Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Dalsze losy Harry' ego



Oto drugie wydanie mojej gazetki, tym razem w wersji specjalnej.Chciała-bym opublikować mojego fan ficka (opowieści pisane przez wielu ludzi zainspirowanych innymiopowieścia-mi). Przedstawia on dalsze losy Harry' ego toczące się między bitwą o Hogwart, a rozdziałem "19 lat później".Serde-cznie zapraszam do czytania. Mam nadzieję, że opo- wiadanie zaintere-suje nie tylko fanów Harry' ego i zachęci do przeczytania całej serii o czarodzieju. Iwona Klein



Rozdział 1 W salonie Gryfonów Harry spacerował po salonie, który był udekorowany w czerwonozłote flagi. Nie mógł przestać myśleć o śmierci Freda. Jak mógł teraz spojrzeć Ginny i Ronowi w oczy? Nie chciał tego sobie wybaczyć. Na jego twarzy było widać wyraźny smutek. Obwiniał się tym, że Bill i Fleur nie mieli wymarzonego ślubu. To przeze mnie rodzina Weasley’ ów już nigdy nie zasiądzie do stołu razem „ Wybraniec”, dlaczego to się trafiło akurat mnie?- Cały czas bił się z myślami. Siedząc przed kominkiem, zapatrzony w ogień, wspominał Tonks, Remusa, Teda i Moddy’ ego. Teraz mały Teddy nie ma rodziców i dziadka. Przypomniała mu się jego własna historia. Nagle do dormitorium weszła Ginny. Była ubrana w czarną, pobrudzoną szatę. - Co porabiasz Harry?- zapytała troskliwie. - Jj…ja chciałem temu zapobiec. Prosiłem ich. Dałbym sobie radę sam. Na pewno!- - Wierzę ci. Nie zamartwiaj się. Widocznie tak miało być.- - Chciałem ich uchronić. Chciałem sam go zniszczyć!- - Harry, ale…- - Nieważne, daj mi spokój!- Po tych słowach Ginny wybiegła z dormitorium. Harry pierwszy raz ujrzał łzy w jej brązowych oczach. Nie wiedział, co ze sobą począć. Musiał zejść do Wielkiej Sali. Tam czekali uczniowie i nauczyciele. - Spotykamy się tu, w nieco mniejszym gronie. Ważne jest to, że nic nam już nie zagraża. Bezpieczeństwo zawdzięczamy byłemu uczniowi Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart, Harry’ emu Potterowi. Ze względu na to, iż doszło tu do wielkiej tragedii, a kilka korytarzy, m.in. główny hol, nie możemy świętować zwycięstwa nad Voldemortem.- powiedziała tymczasowa dyrektor, profesor McGonagal- Narazie musicie powrócić do swoich domów, gdyż szkoła będzie odnawiana. Jutro o godzinie dwunastej na stacji Hogsmeade przyjedzie po was pociąg Express Hogwart. Gdy będziecie mogli już tu wrócić dostaniecie



powiadomienie sowią pocztą. Przetransportujecie się tu proszkiem Fiuu. Tego samego dnia o godzinie dziewiętnastej rozpocznie się w tej sali impreza. Proszę zaopatrzyć się w stroje wyjściowe. Dalszych informacji udzielą wam opiekunowie domów na spotkaniu, które odbędzie się za chwilę w dormitoriach. Dziękuję za uwagę. Możecie wracać do swoich salonów.- Wszyscy udawali się ku wyjściu. Jedynie Harry szedł w stronę Minervy McGonagal. Po drodze rozglądał się za swoją rudowłosą dziewczyną. Nigdzie nie było jej widać. Wreszcie dotarł do stołu nauczycielskiego. - Pani profesor, eee… mam pytanie. Właściwie to razem z Ronem i Hermioną…eee…` - Do rzeczy Potter. O co chodzi?- - Czy moglibyśmy powrócić do Hogwartu? To znaczy kontynuować naukę?- - Oczywiście. On jest waszym domem. Wspólnie go uratowaliście. Jeżeli mielibyście ochotę możecie pomóc w odbudowie szkoły.- - Dziękuję pani profesor! Z chęcią pomożemy!- Od razu pobiegł do Rona i Hermiony, przekazać im tę radosną wiadomość. Oboje siedzieli w dormitorium. Panowała niezręczna cisza. Od czasu do czasu słychać było pomrukiwanie Krzywołapa i chrapanie postaci na obrazach. Rozdział 2 W drodze do domu Wreszcie przyjechał pociąg. Ron zajął jeden z przedziałów.W tym czasie Harry stał na stacji. Ciągle rozglądał się za Ginny. Wczoraj bardzo ją zranił. - Ginny, ja…. chciałbym cię przeprosić. Ale… może wsiądziemy do pociągu. Zaraz będzie odjeżdżał. – Ginny próbowała wtargać swoje bagaże.Wejdź, ja je wezmę.Znaleźli już swój przedział. - Posłuchaj, nie chciałem cię skrzywdzić. Wybacz mi. Ja... opanowała mnie złość. Byłem wściekły na cały świat- - Dobrze, już dobrze… Nie martw się.- - Ekhem… my też tu jesteśmy- powiedział Ron Nagle w szybę energicznie zapukała Luna.



- Muszę już iść, Harry.- Po tych słowach delikatnie pocałowała Harrr’ ego w policzek . Teraz chłopak poczuł się szczęśliwy. Doszedł do wniosku, że nie był winny śmierci bliskich mu osób. - Harry, dokąd teraz pójdziesz?- spytała Hermiona.- Ja wracam do domu moich rodziców. Chcę przywrócić im pamięć. Możesz iść ze mną na ten czas. Jutro i tak idziemy do Hogwartu.- - Mój dom też stoi dla ciebie otworem! Pamiętaj o tym. Wtedy będziesz blisko Ginny.- rzekł Ron- Ona naprawdę cię kocha.- Harry zaczął się zastanawiać. Miał trzy wyjścia: dom Hermiony, Nora i dom Syriusza. - Dzisiaj zostanę u mnie. Rano o godzinie dziewiątej przetransportujemy się do Hogwartu. Muszę jeszcze zrobić zakupy na Pokątnej i zabrać czyste ubrania z domu.- - Może moglibyśmy się tam z tobą zabrać. Przecież muszę kupić sobie nową różdżkę, a Hermiona potrzebuje muchy siatkoskrzydłe Fiuu.- - Jasne. Czyli wszyscy zostaniemy na noc w domu Syriusza?- - Dobry pomysł. Tylko Harry, ja coś znalazłam. W pokoju Dumbeldore’ a Śmierciożercy rzucili Aaa…- - No powiedz to! Już możesz. Nie ma Voldka- wtrącił Ron Rzucili Avada Kedavra. Celowali w Ginny.- - To było w gabinecie Dumbeldore- dodał Ron. - Dobra, mniejsza z tym! No i zrobiła unik…- - Na szczęście!- znów przeszkadzał Ron - Cicho! Nie przerywaj mi. Ginny zrobiła unik, a zaklęcie trafiło w ścianę.- - I co? Co dalej?- spytał podekscytowany Harry- - Uderzyło w biblioteczkę!- sprzeciwił się Ron - W ścianę, ale kiedyś stałą ta biblioteczka. I to mnie zdziwiło. Po co ktoś ją przesuwał?Ale podczas bitwy zobaczyłam, że tam jest jakiś mały punkcik. Dokładnie dziurka o dziwacznym kształcie. Postanowiłam to zbadać.- - Taa… Hermiona w roli Sherlocka Holmes’ a- prychnął Ron- Już to widzę- - Ekhem… postanowiłam to



POOGLĄDAĆ, pasuje? Wyszłam do gabinetu, gdy wszyscy sobie spokojnie spali. Nawet obrazy u Dumbeldore’a, prócz Severusa Snape’ a . Szepnął do mnie, że to on odsłonił ścianę.- - Obrazy też czarują?- spytał ciekawski Ron. - Tak, ale tylko niektóre. Już nie przerywaj mi. Słuchajcie dalej. Mówił, że wiedział, że mnie to zainteresuje, że moje jak on to nazwał „bystre oko” to wyłapie. Dał mi jakiś dziwny przedmiot i powiedział, żebym włożyła go w szczelinę tej ściany. Pasował idealnie. Przez to, jak przez pryzmat padł strumień światła. Wskazywał pewną deskę podłogową. Snape powiedział, żebym ją podniosła i wyjęła zawartość. Była to mała paczuszka. Postanowiłam, że lepiej będzie, gdy to zobaczymy wszyscy. Już ją wam pokazuję.- Była owinięta białym papierem i obwiązana sznurkiem. Harry szybko rozplątał węzły. Było to małe pudełeczko, a w nim kawałek pergaminu, książeczka i stare fotografie. Hermiona wyjęła z dłoni Harry’ ego pergamin. Treść zapisana piórem, była listem. "Hogwart, 1995r. Drogi Harry! Nie mogłem przekazać Ci tych przedmiotów osobiście. McGonagal nie mogłem dać, by Ci je przekazała, ponieważ ciągle jest obładowana innymi, ważnymi sprawami. Mimo, że jest złotą kobietą i życie by za mnie oddała, nie mogłem jej dodatkowo obciążyć. Skoro czytasz ten list, to znaczy, że ja pewnie nie żyję. Inaczej sam dałbym Ci to. Ale do rzeczy. Zdjęcia przedstawiają Twoich rodziców za czasów młodości. Może jest ich niewiele, ale zawsze to coś. Oprócz tego jest też pamiętnik Lily. To rzecz prywatna, ale w tym wypadku możesz go przeczytać. Znalazłem też inne przedmioty Twoich rodziców. Musisz zgłosić się po nie do Tonks. Ma Ci dać też kilk rzeczy, które pomogą Ci się dowiedzieć więcej o



mnie. Albus Dumbeldore" - Taaak… Gdybym tylko mógł odwiedzić Tonks- rzekł Harry. - Może jej rodzice mają to wszystko.- spytała Hermiona. - Ale niech pani wszechwiedząca popatrzy na datę. List został napisany baaardzo dawno.- Ron odpowiedział ze złością - Musicie się teraz kłócić?- - Oczywiście, że nie. „Wybraniec” jest najważniejszy! Bijmy mu pokłon.- - Ron odbiło ci? Dalej zaczynasz?- - Może Hermiona przeczyta ważniejsze informacje z pamiętnika mojej matki, co?- Harry próbował rozluźnić sytuację - Dlaczego ja?- - Przecież ty też jesteś dziewczyną! Chyba…- powiedział drwiąco Ron. - A co, nie widać?- spytała Hermiona z oburzeniem- Dobra, zaraz coś wam przeczytam, tylko znajdę coś ciekawego.- - A nie możesz przeczytać całości?- spytał Ron - Przecież każdy ma swoje tajemnice. Pamiętnik jest bardzo długi. Pochodzi on z czasów kiedy moja mama chodziła do Hogwartu. Hermiona nie musi wszystkiego cytać, chyba, że to dotyczy mojego taty lub resztę Huncwotów.- - Dobra mam coś! Słuchajcie: „(…) chodziłam z Severusem po błoniach. Zostało kilka minut do lekcji obrony przed czarną magią. Na ławce siedział James Potter z kumplami. Ciągle gapił się na nas. Byłam pewna, że myśli jak zrobić kolejny kawał Severusowi. Tego samego dnia, po lekcjach udając się do dormitorium zobaczyłam, że James idzie za mną. Był sam. Odwróciłam do niego głowę, chciałam się uśmiechąć, ale… weszłam w ścianę. Na jego oczach! Upadłam. Co za wstyd! Wszystkie książki rozsypały



mi się. Szybko wstałam i zaczełam je zbierać. James podbiegł do mnie i pomógł mi. Odpowiedziałam: - Dzięki James!- - Nic ci się nie stało? Nie ma za co. Mógłbym ci częściej pomagać. Jeśli tylko chciałabyś.- Została tylko jedna książka. Wyciągnęłam rękę, by ją podnieść. James też. Nasze dłonie zderzyły się. Popatrzyłam w jego twarz. Nasz spojrzenia spotkały się. - Mam tylko jedną prośbę. Dajcie spokój Severusowi.- odpowiedziałam. - Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem.- Czułam, że się czerwienię. Szybko wyjęłam książki z jego ręki i pobiegłam do salonu Gryfonów” - Ohhh… Jakie to romantyczne !- Stwierdziła Hermiona - Taa… jak bóbr, który buduje tamę- - Baaaardzo śmieszne Ronaldzie. Normalna, zakochana nastolatka. To naturalne. Tata Harry’ ego był dżentelmenem, ale TY nie wiesz co to znaczy. A poza tym twoja wypowiedź nie miała sensu- Uspokójcie się. Zbliżamy się na stację. Lepiej przygotujmy bagaże. Jest godzina siedemnasta. Możemy odwiedzić mamę Tonks.- - Trochę mi żal Snape’ a- przejęła się Hermiona. - Przecież on nie żyje, a poza tym mógł sobie kupić szampon do włosów. Przynajmniej wtedy wyglądałby jak człowiek, a nie jak mokry szczur!- dalej prowokował Ron.- Nie znaczy to, że ktoś może go upokarzać przed, jak i po śmierci!- - A ojciec Harry’ ego, to niby święty, co?- Rozdział 3 Szczera rozmowa Harry, Ron i Hermiona udając się do domu matki Tonks, rozmawiali, co będą robić w niedalekiej przyszłości.



- I co teraz będziemy robić, kiedy Voldka nie ma?- - Przestań. Zachowaj trochę powagi. Nie wiem jak ty, ale ja chcę pomóc Harry’ emu w poszukiwaniu informacji o rodzicach.- odpowiedziała Hermiona na zaczepliwe pytanie Rona. Andromeda z małym Teddy’ m przyjęli ich bardzo gościnnie, mimo, że niedawno zginęło tak dużo osób z ich rodziny - Może jeszcze herbatki?- zapytała troskliwie gospodyni. - Nie, dziękuję. A czy mogłabym chwilkę potrzymać Teddy’ ego?- spytała Hermiona - Oczywiście.- - Ohh… Jaki on słodki. Proszę pani…- - Mów mi po imieniu!- - Andromedo, Dumbeldore zostawił Nimfadorze przedmioty dla Harry’ ego. Czy wiesz gdzie one są?- - Tak, tak! Dora kiedyś wspominała, że ma coś takiego w pokoju! Już po nie biegnę!- Podczas, gdy Andromeda wyszła z salonu, Hermiona zwróciła się do chłopaków: - Biedna Andromeda. Sama z wnukiem... Ale próbuje się uśmiechać... szkoda mi jej. -Hermiona próbowała ukryć łzy, spływające po jej policzku. Szybko zmieniła temat -Fajnie byłoby mieć takiego maluszka przy sobie.- - Tak, szczególnie gdy ryczałby po nocach, aż pięć razy by cię w nocy budził- odpowiedział Ron. Nagle do salonu przyszła Andromeda. - Proszę, to pudełko od Dum…- Do jej domu wparował Bill. - Zostanę ojcem. Zostanę ojcem!- - No i wykrakałaś…- stwierdził marudnie Ron. - Usiądź Bill. Powiedz, jak do tego doszło?- - No a jak mogło do tego dojść, że Fleur jest w ciąży? O ja ciebie! Zostanę wujkiem! Nie chcę być niańką!- - Bill musimy przeprowadzić poważną rozmowę- - Oczywiście, Harry.- Dwaj młodzieńcy wyszli do przedpokoju. - Ron wariuje. Nie wiem o co mu chodzi. Proszę porozmawiaj z nim- - Podsłuchałem, jak George czytał mamie listo od Rona- - Co w nim pisał? A co ty robiłeś w Norze?-



- No wiesz… „cotygodniowe odwiedziny” ukochanej mamusi. W liście pisał, że uważa, że za bardzo przyklejaszsię do Hermiony- - CO?! Przecież ja bardzo kocham Ginny. Hermiona jest tylko moją przyjaciółką- - Ja o tym wiem, ale Ron… no wiesz.- Po tej rozmowie Bill wszystko wyjaśnił bratu. - Chciałem was wszystkich przeprosić. Szczególnie Ciebie Harry!- - Najważniejsze, że już się pogodziliśmy.- odpowiedziała Hermiona- No, ale odpowiadaj Bill! - - No, więc Fleur spodziewa się dziecka. Najprawdopodobniej będzie to dziewczynka. - - Gratuluję. A zastanawialiście się już nad imieniem?- dołączyła do rozmowy Andromeda. - Jeszcze nie, ale może macie jakieś propozycje?- - Filipina.- zażartował Ron. - Niestety musimy już wracać. Przecież zbliża się noc, a Teddy musi się wyspać. Z resztą mamy jutro ciężki dzień. I jeszcze zakupy na Pokątnej.- - Ja mogę iść. Widzę, że jesteście zmęczeni. Jutro Wam dostarczę, tylko co mam kupić?- - Już ci zapisuję. Gdzie moje pióro? O, już mam. Aha, będziemy w domu przy Grimmauld Place 12. Proszę, to lista!- Chwilę później byli już na miejscu. - No, otwórz to pudło!- krzyknął Ron. Hermiona zdarła papiery. Wyjęła złamaną wpół miotłę. Najprawdopodobniej był to Nimbus 2000 Jamesa. - Czy to jego miotła?- spytał Harry - Z pewnością. Przecież Dumbeldore napisał, że to rzeczy twoich rodziców.- odpowiedziała Hermiona.- Jutro przejrzymy resztę. Tu jest chyba jakiś list. Jutro go przeczytamy. Jestem baaardzo śpiąca.- Ktoś zapukał do drzwi. To Bill, który zrobił zakupy. Ron dał mu pięćdziesiąt galeonów. - Reszty nie trzeba.- - Muszę już lecieć. Fleur poprosiła mnie o pomoc w przemeblowywaniu Muszelki.- - Do widzenia Bill! Jestem ci bardzo wdzięczna!- Ta noc była bardzo męcząca.



Pioruny waliły jak oszalałe, przecinając niebo, a deszcz lał się strumieniami. - Okropnie mi się spało, a wam?- spytała Hermiona ziewając - Lepiej nie wspominaj- odpowiedzieli równocześnie Harry i Ron. - Może chcecie jajecznicę?- - Z chęcią- odrzekł Harry- - Może byś pomógł KOBIECIE?- zadał pytanie Ron. - Nie, nie trzeba mi pomagać! Harry… ja i Ron chcielibyśmy ci coś powiedzieć- - Tylko nie gadaj, że i ty jesteś w ciąży!- odparł Harry - Nie, dziecka NA RAZIE nie planujemy. Bo widzisz, ja i Ron jesteśmy parą- - Nie no, gratuluję! Wreszcie się odważyłeś Ron!- Po skończniu śniadania udali się do Hogwartu. McGonagal powitała ich radośnie. - Witajcie. Rubeus i ja naprawiliśmy już, co trzeba, ale mam dla was zadanie. Możecie wysłać listy sowią pocztą. Nie jest ich dużo, nie pytajcie dlaczego. Wszystko się dowiecie w swoim czasie! Są już rozłożone w sowiarni. Trójka przyjaciół szybko pobiegła na miejsce. Bardzo szybko uporali się z zadaniem. Zostały dwa ostatnie listy. - Są zaadresowane do Beauxbatons i Durmstrangu!- szybko zauważył Ron - Nie gadaj! Oni przyjadą na bal? Dlaczego nie ma listu na przykład do Ginny, Luny i tych dzieciaków z drugiej? Dlaczego listy do Hogwartu są tylko do siódmoklasistów?- spytała Hermiona- Może mamy osobny bal? Następnego dnia do Szkoły Magii i Czarodziejstwa przybyły tylkosiódme klasy. Hermiona nie zauważyła, żeby z dwóch pozostałych szkół wysiedli młodsi uczniowie. O godzinie dziewiętnastej wszyscy zasiedli już w Wielkiej Sali. - Witam wszystkich. Jak już pewnie zauważyliście nie ma tu młodszych uczniów . Jesteście najstarsi i macie prawo mieć osobny bal. Celowo nie powiedziałam wam, żebyście sobie znaleźli partnerów do tańca. Ten bal ma służyć poprawieniu relacji tych trzech szkół- powiedziała



Minevra- Może przeczytam listę uczniów z przybyłych szkół. Panie mają pierwszeństwo.zaczęła wyminiać nazwiska uczennic Beauxatons. Jako pierwsze wymieniła Alexis Philfer i Yvette Evans. Rozległy się ogromne oklaski. Nagle z ławki wyszły dwie dziewczyny. Alexis miała różową sukienkę sięgającą przed kolana, a z tyłu ciągnął się za nią długi tren. Była ładną, szczupłą brunetką o dużych zielonych oczach. Włosy sięgały jej po pas. Była typem buntowniczki, o czym świadczy jej wyróżniający się z tłumu strój. Wszystkie inne uczennice miały niebieskie stroje. Yvette była całkiem inna. Była cicha, spokojna. Jej proste,blond włosy spływały aż po kolana. Miała duże niebieskie oczy, które komponowały się z jej niebieską, prostą suknią i gorsetem, które podkreślały jej talię osy. Inne dziewczęta nie dorównywały im urodą, gdyż Yvette i Alexis były wilami. - Chyba się zakochałem!- stwierdził Ron - Nie zapominaj, że masz dziewczynę!- przypomniał mu Harry Po przedstawieniu czarownic z Beauxbatons i czarodziei z Durmstrangu, uczniowie mieli zaprosić panie do tańca. Ron nieśmiało podszedł do Hermiony. Harry nie miał partnerki, przecież Ginny była o rok młodsza i nie mogła przyjść na bal dla rstarszych. Postanowił zaprosić Yvette: - Chciałabyś ze mną zatańczyć?- - Z przyjemnością!- odrzekła wila Podczas tańca zapytała: - Ty jesteś ‘Arry Potter, tak?- - Zgadza się.- - Ja jestem Yvette Evans! - - To było nazwisko panieńskie mojej mamy!- - Może jesteśmy kuzynostwem?- - Nie,na pewno, bo moja matka miała tylko siostrę Petunię. Musiałabyś być jej córką, a ona ma tylko syna. Wiem, bo mieszkałem z nimi przez jedenaście lat i przez wakacje.- - Petunia? A twoja matka nazywała się Lily?- - Owszem, skąd wiesz?- - Mój ojciec, mugol,



opowiedział mi kiedyś, że miał młodsze siostry. Może usiądziemy to dalej ci opowiem?- Usiedli na pierwszej wolnej ławce. - No i słuchaj. Te siostry nazywały się Lily i Petunia. Został porwany przez Śmierciożerców, gdy miał ponad rok, ale nie chciał mi powiedzieć dlaczego. Moja mama jest czarodziejką czystej krwi. Pochodzi z Francji. Umiem całkiem język francuski, ale mój ‘ęgielski nie jest poprawny. Sam słyszysz: twojego imienia nie umiem wymowić. Aha możesz do mnie mówić Yvette lub Yvonne, jak wolisz.- - A Alexis? To twoja siostra?- - Nie, przyjaciółka. Jest ona kuzynką Fleur. To ta co reprezentowała nas w Turnieju Trójmagicznym.- Nagle Fatalne Jędze zmieniły swój repertuar z wolnego na szybki i rytmiczny, z którego słynie, co spodobało się wszystkim, prócz nauczycielom. Rozdział 4 Tajemnice Evana Po kilku tańcach Harry chciał przedstawić przyjaciołom swoją kuzynkę. Dziewczyna od razu przypadła im do gustu. Niestety ona, jak jej koleżanka Alexis, była wilą i Harry musiał pilnować Rona i ciągle go upominać, że jest już zajęty. Harry’ ego dręczyło pytanie: Dlaczego porwano mugola? - Yvette, skąd twój tata mógł wiedzieć, że ma rodzeństwo, w jakim był wieku, gdy go porwano i że Śmierciożercy są źli i istnieje magia?- spytała Hermiona. - Tego nie wiem. Może używali magię w przemocy przeciw niemu? Nic mi nie mówił. Nawet proponowałam odwiedziny, jakiś piknik, wyjazd, czy wspólny grill, ale on nie chciał o tym słyszeć.- - Jak to? To wy nie wiedzieliście, że moi rodzice nie żyją, że zginęli, gdy byłem mały?- - Nie zdążyłam ich poznać. Myślałam, że żyją, że tworzą szczęśliwą rodzinę. Znałam ich tylko z opowiadań. Proponowałam złożenie wizyty. Nawet nie wiedziałam, że ciocia nie żyje. Ojciec wykręcał się ciągle, że boi się podróży samolotem, że się może



zapalić lub zderzyć z innym samolotem, a przecież samochodem w czwórkę nie pojedziemy.- - Zaraz, zaraz. Powiedziałaś „czwórkę”? - postawił pytanie Ron. - No tak, co w tym dziwnego? Aaaaa… zapomniałam wam powiedzieć, że mam brata bliźniaka. Mimo, że jest pół czarodziejem, pół mugolem, udał się w ojca. Tak delikatnie mówiąc jest charłakiem. Uczy się w mugolskiej szkole.- - Jak ja nie znoszę bliźniaków! Moi mi wystarczają, jest ich nawet namiar, a tu kolejne bliźnięta! A jak się nazywa szanowny braciszek?- - Ma na imię Christopher , w skrócie Chris. Nie jest aż taki zły. Mam nadzieję, że się polubicie.- - A jego koledzy wiedzą o tobie? Przecież zanim trafiłaś do Beauxbatons musiałaś chodzić do szkoły, przedszkola- - Wiedzą. Chodziłam z nimi do klasy, ale powiedział im, że jestem ciężko chora i leżę w łóżku.- - Trochę nie fajnie. Na wakacjach nie możesz wyjść na świeże powietrze i się trochę poopalać, albo zwiedzić jakieś centrum handlowe.- - Nie, aż tak źle nie jest. Nikt spoza mojej rodziny nie wie, że za domem mam niewidoczny dla mugoli ogród.- - Wow, aż tak wielką macie posesję? Szkoda, że wcześniej o was nie wiedziałem, tylko gnieździłem się u Dursley’ ów w komórce pod schodami.- - Posesja jest duża, ale jak już mówiłam ogród jest wyczarowany. Nie ma go na żadnych mapach, nie widać go nawet na zdjęciu satelitarnym. Mam pomysł, może razem odwiedzimy mój dom?- - Dobry pomysł. A szkoła? Opuścisz ją?- spytała Hermiona - Tak, zrobię to dla ‘Arry’ ego. Chcę mu pomóc. A poza tym został niecały miesiąc.- - Nie potrzebnie mówiliśmy McGonagal, że zostajemy, ale to i tak dobrze. Nie chce mi się uczyć- powiedział Ron Nawet nie kupiliśmy podręczników- dopowiedział Harry. Nagle podeszłą do nich Alexis. - O czym rozmawialiście? O mojej urodzie?- - Nie. Chcemy odwiedzić moja



mama i tata. Alexis, znowu się upiłaś kremowa piwa!- - Twoja wymowa jest po prostu słodka!- stwierdziła Hermiona Zespół muzyczny zrobił sobie przerwę. W tym czasie McGonagal ogłosiła, że została mianowana dyrektorką Hogwartu. Po przemówieniu cała piątka podeszła do niej. - Panie Potter! Jak dobrze, że pan przyszedł. Mam dla pana i panny Greanger pewną propozycję. Czy chcielibyście zostać nauczycielami w naszej szkole? Panu proponuję obronę przed czarną magią, a pani… cokolwiek! Pani jest dobra z wszystkiego. A pan Ronald… hmmmr… nie nie mam dla pana stanowiska, chociaż… nie do tego pan się nie nadaje.- - Niestety musimy odmówić. A poza tym obrona przed czarną magią nie będzie już uczniom potrzebna. Odkryłem, że oprócz Vernona i Petuni mam rodzinę.- - To znaczy, że rzucacie szkołę?- - Niestety, ale gdy dowiem się wszystkiego co mnie interesowało i nad czym się zastanawiałem, to być może skorzystam z propozycji. Już połowa maja, więc i tak nie ma sensu.- Francuzki załatwiły sprawę z Olimpią równie sprawnie, co ich nowo poznani przyjaciele. Następnie cała piątka szybko spakowała się i przebrała w zwykłe stroje. Rodzice Yvette- Megan i Evan bardzo się zdziwili nagłym przybyciem córki i jej towarzyszy. Było około godziny dwudziestej trzeciej. Młodzież zmęczona imprezą postanowiła, że rozmowę przełożą na następny dzień. Chłopcy zostali położeni w pokoju Chrisa, a dziewczęta u Yvette. Harry bardzo chciał poznać kuzyna. Rano do pokoju chłopaków weszła Megan. - Zapraszam na śniadanie! Za dziesięć minut w jadalni- zawołała. W tej samej sekundzie trzech młodzieńców obudziło się z krzykiem. - Dlaczego ciągle mi to robisz mamo?! Śnił mi się dementor. Akurat miał złożyć pocałunek.- - Synku, przecież nie musisz się bać! Chyba jesteś już dużym chłopcem, co?- - Nie mów tak do mnie!-



- Prawie zapomniałam! Harry i Ron, tak?- - Owszem- odpowiedział Ron - Pierwszy raz mam w rodzinie rudowłosą osobę, chociaż … nie, miała kasztanowe.- - Pani się pomyliła, to jest Harry. Ja nazywam się Ron i jestem tylko jego kumplem. Czy pani mówiła o Lily? - Oh, przepraszam. Może ja już nie będę wam przeszkadzała. Tu naprzeciw macie łazienkę, na parterze jest druga i każdy ma swoją, więc Chris przebierze się w swojej. Nie ma problemu żebyście się przebrali w dwóch pozostałych. Ja już lecę pomóc Loreaine!- Wybiegła zamykając drzwi - Nie odpowiedziała na pytanie Rona. Kim jest ta Lola, czy jak jej tam?- spytał Harry - Loreaine, ale możesz mówić Lola. To nasz robot. Tata kiedyś go zbudował. To on używa tego zwrotu używa wobec Loreaine. Jest wielofunkcyjna- gotuje i sprząta. Po prostu gospodyni- odpowiedział Chris- Myślę, że moja mama… że chodziło jej o ciocię Lily. Wszyscy zasiedli do stołu. Hermiona usiadła naprzeciw kuzyna Harry’ ego. Lola zaserwowała każdemu po omlecie. - Tato mam pytanie.- - Wal śmiało!- - Czy Śmierciożercy porwali cię naprawdę?- To pytanie całkiem położyło go na łopatki. - Kochanie, przy śniadaniu? Przecież mówiłem ci, że to nie ważne!- - I co zamierzasz zostawić nas bez odpowiedzi?- spytała Yvette.- Alexis co chwilę puszczała oczko, to do Rona, to do Chrisa. Ron próbował odwzajemnić się, ale poczuł, że ktoś nadepną mu na buta. Aż sykną z bólu.- Auć, Hermiona, oberwałem twoim obcasem! A właśnie od kiedy ty z samego rana nosisz buty na obcasach?- - Ojj… przepraszam. No wiesz muszę ładnie wyglądać- w tym momencie uśmiechnęła się do Christophera. - No dobrze, opowiem wam co i jak z tymi Śmierciożercami. Gdy byłem mały, okazało się, że mam zadatki na Śmierciożercę. Wiem, że może wam się to wydać głupie, ale moi rodzice oddali mnie w ich ręce. Śmierciożercy mydlili im



oczy, że to jakaś mugolska „instytucja” wyławiająca geniuszy. Pewnie myślicie „Taaa… i twoi rodzice im uwierzyli? Skąd tamci z „instytucji” mogli wiedzieć kto jest geniuszem i że rodzice uwierzyli w ten „dar”. Przecież musieli być chyba chorzy” . Ale tak nie było. Rzucili na Mary i Jerry’ ego Cruciatus, bo nie wierzyli w „nadzwyczajną organizację”- - Dziadkowie nazywali się Jerry i Mary?- - Tak. Śmiesznie się rymuje, co nie? No dobra, słuchajcie. Zostali powiadomieni o prawdziwych zamiarach, a że tym bardziej nie chcieli mnie oddać, znowu zostali porażeni Cruciatusem i odebrali mnie rodzicom siłą. Po jakimś czasie po nauce u nich udało mi się uciec, ale oni mnie schwytali. Zdążyłem podać lokalizację, gdzie mnie przetrzymują. Zostawiłem im sowę, którą ukradłem na Pokątnej tak samo jak różdżkę. Co jakiś czas otrzymywałem listy od rodziców. Pisali, że urodziły im się córki i tak dalej. Po jakimś czasie przywieźli do celi waszą matkę. Tam się poznaliśmy. Ją też zmusili do służenia Czarnemu Panu.- - Byliście Śmierciożercami? A znaki na nadgarstku? Jak to ukryliście?- - Posłuchaj Harry. Byliśmy, lecz wbrew swojej woli. Udaliśmy się z tym do Dumbeldore. Powiedział, że jest jedno zaklęcie, ale działa tylko na tych, którzy zostali zmuszeni siłą. Niestety miał przez nas niemałe kłopoty.- - Ale czy oni wiedzieli, że jesteś szlamą?- spytał Chris- O ja lecę, bo jest nowa dostawa Proroka Codziennego.- wybiegł z jadalni - Jestem czarodziejem, mimo, że nie mam czystej krwi. Potem udało nam się uciec. Na szczęście nie złapali nas.- - No dobra, rozgryzłaś mnie. Nie wiedziałem, że jesteś taka bystra. Tak naprawdę Voldemort myślał, że Przepowiednia dotyczy Chrisa. Dokładniej, że Harry będzie naszym synem. Dlatego zamknął nas zawczasu. Planował nas zabić. Uciekliśmy. Wtedy dopiero dowiedział się o pomyłce i udał się do Doliny Godryka.- - Czyli myślał, że dziecko Mary i Jerry’ ego będzie stanowiło zagrożenie dla niego. Nie



wiedział, że to nie chodziło o moje dziecko i Evana, lecz Lily i Jamesa. Może to dlatego, że jesteście w tym samym wieku.- uzupełniła Megan. - Czyli kłamałeś, wujku?- - Tak. Po ucieczce nie mogliśmy wrócić do domu, bo baliśmy się, że przez nas może się coś stać bliskim.- - To co zrobiliście?- - Poszliśmy do Hogwartu. Albus przyjął nas z otwartymi ramionami. Mieliśmy około trzynastu lat.- - A co takie dzieciaki jak wy robiły w służbie Voldkowi?- spytała Alexis - Trochę kultury młoda damo! No więc szkolili nas na zwolenników czarnej magii.- odpowiedział Evan - I wy im dokopaliście mamo? Trzynastolatkowie przeciw kilkudziesięciu Śmierciożercom? Coś w to nie wierzę!- rzekła z nutą niepewności Yvette. Jej niebieskie oczy tańczyły w promieniach słońca, które wpadały zza okna. Padały prosto w źrenice. - No tak… bo był tam ktoś jeszcze… mały Syriusz Black…- zaspokoiła jej ciekawość Megan. Rozdział 5 Kolejne zagadki - ŻE CO? MAMO!- krzyknęła Yvette - Córciu, nie miej mi za złe. To dla nas też trudne.- - No dlaczego tam był w celi, ten, no… White?- spytał Chris, który wkroczył z gazetą - Black… no bo…- - Proszę pani, czy… dlaczego? Proszę powiedzieć!- Podniosła głos Hermiona - Hmmm… to się wam wyda niewiarygodne.- - Powiedz Evan, nie dam rady- poprosiła Megan - Dobrze. Ten chłopiec trafił do naszej celi. Gdy miał cztery lata…- - Jak wtedy zabawnie seplenił: „ Jestem mały Sylius Black. Mam cztery lata. O tyle” i pokazywał na palcach- przerwała Megan- Po prostu kolegował się z James’ em i tymi innymi. Już wtedy głupoty przychodziły im do tych wiecznie rozczochranych głów. Chcieli zażartować sobie i robili wiele głupich rzeczy. James zaczarował wszystkie drzwi, że nie dały się otworzyć przez najbliższe trzy minuty. Syriusz wyczarował rogacza,



który co chwilę dźgał przechodzących Śmierciożerców w khe, khe… pewne części ciała. Nie pamiętam, co ta reszta.- - Nie, to było odwrotnie. James był od rogacza, a Syriusz od drzwi.- poprawiła go Megan. - Może i tak…- powiedział obojętnie i machnął ręką - My mamy w to uwierzyć? Czterolatki, które bawią się drzwiami i patronu sami?zadrwiła Alexis. - Spodziewałem się czegoś straszniejszego, kolejnej tajemnicy. A dlaczego oni tam przyszli?- spytał Ron - Dla kolejnego ubawu! To proste- skomentował Chris - A może… coś wiedzieli coś o tym, że Lily ma brata?- wykrzyczeli równocześnie Harry i Alexis. Oboje spojrzeli na siebie z uśmiechem - Wątpię. Niby skąd. Nie znali Lily- odpowiedziała Hermiona - Pozostaje jeszcze Severus…- stwierdził Harry - Ten ptasi móżdżek?- zapytała Alexis - Nawet go nie znałaś! – syknęła Hermiona- Nie wiesz, co przeżył, że był dobry!- - Pani mądrala się zderwowała!- warknęła Alexis. - Dziewczyny, przestańcie! Alexis, przecież rzeczywiście nie znałaś Snape’a!- zaprotestowal Chris - Ależ nie ma za co!- powiedział uprzejmie chłopak - A ja? Hermi… jak mogłaś zapomnieć o swoim najukochańszym chłopaczku, ty moja dziewczynko?- zgrywał się Ron Od kiedy ty taki słodki jesteś? Phhh…- Prychnęła Hermiona - CO?! Słodki? Jestem normalny!- - Tak tylko spytałam. Musimy udać się do Doliny Godryka- parsknęła Po śniadaniu Harry, Ron, Hermiona, Alexis i Yvette spakowali się. Słuchaj Harry, źle się czuję. Nie mogę jechać- powiedziała Yvette - Dobrze, nie ma sprawy.- machnął ręką Harry - Może Chris mógłby pojechać?- zaproponowała Hermiona, po czym zarumieniła się Ich plany zrealizowały się bardzo szybko. Chris zastąpił siostrę i wszyscy udali się na miejsce. Wylądowali tuż przed domem Harry’ ego.



- Jak ja nie lubię transportacji- zrzędziła Alexis. Dom, a raczej jego ruiny były ogrodzone niskim, popękanym murem. Harry westchnął. - Jesteś pewny?- spytała Hermiona - Tak, myślę, że to już odpowiedni moment. Już szesnaście lat…- - Eeee… skoro to twój dom, to może urządzisz parapetówkę- zażartowała Alexis - A nie lepiej byłoby w domu Syriusza?- zaproponował Ron - Te żarty są nie na miejscu- upomniał ich Chris - LUDZIE, CO JA GADAM!- krzyknęła Alexis - Co ci się dzieje? Coś z tobą nie tak?- spytał troskliwie Harry - Nie, już dobrze, nic mi nie jest- - Ta… tylko małe przyćmienie mózgu, jeżeli go w ogóle posiadasz- szepnęła do siebie Hermiona - No to co, wchodzimy!- zdecydował Harry Po chwili weszli do domu. Wszystko było jakby zatrzymał się czas -grzanki leżały obok tostera, czekając, by ktoś je włożył, gdzieś w kącie leżały lakiery do paznokci, niektóre pootwierane. Wszyscy rozglądając się weszli po schodach na górę.Wszędzie wisiały fotografie zakochanej pary, na innych razem z dzieckiem. Harry po kolei wodził po nich palcami. Wszystkie drzwi były pootwierane prócz jednych. Hermiona nacisnęła klamkę i popchnęła je. Był to mały, dziecięcy pokoik. Ściana była pokryta czerwoną tapetą ze złotymi zniczami. W rogu stała mała kołyska. Harry czuł, że łza spływa mu po policzku. Ron wyszedł pooglądać, co znajduje się w innych pomieszczeniach. Gdy wrócił zaproponował: Może zaczniemy czegoś szukać?Harry tutaj, Chris garaż, Hermiona salon, ja kuchnię i strych, a Alexis sypialnię.- - Ale co mamy szukać?- spytałą wila - Cokolwiek o Harry’ m, na przykład pamiętniki, albumy- - To, to i ja wiem- Wszyscy rozeszli się we wskazane miejsca. Po około dziesięciu minutach Chris krzyknął: - Jest, mam!- Wszyscy wbiegli do garażu



- Co to?- spytała Hermiona, nachylając się w stronę wielkiego pudła, które trzymał Chris - Nie wiem, ale to wydaje się chollll…. ekhem bardzo ciężkie- powiedziała Alexis - Ach tak! Przecież to zwykłe mugolskie pudełko na buty!- powoli zdjęła wieczko- nie słyszeliście?? Chris, przecież ty… no nie ważne. Dlaczego nie przyszliśmy tutaj wcześniej?- powoli wyjęła jakiś materiał - To chusteczka. Jest czysta- obróciła na drugą stronę- Ooo… jest tu coś napisane:- „ Dla James’ a i Lily Piszę ten list z pokoju, nad kołyską Harry’ ego. Właśnie zaspał. Podałem mu kolację, o 17, tak jak prosiłaś Lily. Aż się dziwię, że tak dużo zjadł. Może dlatego, że zamiast zagrzanej kaszki dałem mu kilka Fasolek Wszystkich Smaków Bertiego Botta. Mam nadzieję, że się nie gniewacie. Zresztą wyjdzie mu to na zdrowie. A jak tam na wakacjach? Głupio Wam bez małego brzdąca, nie ? Nie martwcie się, zdążycie się nim nacieszyć. Muszę kończyć, robi się późno. Pozdrawiam, Łapa " Nie wiem jak wam, ale mi się to nudzi. Ciągłe czytanie listów, szukanie, to jest bez sensu. Ja tam wolę się opalać.- zaprotestowała Alexis - Co ci znowu nie pasuje? Nie, to nie! Żegnam!- powiedziała Hermiona z ironią. -Phhh,że co?? Jeszcze będziecie klękali przede mną, gdy zobaczycie, jaka jest we mnie moc! Pożałujecie tego! Po tych słowach przeteleportowała się. Hermiona uśmiechnęła się złośliwie -No, nareszcie pozbyłam się tej nadętej, zarozumiałej laluni. Teraz się zaryczy gdzieś w kącie ."Zobaczycie , jaka jest we mnie moc!"-powiedziała uradowana Hermiona, imitując wilę.- niech sobie leci, czarownica.

HP

Mieli odpowiedzieć na pytania: Imię i wiek, jak wyglądało Twoje pie- rwsze spotkanie z HP (Jak się o tym dowie- działeś,jak poznałeś, od czego za-cząłeś: filmy, książki)? Pierwsze wrażenia dotyczące HP po przeczytaniu/ obejrzeniu? Zo co lubisz HP? Julia, 11 lat "Książka od kuzynki, na nieszczęście 2 część. Nie wiedziałam tego,bo wtedy się jeszcze na tym nie znałam. Prze- czytałam, od razu polu- biłam. Kuzynki poży- czyły mi 1 część i tak dalej wypożyczałam z biblioteki.Podobało mi się bardzo. Od razu po przeczytaniu pierwsze- go słowa przeszło przeze mnie uczucie miłości do tej książki i filmu, a najbardziej do aktora Daniela Radcli- ffe' a.Za swoją fantastyczną moc, bardzo wciąga, jest wspaniała.Opowiada o fantastyce (co mi się barrrrdzo podoba). Harry stracił rodziców, co mnie poruszyło. Teraz sobie przypo- mniałam, jak lekko płakał, gdy po raz pierwszy widział grób swoich rodziców... Ja też wtedy ryczałam... A teraz, jak płakał, gdy zakopywał Zgredka... też ryczałam... Zgredek- bohaterski skrzat domowy!!" Patryk,13lat Oglądam se TVN a tu Harry Potter. Wie- działem że świat jest zakręcony na tym punkcie. Zacząłem oglądać cz.3 i od razu mnie zaciekawiło. Potem czytałem książki i tak dalej. Jak pisałem wcześniej ogromnie mnie zaciekawiło i se myślę "film fajowy a ja tyle czasu użalałem się nad światem,co w nim fajnego''. Za to że jest interesujący <nie licząc 2 części>, fajny, jedyny w tych czasach pokazuje moc magii a magia istnieje. Adam, 10lat Generalnie z telewizji . Zacząłem od filmów. Wrażenie niesamowite. Te wszystkie czary i Hogwart po prostu wciąga. Lubię go bo jest ekstra i w każdej części ryzykuje życie no i oczywiście: CZARY, UROKI HHAAAAARYY POOOTTTEERRRR!!!!!!!! Maria, 18 lat Pierwsze spotkanie z HP:W 2 kl podstawówki dostałam od koleżanki "Komnatę Tajemnic" - książkę. Pierwsze wrażenie: Malfoy! Za co lubię HP: HP nie lubię, lubię książki o nim oraz jeden film (reszta jest beznadziejna).Oczywi-ście za Regulusa.