12. Wersja PC w dniu dzisiejszym (tj. 21.06.2012) kosztuje ok. 50 zł, z jednej strony niewiele, jednak biorąc pod uwagę, że w zamian otrzymujemy inny wygląd menu, tryb „Wyprawy Euro”, oraz polskie i ukraińskie areny sportowe, (w dodatku jeśli nie posiadamy FIFA 12 wydatek ulega zwielokro-tnieniu) możemy stwierdzić, że żądana kwota jest wygórowana i powinna wynosić maksymalnie 25 zł. Gra została wyposażona w wiele trybów rozgrywania meczy. Poza standardowym trybem turnieju, producenci dają nam możliwość wspomnianej wcześniej Wyprawy Euro, w której, mówiąc w skrócie ,mamy za zadanie „zmontować” ekipę i zakwalifikować się do finałów EURO. Oddano nam też do dyspozycji rozgrywkę w sieci. To tyle, jeśli chodzi o zmiany. Na stanowisku komentatorów zasiadają, po raz kolejny, „stety” - a może i niestety, duet Szpakowski i Szara-nowicz. „Wyczyny” ww. panów stoją na wysokim poziomie. Widzimy jednak, że producentom gry brakowało pomysłów na dodatkowe kwestie komentatorów. Dostrzegamy również, co może wynikać ze sposobu dystrybucji dodatku, że spora część komentarzy pochodzi z podstawowej wersji FIFA 12. „Pewnej części ciała nie urywa się”, można by rzec… Trzeba jednakże pamiętać, że komentarza mogło nie być. Producenci gry, przenieśli do wirtualnej rzeczywistości osiem stadionów, na których odbywają się mecze EURO. Szczegóły sportowych aren są odwzorowane bardzo dokładnie, nie ma na co narzekać. Twórcy zadbali o efektowną oprawę rozgrywek. Doping kibiców brzmi realistycznie, gdyż są to zarejestrowane okrzyki wielbicieli swoich drużyn narodowych. Michał Totczyk “Siedem dusz” (ang. “Seven Pounds”), to film nakręcony w 2008 roku, nominowany do nagrody Satelity, za swój oryginalny scenariusz. Dzieło posiada wiele zalet, zwraca uwagę, jednak to scenariusz jest najbardziej widoczny. Reżyser potrafił sprawnie operować czasem akcji, ukrywając większość faktów, by w trakcie, powoli objawiać je dla widzów.



Dokładnie opracowana fabuła i scenariusz uchroniły od błędów, które mogły by razić podczas oglądania. Już od pierwszych chwil, jesteśmy postawieni przed pytaniem, do którego nawiązuje tytuł filmu: czym są tytułowe dusze? Do czego się odnoszą? Przez cały film mieszane są retrospekcje z właściwą akcją. Czasem linia ta jest tak zatarta, że oglądając nie zdajemy sobie sprawy z przeskoku, jaki zaserwował nam autor. Każdy odsłonięty szczegół fabuły, jeszcze bardziej potęguje element tajemniczości. Nawet jeśli doszliśmy do czegoś, nie możemy być tego pewni do końca. Dodatkowo, dobra gra głównego bohatera. Will Smith doskonale wywiązał się ze swojego zadania. Potrafił przedstawić uczucia postaci, którą grał. Można by było mówić dużo o plusach, jednak najlepszym sposobem na przekonanie się do tego filmu jest jego obejrzenie. Zwa-żywszy nawet na długość utworu, w końcu dwie godziny, mogę śmiało stwierdzić, że jest to w sam raz, jak na opowiedzenie historii Ben’a Thomas’a. Można byłoby jeszcze mówić o grze innych aktorów, albo o innych elementach, uważam jednak, że wszystko było rozłożone w dobrych proporcjach. Treść filmu? Film należy obejrzeć. Mateusz Rostkowski “Siedem dusz” (ang. “Seven Pounds”) produkcja: USA reżyseria: Gabriele Muccino scenariusz: Grant Nieporte gatunek: dramat aktorzy: Will Smith Ben Thomas Rosario Dawson Emily Posa Woody Harrelson Ezra Turner Michael Ealy Brat Bena Barry Pepper Dan
18 maja 2012r. w Zespole Szkół Elektrycznych w Białymstoku zamontowano turbiny wiatrowe. Sam montaż jest jednym z elementów projektu ekologicznej szkoły. Ustawienie wiatraków budziło zachwyt, zdumienie ale i niepewność. Mamy nadzieję, że uspokoi wszelkie obawy lektura pracy dotyczącej energii wiatrowej "Czy energia wiatrowa może być nadzieją energetyczną Polski?", której autorami są: Rafał Poroc i Piotr Stankiewicz - uczniowie klasy III BJT


Energia wiatrowa Pomysł czerpania energii z wiatru jest starszy niż można by przypuszczać. W Europie pierwsze wiatraki pojawiły się już w 644 roku. W Polsce natomiast – w XIV wieku na Kujawach i terenach Wielkopolski. W 1390r. powstał pierwszy czteroskrzydłowy wiatrak skonstruowany z bryły dachowej ze śmigłami. Dzięki wynalezieniu pomocniczego koła już w XVIII wieku, wiatraki zaczęły być automatycznie kierowane w stronę wiatru. W 1942r. w naszym kraju pracowało ponad 6 tys. wiatraków. Powojenna budowa wielkich młynów i elektrowni wyparła je z polskiego krajobrazu. Od lat siedemdziesiątych, ubiegłego stulecia, świat zaczął poszukiwać odnawialnych źródeł energii. Przyczyną powrotu do myślenia o energii wiatrowej był kryzys energetyczny. Problemem okazała się jednak opłacalność – wiele elektrowni wiatrowych było nieopłacalnych, koszty amortyzacji przewyższały czas działania urządzenia. W latach 80 powstały pierwsze farmy wiatrowe w USA i Niemczech. NASA skonstruowała eksperymentalną turbinę ze skrzydłami o długości 100m. W Polsce, w Lisewie (województwo pomorskie) – w roku 1991 – powstała pierwsza nowoczesna turbina wiatrowa, a już 1999r. pojawiła się pierwsza farma wiatrowa. Polska zajmuje miejsce w trzeciej dziesiątce, w światowym rankingu państw korzystających z energii wiatru. W czołówce są: Niemcy, USA, Hiszpania, Indie oraz Chiny. 61% wszystkich zainstalowanych turbin wiatrowych znajduje się w Europie, 20% w Ameryce Północnej, 17% w Azji, 1,2% w Australii i Oceanii, 0,6% w Ameryce Południowej, 0,4% w Afryce. Współcześnie stosowane turbiny wiatrowe przekształcają wiejący wiatr na energię mechaniczną, która dalej zamieniana jest na elektryczną. Obecnie, najczęściej spotykane w energetyce wiatraki, mogą pracować przy prędkościach wiatru od 3m/s do 30m/s. Przyjmuje się, że granicą opłacalności jest średnioroczna prędkość wiatru 5m/s (dla śmigłowej turbiny około 1MW), ale aby określić opłacalność inwestycji, trzeba dysponować dużo dokładniejszymi danymi na temat wiatru w danej lokalizacji i innymi danymi ekonomicznymi. W Polsce jest deficyt miejsc dogodnych dla stawiania farm wiatrowych, między innymi dlatego, że nie wszystkie lokalizacje gwarantują podłączenie do sieci energoelektrycznej, co wyraźnie hamuje rozwój całego sektora.



Oddziaływania elektrowni wiatrowych na środowisko akustyczne Turbina wiatrowa jest źródłem dwóch rodzajów hałasu: 1. Tzw. hałasu mechanicznego, emitowanego przez przekładnię i generator. 2. Tzw. szumu aerodynamicznego, emitowanego przez obracające się łopaty wirnika, którego natężenie jest uzależnione od „prędkości końcówek” łopat (tzw. tip speed). Dzięki zaawansowanym technologiom izolacji gondoli, hałas mechaniczny został w stosowanych obecnie modelach turbin ograniczony do poziomu poniżej szumu aerodynamicznego. Hałas mechaniczny może być słyszalny w starszych modelach turbin, które są nierzadko demontowane i wyprzedawane za granicą, a następnie instalowane w Polsce. Poziom emitowanego hałasu mechanicznego nie rośnie wraz ze wzrostem wielkości turbiny w takim tempie, jak obserwuje się to w przypadku szumu aerodynamicznego. W związku z tym, że źródłem szumu aerodynamicznego jest przepływające przez łopaty wirnika powietrze, hałas ten jest nieunikniony i dominuje w bezpośrednim sąsiedztwie farmy wiatrowej (Pedersen & Waye, 2004). Pomimo zmian konstrukcyjnych, mających na celu obniżenie natężenia szumu aerodynamicznego poprzez obniżenie „prędkości końcówek” śmigła (najlepiej tak, by nie przekraczała ona 65m/s), czy też wprowadzenie regulacji ustawienia kąta łopat (tzw. pitch control system), hałas aerodynamiczny został w znacznym stopniu ograniczony, ale nie udało się go wyeliminować całkowicie. Sąsiadujący z farmami wiatrowymi mieszkańcy często przyznają, w przeprowadzanych badaniach opinii publicznej, że słyszą „świst” i „szum” dobiegający z rejonu inwestycji (Pedersen & Waye, 2004). Natężenie emitowanego przez farmę hałasu uzależnione jest od wielu czynników, przede wszystkim od sposobu rozmieszczenia turbin w obrębie farmy oraz ich modelu, ukształtowania terenu, prędkości i kierunku wiatru oraz rozchodzenia się fal dźwiękowych w powietrzu. Przykładowo, wraz ze wzrostem prędkości wiatru, wzrasta poziom szumu aerodynamicznego emitowanego przez turbinę. Jednocześnie jednak wzrasta natężenie szumu wiatru, który w dużym stopniu maskuje dźwięki emitowane przez turbinę. To, w jaki sposób będziemy odbierać dźwięki emitowane przez turbiny (czy będą one dla nas uciążliwe czy nie), w głównej mierze uzależnione będzie od poziomu tzw. hałasu tła oraz od naszej odległości od farmy (University of Massachusetts, 2006). Otaczająca nas przestrzeń pełna jest różnorodnych dźwięków, związanych z naszym codziennym funkcjonowaniem. Jeżeli ich natężenie jest zbliżone do poziomu hałasu emitowanego przez pracującą turbinę, dźwięki emitowane przez znajdującą się w naszym sąsiedztwie farmę wiatrową, będą dla nas właściwie „nierozróżnialne” od otoczenia (Pedersen & Waye, 2004). Kluczowym narzędziem zabezpieczania przed uciążliwością ze strony hałasu generowanego przez elektrownie wiatrowe, jest utrzymanie odpowiedniej odległości tych instalacji od terenów zabudowy mieszkaniowej. Odległość ta powinna wynikać z przeprowadzonych przez ekspertów analiz, pozwalających ustalić granice terenu, na którym nie będą przekroczone właściwe standardy akustyczne, określone w rozporządzeniu Ministra Środowiska z dnia 14 czerwca 2007 r. w sprawie dopuszczalnych poziomów hałasu w środowisku [Dz. U. Nr 120, poz. 826]. Dla lokalnych społeczności najistotniejszą normą jest wysokość hałasu dopuszczalna na terenie zabudowy mieszkaniowej w porze nocnej, która wynosi 45dB. Istotne jest także określenie progu słyszalności wiatraków w punktach szczególnie wrażliwych, czyli przede wszystkim miejsc stałego przebywania mieszkańców, zwłaszcza w porze nocnej. Hałas na poziomie nieco mniejszym niż 45dB, mimo iż nie powoduje przekroczenia norm może powodować obniżenie komfortu, jeśli będzie obcym dźwiękiem dominującym w otoczeniu, a tym samym przyczyniać się do protestów względem lokalizacji elektrowni wiatrowych. W związku z tym, że przeciwnicy



farm wiatrowych często próbują wykazać ich wpływ na pogorszanie się stanu zdrowia, zarówno psychicznego jak i fizycznego, osób mieszkających w ich sąsiedztwie (Harry, 2007), uciążliwość hałasu emitowanego przez turbiny wiatrowe oraz jego wpływ na samopoczucie i zdrowie człowieka stały się obiektem szeregu badań naukowych. Ich wyniki nie wykazały jednak, aby hałas ten mógł powodować zaburzenia zdrowia psychicznego (Swedish Environmental Protection Agency, 2003). Badania dotyczyły hałasu na zewnątrz budynków i wykazały, że hałas nieprzekraczający 32,5dB był przez respondentów właściwie niezauważalny. 79% badanych zadeklarowało swoje przyjazne nastawienie do energetyki wiatrowej. 25% respondentów oceniło elektrownie wiatrowe jako uciążliwe, z czego większość należała do grupy mieszkańców narażonych na hałas o wyższym natężeniu. Respondenci uzależniali poziom hałasu, emitowanego przez turbiny, od kierunku i prędkości wiatru. Dla 54% osób, dla których hałas ten jest zauważalny, był on wyższy w przypadku, gdy wiatr wiał od turbiny w kierunku ich domu, a dla 39% – gdy wiatr wiał z dużą siłą. 7% badanych przyznało, że hałas był dla nich uciążliwy również wewnątrz budynków. 23% respondentów wiązało zaburzenia snu z hałasem, który słyszeli. Większość z nich narażona była jednak na hałas na poziomie przekraczającym 35dB i prawie wszyscy (za wyjątkiem dwóch osób) spali przy otwartym oknie. Co ciekawe okazało się, że ludzie są bardziej wrażliwi na hałas emitowany przez turbiny wiatrowe niż przez inne źródła hałasu o takim samym natężeniu, np. przelatujące samoloty czy samochodowy ruch uliczny. Zjawisko to wiąże się, przede wszystkim, z oddziaływaniem farm wiatrowych na krajobraz, które może potęgować negatywne nastawienie ludzi do tego rodzaju inwestycji w porównaniu z innymi źródłami hałasu (Pedersen & Waye, 2004). Elektrownie wiatrowe, z racji charakteru wykonywanej pracy związanej z przemianą energii wiatru na energię elektryczną, są źródłem hałasu infradźwiękowego, który według wielu obiegowych opinii może osiągać duże poziomy i stanowi zagrożenie dla otoczenia. Hałasem infradźwiękowym przyjęto nazywać hałas, w którego widmie występują składowe o częstotliwościach infradźwiękowych od 2 do 20Hz i o niskich częstotliwościach słyszalnych. Obecnie w literaturze coraz powszechniej używa się pojęcia hałas niskoczęstotliwościowy, które obejmuje zakres częstotliwości od około 10Hz do 250Hz. Infradźwięki wchodzące w skład hałasu infradźwiękowego, wbrew powszechnemu mniemaniu o ich niesłyszalności, są odbierane w organizmie specyficzną drogą słuchową (głównie przez narząd słuchu). Słyszalność ich zależy od poziomu ciśnienia akustycznego. Stwierdzono jednak dużą zmienność osobniczą w zakresie percepcji słuchowej infradźwięków, szczególnie dla najniższych częstotliwości. Progi słyszenia infradźwięków są tym wyższe, im niższa jest ich częstotliwość i wynoszą na przykład: dla częstotliwości 6÷8Hz około 100dB, a dla częstotliwości 12÷16Hz –



około 90dB. Poza specyficzną drogą słuchową infradźwięki są odbierane przez receptory czucia wibracji. Progi tej percepcji znajdują się o 20÷30dB wyżej niż progi słyszenia. Infradźwięki stanowią problem głównie w środowisku pracy, gdyż ich głównym źródłem są liczne urządzenia wykorzystywane w przemyśle: maszyny przepływowe niskoobrotowe (sprężarki, wentylatory, silniki), urządzenia energetyczne (młyny, kotły, kominy), piece hutnicze (zwłaszcza piece elektryczne łukowe) oraz urządzenia odlewnicze (formierki, kraty wstrząsowe). Dr inż. Ryszard Ingielewicz i dr inż. Adam Zagubień z Politechniki Koszalińskiej wykonali pomiary i analizę zjawisk akustycznych z zakresu infradźwięków towarzyszących pracy elektrowni wiatrowych. Pomiary wykonano na farmie wiatrowej złożonej z dziewięciu elektrowni typu VESTAS V80–2,0MW OptiSpeed. Ze względu na brak kryteriów oceny hałasu infradźwiękowego w środowisku naturalnym, posiłkując się kryteriami dotyczącymi stanowisk pracy stwierdzono, że praca elektrowni wiatrowych nie stanowi źródła infradźwięków o poziomach mogących zagrozić zdrowiu ludzi. Szczególnie, że elektrownie wiatrowe lokalizowane są w odległościach nie mniejszych niż 400m od zabudowy mieszkalnej. W odległości 500m, uzyskane wartości osiągnęły maksymalną wartość 82,7dB(Lin) i 78,4dB(G). W odległości 500m od wieży turbiny zmierzone poziomy infradźwięków zbliżone były praktycznie do poziomów tła. Infradźwięki mogą wystąpić w środowisku nawet w znacznych odległościach od źródeł. Podstawową drogą percepcji infradźwięków są receptory czucia wibracji człowieka. Energia towarzysząca infradźwiękom może wywoływać zjawisko rezonansu narządów wewnętrznych człowieka, odczuwalne już od 100dB. Poziom ciśnienia akustycznego 162dB, przy częstotliwości 2Hz, wywołuje ból ucha środkowego. Gdy poziom ciśnienia akustycznego przekracza wartość 140dB, infradźwięki mogą powodować trwałe, szkodliwe zmiany w organizmie. Możliwe jest występowanie zjawiska rezonansu struktur i narządów wewnętrznych organizmu, subiektywnie odczuwane już od 100dB, jako nieprzyjemne uczucie wewnętrznego wibrowania. Jest to, obok ucisku w uszach, jeden z najbardziej typowych objawów stwierdzonych przez osoby narażone na infradźwięki. Jednak dominującym efektem wpływu infradźwięków na organizm w ekspozycji zawodowej, jest ich uciążliwe działanie, występujące już przy niewielkich przekroczeniach progu słyszenia. Działanie to charakteryzuje się subiektywnie określonymi stanami nadmiernego zmęczenia, dyskomfortu, senności, zaburzeniami równowagi, sprawności psychomotorycznej oraz zaburzeniami funkcji fizjologicznych. Obiektywnym potwierdzeniem tych stanów są zmiany w ośrodkowym układzie nerwowym, charakterystyczne dla obniżenia stanu czuwania, (co jest szczególnie niebezpieczne np. u operatorów maszyn i kierowców pojazdów). Jak wskazują wyniki pomiarów infradźwięków generowanych przez turbiny wiatrowe, ich poziom nie przekracza wartości, które mogłyby wywoływać tego typu objawy. Według rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Społecznej w sprawie najwyższych dopuszczalnych stężeń i natężeń czynników szkodliwych dla zdrowia w środowisku pracy, hałas infradźwiękowy na stanowiskach pracy jest charakteryzowany przez: • równoważny poziom ciśnienia akustycznego skorygowany charakterystyką częstotliwościową G odniesiony do 8-godzinnego dobowego lub do przeciętnego tygodniowego, określonego w kodeksie pracy, wymiaru czasu pracy (wyjątkowo w przypadku oddziaływania hałasu infradźwiękowego na organizm człowieka w sposób nierównomierny w poszczególnych dniach w tygodniu); • szczytowy nieskorygowany poziom ciśnienia akustycznego. W przypadku stanowisk pracy młodocianych i kobiet w ciąży obowiązują inne wartości dopuszczalne. Zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów w sprawie wykazu prac wzbronionych



młodocianym i rozporządzeniem Rady Ministrów w sprawie wykazu prac szczególnie uciążliwych lub szkodliwych dla zdrowia kobiet, nie wolno zatrudniać kobiet w ciąży w warunkach narażenia na hałas infradźwiękowy, którego: • równoważny poziom ciśnienia akustycznego skorygowany charakterystyką częstotliwościową G, odniesiony do 8–godzinnego dobowego, określonego w kodeksie pracy, wymiaru czasu pracy przekracza wartość 86dB; • szczytowy nieskorygowany poziom ciśnienia akustycznego przekracza wartość 135dB. Metody pomiaru wielkości charakteryzujących hałas infradźwiękowy są określone w procedurze badania hałasu infradźwiękowego opublikowanej w kwartalniku Podstawy i Metody Oceny Środowiska Pracy (PiMOŚP nr 2/2001) oraz w normach PNISO 7196:2002 i PNISO O 9612:2004. W profilaktyce szkodliwego działania hałasu infradźwiękowego obowiązują takie same wymagania i zasady, jak w przypadku hałasu ogólnego. Jednakże ochrona przed infradźwiękami jest skomplikowana ze względu na znaczne długości fal infradźwiękowych (20÷170m), dla których tradycyjne ściany, przegrody, ekrany i pochłaniacze akustyczne są mało skuteczne. W niektórych przypadkach fale infradźwiękowe są wzmacniane na skutek rezonansu pomieszczeń, elementów konstrukcyjnych budynków lub całych obiektów (Źródło: Centralny Instytut Ochrony Pracy – Państwowy Instytut Badawczy). Poziom infradźwięków, których źródłem jest farma wiatrowa jest jednak zwykle niższy od tzw. tła, czyli poziomu infradźwięków, których naturalnym źródłem jest wiatr czy fale morskie. Część doświadczeń i badań wykazało, że infradźwięki wytwarzane przez turbiny nie są odbierane przez organizm człowieka (Howe Gastmeier Chapnik Limited (HGC Engineering), 2006). W odpowiedzi na liczne głosy ze strony społeczeństwa, dotyczące potencjalnego negatywnego oddziaływania elektrowni wiatrowych, a w szczególności emitowanego przez nie hałasu oraz infradźwięków na zdrowie człowieka, Amerykańskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej oraz Kanadyjskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej powołały w 2009 roku międzynarodowy interdyscyplinarny panel naukowy, w którego skład weszli niezależni eksperci z dziedziny akustyki, audiologii, medycyny i zdrowia publicznego. Zadaniem panelu było dokonanie przeglądu najbardziej aktualnej literatury dotyczącej potencjalnego negatywnego oddziaływania hałasu emitowanego przez elektrownie wiatrowe na zdrowie człowieka oraz opracowanie na jej podstawie kompleksowego i powszechnie dostępnego dokumentu informacyjnego na ten temat. Efektem prac panelu jest opublikowany w grudniu 2009 roku raport pt. „Wind Turbine Sound and Health Effects. An Expert Panel Review” (Colby, D. W., Dobie, R., Leventhall, G., Lipscomb D. M., McCunney, R. J.,Seilo, M. T., Sondergaard, B., 2009), którego wyniki opracowane są j.n.: • wibracje ciała człowieka wywołane dźwiękiem o częstotliwości rezonansu (czyli o takiej częstotliwości, która wywołuje wzrost amplitudy drgań układu, na który dany dźwięk oddziałuje) mają miejsce tylko w przypadku bardzo głośnych dźwięków (powyżej 100dB). Biorąc pod uwagę poziom hałasu emitowanego przez elektrownie wiatrowe, w ich przypadku z takim zjawiskiem nie mamy do czynienia; • hałas emitowany przez elektrownie wiatrowe nie stwarza ryzyka pogorszenia ani utraty słuchu. Z ryzykiem takim możemy mieć do czynienia dopiero wtedy, gdy hałas przekracza poziom 85dB. Hałas emitowany przez elektrownie wiatrowe nie przekracza tej granicy;• przeprowadzone doświadczenia wykazały, że infradźwięki emitowane na poziomie od 40 do 120dB nie wywołują negatywnych skutków zdrowotnych; • negatywne oddziaływanie elektrowni wiatrowych na zdrowie i samopoczucie człowieka w wielu przypadkach wywołane jest przez tzw. efekt nocebo (przeciwieństwo efektu placebo). Uczucie niepokoju, depresja, bezsenność, bóle głowy, mdłości czy kłopoty z koncentracją to objawy powszechnie



występujące u każdego człowieka i nie ma żadnych dowodów na to, że częstotliwość ich występowania wyraźnie wzrasta wśród osób mieszkających w sąsiedztwie farm wiatrowych (powodując tzw. „wind turbine syndrome”). Efekt nocebo łączy występowanie tego typu objawów nie z potencjalnym źródłem poczucia takiego dyskomfortu (w tym przypadku farmą wiatrową), ale z negatywnym nastawieniem do niego i brakiem akceptacji jego obecności; • nie ma żadnych wiarygodnych badań i dowodów na to, by elektrownie wiatrowe wywoływały tzw. chorobę wibroakustyczną (Vibroacoustic Disease, VAD) – jednostkę chorobową powodującą zaburzenia w całym organizmie człowieka. Badania przeprowadzone na zwierzętach wykazały, że ryzyko zachorowania na tę chorobę pojawia się w przypadku ciągłej, minimum trzynastotygodniowej ekspozycji na dźwięki o niskich częstotliwościach, emitowane na poziomie ok. 100dB, czyli o ok. 50–60dB wyższym od tego, który emitują elektrownie wiatrowe (przy badaniu nie uwzględniono odległości od elektrowni); • „Wind turbine syndrome” opiera się na niewłaściwej interpretacji danych fizjologicznych osób potencjalnie cierpiących na tę jednostkę chorobową. Jego zidentyfikowane objawy w rzeczywistości składają się na tzw. zespół rozdrażnienia, który może być wywołany przez wiele czynników i którego nie można wiązać tylko i wyłącznie z obecnością elektrowni wiatrowych. Przeciwne wyniki przedstawia szczególnie głośno komentowana publikacja dr Niny Pierpont, z Uniwersytetu Princeton pt. „Wind Turbine Syndrome A Report on Natural Experiment” (Uncorrected page proofs 8-14-09). Opracowanie to poświęcone jest tzw. „syndromowi turbiny wiatrowej” – zespołowi objawów, które według autorki wynikają z bliskiego sąsiedztwa turbin wiatrowych, a w szczególności emitowanego przez nie hałasu i infradźwięków. Na Wind Turbine Syndrome składają się następujące symptomy: • zaburzenia snu; • bóle głowy; • zaburzenia słuchu (głównie „dzwonienie w uszach”); • wewnętrzne wibracje organizmu: uczucie pulsowania w klatce piersiowej, drgawki, uczucie niepokoju, przyspieszone bicie serca, mdłości; • zaburzenia koncentracji i pamięci; • nerwowość, drażliwość; • permanentne zmęczenie; • brak motywacji. O ile wielu naukowców twierdzi, że problem wrażliwości na hałas zaczyna się w psychice człowieka, a problemy zdrowotne są tylko tego konsekwencją, wskazując tym samym na brak bezpośredniego związku pomiędzy narażeniem na hałas a stanem zdrowia, Nina Pierpont całkowicie odrzuca taką teorię, twierdząc, że hałas powoduje w organizmie człowieka łańcuch fizycznych przemian i zaburzeń, które to w rezultacie prowadzą do problemów z psychiką i samopoczuciem człowieka. Według niej proces ten wygląda następująco: hałas powoduje zmiany ciśnienia powietrza i wibracje, które to wywołują m.in. pulsowanie w klatce piersiowej, wewnętrzne wibracje całego organizmu, dzwonienie w uszach czy bóle głowy, prowadzące w rezultacie do zaburzeń w funkcjonowaniu mózgu przyczyniających się do bezsenności czy zaburzeń koncentracji. Wibracje sprawiają, że organizmowi wydaje się, że się porusza (podobnie jak w przypadku choroby morskiej czy lokomocyjnej), powodując tym samym zaburzenie równowagi mózgu. Według Pierpont jest to problem czysto neurologiczny, który nie zależy od psychiki człowieka. Badanie przeprowadzone przez Ninę Pierpont tzw. case series (opis serii przypadków): • objęło grupę zaledwie 38 osób (10 rodzin); • objęło osoby w różnym wieku: od poniżej 1 roku życia do 75 lat; • objęło osoby mieszkające w odległości od 350m do 1,5km od elektrowni wiatrowych o



mocy zainstalowanej od 1,5 do 3MW, wybudowanych od 2004 roku; • dorośli i nastolatkowe przeszli szczegółowe ankiety medyczne, dotyczące zaobserwowanych u siebie i swoich dzieci symptomów: przed wybudowaniem elektrowni; w czasie, gdy elektrownie już funkcjonowały oraz w okresie po zmianie miejsca zamieszkania. Oprócz próby udowodnienia istnienia Wind Turbine Syndrome Nina Pierpont wysunęła następujące wnioski: • elektrownie wiatrowe powinny być budowane w odległości min. 2km od gospodarstw domowych na obszarach równinnych (3,2km na obszarach górzystych); • nie wszyscy, którzy mieszkają w sąsiedztwie elektrowni wiatrowych skarżą się na kłopoty ze zdrowiem. Pierpont nie udało się jednak ocenić, jakiego procenta ludzi i jakich odległości syndrom ten rzeczywiście dotyczy; • Nina Pierpont zidentyfikowała osoby podatne i odporne na hałas emitowany przez turbiny. Okazało się, że szczególnie podatne na „Wind Turbine Syndrome” są te osoby, które jeszcze przed wybudowaniem farmy cierpiały na migreny (połowa badanych), chorobę lokomocyjną/morską (lub podobną związaną z ruchem), czy też miały uszkodzone ucho wewnętrzne. Nie udało jej się natomiast wykazać, by osoby, które cierpiały na wahania nastrojów i inne problemy psychiczne przed wybudowaniem elektrowni wiatrowych, były bardziej podatne na emitowany przez nie hałas. Podważyła tym samym dotychczasowe analizy, według których problem zaczyna się właśnie w psychice człowieka. Nina Pierpont skrytykowała badania przeprowadzone w 2007 roku w Szwecji przez Eję Pedersen. Ich wyniki nie potwierdzają, a wręcz zaprzeczają hipotezie Pierpont. (Wysłano kwestionariusze z pytaniami do 1960 gospodarstw domowych zlokalizowanych w promieniu minimum 2,1km od dwóch turbin wiatrowych o mocy 0,5÷3MW. Otrzymano 725 odpowiedzi zwrotnych – 37%). Zarzuty Niny Pierpont wobec badań Pedersen: • odsetek ludzi cierpiących na migrenę, który wyszedł w badaniu, wynoszący zaledwie 2%, nie mieści się w średniej statystycznej (5–6% dla mężczyzn i 15–18% dla kobiet). Takie niedoszacowanie, w przypadku migreny, może według Pierpont podważać wiarygodność wyników badań Pedersen. Podobny zarzut dotyczył symptomu dzwonienia w uszach; • w badaniu Pedersen skarżyło się na niego 2% osób, a średnia statystyczna dla osób w wieku 54 lat wynosi 4%; • źle dobrana próba badanych; • niewłaściwie zadane pytania, które nie wychwyciły wszystkich przypadków; • brak odniesienia do tzw. próby kontrolnej, czyli osób, które nie mieszkają w sąsiedztwie farm wiatrowych i które nie są narażone na emitowany przez nie hałas i infradźwięki; • brak informacji na temat tego, kto w danym gospodarstwie domowym wypełniał ankietę. Pierpont twierdzi, że istnieje niebezpieczeństwo, że osoba, która wypełniła ankietę, akurat nie odczuwa żadnych skutków wynikających z sąsiedztwa elektrowni wiatrowych. Pedersen zauważyła jednak ciekawe zależności – osoby, które odnosiły ekonomiczne korzyści z istnienia farmy wiatrowej, nie skarżyły się na dokuczliwość z ich strony. Często okazywało się nawet, że mieszkają one w bliższej odległości od turbin, niż osoby skarżące się na kłopoty ze snem itp. Wniosek z badania Pedersen: Nie ma żadnych dowodów na to, by hałas emitowany przez turbiny wiatrowe wpływał szkodliwie na zdrowie człowieka. Pedersen nie wykluczyła jednak problemów ze snem, które mogą mieć takie podłoże. Opublikowany przez Ninę Pierpont materiał rozpoczął dyskusję na temat wiarygodności jej badań. EPSILON Associates Inc. (Stowarzyszenie inżynierów i konsultantów środowiskowych USA): • praca Niny Pierpont nie wykazała istnienia związku przyczynowo–skutkowego pomiędzy stanem zdrowia a sąsiedztwem turbin wiatrowych; • brak danych dotyczących natężenia hałasu w gospodarstwach domowych, w których mieszkały osoby rzekomo cierpiące na Wind



Turbine Syndrome. Badania Pierpont opierają się głównie na odczuciach tych osób. W dyskusji udział wzięła udział również Maria McCaffery, dyrektor generalny BWEA (Brytyjskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej): • wg raportu Światowej Organizacji Zdrowia z 2004 roku energetyka wiatrowa jest najbardziej „łagodnym” ze sposobów wytwarzania energii elektrycznej, w kontekście szkodliwego wpływu na ludzkie zdrowie; • jako dowód swojej teorii dr Nina Pierpont cytuje m.in. pracę dr Neila Todd z Uniwersytetu w Manchester. Dr Neil Todd sprostował jednak, że ich badania nie dowodzą tego, by istniał jakikolwiek bezpośredni związek pomiędzy emisją hałasu i wibracji przez turbiny wiatrowe a uruchomieniem się w ludzkim organizmie łańcucha „reakcji akustycznopsychologicznych”, o których pisze w swoim materiale Pierpont; • raport Pierpont nie może stanowić dowodu istnienia Wind Turbine Syndrome – grupa badanych osób była zbyt mała, zabrakło również odniesienia do tzw. grupy kontrolnej. W kwestii dźwięków, emitowanych przez turbiny wiatrowe, większość naukowców jest więc zgodna – nie ma żadnych dowodów na to, by hałas czy infradźwięki, których źródłem są elektrownie wiatrowe, wywierały negatywny wpływ na nasze zdrowie lub samopoczucie, o ile nie są zlokalizowane bezpośrednio w okolicy stałego przebywania ludzi. Potwierdziły to niezależne badania przeprowadzone m.in. przez Uniwersytet w Massachusetts (USA), Uniwersytet w Groningen (Holandia), Uniwersytet w Salford (Wielka Brytania) czy Swedish Environmental Protection Agency. Ze względu na swoją mierzalność, potencjalny hałas projektowanej farmy wiatrowej jest zagadnieniem bardzo wnikliwie analizowanym na etapie uzyskiwania decyzji środowiskowych, a ściśle określone w przepisach prawnych dopuszczalne poziomy hałasu mają za zadanie chronić nas przed jego nadmiernym natężeniem. Mając w pamięci wyniki badania przeprowadzonego w Szwecji (Pedersen & Waye, 2004), należy wnioskować, że poziom hałasu emitowanego przez farmy wiatrowe oddziaływującego na budownictwo mieszkaniowe nie powinien przekraczać 35dB.















Godło: buńczuk Praca Michała Rodkiewicza nagrodzona w konkursie „Moje korzenie” Różnić się pięknie Tak, jestem Tatarem. Sądzę, że niewielu mieszkańców Podlasia zna naszą kulturę, nasze obyczaje, naszą religię. W związku z tym postanowiłem napisać coś, co mogłoby, choć w niewielkim stopniu, przybliżyć im mój tatarski świat. Mieszkamy tu od wieków, jesteśmy częścią nie tylko regionu, ale również całej Polski. Oddziały tatarskie pomagały księciu Giedyminowi w walce z Krzyżakami od 1319 r. Już wtedy Tatarzy osiadali na stałe w Wielkim Księstwie Litewskim. Jednak za organizatora planowego osadnictwa Tatarów oraz ich protektora uważa się księcia Witolda (1392-1430). On wydzielił ziemie na niespokojnych rubieżach księstwa i nadawał je Tatarom. W ten sposób zabezpieczał całość swoich granic. Tatarzy otrzymywali ziemię na wieczyste użytkowanie bez prawa jej sprzedaży. W zamian byli zobowiązani do służby wojskowej (na własny koszt). Książę Witold gwarantował Tatarom wolność wyznania, możliwość budowy meczetów, pozwalał zawierać małżeństwa z chrześcijankami, a dzieci wychowywać w wierze ojców. Kiedy zachodziła potrzeba Tatarzy, broniąc Rzeczypospolitej, ścierali się w boju z wojskami Zakonu Krzyżackiego, walczyli z Rosjanami i Szwedami, a także ze swymi pobratymcami, których nie uważali za braci, lecz za najeźdźców. W drugiej połowie XVII w, w wyniku nadań króla Jana III Sobieskiego, nowe kolonie tatarskie powstały na Podlasiu i w powiecie grodzieńskim. W XVIII stuleciu Tatarzy tworzyli nadal swoje pułki, w których służyli także Polacy. Od 1936 roku wszyscy poborowi Tatarzy służyli w jednym pułku kawaleryjskim, którym był 13 Pułk Ułanów Wileńskich. Tam gromadzili się w pierwszym szwadronie nazwanym tatarskim. We wrześniu 1939 r. Tatarzy znowu stanęli w obronie Rzeczypospolitej, walcząc z Niemcami jak i nacierającymi ze wschodu wojskami sowieckimi. Odnajdujemy ich też na wszystkich frontach drugiej wojny światowej, wszędzie tam gdzie walczył żołnierz polski. Obecnie mieszka w Polsce około 5000 osób pochodzenia tatarskiego.



Najwięcej zamieszkuje ich w województwie białostockim, w tym w samym Białymstoku jest 1800 stałych mieszkańców z rodowodem tatarskim, zaś w Gdańsku około 200. Oprócz tego żyją w rozproszeniu w Warszawie oraz na ziemiach zachodnich. Gminy tatarskie działają w Bohonikach i Kruszynianach na Białostocczyźnie. Nowe gminy, założone po 1945 r., znajdują się w Białymstoku, Gorzowie Wielkopolskim i Gdańsku. Obszar między Sokółką a Kruszynianami to unikalne, w dzisiejszej Polsce, ślady Orientu. Tatarzy wnieśli swój nieoceniony wkład w bogatą historię Wielkiego Księstwa Litewskiego, I i II Rzeczpospolitej oraz współczesnej Polski. Czy świat ten już zanika? Jestem zdania, że nie! Jeszcze wielu Tatarów obchodzi swoje święta. Spotykamy się w Bohonikach na obchodach między innymi święta Kurban Bajram. Jest to święto ofiarowania upamiętnia ofiarę Abrahama i jego posłuszeństwo wobec Boga. To jedno z dwóch świąt religii Islamu. Trwa ono 4 dni. Składa się wtedy ofiary ze zwierząt - kurbany. Dzieli się mięso na trzy części tak, by jedną oddać potrzebującym, drugą krewnym, a pozostałą spożywa się na wspólnej uczcie. Tego dnia wspólnie odwiedzamy meczet, recytujemy Koran i obdarowujemy się prezentami - sadogą. Drugim ważnym świętem jest Ramadan Bajram. Ramadan to miesiąc w którym zesłano Koran. Odbywa się wtedy post. Od wschodu do zachodu słońca obowiązuje zakaz jedzenia i picia. Spożywa się wyłącznie dwa posiłki, jeden przed świtem, a drugi po zachodzie słońca. Post pomaga zrozumieć sytuację ludzi gorzej sytuowanych, ćwiczy samodyscyplinę. Aby bliżej poznać naszą kulturę można przyjechać do Bohonik lub Krusznian, gdzie odbywają się różnorodne uroczystości i gdzie można zwiedzić meczet i mizar - cmentarz tatarski. Modlimy się w meczecie. Każdy meczet jest zwrócony w kierunku Kaaby w Mekce. Modlitwę prowadzi imam, lecz każdy, kto zna jej treść, również może ją poprowadzić. Meczet podzielony jest na część dla mężczyzn i dla kobiet. W pierwszej sali znajdują się mihrab – wnęka wskazująca kierunek Mekki oraz minbar – kazalnica. Zgodnie z wymogami religii w meczecie nie ma żadnych wizerunków, a na zdobionych motywami pnącej winorośli (tzw. arabeską) ścianach, zawieszono jedynie muhiry (cytaty wersetów z Koranu po arabsku). Podłogę meczetu wykłada się dywanami. Jeśli chodzi o kulinaria, również tutaj mamy swoje odmienności. Są to między innymi: kartoflaniki - pierogi z ziemniaków, jaj, cebuli, pietruszki; czibureki – pierogi z mięsa indyczego, cebuli; kołduny tatarskie - pierogi z mięsem wołowym lub wołowojagnięcym podawane z rosołem; pierekaczewnik - ciasto wielowarstwowe z mięsem, serem lub grzybami; pyzy tatarskie z mięsem wołowym; tatarska babka ziemniaczana - z mięsem wołowym lub jagnięcym; bułeczki drożdżowe z rodzynkami; cybulnik - pieróg z mięsem wołowym, baranim, ale najczęściej z gęsiną, drobno posiekaną z cebulą; halwa - potrawa z miodu, mąki i masła. Z okazji bajramów sporządzane są strucle z makiem, serniki i jabłeczniki według powszechnie znanej receptury. Szczególnie strucla z makiem była popularna wśród Tatarów. Nigdy nie zabrakło jej w żadnym tatarskim domu w czasie świąt. Wymienione potrawy, zarówno mięsne jak i ciasta, przyrządzane były z różnych okazji. Na co dzień odżywiamy się podobnie jak pozostali mieszkańcy naszego kraju. Czy przetrwamy? Czy będziemy na tyle silni, aby zachować swoje tradycje? Zapytałem o to mojego tatarskiego dziadka. On zdecydowanie odpowiada, że przetrwamy. Każdy chce by jego kultura była obecna w życiu przyszłych pokoleń. Tatarzy już dawno mogli utracić swoją autonomię kulturową, jednak tak się nie stało. Uważam więc , że przetrwamy. Warto pamiętać o swoich korzeniach, kultywować swoje tradycje i być z tego dumnym. Ja jestem!!!



Redaktor Naczelny: Kamil Niewiadomski Graficy: Kamil Niewiadomski Aleksander Krysa Redaktorzy: Michał Totczyk, Gabriel Żukowski, Damian Lenczewski, Mateusz Rostkowski, Piotr Burzyński, Konrad Wasilewski, Damian Dąbrowski, Wojciech Sobolewski, Wojciech Chociej, Jakub Gadek, Rafał Kieżel