Musisz zainstalować flash player pobierz instalator












Od Redakcji



Zapewne masz już dosyć słuchania o maturze, ale wyluzuj bo stres jest najgorszy. W numerze zamieściliśmy artykuł o radzeniu sobie ze stresem. Zachęcamy do przeczytania pracy konkursowej Amadeusza Masnego. Może wydawać się długa ale jest naprawdę interesująca. Maturzystom życzymy powodzenia, prostych tematów oraz zadań, które same się rozwiązują! Spis Treści str. 4-7 ................Matura w "elektryku" na przestrzeni lat. str. 8-10 ..........Praca konkursowa: "Mój tatarski przodek". str. 11 ..............................................."Ostatni dzwonek". str. 12 ................................................Walka ze stresem. str. 13 ......................................................Skład redakcji.

















Pod Prąd

Praca nadesłana na konkurs "Moje korzenie" I miejsce - Amadeusz Masny kl. II AT MÓJ TATARSKI PRZODEK „Cóż jest ojczyzną Tatarów? Ciemna pieśń wychodząca z samotności.” Selim Chazbijewicz Na obszarze Północnego Podlasia i Wschodniego Mazowsza ze względu na pierwotnie duże zróżnicowanie etniczne rozwijały się różnorodne formy kulturowe charakterystyczne nie tylko dla tych regionów, ale również Mazur, Litwy i Rusi. Miejscowe osadnictwo, w wyniku ścierania się i przenikania różnych grup i wpływów, wytworzyło nowe formy charakterystyczne jedynie dla tego obszaru. Wszyscy twierdzą, że jest on pograniczem zderzenia chrześcijaństwa z wieloma kulturami. Taki stan rzeczy chciałbym zobrazować na przykładzie mojej rodziny, w której od wielu pokoleń przeplatały się i przenikały różne wyznania religijne. W pewnym stopniu mam w sobie domieszkę tatarskiej krwi, ponieważ mój dziadek ze strony mamy pochodził z muzułmańskiego rodu Safarewiczów. Dziadek Daniel urodził się 26 maja 1925r. w Korycinie. Kiedy miał 14 lat, wybuchła II wojna światowa. Ukończył szkołę podstawową, a gimnazjum dopiero w 43 r., co w tamtych czasach było dużym wyczynem. W lutym 1943 roku wstąpił do szeregów Armii Krajowej (nadano mu pseudonim „Cygan”) i służył w niej do lipca 1944r. w okresie hitlerowskiej okupacji na terenie Okręgu Białostockiego w Obwodzie Sokólskim na placówce w Sokółce. Następnie został wcielony do oddziału Franciszka Kestry. Od marca 1943 do marca 1944 ukończył kurs szkoły podoficerskiej, którą prowadził Tulkis pseudonim „Ossa”. Dziadek przenosił korespondencję do oddziału Stefana Ejsmonta pseudonim „Wir” w lasach janowskich koło Sokółki, w którym to oddziale pewien czas przebywał, pełnił pogotowie zbrojne i przeprowadzał ćwiczenia bojowe. W szkole podoficerskiej otrzymał stopień starszego strzelca, a potem kaprala. Brał udział w akcji „Burza” w koncentracji oddziału dowodzonego przez „Wira” i miał potyczki z wycofującymi się oddziałami wermachtu w okolicach Gliniszcze Wielkie i Bogusze. W walce z okupantem hitlerowskim w konspiracji wykazał się dużym patriotyzmem. Po zakończeniu II wojny światowej dziadek Daniel ukrywał się, ponieważ rząd komunistyczny pod wpływem ZSRR tropił AKowców i skazywał na śmierć. W tym czasie mój tatarski przodek przebywał w okolicach Gdańska. Chciał wstąpić do marynarki wojennej, ukryć się na statku. Niestety, nie udało mu się to... Po dwóch latach dowiedział się o śmierci swojej matki (mojej prababci) od brata. Postanowił pojawić się na pogrzebie, który miał się odbyć w Bohonikach niedaleko Sokółki. Dowiedzieli się o tym jego dawni „znajomi”, którzy przyczynili się do wydania miejsca pobytu mojego dziadka i zatrzymania go przez UB. W tym czasie na terenach północno wschodniej Polski, oddziały Armii Czerwonej wraz z oddziałami UB i MO przeprowadziły kolosalną, szeroko zakrojoną akcję pacyfikacyjną. Akcja obejmowała także tereny Puszczy Augustowskiej. Oddziały, posuwając się na północ, przetrząsały wszystkie wsie, osiedla a także lasy. Zatrzymano około 2000 osób podejrzanych o przynależność czy sympatię (współpracę) do Armii Krajowej. Wśród aresztowanych były także kobiety oraz młodociani poniżej 18lat. Znalazł się tam również bohater tych wspomnień. Dziadek został osadzony w jednym z większych więzień politycznych w Sztumie pod Gdańskiem. Dostał karę śmierci, miał wtedy 21 lat. Dużo razy odwoływał się od wyroku, pisał o ułaskawienie. Jedynym skutkiem tego była zmiana kary śmierci na dożywocie. W więzieniu przebywał w kilku celach. Współdzielił je z różnymi kryminalistami, zabójcami. Został przydzielony do pracy taśmowej w stolarni więziennej. Miał za zadanie sklejać szuflady do biurek. Była to praca bardzo monotonna, chyba najgorsza z możliwych.



Przy takiej pracy, ludzka psychika kompletnie niszczeje, człowiek zaczyna wariować. Właśnie w związku z tą pracą i bardzo słabym wyżywieniem dziadek zachorował na gruźlicę. Jak się okazało jedynym lekarzem w więzieniu był ginekolog. Miał on jednak doświadczenie w leczeniu takich chorób. Właśnie za jego sprawą dziadek został przeniesiony do lżejszej pracy w kuchni i dość szybko stanął na nogi. Zaczął więcej jeść i pić psi tłuszcz. Strażnicy nie mieli na stanie zwierzyny hodowlanej, dlatego w więzieniu za pokarm służyły psy. Dziadek miał zdolności artystyczne. Przerabiał pierścionki, sygnety zarówno dla współwięźniów jak i klawiszy. Pewnego razu trafił do karceru za wykonanie srebrnego sygnetu z białym orłem w koronie. Żeby nie siedzieć bezczynnie, zaczął malować marynistyczne obrazy. Były one odzwierciedleniem sentymentu, jakim darzył morze. Zawsze chciał zostać marynarzem. Jeden z obrazów przedstawiający statek piracki podczas sztormu, istnieje nawet do dziś, wisi u babci w domu. Namalowany został na płycie pilśniowej. Pozostałością po okresie więziennym były też dwa tatuaże „kotwica” i „orzeł trzymający węża w szponach”. Po kilkunastu latach niewoli rządy polityczne zaczęły się zmieniać. Stalin zmarł w 53r. co przyczyniło się do ustępstw w polityce, szczególnie polskiej. W 1956r. ogłoszono amnestię polityczną. Zaczęto zwalniać skazańców, zmieniać wyroki. Mając 31 lat, dziadek wreszcie mógł wrócić do rodzinnych stron, do Sokółki. Postanowił jak najszybciej się dokształcić. Poszedł do wieczorowego liceum ogólnokształcącego i jednocześnie podjął pracę w spółdzielni GS. Jako były więzień był dyskryminowany przez pracodawcę. Zarabiał bardzo mało, nie dostawał żadnych podwyżek, a najwięcej pracy spadało właśnie na niego. W końcu zrobił maturę. Najlepsze oceny miał z geografii i historii. W GSsie pracował 13lat. Jeździł kontrolować sklepy podlegające spółdzielni. Właśnie podczas jednej z rutynowych kontroli w Rozedrance poznał swoją przyszłą żonę (moją babcię) Janinę. Wtedy nastąpiło zderzenie dwóch różnych kultur, religii. Nie uniemożliwiło to jednak założenia rodziny. Mimo straconej młodości przez wojnę i pobyt w więzieniu, dziadek był osobą pogodną, wesołą, lubił żartować i mówić otwarcie o swoich poglądach, co nie przełożyło się korzystnie na relacje między nim a pracodawcą. Przez głupi słowny żart stracił pracę. Zbytnio się tym nie przejął. W krótkim czasie jako jeden z pierwszych w latach PRLu rozpoczął własna działalność gospodarczą. Założył firmę budowlano-remontową, został rzemieślnikiem i zaczął szkolić własnych uczniów. Żył tak aż do emerytury. Dziadek był zapalonym rybakiem. Dalej malował obrazy i obdarowywał nimi swoich bliskich. Miał bardzo silny charakter. Nigdy się nie poddał, nie załamał. Zawsze miał sentyment do przyrody. Często zabierał babcię i moją mamę na biwaki czy pod namiot. Odziedziczył też przepiękny, kaligraficzny charakter pisma po swoim ojcu Sulejmanie, który w okresie międzywojennym był pisarzem gminnym. Dziadek Zmarł 29 maja 2010r. Teraz już wiem, że mój tatarski przodek lata swojej młodości poświęcił walce z okupantem. Nie myślał o konsekwencjach, jakie mogą go spotkać przy konfrontacji z wrogiem, nie myślał o śmierci. Żył każdą chwilą. Wiele lat w młodości spędził w więzieniu ,co wykształciło jego późniejszy charakter i osobowość. Mam wielki szacunek do tego ,co robił. Nie wyobrażam sobie siebie w tamtych czasach. Pewnie nie potrafiłbym przeżyć kilku dni, a co dopiero dożyć starości. Zawsze będę go podziwiać i o nim pamiętać. Tak dziadek był Tatarem. To dzięki niemu zacząłem interesować się swoimi przodkami. Dziś wiem, że i Tatarów, zjednoczył Temudżyn zwany od roku 1202 Czyngis Chanem. Państwo, które stworzył w pierwszej połowie XIII w., obejmowało połowę Azji i prawie całą Europę. Po rozbiorach Rzeczpospolitej, Tatarzy w większości znaleźli się pod zaborem rosyjskim. Wspólnie z Polakami przeżywali losy całego narodu polskiego. Nie były obce tatarskim formacjom bitwy, w



których rozstrzygały się tragiczne losy Polski. W czerwcu 1979r. w trzystulecie osiedlenia przez króla Jana III Sobieskiego Tatarów w miejscowościach: Kruszyniany, Nietupa, Luźniany, Bohoniki, Drahle, Malawicze i Sokółka postawione zostały kamienie upamiętniające osadnictwo tatarskie. W Bohonikach, Kruszynianach oraz w Gdańsku znajdują się meczety, w których wyznawcy tej religii oddają cześć swemu Bogu. Przez wieki stosunki chrześcijańskie i muzułmańskie były pozytywne, czego najlepszym dowodem jest udział delegacji polskich muzułmanów w uroczystościach związanych z przyjazdem na Podlasie papieża Jana Pawła II. Tatarzy otrzymali z rąk Karola Wojtyły medal papieski. Spotkanie to wydaje się być kwintesencją polskiego trwania obok siebie dwóch wielkich monoteistycznych religii. Sam podczas odwiedzin babci i dziadka byłem świadkiem współistnienia wielu religii. Zawsze byliśmy zapraszani na różne święta obchodzone przez wyznawców innej wiary. Wyznawcy Islamu zrzeszeni są też w Związku Tatarów Polskich oraz Muzułmańskim Związku Religijnym RP. Od 20 lat w cyklu trzyletnim związki te wspólnie organizują imprezę „Orient Sokólski”- seminaria, wystawy, spotkania artystyczne. Wraz z rodziną miałem okazję przebywać kilkakrotnie w miejscowości Bohoniki, w której znajduje się jedna ze świątyń muzułmańskich. Jednocześnie odwiedzałem groby swojego pradziadka i prababci na cmentarzu tatarskim zwanym Mizarem. Widziałem muzułmanów odmawiających Sielam – modlitwę przy mogiłach zmarłych. Dowiedziałem się jednocześnie, że w Bohonikach z okazji święta ofiarowania Kurban Bajram zjeżdżają się wyznawcy Mahometa nie tylko z Polski, ale też i z całego świata np.: ze Stanów Zjednoczonych i Kanady. Na okoliczność świąt jak i również na co dzień w domu parafialnym można skosztować wielu regionalnych potraw takich jak: kołduny tatarskie, pirug, halwa, dżejma i bielusz. W domu rodzinnym mamy możliwość sięgnięcia do ksiąg religijnych przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Są to w szczególności Kitab – opisujący historię proroków, Hamaił – podręczny modlitewnik, Koran – święta księga Islamu oraz herbarz rodzin tatarskich. Więcej ciekawostek dotyczących tej kultury można spotkać na „Szlaku Tatarskim” wytyczonym od 1979r, na który serdecznie zapraszam. Jak widać Podlasie jest wielokulturowe. Moim zdaniem jest to zaleta tego terenu. Można tu przyjechać i podziwiać wspaniałe pamiątki po wyznawcach różnych religii. Podlasie to obszar rozwoju pięknych i niepowtarzalnych kultur i mam nadzieję, że tak zostanie na zawsze. Uważam, że w naszym regionie mogą wychować się kolejne tolerancyjne, liberalne i wyrozumiałe pokolenia dzięki zachowaniu ciągłości oraz tożsamości etnicznej, religijnej, kulturowej i językowej. Mam nadzieję, że potwierdza to, historia mojego dziadka – Tatara - Daniela z rodu Safarewiczów. Amadeusz Masny

Zbigniew Suszyński Krzysiek Buk Agnieszka Kowalska Agnieszka Kwiatkowska "Meluzyna" Henryk Bista Dyrektor Wronacki Aleksander Bednarz Profesor Jakubowski Jacek Wójcicki Świerzyński "Świr" Dariusz Sikorski Słowikowski "Słowik" Artur Żmijewski Jackowski Paweł Bawolec Markowski Reżyser Magdalena Łazarkiewicz Scenarzysta Włodzimierz Bolecki Moja ocena: 8/10 Mateusz Rostkowski

Jestem świadomy tego, że podejmując się recen-zowania filmu z 1989 roku, nie wykażę się zbyt mądrą decyzją - to inna epoka. Większość moich rówieśników będzie sceptycznie podchodzić do tego dzieła. Film może być uważany za przestarzały, nieaktualny i najzwyczajniej w świecie nudny, z powodu lat, jakie dzielą nas od jego powstania. W końcu, w tym roku ma on swoje dwudzieste czwarte urodziny. Jednak nic bardziej mylnego, niż taka opinia. Akcja filmu jest osadzona w 1988 roku. W pierwszych minutach poznajemy główną postać, jaką jest Krzysztof Buk, 19 letni chłopak, który został kolejny raz wyrzucony ze szkoły, za kolportaż ulotek antypaństwowych. Klimat filmu i jego przekaz, został przedstawiony na samym początku. Zarówno ulotki, wskazujące na strajk gdański, jak i przemówienia odtwa-rzane z magnetofonu, powoli zakreślają motywy walki z komunizmem. Twórca filmu, Magdalena Łazarkiewicz bar-dzo wyraźnie przedstawiła bohaterów, dzięki czemu ogląda się przyjemnie i podczas seansu nie odczuwa się mijającego czasu. Wśród postaci filmu zdecydowanie można wyróżnić „Świra”, którego doskonale zagrał Jacek Wójcicki. Postać zmie-niała się od samego początku, od zwykłego, spokojnego chłopaka, po ekscentrycznego śpiewaka; przy okazji, świetnie wykonującego piosenki Jacka Kaczmarskiego, do „Świra” utożsamiającego się ze swoim przezwiskiem. Gra aktorska innych postaci, to również bardzo wysoki poziom i finezja aktorska. W dziele z lat 80 należy wskazać motyw, jakim kierowała się klasa maturalna w swoich działaniach. Próbowała walczyć, pomimo braku środków, z komunizmem. Nie podobało im się, to że nie mogą dowolnie wygłaszać swoich poglądów, żyć po swojemu. Jedną z dróg, którą znaleźli , aby pokazać siebie, były żarty i dowcipy, z jakich byli znani w całej szkole. Przełomowym wydarzeniem było założenie kółka teatralnego, które pozwoliło im na wyrażenie siebie, zaistnienie w trudnych czasach. Film ma niesamowity, lekko sepiowy klimat. Dostrzec można jednak w nim i minusy. Jednym z nich były małe nieścisłości w fabule. Pewne wątki na siłę wprowadzono i nie wyjaśniono do końca, po prostu, zostały urwane w trakcie, bez większych wyjaśnień. Z czystym sumieniem mogę jednak powiedzieć, że osoby, które zdecydują się na poświęcenie, niecałych dwóch godzin, na obejrzenie “Ostatniego dzwonka” , na pewno tego nie pożałują. Walka ze stresem
Stres... to słowo, którego same brzmienie, wywołuje w nas niepokój. Przyczyn owego “zła wcielonego” jest wiele. Skutków także jest niemało. Zadajemy pytania: Jak z nim sobie radzić? Skąd się taki stan bierze? Pojedźmy więc na wycieczkę dookoła tego "stwora".


Na początku pozwolę sobie zacytować czym jest stres? "Stres jest definiowany w psychologii jako dynamiczna relacja adaptacyjna pomiędzy możliwościami jednostki, a wymogami sytuacji (stresorem; bodźcem awersyjnym), charakteryzująca się brakiem równowagi." Bardzo mądre słowa ... jednak przetłumaczmy je na bardziej "swoje". Stres, to nic innego, jak stan napięcia, który jest spowodowanym różnymi czynnikami. Wyobraźmy sobie taką sytuację - musimy napisać maturę i nic nie umiemy (uprzedzam, że stres nie będzie miał miejsca u osób bardzo lekceważących naukę i takie osoby serdecznie pozdrawiamy oraz życzymy im powodzenia). Naturalne jest to, że będziemy zdenerwowani (chyba, że zażyliśmy środki "odstresowujące, takie jak... sami wiecie), ponieważ nasz brak wiedzy jest w tym przypadku stresorem. Oczywiście przykładów jest wiele, omówiłem tylko jeden z nich. Jak poradzić sobie ze stresem? Jest sporo metod zapobiegania stresom. Jedną z nich jest na przykład pilna nauka (niestety, metoda ta stosowana jest wyjątkowo, a nawet bardzo wyjątkowo). Kolejną metodą jest sport. Wiadomo, że ruch to przyjemność, a robienie czegoś dla przyjemności pozwala nam oderwać się od rzeczywistości. Gdy nie mamy chęci (lub czasu) na bieganie, czy też spacer, możemy zrelaksować się przed telewizorem ... albo zwyczajnie - zdrzemnąć się. Musimy znajdywać czas także dla siebie. Różnego rodzaju wycieczki dają wiele przyjemności. Oglądanie krajobrazów, przebywanie blisko natury, z dala od hałasu, może bardzo pomóc. Skutkami ciągłego stresu mogą być różne choroby np. choroba wieńcowa serca, depresja, dlatego powinniśmy unikać sytuacji nerwowych. Ma on jednak i swoje dobre strony. Pobudza mózg do efektywniejszego myślenia, a ciało do energicznego działania poprzez uwolnienie hormonu adrenaliny. Przygotujmy się na różne sytuacje, czy dobre, czy złe, by nie stać się ofiarą stresu … i losu. Mam nadzieję, że moje rozważania pomogą nieco maturzystom (i nie tylko im) w pokonaniu stresu. Pamiętajmy o ruchu i przebywaniu na świeżym powietrzu. Chociej Wojciech

Redaktor Naczelny: Kamil Niewiadomski Graficy: Kamil Niewiadomski Aleksander Krysa Redaktorzy: Michał Totczyk, Gabriel Żukowski, Damian Lenczewski, Mateusz Rostkowski, Piotr Burzyński, Konrad Wasilewski, Damian Dąbrowski, Wojciech Sobolewski, Wojciech Chociej, Jakub Gadek, Rafał Kieżel