Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








OD REDAKCJI SPIS TREŚCI
"Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają, jak latać."


DRODZY CZYTELNICY!!! Zbliża się już wiosna, słońce mocniej świeci. Na naszych twarzach mina radosna, gdyż czas nauki szybko leci. Skorzystajmy więc z pogody, zasmakujmy moc przygody, cieszmy się tymi dniami, tak bardzo, jak my stęskniliśmy się za Wami :) "Dzień otwarty w DWÓJCE" - str.3 "Cieplejszy wieje wiatr..." str.11 "Tylko pstryk i już nie ma mnie..." - str.17 "Nasz człowiek renesansu" - str.21 "Z życia - nałogi młodzieży" - str. 26 "Moda na wampiry" - str. 27 "Pożegnianie mistrza" - str. 29 "Pewniacy nie zawiedli" - str. 31 Dzień otwarty w "DWÓJCE"
Dzień 10 marca był dla naszego gimnazjum dniem szczgólnym. Wtedy bowiem, do szkoły zawitały tłumy szóstkoklasistów w ramach Dnia Otwartego. Zrobiliśmy co w naszej mocy, aby przekonać ich, że "Dwójka" to dobry wybór!


Nasi młodsi koledzy i koleżanki swa "przygodę" z gimnazjum rozpoczęli od tradycyjnego spotkania z Panią Dyrektor, w bogato ozdobionej tego dnia sali gimnastycznej. Póżniej, czekały ich już same atrkacje. Pierwszą z nich było przedstawienie pt. "Piękna i Bestia", tyle że... w wersji anglojęzycznej, przygotowywane pod czujnym okiem p. Aleksandry Sendrowicz. Nastepnie, nasi goście zostali podzieleni na grupy. Każda z nich udała się do jednej z sal, w której poznali nieco naszą szkołę "od kuchni". W sali nr 4 szóstoklaśiści mieli okazję obejrzeć krótki film autorstwa p. Anny Warot, prezentujący historię najciekwaszych wydarzeń z życia "Dwójki". W sali nr 25 uczniowie mieli trochę rozrywki - mogli sprobować swoich sił w cieszącej się wielką popularnością w szkole grze komputerowej, polegającej na... lataniu pingiwnem. Dla najlepszych, p. Janusz Nowak mial słodkie upominki :) W czytelni, nasi goście odbyli bardzo ciekawe spotkanie z p. Beatą Pekalą. Dowiedzieli się nieco o zajęciach pozalekcyjnych prowadzonych w naszej szkole, mogli także podziwiać efekty pracy na owych lekcjach oraz zmierzyć się z kilkoma zadaniami z fizyki, biologii i znajmości lektur. Sporą niespodzianką okazała się wizyta w harcówce, gdzie uczniowie



posługiwali się alfabetem Morse'a i wysłuchali nieco opowieści Druhny Aleksandry Mioduszewskiej o działaności naszych harcerzy oraz ich obozowych przygodach. Ostatnim przystankiem była sala nr 8, w której szóstoklasiści pobawaili się nieco językami: francuskim i niemieckim. Liczeniu, przedstawianiu się oraz śpiewaniu w nowym języku towarzyszyły liczne wybuchy śmiechu. Chętni uczniowie mogli wykazać się swoją wiedzą w quizie, przygotowanym przez uczennice klasy 2a. "Gospodarzami" tej zabawy byli oczywiście p. Aneta Kapłon oraz p. Sebastian Paczka. Mamy nadzieję, że nasza akcja powiodła się sukcesem - jednak o tym przekonamy się dopiero we wrześniu :) Zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć z tego wydarzenia, autorstwa Magdaleny Stec! Klaudia Kucharczyk

Podczas wizyty w czytleni, uczniowie mieli okazję do obejrzenia... naszego "Okulara" (u góry) Rywalizacja w latanu pingwinem w sali informatycznej (z lewej)



Oto uczniowie, którzy zapewnili całemu wydarzeniu znakomitą oprawę muzyczną... :)





Fragmenty przedstawienia pt. "Piękna i Bestia"

Jak widać, zadbano również o znakomitą scenografię i elementy dekoracji...



WIOSNA!!!

Pierwszy dzień wiosny (dla zapominlaskich przypominamy, że świętowaliśmy go 21 marca) to czas radości, którey wlewa w nasze serca optymizm i nadzieję "na lepsze jutro". Aby godnie powitać tą wspaniałą porę roku, w naszej szkole po raz kolejny zorganizowano turniej międzyklasowy. Stawką były słodycze oraz bon na "dzień bez pytania". Każda klasa miała za zadanie przygotowanie tańca grupowego oraz niespodzianki - skeczu, bądź piosenki. Jak zwykle, uczniowie stanęli na wyskości zadania. I tak, do naszego gimnzajum "zawitali" m.in: Shakira z przyjaciółmi, Pszczółka Maja, kabaret DNO, kabaret "Ani Mru Mru" czy baletnice, w których role wcielili się... chłopcy z klasy 2D! Wszyscy bawili się świetnie, co zresztą można zobaczyć w dalszej części artykułu... :) Zapraszamy na mały fotoreportaż!

dzień WIOSNY "Chłopcy radarowcy" - klasa 3E w akcji (z lewej) Skecze wykonywane przez klasę 1C (z prawej) oraz klasę 3C (u góry, z lewej) "Pszczółka Maja" w wykonaniu klasy 3A (u góry, z prawej)







Shakira w hicie "Waka, Waka" - klasa 3A (s. 14, z lewej); Dziewczęta z klasy 2B w tańcu rodem ze "Shreka" (z lewej); "Freestyle" w wykonaniu chłopców (!) z 2D (u góry)





"Tylko pstryk i już nie ma mnie..."
Pstryknięcie aparatu. Człowiek zapomina o całym świecie kiedy robi to co kocha – zdjęcia.


Miliony młodych ludzi łączy jedna pasja – fotografia. Dziś, w erze internetu, niemal każdy z nich ma możliwość swe dzieła zaprezentować światu, dzięki bardzo popularnym fotoblogom. Są to takie blogi, na których oprócz dodawania własnych zdjęć, można opisać kulisy jego powstania oraz podzielić się przemyśleniami dosłownie na każdy temat z innymi pasjonatami. Największą popularnością z tego typu ston cieszy się m.in photoblog.pl oraz flog.pl. Bardzo znana jest również witryna models.com, lecz tam konta zakładają bardziej profesjonalni fotografowie, modele oraz styliści i wizażyści. Nie są to już blogi, a raczej galerie, gdzie można zaprezentoważ swoje prace. Dla wielu osób fotoblogi to jedyne miejsce, gdzie można pokazać swoje zdjęcia i poznać opinie innych. Oprócz ludzi o hobbystycznym podejściu do fotografii, konta zakładają też osoby nie mające możliwości rozwijania się (chociażby kupienia lepszego sprzętu). Miejmy nadzieję, że takie inicjatywy pozwolą tym talentom zaistnieć i spełniać marzenia, z fotografią związane. Magdalena Stec

Zaprezentowane w artykule fotografie są dziełem naszej redaktorki, posiadaczki swojego fotobloga - Magdy Stec. Zachęcamy do zaglądnięcia :) http://www.photoblog.pl/magdowkato http://magdowkato.flog.pl/

NASZ CZŁOWIEK
RENESANSU


Nauczyciel w Gimnazjum nr 2 w Skawinie, dziennikarz w „Gazecie Skawińskiej”, portalu „Skawina24.com” i parafialnym piśmie Woli Radziszowskiej „W Dolinie Cedronu”; członek Skawińskiego Stowarzyszenia Partnerstwa Miast i Stowarzyszenia Miłośników Doliny Cedronu, chórzystka w chórze żeńskim „Cantica”; uwielbia czytać książki, podróżować oraz spotykać się z ludźmi. Przed Państwem - Renata Bysina, która dała namówić się na krótką rozmowę o... wszystkim po trochu :)



Nietypowo, chcę zacząć od podsumowania. Pani pracuje w Gimnazjum nr 2 od początku jego istnienia, jakie są więc Pani przemyślenia na temat młodzieży i tego, jak się zmienia? Czy pracę w tej szkole da się lubić? Pracę w szkole można lubić, bo tu człowiek nigdy się nie nudzi, a każdy dzień, co więcej, każda lekcja to nowe wyzwanie, nowe spotkanie. Często przyjemne, czasem gorzkie, czasem zaskakujące. Co zaś do zmian młodzieży, trudno o nich mówić, ponieważ każdy z nas jest indywidualnością, każda klasa to jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny zespół różnorodnych charakterów, poglądów, podejścia do życia powiązań, wzajemnych sympatii i antypatii. Czy utworzenie gimnazjów według Pani było dobrą decyzją? Jak wiele rzeczy na tym świecie, stworzenie gimnazjów ma swoje dobre i złe strony. Dobrą jest to  co w założeniach nazywano wyrównywaniem szans, złą fakt, że zbyt wcześnie wyrywa się uczniów z ich środowisk. Poza tym niektórzy, będąc w gimnazjum, czują się dorośli, co nie zawsze idzie w parze z odpowiednim zachowaniem. Dodatkowo trzy lata to stosunkowo krótki czas i bardzo szybko trzeba się rozstać z uczniami, których się polubiło. Zawód nauczyciela był Pani przeznaczony? Czy miała Pani jakieś inne plany, marzenia? Myślę, że jak większość ludzi, kiedy podejmowałam decyzję o wyborze zawodu, miałam tysiąc pomysłów na minutę, ale zawsze pojawiała się myśl o byciu nauczycielem. Myślała Pani o dziennikarstwie? Nie traktowałam dziennikarstwa jako swojego głównego zawodu, raczej jako hobby, choć skończyłam Studium Dziennikarskie AP  miałam praktyki w różnych mediach i było to ciekawe doświadczenie w moim życiu. Jednak studium miało być tylko uporządkowaniem tego, co wcześniej robiłam, bo moje działania dziennikarskie zaczęły się znacznie wcześniej. Teraz cieszę się, że udało mi się Was namówić na tworzenie pisma. Cieszę się również, że podchodzicie do tego z entuzjazmem. Z tego co wiem, ma Pani wiele zainteresowań, jak choćby... muzyka. Może nam Pani opowiedzieć o działalności w Cantice? Ja jestem z tych, którzy śpiewają od urodzenia. Posiadam nawet nagrania (na mocno wiekowym magnetofonie) moich popisów wokalnych z czasów, kiedy miałam kilka lat. Naturalnym więc było, że w czasach szkoły podstawowej i liceum śpiewałam w kościelnej scholi (dosyć długo grałam tam też na gitarze), a kiedy pojawił się chór, od razu do niego trafiłam. Cantica istnieje od 1999 r. i od wtedy tam śpiewam. Bardzo to lubię.



Lubię same próby, bo z jednej strony jest na nich wesoło, z drugiej mam poczucie, że robimy coś fajnego, rozwijającego. Lubię też bardzo nasze występy, rosnącą adrenalinę, odrobinę tremy, trochę nerwów, bo przecież jesteśmy ludźmi i nie zawsze jesteśmy w pełnej dyspozycji do śpiewania. Lubię też ten moment radości i poczucia spełnienia po udanym koncercie, kiedy się ma zachrypły głos i zmarznięte nogi (nie wiem, dlaczego, ale na koncertach najbardziej cierpią nasze nogi…), ale słucha się pochwał, a czasem widzi w oczach słuchaczy łzy wzruszenia. Bezcenne. Dla takich chwil warto sobie znaleźć pasję. Poza tym nasz dyrygent Bogusław Ciapa to prawdziwy pasjonat, który potrafi zarazić miłością do muzyki kolejne pokolenia chórzystek. Jest Pani bardzo zaangażowana w podtrzymywanie przeróżnych tradycji, ma Pani kontakt z folklorem. Proszę powiedzieć, czy ludzie się takimi rzeczami interesują? Jakie działania podejmuje się, aby ich zachęcić do poznawania historii sowjej "małej ojczyzny"? Uważam, że podtrzymywanie tradycji to coś, co powinniśmy robić, bo to określa, kim jesteśmy, gdzie są nasze korzenie, a ta świadomość we współczesnym, bardzo dynamicznym świecie, w którym ludzie się przemieszczają, poznają inne kultury, jest bardzo ważna. To dzięki niej mamy poczucie przynależności, a tym samym poczucie bezpieczeństwa. Myślę, że tym, którzy to poczucie odrzucają, łatwiej się w życiu pogubić. Co do pielęgnowania przeze mnie jakiejś cząstki folkloru, wynika ona z mojej aktywności na terenie Woli Radziszowskiej, czyli miejscowości, w której mieszkam. Brałam udział w tworzeniu tam Izby Regionalnej, która szczyci się posiadaniem ponad 200 eksponatów, jestem współautorką „Monografii Woli Radziszowskiej”, brałam tez udział w tworzeniu „Katalogu Izby Regionalnej”. Cieszę, się, że powstał „Słownik gwary Woli Radziszowskiej”, bo- niestety- gwary powoli odchodzą w zapomnienie, a przecież też są częścią naszego dziedzictwa narodowego. A ludzie? Tak chyba jest wszędzie, że znajdą się tacy, którzy chętnie się włączają we wspólne działania i tacy, którzy obojętnie na to patrzą, znajdą się też zawsze ci  którzy tylko narzekają i krytykują, sami nic nigdy nie robiąc. Czy to jest swego rodzaju forma patriotyzmu? Myślę, że tak. To taki patriotyzm lokalny, który jest jedną ze składowych tego dużego patriotyzmu. Uważam, że żyjemy tu i teraz i o tę naszą małą ojczyznę powinniśmy najbardziej dbać. We wszystkich aspektach, nie tylko podtrzymywania tradycji. "Legendy i bajania gminy Skawina" to książka, której Pani jest współautorką. Jak wyglądały kulisy powstawania książki i skąd pomysł na nią? Pomysł na tę książkę podsunął pan



Burmistrz Adam Najder, który właśnie nam, mnie i pani Agnieszce Mikulec, zlecił jej opracowanie. Sięgnęłyśmy więc do zbiorów Muzeum Etnograficznego w Krakowie, odwiedziłyśmy wielu mieszkańców naszej gminy, słuchając ich opowieści, a potem usiadłyśmy w jednym bardzo pięknym miejscu (ale to już nasza słodka tajemnica) i właściwie w kilkanaście wieczorów powstały bajania i legendy.Teksty wysyłałyśmy do pani Magdy Szynkarczuk, a ona wykonywała do nich przepiękne ilustracje. Chciałabym jeszcze zapytać, czy według Pani człowiekowi potrzebna jest w życiu jakaś pasja, hobby? Oczywiście, że tak. Pasja sprawia, że nasze życie nabiera kolorów, my czujemy się spełnieni, a poza tym to pasjonaci sprawiają, że świat jest ciekawy i idzie do przodu. Pasja sprawia, że człowiek jest pozytywnie nastawiony do życia. Na koniec musi pojawić się pytanie, które wręcz ciśnie się na usta: skąd ma Pani na to wszystko czas? :) Skąd czas? Podobno to kwestia właściwej organizacji. Ale ja o czymś takim tylko słyszałam... :) Wywiad przprowadziła Klaudia Kucharczyk Z życia - nałogi młodzieży
Alkoholizm, narkomania, papierosy, to tylko wierzchołek góry lodowej...


Nieco mniej nagłśnioną sprwą wydaje się byc jednak sprawa komputerów i Internetu. Ten nałóg jest równie groźny, jak kążdy inny i równie trudny do wyleczenia. Najbardziej narażoną grupą jest młodzież i dzieci. Najczęściej, młodzi ludzie grając na komputerze, czy przeglądając przeróżne portale społecznościowe, zapominają o rzeczywistości i problemach. Komputer jest dla nich swego rodzaju odskocznią od rzeczywistego świata. Niestety, dla uzależnionych, chwila bez elektronicznego przyjaciela jest chwilą straconą. Ich zachowanie prowdzi do odcięcia się od otoczenia, rówieśników. Często tego typu uzeleżnienia są właśnie spowodowane odtrąceniem społeczeństwa. Dlatego bardzo istotna w takich sprawach jest postwa najbliższych, którzy w odpowiednim momenice są w stanie zareagować. Dbajmy o to, aby nie dać się wciągnąć w sidła nałogu. Starajmy się ograniczać nasz czas spędzony na komputrze, i umiar w przesiadywniu na niezwykle popularnych portalach, jak facebook.com, czy nk.pl. Warto zacząć od nieweilkich wyrzeczeń - odchodzić od komputera kwadrans, czy dwa wcześniej. Jeśli nie mamy swojego hobby, czy życiwoej pasji, to najwyższy czas, aby coś takiego znaleźć. To jeden z najlepszych sposobów na to, aby żyć prwdziwym życiem... Bartosz Gałuszka Moda na...
WAMPIRY


W ciągu ostatnich kilku lat, bardzo popularna wśród literatury młodzieżowej stała się „Saga Zmierzch”, autorstwa Stephenie Meyer. Można wręcz powiedzieć, że zawładnęła ona wyobraźnią nastolatków (głównie NASTOLATEK). Wszystko zaczęło sie w roku 2007, kiedy wydano pierwszy tom cyklu. Rok później odbyła się premiera filmu na podstawie książki. Na całość składają się cztery tomy. Autorka miała napisać również piątą część, lecz 12 pierwszych rozdziałów jakimś sposobem przedostało się do Internetu. Meyer przestała pisać, ale powiedziała, że kiedyś dokończy powieść. Miejmy nadzieję że nie będziemy na to zbyt długo czekać. Niedługo po "Zmierzchu" ukazały się kolejne książki. Ekranizacje drugiej i trzeciej części mogliśmy zobaczyć w kinach w 2009 roku („Księżyc w nowiu”) i w 2010 roku („Zaćmienie”). Niestety na kinową premierę czwartej odsłony pt. „Przed świtem” musimy czekać aż do listopada... Ostatnią część podzielono na dwie części ze względu na obszerność fabuły. Stephenie Meyer otwarcie przyznaje - nigdy nie myślała o tym, by zostać pisarką. Jakiś czas temu wyjawiła też, że książka powstała dzięki... sowim snom. 2 czerwa 2003 roku miał bowiem przyśnić się jej 13 rozdział „Zmierzchu”. Autorka spisała swoje wizje i chciała zobaczyć co będzie działo się dalej. Trzy miesiące później przedstawiła wydawnictwu gotową powieść. „Saga Zmierzch” to opowieść o miłości zwyczajnej nastolatki i przystojnego wampira. I jak to zwykle w książkach bywa ich uczucie jest zakazane. Na samym początku Bella nie ma pojęcia o tajemniczym życiu Edwarda. Dopiero po jakimś czasie odkrywa mroczną prawdę. Mimo wszystko nie rezygnuje ze znajomości z nim. Jest świadoma tego co robi i czym ryzykuje. Niestety miłość do wampira przysparza jej kłopoty, a wręcz całe ich mnóstwo.. Inni przedstawiciele tej



rasy polują na nią. Na całe szczęście przed śmiercią ratuje ją Edward. W kolejnych częściach Bella ma do czynienia z wieloma innymi wampirami, a także z wilkołakami z plemienia Quileutów. Dziewczynie udaje się pogodzić dwa zwaśnione gatunki. Razem niejednokrotnie udaje im się pokonać wrogie wampiry. Przez cały ten czas Jacob walczy o uczucia Belli, jednak ona ostatecznie wybiera wampira. W końcu okazuje się że wilkołak zakochuje się w córce Belli i Edwarda –Renesmee. I jak to zwykle bywa wszystko kończy happy - endem. Moim zdaniem cały cykl jest wart przeczytania. Nadaje się szczególnie dla osób lubiących tematykę wampiryczną i romanse. Jest w niej dużo zwrotów akcji, nigdy nie wiadomo czego się spodziewać. Polecam także ekranizacje powieści, mimo, iż odbeigają nieco od treści książek. Wampirowa saga spowodowała, iż taka tematyka jest teraz bardzo modna wśród młodzieżowej literatury. Nastolatki chętnie sięgają po powieści, których głownymi bohaterami są owe istoty. Można zatem uznać przypuszczać, że dzieła Stephanie Mayer to tylko początek - powstanie jeszcze wiele zmierzcho -podobnych książek. Mimo wszystko, nic chyba nie jest w stanie przbić popularności oryginału... Dominika Gubała Pożegnanie MISTRZA
Jeden z najwspanialszych polskich sportowców wszechczasów, nasz najwybitniejszy skoczek narciarski w historii, multimedalista Igrzysk Olimpijskich i Mistrzostw Świata – Adam Małysz, zakończył profesjonalną karierę.


„Orzeł z Wisły” powiadomił nas o tym po Mistrzostwach Świata w Oslo. Pomimo pogłosek i spekulacji, a także własnych domysłów, ta informacja spadła na fanów jak grom z jasnego nieba. Swoją karierę rozpoczynał jako kombinator norweski w  1993 roku. W 1994 został mistrzem kraju w tej dyscyplinie. Jesienią 1994, pod wpływem sugestii trenera Szturca – zdecydował się porzucić kombinację norweską i poświęcić się tylko skokom narciarskim. Swój pierwszy występ w Pucharze Świata zaliczył w Innsbrucku, podczas Turnieju Czterech Skoczni. Zajął 17 miejsce, co dało mu pierwsze w karierze punkty. W łącznej klasyfikacji generalnej w swoim pierwszym sezonie zajął 51. miejsce z dorobkiem 40 punktów. Nic nie zapowiadało tego, co miało zdarzyć się w przyszłości…. W sezonie 2000/2001 Adam rozpoczął nieprawdopodobną passę sukcesów. Na Mistrzostwach Świata w Lahti zdobył złoty i srebrny medal. W końcowej klasyfikacji

Przez Włodzimierza Szaranowicza nazwany „fenomenem społecznym”, uwielbiany przez naród, całe życie skromny i twardo stąpający po ziemi człowiek.

sezonu zwyciężył i po raz pierwszy w karierze zdobył Kryształową Kulę. W 2002 roku odbywały się Igrzyska Olimpijskie w Salt Lake City. Mimo tego, że Małysz był głównym faworytem, musiał uznać wyższość rywali – głównie Simona Ammanna, rewelacji tej imprezy. Do domu Polak wrócił ze „srebrem” i „brązem”. W następnym roku zdobył dwa złota na Mistrzostwach Świata w Predazzo. Przez trzy sezony z rzędu triumfował w generalnej klasyfikacji PŚ – jako jedyny z dotychczas startujących zawodników. W sezonie 2006/2007 zdobył czwartą Kryształową Kulę. Rok temu, na Igrzyska w Vancouver, reprezentant Polski jechał z nadziejami na medal. Nikt jednak nie oczekiwał cudów. Mimo tego, znowu pokazał wielką klasę. Udało mu się zdobyć dwa „srebra”. Po raz kolejny dwukrotnie lepszy okazał się Szwajcar, Simon Ammann. Na swoje ostatnie Mistrzostwa Świata w Oslo, „Orzeł z Wisły” jechał bardzo zmotywowany. Wyróżniano go w gronie głównych faworytów do tytułu. Nasz mistrz wywalczył „brąz” na normalnej skoczni, gdzie odniósł swoje pierwsze pucharowe zwycięstwo w 1997 roku. Swój ostatni skok wieńczący niebywałą karierę, oddał w Planicy, gdzie udało mu się zdobyć trzecie miejsce. Charakterystyczny wąs i bułki z bananem Polacy będą pamiętać i wspominać przez lata. Chyba nierealne będzie zapełnienie pustki po Adamie Małyszu – idolu wielu młodych sportowców, przyjacielu swoich największych rywali, z którymi zawsze rywalizował fair play. Po prostu wzór. Ciężko opisać słowami, ile radości i wzruszeń dał nam skoczek z Wisły. Dlatego, jedyne co pozostaje napisać, to po prostu DZIĘKUJEMY. Piotr Bobak P.S. Relacja z benefisu już w nastepnym numerze! PEWNIACY NIE ZAWIEDLI
W dniach 23 lutego do 6 marca w stolicy Norwegii, mroźnym Oslo odbyły się Mistrzostwa Świata w Narciarstwie Klasycznym.


Polacy w skromnej, czternastoosobowej na MŚ jechali z nadziejami na kilka medali. „Pewniakami” wydawali się być: Justyna Kowalczyk, pomimo rywalki w postaci Marit Bjoergen i innych Norweżek oraz Adam Małysz, zewsząd otoczony austriacką konkurencją. Media spekulowały również o szansach medalowych drużyny skoczków, ale niestety nie znalazły one potwierdzenia w rzeczywistości - zajęliśmy 4. miejsce. dla nas, emocje zaczęły się od sprintu kobiet. Bez większej niespodzianki, rywalizację wygrała Marit Bjoergen. Polka zajęła 5 miejsce, co i tak uznała za dobry wynik. Kolejną konkurencja z udziałem naszej zwodniczki był jej ulubiony dystans – 10 km techniką klasyczną. I tym razem triumfowała Norweżka, natomiast sportsmenka z Kasiny Wielkiej musiała zadowlić się "srebrem". Na następnych startach Kowalczyk uzyskła odpowiednio drugi (bieg łączony na 15 km) i trzeci czas (30 km techniką dowolną), co trzeba uznać za duży sukces Polki. Nie zawiódł także "Orzeł z Wisły", który w swoich ostatnich mistrzostwach wywalczył "brąz" na normalnej skoczni. Ta impreza zapadnie nam w pamięci na długo, głównie za sprawą deklaracji Małysza o końcu kariery. Warte zapamiętana są również prowokujące (ale prawdziwe) słowa naszej medlaistki, Justyny Kowalczyk: "W erze astmatyczek, srebro jest dla mnie złotem"... Teraz pozostaje nam czekać na kolejne mistrzostwa, które odbędą się w Val di Fiemme. Przypomnijmy, że w 2003 roku "Król Skoczni" zdobył tam dwa złote medale. Niestety, powtórki z rozrywki już nie będzie. Piotr Bobak