Musisz zainstalować flash player pobierz instalator
WYDANIE SPECJALNE
...Czyli przedwakacyjne rozważania na temat przyszłości.
Groszek Miłego czytania !
Niedoceniane pielęniarki str.3-5
W pogoni za pięknem, czyli czary wróżki kosmetyczki str.6-8
Niedoceniane pielęgniarki
Kwestia wyboru zwodu jest trudna. W poszukiwaniu tego odpowiedniego odbyłam już rozmowy ze strażakami (patrz poprzedni numer), postanowiłam jednak na tym nie poprzestać.
Tym razem wybrałam coś innego, ale w pewnym sensie podobnego, ponieważ polega na niesieniu pomocy ludziom. Oczywiście chodzi o te niedoceniane, kochane pielęgniarki.
Panie, z którymi prowadziłam dyskusję pragnęły zachować anonimowość, mogę jednak powiedzieć, że pracują w ostrowskim szpitalu na Chirurgii Dziecięcej.
Zostałam zaproszona do niewielkiego, aczkolwiek przytulnego pomieszczenia, gdzie wybuchła naprawdę ciekawa wymiana zdań. Panie w białych fartuchach starały się przedstawić mi i plusy, i minusy. Których pojawiło się więcej?
Zawód pielęgniarki jest szczególny, bowiem musi ona zadbać o: pacjentów- ich samopoczucie i humor oraz rodziców pacjentów. Ważna jest
współpraca z lekarzami (których polecenia należy wykonywać) i innymi pracownikami. Jakie cechy są szczególnie ważne? Spostrzegawczość- obserwacja chorych może w znacznym stopniu ułatwić leczenie; współczucie/ empatia- by kogoś lepiej zrozumieć i mu pomóc; troskliwość, opiekuńczość, cierpliwość. Pielęgniarki są więc uśmiechniętymi, dobrymi aniołami szpitala. Jak powiedziała jedna z nich: „Musimy być dla pacjentów i mamą, i tatą, czasem babcią, czy nawet dziadkiem”. Nie wszystkim przychodzi do głowy jak perfekcyjnymi muszą być aktorkami. Własne problemy, strapienia, kłopoty odstawiają na bok i niejednokrotnie „zakładają specjalną maską” by je ukryć i zająć się nieszczęściem innych.
Zapytane: „Dlaczego wybrały Panie taką właśnie drogę, co na to wpłynęło?” uśmiechały się tylko tajemniczo i wszystkie zgodnie stwierdziły, że „do tego trzeba mieć powołanie, z tym się trzeba urodzić, to przeznaczenie”. Chociaż po takiej odpowiedzi nie powinnam pytać, czy radziłyby młodym dziewczynom zostać pielęgniarkami, to jednak zapytałam. Nad tą odpowiedzią trochę się wahały: „To każdego indywidualna decyzja i jak mówiłyśmy-przeznaczenie. Jest to jednak trudne i należy to dobrze przemyśleć”. Kwestii finansów nikt zbytnio nie lubi poruszać, w tym miejscu muszę jednak dodać, że praca jaką wykonują nie przekłada się na wynagrodzenie- to zniechęca.
Wtedy przyszło mi do głowy, żeby zapytać, czy nie zdecydowałyby się na wyjazd za granicę w celach lepszego zarobku. Jako pierwsze padły słowa, że kobietom nie jest tak łatwo zostawić dom, męża, dzieci, czy z całą rodziną gdzieś się przenieść. Nie poddałam się i wymyśliłam sytuację młodej kobiety, której nic nie stoi na przeszkodzie. I nadszedł moment, kiedy prawdziwie się zdziwiłam i ucieszyłam- wśród obecnych tam pielęgniarek panował bardzo patriotyczny duch: „Uważam, że skoro jesteśmy Polkami, musimy przyczyniać się do rozwoju POLSKICH szpitali. Tym bardziej, że liczba zachorowań wzrasta, a zapotrzebowanie na pielęgniarki jest duże”.
Podbudowana ze spraw poważnych przeszłam
do...codziennych obowiązków i zajęć, jakimi się zajmują. Oprócz powszechnego wyobrażenia, że robią tylko zastrzyki, zajmują się również: pobieraniem krwi, podłączaniem kroplówki, mierzeniem temperatury i ciśnienia (trzeba oczywiście to zapisywać), asystowaniem przy operacjach, opatrywaniem ran, zanoszeniem wyników do laboratorium.
Muszą znać dietę każdej osoby przebywającej na oddziale (jedzenie każdemu dostarczają do pokojów). Przebieranie i ścielenie lóżek również należą do ich zadań. Najważniejsze jest jednak, by z pacjentami rozmawiać, pocieszać, psychicznie przygotowywać do różnych zabiegów. Z maluchami w szpitalu często „mieszkają” mamy- im też należy udzielać informacji i w razie potrzeby służyć pomocą.
Na koniec zapytałam jak radzą sobie z tym wszystkim osobiście, ile godzin pracują i jaką szkołę należy skończyć, by zostać „aniołem szpitalnym”. Obecnie należy posiadać wykształcenie średnie i 2,5-letnie studia licencjackie (no i hm...powołanie). jedna zmiana trwa 12 godzin i nie ważne, czy to „piątek, świątek, czy niedziela”. Najbardziej przeraziła mnie wizja spędzenia Wigilii, zamiast z bliskimi przy stole, w szpitalu przy chorych. Jedna Pani stwierdziła, że jej życie rodzinne na tym cierpi- dzieci co prawda są duże, ale z mężem to się faktycznie mija. Inne uważają, że należy być bardzo dobrze zorganizowanym- posiadają małe dzieci, którymi również muszą się zająć. Moja relacja: pielęgniarki pracujące na Chirurgii Dziecięcej mogłyby z powodzeniem być modelkami (nie żartuję) lub wyjechać za granicę. jednak wybrały to. Dlaczego? Prawdopodobnie mają właśnie taką potrzebę ofiarowania części siebie innym oraz patriotyczną postawę. Nie brakuje im uprzejmości i poczucia humoru. W oczach niektórych z nich faktycznie maluje się powołanie, więc wyboru zawodu pielęgniarki nikomu nie mogę odradzić. Cieszy mnie ich pozytywne spojrzenie na wolontariuszy ;) m.kazmierczak
W pogoni za pięknem, czyli czary wróżki- kosmetyczki
Coraz więcej osób dba o swój wygląd, estetykę ciała. Nastała taka moda. Dlatego zawodem w cenie jest zawód kosmetyczki. Dowiedzmy się co nieco od specjalistki w tej dziedzinie- Pani Arlety Rossa
W
celu rozmowy z Panią Arletą jadę do Ostrowa Wielkopolskiego.
Budynek nie jest duży, ani krzykliwy. Oprócz salonu kosmetycznego jest tu także salon fryzjerski. Wchodzę do urządzonego ze smakiem gabinetu. Wygląda profesjonalnie, jest dobrze wyposażony, choć niewielki. Można się poczuć jak w SPA.
Pani Arleta jest uśmiechniętą, miłą i energiczną kobietą. Potrafi klientkom doradzić, porozmawiać z nimi, a jeśli któraś tak woli- to także pomilczeć. Stara się również zapamiętać każdą z nich i ich problemy. Takie właśnie cechy powinna posiadać dobra kosmetyczka. Zapytana „jak się zaczęła ta życiowa przygoda?” opowiada chętnie, że już jako mała dziewczynka lubiła podbierać kosmetyki starszym siostrom. Stawała często przed lustrem i mówiła do swojego odbicia: „A teraz nakładamy maseczkę”. To był czas podstawówki. Później pragnęła zostać
nauczycielką. Skończyła I LO w Ostrowie Wielkopolskim, ale aby dostać się do szkoły, która otworzyłaby jej „nauczycielską” karierę, zabrakło kilka punktów. Punktów, albo patrząc z perspektywy czasu- przeznaczenia. Bowiem powołaniem Pani Arlety jest to czym się teraz zajmuje. Twierdzi tak z całym przekonaniem. Tak więc owe powołanie zawiodło ją do szkoły w Poznaniu (gdzie bardzo polubiła chemię, tak bardzo znienawidzoną we wcześniejszych latach). Wykłady były ciekawe, ale nauki dużo, bo kosmetologia wbrew pozorom to nie tylko malowanie paznokci. Spędzone tam 2 lata moja rozmówczyni wspomina dobrze- dowiedziała się wszystkiego, co potrzebne. Ceni sobie również kontakt z lekarzami, jaki tam miała(dermatologia). Po napisaniu pracy... z chemii i uzyskaniu miana technika usług kosmetycznych, rozpoczęła działalność. Na swój własny gabinet musiała trochę poczekać. Dzisiaj może z dumą powiedzieć, że posiada go 10 lat.
Jak już było wspomniane do zadań kosmetyczek oprócz malowania paznokci (choć manicure i pedicure to nie lada sztuka i istnieją różne techniki) należy szereg zabiegów. Co mogłaby zaoferować pani Arleta osobom zainteresowanym? Liczne maseczki odżywcze, masaż twarzy, oczyszczanie, hennę, makijaż okolicznościowy, depilację woskiem i wiele innych.
W tym zawodzie ważne jest stałe dokształcanie, bowiem w dziedzinie piękna i urody wciąż pojawiają się jakieś nowości. Trzeba być na czasie z doborem kolorów do makijażu i paznokci, w miarę nadążać z poznawaniem kosmetyków pojawiających się masowo na rynku. Predyspozycje psychiczne i fizyczne (tak, ta praca jest związana z wysiłkiem) oraz pasja i kreatywność są ważne, bo konkurencja nie śpi.
Swoim zwyczajem zapytałam o stronę bardziej wewnętrzną tego wszystkiego, czyli czy koliduje to z życiem rodzinnym, co jest w tym fajnego, a co nie. Pani kosmetyczka mówi, że pracuje się faktycznie do późna (zdążają się tez klientki po godzinach), soboty to również dzień bez wytchnienia, ale da się to pogodzić z życiem rodzinnym.
Trzeba być dobrze zorganizowanym- to jednak dotyczy każdego, kto pracuje. W pani Arlecie widać dużo zapału i nie są to pozory, bo potwierdza, że w tej chwili nie zamieniłaby zawodu na żaden inny. Lubi to co robi i można to wyczuć. Czuje satysfakcję, że może wielu osobom poprawić samopoczucie związane z polepszeniem wyglądu, pozbyć się kompleksów, problemów mniejszych i większych.
Czy poleciłaby młodej dziewczynie, aby została kosmetyczką? Jeśli to lubi- tak. Trzeba jednak pamiętać, że to nie takie łatwe jak się wydaje. Wiąże się z rzeczami, które mogłyby niektórych odrzucać. Nie można klientów obrzucać krytycznym wzrokiem, trzeba wzbudzać zaufanie i profesjonalnie wykonywać swoją pracę; Wszystkich korzystających z usług traktować równo. Jeśli chodzi o wybór odpowiedniej szkoły- najlepiej gdyby była wyposażona w specjalny sprzęt, by mieć na czym ćwiczyć. Proponuje, aby była to szkoła dzienna, ponieważ można się lepiej przygotować do zawodu.
Z usług Pani Arlety Rossy warto korzystać. Nie trzeba się jej wstydzić- na pewno pomoże w wielu sprawach. Jest też przykładem osoby, której praca sprawia przyjemność.
Kontakt: 625912312
m.kazmierczak
Udanych wakacji!!
Dziękuję za udzielenie wywiadów Paniom Pielęgniarkom oraz Pani Kosmetyczce. Są to ważne iformacje i wskazówki jeśli chodzi o wybór przyszłego zawodu.