Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








TRZEBA SŁUŻYĆ LUDZIOM
Jeszcze przed I i II turą wyborów na burmistrza gminy Jarocin udało się nam namówić na wywiad jednego z kandydatów, p. St. Martuzalskiego.


GIGant: Co skłoniło pana do kandydowania? Stanisław Martuzalski: Praca w samorządzie, praca na rzecz społeczności lokalnej to od wielu lat mój sposób na życie. Sytuacja, w jakiej w ostatnim czasie znalazła się nasza gmina, jej nieuporządkowane finanse, trudna sytuacja wielu rodzin, które dotknęło zjawisko bezrobocia, brak perspektyw dla młodych ludzi, spowodowały, że postanowiłem ubiegać się o fotel burmistrza, bo mam pomysły, bo mam kontakty i możliwości, aby tę sytuację w naszym regionie radykalnie zmienić. GIGant: Co pan sądzi o konkurencji? Czy ma pan szansę? S.M.: Konkurencja to bardzo pozytywne, zdrowe i mocno mobilizujące do działania zjawisko. W polityce, nawet tej małej, naszej regionalnej, konkurencja powoduje, że kandydaci prześcigają się w pomysłach i sposobach na rozwiązywanie nurtujących nas problemów. Powoduje to, że oferta wyborcza jest bardzo bogata, a wyborcy mają w czym przebierać i mogą mądrze wybierać. Jeśli chodzi o moich konkurentów wyborczych to bardzo ich szanuję i poważam, ale uważam, że moja oferta wyborcza, moje doświadczenie i zaplecze, które mnie wspiera, dają gwarancję zwycięstwa w tych wyborach! GIGant: Co chciałby pan zmienić w gminie Jarocin? S.M.: Gmina Jarocin to piękne okolice, ale też 45 tys. mądrych i bardzo gospodarnych ludzi. Gmina Jarocin to region ze wspaniałą historią i wieloma możliwościami. Przed nowym burmistrzem stoją poważne wyzwania, ale najważniejszym jest chyba doprowadzenie do ożywienia gospodarczego, które wpłynie pozytywnie na wszystkie inne elementy naszego regionu. Spowoduje, że młodzi ludzie nie będą musieli szukać szkoły i pracy z dala od swoich
bliskich, a oferta kulturalna i sportowa zaspokoi ich potrzeby na poziomie przez nich oczekiwanym. GIGant: Czy jest szansa, aby szkoły, które nie otrzymały orlika za kadencji burmistrza Pawlickiego,


dostały dofinansowanie na zrealizowanie tego projektu? S.M.: Oczywiście, że tak. A Golina na takie nowoczesne boisko szczególnie sobie zasłużyła! Wspaniałe tradycje piłkarskie, mnóstwo piłkarskich talentów i – co ważne – to mocna grupa oddanych sprawie ludzi, którzy niejednokrotnie udowodnili, że potrafią z młodzieżą wspaniale pracować, a efekty tej pracy poparte sukcesami są tego mocnym dowodem. „Grom” to uznana marka, która zasługuje na szacunek i daje gwarancję, że na nowym „orliku” wychowa wielu wspaniałych piłkarzy, którzy będą chlubą nie tylko Goliny, ale całego naszego regionu, a może nawet wszystkich Polaków, czego wam i sobie szczerze życzę! GIGant: Jaka jest pana strategia? S.M.: Strategia wyborcza jest bardzo prosta. Muszę wraz z moimi współpracownikami dotrzeć do jak największej grupy wyborców. Przedstawić im swój pomysł na przyszłość gminy Jarocin i do swoim propozycji większość z nich przekonać. Jeśli chodzi o taktykę zarządzania samorządem, to tutaj nie mam najmniejszych wątpliwości, że trzeba służyć ludziom, wsłuchiwać się w ich problemy, robić wszystko, aby je rozwiązywać i oczywiście w 100 % angażować się w pracę i mocno mobilizować do pracy wszystkich, którzy za rozwiązanie ludzkich spraw odpowiadają. Co też jest ważne, to w Zycie samorządowe należy angażować coraz więcej młodych ludzi, którzy mają wiele fajnych pomysłów i duże niezagospodarowane jeszcze ambicje i możliwości. GIGant: Czego można panu życzyć? S.M.: Oczywiście proszę o życzenia wygranych wyborów. Myślę, że nie będę oryginalny, jak poproszę o życzenia zdrowia i pomyślności, ale też zrozumienia i zaufania. Proszę o życzenia, które będą mobilizujące i dające nadzieję na wsparcie wspaniałych młodych ludzi, których jesteście reprezentantami. ============================= W drugiej turze wyborów, które miały miejsce 26 lutego, zmierzyli się Robert Kaźmierczak i Stanisław Martuzalski. Decyzją wyborców urząd burmistrza piastować będzie Stanisław Martuzalski. Wyniki wyborów w Golinie: Na 2351 uprawnionych udział w wyborach wzięło 749 wyborców. Robert Kaźmierczak uzyskał - 272 głosy Stanisław Martuzalski – 477 głosy Gratulujemy nowemu burmistrzowi i życzymy spełnienia przedwyborczych planów i zobowiązań. redakacj@ STUDNIÓWKA Tesco w Koźminie?



9 lutego br. klasy drugie i trzecie gimnazjum brały udział w połowinkowostudniówkowej zabawie w sali OSP w Golinie. Klasy trzecie już za niecałe sto dni będą pisały egzaminy gimnazjalne, a klasy drugie są już na półmetku edukacji. Jak co roku, uczczono to niezapomnianą zabawą. Humory dopisywały wszystkim, nawet tym, co nie przepadają za tańcem czy głośną muzyką. Całą zabawę rozkręcał DJ Orkiestra, który zachęcał każdego do wspólnej zabawy. Wszyscy bawili się do końca, nie schodząc z parkietu. Aby podtrzymać tradycję, każda klasa miała zrobione pamiątkowe zdjęcie ze swoim wychowawcą. Wszyscy byli elegancko wystrojeni w balowe stroje. Za smaczny poczęstunek serdecznie dziękujemy rodzicom klas trzecich. Marta Łukaszewska TO BYŁA PRAWDZIWA ZABAWA Dnia 06.02.2012r w Szkole Podstawowej w Golinie odbyła się studniówka klasy VI. Klasa ta zaprosiła na nią swoich kolegów z klasy V, oraz całe grono pedagogiczne. Niestety, nie wszyscy dotarli na bardzo wyjątkową dyskotekę. Przygrywał na niej zespół "Magic". Szkolny hol zamienił się w prawdziwą salę balową, na której obie klasy znakomicie się bawiły. Na świetlicy uczniowie ze swoimi nauczycielami mieli okazję poczęstować się wspaniałymi ciastami, upieczonymi przez rodziców uczniów VI klasy, a na kolację skosztować smacznych kiełbasek. Nie zabrakło również chipsów, napojów oraz paluszków. Dziękujemy wszystkim, którzy przyczynili się do tej znakomitej imprezy. Wiktoria Biadaszkiewicz W Koźminie ma powstać market podobnej wielkości do marketu Dino - zdradza burmistrz. Na ten temat wypowiedział się Michał Sikora z biura prasowego Tesco Polska: - W Koźminie powstanie supermarket Tesco. To niewielki obiekt, o powierzchni około sześciuset metrów kwadratowych, bez galerii handlowej, idealny na codzienne zakupy spożywcze. Zwykle taki sklep to około czterech tysięcy produktów na półkach i 15-20 nowych miejsc pracy - wyjaśnia Michał Sikora. Jest luty, więc budowa powinna się zacząć na początku wiosny. Pierwszych klientów chcielibyśmy zaprosić na początku wakacji - dodaje rzecznik. Planowane miejsce budowy to tyły osiedla między ulicami Węckiego i Jana Pawła II. Na razie to tylko bagniste pole… Hubert :D Człowiek XXI wieku
8 lutego do Jarocina zawitał znany wszystkim z telewizji (i nie tylko) pan Jarosław Kret. Zagościł w jarocińskiej bibliotece przy pałacu Radolińskich. Miał tam spotkanie autorskie, a przy okazji udzielił naszym redaktorkom ciekawego wywiadu!


GIGant: Jak to jest być osobą publiczną? Pracować jako prezenter pogody? Jarosław Kret: Być osobą publiczną jest ciężko. To jest, szczerze mówiąc, trochę męczące. Oczywiście wszystko zależy od tego, jaki kto ma temperament, bo niektórzy lubią być osobami publicznymi, bo lubią pozować do aparatów, kamer, lubią być w centrum uwagi, pokazywać się i „och, jacy my jesteśmy fajni” (śmiech). Chodzi o to, że to wszystko jest fajne tylko do pewnego momentu. Potem to się robi strasznie męczące… Męczące, kiedy trzeba cały czas pamiętać o tym, że możemy być dla kogoś przykładem albo pośmiewiskiem. Poza tym, cały czas jesteśmy też obserwowani. To naprawdę powoduje, że w wielu sytuacjach musimy być cały czas skoncentrowani. To nie jest proste. Wszystkim się tylko tak wydaje, że „o, on jest sławny, to ma w życiu łatwiej”. Nie ma stacji benzynowej, na której tankuję, nie ma restauracji, w której się zatrzymuje, księgarni, czy też sklepu spożywczego w którym ktoś mnie nie zapyta o pogodę. Podchodzą i pytają się, czy mogą ze mną porozmawiać, jakieś zdjęcie sobie ze mną zrobić, proszą o autograf itd. Właśnie fajne jest raz, drugi, trzeci, ale potem to już jest fragment życia, na który jestem skazany. Po jakimś czasie człowiek jest tym po prostu zmęczony i chciałby czasami trochę wyciszenia, ucieczki od rzeczywistości. Jak wyjeżdżam za granicę, również często się zdarza, że ktoś podejdzie i mnie rozpoznaje. Gigant: Jak wygląda praca na planie programu o pogodzie? J. K: To zależy, jaką pogodę robię. Bo mamy różne pogody. Jedne z nich robimy na przykład w porannych programach śniadaniowych, np. „Kawa czy herbata?”. I w takim programie jest całe wielkie studio, w którym dzieje się mnóstwo rzeczy, do którego przychodzą goście. Tam są wywiady i zespoły muzyczne, jakiś kucharz itd., itp. I to jest fenomenalne! Poza tym wszystkim, o godzinie 6 rano jest już tam cała masa ludzi, mnóstwo świateł i wszyscy są właściwie znajomi. Jest przesympatyczna atmosfera. W związku z tym, jak człowiek



lubi tę atmosferę i lubi tych ludzi, to od razu odbija się to na jakości pracy, którą wykonuję. Wtedy jestem zawsze w dobrym humorze i wtedy te prognozy pogody są na wesoło. Tylko nie wolno zapominać o tym, że moim celem nie jest zabawa, ale informacja o tym, jaka ma być pogoda. Myślę, że nawet jeżeli robię to w sposób zabawowy, wesoły, to ja i tak wiem, że przede wszystkim muszę powiedzieć ludziom jaka będzie ta pogoda. Jeżeli robię to w taki sposób, to dlatego, ze wiem, że ludzie rano wstają i są zaspani, nic im się nie chce. To taki promyk szczęścia i radości, jaki wpadnie do domu razem z tą prognozą. GIGant: Gdyby mógł pan zmienić zawód, to jaki by pan wybrał i dlaczego? J. K: Ale ja nie chce zmieniać zawodu (śmiech). Ja jedyną rzecz, którą chcę, i mogę zrobić, to poszerzać swoje zainteresowania i swoją działalność. Chciałbym jeszcze dodatkowo robić filmy przyrodnicze. Ale to i tak już się wiąże w dużej mierze z tym, co robię. Z robotą dziennikarską. Ale zawodu nie zmienię, w żadnym wypadku. Jedyne co bym chciał, to uniezależnić się finansowo (śmiech), bo to pozwala czasem na odrobinę odpoczynku. Człowiek nie ma wtedy tej świadomości, że musi to robić. GIGant: Czy zawód prezentera to była spontaniczna decyzja? Jak pan to osiągnął? J. K: Nie, to nie była spontaniczna decyzja. Na początku to ja zostałem prezenterem wiadomości, takiego informacyjnego programu „Wiadomości Warszawskie”. Ja już dużo, dużo wcześniej miałem świadomość tego, że chce chcę pracować w telewizji i dla telewizji , bo to był mój żywioł. Zawsze chciałem robić właśnie filmy dokumentalne, przyrodnicze. Pomyślałem sobie - prędzej czy później będąc prezenterem, przejdę przez te wszystkie struktury w telewizji i dojdę do swego. A to bycie



prezenterem pogody to już w ogóle stało się przez przypadek. Zaproponowano mi to, ale ja wcale tego nie chciałem. Zaproponowała mi to koleżanka Zosia Ratajczak, redaktor TVP3. Uważała, że będę jedynym człowiekiem, który robiłby to tak, jak ona sobie wyobraża. Bardzo długo mnie do tego namawiała. Ja wtedy miałem w głowie jeżdżenie do Indii i fotografowanie Ziemi Świętej. GIGant: Czy często bierze pan udział w takich spotkaniach, jak dzisiaj? J. K.: Rzadko. Mam mało czasu. Jeżdżę od czasu do czasu na spotkania, gdzie właśnie jestem zapraszany przez biblioteki. Nie zdarza się, żeby to były biletowane imprezy. Taka moja praca. Nie robię tego za darmo, tylko dostaję za to drobne honorarium. Nie robię tego czysto dla pieniędzy, bardzo dużo satysfakcji daje spotkanie z czytelnikami. Ja piszę książki i po prostu muszę wiedzieć, co oni chcą przeczytać, a właśnie na takich spotkaniach bardzo dużo pomysłów przychodzi mi do głowy. GIGant: Oprócz pracy w telewizji, czym się pan jeszcze zajmuje? J. K.: Mnóstwo rzeczy. Przede wszystkim dużo piszę… W tej chwili mam kolejne 3 książki do skończenia. Piszę też różne artykuły. Oczywiście poza prognozą pogody robię cykliczne programy, pt.: „Polska według Kreta” (TVPinfo). Także zajmuje się pracą reporterską w taki sposób, że niedługo wylatuje do Tunisu, aby przyjrzeć się zmianom, jakie nastąpiły po rewolucji w Tunezji, po czym wracam i odbieram Telekamerę. Później 2 dni pracuję na spotkaniu rady nadzorczej organizacji WWF- to jest organizacja ekonomiczna, w której to jestem członkiem rady, a później znowu prognoza pogody itp. Może podczas miesiąca mam tylko jeden dzień wolny, tak że nie narzekam na brak zajęć. GIGant: Jak się panu



podoba w Jarocinie? Czy był pan tutaj wcześniej? J. K.: Byłem. Byłem w Jarocinie, ale nie na koncertach… Nigdy nie byłem na festiwalu w Jarocinie. Kilka razy jednak byłem tutaj, kilka razy przejeżdżałem. Kiedyś byłem tutaj na spotkaniu w Liceum – było to bardzo miłe spotkanie. GIGant: Jakie są pana plany na najbliższy czas? J. K.: Wrócić bezpiecznie do domu, jutro poprowadzić prognozę pogody, pojutrze wylecieć do Tunisu, 15.02 odebrać Telekamerę, później do końca miesiąca robię pogody, a potem lecę na Madagaskar, gdyż piszę książkę o Madagaskarze i muszę ją skończyć, więc pozbieram jeszcze jakieś dodatkowe materiały. Magda & Sandra Wielki Brat patrzy… Ostatnimi czasy głośno było o tak zwanej ustawie ACTA. Świat ogarnęła fala protestów, wszyscy walczą o wolność Internetu. Lecz czym tak właściwie jest ACTA? Jest to ustawa, która ma gwarantować ochronę własności intelektualnej. Regulować będzie ona kwestie dotyczące praw autorskich i zwiększy nadzór nad siecią internetową pozbawiając jej wolności. Przykładowo, zapisaliśmy się na kurs gotowania, zapłaciliśmy za nasz udział w nim i nauczyliśmy się piec pysznego kurczaka. Wracamy do domu i pokazujemy, jak zrobić tego przepysznego kurczaka żonie. W świetle ustawy ACTA jesteśmy przestępcami. Żona nie zapłaciła za przepis, a ja go jej zdradziłem. Jest to dość skrajny przykład, ale dobrze obrazuje, jak ACTA wpłynie na naszą wolność. By sprawdzać, czy nie popełniamy takich przestępstw w Internecie, dostawcy będą mieli prawo do sprawdzania danych, które wysyłamy i tych, które otrzymujemy. Będą mieli prawo do całkowitej inwigilacji tego, co robimy w sieci, do naszych emaili, rozmów czy wysyłanych zdjęć. Nadejdzie czas Wielkiego Brata, niczym w orwellowskim „Roku 1981” będziemy kontrolowani na każdym kroku. Chcemy Niewielu z nas zdaje sobie sprawę, że ściągając z Internetu utwór muzyczny czyli popularną mp3-kę, utwór słowny (wiersze, książki ebooks), zdjęcia, filmy, gry czy programy komputerowe, tak naprawdę może robić to nielegalnie. Po pierwsze najczęściej te dzieła trafiają do sieci bez wiedzy i autora. Do drugie, co za tym idzie, nie osiąga on z tego tytułu należnych mu korzyści finansowych. Mówiąc najzwyczajniej w
świecie - jest okradany. Słuchanie waszej ulubionej płyty zajmuje średnio ok. godziny. Zanim jednak ta płyta powstanie i trafi do sklepów (a najczęściej do


sieci) musi upłynąć znacznie więcej czasu. Przy pewnej regularności zajmuje to od roku do dwóch. Pierwsze kilka tygodni czy nawet miesięcy to trudny, ale jakże ciekawy i ekspresyjny proces tworzenia. Łączenia dźwięków w melodie, tworzenia harmonii z akordów, zlepiania liter w słowa, strofy, tekst. Kiedy materiał na album jest napisany, zaczyna się etap produkcji. Najpierw rejestracja instrumentów i wokali w studiu nagrań, dalej miks. Potem tłoczenie płyt, wydruk okładek itp. To jednak jeszcze nie koniec. Album trzeba wypromować. Sesja zdjęciowa, kręcenie teledysku. Wszystko to pochłania spore nakłady finansowe, które artysta musi ponieść z własnej kieszeni, licząc że przy sprzedaży płyt ta kwota mu się co najmniej zwróci (a najlepiej przyniosła zyski – bądź co bądź to jest jego praca). Żeby lepiej zobrazować, suma, o jakiej mowa, to w zależności o artysty i rodzaju muzyki, jest to koszt porównywalny z ceną dobrej klasy samochodu, mieszkania czy nawet budowy domu. Zatem ścigając płytę z sieci za darmo tak naprawdę nie płacimy wykonawcy za jego pracę i produkt, który stworzył. Produkt intelektualny. Co więcej nie ponosimy za to żadnych konsekwencji. No bo przecież wszyscy ściągają! A artysta? Za jakiś czas pewnie się zniechęci i przestanie nagrywać. Przestanie mu się to najzwyczajniej w świecie opłacać. Pójdzie do innej pracy, a my nie usłyszymy już więcej jego muzyki… Przepisy zawarte w ACTA w takiej postaci, jakiej zostały zaproponowane, faktycznie zbyt mocno ingerują w naszą wolność. Pamiętajmy jednak, że nie wszystko jest w tym akcie złe. Choćby zwrócenie większej uwagi na ochronę praw autorskich. Tomasz Jankowski



Bezpieczeństwo… sprawa bardzo ważna dla każdego z nas. Pragniemy czuć się bezpiecznie, pewnie. Należy pamiętać o tym, że absolutne bezpieczeństwo nie istnieje- nie zostało opracowane. Jednak jak można zmniejszyć ryzyko na ewentualne zagrożenia? Budynki szkolne bardzo często mogą znajdować się w zasięgu niepowołanych osób, które bez większego wysiłku mogą dostać się do ich wnętrz. Rzadko zdarza się, aby każdy każdego znał. A co, jeśli ktoś poda się za kogoś, kim naprawdę nie jest? Co wówczas się stanie? Golina jest całkiem spokojną miejscowością. Wiadomo, że nie jest to Warszawa, Wrocław, Poznań, gdzie niebezpieczeństwo jest znacznie większe. Jednak - jak to się mówi – należy dmuchać na zimne. W naszej szkole od niedawno został zamontowany i uruchomiony czytnik linii papilarnych. Każdy z pracowników szkoły oraz uczniów odcisnął swój palec w specjalnym urządzeniu, które przesłało układ linii papilarnych do bazy danych. Urządzenie takie (sensor) wyposażone jest w okienko, do którego należy przyłożyć opuszkę palca, aby móc wejść do szkoły. System sprawdza nasze linie papilarne, bada układ punktów charakterystycznych i innych cech identyfikujących, wreszcie porównuje te dane z zapamiętanym wzorcem. Jeśli struktura skóry palca zostanie rozpoznana przez komputer, drzwi otwierają się. Dzięki temu nikt niepowołany nie jest w stanie przedostać się do budynku. Jedynym sposobem jest zadzwonienie domofonem, który łączy nierozpoznaną osobę z sekretariatem. A teraz kilka informacji na temat systemów biometrycznych. Na początek, co to takiego? Jest to identyfikacja osób, która odbywa się poprzez ich fizyczne cechy. Najpopularniejsze obecnie systemy biometryczne wykorzystują następujące cechy osób: +100 do bezpieczeństwa, czyli czytnik linii papilarnych w naszej szkole już działa
•Wzór tęczówki oka; •Geometria twarzy; •Geometria dłoni; •Weryfikacja głosu; •Dynamika pisania; •Układ linii papilarnych.


Inne cechy są również wykorzystywane, jednak ze względu na ich zmienność(np. waga), nie znajdują one praktycznego zastosowania. W tym artykule postaram się przybliżyć co nieco ostatni typ systemu biometrycznego- układu linii papilarnych. Wbrew wszelkim pozorom, linie papilarne nie są wynalazkiem XX wieku. Już w dawnych czasach wykorzystywano odcisk palca na parafinowej pieczęci do identyfikacji nadawcy listu i nienaruszalności jego treści. Dokonano badań, które dowiodły, iż linie papilarne jednoznacznie identyfikują człowieka. Niewątpliwe jest bowiem, że charakterystyczna struktura linii papilarnych jest inna u każdego człowieka, jak też to, że nie zmienia się ona w ciągu jego życia. Nasze palce pokryte są siatką „wzgórz i dolin”. Czasami się rozdwajają, łączą lub kończą ślepym zaułkiem. To właśnie układ tych punktów stanowi podstawę dokonania identyfikacji. Dotykanie palcem powierzchni sensora jest poza tym bardzo prostą czynnością. Jednak wszystko ma wady. Jego największą jest to, że linie papilarne nie mają osłony przed ewentualnym ich uszkodzeniem. Drobne rany zostają



zregenerowane, ale poważniejsze mogą spowodować powstanie trwałych zmian we wzorze. Pewnym problemem przy identyfikacji mogą być także drobne zabrudzenia. Przeprowadziłam krótką sondę dotyczącą czytnika linii papilarnych w naszej szkole. Wśród ankietowanych znalazło się 35 osób, w tym uczniowie i pracownicy szkoły. Czy to dobry pomysł? Zawsze jest tak, że nie da się wszystkich zadowolić jednocześnie. Każdy ma swoje zdanie na ten temat i każdy ma do tego prawo. Jedno jest pewne, nasza szkoła stała się bardziej bezpieczna! Myślę, że szczególnie jest to ważne dla rodziców, którzy ze spokojem mogą posyłać do niej swoje pociechy. Jednak jak wiadomo, nie ma nic za darmo.! Kolejne ‘ulepszenie’ placówki musiało także sporo kosztować! Tym razem koszty wyniosły ponad 30 000 zł. Należy wspomnieć o wielu sponsorach, którzy ufundowali większość kwoty. Pragniemy podziękować: •Radzie Rodziców SP i gimnazjum; •Uczniom SP i gimnazjum; •Firmie Vector; •Szkole Języków Obcych w Jarocinie; •PZU Życie; •Urzędowi Miejskiemu w Jarocinie; •Zakładowi Mięsnemu „ Biernacki” Golina; •Stowarzyszeniu Edukacyjnemu „Gimnazjum 2000” Serdecznie dziękujemy! Jest to kolejny przykład na potwierdzenie tego, że wspólnymi siłami można zdziałać naprawdę wiele. A sceptyków i przeciwników wprowadzenia tej innowacji odsyłam do statystyk, które obrazują, jak często budynki szkolne narażone są na obecność osób niepowołanych. Wirginia Pływanie to bardzo trudny sport
Spotkałam się z człowiekiem, który ostatnio jest znany i popularny w naszym mieście. Mówię o Panu Witoldzie Bierle.


GIGant: Jaką funkcję pan sprawuje ostatnio? Witold Bierła: Jestem dyrektorem Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 2 w Jarocinie. GIGant: Od którego roku pełni pan tę funkcję? W.B.: Jestem dyrektorem Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 2 w Jarocinie od stycznia 2008 roku. Jednak już od 2004 roku pełniłem funkcję wicedyrektora w tej placówce. GIGant: Jest Pan wuefistą. Czy przygotowanie do prowadzenia tego przedmiotu pomaga w jakimś stopniu w kierowaniu szkołą? W.B.: Z wykształcenia jestem nauczycielem wychowania fizycznego i mój zawód pomaga mi w bardzo dużym stopniu w kierowaniu szkołą. Nauczyciele wychowania fizycznego są dobrymi organizatorami życia sportowego, potrafią zarządzać swoim czasem i innych, łatwiej znoszą wszelkie porażki, mają dobry kontakt z młodzieżą, dążą do psychofizycznego rozwoju swojego i innych. GIGant: Jest Pan dodatkowo trenerem sekcji pływackiej. Czy woli być pan trenerem czy dyrektorem szkoły? W.B.: Zarówno praca dyrektora i trenera sprawia mi dużo satysfakcji. I mam to szczęście, że mogę jedno i drugie wykonywać. Myślę, że bycie trenerem pływania jest moim hobby, a praca w szkole podstawowym zajęciem. GIGant: 14 października właśnie pańska szkoła miała przyjemność przygotować Powiatowe Obchody Dnia Edukacji Narodowej. Dlaczego właśnie ta szkoła? W.B.: Powiatowe Obchody Dnia Edukacji Narodowej cyklicznie odbywają się we wszystkich szkołach ponadgimnazjalnych powiatu jarocińskiego. Otwarcie sali gimnastycznej było doskonałą okazją, aby te dwie uroczystości połączyć i Powiatowy Dzień Edukacji zorganizować w naszej szkole. GIGant: Osoby uczestniczące w tej uroczystości były podobno zachwycone szczególnie częścią artystyczną. Kto z nauczycieli czuwał nad całością scenariusza? W.B.: Taka uroczystość, jak otwarcie sali gimnastycznej, zdarza się raz na wiele lat, w związku z tym chciałem, aby wszystko było przygotowane na najwyższym poziomie. Dlatego do organizacji zostało zaangażowanych kilkudziesięciu nauczycieli i kilkuset uczniów. Nie chciałbym nikogo wymieniać z imienia i nazwiska, ponieważ jest to sukces wszystkich ludzi. Kto miał okazję zobaczyć to wydarzenie, na pewno podziela moje zdanie. GIGant: Odebrał pan w tym dniu ważną nagrodę. Jaka to była nagroda i co pan czuł, odbierając ją?
W.B.: Wyróżnienie, które otrzymałem podczas Powiatowego Dnia Edukacji Narodowej, to nagroda Starosty. Byłem bardzo mile zaskoczony oraz wzruszony, ponieważ do samego końca nie wiedziałem, że tę nagrodę otrzymam. Cieszę się, że moje działania zostały docenione i


że otrzymałem to wyróżnienie właśnie podczas tej uroczystości. GIGant: Przez kilka lat uczestniczyłam w zajęciach „Piranii”, a w najbliższym czasie zamierzam ponownie pływać jako zawodniczka. Interesuje mnie więc, jakie cele wyznacza pan tej sekcji? W.B.: Pływanie to bardzo trudny sport. Wymaga wiele godzin treningu i wiele wyrzeczeń ze strony dzieci i ich rodziców. Dlatego każdy, kto podejmie się tego trudnego zadania, będzie poddany treningowi adekwatnie do warunków, jakie może klub zapewnić. Natomiast obecnie więcej dzieci jest nastawione na naukę i doskonalenie pływania. GIGant: Proszę coś powiedzieć o sukcesach sportowych Pana uczniów, bo słyszałam, że były one znaczące. W.B.: Przez kilkanaście lat mojej pracy z dziećmi zdobyliśmy kilkanaście medali Mistrzostw Polski. Były to srebrne oraz brązowe krążki, jednak nigdy nie udało mi się osiągnąć tego najcenniejszego wyróżnienia dla sportowców – złota. GIGant: Widzę, że



dokonałam trafnego wyboru, przeprowadzając wywiad z osobą nietuzinkową, mającą ciekawe dokonania. Życzę panu dalszych sukcesów. Dziękuję za rozmowę. Amanda Pawlicka Rower, piłki, kosmetyki, artykuły szkolne i słodycze można było wygrać podczas zabawy walentynkowej w Golinie. 18 lutego 2012 roku na Sali OSP w Golinie odbyła się zabawa organizowana przez Radę Rodziców klas pierwszych przy Niepublicznym Gimnazjum im. Ks. P. Wawrzyniaka. Na początku przewodniczący Rady Rodziców p. Karol Matuszak powitał uczestników i życzył wszystkim wspaniałej zabawy. No i zabawa była właśnie taka – udana, szampańska. Nie zabrakło oczywiście smacznego jedzenia. Rewelacyjny był zespół „GRAND” z Jarocina, który przygrywał tego wieczoru. W zabawie uczestniczyło 66 par. Trzeba przyznać, że wszyscy bawili się niesamowicie. Jak twierdzi przewodniczący Rady Rodziców „Chętnych było bardzo wielu, jednak większości musiałem odmówić”. Zabawa trwała do 4 nad ranem, jednak niektórzy wcale nie mieli ochoty opuszczać sali. Mamy nadzieję, że następna zabawa też będzie cieszyła się takim zainteresowaniem Sandra



NIE GRAŁ NA ANTARKTYDZIE… Pan Albin Batycki jest zawodnikiem Integracyjnego Klubu Sportowego „Spartakus” Koźmin Wlkp. i reprezentantem Kadry Narodowej Polskiego Związku Tenisa na Wózkach. Poniżej zamieszczamy z nim wywiad. GIGant: Ile lat pan już trenuje tenis ziemny? Albin Batycki: Tenis ziemny zacząłem trenować w 1996 roku, czyli trenuję już 15 lat. Jednak dopiero w 1998 roku, po odniesieniu w nim paru sukcesów, rozpocząłem trenować regularnie. GIGant: Czy interesuje się pan innym sportem? A.B.: Jak każdy inny sportowiec interesuję się wynikami innych dyscyplin sportowych. Najczęściej w telewizji oglądam bilard i biatlon. GIGant: Czy dużo pan trenuje? Ile godzin dziennie lub tygodniowo? A.B.: Trenuję 3 razy w tygodniu, ale często ulega to modyfikacjom z powodu dużej ilości startów w turniejach. Turnieje trwają najczęściej od 3 do 7 dni, a w ciągu miesiąca gram w ponad 3 turniejach, dlatego zajęcia treningowe nie są o stałych dniach i godzinach. GIGant: Jakie jest pana największe osiągnięcie sportowe? A.B.: Moim najważniejszym osiągnięciem sportowym jest udział w dwóch paraolimpiadach w Atenach i Pekinie. Jestem też wielokrotnym mistrzem Polski i drużynowym wicemistrzem świata z Nowej Zelandii oraz dwukrotnym brązowym medalistą świata w Szwajcarii i Brazylii. GIGant: W ilu zawodach brał pan udział? A.B.: Trudno zliczyć, ale dla wyobrażenia sobie ilości startów, w roku bieżącym brałem udział w 16 turniejach międzynarodowych. GIGant: Ile i jakie kraje pan już odwiedził? A.B.: Odwiedziłem ok. 30 krajów na wszystkich kontynentach - oprócz Antarktydy: USA, Brazylię, Australię, RPA, Chiny, Niemcy, Izrael, Turcję, Francję, Włochy, Rosję i inne kraje. W wielu krajach bywałem wielokrotnie. GIGant: Która z nagród jest dla pana najcenniejsza? A.B.: Nie związana ze sportem, a jest to tytuł „Człowiek bez barier” otrzymany w 2008 roku. Nagrodę wręczała mi nieżyjąca już p. Maria Kaczyńska. GIGant: Z jakiego osiągnięcia jest Pan najbardziej dumny? A.B.: Najbardziej dumny jestem z ostatniej wygranej na turnieju w Moskwie. GIGant: Który z pana przeciwników był najtrudniejszy do pokonania? A.B.: Największą satysfakcję sprawia mi wygrana z moim kolegą Piotrem Jaroszewskim, ponieważ bardzo cenię jego taktykę oraz technikę i finezję gry. GIGant: Osiągnął Pan już sukces , jaka jest pana recepta na niego? A.B.: Jak na każdy sukces receptą jest ciężka praca włożona podczas treningu oraz dobre przygotowanie psychiczne i jak w każdej dyscyplinie sportu dużo szczęścia. GIGant: Jakie plany pan już zrealizował, a jakie jeszcze chciałby pan zrealizować? A.B.: Jak każdy sportowiec rozpoczynający karierę marzy o udziale w paraolimpiadzie. Jestem w trakcie kwalifikacji do paraolimpiady w Londynie i chciałbym zakończyć swoją karierę tym startem. GIGant: Czy sława jaką pan zdobył pomaga panu w życiu? A.B.: Trudno to nazwać sławą. Tenis nadal jest dla mnie realizacją marzeń i formą rehabilitacji. GIGant: Wiemy, że jest pan w radzie powiatu Ścieżka rowerowa



krotoszyńskiego, jak się tam panu pracuje? A.B.: Tak jestem radnym powiatowym w powiecie krotoszyńskim. Mija właśnie rok mojego działania . Mam nadzieję, że mój głos jest przydatnym głosem w trakcie obrad. GIGant: Jak pan teraz godzi pracę w radzie z treningami? A.B.: Większy problem stwarza duża ilość startów, a tym samym nieobecność na paru sesjach w tym roku. GIGant: Jakie wartości w życiu są dla pana najważniejsze? A.B.: Jestem osobą po wypadku komunikacyjnym i od 25 lat poruszam się na wózku, dlatego staram się pomagać osobom znajdującym się w podobnej sytuacji jak ja. GIGant: Czy rok 2011 uważa pan za udany? A.B.: Jest to rok kwalifikacji do paraolimpiady w Londynie, a 21 maja 2012 zostanie zamknięta lista zakwalifikowanych zawodników. W tej chwili brakuje mi 8 miejsc, aby uzyskać tę kwalifikację. GIGant: Jakie są Pana marzenia i plany na rok 2012? A.B.: Zdobycie kwalifikacji na paraolimpiadę w Londynie, jest to podstawowy cel na rok 2012. GIGant: Dziękujemy za wywiad i życzymy sukcesów oraz realizacji wszystkich planów i marzeń. Krzysztof Bochna Plotki o ścieżce rowerowej ,które wędrowały między mieszkańcami Goliny, okazały się prawdą. Z Jarocina do Goliny, wzdłuż drogi krajowej nr 15 powstanie ścieżka rowerowa ,która będzie przebiegać na odcinku od skrzyżowania z ul. Powstańców Wlkp. w Jarocinie do skrzyżowania z ul. Dworcową w Golinie (po stronie hotelu Oaza). Jej długość to około 6 km, a szerokość - 2,5 m. Ścieżka będzie realizowana wspólnie z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad, która przeznaczy na to zadanie materiał budowlany. Inwestycja ta realizowana będzie w latach 2012 - 2015. Wykup gruntów oraz sama budowa ruszą w roku 2013 roku. Przewidywany koszt budowy ścieżki wraz z oświetleniem wyniesie 4.000.000,00 zł. Uważam że to dobra inwestycja ,gdyż w naszej okolicy jest mało takich rekreacyjnych atrakcji. Opracowała: Dominika

Z matematyką jestem związany od dzieciństwa…

Uczeń drugiej klasy golińskiego gimnazjum, Grzegorz Łabędzki, został laureatem konkursu matematycznego na szczeblu wojewódzkim. To właśnie z nim przeprowadziliśmy wywiad. GIGant: Jak długo przygotowywałeś się do tego konkursu? Grzegorz Łabędzki: Szczerze mówiąc, to do konkursu nie przygotowywałem się dużo. Uczęszczałem jedynie na kółko matematyczne. Nie przejmowałem się tym konkursem za bardzo, podchodziłem do niego spokojnie. GIGant: Czy swoją przyszłość wiążesz z matematyką? G. Ł.: Oczywiście. Z matematyką jestem związany od dzieciństwa i jeszcze długo, długo będę. GIGant: Skąd się wzięło twoje zainteresowanie matematyką? G. Ł.: Zaczęło się, jak miałem 4 lata i uczyłem się tabliczki mnożenia. Nauka szybko mi szła i szybko jej się nauczyłem. Potem w domu uczyłem się pisać. Z matmy jestem dobry od urodzenia. Lubiłem się jej uczyć. GIGant: Jak oceniasz poziom tego konkursu? G. Ł.: Wiadomo, że konkurs był trudny, ale dałem radę. Gdyby były następne etapy, to bym też sobie jakoś poradził. GIGant: Czy to, że zostałeś laureatem tego konkursu, było dla ciebie zaskoczeniem? G. Ł.: Zaskoczyło mnie to. Zarazem bardzo ucieszyłem się, że udało mi się przejść wszystkie etapy. GIGant: My cieszymy się razem z tobą, gratulujemy Ci bardzo i życzymy dalszych sukcesów! G. Ł.: Dziękuje Sandra P.S. Oczywiście Grzegorz już ma zapewnioną maksymalną punktację na egzaminie z przedmiotów ścisłych w III klasie gimnazjum, co po prostu oznacza… zwolnienie z tego egzaminu. Do konkursu Grzegorza przygotowywali nauczyciele matematyki z golińskiego gimnazjum: p. Ewelina Palczewska i p. Bartosz Palczewski. TRUDNA MŁODZIEŻ



Kim właśnie jest ta trudna młodzież? Jest to taka młodzież z którą są problemy wychowawcze, która pije alkohol, pali papierosy. Są to także osoby, które używają wulgaryzmów, chodzą na wagary, niszczą cudze mienie, nie mają szacunku wobec innych ludzi. Zdefiniowanie tego pojęcia nie jest wcale łatwe. Problemy z trudną młodzieżą, bywają różne. Zależy m.in. od wieku danej osoby. Na przykład u trudnej młodzieży ze szkoły podstawowej głównym problemem jest edukacja. Typowe dla tego okresu są też tak zwane bunty młodzieńcze. Bunt młodzieńczy jest specyficzną postawą okresu dorastania dziecka zwanego okresem adolescencji. Przypada on zwykle na okres 11 - 16 lat. Zazwyczaj zaczyna się rok lub dwa wcześniej u chłopców niż dziewcząt. Okres ten związany jest z pojawiającymi się u młodego człowieka konfliktami i gwałtownymi przemianami, często określany jako czas "burzy i naporu". (G.S.Hall). Redakcja GIGant przeprowadziła wywiad z panią pedagog Darią Kornobis, pedagog szkolną w podstawówce i gimnazjum w Golinie, w celu dowiedzenia się czegoś więcej na ten temat... GIGant: Kim jest ten tzw. trudny uczeń? Daria Kornobis: W ostatnim czasie w szkołach, ale nie tylko, dużo mówi się o uczniu trudnym. W tym okresie młodzież może przejawiać następujące formy buntu: •unik - unikanie rodziców, rozmów z nimi, przebywania w ich otoczeniu •milczenie - stałe, agresywne, uparte milczenie •ironia - w ramach protestu wobec rodziców nastolatek posługuje się zawoalowaną kpiną, złośliwością wyśmiewaniem •kontestacja - stałe krytykowanie rodziców, bez względu na to, jak się zachowują •afirmacja rówieśników - porównywanie rodziców ze środowiskiem rówieśników w celu deprecjacji rodziców



•ucieczka w marzenia - snucie marzeń na temat lepszego domu, życia •prowokujący image, ostentacyjne preferowanie postaw i zachowań nieakceptowanych przez rodziców (np. wygląd zew., muzyka, towarzystwo) •poszukiwanie wrażeń - podejmowanie działań ryzykownych, np. alkohol, narkotyki, seks •ucieczka z domu •samookaleczenia •próby samobójcze Zachowaniami trudnymi nazywamy te, które naruszają zasady regulaminu szkolnego lub tzw. normy ogólnospołeczne. Cechują się różnym stopniem nasilenia, częstotliwości i szkodliwości dla otoczenia oraz samego dziecka. Ich cechą charakterystyczną jest opór wobec podejmowanych działań wychowawczych, takich jak: perswazja, rozmowy z dzieckiem i jego rodzicami, operowanie systemem kar i nagród. Jeżeli mamy do czynienia z takimi zachowaniami jak: agresja, nadpobudliwość psychoruchowa, notoryczne przeszkadzanie w prowadzeniu lekcji, jeśli uczeń wagaruje, lekceważy naukę i szkołę, odmawia współpracy, łamie zasady regulaminu, niszczy mienie szkoły, kradnie, to niewątpliwie mamy do czynienia z zachowaniami trudnymi. GIGant: Jakie są sposoby radzenia sobie z uczniem trudnym? D.K.: Aby wpłynąć na zmianę zachowania ucznia trudnego, należy każdy przypadek potraktować indywidualnie. Trudno jest podać żelazne reguły gwarantujące stuprocentowy sukces. GIGant: Dlaczego tak wiele młodzieży się buntuję i schodzi na złą drogę? D.K.: Na to pytanie to chyba uczniowie, powinniście sobie odpowiedzieć sami :) GIGant: Jak rodzice mają wychowywać swoje pociechy? D.K.: Wielu rodziców zadaje sobie pytanie, jak mądrze wychowywać dzieci w dzisiejszym świecie. Przede wszystkim należy zawsze starać się zrozumieć dziecko i nauczyć się umiejętności komunikowania się z nim. Prawidłowa postawa rodziców powinna opierać się na miłości, akceptacji i szacunku dla dziecka, i co ważne- na autentyczności... Ważne jest także, aby wytyczać dziecku granice i konsekwentnie ich przestrzegać. Dzięki temu dziecko będzie czuło się bezpieczne, godne szacunku, akceptowane ze swymi ograniczeniami. Dostrzegane będą jego mocne strony, poświęcany mu będzie czas i uwaga. Rodzice powinni jak



najwięcej przebywać z dzieckiem, bawić się, pracować, cieszyć się sobą. Wyłączyć od czasu do czasu telewizor i „włączyć” rodzinę. Czasami wystarczy ze sobą być. Dając swój czas, dajemy dziecku rzecz najcenniejszą - siebie. Inwestowanie czasu w swoje dziecko jest najlepszą inwestycją. Rodzice powinni budować w dziecku system wartości, uczyć odpowiedzialności i samodzielnego podejmowania decyzji, wykorzystywać nadarzające się sytuacje, aby chwalić dzieci nie tylko za to, co robią, ale i za to, jakie są. GIGant: Dlaczego tak trudno jest trafić do trudnego ucznia? D.K.: Tacy uczniowie najczęściej są zamknięci w sobie, nie wierzą we własne możliwości, z góry skazują się na przegraną a przede wszystkim i co najgorsze w tym wszystkim - nie mają zaufania do dorosłych. GIGant: Jakie są przyczyny takich zachowań? D.K.: Nie sposób wymienić wszystkich przyczyn złego zachowania. Na całokształt naszego zachowania ma wpływ dom, szkoła, rówieśnicy, media. Przyczyn może być wiele, np. brak ciepła, brak jasnego przekazu co jest dobre, a co złe ; stosowanie przemocy, agresji przez rodziców lub rówieśników ; rozwiązywanie konfliktów za pomocą siły ; brak możliwości wyboru ; kryzysy domowe ; przynależność do grupy lub odrzucenie w przypadku - nie poddania sie normom grupy nieformalnej ; zbyt wysokie wymagania i niesprawiedliwe ocenianie itd... GIGant: Dziękujemy za



udzielony wywiad. Problemy z trudną młodzieżą należy rozwiązywać pokojowo, ponieważ agresja budzi agresję. Gdzieś ukryte musi być źródło problemu ,gdyż młody człowiek nigdy nie buntuje się bez powodu. Ten młody człowiek jest po prostu zagubiony. Trzeba ofiarować mu swą pomoc. Julita Golka i Dominika Kordus MIĘDZYNARODOWY DZIEŃ KOTA 17 lutego obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Kota. W jego trakcie większość klubów felinologicznych należących do FPL organizuje pokazy kotów rasowych i akcje charytatywne pod hasłem "Rasowce - Dachowcom". Zbierane są wtedy pieniądze i dary rzeczowe dla bezdomnych kotów. Akcje te coraz częściej przenoszą się również do szkół i przedszkoli. Święto to ma na celu przede wszystkim uwrażliwienie ludzi na los bezdomnych zwierząt i pomoc kotom wolno żyjącym. Przyczynia się ono do integracji miłośników kotów. Zarówno hodowcy kotów rasowych, jak i miłośnicy kotów domowych wspólnie propagują szacunek dla kotów. W trakcie obchodów Dnia Kota wybierany jest też Kociarz Roku. Koty w mitologii Już tysiące lat temu czczono koty jako… bogów. Koty w Egipcie hodowane były w świątyni Bastet, gdzie miały strzec, aby nikt nie przedostał się ze świata zmarłych do świata żywych. Ich patronkę przedstawiano jako kobietę z kocią głową. Córka boga słońca Re, bogini płodności i miłości, zabawy, radości, opiekunka ogniska domowego występowała również pod postacią kotki domowej. W mitologii Wikingów boginią lubiącą koty była Freja (córka Njorda boga morza, siostra Frejra, boga płodności) bogini miłości, urodzaju, płodności urodzin i śmierci. Według podań charakteryzowała się nieziemską urodą – każdy, kto na nią spojrzał, ulegał jej czarowi. Zajmowała się magią i czarami, pomagała bogom przygotowywać magiczne talizmany i eliksiry. Podobnie jak jej mąż Odyn, była wojowniczką i kochała walkę. W rzymskiej mitologii Diana, aby odstraszyć gigantów, przybrała postać kota. Ta bogini łowów, lasów, gór, księżyca i płodności, córka Jowisza i Latony, siostra Apollina, przedstawiana była przez poetów jako kobieta z trzema głowami – konia, niewiasty i psa (czasem byka, psa i lwa). Ciekawostki •Kot Domowy (łac: Felis silvestris catus) udomowiony został około 6000 lat temu i od tego czasu aż po dzisiejszy dzień Oczami kota...
wykorzystywany jest do tępienia gryzoni domowych (myszy, szczury). W starożytnym Egipcie kot był zwierzęciem czczonym jako


święte zwierze bogini Bastet (egipska bogini miłości i płodności) •22 grudnia 2001 roku urodził się pierwszy sklonowany kot a właściwie kotka CC (od angielskiego Copy Cat) •"Fred the Undercover Kitty" (kot agent Fred) to kot, który był wykorzystany w 2006 roku przez nowojorską policję w akcjach demaskujących nielegalne praktyki weterynaryjne. W lutym 2006 roku Fred został zarejestrowany jako tajny agent. •Kot Oscar, mieszkaniec hospicjum w Providence (USA), według New England Journal of Medicine, potrafił rozpoznać umierających pacjentów. •Największym kotem domowym, wg. Encyklopedii Guinness'a, był australijski Himmi. Ważył 46 funtów (20.1kg) i mierzył 97 centymetrów długości. Ola Spoglądam leniwie na widoki za oknem. Nie mogę narzekać na nudę. Moja właścicielka mieszka na pierwszym piętrze w bloku, w samym centrum miasta. Tak więc przez wieczny ruch zawsze znajdzie się coś do skomentowania. Ludzie są i zawsze będą dla mnie jedną wielką zagadką. Są tacy nieprzewidywalni. Każdy inny. Na swój sposób (nie)normalny. Choć muszę przyznać, że po wieloletnich obserwacjach, można znaleźć u nich kilka wspólnych cech. Po pierwsze, wieczny pośpiech. Ludzie stale są zabiegani i czymś zajęci. Śpieszą do pracy, do szkoły, na jakieś ważne spotkania... My... koty... nie przejmujemy się czasem. Co będzie, to będzie. Czas nie ma dla nas znaczenia. Chcemy gdzieś Oczami kota...
iść, to tam idziemy. Chcemy się z kimś spotkać, to się spotykamy. Nie chcemy się z kimś spotkać, to się nie spotykamy. Proste. Nie chowamy urazy. Ale wracając do ludzi... Drugą ich wspólną cechą jest wieczne narzekanie, wieczne skarżenie się na brak czegoś. Nigdy nie potrafią zaspokoić swoich potrzeb do końca. Krążą w błędnym kole. Koty nie mają takiego problemu. Mamy wyznaczone


wcześniej przez naturę cele i się ich kurczowo trzymamy. Nie potrzeba nam niczego więcej. To właśnie często nasi kochani właściciele usiłują nas zachęcić do używania „super zabawek” ze sklepów zoologicznych, kupują coraz to nowsze grzechotki, piłeczki... Ale pojawia się wówczas pytanie: 'a po co nam to'? Radzimy sobie i bez nich, a na nudę nie narzekamy. Trzecia cecha, która łączy wszystkich ludzi? Zazdrość oraz, co się z tym łączy, wielki wyścig szczurów. Ludzie kochają rywalizować, walczyć oraz oczywiście wygrywać. Lubują się w niepowodzeniach innych, uwielbiają porównywać swoje dokonania z innymi ludźmi. Kochają sztuczki, przekręty, małe oszustwa, które i tak ich w końcu do niczego nie prowadzą. Jeśli miałbym być z wami absolutnie szczery, to i wśród moich pobratymców zdarzają się kłótnie i walki, ale wówczas faktycznie musi być jakiś powód. Np. ktoś bardzo wrednie postąpił i podkradł nieswoją mysz... wtedy walka między dwoma kotami jest jak najbardziej uzasadniona. Jednak zasadniczą różnicą między wami- ludźmi, a nami-kotami jest to, że my nigdy dla własnego 'widzimisie' oraz grymasu nie dokuczamy sobie. Nie zazdrościmy i nie obchodzi nas, w jaki sposób żyją inni. Dzięki temu, unikamy wielu sprzeczek. I tak właśnie siedząc na tym swoim parapecie rozmyślam często nad wami, ludźmi. Zadziwiacie mnie - co dzień... Moja właścicielka jest samotna. Wszędzie krąży mit, że samotne kobiety potrzebują kotów... Hm, czy ja wiem? Może tak bardzo są spragnione czyjejś obecności, że decydują się zaprzyjaźnić właśnie z nami. Bo my będziemy im wierne i



nigdy ich nie opuścimy. Choć trzeba przyznać, że koty bywają bardzo pamiętliwe i długo chowają urazę, jednak ludzie i tak nas kochają. ... Choć nie wszyscy. Jestem zadowolony ze swojego życia, miejsca, gdzie mieszkam, warunków życiowych... Wszystko jak najbardziej mi odpowiada. Jestem szczęśliwy. W życiu potrzebny jest mi stały „napływ” jedzenia, kuweta, ciepłe miejsce do odpoczynku oraz szacunek i miłość mojego właściciela. Jeśli te moje wymagania zostają spełnione, czuję się jak w niebie. A teraz tak właśnie jest. Rada dla ludzi? Wyluzujcie trochę i bierzcie z nas przykład. Z poważaniem, szczęśliwy i wolny kot. ;) Napisała: Julita Golka P.S. 17 lutego przypada, oczywiście co roku, Światowy Dzień Kota. Olivia w „Must Be The Music” Już w najbliższą niedzielę – 4 marca – o godz. 20:00 w telewizji POLSAT wyemitowany zostanie pierwszy odcinek III edycji popularnego show „Must Be The Music”. Jak udało się dowiedzieć naszej redakcji , przed czwórką jurorów stanie młoda wokalistka z Goliny – Olivia Wieczorek. Jak poszło Olivce? Czy udało jej się przejść do następnego etapu? Dowiecie się oglądając wyżej wymieniony program. Trzymamy kciuki!



ZABRAKŁO JEDNEJ BRAMKI W piątek 4 lutego tradycyjnie w Kotlinie odbyły się mistrzostwa gminy w unihokeju. Do zawodów przystąpiło dziewięć szkół podzielonych na trzy grupy. Nasz zespół w grupie spotkał się z SP Łuszczanów i SP Siedlemin. W meczu otwarcia turnieju po bardzo dobrej grze reprezentacja naszej szkoły wysoko 6:0 (3:0) pokonała SP Łuszczanów. W następnym meczu naszej grupy Łuszczanów pokonał 3:2 SP Siedlemin i do awansu do grupy finałowej wystarczała nawet niewielka porażka z SP Siedlemin. W tym spotkaniu większość meczu grali zawodnicy rezerwowi, a spotkanie zakończyło się zwycięstwem Goliny 1:0 (0:0). Nasza drużyna jako zwycięzca grupy A awansowała do grupy finałowej w której grali zwycięzcy z grup A, B i C. (Golina, SP 4 Jarocin, SP Wilkowyja) W pierwszym spotkaniu grupy finałowej po ciekawym i emocjonującym pojedynku padł wynik remisowy 2:2 (1:1) z SP 4 Jarocin. Przez większą część spotkania nasz zespół atakował i stwarzał dogodne sytuacje, jednak to jarocinianie dwukrotnie po kontrach obejmowali prowadzenie. Ambitnie dążący do sukcesu nasi reprezentanci doprowadzali do remisu. W drugim spotkaniu grupy finałowej SP 4 Jarocin zwyciężyło SP Wilkowyja 3:2. Do zwycięstwa w mistrzostwach nasz zespół musiał pokonać co najmniej dwoma bramkami SP Wilkowyja. Od początku spotkania goliniacy rzucili się do SPORT...SPORT...SPORT...



ataku, lecz niestety piłka nie chciała znaleźć drogi do bramki, do przerwy był wynik bezbramkowy. W drugiej połowie trwała wymiana ciosów. Na dwie minuty przed końcem spotkania za obronę w polu bramkowym sędzia podyktował rzut karny. Niestety, najlepszy zawodnik naszego zespołu Marcin Szymkowiak nie wykorzystał karnego. Na 50 sekund przed końcem po ładnym strzale z dalszej odległości Marcin zdobył prowadzenie, niestety do końca nie udało się zdobyć drugiej bramki i ostatecznie mecz zakończył się naszym zwycięstwem 1:0 (0:0) Tym samym nasza reprezentacja zajęła drugie miejsce zostając wicemistrzem gminy ulegając gorszym bilansem bramek SP 4 Jarocin (Golina bramki 3:2, SP 4 Jarocin bramki 5:4) Gratulujemy sukcesu kolegom z Jarocin i życzymy powodzenia w mistrzostwach powiatu. Na najwyższe noty w naszym zespole zasłużyli zdobywca 7 bramek Marcin Szymkowiak oraz Marcel Mikołajewski, Bartosz Kubiak, Andrzej Łabędzki i Szymon Kościelniak. Ostateczna kolejność: I - SP 4 Jarocin, II - SP Golina, III - SP Wilkowyja, IV- VI SP Łuszczanów, SP 3 Jarocin, SP Roszków, VII - IX SP Siedlemin, SP Mieszków, SP 2 Jarocin TURNIEJ PRZYJAŹNI W hali sportowej w Golinie już po raz trzeci odbył się turniej szkół podstawowych w halowej piłce nożnej zwany "Turniejem Przyjaźni", w którym uczestniczyło prawie 80 uczniów ze szkół podstawowych. Organizatorami byli UKS Grom, LZS Grom, Stowarzyszenie Edukacyjne " Gimnazjum 2000" oraz SP i Niepubliczne Gimnazjum w Golinie. Celem turnieju było nawiązanie nowych przyjaźni poprzez sport, oraz promocja klubu piłkarskiego LZS Grom a także Niepublicznego Gimnazjum w Golinie dlatego na turniej zapraszane są okoliczne szkoły, których uczniowie mogą kontynuować swoją naukę w golińskim gimnazjum. W tym roku wystartowało 8 zespołów: SP 3 Jarocin, SP 3 Koźmin, SP Borzęcice, SP Siedlemin, SP Obra Stara, połączone siły SP Mieszków i SP Roszków oraz dwa zespoły gospodarzy. W sumie rozegrano 18 spotkań, każde 2 x 5 min. Ostatecznie zwycięzcą turnieju okazała się reprezentacja SP 3 Koźmin, która po rzutach karnych SPORT...SPORT...SPORT...
pokonała zespół gospodarzy SP Golina A. Wszyscy uczestnicy otrzymali słodkie upominki, a dla trzech najlepszych zespołów organizatorzy przygotowali pamiątkowe medale. Zwycięzcy w nagrodę otrzymali także puchar i piłkę. Wręczano także statuetki, które otrzymali: Mirosław Kaźmierczak z SP 3 Koźmin najlepszy zawodnik, Patryk Mikołajczyk SP Borzęcice - najlepszy strzelec, Bartosz Kubiak - Golina A - najlepszy bramkarz.


Z każdego zespołu wybierano także najlepszego zawodnika który otrzymywał słodki upominek oraz proporczyk klubu LZS Grom. Wyróżnienia otrzymali: A. Kubot z SP Siedlemin, A. Pluta - Golina B, K. Bruzi - Obra Stara, Ł. Walczak - 3 Jarocin, P. Mikołajczyk - Borzęcice, K. Szymendera - Mieszków/ Roszków, Marcel Mikołajewski - Golina A, M. Kaźmierczak - 3 Koźmin Sponsorami nagród byli: Stowarzyszenie Edukacyjne "Gimnazjum 2000" oraz LZS Grom Golina. II TURNIEJ ABSOLWENTÓW W sobotę 10 lutego w sali sportowej golińskiego gimnazjum odbył się "II turniej absolwentów" w halowej piłce nożnej zorganizowany przez UKS Grom. W tym roku wystartowało osiem zespołów. Sześć zespołów złożonych z absolwentów oraz gościnnie dwa zespoły aktualnych gimnazjalistów Gimnazjum i Grom. W całym turnieju rozegrano 18 spotkań każde 2 x 5min. Turniej przebiegał w dobrej atmosferze przy
dźwiękach muzyki, a absolwenci pokazali, że potrafią się dobrze bawić w sportowej rywalizacji. Mecz o miejsce 7-8 Old Boys - Cesarze 2:1 (2:0) Mecz o miejsce 5-6 Grom - Gimnazjum 2:1 (1:1) Mecz o miejsce 3-4 Rycerze Grunwaldu II - Rycerze Grunwaldu III 3:2 (2:0)


FINAŁ Rycerze Grunwaldu I - Czemu 5:3 (0:2) TURNIEJ! Serdecznie zapraszamy na VI Amatorski Turniej Piłki Siatkowej Dnia 3 marca, sala gimnastyczna przy szkole podstawowej w Golinie, godzina 14:00. Zapewniamy bufet i moc sportowych emocji! Zaprasza: Amatorska Grupa Siatkarska „Sympatyk”.

Niepubliczne Gimnazjum im. Ks. P. Wawrzyniaka w Golinie oraz Jarociński Ośrodek Kultury mają przyjemność zaprosić na IV Festiwal Piosenki Gimnazjalnej – Golina 2012 gość specjalny: Redakcja GIGanta: Red.nacz.: Wirginia Wojtczak, Julita Golka, Dominika Kordus, Zuzanna Kulka, Marta Łukaszewska, Magda Mróz, Franciszek Ostojski, Adrianna Pańczak, Szymon Radziejewski, Olga Wojtczak, Sandra Wolicka.