Musisz zainstalować flash player pobierz instalator












OD REDAKCJI: Nie ma co się bać! Nie jest to numer przesycony walentynkowymi "love story", aczkolwiek ten temat też poruszamy ;) Nasza Redakcja przedstawia wydanie, w którym znajdziecie ciekawostki muzyczne, sportowe... nie zabraknie również bardzo ważnego wątku historycznego oraz artykułu do autorefleksji ;) Bardzo gorąco zachęcamy do czytania! Karolina Bielecka SKŁAD:

CO W NUMERZE...? Uwaga! Czarny Kot!..........4 Mela Koteluk...................6 Muzyka- odskocznia..........8 70. Rocznica wyzwolenia obozu w Auschwitz..........10 Święto Zakochanych........12 Kolejne Mistrzostwa z sukcesami...................14 Ciekawie... Nie tylko w Europie!.....................16

OPIEKUN: prof. Jarosław Zabielski REDAKTOR NACZELNY: Karolina Bielecka DZIENNIKARZE: Daria Siejka Ewelina Garbarczyk Weronika Mądra Aleksanda Boryń Dorota Urawska Szymon Świątek Karolina Bielecka KOREKTA: Marlena Proczek Anna Pawlak Iza Kander Ewelina Kołaczek Magdalena Jarzyna SKŁAD: Karolina Bielecka Uwaga! Czarny kot! Weronika Mądra

"Kto z nas nie słyszał o tym, że czarny kot albo liczba 13 są pechowe? Lub o tym, że trzymanie kciuków przynosi szczęście?"

Na pewno wszyscy w swoim życiu wiele razy zetknęli się z takimi, czy innymi przesądami. Kto z nas nie słyszał o tym, że czarny kot albo liczba 13 są pechowe? Lub o tym, że trzymanie kciuków przynosi szczęście? Niektórzy owszem, są bardzo przesądni. Nigdy nie wstają z łóżka lewą nogą, szczególnie, kiedy tego dnia czeka ich coś ważnego, np. klasówka z matematyki. Inni nie są przesądni w ogóle- zupełnie nie obchodzą ich kolory kotów, które spotykają, nie martwią się tym, że właśnie przeszli pod drabiną, zobaczyli zakonnicę albo zbili lusterko. Jest jeszcze jedna grupa ludzi (ta jest chyba najliczniejsza). Osoby zaliczające się do niej, twierdzą, że nie są przesądni, ale w rzeczywistości bardzo często praktykują takie czynności. Tak na wszelki wypadek. Oprócz „codziennych” przesądów jest jeszcze mnóstwo dziwnych praktyk i wierzeń, które należy stosować w ważnych momentach swojego życia, takich jak studniówka, matura, ślub, czy narodziny dziecka. Przywiąż dziecku czerwoną wstążkę do rączki, jeśli ślub, to tylko w miesiącu z literą „r” w nazwie, a przed maturą pod żadnym pozorem nie obcinaj włosów! Po co to wszystko robimy? Zapewne po to, żeby nie kusić losu… Dlaczego, jeżeli drogę przebiegnie " (...) jednym słowem mamy zepsuty humor do końca dnia, a winą obarczamy niczego nieświadomego kota"
nam czarny kot, to oznacza, że będziemy mieli pecha? A jaka byłaby różnica, gdyby ten kot miał rude futerko? Kot, ani inne zwierzę nie ma najmniejszego wpływu na nasze powodzenie, czy niepowodzenie w danym dniu. Wpływać na to może jedynie nasza psychika. Jeżeli wierzymy w przesądy,


zobaczywszy czarnego kota od razu nastawiamy się negatywnie. Uważamy, że już nic nam się nie uda. Jednym słowem mamy zepsuty humor do końca dnia, a winą obarczamy niczego nieświadomego kota. Wydaje mi się, że na naszą wiarę w przesądy często wpływają zbiegi okoliczności. Jasne! - może zdarzyć się tak, że w piątek trzynastego spotka nas coś przykrego. Oj!  - zapamiętamy to bardzo dobrze i będziemy wierzyli, że taka data w kalendarzu przynosi pecha i w te dni najlepiej nie ruszać się z łóżka. Jednak kiedy w piątek trzynastego coś nam się uda, będziemy mieli świetny humor - większość nie będzie tego pamiętała. A przecież to jest dzień jak każdy inny! Na pewno w takie dni nie jesteśmy z góry skazani na niepowodzenie. Same przesądne praktyki, takie jak zaciskanie kciuków aż staną się sine lub głośne i teatralne plucie przez lewe ramię rzeczywiście nam nie pomagają - mogą tylko działać na naszą podświadomość. Jeżeli wiemy, że gdzieś daleko ktoś nam kibicuje - być może jesteśmy spokojniejsi, bardziej wierzymy w siebie, potrafimy opanować emocje. Nie ważne, jakie mamy zdanie na temat przesądów i czy w nie wierzymy. Chcemy, czy nie przesądy towarzyszą ludziom od wieków i pewnie nigdy nie znikną. Mela Koteluk



Ewelina Garbarczyk Przygodę z muzyką zaczęła w wieku 16 lat, choć jak mówi już wcześniej miała skłonności do totalnego zakochiwania się w muzyce. Za jej pierwszy większy sukces sceniczny można uznać zdobycie II miejsca w VI edycji konkursu "Pamiętajmy o Osieckiej". W przeszłosci śpiewała w chórkach u Scorpions i Gaby Kulki. Ponadto jest inicjatorką akcji na rzecz żywego grania i wspierania koncertów pt. "Nie bądź dźwiękoszczelny. Wspierajmy żywą muzykę". Na debiutanckim albumie "Spadochron" wydanym w 2012r. znalazły się takie utwory jak Melodia Ulotna i Wolna, które szybko zdobyły serca słuchaczy. Płyta ta przyczyniła się do zdobycia w 2013r. dwóch Fryderyków w kategoriach Artysta Roku i Debiut Roku. Kolejnym wielkim sukcesem okazała się druga płyta pt. "Migracje", która tak jak i poprzednia, pokryła się platyną. Piosenki "Fastrygi" i "Żurawie" szybko znalazły się na pierwszych miejscach list przebojów, m.in. Polskiego Radia



Trójki. Za swoim imieniem i nazwiskiem kryje cały zespół składający się z sześciu osób. Swoją muzykę klasyfikują jako dream pop czyli jak mówi Mela ''niesterylne podejście do dźwięków, dużo powietrza w muzyce, słodkogorzkie linie melodyczne i duże przywiązanie do tekstów, często introspektywnych". Czy jednak muzyka, którą tworzą, trafia do każdego? "Nie zależy mi, aby trafić do każdego. Szczęściem dla mnie będzie, jeśli uda się zbudować taką publiczność, takich odbiorców, którzy będą chcieli wniknąć w te teksty" - mówi Mela w jednym z wywiadów. Miejmy nadzieję, że Mela Koteluk pozostanie wierna swojemu stylowi i dalej będzie cieszyć nasze uszy wyjątkowym głosem i niezwykłymi tekstami. "Nie zależy mi aby trafić do każdego. Szczęściem dla mnie będzie, jeśli uda się zbudować taką publiczność, takich odbiorców, którzy będą chcieli wniknąć w te teksty" Muzyka - odskocznia



Dorota Urawska&Daria Siejka Witajcie po feriach! Wszystko zleciało bardzo szybko. Najpierw przerwa świąteczna, potem studniówka… Ale nie załamujmy się! Będą jeszcze momenty w szkole, z których na pewno będziemy zadowoleni. Miejmy przynajmniej taką nadzieję. Dzisiaj podejmiemy temat dotyczący muzyki. To chyba dość przyjemna rzecz. I zdaje się, że dla każdego. Chyba wszyscy lubimy czasami odskoczyć od rzeczywistości. Tak chociaż na chwilę, aby tylko nie myśleć o tym, jak trudny sprawdzian nas jutro czeka. Teraz pytanie, jakiej muzyki słucha młodzież? Pytając się swoich rówieśników, najwięcej odpowiedzi padło na reggae. A jak było z innymi gatunkami? Z faktu, że reggae wypadło najlepiej na tle pozostałych gatunków muzycznych (o czym świadczą wyniki badań) wybieranych przez młodzież, zajmiemy się tak w skrócie jego tematem. Reggae to styl we współczesnej muzyce rozrywkowej. Stanowi najbardziej charakterystyczny gatunek muzyki jamajskiej. Światowy rozgłos zyskało dzięki twórczości Boba Marleya. Coś charakterystycznego dla Rastamanów! Rastafarianie w swoim ubiorze eksponują trzy kolory. Zielony - ziemia, ląd Afrykański Żółty - oznacza złoto zagarnięte przez kolonistów.



Czerwony - krew, która została przelana podczas walk z najeźdźcą. Rasta głęboko wierzą, iż dready są wyrazem oddania Bogu i przytaczają wiele cytatów z Biblii świadczących o tym, iż to JAH chce aby jego ludzie odróżniali się od reszty. W początkach istnienia ruchu Rasta, pierwsi jej wyznawcy żyli w odosobnieniu. Toteż wśród obcych uchodzili za niebezpiecznych, budzących strach. Stąd wzięło się jedno z wielu określeń dreadów - dread  straszny. Największa legenda reggae na świecie - Bob Marley wyrósł w świecie uprzedzeń rasowych. Jego ojciec był biały, a matka czarna. Nigdy do końca nie utożsamiał się z żadną z tych ras. Nigdy nie znał swojego ojca. Pierwsze kontakty Boba Marley’a z muzyką to słuchanie radia. Spędzał tak każdą wolną chwilę. Jego pierwszy zespół Wailersi powstał około roku 1963. Muzyka i religia zaczęły odgrywać ważną rolę w jego życiu. Były jego życiem. Dla Marley’a wszystko dookoła było religią, również słowo było religią. Rastaman szanuje każdą ludzką religię, ale wie, że nie ma religii. Religia jest wojną, polem bitwy. Marley uważał, że to sam Bóg uczynił go muzykiem. Wcześniej był spawaczem. Muzyka była jego powołaniem. Muzykę zawsze inspirowały jego przekonania i wiedza oraz sposób, w jaki dochodził do arkanów tej wiedzy. Muzyka reggae to muzyka o sobie samym. To własna historia - o swojej przeszłości i przyszłości. 70. Rocznica wyzwolenia obozu w Auschwitz
"Ja nie byłam człowiekiem... Ja byłam tylko numerem"  Emilia Figacz


Obóz Auschwitz–Birkenał został stworzony przez Niemców na przedmieściach Oświęcimia ze względu na powiekszającą się liczbę więzniów. Przez pierwsze dwa lata większość stanowili Polacy. Pierwszy transport aresztownych odbył się 14 czerwca 1940 roku. Wtedy 728 meżczyzn ogolono, zdezynfekowano oraz ponumerowano. Jeden z ocalałych, w wywiadzie do pewniej gazety wspomniał słowa kierownika obozu wypowiedziane pierwszego dnia pobytu „Jesteśmy w obozie koncentracyjnym. A ten obóz koncentracyjny nazywa się Auschwitz. Tu się żyje trzy miesiace, a wyjście jest jedno – przez komin.” Przez całe istnienie obozu zagłady zagazowano ponad milion Żydów, zamordowano 75 tys. Polaków oraz około 20 tys. Romów. Hitlerowcy nie potrzebowali powodu do zabijania. Często pozbawiali życia więzniów, ponieważ nie mieli humoru. Wielu zmarło z głodu, zimna, pracy ponad siły. W tym roku obchodzona jest 70 rocznica wyzwolenia obozu w Auschwitz, największej zbrodni XX wieku. Ukraińscy żołnierze, którzy brali udział w wyzwoleniu obozu, gdy ujrzeli to mjejsce byli w szoku. Niedowierzanie, strach to uczucia, które im towarzyszyły, gdy patrzyli na drut kolczasty dookoła obozu. W myślach nasuwało im się

”Wiele jeszcze zostało do zrobienia (...) To  co było przedtem, nie wróci, ale czas po Zagładzie nigdy już nie będzie czasem błogiej niewinności. Tego Miejsca, jako sumienia Europy i Świata, nie będzie już nigdy można ominąć (...) Ta ziemia nosi w sobie krzyk ofiar. I go nie skryje. Tego jestem pewien”. Piotr Cywiński, dyrektor Państwowego Muzeum AuschwitzBirkenau

pytanie, które także my teraz zadajemy: Dlaczego!? Jeden z żołnierzy powiedział: „Nie byliśmy przygotowani na to, co zobaczymy. Trochę słyszałem o obozach, ale niewiele o nich wiedziałem. Teraz miałem się dowiedzieć (…). Przed nami leżały ludzkie ciała ułożone jak kłody drewna. Martwe, nagie, poprzekładane warstwami (…). Dalej było przejście i następny stos, i znów przejście, i znów stos. Ci ludzie umarli z głodu, to były kości pokryte skórą. Niektórzy mieli otwarte oczy. Pamiętam, że zdołałem jedynie wykrztusić: Jezu Chryste”. Obóz Auschwitz stał się dla świata symbolem terroru i ludobójstwa. Dziś, w miejscu obozu znajduje się muzem. Miejsce Pamięci Auschwitz to nie tylko rozległy teren i autentyczne poobozowe bloki, baraki, wieże strażnicze, ale także dziesiątki tysięcy przedmiotów o szczególnym charakterze, wymowie i symboliczne. To przede wszystkim osobiste rzeczy przywiezione przez deportowanych i odnalezione po wyzwoleniu na terenie obozu. Stanowią one unikatowy zbiór przedmiotów związanych z cierpieniem ludzi przywiezionych do Auschwitz bezpośrednio na zagładę, jak i tych, których Niemcy zmusili do niewolniczej pracy. Świadczą one o prymitywnych warunkach mieszkalnych i higienicznych, głodzie, ale także o próbach zachowania człowieczeństwa za drutami Auschwitz. Święto
Zakochanych Karolina Bielecka


Taką definicję podpowiada Wikipedia po wpisaniu w wyszukiwarkę hasła „Walentynki”. Jak to się mówi: każda okazja do świętowania jest dobra. Niektórzy jednak z przekąsem dodają, że w tym dniu świętują również murarze, którzy z zawodu walą tynki. Oczywiście nie chodzi w tym miejscu o składanie życzeń murarzom 14 lutego, ale o zastanowienie się nad sensem tego dnia. W Walentynki zewsząd otaczają nas serduszka, miłosne wierszyki o mniej lub bardziej mądrej treści i latający Kupidyn z miłosnymi strzałami. Są to oznaki, symbole miłości proponowane przez współczesny świat. I tu pojawia się pytanie… I już? To jest to, co sprawia chociaż w małym stopniu, że ludzie kochając się starzeją się razem i są ze sobą aż do śmierci? Każdy człowiek ma potrzebę kochania i bycia kochanym.



Szuka więc miłości, może początkowo w tym co proponuje świat i otoczenie, jednak z czasem zacznie odczuwać pustkę i pragnienie prawdziwej Miłości... Nie tej z 14 lutego, ale tej silniejszej, która wystarcza na całe życie. Z okazji Święta Zakochanych życzę więc każdemu, by Walentynki były tylko miłą tradycją, a Miłość zjawiskiem codziennym :) Kolejne Mistrzostwa Świata z sukcesami Szymon Świątek



Niedawno zostały zakończone Mistrzostwa Świata w Piłce Ręcznej Mężczyzn. W tym roku organizację turnieju powierzono Katarczykom. Na te zawody udała się także nasza reprezentacja. Po pierwszym meczu nasze humory i humory naszych zawodników nie były zbyt dobre, ponieważ przegraliśmy z Niemcami. Na szczęście ten mecz tylko zmobilizował biało- czerwonych i trzy kolejne mecze zakończyły się wynikiem dla nas korzystnym. Oczywiście wśród tych meczów nie zabrakło horrorów. Mecze z Rosją i Argentyną zakończyły się tylko jednobramkową przewagą naszych szczypiornistów. W ostatnim meczu grupy D Polska uległa jednak Danii i fazę grupową zakończyliśmy na trzecim, jeszcze premiowanym awansem, miejscu. W pierwszym meczu fazy pucharowej przeciwnikiem naszej reprezentacji była Szwecja. Po zaciętym meczu ostatecznie górą byli Polacy i zwyciężyli 24:20. Następnym rywalem Polaków była, mogłaby się wydawać, rewelacyjna Chorwacja. Mało kto się spodziewał, że będziemy mieli w tym meczu jakiekolwiek szanse. Jednak nasi reprezentanci zafudowali nam kolejny mecz pełen emocji i po świetnej końcówce meczu wygraliśmy z Chorwatami 24:22. Ten mecz naostrzył apetyty naszych zawodników na medal. Ale przeszkodą nie



do przejścia okazała się reprezentacja gospodarzy turnieju. Z pomocą sędziów Katarczycy pokonali Polaków 31:29. Naszym szczypiornistom została tylko walka o brąz. Mecz z Hiszpanami był niezwykle emocjonujący. Na jakieś 10 minut przed końcem spotkania przegrywaliśmy z byłymi mistrzami świata 22:18. Prawie wszyscy pogodziliśmy się z porażką. Ale wtedy nastąpił przebłysk w naszej reprezentacji, która rozpoczęła pościg za Hiszpanami. Dzięki temu i świetnej dyspozycji Michała Szyby, który rzucił w ostatniej sekundzie spotkania bramkę wyrównującą, doprowadziliśmy do dogrywki. Tam lepszą i większą przytomnością umysłu wykazali się nasi zawodnicy i po ostatnim gwizdku to Polacy cieszyli się z medalu. Nasza reprezentacja rozegrała kilka świetnych meczy, a nasz obrotowy, Bartosz Jurecki, został wybrany najlepszym obrotowym mistrzostw. Ciekawie...



nie tylko w Europie! Aleksandra Boryń Od 17 stycznia do 8 lutego odbyła się 30 edycja turnieju o mistrzostwo Afryki w piłce nożnej. Po małym zamieszaniu gospodarzem rozgrywek została Gwinea Równikowa. W wydarzeniu wzięło udział 16 drużyn, które zostały podzielone na 4 grupy. Gospodarze przegrywając z Demokratyczną Republiką Konga zapewnili sobie 4 miejsce. W finale była bardzo zacięta gra, dlatego o wyniku przesądziły rzuty karne. W ostateczności Mistrzem Afryki zostało Wybrzeże Kości Słoniowej. Najlepszym strzelcem został zawodnik Ghany, André Ayew. To był bardzo wyrównany i emocjonujący turniej.