Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Od redakcji Spis treści



Witam! Oto specjalne wydanie naszej gazetki, poświęone św. Maksymilianowi Kolbe oraz obchodom Roku Kolbiańskiego w naszej szkole. Ojciec Maksymilian Kolbe był z całą pewnością niezwykłą postacią. Misjonarz, podróżnik, konstruktor, apostoł Maryji. Całe jego życie było podporządkowane jednemu celowi: zdobyciu świata dla Niepokalanej. Mam nadzieję, że ten numer pozwoli przybliżyć naszym Czytelnikom postawę tego wielkiego Polaka. Warto, aby jego motto: "Tylko miłość jest twórcza" stało się wartością naczelną w żyiciu współczesnego człowieka. Adrian Tracz - redaktor naczelny Św. Maksymilian potrzebny jest dziś.....................................3 Konkurs plastyczny.............3 Cytaty św. Maksymiliana Marii Kolbe............................5 Rozmowa z ojcem Jackiem Staszewskim...........................7 Wywiad z Tomaszem Krzyżakiem.........................11 Recenzja albumu................16 Obchody Roku Kolbiańskiego......................18 Refleksje na temat obchodów Roku Kolbiańskiego......................20 Święty Maksymilian Kolbe - Czyżby dpowiednik Leonarda da Vinci?...........................26 Wyniki ankiety............28 Rozmowa z księdzem prałatem Tadeuszem Jaworskim....................31 Radioaktywny Kolbe...35 Lokalne szkoły im. Maksymiliana Kolbego.....36



Św. Maksymilian potrzebny jest dziś Obchodząc w 2011r "Rok Kolbiański" można postawić pytanie. Czy dziś są żywe i aktualne idee i formy działania św. Maksymiliana? Odpowiedź brzmi tak. Oto wartości chrześcijańskie są rógowane z życia społecznego. A są i tacy ludzie, którzy chcą usuwać krzyże z przestrzeni publicznej. Niektórzy artyści (w cudzysłowie) szargają chrześcijańskie i narodowe świętości. A dominujące obecnie liberalne media oraz światowa kultura masowa wyrabiają w nas (zwłaszcze wśród młodzieży) przekonanie, że wszystko nam wolno i wszystko się należy. Wolność bez odpowiedzialności, życie bez obowiązków, przyszłość bez historii. Te "ideały" już dominują. Dlatego przydałby się obecnie ktoś na miarę św. Maksymiliana, który powiedziałby - idźcie do człowieka drogą miłości. Tylko ona jest twórcza. Cezary Jagiełło KONKURS PLASTYCZNY Wydział Oświaty, Kultury, Sportu, Turystyki i Rekreacji Starostwa Powiatu Warszawskiego Zachodniego ogłosił dla młodzieży szkolnej konkurs plastyczny pt. Rok Kolbiański. Celem konkursu była popularyzacja postaci św. Maksymiliana, możliwość zaprezentowania swoich zdolności plastycznych oraz promocja zdolnej młodzieży. Jury wybrało cztery najlepsze prace. Laureatami zostali: I miejsce – Marcin Lipiński z gimnazjum w Lesznie (zdjęcie pracy znajduje się na sąsiedniej stronie), II miejsce Robert Musioł z gimnazjum w ZS nr 1 im. M. Wańkowicza w Błoniu . III miejsce – Patryk Stępniak z gimnazjum w Kampinosie, przyznano jedno wyróżnienie dla Aleksandry Kurzydło z kl. 3 LO ZS nr 1 im. M. Wańkowicza w Błoniu. Wszystkim gratulujemy! Katarzyna Wójcik







Cytaty św. Maksymiliana Marii Kolbe: „Dobrze spełniać to, co ode mnie zależy, a dobrze znosić to, co ode mnie nie zależy – oto jest cała doskonałość i źródło prawdziwego szczęścia na świecie”. „Jedynie prawda jest i może być fundamentem szczęścia tak poszczególnych ludzi jak i całej ludzkości”. „Kolana, a nie rozum albo pióro dają owoc w pracy, kazaniach, książkach”. „Modlitwa i samotność czynią człowieka świętym”. „Możemy wybudować wiele kościołów. Ale jeśli nie będziemy mieli własnych mediów, te kościoły będą puste”. „Nie zmogą nas te cierpienia, tylko przetopią i zahartują. Wielkich potrzeba ofiar naszych, aby okupić szczęście i pokojowe życie tych, co po nas będą”. „Skupienie jest początkiem nawrócenia”. „Tylko miłość jest twórcza”. „Wierzyć – to oświetlać to, co ukryte”.



„Wszystko się skończy, więc i cierpienia się skończą. Droga chwały, to droga krzyża. Matka Najświętsza z nami, Ona nam zawsze pomaga”. „Obrona Ojczyzny jest sprawą wzniosłą i Pan Bóg chce od nas poświęcenia się dla niej aż do utraty życia w razie koniecznej potrzeby. W walce o Ojczyznę żołnierz walczy o dobro narodu. Podczas gdy walka o dusze rozciąga się na cały świat”. „Cokolwiek się zrobi lub pomyśli, to zostanie na wieki na nasze konto zapisane...”. „W grzechu szczęścia nie ma. Pozostaje pustka, rozgoryczenie i niezadowolenie”. „Doskonałość nie polega na tym, aby wiele czynić, ale aby dobrze wszystko wykonać”. „Wszelkie środki, wszelkie najnowsze wynalazki winny służyć sprawie uświęcenia dusz przez Niepokalaną”. „Małe rzeczy z wielką czyń miłością”. „Kto kocha Niepokalaną ofiarnie ten się zbawi, uświęci i innym do uświęcenia dopomoże”. „Geniuszem nie każdy może zostać, druga zaś do świętości wszystkim stoi otworem”. zebrała Anna Jędrzejewska Wywiad



Odwiedziliśmy klasztor w Niepokalanowie w celu zebrania materiałów na temat O. Maksymiliana. Na nasze szczęście trafiliśmy na doskonale poinformowanego O. Jacka. W jakich okolicznościach ojciec Maksymilian trafił do Niepokalanowa? Będąc w Grodnie, kiedy już tam funkcjonowało wydawnictwo - doszedł do wniosku, że brakuje miejsca w klasztorze i myślał o tym, aby poszerzyć działalność na większą skalę i żeby wydawnictwo znajdowało się bliżej stolicy. Głownie chodziło o kolportaż o. Maksymilianowi, będąc bliżej stolicy łatwiej było rozsyłać niepokalanowskie czasopisma. Choć oczywiście Polska w ówczesnych granicach, wyglądała trochę inaczej, niż nasze obecne terytorium. O. Maksymilian udał się do księcia DruckiegoLubeckiego,



który parcelował swój majątek w Teresinie z prośbą o otrzymanie ziemi na swoją działalność. Prośba została rozpatrzona pozytywnie. O. Maksymilian otrzymał pięć mórg ziemi. Był to teren: w lesie, niedaleko Warszawy, a dodatkowo była kolej żelazna, która bardzo pomagała w kolportażu. Ojciec Maksymilian założył podobne do Niepokalanowa ośrodki w Japonii, Chinach i Indiach. Czy zachodzi jakaś międzynarodowa współpraca? Owszem, założył klasztor w Nagasaki, a było to w latach 1930–1936. Miesiąc od przybycia zaczął wydawać japońskiego „Rycerza Niepokalanej”. Pisał wówczas teksty w języku łacińskim, a miejscowi bracia tłumaczyli to na język japoński. Warto podkreślić, że „Rycerz Niepokalanej” wydawany był wówczas w trzech językach: w języku polskim, japońskim i łacińskim. Skierowane były one do księży i ogółem do duchowieństwa. Czy zachodzi międzynarodowa współpraca? Jest powołany zarząd międzynarodowy „Rycerstwa Niepokalanej”, a także są również narodowe zarządy, które rzecz jasna ze sobą współpracują. Przed wybuchem II wojny światowej w klasztorze mieszkało 762 zakonników, natomiast sam Niepokalanów stanowił duży ośrodek wydawniczy pism religijnych w Polsce. Jak to wygląda teraz? Czy dzisiejszy Niepokalanów znacząco różni się od tego za czasów św. Maksymiliana? Przede wszystkim nie ma już nas w Niepokalanowie tylu co wcześniej. Dlaczego było nas tak dużo? Dlatego, że wśród tych osób byli uczniowie „Małego Seminarium Misyjnego”, czyli dzisiejszy odpowiednik szkoły średniej - przygotowywała ona do matury. Aktualnie jest nas ok. 135 – w tej liczbie znajduje się około 100 braci zakonnych oraz 35 ojców zakonnych. Aktualnie korzystamy z nowszego sprzętu poligraficznego oraz nowoczesnych programów. Czy o. Maksymilian miał w zanadrzu jakieś projekty dotyczące rozbudowy Niepokalanowa, które nie doczekały się jeszcze realizacji? Oczywiście, choćby projekt budowy kościoła. Marzył o tym, żeby w centrum świątyni, która była planowana stała figura „Matki Bożej Niepokalanej” i tak też się stało – oczywiście już po jego śmierci. Fundamenty zostały wykopane w 1939 roku, ale z racji tego, że wybuchła II wojna światowa, budowa została wstrzymana. Do kontynuacji budowy powrócono w latach 1948–1954 i projektem wówczas zajął się inżynier Zygmunt Gawlik. Dalszymi projektami dotyczącymi rozbudowy Niepokalanowa był m.in. projekt budowy lotniska.



Jakie były początki radia, jak to wygląda teraz? W 1938 roku nastąpiły próbne audycje podczas uroczystości „Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny”. Początkowo radio skierowane było do braci chorych, którzy leżeli w szpitaliku, zwanym infirmerią. Ci chorzy bracia chcieli mieć możliwość bieżącej informacji, co się dzieje na modlitwach, w refektarzu i tak zostały przeciągnięte jakieś przewody i kable. Natomiast w dzisiejszych czasach, radiem zajmuje się dwóch braci, dyrektor radia -o. Krzysztof Oniszczuk oraz o. Damian Karczmar, który zajmuje się w radiu ekonomią- jest dyrektorem ekonomicznym. Dawniej, w radiu pracował również o. Marek Wódka, który był dyrektorem programowym, lecz w tym momencie przebywa on na studiach specjalistycznych w Lublinie. W danym momencie radio opiera się na ludziach świeckich. Jak ojciec myśli, czy o. Maksymilian miał powołanie również do dziennikarstwa? O. Maksymilian był bardzo dobrym organizatorem, ale ponoć słabym mówcą, lecz bardzo dobrze radził sobie w dziennikarstwie pisanym, bowiem zostawił po sobie konferencje oraz listy, które umieszczał w „Rycerzu Niepokalanej”. Czy założenie rozgłośni radiowej i wydawnictwa wynikały z potrzeby dotarcia do szerszego grona odbiorców, czy też raczej z dziennikarskich predyspozycji o. Maksymiliana? Działalność wydawnicza oraz próby działalności radiowej, którą 16 lat tutaj na nowo podjęliśmy wynika z misji ewangelizacyjnej- dotarcie do jak największej liczby osób i głoszenie im „dobrej nowiny”. Czy w związku z tym, że rok 2011 ogłoszony został rokiem Kolbiańskim da się zauważyć zwiększoną ilość pielgrzymów? Prawda jest taka, że w Polsce słabnie ruch pielgrzymkowy. Spowodowane jest to ubożeniem społeczeństwa. W tym roku miała miejsce długa i mroźna zima, następnie przyszły ulewy. Jednak mimo wszystko w tym roku jest większe zainteresowanie, niż w latach ubiegłych. Jak wiemy, o. Maksymilian przez całe życie projektował różne wynalazki. Czy dużo przesady



byłoby w nazwaniu go polskim Leonardo da Vinci? Był na pewno bardzo inteligentny i pomysłowy jak na tamte czasy. Zachował się projekt jego statku kosmicznego, którego nazwał eteroplanem. Czy był polskim Leonardo da Vinci- bardzo ciekawe stwierdzenie, lecz to nie do mnie należy ocena. Czy w zakonnym archiwum zachowały się jakieś projekty jego wynalazków? W muzeum znajduje się kopia projektu „eteroplanu”, natomiast co do innych projektów nie jestem w stanie odpowiedzieć. Jak ojciec zinterpretuje motto św. Maksymiliana „Tylko miłość jest twórcza”? Odwołałbym się do wydarzeń z Auschwitz, a konkretnie w miłości do drugiego człowieka w którym widział Chrystusa. Czy postać św. Maksymiliana jest dla ojca inspiracją w życiu codziennym? Oczywiście, jest dla mnie inspiracją w tym co robił - był nowatorski. A także, chciał używać jak najwięcej nowoczesnego sprzętu do ewangelizacji, co bezsprzecznie budzi mój podziw i uznanie. Jakie trzy słowa według ojca najlepiej opisują św. Maksymiliana? Nigdy się nad tym nie zastanawiałem, ale jeśli już miałbym pomyśleć, to sądzę, że byłby to: apostoł, świadek Chrystusa, a także przykład dla nas wszystkich. To już wszystkie pytania, dziękujemy za rozmowę i życzymy dalszych zawodowych sukcesów. Dziękuję. Adrian Tracz Kuba Załuski Wywiad



Przy okzaji przedstawienia na temat świętego Maksymiliana Kolbe, które odbyło się w naszej szkole miał miejsce niezwykły wywiad. Pan Cezary Jagiełło, specjalista ds Kultury Powiatu Warszawskiego Zachodniego, znany w naszej szkole przede wszystkim z barwnych przemówień rozmawiał bowiem z Panem Tomaszem Krzyżakiem - autorem wystawy, oraz albumu poświęconemu świętemu Maksymilianowi. Cezary Jagiełło: Moje pierwsze pytanie skieruję do Pana jako autora wystawy i tego pięknego albumu. Otóż proszę państwa, chciałbym zapytać autora, ile czasu poświęcił na przygotowanie tej wystawy, przygotowanie albumu? Skąd zbierał materiały i co go zafascynowało w postaci św. Maksymiliana? Tomasz Krzyżak: Tak się składa, że jestem w dość ciekawej sytuacji, mianowicie jestem takim łącznikiem między Błoniem a Teresinem,



ponieważ w Błoniu się wychowałem, a w Niepokalanowie teraz mieszkam. Św. Maksymilian więc przez całe życie był mi bliski. Bliski chociażby dlatego, że z Błonia do Niepokalanowa było dość niedaleko, więc będąc w waszym wieku, chodziliśmy do Niepokalanowa na pielgrzymki na odbywające się tam we wrześniu Dni Młodzieży. Pamiętam nawet, jak przez mgłę kiedy Ojciec Święty był w Niepokalanowie i gdzieś tam z rodzicami, przyparty przez napierający tłum, wisiałem na drewnianej żerdzi, która odgradzała różne sektory. Muszę powiedzieć, że bliższe spotkanie z tą postacią nastąpiło właśnie tam, w Niepokalanowie, kiedy po raz pierwszy zacząłem czytać pisma o. Maksymiliana. Potem wiedziony takim dziennikarskim instynktem poprosiłem, aby ojcowie wpuścili mnie do archiwum, ponieważ chciałem zobaczyć co tam jest. Spotkałem się z wielką przychylnością, chciałbym złożyć szczególne podziękowanie na ręce ojca Andrzeja, wikariusza klasztoru, dla gwardiana za to, że jako świecki człowiek zostałem wpuszczony do archiwum. Na dobrą sprawę moja historia z ojcem Maksymilianem zaczęła się we wrześniu ubiegłego roku i trwa do dzisiaj, ponieważ cały czas w pismach jego autorstwa i nie tylko, czuję jego obecność. Pracowałem nad tym albumem cztery miesiące i był taki moment, kiedy zbliżały się te ostateczne terminy oddania tego wszystkiego do składu, do drukarni, a ja byłem w zupełnych powijakach. Ponieważ jestem taki człowiekiem, który wszystko zostawia na ostatnią chwilę, tym razem nie było inaczej. Myślałem już, że nie zdążę. Idąc wtedy ulicą przez moją głowę przebiegła myśl: "Jak to nie zdążysz? Ja zdążyłem, a ty nie zdążysz?". Otóż we wrześniu 1924 roku o. Maksymilian wpadł na pomysł wydania kalendarza na następny rok. Czasu było niewiele, więc trzeba było zrobić to jak najszybciej. Razem z kilkoma towarzyszami nie spali, pracowali ciężko i dali radę. I to był taki impuls. CJ: A co Pana zafascynowało w tej postaci? K: Co mnie zafascynowało? To jest bardzo trudne pytanie, ale myślę, że najbardziej zafascynowała mnie jego niesamowita ufność w Bożą Opatrzność. Wiara w to, że jeśli coś sobie zaplanowałem i jest to zgodne z wolą Bożą to dam radę to zrobić, choćbym nie miał siły, środków, ludzi. Ten, który jest na górze jakoś to wszystko poprowadzi i da mi do tego siłę. CJ: Ale żeby zrozumieć kierunek działania, czy myśli św. Maksymiliana trzeba wspomnieć o kilku wydarzeniach z jego życia. Wydaje mi się, że takim pierwszym wydarzeniem było to, kiedy w wieku dwunastu lat ukazała mu się Matka Boża ofiarując dwie korony: białą i czerwoną. Co one miały oznaczać? K: Matka Boża rzeczywiście miała na jego życie bardzo duży wpływ, myślę jednak, że trzeba byłoby zacząć od domu rodzinnego, tego co się działo przed tym dwunastym rokiem życia. Człowiek wychowywany w atmosferze domu religijnego, w którym jest ta wiara widoczna jest zupełnie innym człowiekiem niż ten, który się z tym nie spotyka. Z jednej strony mamy bardzo religijną matkę, z drugiej bardzo religijnego ojca, którzy doprowadzają go przed oblicze Boga, kiedy on się modlił. Gdzieś tam mamy to wydarzenie z Matką Boską, którego o. Maksymilian nigdy nie potwierdził, ale też nigdy nie zaprzeczył. Znamy to z relacji matki, już po



jego śmierci, kiedy powiedziała, że rzeczywiście takie zdarzenie miało miejsce. Matka Boża ukazała mu się w pabianickim kościele, ofiarując dwie korony: białą i czerwoną i pytając, którą wybiera. O. Maksymilian odpowiedział: "Ja chcę obie. Jedna ma oznaczać czystość, druga męczeństwo". Całe życie ojca Maksymiliana, jeżeli prześledzimy je od samego początku do samego końca, jest jednym wielkim, wytrwałym dążeniem do celu. CJ: Stąd przecież jego imię zakonne: Maksymilian, z łaciny "maximis", czyli największy. K: Tak, ale jest jeszcze coś. Kiedy o. Maksymilian w 1922 roku powrócił ze studiów w Rzymie do Polski, mieszkając wtedy klasztorze w Krakowie napisał sobie regulamin życia. I pierwszy punkt tego regulaminu mówi: "Muszę być świętym" z dopiskiem: "Jak największym". I patrząc na jego życie z tej perspektywy możemy stwierdzić, że mu się udało. Jest świętym i jest świętym wielkim. CJ: Myślę, że istotne jest jeszcze jedno wydarzenie, które spotkało św. Maksymiliana podczas studiów w Rzymie. Był to rok 1917, kiedy to obchodzono 200-lecie masonerii w Rzymie. Były pochody ze sztandarami, między innymi takimi, na których Lucyfer deptał Michała Archanioła. Pojawiały się też okrzyki, że w Rzymie będzie rządził Lucyfer, a papież będzie jego szwajcarem. To było chyba powodem powstania Rycerstwa Niepokalanej. Jakie były zadania i cele tego stowarzyszenia? K: Zgadza się, to był jeden z impulsów dla o. Maksymiliana. Głównym zadaniem było szerzenie miłości i kultu Niepokalanej na całym świecie, zdobycie tego świata dla Matki Bożej. Oczywiście nie można tego robić bez wspierania, bez obrony Kościoła, w którym żyjemy i tego, który stoi na jego czele, czyli papieża. Przed takimi zadaniami stanął o. Maksymilian i tak naprawdę wszystko, co robił później podporządkowywał właśnie temu celowi: zdobywaniu świata dla Niepokalanej. Temu służył i służy do dziś Rycerz Niepokalanej, który za dwa miesiące będzie obchodził dziewięćdziesiątą rocznicę swego założenia. Temu też służyło zbudowanie Niepokalanowa, którego osiemdziesiątą piątą rocznicę założenia będziemy obchodzili w przyszłym roku. I oczywiście temu celowi służyła misja w Japonii. I różne działania jakie podejmował o. Maksymilian miały zdobyć świat dla Niepokalanej. Radio Niepokalanów oczywiście też. CJ: Była tutaj mowa o nawracaniu, wspomniani zostali też Żydzi i Masoni. W jaki sposób miano ich nawracać? K: Miano nawracać poprzez nieustanną modlitwę i pokazywanie dobrego przykładu, jaki niesie za sobą Kościół katolicki. Natomiast mówiąc dzisiaj o nawracaniu i porównując tamte czasy z dzisiejszymi musimy pamiętać, że działo się to przed Soborem Watykańskim II, gdzie nie mówiono o ekumenizmie, przedstawiciele różnych religii nie spotykali się na wspólnych modlitwach. To był zupełnie inne czasy, inne spojrzenie na coś, co my dzisiaj nazywamy ewangelizacją. Ojciec Maksymilian nie chciał z nikim prowadzić żadnych wojen. Nie mówiono nigdy o żadnych wojnach religijnych, wręcz przeciwnie o wielkim szacunku dla drugiego człowieka. Mimo tego, że on wierzy w coś innego niż ja, to mam do niego szacunek, kocham go tak samo jak kogoś, kto wyznaje tę samą religię co ja. Natomiast poprzez modlitwę, poprzez to, że ja pokażę temu drugiemu człowiekowi swoje dobre życie, ja jestem w stanie



przyciągnąć go do Chrystusa. CJ: W ubiegłym roku, w takim magazynie, FOCUS HISTORIA jest to chyba numer z lipca 2010 pojawił się artykuł o św. Maksymilianie, w którym pisze się wprost, że był on antyżydowski. Co prawda w okresie PRL też tak pisano, ale wydawało mi się, że w III Rzeczypospolitej tego już być nie powinno. Natomiast cały czas funkcjonuje ta myśl, że św.Maksymilian był antyżydowski, co jest oczywiście nieprawdą. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że w '39 roku, kiedy w Niepokalanowie żyło 3500 ludzi, których ojciec Maksymilian żywił, dawał im pracę, 1500 z nich to byli Żydzi. Jest jeszcze jedno bardzo ciekawe świadectwo Zygmunta Gersona, młodego Żyda, który był razem z ojcem Maksymilianem w Auschwitz. Wielu z nas traciło nadzieję. Wielu chłopców w moim wieku rzucało się na druty wysokiego napięcia. Kiedy błąkałem się, szukając kogokolwiek, z kim mógłbym podzielić się wspomnieniami, ojciec Kolbe mnie spotkał i rozmawiał ze mną. Był dla mnie jak anioł, ocierał zawsze moje łzy. Straciłem wiarę, a ojciec Kolbe mi ją przywrócił. On wiedział, że jestem Żydem, lecz to nie stanowiło różnicy, jego serce nie czyniło rozróżnienia między osobami i nie miało dla niego znaczenia to, czy są Żydami, katolikami czy jeszcze innych religii. On kochał wszystkich i dawał miłość, nic innego jak miłość. Ale chciałbym się dowiedzieć od Pana, ponieważ Pan zajmował się tą postacią, jak przebiegała ta misja w Japonii? Wiemy, że założył zespół klasztorny Ogród Niepokalanej niedaleko Nagasaki. I co ciekawe, kiedy zrzucono bombę atomową na Nagasaki, to w klasztorze wyleciały tylko szyby. Może powie Pan coś więcej na temat działalności misyjnej o. Kolbego w Japonii? K: Szyby wyleciały, to fakt, ale tylko dlatego, że o. Maksymilian uparł się, żeby ten klasztor postawić akurat w tym miejscu, w którym on obecnie stoi, a nie na ziemi, której kupno sugerowano ojcu Maksymilianowi. Tak jak wspomniałem wcześniej, o. Maksymilian do wszystkiego co w życiu zrobił dążył bardzo uparcie. Ta sprawa związana z misjami też kiełkowała w jego głowie. Był przez pewien czas w swojej prowincji osobą odpowiedzialną za misje. I kiedy w 1930 roku Niepokalanów po trzech latach działalności stał mocno na nogach, ojciec Maksymilian zebrał grupę braci i powiedział: "Słuchajcie, jedziemy", a oni wsiedli na statek i popłynęli, tak to można w dużym skrócie opowiedzieć (śmiech). Wylądowali najpierw w Szanghaju, gdzie warunków do założenia klasztoru nie było, ale gdzie mimo wszystko zostawił dwóch braci i popłynął do Japonii. I tutaj moim zdaniem też można zauważyć ogromne działanie opatrzności. Otóż po przybyciu na miejsce pierwsze kroki skierowali do miejscowego biskupa z prośbą o pozwolenie na rozpoczęcie misji. Ten powiedział, że potrzebuje wykładowcy filozofii na swoim uniwersytecie. Ojciec Maksymilian odpowiedział mu, że ma z filozofii doktorat. Biskup zdecydował więc, że o. Kolbe będzie wykładał na uniwersytecie, a biskup pomoże mu w działalności misyjnej. Opatrzność postawiła na ich drodze człowieka, który akurat potrzebował wykładowcy. Bardzo ciekawe jest to, że przecież nikt z tej grupy nie znał japońskiego, to przecież zupełnie inny język, zupełnie inna kultura. Ale pomocna dłoń cały czas była do nich wyciągnięta. Otóż japońscy księża pomagają im tłumaczyć artykuły, które po łacinie pisze o. Maksymilian. W



końcu udaje się wydać Rycerza Niepokalanej, ale jest to tylko pierwszy okres działalności. Niestety później następuje nieciekawy zwrot akcji, zupełnie jak w filmie. Ojciec Maksymilian wyjeżdża, współpracownicy się odwracają, wydawałoby się, że wszystko leży. Ale bracia postanawiają sami złożyć i wydać Rycerza Niepokalanej w języku japońskim, no i udaje się. I to jest właśnie to przedziwne działanie opatrzności, która nad tym wszystkim czuwała. CJ: Chciałbym teraz zapytać Pana o te nowinki techniczne, bowiem z tego co mi wiadomo, o. Maksymilian interesował się i telewizją i podróżami kosmicznymi. Również lotnictwem, skierował przecież dwóch braci na kurs pilotażu do Warszawy, a sam był na jednym z pierwszych pokazów telewizji w Niemczech, jeszcze przed wojną. K: To był człowiek wszechstronny. W pewnym momencie postanowił to wykorzystać do zdobycia świata dla Niepokalanej. Ta jego fascynacja wynalazkami zaczęła się gdzieś w gimnazjum ojców Franciszkanów we Lwowie, do którego uczęszczał. Tam powstały jego pierwsze projekty telegrafu. Co ciekawe te telegrafy miały spełniać różne funkcje. Na jednej stacji nadawczej można było powiedzieć: "Kot miauczy", natomiast na drugiej stacji usłyszeć nie wypowiedziane zdanie, ale miauknięcie kota. Taka była wizja. CJ: A te podróże kosmiczne? K: Będąc na studiach w Rzymie wymyślił i narysował projekt eteroplanu, jakiegoś statku, który miał wynieść człowieka w kosmos. Wysłał nawet ten projekt do redakcji jednej z włoskich gazet, która zajmowała się tego typu nowinkami technicznymi. Odpisano mu, że to bardzo ciekawy pomysł, ale gazeta publikuje pomysły już zrealizowane. Na moment, kiedy człowiek poleciał w kosmos musieliśmy jeszcze poczekać. Potem, mamy sprawę Radia Niepokalanów, gdzie pierwsze próbne audycje zostały nadane w '38 roku. W swoich pismach wspomina nawet o telewizji. Pomysł z lotniskiem i wysyłanie braci na kursy pilotażu były spowodowane wielkim rozwojem Małego Dziennika, jednego z najpoczytniejszych gazet codziennych II Rzeczypospolitej. Chcąc szybko dostarczyć go w najodleglejsze krańce naszego kraju, trzeba było posłużyć się najnowocześniejszym sprzętem. Nie udało się niestety ani kupi samolotu, ani wybudować lotniska, ale historia ma swoje pozytywne zakończenie, ponieważ dzisiaj w Niepokalanowie jest lądowisko. CJ: A czy dzisiaj te idee, cele, metody, które realizował św. Maksymilian są nam dzisiaj potrzebne? Czy można je aktualizować? K: Oczywiście, że można je aktualizować. Ja jestem święcie przekonany, że gdyby ojciec Maksymilian żył dzisiaj to byłby potentatem w Internecie. Portale internetowe byłyby przez o. Maksymiliana zawładnięte. Także telewizja cyfrowa. To była wielka postać, która myślała jak Niepokalaną przekazać światu i zdobyć dla niej ten świat.Nie cofał się przed niczym i myślę że dzisiaj też by się nie cofał, na przykład wysyłałby smsy. CJ: Bardzo dziękuję za wywiad. Padło tutaj pytanie, czy metody realizowane przez św. Maksymiliana są dzisiaj realne. Myślę że tak. Oto bowiem, jestem już w dosyć zaawansowanym wieku, sporo przeżyłem, ale uważam się za to starsze pokolenie JP II. Ale oto w dzisiejszych czasach media, a również światowa moda spowodowały, że u nas rośnie pokolenie 0JP. Dlatego też myślę, że przydałby nam się ktoś na miarę świętego Maksymiliana, który by powiedział: "Nie idźcie tą drogą, bo to ślepy zaułek". Ale powiedziałby też te słowa: "Tylko miłość, nie nienawiść jest dla nas najlepsza". Recenzja



Mieliśmy możliwość zapoznania się z albumem opisującym życie św. Maksymiliana Marii Kolbego autorstwa Tomasza Krzyżaka. Album nosi tytuł „ KOLBE Historia życia św. Maksymiliana” i jest owocem długotrwałej i naprawdę ciężkiej pracy wielu ludzi, których nazwiska, pełen wdzięczności autor, wymienia w swoim końcowym komentarzu. Album nie powstałby bez zaangażowania także osób postronnych. Pierwsza część zawiera treści i źródła poświęcone dorastaniu młodego Rajmunda dla którego wiara chrześcijańska jest bardzo ważną wartością. Możemy dowiedzieć się jak wyglądała edukacja, życie domowe rodziny Kolbów oraz jakie relacje ich łączyły. Szczególnie zainteresowało nas świadectwo moralności dla Józefa wystawione przez proboszcza parafii N.M.P. w Pabianicach - dokument był potrzebny przy wstąpieniu do zakonu. Jest to oryginalny rękopis księdza Stefana z roku 1908.



Kolejne części bogate są w fotografie ukazujące Maksymiliana oddanego służbie zakonnej, który nie zaniechał działań naukowych. Wszystkie swe działania powierzał Matce Boskiej, która była jego powierniczką. Z jego głębokiej wiary powstał pomysł stworzenia redakcji „Rycerza Niepokalanej” oraz klasztoru Franciszkanów w Niepokalanowie. Cały przebieg powstawania i organizacja drukarni jest zobrazowany licznymi fotografiami, które znajdują się w części zatytułowanej „Służba”. Niesamowitym przeżyciem było obejrzenie kolejnych etapów powstawania klasztoru. Zaskakujące dla nas - czytelniczek, było zapoznanie się z częścią albumu dotyczącej misji jakie odbywał św. Maksymilian. Miałyśmy możliwość obejrzeć fotografie Maksymiliana z osobami, które spotykał na swojej drodze. Jego ślady można odnaleźć nawet w dokumentach seminarium duchowego w Nagasaki (Japonia!), gdzie o. Maksymilian Kolbe wykładał filozofię. Koniec albumu jest ważnym źródłem historycznym, gdyż dotyczy okresu wojennego. Ta część przedstawia (na zdjęciach) ostatnie chwile Maksymiliana, które mają na celu podkreślić i uświadomić ogrom jego cierpienia. Ilustracje zdecydowanie bardziej pobudzają wyobraźnie niż zwykły tekst. Niezwykle wzruszające są także rękopisy listów pisanych do mamy w języku niemieckim (należy pamiętać, że ich treść była przecież ściśle kontrolowana przez obozową cenzurę). Trzymając w rękach niewydany jeszcze album miałyśmy świadomość, że mamy do czynienia z bardzo szczegółowym, przejrzyście sformułowanym i spisanym życiem św. Maksymiliana Marii Kolbego. Według nas album zachował swoją formę, zapewniając przy tym łatwy sposób odkrywania wiedzy. Pragniemy serdecznie pogratulować Tomaszowi Krzyżakowi oraz postronnym autorom stworzenia naprawdę interesującego albumu. Podziwiamy również ogrom zaangażowania włożonego w przygotowanie tak obszernego dzieła. Adrianna Malik Justyna Barańska Obchody Roku Kolbiańskiego



29 liostopada br. w naszej szkole uczciliśmy Rok Kolbiański. Obchody rozpoczęliśmy od wysłuchania wywiadu prowadzonego przez pana Cezarego Jagiełłę – Inspektora ds. Kultury w Powiecie Warszawskim Zachodnim z panem Tomaszem Krzyżakiem – autorem wielkiej wystawy poświęconej św. Maksymilianowi Kolbe. Wystawa ta zawiera ponad 100 zdjęć, w tym wiele dotąd niepublikowanych. Znalazły się także na niej rękopisy obliczeń matematycznych i projekty wynalazków. Całość autor zatytułował „Kolbe. Historia życia św. Maksymiliana”. 15 czerwca wystawę otworzył wicemarszałek Senatu Marek Ziółkowski w gmachu Senatu RP. Tomasz Krzyżak, który na codzień jest dziennikarzem i publicystą opublikował właśnie obszerny album poświęcony życiu i



twórczości ojca Kolbego. Jest on uzupełnieniem wystawy i zawiera ok. 300 fotografii oraz wypowiedzi osób, które znały świętego. Krzyżak podczas wywiadu przybliżył sylwetkę świętego w ciekawy i barwny sposób. Opowiadał o faktach z życia założyciela klasztoru w Niepokalanowie, o zamiłowaniu Maksymiliana do tworzenia wynalazków i zaufaniu w swoich działaniach Opatrzności Bożej. Po wywiadzie nastąpiła część artystyczna. Program został przygotowany przez nauczycielkę języka polskiego – panią Małgorzatę Śliwińską. Scenariusz napisany został w oparciu o sztukę Kazimierza Brauna pt. „Męka świętego Maksymiliana Kolbego, franciszkanina konwentualnego, według dokumentów, zeznań i świadectw”. Dzięki przychylności ojca Andrzeja Sąsiadka oraz zespołu Miriam z Niepokalanowa, mogliśmy usłyszeć piosenki ze stworzonego przez nich oratorium, którego premiera była w tym roku.. Występujący uczniowie stworzyli poruszającą opowieść o życiu i przede wszystkim męczeńskiej śmierci ojca Kolbego. Porównano mękę świętego do pasji. Tekst Brauna przeniósł widzów w czasy II wojny światowej, do obozu koncentracyjnego w Auschwitz, gdzie Maksymilian oddał życie za nieznanego sobie człowieka – Franciszka Gajowniczka. Nastrój budowały również pieśni, które wzruszały do łez. Cały program spotkał się z wielkim entuzjazmem zarówno ze strony zaproszonych gości jak i uczniów Wańkowicza. Ostatnią częścią spotkania było ogłoszenie wyników konkursu plastycznego upamiętniającego Rok Kolbiański. Wybór zdjęć na tę wystawę był bardzo trudny. Szukałem zdjęć, z jednej strony unikalnych, a z drugiej strony, pokazujących prawdziwe oblicze o. Maksymiliana. Tomasz Krzyżak, autor



Po uroczystych obchodach Roku Kolbiańskiego w naszej szkole podeszłyśmy do kilku zaproszonych gości i przeprowadziłyśmy krótkie rozmowy na gorąco, dotyczące pierwszych wrażeń po spotkaniu. Nurtowało nas także pytanie na ile postać św. Maksymiliana wpisuje się w życie osobiste naszych gości. Ania Buźniak - Kierownik Pedagogicznej Biblioteki Wojewódzkiej im. Komisji Edukacji Narodowej w Warszawie - Filii w Błoniu. Jestem zachwycona występem. Był wzruszający i głęboki w treść. Zawsze fascynowała mnie postać Maksymiliana, a teraz po obejrzeniu tego programu, mam pełny obraz jego męki, która porównywalna jest do męki Chrystusa. Mam nadzieję, że będziecie mieli możliwość pokazać się szerszej publiczności, bo uważam, że tak wartościowa sztuka nie może zostać tylko w murach tej szkoły. Ojciec Andrzej Sąsiadek - wikariusz w Parafii Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny w Niepokalanowie. Ojciec: Mam nadzieję, że nie macie mi za złe faktu, że zająłem mikrofon na chwilę i coś próbowałem zaśpiewać. MTT: Obserwując reakcję publiczności, raczej nie. Wszyscy słuchali z uznaniem. Ojciec: Mówiąc szczerze, jestem pod wielkim wrażeniem. Na codzień przecież żyję w miejscu, które sam św. Maksymilian założył, dlatego za każdym razem, gdy ktoś o tym mówi, w mojej głowie maluje się obraz tego, co dla innych jest po prostu zwykłym opisem. Życie św. Maksymiliana jest tak bogate, że nie da się go przedstawić, jednym krótkim przedstawieniem. To, co zobaczyłem było pigułką, która przedstawiała istotę, jednocześnie wzruszając i motywując do bogatych przemyśleń. Mam nadzieję, że oglądająca to młodzież, wyniesie z tego programu jeszcze więcej niż ja. Pan Dariusz Sitarski - Dyrektor Centrum Kultury w Błoniu. Spektakl przyjąłem z wielkim zainteresowaniem, dlatego że osoba św. Maksymiliana jest mi szczególnie bliska- mieszkam w Niepokalanowie 300 m od klasztoru. Dzisiaj przyszedłem tutaj, ażeby odnowić swoje wiadomości w sposób artystyczny. Mogę jeszcze dodać, że moja mama była prezeską "Rycerza Niepokalanej", za czasów św. Maksymiliana. To także potęguje moje przywiązanie do tej wspaniałej osoby, o której moja mama wiele opowiadała. Jeżeli chodzi o dzisiejszy występ, jestem zachwycony nakładem pracy, jaki młodzież tej szkoły musiała włożyć, aby przygotować tak wspaniały, pełnowymiarowy, staranie utkany szczegółami spektakl. Godne uwagi są profesjonalne wykonania pieśni, które idealnie wplotły się w przedstawienie głównie ostatnich chwil życia św. Maksymiliana. Na koniec chciałbym złożyć pełen szacunku hołd Pani Małgosi Śliwińskiej, która pracuje także u mnie, w Centrum Kultury, prowadząc kółko teatralne. Cieszę się też, że was spektakl idealnie wpisał się w kończące się już obchody Roku Kolbiańskiego. Bardzo dziękuje za zaproszenie, szczególnie Pani Małgosi Śliwińskiej oraz młodzieży - zagraliście to jak prawdziwy aktorzy, gratuluję. Niewykluczone, że zaproszę Was, którejś niedzieli, abyście przyjechali do Centrum Kultury i przedstawili tę wspaniałą sztukę także szerszej publiczności.



Nauczycielki : pani Maria Kosińska i pani Irma Kijowska. Jesteśmy bardzo zadowolone i uduchowione, pełne pozytywnych emocji. Oczywiście jesteśmy pełne podziwu dla naszej młodzieży, która reprezentowała bardzo wysoki poziom muzyczny i aktorski. Składałyśmy już gratulacje reżyserce dzisiejszego spektaklu - Pani Małgosi Śliwińskiej. Jest to świetny materiał dla nas, do zweryfikowania, że nasze problemy wcale nie są takie niepokonalne. Mamy świadomość, że jednak gdzieś nad nami czuwa opatrzność boska. Dzisiejszy występ uświadomił nam też, że mamy kolejny autorytet moralny, który może być godnym wzorcem na dzisiejszej młodzieży. Jan Żychliński - Starosta Powiatu Warszawskiego Zachodniego Postać św. Maksymiliana nie jest mi zupełnie obca, gdyż interesowałem się nią wcześniej, bywałem w muzeum, czytałem różne wydawnictwa. Jest to zdecydowanie postać nietuzinkowa, przede wszystkim człowiek wielowymiarowy, człowiek wielkiej wiary, konsekwentny w działaniu, trochę uparty, jednocześnie ciekawy świata. Jego życiorys świadczy o niesamowitej pracowitości i systematyczności w pracy. Jego wielki heroizm, którego apogeum było w obozie koncentracyjnym, gdzie dał świadectwo, że największą wartością życia człowieka, jest jego miłość do bliźniego. Oddanie życia za drugiego człowieka było ukoronowaniem jego męki. Taka refleksja, która nasuwa mi się po tym występie, to świadomość, że człowiek może robić rzeczy wielkie i godne, ale także straszne, czego sam św. Maksymilian doświadczył. Też ciekawy jest fakt, że Maksymilian bywał tutaj całkiem niedaleko. Słuchałem niegdyś wystąpienia Pana Jerzego Oziemskiego, który opowiadał historię Błonia, wspominał , że jego dziadek miał tutaj skład drewna. Istnieją bowiem dokumenty na to, że kupował materiały potrzebne na budowę klasztoru właśnie w tym tartaku. Trzeba podkreślić, że pomimo że jest znany na całym świecie, najbardziej związany jest z ta ziemią. To wielka postać, od której możemy się wiele nauczyć. Ksiądz Prałat Tadeusz Jaworski - proboszcz Parafii Narodzenia Pańskiego w Błoniu Droga życia człowieka jest i trudna, i łatwa. Jak się chce, można wszystko osiągnąć, ważne żeby był cel. Skoro Maksymilian postawił sobie cel, że musi być świętym, "wielkim świętym", gdzie słowo "wielkim" zaznaczył wykrzyknikiem, sam zmobilizował siebie, swoje serce i dusze do osiągnięcia tego. Czasami jednak postanawiamy polegać na kimś. Dlaczego o tym mówię? Mianowicie, gdyby nie kardynał Stefan Wyszyński, który tak chciał beatyfikacji Kolbego, Maksymilian prawdopodobnie ogłoszony zostałby tylko Wyznawcą. O tym się nie mówi, ale to właśnie Wyszyński doprowadził sprawę do postaci, że Kolbe jest Męczennikiem i Wyznawcą. Ojciec Krzysztof Oniszczuk - Dyrektor Radia Niepokalanów Jadąc na tego typu spotkania, do różnych szkół, zawsze z założenia przyjmuję, że oczekiwania wysokiego lotu zostawiam dla siebie, na inna okazję. Muszę jednak przyznać, że rozłożenie merytoryczno- muzyczne, a zwłaszcza muzyczne, było po prostu niesamowite. Naprawdę możecie być dumni z profesjonalizmu jakim wykazują się wasi uczniowie. Myślę, że z pewnością można by było wystawić to w Teatrze Wielkim w Łodzi(akurat ten znam). Jeżeli chodzi o



postać św. Maksymiliana, oczywiście jest mi bardzo bliska. Odpowiadam od kilku lat za Radio Niepokalanów, które przecież on sam założył. Dzisiaj, nadając 24 godziny na dobę, realizując jego idee, kończymy jego dzieło. Pragnę jeszcze raz serdecznie pogratulować grupie artystów, którzy występowali, ale także lektorom, aktorom. Ja, jako kleryk, trzy lata grałem na gitarze basowej w zespole, wiec zawsze takie występy wokalnomuzyczne, ale już na wysokim poziomie, przeżywam dwukrotnie. Wszystko poczynając od tonacji, a kończąc na dykcji lektorów naprawdę było perfekcyjne. Jolanta Stępniak - Członek Zarządu Powiatu Warszawskiego Zachodniego Przedstawienie było fantastyczne. Gratuluję wszystkim aktorom, uczniom- aktorom, gdyż uważam, że zaprezentowany został wysoki poziom artystyczny. Pewnie gdyby na widowni siedziałby jakiś specjalista, także stwierdziłby, że był to wykon profesjonalny, a nie tylko szkolne przedstawienie. Macie się czym chwalić i szczycić, należy to jeszcze gdzieś pokazać. Chciałabym podziękować Pani Małgosi Śliwińskiej, która prowadzi tę sekcję młodych artystów, bo nie dość, że sama wkłada w to wszystko bardzo dużo zaangażowania, to ma jeszcze w sobie jakąś charyzmę, że młodzież chce z nią pracować i poświęcać swój czas. Też to, że absolwenci powracają i biorą udział w występach, świadczy o tym, że ta szkoła wytwarza taki swoisty klimat, którego gdzie indziej brakuje. Żeby stworzyć własny wizerunek szkoły potrzeba wiele pracy, ale właśnie takie spektakle go kształtują. Hasło, że "tylko miłość jest twórcza" bardzo do mnie przemawia. Zawsze dobro powraca do człowieka. Trzeba zawsze potrafić wykrzesać z siebie czystą dobroć. Jak się kochamy możemy więcej, kiedy nienawidzimy, niszczymy wszystko. Paulina Król Ada Malik



Wśród gości, którzy zaszczycili progi Wańkowicza, świętując tym samym obchody Roku Kolbiańskiego byli: Jan Żychliński – Starosta Powiatu Warszawskiego Zachodniego Jolanta Stępniak – Członek Zarządu Powiatu Warszawskiego Zachodniego Jerzy Wójcik – Przewodniczący Rady Powiatu Warszawskiego Zachodniego Cezary Jagiełło – Inspektor ds. Kultury w Powiecie Warszawskim Zachodnim Marek Książek – Burmistrz Miasta i Gminy Błonie Tomasz Krzyżak – dziennikarz i publicysta Ks. Prałat Tadeusz Jaworski – proboszcz Parafii Narodzenia Pańskiego w Błoniu Ks. Kanonik Tadeusz Gałecki – proboszcz Parafii Św. Trójcy w Błoniu O. Andrzej Kuśmierski – proboszcz Parafii Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny w Niepokalanowie O. Andrzej Sąsiadek – wikariusz w Parafii Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny w Niepokalanowie O. Roman Aleksander Soczewka – archiwista w Parafii Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny w Niepokalanowie O. Krzysztof Oniszczuk – Dyrektor Radia Niepokalanów Dariusz Sitarski – Dyrektor Centrum Kultury w Błoniu Anna Buźniak – Kierownik Pedagogicznej Biblioteki Wojewódzkiej im. KEN w Warszawie – Filii w Błoniu Mirosława Domańska – Dyrektor Gimnazjum nr 1 im. Hugona Kołłątaja w Błoniu Uczniowie wraz z nauczycielami z Gimnazjum w Lesznie i Kampinosie. Katarzyna Wójcik









(...)Maksymilian już od dawna coś obliczał, obmyślał projekty przyszłości i wyłączał się ze świata.

Święty Maksymilian Kolbe już jako nastolatek interesował się techniką i tworzył projekty wynalazków. Będąc uczniem gimnazjum opracował trzy projekty wynalazków: telegraf piszący prosty, telegraf złożony oraz aparat zapisujący mowę i głosy natury. Według wypowiedzi Księdza Władysława Dubaniowskiego oraz ojca Bronisława Styczny, Maksymilian już od dawna coś obliczał, obmyślał projekty przyszłości i wyłączał się ze świata. Konstruował także podczas studiów "Pragnął zbudować Perpetum Mobile"- powiedział Ojciec Anzelm Kubit. W ten sposób powstał pomysł na zbudowanie pojazdu, który miał przenieść ludzi w kosmose tereoplan. O tym, że rozmyślał o podróżach w kosmos świadczą inne jego słowa zapisane w Rzymie w grudniu 1918 roku: "Najpierw można by przecież wysłać sam aparat- zaopatrzony w odpowiednie urządzenia., określając na podstawie dokładnych obliczeń



wpierw drogę krótką, którą by mógł powrócić na ziemię. Po powrocie należałoby przestudiować różnicę zaistniałą pomiędzy przewidzianym a rzeczywistym zachowaniem się aparatu i po wyeliminowaniu niedociągnięć należałoby wysłać na odległość większą i ponownie przeanalizować wyniki. Gdy już aparat okaże się bezpieczny , a zwierzęta w nim umieszczone do odbycia pierwszej podróży zniosą je dobrze, wówczas będzie można bez niebezpieczeństwa dla życia zaryzykować podróż." Pomysł ten był bardzo oryginalny i wykraczał w przyszłość. Zaletą tego wynalazku było poznanie odległych planet, lecz zrealizowanie go wiązało się z wielkimi kosztami. Święty Maksymilian Kolbe nie zamierzał jednak tak łatwo się poddać. Napisał w tej sprawie do pewnego włoskiego czasopisma "Scienza per Tutti" O. Maksymilian położył w Niepokalanowie podwaliny pod produkcję filmów, które byłyby poświęcone idei chrześcijańskiej. Niestety wybuch II wojny światowej nie pozwolił na doprowadzenie tych zamierzeń do szczęśliwego finału. W Niepokalanowie działa radiostacja, elektrownie, drukarnia, najrozmaitsze warsztaty naprawcze oraz straż pożarna. Ojciec Kolbe zamierzał wybudować lotnisko, a także interesował się badaniami nad przekazem obrazu za pomocą fal radiowych, czyli pierwocinami dzisiejszej telewizji. Maja Kapłon











Wywiad



Ks. Prałat Tadeusz Jaworski: Proces beatyfikacji św. Maksymiliana szedł dobrze, ale w pewnym momencie zrobiły się trudności w związku z tym, czy ma być on wyznawcą, czy męczennikiem. Duża cześć, zwłaszcza ze strony niemieckiej była zdania, że on sam tę śmierć wybrał, sam się zgodził, więc jest wyznawcą. Natomiast Prymas Wyszyński przy poparciu ks. Kardynała Karola Wojtyły, późniejszego Jana Paweła II, episkopatu Polski, wyznawali, że był męczennikiem, czyli poniósł śmierć męczeńską, zamęczony w komorze głodowej. Jakiś czas to trwało, ale upór Kardynała Wyszyńskiego był konkretny. Nie ustępował i sprawę dopiął do końca, przegłosowano. I tak te dwie korony biała i czerwona, zostały zrealizowane. Gdyby nie upór Prymasa Wyszyńskiego oraz



późniejszego papieża Jana Pawła, być może w późniejszym czasie Maksymiliana ogłoszono by męczennikiem. Ale w tamtych czasach, które były bardzo trudne dla Kościoła, własnie wielka zasługa Boga oraz sługi Bożego Prymasa Tysiąclecia, że ta sprawa tak została zakończona. Melchior The Times: A jakie były argumenty za tym, by był świętym, a jakie przeciw? ks. Prałat Tadeusz Jaworski: No właśnie tu jest problem, bo męczennik to ten, który zostaje zamęczony, a on był wolny. Wolny w tym znaczeniu, że mógł dokonać wyboru, gdyż nie był skazany na śmierć. Bo gdyby był wybrany na śmierć, wtedy byłaby sprawa prosta. On zaś poszedł za współwięźnia na śmierć, sam, dobrowolnie. Wybrał tę śmierć i to właśnie powód, dlaczego pojawiły się sprzeciwy ze strony merytorycznej, dlaczego nazwać by go męczennikiem. Jeżeli ja sam sobie wybieram śmierć, to czy jestem męczennikiem? Ale z kolei, nawet gdyby się nie poświecił, to i tak by zginął. Gajowniczek przeżył. Dlatego też ta sprawa była tak mocno podkreślona. Kardynał Wyszyński, mimo iż z Niemcami próbował się dogadywać i sławne jego to orędzie „Odpuszczamy wam”, czy jak to przetłumaczono: „Przebaczamy wam”, podkreślał bardzo mocno pojednanie Polski i Niemiec, bo nastawienie między narodami było bardzo złe. Dzięki temu prymas tu, gdzie chodziło o sprawy wielkie, polskie, nasze narodowe wyraźnie podkreślił jako sprawę Kościoła naszego właśnie, że Ojciec Maksymilian był męczennikiem. Dla nas to było bardzo ważne, bo wiadomo, Kościół był prześladowany i musiał być jakiś patron, by było gdzieś odniesienie. Komuna postępowała w podobny sposób jak postępował Hitler. Wielu naszych rodaków AK-owców zginęło skrytobójczo zamordowanych, zamęczonych. Sięgając głębiej, ojciec święty Pius XII potępił dwa systemy totalitarne: nazizm i komunizm, gdyż oba te systemy były nieludzkie. Przez konspirację i cenzurę w systemie socjalistycznym ówczesnego papieża nazwana wrogiem Polaków i taki był obrót tej sprawy. Polska jest krajem katolickim, wierzącym, wydała na świat człowieka wielkiego, świętego, patrona naszych trudnych czasów. Pamiętajcie, że Polska w okresie komunistycznym żyła w trudnych, czasach, więc trzeba było też mieć kogoś, za przyczyną, którego można było się zwrócić do Pana Boga. Melchior The Times: A czy spotkały go jakieś represje za jego działalność? ks. Prałat Tadeusz Jaworski: No oczywiście, że były. Wyszynski cały czas odczuwał takie prześladowania. Zacznijmy od tego, ze w czasach stalinowskich nagonka na Kościół była straszna. Wtedy Prymas w kościele św. Anny wygłosił kazanie. Tego dnia wieczorem, to było pod koniec września, przyszli o dwunastej w nocy, zapukali do bram, lecz nie chciano otworzyć. Później bramy na prośbę Prymasa zostały otwarte. Trzy lata był aresztowany. Odosobniony siedział w czterech różnych więzieniach. Tam otrzymywał informacje, że już Kościoła nie ma, Polski nie ma, seminariów nie ma. Otrzymywał nawet prasę specjalnie dla niego przygotowaną, aby go załamać psychicznie. I tak przez trzy lata go łamali,



chociaż już przez ostatni rok już było lżej. Po śmierci Stalina, Wyszyński wyszedł na wolność, ale represje wobec Kościoła nieco ustały, aż do naszych czasów. Melchior The Times: Czyli w pewnym sensie on też jest męczennikiem... Ks. Prałat Tadeusz Jaworski: No tak. Oto jego sławne powiedzenie: „Bardziej kocham Polskę niż swoje serce”. Był wielkim patriotą, za granica nie szkalował Polski, ale gdzie mógł to jej bronił. Był wielkim autorytetem, bo to, co Jan Paweł II powiedział:” Nie byłoby papieża, gdyby nie było Ciebie księże Prymasie. Twojego autorytetu, Twojej stanowczości, Twojej modlitwy, Twojego zaufania.” Dzisiaj jest sługą bożym, jeszcze niewyniesionym na ołtarze. Bo bardzo dużo powiedział i napisał, to wszystko trzeba sprawdzić, czy nie ma błędów teologicznych. Bo jeśli chodzi o śmierć męczeńską to śmierć i tzw. chrzest krwi to on wszystkie grzechy neutralizuje. A w wypadku wyniesienia wyznawcy sprawdzają świadków, wszystko toczy się pod przysięgą, także to jest proces bardzo długi... Bo to trzeba z polskiego na włoski przetłumaczyć, oddać właściwy klimat tego, a to nie takie proste, a to trwa latami. Bo dużo napisał, dużo powiedział, ale myślę, że niedługo to się stanie. Melchior The Times: Szkoda, że młodzież, tak mało wie o postawie polskich świętych, bo okazuje się, że to niezwykli ludzie często z ciekawymi życiorysami Ks. Prałat Tadeusz Jaworski: W takim razie podejmujemy dziś historyczną decyzję. Ja, jeśli postawie obok Popiełuszki pomnik Wyszyńskiemu, choć nie jest jeszcze wyniesiony na ołtarze, (choć papieżowi stawiano pomniki jeszcze przed śmiercią jako słudze Bożemu). Postawimy pomnik, a wy w szkole dołożycie starań i zrobicie przynajmniej taką audycję o Wyszyńskim. Ja mam jego kazania, oraz dużo jego pism. Melchior The Times: Bo Ojciec miał kontakt z Prymasem Wyszyńskim, prawda? Ks. Prałat Tadeusz Jaworski: On mnie święcił na kapłana. Powiem prawdę, bo dobrze mnie znał, darzyliśmy siebie syampatią i nawet miałem takie życiowe przejście a on dobrze pomagał mi je rozwiązać. To był wielkiej sławy człowiek. Melchior The Times: Czyli, z jednej strony wielki człowiek, patriota, prymas, z drugiej strony oddany człowiek i przyjaciel. Ks. Prałat Tadeusz Jaworski: to był człowiek, który rzeczywiście miał charyzmę, wyprzedzał epokę i o ileś tam lat, nawet nie tyle co epokę co czasy obecne o ileś lat do przodu. Umiał dobrze wyczuwać czas i dzięki temu i jego mocnej wierze, nieustępliwości wykształciła się taka Polska taka, jaka była. To on ja przygotował. Jego słowo znaczyło bardzo wiele. On nie cofał się przed wiezieniem. Wiadomo ze miał szpiegów pełno, dookoła, że chodziło za nim mnóstwo ludzi, cokolwiek tylko powiedział- nagrywano to. Dlatego jego sekretarz chodził cały czas z magnetofonikiem i nagrywał słowo w słowo, gdyż szpiedzy przeinaczali jego słowa. Dużo mówił broniąc Polski, to że rzeczywiście że Polska zachowała swoją autonomię wobec Związku Radzieckiego to duża jego zasługa i Kościoła. Był autorytetem.



Dziś to się to troszkę rozjechało, bo nie ma osoby, która stanęłaby na czele. Telewizja i prasa propaguje, ludzie są troszkę zagubieni, a wtedy był jeden, konkretny człowiek, za którym ludzie podążali. Melchior The Times: Kolejnym takim przywódcą był ks. Jerzy Popiełuszko. Ks. Prałat Tadeusz Jaworski: No ksiądz Popiełuszko to mój kolega z jednej klasy. To jest kolejny męczennik. Jurek był normalny chłopak, jak każdy jeden z nas, orłem żadnym nie był, tak był zawsze w środku grupy, nie wyróżniał się niczym w seminarium. Jak był na drugiej parafii w Aninie, to proboszcz miał trzech wikarych i na nasze dwudziestopięcio- lecie jeden z naszych profesorów napisał o Jurku Popiełuszcze. I tak o jednym wikariuszu napisał, że to dobry kaznodzieja, rokuje dobre nadzieje na przyszłość, o drugim, iż jest dobrym organizatorem. O Jurku napisał: „ot taki sobie”. Okazało się, kiedy przyszły czasy trudne ciężkie, kiedy wszyscy nabrali wody w usta i weszli w myszą dziurę i bali się czegokolwiek powiedzieć, to on jedyny stanął razem z robotnikami Melchior The Times: I „ot taki sobie” został kimś niezwykłym. Ks. Prałat Tadeusz Jaworski: Geniuszem. Ja powiem więcej, bo dwa tygodnie przed śmiercią byłem u niego i mówię:” ty to sławny jesteś, jesteś wszędzie, bębnią o Tobie. Patrz, w seminarium taki cichy, a teraz proszę” a on odpowiedział mi: ”Ale spójrz, mnie zabiją, a ty będziesz żył”. Miał pełną świadomość. Melchior The Times: Bardzo dziękujemy Księdzu Prałatowi za rozmowę. Szczęść Boże! Katarzyna Podwysocka Daria Śniadecka



Radioaktywny Kolbe Plany o uruchomieniu radia istaniały od początku założenia Niepokalanowa przez św. Maksymiliana. Pierwszą wzmiankę mówiącą o próbach zdobycia koncesji na radiostację znajdujemy w jego liście z Japonii do Niepokalanowa pisanym10 IX 1930 r. Nie czekając na zezwolenie w Niepokalanowie jako stację radiową postawiono jednopiętrowy budynek. To właśnie stamtad 8 XII 1938 r. nadano pierwszą próbną audycję. Trzy dni po próbnej audycji Maksymilian dzielił swoją radość z o. Samuelem Rosenbaigerem swoim następcą w misjach w Japonii. Oficjalnie radio miało nazwę "SP 3 Radio Niepokalanów" a w jego sygnale można było usłyszeć fragment melodii pieśni "Po górach, dolinach". Do wojny Niepokalanów nie uzyskał formalnej koncesji na nadawanie adudycji. Po wojnie radio wróciło w 1995 r. i trwa do dziś. Budynek radia przetrwał wybuch wojny i jego siedziba jest nadal w tym samym (wyremontowanym) budynku. Radia możemy słuchać na 102.7 fm województwo mazowieckie i 98.6 fm województwo łodzkie. Od sierpnia 2010 r. radio ma swoich słuchaczy w Chicago. Klaudia Białek



Skąd pomysł, by szkole Gimnazjum nr 2 nadać patrona Maksymiliana Kolbego? Maksymilian został zgłoszony jako kandydat na patrona razem z dziesięcioma innymi postaciami. a potem uczniowie, rodzice i nauczyciele wybrali go w głosowanaiu. Pokonał Marię CurieSkłodowską i Władysława Jagiełłę. A skąd pomysł? Maksymilian był znany ze szkolnych pomysłów. Większość głosów na niego oddawała właśnie młodzież. Z dyrektorem Gimnazjum nr 2 im. Maksymiliana Kolbe rozmawiała Michalina Lewandowska Dyrektor Szkoły Podstawowej imienia św. Maksymiliana Marii Kolbe w Teresinie, pani Jachimczyk, powiedziała nam, że nadanie imienia szkole odbyło się 6 maja 1996r. Imię zostało wybrane na podstawie głosowania. Proponawyny był również ksiądz Jan Twardowski. Ostatecznie wybrany został św.Maksymilian, gdyż dla nauczycieli, rodziców oraz uczniów ważne było, aby patron wiązał się w jakiś sposób z miejscem, w którym znajduje się szkoła. Patron powinien być wzorem do naśladowania, a Maksymilian Maria Kolbe niewątpliwie reorezentuje postawę człowieka mężnego, uczciwego. Natalia Hiletska