Musisz zainstalować flash player pobierz instalator










Na Kawie

"Dobre relacje interpersonalne sprawiają, że nasze życie nabiera wartości, a te niesatysfakcjonujące nas – powodują frustrację, stresy, generują konflikty, Porozumienie się z drugim człowiekiem jest niezbędne do życia społecznego, a brak umiejętności interpersonalnych to niewątpliwie jeden z najważniejszych deficytów współczesności" 28 października 2013 roku, pracownicy M – GBP wzięli udział w szkoleniu w zakresie komunikacji interpersonalnej pt. "Umiejętności komunikacyjne i atrakcyjność interpersonalna we współczesnej bibliotece". Szkolenie w formie prelekcji z prezentacją multimedialną oraz elementami interaktywnymi przeprowadziła Pani dr Małgorzata Iwanowicz. Szkolenie było sposobem na zdobycie kwalifikacji komunikacyjnych pozwalających na dobre komunikowanie się w miejscu pracy a dla użytkowników biblioteki stać się bardziej atrakcyjnym partnerem w codziennych interakcjach. Celem szkolenia było zdobycie przez bibliotekarzy nowych umiejętności i poszerzenie wiedzy z komunikacji i kontaktów interpersonalnych, zwiększenie samoświadomości na temat własnej mentalności, stylu komunikowania się oraz barier komunikacyjnych. Pracownicy poznali podstawy w zakresie efektywnej i skutecznej komunikacji interpersonalnej w miejscu pracy – bibliotece, a także praktycznych sposobów zwiększenia własnej skuteczności w porozumiewaniu się. Tekst, Fot., M - GBP "ŚWIAT DIABŁA"

Na Kawie

Kolejne spotkanie DKK poświęcone było książce naczelnego prowokatora rosyjskiej literatury Wiktora Jerofiejewa. „Świat diabła” to zbiór esejów, felietonów i opowiadań, które za punkt wyjścia obierają podróże autora po całym świecie. Z charakterystycznym dla siebie humorem opisuje m.in. sekrety chińskiego masażu, świątynię kawioru w Niemczech, muzeum pornografii w Holandii, wytwórnię whisky w Szkocji i wódki na Ałtaju. Ale "Świat diabła" to także lapidarne, a zarazem wnikliwe i błyskotliwe analizy polityczne i społeczne. Inteligencja i zmysł obserwacji autora pozwalają ocenić, co dzieje się na Krymie, w Abchazji, a także w Polsce. Esej „Trzy Polski” zawiera wszystkie najlepsze cechy pisarstwa Jerofiejewa – jest kontrowersyjny, lekko sprośny, zgryźliwy, a pod warstwą dowcipu kryje poważne pytania. I – przede wszystkim – jest nieoczywisty. Polska widziana oczami Jerofiejewa to kobieta pytająca „Am I sexy?”. Takie pytanie, zdaniem autora, zadają trzy rodzaje kobiet – podlotki, prostytutki i damy w sile wieku. Polska bycie wesołym podlotkiem ma już za sobą, okres moralnej rozpusty, zachłyśnięcia się wolnością, konsumpcją i mitycznym Zachodem też jest już przeszłością. Polska jest teraz kobietą usiłującą zachować dawny powab, co jest niezwykle trudne w obecnej rzeczywistości. Uczestnicy spotkania uznali, że choć lektura nie okazała się wielką katuszą, to nazwanie jej przyjemnością byłoby jednak znaczącym przekłamaniem i nie wszystkim ten rodzaj literatury odpowiadał. Tekst, M - GBP Wszystkich zainteresowanych serdecznie zapraszamy na kolejne spotkanie, które odbędzie się 26 listopada (wtorek) 2013r. o godz. 18.00. Biblioteka zapewnia dostęp do wybranych książek, które będą omawiane na kolejnych spotkaniach.

Na Kawie

TRZEBIENIE BIBLIOTEK Mamy w Polsce ok. 30 tys. rozmaitych bibliotek, co w porównaniu z zagranicą nie jest liczbą wygórowaną. Nasze biblioteki są zresztą zwykle pięć sześć razy mniejsze niż zachodnie. W porównaniu z tym, jak inne kraje Unii wspomagają biblioteki, nasze działania przypominają jedzenie zupy widelcem. Wspólnym wysiłkiem posłów, resortu kultury oraz samorządów usunięto z ustawy o bibliotekach zakaz łączenia bibliotek publicznych z czymkolwiek. A był on tam, bo wcześniej przez połączenie skasowano 1,5 tys. bibliotek. Słowo likwidacja w odniesieniu do bibliotek zazwyczaj nie pada. W użyciu są eufemizmy – łączenie albo racjonalizacja. Stan niechęci Biblioteki wymyślono po to, żeby (niemal) każdy potrzebujący miał dostęp do treści mądrych, kształcących oraz rozrywkowych – i nie musiał za nie płacić. Koszty przerzucono na wszystkich, bo wszyscy mają pożytek z ludzi myślących, wykształconych i zrelaksowanych. Bez tego nie ma rozwoju. Pomysł, z grubsza biorąc, przetrwał. Bo gdyby dzisiaj w rodzinie z dziećmi kupowało się co miesiąc każdemu po książce lub po e - booku, rocznie kosztowałoby to tyle, ile dwa dobre motocykle. A biblioteki zastępują kupno. Jednak już nasze międzywojenne samorządy terytorialne w większości broniły się przed bibliotekami jak przed dżumą, uważając je za gadżety dla jajogłowych. Samorządy obecne – nie wszystkie – są zaś często zdania, że o biblioteki się nie prosiły i otrzymały je w podarunku niechcianym, bez stosownych środków. Stąd chęć przetrzebienia przejętych stąd bibliotecznych, czemu decydenci centralni niekoniecznie bywają przeciwni. Z drugiej strony społeczeństwo (czyli wyborcy i podatnicy) broni głównie szkół oraz służby zdrowia, natomiast bibliotek już nie. Widocznie są trochę jak papier toaletowy – wielu używa, lecz deklaracje poparcia uchodzą za krępujące. Wilki i owce Wymienione kategorie bibliotek tak jak na całym świecie oddano w opiekę samorządom. Jedne zajęły się nimi sumiennie, ale drugie – często wcale nie biedniejsze – zaczęły się od tego zadania wymigiwać, co najwyżej czasowo traktując biblioteki jako zbiór posad dla znajomych królika. Sposoby sprawowania opieki bywają więc różne, niekiedy przypominają pieczę wilka nad owcami (…). (…) Rozmnożyły się samorządowe pomysły inkorporacji bibliotek publicznych do różnych centrów kultury. To tak, jakby pożenić garaż ze stajnią lub szpital z zakładem pogrzebowym. Argumentacja jest oczywiście kasowa - opowiada się dyrdymały, że dwa wydatki razem to mniej niż każdy osobno. Tymczasem jest tak, że centrum kultury musi zarabiać, biblioteka zaś zarabiać nie może, łatwo zatem zgadnąć, co z takiej symbiozy wyniknie. Legendy, półprawdy, fakty W tym zakresie decydenci nie mają bowiem żadnych hamulców. A opierają się na obiegowych mitach. Biblioteki – wbrew rzeczywistości, bo elektroniki jest w nich coraz więcej – kojarzą się głównie z książkami, książki zaś to podobno

Na Kawie

szmelc i pojutrze znikną. A skoro tak, to trzeba otrąbić pogrzeb bibliotek. Argumentacja skapuje z sufitu albo z sondaży Biblioteki Narodowej, w których oznajmiono, że książki czytuje nie więcej niż 40% Polaków. To nieprawda, nieporozumienie, nonsens. Badający wzięli bowiem pod uwagę tylko populację powyżej 14 lat, pomijając 5 mln czytających Polaków młodszych. A jeśli się ich doda, wyjdzie, że zasięg książki w Polsce – zgodnie z doniesieniami zagranicznymi – obejmuje ok. 60% mieszkańców, ciut mniej niż średnia w UE. Owszem, jutro może być gorzej, jeżeli biblioteki pokasuje się do końca, a czytelnictwo nie znajdzie solidnego wsparcia finansowego i politycznego. (…) Z kolei ogromny wieniec półprawd towarzyszy komunikacji cyfrowej, która – według licznych proroctw – ma wydziedziczyć piśmienniczą. I znowu opinia jest taka, że skoro cała mądrość świata zakotwiczyła w Internecie, biblioteki i książki są zbędne. W rzeczywistości to, co ma wartość, w Internecie nie jest za darmo, a często kosztuje drożej niż w druku. Natomiast pośrednictwo bibliotek (w większości zelektronizowanych) zapewnia bezpłatność. (…) Inne półprawdy sugerują, że czytanie z monitora, laptopa lub tabletu nie różni się od czytania druku. Trzeba dopiero przeczytać więcej niż tysiąc neuronaukowych doniesień porównawczych, żeby nabrać co do tego poważnych wątpliwości. Dla informacji nie ma nic lepszego aniżeli komunikacja cyfrowa, ale informacja to coś innego niż wiedza – w refleksji zaś, w myślowych przetworzeniach szczególnie poręczny jest druk. Niezbędne jest zatem jedno i drugie, a biblioteki to zapewniają. W zawieszeniu (…) Większość bibliotek trafiła pod skrzydła lokalnych samorządów, gdzie nie ma żadnej spójnej polityki intelektualnej. W tej sytuacji polityka w obszarach niematerialnych powinna być regulowana centralnie. Rzecz w tym, że nie jest. Cokolwiek dzieje się z bibliotekami, resorty odpowiedzialne za nadzór udają, że to nie ich sprawa, więc nie ma co oczekiwać konstruktywnego wsparcia. Prawie żadnego – i znów słowo prawie robi niejaką różnicę. Bo prawdą jest, że od czasów ministrowania Andrzeja Celińskiego resort kultury wyłuskuje z gier losowych stałe dotacje na książki dla bibliotek publicznych. Nie są to kwoty gigantyczne, rocznie w sumie tyle, co niezła szóstka w Lotto, lecz innych pieniędzy na ten cel zazwyczaj nie ma. Resort pośredniczy też w finansowych projektach wspierania bibliotek: Bibliotece Plus oraz Programie Rozwoju Bibliotek zasilanym z Fundacji Gatesów. Fundusze te jednak są doraźne, niewielkie i niedługo znikną. Na krajowym poletku bibliotecznym trwa więc smutny stan zawieszenia, a nawet trzebienia – i wygląda na to, że tak pozostanie. Nie trzeba udawać, że to prognoza pomyślna. Fragmenty artykułu Jacka Wojciechowskiego pt "Trzebienie bibliotek" Cały artykuł dostępny na stronie: http://www.przeglad- tygodnik.pl/pl/artykul/jacekwojeciechowskitrzebieniebibliotek Czwartkowe spotkania z pasjami w M - GBP

Na Kawie

17 października Serduszko puka w rytmie cza - cza. Bohaterka spotkania: Maria Jolanta "Mariola" Zimnicka Pani Maria Jolanta Zimnicka lubi jak mówi się do niej Mariola. Jest bardzo otwartą, pełną ciepła osobą. Kocha ludzi i szuka kontaktu z nimi. Sama jest bardzo aktywną osobą i chętnie zaraża innych swoją pasją i pozytywnym podejściem do życia. Jak powtarza to taniec nauczył ją patrzeć na świat poprzez różowe okulary. Poprzez taniec wyraża swoje emocje oraz swoją osobowość. Taniec stał się również dla niej terapią podczas trudnych chwil, które przyszło jej przeżyć. Jak mówi, taniec jest modlitwą nóg. Tańczyła od najmłodszych lat. Zaczęło się od występów przed rodziną i znajomymi. Rodzice bardzo dopingowali w realizacji jej marzeń o tańczeniu na scenie. W wieku 12 lat jej marzenie spełniło się i wystąpiła z zespołem ludowym Domu Harcerza. Początkowo tańczyła tylko tańce ludowe. Z czasem odkrywała kolejne style taneczne. Już na emeryturze nauczyła się tańczyć między innymi tango czy czaczę. Jej ulubionym stylem solowym stała się gorąca samba, z którą często występuje podczas spotkań tanecznych dla seniorów. W 2005 roku Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego założyła jedynie w Polsce Uniwersytet Taneczny Trzeciego Wieku. Pani Mariola Zimnicka od razu zapisała się na zajęcia. Obecnie sama koordynuje działania tego Uniwersytetu i organizuje występy seniorów dla seniorów i nie tylko. W sierpniu 2013 roku po raz pierwszy grupa seniorów z UTTW wystąpiła podczas parady wielokulturowej w Warszawie. Przez ponad 2 godziny tańczyli na ulicy tańce latynoskie, co spotkało się z podziwem ze strony młodszych tancerzy, biorących udział w paradzie. 24 października Ahoj, kapitanie! Gdzie ta

Na Kawie

keja? Gdzie ten jacht? Bohater spotkania: Roman Zamyślewski Pan Roman Zamyślewski jest prawdziwym gawędziarzem - zwłaszcza jeśli chodzi o żeglarstwo może opowiadać godzinami o tym, co kocha najbardziej. Swoimi opowieściami potrafi przenieść słuchacza w świat jachtów i wypraw żeglarskich. Można poczuć prawdziwy klimat szant, śpiewanych przy ognisku oraz wiatr, który pchnie łódkę do przodu. Pan Roman, pomimo że urodził się nad jeziorami, dopiero w wieku 17 lat zainteresował się żeglarstwem. Wcześniej co prawda pływał na różnych łódkach, ale nie była to jego pasja. W tym czasie marzył raczej o lataniu niż pływaniu. Dopiero pływanie na żaglu i do tego w warunkach szuwarowo - bagiennych wciągnęło go całkowicie w sporty wodne. Niedługo jednak cieszył się aktywną realizacją swojej pasji. Praca geodety wymagała ogromnego zaangażowania oraz licznych wyjazdów służbowych. Dlatego dopiero po wielu latach powrócił do żeglarstwa. Tym razem już na dobre. Zaczęło się od szkoleń dla młodzieży i własnych wyjazdów na łódki. Na przełomie 2002/2003 roku założył Stowarzyszenie "Szkoła Przygody", w ramach którego organizuje kursy żeglarskie, w tym kursy w języku angielskim (którego nauczył się już na emeryturze), rejsy po Polsce, zagraniczne i wiele imprez wodniackich. Zrzesza też osoby związane z żeglarstwem w klubiku stworzonym na potrzeby Stowarzyszenia. W ramach promowania turystyki wodnej kanałami oraz ich wykorzystania w celach ekonomicznych postanowił pisać przewodniki po szlakach wodnych. Do tej pory powstało już kilka map polskich kanałów. Strona stowarzyszenia prowadzonego przez pana Romana Zamyślewskiego: http://www.turystykawodna.pl 31 października Nauka jako pasja? Tak! Bohaterka spotkania: profesor Magdalena Fikus Pani Magdalena Fikus jest polską biolożką, specjalizującą się w biochemii kwasów nukleinowych, biofizyce komórki oraz inżynierii genetycznej. Brzmi niezrozumiale? Pani Fikus dobrze zdaje sobie sprawę, że pojęcia i język, jakimi posługuje się w nauce mogą być dla większości osób niejasne. A przecież, jak sama mówi, nauka jest dla ludzi, ma im służyć i rozwijać. Jak jednak spowodować, by nawet najtrudniejsze kwestie stały się przystępniejsze dla ogółu społeczeństwa? Właśnie to pytanie zadała sobie wiele lat temu pani Fikus i postanowiła w prosty sposób przedstawiać skomplikowane treści naukowe, nie tylko ze swojej dziedziny. W ten sposób powstały projekty Kawiarni Naukowych oraz Festiwalu Nauki. Projekty te rozpoczęła już na emeryturze i stały się całym jej życiem. Magdalena Fikus za swoją pracę popularyzatorską i dydaktyczną została nagrodzona między innymi: nagrodą im. Profesora Hugona Steinhausa i nagrodą Fenomenu Przekroju. Ponadto, prezydent Bronisław Komorowski odznaczył ją Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski "za wybitne osiągnięcia w pracy naukowobadawczej i działalność dydaktyczną, za zasługi na rzecz popularyzacji i rozwoju nauki w Polsce". W 2011 roku, między innymi za projekt Kawiarni Naukowych, została wyróżniona również Kanclerzem Kapituły Orderu Odrodzenia Polski. Materiały, głównie artykuły, popularyzujące naukę pisane przez Magdalenę Fikus można znaleźć na stronie: http://www.deltami.edu.pl/delta/autorzy/magdalena_fikus/ Tekst, Fot., M - GBP

Na Kawie "Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła." Wisława Szymborska

Rok 2014 będzie „Rokiem czytelnika” Rok 2014 będzie „Rokiem czytelnika”. Organizacje zrzeszające bibliotekarzy, księgarzy, wydawców i drukarzy chcą w ten sposób uczcić 650 lat działań na rzecz książki. Sześć i pół wieku temu w Polsce pojawił się „stacjonariusz” czyli osoba, która pełniła zarazem trzy funkcje: wydawcy, księgarza i bibliotekarza. Pod nadzorem uczelni organizował on wytwarzanie, udostępnianie i rozprowadzanie ksiąg, wówczas jeszcze rękopiśmiennych. Król Kazimierz Wielki wymienił stacjonariuszy w dokumencie z 12 maja 1364 r., w którym ustanawiał Studium Generale czyli późniejszą Akademię Krakowską (obecnie Uniwersytet Jagielloński). "Chcemy podczas obchodów przypomnieć o historii, ale przede wszystkim promować czytelnictwo” – powiedział PAP Krzysztof Kaleta z Komitetu Organizacyjnego Obchodów Jubileuszu „650 lat w służbie książki”. Komitet przedstawił swoje zamierzenia podczas 17. Targów Książki w Krakowie. „Chcemy przypomnieć, że aby coś zrozumieć, nie wystarczy o tym usłyszeć, trzeba o tym przeczytać. Nie ogłaszamy roku wydawcy, bibliotekarza czy księgarza, ale właśnie czytelnika, bo my wszyscy służymy czytelnikowi. Książka istnieje tylko wtedy, gdy jest czytana” – dodał Kaleta. Obchody zostaną oficjalnie zainaugurowane 12 grudnia w Klubie Księgarza w Warszawie. „Rok czytelnika” będzie się odbywał pod hasłem „650 lat w służbie książki”. Zaplanowano m.in. konkursy, spotkania i wykłady na temat bibliotekarstwa, księgarstwa, ruchu wydawniczego i typografii oraz przeprowadzenie serii lekcji bibliotecznych w szkołach. http://www.expressilustrowany.pl/artykul/1026893,rok-2014-bedzierokiemm-czytelnika,id,t.html?cookie=1#czytaj_dalej "...40 lat minęło..."
24 października 2013r. w Szkole Podstawowej im. Jana Kochanowskiego w Białej Rawskiej zapisze się w kartach historii szkoły jako niecodzienna data.
Na Kawie

Tego dnia świętowano jubileusz 40-lecia powstania placówki. Uroczystość miała wspomnieniowy charakter i przybliżyła wszystkim powstanie i rozwój szkoły. Uczniowie i nauczyciele odświętnie obchodzili ten dzień wspominając dawne lata i przedstawiając specjalnie przygotowany montaż słowno - muzyczny. O godz.10.00 rozpoczęła się Msza Święta w miejscowym kościele w intencji uczniów, nauczycieli i wszystkich pracowników szkoły. Po Mszy Świętej wszyscy zebrani uczniowie, rodzice, nauczyciele i goście udali się do Szkoły Podstawowej, żeby wziąć udział w części artystycznej. Pani dyrektor Bogumiła Dan -Woroniecka powitała wszystkich zebranych i przybliżyła historię placówki. Wspomniała poprzednich dyrektorów, którzy przyczynili się do rozkwitu jubilatki, dzięki czemu rozpoczęte dzieło może być ciągle kontynuowane. W ramach uroczystości przybyli burmistrz Miasta i Gminy Biała Rawska Wacław Jacek Adamczyk, wiceburmistrz Zbigniew Szcześniak, dyrektorzy szkół gminy Biała Rawska, przedstawiciele Delegatury Kuratorium w Skierniewicach, sekretarz stanu w kancelarii Prezesa Rady Ministrów Tomasz Jędrzejczak, dyrektorzy gminnych placówek społecznych i kulturalno - oświatowych, nauczyciele emeryci i nauczyciele, którzy kiedyś pracowali w bialskiej podstawówce. W 1972 roku wylano fundamenty, na których stoi obecny budynek szkoły. Rok później miasto mogło się już poszczycić zakończeniem budowy. We wcześniejszych latach Szkoła Podstawowa w Białej Rawskiej borykała się z problemami lokalowymi. W 20 - leciu międzywojennym dzierżawiono różne lokale od gminy. Później uczniowie mieli zajęcia w niewielkim drewnianym budynku, w którym brakowało pomieszczeń dla klas. Od tamtej pory wiele się zmieniło. Dziś szkoła jest nowoczesna, duża, ukończyło ją 4 tysiące uczniów. Obecnie szkoła posiada nowocześnie wyposażoną pracownię przyrodniczą z tablicą interaktywną, przestronną salę gimnastyczną i pracownię komputerową. Podczas jubileuszu uczniowie zaprezentowali montaż słownomuzyczny pod tytułem "Gościu siądź pod mym liściem" przygotowany przez panią Dorotę Potentas, pana Sylwestra Muszyńskiego i panią Izabelę Piecuch. Oprawą scenografii zajęła się pani Grażyna Popowska - Soszka.

Na Kawie Na Kawie Na Kawie

"Urodziny szkoły" Jan Kochanowski nam patronuje, murom tej szkoły mężnie króluje. Siądźmy pod liściem w szkole jak w domu, niech nie zabraknie chęci nikomu. Bo szkoła dla nas ojczyzną miłą, oby wzrastała wiedzą i siłą. Echo niech słowa tej pieśni niesie, wśród ulic, domów, w parku i lesie. Z naszym patronem wszystko przetrwamy, chart ducha, męstwo my w sobie mamy. O nie porzucaj swoje nadzieje, jakoć się w Twoim życiu podzieje

Na Kawie "To tu każdego dnia staram się nauczyć więcej, To tu z każdym dniem Mam coraz sprawniejsze ręce, To tu każdego dnia Słyszę mej Ojczyzny serce..." Fragment Hymnu SP im. Jana Kochanowskiego w Białej Rawskiej

Dzieci zaśpiewały takie piosenki jak: "Z dyrektorami", "Nasza szkoła", "Hej przyjaciele" a także "Czas nas uczy pogody". Nie zabrakło także recytacji wierszy Jana Kochanowskiego, patrona szkoły. Uczniowie klasy II c, klasy integracyjnej w strojach ludowych zatańczyli krakowiaka a na koniec części artystycznej zagrali "100 lat" na flażoletach. Konferansjerami uroczystości byli: Barbara Ładzińska, Grzegorz Lipski i Julia Biedrzycka. Goście i absolwenci mogli wspominać dawne lata przeglądając kroniki szkoły i pozostawiając wpis na pamiątkę. Po zakończeniu części artystycznej udano się na I piętro, gdzie na zaproszonych gości czekał catering z pysznym obiadem i słodkościami. Nie byłoby całej uroczystości bez wsparcia i zaangażowania rodziców i sponsorów, wobec których szkoła chce wyrazić szczególne podziękowanie. Tekst, Barbara Ładzińska Fot., SP w Białej Rawskiej ZDROWY TRYB ŻYCIA - ZASADY WITALNOŚCI
Jeśli jeszcze się wahasz, podejmij jedyną słuszną decyzję – o zmianie trybu życia na zdrowy.
Na Kawie

Oto podstawy: 1. Codziennie rano dąż do lepszej jakości swojego życia i małymi kroczkami zmieniaj je na lepsze 2. Nie marnuj czasu na zaśmiecanie umysłu zbędnymi informacjami. To tak, jak zrobić porządek w swojej głowie 3. Interesuj się tym, co nas otacza, nowinkami, zmianami i aktywnie uczestnicz w tych zmianach 4. Nie narzekaj na los, ale ciesz się z każdej chwili 5. Myśl pozytywnie i odsuwaj od siebie złe myśli 6. Każdego dnia zrób coś pożytecznego dla siebie. To tak, jak być dla siebie św. Mikołajem codziennie 7. Każdego dnia naucz się czegoś nowego, poznaj coś nowego. To tak, jak zaczerpnąć świeżego powietrza 8. Zmienić swój tok myślenia i swoje otoczenie. Nie utyskiwać na los, ale dziękować mu za to, co mamy 9. Zadbać o własną kondycję fizyczną i psychiczną. To tak, jakby na nowo się narodzić 10. Posadź w swojej głowie ziarenko kwiatka, a wykiełkuje, a potem rozkwitnie piękna roślina. Pamiętaj, jeśli posadzisz chwast lub roślinę trującą, taka też wyrośnie. Tekst, dr Małgorzata Iwanowicz
Dziś cień wosku ci ukaże, co ci życie niesie w darze. Przysłowie ludowe
Na Kawie

TRADYCJA WRÓŻB ANDRZEJKOWYCH sięga, prawdopodobnie czasów pogańskich. Pierwsza znana wzmianka o wróżbach andrzejkowych, pojawiła się w 1555 roku. Wiadomo, iż wróżby te odbywały się w wigilię św. Andrzeja. Patronem tego dnia jest Św. Andrzej z Galilei. Z zawodu rybak, później podróżnik. Życie zakończył na krzyżu. Imię Andrzej pochodzi z greckiego, oznacza siłę i odwagę. Wróżby andrzejkowe, od początku miały na celu, jak dziewczęta mają poznać kandydata na męża. Gdy powstawała ta tradycja, wieczorem w wigilię imienin Andrzeja, spotykały się panny. Kobiety zamężne nie brały w tym udziału, ponieważ ich los, był już przesądzony. Wierzono, że przyszłość objawiają duchy, które zstępują na ziemię. Uważano, aby w obrzędach nie brały udziału kobiety w błogosławionym stanie, ponieważ duchy mogłyby zaszkodzić dziecku. Kawalerowie nie brali udziału w andrzejkowych wróżbach, ponieważ mieli swój własny wieczór. Mężczyźni wróżyli sobie w noc poprzedzającą dzień Św. Katarzyny - męczennicy, który przypadał na 25 dzień miesiąca. Standardową wróżbą jest lanie wosku. Najlepiej wykorzystać stary klucz, należący do babci, a jeszcze lepiej użyć klucza od drzwi kościoła, można także wcześniej poświęcić zwykły klucz, podczas mszy. Kształt wylanego wosku miał zdradzać cechy przyszłego męża np. kształt góry- skały mówił o jego gwałtowności, a kształt psa lub kota, że będzie dobrym przyjacielem. Ważne są również sny, jeżeli w andrzejkową noc przyśni się coś dobrego to właśnie tego można się spodziewać. Przed snem warto spalić palmy wielkanocne, dawni mistrzowie magii zalecali, aby stanąć tak, aby było czuć dym. Ten rytuał pomagał w sprowadzaniu dobrych snów. Równie dobrze jak ze snu, można wróżyć z kart. As kier oznacza spokojny i ciepły dom. As karo zapowiada

Na Kawie

dobrą wiadomość w sprawach miłości. As trefl mówi, że można spodziewać się niespodzianki w miłości. As pik zapowiada partnera władczego i solidnego. Do wielu wróżb wykorzystywane były również zwierzęta najczęściej były to psy jednak właścicielka psa nie mogła brać udziału we wróżbie, aby nie mogło dojść do żadnej manipulacji z jej strony. Panien najczęściej było dwanaście, stawały w kręgu trzymając w rękach kawałki kiełbasy lub placuszki posmarowane tłuszczem. Od której panny pies zabrał smakołyk ta pierwsza miała wychodzić za mąż. Jeśli pies zjadł rarytas na miejscu, to panna jeszcze rok musiała poczekać a jeśli wyniósł z domu to oznaczało ślub jeszcze w tym samym roku. Zdarzało się, że do izby wpuszczano gąsiora z zawiązaną głową którą pannę pierwszą uszczypnął ta miała pierwsza wychodzić za mąż. Był też zwyczaj, iż panny rozbierały się do naga i wybiegały do drewutni, ta z nich , która najszybciej powróciła do izby z całym naręczem drewna mogła szykować się do ślubu. Podczas tego rytuału było bardzo wesoło a śmiechom nie było końca. Panny skore do szybkiego zamążpójścia powinny w wieczór andrzejkowy zerwać gałązkę wiśni i wstawić do wazonu z wodą. Jeśli zakwitnie w Boże Narodzenie będzie zwiastowała rychłe wesele. Obecnie andrzejki to świetna zabawa i okazja do spotkań towarzyskich, dawniej jednak obchodzono ją z wielką powagą. Pomimo zmian kulturowych i różnych obyczajów przejętych od innych narodów lanie wosku i wróżenie z kart, to wciąż najważniejsze zajęcie Polaków w andrzejki, bez względu na wiek, wykształcenie czy wykonywany zawód. To odwieczna cecha ludzkości - dążyć do poznania rzeczy nieznanych, dowiedzieć się co czeka nas w przyszłości. Ten jedyny wieczór w roku , ma magiczną moc, więc rośnie szansa jej zaspokojenia. Trzeba więc dać szansę wróżbitom i powróżyć sobie w ten wieczór oraz wspomóc wróżbę, silnym pragnieniem spełnienia. To takie prawdziwe zaklinanie losu - im bardziej czegoś pragniecie, tym większa szansa spełnienia i realizacji marzeń. Tekst, Barbara Ładzińska Stowarzyszenie Bialski Uniwersytet Trzeciego Wieku w Białej Rawskiej
zaprasza wszystkich zainteresowanych na zajęcia, jakie w ramach jego działań już się odbywają.
Na Kawie

Pierwsze zajęcia, odbyły się w ramach BUTW w dniu 27 października, to zajęcia motywujące i podnoszące świadomość uczestników, że wyjście z domu jest koniecznym warunkiem dla poprawienia swojej kondycji fizycznej i psychicznej - wiele osób potrzebuje otwarcia się na drugą osobę, rozmowy itp. Kolejnym punktem w rozkładzie zajęć naszych Seniorów to ćwiczenia sportowe, które odbywać się będą w każdą środę i piątek. Bowiem bez ruchu nie ma życia, a ten kto ćwiczy, jest zdrowszy zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Taka osoba jest pełna optymizmu. Dzięki uprzejmości Dyrektora Gimnazjum w Białej Rawskiej – Pana Marka Adamczyka, mamy do dyspozycji salę lustrzaną. W pierwszy czwartek miesiąca listopada uczestnicy spotkali się na zajęciach robótek ręcznych, które poprowadziła Pani Anna Nienałtowska – będziemy pięknie się uczyć haftować. Na sutasz (bardzo modna technika tworzenia biżuterii, która z miejsca zawładnęła sercami miłośników ręcznie robionych ozdób, kochających niebanalne wzory, piękne kolory, nieograniczoną ilość szczegółów i dodatków) zapraszamy do MGOK - u 14 i 28 listopada. Nasi Seniorzy zostali również zaproszeni przez Fundację Generator Kultury na projekcję filmu. Wszystkich zainteresowanych zapraszamy do biblioteki po szczegółowy harmonogram zajęć. Tekst, Fot., M - GBP

Na Kawie

Na Uniwersytecie Trzeciego Wieku odnajdziesz nurt wiedzy drogi człowieku. Z komputerami będziesz za pan brat i otworem stanie przed Tobą świat. Obcowanie z Internetem nie będzie dla Ciebie żadnym sekretem. Poznasz do wiedzy klucz jej złoty, niech Ci nie brakuje zapału i ochoty. W każdym wieku można coś odkrywać, nieznane dla siebie pokłady zdobywać. Idź w studenty drogi przyjacielu I zachęć do tego innych wielu. Tekst, Barbara Ładzińska





Na Kawie

"Podziękowanie" Masz wiele, a myślisz, że masz mało. Doceniać należy to co od Boga w prezencie się dostało. Serce, umysł, duszę i pracowite ręce, to wystarczy by dobrze żyć i nie pragnąć więcej. Szczęścia pragniemy wszyscy, czasami jest ono pozorne, tylko Stwórca jedyny wie co dla nas jest dobre. Nad biedą naszą się chyli, pomaga w trudach, niedoli, bo On się nigdy nie myli, wie kiedy życie nas boli. I kiedy los Cię doświadczy boleśnie, zadrwi on z Ciebie wielce sromotnie. Pan nie zostawi Cię na pustkowiu, On nie zostawi Ciebie samotnie... Tekst, Barbara Ładzińska NA WESOŁO...

Na Kawie

Czytelnik zwraca się do bibliotekarza: - Poproszę taki kryminał, w którym rozwiązanie zagadki jest na końcu - zwraca się czytelnik do bibliotekarki. - O, proszę, ten jest świetny. Dopiero na ostatniej stronie okazuje się, że złodziejem obrazów jest ten ogrodnik. - Panie hrabio, złodziej w bibliotece!!! - Tak Janie, a co czyta? Jaś Fasola w bibliotece...czyli czego robić nie wolno;) Niepoczytalny bibliotekarz według Wojtka Gęsickiego