Musisz zainstalować flash player pobierz instalator
Od redakcji Spis treści
Kończy się kolejny rok szkolny, a zarazem pierwszy rok naszej działalności. Przez ten czas wiele się nauczyliśmy, praca nad gazetką kosztowała nas też mnośtwo emocji.
Nie zawsze było łatwo, jednak zawsze staraliśmy się stanąć na wysokości zadania. Dziękuję Wam za wyrozumiałość i mam nadzieję, że lektura naszego pisma była dla Was przyjemnością. Zdaję sobie sprawę, że w tej chwili Wasze myśli skupione są przede wszystkim na wakacyjnych planach, jednak zanim zabrzmi ostatni dzwonek zapraszam do zapoznania się z najnowszym numerem.
Adrian Tracz - redaktor naczelny
Niezapomnianych, pełnych wrażeń wakacji, i powodzenia w sierpniu (niektórym z Was się przyda :) życzy zespół redakcyjny Melchior The Times *Niusy.............................3
*Humor..........................4
*Co słychać w kinie.......5
*Hobby - żeglarstwo.......7
*Muzyka - Eska Music Awards 2011...................9
*Rzut za trzy! - Marcin Perchuć..........................11
*Na bieżąco - Obama w Polsce............................13
*Szkolne talenty - Anna Kurzela..........................15
*Nasza inicjatywa - Święto Miłosza..............16 *Fenomen Facebooka..25 *Konkurs REPORTER - Twoje życie, Twój wybór............................27
*ExMoca......................30
*Na czasie - opalaj się bezpiecznie!..................33
*Bądź fit na lato!.........34
*Warto znać - spektakl Magia żywiołów............35
*Kącik kulinarny - deser malinowy.......................36
*Polityka w MTT........37
*Sport w MTT............38
Warto wiedzieć
Czy kolejny rok zaczniemy w sierpniu?
Czy wakacje zostaną skrócone z powodu Euro 2012 ?
Ministerstwo Edukacji Narodowej od dłuższego czasu rozważa czy nie zakończyć roku szkolnego przed przyjazdem do Polski tłumu zagranicznych kibiców. Rok szkolny skończyłby się już na początku czerwca, a matury odbyłyby się w kwietniu. Rozważane też było czy w miastach, które biorą udziach w Euro 2012 nie zacznie się wcześniej rok akademicki. To były tylko plany, ale ministerstwo tego nie wprowadzi. Na Politechnice Gdańskiej zajęcia będą trwać 3 minuty dłużej dzięki temu skończą rok dwa tygodnie wcześniej.
Zostało to obliczone na skale roku.
Czy to będzie na pewno skuteczny sposób na skrócenie sobie roku akademickiego?
To się okaże wkrótce.
Ewelina Cuper Sochaczewskie "Lato muzyczne"
W tym roku, tak jak zawsze przed wakacjami, na terenie Państwowej Szkoły Muzycznej I i II stopnia w Sochaczewie przy ul. Głowackiego 2 (mieszczącej się w dworze należącym do rodziny Garbolewskich), odbywają się koncerty podsumowujące całoroczne osiągnięcia wszystkich uczniów szkoły. Pierwszy koncert miał miejsce już 29 maja. Występowali najmłodsi i najstarsi muzycy. W ruch poszły przede wszystkim instrumenty dęte i smyczkowe. Swoje pięć minut na scenie wykorzystali także uczniowie dyplomowani w tym roku. Oklaskom nie było końca, bowiem widownia była dość liczna. Swój program muzyczny przedstawili więc jeszcze chór, mała orkiestra oraz zespół rytmiczny. „Gwoździem programu” był szkolny BigBand, który preferuje muzykę jazzową. Publiczność bawiła się znakomicie. Ostatnia okazja obejrzenia muzycznych występów z naszej szkoły to koncert, który odbędzie się w dniu 12 czerwca na stadionie „Orkan” w Sochaczewie. W programie zapowiadamy występ szkolnej orkiestry, która grać będzie m.in. kompozycje Mikołaja Hertla oraz inne utwory – niespodzianki! Dyrekcja i uczestnicy serdecznie zapraszają wszystkich pasjonatów muzyki poważnej i nie tylko. Bogumił Hausenplas
Humor w Melchior The Times Przygotowała: Paulina Król
Ojciec pyta syna:
- Co robiliście dziś na matematyce?
- Szukaliśmy wspólnego mianownika.
- Coś podobnego! Kiedy ja byłem w szkole, też szukaliśmy wspólnego mianownika! Że też nikt go do tej pory nie znalazł...
Jest zakończenie roku Noc. Wielki pożar. Siedem jednostek straży pożarnej walczy z żywiołem. Do kierującego akcją podchodzi jakiś facet:
- Jak wam idzie? Nikt ze strażaków nie ucierpiał?!
- Niestety - odpowiada strażak - dwóch naszych ludzi zostało w płomieniach, a sześciu jest ciężko poparzonych. Ale za to wynieśliśmy z budynku szesnaście osób - trwa reanimacja.
- Szesnaście osób? Przecież tam był tylko ochroniarz!
- Skąd pan wie?! Kim pan jest?
- Kierownikiem tego prosektorium. Pacjent u stomatologa:
- Panie doktorze, bolą mnie zęby, które pan mi wstawił!
Na to lekarz:
- A nie mówiłem, że będą jak prawdziwe?! Rozmawiają dwie ciężarne koleżanki:
- Zauważyłam, że w im bardziej zaawansowanej ciąży jestem, tym więcej kobiet się do mnie uśmiecha. Nie rozumiem dlaczego…
- Bo jesteś od nich grubsza.
Co słychać w kinie?
Niedawno na dużym ekranie pojawiło się wiele ciekawych filmów wartych uwagi. Przytoczę dwa tytuły moim zdaniem najciekawsze.
Pierwszy film, który polecam to kontynuacja komedii „Kac Vegas” czyli stuminutowy seans o tytule „Kac Vegas w Bangkoku”. Trochę o akcji… Wszyscy udają się na ślub Stu Price (Ed Helms) do Tajlandii. Naturalnie wszystko dzieje się po niezapomnianym wieczorze kawalerskim. Stu chce przyszykować swojej przyszłej małżonce poranne śniadanie, ale w życiu nie zawsze jest tak pięknie jakby się tego chciało… Chcecie wiedzieć co było dalej?! Zapraszamy do kina Reżyser (Todd Phillips) zapewnia, że to co ma się wydarzyć w Bangkoku jest po prostu niemożliwe, zaskakujące.
Film jest w kinach już od 3 czerwca.
Drugi film to "Beat The World". Trzy ekipy taneczne przystępują do rywalizacji w Detroit, gdzie odbędzie się międzynarodowy turniej „Beat The World”. Wszystkie grupy muszą przygotować się do zawodów, przedstawić układy taneczne, zaprezentować się przed Jury i udowodnić, że to oni zasługują na tytuł MISTRZowski. Walka w owym konkursie to bój nie tylko o miejsce na podium, ale głównie o zrealizowanie życiowych marzeń i pokonanie własnych słabości. Czas trwania filmu to 91 min.
Film jest w kinach od 10 czerwca.
Damian Stasiarczyk
Wielkimi krokami zbliżają się wakacje. Dla wielu osób to czas pełen przygód, nowych doświadczeń, spędzony w gronie przyjaciół.
Niektórzy jednak tracą ten wyjątkowy czas siedząc dwa miesiące przed monitorem komputera, czasami dla urozmaicenia przerzucają się na telewizor. Zazwyczaj tak jest, że wizja spędzenia dwóch tygodni grzejąc się wśród tłumu na plaży, gdzie nad głową słychać tylko zakazy i nakazy rodziców, przyprawia nas o mdłości. Wolimy po prostu zostać w domu….i nudzić się. A może brakuje nam po prostu pomysłu na wakacje? W końcu jest tyle ciekawych propozycji, a jedną z nich szczególnie tyczy się fanatyków wody i letniej przygody. Upał, słońce grzeje aż skwierczy, ludzie smażą się na plaży, a na jeziorze? Grono zapalonych żeglarzy upaja się chłodem, który daje woda w połączeniu z wiatrem. Tak ze strony praktycznej, okiem szczura lądowego wygląda zagadnienie spędzania wakacji w żeglarski sposób. Jak jest naprawdę? To sport, który wymaga bardzo dużego skupienia, rozwagi, a przede wszystkim umiejętności. To ciągłe reagowanie na wiatr, warunki atmosferyczne, walka ze słabościami. Brzmi mało zachęcająco? Zacznijmy od początku!
Zabawę z żeglarstwem można zacząć już w wieku 5 lat, gdyż tyle trzeba mieć, aby zapisać się do Klubu Optymistów. Optymiści to zwarty szereg niebieskich pięcioletnich koszulek na wodzie zazwyczaj widoczny w szerokim korowodzie małych niebieskich żagielków wystających z pływających mydelniczek
Na takim sprzęcie dzieciaki uczą się samodzielności i teorii żeglarstwa w praktyce. Jest to najlepszy wiek na rozpoczęcie przygody. Nie ma się wtedy mianowicie świadomości niebezpieczeństwa, którą nabywa się dopiero z wiekiem. Z doświadczenia wiem, że dzieciaki traktują to jako świetną zabawę, nie przeszkadza im, że się o siebie obijają. Na pewno uczą się decydowania o samym sobie, gdyż na każdej mydelniczce jest jeden młody żeglarz. W naszym wieku trochę za późno na niebieskie pływanie, ale to nie jest żadna przeszkoda. Żeglarska przygoda czeka nas na obozach, koloniach, na całym terenie Wielkiego Szlaku Jezior Mazurskich. Jedne stacjonarne z codziennym żeglowaniem po jednym jeziorze, drugie wędrowne, gdzie zaczynamy rejs z Węgorzewie, a kończymy w Rucianym. Większość z nich kończy się egzaminem na patent żeglarza jachtowego. Można go zdawać od 12. roku życia i pozwala nam on pływać każdą jednostką po wodach śródlądowych i w zasięgu 2 mil morskich od brzegu na wodach otwartych. Jednak nie posiadanie go, nie wyklucza naszej samodzielnej przygody z żeglarstwem, gdyż jednostkę do 7,5 m można wypożyczyć bez żadnych uprawnień, wystarczy mieć 18 lat. Niestety widać pewną niesubordynacje na wodzie. Doświadczeni żeglarze nazywają to powszechnym bezpatenciem. Co jest takiego w „tych Mazurach”, że sport ten staje się coraz bardziej popularny, a z roku na rok, turystów i fanatyków przybywa? Niesamowity klimat jaki utworzyła tam przyroda. Ogrom połączonych ze sobą jezior polodowcowych, wijących się, oblewających mnóstwo wysepek, gdzie z każdego miejsca bezpośrednio dotyka nas ręka przyrody. Do tego czar letnich wieczorów, odgłos portowej gwary dochodzącej z pobliskich knajp, gdzieś palące się ognisko i szanty śpiewane pod czyjeś brzdąkanie na gitarze. A w nocy błyszczące się maszty, śpiące fale i grające wanty. Jeżeli chcecie przeżyć niezapomnianą przygodę, zaczerpnąć czegoś nowego, poczuć czar i klimat, zapraszam na Mazury! Ja nie znudziłam się nimi od 13 lat. Ada Malik
Po raz kolejny zostały wręczone muzyczne nagrody Eska Music Awards przyznawane przez słuchaczy Radia Eska oraz Eska Rock. Gala odbyła się w katowickim Spodku 28 maja 2011 roku. Biletów na tę galę niestety nie można było kupić, a jedynie wygrać (głosując na swoje ulubione gwiazdy na stronie internetowej ema.eska.pl oraz poprzez branie udziałów w konkursach organizowanych przez oficjalne fan cluby Radia Eska bądź Eska TV).
Ulicami aglomeracji śląskiej jeździł specjalny EMABUS, który rozwoził zaproszenia na to wyjątkowe muzyczne wydarzenie. Całą imprezę transmitowała telewizyjna Dwójka. Galę poprowadzili Sonia Bohosiewicz, Krzysztof Jankowski 'Jankes' oraz Tomasz Kammel.
Jak co roku, to właśnie Wy - słuchacze Radia Eska, zdecydowaliście kto zdobył prestiżowe statuetki ESKA Music Awards. Na gali nie zabrakło takich gwiazd jak: The Nycer, Madcon, Alexandra Stan, Skunk Ananise, Alexis Jordan, Natalia Kills, Carpark North, Robert M,
Adrian Tracz Adrianna Wójcicka Monika Konopka Ola Śliwińska
Ewelina Cuper Emilka Krasna
Bogumił Hausenplas Kasia Podwysocka
Damian Stasiarczyk Damian Leszczyński
Ada Malik Justyna Barańska
Paulina Król Sylwia Brzywczy
Laura Kalbarczyk Paweł Jaśkiewicz
Agata Kamińska Konrad Słowik
Iwona Danielewicz Michał Hudyka
Gosia Augustyniak Kuba Biurkowski
Monika Wasilewska
Ewa Farna, Video, Afromental, Andrzej Piaseczny, Honey, Agnieszka Chylińska oraz Kayah.
Zdobywcy statuetek:
Artystka Roku : Ewa Farna
Artysta Roku : Robert M
Zespół Roku : Video
Klubowy Hit Roku : Robert M
Hit Roku : Ewa Farna
Video Roku : Afromental
Nowa Twarz : Asia Ash
Nagrody przyznane przez kapitułę Eska Music Awards:
Zespół Roku Świat : Madcon
Rockowy Zespół Roku Świat : Skunk Ananise
Artystka Roku Świat : Lady Gaga
Hit Roku Świat :Alexis Jordan
Nowa Twarz Świat : Natalia Kills
Cyfrowy Hit Roku w Kategorii POP : Ewa Farna
Podsumowując, młodziutka Ewa Farna podbiła serca słuchaczy radia Eska i przeszła samą siebie zdobywając, aż trzy znaczące nagrody. Gratulujemy!
Na prawdę warto czekać cały rok na tak fantastyczne wydarzenia muzyczne!
Laura Kalbarczyk
Przeprowadziłam wywiad z Marcinem Perchuciem podczas X Ogólnopolskiego Przeglądu Teatrów Niesfornych „GALIMATIAS” w Teresinie. Pan Marcin znany i lubiany aktor teatralny oraz filmowy (często rozpoznawany dzięki roli Krzysztofa w serialu „Usta Usta”) zgodził się udzielić odpowiedzi na kilka pytań.
Melchior The Times: Skąd pomysł na to, by zostać właśnie aktorem?
Marcin Perchuć: Nie chciałem wcale zostać aktorem. Nigdy w życiu. Chciałem być fizykiem tak jak mój ojciec, a zdawałem do szkoły teatralnej, ponieważ strasznie zdenerwowała mnie pewna dziewczyna w której bardzo się kochałem. Zaprowadziła mnie na kółko teatralne. Reżyser tego zespołu pozwiedzał coś w stylu: „Z kim ty przyszłaś? Może pokaże coś fajnego?”. I ja zdecydowanie nie pokazałem nic fajnego <śmiech>, a ona mnie wyśmiała i mnie rzuciła. No… a ja pomyślałem sobie : „Jak tak, to zobaczymy!”. I zdawałem do szkoły teatralnej
tylko i wyłącznie dlatego, żeby jej udowodnić, że ja też coś potrafię.
MTT: Gra Pan w serialach, filmach oraz teatrze, co jest dla Pana najważniejsze?
M. P.: Z pewnością się zdziwisz, ale żadna z wymienionych rzeczy. Najbliższe mojemu sercu jest uczenie młodych ludzi w akademii teatralnej. Naprawdę to uwielbiam. To mi daje tyle satysfakcji i energii. Ponadto ja bardzo dużo „ciągnę” od młodych ludzi. Można powiedzieć, że jestem pasożytem <śmiech>. Podpatruje jak oni próbują, naprawdę dużo się od nich uczę. (Oni o tym nie wiedzą więc jak to opublikujesz to może być chryja <śmiech>). Bardzo lubię grać bez względu czy to film, teatr czy serial. Naprawdę jest to bardzo fajny i niestety potwornie trudny zawód, ale jednak zaczynałem od szkoły teatralnej, od teatru i sadzę że ten teatr mimo, że jest (niestety) niszowy, to daje najwięcej satysfakcji. Moim zdaniem teatr staje się bogatszy i ciekawszy, bo można roli poświęcić znacznie więcej czasu niż na przykład w serialu.
MTT: Jakie jest Pana największe osiągniecie ?
M. P.: Myślę, że największym osiągnięciem jest to, że udaje mi się rozdzielić życie osobiste i pracę. I to uważam za swój największy sukces. Wbrew opinii, że aktor nie ma życia prywatnego to nam się udaje w dużym stopniu dzięki mojej żonie, która też jest czynna aktorką. Ja i ona pracujemy w zawodzie który daje mnóstwo satysfakcji, a jednocześnie cieszmy się naszym rodzinnym życiem.
Ola Śliwińska
W piątek, 27 maja o godzinie 17.31 na lotnisku Okęcie wylądował samolot z zagranicznym prezydentem na pokładzie. Przywitali go szef Kancelarii Prezydenta i wiceminister spraw zagranicznych RP.
Pierwszym przystankiem w podróży był Plac Piłsudskiego i Muranów. Prezydent złożył kwiaty pod Grobem Nieznanego Żołnierza i Pomnikiem Bohaterów Getta.
"Niesamowite przeżycie" pod pomnikiem w getcie
Ponadto Obama podziękował prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu i warszawiakom za gościnność. Podkreślił, że piątek był "wspaniałym dniem", w którym m.in. wspominał poświęcenia, których dokonali polscy żołnierze na frontach poprzednich wojen. - Odwiedziłem także pomnik powstania w Getcie Warszawskim, co było dla mnie niesamowitym przeżyciem - zaznaczył. Podkreślił, że spotkał się również z osobami, które przeżyły te wydarzenia.
Pierwszy dzień w Warszawie zakończył się wizytą w Pałacu Prezydenckim i roboczym obiadem z pozostałymi członkami szczytu Europy Środkowej. W sobotę o godzinie 11.00 Barack Obama po raz drugi pojechał do Pałacu Prezydenckiego gdzie nasz prezydent, Bronisław Komorowski oficjalnie Go przywitał.Rozmowa z Bronisławem Komorowskim dotyczyła m.in. relacji polsko-amerykańskich, kwestii bezpieczeństwa w Europie, sytuacji na Białorusi i Ukrainie.Dużo komplementów i mało wiążących deklaracji padło z ust Baracka Obamy po spotkaniu z Bronisławem Komorowskim. - Polska jest jednym z najbliższych i najmocniejszych sojuszników USA - powiedział prezydent USA. Wiz jednak nie zniesie,
nie pojawiła się też deklaracja o stacjonowaniu w Polsce oddziałów amerykańskich sił powietrznych.
Prezydent USA podkreślił, że przyjechał do Polski, by "podziękować Polakom za przyjaźń i zapewnić, że są miliony Amerykanów, którzy rozumieją, że Polska jest jednym z naszych najbliższych i najmocniejszych sojuszników". - Gratulujemy Polsce jej wspaniałych sukcesów pod przewodnictwem prezydenta Komorowskiego i ufamy, że w ciągu następnych 25 lat dokona się przynajmniej taki sam postęp, jak w ciągu ostatnich - dodał. Obama podziękował też Polsce za "przywództwo, jakie obejmuje nie tylko w perspektywie regionalnej, ale i na całym świecie, jeśli chodzi o promowanie demokracji, także poprzez przykład". - Polska jest liderem, przykładem dla całego regionu, z uwagi na sukcesy w promowaniu demokracji i gospodarki rynkowej – chwalił Obama.
Wizy zostają!
Poruszono również ciągle obecną w relacjach PolskaUSA kwestię wiz, z równie przewidywalnym skutkiem: efektem tej wizyty nie będzie ich zniesienie. - Rozmawialiśmy o tym, w jaki sposób możemy uregulować proces wizowy między naszymi państwami. Chciałem powiedzieć, że w Stanach Zjednoczonych pracujemy nad tą kwestią – podkreślił Obama.
Ostatnim miejscem jakie odwiedził prezydent Stanów Zjednoczonych była Katedra Polowa Wojska Polskiego, gdzie spotkał się z bliskimi ofiar katastrofy smoleńskiej.
Spotkanie to trwało niewiele ponad 5 minut i uczestniczyli w nim Marta Kaczyńska i wdowy po dowódcach wojskowych. Spotkanie zostało docenione, ponieważ Barack Obama udowodnił w tak odległym państwie jakim jest USA sprawa smoleńska istnieje. O godzinie 15.59 na lotnisku Okęcie zakończyła się wizyta Baracka Obamy w Polsce.
Wypowiedzi uczniów naszej szkoły na temat wizyty Baracka Obamy w Polsce:
„… o Chopinie. Chwali się, że odwiedził tak dziki i egzotyczny kraj jak Polska, jednak tylko nieliczni w tym grajdole widzą, że potraktował nas jak ochłapy drugiej kategorii. Nie dość, że Polska jest największym włazidupem Ameryki, to jeszcze nie chce nam dać wiz. Skandal!”
„Uważa, że Polska to jego najbliżsi sojusznicy. Ja jednak uważam, że wykorzystuje nasz kraj i przyjechał tylko po to, aby dostać prezenty od Tuska. Obiecał nam tarcze antyrakietowe, których dalej nie mamy… Jednym zdaniem – Obama to najgorszy prezydent Stanów Zjednoczonych. Tyle w temacie.”
„Ja sądzę, że Obama przybył do Polski w zasadzie bez sensu, bo nic z tego nie wyszło. Wydaje mi się, że przybył tu tylko po to, żeby zebrać laury po udanej akcji antyterrorystycznej. Przyjechał aby zyskać rozgłos, a wiz jak nie było tak kierwa nie ma.”
„Moim zdaniem wizyta Obamy w Polsce upewniła nasz naród o szczerości wcześniejszych obietnic dotyczących wiz i stacjonowania amerykańskich wojsk w Polsce. Zapewnił nas o tym, że zmieni kryteria przyznawania wiz. Mimo iż nie poszły za tym pisemne deklaracje, ufam temu co powiedział. Inaczej Obama nie ma co liczyć na głosy mniejszości Polskiej w USA podczas przyszłorocznych wyborów.”
Jak widać w naszej szkole można odnaleźć zarówno zwolenników jak i przeciwników Obamy. A co wy myślicie na temat wizyty Prezydenta USA w Polsce?
Iwona Danielewicz
Gosia Augustyniak
Chciałybyśmy porozmawiać z Tobą na temat Twoich osiągnięć i nie tylko.
Melchior The Times: Od ilu lat trenujesz skok o tyczce?
Anna Kurzela: Trenuje od 2008roku, czyli to już trzeci rok.
MTT: Czy z własnej woli zaczęłaś trenować?
A.K.: W sumie to tak, ale zaczęło się właściwie od tego, że byłam na obozie i zobaczyłam jak moja koleżanka skacze. Spodobało mi się to i postanowiłam też spróbować.
MTT: Ile czasu spędzasz na treningach?
A.K.: Trenuję w zasadzie codziennie, z wyjątkiem niedziel. Chyba, że wypadną zawody. Trening zajmuje mi najczęściej przez około dóch godzin.
MTT: Kto był/jest Twoim trenerem?
A.K.: Od 3 lat trener jest ten sam i jest to pan Sławomir Gawryjołek.
MTT: Czy oprócz skoku o tyczce masz inne zainteresowania?
A.K.: Interesuje się śpiewem. Kiedy mam czas to chodzę na chór.
MTT: Co robisz w wolnym czasie? A.K.: Odpoczywam, ale najczęściej to spotykam się ze swoimi znajomymi.
MTT: Jakie masz osiągnięcia w skoku o tyczce?
A.K.: Dwa razy na mistrzostwach halowych zajęłam 6 miejsce, ale także byłam w Białymstoku i w Krakowie na Mistrzostwach Polski Juniorów.
MTT: Dziękujemy za udzielenie wywiadu i życzymy dalszych sukcesów.
Adrianna Wójcicka
Monika Konopka
Jak obchodziliśmy Dzień Miłosza
W związku z ogłoszeniem roku 2011 Rokiem Miłosza, dnia 25 maja uczniowie naszej szkoły pragnęli przybliżyć osobę Miłosza specjalnie zaproszonym gościom.
Melchior The Times
Spotkanie odbyło się w Centrum Kultury w Błoniu dzięki uprzejmości p. Wojciecha Kowalczyka (dyrektora Centrum), zaś było zorganizowane m.in. przez p. Katarzynę SkierskąWójcik, p. Małgorzatę Śliwińską (nauczycielki) oraz uczniów klas dziennikarskich i kilku tegorocznych absolwentów Liceum Ogólnokształcącego.
Zaproszeni goście mieli możliwość obejrzenia wystawy portretów przestawiających postać Czesława Miłosza z różnych „punktów widzenia”. Wszystkie prace zostały wykonane przez naszych uczniów z niezwykłą delikatnością, precyzją i wyczuciem smaku.
Także prezentacja multimedialna o życiu i twórczości Miłosza podczas wojny jak i po niej, trwale pozostanie nam w pamięci. Prezentację stworzyli uczniowie kl. 1 LO Aleksandra Śliwińska oraz Jakub Załuski.
Po dwudziestominutowej projekcji, głos zabrał p. Cezary Jagiełło - główny specjalista do spraw kultury w powiecie warszawskim – zachodnim. Pan Cezary barwnie opowiedział kilka historii na temat Miłosza. Podjął także kontrowersyjny temat dotyczący tego za kogo uważamy pisarza, czy znamy wszystkie wątki jego życia, co tak naprawdę o nim sądzimy.
Na scenie oczywiście nie mogło zabraknąć naszych szkolnych talentów, zarówno wokalistów jak i tych mogących pochwalić się dobrą recytacją. Swoim głosem oczarowała nas Sylwia Brzywczy w piosence „Moja i Twoja nadzieja”, którą wykonała wraz z tegorocznymi maturzystami (Olą Klatą i Hubertem Boguckim). Mieliśmy okazję wysłuchania także sławnych utworów Czesława Niemena, Marka Grechuty oraz „Dżemu” (wykonywał je Hubert). Zaskoczeniem była na pewno śpiewana poezja miłoszowska. Artystom scenicznym akompaniowali Tomasz Łopaciński i Konrad Zając (również tegoroczni maturzyści).
Poezję Miłosza recytowali Agata Kamińska i Leonard Musioł (z kl. 2LO) oraz (kolejna absolwentka) Iza Woźny.
Po występach widzowie chętnie zaglądali do kilku wydanych już numerów szkolnej gazetki „Melchior The Times” (najchętniej wertowany był numer poświęcony w całości Czesławowi Miłoszowi). Goście otrzymali też pamiątkowe ulotki z informacjami na temat noblisty.
Ostatnim punktem programu był poczęstunek. Stół miał typowo wiejski charakter. Królowały ogórki, smalec i „chłopska” kiełbasa. Również pyszne ciasta (stworzone przez uczniów) cieszyły się sporym powodzeniem. Miłą, przytulną atmosferę tworzyły kolorowe polne kwiaty w wazonach.
Nic tylko przysiąść gdzieś cicho w kąciku i w towarzystwie chleba ze smalcem i zaparzonej świeżej mięty zaczytać się w lekturze naszej gazetki…
Dzień Miłosza uznajemy więc za udany i zaliczamy go do sukcesów naszej szkoły. Jak na razie nasze starania zostały nagrodzone pozytywnymi komentarzami.
Serdecznie dziękujemy wszystkim osobom, które w jakikolwiek sposób przyczyniły się do organizacji Dnia Miłosza oraz liczymy na dalszą owocną współpracę.
Emilia Krasna
Melchior The Times
Obiektywnym Okiem
Maciej Sawicki
Nasz Dzień Miłosza z perspektywy p. Macieja Sawickiego, pracownika Biblioteki Powiatowej w Błoniu
Melchior The Times: Jak podobał się Panu nasz występ w Centrum Kultury?
Maciej Sawicki: Rozumiem, że mam być szczery?
MTT : Oczywiście, inaczej ta rozmowa nie miałaby sensu.
M.S. : Powiem w ten sposób – część artystyczna była po prostu super. Natomiast jedyne do czego mógłbym się ewentualnie przyczepić, to prezentacja multimedialna. Nie wiem czy mieliście w szkole podstawy Power Pointa jednak jako, że ostatnio ukończyłem kurs tego programu dostrzegłem kilka technicznych niedociągnięć. Drobnostki, jednak myślę, że warto je skorygować. Przede wszystkim macie za dużo tekstu w slajdach. No i skoro już czytacie tę prezentację, to wypadałoby zastąpić tekst prezentacji czymś, co mogłoby ją w jakiś sposób zilustrować. Mówię tu o zdjęciach czy filmikach. Co do lektora też mam zastrzeżenia. Nie tyle do samej dykcji, co do montażu. Trzeba by usunąć wszystkie trzaski, czy tez nagrać tekst na jakimś lepszym sprzęcie.
MTT : Na dzień dzisiejszy jest to już poprawione, ale dziękujemy za rady.
M.S. : Niemniej jednak całość występu była bardzo profesjonalna.
MTT : A co Pan myśli o tym, by w przyszłości organizować podobne wydarzenia?
M.S. : Przede wszystkim powinniście swoją pracę prezentować szerszej publiczności. Dużą stratą było to, że zaprosiliście samych oficjeli, zamiast zaprosić inne szkoły. Wiadomo oczywiście jaki stosunek ma młodzieżacij do tego typu zdarzeń. Wolą iść na przedstawienie, niż na lekcje. Zdziwiło mnie tez to, że cały program nie odbywał się w sali kinowej. Powinniście też nagrywać swoje występy i „wrzucać” do Internetu, by szersze grono ludzi mogło je zobaczyć. Naprawdę szkoda by takie perełki pozostały w cieniu. Mówię zarówno o wokalistach, jak i recytatorach. „Odwaliliście” naprawdę kawał świetnej roboty!
MTT : Na pewno o tym pomyślimy. A czy mógłby Pan rozwinąć swoją wypowiedź na temat wokalistów?
M.S. : Oczywiście. Macie bardzo utalentowanych muzyków. Ja co prawda nie umiem śpiewać, ale mam coś takiego jak słuch i drażni mnie, kiedy ktoś „kaleczy” muzykę. Wasi muzycy nie tylko „ciągną” melodię, ale także trafiają w odpowiednie tony. Naprawdę bardzo przyjemnie się ich słucha. To dobrze, że się rozwijają.
Agata Kamińska
Obiektywnym Okiem
Wojciech Kowalczyk - dyrektor Centrum Kultury w Błoniu
O pomyśle, wykonaniu i organizacji Święta Miłosza wypowie się Wojciech Kowalczyk, dyrektor Centrum kultury w Błoniu.
MTT: Jak Pan ocenia święto Miłosza, które udało nam się zorganizować?
WK: Uważam, że impreza była bardzo udana. Doskonale przedstawiliście przegląd jego twórczości, rys historyczny. Podobało mi się spore zainteresowanie, zarówno młodego, jak i nieco starszego pokolenia, co świadczy o potrzebie organizowania tego typu przedsięwzięć. Mimo iż część artystyczna trwała dosyć długo, oglądałem ją z przyjemnością do samego końca.
MTT: A co Pan powie o naszym poczęstunku?
WK: Ja jestem przyzwyczajony do dobrego jedzenia, i wiedząc że coś takiego przygotowaliście, specjalnie nic wcześniej nie jadłem. Bardzo mi smakowało, zarówno te swojskie wyroby, takie jak smalec, ogórki, jak i ciasta.
MTT: A nasza gazetka?
WK: Szczerze powiedziawszy gazetka cieszyła się tak dużym zainteresowaniem, że nie mam własnego egzemplarza. Więc jeśli bylibyście łaskawi mi ją dostarczyć, będę zobowiązany.
MTT: Oczywiście, postaramy się. Dziękujemy za wywiad.
Adrian Tracz i Paulina Król
Obiektywnym Okiem
Elżbieta Malanowska - pracownik biblioteki
W celu przeprowadzenia wywiadu środowiskowego udaliśmy się do Liceum Ogólnokształcącego im. Władysława Broniewskiego. Swoją opinią podzieliła się z nami Pani Elżbieta Malanowska.
MTT: Ogólnie rzecz biorąc, jakie ma Pani wrażenia, po zorganizowanym przez nas święcie?
EM: Muszę przyznać że mi się podobało. Dużo dowiedziałam się, a w zasadzie przypomniałam sobie o Miłoszu. Zrobiły na mnie wrażenie doskonale dobrane piosenki, zbliżone nastrojem do wierszy Noblisty. Mam jednak jedno zastrzeżenie – osobiście wolałabym, aby wiersze były recytowane, a nie czytane.
MTT: Ale klimat ocenia Pani pozytywnie?
EM: Bardzo pozytywnie. Nasunęła mi się jeszcze pewna refleksja, mianowicie poczułam żal, że tak mało osób mogło to zobaczyć. Mam na myśli, że tak bardzo mi się podobało, że żałowałam, że gości nie było więcej.
MTT: Fakt, niestety goście nie dopisali nam w tym dniu.
EM: Tego właśnie mi zabrakło. A wracając do poezji: wiersze wygłaszane, pozwalają skupić się na odbiorcy, być może zainicjować jakiś kontakt wzrokowy.MTT: Ma Pani na myśli zburzenie tak zwanej ‘Czwartej ściany”?
EM: Tak, dokładnie.
MTT: A co najbardziej się Pani podobało? EM: Wykonanie piosenek. Najbardziej podobał mi się występ Huberta, emocje jakie w to wkładał. I co najważniejsze: nie „udziwniał”. To są piosenki mojej młodości, spotkałam się już z różnymi wykonaniami i interpretacjami, ale on śpiewał tak, jakby wkładał w to część siebie. To chyba najbardziej do mnie przemówiło. Jak już powiedziałam, nastrój tych piosenek pokrywał się z nastrojem wierszy. Jest też pewien wiersz Miłosza, który darzę szczególnym sentymentem, mianowicie jest to „Droga”. Utwór ten można w bardzo różny sposób rozumieć. Pamiętam, że kiedy Miłosz zdobył Nagrodę Nobla, trudno było zdobyć tekst tego wiersza. Uczyłam wtedy w szkole, i tylko w jednym podręczniku udało mi go znaleźć. Pamiętam, że kiedy byłam młoda, myślałam, że ta droga, to coś, co się przede mną otwiera. Teraz, jako dojrzały człowiek rozumiem to nieco inaczej. Teraz droga jest czymś, co dobiega końca. Jest czas, by obejrzeć się za siebie, zastanowić się. Ten wiersz jest wyjątkowy, ponieważ można go różnie interpretować, w zależności od tego, na jakim etapie życia jesteśmy.
A wracając do przedstawienia, podobała mi się wasza wszechstronność. Były tam zarówno plakaty, jak i specjalne wydanie gazetki, poczęstunek. Ale największe wrażenie robił stworzony przez was nastrój, który doskonale dopełniał całości.
MTT: Bardzo dziękujemy za wywiad, i cenne refleksje.
EM: Cała przyjemność po mojej stronie.
Adrian Tracz i Paulina Król
Fenomen Facebooka
Wszelkie portale społecznościowe zastępują nam realną rozmowę z przyjaciółmi. Są galerią zdjęć i filmów, a także sprzyjają szybkiemu przekazowi informacji. Czym jest właściwie coraz popularniejszy Facebook i skąd jego fenomen? Kim jest dziś ktoś, kto nie posiada profilu na facebook.com?
Facebook założony został przez Marka Zuckerberga w lutym 2004 roku. Początkowo służył on do komunikacji pomiędzy studentami Harvardu i Yale. Strona cieszyła się popularnością więc postanowiono otworzyć portal dla wszystkich i zaczęło się szaleństwo, gdyż właśnie od tamtej pory, do grupy feacebookowiczów dołącza ok. stu tysięcy nowych użytkowników
DZIENNIE!
Twórca domeny Mark Zuckerbreg stał się wówczas najmłodszym miliarderem świata. Mówi się, że sukces serwisu opierał się na tym, iż w przeciwieństwie do takich portali jak MySpace czy Twitter od początku nie był nastawiony jedynie na komercję. Wizja istnienia FB była skupiona zawsze na dobru użytkownika i zaspokojeniu wszystkich jego potrzeb. Właśnie dzięki ten koncepcji użytkownicy Internetu wyemigrowali z innych stron na rzecz Facebooka.
Serwis informuje nas o wszelkich zachodzących zmianach wśród naszych znajomych. Facebook może poszczycić się i wygodnym komunikatorem- Facebook czat, który jest niewątpliwie dużym ułatwieniem w komunikacji, szczególnie dla nastolatków. Twórcy udostępnili dostęp do strony również za pomocą telefonów komórkowych (facebook mobile), przez co w każdej chwili i w każdym miejscu można sprawdzić „co nowego”. Zobaczymy jak długo potrwa jeszcze zwycięska passa facebook.com. Tymczasem chodźmy sprawdzić co dziś opublikowali nasi znajomi na swoich „ścianach”.
Zachęcam do obejrzenia filmu o Facebooku opisującym historię portalu i jego założycieli
(„The social network- David Fincher).
Kasia Podwysocka
Twoje życie.
Twój wybór.
Praca ta została wyróżniona na ogólnopolskim konkursie REPORTER. (red.)
„Zestaw Happy Meal, hamburgery, cocacola i lody z polewą czekoladową, to najczęściej zamawiane pozycje przez naszych klientów”- mówi ekspedientka popularnej sieci restauracji szybkiej obsługi. Z roku na rok, procent otyłości wśród Polaków rośnie. Dietetycy ostrzegają!
Na mieście
Piątek wieczór. Spotkanie z przyjaciółmi. Pada deszcz. Nie mamy gdzie się podziać. Idziemy do „Turka”. Stoję przed kasą, zastanawiam się co zamówić. Miałam przejść na dietę. Jednak odłożę to na jutro, lub na pojutrze. W końcu dieta nie ucieknie. „Kebab w grubym cieście i dużą cole poproszę”- mówię. Moi znajomi zamawiają jeszcze duże frytki. Hmm… ciekawe, ile to kalorii? Mój brzuch jest pełny. Jest już chyba późno. Uciekam do domu. Muszę jeszcze odrobić lekcje. Mama przygotowała dla mnie sałatkę, jednak już jej nie wcisnę.
W podroży
Jedziemy na ferie. Wyjazd, szósta rano. Zjadam małą kanapkę z serem. Piję łyczek herbaty. Dopakowuję do torby szczoteczkę do zębów i wsiadam do auta. Ruszamy. Koło dwunastej zaczyna burczeć mi w brzuchu. Chcę coś zjeść.
Proszę o postój. Mama mówi: „Przecież przed chwilą zjadałaś śniadanie, za 100 kilometrów zatrzymamy się na porządny obiad”. Głód nasila się coraz bardziej. Moje kiszki grają głośnego marsza. Tak jak chciałam zatrzymujemy się jednak w upragnionym KFC. Mama nie była zbyt zadowolona. Ja z tatą wzięliśmy po dużym zestawie. Mama tylko małą kawę. Ona nie lubi tuczyć się burgerami. Obiad zjedzony. Jedziemy dalej…
Na zakupach
Niedzielny shopping. Mam nadzieję, że upoluję coś fajnego. Obleciałam chyba wszystkie sklepy. Mama kazała mi zjeść na mieście, bo nie zdąży przygotować obiadu w domu. Może to i lepiej, zupełnie nie mam dziś ochoty na ziemniaki, kotleta i zwykłą surówkę. Zdecydowanie wolę pizzę. Siadam przy stoliku, czekam na zamówienie. Obserwuję zaganianych ludzi biegających po długich korytarzach galerii.
W kinie
Dzisiaj premiera nowego filmu. Bilety były zarezerwowane już od dawna. Idę na salę kinową. Poczułam zapach świeżo uprażonego popcornu. „Muszę go spróbować” – powiedziałam, po czym poszłam do barku. Kupiłam największe pudełko popcornu, do tego napój gazowany. Na ekranie pokazały się reklamy. Ciszę między nimi zakłucało wdzięczne chrupanie. Jeszcze nie zaczął się film, a w moim pudełku zrobiło się pusto. Opuściłam salę i kupiłam jeszcze trochę prażonej kukurydzy. Najadłam się do syta. W połowie projekcji mnie zemdliło. Musiałam wyjść. Wróciłam do domu z bólem brzucha, a mój portfel stał się jakby nieco chudszy…
W szkole
Jest przerwa. Pora lunchu. Niestety moja kanapka została w domu… Chodzę do liceum, szkolnej stołówki nie ma tu już od dawna. Zresztą kto chciałby się w niej stołować?! „Przecież to staromodne!” – parsknęła Baśka, gdy zapytałam ją kiedyś co o tym myśli. „Dokładnie! I jeszcze trzebaby ją utrzymywać!” – poparł ją Krzysiek. Pozostał mi tylko szkolny sklepik. Staję w długiej kolejce. Nerwowo przesuwam się co jakiś czas o kilka kroków. Ktoś trącił mnie barkiem. Dochodzę do lady. Rozglądam się po półkach. Tam batony, sterta chipsów, kolorowe lizaki… „Przecież ten sklepik to składzik chemika!” – zaświtało mi w głowie. Wzięłam dwa pączki. Jeden raz nie zaszkodzi. Wszyscy tak robią. Zostanie jeszcze trochę reszty. Przyjdę tu potem.
Podczas szkolnej wycieczki
Dziś całą klasą zwiedzamy Muzeum Techniki w Warszawie. Eksponaty, naprawdę super. Chcę już do domu. Wychodząc z gmachu coś zauważyłam. To wielki bilboard. Na nim nieziemski hamburger! Pociekła mi ślinka. Wszyscy myśleliśmy o jednym. Zjeść coś! Kierowca autobusu, na postój zgodził się od razu. Nauczycielki trochę się opierały. Jednak siła uczniów zwyciężyła. Zatrzymujemy się w Mc Donald. Biegniemy w stronę wejścia. Kto pierwszy ten lepszy. Wyjmuję z torby kupony
rabatowe. Zamawiam promocyjny zestaw, ze szklanką GRATIS. Duże frytki, duża kanapka i pół litra coca coli. Pękam w szwach. Wracamy. W domu nic już nie zjem. Otyłość jest dużym problemem wśród społeczeństwa. Coraz częściej dotyczy to dzieci i młodzieży. Bez problemu można zauważyć jak wiele osób przesiaduje w restauracjach szybkiej obsługi. Zamiast pożywnego, domowego obiadu opychamy się tłustymi, chemicznymi fast foodami . A wszystko przez to, że restauracje te są łatwo dostępne dla każdego oraz proponują konsumentom szybki i tani posiłek. Werbują klientów kolorowymi reklamami i rabatami. Stołówki w szkołach to przeżytek. Następuje ich likwidacja na rzecz małych prywatnych sklepików. Statystyki mówią, że w Polsce 32,4proc. mężczyzn i 26,7proc. kobiet cierpią na otyłość. Dietetycy biją na alarm. „Jeżeli nie zaczniemy dbać o naszą dietę i poziom aktywności fizycznej to jako naród, w ciągu najbliższych 10 lat dogonimy pod względem otyłości Brytyjczyków, a nawet Amerykanów” - mówi prof. Mirosław Jarosz, dyrektor Instytutu Żywności i Żywienia w Warszawie. Ponadto, nadwaga to nie tylko kwestia gorszego samopoczucia czy słabszej aktywności fizycznej. Chodzi tu także o brak akceptacji w społeczeństwie. Osoba o „większych gabarytach” jest spostrzegana jako ktoś głupszy, nieporadny, beznadziejny. Często jest traktowana jak swego rodzaju sensacja. Ktoś taki z pewnością ma lub miał kiedyś problem ze znalezieniem pracy albo po prostu wyjściem na miasto. Może warto zastanowić się nad tym czy dobrze się odżywiamy? Pomyśleć, czy jest sens narażać własne zdrowie dla chwilowych przyjemności? Pamiętajmy, nieleczona otyłość może doprowadzić nawet do ŚMIERCI !
Paulina Król
ExMoca – historia prawdziwa
Zespół ExMoca jest kontynuacją zespołu Moca, który powstał w marcu 2009 roku. Twórcą i głównym menagerem zespołu jest Jakub Bargieł. To on dzięki swojemu zapałowi do pracy założył zespół. W niewielkim odstępie czasu dołączyłem do niego i ja - Damian Leszczyński. Sprawdziłem się jako główny wokalista zespołu. Obaj chcieliśmy stworzyć zespół, o którym będzie naprawdę głośno. Nasze starania nie poszły na marne. Udało się nam podpisać umowę z wydawnictwem „Sun Music”. Zdecydowanie to było naszym największym, dotychczasowym sukcesem. Ale to nie jeszcze nie koniec. Napisaliśmy także parę dobrych tekstów (które są coraz częściej rozpoznawane ). Piosenkę pt. „Zostań ze mną” wyemitowano w sochaczewskim Radiu Fama (94,9)! Ciekawym wydarzeniem, a zarazem doświadczeniem były tegoroczne Dni Błonia. To miał być taki ostateczny test, jak muzyka którą tworzy zespół zostanie odebrana przez licznie przybyłych widzów. Było naprawdę fajnie!
Muzyka jest dla nas priorytetem. Chcemy ćwiczyć, rozwijać swe umiejętności i dawać z siebie jak najwięcej, tak by móc kiedyś dorównać najlepszym zespołom.
Damian Leszczyński
OPALAJ SIĘ BEZPIECZNIE!
Jasne, że kąpiel słoneczna działa na duszę jak balsam, szczególnie
gdy leżysz wyciągnięta na ręczniku na plaży. Tylko przyjemność ta
grozi różnymi chorobami, t.j. czerniak i innymi nowotworami skóry, a
także powoduje, że skóra starzeje się szybciej. Czerniak przeważa
wśród nowotworów złośliwych. Jak to możliwe, że mając tę
wiedzę, dziewczyny nadal wystawiają się na słońce i to bez warstwykremu ochronnego na skórze?
Gdy skóra wchłania promienie UV, organizm dostaje sygnał, by zacząć
produkcję endorfin, czyli hormon szczęścia i radości. To endorfiny
sprawiają, że wpadasz w radosny nastrój, który powoduje uzależnienie
od opalania.
"Skoro słońce daje nam radość, to dlaczego mamy z niego rezygnować?"
Otóż dlatego, że wbrew pozorom nam szkodzi.
Jeśli chcesz się opalać -badaj znamiona!
Krem z filtrami UV to podstawa. Druga rzecz, która powinna być naszym
przyzwyczajeniem przy każdym opalaniu to badanie znamion. Czerniak -to
jedna z najgroźniejszych zmian nowotworowych skóry. Zdiagnozowany
odpowiednio wcześnie, jest wyleczalny w 90% przypadkach. Zabezpieczajmy się przed słońcem!
Monika Wasilewska
Zastanawiasz się co możesz zrobić dla siebie w okresie wczesnoletnim…? Niedługo wakacje. Może warto zadbać o własne zdrowie i sylwetkę. Po prostu bądź fit!
Jeśli do głowy przyszło ci drastyczne odchudzanie, natychmiast wybij sobie z głowy ten pomysł! Szybkie „zrzucanie z wagi” w okresie młodzieńczym może nieść za sobą naprawdę niebezpieczne skutki. Jeżeli sytuacja jest poważna, najlepszym rozwiązaniem jest konsultacja z dietetykiem.
Nie mówmy jednak o skrajnościach. Naszym celem jest jedynie ogólne poprawienie kondycji organizmu (co ważne bez pomocy jakichkolwiek środków farmaceutycznych).
Zatem co mamy do zaproponowania:
poranna kilkuminutowa gimnastyka posiłki jemy o stałych porach, tworząc zróżnicowane potrawy bogate w witaminy itp.
ograniczamy odwiedziny w restauracjach szybkiej obsługi samochód (jeśli to możliwe) zamieniamy na rower, bądź własne nogi
uprawiamy wybraną dziedzinę sportową (biegi, tenis, pływanie itp.)
słodycze zamieniamy zaś na owoce i przetwory mleczne (choćby jogurty)
Powyższe wskazania, choć tak bagatelizowane, stanowią klucz do zachowania szczupłej sylwetki, wzmocnienie pracy organizmu, prawidłowego rozwoju oraz… w efekcie zadowolenia. Przecież nasze zdrowie zależy od nas samych! Nie lekceważmy go!
„ Lato, lato, lato czeka,
Razem z latem czeka rzeka…”
Paulina Król
7 maja o godzinie 21.00 na Podzamczu, tuż przy ul. Wybrzeże Gdańskie rozpoczęto pierwszy spektakl z cyklu „Magia żywiołów”. Całe przedstawienie trwa ok. trzydziestu minut. Jest to niezwykłe widowisko stworzone z myślą ukazania widzom niepokonanych, ziemskich żywiołów.
To projekt oparty na czytanej poezji oraz występach artystycznych na ogromnej scenie. Przebrani aktorzy i tancerze stwarzają nieocenioną atmosferę. Wszystko dzieje się wieczorem, więc jest to dodatkowa atrakcja. Całość opiewa (najważniejsza) fantastyczna fontanna, która niemalże tańczy w rytm muzyki. Elektronicznie zaprogramowana wyrzuca swe silne, wodne strumienie na spore wysokości – nawet 30m! Ku oku widza jest również starannie podświetlona niezliczonymi laserowymi światłami. Powierzchnia tej niezwykłej fontanny wynosi w sumie aż 2850m2. Ogień, woda, dźwięk to motyw przewodni. Nie sposób oderwać oczu choćby na chwilę, choćby scenę zasłaniał mi tłum warszawiaków. Prace nad Multimedialnym Parkiem Fontann trwały dość długo, ale było warto! Według obliczeń, Park odwiedziło już ok. 65 tysięcy widzów. Inscenizację można podziwiać w każdą sobotę do końca września (czerwiec, lipiec, sierpień o godz. 21.30 ; wrzesień o godz. 21.00). Ze względu na duże zainteresowanie wśród odwiedzających, być może fontanny będą działały także i w piątki. Wstęp na pokaz jest bezpłatny. Wydarzenie kończy magiczny pokaz sztucznych ogni. Park Fontann to show dla osób poszukujących niezapomnianych wrażeń. Światło, dźwięk, woda - o ile nie ocuci z beztroskiego zamyślenia nad siłą żywiołów, to przeniesie w bajkowy świat marzeń. Paulina Król
Deser malinowy
Składniki:
• 40 dag malin
• 2 łyżki soku z cytryny
• cukier lub miód do smaku
• 25 dag serka mascarpone
Zmiksować 1/3 malin i wymieszać z resztą całych malin. Dodać sok z cytryn, nieco cukru lub miodu do smaku. Wymieszać i wstawić do lodówki na 20 minut. Mascarpone wymieszać z odrobiną cukru lub miodu, przełożyć do szklanych pucharków. Na masę serową nałożyć porcję musu owocowego, a na wierzchu ułożyć po łyżeczce pozostałego serka. Dla pobudzenia zmysłu estetycznego posypać płatkami migdałów.
Smacznego:)
Justyna Barańska
Nowy Prezes PJNu " Nie obiecywałem niczego"
Joanna KluzikRostkowska zrezygnowała z szefostwa PJN. Koncepcja całokształtu założycielki PJNu nie spotkała się ze zbytnią
aprobatą dlatego Kluzik-Rostkowska zdecydowała się zrezygnować z władzy nad czymś co jej nie odpowiada a może nawet czym pogardza. Od tej chwili, jak powiedział Libicki "szybciej niż później", okaże się, że między PiSem a nowym PJNem nie ma już większej różnicy. Poseł PJN stwierdził, że zmiana koncepcji programu PJN i
upodobnienie do PiS pogłębi tylko szansę na to aby premierem został polityk, który dla władzy zacznie po raz kolejny poruszać temat tragedii smoleńskiej. Paweł Kowal jako nowy Prezes PJNu ma ciężki orzech do zgryzienia jeśli faktycznie nie chce aby partia, nad którą ma władze nie weszła na ten sam tor rządzenia jak ich konkurencja czyli PiS. "Rozmawialiśmy bardzo szczerze, nie obiecywałem niczego, co jest łatwe. Nie obiecywałem też rzeczy, których moim zdaniem nie uda się utrzymać" - powiedział Prezes PJN, który najwyraźniej chce zdobyć
poparcie szczerością. Jednak od szczerości jeszcze nic samo nie powstało, więc poczekajmy aby z czasem dowiedzieć się czy szczerość to jedyny "gość programu" Pawła Kowala czy może oprócz kolejnych słów kolejnego polityka zobaczymy również ich rezultaty. Przed nami ciężka decyzja . Zostało już tylko kilka miesięcy na obserwacj poszczególnych partii i zagłosowanie na tą, która nam odpowiada i niesie ze sobą czyny i rezultaty słów. Musimy zdać sobie sprawę z
tego, że od tego jaką będziemy mieć władzę w kraju zależy to kim będziemy, ponieważ jaka władza taki kraj a jaki kraj tacy ludzie.
Sylwia Brzywczy
Często oglądając telewizję, choćby transmisję sportową na żywo, towarzyszy nam w tym druga osoba – rzecz jasna komentator. Najczęściej jest to osoba znana i lubiana. Lecz czy rozumiemy każde wypowiadane przez niego słowa? Czy to co mówi i robi nie wydaje się śmieszne? W każdym bądź razie my takie wpadki kochamy (co z tego, że skutkiem jest potem otrzymanie Telekamery ).
Komentatorzy na dywaniku
Przykład 1
Włodzimierz Szaranowicz - polski dziennikarz, komentator sportowy (często komentuje mecze naszej reprezentacji, a także skoki narciarskie). Oto niektóre z jego wpadek:
• „Widzę pewne ożywienie w kroku naszego chodziarza…”
• „Roberto Cecon to mistrz ciągnięcia...”
• „Oddajemy głos do studia, bo tam zacznie się walka o złoto…”
• „Sekundy dzielą nas do końca pierwszej połowy. Dokładnie – 4 minuty…”
Przykład 2
Dariusz Szpakowski – komentator sportowy słynący głównie z komentarza piłki nożnej (również i jemu przydarzają się pomyłki).
• „Dzień dobry państwu. Ze stadionu Wembley wita Dariusz Ciszewski…”
• „Mirosław Trzeciak zdobył gola po indywidualnej akcji całego zespołu…”
• „Lech przeprowadził bramkę, która przyniosła gola…”
• „Słupek?! A nie.. to był Brożek…”
• „To jest właśnie ten pan w okularach na państwa okularach…”
Nie chce się wierzyć, że osoby te uczestniczą w dubbingu do popularnej gry FIFA. Całe szczęście, że tam komentarz jest wcześniej nagrany i nie jesteśmy skazani na wysłuchiwanie podobnych tekstów.
Problemy z opanowaniem języka mają także trenerzy i sędziowie.
Bo zegarek był niesprawny…
Nie tylko komentatorom przydarzają się podobne sytuacje. W tym sezonie, podczas meczu Ekstraklasy pomiędzy PGE GKS Bełchatów, a Koroną Kielce sędzia pomylił się i zakończył mecz w… 80 minucie! Gdy zawodnicy zeszli z boiska sędzia wznowił grę. Tłumaczył się mówiąc, że padła bateria w zegarku, ale od czego są sędziowie liniowi… Czy nie służą pomocą? Nikt nie wiedział co się stało, kibice zaczęli gwizdać. Z trenerskich stron powiało grozą, ale jak to u nas.. na strachu i groźbach się skończyło. Sędzia (bez wyciągania jakichkolwiek konsekwencji przez PZPN) jakby nigdy nic w następnej kolejce poprowadził następny mecz. Zapewne otrzymał już nowy służbowy zegarek..!
„Pomogę Legii zdobyć Puchar… Francji”
Do niecodziennej sytuacji doszło również w ubiegłym roku, kiedy to po zwolnieniu Jana Urbana, nowy trener Legii Warszawa - Stefan Białas zawitał na konferencję prasową…Z początku nic nie zapowiadało kompromitacji
trenera. W pewnym momencie dziennikarz zapytał jakie cele do osiągnięcia wyznacza sobie menager. Trener zadowolony odpowiedział: „Pomogę Legii zdobyć Puchar… Francji”. Oczywiście zaraz się poprawił, ale jak rzecze znane powiedzenie – niesmak pozostał. Mimo wcześniejszych zapowiedzi, koniec sezonu przyniósł podsumowanie pracy Białasa przy Łazienkowskiej. Legia mimo wysiłków nie zdobyła Pucharu Francji, a w Polsce nie zdołała zakwalifikować się nawet do europejskich pucharów. Dziwnym trafem trener został zdymisjonowany… Nie ma sprawiedliwości na tym świecie…
Sportowy humor
• „Jak państwo widzicie, nic nie widać w tej mgle…”
• „Szwedzi są o tyle niebezpieczni, że nie są groźni …”
• „Smolarek biega w polu jak wolny elektron…”
• „Właśnie teraz trwają dyskusje arbitrów, jakby chcieli przekonać zawodników, że piłka jest w bramce…”
• „Co ja gadam?! Co ja gadam?! Lepiej wygrywać 2:0 niż 1:0…”
• „Są to walki bandytów, bo tak trzeba nazwać tych dżentelmenów …”
• „Zaczęło wiać w plecy… czyli od przodu…”
• „Słyszymy okrzyki Polskich kibiców! A nie, to jednak grupa Chińczyków…”
• „Gdzie jest Maja? Może wyjedzie z lasu…”
• „Jest Polka na naszych ekranach! To znaczy na moim ekranie…”
Paweł Jaśkiewicz
Ogromna walka zakończona triumfem Hiszpanów: Finał Ligi Mistrzów: FC Barcelona vs. Manchester United
28 maja wszyscy zacięci kibice nie mogli oderwać wzroku od telewizorów! Właśnie tego dnia poznaliśmy najlepszą piłkarską drużynę Europy w sezonie 2010/11. W finale Ligi Mistrzów na stadionie Wembley w Londynie zmierzyły się reprezentacje Manchesteru United i FC Barcelony. Obydwie drużyny w stolicy Wielkiej Brytanii honorowo walczyły o czwarty w historii Puchar Europy. Piłkarze United zagrali już po raz piąty w finale (najwyższe zaś klubowe trofeum zdobyli trzykrotnie w latach 1968, 1999, 2008). Ostatni raz przegrali w 2009 roku, a ich pogromcami byli piłkarze... Barcelony. Tamten mecz zakończył się wynikiem 0:2, a do
bramki trafiali Samuel Eto'o i Lionel Messi.
Trenerski pojedynek młodości z doświadczeniem
Sobotnie spotkanie było również konfrontacją trenerów wywodzących się z dwóch pokoleń - 69-letniego, doświadczonego Alexa Fergusona oraz piekielnie zdolnego 40-latka - Josepa Guardioli. Szkot, który prowadzi United od 25 lat, ma szansę zostać drugim po Bobie Paisleyu (Liverpool) szkoleniowcem trzykrotnie sięgającego po Puchar Europy. Z kolei Guardiola jest przedstawicielem „nowej generacji”. Już w pierwszym roku pracy z katalońską drużyną wygrał Ligę Mistrzów. Dzięki temu został najmłodszym (38 lat) od czterdziestu dziewięciu lat trenerem z Pucharem Europy na koncie.
Z szacunkiem do przeciwnika
Sami zawodnicy są świadomi presji, która ich ogarnie po wejściu na boisko. Mimo tego z szacunkiem wypowiadają się o swoich rywalach. Liczą jednak, że to oni okażą się lepsi po 90 minutach.
- Barca to wspaniała drużyna, ale jak każdy posiada słabe punkty. Postaramy się je wykorzystać. O zwycięstwie w finale może zadecydować jedna akcja lub jeden błąd - powiedział serbski obrońca mistrza Anglii Nemanja Vidić.
W podobnym tonie wypowiadają się także zawodnicy Barcelony.
- Manchester to świetny zespół. Mają bardzo dobrą ofensywę, takich zawodników jak Rooney, Hernandez, Valencia. Jeśli jednak zagramy tak, jak zwykle - wygramy. Zawsze wierzę w zwycięstwo i ufam moim kolegom z drużyny – przekonuje Lionel Messi.
Zwycięzcom gratulujemy. Równocześnie wierzymy, że i nasza polska reprezentacja kiedyś dotrze na szczyty europejskiego footballu.
Konrad Słowik
Wybitna Barcelona
Piłka Nożna
Duma Katalonii po raz czwarty w historii zdobyła najważniejsze piłkarskie trofeum na starym kontynencie. Katalończycy w wielkim finale, który w sobotę rozegrany został na stadionie Wembley w Londynie pokonali Manchester United 3:1 (1:1). Bramki dla Barcelony zdobyli Pedro Rodriguez (27') , Lionel Messi (54') oraz David Villa (69'). Jedynego gola dla Czerwonych Diabłów zdobył w (34') niezawodny Wayne Rooney.
Koszykówka
Koszykarze Blaugrany zdobyli mistrzostwo Hiszpanii w koszykówce pokonując w 1/4 finału zespłł DKV Joventut (86-66). Przechodząc do półfinału zdeklasowali ekipę Caja Rabolar (92-73)
zaś w wielkim finale po raz
kolejny okazali sie lepsi od wielkiego Realu Madryt, wygrywając (68-60). W rozgrywkach Ligii Mistrzów w 1/8 finału spotkali się z późniejszymi triumfatorami ,ekipą Panathinaikosu przegrywając rywalizacje do trzech zwycięstw. Ostatecznie w Lidze Mistrzów zakwalifikowali się na 8 pozycji.
Piłka halowa
Piłkarze FC Barcelona Alusport pokonali w finale rozgrywek footsalowych o Mistrzostwo Hiszpanii drużynę El Pozo Murcia wygrywając 3-2.
Piłka ręczna
W rozgrywkach krajowych niestety odpadli w półfinale przegrywając z drużyną Cutro Rayas Vall przegrywając minimalną różnicą punktową. Natomiast 29 maja został rozegrany finał Chamipons League w którym Barcelona triumfowała, pokonując Renovalia Ciudad Real.
Kuba Biurkowski i Michał Hudyka