Musisz zainstalować flash player pobierz instalator






Gimnazjum nr 9 im. św. Jadwigi Śląskiej PODŁAWEK Sprawki spod szkolnej ławki W numerze: Szczera rozmowa z radną Wrocławia Relacja z rajdu Wywiad ze szkolnym pedagogiem Tuż przed pierwszym gwizdkiem Tym żyją Kuźniki

WYWIAD RELACJA PRO PUBLICO BONO PERŁY WROCŁAWIA QLTURALNIE WOLONTARIAT Humor z dziennika:

PODŁAWEK Sprawki spod szkolnej ławki O tym przeczytasz w wiosennym numerze:

aż dwie rozmowy: z pedagogiem s. 6 i radną Wrocławia ss. 8-9 podróże kształcą i ... nie tylko s. 4 co przeszkadza mieszkańcom Kuźnik s. 7 spacer po wroclawskim kirkucie s. 3 odkrywamy zagadkę Holmesa i dr. House'a s. 10 słodki smak pomagania s. 12 Kowalska i Jóźwiak nie chcą podać swego nazwiska. Wyrzucił koledze czapkę przez okno ze słowami: "Jak kocha, to wróci". Po napisaniu kartkówki nie oddal jej, twierdząc, że zostawił ją w domu. Wywołany do odpowiedzi mówi, że nie będzie zeznawał bez adwokata. Na melodię hymnu szkolnego ułożył pieśń zagrzewającą uczniów do walki z nauczycielami. Śmieje się parszywie. Śladami wielokulturowości miasta

PODŁAWEK Perły Wrocławia

Zapraszamy do wędrówki po miejscu niezwykłym – ukrytym wśród powalonych drzew, wszechobecnego bluszczu, za murem z czerwonej cegły. Miejscem tym jest kirkut, czyli cmentarz żydowski, który znajduje się przy ulicy Lotniczej. Ten punkt na mapie naszego miasta to jeszcze jeden dowód na wielokulturowość stolicy Dolnego Śląska. Prace związane z budową Nowego Cmentarza Żydowskiego (zwanego Cosel - od nazwy wsi Kozanów) rozpoczęły się w roku 1900, a pierwszy pochówek odbył się już w roku 1902. Projekt bramy, domu modlitw i domu przedpogrzebowego wykonał w 1900 roku Paul Ehrlich, jeden z najwybitniejszych żydowskich architektów wrocławskich. Zieleń została zaprojektowana na wzór romantycznych parków krajobrazowych. Z przedwojennych budowli zachował się jedynie budynek przedpogrzebowy. Natomiast jeden z najpiękniejszych Domów Modlitw został wysadzony już po wojnie w latach pięćdziesiątych. Nic również nie pozostało z okazałego Budynku Zarządu Cmentarza oraz pomieszczeń ogrodniczych i szklarni. Na uwagę zasługuje Pomnik żołnierzy niemieckich, zaprojektowany w 1920 przez Paula Ehrlicha. Monument prawdopodobnie już w najbliższym czasie zostanie odrestaurowany. We Wrocławiu mieszkało wielu liberalnych Żydów, czego dowody można znaleźć także w tym miejscu, są to mianowicie kwatery pochówków urnowych, należące do rzadkości na cmentarzach żydowskich. Klub Miłośników Kultury Żydowskiej Gimnazjalne peregrynacje w relacji Krzysztofa Burnickiego
Nasz szkolny apetyt na podróżnicze podboje jak zwykle został zaspokojony za sprawą pani Broś. Cel: Myślibórz i Legnickie Pole. Super! Wędrówka szlakiem wygasłych wulkanów (szkoda tylko, że wygasłych) i jako bonus wizyta w miejscu sławnej średniowiecznej bitwy (szkoda, że to nie Grunwald).
Relacja PODŁAWEK

Pierwszym punktem naszej podróży było Legnickie Pole. Tam zwiedziliśmy postawiony w XVIII w. Kościół św. Jadwigi Śląskiej – pomnik historii Polski, zabytek klasy zerowej. W środku podziwialiśmy freski autorstwa Kosmy Damiana Asama z Bawarii. Potem udaliśmy się do muzeum poświęconego bitwie pod Legnicą. To w tej potyczce śmierć poniósł syn Jadwigi Śląskiej – książę Henryk Pobożny. W każdym razie na sławnych polach dawno już posprzątano i ślady z wielkiej bitwy pozacierano. Nawet kryminalni z CSI nie mieliby czego szukać.Kolejnym punktem programu był szlak wygasłych wulkanów. Na jeden z nich nawet się wspięliśmy, choć droga do łatwych nie należała. Tak szczerze - po minach niektórych wnioskować można było, że aparatem z tlenem nie pogardziliby. Niektórzy pewnie marzyli o jakiejś kolejce, która wwiozłaby ich na szczyt. W końcu jednak, dysząc i sapiąc niczym Tuwimowska lokomotywa, wszyscy cel osiągnęli. Zejście okazało się jeszcze bardziej karkołomne, zwłaszcza dla koleżanek, które na wyprawę włożyły typowo turystyczne obuwie – szpilki. Na szczęście obeszło się bez potknięć, upadków, zwichnięć, złamań i innych nieszczęść. Po tym wszystkich poznawczych atrakcjach czekała jeszcze nas część rekreacyjna przy wspólnym ognisku. Zaczęły się międzyklasowe zawody. Ubaw był po pachy, zwłaszcza gdy jedną z pierwszych „ofiar” jajecznej zabawy okazała się pani Klusko. Świetny dzień, mnóstwo śmiechu, możliwość zawiązywania szkolnych znajomości, a przy tym aspekt edukacyjny i rekreacyjny w jednym. Powodów, by tradycję wiosennego rajdu kultywować, jest mnóstwo.

PODŁAWEK Relacja



Wywiad PODŁAWEK

Pedagog - mission impossible? Z wyglądu to bardzo niepozorna, drobna osoba. Wydawałoby się - krucha trzcinka na wietrze. Okazuje się jednak, że to osoba z sercem na dłoni: otwarta, życzliwa, a przy tym niezwykle twarda. Tego wymaga od niej powierzona funkcja. Ze szkolnym pedagogiem , panią Ewą Wachowską, rozmawia Nina Pawelec. Nina Pawelec: Jakie formy pomocy są proponowane młodzieży gimnazjalnej? Ewa Wachowska: Na terenie szkoły są to spotkania indywidualne (np. pomoc w nadrabianiu zaległości, mediacje, zajęcia związane z wyborem kierunku kształcenia i zawodu). Jeśli jest taka potrzeba, uczniowie mogą korzystać też z pomocy psychologa na terenie szkoły. Poza szkołą są to: pomoc psychologa, pedagoga, logopedy w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej nr 4 (gabinet w SP nr 118), zajęcia socjoterapeutyczne i spotkania indywidualne w Specjalistycznej Poradni Terapeutycznej nr 1, młodzieżowe grup wsparcia oraz rozmowy indywidualne w Ośrodku Profilaktyki Środowiskowej przy ul. Kościuszki. W zależności od rodzaju problemu młodzież może też uzyskać pomoc w Młodzieżowym Punkcie Antytytoniowym (uzależnienie od nikotyny), Karanie (wszelkiego rodzaju uzależnienia, m.in. od narkotyków, komputera), Monarze (narkotyki). N.P.: Jak wygląda częstotliwość uczęszczania na zajęcia proponowane przez pedagoga? E.W.: Zazwyczaj spotykam się z uczniami kilka razy, do czasu rozwiązania problemu (czasami są dwa, trzy spotkania, a czasami trochę więcej). Staram się, jeśli problem był poważny, pilotować ucznia jeszcze przez jakiś czas po zakończonych spotkaniach. Poza tym z niektórymi uczniami spotykam się systematycznie raz w tygodniu przez 45 min. N.P.: Jakie są główne problemy młodzieży gimnazjalnej? Proszę o skategoryzowanie w skali od najczęstszych. E.W.: Te problemy można pogrupować następująco: • Problemy w relacjach: uczeń - uczeń (bycie ofiarą, czyli doświadczanie agresji ze strony innych, brak umiejętności radzenia sobie z agresją rówieśniczą, nieśmiałość, ), uczeń - nauczyciel, • problemy w nauce • wagary, • problemy związane z wyborem szkoły ponadgimnazjalnej, • problemy rodzinne. N.P.: Czy pedagog korzysta z pomocy innych instytucji w sprawie problemów młodzieży gimnazjalnej? E.W.: Tak - zawsze, jeśli jest tylko taka potrzeba. N.P.: Czy jest możliwość skorzystania z innej pomocy niż pedagoga? E.W.: Oczywiście tak. Przy moim pokoju na tablicy wywieszone są różne adresy i telefony, jeśli ktoś chciałby innej pomocy – może podejść albo napisać prośbę i wrzucić do skrzynki przy moim pokoju, postaram się pomóc. N.P.: Dziękuję za rozmowę.

PODŁAWEK Pro publico bono

Osiedle pod specjalnym... fetorem W roku szkolnym 2011/2012 uczniowie klas drugich naszego gimnazjum biorą udział w szkolnym projekcie edukacyjnym – „Śmieci sortowanie – smrodu nieodczuwanie”. Naszym zadaniem było zbadanie problemu dotyczącego uporczywego fetoru, który doskwiera mieszkańcom osiedla Kuźniki. A z licznych ankiet i rozmów z mieszkańcami wnioskujemy, że doskwiera. I to bardzo. Skąd ten problem i pomysł na nagłośnienie sprawy? Przy ulicy Szczecińskiej we Wrocławiu znajduje się sortownia śmieci. Mieszkańcom osiedla przeszkadza nieprzyjemny zapach oraz hałas związany z funkcjonowaniem tego zakładu. Prawdopodobnie przyczyną unoszących się w okolicy nieprzyjemnych dla nosa aromatów jest niewłaściwe składowanie odpadów. Jest to bardzo uciążliwe zwłaszcza w miesiącach letnich, gdy jest ciepło. Zapach potrafi być nie do zniesienia. Nie trzeba też być specjalistą by wiedzieć, że zanieczyszczone powietrze negatywnie wpływa na zdrowie mieszkańców, szczególnie dzieci oraz osób starszych. A sytuacja taka trwa od kilku lat i niestety jak na razie musimy się liczyć, że mamy tutaj sytuację status quo. Mimo że Rada osiedla Kuźniki wiele razy próbowała działać w tej sprawie, niestety, do dziś problem nie doczekał się konstruktywnego rozwiązania. Jako młodzież postanowiliśmy także zabrać głos i publicznie informować o bolączkach naszej okolicy. Tym bardziej, że zbliża się lato i chcielibyśmy lato właśnie czuć w powietrzu. Agata Majewska Katarzyna Mikulewicz Co w trawie piszczy, czyli szczera rozmowa o Kuźnikach
Czy jest szansa na plac zabaw? Co z miejscami parkingowymi? Jak rozwiązać problem śmieci? Co powstanie na dzikich łąkach? O tym wszystkim w wywiadzie!
Pro publico bono PODŁAWEK

Uczennice Gimnazjum nr 9 im. Świętej Jadwigi Śląskiej spotkały się z członkinią Rady Miejskiej Wrocławia - panią Urszulą Wanat, aby porozmawiać o bieżących problemach mieszkańców osiedla Kuźniki.Pani Wanat wcześniej przewodniczyła Radzie Osiedla Kuźniki. Zajmowała się wtedy przede wszystkim poprawieniem funkcjonalności i estetyki osiedla. Problemy, z jakimi borykają się kuźniczanie, nie są jej więc obce. Z panią Wanat rozmawiają: Agata Ziobro,Karolina Krynicka, Marta Kaczmarz Uczennice: Jednym z problemów na naszej liście jest likwidacja linii autobusowej 139. Dlaczego została ona skasowana? Urszula Wanat: Linia autobusowa została usunięta, ponieważ mało osób mieszkających na Kuźnikach korzystało z niej. 139 nie wróci, gdyż zastąpiono ją autobusem 129. U.: A co z placami zabaw? Jest ich mało i są w niezbyt dobrym stanie. Czy Rada Miasta może coś na to zaradzić? U.W.: Niestety, nie mamy na to wpływu. Jest to bowiem sprawa spółdzielni mieszkaniowej. Rada Miasta nie może ingerować w interesy dotyczące stowarzyszenia spółdzielczego. Mieszkańcy powinni napisać odpowiednie pismo do zarządców. Jeśli oni sami nie zainteresują się tą sprawą, my nie mamy na to wpływu. U.: Z naszych rozmów z mieszkańcami wynika także, ze brakuje im w pobliżu bankomatu… U.W.: Aby na osiedlu mógł powstać bankomat, musi on być zamontowany w miejscu bezpiecznym. Na Kuźnikach nie ma takiego obiektu publicznego. Oczywiście można by było zamontować go w prywatnym domu, jednakże musi on spełniać pewne przepisy bezpieczeństwa. Osoba, która decyduje się na wmurowanie bankomatu, jest za niego odpowiedzialna. To rodzi zatem kolejne komplikacje. Jest to bowiem obwarowane surowymi wymogami i restrykcyjnymi przepisami. U.: A co z parkingami? Samochodów przybywa, miejsc parkingowych – wcale. U.W.: Podobnie jak z placami zabaw ten problem także leży w gestii spółdzielni

PODŁAWEK Pro publico bono Spotkanie a panią Urszulą Wanat było dla nas bardzo miłym doświadczeniem, choć - dziś mozemy to przyznać bez wstydu - przed samą rozmową denerwowałyśmy się bardzo.

mieszkaniowej. Budynki zostały wybudowane w latach 90., kiedy ludzie nie zdawali sobie sprawy, iż mechanika samochodowa tak szybko się rozwinie, więc nie myśleli wtedy o zagospodarowaniu terenu na miejsca parkingowe. U.: A czy ma Pani jakiś pomysł na rozwiązanie problemu związanego z pobliską sortownią śmieci? Fetor unoszący się w powietrzu jest czasem trudno wytrzymać. U.W.: Ten przykry zapach trzeba kontrolować na bieżąco. Odór generalnie nie przeszkadza, ewentualnie co jakiś czas mocniej odczuwamy go ze względu na zepsute filtry fabryczne. Jedynie w lecie, w ciągu upalnych dni, czuć go troszkę bardziej i ludzie się wtedy skarżą. U.: Niepokoi też problem dzikich wysypisk powstających w lasku za szkołą . U.W.: Przykro to stwierdzić, ale odpowiedzialność za to ponoszą ludzie mieszkający na osiedlu lub w pobliżu. Nie płacą za swoje odpady i nie mają ich gdzie wyrzucać. Zaśmiecają więc swoją okolicę. My niestety nic nie możemy z tym zrobić , ponieważ Rada Miasta nie ma funduszy, na wysprzątanie całego miasta. U.: W pobliżu szkoły znajdują się tzw. dzikie łąki, jak na razie obszar niezagospodarowany. Czy Rada Osiedla ma jakieś plany względem tego terenu? U.W.: Owszem, choć część tych terenów jest prywatna, to mieszkańcy wyrazili zgodę na budowę bloków mieszkalnych. U.: Bardzo dziękujemy za rozmowę i poświęcenie nam swojego czasu. U.W.: Ja również dziękuję. Kinomaniaczka na tropie odkrywa tajemnicę pokrewieństwa Holmesa i dr. House'a
Co może łączyć legendarnego detektywa Sherlocka Holmesa z tytułowym bohaterem serialu „Doktor House”, skoro dzieli ich stulecie? Brzmi jak prowokacja? Przekonajmy się.
Qlturalnie PODŁAWEK

Twórcy popularnego serialu medycznego o ekscentrycznym lekarzu nigdy nie ukrywali swojej fascynacji postacią stworzoną przez Doyle’a. Wręcz przeciwnie – bardzo często w filmie nawiązywali do przygód detektywa. Znawcy serii opowiadań pewnie nie mieli trudności z dostrzeżeniem tych mniej lub bardziej subtelnych odwołań. W gruncie rzeczy sama konstrukcja „Doktora House’a” opiera się na pomyśle Doyle’a. Oto mamy lekarza, który jest pewnego rodzaju detektywem. Przypadki medyczne, z którymi ma do czynienia, są najbardziej skomplikowanymi zagadkami, do rozwiązania których potrzebna jest niebywała siła dedukcji. Dedukcja – czyż to nie narzędzie pracy Holmesa? Nierozłącznym towarzyszem przygód Holmesa był doktor Watson. U boku House’ a pojawia się zaś jego oddany przyjaciel – Wilson. Czy nawet brzmienie nazwisk nie jest tu wymowne? Holmes – House. Watson – Wilson. Na nazwisku podobieństwa się nie kończą, bo relacje między przyjaciółmi malowane są niemal tą samą kreską. Kto nie kojarzy adresu Holmesa? Przypomnijmy: Baker Street 221B. Ten sam ciąg liczb tworzy numer domu House’a. Jeden i drugi to postacie niezwykle ekscentryczne, a nawet aspołeczne, mające problemy w relacjach międzyludzkich. Holmes uzależniony od kokainy - w niej znajduje uśmierzenie, House ratunku szuka w silnych lekach przeciwbólowych. Jeden dla relaksu grywa na skrzypcach, drugi wybiera gitarę – instrument bardziej współczesny. Są też w serialu nawiązania mniej widoczne, ale dla wielbicieli detektywa zauważalne. W jednym z pierwszych odcinków pojawiała się pacjentka o nazwisku Adler – tak właśnie nazywała się ukochana Holmesa. W innym zaś cyniczny doktor został postrzelony przez szaleńca, nomem omen, Moriarty’ego – tak nazwał się przecież wróg detektywa. W jednym z odcinków House zostaje obdarowany niezwykłym prezentem wigilijnym – dziełami… Doyle’a, twórcy Holmesa. Takie to subtelności, ale dodają smaczku serialowi. Czyżby były też serialowym hołdem dla postaci Sherlocka? Historia zatacza koło. W Ostatnich filmach wskrzeszających postać Holmesa, w reżyserii G. Ritchiego, wydaje się, że tym razem twórcy wzorowali się na postaci doktora House’a właśnie, próbując odświeżyć, nadać nowy ton postaci detektywa. "Kto czyta książki, ten żyje podwójnie" - U. Eco

PODŁAWEK Qlturalnie

„Oskar i pani Róża” - ta niewielkich rozmiarów, niepozorna książeczka napisana została przez popularnego ostatnio francuskiego pisarza Erica Emmanuela Schmitta. W Polsce ukazała się ona w 2005 roku nakładem wydawnictwa Znak i od razu stała się sukcesem literackim na naszym rynku czytelniczym. Historia spisana przez Schmitta może podobać sie zarówno młodemu, jak i dorosłemu czytelnikowi. Mówi o problemach, którym ludzie często boją się stawić czoło. Tematem jest bowiem choroba. Śmiertelna. Oskar, główny bohater opowieści, to 10-letni chłopiec. Jak jego rówieśnicy powinien biegać po dworze, wspinać się na drzewa, kopać piłkę z kolegami. Niestety, chłopiec choruje na raka, dlatego jego domem jest szpital, jego sterylne wnętrze. Na domiar złego Oskar nie może liczyć na swoich rodziców, którzy, nie potrafiąc zaakceptować choroby syna, nie mogąc sobie poradzić z perspektywą nieuniknionej śmierci, odsuwają się od niego. Jedynym sprzymierzeńcem staje się więc dla chłopca tajemnicza pani Róża, która podpowiada mu, jak przeżyć całe życie – od dzieciństwa, przez dorosłość po starość – w ciągu zaledwie kilku dni, jakie pozostały chłopcu. O radości życia na przekór umieraniu Historia tego dzielnego chłopca bardzo mnie wzruszyła. Polecam ją ludziom zapracowanym, zaganianym, zagubionym, by mogli na chwilę pochylić się nad problemami innych, ale też docenić swoje życie. Ta opowieść może wiele nauczyć, pozwala wiele zrozumieć. Ma moc odmieniania ludzi. A przed wszystkim pozwala oswoić cierpienie i śmierć. Kasia Cichosz

Wolontariat PODŁAWEK Słodkie oblicze wolontariatu

Każdego roku przychodzi w naszym gimnazjum taki czas, gdy nie warto liczyć kalorii, co więcej - jest to nawet w złym tonie. Kto liczy kalorie – ten Scrooge, skąpiec i bezdusznik! Mowa oczywiście o dniu ciasta – jednym ze sztandarowych przedsięwzięć naszego Szkolnego Koła Wolontariuszy. Ideą tej imprezy jest poznać słodki smak pomagania. Uczniowie szkoły, począwszy od klas trzecich, a skończywszy na pierwszych, przygotowują stoiska ze słodkimi, domowymi wypiekami, które podczas przerw można zakupić i skosztować. Tak było i tym razem. Stoiska kusiły kolorowymi babeczkami, pięknie pachnącymi szarlotkami i innymi domowymi specjałami. Rozkosz dla podniebienia! Niebo w gębie! A cały dochód z akcji jak co roku zasili konto Wolontariatu, który pieniądze przekaże na pomoc uczniom znajdującym się w trudnej sytuacji materialnej. W tym roku w czasie całej akcji udało się zdobyć prawie 400 zł. Najbardziej przedsiębiorcza okazała się klasa II b – podopieczni pani Patrycji Blak. Udało się im zebrać niemal połowę tej kwoty. Nie m się czemu dziwić – klasa do zadania podeszła bardzo ambitnie i z pełnym profesjonalizmem. Ich mała szkolna cukiernia porywała rozmaitością przygotowanych wypieków, zwłaszcza różnorodnych muffinek. Dziękujemy wszystkim – od piekarzy, sprzedawców po degustatorów – za udział w akcji. SKW

PODŁAWEK Young Lingwist Club's Corner "The Canterville Ghost" - performance in English On 08.03 a group of students from our school participated in an interesting event. We visited the theatre and saw a performance in English"The Canterville Ghost", directed by Paul Stebbings. The play was prepared by the English drama group TNT Theatre Britain. It was the second presentation.Both of them were fascinating and well-played. We really had a good time.

Gwiazdy naszych rywali, czyli na kogo musimy uważać Petr Cech Czechy Andriej Arszawin Rosja Giorgos Karagounis Grecja

Strefa kibica PODŁAWEK

Do Euro dni są już policzone. Drużyny gorączkowo przygotowują się do mistrzostw. Naszymi rywalami są: Czechy, Grecja i Rosja. W każdej z tych drużyn grają zawodnicy zaliczani do światowej czołówki. Kim są, jakie mają sukcesy i dlaczego mogą być dla nas zagrożeniem? Oprac. Piotr Tocicki Obecnie gra w klubie Chelsea Londyn. W 2011r. otrzymał nagrodę dla najlepszego zawodnika tego klubu. Został też uznany w 2005 r. za najlepszego bramkarza na świecie. Petr Cech, po tym jak w 2006 r. został uderzony w głowę, występuje w specjalnym kasku. Przebył bowiem poważną operację głowy. Kask chroni go przed odnowieniem kontuzji. Urodził się w Leningradzie. Od 2009 r. gra jako napastnik w barwach Arsenalu Londyn. W 2009 zapisał się w historii tego klubu jako pierwszy piłkarz, który strzelił 4 bramki w wyjazdowym meczu z Liverpoolem. Ma na swoim koncie tytuł piłkarza roku w Rosji. Ten 35-letni zawodnik urodził się w Pirgos. Od 2007r. gra jako pomocnik w barwach Panathinaikosu. Do tej pory rozegrał w kadrze narodowej 114 meczów i zdobył 8 bramek. We Are The Champions!

PODŁAWEK W telegraficznym skrócie

I stało się! Puchar mistrzów po długoletniej przerwie trafił z powrotem do Wrocławia. Ostatnio z mistrzostwa drużyny cieszyliśmy się (no, raczej nasi rodzice, dziadkowie) w roku 1977. A walka o pierwsze miejsce trwała aż do ostatniej kolejki wiosennej rundy. Gratulujemy naszej drużynie! Hej Śląsk! Jakub Gajdzis i Piotr Tocicki z klasy I d oraz Marek Morys z II e zajęli 2. miejsce w finale wrocławskim 44. Młodzieżowej Olimpiady Krajoznawczej Dolnego Śląska. Agnieszka Godula i Miłosz Maćków w kolejnej edycji konkursu krasomówczego w ramach Wielkiej Nagrody Wrocławia zajęłi kolejno 1. i 2. miejsce. Uczniowie kl. I d uczestniczyli w spotkaniu z reżyserką Dorotą Kędzierzawską oraz operatorem Arturem Reinhartem. Spotkanie połączone było z projekcją nagradzanego filmu „Jutro będzie lepiej”. Pierwsze koty za płoty! W tym roku po raz pierwszy trzecioklasiści pisali egzamin według nowej formuły. Mimo mnóstwa obaw i wątpliwości, okazało się jednak, że nie taki diabeł straszny. Podławek Humor z zeszytów
Redakcja: N. Pawelec, P. Tocicki, K. Cichosz, A. Majewska, K. Mikulewicz Gimnazjum nr 9 im. św. Jadwigi Śląskiej ul. Sarbinowska 10 54-320 Wrocław
Na wesoło PODŁAWEK

Uśmiechnij się! Pani w szkole pyta ucznia: - Powiedz mi kto to był: Mickiewicz, Słowacki, Norwid? - Nie wiem. A czy pani, wie kto to był Zyga, Chudy i Kazek? - Nie wiem - odpowiada zdziwiona nauczycielka. - To co mnie pani swoja bandą straszy? Nauczyciel napisał na tablicy wzór chemiczny: - Janku, co ten wzór oznacza? - To jest, ojej, mam to na końcu języka... - Chłopcze, wypluj to natychmiast, bo to kwas siarkowy! Nauczyciel historii wpada zdenerwowany do pokoju nauczycielskiego i mówi do dyrektora: - Ech, ta druga "a"! Nie wytrzymam z tymi baranami! Pytam ich, kto wziął Bastylię, a oni krzyczą, że to żaden z nich! - Niech się Pan nie denerwuje - uspokaja go kolega- może to rzeczywiście ktoś z innej klasy? Rubens malował bez ubrania. Michał Anioł malował sobie po ścianach kaplicy Sykstyńskiej. "Bogurodzica" śpiewana była często na rozpoczęcie bitwy pod Grunwaldem. W połączeniu wodoru i tlenu stosunkiem dwukrotnym otrzymujemy wodę. Matką Słowackiego była Salmonella Słowacka. Kolumb myślał, że odkrył Indie, a to były Stany Zjednoczone. Za jego zuchwałość został ukarany beczką Pandory. Andersen nie miał rodziców, urodził się u obcych ludzi. Krasicki opisał w bajkach charaktery ludzkie. Są to zwierzęta.