Musisz zainstalować flash player pobierz instalator












Redakcja „Mazowieckiego Skauta” pragnie złożyć wszystkim seniorom, instruktorom, harcerzom oraz wszystkim czytelnikom szczęśliwego Roku 2012! harcerstwo
na dziś i jutro


Stoimy obecnie w drzwiach nowej, zupełnie innej niż znane nam z przeszłości, epoki. Świat, który się z niej wyłania to niepewny, niewiadomy, żyjący chwilą, twór. Napędzani jesteśmy do ciągłej pracy, do stawiania sobie nowych wyzwań, chcemy być wielcy teraz i natychmiast. Na każdym kroku mamieni jesteśmy tysiącami ofert, reklam, obietnic, dzięki którym nasze dotychczasowe nudne życie zmieni się nie do poznania. Dzisiejszy człowiek nie wie i nie rozumie tego co się wokół niego dzieje. Zasypywany tysiącem opinii odnośnie jednego tylko wydarzenia, głupieje, bo tych wydarzeń jest bardzo dużo. W pewnym momencie nie wie co jest prawdą, a co nią nie jest. Zygmunt Bauman nazwał dzisiejszą kulturę - „kulturą zapominania”. Nie pamiętamy i nie znamy historii. Nie potrafimy wskazać, gdzie jakie ważne wydarzenia miały miejsce. Być może nawet nie chcemy pamiętać, gdyż nie mamy na to czasu. Dodatkowo z każdej strony „straszy” nas się emigrantami, czy terrorystami z innych krajów. Człowiek nie myśli, nie ma takiej potrzeby, media zrobią to za niego. Podadzą mu przetworzone, zwykle opiniotwórcze, informacje. Świat z telewizora wydaje się być bardzo nierealny. Niewielu jednak ludzi zdaje się to zauważać... Harcerstwo ma dziś nie lada orzech do zgryzienia. Nie dość, że musi być na tyle atrakcyjne by przyciągać coraz to nowych członków, bez nich nie ma i nie będzie harcerstwa, to jeszcze musi walczyć z obecną kulturą. Musi być od niej lepsze. Co jest bardzo trudne. Dlatego, że już dawno przyklejono mu łatkę z napisem „nudne i dla cieniasów”. Nie wolno nam jednak poddawać się tej "przebojowości" życia codziennego. Nie wolno nam zapominać o historii, o wartościach, o głębszych ideach, niż tylko o szumnym - ja - ja potrzebuję,



ja chcę, moje i dla mnie. Musimy pracować u podstaw, brzmi bardzo pozytywistycznie, ale tego właśnie dzisiejszy świat potrzebuje. Młodych, zdolnych, pełnych wartości i samoświadomych siebie, innych i swojego kraju ludzi, którzy pójdą w świat i będą naszą w nim wizytówką. Jeżeli mamy zajmować się harcerstwem na serio, poważnie i całym życiem to musimy zacząć od samych siebie. Każdy komendant musi zrobić sobie rachunek sumienia z 10 „przykazań” harcerskich. Potem każdy funkcyjny, drużynowy. Dlatego, że przykład idzie z góry. Pijak instruktor czy palacz nie ma prawa wymagać wstrzemięźliwości od swych harcerzy. Hipokryzja kwitnie. Możemy sobie wmawiać, że jest dobrze, że jakoś to się ułoży. Ale czy chcemy popadać w bylejakość? Żeby zbiórki były przygotowywane na ostatnią chwile? Żeby obozy bez programowe zniechęcały kolejne dzieciaki do udziału w nich? Sami obniżamy poprzeczkę sobie, a przez co drużynie i każdemu harcerzowi z osobna. Machanie ręką i dawanie za wygraną to po pierwsze niepedagogicznie, a po drugie bardzo smutne. Takie działanie nie przynosi efektów, a bez tego nie widzi się sensu realizowania nowych zamierzeń. Jeżeli mamy skupić się i wyznaczyć nowe cele jakie powinno postawić sobie harcerstwo to:  +nauczenie myślenia samodzielnego, myślący człowiek nie jest pożytecznym idiotą, który zgodzi się na wszystko +kultywowanie pamięci o historii -  bardzo szerokie hasło, co daje nam możliwość wszechstronnej realizacji w sposób aktywny i atrakcyjny (gry; zbiórki; wycieczki rowerowe, piesze, pociągiem; ogniska; świecowiska; kominki; itp) +nauka tolerancji - zwłaszcza tej kulturowej. Europa się otwiera, także i dla nas. Musimy znać i rozumieć innych od nas ludzi. Ich kulturę i ich zwyczaje. Harcerz nie może nie znać i nie wiedzieć kim są Żydzi czy Muzułmanie. Dla harcerza inny nie może nigdy oznaczać gorszy. Inny to ciekawy bo nie taki jak ja. Ktoś, od kogo mogę się czegoś nauczyć. Nasza kultura nie lubi obcych. Przypinane im są plakietki z napisem - podejrzany, zły, niebezpieczny. Harcerz nie może tak myśleć. +nauka współżycia z niepełnosprawnymi. Kiedyś niepełnosprawni ukrywali się w domach. Teraz powoli wychodzą z domów i zawiadamiają nas o swoim istnieniu. Problem w tym, że my nie



potrafimy z nimi rozmawiać, nie rozumiemy ich. Wynika to z naszej niewiedzy. Moja koleżanka opowiadała mi jak to stworzono przedszkole integracyjne w Siedlcach. Rodzice dzieci zdrowych zapisali tam swoje dzieci. Zwykle dlatego, że w innych przedszkolach nie było miejsc. Pierwszego dnia spotkały się dzieci chore i dzieci zdrowe. Trzeba zaznaczyć, że upośledzenie dzieci chorych było niewielkie. Następnego dnia do przedszkola przyszły tylko dzieci chore. Właścicielka zaczęła dzwonić do rodziców i pytać dlaczego ich dzieci nie przyszły do przedszkola. Odpowiedź jaką usłyszała była szokująca: PRZECIEŻ TYM MOŻNA SIĘ ZARAZIĆ! Niebywałe, że w epoce nauki i Internetu słyszymy takie irracjonalizmy! Bo jak można zarazić się niepełnosprawnością? Pamiętajmy człowiek potrafiący obcować z niepełnosprawnymi jest bogaty wewnętrznie. Zachęcam więc do wszelkich zajęć integracyjnych. Niepełnosprawność bywa tematem tabu, który trzeba powoli przełamywać. To tylko kilka propozycji... Mam nadzieję, że każdy z Was wybierze sobie chociaż jedną i zacznie z nią pracować.. Książki na zimowe wieczory



Wiesław Myśliwski „Traktat o łuskaniu fasoli” Idealna pozycja dla ludzi, którzy w wirze codziennych spraw mają ochotę zatrzymać się i poszukać metafizyki w zwykłych i przyziemnych wydarzeniach. Bohater książki znajduje się u kresu swojej drogi. Łuskanie fasoli, które jest magicznym wspomnieniem z dzieciństwa, służy mu jako pretekst do rozmowy o aspektach tak poważnych jak miłość, śmierć czy przyjaźń. Opowieść swoją snuje tajemniczemu przybyszowi, o którym wiadomo niewiele... Olga Tokarczuk „Gra na wielu bębenkach” Jest to zbiór opowiadań. Z pewnością każdy znajdzie w nich coś dla siebie. Tematy w nich poruszane są bardzo różne. Pokazują kondycje człowieka w dzisiejszym świecie. Od zabieganej matki, poprzez człowiek uwięzionego na bezludnej wyspie, po szukanie własnej tożsamości...

WIGILIA W HUFCU 29 12 2011



WIGILIA W HUFCU 29 12 2011