Musisz zainstalować flash player pobierz instalator










Nasza Redakcja miała po obozie tak wiele ciekawych artykułów, że postanowiliśmy nie wyrzucać ich do kosza, tylko podzielić się nimi z Wami - Drodzy Czytelnicy. W taki sposób powstał drugi numer naszego qmama. Mamy nadzieję że ten qmam równie dużą przyciągnie uwagę jak numer pierwszy. A nawet większą. Pozdrawiamy! Redakcja

spis



Redakcja KRAWEDZI: red. naczelny: Michal Sobolewski (pasjonat gitary) zast. red. naczelnego: Joanna Kowalska (pasjonatka pianina) zdjecia: Magda Kopczany (pasjonatka aparatu) red. techniczny: Krystian Chmielewski (pasjonat sensacji) sekretarz: Malgorzata Grodzka (pasjonatka przystojnych kierowcow) korekta: Lidia Szukala (pasjonatka serow) i Patrycja Dalach (pasjonatka podrozy) TAJEMNICZE OPÓŹNIENIE



W drodze na... Dworzec Główny w Krakowie. Tłumy spóźnionych ludzi biegnących na pociąg. Stoję z plecakiem i czekam z mamą na osoby z fundacji Nowe Media. Pojawiła się jakaś obca kobieta. Okazuje się, że to mama jednej z uczestniczek warsztatów. Prowadzi nas i poznaje z resztą grupy. Czekamy. Godzina 15.00. Wciąż nikogo nie ma. Okazuje się, że autokar ma 30 min. opóźnienia. Mija godzina 15 30. Nikogo nie widać. Zaczynają się pytania: co mogło ich zatrzymać? Kiedy będą? Po pewnym czasie znaleźli naszą grupę. Wszyscy idziemy do autobusu. Nadal nikt nie wie, co opóźniło wycieczkę. I jaki będzie ten obóz? Małgorzata Grodzka LECH, CZECH I RUS
Wśród uczestników warsztatów dziennikarskich w Białym Dunajcu znaleźli się goście z Ukrainy i Białorusi. Myrosława przyjechała ze Lwowa, a Tatiana z Witebska. Chciałam dowiedzieć się od nich co myślą na temat Polski i jej mieszkańców.


Joanna Kowalska: Skąd pomysł żeby przyjechać do Polski? Myrosława Wasyłykiw: Stu-diuję polonistykę, chci-ałabym poznać tu młodych ludzi, z którymi kontakty pomogłyby mi w pracy dziennikarza działającego na terenie dwóch krajów. Tatiana Fhomicheva: Chcę poznać polską kulturę oraz historię. J.K.: Jak Wam się podoba w Polsce? M.W.: Jestem zachwycona. Polska to cudowny kraj. Najbardziej podoba mi się architektura– jest po-dobna do lwowskiej, je-dnak występują w niej charakterystyczne ele-menty, które decydują o jej wyjątkowości. Sma-kuje mi polska kuchnia, która podobnie jak arch-itektura ma wiele wspól-nego z Ukrainą – rozsmakowałam się w sałatkach. T.F.: Mnie również Polska bardzo się podoba, chociaż jestem tu dopiero kilka dni. Podobnie jak Myrosława, podziwiam tutejszą architekturę oraz przyrodę – jestem zachwycona śniegiem, którego na Białorusi już brakuje. J.K.:Na pewno dostrzegacie wady i zalety życia w Polsce. Wymieńcie je proszę. T.F.: Na mnie ten kraj zrobił dobre pierwsze wra-żenie i jak na razie nie zauważyłam żadnych wad związanych z życiem tutaj. M.W.:Myślę, że macie tu dużo wyższe ceny niż my na Ukra-inie. Na przykład w moim kraju mogę dostać pięć książek za cenę jednej w Polsce. Poza tym nie widzę innych wad. J.K.: Co myślicie na temat języka polskiego? Napotykacie jakieś trudności w komunikowaniu się z Polakami? T.F.:Uważam, że polski jest bardzo podobny do białoruskiego, jednak Polacy mówią bardzo szybko i często to  co wypowiadają jest trudne do zrozumienia. Chcę jednak uczyć się polskiego – mam zamiar poznać wasz język, choć wiem, że nie dowiem się wszystkiego od razu. J.K.: Co myślicie o Polakach? M.W.: Polacy są bardzo ko-ntaktowi– z łatwością można z nimi rozmawiać na różnorodne tematy. Uważam, że wszyscy są tu mili i uprzeejmi wobec innych. T.F.: Myślę podobnie jak Myrosława– wszyscy są mili dla siebie i chętni do pomocy. J.K.: Spotkałyście się kiedyś z przejawami ksenofobii ze strony Polaków? T.F.: Nigdy nie miała miejsca taka sytuacja. M.W.: Podobnie do Tatiany nigdy nie spotkałam się z taką sytuacją. Myślę, że takie zachowanie to wybryki pewnych ludzi, jednak nie często można się z nimi spotkać. Jak już mówiłam, chcę poznać wiele osób, które mogłyby mi pomóc w przyszłości . Joanna Kowalska ZGUBNA PEWNOŚĆ SIEBIE

Krawędź

ZGUBNA P E W N O S C S I E B I E Na stoku w Jurgowie tłok. Przed wyciągiem kolejki. Ze stromej góry z wielką prędkością, nie patrząc dookoła, zjeżdża chłopak. Słychać jedynie świst jego pędzących nart. - Co ty robisz?! – krzyczą inni narciarze. - Nie wiem. – wrzeszczy z przerażeniem pędzący szaleniec. Narciarz nagle się przewraca. Przez dłuższy czas nie ma siły by wstać. Podchodzą do niego za-ciekawieni ludzie. Podbiega też kobieta ze łzami w oczach. - Synku! Prosiłam cię! Przecież dopiero się uczysz! Dlaczego nie poszedłeś na łagodniejszy stok? Chłopak powoli podnosi się i drżącym głosem odpowiada: - Przecież to wyglądało tak prosto. Myślałem, że bez problemu sobie poradzę. Patrycja Dalach Kulig



Pochodnia i ruszamy Sanie zaprzęgnięte w konie. Stoimy przed ośrodkiem „Borowy” w Białym Dunajcu i dzielimy się na czte-roosobowe grupy. Nasz wóz jest zaprzęgnięty w brązowego konia o imieniu Andrzej. Po chwili wszyscy jesteśmy gotowi – woźnica wręcza Asi płonącą pochodnię i ruszamy. Próbuję oglądać ośnieżone drzewa i góry, niestety nie mogę nic dostrzec w ciemności. Widać jedynie piękne, rozgwieżdżone niebo. Gdy dojeżdżamy na miejsce, wita nas góral, który rąbie drewno, po czym rozpala dla nas ognisko. Przychodzą panie z kiełbaskami, chlebem i gorącą herbatą. Możemy spróbować chleba ze smalcem, ogórkami kiszonymi i dżemem. - Mimo wielkiego chłodu jest bardzo fajnie. Możemy spędzić wspólnie czas na śpiewaniu przy ognisku - mówi Martyna. Stoimy w kręgu przy ogniu i śpiewamy piosenki, które wszyscy znają. Największym zainteresowaniem cieszą się motywy z bajek - „Pszczółka Maja”, „Smurfy”, „Muminki”. Oprócz tego wspominamy znane piosenki polskich wykonawców np. Dody i Feel'a. Czas wracać do ośrodka. Kulig jest tylko jedną z wielu atrakcji, jakie są dostępne w Białym Dunajcu. Dziennikarz „Tygodnika Podhalańskiego” Jerzy Jurecki wylicza inne: - występy zespołów regionalnych w domu kultury, - dyskoteki w remizie,  park termalny, - piękne szlaki turystyczne i stadnina koni, z której można wypożyczyć konia na wycieczkę,  dla rybaków rzeka Biały Dunajec gdzie jest mnóstwo pstrągów, - trasy do jazdy na quadach i skuterach śnieżnych, - wspaniałe tereny do lotów na paralotniach dla osób lubiących sporty powietrzne. Lidia Szukała



KUCHNIA OD KUCHNI
Kelnerki serwują przepyszne dania uczestnikom obozu dziennikarskiego. Wszyscy jednak widzą tylko końcowe dzieło pracy kucharek.


REDAKTOR: Co panie sądzą o swojej pracy? Kucharka: Uważam że praca w tym ośrodku jest bardzo fajna, ponieważ mamy kontakt z wieloma ciekawymi, bardzo miłymi ludźmi, dla których aż chce się gotować. Kelnerka: Praca jest bardzo ciekawa. Mając dużo ruchu, co jest tu normalne, człowiek utrzymuje dobrą formę. Ponadto po całym dniu takiego latania od kuchni do stołów bardzo dobrze się śpi. REDAKTOR: Ile osób pracuje w Waszej kuchni? Kucharka: Pięć lub sześć. Bardzo wcześnie wstają żeby wszystko przygotować. Zależy też ilu mamy gości. REDAKTOR: O której pobudka? Kucharka: Zawsze wsta-jemy minimum godzinę przed grupami – 7:00 rano. Czasem nawet zdarzają się wcześniejsze pobudki, gdy grupy zażyczą sobie wcześniejsze śniadanie. REDAKTOR: Skoro wstajecie panie o 7.00, to o której kończycie swój dzień pacy? Kucharka: Pracujemy dzie-nnie średnio po kilkanaście godzin a gdy już kończymy jest bardzo późno. Nie jest to praca nonstop. Możemy sobie zrobić przerwę czy na przykład pojechać do miasta. REDAKTOR: A co robią panie w czasie wolnym, aby odpocząć od tego całego zgiełku związanego z waszymi obowiązkami? Kucharka: Mamy wiele rozrywek. Gdy odbywa się impreza w naszym ośrodku to każda z nas może na nią iść, ale nie zawsze chodzimy. Ciekawą formą relaksu dla ludzi, którzy przebywają w naszym ośrodku są kuligi. REDAKTOR: Jak jest u pań ze „słynnym” zmywakiem? Czy są jakieś określone dyżury? Kucharka: (śmiech) Bardzo ciekawe pytanie! Dawno temu były dyżury, ale teraz mamy wielką zmywarkę i problem brudnych naczyń już nam nie dolega. Krystian Chmielewski

Po prostu obóz... Niech zdjęcia mówią same za siebie! (fot. redakcja)











A teraz pozostaną tylko super wspomnienia...