Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Wywiad z panią Bruszewską Łyk ortografii 1981-1983r. - felieton Zasady dobrej komunikacji "Mroczny znak" - fragment STOP wulgaryzmom Od redakcji...

Spis treści Co w numerze?

str. 4-5 str. 10-11 str. 6-7 str. 12-13 str. 8-9 str. 14-15 Witamy wszystkich serdecznie! Oddajemy w Wasze ręce trzeci numer gazetki "Oczyma gimnazjalisty" - luty/marzec 2015. Znajdziecie tu między innymi: wywiad z Panią A. Bruszewską, zapowiedź i fragment nowej książki A. Łaskiej, reportaż, "łyk ortografii" oraz inne dobre rady. K.D. Luty Na długie wieczory...
"Idzie luty, szykuj ciepłe buty!"
Kalendarium

Luty – drugi miesiąc w roku, według używanego w Polsce kalendarza gregoriańskiego, ma 28, a w latach przestępnych 29 dni. Nazwa miesiąca (według Brücknera) pochodzi od określenia srogich mrozów. Dawniej używane były również nazwy sieczeń lub strąpacz. Łacińska nazwa Februarius została zapożyczona przez większość języków europejskich. Najważniejsze daty: 2 Luty - Ofiarowanie Pańskie (Matki Boskiej Gromnicznej). Święto chrześcijańskie, upamiętniające ofiarowanie Jezusa Chrystusa w Świątyni Jerozolimskiej. 12 Luty - Tłusty czwartek. Jest to statni czwartek przed wielkim postem, znany także jako zapusty. Tłusty czwartek rozpoczyna ostatni tydzień karnawału. 14 Luty - Ostatnia sobota karnawału oraz Dzień Zakochanych (Walentynki). Nazwa pochodzi od św. Walentego, którego wspomnienie liturgiczne w Kościele katolickim obchodzone jest również tego dnia. 17 Luty - Ostatki. Ostatnie dni karnawału od tłustego czwartku kończące się zawsze we wtorek, zwany w Polsce „śledzikiem”. 18 Luty - Popielec. Pierwszy dzień Wielkiego Postu. Jest to dzień pokuty przypadający na 46 dni kalendarzowych przed Wielkanocą. W lutym dzień może trwać nawet 7 godzin. Nadal jednak szybko robi się ciemno i więcej czasu spędzamy w domu niż na dworze. Długie zimowe wieczory są więc okazją do wspólnej zabawy. Zastanówcie się, co możecie robić całą rodzinką. Na pewno macie swoje pasje i zainteresowania. My proponujemy coś uniwersalnego. A mianowicie układanie puzzli. Jest to zajęcie dla wszystkich. Wciąga małe dzieci, jak i tych starszych wiekiem. Puzzle układają babcie, dziadkowie, mamusie, tatusiowie, synowie i córki, przyjaciele i sąsiedzi. To zajęcie w sam raz na zimowe wieczory. Wystarczy tylko dobrać odpowiedni zestaw puzzli i rozpocząć układanie. Taka wspólna zabawa może trwać nawet kilka dni, gdy np. układacie obraz z 2 tysięcy kawałków. Opracowały: Kamila Dębek, Martyna Kapica i Justyna Kozłowska Wywiad z Panią Alicją Bruszewską - emerytowaną nauczycielką SP w Zawadach
Niedawno przeprowadziliśmy wywiad z Panią Alicją Bruszewską - emerytowaną nauczycielką Szkoły Podstawowej w Zawadach. Zapraszamy do przeczytania!
Wywiad

Martyna Kapica: Jak wspomina Pani pracę w szkole i jaka była ówczesna młodzież? Pani Bruszewska: Praca w szkole była przyjemnością. Młodzież tak jak w każdym okresie jest różna. W większości zajmowaliśmy się utrzymaniem porządku w szkole i w parku, który przylegał do szkoły. Starsi uczniowie prowadzili dyżury z nauczycielami w szkole i wokół niej, ponieważ był to stary budynek, opalany drzewem, torfem i węglem. Młodzież chciała się uczyć, aby iść dalej do szkoły w mieście i w przyszłości podjąć tam pracę. W domu zostawał zazwyczaj syn , aby poprowadzić w dalszym ciągu gospodarstwo domowe rodziców. M.K.: Jak wyglądały mundurki szkolne? P.B.: Młodzież ubrana była w jednakowe fartuchy szkolne, czarne lub granatowe, z obowiązkowo białym kołnierzykiem. Przez pewien okres obowiązywały w szkole mundurki granatowe lub czarne z jednakowym wykrojem, ponieważ rodzice byli różnej zamożności i dlatego ubrania były jednolite. Od około 2000 roku wzrosła zamożność rodziców i od tego czasu rozluźniła się dyscyplina ubrań szkolnych. M.K.: Czy szkoła posiadała własną salę gimnastyczną? Gdzie ćwiczono na wychowaniu fizycznym? P.B.: W starym budynku nie było sali gimnastycznej. W szkole znajdowały się cztery większe klasy, dwie mniejsze oraz wąski mały korytarz, w którym była umieszczona jedna umywalka z zimną wodą, zakręcana na zimę, bo zamarzała. Ćwiczenia w okresie jesiennym i przy dobrej pogodzie odbywały się na boisku szkolnym. Zimą organizowano różne zawody: biegi, jazdę na

Wywiad

sankach i na łyżwach oraz kuligi z rodzicami w okresie ferii zimowych. Podobnie jak dziś każdy uczeń dostawał tzw. szklankę zimnego mleka. Od wiosny korzystano z boiska szkolnego. Największym marzeniem uczniów, rodziców i nauczycieli była nowa szkoła i prawdziwa sala gimnastyczna. Jednak pomimo trudnych warunków młodzież była wysportowana i zdrowa. M.K.: Czy dobrze wspomina Pani pracę w szkole? P.B.: Praca nauczyciela to zawód, który należy lubić i wypełniać z gorliwością. Nauczyciel powinien całym sercem poświęcić się swoim wychowankom, tworząc wraz z nimi jedną dużą rodzinę. Uczniowie zwracali się do nauczyciela przedmiotu lub wychowawcy z różnymi problemami, które wspólnie rozwiązywano i darzono siebie zaufaniem. Praca z uczniami i rodzicami trwała przez cały okrągły rok. W okresie wakacji młodzież wyjeżdżała na obozy wędrowne w różne części Polski i obozy harcerskie stałe. Ci uczniowie, którzy byli ze mną na obozach wędrownych, do dnia dzisiejszego często je wspominają. M.K.: Czy zawsze chciała Pani być nauczycielką? A może miała Pani jakieś inne marzenia? P.B.: Moi rodzice byli również nauczycielami i ich praca mnie fascynowała. Ukończyłam w tym kierunku pięcioletnie Liceum Pedagogiczne, kształcące młodych i chętnych do pracy pedagogicznej. Po liceum ukończyłam także Studium Nauczycielskie o kierunku wychowanie muzyczne, co znacznie ułatwiło mi kontakt i pracę z młodzieżą. Uczniowie znali wtedy bardzo dużo pieśni o różnej tematyce. W ciągu całego roku organizowano akademie szkolne przeplatane wierszami, pieśniami i inscenizacjami. M.K.: Jakiego lub jakich przedmiotów Pani uczyła? P.B.: Uczyłam przez 30 lat różnych przedmiotów: geografii, historii, chemii, zajęć praktycznochemicznych, wychowania fizycznego, biologii oraz wychowania muzycznego. M.K.: Wiemy, że prowadziła Pani harcerstwo… Jak to wyglądało? P.B.: W latach 80-tych młodzież skupiała się w różnych organizacjach. Najbardziej i najchętniej uczestniczyła w Zuchach – klas IIV i harcerstwie klas VVVIII. Zajęcia odbywały się pod opieką przygotowanych w tym kierunku drużynowych: zuchowych i harcerskich. Dwie godziny w tygodniu uczniowie bardzo chętnie korzystali z tych zajęć, gdyż poznawali historię Polski, uczyli się koleżeńskości i szacunku wobec starszych ludzi. M.K.: Jakiej rady udzieliłaby Pani młodzieży, która w przyszłości chciałaby podjąć pracę nauczyciela? P.B.: Chcąc zostać nauczycielem- wychowawcą młodego pokolenia, trzeba być człowiekiem mającym dużo cierpliwości, opanowania i zamiłowania do nauczania. Ponadto przyszły nauczyciel powinien umieć pracować z młodszym pokoleniem i być dla nich wzorem do naśladowania. M.K.: Dziękujemy serdecznie za rozmowę, wspomnienia związane z historią naszej szkoły oraz dobre rady. Życzymy Pani zdrowia i długich lat życia! Opracowały: Martyna Kapica & Aneta Mężyńska Wydarzenia na przełomie 1981-1983r.
*Co się wówczas wydarzyło? 13 grudnia 1981r. niezgodnie z Konstytucją PRLu, został wprowadzony stan nadzwyczajny na terenie całej Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Zawieszony 31
Felieton

grudnia 1982r., a zniesiony 22 lipca 1983r. W trakcie jego trwania z rąk milicji oraz SB zginęło kilkadziesiąt osób. Stan wojenny wprowadzono na mocy podjętej niejednogłośnie uchwały Rady Państwa z dn. 12grudnia 1981r. na polecenie Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego. *Jak wyglądało wprowadzenie stanu wojennego? 13 grudnia (noc z soboty na niedzielę) o godz. 0:00 oddziały ZOMO rozpoczęły ogólnokrajową akcję aresztowań działaczy opozycyjnych. Społeczeństwo dowiadywało się poprzez Polskie Radio i Telewizję Polską, w której Wojciech Jaruzelski ogłaszał słowami : „Uwaga, uwaga ogłaszam wprowadzenie stanu wojennego[…]” wyjątkowy stan. * Nowe rozporządzenia, zmiany, ustawy - Wprowadzono cenzurę korespondencji, a z biegiem czasu także telefoniczną. - Ograniczono możliwość przemieszczania się ustanawiając godzinę milicyjną (w

Felieton

początkowym czasie od 19:00, następnie od 22:00 do 6:00). - Zakazano zmiany miejsca pobytu bez uprzedniego zawiadomienia władz administracyjnych. - Wstrzymano wydawanie prasy poza dwiema gazetami urzędowymi: „Trybuna Ludu” oraz „Żołnierz Wolności”. - Czasowe zawieszenie zajęć w szkołach i na uczelniach wyższych. *Przyczyny wprowadzenia Stanu Wojennego Oficjalnym powodem była pogarszająca się sytuacja gospodarcza kraju, której przejawami były m.in. brak zapotrzebowania w sklepach i zagrożenie bezpieczeństwa energetycznego. Rzeczywistymi powodami były obawy reżimu komunistycznego przed utratą władzy, związane z utratą kontroli nad niezależnym ruchem związkowym, w szczególności Niezależnym Samorządnym Związkiem Zawodowym „Solidarność”. Kolejną przyczyną były walki różnych stronnictw w PZPR nie mogącym dojść do porozumienia w kwestii formy i zakresu ustroju polityczno- gospodarczego w PRLu. *Jak to było z tymi kartkami? Wprowadzenie stanu wojennego nie poprawiło niekorzystnej sytuacji gospodarczej w Polsce i nie usunęło oznak zapaści ekonomicznej kraju. Wprowadzono ogromne podwyżki cen (ok.. 241%), a zarobki zostały obniżone (o ok. 30%). Wobec coraz wyraźniejszych niedoborów na rynku, wprowadzono coraz więcej ograniczeń i poszerzano zakres reglamentacji. W życie weszły kratki uprawniające do zakupu wszelkich artykułów, począwszy na żywności, poprzez środki higieny, a skończywszy na odzieży. *Moda- zrób to sam Pozyskanie modnej kreacji nie było wcale takie łatwe. Reglamentacja na obuwie spotkała się ze szczególnym sprzeciwem społeczeństwa. Dla kobiet jedynym wyjściem były przymusowe „przeróbki” i samo szycie. Męskie koszule stawały się „modnymi” sukienkami, bluzkami czy śpioszkami dla najmłodszych. Zakupiony materiał, z czego potem powstawała odzież, miały służyć całej rodzinie. Studenci chcąc sprzeciwić się ówczesnej polityce zapuszczali brody, nosili półdługie włosy i okulary, ubierali się w stylu wojskowym. Skórzana, czarna kurtka, dżinsy, arafatka czy piękne pantofle stanowiły szczyt marzeń młodzieży. Katarzyna Targońska IIIa Przedstawiamy fragment nowej książki uczennicy naszej szkoły: Agnieszka Łaska - "Mroczny Znak"

Fragment książki Agnieszki Łaskiej

Nowa powieść pt. ,,Mroczny Znak’’ jest bardziej mroczna i o dojrzalszej tematyce niż moja poprzednia książka. Głównymi wątkami w niej są przede wszystkim: miłość dwojga nastolatków pochodzących z dwóch różnych światów i ciągłe tajemnice, które trzymają czytelnika w nieustannym napięciu. W utworze zostały przedstawione momenty, z którymi możemy spotkać się w realnym świecie. Każdy na pewno znajdzie taką sytuację w książce, z którą mógłby się utożsamić i odnaleźć w niej cząstkę siebie. Opis fabuły: Główna bohaterka - Sandra Homst, zwyczajna nastolatka z wieloma problemami, prowadzi samotne życie bez rodziców. Wychowuje ją babcia, wspierają przyjaciółki i opiekuje się nią jej pies. Wszystko wydaje się być normalne aż do pojawienia się na jej ramieniu pewnego Znaku. Od tego momentu zaczynają dziać się różne złe rzeczy... Fragment Obudził mnie dziwny chłód. Czułam, jak jest mi zimno. Otworzyłam powoli oczy. Wszędzie panowała szarość. Znajdowałam się w samochodzie. Szyby były zamglone i nic nie było przez nie widać. Przetarłam oczy i dotknęłam oszronionego koca pod którym leżałam. Pojawiły się na nim kropelki szronu. Dziwne. Rozejrzałam się dookoła siebie. Artura nie było. Czyżby gdzieś wyszedł? Ostatnio zasnęłam w jego ramionach. Chyba zaniósł mnie do samochodu i przykrył kocem. Dotknęłam ręką zamglonej szyby i przetarłam ją. Po ziemi snuła się szara mgła, przez drzewa nie przebijał się ani jeden promień słoneczny. Mgła w lato? Coś jest nie tak. Gdzie jest Artur? Chwyciłam za klamkę. Drzwi były zamknięte. Co jest? Spróbowałam jeszcze raz, szarpnęłam za klamkę od drzwi.

Fragment książki Agnieszki Łaskiej

- Artur! – krzyczałam zachrypniętym głosem. – Artur! Nagle coś z nadludzką siłą wyrwało drzwi. Gwałtownie odskoczyłam na siedzenie kierowcy. Serce mało co nie wyskoczyło mi z klatki piersiowej kiedy zobaczyłam wysokiego mężczyznę z czerwonymi oczami. - Wampir! - Tylko tyle zdążyłam pomyśleć. Uśmiechnął się łobuzersko i złapał mnie za kostkę. Pociągnął w swoją stronę tak nagle i mocno, że świat momentalnie zawirował. Wypadłam z samochodu i uderzyłam o twardą, mokrą ziemię. Płuca zabolały okropnie. Ciężko łapałam powietrze. W miarę swoich możliwości odwróciłam się szybko do napastnika, który już zmierzał do mnie pewnym krokiem. - Czego ode mnie chcesz? – krzyknęłam odważnie. - Ja? – zdziwił się wielce. – Ja niczego nie chcę od ciebie, ale moja pani owszem. Nagle ktoś złapał mnie z tyłu. Kątem oka dostrzegłam drugiego mężczyznę. Podobnego do pierwszego tylko, że ten miał wytatuowane pół twarzy i pozostałe całe ramię. - Puszczaj! – krzyknęłam i zaczęłam kopać go nogami, gdyż uniósł mnie aż na wysokość swoich ramion. Ale on ani drgnął. Znajdowałam się teraz metr nad ziemię. – Słyszałeś?! Puszczaj mnie! - Jak sobie życzysz. Nagle obrócił mnie w stronę samochodu i rzucił. Teraz moje płuca paliły mnie jak cholera. Powietrze zatrzymało się gwałtownie, ciężko dyszałam. Odbiłam się od maski auta i padłam na mokrą trawę, która była naprawdę lodowata. Poczułam, jak coś spływa mi z nosa. Dotknęła ręką twarzy i zobaczyłam krew. Obróciłam oczy w stronę napastników, którzy stali teraz naprzeciw mnie. Uśmiechali się dumnie. Czego oni ode mnie chcą? - pomyślałam. - Słaba jesteś – stwierdził pierwszy i przykucnął przy mnie – Po co jesteś potrzebna naszej pani? Przekręcił głowę na bok i zmarszczył brwi. Złapał mnie za ramię i podniósł jedną ręką na nogi. Przyciągnął do siebie i oderwał kawałek swetra. Ukazał się mój Znak, a ja nie wiedziałam, czy to sen czy rzeczywistość. - Proszę, proszę... – odezwał się ten wytatuowany. – Czyżby przypadek pół-wampira? Spojrzał prosto w moje oczy, a ja miałam ochotę zwinąć się w kłębek, żeby nikt mnie już nie znalazł. - Hmm… Ciekawe – odezwał się ten pierwszy. – Julek nie uważasz, że nasza pani ma złe zamiary? Julek? Taki masywny facet, na dodatek wytatuowany, a nazywa się Julek? Serio, przynajmniej umrę z poczuciem humoru. No to fajnie. Zostałam przyciśnięta jeszcze mocniej do samochodu. Ręce napastnika zacisnęły się na mojej szyi... Zachęcamy do przeczytania całości książki, która prawdopodobnie ukaże się w najbliższym czasie.







Zasady dobrej komunikacji
Komunikacja interpersonalna dotyczy wymiany informacji pomiędzy dwiema osobami (komunikacja z samym sobą nosi nazwę intrapersonalnej) i odbywa się ona na dwóch
Komunikacja międzyludzka

płaszczyznach : werbalnej – opartej na słowach, a w jej ramach mieści się treść oraz sposób jej wypowiadania (płynność mowy, akcent) niewerbalnej – opartej się na wielu rozmaitych czynnikach takich jak gesty, mimika, budowa i postawa ciała, powierzchowność (ubiór, makijaż) i inne. W poprawnej interpretacji na pewno pomoże nam: • analiza gestykulacji oraz innych komponentów mowy niewerbalnej, • utrzymywanie kontaktu wzrokowego z rozmówcą, • sprzężenie zwrotne w mowie werbalnej jak i niewerbalnej (kiwanie glową, potakiwanie). • mówienie o własnych uczuciach wynikających np. z jakiegoś wcześniejszego zachowania Odbiorcy, • unikanie osądzania i zwrotów „Ty”, gdyż sugerują one atakowanie rozmówcy. • odpowiednie intonowanie głosu, który wówczas wskaże najważniejsze treści wypowiedzi oraz uczyni ją mniej monotonną • dbanie o szacunek dla rozmówcy, nieprzerywaniu mu wypowiedzi, a także robienie krótkich przerw między jednym a drugim komunikatem. Mów o zachowaniu danej osoby, nie o samej osobie, np. powiedz raczej, że ktoś "dużo mówił na spotkaniu", a nie że "jest gadułą". Skup się na spostrzeżeniach, a nie wyciągaj wniosków. Dokonuj opisu a nie ocen. Ocena odwołuje się bowiem do wartościowania, a opisywanie to proces zdawania sobie sprawy z tego, co się dzieje. Opisuj zachowanie w kategoriach "mniej lub bardziej", a nie "tak lub nie". Skup się na zachowaniach w odniesieniu do szczególnej sytuacji, najlepiej do "tu i teraz", a nie na zachowaniach w ogóle. Dziel się informacjami i pomysłami, a nie dawaj rad. Pozwalasz w ten sposób decydować drugiej osobie jak użyje twoich pomysłów i informacji w danej sytuacji i danym czasie. Szanuj swojego rozmówcę! Skupiaj na nim swoją uwagę.

Komunikacja międzyludzka

Ogranicz się do tej ilości informacji, którą osoba może spożytkować, a nie do tej, którą chciałbyś przekazać. Dziel się osobistymi uwagami w stosownym momencie - uważaj na miejsce i czas. Myśl o tym, co zostało powiedziane a nie o tym, dlaczego. Mów wprost do danej osoby, a nie o niej. Należy zwracać się do osoby, której ma się coś do powiedzenia, a nie mówić o niej w jej obecności. Mów o sobie, a nie o innych. Używając wypowiedzi "Ja" pozwalasz poznać drugiej osobie jak ty czujesz się w konkretnej sytuacji lub w kontakcie z daną osobą. Używaj pierwszej osoby liczy pojedynczej, zamiast form bezosobowych. Gdy wyrażasz swoje zdanie, opinię, zaznacz, że to Twoje zdani (np. według mnie ...). Bierz odpowiedzialność za to, co mówisz. Skoncentruj się na tym, co mówi druga osoba i daj jej poznać, że słuchasz tego co mówi. Bądź zwrócony w kierunku mówiącego. Utrzymuj kontakt wzrokowy, który zwykle jest wyrazem zainteresowania. Zachowaj rozluźnioną i "otwartą" postawę ciała bez np. zakładania rąk, zaciskania pięści. Pozycja fizyczna osoby mówiącej i osoby przyjmującej informacje, powinna być na tym samym poziomie. Nie wykorzystuj czasu wypowiedzi partnera do przygotowania własnej wypowiedzi. Aby upewnić się, czy dobrze rozumiesz rozmówcę stosuj parafrazę, tj. powtórzenie, streszczenie własnymi słowami tego, co mówił nadawca. Odzwierciedlaj uczucia drugiej osoby, staraj się zrozumieć, co to dla niej znaczy, co ona przeżywa mówiąc np. "Wydaje mi się, że to cię złości..." . Zadawaj przede wszystkim pytania otwarte, wymagające dłuższej odpowiedzi. Proś o wyjaśnienie tego, co jest dla ciebie niejasne i niezrozumiałe. Z.R. „ (…) żeby tylko było kurde…”
Wulgaryzm jest niczym innym jak wyrażeniem, zwrotem, określanym przez użytkowników danego języka jako niewłaściwy, niepoprawny, nieprzyzwoity. Dlaczego używamy „brzydkich” słów? Czy są sytuacje w jakich można uzasadnić posługiwanie się wulgaryzmami? Czy problem ten obecny jest w naszej szkole?
STOP wulgaryzmom

Przekonajmy się. W naszej szkole nauczyciele często zwracają uczniom uwagę na to, że stosowanie „podwórkowej łaciny” nie przystoi młodym ludziom. Spotyka się to z różną reakcją uczniów – od zrozumienia i poprawy do lekceważenia i obojętności. Ludzie uczą się przekleństw już od najmłodszych lat. Słyszą je w telewizji, w domu i od znajomych. Uważają, że skoro tak wiele osób używa wulgaryzmów, to oni również mają przyzwolenie na ich stosowanie. Współczesna młodzież wyraża się wulgarnie także po to, by zwrócić na siebie uwagę, okazać swój bunt, opór, zaszpanować. Słowa rodziców „Jak ty się wyrażasz!?” wywołują chęć postąpienia na złość, zakaz kusi, by go złamać. Jednak powinniśmy pamiętać o tym, że używanie wulgaryzmów nie jest konieczne, aby wyrazić swoje uczucia, poglądy czy pragnienia. Można przecież porozmawiać spokojnie – taka forma komunikacji przyniesie lepsze efekty niż wrzaski i przekleństwa. Postarajmy się więc ograniczyć stosowanie wulgaryzmów do minimum… dla siebie… dla innych. Opracowała: Ewa Maliszewska Rozmowy z p. Anną Chańko - pedagogiem szkolnym

Oczyma gimnazjalisty

„Jakiś czas temu, przy przedszkolu pracowała grupa budowlańców. Panowie nie stronili od ciętych ripost wypowiadanych głośno i nie sposób ukryć, że wulgarne słowa stanowiły dla nich formę interpunkcji. Zamiast wykrzyknika czy przecinka, leciały różne nieprzyjemne hasła. Było lato, więc okna przedszkola były otwarte, a dzieci słuchały rozmów panów. Co było później? Nie trudno się domyśleć, że maluchy chwaliły się nowo nabytym słownictwem swoim rodzicom. Jak dzieci szybko się uczą! Szkoda, że nie zawsze tego, co trzeba..." Naukowo: „W polskim społeczeństwie, wulgaryzmy pełnią różnorakie funkcje. Dla jednych stanowią po prostu przerywnik w zdaniu, innym pomagają w rozładowaniu nagromadzonych emocji, jeszcze inni nie potrafią rozmawiać bez używania przekleństw, gdyż są one powszechnie stosowane w grupach, w których dani ludzie funkcjonują, a wykorzystywanie ich w mowie potocznej jest normą…”

Nasza redakcja

Nic dwa razy Nic dwa raz się nie zdarza i nie zdarzy. Z tej przyczyny zrodziliśmy sie bez wprawy i pomrzemy bez rutyny. Choćbyśmy uczniami byli najtępszymi w szkole świata nie będziemy repetować żadnej zimy ani lata. Żaden dzień się nie powtórzy, nie ma dwóch tych samych nocy, dwóch tych samych pocałunków, dwóch jednakich spojrzeń w oczy. W.Szymborska Skład naszej redakcji: Kamila Dębek kl. IIIa Aneta Mężyńska kl. IIIa Martyna Kapica kl. IIIa Justyna Kozłowska kl. IIIa Ewa Maliszewska kl. IIIb Ewelina Krzewska kl. IIIb Daniel Czarnowski kl. IIIb Krystian Wądołowski kl. IIIb Opiekun: Pani Maria Piotrowska Gazetka szkolna nr 3 zredagowana została podczas dziennikarskich zajęć rozwojowych z języka polskiego w ramach projektu "Nauka kluczem do sukcesu". Zawady, luty/marzec 2015