Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Hity i kity roku 2011
Jak co roku, nasza gazeta ogłasza hity i kity roku 2011!. Hitów znalazła się sporo, natomiast kitów tylko 2! Myślę, że jest to powód do satysfakcji. Przeprowadziłam sondę wśród członków redakcji, aby ustalić te, które zyskały największą popularność ( wytłuszczoną czcionką).


Hity Warsztaty muzyczne z p. A. Słowikowskim „Złote Pasmo” dla Yankee II miejsce gminy Jarocin w konkursie na temat wiedzy o „Liderze Zielonej Wielkopolski” wywalczone przez gimnazjalistów Wybraliśmy sołtysa III Festiwal Piosenki Gimnazjalnej (I miejsce III Klaudii Skorodziej) Cezary Żak w Jarocinie Cała Polska biega po raz V Warsztaty filmowe z p. G. Lipcem Dzieciuff Squad w Brukseli Mamy logo wsi Golina i Stefanów Park przykościelny już otwarty oraz odnowione Sanktuarium Sygnalizacja świetlna na ul. Jarocińskiej Odblaskowe kamizelki dla maluchów- dodatkowe bezpieczeństwo Spotkanie autorskie z p. G. Kasdepke Wojciech Mann w Jarocinie Iwetta Michalska – Miss WRC Patrycja Adamkiewicz – mistrzyni Europy w Taekwondo Mamy nowe boisko szkolne „Złote Pasmo” dla Yankee Na początku roku 2011, szkolny zespół Yankee wziął udział w XXI Wielkopolskim Przeglądzie „ Śpiewamy Kolędy i Pastorałki” organizowanym w Sierakowie obok Rawicza. Konkurencja była spora - 21 zespołów z przedszkoli, gimnazjum i liceum z powiatu rawickiego, województwa wielkopolskiego i dolnośląskiego. Grupa zaprezentowała dwie kolędy ( w tym jedną a capella), a ciężka praca na próbach została wynagrodzona najwyższym wyróżnieniem!



Kity Wandalizm Egzamin gimnazjalny Sygnalizacja świetlna wywalczona! Po kilku latach ‘walki’ o sygnalizację świetlną w Golinie w końcu udało się doprowadzić wszystko do skutku. Sygnalizacja działa! Łączny koszt inwestycji to ponad 100 tys. złotych. Kwota duża, jednak ile warte jest nasze bezpieczeństwo? Jedno jest pewne, teraz jest bezpieczniej, a rodzice ze spokojem mogą posyłać swe pociechy do szkoły. Pomimo sygnalizacji, należy pamiętać o tym, aby zachować ostrożność, gdy jesteśmy uczestnikami ruchu. Mamy złoty medal! Kolejnym hitem roku 2011 jest mistrzostwo Patrycji Adamkiewicz (uczennica I kl. Gimnazjum ) w Mistrzostwach Europy Kadetek Taekwondo (kat. 41 kg), które odbyły się w Gruzji. Zwyciężczyni trenuje ten sport od 2006 roku i ma już na swoim koncie sporo nagród i różnego typu wyróżnień. Patrycja znalazła się na tych mistrzostwach wśród 9 – osobowej reprezentacji Polski. Nie pozostaje nam nic innego jak życzyć kolejnych sukcesów i … olbrzymiej siły w nogach. W końcu doczekaliśmy się nowego boiska! Pod koniec roku 2011 zakończyła się długo oczekiwana budowa nowego boiska przy naszej szkole. Przetarg wygrała firma „Madro” z Puszczykowa i to właśnie ona we wrześniu podjęła działania, abyśmy wreszcie mogli cieszyć się nowym / odnowionym obiektem sportowym. Zapewne pomoże to w rozwijaniu umiejętności naszym szkolnym sportowcom oraz będzie chlubą golińskich szkół. Nowym inwestycjom mówimy zdecydowane ‘TAK!’. Śpiewali w Brukseli! Goliński zespół, którego liderem jest p. Tomasz Jankowski, w połowie ubiegłego roku odwiedził Brukselę. Pojechał tam na zaproszenie rodziców dzieci, które uczęszczają do tamtejszej Szkoły Europejskiej. Podczas pobytu w Brukseli Dzieciuff Squad wystąpił na Święcie Szkoły Ecole Europeenne Bruxelles 1 Uccle. Lider zespołu wraz z jego członkami, prowadził lekcje muzyki dla polskich dzieci uczących się w Szkole Europejskiej. Część wyjazdu dofinansowała Gmina Jarocin. Festiwal Piosenki Gimnazjalnej W połowie marca odbyła się kolejna edycja festiwalu, którego organizatorem było Stowarzyszenie Edukacyjne „Gimnazjum 2000”. Na scenie JOKu zaprezentowało się 23 uczestników. Co ciekawe - nie było wśród nich choćby jednego przedstawiciela płci męskiej. Wśród rozśpiewanych nastolatek znalazły się dwie uczennice naszego gimnazjum – Klaudia Skorodziej, która zdobyła pierwsze miejsce oraz Zuzanna Kulka - nagrodzona wyróżnieniem. Muzyczną atrakcją była grupa Cała Góra Barwinków, która ‘przejęła’ scenę po ogłoszeniu wyników. Ich muzyka przypadła wszystkim do gustu, a rozkręcenie pogo pod sceną wydało się banalnie proste. Wniosek? Więcej takich imprez! Wandalizm! Na terenie Goliny w roku 2011 doszło do kilku ‘niemiłych poczynań’. Została rozbita wiata przystankowa, zniszczono huśtawkę na placu zabaw, uszkodzono blachę boksu przy boisku GROMU. W nieciekawym stanie pozostawiono także trybuny. Dlaczego jest tak, że najpierw czegoś chcemy, a później to niszczymy? Czy jest w tym jakikolwiek sens? Należy wspomnieć także o czymś, co notorycznie się powtarza – ŚMIECI są wszędzie! Może to Tylko Martyna



znak, że w naszej miejscowości brakuje koszy na śmieci? Zmiany, ach te zmiany… Rok 2011 okazał się czasem wielkich zmian dla uczniów rozpoczynających naukę w klasach trzecich gimnazjum. Zmieniła się przede wszystkim struktura testów gimnazjalnych, które jak wiadomo uległy „rozpadowi” na osobne egzaminy. Zapewne największym utrudnieniem jest to, że wprowadzono tę ustawę niecały rok przed ostatecznym sprawdzeniem wiedzy. A gdzie czas na dłuższe przygotowania? Większość uważa, że egzamin będzie trudniejszy niż matura… No to połamania ołówków… A raczej „czarnych” długopisów.. Wirginia Tylko Martyna Naskręt z Ziemi Jarocińskiej znalazła się w gronie laureatów XV Wielkopolskiego Konkursu Plastycznego na Najpiękniejszą Kartkę Bożonarodzeniową. Konkurs pod patronatem Marszałka Województwa Wielkopolskiego oraz Burmistrza Miasta i Gminy Pleszew zorganizował Dom Kultury w Pleszewie. Wszystkie prace, których było 1.276 z 97 placówek szkolnych oraz innych instytucji oświatowych, oceniało jury. W jego skład weszli: Anna Kozłowska Agacińska (przewodnicząca) z Centrum Kultury Zamek w Poznaniu, Monika ŻyroDunaj z Centrum Kultury i Sztuki w Kaliszu oraz Izabella Symanowicz z Liceum Plastycznego w Kaliszu. Jurorzy nagrodzili łącznie 111 osób przyznając 57 nagród i 54 wyróżnienia. Nagrodzone prace były prezentowane na wystawie pokonkursowej w kinie Hel w Pleszewie i w Galerii „Debiut” Pracowni Malarstwa i Rysunku – Centrum Kultury ,,Zamek” w Poznaniu. przedstawiciel Starostwa



Prace były oceniane w pięciu kategoriach wiekowych. Martyna Naskręt, uczennica klasy szóstej ze Szkoły Podstawowej w Golinie, zdobyła wyróżnienie. - Bardzo się cieszę, że mogłam wziąć udział w konkursie na najpiękniejszą kartkę bożonarodzeniową i że wybrano moją spośród 294 kartek. Wszystkie były bardzo piękne, więc jury konkursu nie miało łatwej decyzji. Jestem zaszczycona tym, że zostałam wyróżniona. Dziękuję! - powiedziała szóstoklasistka. Jej opiekunką była Bogusława Grzesiek. Kartka golinianki ma zielone tło, na środku jest renifer zrobiony metodą iris folding. Wokół renifera umieszczone zostały złote gwiazdki a u góry napis "Wesołych Świąt". Trzecie miejsce dla Ani W trzecią niedzielę stycznia w Sanktuarium Maryjnym w Żegocinie (dekanat czermiński) odbył się XIII Festiwal Kolęd i Pastorałek. Wśród 143 wykonawców osiem osób reprezentowało szkoły w Golinie. Występujących na scenie Ośrodka Kultury w Żegocinie oceniała komisja artystyczna w składzie : ks. Marek Kozica – proboszcz parafii w Żegocinie, Hanna Lis – Powiatowego w Pleszewie, Andrzej Musiałek – dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Jaraczewie i Michał Kaczmarek – wokalista. Jury przyznało nagrody i wyróżnienia. Mimo silnej reprezentacji z naszych szkół tylko Anna Jelak została zauważona przez jurorów i zdobyła trzecie miejsce w kategorii klas I – III. Oprócz trzecioklasistki udział w festiwalu wzięły uczennice: z klasy V – Dominika Jarmuż, Roksana Leśniak i Kornelia Skorodziej. Klasy gimnazjalne były reprezentowane przez: Anitę Rutkę (IIa), Agatę Piłkowską i Karolinę Marcisz (obydwie z IIc) i Klaudię Skorodziej (IIIc). Uczennice zostały przygotowane przez Bogumiłę Czekaj, Tomasza Jankowskiego i Hieronima Czaplickiego. (hcz)



"Człowiek wierzący dając Wielkiej Orkiestrze pieniądze popełnia grzech, bo bierze udział w sprawach diabelskich" Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy (WOŚP) jest to fundacja charytatywna, której podstawowym celem zgodnie ze statutem jest „działalność w zakresie ochrony zdrowia polegająca na ratowaniu życia chorych osób, w szczególności dzieci, i działanie na rzecz poprawy stanu ich zdrowia, jak również na działaniu na rzecz promocji zdrowia i profilaktyki zdrowotnej”- w taki sposób opisana jest WOŚP we wszystkich źródłach internetowych. A tak w skrócie... czym jest dla nas? Z pewnością czymś dobrym, w czym chętnie bierzemy udział. O Polsce rzadko słyszy się coś miłego, na tle innych państw w wielu kwestiach wypadamy dość słabo. A tu takie zaskoczenie! Wielka, charytatywna fundacja, w której wszyscy Polacy biorą czynny udział. Jest to bezinteresowna pomoc dla chorych dzieci, które potrzebują wsparcia materialnego, jak i uczuciowego. To wszystko w wielkiej dawce zostaję im zapewniane dzięki fundacji Jurka Owsiaka. A kim jest ów człowiek? Myślę, że każdy Polak niejednokrotnie słyszał to nazwisko... Ale na wszelki wypadek przypomnę; Jerzy Zbigniew Owsiak (ur. 6 października 1953 w Gdańsku) – polski dziennikarz radiowy i telewizyjny, showman, działacz charytatywny. Założyciel i prezes zarządu Fundacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, główny pomysłodawca i realizator corocznego Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, twórca jednej z największych cyklicznych imprez muzycznych Przystanku Woodstock. Jest prezesem spółki "Złoty melon". Jest także witrażystą i posiada uprawnienia psychoterapeuty. Jednak - jak to zwykle bywa w naszym kraju - nie wszystkim te działania przypadły do gustu. Pewnie wielu osób ten fakt zaskoczy. Mnie również zadziwił. Bo co może być złego w pomaganiu innym i jednoczesnym jednaniu się z wszystkimi ludźmi? Otóż jednak może... "Człowiek



wierzący dając Wielkiej Orkiestrze pieniądze popełnia grzech, bo bierze udział w sprawach diabelskich" - pod kościołem w Poniatowej na Lubelszczyźnie w piątek trwała akcja przeciwko WOŚP. - Nie mamy z tym nic wspólnego - mówi ksiądz i tłumaczy... że dając na Orkiestrę można popełnić grzech. "Jerzy Owsiak - autor amoralnego hasła "Róbta co chceta" i organizator "Woodsctocków", uznawanych za przedsionek "piekła na ziemi". Czy "bełkocący dyrygent" WOŚP wprowadził kogokolwiek z młodych chłopców czy dziewcząt na wyżyny bohaterstwa, heroizmu i świętości? Jerzy Owsiak jest powiązany z Hare Kryszna - jedną z najbardziej niebezpiecznych sekt, której doktryna i etyka są całkowicie sprzeczne z chrześcijaństwem." - to fragment ulotki, które w piątek czekały na wiernych przy kościele pw. Świętego Ducha w Poniatowej (powiat Opole Lubelskie). Autor ulotki informuje też, że WOŚP ma przesłonić pracę charytatywną Caritasu i stwierdza wprost: "Człowiek wierzący dając Wielkiej Orkiestrze pieniądze popełnia grzech, bo bierze udział w sprawach diabelskich". Księża tłumaczą, że ludzie myślą, że ich pieniądze pójdą na potrzebujące dzieci, a tymczasem część jest przeznaczona na organizację "Woodstocku". Jeden z księży mówi: Ja tam wprawdzie nie byłem, ale na festiwal jeżdżą moi znajomi z grup ewangelizacyjnych i opowiadają później co widzą: nadużywanie narkotyków, alkoholu, rozwiązłość seksualna. Uważam, że jeżeli ktoś daje pieniądze na Orkiestrę i ma przy tym pełną świadomość, że idą zarówno na aparaturę medyczną, jak na "Woodstock" i wie przy tym co się dzieje na tym festiwalu - wtedy można powiedzieć, że popełnia grzech. Jednak wszelkie zarzuty dementuje fundacja WOŚP, która zapewnia, że środki zbierane w ramach styczniowej kwesty są w całości przeznaczane na realizację tematu Finału, czyli zakup sprzętu medycznego. Mam wrażenie, że chwilami nawet najpiękniejszą akcję, instytucję bądź sprawę są w stanie zniszczyć swoimi podejrzeniami inni ludzie. Instytucja WOŚP jest jak najbardziej dobrą, pomocną oraz potrzebną fundacją i nie należy w to wątpić. A jeżeli nie chcemy jej wspierać, to przynajmniej nie przeszkadzajmy w realizowaniu jej pomysłów... Pierwszy finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy odbył się 3 stycznia 1993 roku. Do tej pory udał się zebrać łącznie blisko 445 milionów złotych. Zakupionych 25 tysięcy urządzeń, które trafiły do 600 szpitali w całym kraju. W XX finale – 8 stycznia 2012 r. – uczestniczyło ponad 120 wolontariuszy w Polsce i ponad 50 sztabów zagranicznych. Do tej pory zdeklarowana suma przekracza 40 milionów złotych, a to jeszcze nie wszystko. Pieniądze cały czas spływają na konto fundacji. Na Ziemi Jarocińskiej zebrano ponad 56 tysięcy złotych. Kwestowało 160 wolontariuszy. Napisała i opracowała: Julita Golka KONIEC?



Pesymista myśli: ojej, koniec świata! Nic nie zdążę zrobić! Przecież tak dużo życia przede mną… Optymista myśli: ojej, ciekawe co spotka mnie w tym „innym świecie”! A co myśli realista? Otóż to! Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy z tego, że 21 grudnia 2012 roku ma być (po raz kolejny zresztą) koniec świata. Wcześniej około 10 razy był przewidywany, w dodatku z dokładnością co do daty i godziny. Ostatnio kataklizm miał dać o sobie znać w październiku 2011 roku, ale jakoś Ziemia nadal się kręci, a ludzie nadal szczęśliwie zamieszkują Niebieską Planetę. Ale koniec ostateczny, według kalendarza Majów i coraz większego grona naukowców, nadejdzie już za niecałe 11 miesięcy. Trudno w to uwierzyć, prawda? Nagle wszystko, nad czym pracowała ludzka ręka, co dzięki nam powstało, ma być zniszczone. Ewentualnie można schronić się na Mount Everest, ale najpierw trzeba tam się wdrapać. Wizji apokalipsy jest wiele - jedni uważają, że spadnie z ogromną siłą na Ziemię meteoryt. Inni, że piorun uderzy w Ziemię, a jeszcze inni, że słońce przestanie świecić. Kiedy pytam się ludzi, co sądzą o końcu świata?, większość twierdzi że to bzdury. Pozostali albo nie chcą odpowiadać, albo twierdzą, że trzeba żyć tak, jakby jutra nie było. Dość specyficzny stosunek do codziennego życia, ale chyba właśnie tak powinno być. Każdy powinien po części stać się optymistą i „żyć chwilą”. Tak mi się wydaje. , Ale jeśli już, to jest dla nas nadzieja! Na stronie internetowej związanej z ruchem skupionym wokół belgijskiego astrofizyka Patricka Geryla opublikowano listę miejsc, które mogą przetrwać, jak i te, które mogą „ucierpieć” najbardziej. Najbardziej ucierpią rejony świata, gdzie są wulkany oraz elektrownie jądrowe. Nizinne kraje również są



zagrożone z powodu tsunami, które będzie sobie liczyło ponad 2000m wysokości. Najmniej bezpieczne będą takie miejsca jak Ameryka Północna i Australia. Europa i Azja nie będą miały zbytnich strat, a najmniej ucierpi Afryka. Przynajmniej tak twierdza naukowcy. Czyli nasza mała Golina ma całkiem spore szanse na przetrwanie. Oczywiście tak długo, dopóki słońce będzie świecić. Czy to wszystko prawda? Najprawdopodobniej dowiemy się właśnie 21 XII 2012 r. o godzinie 12:12! Czekamy z niecierpliwością. A więc - co myśli na ten temat realista? Myślę, że każdy z Was sam sobie potrafi odpowiedzieć na to pytanie. Magda. (: HOBBY NA CZASIE? Hobby. Nie wszyscy je mają. Niektórzy wciąż poszukują, a inni mają już od lat. Ale jeśli wybierać- to co? Każdy chciałby coś oryginalnego, coś co jest jedyne w swoim rodzaju. Dobrym i rzadkim przykładem są filateliści, tzn. osoby które zbierają znaczki. Przeprowadziłam na ten temat wywiad z panem Grzegorzem, mieszkańcem Goliny, który zbiera znaczki od najmłodszych lat. GIGant: Skąd wziął się pomysł na zbieranie znaczków? Grzegorz Mróz: Mam to po moim wuju, który też był filatelistą z zamiłowania. GIGant: Jakie było pana źródło? G.M.: W zasadzie od 7 roku życia zajmowałem się tą dziedziną. Miałem swój album do którego rodzina dawała mi różne znaczki. Odklejałem je też ze wszystkich listów, dostawałem od kolegów i wymieniałem się z nimi. GIGant: Ile lat pan zbierał znaczki? Ile zdołał pan nazbierać? G.M.: Zbierałem je około 22 lata, lecz apogeum przypada na lata 1979-1996, kiedy należałem do Polskiego Związku Filatelistów. Udało mi się zebrać prawie wszystkie znaczki, które zostały wydane w Polsce w tych latach. GIGant: Znał pan kogoś, kto również się tym zajmował? G.M.: Oczywiście, znam kilka takich osób. GIGant.: Dużo to pana kosztowało? G.M.: Jeżeli chodzi o wartości zakupu tych zbiorów, to trudno jest to oszacować, dlatego, że ceny znaczków zmieniały się wraz ze spadkiem wartości złotego. W zbiorze posiadam znaczki za grosze, jak i takie za tysiące. GIGant: Po co ludzie zbierają znaczki? Co jest cudownego w tym hobby? G.M.: Hobby jak każde inne. Fajnie jest się pochwalić, uzupełniać swoją kolekcję, zdobywać nowe okazy oraz przeglądać swoje zbiory, podziwiać niezliczone serie, jak i inwencję twórczą autorów znaczków. GIGant: Czy filateliści spotykają się i wymieniają znaczkami? G.M.: Na pewno w miarę



możliwości. Każdy z kolekcjonerów dąży do takiego czegoś, ale obecnie dużą pomocą dla każdego z filatelistów jest Internet, w którym jest bardzo dużo osób, które oferują sprzedaż znaczków. GIGant.: Obecnie prawie nikt nie pisze listów, więc skąd brać znaczki. Czy warto wciągać w to hobby dzisiejszą młodzież? G.M.: Warto. Polecam sprawdzone sposoby tzn. wymiany między kolekcjonerami, sklepy filatelistyczne, poczta, wspomniany już wcześniej Internet czy też przynależność do Polskiego Związku Filatelistów. Co do młodzieży, to z nią nie jest teraz łatwo. Oczywiście, nic na siłę, jeśli komuś przypadnie do gustu takie hobby, to będzie się tym zajmował. GIGant.: Czego można życzyć filatelistom? G.M.: Na pewno wytrwałości i cierpliwości w powiększaniu swoich kolekcji, oraz jak największych zasobów Magda TWÓJ HOROSKOP NA 2012 ROK!
DLA LUDZI O MOCNYCH NERWACH


BARAN- Twoja planeta: Mars (20.III- 18.IV) Zazwyczaj żyją krócej niż inni, ale intensywniej. Ponieważ nadchodzi kataklizm, mogę Was pocieszyć – to nie ma najmniejszego znaczenia. Ogólnie w tym roku będziecie mieli szczęście co do pracy. Zwolnią Was dopiero za rok. Chyba że jesteś uczniem/uczennicą, to poprawka Ci nie zaszkodzi. Poza tym, będzie całkiem niezły przypływ gotówki! Chyba jednak warto kupować zdrapki! Będziesz miał/miała szczęście w miłości. Znajdziesz kogoś spod znaku Byka. BYK- Twoja planeta: Wenus (19.IV- 19.V) Układ planet w tym roku będzie Ci sprzyjał! Same sukcesy. Opłaci się też (kolejna) próba odnalezienia drugiej połówki. Przed tobą kilka decyzji w związku z pracą. Musisz podjąć je natychmiast, bo kończy Ci się zasiłek dla bezrobotnych. Jak widać, sezon opóźnia swoje nadejście, więc nie znajdziesz pracy ani w ogrodnictwie, ani w leśnictwie. Pozostaje tylko jedna droga... Ponieważ nic nie umiesz robić ,możesz zostać… złodziejem. I nie martw się, żadna praca nie hańbi. BLIŹNIĘTA- Twoja planeta: Merkury (20.V-20.VI) W drugiej połowie maja na pewno nie będzie Ci doskwierać nuda. Spotkasz ludzi, z którymi lubisz przebywać. A wszystko zacznie się od naruszenie spokoju publicznego... Policjanci Cię spałują za niegrzeczne zachowanie, kolegium da najwyższy wymiar kary, bo masz wredną gębę, znajomi nie pożyczą pieniędzy na kaucję, bo Cię po prostu nie lubią, a w więzieniu trafisz do celi razem z kimś, na kogo doniosłeś dwa miesiące temu. Nie martw sie - pogrzebem więźniów zajmuje



się państwo. Kiedy już uda Ci się jakoś wydostać, okaże się, że jedyny Twój talent stał się przydatny- w końcu trafisz 6 w totka! Gratuluję, wtedy będziesz mógł/mogła spłacić kaucję. RAK- Twoja planeta: Księżyc (21.VI- 21.VII) Szkoda słów! Nie pomoże nawet oddział zamknięty. Przestań w końcu oszukiwać, bo się wyda! Nadmierne ściąganie na sprawdzianach wyjdzie na jaw. W tym roku nie będzie zbyt dobrze- wyłysiejesz, będziesz miał/miała garba i stracisz zęby. Przykre, ale prawdziwe! Poza tym poznasz wielu ciekawych ludzi. Zyskasz popularność i pieniądze. Staniesz się gwiazdą rocka! Teraz już nie będziesz musiał kraść bielizny, bo fani będą Ci ją rzucać na scenę podczas koncertów. LEW- Twoja planeta: Słońce (22.VII- 21.VIII) Chcesz, ale ciągle się boisz. Taka postawa do niczego nie prowadzi. Na jednej szali kładziesz wszystko, co Ci się w życiu nie udało - a ponieważ niewiele zdziałałeś, więc szala jest bardzo ciężka - na drugiej zaś wszystko, czego byś jeszcze w życiu mógł dokonać. No cóż, decyzja, czy warto ciągnąć ten wózek, nadal nie jest prosta. Żeby ułatwić Ci jej podjęcie zdradzimy, że w przyszłości też nie dokonasz niczego pożytecznego. Ale uratuje Cię spory majątek po babci. Teraz będziesz bogatszy nawet od Baracka Obamy! PANNA- Twoja planeta: brak planety! (22.VIII- 21.IX) Ostatnio twoją wadą jest szorstkość i porywczość. Całe otoczenie ma już dosyć podobnej sytuacji. Wreszcie powinieneś trochę ochłonąć i przede wszystkim pójść do fryzjera na spiłowanie rogów, bo jeszcze parę wybryków i będziesz miał/miała rogi niczym jeleń! Warto też zacząć odkładać pieniądze na nowy dom, bo niestety z obecnego niedługo już nic nie zostanie… WAGA- Twoja planeta: Wenus (22.IX- 22.X) Trzeba mieć prawdziwego pecha, żeby urodzić się pod znakiem Wagi. No ale mówi się trudno! Aż tak źle chyba nie jest i w tym roku nie będzie. Zupełny brak zmartwień. Twoim jedynym dylematem będzie to, czy zjeść na śniadanie pączka, czy drożdżówkę. Jednak mimo braku trosk, polecam zjeść drożdżówkę, bo pączek znów zaszkodzi Twojej figurze… SKORPION- Twoja planeta: Mars (23.X- 21. XI) Twoim szczęśliwym dniem w kwietniu będzie piątek, piątek trzynastego. W ten dzień dowiesz sie od lekarza, że stan twojego zdrowia kwalifikuje cię do formaliny - przeznaczeniem dla akademii medycznej na badania. Jak taki wrak może jeszcze poruszać się o własnych siłach? Jeśli nie chcesz służyć medycynie w ramach myszki doświadczalnej, koniecznie musisz w następny piątek pójść do notariusza i zastrzec sobie, że twoje organy pośmiertnie nie mogą być wykorzystane w żadnym innym celu, jak tylko pokarm dla robaków i ewentualnie lokalne użyźnienie gleby. STRZELEC- Twoja planeta: Jowisz (22.XI- 20.XII) Dotąd doskwierała Ci taka nuda, że otwartymi w ziewaniu ustami mogłeś złapać przejeżdżający autobus miejski. Teraz wszystko się zmieni. Na wakacjach zauważy Cię pewien reżyser, i będzie chciał, żebyś zagrał/a w filmie drzewo. To będzie przełom w Twojej wieloletniej karierze! Poza tym, poznasz Angelinę Jolie i dla Ciebie rzuci Brada Pitta! Albo i na odwrót.. TWÓJ HOROSKOP NA 2012 ROK
KOZIOROŻEC- Twoja planeta: Saturn (21.XII- 19.I) Uran i Wenus będą Cię miały w opiece. Na pewno nie zginiesz pod kołami szkolnego autobusu. Zdrowie będzie Ci dopisywać pod każdym względem. Będziesz miał/a w końcu hobby! Zbieranie kapselków od Tymbarka jest tak pasjonujące, niczym zbieranie pocztówek. Za 100 lat może dostałbyś za to jakieś 20 zł. Ale w 2012 kapselki przepadną razem z Ziemią przez tsunami, a dokładnie mówiąc, to 21


grudnia. WODNIK- Twoja planeta: Uran i Saturn (20.I- 18.II) W wakacje czeka Cię wiele przygód. Będziesz niczym Tarzan. Na dnie jeziora w Skorzęcinie znajdziesz skarb piratów, który sprzedasz na Allegro. Obejmiesz również stołek posła w polskim rządzie. Mamy nadzieje, że sprawdzisz się w tej roli, bo grabienie w ogródku to nie jest zbyt satysfakcjonująca praca. Życzymy powodzenia! RYBY- Twoja planeta: Neptun (19.II- 19.III) Weźmiesz lekcje pływania i całkiem dobrze Ci pójdzie! W wodzie czujesz się jak ryba, i to dosłownie. Po paru lekcjach będziesz niczym Otylia Jędrzejczak. Sprawdzisz się też jako kontroler biletów autobusowych. Jeżeli będziesz miał styczność z jakimiś skomplikowanymi urządzeniami, jak dziadek do orzechów, lepiej nie dotykaj, bo popsujesz...



Przeprowadziłam wywiad z Markiem Nowakowskim inwestorem budującego się hotelu „KOSMA” w Koźminie Wlkp. . Będzie to czterokondygnacyjny obiekt, w którym znajdować się będą miejsca noclegowe dla prawie 70 osób, głównie w pokojach dwuosobowych. Będą tu również wielofunkcyjne sale przedzielone systemem ścianek przesuwnych, z możliwością dowolnego łączenia. Układ ten sprzężony będzie z salą restauracyjną. Na najniższej kondygnacji powstanie klub nocny z kręgiem tanecznym, dwutorowa kręgielnia, salka klubowa oraz mały zespół SPA. Planowany termin otwarcia przełom 2012/ 2013 roku. GIGant: Czym kierował się Pan decydując się na budowę hotelu? Marek Nowakowski: Jest to inwestycja, która ma przynieść zysk, więc czysty interes. Proszę spojrzeć na Koźmin w XXI wieku. Czy taki obiekt nie jest potrzebny ? Każdy może sam na to pytanie odpowiedzieć. GIGant: Czy ta inwestycja była od lat pana marzeniem? M.N.: Tak, myśleliśmy o tym od lat. Na pewno nie takiej skali, ale po wielu przemyśleniach stwierdziliśmy, że taki właśnie obiekt jest potrzebny. GIGant: Czego możemy się spodziewać w kwestii oferty hotelowej? M.N.: Na pewno wygodnego pokoju spełniającego wymagania każdego klienta. Gustownie urządzone pokoje z klimatyzacją, cyfrowym telewizorem podłączonym do Internetu, Internetem bezprzewodowym. Możliwość skorzystania z sauny, jacuzzi, zagrania w kręgle, spędzenia czasu w miłej atmosferze, wśród uśmiechniętych ludzi zawsze gotowych do pomocy. GIGant: Kiedy zamierza Hotel XXI wieku w Koźminie
pan uruchomić obiekt? M.N.: Jak najszybciej. Niestety zakres prac jest ciągle duży, mimo że codziennie w hotelu pracuje kilkudziesięciu


pracowników. Planowany termin uruchomienia to koniec roku, ale pewnie będzie to wcześniej. GIGant: Czy planuje pan dalszą rozbudowę obiektu i jakie są dalsze pańskie plany? M.N.: Nie ma miejsca na rozbudowę. A dalsze plany ? Na razie jesteśmy pochłonięci trwającą budową, potem minie kilka lat, w których trzeba będzie zadbać, by hotel szczycił się dobrą renomą, a to najtrudniejsze zadanie… GIGant: Jaką nazwę będzie nosił hotel i dlaczego? M.N.: Ogłosiliśmy konkurs na nazwę hotelu, a pełne uzasadnienie jest na stronie www.hotelkozmin.pl. GIGant: Jak idą prace związane z hotelem? M.N.: Idą bardzo dobrze, lecz ciągle powstają nowe problemy, ciągle poszerzany jest zakres prac. GIGant: Czy budowa hotelu ma coś wspólnego z nadchodzącym Euro 2012? M.N.: EURO jest motywacją, by hotel funkcjonował w czasie jego trwania, ale jest to bardzo ambitne zadanie. Czy do wykonania ??? GIGant: Ile mniej więcej będzie kosztowała taka inwestycja? M.N.: Ok. 10 mln zł. GIGant: Dlaczego akurat to miejsce wybrał pan na lokalizacje hotelu? M.N.: Dlaczego Koźmin ? Bo tu była pustynia (w tej branży). Dlaczego ta działka? Bo jest z wielu względów optymalna. GIGant: Czy hotelarstwo to dobry biznes? M.N.: Odpowiem za 5 lat. Na temat hotelu więcej informacji możecie się dowiedzieć na stronie internetowej www.hotelkozmin.pl, A panu Markowi życzymy powodzenia. Agata Piłkowska



Oto lista książek i ich autorów które cieszą się największą popularnością lub od niedawna znajdują się w naszych zbiorach bibliotecznych. Ulatowska M. – Trylogia: „Sosnowe dziedzictwo” / „Pensjonat Sosnówka” / „Domek nad morzem” Coben H. – „Klinika śmierci” Grochola K. , Szelągowska D. - „Makatka” Lessing D. – „Martha Quest” Picoult J. – „Linia życia” Cejrowski W. – „Podróżnik WC” Musso G. – „Papierowa dziewczyna” Gutowska – Adamczyk M. – „Cukiernia pod Amorem” Gerritseu T. – „Labirynt kłamstw” , „Dolina umarłych” Larsson D. – „Millennium” Sowa I. – “Agrafka” Palmer M. – „Siostrzyczki” Opracował: Szymon Radziejewski MIŁEJ LEKTURY



PODRÓŻNIK - TO STYL ŻYCIA GIGant: Czego nauczył się pan na wyprawie? Sz.B.: Przede wszystkim cierpliwości, wytrwałości w dążeniu do celu. Wyprawa była tylko i wyłącznie naszym pomysłem, nikt nas nie zmuszał. Z rozmów ze znajomymi często wynikało, że dla samej przygody nie poświęciliby czasu i sił. Myślę, że ludziom coraz trudniej jest wytrwać w sprawie, gdy nie widzą w niej jakiejkolwiek korzyści dla siebie. Coraz mniej jest osób angażujących się w działalność na rzecz społeczeństwa czy też charytatywnie. Wytrwałość, cierpliwość jest niezwykle ważna w życiu codziennym jak i zawodowym. Młodzi ludzie podejmując wszelkie działania szybko się zniechęcają, gdy nie widzą natychmiastowych efektów. GIGant: Czy zaszły w panu jakieś zmiany w stosunku do przyrody? Sz.B.: Jestem zdania, że człowiek musi żyć w symbiozie ze środowiskiem naturalnym, które go otacza. W innym przypadku skończy się źle dla obydwu stron, z tym że człowiek jest epizodem w historii świata, a natura potrafi sobie świetnie radzić ze „szkodnikami”. Zawsze staram się uszanować środowisko naturalne, nie niszczyć, nie zaśmiecać. W czasie rajdu potrafiliśmy nosić ze sobą śmieci po kilka dni zanim znaleźliśmy kosz na śmieci, choć to i tak mnie nie usatysfakcjonowało, ponieważ jestem gorliwym zwolennikiem segregacji odpadów. Idąc wybrzeżem widziałem ogrom śmieci walających się po plażach, świtało mi w głowie, aby uprzątnąć ten „syf”, lecz przerosłoby mnie to. Wniosek jest tylko jeden, jako ogół nie potrafimy żyć w symbiozie z przyrodą, co wynika ze znikomej świadomości społecznej, jak i indywidualnej każdego z nas. Odnosi sie to nie tylko do dbałości o środowisko naturalne, ale



wielu innych spraw z różnych dziedzin życia. GIGant: Kiedy pan zaczął marzyć o podróżach i co było największą inspiracją? Sz.B.: O dalekich podróżach marzą już dzieci, patrząc w niebo czy w otchłań morza na wczasach z rodzicami. Podróżowanie leży w naturze każdego człowieka, który od zawsze się przemieszczał. Na przestrzeni wieków zmieniały się sposoby pokonywania przestrzeni, jednak zawsze potrzeba było wielkiej odwagi aby wybrać się w podróż. Dzisiejsze podróże w niczym nie przypominają prawdziwych przygód- wystarczy wybrać się do biura podróży i gotowe, a tego nie można nazwać podróżowaniem. Dziś można zaznać odrobiny prawdziwej przygody, jednak należy wyzbyć się dogodności- zamienić pociąg na autostop czy rower; wygodny hotel na namiot w lesie wśród chmary komarów i poranny chłód; smaczne jedzenie na „byle co” czy częsty głód. Nie mam zamiaru, póki jestem młody i sił wystarczająco dużo, wypoczywać biernie. Nie bawi mnie wylegiwanie się na plaży, bo jest to zwyczajnie nudne. Polegać na samym sobie lub na współpodróżnikach w ciężkich chwilach to dostarcza często naprawdę mocnych wrażeń. GIGant: Myślał pan o podróży dookoła świata? Sz.B.: Oczywiście! I to na wiele sposobów. Samotnie łodzią, samolotem czy też tułać się z miejsca na miejsce , z kontynentu na kontynent, zapominając o tym, co zostawiliśmy, o przeszłości. Lecz pozostaje to tylko w gestii marzeń- ponieważ wyjaśnijmy sobie jedno to, że pokonałem wybrzeże nie czyni mnie podróżnikiem. Podróżnik to styl życia, to człowiek, który z dnia na dzień gotów jest zostawić wszystko, co ma, wszystkie zmartwienia i udać się w nieznane, nie wiedząc, co go tam czeka. GIGant: Co skłoniło pana do tej wyprawy? Sz.B.: Myślę że, przede wszystkim chęć przygody i czynny wypoczynek, ludzie we współczesnym świecie bardzo rzadko wybierają właśnie taki model spędzania wolnego czasu, co osobiście uwarzam jest błędną decyzją. Nasze



społeczeństwo najchętniej preferuje bierny tryb wypoczynku: siedzenie przed telewizorem, leżenie godzinami, brak hobby, bezruch, nałogi. Wszystko to bezpośrednio przekłada się na coraz to gorsze zdrowie, a czasem wystarczy tylko krótki spacer, oddychanie świerzym powietrzem, by poczuć się lepiej. I to właśnie po części chciałem pokazać swoją wyprawą. Za narodziny takiego pomysłu może być odpowiedzialny tak naprawdę każdy z nas, kto tylko wyrazi odrobinę chęci poznania czegoś nowego z minimalnym choć poświęceniem siebie i swojego wolnego czasu. GIGant: Czy chciałby pan powtórzyć tę wyprawę? Sz.B.: Oczywiście, z całą pewnością tak.? Spoglądając na nią z perspektywy czasu chciałbym się tylko jeszcze lepiej do niej przygotować, po drodze zrobić jeszcze więcej pożytecznych rzeczy, nie tylko dla siebie, natury i środowiska, ale także dla społeczeństwa, wzmocnić swój przekaz aktywnego wypoczynku, zarażenia innych swoją pasją i chęci poznania czegoś nowego. W czasie wyprawy można spotkać wiele interesujących osobowości oraz ma się do czynienia z setką przyjaznych gestów i czynów ze strony tych wszystkich napotkanych ludzi. Czasami nawet najmniejsza rzecz, której w normalnym życiu mogli byśmy nie zauważyć, w osamotnieniu na wyprawie staje się czymś wspaniałym, niezwykle przydatnym i człowiek nagle uświadamia sobie, ile dobrego jest we współczesnym świecie. Tak więc z chęcią powtórzyłbym tę wyprawę i wiele, wiele innych nowych jeżeli oczywiście czas i życie pozwoli. GIGant: Jakie miejsca najbardziej się panu podobały? Sz.B.: Podczas całej wędrówki urzekło mnie tyle miejsc, że nie sposób o nich wszystkich tutaj wspomnieć, to po prostu trzeba przeżyć i zobaczyć na własne oczy. Cała ta nieokiełznana dzikość przyrody, widoki, a przede wszystkim wschody i zachody słońca każdy inny, niepowtarzalny i przepiękny na swój sposób. Ale chyba najbardziej urzekły mnie dzikie plaże, te, w które nie zaingerował jeszcze człowiek. Ich naturalność i niepowtarzalny krajobraz zafascynował mnie, jedyne co martwi, to tylko czystość pozostawiająca wiele do życzenia. Niektóre z nich to także dzikie wysypiska, miejsca gdzie - jak uważa się powszechnie - można pozostawić śmieci. To bardzo przykre, ale ludzie nie potrafią docenić piękna takich mniejsc. Ale są jeszcze na szczęście miejsca, gdzie tzw. dzikie plaże są czyste i zadbane, z malowniczym krajobrazem, przepiekną roślinnością, oraz różnymi typami wybrzeży, od wysokich klifów po niskie mierzejowe. Niestety, tych urzekających miejsc i chwytających za serce widoków jest już coraz mniej, ?zdala od całego zgiełku towarzyszącemu innym znanym i powszechnym plażom. GIGant: Czy ma Pan plany na dalsze podróże? Sz.B.: Prawdę mówiąc myślałem o przejściu wybrzeża od drugiej strony Helu, a także przekroczenie granicy polskosłowackiej, w dalszej kolejności bliżej przyjrzałbym się parką narodowym, których w naszym kraju przecież nie brakuje i gdzie można pobyć sam na sam z naturą w dosłownym tego słowa znaczeniu. Takie podróże wymagają wielkiego wysiłku, zarówno fizycznego, jak i psychicznego, dlatego więc należy się do nich dobrze PODRÓŻNIK - TO STYL ŻYCIA
przygotować poprzez dokładne zaplanowanie każdego kolejnego dnia. Oczywiście nie sposób wszystkiego przewidzieć i o niczym nie zapomnieć, ale podejmując każde wyzwanie dobrze jest być gotowym, by później po dojściu do celu móc być z siebie dumnym i szczęśliwym z bagażem nowych doświadczeń na kolejne trudne wyprawy. Jeśli można podzielić wyprawę na sferę marzeń, przygotowań i realizacji, to


kolejna moja jest ciągle w sferze marzeń, powoli przybierających realną formę. GIGant: Czy lubi pan podróżować? Sz.B.: No cóż, myślę że lubię tak jak każdy, inaczej bym tego nie robił, choć nie uważam siebie za jakiegoś wielkiego podróżnika. Chciałem spróbowac czegoś nowego, poznać nowe miejsca, inne od tych o których się mówi, nowych ludzi i chyba po prostu dobrze spędzić wolny czas. Jestem szcześliwy, że udało mi się osiągnąć wszystkie te cele i nie żałuję ani jedniej chwili spędzonej na wyprawie. Jak już mówiłem, każdemu polecam tę aktywną fomę wypoczynku, to nieprawdopodobne, że do przeżycia tak wielkiej przygody nie potrzeba ani wielkich pieniędzy, ani też mnóstwa wolnego czasu, tu wytarczy jedynie kilka dni, jedzenie, napoje, wygodne buty, chęci i determinacja w dążeniu do celu, by naprawde przyjemnie Jpędzić czas. GIGant: Co chciał pan osiągnąć przez tę wyprawę? Sz.B.: Zamierzonym celem było dojście na Hel, ale prócz tego chodziło o coś więcej, mianowicie o sprawdzenie samego siebie, swej silnej woli, determinacji oraz czy po prostu będę w stanie podołać temu wyzwaniu. Mnóstwo ludzi już na samą myśl o przejściu wybrzeża na piechotę popukałoby się po głowie czy też wyśmiało ten pomysł. Ja chciałem iść właśnie na przekór temu wszystkiemu. Cywilizacja bombarduje nas coraz mocniejszymi wrażeniami. Chciałem odetchnąć od tego zgiełku. Od niepamiętnych czasów ludzie udawali się w różne miejsca, by w samotności spotkać się z samym sobą lub też pokonać je z przyjaciółmi. Osobiście



uważam, że wyprawa jest udana, jeśli wracasz z niej lepszym człowiekiem. Jeśli wewnątrz ciebie nic się nie zmienia, przedsięwzięcie nie ma sensu. Taka podróż zminia nieco postrzeganie wartości , pozwola docenić to, co zwykło się przyjmować za pewnik. Wielu nazywa takie wyprawy ekstremalnymi, ale w gruncie rzeczy żadna nie zasługuje na to miano. Miliony ludzi na co dzień żyją w warunkach trudniejszych niż te, w których uczestniczymy tylko przelotnie, ale nie mają jedzenia, namiotów, ciepłych ubrań. Asia Baranowska CZUWAJ! Od października 2011 roku w Golinie działa zastęp 28 DSH "Desant" im. Batalionu Wigry o nazwie KONICZYNKI. Od początku naszej działalności uczestniczymy w biwakach oraz różnych uroczystościach państwowych odbywających się na terenie naszego hufca. Nasza organizacja - Związek Harcerstwa Polskiego zajmuje się szerzeniem zanikających wartości, takich jak patriotyzm czy braterstwo. W ZHP wszyscy są równi, każdy się nawzajem wspiera. Jesteśmy jedną wielką rodziną, która dąży do obranych przez naszych przodków ideałów. Nasze zbiórki odbywają się co tydzień w szkole w Golinie. Ciągle uczymy się nowych rzeczy. Pogłębiamy naszą wiedzę dotyczącą tematyki harcerskiej. Wiele umiejętności, których uczymy się za zbiórkach jest przydatne w naszym codziennym życiu. Nie zapominamy także o naszych zainteresowaniach i hobby. Ciągle poszerzamy wiedzę w naszych ulubionych dziedzinach i „zarażamy” ją siebie nawzajem. W ten sposób każdy uczy się czegoś innego. Jak na harcerzy przystało, lubimy aktywnie spędzać czas. Gry terenowe, biwaki nie są u nas rzadkością. W każde wakacje wyjeżdżamy na dwutygodniowy obóz, który ma za każdym razem
CZUWAJ!


inną tematykę. Co roku bierzemy udział w festynie MAMY TALENT, gdzie propagujemy nasz styl życia. Każdy z nas musi pamiętać, że harcerzem nie jest się tylko na zbiórkach, biwakach, obozach. Jest to sposób życia i ideały, do których codziennie dążymy. Jeśli chcesz aktywnie spędzać czas, to harcerstwo jest czymś dla ciebie. Przyjdź i przekonaj się o tym! Z harcerskim pozdrowieniem CZUWAJ! ot. pwd. Adrianna Brugger trop. Joanna Górnaś



FESTYN W SZKOLE? CZEMU NIE... Dnia 15 stycznia 2012 w budynku szkoły w Golinie miał miejsce festyn bożonarodzeniowy zorganizowany przez KSM działające przy Niepublicznym Gimnazjum im. Ks. P. Wawrzyniaka w Golinie pod kierownictwem pani Beaty Wieczorek. Całość rozpoczął występ klasy II i III. Dzieci przygotowały jasełka, a nad całością czuwała pani Bogumiła Czekaj i pani Ewa Orzechowska. Następnie zaprezentowała się także klasa III, wykonując piosenkę w języku angielskim, pod kierunkiem pani Pauliny Kubasik. W kolejnym punkcie programu wystąpiły dzieci, które podczas przerwy świątecznej uczestniczyły w nabożeństwach przy żłóbku. Zaprezentowały jasełka misyjne przygotowane przez panią Beatę Wieczorek. Punktem kulminacyjnym programu było współczesne, realistyczne przedstawienie bożonarodzeniowe pt. „Bóg się rodzi wśród ubogich”, w którym zaprezentowali się organizatorzy festynu bożonarodzeniowego. Po części artystycznej odbyła się licytacja laleczek wykonanych na konkurs zorganizowany przez UNICEF. Szkoła podstawowa i gimnazjum brały udział w projekcie "Wszystkie kolory świata" organizowanym przez UNICEF. Konkurs na zaprojektowanie najbardziej oryginalnej laleczki był integralną częścią kampanii „Wszystkie kolory świata”, opracowanej i przygotowanej przez Polski Komitet Narodowy UNICEF. Celem konkursu było wybranie najciekawszego i najbardziej oryginalnego projektu charytatywnej laleczki przygotowanej przez dzieci lub młodzież. Na profilu UNICEF Poland została stworzona oddzielna galeria projektu „Wszystkie kolory świata”, gdzie zostały umieszczone zdjęcia nadesłanych laleczek wraz z ich krótkim opisem. W czasie trwania konkursu użytkownicy Facebooka, będący jednocześnie fanami profilu UNICEF Poland, będą oddawali głosy na wybraną przez siebie laleczkę/laleczki, klikając „lubię to” pod zdjęciem, które ich zdaniem zasługuje na miano „najbardziej oryginalnej laleczki. Zwycięzcą konkursu zostanie laleczka, która zbierze najwięcej głosów („lubię to”) pod zdjęciem. Nagrodą w konkursie na najbardziej oryginalną laleczkę jest wizyta Ambasadora Dobrej Woli



UNICEF Majki Jeżowskiej w szkole oraz koncert Majki Jeżowskiej na terenie szkoły. Po zrealizowaniu projektu szkoły zobowiązują się dokonać wpłaty zebranych pieniędzy podczas licytacji laleczek na konto akcji na rzecz kampanii szczepień dzieci w Sierra Leone. Podczas trwania licytacji dzieci brały udział w różnorodnych zabawach i konkursach przygotowanych przez członków KSM. Każdy z uczestników zabaw otrzymał upominek. Spełniłem swoje marzenia
Przeprowadziłam wywiad z panem Piotrem Branickim, właścicielem hurtowni papierniczej „Koala” w Jarocinie, by dowiedzieć się, jaka jest jej historia.


GIGant: Proszę się przedstawić i powiedzieć kilka słów o sobie. Piotr Branicki: Nazywam się Piotr Branicki, mieszkam w Jarocinie i tu prowadzę swoją działalność gospodarczą. Moje zainteresowania to piłka nożna, w wolnych chwilach trenuję młodych bramkarzy klubu „Antonio”. GIGant: Jak długo istnieje „Koala”? P. B.: Ze względu na sytuacje przejściową lat 1989-1990, jaka zaistniała w naszym kraju, zmuszony byłem wraz z żoną zrezygnować z pracy państwowej i otworzyć swoją prywatną działalność gospodarczą pod nazwą „Koala”. GIGant: Skąd pomysł na taką hurtownię? P. B.: Od 1990 roku do 1998 roku był to sklep. Ze względu na kłopoty lokalizacyjne, byłem zmuszony przenieść w inne miejsce i przekształcić ją w sprzedaż hurtową. GIGant: Dlaczego akurat „Koala”, kto jest pomysłodawcą tej nazwy? P. B.: Do pomysłu tej nazwy przyczynili się znajomi, którzy prowadzili taką samą działalność pod nazwami „Panda” i „Elza”. GIGant: Prowadzenie tak dużej hurtowni na pewno jest ciężką pracą. Kto panu pomaga w jej prowadzeniu? P. B.: Firmę tę prowadzę wraz z żoną oraz zatrudnionymi w niej pracownikami. GIGant: Jakie to jest uczucie być kierownikiem tak znanej i dużej hurtowni? P. B.: Jestem dumny, że od początku powstania tej firmy mogłem zrealizować swoje marzenia, a jednocześnie doświadczyć różnicy pracy w swojej firmie a firmie państwowej. Jednocześnie budującym i motywującym atrybutem do dalszej pracy była satysfakcja i zadowolenie klienta. GIGant: Jak dużo pracy pan poświęcił na zrealizowanie planu? P. B.: Od momentu założenia tej firmy moja praca nie opierała się o określony czas pracy. Z tego względu, że aby osiągnąć swój cel, poświęcałem tyle czasu, ile mogłem. Realizacja mojego zamierzonego celu trwa do dnia dzisiejszego. GIGant: Czego można panu życzyć? P. B.: Zdrowie w tym wszystkim jest najważniejsze, aby można w dalszym ciągu realizować swoje marzenia, satysfakcję i zadowolenie własne i innych. GIGant: No tak, bo przecież marzenia są po to, by je spełniać. Czego panu życzę. Marta Łukaszewska SPRAWOZDANIE LZS GROM GOLINA ZA ROK 2011



W roku 2011 Grom Golina prowadził drużyny młodzieżowe reprezentujące klub, Golinę oraz gminę Jarocin w rozgrywkach ligowych w ramach Kaliskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej. Grom reprezentowały występujące drużyny: - w rundzie wiosennej sezonu 2010/2011 dwie drużyny w ligach: trampkarz młodszy i orlik . - w rundzie jesiennej sezonu 2011/2012 trzy drużyny w ligach trampkarz starszy, młodzik młodszy i orlik. Grupy trenowane były przez trzech trenerów, którym pomagali wolontariusze pełniąc funkcję drugich trenerów, kierowników i pracowników obsługi medycznej. Treningi prowadzono przez cały rok. W okresie zimowym na sali, w okresie wiosna – jesień na obiektach Gromu i orlikach. Treningi odbywały się zgodnie z harmonogramem. Wszystkie zespoły startowały w oficjalnych rozgrywkach organizowanych przez Kaliski OZPN. Najmłodsza grupa Orliki sezon 2010/2011 zakończyły w maju na pierwszym miejscu w swojej grupie i awansowała do turnieju finałowego okręgu kaliskiego, który odbył się w Ostrowie Wlkp. Zespół trampkarza młodszego sezon 2010/2011 zakończył sezon na drugim miejscu najlepszym w historii klubu w tej kategorii wiekowej. Od sierpnia 2011 rozpoczął się nowy sezon 2011/2012, w którym Grom reprezentują trzy zespoły. Wszystkie drużyny w rundzie jesiennej zakończonej w listopadzie spisały się bardzo dobrze i należą do ścisłej czołówki w swoich kategoriach wiekowych. Drużyna młodzika młodszego zajmuje obecnie trzecie miejsce, a orliki i trampkarze starsi czwarte miejsca. Wiosną 2012 roku



zostaną rozegrane spotkania rewanżowe. Ogółem w 2011 roku trenowało ponad 50 piłkarzy z roczników 1997-2004 z Goliny i okolicznych miejscowości takich jak Jarocin, Zakrzew, Siedlemin, Witaszyce, Potarzyca, Kożmin, Krzykosy, Obra, Kotlin, Stefanów, Jaraczewo. Wszystkie drużyny rozgrywały także spotkania towarzyskie i brały udział w wielu turniejach. W spotkaniach towarzyskich Grom spotykał się między innymi z rówieśnikami z Warty Poznań (trampkarze 3:1), Lecha Poznań (trampkarze 0:12) i Orła Warszawa (6:1 trampkarze i 5:4 młodziki) Kilku zawodników po raz kolejny uczestniczyło w konsultacjach kadry. W kadrze wojewódzkiej WZPN rocznika 1997 w Poznaniu znaleźli się Jakub Szymkowiak i Sebastian Brugger. W kadrze Kaliskiego OZPN w roczniku 1999 w konsultacjach brali udział Marcin Szymkowiak i Marcel Mikołajewski, natomiast w roczniku 2000 powołania otrzymali Adam Bryll i Kacper Mizera. Działacze Gromu zorganizowali wiele imprez promujących aktywny



wypoczynek między innymi VIII Memoriał Tomka Michalaka, Grom był także współorganizatorem akcji Polska Biega w Golinie. Zorganizowane zostały także wyjazdy na imprezy sportowe np. mecze Lech Poznań – Legia Warszawa, Lech – Borussia Dortmund, Warta Poznań – GKS Katowice. We wszystkich tych imprezach udział brało kilkuset adeptów aktywnego wypoczynku. Dla młodych piłkarzy przy współpracy z golińskimi szkołami zorganizowany został tygodniowy obóz sportowo – rekreacyjny w Ustce, podczas którego zawodnicy podnosili swoje umiejętności piłkarski mierząc się między innymi z zespołami Gryfa Słupsk (7:6 trampkarze) i Jantaru Ustka(3:0 trampkarze) oraz uczestniczyli w wielu atrakcjach turystycznych. Praca szkoleniowa trenerów została doceniona przez stację telewizyjną TVN 24, która w październiku dwukrotnie gościła w Golinie kręcąc reportaż o klubie. W materiale dziennikarze docenili dobrą pracę z młodzieżą przy nakładzie niewielkich środków finansowych. Sukcesem szkoleniowym było także zaproszenie przez Lecha Poznań piłkarza Gromu M. Szymkowiaka na testy, po których został zaproszony do kontynuowania swojej kariery w drużynach młodzieżowych Lecha Poznań. Więcej informacji i aktualne wiadomości znajdują się na oficjalnej stronie klubu pod adresem www.gromgolina.tk Najmłodsi dla babci i dziadka… 20 i 21 stycznia (przede wszystkim) najmłodsi podkreślają swoją więź z babciami i dziadkami, choć zapewne na co dzień nie wyznają im swoich uczuć. Uczniowie klas IIII szkoły podstawowej zgodzili się odpowiedzieć na pytanie: za co kochasz babcię i dziadka? Jednocześnie maluchy podziękowały swoim babciom i dziadkom, jak możemy przeczytać, na wiele różnych sposobów i każdy za inną, ważną na swój sposób rzecz. Ja kocham babcię i dziadka za miłość i troskę. Babcię kocham, bo kiedy nie ma rodziców, zajmuje się mną i bawi się ze mną. Dziadka kocham, bo zabiera mnie na spacery, pokazuje mi zwierzęta i opowiada o przyrodzie. - Marcel Gęściak, kl. III Kocham swoich dziadków, bo są mili i zawsze służą mi pomocą. Wiem, że bardzo mnie kochają i dlatego ja ich też kocham... najbardziej na świecie! - Natalia Orpel, kl. II Kocham babcię i dziadka za to, że mi pomagają w ciężkich chwilach. Kocham babcie za to, że bawi się ze mną i gra w różne gry planszowe. Kocham dziadka, bo mi opowiada różne historie z dzieciństwa i ze mną chodzi na spacery - Mikołaj Patoka, kl. III Kocham moich dziadków za to, że się mną opiekują. Babcię kocham za to, że robi ze mną lekcje i poświęca mi dużo czasu. Dziadka kocham za to, że chodzi ze mną na spacery - Weronika Bierła, kl. III Ja mam babcię i dziadka. Kocham ich za to, że kiedy nie ma rodziców, zajmują się mną. Babcię kocham za



to, że gotuje dobre obiady, a dziadka za to, że chodzi ze mną do lasu, a jak pada deszcz to gra w gry. – Arkadiusz Krawczyk, kl. III Kocham moją babcię i dziadka za troskę, cierpliwość, za to, że są przy mnie w trudnych sytuacjach, za miłość, opiekę, piękne prezenty, dobre i ciepłe słowa, za to, że mogę na nich zawsze liczyć, polegać i za to, że mnie kochają. – Klaudia Wojtczak, kl. II Moją babcię kocham za to, że zawsze mogę z nią porozmawiać, gdy mam problem, mogę robić z nią placki, babeczki i wiele, wiele innych. Dziadka kocham za to, że zawsze znajdzie dla mnie czas i, że mogę iść do królików, mogę chodzić z nim na spacery i jeździć na wycieczki rowerowe. Kocham ich, ponieważ poświęcają mi dużo czasu i mogę z nimi pograć w różne gry, w które się gra w domu i na dworze. - Ania Jelak, kl. III Ja kocham moich dziadków za to, że są przy mnie, gdy potrzebuję pomocy. Dziadka kocham za to, że zawsze ma dla mnie czas, gdy chcę zagrać w warcaby lub w szachy. Babcię za to, że zawsze gotuje przepyszne obiady i wychodzi ze mną na spacery, a przede wszystkim za to, że zawsze mogę do dziadków przyjechać, kiedy tylko zechcę. - Maja Biadaszkiewicz, kl. III Babcia i dziadek to ludzie wspaniali. Uczą nas jak być uczciwym, dobrym i wspaniałym. Obiad podadzą, zabawę wymyślą, do serca przytulą, tak nas kochają. Dlatego ten wierszyk chętnie rymuję i z całego serca im za to dziękuję. - Julianna Kubiak, kl. II Ola i Sandra

STOP WANDALOM !!! Redakcja GIGanta: Red.nacz.: Wirginia Wojtczak, Julita Golka, Dominika Kordus, Zuzanna Kulka, Marta Łukaszewska, Magda Mróz, Franciszek Ostojski, Adrianna Pańczak, Szymon Radziejewski, Olga Wojtczak, Sandra Wolicka

Pod koniec stycznia (między 24 a 26 stycznia) na terenie szkoły, gdzie staraniem Stowarzyszenia Edukacyjnego ,,Gimnazjum 2000", oddano 1 czerwca 2011 kącik ekologiczny, nieznany sprawca (sprawcy) dokonał aktu wandalizmu, w wyniku którego zniszczeniu uległa jedna z drewnianych wiat, a konstrukcja drugiej została naruszona. Obecnie trwa szacowanie strat i policyjna akcja mająca na celu ustalenie winnego (winnych). Obiekt miał służyć wszystkim dzieciom do zajęć na świeżym powietrzu oraz jako teren rekreacyjny. W tym roku planowane były dalsze inwestycje. Niestety, teren trzeba było zamknąć, gdyż wiata grozi zawaleniem. Wandal pozbawił prawie 300 uczniów golińskich szkół możliwości korzystania z obiektu, a stowarzyszenie naraził na straty finansowe. Ile jeszcze takich incydentów musi zaistnieć w Golinie, abyśmy mieli odwagę wskazać sprawcę lub pomóc w jego ustaleniu? Ile zniszczeń dokonają wandale, którzy kolejny raz będą czuli się bezkarni? Apeluję do wszystkich, którzy mogą pomóc w wyjaśnieniu tej sprawy, o kontakt ze mną - osobisty lub pod nr 62 7404581 lub 62 7404023, ewentualnie bezpośrednio z policją. dyrektor szkoły Urszula Kowalczyk