Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Wakacje na uniwersytecie



Ostatni dzwonek roku szkolnego 2013/14 może i zabrzmiał w piątek, 27 czerwca, ale dla niektórych wakacje jeszcze wtedy się nie zaczęły. A może jednak? Każdemu, komu się nie poszczęściło (lub nie spróbował i nie znalazł się w tej wąskiej grupie Obozowiczów), a także pierwszoklasistom tłumaczę, o co w tym wszystkim chodziło. Ochotnicy musieli napisać test, w zależności od obszaru przedmiotowego, na jaki chcieli się zgłosić. Na każdy wybrano grupę kilku osób i tak stworzyła się lista Obozowiczów. W niedzielę 29 czerwca, autobus zawiózł ich do akademików AWF, gdzie mieszkali przez następny tydzień. Zakwaterowani udali się na spotkania integracyjne, żeby później rozejść się i przygotować do ekscytujących pięciu dni.



Akademia Górniczo - Hutnicza. Uniwersytet Jagielloński. Uniwersytet Ekonomiczny. Politechnika Krakowska. Uniwersytet Rolniczy. Tam odbywały się zajęcia, które zajmowały mniej więcej połowę planu dnia. Wykłady dotyczyły przeróżnych zagadnień. Na matematyce były to liczby zespolone, matematyka dyskretna i taktyki wygrywania gier. Na chemii wykrywano jony w cieczach, sprawdzano



pH roztworów, oczyszczano substancje i syntezowano kwas benzoesowy. Fizyka - obserwacje pogody, pomiary, analiza i tworzenie wykresów, a także znajdywanie oporów z wykorzystaniem mostka Wheatstone’a i badanie współczynnika lepkości. Natomiast na przedsiębiorczości skupiono się przede wszystkim na dyskusji i negocjacji. Kolejnym punktem był obiad w stołówce, niestety nie na 5 gwiazdek, ale przecież nie to było celem warsztatów. Następnie uczestnicy rozjeżdżali się do różnych miejsc, żeby zwiedzić muzeum lub podziwiać piękne widoki natury.



Odwiedzili Podziemia Krakowa, Stare Miasto, Fabrykę Schindlera, Kopalnię Soli w Wieliczce i Zakopane. Obozowicze wrócili bogaci w wiedzę, a także nowe doświadczenia i znajomości, które z pewnością nie pójdą w niepamięć. Teraz oczekują na kontynuację wykładów w formie zajęć pozalekcyjnych, które ruszą już w październiku. Dziękuję autorom zdjęć za ich udostępnienie oraz Prof. Marzenie Polewce :) Magda Mizera ,,Okiem pierwszoklasisty” Jestem pierwszakiem. Jesteśmy pierwszakami.



Stanowimy całkiem sporą grupę uczniów, którzy po raz pierwszy przekroczyli progi I Liceum Ogólnokształcącego im. Tadeusza Kościuszki w Myślenicach w roku szkolnym 2014/2015. Przyjęto nas z honorami już 1 września. W auli Domu Kultury w Myślenicach, położonego nieopodal liceum uczniowie starszych klas, nauczyciele oraz dyrekcja powitali nas serdecznie. Kolejnym krokiem było przejście do klas z wychowawcami i wstępne zwiedzanie szkoły. W klasach spoglądaliśmy na siebie trochę niepewnie. Nowe twarze, nowe środowisko, nowy wychowawca, wiele było tego „nowego” jak na początek. Jednak nie taki diabeł straszny jak go malują. W znacznej części znaliśmy się już z widzenia, wychowawcy okazali się być rzeczowi i wyrozumiali, a po gmachu szkoły dało się poruszać



bez przeszkód. Odbyły się spontaniczne wycieczki klasowe, których celem było lepsze poznanie się i integracja. I tak z czasem grupki znajomych pierwszaków, które spontanicznie powstały na początku, zaczęły się powiększać. Dziś poznajemy się lepiej, zaczynamy tworzyć społeczności klasowe. Odbyły się pierwsze wybory, w których wybrane zostały samorządy klasowe. Nauczyciele konkretnie i sprawnie zapoznali nas z wymaganiami oraz z zakresem materiału, który przerobimy w tym roku szkolnym. Nasi rodzice uczestniczyli w pierwszym zebraniu szkolnym zorganizowanym specjalnie dla nich przez dyrekcję oraz wychowawców. Uczestniczyliśmy się w uroczystym otwarciu nowego boiska szkolnego z prawdziwego zdarzenia. Rozpoczął się pierwszy rok nauki w nowej szkole. Po trzech tygodniach nauki, każdy pierwszak wyrobił już sobie opinię na temat szkoły, dlatego też mogłem zadać pytania z prośbą o pierwsze refleksje i komentarze. W ogólnym zarysie szkoła odbierana jest dobrze. W znacznej większości uczniowie wyrażają się o niej pozytywnie. Wiadomo, że z samej definicji trudno znaleźć ucznia, który uzna jakąkolwiek szkołę za najpiękniejsze miejsce na świecie, bo przecież nikt dobrowolnie nie lubi być zakuwany w kajdany. Jednak nasza szkoła zebrała dużą liczbę pozytywnych głosów, co do dobrej organizacji, sprawności działania i przyjaznej atmosfery.



Rzecz jasna pojawiły się też głosy niezadowolenia. Skupię się na dwóch aspektach dotyczących wszystkich klas. Jednym jest to  że wszystkie pierwszaki uczą się języka angielskiego na tym samym poziomie, a tymczasem w prawie każdym gimnazjum podzieleni byliśmy na wielopoziomowe grupy. Drugim aspektem, który poruszyła część uczniów był brak rozszerzeń przedmiotów w danych profilach już od pierwszej klasy. Szczególnie dotyczyło to osób, które wiedzą, co dokładnie chcą robić po liceum. Tu jednak pojawia się problem drugiej grupy, która nie bardzo wie, co chce robić w dorosłym życiu i ma problem z wybraniem dogodnego profilu klasy. Przed nami dziesięć miesięcy ciężkiej pracy. Za rok nie będziemy już pierwsza- kami i to my powitamy następną grupę młodych ludzi bogatsi o wiedzę i doś- wiadczenia życiowe. Sobie i innym pierwszakom życzę miłego i spokojnego roku szkolnego 2014/2015. Antoni Buczek Nowe boisko „Kościuszki”
Jak już zapewne wszyscy zdążyli zauważyć 11 września 2014 r. był w naszej szkole dniem szczególnym.


Po miesiącach oczekiwań, niecierpliwości i radosnego podniecenia wreszcie I LO może się pochwalić wielofunkcyjnym boiskiem, na którym z powodzeniem można rozwijać sportowe umiejętności. Na oficjalną inaugurację obiektu przybyło wielu gości z całego powiatu myślenickiego oraz spoza niego. Otwarcie odbyło się także przy udziale uczniów i nauczycieli. PO uroczystym przecięciu wstęgi, pierwszymi zawodnikami, którzy wkroczyli na nowe boisko, byli panowie Starosta Józef Tomal i Wicestarosta Tomasz Suś.



Wykonali oni parę sztuczek technicznych i oddali symboliczne premierowe strzały na bramkę. Następnie na świeżą nawierzchnię weszli reprezentanci klas drugich i trzecich naszego liceum. Po południu swoje spotkanie rozegrały drużyna nauczycieli i samorządowców kontra żeński klub „Respekt” Myślenice. Po kilku tygodniach postanowiłem zapytać uczniów i nauczycieli o ich opinie na temat nowego boiska. Na początek zdanie p. Ryszarda Palińskiego, nauczyciela wychowania fizycznego w naszej szkole: Jesteśmy bardzo zadowoleni, bardzo długo na to czekaliśmy, ja osobiście 28 lat. Boisko jest nam bardzo potrzebne i zarówno my  nauczyciele, jak i uczniowie chcemy na nim ćwiczyć. Boisko jest wielofunkcyjne, można na nim grać w piłkę ręczną, piłkę nożną, koszykówkę.



Spełnia ono wymagania międzynarodowe i pod względem jakości jest ono na najwyższym poziomie. O to samo pytałem uczniów naszego liceum. Oto ich odczucia: Konrad Grandys, uczeń klasy 2G:  Moim zdaniem boisko jest wykonane bardzo dobrze, szata graficzna jest również ładna. Podoba mi się, gdy na nim gram.



Uczeń klasy 2G:  W cieplejsze dni, kiedy to powierzchnia jest sucha, bardzo przyjemnie się na niej gra. Ogromnym minusem nowego boiska jest jednak jego nawierzchnia. W mniej pogodne dni, kiedy to za oknem panuje raczej pochmurna, deszczowa aura i boisko jest wilgotne, ślizga się na nim niemiłosiernie… Patrycja Pazdur, uczennica klasy 2D:  Cieszę się z nowego boiska, ponieważ jest ładne i przestrzenne, przez co lekcje wf stają się przyjemniejsze. Prezentuje się bardzo nowocześnie. Maciej Wójcik, uczeń klasy 2C:  Boisko jest fajne. Niestety, gdy jest mokro, to jest beznadziejnie, ale bądźmy wyrozumiali. Obecny obiekt jest stokrotnie lepszy od swojego poprzednika. Gdy jestem na nim, czuję się bezpieczniej; nie boję się o utratę równowagi.



Uczeń klasy 3E: Boisko jak najbardziej przypadło mi do gustu, bardzo dobre to gry w piłkę nożną, jak i w koszykówkę i piłkę ręczną. Jedyny problem to sytuacja, gdy powierzchnia jest mokra -  wtedy jest dość ślisko. Nie zmienia to faktu, że boisko jest dużo lepszą alternatywą od boiska trawiastego, które mieliśmy. Mam nadzieję, że w zimie równie przyjemnie będzie się grało.



Uczeń klasy 1A  Bardzo mi się podoba nowy obiekt przy budynku I LO. Boisko jest wielofunkcyjne, więc można swobodnie uprawiać różne dyscypliny. Jak widać, opinie są różne, ale wszyscy zdecydowanie podkreślają, że nasze liceum się rozwija, nie tylko pod względem edukacyjnym, lecz także infrastrukturalnymi. I to jest niewątpliwie ogromny plus! Adrian Burtan



„Miasto 44”
W ostatnich dniach wiele klas z naszej szkoły wybrało się na film fabularno – historyczny „Miasto 44” w reżyserii Jana Komasy.


Czy trudny temat, jakim jest Powstanie Warszawskie ocalał w konfrontacji z brutalną rzeczywistością polskiego kina? Podzielę się z Wami swoją opinią na temat tej produkcji. Grupka znajomych zaangażowanych w kon- spirację wciąga w swoje młodzieńcze szeregi Stefana (w tej roli Józef Pawłowski), który w nowej ekipie poznaje miłość swojego życia- Alicję, w którą wcieliła się Zofia Wichłacz. Ich relacje oczywiście zamknięte zostały w ramach pierwszych dni zrywu powstańczego mieszkańców stolicy. Zacznijmy od zdjęć, którymi może się pochwalić Marian Prokop. Dopracowane fotograficzne ujęcia tworzą porządny klimat. Niekiedy widzimy wymuskane co do piksela „slow-motion” z fajerwerkami w tle, innym



razem kamera szaleje niczym w kompani braci. Efekty jak na polskie standardy stoją na wysokim poziomie i próżno szukać tu niespodzianek pokroju gumowego smoka z „Wiedźmina” (a mógł być papierowe czołg). Komasa postanowił wprowadzić w film oddech świeżości i nowoczesnych chwytów, jak choćby wspomniane „slow- motion” podczas pocałunku bohaterów ze świstającymi kulami w tle, mocne elektroniczne brzmienia w trakcie sceny erotycznej czy wyjątkowy realizm i dosłowność niektórych scen. No właśnie, realizm, czy twórcom filmu udało się oddać horror powstania? Jeżeli nie lubicie widoku krwi, oderwanych kończyn czy bebechów na wierzchu to ciężko Wam będzie przejść przez ten film, bowiem produkcja zawiera momentami więcej brutalnych scen niż porządne „dreszczowce”. Nie zabrakło tu nawet deszczu z kawałków ciał. Wszystko to jednak zrobione z zimną powagą, jak gdyby liczne ciała nie były niczym więcej jak dekoracją zniszczonego miasta. Amerykańskie motywy w postaci dupstep’u czy ujęć rodem z filmów akcji przybliżają produkcję młodemu widzowi, jednocześnie odbierając jej historyczną powagę. Rozumiem wymóg czasu, ale wciskanie na siłę amerykańskich klasyków było zupełnie niepotrzebne. Na szczęście dominują polskie szlagiery, które świetnie komponują się z całą historią.



Jak to w polskim kinie bywa, jest bardzo nierówno, szczególnie po względem aktorskim. Jedni wykazują porządny aktorski fach, bez teatralnego dramatyzmu, inni zdają się być wypchani słomą, a ich głos zastąpiono syntezatorem mowy „Ivona” i to w wersji beta. Niektóre dialogi budują akcję, inne śmieszą naiwnością i brakiem realizmu. Doceniam inwestowanie w młodą obsadę, ale tutaj akurat można było sięgnąć po bardziej sprawdzonych aktorów. Oczywiście to moja subiektywna ocena… Film, mimo krzywdzącego zwiastuna z muzyką Lany Del Ray, nie jest zwykła laurką, którą trzeba kinowo „odbębnić” w szkole i napisać felieton na „3+”. Nie ma tu niepotrzebnego patosu, sztucznego realizmu czy „papierowej” filozofii i usprawiedliwiania.



Nawet więcej, trudno tu dostrzec gloryfikowanie powstańców, gdyż zachowania bohaterów są napędzane w większości młodzieńczym, głupim heroizmem i naiwnością. Jeżeli szukacie mocnego filmu o tematyce historycznej, z krwawymi scenami, po obejrzeniu którego sami będziecie musieli sobie odpowiedzieć na pytanie: Czy powstanie miało sens? - to ta produkcja jest dla Was. Brutalnie i prosto, bo taka jest wojna. Mimo wad mamy do czynienia z bardzo dobrym polskim filmem. Szymon Jasek Olimpiada Lingwistyki Matematycznej
W naszej szkole odbędzie się po raz pierwszy


XIII edycja Olimpiady Lingwistyki Matematycznej. Konkurs ten organizowany jest od 2004 roku. Powstał on we współpracy Wydziału Matematyki i Informatyki Uniwersytetu Wrocławskiego, Fundacji Matematyków Wrocławskich oraz Stowarzyszeniem Lingwistyki Rekreacyjnej. Konkurs ma charakter ogólnopolski, są to eliminacje do Międzynarodowej Olimpiady Lingwistycznej. Aby wziąć udział w konkursie nie musisz być poliglotą. Do udziału w konkursie wystarczy ci standardowa wiedza językoznawcza, a zwłaszcza rozumienie podstawowych pojęć, umiejętność podziału głosek oraz znajomość podstawowych faktów z zakresu składni, morfologii i słowotwórstwa.



Konkurs tak jak większość olimpiad składa się z 3 etapów: szkolnego, okręgowego oraz ogólnopolskiego. Olimpiada Lingwistyki Matematycznej nie jest konkursem przedmiotowym, dlatego nie zwalnia z matury z żadnego z przedmiotów. Jednak może zwalniać z postępowania rekrutacyjnego na wyższe uczelnie, jest to jednak samodzielna decyzja sanetów tych uczelni, np. na Uniwersytecie Jagiellońskim laureaci OLM otrzymują maksymalny wynik kwalifikacyjny na wszystkie kierunki, gdzie brana jest pod uwagę matematyka. Więcej informacji znajdziecie na stronie: http://www.fmw.uni.wroc.pl/ w zakładce „dla uczniów”. Terminarz tegorocznej edycji konkursu: zgłoszenia (formularzem z menu po lewej) - do 7 X 2014 przesłanie treści zadań eliminacyjnych - 8 X 2014 etap szkolny - 9 X 2014, godz. 8-10 wysyłanie wyników i poprawionych prac - do 10 XI 2014 opublikowanie listy zakwalifikowanych do zawodów II stopnia - 20 XII 2014 zawody okręgowe - 17 I 2015 opublikowanie listy zakwalifikowanych do zawodów III stopnia - do 28 II 2015 zawody finałowe (Wrocław) - 28 III 2015 Olimpiada Międzynarodowa (Bułgaria) - II połowa lipca 2015 Tomasz Kisiel [Prawie] trzy dekady razem
Rok 1987. Freiherr–vom–Stein-Gymnasium w Betzdorf i I LO im. Tadeusza Kościuszki zaczynają współpracę w postaci corocznych wymian młodzieży.


Rok 2014. W trzecim tygodniu września trwają przygotowania do kolejnego wyjazdu do Betzdorf "kościuszkowskiej" młodzieży. Czy pierwsi organizatorzy przypuszczali, że będzie to najstarsza zagraniczna wymiana młodzieży w Małopolsce? Pewnie nie. Co więcej, ośmielę się nawet stwierdzić, że nie miało to dla nich znaczenia, bo przecież nie statystki się liczą, a więzi, jakie podczas tych spotkań miały się narodzić. Fakt faktem, wymiana trwa od 27 lat i z każdym rokiem nabiera większego rozpędu. Niemcy przyjechali do nas w lutym. Mieli okazję zwiedzić wszystkie "obowiązkowe" punkty na mapie Krakowa, Wieliczki i Oświęcimia, ważne ze względów i kulturowych, i historycznych. Na pewno odwdzięczą się tym samym uczniom z I LO. Uczniowie z lutowej wymiany mają za sobą wiele oficjalnych i nieoficjalnych imprez, a jak wyglądają stosunki między nimi, gdy każdy dzień spędzają osobno we własnych szkołach? Jedni kontaktują się ze sobą przez portale społecznościowe z różną częstotliwością



(raz w miesiącu, raz w tygodniu), a inni od wyjazdu nie rozmawiają wcale. Natomiast zapytani o to, którym językiem porozumiewali się najczęściej, odpowiedź (na nieszczęście i łzy wszystkich nauczycieli niemieckiego w „Kościuszce”) jest jednoznaczna: Angielski, ale z d a r z a ł o się czasem po niemiecku. Obie grupy na początku stwierdziły, że prościej będzie mówić w obcym dla każdego język, bo będzie mniej stresu, jak wszyscy popełniają błędy i mówią na tym samym poziomie. Gdybyśmy my spróbowali mówić po niemiecku, to przecież każdy czułby presję, że go nie zrozumieją albo że powie coś głupiego. A tak to od razu się rozluźniła atmosfera i było bardzo przyjemnie. Chociaż oczywiście my uczyliśmy ich niektórych polskich słówek i zwrotów, a oni nas niemieckich. No dobrze, język mamy za sobą, ale co z innymi aspektami? I właściwie, po co zawracać sobie głowę kimś, z kim nie będziemy utrzymywać kontaktu albo będziemy się słabo rozumieć? „igLO” ma odpowiedź i na to pytanie. Poprosiłam o opinie na temat wymiany i myślę, że odpowiedzi są przewidywalne, niemalże identyczne. Nie znaczy to jednak, że nie są prawdziwe. Najlepsza rzecz w tej wymianie? Poznawanie ludzi, którzy mają trochę inną mentalność i w ogóle jednak różnią się od nas. Poszerzamy horyzonty, drodzy czytelnicy, o tak. Otwieramy się na nowe doświadczenia, dowiadujemy się czegoś nowego, co dla innych jest oczywiste, i to jest właśnie fascynujące. Bo kiedy raz zaczniesz o tym myśleć, już nigdy nie daje ci to spokoju.



To jest trochę tak, jak z zamarzniętą kałużą, czy stawem. Pierwsza myśl jest jak pierwszy krok na cienkim lodzie. Potem stopniowo poznajesz coraz to inne punkty widzenia i pęknięcia powiększają się i powiększają, aż w końcu lód pęka i wpadasz do wody. Nagle zimno cię otrząsa i odziera z nieświadomości, a ty dziwisz się, że wcześniej nie było to takie oczywiste. Co jeszcze? Fajne jest to  że rozmawiasz z nimi na różne tematy i poznajesz jakieś ich nawyki, zwyczaje, życie codzienne, ale też, że dogadujecie się na niektóre tematy idealnie (nieważne że wcześniej się nie znaliście i mówicie w innych językach). To jest właśnie chyba najlepsze, że jak spędzasz z tymi ludźmi 10 dni prawie 24h na dobę, to niesamowicie się zżywacie, tak że potem naprawdę tęsknisz jak wyjeżdżają. Strasznie mnie to zdziwiło, ale chyba właśnie to jest najlepsze w tym wszystkim. Wymiany są super przeżyciem, czymś zupełnie innym od takiej znanej, rutynowej codzienności. Również pani profesor Agata Kowalska - Zahel nie pozostawia wątpliwości, co do pozytywnych stron udziału w wymianie: Najfajniejsze w wymianie jest spotkanie z drugim człowiekiem, który najpierw wydaje się inny, obcy, a potem okazuje się, że razem jest ciekawiej, weselej, a to, co gdzieś ktoś nam opowiadał, na ogół nie jest prawdą, bo ludzie są przede wszystkim ludźmi, narodowość to kwestia wtórna. Przyjaciół można spotkać wszędzie, a nawet jeśli nie zostaną naszymi przyjaciółmi na zawsze, to i tak nie będą już obcy. Dlatego nasze grupy spędzają dużo czasu razem, poznając się i ucząc wzajemnie.



Wymiana będzie trwać od 23.września do 2.października, a więc czas na odnowienie kontaktów. Czy zostaną z niej jedynie wspomnienia czy może znajomości na lata? Tego być może nie dowiemy się wcale, ale to nie znaczy, że nie jest to doświadczenie warte obecności w naszym nastoletnim życiu. Spróbujcie! Za podzielenie się opiniami dziękuję pani profesor Agacie Zahel, Zofii Gurbisz, Sebastianowi Olechowi i Agnieszce Szymczyk. Magda Mizera Maturzyści na salonach
22 września 2014 r. uczniowie klas III naszego liceum uczestniczyli w Krakowskim Salonie Maturzystów.


Salon Maturzystów "Pespektyw" był niepowta- rzalną okazją do zapoznania się z licznymi zmianami na egzaminie maturalnym od 2015 roku oraz z ofertą edukacyjną uczelni z województwa małopolskiego i śląskiego. W pięknej i ogromnej auli Auditorium Maximum Uniwersytetu Jagiellońskiego maturzystów przywitali: JM Rektor UJ prof. Wojciech Nowak, wiceprezydent Krakowa Tadeusz Matusz, reprezentująca Fundację Perspektywy dr Bianka Siwińska oraz dyrektor OKE



w Krakowie Lech Gawryłow. „W najbliższym czasie czeka was wiele ważnych decyzji” – powiedział prof. Wojciech Nowak. – „Cokolwiek postanowicie, kierujcie się własnym głębokim przekonaniem i nie idźcie na łatwiznę. Wybierajcie swoją przyszłość rozważnie, ale i odważnie.” Ogromnym zainteresowaniem naszych maturzystów cieszyły się prezentacje ekspertów Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Krakowie.



Wiele osób uczestniczyło również w prezentacjach krakowskich uczelni publicznych, które przedstawiły swoją ofertę kształcenia i zasady rekrutacji na rok akademicki 2015/2016. Każdy z maturzystów, który wcześniej dokonał rejestracji, otrzymał także „Informator Maturzystów 2015” –świetne vademecum wiedzy na temat majowego egzaminu. Życzymy sobie i innym maturzystom, aby wynik przyszłorocznego egzaminu był lepszy od tegorocznego! Bartłomiej Pacułt Najlepsze z najlepszych



Właśnie tymi słowami możemy określić sześć uczennic naszego liceum, które 23 września bieżącego roku odebrały w Starostwie Powiatowym w Myślenicach wyróżnienia za bardzo dobre wyniki w nauce. Warunki przyznania nagrody były dość restrykcyjne: trzeba było uzyskać średnią ocen co najmniej 5 2, wykazywać szczególne zdolności przedmiotowe oraz osiągać sukcesy w konkursach na szczeblu powiatowym i wyższym. Spośród uczniów naszego liceum kryteria te spełniły: Katarzyna Wróbel (III D)  Magdalena Pawlik (III J)  Agnieszka Sztabkowska (III A)  Daria Kaczorowska (III C)  Justyna Bała (IIB) i Ewa Hechsman (II B). Pozostali nagrodzeni (łącznie 18 osób) pochodzili z niemalże wszystkich szkół powiatu



myślenickiego (ZS im.A. Średniawskiego, ZSTE w Myślenicach, ZS w Dobczycach, ZSOiZ w Lubniu, ZSZiO w Sułkowicach). Na początku uroczystości głos zabrał Starosta Józef Tomal, który powiedział: „Nikt z obecnych nie znalazł się tutaj przypadkowo”. Podkreślił także, że sukces, który odnieśli wszyscy nagrodzeni jest owocem ich ciężkiej pracy, a także poświęcenia ze strony rodziców i szkół. Następnie rozpoczęto wręczanie nagród ufundowanych przez starostwo. Każda z 22 osób otrzymała list gratulacyjny (dla rodziców i imienne) oraz tablet. Ponadto czterem spośród nich przyznano Statuetkę Prymusa. Jest to specjalne wyróżnienie dla uczniów posiadających najwyższą średnią



z każdego typu szkół. Z naszego liceum nagrodę otrzymały Katarzyna Wróbel i Magdalena Pawlik (średnie 5, 72). Pozostałe nagrodzone to Karolina Danek (ZSTE w Myślenicach) najlepsza uczennica wśród techników oraz Urszula Wojdyła ( ZSOiZ w Lubniu ) - najlepsza uczennica z zasadniczych szkół zawodowych. Ostatnim punktem uroczystości było wykonanie wspólnego pamiątkowego zdjęcia wszystkich nagrodzonych. Magda Pawlik