Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








SPIS TREŚCI

Naszym czytelnikom proponujemy specjalne wydanie szkolnej gazetki GONG3. Numer ten w całości został poświęcony sylwetce naszego patrona - generała Mariusza Zaruskiego. W numerze znajdziecie nie tylko fakty z życia generała, ale także artykuły, listy, reportaże, które mogłyby się ukazać na początku XX wieku, czyli wtedy, gdy żył Mariusz Zaruski. Polecamy Waszej uwadze list od uratowanego w górach turysty, reportaż z morza, wspomnienia harcerzy, recenzję wieczorku poświęconego twórczości Mariusza Zaruskiego. I nieważne, że czasem opisane przez naszych dziennikarzy wydarzenia są fikcją. Istotne jest, iż fikcja ta miesza się faktami i w przystępny sposób przybliża sylwetkę, sposób życia i działalność generała Mariusza Zaruskiego. Życzymy wszystkim czytelnikom miłej lektury!

str. 3 - wywiad z generałem pt.: Tyle pasji, funkcji, zawodów i tylko jeden człowiek; str. 5 - list do redakcji od wdzięcznego turysty; str. 7 - artykuł pt.: Mariusz Zaruski bohaterem! z cyklu: Z ostatniej chwili...; str. 8 - Wspomnienia harcerzy o generale; str. 10 - reportaż Przygoda na morzu; str. 12 - Kącik kulturalny, a w nim recenzja pt. Człowiek legenda, czyli wieczorek pamięci; str. 15 - wiadomości sportowe, a w nich artykuł pt. Nasi żołnierze sie nie nudzą; str. 17 - kalendarium życia generała Mariusza Zaruskiego Tyle pasji, funkcji, zawodów i tylko jeden człowiek....  Mariusz Zaruski
Oto rozmowa, jaką miałam okazję przeprowadzić:


Generał Mariusz Zaruski urodzony 31 stycznia 1867 roku na Podolu to człowiek wszechstronny i zasłużony dla Ojczyzny. Swoje życie poświęcił służbie wojskowej, którą zakończył w stopniu generała. Jego zasługi doceniane są nie tylko przez władze, ale także przez zwykłych ludzi. Ten taternik, grotołaz, żeglarz, podróżnik popularyzuje narciarstwo, turystykę górską i żeglarstwo wśród młodzieży. Jest założycielem Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Zajmuje się malowaniem, pisaniem i fotografią. Reporterka: Witam Pana bardzo serdecznie. Generał: Witam. Miło mi Ciebie poznać. R.: Mnie również. Już niedługo zostanie Pan patronem naszej szkoły – Gimnazjum nr 3 w Świdnicy. Jest Pan bardzo ciekawą postacią. Skąd u Pana tyle zainteresowań? Jest ich tak wiele. . . G.: Bardzo dziękuję. Czuję się zaszczycony faktem, iż mogę zostać patronem Waszej szkoły. Dzięki temu wiem, że moje działania i cele sie nie zmarnują. A zainteresowania… cóż, wiążą się z moim życiem. Najwięcej czasu poświęciłem na zorganizowanie pomocy ludziom w górach, czyli na Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe. R.: Dlaczego założył Pan TOPR? I co Pan robił, aby TOPR dobrze funkcjonował? G.: Zaczęło się od fascynacji górami. Teraz wiem, że Tatry mogą być niebezpieczne. Śmierć mojego przyjaciela, kompozytora - Mieczysława Karłowicza, który zgubił się w górach i zginął w lawinie, bardzo mną wstrząsnęła. Od tego czasu postanowiłem



pomagać innym, żeby nie doświadczyli w górach podobnego losu. Zacząłem starać się o założenie pogotowia ratunkowego. Tak się też stało. W 1909 roku utworzyłem TOPR - Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe i stanąłem na jego czele. Do tej pory organizuję kursy udzielania pomocy. Pragnę także rozpowszechnić czynny wypoczynek na łonie natury, dlatego organizuję zawody narciarskie. R.: Co Pan kocha bardziej: góry czy morze? G.: Góry i morze kocham równie mocno. Kiedy na morzu odnoszę jakiś sukces, nie oznacza to  że zapominam o tym, czego dokonałem w górach. Na zawsze pozostaną one w moim sercu. R.: Jakie miejsca, według Pana, są najpiękniejsze na świecie? G.: Wszystkie miejsca są cudowne na swój sposób. Mną kierują słowa: „Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej”. Uważam, że najpiękniejsze jest miejsce urodzenia i dorastania. Są to miejsca magiczne, które lubię wspominać. Pragnę też być w domu, ale morskie wyprawy i wędrówki po górach są dla mnie nadal czymś niesamowitym. Postanowiłem jednak, że więcej czasu poświęcę domowi i  żonie. R.: Na razie więc koniec z podróżami? G.: TAk. Wystarczająco dużo przeżyłem - jestem już zmęczony. Poza tym nie chciałbym więcej się rozstawać z Izabelą. Zostawiać ją  samą. R.: Bardzo Panu dziękuję za rozmowę. Opowiedział nam Pan wiele interesujących faktów o sobie. Życzę Panu jeszcze wielu niesamowitych wypraw. G.: Dziękuję i do widzenia. A.M. Podziekowania od wdzięcznego turysty
Oto list, jaki otrzymała nasza redakcja. Postanowiliśmy go wydrukować i dołączyć do napisanych niżej podziękowań.


Droga Redakcjo! Chciałbym za Waszym pośrednictwem serdecznie podziękować generałowi Mariuszowi Zaruskiemu za stworzenie organizacji TOPR. Powodem moich podziękowań jest fakt, iż dzięki jego stowarzyszeniu żyję i mogę dziś podzielić się z czytelnikami swoimi wrażeniami. Kilka lat temu wybrałem się z przyjaciółmi w góry. Planowaliśmy trzydniową wyprawę. Pierwszego dnia wyruszyliśmy na szczyt Giewontu. Po dwóch godzinach marszu,  postanowiliśmy odpocząć. Potem zdecydowaliśmy, że pójdziemy doliną Małej Łąki ,  czyli czarnym szlakiem. Niestety, nie był to dobry pomysł.



Wspinając się, mój przyjaciel nie zauważył rozpadliny i w nią wpadł. Nie potrafiliśmy go stamtąd wydostać. Kolega wciąż jęczał z bólu. Mówił, że chyba złamał nogę. Zdecydowałem się ruszyć po pomoc. Musiałem wrócić do schroniska. Miałem jednak mało czasu, bo  zbliżał się wieczór. W drodze skręciłem kostkę. Musiałem jednak dojść. Na miejscu powiedziałem o chłopakach, którzy zostali na szlaku. Jeden z ratowników sprawnie opatrzył mi nogę, a inni w tym czasie ruszyli w góry. Ja zostałem i czekałem na ich powrót. Kiedy wrócili, opowiadali, że było ciężko. Przyjaciel powiedział mi też, iż wśród ratowników był gen. Mariusz Zaruski, który bez wahania oplótł się liną i zszedł po rannego. Byłem mu niezmiernie wdzięczny. Dzięki jego odwadze cała nasza trójka wróciła szczęśliwie do domu. Dziś, kiedy słyszę o akcjach stowarzyszenia ratowników górskich, jestem im wdzięczny za uratowanie mnie i moich przyjaciół. Dlatego, Droga Redakcjo, składam wszystkim ratownikom górskim gorące podziękowania za ich odwagę, trud i poświęcenie. Szczególnie dziękuję Panu Mariuszowi Zaruskiemu, który zorganizował grupę ludzi potrafiących pomagać innym w górach. Wdzięczny turysta K.K. MARIUSZ ZARUSKI BOHATEREM !



Z ostatniej chwili: Dnia 29 września 1911 roku w Tatrach o mało nie doszło do wypadku. Dwóch turystów zabłądziło w okolicach Rohacza, gdy ze szczytu nadchodziła potężna lawina. Gdyby TOPR nie zareagował w odpowiedniej chwili, obaj by zginęli. Wspaniałą znajomością gór wykazali się ratownicy pod kierownictwem generała Zaruskiego. Zdołali odszukać parę turystów. Byli oni uwięzieni między skałami. Dzięki interwencji taternika Mariusza Zaruskiego i zespołu TOPR akcja zakończyła się powodzeniem. Około godziny 18.00 poszkodowani zostali przewiezieni do szpitala w Zakopanem, gdzie obecnie znajdują się  pod opieką lekarzy. Bardzo dziękujemy przewodnikowi i ratownikom górskiego pogotowia za uratowanie nam życia. Będziemy im wdzięczni już zawsze. Cieszymy się, że są na świecie ludzie, którzy nie wahają się narazić swego życia i zdrowia dla innych -  wypowiadali się ocaleni turyści. D. K. Poniżej prezentujemy naszym czytelnikom zdjęcie, na którym Mariusz Zaruski pokonuje grań Rohacza. Wspomnienia harcerzy o generale Mariuszu Zaruskim

Znamy generała z jego działalności taterniczej i wojskowej. Poznajmy go jako szkoleniowca i kapitana żaglowca „Zawisza Czarny”. Oto kilka wspomnień dawnych harcerzy, którzy zetknęli się z generałem na morzu.

„Mariusz Zaruski bardzo lubił wyprawy w  morze. Jedną z nich był rejs na „Zawiszy Czarnym”. Szkuner ten został zakupiony przez harcerzy w 1934 roku. W maju 1935 roku Zaruski został wytypowany na kapitana szkolnego jachtu Głównej Kwatery Harcerzy Związku Harcerstwa Polskiego Zawisza Czarny. Pierwszy rejs odbył się 29 czerwca 1935 roku, a zakończył się 13 sierpnia. Podróż trwała powyżej dwóch miesięcy. Pod dowództwem kapitana płynęliśmy między innymi do Kopenhagi, Londynu i Antwerpii”. „Kapitan Mariusz Zaruski był doświadczonym i rozważnym człowiekiem. Dzięki jego umiejętnościom i stałej dyscyplinie - na statku zawsze panował ład i porządek. Podczas rejsów na „Zawiszy Czarnym” nigdy nie zdarzył się nieszczęśliwy wypadek, choć czasem bywało naprawdę niebezpiecznie, gdy na morzu panowały

Takie opinie zanotowałam podczas spotkania dawnych członków załogi „Zawiszy Czarnego”. Wszyscy z sentymentem wypowiadali się o swym kapitanie. I choć minęły juz kolejne miesiące, podczas których zaden z moich rozmówców nie pływał po morzu, w ich słowach i postawie można było wyczuć duży szacunek do generała Mariusza Zaruskiego. O.W.

sztormy i burze". ,,Na naszym żaglowcu zawsze panowała miła i przyjazna atmosfera pomiędzy załogą a kapitanem. Traktowaliśmy się z dużym szacunkiem, wręcz wzorcowo. Nasz kapitan dbał o swoją załogę i nigdy jej nie narażał na niebezpieczeństwo. Wszyscy byli przez niego traktowani sprawiedliwie i na równi.” „Byliśmy młodymi ludźmi, którzy poszukiwali autorytetów. Jednym z nich stał się generał Zaruski. Uważaliśmy go za wzór do naśladowania. Uczyliśmy się od niego żeglarstwa i poświęcenia dla morza. Zaruski był człowiekiem, który nie chciał, żeby ktoś płacił mu za jego pracę. Wręcz przeciwnie, gdy zabrakło czegoś na pokładzie, kapitan Zaruski kupował to z własnych pieniędzy. ,,Nasza młoda załoga zawsze przestrzegała zasad, jakie wprowadzał kapitan. Na przykład na statku nie można było chodzić po pokładzie w czapce i wszyscy się do tego dostosowaliśmy. Ceniliśmy swojego kapitana za sumienność, obowiązkowość i poczucie bezpieczeństwa. Czasem wydawał się nam bardzo surowy i stanowczy, ale czuliśmy w nim oparcie." Przygoda na morzu



Pozdrawiam państwa z pokładu szkoleniowego jachtu flagowego Związku Harcerstwa Polskiego „Zawisza Czarny”. Znajdujemy się na wodach Oceanu Atlantyckiego, około pięćdziesiąt mil morskich od najbliższego portu u wybrzeży Maroka. Dwie godziny temu mijaliśmy Wyspy Kanaryjskie, kierując się do zaplanowanego portu w Mauretanii. Wówczas nic nie wskazywało na to, że  będziemy zmuszeni zmienić trasę podróży. W skrócie przedstawię przyczyny zmiany rejsu naszego jachtu. Rano, jak co dzień, po śniadaniu załoga i uczniowie przystąpili do swoich działań. Panował porządek i każdy wiedział, co należy do jego obowiązków. Kapitan Mariusz Zaruski, doświadczony żeglarz, dobry organizator i wspaniały człowiek, obserwował z mostku kapitańskiego pracę uczniów. W pewnym momencie zauważył na horyzoncie szybko zbliżającą się czarną chmurę, a wraz z nią silny wiatr i wysoką falę. Nawigator również powiadomił kapitana o nagłej zmianie pogody. Dowódca żaglowca zaniepokojony tym nagłym zjawiskiem spokojnie polecił załodze przygotować się do odparcia żywiołu. Uczniom w sposób szybki i zwięzły przedstawił zagrożenie i omówił, jak należy się zachować w tej sytuacji. Zaraz też sam przystąpił do sterowania żaglowcem. Burza trwała krótko, ale bardzo duża fala i silny wiatr



spowodowały uszkodzenie masztu. Mimo dużego zagrożenia, nikomu nic się nie stało. Uczniowie i załoga, łącznie pięćdziesiąt pięć osób, byli bezpieczni, tylko maszt wymagał naprawy. Gdy obserwowałam to zdarzenie, byłam przerażona. Jednak widząc kapitana, który ze stoickim spokojem wydawał stanowcze i zrozumiałe polecenia, jak również przygotowaną załogę, poczułam się bezpieczne na pokładzie szkunera. Mimo tak silnego uderzenia fali i wiatru, niebezpieczeństwo zostało zminimalizowane przez doświadczenie i odpowiedzialność kapitana oraz załogi. Również uczniowie swoim zachowaniem wykazali dużą dojrzałość emocjonalną w tak trudnej sytuacji. Kapitan, generał Mariusz Zaruski, pozostanie dla młodych uczestników rejsu i dla mnie bohaterem i wzorem do naśladowania. O.W. Człowiek - legenda, czyli wieczorek pamięci Mariusza Zaruskiego

Kącik kulturalny

Wielkia sala Muzeum Narodowego w Warszawie. Wybił dokładnie dziewiętnasty kurant 8 kwietnia roku 1948. W otoczeniu obrazów usłyszeliśmy pierwsze słowa: „Wielu jest ludzi, którzy jako wybitni władcy, autorytety, politycy i przywódcy trafiają do podręczników historii. Wiele jest postaci, które trafiają na karty kronik i przekazów „ku przestrodze”. Wielu jest też takich, którzy, mimo swych niewątpliwych zasług w działalności społecznej, intelektualnej czy artystycznej, nie są powszechnie znani. Nie wahałbym się stwierdzić, że taką osobą jest gen. Mariusz Zaruski — Polak, którego legenda bardzo powoli odradza się po latach zapomnienia.” Tak rozpoczął się wieczór pamięci generała Mariusza Zaruskiego zorganizowany dokładnie w 7 rocznicę Jego śmierci. „Zaruski napisał szereg wierszy i opowiadań taternickich, żeglarskich, tłumaczył poezje. Wygłosił wiele odczytów, przeprowadzał pogadanki i publikował rozliczne artykuły. Napisał kilka podręczników żeglarskich oraz pierwszy w dziejach Polski (1904) podręcznik żeglugi morskiej. – opowiadał prelegent - „Był postacią wszechstronną



– fotografikiem, malarzem, poetą i prozaikiem. Znamy go także jako marynarza, żeglarza. Był też patriotą, konspiratorem, zesłańcem, legionistą, ułanem, wreszcie generałem Wojska Polskiego. Niektórzy kojarzą go jako taternika, grotołaza, ratownika, instruktora i popularyzatora narciarstwa i turystyki górskiej. To dzięki jego uporowi powstało Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe. Słuchałam z uwagą tych słów, mimo że postać generała była mi dobrze znana. Rozglądając się po sali, zauważyłam autoportret, który wykonany został węglem. Był wspaniały. Autor dokładnie wyrysował każdy szczegół. Przerwałam oglądanie, bo moją uwagę przykuła na powrót prelekcja. „…Wiele miesięcy młodzieniec spędził w trudnych warunkach odeskiego więzienia. Aby przetrwać, Zaruski wykonywał liczne ćwiczenia gimnastyczne, a nawyk codziennej gimnastyki pozostał mu na całe życie. 26 grudnia 1895 roku Mariusz Zaruski został skazany na 5 lat pobytu pod ścisłym nadzorem. W lutym 1896 roku przybył do Archangielska położonego nad Morzem Białym. Tutaj miał status zesłańca na wolnej stopie, co zobowiązywało go do regularnego stawiania się na komisariacie miejscowej policji… „  „Niczym Mickiewicz na zsyłce we Francji…”- moje rozważania znów ktoś przerwał. Tym razem była to dama, która mówiła mi wprost do ucha o obecności harcerzy. Jednak to oni niedługo mieli zacząć recytować poezję Jenerała Zaruskiego. Zresztą, nie musieliśmy długo czekać. Siwy mężczyzna, zwięźle kończąc prelekcję, zaprosił na scenę pierwszego z harcerzy. Drobny chłopiec stanął, prosty jak struna, przed publicznością i bez zająknięcia rozpoczął recytację „Sonetów morskich”. Po chwili nad moim uchem usłyszałem westchnięcie damy, której najwyraźniej zaczęła się podobać obecność przedstawicieli Harcerstwa Polskiego w hallu. Potem harcerka śpiewnym głosem rozpoczęła „Żeglugę”: (…)Opuściliśmy brzeg bez powrotu, Więc na przebój żeglujmy w powodzi, Wszystkie siły wytężmy do lotu.... Jako żywo, już Słońce tam wschodzi ! Wszak widzicie tę nić purpurową Co nad morzem się



w tęczę rozbłyska I ku sobie nas nęci i nagli.... Tak mijał wieczór. Oprócz „Żeglugi” usłyszełam „Chór marynarzy”, „Dziewiątą falę”, fragmenty podań podań żeglarskich i „Opowieści". Jednocześnie podziwialiśmy rozwieszone na ścianach dzieła generała Zaruskiego, zarówno obrazy jak i fotografie. Nieliczne rękopisy dzieł, które zachowały się z czasów powojennych stały zamknięte w szklanych gablotach na tyłach sali. Po spędzeniu w muzeum paru godzin wyszłam zauroczona. Przypomniałam sobie opowieści mojego ojca o Zaruskim, a inni poznali historię wspaniałego człowieka. Po wyjściu rozejrzałam się . Wokół było mnóstwo ludzi. Panie wracały do samochodów, ocierając łzy, a panowie żywo rozmawiali o historii i o generale. Teraz już wiem, że warto było poświęcić wieczór tej ważnej postaci w polskiej historii. K.M. Wiadomości sportowe
Nasi żołnierze się nie nudzą! Nowa gra


Jak donosi nasz reporter z Kalisza, w obozie jenieckim żołnierze wymyślili nową dziedzinę sportową. Gra i związane z nią emocje wciągnęły większość osadzonych. Nasi jeńcy w Szczypiornie bawią się szmacianą piłką uszytą z worka, starych szmat i gazet. W ten sposób chcą zabić obozową nudę. Więźniowie wymyślili grę zespołową. Na błotnistym placu grają boso po jedenastu w każdej drużynie. Piłką rzucają między sobą, bo jak mówią: -  szkoda im butów. Zawodnik musi trafić do bramki przeciwnika. Zbuntowani żołnierze Legionów Polskich, którzy odmówili przysięgi na wierność



cesarzowi, uwięzieni wraz z Ukraińcami, Rosjanami, Francuzami i Brytyjczykami, zapoczątkowali grę w szczypiorniaka, która ma dostać nazwę piłki ręcznej. W wyniku rozgłosu niemieccy wartownicy chcą odebrać pochwały, twierdząc, że to oni wymyślili nową grę i określili jej zasady. Z tym nie godzą się oficerowie Legionów Polskich wraz z przebywającym tam poetą Władysławem Broniewskim. Szacuje się, że rok 1914 zapoczątkował nową dyscyplinę sportową na międzynarodowe turnieje. Oby tak się stało, a naszym żołnierzom należą się gratulacje za pomysłowość. Ł.Sz. Kalendarium życia generała Mariusza Zaruskiego



1867 r.  narodziny Mariusza Zaruskiego w Dumanowie koło Kamieńca Podolskiego; 1885 r. zdanie matury; 1885 r. wyjazd na studia matematyczno-fizyczne do Odessy; 1894 r. zesłanie do Archangielska, gdzie Mariusz Zaruski ukończył Szkołę Morską z tytułem Szturmana Żeglugi Wielkiej; 1896 r. pierwszy rejs na żaglowcu "Derżawa" , na którym popłynął przez Ocean Lodowaty do Norwegii z ładunkiem drewna i futer. Potem pływał po morzach arktycznych jako kapitan na statku "Nadieżda"; 1901 r. ślub z Izabelą Kietlińską. Następnie wyjazd do Krakowa, gdzie ukończył malarstwo na Akademii Sztuk Pięknych; 1901 r. wydanie pierwszego tomiku poezji „Sonety morskie”; 1903 r.  wydanie pierwszego odcinka „Współczesnej żeglugi morskiej” w warszawskim tygodniku ilustrowanym „Naokoło świata”. W drugiej połowie roku wydano pierwszą część podręcznika. Współpraca z zespołem „Wielkiej powszechnej encyklopedii ilustrowanej”;



1904 r. pierwsze zimowe wejście na Giewont, 1907 r. przeprowadzka do Zakopanego z powodu złego stanu zdrowia żony; 1907 r. powołanie Zakopiańskiego Oddziału Narciarzy Towarzystwa Tatrzańskiego; 1909 r.  śmierć przyjaciela Mieczysława Karłowicza i powołanie Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego; 1912–1914 r. przynależność do Związku Strzeleckiego; 1914-1917 r. służba w 1 Pułku Ułanów; 1917 r.  aresztowanie i osadzenie w więzieniu w Przemyślu; 1918-1921 r. dowodzenie 11 Pułkiem Ułanów; 1919 r. udział w walkach pod Wilnem; 1920 r. udział w wojnie polsko- bolszewickiej;  1923 r. objęcie stanowiska Generalnego Adiutanta Prezydenta Rzeczpospolitej; 1923 r.  awans na generała brygady; 1923 r. odznaczenie orderem Virtuti Militari V klasy; 1924 r.  założenie YachtKlubu Polska i objęcie funkcji komandora; 1925 r.  otrzymanie Złotego Krzyża Zasług za działalność zakopiańską; 1926 r. przejście w stan spoczynku; 1927 r. powołanie przez sejm na sekretarza generalnego Komitetu Floty Narodowej;

Taką niezwykle barwną postacią był generał Mariusz Zaruski - patron naszej szkoły. Jego życie pełne przygód i poświęcenia dla drugiego człowieka stanowi wzór, a słowa: prowadziłem Polaków w góry i na morze, ażeby stali się twardzi jak granit, a dusze mieli czyste i głębokie jak morze mogą stać się mottem dla każdego z nas.

1929 r. objęcie stanowiska kierownika wyszkolenia żeglarskiego w Państwowym Urzędzie Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego;  1929 r. pierwsze wykłady dla harcerzy; 1935 r. objęcie funkcji kapitana na szkunerze, który pierwotnie nosił nazwę „Harcerz”; 1936 r. zmiana nazwy żaglowca na „Zawiszę Czarnego” na  życzenie generała Mariusza Zaruskiego; 1936 r. objęcie stanowiska prezesa Polskiego Związku Żeglarskiego;   1939 r. ukończenie rejsu na „Zawiszy Czarnym";  1940 r. aresztowanie we Lwowie przez NKWD; 1941 r. śmierć z powodu cholery w więzieniu NKWD w miejscowości Chersoń; 1997 r.  sprowadzenie urny z ziemią pobranej z 10 miejsc z cmentarza w Chersoniu (dokładne miejsce pochówku nie jest znane) do Polski i złożenie ich na Starym Cmentarzu w Zakopanem. K.J. i J.K. Redakcja:



Dziennikarze: Jabłoński Kacper kl.3a Kańduła Krzysztof kl.3c Komar Daria kl. 2b Kosiorowski Jakub kl. 3a Milewska Karolina kl. 2b Mordak Agnieszka kl. 2b Schmidt Łukasz kl. 3a Wieczorek Aleksandra kl. 2b Redaktor naczelny - opiekun projektu edukacyjnego mgr Jolanta Antos