Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Jesienna depresja? - Nie ma mowy!
Kubek w dłoń i do boju! Jesienny potworze, nie damy się tak łatwo!


Dobrze wiemy, że brak słońca przyczynia się do depresji. Idąc tym tokiem myślenia, wielu naszych czytelników, gdy tylko dzień stanie się krótszy, a asfalt i chodniki zginą pod ciężarem liści, zachoruje na nieszczęsną „jesienną depresję”. Można jednak spróbować przygotować się na to i oszukać potwora jesiennego smutku i melancholii. Wszystko, co będzie Wam potrzebne to kubek gorącej kawy lub też kakao, dość ciekawym wyborem może być także herbata waniliowa, którą niedawno odkryłam, krążąc po jednym z hiper- marketów. Kubek to jednak nie wszystko, polecam do tego dobrą lekturę (byle nie szkolną!) - najlepiej taką, której akcja rozgrywa się w zimowej scenerii np. W śnieżną noc. Będziecie mogli wtedy poczuć się bardziej świątecznie, gdyż ani się obejrzy- cie, a przyjdzie Św. Mikołaj. Weźcie ze sobą także koc, najcieplejszy, jaki macie, i jeżeli jest



taka możliwość to w świąteczne wzorki. Nie zapomnijcie także o skarpetkach, zadbajcie o to, by pasowały do koca, wtedy „anty-depresyjna” kompozycja będzie ze sobą współgrała, a wy poczujecie jeszcze bardziej komfortowo. Dobrym pomysłem może być także zapalona świeczka o cynamo- nowym zapachu. Wisienką na torcie będą lampki choinkowe, niezgrabnie, lecz artystycznie ułożone na ramie łóżka lub parapecie… Choć może jednak poczekajcie z tym do 6 grudnia… Milena Paniak 2A Na jesienną niepogodę najlepsza jest pogoda ducha! Światowy Dzień Pierwszej Pomocy
Od kilkunastu lat z inicjatywy Międzynarodo-wego Ruchu Czerwonego Krzyża druga sobota września ogłoszona jest Światowym Dniem Pierwszej Pomocy.


W tym roku, 17. września 2017 (ze względów organizacyjnych była to niedziela) ten szczególny dzień obchodziliśmy po raz pierwszy w gminie Sułkowice, w miejscowości Biertowice. Głównym celem Światowego Dnia Pierwszej Pomocy jest uświadamianie społeczeństwa o ważności pierwszej pomocy oraz uwrażliwienie młodzieży oraz dzieci na konieczność jej udzielania, jak również promowanie akcji edukacyjnych związanych z tym tematem. W organizację tego dnia włączyło się wiele służb i organizacji, m.in.: PCK (reprezentowany przez nauczycielkę naszego liceum- prof. Zuzannę Zawadzińską oraz 2 uczennice z klas 2H oraz 3C, strażacy z OSP Biertowice, OSP



Wiśniowa oraz OSP Krzywaczka, Myślenicka Grupa PoszukiwawczoRatownicza z psami, Młodzieżowa Drużyna Pożarnicza czy myślenicka Policja. W programie niedzielnego popołudnia znalazły się: pozorowany pożar i wypadek samochodowy, pokaz i szkolenia z zakresu pierwszej pomocy, prezentacja AED oraz sprzętu ratowniczego karetki i straży pożarnej. Oprócz tego dla zainteresowanych Punkty KPP oraz DKMS udzielały informacji na temat prowadzonej działalności. Była również możliwość zapisania się do bazy dawców szpiku. Ci, którzy szczególnie dbają o swoje zdrowie mogli również zmierzyć poziom glukozy oraz ciśnienie. Na pociechy, które przybyły z rodzicami czekały atrakcje w formie konkursów z nagrodami. Spotkanie plenerowe otwarte z okazji Światowego Dnia Pierwszej Pomocy było bardzo ciekawym i przede wszystkim pożytecznym przedsięwzięciem, nastawionym na szerzenie pierwszej pomocy wśród wszystkich grup wiekowych. Niezaprzeczalnie powinno stać się tradycją i być kontynuowane w następnych latach! "Głównym celem Światowego Dnia Pierwszej Pomocy jest uświadamianie społeczeństwa o ważności pierwszej pomocy"

"Dobry bądź i szlachetny, Bądź do pomocy gotowy!" J.W.Goethe

„Nie wiesz o niej nic. Dlatego żyjesz.”

"Autopsja Jane Doe"

„Nie znałeś litości, panie! Hej, sowy, puchacze, kruki, I my nie znajmy litości: Szarpajmy jadło na sztuki, A kiedy jadła nie stanie, Szarpajmy ciało na sztuki, Niechaj nagie świecą kości. "Dziady", Adam Mickiewicz, grobowa atmosfera strachu i tajemnicy, przeplatana swoistą nauką o życiu. Zabawne jest to, że mało kto ma świadomość, że obrzęd Dziadów wciąż jest w Polsce popularny, choć w ‘nieco’ innej formie. Czym są Dziady? Nawet tak potężna instytucja jak Kościół Katolicki nie byłby w stanie całkowicie wyprzeć pogańskich zwyczajów zakorzenionych w naszej kulturze. To zwyczaj Dnia Zadusznego (pot. Zaduszki) przejął rolę, którą odgrywały. 2. listopada Polacy modlą się za dusze, chcąc nieść im ukojenie. W XXI wieku wciąż obchodzi się święta duchów, nieważne w jakie słowa ktoś starałby

„Jane Doe” to kobieta, której zwłoki wykopano na odludziu, a wszystko wskazywało na to, że przyczyna jej zgonu nie jest naturalna."

sie to ubrać. Coraz większą popularnością cieszy się również Halloween. Może po ulicach nie biegają przebrane w wymyśle kostiumy dzieci, ale organizuje się wiele wydarzeń tematycznych, nawiązujących właśnie do amerykańskiej kultury. Przykładem jednego z nich jest „Noc horrorów z piłą”, organizowana w Multikinie. Podobne maratony filmowe są tam aranżowane kilka dni z rzędu, w szczególności właśnie w okresie Halloween. W tym roku, a dokładniej 27. października, wydarzenie to połączyło ze sobą ponad setkę ludzi, o podobnych gustach filmowych i upodobaniu do dreszczyku emocji. Niektórzy mówią, że obchodzenie



Halloween jest sprzeczne z naszą wiarą, ale to bardzo często ci sami, który rozgłaszają, że Harry Potter namawia dzieci do zła, a czytanie książek młodzieżowych niszczy niewinne dusze dzieci. Bardzo łatwo przełamać każdy z tych argumentów jednym hasłem – zabawa. Czy jeśli w maju ktoś pomalowałby twarz białą farbą i wyszedł na ulicę, krzycząc „Jestem duchem”, ktoś oskarżyłby go o szerzenie kultu? Większość ludzi właśnie o to chodzi. O zabawę, spotkanie z przyjaciółmi, czy nawet właśnie maraton horrorów. 27. października w Multikinie wyświetlono trzy projekcje. Kolejno: „Piłę: Dziedzictwo”, „Leatherface” oraz „Autopsję Jane Doe”, z czego tylko ten ostatni można było zobaczyć wcześniej, ale to właśnie na nim mam zamiar się skupić. Autopsja - Ten film wyróżnia się czymś spośród horrorów. Jest pozorną grą wątków, która miesza w sobie wiele historii tworząc jedną, której nie sposób sie oprzeć. Na początek ustalmy, kim jest Jane Doe, znana, choć może bardziej „znany” również jako John Doe. Takie nazwisko przyjmuje się jako termin sądowy określający osobę, której



tożsamości nie można ziden- tyfikować, lub jest ukryta. W przypadku tego filmu, „Jane Doe” to kobieta, której zwłoki wykopano na odludziu, a wszystko wskazywało na to, że przyczyna jej zgonu nie jest naturalna. "Każdy ma jakąś tajemnicę. Niektórzy ukrywają ją lepiej od reszty" – powiada grany przez Briana Coksa bohater, Tommy Tilden. Starszy pan do spółki z synem Austinem (Emile Hirsch) trudni się przeprowa- dzaniem sekcji zwłok. Pewnego wieczoru w drzwiach jego biura staje szeryf z trupem niezidentyfikowanej, ale niezwykle pięknej dziewczyny. Panowie jeszcze nie domyślają się, że czeka ich najtrudniejsze - i kto wie czy nie ostatnie - wyzwanie w karierze. Podobno najbardziej kłopotliwe dla aktora jest leżenie bez ruchu, ale jeśli to prawda, to Olwen Catherine Kelly zdała swój test idealnie. Przez blisko półtorej godziny możemy oglądać, jak dwójka lekarzy sądowych powoli odkrywa tajemnicę, którą skrywa w sobie tajemnicza kobieta. Z każdą kolejną poszlaką sprawa robi się coraz bardziej zagmatwana, coraz cięższa do logicznego wyjaśnienia. Dlaczego ciało, w którym serce nie bije od tygodni, krwawi jak żywe? Dlaczego



mózg wciąż pracuje? A radio niespodziewanie przełącza się na niepokojącą piosenkę? Co się stanie, jeśli zignorują jej ostrzeżenia? Film reżyserii André Øvredal to prawdziwy majstersztyk. Może nie jest z kategorii tych, które zmuszą nas do głębokich przemyśleń nad płynącym życiem, ale z pewnością wprowadzi dreszczyk emocji, przez który nigdy więcej nie spojrzymy na chirurga tak samo. W „Autopsji” piękne jest to, że jest ona powrotem do klasycznego, minimalistycznego horroru, który ma wystraszyć nas nie tylko wyskakującą nagle kreaturą, ale przede wszystkim tworzonym od samego początku napięciem, które nie rozładuje się aż do samego końca. Wychodziłam z kina z dreszczami, ale bardzo usatysfakcjonowana. To było właśnie coś, co bardzo chciałam zobaczyć. Jak w „Dziadach” – atmosfera przepełniona tajemnicą; złą, niezidentyfikowaną mocą oraz karą, która niewątpliwie czeka zbyt ciekawego grzesznika. Halloween w takiej odsłonie to świetna zabawa, a czas poświęcony na ten film na pewno nie będzie zmarnowany. "Wychodziłam z kina z dreszczami, ale bardzo usatysfakcjonowana. To było właśnie coś, co bardzo chciałam zobaczyć. Jak w „Dziadach” – atmosfera przepełniona tajemnicą; złą, niezidentyfikowaną mocą oraz karą, która niewątpliwie czeka zbyt ciekawego grzesznika. " Wywiad z prof. Rychlicką
Erasmus+


Jaki jest główny cel projektu Erasmus+ i czy według pani udało się go osiągnąć? Tematem projektu jest „Szeroko rozumiane indywidualne wspieranie uczniów w ich problemach oraz rozwoju i radzeniu sobie na rynku pracy w jednoczącej się Europie”. Celem projektu jest próba udoskonalenia środków indywidualnego wsparcia, które są stosowane w szkołach – naszej oraz innych biorących udział w projekcie. Czy udało się osiągnąć cel? Zobaczymy, bo tak naprawdę jesteśmy w trakcie jego realizowania. Z jakimi państwami współpracuje nasza szkoła w ramach tego projektu? Współpracujemy z trzema szkołami: jedną szkołą niemiecką i dwiema tureckimi. W projekcie bierze udział dwudziestu nauczycieli, czyli po pięciu przedstawicieli z każdej szkoły, a w tym etapie każdą szkołę reprezentowało pięciu uczniów i i dwoje nauczycieli- opiekunów. Nad czym pracowaliście na tym szczególnym etapie? Uczniowie w szkol- nych lub mieszanych grupach przygoto-wywali różne prezentacje, plakaty, opowiadali na pytania: „Jakie są nasze życiowe cele, wartości i oczeki- wania?”, „Jakim wymaganiom musimy sprostać w życiu prywatnym, szkolnym i zawodowym?”, „Jakie są możliwe wyzwania/ trudności, jeśli chcemy osiągnąć nasze cele?”. Na końcu przedstawili prezentację multimedialną dotyczącą idealnej szkoły. Uczniowie porównywali też swoje szkoły – uczniom ze szkół



tureckich podobały się szczególnie różne formy wsparcia jakie mamy u nas: wiele wyjazdów, spotkań i wykładów. Czy są różnice między codziennym dniem w szkole tureckiej i polskiej? Dzień w szkole jest porównywalny do naszego. Zajęcia odbywają się w podobnych godzinach i mają podobne przedmioty, które później zdają. Oczywiście, różnice też są. W Turcji profilowane są całe licea, do których uczniowie dostają się po napisaniu egzaminu w odpowiednikach naszego gimnazjum. Przykładowo, liceum przyrodnicze przeznaczone jest dla najlepszych. Co wywarło na pani największe wrażenie po przyjeździe do Turcji? Wydaje mi się, że ludzie. Są bardzo sympatyczni i otwarci, od razu chcą nawiązać kontakt. Jak gospodarze zaplanowali wasz czas wolny? Plan pobytu w danym kraju ustalają koordynatorzy wszystkich szkół. Oprócz samej pracy w hotelu, gdzie wszyscy mieszaliśmy pojechaliśmy do Efezu, spacerowaliśmy po miasteczku Özdere. Sam hotel dawał nam wiele atrakcji – basen, plaża, morze… Jak wyglądały sprawy organizacyjne przed wyjazdem? Terminy spotkań zostały ustalone we wrześniu



ubiegłego roku. Następnie po zebraniu odpowiedniej dokumentacji, wspólnie z panią Anną Bielą, w lipcu kupowałyśmy bilety, a później wizy, ubezpieczenia. Wszystko trzeba było odpowiednio wcześnie zaplanować. Podsumowując, czy warto było się w to angażować i czy są plany na dalszą współpracę? Na pewno warto. Jest to bardzo ciekawe doświadczenie z punktu widzenia tak nauczycieli, jak i uczniów. Zaplanowane jest jeszcze jedno spotkanie, a jak dalej będzie rozwijała się współpraca – czas pokaże... Dziękujemy za rozmowę. Monika Ostafin Kinga Oskwarek



Osiem odpowiedzi na osiem pytań, czyli o Klubie Ośmiu.
Wywiad z Panią Prof. Katarzyną Sosin.


Wolontariat jest doskonałą formą spędzania wolnego czasu. Uczy nas m.in. pracy w grupie, cierpliwości, bezinteresowności oraz pozwala przełamać bariery, które tworzą przed sobą osoby nieśmiałe. Wolontariat jest też bardzo dobrą formą przygotowania się do przyszłego zawodu, jak również pozwala nam poszerzać swoją wiedzę na różne tematy. Jednak by zostać wolontariuszem, trzeba przede wszystkim poświęcić swój wolny czas i znaleźć grupę/organizację, do której chcielibyśmy przystąpić. W wywiadzie z panią profesor Katarzyną Sosin- jedną z opiekunek szkolnego „Klubu Ośmiu”, postanowiliśmy przybliżyć Wam szkolny wolontariat Czym jest „Klub Ośmiu” i jak powstał? Kluby Ośmiu, czyli szkolny wolontariat, powstały w ramach Fundacji „Świat na Tak”. Wszystko zaczęło się w 1993 od Samorządowego Konkursu Nastolatków „Ośmiu Wspaniałych”, którego przesłanie dało początek działalności klubów w szkołach. Inspiracją był znany western „Siedmiu wspaniałych”, w którym siedmiu



zwyczajnych ludzi wypowiada walkę dyktatowi zła w małym meksykańskim miasteczku i ostatecznie tę nierówną walkę wygrywa. Kluby zajmują się w miarę możliwości bezinteresowną pomocą wszędzie tam, gdzie jest ona potrzebna. Od jak dawna działa w naszej szkole? W naszej szkole przez wiele lat klub prowadziła pani profesor Bożena Serwińska, następnie jesienią 2016 roku opiekę nad wolontariuszami przejęłyśmy wspólnie z panią profesor Edytą Profic. Jakie są obowiązki wolontariusza w "Klubie Ośmiu"? Wolontariusz powinien być gotowy do pomocy i poświęcenia swoich wolnych chwil na działalność w klubie. Powinien też brać udział w zebraniach klubu. Jakimi cechami powinien się wykazywać ? Cechy, którymi powinien się charakteryzować wolontariusz to bezinteresowność, kreatywność, uczciwość, umiejętność współpracy w grupie, no i nie zaszkodzi też pogoda ducha. Jakie akcje zostały przeprowadzone w ostatnim roku szkolnym? Obszerne sprawozdanie jest dostępne na



stronie szkoły oraz w naszej gablocie na parterze w głównym budynku szkoły, ale tu wspomnę, że pomagaliśmy na różne sposoby. Była zbiórka pieniędzy na rzecz bezdomnych zwierząt, akcja rejestracji dawców szpiku, zbiórka żywności dla Polaków na Ukrainie, odwiedziny u potrzebujących w hospicjum, świetlicy socjoterapeutycznej oraz u niepełnosprawnych. Czy jest Pani zadowolona z wyników zbiórki dla Emilii? Tak, jestem bardzo zadowolona. Wyniki przeszły nasze oczekiwania. Jeszcze raz z tego



miejsca dziękuję za ofiarność, również w imieniu mamy Emilki, która była wynikami zbiórki bardzo wzruszona. Dziękuję też moim wspaniałym wolontariuszom, bez których nic by się oczywiście nie wydarzyło. Czy na najbliższy okres planowane są kolejne akcje? Tak, oczywiście. Na pewno tak jak w ubiegłym roku postaramy się zorganizować rejestrację dawców szpiku, wizytę świąteczną w hospi- cjum, pomoc w świet licy socjotera- peutycznej, akcję pomocy dla bezdomnych zwierząt. Miejsc, gdzie pomoc jest potrzebna, na pewno nie zabraknie. W jaki sposób można zostać wolontariuszem w „Klubie Ośmiu? Czy warto? Należy wypełnić deklarację (dostępne w czytelni lub na stronie Fundacji „Świat na Tak”) i dostarczyć do pokoju nauczycielskiego w małym internacie. Czy warto? Myślę, że warto pomagać innym bezintere- sownie, podzielić się z potrzebującymi czymś najcenniej- szym, co mamy czyli czasem, a jednym ze sposobów na poma- ganie jest działalność w szkolnym wolon- tariacie. Podsumowując szkolny wolontariat, jakim jest „Klub

"Najbardziej niezmiennym i ważnym pytaniem życia jest: Co robisz dla innych?" Martin Luther King Jr

Ośmiu”, pozwala nie tylko nieść pomoc dla ludzi, gdyż możemy dzięki niemu pomagać również zwierzętom . Nie ma również szczególnych wymogów co do potencjalnych członków, dlatego każdy z nas może spróbować, a różno-rodne akcje z pew- nością pomogą nam się rozwijać w różnych dziedzinach. Jesteś osobą kreatywną? Lubisz pracować w grupie? Masz trochę wolnego czasu ? Chciałbyś pomagać innym? Dołącz do szkolnego „Klubu Ośmiu”! Wiola Żyła Julia Hudaszek OSIĄGNIĘCIA SPORTOWE UCZNIÓW „KOŚCIUSZKI”

3 październik 11 październik 16 październik Serdecznie gratulujemy i liczymy na więcej :)

Zapraszam na krótkie podsumowanie zawodów sportowych z ostatnich tygodni. 3 października w Myślenicach na Zarabiu odbyły się Powiatowe Sztafetowe Biegi Przełajowe dziewcząt i chłopców. Drużyna dziewcząt I LO w składzie: Joanna Jawańska, Aleksandra Kus, Karolina Łuczak, Joanna Proszek, Natalia Urbańska, Kinga Sikora, Anna Cebula, Barbara Górecka, Magdalena Płachta, Małgorzata Włoch, Joanna Płonka zdobyła II miejsce. Natomiast nasza drużyna chłopców zdobyła III miejsce. Skład „brązowej” drużyny: Filip Błaszczyk, Grzegorz Hanusiak, Krzysztof Kasprzyk, Wiktor Kiebzak, Ryszard Libucha, Wojciech Luberda, Adam Malisz, Karol Rak, Piotr Rusek, Jakub Stasiak, Szymon Szewczyk. Opiekunowie: Ryszard Paliński, Łukasz Kucharczyk 11 października w Nowym Targu odbyły się Wojewódzkie Sztafetowe Biegi Przełajowe dziewcząt. Naszą szkołę godnie reprezenowały: Anna Cebula, Joanna Jawańska, Gabriela Kurowska, Aleksandra Kus, Izabela Luberda, Karolina Łuczak,



Magdalena Płachta, Joanna Płonka. Opiekun: Łukasz Kucharczyk Dnia 16 października na obiekcie LKS Orzeł Myślenice odbył się XIV powiatowy bieg im. Tadeusza Stoszka.Wśród dziewcząt najlepsza okazała się Izabela Luberda (z kl. 2H), II miejsce zdobyła Anastasia Veres, natomiast III miejsce Zuzanna Świerczyńska. Wśród chłopców I miejsce wywalczył Filip Błaszczyk (z kl.3D), II miejsce zdobył Wojciech Luberda, natomiast na najniższym stopniu podium stanął Adam Malisz. Opiekunowie: Elżbieta Święch i Agnieszka Ruman Dnia 20 października odbyły się Powiatowe Drużynowe Zawody Szachowe. Nasza drużyna okazała się bezkonkurencyjna i zdobyła I miejsce. Skład zwycięskiej drużyny: Szymon Gumularz, Alicja Kiszka Filip Kudas i Mateusz Brożyna. Opiekun: Agnieszka Ruman PC Z Erasmusem do … Turcji!
W ostatnim tygodniu września (22.09 – 30.09) kilkoro uczniów z naszej szkoły brało udział w kolejnej części projektu Erasmus+. Polecieliśmy do Turcji , a konkretnie miejscem naszej pracy był hotel w nadmorskiej miejscowości Ozdere, znajdującej się w pobliżu Izmiru.


Tematem projektu było indywidualne wsparcie uczniów. W tym przedsięwzięciu, oprócz naszej szkoły, wzięły udział także dwie szkoły z Turcji oraz jedna nie- miecka. Nasze liceum reprezen- towało pięcioro uczniów klas drugich: Weronika Kęsek (2B), Gabriela Cienkosz (2B), Grzegorz Mirek (2A), Radosław Podoba (2A) i Karol Kiszka (2G). Naszymi opiekunkami były panie profesor Anna Biela i Joanna Rychlicka. Formy pracy nad projektem były różne. Zazwyczaj rozpoczynaliśmy pracę w grupach z danej szkoły i w formie plakatów opracowywaliśmy tematy dotyczące naszych planów, celów życiowych, kwestii, które chcielibyśmy



zmienić. Razem z całą grupą uczniów i nauczycieli dyskutowaliśmy i dzieliliśmy się swoimi pomysłami. Dzięki temu poznaliśmy bliżej kulturę oraz system edukacji w innych krajach. W grupach mieszanych opracowywaliśmy także temat naszej wizji idealnej, wymarzonej szkoły i najczęściej przygotowywaliśmy to w formie prezentacji multimedialnej. Oprócz pracy nad projektem czekało nas tam wiele atrakcji. W wolnych chwilach spędzaliśmy czas nad morzem, odwiedziliśmy także turecki bazar i odbyliśmy kilka

"Wiele się nauczyliśmy, ale i przy tym dobrze się bawiliśmy."

wycieczek. Zwiedziliśmy Efezruiny jednego z najstarszych miast świata, Izmir i Kusa - dasi. Poznaliśmy tam także wielu nowych ludzi , z którymi nadal staramy się utrzymywać kontakt. Spędziliśmy z nimi cudowny czas i wiele się od siebie wzajemnie nauczyliśmy. Projekt był ciekawym doświadczeniem w naszym życiu. Podróż do Turcji, poznanie osób innych narodowości, nasza wspólna praca, dzielenie się różnymi pomysłami oraz ćwiczenie języka obcego w praktyce wpłynęły na nasz rozwój . Wiele się nauczyliśmy, ale i przy tym dobrze się bawiliśmy. Cieszymy się, że mieliśmy możliwość uczestniczyć w tym projekcie, być jego częścią. Z pewnością będzie to jedno z naszych lepszych wspomnień



związanych z nauką w I LO im. T. Kościuszki. Weronika Kęsek * Redakcja "IgLO" bardzo dziękuje Weronice za udostępnienie prywatnych zdjęć :) Wywiad z Aleksandrą Jończyk
W CIENIU WYBORÓW DO SAMORZĄDU…


Tradycją już się stało, że z nadejściem października nadchodzi również dzień wyboru nowego przewodniczącego szkoły. Wybory już za nami, a my z tej wyjątkowej okazji zadaliśmy parę znaczących pytań przewodniczącej, która kończy właśnie swoją „kadencję”. Aleksandra Jończyk (3A), jak zawsze z pozytywną energią, udzieliła odpowiedzi. Jak się czułaś w roli przewodniczącej, jak Ci się pracowało? Świetnie, pracowało mi się bardzo dobrze, bo ja dobrze się czuję na takim stanowisku. Mimo że był ogrom pracy, to zawsze z uśmiechem do tego podchodziłam. Co myślisz o tegorocznej kampanii? Hmm… z pewnością mogę powiedzieć, że w ubiegłym roku rywalizacja była dużo większa i przede wszystkim ostrzejsza. Podczas zeszłorocznej debaty publika miała tyle pytań, że prawie nie nadążaliśmy na nie odpowiadać. A w tym roku uczestników trzeba było motywować do zadawania pytań. A co myślisz o nowym przewodniczącym? Co do nowego przewodniczącego, to jeszcze nie wiem. Na razie czekam, zobaczymy jak będzie sobie radził, Chociaż po debacie zauważyłam, że faktycznie on jako jedyny z trojga kandydatów, miał pojęcie o roli przewodniczącego. Więc mam nadzieję, że spisze się dobrze. Co udało Ci się zrealizować ze swojego planu działania? Zgodnie z planem na



pewno udał mi się koncert walentynkowy, który odbył się 16.02.2017 . W tym roku w kalendarium wpisany jest wieczór filmowy, który także był pomysłem z mojego planu wyborczego. Co myślisz o organizacji szkoły, czy nowy przewodniczący ma szansę coś jeszcze zmienić, może rady dla niego? Szkoła ma dobrą organizację według mnie. A dla Karola mam tylko jedną radę, która z pewnością się mu przyda: żeby skupił się na rzeczach bieżących, które musi wykonać, które są jego obowiązkiem na tym stanowisku, a realizację planu wyborczego wdroży gdzieś między to wszystko. Czy jeśli miałabyś możliwość, zostałabyś dłużej w Samorządzie Uczniowskim? Tak, bez dwóch zdań! Jeżeli miałabym możliwość, to zostałabym dłużej. Dla mnie to był wspaniały rok i mam nadzieję, że dla Karola też będzie. Bardzo dziękujemy Oli za udzielenie wywiadu i życzymy powodzenia nowemu przewodniczącemu, Karolowi Musielakowi z klasy 2g. Anna Knapik Oliwia Kania SPEEDCUBING

"Zejście z czasów rzędu 11s zajęło mi kilka miesięcy i w przybliżeniu 40 tys. ułożeń"

Swój pierwszy kontakt z kostką rubika miałem w wieku kilku lat, zapewne tak jak większość moich rówieśników. Pierwszy raz z ideą, żeby nie tylko ją ułożyć, ale także robić to szybko, zetknąłem się w 3 klasie szkoły podsta- wowej.Wzorzecc jest tutaj podobny dla większości speedcuberów – kolega przyniósł kostkę do szkoły i wzbudził efekt „wow”, układając ją w 1 czy 2 minuty. Ja także postanowiłem spróbować swoich sił, co zapoczątkowało drobną rywalizację między nami. Z biegiem czasu koledze znudziła się kostka, jednak ja już złapałem bakcyla. Moje pierwotne interesowanie trwało około roku. Potem miałem dłuższą przerwę. Mój powrót „na poważnie” nastąpił w 2013 roku, kiedy udałem się na pierwsze zawody z dosyć mizernym skutkiem, jednak tam po raz pierwszy spotkałem ludzi tak samo zakręconych jak ja, co dało mi jeszcze większą motywację. Od tamtego momentu w miarę regularnie trenowałem do końca 2015 roku, pod



koniec którego już powtarzalnie pojawiałem się na wysokich pozycjach w różnych konkurencjach. Wtedy nastąpił kolejny spadek motywacji... Jednak od początku 2017 roku trenuję najintensywniej od początku swojej „kariery”. Około 2 miesiące temu miały miejsce moje najbardziej udane zawody – Polish Open 2017, impreza rangi międzynarodowej, z której wróciłem z dwoma srebrnymi medalami, z czego jeden z najważniejszej konkurencji. Treningi wbrew pozorom są dosyć nieregularne. Speedcubing nie jest (jeszcze) sportem i każdy musi być trenerem dla samego siebie. Nie znam nikogo, komu udałoby się wypracować bardzo regularny schemat treningów. Przez cały czas układania trzeba być skupionym, co nie zawsze udaje się osiągnąć z powodu szkoły czy stresu. Czasem udaje mi się przysiąść i układać bez przerwy 3-4 godziny, a czasem z trudem ćwiczę 30 minut – jednak staram się nie poddawać. Średnie czasy, które osiągam w zwykłej kostce rubika 3x3 to około 8,5 sekundy. Zejście z czasów rzędu 11s zajęło mi kilka miesięcy i w przybliżeniu 40 tys.



ułożeń. Moje najlepsze pojedyncze ułożenie to 5,25 sekund. Poza kostką 3x3 trenuję też dużą kostkę 4x4, w której osiągam średnie czasy 37-38 sekund. Ignacy Buczek