Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Uczniowie naszej szkoły najlepsi w województwie

Wielki sukces spektaklu Sceny Szkolnej Teatru Niedużego

Jurorzy organizowanego przez Telewizję Polską Przeglądu Szkolnych Zespołów Teatralnych uznali spektakl pt. „Evoe!!! - Szalona Julka" za najlepszy spośród 21 spektakli z Małopolski w kat. szkół ponadgimnazjalnych. Tym samym przedstawienie zostało zakwalifikowane do etapu ogólnopolskiego. Inscenizacja spektaklu „Evoe!!! – Szalona Julka” oparta jest na wybranych scenach dramatu Jana Augusta Kisielewskiego pt. „W sieci”. Sztuka ukazuje dążenie jednostki uzdolnionej artystycznie do realizacji swoich zamierzeń twórczych oraz bunt przeciwko środowisku i obowiązującym w nim normom obyczajowym. Spektakl przygotował (scenariusz, reżyseria, scenografia, muzyka, kostiumy) P. Ryszard Spyt







wraz z młodzieżą naszego liceum. Przedstawienie wzbogacono o specjalnie skomponowaną muzykę, która podkreśla przeżycia artystyczne bohaterki i jej doznania kreacyjne. Na uwagę zasługuje również scenografia, która w pewnym momencie staje się żywym obrazem towarzyszącym wydarzeniom na scenie. W spektaklu znajdujemy nawiązania do antyku (okrzyk bachantek z orszaku Dionizosa „Evoe!!!”). Cieszymy się, że to oryginalne dzieło zostało docenione przez jurorów i gratulujemy Reżyserowi oraz wszystkim aktorom biorącym udział w spektaklu. Julia – Urszula Szpakiewicz Jerzy – Szymon Węgrzyn Rolewski – Bartek Wilki P. Chomińska – Agnieszka Sztabkowska Podlipska – Klaudia Oramus Pochód grecki – Ryszard Spyt, Aleksandra Śliwa, Angelika Mardaus, Natalia Hodurek, Natalia Korzeń, Dagmara Możdżeń, Ola Biel, Karolina Podmokły, Patryk Smolik, Piotr Mąka. „Myślę, że w każdym człowieku tkwi chęć pomocy drugiemu…”
Wywiad z Panią mgr Bożeną Serwińską


Na co dzień mijamy ich na korytarzu wśród setki innych osób. Nie zwracamy na żadnego zbytniej uwagi, bo w końcu nie mają przypiętej karteczki z napisem „To ja  ten, który bezinteresownie niesie pomoc drugiemu”. Ich praca często bardzo ciężka i pochłaniająca mnóstwo wolnego czasu niejednokrotnie nie spotyka się z właściwym jej uznaniem. Sami także nie zabiegają o popularność, bowiem znacznie bardziej liczy się dla nich poczucie wewnętrznego spełnienia. Mowa oczywiście o wolontariuszach naszej szkoły, wspaniałych osobach, dla których uśmiech bliźniego stanowi najlepszą zapłatę za ofiarowaną pomoc. O ich ostatniej akcji „Szlachetna Paczka”, wysiłku, jaki wkładają w realizacji każdego z przedsięwzięć i wewnętrznych pobudkach, które nimi kierują rozmawiamy z opiekunem Klubu „Ośmiu”, Panią mgr Bożeną Serwińską. 1. W tym roku ruszyła kolejna edycja „Szlachetnej Paczki”. Proszę w kilku zdaniach przybliżyć nam jej cel i główne założenia Pani Bożena Serwińska: Akcja „Szlachetnej Paczki” jest organizowana na dwa sposoby. Pierwszy z nich to poprzez fundację „Wiosna”, drugi to nasza samodzielna inicjatywa. W tym przedsięwzięciu bierzemy



udział już od 2006 roku. Początkowo, przez dwa-trzy lata sami przeprowadzaliśmy tę akcję. Nasi wolontariusze zbierali informacje o rodzinach słabych pod względem materialnym bądź tych, które uległy nieszczęśliwym zdarzeniom losowym. To ważne, aby nieść im pomoc przed świętami. 2. Na stronie internetowej najczęściej możemy przeczytać jedynie o sukcesach kolejnych przedsięwzięć szkolnego wolontariatu. Nie ma natomiast zbyt wielu informacji o tym, w jaki sposób przeprowadzane są tego typu akcje. Proszę powiedzieć, jak wiele czasu trzeba poświęcić na ich przygotowanie? W jaki sposób one przebiegają? P.B.S.: Nasza ostatnia akcja zaczęła się już we wrześniu. W październiku przygotowywaliśmy ozdoby na kiermasz świąteczny. Były one sprzedawane w listopadzie podczas zebrań z rodzicami. W połowie listopada zostały wysłane informacje do klas o planowanej akcji. Każda z nich otrzymała listę z rzeczami, których potrzebuje dana rodzina. Były wśród nich: pralka, lodówka, odkurzacz, odzież i lekarstwa. W „Szlachetna Paczkę” zaangażowało się ¾ klas naszej szkoły. 3. Jak wiemy, „Szlachetna Paczka” jest organizowana przez wolontariuszy klubu „Ośmiu”. Są to młodzi ludzie, którzy poświęcają swój czas, by nieść pomoc innym. Skąd, Pani zdaniem, tak wielka empatia i zainteresowanie losem bliźniego wśród uczniów naszej szkoły? P.B.S.: Skąd? Powiem szczerze, nie wiem. Myślę



jednak, że w każdym człowieku tkwi chęć pomocy drugiemu. Może ona uaktywnić się w domu lub w szkole. Musi być jednak ktoś, kto ja uzmysłowi, wzbudzi poczucie empatii. W dużej mierze zależy to również od otoczenia, w jakim obraca się jednostka. Chciałabym wspomnieć tutaj o dwóch klasach z naszej szkoły: II Di II G. Pierwsza z nich poświęciła swoje Mikołajki, by pomóc w realizacji akcji „Szlachetna Paczka”. Druga natomiast zebrała ponad 1000 zł na ten cel. Nasz Klub „Ośmiu” angażuje się również w wiele innych przedsięwzięć takich chociażby jak ostatnia akcja „Ciuch w ruch” czy Pola Nadziei. Wolontariusze odwiedzają także oddział myślenickiego szpitala i świetlice socjalterapeutyczne dla dzieci niepełnosprawnych. 4. Funkcję opiekuna wolontariatu sprawuje Pani nieprzerwanie już od bardzo długiego czasu. Proszę powiedzieć, czy były czasem momenty zwątpienia, chwile, w których zastanawiała się Pani czy to wszystko ma sens lub czuła się po prostu „wypalona” swoim zajęciem? P.B.S.: Nie. Nigdy nie czułam, że to, co robie nie ma sensu. Cała moja rodzina angażuje się w pomoc innym. Czasami czułam się zmęczona, ale nie wypalona. Chciałabym zwrócić uwagę na jedną, bardzo smutną kwestię, a mianowicie obojętność ludzi, którzy powinni dawać przykład. Ich bierna postawa nie wynika z  niechęci, ale braku zrozumienia drugiego. Jeżeli raz komuś pomożemy, to następnym razem pomożemy jeszcze więcej i to utworzy prawdziwe koło napędowe. Kinga Mirek Magdalena Pawlik Tegoroczny Konkurs
Kolęd rozstrzygnięty!


W ten czwartek (19 grudnia) w auli naszego liceum już po raz kolejny odbył się szkolny Konkurs Kolęd. Do zmagań o nagrodę główną, którą miała być figurka anioła i dodatkowy dzień przeznaczony na wycieczkę stanęło 9 klas. Były to  I B i G, II A, D, E i G, a także III B, F i G. Ponadto na scenie zaprezentowała się solistka Natalia Hodurek z klasy III B oraz zespół „Forest Kings”. W skład pięcioosobowego jury weszli: mgr Krystyna Bajor (przewodnicząca jury), mgr Szymon Nowacki, s. Lucyna Semik, mgr Magdalena Starzec i Magdalena Pawlik (II J, jako przedstawiciel społeczności uczniowskiej). Tegoroczny konkurs prowadzili Beata Oliwa i Mateusz Ciszczoń (II J). Na początku wystąpił chór, który wykonał dla zgromadzonych kilka kolęd. Następnie rozpoczęła się właściwa, tym razem podlegająca już ocenie część zmagań. W tym roku zespoły klasowe wykonywały utwór obowiązkowy („Bóg się rodzi” lub „Lulajże Jezuniu”), a także jedną wybraną przez siebie kolędę. Po wysłuchaniu wszystkich uczestników jury udało się na obrady, podczas których publiczność (kilka klas oraz nieliczni nauczyciele)mogła jeszcze raz wysłuchaćniektórych występów.



Narada przebiegała w dość zgodnej atmosferze, bowiem w dużej mierze typowani byli ci sami zwycięzcy. Jak podsumował jeden z członków jury: „W tym roku było mniej uczestników, ale sam konkurs był na o wiele wyższym poziomie”. Wreszcie przystąpiono do odczytywania werdyktu. Pierwsze miejsce w kategorii Soliści otrzymała Natalia Hodurek (III B).W kategorii Zespoły bezkonkurencyjny okazał się „Forest Kings”, który otrzymał swoja nową, spolszczoną nazwę „Leśni królowie”. Zwycięzcą w kategorii Występ klasowy została klasa III B („Bóg się rodzi” i „Przywitaj Boga”). Drugie miejsce przypadło aż trzem klasom. Były to  II A („Bóg się rodzi” i „Hej tam spod Tater”), II D („Bóg się rodzi” i „Raduj się Betlejem”), III F („Bóg się rodzi” i „Gore gwiazda”). Trzecie miejsce należało do klasy I G („Lulajże Jezuniu” i „Kolęda dla nieobecnych”). Jury postanowiło przyznać także wyróżnienia, które otrzymały wszystkie klasy biorące udział w konkursie. Zaproponowano również, by nie tylko pierwsze, ale i drugie oraz trzecie miejsce otrzymały dodatkowy dzień wolny na wycieczkę. Decyzja w tej sprawie została przekazana Dyrekcji… Magdalena Pawlik „Jeśli ktoś nie był w młodości dobrym socjalistą, nie będzie na starość dobrym konserwatystą…”
Spotkanie z eurodeputowanym dr. Czesławem Siekierskim


W ubiegły piątek (13 grudnia 2013 r.) gościliśmy w naszej szkole polskiego eurodeputowanego dr. nauk rolniczym Czesława Siekierskiego. Na co dzień polityk ten pracuje w Parlamencie Europejskim, w Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, a  także w Delegacji do wspólnej komisji parlamentarnej UE – Chorwacja. Jest również członkiem (zastępcą ) w Komisji Rozwoju Regionalnego, Komisji Rybołówstwa oraz w Delegacji do spraw stosunków z Chińską Republiką Ludową. W spotkaniu uczestniczyły klasy II G, H i J oraz III G, a ponadto niektórzy nauczyciele uczący w naszej szkole. Na wstępie pan Siekierski nawiązał nieco do historii naszego kraju wspomniał o stanie wojennym, licznych protestach, a także powstaniu „Solidarności”. Wszystko to było przedstawione w kontekście przemian gospodarczych, jakie dokonały się pod wpływem tych wydarzeń. Następnie wspomniał nieco o polskim uczestnictwie w Unii Europejskiej. Zaznaczył, że według najnowszych badań poparcie dla naszej obecności w tym organie wynosi ok. 85-89%. W kilku zdaniach skomentował ostatnie posiedzenie plenarne, które miało miejsce w Strasburgu. Zadecydowano na nim o m.in.: przeznaczeniu większej kwoty na program „Erasmus”, który umożliwia studentom wymiany zagraniczne. Swoje przemówienie zakończył stwierdzeniem,



że kształcenie jest inwestycją w przyszłość, a państwo powinno wspierać takie projekty w myśl zasady: „Mniej betonu, więcej badań postępu”. Kolejnym etapem spotkania była możliwość zadawania pytań, których uczniowie naszej szkoły mieli naprawdę sporo. Poniżej publikujemy niektóre z nich. 1. Czy mógłby Pan odnieść się do wypowiedzi, że „mimo kryzysu Polska ma dodatnie słupki PKB.”. Jak ma się to do realnego problemu naszego kraju, dotyczącego tego, że jest coraz więcej biednych ludzi. Pięć lat temu można było za tę samą cenę kupić o wiele więcej niż teraz. Czesław Siekierski: Mamy w Europie 1/5 ludzi żyjących poniżej poziomu socjalnego, z których połowa żyje na granicy ubóstwa. Gdzie jest zatem problem? Mam 94-letniego ojca, dla którego ostatnio szukałem kogoś do pomocy. Pierwsze pytanie jakie padło z ust ewentualnego kandydata na to stanowisko brzmiało: „Ile będziesz mi płacił?”. Stwierdziłem, że dam mu tyle ile łącznie zarabiają jego dwaj synowie pracujący na budowie. Nie da się ukryć, że jest problem w znalezieniu osób do pracy. Wynika to w dużej mierze z przekształceń gospodarczych, jakie miały miejsce po 1989r. Część osób nie mogła odnaleźć się w tej sytuacji rynkowej. Upadły także zakłady pracy. Trzeba pomóc, to oczywiste, ale część osób wymaga pomocy w obrębie psychiki. Udzielona powinna im zostać pomoc edukacyjna po to, by mogły się wyrwać. Część osób nie chce lub nie może się odnaleźć. Obowiązkiem państwa jest zapewnienie kształcenia do poziomu wyższego. Chodzi tu o system stypendialny. O to trzeba walczyć.



2. Jak odniesie się Pan do problemu starzenia się społeczeństwa, a także faktu, że coraz więcej rodzin po prostu nie stać na posiadanie większej ilości dzieci? C.S.: Starzenie się społeczeństw to rzecz wspaniała, bowiem wydłuża nam się średni wiek życia. To jednak spory kłopot dla państwa. Trzeba budować lepsze podjazdy, a w każdym domu powinny być wieszaki przy drzwiach po to, by ludzie starsi wracający z zakupami mogli je tam wieszać. Jednym z powodów, dla których większość osób w referendum dotyczącym wejścia Polski do Unii Europejskiej zagłosowało za jej przystąpieniem, była informacja, że ludzie tam żyją 10 lat dłużej. Starzenie się społeczeństw jest problemem. Zmniejsza się dzietność, mniej osób pracuje. 2 2 mln osób, które wyemigrowały najprawdopodobniej nie wrócą, bowiem stanowią potencjał dla krajów, do których przybyły. Zmieniło się także patrzenie na osoby starsze. Obecnie robi się wszystko, aby mogły one jak najdłużej żyć. Państwo dopłaca 60 mld do ubezpieczeń: 14 mld do ZUSu, 13 mln do KRUSu, resztę na inne ubezpieczenia. Nie można zmienić warunków, które zostały ustalone. Wszelkie reformy trzeba przeprowadzać mądrze. Należy patrzeć na wszystko ostrzej. 3. W jaki sposób Unia Europejska może wesprzeć młodych rolników? C.S.: Rolnictwo w Europie jest zróżnicowane. Na południowym zachodzie dominuje winorośl i oliwki, z kolei na terenach północno-wschodnich, wieprzowina i masło. Wynika to krajobrazu. W Polsce rolnictwo dzieli się na duże i drobne. Na Warmii i Mazurach przeciętna powierzchnia gospodarstwa rolnego wynosi ok. 34-35 ha  natomiast w małopolskie3-5 ha. Jak zatem osiągnąć efekt dochodowy? W górach wszystko więcej kosztuje. Orka na pochyłym terenie zużywa



przecież więcej paliwa. Z małych gospodarstw nie da się wyżyć, jest bardzo trudno. Dlatego też nastawione są one na przetwórstwo. Rolnictwo jest dobre i przyjazne środowisku. Tworzy piękne krajobrazy, ale to niestety kosztuje. Trzeba wspierać rolników. Obecnie jest o 25% wyższe dopłaty dla rolników. Mogą otrzymać nawet 70 tysięcy złotych. Jest to trudna praca. Wpływają na nie takie czynniki jak warunki klimatyczne. Należy wesprzeć rolników tak, aby 50-letnie osoby dotrwały do emerytury. Dzięki temu inni będą mieli pracę. Dużo ziemi leży odłogiem, bo ma gorszą jakość. Rolnicy maja niższe dochody niż inne grupy zawodowe. 4. Jak odniesie się Pan do stwierdzenia, że Unia Europejska jest narzędziem do szerzenia hegemonii Niemiec? C.S.: Niemcy są największym płatnikiem netto w Europie, to oni kreują rozwój. Jesteśmy uzależnieni od ich gospodarki. Pracujemy jako podwykonawcy. My również swoje dostajemy, ale nie rozwijamy się. Niemcy znają się na rynku. Niemcy przeznaczają wiele towarów na eksport. Polski eksport też rośnie. Można mieć do nich pretensje, ale my nie mamy takich umiejętności, uczymy się. Jeśli chodzi o sprawę ukraińską to Unia Europejska nie postawiła jej jasnych warunków. Jeśli wejdzie w skład jej członków i popłynie z niej fala zboża to przegramy. Należy uspokoić relacje , nawzajem się przeprosić i wspólnie budować przyszłość. Ważna jest również prawda historyczna. Przemiany w Europie ŚrodkowoWschodniej nie zaczęły się od zburzenia muru berlińskiego, ale od powstania „Solidarności”, Jana Pawła II  wydarzeń na wybrzeżu. Przemiany rozpoczęły się od Polski.



5. Co Pan sądzi o angażowaniu się Polski w konflikt na Ukrainie? Czy Pana zdaniem, może on mieć niekorzystnie skutki dla Polski lub jej kontaktów z Rosją? C.S.: Między przywódcami Polski, a krajami zachodnimi są relacje ciepłe, natomiast między ich społeczeństwami zimne. Odwrotnie jest na wschodzie. Źle się stało, że przyjęliśmy studentów z Ukrainy. Trzeba być bardzo rozsądnym w tym, do kogo i z kim się mówi. Należy poprawić relacje z Rosją. Używać takich słów jak „strategia”, „postęp”, a nie pyskówka. Trzeba umieć korzystać ze współpracy. Mądrości potrzeb także rządzącym. Popatrzeć do czego doprowadziła demokracja, w końcu rząd na Ukrainie został wybrany demokratycznie. 6. Władysław Kosiniak-Kamysz, który gościł u nas rok temu, powiedział, że nie widzi on możliwości koalicji PO-SLD, jak Pan odniesie się do tego stwierdzenia? C.S.: Koalicję się tworzy, kiedy SA wybory. Odpowiedzialność za kraj każe każdemu z czegoś ustąpić. My mamy swoje wartości z ponad 118-letnią tradycją. Mamy charakter propaństwowy z elementami partii narodowej i chrześcijańskiej. Partie w koalicji powinny mówić, w czym się nie zgadzają, to nie powinna być tajemnica. Dziennikarze nie powinni natomiast mówić, że to rozłam. W Niemczech istnieją dwie partie, tak ukształtowany jest rząd. Wspólna koalicja jest dobra dla Niemiec, gorsza dla rynku. Ważna jest mądrość, odpowiedzialność za państwo. Nie należy wyciągać spraw krajowych na forum międzynarodowe. Politycy powinni być pokorni, rozsądni. Polityk musi czasem powiedzieć rzeczy niepopularne.



7. Władysław Kosiniak Kamysz ogłosił, iż rozważa start w wyborach do Parlamentu Europejskiego – także w okręgu małopolskoświętokrzyskim. Minister wprawdzie nie wskazał, które miejsce chciałby zająć, ale pewne jest, że z takim nazwiskiem zdobędzie dużo głosów. Czy obawia się Pan takiej konkurencji? C.S.: Nie spodziewałem się tego pytania. W 1997r. startowałem w wyborach z dziesiątego miejsca. Wówczas wygrałem. Później startowałem z dwudziestego czwartego miejsca (lista alfabetyczna), wtedy też wygrałem. Jeśli nie jest się osoba medialną, trzeba jechać na spotkania. Ludzie muszą znać osobę, na którą głosują. Na mnie zawsze czeka etat na uczelni. Jeżeli polityk nie ma do czego wrócić, nie jest politykiem. Będzie skończony, będzie się trzymał polityki, pójdzie na ustępstwa. Trzeba mieć dobrą listę, a w niej być najlepszym. Magdalena Pawlik Czas na matematyków…
Listopad to miesiąc, w którym przypominają o sobie ścisłe umysły naszej szkoły, a konkretnie wszyscy ci, którym matematyka wcale nie spędza snu z powiek.


W tym czasie odbyły się aż dwa konkursy związane z tym przedmiotem. Pierwszy z nich to Mistrz Matematyki. Miał on miejsce 15 listopada 2013 roku. Niekwestionowanym zwycięzcą okazał się Szczepan Łapa (III B). Drugie miejsce przypadło Mateuszowi Smoleniowi (II B), zaś trzecie należało do Magdaleny Gorączko (II F). Niecałe dwa tygodnie później (25 listopada) odbył się drugi konkurs – Sowa Matematyczna. Brało w nim udział 10 czteroosobowych zespołów. Najlepsza w kategorii Euklides okazała się klasa II B, którą reprezentowali: Mateusz Smoleń, Michał Wilk, Paweł Talaga i Marcin Lis. Najwyższy wynik w kategorii Archimedes otrzymała natomiast klasa I B, której przedstawicielami byli: Natalia Brandys, Magdalena Jawańska, Paweł Gędłek oraz Michał Dybczak. Obu tym zespołom zabrakło jedynie po jednym punkcie, by zakwalifikować się do kolejnego etapu. Magdalena Pawlik Hobbit: Pustkowie Smauga



Cóż można powiedzieć o tym filmie? Więcej akcji niż w poprzedniej części? Mniej klimatu? Niepotrzebne wątki? Urywa się w najciekawszym momencie? Tak, ale czy to oznacza, że jest to film niewart obejrzenia? Na pewno nie. Peter Jackson znowu stanął na wysokości zadania i stworzył porywające widowisko w ukochanym przez tak wielu Śródziemiu. W każdej drugiej części jakiejś trylogii pojawia się problem – jak stworzyć film będący pomostem między wciągającym początkiem a finałem? Widać, że ta przypadłość dotknęła „Pustkowie Smauga” – film zaczyna się w biegu i urywa w najciekawszym momencie. Ale czy jest to wada? Raczej nie, ponieważ z tym większą chęcią widz pójdzie na część trzecią.



Są tu rozwinięte wątki z „Niezwykłej podróży”, aczkolwiek dodano kilka nowych wątków, które mogą zniechęcić fanów twórczości Tolkiena. Film nie trzyma się sztywno fabuły z książki, dodaje swoje wątki, zmienia niektóre szczegóły tak jednak, że całość przyjemnie się ogląda. Każdy znajdzie w „Pustkowiu Smauga” coś dla siebie. Sceny akcji to uczta dla oczu, dialogi i sceny fabularne są przesiąknięte klimatem Śródziemia, nie brakuje tu także scen pełnych humoru. Akcja, fabuła, humor – to wszystko łączy się w spójną całość. Pod względem wizualnym nowy „Hobbit” poraża – przepiękne ujęcia, ruchy kamery, świetna animacja (najlepszy przykład to tytułowy smok Smaug), doskonałe kostiumy i zapierające dech w piersiach krajobrazy. Jeśli chodzi o ścieżkę dźwiękową – tak

igLO

jak we „Władcy Pierścieni” i „Hobbicie: Niezwykłej podróży” – nie ma się do czego przyczepić. Muzyka jest boska, dialogi nagrane profesjonalne, odgłosy w tle są realistyczne. Wielkie brawa należą się też twórcom polskiego dubbingu (oczywiście nie umywa się to oryginalnej wersji językowej, ale naprawdę trzyma wysoki poziom). Miło mi się oglądało „Hobbita” zarówno w wersji 2D  jak i 3D – choć w tej ostatniej kolory jakby tracą swoją wyrazistość, lecz nie przeszkadza to w odbiorze dzieła. Więc cóż można powiedzieć o tym filmie? Kto jeszcze go nie widział, musi jak najszybciej nadrobić zaległości. Polecam wersję 2D z napisami. Warto pójść do kina – nie dla aktorów, akcji, humoru, ani nawet dla fabuły – ale by znów zanurzyć się w cudownym świecie Śródziemia. Patryk Smolik Licealiści wspierają WOŚP



Za nami już 22 finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, która w tym roku nosiła hasło: Na ratunek. W niedzielę 12 stycznia wolontariusze z całej Polski zbierali pieniądze na zakup specjalistycznego sprzętu dla dziecięcej medycyny ratunkowej i godnej opieki medycznej seniorów. Także uczniowie I LO nie pozostali bierni i chętnie wsparli akcję. Jednak zanim licealiści wyszli na ulicę z puszkami i identyfikatorami, w piątek 10 stycznia w ramach WOŚPu w naszej szkole zorganizowano akcję „Ciasteczko”, nadzorowaną przez p. Joannę Kazanecką i p. D. Janię - Michalak. Każdy chętny mógł upiec (lub kupić) ciasto. Słodkości były później było sprzedawane przez



wolontariuszy i Samorząd Uczniowski na przerwach pomiędzy lekcjami w głównym budynku LO, a także w internacie. Wypieki były również „prezentowane” w sobotę; tym razem studentom Staropolskiej Szkoły Wyższej. Cały dochód ze sprzedaży był przeznaczony na konto WOŚPu. W finałowym rozrachunku z całej akcji udało się zebrać aż 1795,43 zł! Jak widać, ciasta cieszyły się dużą popularnością, co, mam nadzieję, wynikało z dobroduszności uczniów, a nie z ich łakomstwa . Dwa dni później rozpoczęła się już oficjalna część Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Parunastu uczniów „Kościuszki” zaangażowało się w zbieranie pieniędzy i od samego rana z puszką w ręku oraz z charakterystycznymi „serduszkami” można ich było spotkać w określonych miejscach Myślenic. W godzinach wieczornych rozpoczęło się liczenie funduszy



uzyskanych z akcji WOŚPu. Każda z zaangażowanych osób pracowicie przekładała każdą złotówkę. Po przeliczeniu okazało się, że licznik wskazuje kwotę 3958 zł i 10 gr . Wszystkim, którzy wsparli WOŚP, serdecznie dziękujemy w imieniu całej fundacji i oczywiście dzieci i seniorów, dla których te pieniądze były zbierane. Formalnie Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy 2014 zostaje zamknięta. Nie oznacza to jednak, że przez kolejny rok nie możemy pomagać i wspierać potrzebujących. Rozglądając się wokół, na pewno znajdziemy takie osoby i wystarczy mieć tylko trochę dobrej woli, aby je wspomóc dobrym słowem lub czynem. Adrian Burtan