Musisz zainstalować flash player pobierz instalator
Spis treści
„Drugie życie”………………...4s.
Książka w plastikowej oprawie……..…….....5s.
Okrzyk
Niebezpieczna zabawa....................6s.
Poradnik fotograficzny – Portret…………....10s.
Przekręt na czasie……………...12s.
Tęczowa płachta na byka…………...14s.
Szczur Filozof – recenzja…………..15s.
Wojna dla zabawy…………....16s.
Fejsik.......................17s.
Fundacja została założona przez prof. Zbigniewa Religę. Jednym z powodów założenia tej fundacji była rosnąca liczba ludzi umierających, dla których jedynym ratunkiem była transplantacja serca.
Pierwszy przeszczep serca miał miejsce w zabrzańskiej klinice 11 listopada 1985 roku. Pacjent, u którego wykonano transplantację po sześciu dniach niestety zmarł. Mimo to zabieg ten został uznany jako wielki sukces polskich kardiochirurgów na czele
z prof. Zbigniewem Religą.
Wielu chorym dotkniętym przewlekłą niewydolnością serca, szczególnie tym, dla których z różnych względów nie ma możliwości przeszczepu nieodwracalnie uszkodzonego narządu, potrzebne jest rozwiązanie alternatywne. Najlepszym jest długoterminowe - kilkuletnie wspomaganie serca implantowaną do ciała pacjenta protezą. W przyszłości takie "sztuczne serce" ma w pełni zastąpić niewydolne ludzkie serce. Nad tym właśnie skupiają się aktualne badania w Pracowni Sztucznego Serca.
DRUGIE ŻYCIE
„Drugie życie” to akcja, której celem jest uświadomienie ludziom, jak ważne jest podpisanie takiego dokumentu.Przekonała się o tym młoda dziewczyna, której transplantacja uratowała życie.
25-letnia Ewelina chorowała od dziecka, w trzecim miesiącu życia miała przeszczep dróg żółciowych. Jej dzieciństwo było inne niż dzieciństwo zdrowych dzieci, mogła uczyć się tylko na lekcjach indywidualnych, przez ciągłe badania miała również ograniczony kontakt ze znajomymi. Żyła tak do 22 roku życia, jej stan zdrowia zaczął się pogarszać. Po miesiącu pojawił się dawca, operacja trwała 12 godzin, przeszczep się udał.
Transplantacja polega na chirurgicznym pobraniu zdrowego narządu od dawcy i wszczepieniu go do organizmu biorcy. W ten sposób zastępuje się w ciele biorcy organ, który nie potrafi już właściwie spełniać swojej roli. Przeszczep może dotyczyć narządów, ale też tkanek i komórek. Celem zabiegu jest uratowanie życia i przywracanie zdrowia ciężko chorym. Transplantacje pozwalają normalnie żyć i pracować, uczyć się i zakładać rodziny czy podróżować.
W 2009 roku przeszczepiono 1077 narządów od osób zmarłych ,277 - w 2010 roku. 30 grudnia 2010r. na przeszczep narządu czekało 1935 chorych. Uznaje się, że brak organów jest jedną z przyczyn ograniczających ilość zabiegów, które mogą uratować życie i przywrócić zdrowie ciężko chorym ludziom.
Są organy, które mogą być pobrane od żywego człowieka, a ich brak nie spowoduje upośledzenia funkcji jego organizmu. Przeszczepiona w ten sposób może być nerka, segment wątroby, a także szpik kostny. Osoba, która decyduje się zostać żywym dawcą, musi uzyskać zgodę na pobranie narządów.
Nerka czy fragment wątroby to organy, bez których można żyć. Nie sposób wyobrazić sobie jednak życia bez płuc, trzustki czy serca. Te organy pobiera się do przeszczepu
Książka w plastikowej oprawie.
od dawców zmarłych. Od nich także pobierane są m.in.: rogówka, wątroba i jelito, jednak tylko wtedy, kiedy spełnione zostaną wszystkie warunki bezwzględnie przestrzegane podczas procedury przeszczepiania narządów. Pobranie narządów od osoby zmarłej opatrzone jest wieloma zabezpieczeniami. Dawcą może zostać jedynie ta osoba, która za życia nie wyraziła sprzeciwu. Spełniony musi być również warunek wyczerpania względem pacjenta wszystkich możliwości leczenia przy jednoczesnym stwierdzeniu śmierci mózgu.
Warto wyrazić zgodę i podpisać oświadczenie woli, które jest dokumentem drugiego życia, ponieważ dzięki temu można uratować zdrowie i życie drugiemu człowiekowi.
Ewelina, dzięki pomocy i dobrej woli dawcy, jest szczęśliwa i cieszy się, że Bóg dał jej jeszcze jedną szansę na życie. „Przeszczep zmienił moje życie na lepsze” – mówi 25-letnia dziewczyna – „Czuję się wspaniale, to jest inne życie, nieporównywalne. Poznałam chłopaka, jem normalnie, cieszę się z życia. Teraz jestem na grafice komputerowej”
Angelika Rynek czytników e-booków ma się coraz lepiej, wkrótce mogą stać się jednym z podstawowych urządzeń elektronicznych w domu. Jednak czy zastąpią nam zwykłą, papierową książkę, nową z posklejanymi kartkami, tak pięknie pachnącą farbą drukarską? Myślę, że nie. Stanowczo nie. Uwielbiam trzymać w ręku książkę, a nie plastikową deskę z ekranem. W Polsce na razie popularnością cieszą się przede wszystkim elektroniczne poradniki i ebooki specjalistyczne, które zapewniają łatwe wyszukiwanie zwrotów i definicji potrzebnych w pracy czy podczas nauki. Na rynku pojawiają sie coraz nowsze modele czytników, ich ceny wahają sie od 700 zł do kilku tysięcy. Angelika
Niebezpieczna zabawa
Z Jędrzejem Skorupką o hipnozie
rozmawiała Julia Ratajczak
Julia Ratajczak: Od roku zajmujesz się hipnozą. Czym tak naprawdę ona jest?
Jędrzej Skorupka: Dokładniej mówiąc, od 10 miesięcy. Hipnoza jest to odmienny stan świadomości, jakby zawieszenie między snem a jawą. Charakteryzuje się zwiększoną podatnością na sugestie, uczuciem głębokiej relaksacji, a co najważniejsze - jest stanem całkowicie naturalnym.
J.R.: Jak to się stało, że zacząłeś się nią interesować? J.S: Sama idea wywodzi się od zainteresowania psychologią. Zaczęło się od sposobu manipulacji i obrony przed nią a poprzez programowanie neurolingwistyczne i zgłębienie problemu stosunków damsko-
- męskich doszedłem właśnie do hipnozy. Temat zainteresował mnie dlatego, że jest niezmiernie ciekawy i daje ogromne, twórcze możliwości. Przy tym niesie ze sobą dawkę tajemniczości i dzięki niej daję upust swojej ogromnej ciekawości świata.
J.R.: Kiedy po raz pierwszy udało Ci się kogoś zahipnotyzować i jak wyglądał ten proces?
J.S.: Zgłębiwszy teorię, zapragnąłem spróbować własnych sił. Pierwszym pomysłem było udanie się do mojej kuzynki, która właściwie bez namawiania zgodziła się na przeprowadzenie transu. Skorzystałem z gotowych, przykładowych skryptów hipnotycznych (obecnie piszę swoje). Stosując klasyczną metodę lewitacji dłoni, wprowadziłem kuzynkę w trans i spróbowałem kilku rzeczy, takich jak rozmowa z zahipnotyzowanym i proste sugestie posthipnotyczne (takie do wykonania po wyjściu z transu). Mimo kilku problemów
związanych z dość powolnymi reakcjami mojej kuzynki, plan wypalił, a ja miałem za sobą pierwszą udaną hipnozę
J.R.: Jak rozumiem, kolejne seanse były bardziej udane?
J.S.: Cóż, nie był to na pewno wzrost skuteczności wprost proporcjonalny do ilości transów. Trafiły mi się też osoby, które nie wykazywały specjalnej chęci współpracy lub po prostu nie umiały się skupić. Myślę, że miały w tym swój udział także moje niezbyt wtedy rozwinięte umiejętności. Obecnie rozwijam się, głównie współpracując z moją przyjaciółką, osobą o wielkich możliwościach i równie wielkiej podatności. W końcu została jeszcze cała masa fenomenów hipnotycznych do poznania.
J.R.: Jak wiele czasu zajmuje Ci wprowadzenie kogoś w trans?
J.S.: Zależnie od podatności i stanu skupienia osoby hipnotyzowanej. Jeśli wszelkie znaki na ziemi i niebie świadczą o tym, że warunki są dobre, to zazwyczaj 5-6 minut. Oczywiście istnieją też metody błyskawicznego wpływu, wykorzystujące stan konfuzji (wejście w trans na ustalony we wcześniejszej hipnozie sygnał), zamierzam je wykorzystać na najbliższej sesji. J.R.: Czy z hipnozą wiążą się jakieś niebezpieczeństwa?
J.S.: W mojej karierze wypadek zdarzył się zaledwie raz. Była to zupełnie spontaniczna, acz totalna amnezja, utrzymująca się przez kilka godzin u osoby hipnotyzowanej, wywołana szokiem, wizją własnej przyszłości, którą ujrzała osoba hipnotyzowana. Objawy ustąpiły same. Generalnie hipnoza jest stanem naturalnym, zatem sama z siebie nie jest niebezpieczna. To narzędzie, tak jak nóż. Można nim kroić chleb, a można kroić ludzi... Niewłaściwie użyta, szczególnie w rękach manipulanta, może spowodować szkodliwe zmiany w naszej głowie. Na szczęście istnieje bariera moralna, a system wartości w transie nie jest wyłączony, przez co nie każda niewłaściwa sugestia zostanie wykonana. Łatwo zauważyć jeden fakt - hipnoza jest niebezpieczna tylko wtedy, gdy zamiarem hipnotyzera jest szkodzenie. Nie należy jej także używać wtedy, gdy potrzebne jest pełne skupienie i świadomość, np. podczas jazdy samochodem czy kierowania maszynami przemysłowymi. Czasami występują efekty uboczne, takie jak ból głowy czy chwilowe skołowanie, najczęściej
spowodowane niewłaściwym wyprowadzeniem z transu. Jednym słowem - w rękach właściwego i skutecznego hipnotyzera hipnotyzowany jest całkowicie bezpieczny.
J.R.: Jakie nowe możliwości daje nam hipnoza?
J.S.: Nieograniczone, jeśli jesteśmy ludźmi o dużej fantazji i motywacji. Możemy zmienić praktycznie wszystko - nawyki, podejście do życia i ludzi, wspomnienia i blokady mentalne. W transie uczymy się wielu nowych rzeczy, odkrywamy nowe lądy we własnej głowie, sięgamy do głębin swojej mentalności, odkopując pokłady wiedzy, o których nigdy nie wiedzieliśmy i pewnie nigdy tez nie dowiedzielibyśmy się. Dzięki hipnozie osiągniemy wszystko, co leży w możliwościach biologicznych naszego mózgu. To dziedzina będąca oceanem wiedzy, a w tym wywiadzie uda mi się przedstawić niewiele - strefę wód przybrzeżnych, gdzie można zaledwie brodzić. Tyle do okrycia w samym sobie...
J.R.: Zastanawiałeś się nad tym, jak to jest być w transie? A może sam się kiedyś w nim znalazłeś?
J.S.: Tak, próbowałem autohipnozy. Jest o tyle trudniejsza, że sam muszę kontrolować świadomość, sugestie i do tego jeszcze nie zasnąć. Uczucie jest wyjątkowe, w pełni relaksacyjne i odprężające, to jak podróż do środka własnej głowy. Słychać szum, ciało jest całkowicie sztywne (katalepsja), a stan nirwany wprawia w błogi nastrój. Aż nie chce się otwierać oczu i znów wracać do codzienności - to ogromna motywacja do działania. I w tym momencie jest czas na zmianę siebie... Dodam, że każdy odczuwa trans nieco inaczej, dlatego objawy mogą się różnić.
J.R.: Czy podczas jednego z seansów hipnotycznych zdarzyło Ci się coś zabawnego?
J.S.: Owszem, do tego były to sytuacje niezamierzone i nieprzewidziane. Opowiem o jednej, która wydarzyła się po transie regresji hipnotycznej przeprowadzonym na mojej kuzynce. Niestety, trans został przerwany przez moją ciocię, która zwyczajnie obudziła swoją córkę. Przez to moja "pacjentka" była trochę skołowana i dużo nie myśląc, powędrowała do kuchni po ciastka i herbatę. Zaczekałem chwilę, po czym spojrzałem i zauważyłwm, że przyszła. Po drodze rozlała połowę herbaty, a na biurku została dalsza część napoju. W tym momencie padło
pytanie: "Co ja właściwie robię?", zadane tak wiarygodnie, że trudno było powstrzymać się od śmiechu. Dalej wszystko toczyło się normalnym torem... pozornie. W pewnym momencie kuzynka ujęła w dłonie moją podkładkę pod laptopa i wykorzystała ją w charakterze szmatki do wytarcia rozlanej herbaty. Dwukrotnie próbowałem werbalnie przerwać tę farsę, jednak ona nadal tarła, tarła i tarła.... Dopiero za trzecim razem, tym razem już krzyczałem, zareagowała. Mina ta sama, co poprzednio, a do tego zupełnie nie pamiętała, co wcześniej robiła. Zupełnie nie miała świadomości tego, co robiła. W tym momencie oboje zaczęliśmy się nieziemsko śmiać, zupełnie jak w bajce, zupełnie jak w TRANSIE.
J.R.: Wiążesz swoją przyszłość z hipnozą?
J.S.: W przyszłości chcę być kognitywistą - to naukowiec zajmujący się funkcjonowaniem mózgu. Hipnoza porusza tę strefę, może nawet jest kluczem do drzwi nauk, do których dobija się już przecież tylu głupców. Dzięki połączeniu tych dwóch dziedzin oraz wewnętrznej wrażliwości będę mógł zostać hipnoterapeutą, pomagać innym ludziom za pomocą zmienionych stanów świadomości, a przy tym rozwijać naukę.
J.R.: Dziękuję za rozmowę i życzę owocnej pracy.
J.S.: Również dziękuję.
juliaratajczak
Poradnik fotograficzny...
Portret...
Portret to jeden z najpopularniejszych dziedzin fotografii, lecz nie należy on do łatwych. Celem portretu jest przedstawienie osoby (lub osób), odwzorowując jej (ich) wygląd zewnętrzny, a także cechy osobowości.
W portrecie bardzo ważne jest właśnie przedstawienie emocji, charakteru osoby przez nas fotografowanej . Zdradzę, jak fotografować kogoś, tak, by wyszedł jak najlepiej i sam patrząc na zdjęcie pomyślał: „ wyglądam naprawdę dobrze!”, bo jak wiadomo, każdy ma w sobie coś pięknego, fotografując, eksponujmy zalety osoby fotografowanej.
Pierwszym, bardzo istotnym elementem jest kadr. Zauważyliście, że loga programów telewizyjnych zawsze są w rogu ekranu? Nie bez przyczyny, umieszczone są właśnie w tym miejscu, ponieważ narożnik jest jednym z ‘mocnych punktów’. Prawdopodobnie człowiek, który spojrzy na obraz (w tym przypadku telewizyjny) w pierwszym momencie spojrzy właśnie na jeden z narożników. Tak samo jest z fotografią. Ludzie często podczas robienia zdjęcia, ustawiają osobę, którą chcą sfotografować, w centrum zdjęcia bo wydaje im się to być najbardziej stosowne. Centrum kadru jest tylko jednym z wielu. Aby uzyskać naprawdę interesujące zdjęcie, najlepiej wyeksponować więcej niż jedno mocne miejsce kadru.
Również wybranie odpowiedniego kąta, z jakiego fotografujemy jest bardzo ważne. W zależności od tego, z jakiej perspektywy
robimy zdjęcie, osoba może wyglądać zupełnie inaczej niż w rzeczywistości, np. gdy fotografujemy od góry, model/lka wygląda bezbronnie i delikatnie. Dzięki zastosowaniu takich trików ukażemy tę samą osobę na wiele różnych sposobów.
Następnym ważnym elementem jest światło. Na fotografii bardzo dokładnie widać wszelkie cienie, dlatego ważne jest, by zwracać uwagę, w którym kierunku fotografujemy względem światła. Przede wszystkim twarz musi być oświetlona, dlatego nie radzę robić zdjęć pod słońce. Gdy model/lka ustawi się bokiem, na twarzy widoczne będą cienie, jednocześnie tylko jedna strona twarzy zostanie oświetlona. Najlepsze jest takie ustawienie, gdy światło pada zza fotografa, tuż obok niego, tak, by na modelu nie było cienia fotografującego.
Gdy fotografujemy w studiu, lampy powinny znajdować się blisko osoby fotografowanej
i powinno ich być kilka, po bokach i na wprost. Dobrym sposobem jest także wykorzystywanie światła dziennego, ponieważ jest ono łagodniejsze i ładnie rozproszone.
Na koniec kilka słow o tle. Przede wszystkim tło nigdy nie powinno odrywać uwagi od modela, dlatego najlepszym tłem dla portretu jest często jakakolwiek powierzchnia neutralna. Osoby portretowanej nie należy umieszczać blisko tła, odległość powinna wynosić przynajmniej 1 metr, w przeciwnym razie na zdjęciu tło jest zbyt wyraziste. Przy robieniu portretu przede wszystkim zależy nam na uwiecznieniu twarzy modela, a tło jest tylko drugim, mniej istotnym planem, na którym nie powinniśmy się koncentrować, w końcu to osoba, którą fotografujemy, jest najważniejsza.
cdn...
OlaTyszkiewicz
Przekręt na czasie
Zmiana czasu zimowego na letni już za nami. Za oknami coraz jaśniej. Świat budzi się do życia po zimowej szarudze. Jednak nie zmienia to faktu, że straciliśmy godzinę naszej codzienności.
Aż 1 godzinę…
…Niby tak mało,a jednak tak wiele. Co za paradoks. Lecz przypomnijmy sobie najpierw, kto zapoczątkował tę zmianę. Jako pierwsi pomysł ten w życie wprowadzili Niemcy.
Dziś rozróżnienie na czas zimowy i letni stosuje się w około 70 krajach na całym świecie. Ale właściwie,kto się tym przejmuje, jedna godzina w tę czy we w tę?Komu to robi różnicę? A jednak. Zdania wśród poznaniaków w sprawie przestawiania zegarków są podzielone.
Przeprowadzając sondę na temat wykorzystania 'straconej' godziny, nawet nie zdawałam sobie sprawy
z tego, jak bardzo efektywnie nasze społeczeństwo umiałoby spożytkować ten cenny czas. Ile ciekawych rzeczy udałoby się nam zrealizować. Pan taksówkarz w ciągu godziny wykonałby dwa dodatkowe kursy, a to oznacza 30 zł więcej w portfelu - „Wspólny obiad, czy na przykład symboliczny bukiet kwiatów, który można wręczyć kobiecie.”
Drugi pan postawiłby bardziej na kwiat motoryzacji. Każda godzinka majsterkowania przy aucie sprawia mu ogromną radość. W ciągu trzech minut pani sklepikarka sprzedaje jedną kawę, co sześć minut własnoręcznie sporządzoną bułkę i sałatkę. Oznacza to 20 dodatkowo sprzedanych kaw i 20 klientów delektujących się pożywną bułką czy sałatką. Dla niej godzina to kolejny, sprzedany towar.
W ciągu godziny można się też nieźle nagimnastykować. Kilka tysięcy ruchów biodrami, dobre parę kilometrów w nogach i niezła okazja na złapanie kondycji. Jednak zdarzały się też mniej ambitne odpowiedzi - „Myślę, że przeznaczyłbym te dodatkowe 60 minut na wyspanie się” - mówi jeden z moich znajomych. Chyba większość z nas pomyślała tak samo. Ile byśmy oddali za dodatkową godzinę poleniuchowania, aczkolwiek z tym musimy jeszcze trochę
http://redakcja.mam.media.pl/paper/preview/
okrzyk/11/1/6
okrzyk/10/10/5/,
okrzyk/10/9/4/,
okrzyk/10/6/3/,
okrzyk/10/4/2/,
okrzyk/10/3/1/.
pozdrawiamy
Redakcja
poczekać. W październiku br. ponownie przestawimy zegary, jednak z tą różnicą, że godzinę do tyłu.
Przejdźmy teraz do bardziej ekonomicznej strony tego tematu. Dwukrotna zmiana czasu ma się przyczynić do efektywniejszego wykorzystania światła dziennego i oszczędności energii. Jednak czy zmiana przynosi jakiekolwiek rezultaty?
Jakieś może i są, ale niewiele znaczące. Z danych publicznych wynika, że zmiana czasu rzeczywiście oznacza mniejsze zużycie prądu...
...o cały 1 %.
Z przesunięcem wskazówek łączą się także koszty związane z przestawieniem urządzeń elektronicznych, zmianą rozkładów jazdy, lotów. Wychodzi więc na to, że zyski i wydatki się równoważą.
Ludzie chcą dla siebie jak najlepiej, jednak czasem sami sobie komplikują życie.
A o tym, że bez zmiany czasu da się żyć, może zaświadczyć wiele narodów Azji.
W Chinach, Japonii i Indiach nikt przestawianiem zegarka nie zaprząta sobie głowy.
Cóż, przecież szczęśliwi czasu nie liczą.
kaha
.................................
Od wydawcy:
Oto przed Waszymy oczyma
kolejny numer naszej Gazety O!Krzyk. Poprzednie wydania możecie przeczytać na stronie redakcji: http://redakcja.mam.media.pl/okrzyk/
lub na stronach:
Tęczowa płachta na byka
Wszyscy coraz bardziej wyczekujemy zbliżającego się wielkimi krokami Euro 2012. Większość zapalonych kibiców chciałaby się już znaleźć na stadionie, by dopingować naszych rodaków.
I chociaż wydawać by się mogło, że Polacy, jeśli chodzi o doping, są wspólnotą, prawda jest zupełnie inna.
Homoseksualni fani piłki nożnej, z obawy przed potencjalnymi atakami na nich, domagają się oddzielnych sektorów na stadionie. Jest to oczywiście równie rozsądne, co podchodzenie do byka z czerwoną płachtą – z całą pewnością zamiast zapewnić bezpieczeństwo kibicom o odmiennej orientacji, rozdrażni i sprowokuje do agresywnych zachowań te osoby, które nie zwróciłyby uwagi na kibicujących obok geja czy lesbijkę, Tęczowa trybuna, jak oficjalnie ma nazywać się część dla homoseksualistów, sprawi, że staną się widoczni.
Z drugiej strony, jeśli ów sektor dla mniejszości seksualnych zostałby wydzielony, to dlaczego nie posunąć się o krok dalej i nie stworzyć osobnych sektorów dla Żydów, feministek, czarnoskórych, policjantów, nauczycieli, emerytów?
A może po prostu zamiast wydziwiać i na siłę szukać dziury w całym, na czas trwania Euro 2012 zapomnimy o wszelkich różnicach między nami i wspólnie, gej z emerytem, feministki z mężczyznami, Żydzi z Polakami, będziemy kibicowali naszym rodakom?
Julia
Szczur Filozof
FIRMIN
Niedawno, kiedy po raz kolejny spacerowałem po jednym z poznańskich Empików w poszukiwaniu książki, natknąłem się na bardzo ciekawe znalezisko. Idąc przez dział fantasy miałem nadzieję, że znajdę sobie jakąś ciekawą powieść. Kiedy już sięgałem po kolejną publikację bardzo znanego autora Pilipiuka, zauważyłem, że przykrywa ją inna książka… Na okładce narysowany był szczur czytający jakąś księgę. Nad zwierzęciem widniał duży napis Firmin, a jeszcze wyżej nazwisko autora utworu, czyli Sama Savage`a. Tak jak nigdy nie oceniam książek po okładkach, tak teraz byłem zachwycony! Obwoluta prosta i ciekawa, to może taka też będzie sama historia. Zdecydowałem się, kupiłem i tak zaczęła się moja historia z Firminem.
A jest to książka naprawdę wyjątkowa. Inna niż wszystkie, które dotychczas przeczytałem. Nie wydaje mi się, żeby powieść była łatwa i prosta, nazwałbym ją raczej dziwną. Bohaterem książki jest wychudzony szczur z nadzwyczajnie dużą głową. Od najmłodszych lat kocha książki i od samego początku ma z nimi do czynienia. Co prawda na początku miłość objawiała się konsumpcją stron, ale później fascynacja jedzenia, przeradza się w fascynację czytania. Dzięki studiowaniu książek poznaje nowy niedostępny dla niego świat, poszerza swoją wiedzę i wyobraźnię. Jego wielkim marzeniem jest zaprzyjaźnienie się z właścicielem księgarni, w której mieszka. Tak bardzo myśli o rozmowie z jakimkolwiek człowiekiem, że zaczyna uczyć się języka migowego. Zwierzątko codziennie obserwuje ze szpary w suficie swojego jedynego nieznajomego towarzysza , mając nadzieję, że ten go kiedyś zobaczy
i z nim porozmawia.
Mikołaj
Wojna dla zabawy
Karabiny, wybuchy granatów i banda facetów bawiąca się pistoletami na kulki. Czyli esencja ASG.
W naszym liceum jest kilku miłośników rozgrywek ASG. Nie różnią się wiele od innych uczniów, jednak w każdą sobotę lub niedzielę przebierają się w mundury, ubierają kamizelki, hełmy, zabierają repliki karabinów i jadą do lasu na pełne emocji rozgrywki airsoftu. Nie biorą w tym udziału tylko sami nastolatkowie. Młodzież jest tam mniejszością, większość stanowią studenci, mężowie, ojcowie...
... i zaczyna się rozgrywka, gracze dzielą się na dwie grupy, zazwyczaj naprzeciwko siebie stają gracze ubrani w mundury niemieckie z drugiej amerykańscy marines. Możliwe są także różne wariacje na temat „sojuszu” z Polakami i Brytyjczykami. Gdy wszyscy są już po właściwej stronie frontu zaczyna się walka. Słychać gwizdek, wszyscy biegną na wcześniej upatrzone pozycje lub działają zgodnie z daną taktyką, zgodną ze scenariuszem. Rozpoczyna się ostrzał między graczami, w powietrzu słychać świst podkręconych kulek.
Jest to dla wielu wspaniały, choć kosztowny sposób na zrelaksowanie się na koniec tygodnia na świeżym powietrzu. Łączymy w ten sposób przyjemne z pożytecznym… wysiłkiem.
MichałSakowski
Fejsik
Każdy przyzna, że ogarnęła nas mania facebookowania. Spędzamy na tym portalu miliony minut, a tygodniowo w Polsce przybywa około 140 000 kont.
Ogromne zdziwienie okazujemy, gdy dowiadujemy się, że któryś z naszych znajomych nie posiada jeszcze na nim profilu. Można wtedy usłyszeć oburzenie „Nie masz fejsa? W jakim ty świecie żyjesz?!” Nawet podczas kąpieli, sporo z nas myśli o tym, jakie posty właśnie dodali nasi przyjaciele . A najgorszą rzeczą w tym wszystkim jest to, iż stało się to już dla nas naturalne.
Wszystko zaczyna się bardzo niewinnie. Znajomi namawiają cię, abyś założył konto na Facebooku. Jak możesz go jeszcze nie mieć? Aby przetestować na własnej skórze,czym jest ten portal, logujesz się. Zapisujesz się do kilku grup, dodajesz parę zdjęć, powiększasz grono znajomych. Niby wszystko pod kontrolą, ale nagle zaczynasz myśleć o Facebooku w każdej wolnej chwili. Gdy poznajesz nowych znajomych, od razu szukasz ich na fejsie. A twoją główną obawą jest odcięcie od Internetu – czyli od świata.
Facebookomania coraz bardziej się pogłębia. W kinach dominował film o powstaniu właśnie tego protalu – „The Social Network” . Wkrótce najwięksi fani tej strony będą mogli zakupić specjalną klawiaturę S.N.A.K. Poza standardowym zestawem liter została wyposażona aż
w 19 użytecznych klawiszy dotykowych. Dzięki nim można znacznie szybciej poruszać się po Facebooku – jest przycisk ułatwiający wgrywanie zdjęć, obserwowanie wydarzeń, a nawet oznaczający.. lubienie statusów.
Do psychoterapeutów coraz częściej zgłaszają się sami młodzi ludzie bądź przerażeni uzależnieniem ich pociech rodzice. Wielu z nich próbuje odzwyczaić się od nałogu samodzielnie, np. wyznaczając sobie określone dni, w których mogą korzystać z Facebooka ,
a nawet likwidację profilu. Zwykle jednak okazuje się, iż nie są w stanie sami sobie poradzić i wtedy nie pozostaje im nic innego oprócz skorzystania z fachowej pomocy specjalistów. Chorobę tę nazywamy Facebook Addiction Disorder. Całkiem możliwe jest też to, że będzie ona traktowana z tą samą powagą, co każde inne uzależnienia. Jeszcze do niedawna zdawaliśmy sobie sprawę z uzależnienia od Internetu, teraz groźne są już nawet pojedyncze serwisy.
NataliaCieślewicz
Tupac & Magik
Tupac i Magik są raperami najbardziej cenionymi za muzykę i teksty, które stworzyli. Ich twórczość poruszyła, porusza i będzie zapewne poruszać jeszcze niejedno pokolenie. Teksty tych dwóch artystów do dzisiaj nie są porównywalne z żadnymi innymi.
Zapewne większość wie, że Magik to polski raper z zespołów muzycznych takich, jak Paktofonika i Kaliber44. Urodził się 18 marca 1978 roku w Jeleniej Górze. Jego pierwszy singiel nagrany z Kalibrem44 to „Magia i Miecz”, a z Paktofoniką utwór „Priorytety”. Magik jest często porównywany do Tupaca, ponieważ teksty, które obaj tworzyli, rprezentowały bardzo wysoki poziom .
Życie Magika to codzienne spotkania ze znajomymi i nagrywanie z nimi utworów. Tupac Amaru Shakur natomiast urodził się 16 czerwca 1971 w Nowym Yorku, to amerykańki raper, poeta i aktor. Jego pierwszy debiutancki album to „2Pacalypse Now”.
Życie raperów amerykańskich jest inne niż tych urodzonych w Polsce. Rap amerykański zderza sie na co dzień ze strzelanianami na ulicach, rozbojami, reaguje więc na przemoc muzyką i tekstem. Między raperami amerykańskimi często dochodzi do poważnych sprzeczek, inaczej rozwiązywanych niż w naszym kraju, bo często prowadzących nawet do śmierci. W Polsce konflikt między
raperami rozwiązuje się przez tzw. dissy, czyli utwory muzyczne, które mają na celu pokazać, kto jest lepszy. W Ameryce nie zawsze kończy się na muzie, często dochodzi do rękoczynów lub strzelanin. Ciekawą różnicą między kulturami rapu są też koncerty organizowane w miastach, na przykład w naszym kraju wykonawcy najczęściej prezentują swój talent w klubach, które pomieszczą mniej niż 1000 osób, w Ameryce są to miejsca, które goszczą nawet 2000 osób.
Tupac był najpopularniejszym raperem, występował bardzo często na scenie. Na jego koncerty przychodziły tłumy ludzi, aby zobaczyć, że raper robi ze słowami to czego oni nie potrafili. Wydawać by się mogło, że Tupac miał wyłącznie fanów, którzy go doceniali, że nie miał wrogów, nic bardziej mylnego.
W Polsce talenty młodych raperów też nie są doceniane, tak jak i nie został doceniony Magik.
MiloszBubnowski
REDAKCJA GAZETY
redakcja.mam.media.pl/okrzyk
REDAKTOR NACZELNY
ADAM NYCZKE
REDAKTORZY
NATALIA CIEŚLEWICZ
JULIA RATAJCZAK
KATARZYNA WAŁKIEWICZ
OLA TYSZKIEWICZ
ANGELIKA GAWRON
MICHAŁ SAKOWSKI
MIKOŁAJ HEMMERLING
MIŁOSZ BUBNOWSKI