Musisz zainstalować flash player pobierz instalator
Okrzyk
Przyjęcie zagranicznych gości
Program Comennius prowadzony w naszej szkole ma na celu kształtowanie postawy otwartości na inne kultury oraz budowanie więzi międzynarodowych.
We wtorek 23 marca odbyło się uroczyste przyjęcie uczniów z liceum w Rennes we Francji. Wymiana to świetna okazja do doskonalenia swoich umiejętności językowych, a także poznania wielu ciekawych ludzi. Uczniowie naszego liceum przygotowali dla zagranicznych gości poczęstunek, gry i zabawy integracyjne. Trzeba było m.in. powtórzyć najpopularniejsze łamańce językowe, wymienić sławnych pisarzy obu krajów, czy zmieścić jak najwięcej osób na rozłożonej gazecie. Zwycięskie drużyny otrzymały słodkie nagrody, niezależnie od ilości zdobytych punktów każdy się świetnie bawił. Dla naszych francuskich przyjaciół mamy jeszcze wiele atrakcji, takich jak np. malowanie pisanek czy wyjazd do Fantasy Parku. Licealiści podkreślają, że będą utrzymywać kontakt ze swoimi przyjaciółmi. Mika
Neverending story
Okrzyk
Fabryka małp…
Pamiętacie jeszcze tę chwilę, kiedy jako sześcioletnie dziecko marzyliście o tornistrze, książkach, odrabianiu zadań domowych… Tak, wasze nastawienie zapewne szybko się zmieniło i okazało się, że szkoła zabawą może być tylko wtedy, kiedy bawimy się w nią z paczką przyjaciół na podwórku. Początki zawsze są stresujące, nieważne czy idziemy do przedszkola, czy na rozpoczęcie roku akademickiego. Jednak jako dzieci, które właśnie po raz pierwszy przekraczają próg szkoły, nie wiemy, czego się spodziewać. Pierwsze trzy lata to czas zabawy, małpowania typowego dla dzieci. Oceniani jesteśmy według, nie ma co ukrywać, dość dziwnych kryteriów. Żegnamy naszą pierwszą wychowawczynię, kobietę, która zastępuje nam w szkole matkę i tu kończy się chemia pomiędzy uczniami, a nauczycielami.
Jesteśmy teraz w czwartej klasie, nasza wielofunkcyjna nauczycielka, zostaje zastąpiona kilkunastoma innymi. Stajemy się starsi i raczkujemy powoli w tzw. „trudny okres”, popularnie znany jako nastoletniość. Dopiero teraz rozumiemy, co znaczy nauka, bo przecież każdy nauczyciel jest inny, ma inne wymagania, a to niestety, często jest nam nie w smak. Jasne, że już wcześniej zdążyli się ujawnić klasowi klauni, którzy nieraz manifestowali swoje wygłupy, ale teraz to coraz częściej nie są już tylko niewinne żarty, ale regularne pyskówki z nauczycielem.
Welcome to the jungle
„To nie moja wina, baba się na mnie uwzięła!” Brzmi znajomo? Rodzice nie raz, nie dwa mówili wam że to najtańsza wymówka na jaką was stać, ale czy zawsze tak było? Każdy w swoim życiu miał chyba takiego belfra, który ewidentnie go źle traktował. Wszystko się wtedy w tobie gotuje, bo starasz się jak możesz, a i tak ledwo zaliczasz sprawdzian. Czy to możliwe, żeby nauczyciel mógł sobie na to pozwolić?
pozwolić. Teoretycznie, nie. Prawda jest jednak taka, że rzadko który nauczyciel trzyma się wytycznych. Są oczywiście tacy, którzy motto „reguły są po to żeby je łamać”, wykorzystują na naszą korzyść, tyle tylko, że życie to nie bajka i zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie oddalał od nas happy endu.
Najłatwiej jest powiedzieć, że uczeń jest leniwy, że nic nie robi, a potem wstawiać w te wąskie rubryki dziennika najgorsze oceny. Wina zawsze będzie leżeć po stronie ucznia. To jest typowa walka z wiatrakami, bo z nauczycielem - nie wygrasz.
Każdy z was na pewno zauważył ,że nauczycieli można podzielić, na takich co swoją pracę lubią i na tych, co sprawiają wrażenie być na nią skazani. Ci pierwsi z pasję prowadzą zajecia, a uczniowie to doceniają, ci drudzy lekcje prowadzą od niechcenia i nie potrafią rozmawiać z młodzieżą. To powoduje reakcję łańcuchową, skoro nauczyciel niepoważnie traktuje swój przedmiot, to co on ma mnie obchodzić?
Okrzyk
Tak, życie w szkole przypomina niekiedy dżunglę, w której trzeba wykazać się sprytem, a czasem zwyczajnie zawalczyć o swoje rację, żeby coś zdziałać.
Wraz z wiekiem, stajemy się coraz mądrzejsi i widzimy coraz więcej. Pniemy się po tym wysokim drzewie wiedzy, wciąż zmagając się z nowymi trudności. Chociaż my sami się zmieniamy, konflikty z nauczycielami pozostają bez zmian. Wizja nauczyciela przewodnika i zapatrzonego w niego ucznia, nie musi być utopią. Każdy z nas ma wady, a grunt to znaleźć kompromis. Wiem, że nie zawsze jest to możliwe, bo przecież dzieli nas tak wiele, wiek, poglądy… Ale nigdy nie należy się poddawać. Moim zdaniem nie ma sytuacji patowych, jeśli się tylko trochę postaramy. Obie strony muszą być cierpliwe i pełne zrozumienia. To może brzmieć jak misja nie do wykonania, ale żaden mur nie stanowi przeszkody, jeśli ma się trochę odwagi, by go pokonać.
nikki
Zabójcze światła
W poniedziałek kierowca żółtego vana spowodował wypadek na skrzyżowaniu ulicy Piątkowskiej z ulicą Wyłom.
Incydent miał miejsce dnia 22 marca, w godzinach porannych W wypadku nikt nie ucierpiał. Żółty Van miał lekko obitą przednią część, natomiast czerwony Smart miał "roztrzaskany" cały "tył".Do zdarzenia doszło z winy kierowcy Vana, który zagapił się na skrzyżowaniu i zmasakrował mały samochód kobiety. Według opinii świadków winę za ten i inne wypadki, których liczba jest ogromna (ok. 50 miesięcznie) ponosi sygnalizacja świetlna funkcjonująca na tym odcinku drogi. Cykl zapalania się świateł jest bardzo źle dopasowany do cyklu zapalania się innych na sąsiadujących ze sobą odcinkach, co zwiększa o kilkadziesiąt procent szansę kolizji. Na ulicy Wyłom zielone światło zapala się w tym samym momencie co światło tego samego koloru na przejściu dla pieszych na prostopadłej do niej ulicy Piątkowskiej. Zapytaliśmy o zdanie jednego z uczniów pobliskiego Liceum Ogólnokształcącego nr XXV, który był świadkiem wypadku co o tym sądzi: " Moim zdaniem światła na tym skrzyżowaniu nie działają najlepiej i na pewno są przyczyną wielu wypadków, a poza tym bardzo długo się czeka na zielone światło dla pieszych, szczególnie w godzinach największego ruchu".
natien
Po drugiej stronie lustra
Kiedy zadajemy sobie pytanie, dotyczące tego, jakie są polskie drogi, ulice czy autostrady, odpowiedź nasuwa się sama. Wszyscy wiemy, że są bardzo niebezpieczne.
Każdego roku w Polsce dochodzi do tysięcy niebezpiecznych zdarzeń na drogach. W 2009
roku odnotowano 44 tys. wypadków. Wiele z nich skończyło się śmiercią lub poważnymi obrażeniami. Osobną kwestią jest jazda po pijanemu, czy pod wpływem środków odurzających.
Kierowcy często wymuszają pierwszeństwo nie patrząc na znaki, światła, nie spoglądają w lusterka. Liczy się tylko to, żeby być pierwszym. Jakie mogą być tego konsekwencje?
Nikt nie jest w stanie przewidzieć tego, co może spowodować nieodpowiedzialne zachowanie na drodze. W dzisiejszych czasach większość samochodów jest tak zbudowanych, by jazda sprawiała przyjemność pasażerom i kierowcom. Każdy samochód ma ze względów bezpieczeństwa zamontowane lusterka, wymyślone po to, by w nie zaglądać. Dzięki nim mamy możliwość kontrolowania tego, co dzieje się za nami, bez potrzeby ciągłego odwracania się.
Kierowcy korzystają też z innych luster w czasie jazdy - zwierciadeł zamontowanych na drogach, najczęściej na zakrętach. Dzięki nim kierowca może sprawdzić, czy za niewidocznym dla niego zakrętem, nie ma nadjeżdżającego pojazdu. Kierowca nie musi podejmować ryzyka, np. wjeżdżając na ulicę czy skrzyżowanie. A co jeśli lustro jest odwrócone, zdemolowane?
Przykładu nie trzeba daleko szukać. Na ul. Widnej często zdarzają się wypadki przy przejeździe tramwajowym spowodowane brakiem wyobraźni wandali. M
Dlaczego MEN każe 10-ciolatkom topić Turków?
Zadanie o takiej treści znalazło się w zeszycie ćwiczeń wydanym przez Aksjomat, miało ułatwić uczniom szkół podstawowych przygotowanie się do konkursu matematycznego „Kangur” (źródło „Demotywatory”).
Choć zeszyt z rasistowskim zadaniem trafił do rąk 10-ciolatków już ponad dwa lata temu, publikacja nie została wycofana – jak podaje przedstawiciel Wydawnictwa Aksjomat. Uwaga rodzice! Jeśli natraficie na zeszyt ćwiczeń o niewinnej nazwie „Miniatury matematyczne” autorstwa Zbigniewa Bobińskiego nie kupujcie!
Szczerze rozbawił mnie fakt, iż na okładce zeszytu nr 12, znajduje się łódź. Nie mogę tylko rozszyfrować, który z kangurów jest Turkiem…
Opinie innych…
Wydawca i współautor książki, Piotr Nędzyński, zżyma się na zainteresowanie tym zadaniem. – Przecież nie jest ono wymysłem autorów, nikt z nas w najmniejszym stopniu nie chciał nawoływać do nienawiści. Gdybym sam je wymyślił, poczuwałbym się do winy. Ale przecież nie mieliśmy żadnych złych intencji. Dla mnie najważniejszy był model matematyczny - mówi w wywiadzie dla "Tygodnika Powszechnego" Nodzyński.
Dyrektor Szkoły Podstawowej nr 77 był zszokowany treścią zadania, przecież ktoś to musiał czytać i dopuścić do obiegu - mówi dziennikarzowi RMF FM. Proszę sobie wyobrazić, że w Niemczech treść
zadania mówiłaby o Niemcach i Polakach. Skandal byłby międzynarodowy - zaznacza.
Opinia moja…
Może to wynik ograniczeń umysłowych, ale w mojej głowie nie mieści się zadanie o takiej treści. Pomijam pytanie, kto je wymyśla.Ale przecież przed wysłaniem do księgarni zeszyt ćwiczeń musiał przejść korektę… Czy nikt z korektorów i pracowników wydawnictwa nie zastanowił się, jak polecenie utopienia 15 Turków przez 15 chrześcijan, wpłynie na psychikę uczniów szkół podstawowych?
Nawet, jeśli autorem zeszytu nie jest bezpośrednio Ministerstwo Edukacji Narodowej, to chyba ono w końcu odpowiada za to, czego i z czego uczą się nasze dzieci. Czyżby więc resort pozostawał głuchy na protesty nauczycieli i rodziców? W wywiadzie udzielonym RMF 24 Grzegorz Żurawski z Ministerstwa zaznaczył, że każdy wydawca może wydać, co mu się podoba. To od rozsądku rodziców i nauczycieli zależy, czy ma do tego dostęp dziecko, czy taki wydawca bankrutuje - wyjaśnia. I dlatego resort nie podejmie żadnych oficjalnych kroków , nie upomni wydawcy, a w sprawie książki odsyła do pełnomocnika rządu ds. równego traktowania - Elżbiety Radziszewskiej. usprawiedliwia resort „
mb
Czym jest słowo, czyli warsztaty dziennikarskie w XXV LO!
Uczniowie klasy 1b wzięli udział w warsztatach dziennikarskich. Prowadzili je dziennikarze animatorzy Fundacji Nowe Media: Szymon i Przemysław. Warsztaty miały przybliżyć uczniom pracę dziennikarską. Uczniowie dyskutowali z prowadzącymi na temat różnych źródeł informacji. Dowiedzieli się, jak
dziennikarz je zdobywa. Animatorzy przeprowadzili „ćwiczebne” kolegium dziennikarskie. Wzięli w nim udział szefowie działów i redaktor naczelny. W te role wcielili się uczniowie. Przeglądanie gazet pozwoliło uczestnikom przekonać się, co najbardziej przykuwa uwagę w gazetach. – Warsztaty są nieźle przygotowane. Nauczyłem się czegoś nowego, co mnie bardzo cieszy – powiedział nam jeden z uczniów biorących w nich udział.
W drugim dniu warsztatów próbowaliśmy złożyć pierwszy numer nowej gazety szkolnej, której nadaliśmy roboczy tytuł „O!krzyk”. Plon naszej pracy, macie właśnie przed oczami. KC