Musisz zainstalować flash player pobierz instalator
Od redakcji Spis treści
Ostatnio w szkole sporo się działo. Poczynając od wyborów Przewodniczącego Samorządu, na licznych konkursach kończąc. Udało nam się zdobyć dwa nowe autografy, odwiedziliśmy też Radio Eska i Radio Niepokalanów. Sprawdziliśmy, co słychać w kinie, w schronisku oraz przeprowadziliśmy wiele ciekawych rozmów, m.in. z naszymi szkolnymi talentami: nauczycielką religii - p. Misiowiec, a także naszą koleżanką - Majką Kapłon. W tym numerze mamy dla Was wywiady, zdjęcia, relacje, humor - każdy znajdzie coś dla siebie!
Adrian Tracz *Aktualności......3-12
*Centrum Sztuki Współczesnej.........13
*Co w kinie piszczy..14
*Wizyta w Azorku.16
*Szkolny Talent - Majka Kapłon.......18
*Na luzie - humor.21
*Relacja - Wizyta w Radiu Eska............22
*Relacja - Radio Niepokalanów.......24 *Reportaż - Para buch..., czyli pociąg do śmierci.........................34
*Ukryty Talent - Pani Zofia Misiowiec.........36
*Polityka.....................38
*Wielki powrót Orzełka!......................40
*Sport: Saleta vs Najman.......................41
*Powrót Diablo.........42
*Muzyka.....................43
Żegnamy zmarłego Mariusza Błażejewskiego
Listopad to szczególny miesiąc w roku. Miesiąc zadumy, przemyśleń, wspomnień. W tym czasie licznie gromadzimy się na cmentarzach przy grobach bliskich i kierujemy swą modlitwę w intencji wszystkich zmarłych, zwłaszcza tych, którzy potrzebują szczególnego wsparcia ze strony Kościoła pielgrzymującego. Często oddajemy się także refleksjom dotyczącym życia na ziemi i w niebie, a także przemijalności i ulotności życia ludzkiego. Dzień Wszystkich Świętych przypadający na 1 listopada, to wbrew ogólnemu przekonaniu czas radosny, uznawany za „imieniny” świętych znajdujących się w niebie, zaś Zaduszki (dzień później) są momentem, w którym wspominamy zmarłych i modlimy się o wszystkie dusze przebywające w czyśćcu.
Niestety tegoroczny listopad nie dla wszystkich okazał się czasem spokojnym, rodzinnym. W wyniku nieszczęśliwego wypadku odszedł od nas szesnastoletni Mariusz Błażejewski. Uczeń pierwszej klasy technikum. Niesprawiedliwy wyrok śmierci dotknął naszego kolegę - znanego od niedawna, ale z pewnością zapamiętanego przez nas jako uprzejmego, wrażliwego, pracowitego chłopaka. Ku pamięci zmarłego kolegi postanowiono zawsze pozostawiać w klasie jedno wolne miejsce – miejsce dla Mariusza. Dnia 5 listopada 2011 r. o godzinie 13.00 wychowawczyni klasy 1 TMEK, koledzy z klasy oraz pozostali nauczyciele i uczniowie w asyście sztandaru szkoły godnie pożegnali tragicznie zmarłego Mariusza.
Pogrążonym w żałobie Rodzicom, Siostrom i Rodzinie składamy szczere wyrazy współczucia.
„Życie bowiem jest silniejsze od śmierci,
a wiara mocniejsza od zwątpienia.”
Hermann Hesse
Paulina Król
Dzień wielkiego triumfu
10 listopada w naszej szkole odbyła się uroczysta akademia z okazji Święta Niepodległości. Otworzyło ją krótkie przemówienie dyrektora Jacka Cieślaka, który w kilku słowach przypomniał nam wydarzenia z 1918 r. i opowiedział o znaczeniu tego święta.
Następnie uczestniczyliśmy w programie słowno – muzycznym przygotowanym przez uczniów naszej szkoły. Uczennice Sylwia Brzywczy i Maja Kapłon oraz chórek pod przewodnictwem pani Joanny Florczak pięknie wykonali utwory upamiętniające wydarzenia z tamtych czasów. Cały pokaz zwieńczyły wiersze recytowane przez uczennice z klas I i II, przygotowane przez panią Małgorzatę Śliwińską.
Ta akademia przypomniała wszystkim o wielkim znaczeniu tego święta oraz o tym, jak wielki triumf odniosła nasza ojczyzna. Cała uroczystość bardzo podobała się wszystkim uczniom i nauczycielom.
Gosia Augustyniak
Bierzemy udział w Turnieju Reportażu!
Uczniowie szkół ponadgimnazjalnych z całej Polski mogą zmierzyć się „na słowa” biorąc udział w jedenastej edycji Turnieju Reportażu im. Wandy Dybalskiej. Tegoroczny temat konkursu brzmi: „Opowiedz prawdziwą historię”. Autorką i koordynatorką przedsięwzięcia jest p. Ewa ObaraGrączewska, polonistka LO nr X we Wrocławiu. Biorąc pod uwagę możliwość zdobycia nowego doświadczenia, a przy tym rozwijania własnych umiejętności i zainteresowań, również i my – uczennice naszego LO nie pozostałyśmy obojętne na zaproszenie do „zabawy w reportera”. Mianowicie uczestnictwo w Turnieju potwierdziły Ola Śliwińska (kl.2LO) oraz Paulina Król (kl.3LO) tworząc swoje turniejowe teksty. Należy wspomnieć, że najlepsze prace konkursowe zostaną opublikowane w Gazecie Wyborczej Wrocław. Na zwycięzców czekają również atrakcyjne nagrody rzeczowe.
Jest o co grać!
Paulina Król
UWAGA!!!
3 i 4 grudnia2011 roku
Uczniowie Zespołu Szkół nr 1
im. M. Wańkowicza w Błoniu zapraszają
na KIERMASZ ŚWIĄTECZNY
do Centrum Kultury w Błoniu.
Oferujemy stroiki i ozdoby świąteczne,
ozdoby choinkowe, kartki świąteczne,
drobiazgi na Mikołajki i pod choinkę,
pierniki, ciasta i inne domowe pyszności.
Przyjdźcie koniecznie!
Czekamy na Was!
III MIĘDZYKLASOWY KONKURS
PT. „ ANIOŁ ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA”PODPISANE PRACE SKŁADAMY DO 16 GRUDNIA 2011 DO P. WADECKIEJ LUB
P. SKIERSKIEJ -WÓJCIK
MIĘDZYKLASOWY KONKURS KOLĘD, PASTORAŁEK I PIOSENEK
ŚWIĄTECZNYCH
19.12 (PONIEDZIAŁEK) – KLASY IV i III
20.12 (WTOREK) – KLASY II
21.12 (ŚRODA) – KLASY I
Wybory Przewodniczącego Samorządu Uczniowskiego w Wańkowiczu
Tak się złożyło, że tym razem uprzedzilimy krajowe wybory samorządowe. W dniu 15 września 2011 roku została powołana Komisja Wyborcza w której skład weszli: Łukasz Kuchta, Andrzej Markowski, Piotr Onyszek, Andrzej Pavlyk, Rafał Szmitke i Karolina Ziembicka. Przedstawilimy kandydatów na przewodniczących Samorządu Uczniowskiego oraz przygotowalimy karty do głosowania. Zostało przeprowadzone przeszkolenie członków Komisji Przygotowalimy stanowisko oraz urnę wyborczą i 15 wrzenia odbyły się Wybory. W tajnym głosowaniu na Przewodniczącego Samorządu Uczniowskiego został wybrany Konrad Bogucki z klasy III TEM. Koledze gratulujemy i życzymy owocnej pracy na rzecz Samorządu i społecznoci uczniowskiej. Frekwencja z 34% mamy nadzieję, że wzrośnie (uczniowie klas pierwszych wstrzymali się od głosowania). Brawo dla klasy III TEM, która w 100% stawiła się na Wyborach. Tak uczymy się wywiązywania z obowiązków obywatelskich. Pragniemy życzyć wszystkim politykom tak dobrej i koleżeńskiej atmosfery wyborczej jak w naszej szkole! Nad prawidłowością przebiegu głosowania czuwała opiekunka Samorządu. Luiza Wadecka
Konkurs fotograficzny
Już po raz piąty w Wańkowiczu odbył się organizowany przez Samorząd Szkolny konkurs fotograficzny. Tym razem zmienił on swoją formułę i rozpoczął się wspólnym wyjazdem 21 września na rajd po Puszczy Kampinoskiej na Safari fotograficzne. Pogoda nas wprost rozpieszczała, czuliśmy się jak na wakacjach. Młodzi fotografowie zapolowali z obiektywem w poszukiwaniu ciekawych miejsc i żyjątek. Trudno było okiełznać zapalonych myśliwych, którzy z pełnym zaangażowaniem a nieraz poświęceniem, tropili mrówki, żuczki, jaszczurki itp. Piękno widzieli wszędzie, wszystko miało w sobie co interesującego, więc marsz po szlaku okazał się bardzo złożonym zadaniem. Ach ci artyści! Po setki razy powtórzonej kwestii „proszę Pani, jeszcze chwila” dotarliśmy do Łubca, gdzie ugoszczono nas przy ognisku w Środowiskowym Domu Samopomocy. W kolejnych etapach przygotowań wybraliśmy zdjęcia, które uznaliśmy za najlepsze, wywołaliśmy je, przygotowaliśmy do ekspozycji. Dumni ze swego dzieła z niecierpliwością czekaliśmy na rozwiązanie konkursu. Profesjonalne jury w osobach pani fotograf Agnieszki Głowackiej oraz pani plastyk Moniki Maciejewskiej oceniło nasze prace (a nie było to łatwe), za co im bardzo dziękujemy.
Wyniki:
I miejsce Klaudia Potocka kl. ILO Zielone piękno
II miejsce Grzegorz Grzegrzółka kl. IIITEK Prześwit nieba
Klaudia Szrebka kl. II TL Mech
III miejsce Anna Jędrzejewska kl. I LO Rzeczka
Joanna Piesik kl. IV TEK Bagno
Wyróżnienie Michalina Lewandowska kl. I LO Jaszczur
Serdeczne podziękowania składamy Radzie Rodziców za sfinansowanie konkursu i nagród. Na następną edycję konkursu zapraszamy w przyszłym roku. Luiza Wadecka
Autografy
W naszej kolekcji pojawiły się dwa nowe autografy. Pierwszy z nich zdobyli Gabriel Skabara i Paweł Jaśkiewicz od Jacka Kurowskiego podczas warszatów dziennikarskich organizowanych przez Dobrą Uczelnię. Drugi otrzymał Adrian Tracz od Macieja Dowbora, podczas przypadkowego spotkania w Złotych Tarasach.
CZASEM TRZEBA COŚ ZMALOWAĆ
Pamiętamy, choćby z ostatniego wydania Melchior The Times, że ostatni dzień września i pierwszy dzień października nasi uzdolnieni artystycznie uczniowie spędzili na II Plenerze Malarskim pt. „Błonie miejsce, które mijasz”. Impreza została zorganizowana przez Centrum Kultury. Tematem pleneru była przestrzeń miejska Błonia. Uczestnicy wybierali fragment tej przestrzeni i utrwalali na kartonie, wybraną przez siebie techniką. Naprawdę było warto! 11 listopada w Sali Tanecznej CK odbyła się uroczysty wernisaż prac powstałych na plenerze. Wystawę otworzył dyrektor – pan Dariusz Sitarski oraz pomysłodawczyni imprezy – pani Bożena Szymczak. Wśród gości był pan Paweł Białecki – wicestarosta Powiatu Warszawa Zachód oraz pan Marek Książek – zastępca burmistrza Błonia. Jestem bardzo wdzięczna każdemu naszemu uczniowi, któremu chce się czasem „podziałać” artystycznie, zajrzeć w głąb swej duszy i wydobyć z niej cząstkę swej wrażliwości, która nawiasem mówiąc, coraz mniej chce oglądać światło dzienne. Stąd rozpiera mnie duma z Natalki Kowalskiej, Pauliny Rączkowskiej i Janusza Kleśniaka za zgarnięcie trzech pierwszych miejsc. Wdzięczna jestem Iwonce Danielewicz i Oli Kurzydło za piękny park wykonany pastelami. Cudo! Gratuluję Klaudii Szrebce i jej synkowi „zmagań” z kredkami, aby wiernie oddać Poniatówkę. Cieszę się, że udział w plenerze wzięła Karolina Fil i Ilona Raczyńska. Wszyscy jesteście wielcy!!! Kochani, wiele konkursów jest organizowanych na terenie szkoły. Bierzcie w nich udział! Właśnie rozstrzygnęliśmy konkurs fotograficzny! Super, że jest tak wielu fotografów wśród Was! Zakończył się także konkurs plastyczny pt. „Bukiej jesienny”. A w nim złoto dla Pauliny Rączkowskiej i srebro dla Ilony Raczyńskiej, szkoda, że nie było brązu... Powód był jeden - brak chętnych... Apeluję z całego serca: Po prostu od czasu do czasu coś zmalujcie!
Katarzyna Skierska -Wójcik
Przygotowania do Kiermaszu Świątecznego
Zbliżają się święta Bożego Narodzenia, co widać w Wańkowiczu. Już od tygodni trwają intensywne przygotowania do świątecznego kiermaszu organizowanego przez Koło Artystyczne i Samorząd Uczniowski. Pieczemy pierniki, anioły i figurki z masy solnej, szyjemy i wyszywamy kartki, woreczki i torby, robimy na szydełku ozdoby choinkowe, malujemy naczynia i bombki, zdobimy techniką decapauge, przygotowujemy stroiki. Żeby nasz chęci i praca nie poszły na marne, nie może Was zabraknąć na kiermaszu! Do zobaczenia w weekend 3 i 4 grudnia na stoisku Wańkowicza w Centrum Kultury w Błoniu.
Katarzyna Skierska -Wójcik
Luiza Wadecka
Centrum Sztuki Współczesnej 23 listopada uczniowie klasy I i II LO uczestniczyli w dwóch wystawach. Pierwsza z nich dotyczyła twórczoci współczesnej amerykańskiej artystki - Kary Walker, która w swych pracach porusza tematy tożsamoci rasowej, władzy, seksualnoci i wykluczenia społecznego. Druga wystawa pt. Pod skórą. Fotografie z Brzeskiej odnosiła się do prac Macieja Pisuka, który stworzył ciekawy społeczny pejzaż warszawskiej Pragi. K. Wójcik
Co w kinie piszczy?
Choć pogoda za oknem nie dopisuje, a deszczowa i ponura aura sprawia, że nie chcemy wychodzić z domów, warto udać się do najbliższego kina i tym samym sprawić przyjemność sobie oraz przyjaciołom.
Tegoroczny listopad to naprawdę gorący, filmowy miesiąc, obfitujący w premiery wielu wyczekiwanych tytułów! Zacznijmy więc nasz mały przegląd jesiennego repertuaru, w którym każdy znajdzie coś dla siebie.
Na pierwszy ogień, chyba najbardziej oczekiwany tytuł, skierowany raczej do nastoletnich fanek historii mrocznych i romantycznych zarazem – bo która z nas nie marzyła w swoim życiu o „księciu z bajki” i mężczyźnie idealnym, w którym spędziłaby swoją małą wieczność? Oczywiście nie każda brała pod uwagę wystające kły i mieniące się, niczym obsypane brokatem, męskie ciało z dorysowanym „kaloryferem”. Domyślacie się już, o jakim filmie mowa? Oczywiście o „Przed świtem”, (przed)ostatniej już części popularnej sagi „Zmierzch”, którego premiera w Polsce planowana jest na 18 listopada! W filmie ponownie spotykamy się z rodzinką Cullenów, „krwiopijcą” Edwardem oraz Bellą, którym - jako już nowożeńcom - trafiła się wpadka i tym razem będą zmuszeni zmierzyć się nie z grupą wampirówniee-wegetarian, a ze słodkim problemem jakim jest nagła i nie oczekiwana ciąża wyżej wymienionej. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze piese… wróć! Wilkołak Jacob, któremu niezbyt podoba się cała sytuacja, oraz niezręczny fakt, że całą sprawę będą musieli zatuszować przed rodziną Belli. Jeżeli NIE JESTEŚCIE fanami ogromnych ilości lukru, cukru i wszelkich słodkości, gry aktorskiej Kristen Stewart, błyszczących się wampirównadiecie, bądź też jesteście po prostu facetem – zdecydowanie odradzam ten tytuł!
Pozostańmy jeszcze chwilę w tematyce romansideł. Pisząc, że każdy znajdzie coś dla siebie, naprawdę miałam na myśli KAŻDY. Nieco dalej niż rzut beretem od wyżej wymienionego „Przed świtem”, nieco starsze (ale tylko nieco) fanki romansów znajdą tytuł, tym razem polskiej produkcji. Mowa o dosyć głośnych „Listach do M.”,
których zapowiedzi atakują mnie już od dłuższego czasu w przerwach reklamowych na chyba każdym polskim kanale. Jak na polską komedię romantyczna przystało, nie mogłoby się obyć bez „trójki wspaniałych”, czyli Karolaka, Adamczyka i Małaszyńskiego (swoją drogą dziwne, że nie znalazła się tam choćby malutka rólka dla Szyca – mielibyśmy wtedy komplet). Brzmi znajomo? Dorzućmy do tego wszędobylską Katarzynę Zielińską, oraz nieco zapomnianą Agnieszkę Dygant i viola! Komedia romantyczna z Bożym Narodzeniem w tle gotowa. Jeśli nie zależy wam na ambitnym kinie, a chcecie jedynie spędzić miły wieczór – zdecydowanie polecam.
Niestety ciężko w tym miesiącu o tytuły dla prawdziwych facetów. Myślę jednak, że chociaż większości do gustu przypadnie komedia kryminalna, jaką jest „Tower Heist: Zemsta cieciów”. Zachęcić powinna już sama obsada. Na ekranie można będzie zobaczyć chyba wszystkim znanego Eddiego Murphy czy Bena Stillera, którego powinniście kojarzyć chociażby z roli w „Nocy w muzeum”. Film opowiada o tym, jak to ciężko zarabiający na życie człowiek dowiaduje się, że jego emerytura staje pod znakiem zapytania za sprawą przekrętów finansowych pewnego bogatego człowieka. A jako że policja nie jest zainteresowana sprawą, a wszystkie znaki na niebie i ziemi nie wskazują na to, by sytuacja miała się zmienić, wraz ze współpracownikami zamierza wziąć sprawy w swoje ręce. Czyż zemsta nie brzmi wspaniale?
Mam nadzieję, iż nieco pomogłam wam rozwiać choć część waszych wątpliwości i przed wizytą w kinie nie będziecie sobie zadawać pytania niczym z szekspirowskiego dramatu: „iść tam, albo nie iść?”. Miłego seansu!
Agata „Sachi” Kamińska
Melchior The Times Wizyta w "Azorku"
Dnia 26 listopada 2011 roku wraz z kółkiem biologicznym mieliśmy zaplanowane odwiedziny w schronisku dla zwierząt ,,Azorek" w Kożuszkach Parcele k. Sochaczewa. Myślę,że nikt z nas nie przypuszczał, że te odwiedziny będą dla nas tak szokującym przeżyciem. Zbiórkę mieliśmy o 10 w budynku szkolnym, gdzie czekały na nas panie nauczycielki od biologii i geografii. Niektórzy z nas byli już w takim miejscu, więc byli przygotowani, na to co tam można zobaczyć i czego dowiedzieć się o tych biednych zwierzętach, ale mimo to zdecydowaliśmy się na ten wyjazd. Pojechaliśmy tam z zebranymi rzeczami dla potrzebujących, które zgromadziliśmy podczas szkolnej akcji oraz kupionymi za zebrane pieniądze. W schronisku było ok.150 zwierząt - koty i psy. Były duże jak i małe, które poruszyły nasze serca. W nowych boksach znajdowały się m.in matka ze szczeniakami oraz porzucony amstaff, który urzekł nas swym wdziękiem. Było nam przykro, że taki los je spotkał i że ludzie potrafią być tak nieodpowiedzialni. Podczas naszej wizyty, jeden z piesków został zaadoptowany. Była to suczka mieszańca znaleziona w lesie o imieniu Miśka. Na pewno ten dom będzie dla niej lepszy. Dyrektorka schroniska podziękowała nam za okazaną pomoc wręczając nam podziękowania.
Był to wyjazd pełen wzruszeń jak i wymagający zastanowienia nad własną odpowiedzialnością.
Autorkami zdjęć są p. Zyta Rybowicz i Kinga Mikulska
Kinga Mikulska
Agnieszka Pawlak
Szkolne talenty
W poprzednich numerach gazetki mogliście zaobserwować odkrycia „gwiazdeczek” naszej szkoły. Kolejną „ofiarą” naszej gazetki została uczennica pierwszej klasy liceum, Maja Kapłon.
Melchior The Times
Zdolna wokalistka, gitarzystka, człowiek orkiestra? Różnie by można ją nazwać, jedno jest pewne jest niesamowicie uzdolniona. Można by rzec w małym ciele wielki głos !
MTT: Od ilu lat zajmujesz się śpiewem i jak w ogóle do tego doszło? wiążę się tym jakaś historia?
Maja: . Śpiewam odkąd pamiętam. Zawsze to było moim ulubionym zajęciem i sprawia mi to wielką przyjemność.
MTT: Gdzie uczyłaś się śpiewu, czy może jesteś tzw. samouczkiem?
M: Nigdy nie uczyłam się śpiewać. Samo tak wyszło, że śpiewam. Tak, jestem samoukiem, jeżeli można to tak nazwać
MTT: Czy wiążesz dalszą karierę ze śpiewem? Czy raczej traktujesz to jako odskocznie od codzienności? Chwila zapomnienia?
M: Kocham to co robię. Owszem, chciałabym śpiewać w przyszłości, ale moja muzyka musi trafiać do ludzi... To od nich zależy czy mi się to uda.
MTT: Grasz także na gitarze?
M: Tak gram, ale to nie jest jeszcze nic specjalnego... Umiem podstawy ale kręcą mnie strasznie gitary elektryczne. Chciałabym się uczyć, ale niestety obowiązki nie pozwalają. (śmiech)
MTT: Jak doszło do tego, ze zaczęłaś grać?
" Owszem, chciałabym śpiewać w przyszłości, ale moja muzyka musi trafiać do ludzi..."
M: Hmm można powiedzieć że zaraziła mnie przyjaciółka. Któregoś razu wpadłyśmy na pomysł żeby coś nagrać i ona nie mogła
rozpracować jak grać pewną piosenkę i pokazała mi chwyty gitarowe a ja sobie poradziłam.. I jakoś mnie to wciągnęło i zaczęłam się uczyć. Początki są najtrudniejsze.
MTT: Masz swój własny zespół, jak doszło do jego założenia? I od kiedy on istnieje?
M: Mój zespół został założony w sierpniu tego roku. A wszystko zaczęło się od tego że udało mi się wygrać konkurs i Teresiński Ośrodek Kultury zaproponował mi współpracę. I tak się zaczęło
MTT: Kto z Tobą tworzy zespół?
M: Skład mojego zespołu to: Jakub Kamiński -gitara elektryczna Mateusz -Śiwiński gitara elektryczna Karol Filipiak- gitara basowa Radek Jaworski- perkusja. MTT: Czy masz na swoim koncie jakieś osiągnięcia muzyczne, jako solistka, ale także z zespołem?
M: Dopiero zaczynamy ale udało nam się już zdobyć wyróżnienie na konkursie `Struna 2011` w Mszczonowie.
MTT: Czym się jeszcze interesujesz prócz muzyki? masz jeszcze jakieś ukryte talenty o których nie wiemy?
M: Można powiedzieć, że lubię próbować wszystkiego po trochu. Najlepiej wychodzi mi rysowanie, czasem lubię wyjść na rolki, często piszę jakieś wiersze albo po prostu się lenię. Do tego mam największy talent <śmiech>
MTT: Czy Twoja rodzina znajomi wspierają Cię w tym co robisz?
M: Moi bliscy są zadowoleni, że w końcu robię to co kocham. Wspierają mnie i zawsze mi kibicują w ważniejszych występach. To bardzo pomaga i motywuje. Justyna Barańska
Na luzie - HUMOR!
Siedzą dwaj uczniowie i rozmawiają:
- Wiesz, czasem ogarnia mnie wielka ochota, żeby się pouczyć.
- I co wtedy robisz?
- Czekam, aż mi przejdzie
Dziadek dał Jasiowi 20 zł na urodziny. Mama obserwuje Jasia, wreszcie mówi:
- Jasiu, podziękuj dziadziusiowi.
- Ale jak?
- Powiedz tak, jak ja mówię, gdy tatuś daje pieniążki.
Jasiu zwraca się do dziadka:
- Czemu tak mało?
Jasiu marudzi ojcu:
- Tato ja chcę na sanki!
- Jestem zmęczony - odpowiada ojciec - Nie ma mowy.
- Tatusiu chodź! Wszystkie dzieci chodzą na sanki.
Po dziesięciu minutach ojciec się poddał i poszedł z synem na sanki.
Minęło pół godziny a dziecko znowu marudzi:
- Tato chodź do domu, ja już nie chcę, już nie pójdę więcej na sanki, ale chodź do domu.
- Nie gadaj tyle, tylko ciągnij! Stoi Jaś na ulicy i woła:
- Znalazłem, znalazłem, znalazłem!
Podchodzi starszy pan i pyta Jasia:
- Co znalazłeś?
- Da mi pan złotówkę, to panu powiem - odpowiada Jaś.
Starszy pan daje mu złotówkę i pyta:
- No i co znalazłeś?
- Da pan jeszcze jedną, to panu powiem.
Starszy pan dał się namówić i Jaś dostał drugą złotówkę. Pan go dopytuje:
- No i co znalazłeś?
- Znalazłem głupiego, co mi dał złotego! Koniec roku szkolnego. Synek przychodzi ze szkoły.
- Tato, Ty to masz szczęście do pieniędzy.
- Dlaczego?
- Nie musisz kupować książek na przyszły rok - zostaję w tej samej klasie.
Paweł Głażewski
Co w kinie piszczy?
Choć pogoda za oknem nie dopisuje, a deszczowa i ponura aura sprawia, że nie chcemy wychodzić z domów, warto udać się do najbliższego kina i tym samym sprawić
Wizyta w Radiu Eska!
Radio Eska to największa sieć rozgłośni radiowych, wchodząca obok stacji Eska ROCK i VOX FM w skład Grupy Radiowej Time. W dniu 27.10.2011r. miałyśmy okazję dowiedzieć się czegoś więcej na temat radia oraz zobaczyć jak to wygląda ‘od kuchni’. Spotkanie umówione było na 12:15, ale dotarłyśmy do radia trochę wcześniej i za każdym razem gdy otwierały się drzwi windy lub którekolwiek z drzwi, serca nam mocniej biły… bo z nich miał wyjść niezawodny Michał Sobkowski. W budynku nie tylko znajduje się Radio Eska, ale także Radio Wawa oraz Eska Rock. Rafał Adamczak, u którego miałyśmy pierwszy ‘przystanek’, objaśnił nam do czego są tzw. suwaki. Odwiedziłyśmy również Pawła Pawelca, który razem z Michałem opowiadał nam, że poranek ‘Zjedz Pawelca na śniadanie’ nie
jest emitowany na cała Polskę, ponieważ stacje osmiu największych aglomeracji emitują własne, lokalne pasma poranne w godz. 6-10.
Miałyśmy również okazję poznać dziennikarzy i reporterów Eski. Między innymi Michała Hanczaka, który pokazał nam jak się tworzy NEWSy, trochę to skomplikowane, ale warte poświęcenia uwagi.
Obserwując atmosferę jaka panuje wokół ludzi, którzy tam pracują możemy stwierdzić, że tworzą oni zgrany zespół i robią to, co kochają najbardziej. Kto wie, co czas przyniesie - marzenia jak wiemy czasami się spełniają, tylko trzeba głęboko w nie wierzyć i może to my kiedyś będziemy doświadczać tego, co nasi znajomi z Eski.
Ta wizyta pozostanie nam do końca życia w pamięci! Mamy nadzieję, że zostawiłyśmy dobre wspomnienia bo nasze są niezapomniane!
Laura Kalbarczyk
Emilia Krasna
Z wizytą w radiu
Do Radia Niepokalanów udaliśmy się w celu zebrania materiałów o ojcu Maksymilianie Kolbe. W założeniu wizyta miała być krótka, jednak na szczęście spotkaliśmy o. Jacka Staszewskiego, który zaproponował nam zwiedzanie klasztoru.
Nie mogliśmy rzecz jasna przepuścić takiej okazji. Razem z o. Jackiem wypytaliśmy chyba wszystkich pracowników Radia Niepokalanów, starając się dowiedzieć jak najwięcej o jego funkcjonowaniu. Pierwszą osobą z jaką udało nam się porozmawiać był pan Bogusław Kwiatkowski.
Czym Pan się zajmuję w radiu?
Zajmuję się programami samorządowymi, m.in. związanymi z miastem Błonie. W naszym radiu jest także możliwość wysłuchania bieżących aktualności z Błonia. Choć jestem z zawodu historykiem, to często zajmuję się robieniem wywiadów z artystami jak: Lech Makowiecki, Jerzy Połomski, Jacek Łągwa, Robert Janson, Krzysztof Krawczyk i wielu innych. Rozmawiałem również wieloma politykami, w tym z prezydentami Lechem Wałęsą i Bronisławem Komorowskim. Z zawodu jestem historykiem, lecz w radiu zupełnie się tym nie zajmuje. Posiadam swoją stronę internetową (Niezależne Internetowe Centrum Informacji Historycznej i Turystycznej Miasta Sochaczewa) poświęconą historii miasta Sochaczew: www.bkwiatkowski.pl
Jak zaczęła się Pana przygoda z radiem?
Niegdyś, było to bodajże w 1994 roku uczestniczyłem w szkoleniu dziennikarstwa radiowego i poznałem o. Grzegorza Bartosika,
który z czasem zaproponował mi pracę w „Radiu Niepokalanów”.
Jest pan autorem wielu książek oraz wielu artykułów. Co jest głównym tematem pańskich prac?
Tematem moich prac oraz artykułów są wydarzenia historyczne mające miejsce na obszarze Sochaczewa i powiatu sochaczewskiego. Opublikowałem również kilka książek z dziejów starożytnego Egiptu.
Czy wykształcenie historyczne pomogło Panu w pracy dziennikarza?
Oczywiście, w dziennikarstwie tak samo jak i w historii należy umieć trafiać do źródła. W obu zawodach, należy mieć również opanowaną sztukę oracji, czyli poprawnego wypowiadania się. By zostać dziennikarzem, najlepiej jest ukończyć studia: nauczycielskie, bądź historyczne. Gorzej radzą sobie w zawodzie osoby z wykształceniem dziennikarskim. Dlaczego? Po pierwsze studia dziennikarskie uczą wyidealizowanego dziennikarstwa, często nie mającego nic wspólnego z rzeczywistością, a po drugie absolwenci wyższych szkół o profilu dziennikarskim mają bardzo duże mniemanie o sobie. Chcieliby od razu rozmawiać z prezydentem. Pamiętam historię, kiedy dopiero zaczynałem pracę w jednej z warszawskich gazet, wysłano mnie na Targówek, żebym zrobił reportaż o tym, jak jakaś pani wyrzucała z domu rzeczy swojego męża. Reasumując, nie polecam studiów dziennikarskich, najlepiej prawnicze, nauczycielskie, historyczne, oraz inne typowo humanistyczne. Najlepiej być specjalistą w jednej dziedzinie, a nie znać się na wszystkim. W prywatnej rozmowie wielu redaktorów naczelnych informuje mnie, że wybierają oni do pracy osoby po innych kierunkach, niż dziennikarstwo. Na studiach dziennikarskich uczą teorii, co nie jest tak naprawdę najważniejsze. Ile trwa pana przygoda z radiem?
Trwa ona dobre kilkanaście lat. Podczas tego okresu obiłem się o wszystkie rodzaje mediów. Miałem możliwość pracować w radiu, telewizji gazetach codziennych, tygodnikach, miesięcznikach, pełniłem również przez 3 lata funkcję redaktora naczelnego jednego z miesięczników.
To już wszystkie pytania, dziękujemy za rozmowę i życzymy dalszych zawodowych sukcesów.
Dziękuję.
Proszę nam powiedzieć, jak się to wszystko zaczęło? Pańska przygoda z radiem, dziennikarstwem?
Ta przygoda rozpoczęła się bardzo dawno temu (śmiech). Na początku pracowałem w dziale produkcji medalików. Byłem tam zatrudniony, ponieważ skończyłem Instytut Szkolenia Organistów i potrzebowałem lekkiej pracy, która pozwalałaby mi na naukę. Szukałem wtedy sposobu, by zacząć pracę w radiu. W międzyczasie zrobiłem kasetę na pielgrzymkę dla pewnej grupy z Sulejówka. A w radiu zaczęło się od tego, że skontaktowałem się ze znajomym, który tutaj pracował. Pamiętam, że zapytał mnie wtedy „To Ty grasz?!”. Potwierdziłem, i zanim się obejrzałem sam rozpocząłem tu pracę. I tak jest do dnia dzisiejszego.
A czym się Pan tutaj konkretnie zajmuje? Nagrywaniem, montażem dźwięku. Zajawki, reklamy, audycje, to jest to. Nagrać, posklejać, coś wyciąć, podłożyć podkład.
Czy Pana praca jest wymagająca?
Można się tego nauczyć, tak jak wszystkiego.
A jakie efekty może Pan nałożyć?
W zasadzie wszystkie: pogłosy, basy. Mogę
Numer przygotowali:
Adrian Tracz, Ola Śliwińska, Paulina Król, Gosia Augustyniak, Agata Kamińska, Kinga Mikulska, Agnieszka Pawlak, Justyna Barańska, Emilia Krasna, Laura Kalbarczyk, Kuba Załuski, Adrianna Wójcicka, Monika Konopka, Sylwia Brzywczy, Gabriel Skabara, Konrad Słowik, Paweł Głażewski, Ada Malik oraz Panie Katarzyna Skierska - Wójcik i Luiza Wadecka. Specjalne podziękowanie kierujemy do o. Jacka Staszewskiego i wszystkich pracowników Radia Niepokalanów.
zmienić głos na męski, żeński, nijaki także (śmiech). Teraz wszystko jest montowane na komputerze, przez to praca staje się łatwiejsza i szybsza. To już nie te czasy, kiedy kleiło się taśmę.
Po powrocie do domu słucha Pan radia? Tych wszystkich głosów, których nasłuchał się Pan w pracy?
Nie, w domu raczej nie słucham radia (śmiech).
W zasadzie się nie dziwię (śmiech). Przecież wszystkie audycje przechodzą przez Pana ręce?
Nie tylko przez ręce, przez uszy również (śmiech). Prawie wszystkie. Myślę, że jest to około 70-80%.
To już wszystkie pytania, dziękujemy za rozmowę i życzymy dalszych zawodowych sukcesów.
Dziękuję.
Jak się zaczęła Pańska przygoda z radiem?
Od włączenia radia (śmiech). Od pasji, od tworzenia małych rozgłośni radiowych, razem z moim bratem. Byłem małym chłopcem, miałem wtedy może dziesięć – jedenaście lat. Polegało to na tworzeniu różnych słuchowisk, nagrywaniu rozmów mikrofonem. Na jakiś czas o tym wszystkim zapomniałem, aż w moim mieście powstała lokalna rozgłośnia radiowa. Miałem wtedy może z piętnaście lat i pomyślałem, że być może warto by spróbować tam. Byłem oczywiście za młody, dopiero w wieku około dwudziestu lat postanowiłem spróbować stworzyć swoją własną audycję autorską. Miałem pomysł na zrobienie programu o muzyce chrześcijańskiej. Nie było takiej audycji w radiu, do którego się zwróciłem, zgodzili się. Moja praca w owej rozgłośni trwała około trzech lat. Zdobyłem cenne doświadczenie i na dobre „zaraziłem się” radiem. Co prawda na jakiś czas przestałem pracować w radiu, ale w tamtym okresie tworzyłem audycje i umieszczałem je w Internecie, więc w zasadzie cały czas byłem z radiem związany. Potem złożyłem CV tutaj, zostało pozytywnie rozpatrzone. Ta pasja, cały czas we mnie jest i bez przerwy tym żyję.
A próbował Pan swoich sił w innych mediach?
Prasie, telewizji?
Myślałem też o prasie, ale jest to praca dużo bardziej pracochłonna. Trzeba przede wszystkim dużo od siebie wymagać. Ale mnie najbardziej pasjonowało
radio. Ogólnie interesuję się wszystkimi mediami: prasą, telewizją, od niedawna Internetem. Ale radio jest mi najbliższe, jest więc zawsze na pierwszym miejscu. Chociaż w Internecie też można tworzyć różne rzeczy, jest to jakaś alternatywa.
Rozumiem. A dlaczego zdecydował się Pan na pracę akurat dla rozgłośni katolickiej?
Pracowałem dla innego radia w przeszłości i nie chciałem wracać do tego samego. Radio Niepokalanów jest mi bliskie światopoglądowo, ale mam też duży sentyment do postaci o. Maksymiliana Kolbe. Gdy miałem może dziesięć lat przeczytałem całą jego biografię. Myślę, że jego osoba też w jakiś sposób wpłynęła na moją decyzję. Przecież on w latach trzydziestych też myślał już o rozgłośni radiowej, była to więc osoba bardzo medialna. A jak wygląda praca realizatora? Ten cały sprzęt wygląda na bardzo skomplikowany, można się tego nauczyć?
Tak naprawdę pracuję w Radiu Niepokalanów od niedawna. Pierwszy miesiąc przyglądałem się pracy realizatorów i starałem się jak najwięcej nauczyć. Było ciężko, na początku popełniałem wiele błędów. Myślę że taka praca oprócz cierpliwości wymaga dużo pokory, by nie tylko próbować swoich sił, ale także pozwalać innym na wskazanie nam naszych pomyłek.
Chodzą Panu po głowie jakieś pomysły na audycję autorską, tutaj, w Radiu Niepokalanów?
Tak, oczywiście są różne pomysły. Ale jest już tutaj audycja o muzyce chrześcijańskiej, którą się kiedyś zajmowałem. Jeździłem na koncerty, rozmawiałem z muzykami. Mamy audycję „Muzyczne dary” ale myślę, że dobrze byłoby zainteresować się sprawami lokalnymi. Może nie publicystyką, bo pan Kwiatkowski świetnie daje sobie radę. Jest wiele koncepcji, myślę że coś uda się wymyślić, to kwestia czasu.
A ma Pan jakąś radę dla młodych dziennikarzy? Coś z własnego doświadczenia?
Jeżeli masz to „powołanie”, złapałeś tego bakcyla, ciągnie Cię do mikrofonu, do pisania, czy też do telewizji to już bardzo dobry początek. Musisz działać w tym kierunku, szukać własnej drogi. Trzeba być człowiekiem z pasją, wyznaczyć sobie cel i starać się do niego dążyć. Na pewno będzie trudno, ja też myślałem że już nie wrócę do radia, ale na szczęście się udało.
A co z zawodowym przygotowaniem do wykonywania tej pracy? Studia?
Studia są konieczne. Oprócz tego praca nad tym, aby to wszystko brzmiało profesjonalnie. Kiedy pracowałem w tej lokalnej rozgłośni, to wszystko było amatorskie. Ale trzeba stale podnosić sobie poprzeczkę. Każdego dnia pracować nad tym, by być jak najlepszym.
A jak Pan myśli, jakie studia wybrać?
Są różne drogi. Jest oczywiście wielu świetnych dziennikarzy, którzy nie mają skończonych studiów dziennikarskich. Na przykład pani Monika Olejnik zajmowała się na początku rolnictwem, cz też zwierzętami hodowlanymi. A teraz robi wywiady ze wszystkimi politykami. Studia są obowiązkowe, ale niekoniecznie dziennikarskie. Trzeba po prostu iść w tym kierunku, a talent, ten błysk w oku
szybko zostanie zauważony.
A czy pracę w radiu da się oddzielić od życia prywatnego?
Praca prezentera radiowego pochłania sporo czasu. Jesteś zobowiązany, żeby spędzić te siedem, czy osiem godzin przed mikrofonem, przy komputerze. To wszystko na Ciebie w jakiś sposób działa. Teraz jako młody człowiek, nie czujesz tego, ale za jakiś czas będziesz dosłownie „czuł każdą kość”, jak powiedział mi pewien ksiądz. Przecież to wszystko na Ciebie promieniuje. Życie prywatne też musisz sobie jakoś ułożyć. Oprócz pracy w radiu robię mnóstwo innych rzeczy, mam różne obowiązki. Trzeba umieć to wszystko połączyć.
A czy w domu słucha Pan radia? Jeśli tak, to jakiej audycji?
Jak najbardziej. Często słucham Radia Niepokalanów, podsłuchuję koleżanki, sprawdzam jak sobie radzą. Inne rozgłośnie oczywiście też.
To już wszystkie pytania, bardzo dziękujemy za udzielenie wywiadu i życzymy dalszych zawodowych sukcesów.
Dziękuję.
Czym Pan się zajmuje w Radiu Niepokalanów?
Jestem odpowiedzialny za stronę internetową, za facebooka na stronie, oraz za muzykę. I za archiwum, realizację i wiele innych (śmiech).
I jak się to Panu podoba?
Jakby mi się nie podobało, to by mnie tutaj nie było (śmiech).
A skąd zainteresowanie radiem?
Chodziłem do liceum o profilu dziennikarskim, teraz jestem na trzecim roku studiów dziennikarskich, na wydziale teologicznym, więc radio katolickie bardzo mi do tego pasuje. Uważam, że pracując w radiu, poznając jego działanie w praktyce, można nauczyć się znacznie więcej niż na studiach, gdzie mam do czynienia prawie wyłącznie z wiedzą teoretyczną.
A jak wygląda Pana praca tutaj?
Zazwyczaj mówię, że to jest taka krecia robota. Mało kto mnie słyszy w radiu, ale robię tak naprawdę wiele rzeczy. Między innymi dbam o to, żeby prezenter na antenie miał co powiedzieć.
A gdzie nauczył się Pan tworzenia strony internetowej?
Tutaj, w radiu. Uczyłem się wszystkiego od podstaw i jakoś dałem radę. Uważam, że człowiek jest w stanie nauczyć się wiele, jeśli przysiądzie do tego, postara się. Oczywiście ktoś pokazał mi podstawy, ale później dokształcałem się sam.
A jaka dziedzina interesowałaby Pana w przyszłości, jako dziennikarza?
Na razie się nad tym nie zastanawiałem. Zaczynam myśleć o jakiejś audycji autorskiej, ale póki co brak mi pomysłu. Skłaniam się nieco ku muzyce, ale nie jestem jeszcze pewien.
A skłania się Pan ku jakiemuś konkretnemu gatunkowi muzycznemu?
Nie ograniczam się do konkretnego typu muzyki. Jeśli jakieś brzmienie mi się podoba, po prostu go słucham.
A czy nagrywa Pan jakieś audycje?
Tak, miałem kilka razy okazję porozmawiać z kilkoma gośćmi na antenie. Zdarza się, że prowadzę jakieś rozmowy.
I siedzi Pan za konsoletą?
Tak, czasami realizuję programy, czasem lecą „z puszki”.
„Z puszki…?”
(śmiech) „Z puszki” oznacza, że program wcześniej nagrany i przygotowany, zostaje puszczony w eter.
Dziękujemy za udzielenie nam wywiadu i życzymy powodzenia w rozwoju kariery.
Dziękuję.
Adrian Tracz
Kuba Załuski
Powszechnie znaną rzeczą jest, że palenie tytoniu powoduje szereg groźnych chorób. I mowa tu już nie tylko o ogólnym pogorszeniu stanu zdrowia, ale o samodzielnym „torowaniu” sobie drogi do śmierci np. w wyniku raka płuc (a wszystko dzięki tytoniowi…). Mimo wszelkich zajęć edukacyjnych w szkołach czy prowadzenia działań antynikotynowych (reklamy itp.), Polacy nadal nie posiadają dostatecznej wiedzy na ten temat. Statystyki są nieubłagalne. Niemalże 1/3 polskiego społeczeństwa to palacze. Według badań, co 8 sekund ktoś umiera w wyniku choroby spowodowanej paleniem tytoniu. Czy własne życie naprawdę jest nam aż tak obojętne?!
Mówisz – masz
Piątek wieczór, ciemna ulica na uboczu miasta. Czekam na mrozie w kolejce do okienka w kiosku. Przede mną stoi dwóch potężnych mężczyzn. Przed nimi zaś jeszcze młoda dziewczyna. Bardzo młoda. Pomyślałabym, że pełnoletnia gdyby nie to, że zauważyłam szkolny tornister schowany głęboko pod ladę kiosku i bandę młodzieży czekającą na nią tuż za rogiem kamienicy. Dlaczego myślałam, że jest dorosła?
Dla mnie Malboro i guma do żucia.
Te co zwykle? - zapytała opryskliwym głosem ekspedientka
Tak, tak.. – odpowiedziała „dorosłym” głosem dziewczynka
Kobieta wydała resztę i nie pytała już o nic więcej. Ludzka chciwość nie zna granic. W dzisiejszym świecie ważniejszy jest zysk, a nie przestrzeganie prawa oraz pewnych zasad moralnych. Prawda jest taka, że sami dorośli, którzy uważają się za ludzi dojrzałych i odpowiedzialnych dają
przyzwolenie na palenie tytoniu dzieciom!
Pomyśl zanim odpalisz
Często korzystam z komunikacji miejskiej. Oczywiście wiąże się to z dzieleniem niewielkiej przestrzeni publicznej (najpierw przystanku, potem wnętrza autobusu) z innymi ludźmi, dlatego wydawałoby się, że norma utrzymuje, aby w miarę możliwości nie przeszkadzać sobie wzajemnie. Generalnie staram się być osobą zrównoważoną, wyciszoną, ale nie mieści mi się w głowie sytuacja, w której starszy, siwy mężczyzna zaczyna palić papierosa w tłumie ludzi…
Przepraszam, tu obowiązuje zakaz palenia! – mówię stanowczym głosem.
Palacz nie reagował. Może nie usłyszał? Powtórzyłam prośbę raz jeszcze, ale starszy pan zdawał się być jakby nieobecny. Zapewne popadł w stan nirwany. Widocznie smród wydobywający się z ust mężczyzny drażnił nie tylko mnie. Znalazłam sojuszników wśród innych oczekujących na przystanku, którzy również dołączyli się do rozmowy. Niestety pan nie odezwał się słowem. Popatrzył na zegarek i odszedł, naturalnie nie gasząc papierosa. Tymczasem nadjechał mój autobus. Bierne palenie wcale nie jest mniej groźne od czynnego. Kto wie czy nawet nie groźniejsze…
Schadzka dla wtajemniczonych
Szkolna przerwa. Biegnę za tzw. „potrzebą”. Otwieram drzwi do toalety i co widzę… kłębiasta, niebieska, chmura aż bucha z wnętrza pomieszczenia. W środku stoi kilka osób. Czasem zastanawiam się jak oni się tam wszyscy mieszczą…
Wolne? – pytam z pewną nieśmiałością
Zajęte! – ktoś krzyknął
Odchodzę. Grupy palaczy nie pokonam. W każdym razie nie mam ochoty dłużej czekać, a tym bardziej przesiąknąć do reszty tym cuchnącym dymem. Jedynym ratunkiem jest zdobycie cudem kluczyka od „awaryjnej” toalety bądź… Jednym słowem - masakra.
Do kotleta
Godzina 16:00. Już wszyscy jesteśmy w domu. Jem wspólnie z rodziną posiłek, mianowicie obiad. Panuje jakieś zamieszanie. Mama jest jakaś dziwnie podenerwowana…
Podaj ziemniaki – mówi tata
Ja poproszę surówkę – mówi babcia
Obiad rozszedł się błyskawicznie. Mama ukradkiem wymknęła się z kuchni. Zdążyłam dopić herbatę i poszłam szukać „zaginionej”. Dobrze wiedziałam, że jest na balkonie. Nie zdziwiło mnie również to, iż paliła swoje ulubione papierosy.
Mamo… Tyle razy ci mówiłam, żebyś tyle nie paliła…
Przecież wiesz, że to nie takie łatwe… Uciekaj stąd prędko! - odpowiedziała mama sugerując moje odejście
Ale się troszczy o moje zdrowie! Szkoda, że nie dba tak o swoje…
Żyję na świecie już prawie 18 lat, a nadal nie mogę zrozumieć dlaczego ludzie palą tytoń. Niektórzy twierdzą, że to ich uspokaja. Inni zaczęli palić i nie mogą przestać. Jednak jeśli nie mogą z tym już nic zrobić, niech nie narażają na konsekwencje palenia innych. Palenie tytoniu można niestety nazwać dziś trendem. Do kontaktu z papierosami przyznaje się aż 70 % piętnastoletnich dziewcząt! Na postawie wyników wszelkich badań można stwierdzić, że społeczeństwo dąży do istnej autodestrukcji. Przeciętny Polak potrafi wypalić już ponad 3600 papierosów rocznie! Pragnę zaapelować do wszystkich palaczy nie tylko w Polsce, ale i na świecie – palenie tytoniu, to śmierć na życzenie! Każdy rozumny człowiek pragnie żyć jak najdłużej, palenie zaś nieodwracalnie skraca życie. Zadbajmy więc o zdrowie nasze i czyjeś!
Paulina Król
Ukryty talent
01.09.2011r. o godzinie 9:00 odbyło się rozpoczęcie roku szkolnego. W naszej szkole pojawili się nowi nauczyciele. Wśród nich jest osoba godna zwrócenia szczególnej uwagi, która po mimo nauki religii młodzieży ma w sobie naprawdę ukryty talent, jest nim wrażliwość na poezję. Tym razem bohaterką naszego wywiadu stała się pani Misiowiec, z która postanowilłyśmy porozmawiać,skupiając szczególną uwagę na jej zainteresowanie. Czego dotyczą Pani utwory?
Życia, wiary, tego co odkrywam.
Kiedy powstało Pani pierwsze dzieło?
W siódmej klasie szkoły podstawowej czyli obecnie pierwsza gimnazjum.
Skąd bierze Pani natchnienie?
Z silnych przeżyć, codzienności, z muzyki, w której słowa dla mnie tańczą z nutami, choć głownym autorem tych ,,dobrych” tekstów jest Duch Święty.
Wyszedł ślimak ze skorupy
Spotkał biedronkę
- miała tyle kropek na sobie…
odwróciła się,
mrugnęła okiem
i zaraz cały świat
wydał się piękny”
( 1983r.)
Ile czasu pochłania tworzenie?
Zależy. Są momentalnie napisane- ,,od ręki”, ale są takie co nosimy w sobie i dojrzewają, ąż znajdziemy odpowiednie słowo… kolor…kształt…porównanie.
Do jakiej grypy społecznej kieruje Pani swoje dzieła?
W chwili powstania są skierowane do konkretnych Osób, dzięki którym mogłam coś odkryć lub w czymś uczestniczyć. To jest chłopak, mąż, dzieci, Pan Bóg, przyjaciele, młodsi, starsi( konkretna osoba, z która dyskutuje lub której cos opowiadam.
Jakie przekazy w nich występują?
Z życia wzięte, aby zachęcić do pełnego życia Tworzenia.
Czy i w jaki sposób wspiera Panią rodzina?
Rodzina albo mnie zachwyca, albo co innego czyni (śmiech), co w całości inspiruje mnie do przelania swoich mysli na papier.
Czy wiąże Pani przyszłość z pisarstwem, poezją?
Na pewno nie chce rezygnować z komentowania rzeczywistości duchowej i fizycznej ,,moim piórem”. Chciałabym zachęcić młodych twórców do malowania własnych przeżyć.
Dziękujemy za rozmowę i życzymy ,,lekkiej ręki do pisania”.
Dziękuję
Adrianna Wójcicka Monika Konopka. Szpagat
Biegła
- lekko tańcząc
ze szczęścia…
W Sercu Boga zrobila szpagat
- Szalona
-przecież to świętość!!!
świętość On- uśmiechając się
- ją podtrzymywał
by nie spadła z trampoliny Miłości…
( Lublin 1983/84)
Czy słyszysz jesień?
Czy słyszysz
- jesień nadchodzi
Niebo już o tym
Mówi drzewem…
Liście się poprzebierały,
Aby jak najstrojniej,
Najbardziej kolorowo
Na tym balu jesiennym
Wystąpić…
(Suwałk IX 1983r.)
Rozstrzelona Kaczka przez Kaczora
Po wyborach do parlamentu bieżącego roku zwycięzcami po raz pierwszy w historii Polski możemy nazwać nie tych, którzy je wygrali, lecz tych, którzy znaleźli się w rządzie. Po niespodziewanym trzecim miejscu Ruchu Palikota, w kraju zaczęła się psychologiczna wojna. Janusz Palikot jest człowiekiem, którego najczęściej albo się kocha, albo nienawidzi, dlatego jego „wygrana” sprawiła, że Polacy wciąż stawiają pod znakiem zapytania byt Palikota w rządzie. Członkowie wygranych partii politycznych nie chcą wchodzić z nim w koalicje, ale jednak nie mamy pewności czy nie chcą, ponieważ uważają go za człowieka nie godnego zaufania i nieodpowiedzialnego. Czy może boją się tak dużej reformacji w kraju, którą, nie oszukujmy się, Janusz Palikot jest w stanie nam zaoferować.
Prawdziwymi zwycięzcami po raz kolejny jest Donald Tusk i jego team. „Chcę podziękować wszystkim Polakom za to, że cztery lata później znowu potwierdzili to, że całe te cztery lata miały głęboki sens - dla Polski, dla wszystkich Polaków i dla nas, ludzi Platformy”. Jednak mimo dość dużej mojej sympatii do tej partii, muszę zauważyć, iż bardzo często spotykałam się z określeniem „trzeba wybrać mniejsze zło”, dlatego nie wiem czy wygrana PO, aż tak powinna ich cieszyć. Większym złem spotykanym w ludzkich komentarzach miał być
oczywiście najprawdopodobniej (niestety) niezapomniany już nigdy w Polskiej polityce Jarosław Kaczyński, który mimo zajęcia drugiego miejsca w wyborach, nie jest postrzegany jako człowiek bezkonfliktowy, co na pewno utrudni mu wygraną w kolejnych wyborach. Przewodniczący PiSu swoją przegraną tłumaczył następująco „Jestem głęboko przekonany, że przyjdzie taki dzień, kiedy nam się uda, że będziemy mieli w Warszawie Budapeszt. Prędzej czy później zwyciężymy, bo po prostu mamy rację.” Najwyraźniej do jego racji nie jest przekonana większość Polaków, dlatego miejmy nadzieję, że nie będziemy musieli obawiać się Jarosława Kaczyńskiego również i za cztery lata.
Jednak największym przegranym tegorocznych wyborów jest SLD, które mimo dużego poparcia cztery lata temu i mimo wielkich przypuszczań, że będzie to trzecia siła w parlamencie zostali na miejscu 5 zaledwie z 8% głosów.
Jedni przegrywają, drudzy wygrywają, a trzeci wciąż są pewni swojej racji i uważają się za najlepszych i czują się niezrozumieni przez większość społeczeństwa. Ale cóż, tak było, jest i nadal będzie. Ważne, że część z nas wciąż czuję się odpowiedzialna za nasz kraj i mimo częstego wybierania „mniejszego zła” idzie głosować.
Sylwia Brzywczy
Wielki powrót Orzełka!
8 Listopada 2011r. we Wrocławiu zademonstrowane zostały koszulki kadry polskich piłkarzy, w których to reprezentacja miała wystąpić podczas Euro 2012. Koszulki zostały uznane za kontrowersyjne, gdyż zamiast "orzełka" który towarzyszył polskim piłkarzom przez wiele lat, umieszczone zostało logo Polskiego Związku Piłki Nożnej (PZPN). To wydarzenie oburzyło nie tylko kibiców, ale również samych piłkarzy, wszelkie media oraz polityków. Grupa posłów PO złożyła w czwartek projekt ustawy, by godło znajdowało się na strojach sportowców obowiązkowo. Jak pisze PZPN w komunikacie decyzja została podjęta po konsultacji z firmą Nike, która dostarcza stroje reprezentacji. Po raz pierwszy w nowych, poprawionych koszulkach z orzełkiem reprezentacja Polski zagra 16 grudnia w Turcją w jednym ze sparingów.
Gabriel Skabara
Oto dlaczego Saleta i Najman się nienawidzą
Dnia 5 listopada odbyła się kolejna walka pomiędzy Marcinem Najmanem a Przemysławem Saletą. W sobotnim rewanżu Najman od razu zaatakował Saletę. "El Testosteron" posłał w lewą nogę rywala serię ciosów. Zawodnicy poszli na wymianę ciosów, Najman wyprowadził jeszcze dwa kopniaki w kierunku Salety, a chwilę później padł na ring. Najman doznał urazu nogi i nie był w stanie kontynuować pojedynku.
- Ciężko mi skomentować tę walkę. Znowu nie dostałem ciosu, a znowu mam walkę przegraną - powiedział w wywiadzie dla BoxingNews.pl. - Nie wiem, jak to sobie tłumaczyć. Szkoda tego ostatniego kopnięcia, bo kopnąłem go zbyt luźną nogą. Szkoda, no była okazja zbić go na jego podwórku, czyli w K-1. Wszystkie kopnięcia fajnie wchodziły, nie czułem żadnego bólu, nie wiem, czy trafiłem w piszczel, czy po prostu kopnąłem luźną nogą. Lowkicków uczyłem się od półtora miesiąca. Cóż, skończyło się moją kontuzją.
Kilka razy walka schodziła do parteru, choć w K-1 w ten sposób walczyć nie można. Najman miał o to pretensje do rywala. - To nie ja sprowadzałem go do parteru. On chował głowę, zabierał mi nogi i robił walkę MMA, umówiliśmy się na coś innego. Ja w sposób fair wstawałem, chciałem go rozegrać sportowo.
El Testosteron poinformował, że według lekarza jego noga nie jest złamana. - Kopnąłem go kilka razy, nie odczuwałem bólu, a po ostatnim kopnięciu jakby coś mi strzeliło w nodze. Lekarz dokładnie mnie zbadał, noga nie jest złamana, natomiast niedługo jedziemy do szpitala. Sprawdzimy, czy nie ma pęknięcia, co jest uszkodzone. Po walce Przemysław Saleta zapewnił, że do trzeciego pojedynku między nim a Najmanem już nie dojdzie. Najman ma podobne zdanie. - Ja nie wiem, czy mi by się chciało. To druga walka i znowu ciosu nie dostałem. Mi się już nie chce z nim walczyć. Po co wychodzić do tej walki, umawia się na K1 i znowu sprowadza mnie do parteru? Nie wiem, po co on to robi.
- Nie wiem, co dalej. Na razie chcę wyleczyć nogę. Wziąłem sporo środków przeciwbólowych. Muszę tę walkę zobaczyć na spokojnie. Nie czułem żadnego zagrożenia. Sam sobie zrobiłem krzywdę. Mam jakiegoś niefarta. Druga walka, gdy nie dostaję ciosu i druga porażka.
Konrad Słowik
Diablo wraca!
Jedna z najbardziej oczekiwanych gier przez graczy z całego świata już wkrótce pojawi się na sklepowych półkach. Trzecia część niezwykle popularnej serii gier akcji RPG została zapowiedziana na początek 2012 roku.
W Diablo 3 będziemy mogli wcielić się w jednego z pięciu bohaterów i przemierzać nim rozległy świat, jednocześnie walcząc z siłami ciemności oraz wykonując zlecane przez sprzymierzeńców zadania. Do wyboru dostaniemy: barbarzyńcę, szamana, czarownika, mnicha oraz łowcę demonów. Każda z postaci posiada unikalny zestaw umiejętności, którym będziemy posługiwać się, aby poradzić sobie z ogromną ilością przeciwników. Rozgrywkę urozmaicą nam kamienie runiczne, które zmienią nie do poznania każdą posiadaną przez nas zdolność . W trakcie gry będziemy mogli skorzystać z pomocy kompanów. Pomogą nam oni rozprawić się z hordami wrogów. Kolejnym elementem, o którym warto wspomnieć są rzemieślnicy. Ci zaś pozwolą na stworzenie unikalnych przedmiotów o niezwykłej mocy. Gra za każdym razem, kiedy będziemy ją przechodzić będzie trochę inna, ponieważ większość elementów, np. wnętrza pomieszczeń, rozmieszczenie wrogów, generowana będzie losowo. Prawie wszystko zapowiada się rewelacyjnie. Jedyną wadą Diablo 3 może być cena... Za inne gry tej samej firmy, w dniu premiery, przyszło nam zapłacić około 150zł. Możemy więc spodziewać się sporego wydatku, jeśli zechcemy stanąć oko w oko z samym Diablo.
Paweł Głażewski
Zwykły szary jesienny dzień. Jakby miało padać. Wszystkim chce się spać, nikt się nie uśmiecha. Co zrobić, aby ubrać rzeczywistość w jasne kolory? Według mnie wystarczy po prostu włożyć słuchawki do uszu…
Jak „działa” muzyka?
Na opakowaniu nie jest napisane „przed użyciem przeczytać ulotkę załączoną do opakowania”. Muzyczne dźwięki są dla wielu ludzi najlepszym lekarstwem. To z powodu jednej piosenki możemy płakać ze wzruszenia, jeszcze inna powoduje, że niezależnie od sytuacji mamy ochotę krzyczeć ze szczęścia! Może w takim razie muzyka jest zapisem melodycznym wszystkich naszych dotychczasowych dni? Przecież chcąc, czy nie, jadąc samochodem słuchamy radia, na zakupach, często na przerwach w szkole- wszędzie towarzyszą nam dźwięki. Style muzyczne, w jakich gustujemy, zmieniają się jak w kalejdoskopie, tak jak i my dorastamy. Dlaczego tak wielu ludzi nie wyobraża sobie życia bez 4Gb muzyki na Ipodzie? Mówi się: muzyka jest jak narkotyk, muzyką wyrażam emocje, muzyką odbieram świat… Jak to się dzieje, że coś co jest niedotykalne, nienamacalne jest dla wielu jedną z największych miłości? I Wreszcie czy muzyka uzależnia?
Dlaczego każdy słucha czego innego, czy świadczy to o nas?
Naukowo stwierdzone zostało, że muzyka bardzo działa na psychikę ludzką i jest z nią silnie powiązana. Łatwo to zaobserwować na co dzień, kiedy mamy zły humor, słuchamy piosenek odpowiednich do naszego nastroju. Lubimy też utożsamiać się z danym rodzajem muzyki. Nikogo nie dziwią już grupy społeczne „wyznawców” danego gatunku muzycznego. Jednym słowem spora część młodzieży traktuje muzykę jako sposób ucieczki, stworzenia sobie wyimaginowanego świata, jednego wielkiego teledysku, gdzie główną rolę gramy my. Każdy dźwięk przeszywa nasze neurony, pobudza ukrytą nadzieję i radość do działania. Muzyka jest naszym terapeutą, wyraża nasze emocje, mówi o tym, o czym nasze usta nawet nie śniły mówić. A że każdy człowiek jest inny, inną melodią będzie opisany.
Z innego punktu widzenia…
Zawsze gdy zaczynam wątpić w nasze społeczeństwo, myślę o tym, że ludzie są jak piosenki. Są style, których nigdy się ze sobą nie połączy, takie które przypisane są do sytuacji, takie które będą się zmieniały, takie które tworzą nasze życie, takie które je zabierają. Są zupełnie jak ludzie. Wartość muzyki stanowi jej różnorodność i udział dusz w jej tworzeniu. Według mnie są to największe zalety jakie zbiera wokół siebie nasz ziemski ogół.
Ada Malik