Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








SPOTKANIE Z RADNYMI
Dwudziestego trzeciego listopada, na piątej godzinie lekcyjnej miało się odbyć spotkanie z dwoma golińskimi radnymi – Karolem Matuszakiem i Marcinem Półrolniczakiem.


I do spotkania doszło, jednak nieco się ono przedłużyło, a to za sprawą licznych pytań zadawanych przez uczniów. Pytań nie tyle niepotrzebnych, o ile odbiegających od celu rozmowy. Trzecioklasiści gimnazjum, bo to dla nich P. Kowalczyk zorganizował tę prezentację, mieli zapoznać się ze strukturą działania samorządów lokalnych. Na początku panowie się przedstawili. Dowiedzieliśmy się na przykład, że pan Matuszak był już kiedyś radnym, jednak na kilka lat zrobił sobie „przerwę”, ponieważ angażował się wtedy w inne formy życia społecznego. Dziś przecież jest przewodniczącym Rady Rodziców, a mało kto chce zajmować to stanowisko ze względu na dużą odpowiedzialność. Wyznał również, że takie udzielanie się, pomoc innym są jak narkotyk. Sprawianie, że zrobi się coś dla ludzi, zostawi po sobie pomnik nie w postaci posągu, ale nowego chodnika czy też innego rodzaju wsparcia, uzależnia. Nawet w trakcie spotkania radny musiał wyjść na chwilę, by porozumieć się w sprawie pomocy finansowej. Po powrocie streścił nam przebieg owej rozmowy. Pytano go, czy wesprze jakąś akcję, a on na to odpowiedział: „Jasne, że coś dołożę i Marcin też na pewno coś tam dorzuci”. Pan Marcin zapewnił, że też coś tam „dorzuci”. Ten krótki epizod przypomniał kolejną rzecz – zarobki radnych, czyli wynagrodzenie za pełnioną funkcję. Otóż nie są to jakieś wielkie pieniądze, ponieważ, jak tłumaczył pan Marcin, mają być one tylko rekompensatą wziętego urlopu. A po co takie wolne (i niepłatne) dni? Czasem trzeba na pewne sprawy, dyskusje i działania poświęcić więcej czasu, a radni przecież też gdzieś pracują bądź prowadzą własną działalność. Zazwyczaj jednak te pieniądze radni rozdają właśnie na realizację nowych projektów i ustaw.



Dokładne zarobki poszczególnych osób są ujawnione na stronie samorządu. Jedna z uczennic spytała, czy potrzebne jest wyższe wykształcenie, by pełnić funkcję radnego (bądź radnej). Okazuje się, że wystarczy mieć ukończone 18 lat, jednak pewne obycie, wiedza i oczytanie pomagają nie tylko w zdobyciu zaufania wyborców, ale i podejmowaniu decyzji oraz poruszaniu się w polskim prawie. Czy są jakieś akcje, przy których przedstawiciele Goliny brali czynny udział? Proszę radnych o wybaczenie, jeśli któryś z projektów pominę. Wielu z dorosłych czytelników być może pamięta zasługi, jakie miał pan Karol, gdy ważyły się losy powstania gimnazjum. Oświetlenie ulicy Stefanowskiej, sygnalizacja świetlna przy ul. Jarocińskiej, wybudowanie drogi do Stefanowa, a obecnie radni myślą również o powstaniu skateparku w Golinie. Nie wiadomo na razie jednak, czy dojdzie to do skutku, ponieważ z sondy przeprowadzonej przez „Gazetę Jarocińską” wynika, że różnica między tymi, którzy chcą obiektu na terenie Jarocina, a przeciwnikami jest niewielka. A jak odnoszą się do tego pomysłu mieszkańcy naszej wsi? Odpowiedzi na to pytanie szukajcie na stronach Giganta. Niestety, dużą część spotkania zajęły pytania o burmistrza. Czy Adam Pawlicki może sprawować urząd? jak to jest…? jak to było? Radni nie wydawali żadnych osądów, a tylko powoływali się na polskie prawo i nie krytykowali działań A. Pawlickiego. Na koniec spotkania miły akcent, czyli podarowanie uczniom długopisów. Niestety, nie dla wszystkich wystarczyło, ponieważ radni nie spodziewali się aż takich tłumów, jednak pan Matuszak obiecał, że nadrobi te zaległości przy następnym spotkaniu, które, miejmy nadzieję, niebawem nastąpi. Adrianna Wojciech Mann w Jarocinie - - to było coś!!
Dziewiętnastego listopada nasze miasto odwiedził znany prezenter telewizyjny oraz jeden z redaktorów radiowej „Trójki”, Wojciech Mann.


Początkowo spotkanie miało się odbyć w kinie „Echo”, jednak zainteresowanie było tak ogromne (sprzedano około 300 zaproszeń!!!), że imprezę trzeba było przenieść do JOK-u. Spotkanie rozpoczęło się z niewielkim opóźnieniem przed godz. 16:00, serdecznym przywitaniem naszego gościa. Jesteśmy pewne, że każdy kojarzy pana Wojciecha, jednak dla pewności publikujemy krótką biografię. Wojciech Mann - jeden z najwybitniejszych polskich dziennikarzy muzycznych, obdarzony ogromnym poczuciem humoru. Od wielu lat związany jest z radiem „Trójka”, gdzie prowadzi swą prywatną audycję. Występuje także w programach telewizyjnych takich jak m.in. „Duże dzieci”, „Szansa na sukces”. Jest także autorem kilku książek. Najnowsza to „RockMann- czyli jak nie zostałem saksofonistą”, która w szybkim tempie stała się polskim bestsellerem. Wojciech Mann urodził się 25 stycznia 1945 roku w Świdnicy, ale związany jest z Warszawą. W stolicy Mann ukończył szkołę średnią, a także filologię angielską na Uniwersytecie Warszawskim. Pan Wojtek opowiedział wiele pikantnych anegdot ze swego życia, chociażby tę związaną ze swoją przeprawą przez meksykańską granicę. Otóż zapomniał on zabrać paszportu i przy kontroli go zatrzymano. Obiecał jednak, że koledzy przywiozą mu potrzebne dokumenty, a on w tym czasie poczeka na nich. Upał, czterdzieści stopni, pan Wojtek czeka. W pewnym momencie zobaczył, że w jednym z kontrolowanych samochodów znajduje się ogromna butla tequilli, a celnicy pokazują w jego stronę. Po chwili podeszli do niego z trunkiem, dali mu wypić trochę, a resztę wylali do ogromnego zlewu przeznaczonego do tego. Potem za każdym razem dawali mu już trochę „na spróbowanie”, tak że biedak nie zauważył nawet, że przyjechali po niego koledzy z paszportem. Podobno celnicy, gdy się dowiedzieli, że jest Polakiem, robili zakłady, ile wypije. Ofertą, która go najbardziej zadziwiła, było poprowadzenie z Materną pokazu mody. Pan Wojciech, chcąc zbyć projektanta, podał jakąś bajońską, niewyobrażalną wręcz sumę. Jakież było jego zdziwienie, gdy ten odliczył



przy nich połowę sumy i powiedział, że resztę dostaną po pokazie. Inna ciekawa historia wiąże się z prowadzeniem dyskoteki w mieście leżącym blisko granicy niemieckopolskiej. Impreza była tak udana, że właściciel zaproponował im (Mannowi i Maternie) pracę co weekend. Oni jednak nie mogli się zgodzić ze względu na własne zajęcia. Wtedy tamten zaoferował im jeszcze większe zarobki i samochody na własność, jakie tylko sobie zażyczą. Powiedział jednak: „Tylko nie jedźcie tymi samochodami do Niemiec”. Panowie nie przyjęli oferty. Zapytany o to, że nie przeklina na antenie, odpowiedział: „Przy mikrofonie staram się być taki jak w życiu codziennym, a poza tym uważam, że jeśli się występuje publicznie, to należy zachowywać się kulturalnie. Chociaż nie wykluczam, że jak mnie ktoś kiedyś mocno wkurzy, to nie zaklnę…” Nie ma co się dziwić panu Wojtkowi... - w końcu nikt nie ma nerwów ze stali... Opowiedział również o swojej niechęci do Kasi C. (Cichopek, przyp. red.): „Ja nie mogę tego słuchać, jak ona mówi -Jejku, ja was tak wszystkich kocham. Wy jesteście tacy słodcy, że zaraz zwymiotuję. Na dodatek uważam, że ta kobieta zna tylko czterdzieści słów, których używa na okrągło i mój syn się ze mną zgadza”. Pan Wojciech nigdy nie narzucał swojemu synowi muzyki, jakiej ten ma słuchać. Zauważył jednak, że czasami Marcin mówi, że podoba mu się jakaś płyta, a po jakimś czasie w tajemniczy sposób znika ona z jego biurka. Nie ukrywa, że sam również pożycza od syna płyty, dzięki niemu odkrył niektóre ciekawe zespoły, które później prezentował na antenie „Trójki”. Wracając do anegdotek, warto wspomnieć o maturze pana Wojciecha. Na spotkaniu podkreślał, że nie czuję się zbyt dobrze w garniturach i tego typu ubiorach. Zatem po odbiór świadectwa maturalnego wybrał się w normalnym, codziennym sweterku. Na tle wszystkich ubranych na galowo, można powiedzieć, że troszkę się wyróżniał. Pan Wojciech opowiadał, że od wielu lat próbuję wybrać się na Jarocin Festiwal. Z przykrością stwierdza, że zawsze pojawiała się jakaś przeszkoda na drodze, w związku z tym do tej pory na niego nie dojechał. Jednak obiecał, że w tym roku pojawi się na festiwalu. Pozostaje nam tylko czekać do lata, aby



sprawdzić wiarygodność tych słów. Kto wie, może niejednej osobie przypadnie ta sposobność zrobienia sobie 'sweet foci' z panem Mannem. ; ) Na spotkaniu można było nabyć także książki pana Wojciecha. Pieniądze z ich sprzedaży przeznaczone zostaną na zakup książek do biblioteki w Jarocinie. Jednym słowem - połączenie dobrego z pożytecznym. Trzeba przyznać, że zainteresowanie było całkiem spore. Kolejka po autograf ciągnęła się niemiłosiernie. Dzięki naszemu sprytowi udało nam się zdobyć autograf dla redakcji troszkę wcześniej ( nie wnikajmy w szczegóły). Chciałyśmy przeprowadzić wywiad z panem Wojtkiem, jednak mimo jego szczerych chęci i naszego przygotowania, nie pozwolił mu na to brak czasu. Może jeszcze kiedyś nadarzy się taka okazja.. Kto wie.? Jedna z kobiet siedzących wśród publiczności podziękowała za to, że pan Wojtek współtworzy takie radio, że ona, słuchając go nie czuje się jak jakaś 'słodka idiotka', która koniecznie musi być cool i dzięki audycjom czuje się dowartościowana kulturalnie. Panu Wojtkowi bardzo spodobały się te słowa i obiecał, że wspomni o tym na antenie. Wszystko co opisałyśmy, to bardzo nikła cząstka tego spotkania. Naprawdę warto było udać się tamtego dnia do JOKu i posłuchać wielu ciekawych, zabawnych opowieści z życia pana Wojciecha. Kto nie był, może żałować, bo zabawa była naprawdę przednia. Nie zabrakło dobrego nastroju, a także dużo śmiechu. Jednak, tak jak każde spotkanie, miało i swoją wadę - było zdecydowanie za krótkie! Oczywiście my, odhaczamy ten 'wypad' jako jak najbardziej pozytywny. : ) Pozostaje nam tylko jedno- czekać na więcej podobnych spotkań. Adrianna i Wirginia "Do kina nie chodzę zbyt często, gdyż nie mam czasu, ale wypatruję ciekawych filmów, premier i czasami wybieram się tam ze znajomymi. Myślę, że w naszym Kinie Echo jest za mały wybór filmów. Można by postawić w kinie jakieś stanowisko z popcornem czy napojami. Tego zdecydowanie brakuję. Mimo paru minusów, myślę że Kino w Jarocinie spełnia wymagania klientów." "Nie chodzę często do kina w Jarocinie, gdyż wolę to w Poznaniu. Uważam, że Kino Echo zmienia się pomału na lepsze i ma dość dużo do zaoferowania. Niegdyś premiery filmów w kinie jarocińskim były opóźnione, jednak teraz emitowane są na bieżąco." ZMIANY SĄ DOBRE
Wywiad z Małgorzatą Niestrawską, kierownikiem kina:


GIGant: Co w ostatnim czasie zmieniło się w Kinie Echo? Czy Kino może zaproponować jakieś nowości swoim klientom? Małgorzata Niestrawska: We wrześniu kupiliśmy nowy projektor, dzięki któremu możemy pokazywać filmy z 3D i mieć w Jarocinie premierowe pokazy- jak np. saga „Zmierzch”, którą pokażemy od 18 listopada. GIGant: Czy kino 3d, bo i takie coś powstało ostatnimi czasy, przyjęło się wśród klientów? Wiele osób wybiera się na seanse z 'drobnym ulepszeniem? Jakie ostatnio filmy były emitowane w 3d? M.N.: Kino 3d to obraz, który "wychodzi" do widzów, jest przestrzenny i przez to wygląda naturalniej. Widzowie polubili ten rodzaj pokazywania świata, a ostatnio gramy Immortals. Bogowie i Herosi, niedługo będziemy grali 2 część Tupotu Małych Stóp. GIGant: Jaka jest Pani/ Pana opinia na temat tych zmian? M.N.: Zmiany są dobre i potrzebne, bez nich za chwilę kino przestałoby istnieć. GIGant: Czy kino cieszy się dużą popularnością? W XXI wieku oglądanie filmów zwyciężyło nad czytaniem książek? M.N.: Kino wygrywa z książką, ale nie jest to zła rzecz- kino to nie tylko Małgorzata Niestrawska (pierwsza z prawej) z Magdaleną Łazarkiewicz (z lewej) rozrywka, ale i sztuka. Tak jak są złe filmy tak i są złe książki, a jak dobre książki, tak i fantastyczne filmy. Historia jarocińskiego kina rozpoczyna się w 1920 roku, razem z działalnością teatru kinematograficznego. W latach 1921-22 działał tam Teatr Gier Świetlnych Antoniego Trawińskiego. Dnia 25 grudnia 1928 roku ma miejsce projekcja „Pokoju nad Europą”,
która rozpoczyna właściwą działalność kina „Victoria”. Widownia mieści 1000 osób ( w tym 200 miejsc stojących ). Sześć lat później wyemitowano pierwszy film dźwiękowy „Każdemu wolno kochać”. W roku 1938 kino wyremontowano, unowocześniono i wydzierżawiono Aleksandrowi Szychowi. Działalność odnowionego kina zaingerowano projekcją „Ordynata Michorowskiego”. W latach 1939-51 zmieniono nazwę z „Victoria” na „Echo”, dokładna data nie jest


znana. Kino przechodzi na własność państwa 1 lipca 1955 z powodu likwidacji Komunalnych Kas oszczędnościowych. Kolejny generalny remont ma miejsce w roku 1960. Wymieniony zostaje ekran na panoramiczny i fotele. Pierwszym filmem jaki można było obejrzeć w zmodernizowanym kinie byli „Krzyżacy”. „Echo” zostaje przejęte przez gminę Jarocin 18 sierpnia 1990 roku. Od 1991 roku do roku 2006 kino było wydzierżawione panu Józefowi Łyskawie. 19 czerwca 2006 rozpoczęła się kolejna modernizacja, która trwała do 9 listopada tego samego roku, tego samego dnia kino rozpoczyna działanie kierowane przez Jarociński Ośrodek Kultury. Julita &Franek REPERTUAR (na grudzień) Saga Zmierzch: Przed świtem Wyjazd Integracyjny Listy do M. Tupot małych stup 2 Habemus Papam Jane Eyre W ramach Czwartkowej Akademii Filmowej: Puzzle – 01.12



Przepis na miłość – 08.12 Chłopiec na rowerze – 15.12 Szczegóły na stronie www.jarocin21.jarocin.info/echo.php MŁODZI AKTORZY Trzynastu uczniów z Niepublicznego Gimnazjum w Golinie oraz Liceum Ogólnokształcącego w Jarocinie uczestniczyło w październikowych warsztatach teatralnych zorganizowanych przez pracownię „Sztuka Puka”. Warsztaty odbywały się w Poznaniu, a wysiłki uczniów będzie można zobaczyć 5 grudnia w jednym z poznańskich teatrów. Wyjazd zorganizowała pani Beata Wieczorek, opiekunka Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. Warsztaty prowadziła pani Adrianna Koralewska - pedagog teatralny oraz performing arts, instruktor tańca i jogi. Dzięki tym zajęciom, młodzież mogła się naprawdę wiele nauczyć. To bardzo ciekawe przedsięwzięcie, pierwszy raz biorę udział w czymś takim – mówi jedna z uczestniczek. Warto też zaznaczyć, że cała trzynastka to dziewczyny… Gdzie ci mężczyźni? Magda :) Order Virtuti Militari
Narodowe Święto Niepodległości – polskie święto państwowe, obchodzone co roku 11 listopada, dla upamiętnienia rocznicy odzyskania przez


Naród Polski bytu państwowego w 1918 po 123 latach od rozbiorów dokonanych przez Austrię, Prusy i Rosję. Ustanowione w ostatnich latach II RP, przywrócone w roku 1989. Jest dniem wolnym od pracy. Myślę, że nie wszyscy wiedzą, iż tego samego dnia obchodzimy też święto nadania Orderu Wojennego Virtuti Militari… Order Virtuti Militari (łac. Męstwu wojskowemu – (cnocie) dzielności żołnierskiej) – najwyższe polskie odznaczenie wojskowe (order), nadawane za wybitne zasługi bojowe. Jest najstarszym orderem wojskowym na świecie, spośród nadawanych do chwili obecnej. Ustanowiony przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego 22 czerwca 1792 w celu uczczenia zwycięstwa w bitwie pod Zieleńcami po rozpoczęciu wojny polskorosyjskiej przeciwko konfederacji targowickiej w obronie Konstytucji 3 Maja. Order był nadawany w okresie Księstwa Warszawskiego. Po utworzeniu Królestwa Polskiego order, zachowując swój statut, otrzymał nazwę Order Wojskowy Polski. Po odzyskaniu niepodległości w 1918 Sejm Ustawodawczy na mocy ustawy z dnia 1 sierpnia 1919 r. wskrzesił order, nadając mu nazwę Orderu Wojskowego Virtuti Militari. Obecnie order może być nadawany podczas wojny lub 5 lat po jej zakończeniu przez prezydenta Polski na wniosek Kapituły Orderu Wojennego Virtuti Militari. Krzyż Virtuti Militari ustanowiono na przełomie sierpnia/ września 1792 roku jako zmienioną pierwotną wersję orderu. Odznaczenie to przyznawane jest do dziś. Pierwotna wersja Orderu Virtuti Militari została ustanowiona 22 czerwca 1792. Odznaczenie przyznawano wówczas w dwóch klasach: ZŁOTEJ – nadawanej generałom i oficerom SREBRNEJ – przeznaczonej dla podoficerów i szeregowców. Otrzymanie Orderu Virtuti Militari było i jest wielkim zaszczytem i nie byle kto ma możliwość otrzymania go. Tym bardziej powinniśmy pamiętać o ludziach, którzy zasłynęli w naszym kraju i zostali uhonorowani tym odznaczeniem za swą odwagę, męstwo i postawę wzorowych obywateli Polski. Opracowała: Zuza 40 lat minęło jak jeden dzień...
40 lat temu, w 1972 roku w Cassino we Włoszech, zaczęto produkować pierwsze Fiaty126p, bardziej znane jako Maluchy. W Polsce nastąpiło to 6 czerwca 1973 roku. Polska wersja licencyjna produkowana była przez Fabrykę Samochodów Małolitrażowych „Polmo” w BielskuBiałej oraz w Tychach.


Fiat 126p produkowany był w czterech wersjach: 650 Standard, 650 Special, 650 Lux i 650 Komfort. 22 września 2000, po 27 latach produkcji, zakończono montaż "Malucha". Przez wiele lat był jednym z najczęściej spotykanych samochodów na polskich drogach, doczekał się też bardzo wielu nazw potocznych i zwyczajowych, z których najpopularniejsza - Maluch, stała się pod koniec produkcji tego modelu (1997) jego oficjalną nazwą. Fiat 126p w liczbach: - łącznie wyprodukowano 4.671.586 sztuk - we Włoszech powstało 1.352.912 sztuk - w Polsce wyprodukowano łącznie 3.318.674 sztuk - w Austrii powstało 2069 sztuk - pierwszy polski Fiat126p kosztował 69 tys. złotych (średnie miesięczne zarobki w owym czasie wynosiły ok. 3,5 tys. złotych). - masa własna: 580 kg - 645 kg - obciążenie maksymalne: 320 kg lub 4 osoby + 40 kg - pojemność zbiornika paliwa: 21l Poprzednikiem



legendarnego Malucha był Fiat 500, a jego następcą Fiat Cinquecento. 22 września 2000 nastąpiło zakończenie produkcji Fiata 126p. Limitowana seria 1000 aut o nazwie „Happy End”, 500 sztuk żółtych i 500 czerwonych. Ostatni egzemplarz jest żółty i trafił do muzeum Fiata w Turynie. Ostatni samochód, który trafił na polskie drogi, to „Fiat Ostatni Maluch Happy End”. W Muzeum Inżynierii Miejskiej w Krakowie można obejrzeć nieużywany egzemplarz „Happy End” koloru żółtego, a w Muzeum Motoryzacji w Warszawie również nieużywany egzemplarz w kolorze czerwonym. Maluchy na koźmińskich drogach! W niedzielę 11 września w Koźminie Wlkp. odbył się zlot Maluchów. Do miasta przybyła dość pokaźna grupa miłośników oraz posiadaczy Fiata 126p. Zjazd był okazją, by zobaczyć samochody, które już coraz rzadziej widzimy na co dzień na polskich drogach. Przybyła grupa liczyła 80 Maluchów. Wśród obecnych aut były stare, dobrze zachowane egzemplarze oraz te nowsze modele w bardzo dobrym stanie. Punktem kulminacyjnym zjazdu była parada ulicami miasta, która wypadła bardzo efektownie. Dzięki pomysłowej imprezie Koźmin przyciągnął wielu oglądających. Tego samego dnia na boisku przy liceum odbyła się część artystyczna. Wystąpiła grupa teatralna "Dobry Teatr", ATK feat. Orzech, Domniemani i Tomek Olszanowski Band. Komisja wybrała także trzy najlepsze auta zlotu. Impreza wzbudziła spore zainteresowanie i bardzo możliwe jest, że w kolejnych latach



pomysłodawcy, czyli Mirosław Gołąbek i Kamil Gołąbek będą kontynuowali ten projekt. Wywiad z panem Stefanem Wojtczakiem, posiadaczem Fiata 126p Gigant: Jak długo jest pan właścicielem Malucha? Stefan Wojtczak: Z tą marką jestem związany od 1975r. – byłem pierwszym posiadaczem Fiata 126p w Golinie. Pierwszy samochód użytkowałem przez 22 lata. Jednak teraźniejszy mam od 1997r., czyli w tym roku minęło 14 lat. Gigant: Często poddaje go pan naprawom? S. W.: Jeżeli się coś popsuje, staram się naprawić to sam, ale muszę przyznać, że rzadko się to zdarza. Można powiedzieć, że jest on bezawaryjny. Gigant: Jest pan zadowolony z tego samochodu? S. W.: Tak, jestem z niego zadowolony. Gigant: Ma pan w planach zmianę samochodu? S. W.: Raczej nie. Wystarczy mi ten samochód, który teraz mam. Gigant: Dlaczego pan pozostaje przy użytkowaniu Malucha? S. W.: Przede wszystkim tanie remonty, mało pali i mam wiele wspomnień związanych z tym samochodem. Gigant: Pamięta pan jakąś ciekawą historię związaną z tym samochodem? S. W.: Kiedyś ukradli mi tablicę rejestracyjną. Zdziwiło mnie to, ponieważ nie wiem, do czego komuś tablice rejestracyjne. Zdarzyło mi się także wieźć w tym samochodzie 7 osób. Warto zaznaczyć, że jeszcze nie było wprowadzone prawo, że dzieci mają jeździć w fotelikach, gdyż, o ile dobrze pamiętam, dzieci jechało wtedy dwoje, ale było bardzo ciasno. Gigant: Jaka jest według pana największa zaleta i wada Fiata 126p? S. W.: Wadą jest zdecydowanie to, że jest bardzo mało miejsca. Natomiast zalety to:



zwrotny, łatwo zaparkować i jak już wcześniej wspomniałem tani w utrzymaniu. Gigant: Dziękujemy bardzo za rozmowę. No i szerokiej drogi. GOLIŃSKA MODELKA Wywiad z Iwettą Michalską- laureatką tegorocznego konkursu na Miss WRC. GIGant: Skąd wziął się pomysł na udział w konkursie Miss WRC? Iwetta Michalska: Na casting wybrałam się za namową mamy i siostry. Oczywiście na początku nie byłam przekonana by wziąć udział w tym konkursie twierdziłam, że w ogóle się do tego nie nadaję i nie warto nawet próbować. Sama nigdy nie wpadłabym na pomysł żeby wziąć udział w takich wyborach. GIGant: Jak to jest być zwyciężczynią takiego konkursu? I.M.: Jest to bardzo miłe doświadczenie. Na początku oczywiście nie mogłam uwierzyć w swoją wygraną, jednak z czasem dostawałam wiadomości z gratulacjami od znajomych, rodziny, przyjaciół, a nawet od ludzi, których nie znałam.



Dopiero wtedy do mnie dotarło, że zdobyłam tytuł Miss WRC. Oczywiście słyszę też negatywne komentarze ze strony ludzi i to jest strasznie przykre, ale takie są uroki bycia "rozpoznawalnym". GIGant: Masz jakieś plany na przyszłość związane z modelingiem? I.M.: Nie wydaje mi się, żeby jakaś agencja modelek mnie przyjęła, gdyż jestem zbyt niska, by robić coś w tym kierunku. By zaistnieć w modelingu, trzeba mieć przynajmniej te 176 cm wzrostu, a ja niestety tyle nie mam Moja waga tez jest poważną przeszkodą. GIGant: Czy jesteś rozpoznawana? Rozgłos minął czy wręcz przeciwnie? I.M.: Wiadomo, że moja wygrana nie będzie wiecznie tematem do rozmowy, i po czasie cały rozgłos mija. Czy jestem rozpoznawalna? Wydaje mi się, ze tak. Gdy przechodzę ulicą, czuję wzrok ludzi i słyszę komentarze. Jest to bardzo krępujące, ale zarazem przyjemne. GIGant: Następnych sukcesów nie będzie?¬¬ I.M.: Jak już wcześniej mówiłam, nie mam szansy by zostać modelką. Jestem za „gruba” i za niska. Chociaż mówią, że człowiek rośnie do 21 roku życia, więc jeszcze mam iskierkę nadziei <śmiech>. Wybory miss urozmaiciły 3 z kolei edycję Pleszewskiego Rajdu WRC. Nabór kandydatek odbywał się przez kilka miesięcy w pięciu okolicznych powiatach - rawickim, jarocińskim, gostyńskim, pleszewskim oraz krotoszyńskim. Po wstępnych castingach udało się wyłonić półfinalistki, z których 12 najpiękniejszych kandydatek trafiło do finału. Dziewczyny przed galą uczestniczyły w zgrupowaniu, gdzie ćwiczyły układ choreograficzny oraz brały udział w sesjach fotograficznych. Wielki finał odbył się na zakończenie 1 dnia 3 Pleszewskiego Rajdu WRC. Magda. ;) DŻINSY, ACH DŻINSY...
Dżinsy to jedna z najbardziej popularnych na świecie części garderoby, spotkamy je niemal wszędzie, odzież z denimu noszą ludzie na każdym kontynencie, niezależnie od wieku.


Historia jeansów ma swój początek około półtora wieku temu, pierwsze modele nie były jednak jak dziś - niebieskie, ale brązowe, zamiast suwaka posiadały guziki i były podtrzymywane szerokimi szelkami. Pierwsze ciemnoniebieskie spodnie pojawiły się w 1873 roku, ich pomysłodawcą był Levi Strauss, żydowski handlarz bawełną, który przybył do Kalifornii z Bawarii. Uszył on spodnie z płótna namiotowego, który wcześniej ufarbował w barwniku sprowadzanym z Indii, a uzyskiwanym ze sfermentowanych liści indygowca (dziś barwnik otrzymywany jest syntetycznie). W barwieniu tkanin, szczególnie bawełnianych, indygo wykazuje ważną cechę - osadza się tylko na powierzchni nici, przez co jej środek pozostaje biały. Ta właściwość sprawia, że na niebieskich jeansach pojawiają się białe wytarcia. Uszyte przez Strauusa spodnie nie od razu zdobyły sobie popularność, najpierw nosili je głównie kalifornijscy poszukiwacze złota, farmerzy i hodowcy bydła. Pierwsze spodnie były typowo robocze, wytrzymałe, ale brzydkie. Jednak z czasem zarówno krój, jak i sam materiał uległ ewolucji. Strauss dodał m.in. mocne, pomarańczowe, podwójne stebnówki, kieszenie wzmocnił miedzianymi nitami (pomysł opatentował) oraz dodał szlufki. Wypowiedzi internautów: "Lubię nosić dżinsy, wbrew pozorom są bardzo wygodne." "Dżinsy są jak najbardziej ok. Coraz rzadziej się trafia na prawdziwe dżinsy, większość to chińska podróbka..." "Nie żałuję pieniędzy na dobre spodnie, a dżinsy właśnie takie są. Zawsze chcę, aby były wytrzymałe i starczały mi na kilka najbliższych lat" "Levi Strauss - dziękujemy Ci!" Spodnie dla pań...? Kiedy w 1935 roku Levis wprowadził jeansowe spodnie dla pan, w wielu amerykańskich stanach uważane były za nieprzyzwoite i obowiązywał zakaz pokazywania sie w tym stroju w urzędach, szkołach i uniwersytetach. Przy okazji szukania potrzebnych informacji na temat dżinsów, natknęłam się w Internecie na tekst poświęcony damskim spodniom oraz różnych spekulacjom na ten temat. Szczególnie spodobała mi się jedna z wypowiedzi internautek: 'I nie mogę się powstrzymać, żeby nie skomentować. Bo z jednej strony, jako tradycyjna katoliczka, powinnam się stosować do zaleceń



Kościoła. Ale czy to oznacza konieczność odrzucenia spodni? Kobiety nie powinny nosić męskich strojów, tak jest powiedziane. Ale przecież moda się zmienia, mężczyźni też nie zawsze nosili spodnie. A co w takiej sytuacji z Joanną D'arc? Została świętą, a chodziła w spodniach typowo męskich - za jej czasów nie szyto innych. Dzisiejsze spodnie damskie różnią się od męskich - krojem, czasami materiałem. Żaden szanujący się mężczyzna damskich spodni nie założy! Główny argument przeciwników damskich spodni jest taki, że wyrażają one bunt przeciw władzy mężczyzny. Uważam, że w dzisiejszych czasach zdecydowana większość kobiet nosi spodnie nie z powodu buntu, ale dlatego, że tak jest modnie i wygodnie. Pomijając oczywiście te modele, w których jest tylko modnie... Ja osobiście wolę spódnice i sukienki, ale np. zimą jest mi cieplej w spodniach. Dlatego w nich chodzę i myślę, że nie jest to straszna zbrodnia...' Absolutnie zgadzam się z tą wypowiedzią... Cieszmy się, że mit, wg którego kobiety nie mogą nosić spodni, nikogo raczej nie bawi. Wszyscy jesteśmy traktowani na równo i mamy te same prawa. A wracając do tematu dżinsów... Dziś każdy ma je w swojej szafie. Niezależnie od wieku czy płci, nosi sie je wszędzie - do szkoły, do pracy, na co dzień i na wielkie gale... Levi Strauss! Dziękujemy za ten wspaniały projekt! Opracowała i napisała: Julita Golka Ponad splątany język



Jąkanie się - to najczęściej powtórzenia pojedynczych głosek, sylab, słów albo nawet części zdań, ale także przeciąganie głosek, blokowanie, pauzy, poprawki, zbyt szybkie lub zbyt wolne albo nierytmiczne mówienie, unikanie trudnych słów i zastępowanie je innymi. Nie jest oznaką zaburzeń rozwoju, wręcz przeciwnie – na trudności z mówieniem cierpią częściej osoby inteligentniejsze i wrażliwsze od innych. Przyczyn jąkania nie da się określić jednoznacznie: jedni badacze, wiążąc je ze strefą psychiki, twierdzą, iż to objaw nerwicy albo nawet logofobii – czyli lęku przed mówieniem, inni przekonują, że to skutek nieprawidłowego oddychania. Są zwolennicy teorii, że jąkanie to efekt występowania niekontrolowanych skurczów 72 większych i mniejszych mięśni biorących udział w wypowiadaniu słów. Jąkanie ma sinusoidalny przebieg: są sytuacje, w których osoba jąkająca się mówi zupełnie płynnie (np. gdy recytuje teksty wyuczone na pamięć albo w samotności, kiedy nikt jej nie słucha i nie ocenia, również wtedy, gdy śpiewa), czasami natomiast bardzo się nasila, co może wynikać ze złego samopoczucia, słabej znajomości tematu rozmowy lub zbyt wielkiego zaangażowania emocjonalnego. Zacinanie się, mówienie niepłynne sprawia, że osoba z takimi kłopotami często lęka się rozmowy, jest spięta, czuje zakłopotanie. Leczenie: Leczenie jąkania polega przede wszystkim na ćwiczeniu aparatu wykonawczego mowy, a zwłaszcza automatyzmów ruchowych związanych z mową. Skuteczna bywa gimnastyka mięśni oddechowych. Niebagatelne znaczenie dla rezultatów leczenia ma również poznanie okoliczności, w których jąkanie się nasila. Na czym polega terapia? mowa jest spowolniona, ale płynna.



To przede wszystkim samodzielna praca nad wymową słów i zdań, ćwiczenia z logopedą, rozmowy z psychologiem, kształtowanie umiejętności radzenia sobie z problemem, spotkania towarzyskie z innymi osobami, które mają podobny problem, akceptowanie siebie. Jąkanie jest możliwe do wyleczenia – nawet osoba, która mocno się jąka, osiąga znaczne poprawy, poprzez usunięcie lęku, ćwiczenia oddechowe i rozluźniające. Efekty widoczne już po kilku tygodniach, ale potrzeba wytrwałej pracy pacjenta przy pomocy logopedy. Aparaty pomagające zwalczać jąkanie: Zadowalające wyniki w likwidacji jąkania osiągnął pewien amerykański lekarz: skonstruował aparat składający się z maleńkiego mikrofonu i magnetofonu mieszczącego się w kieszeni oraz dwóch guzikowych słuchawek. Mikrofon instaluje się na szyi, obok krtani. Głos pacjenta za pośrednictwem mikrofonu uruchamia magnetofon, na którego taśmie nagrano właśnie hałas wodospadu, wpadający do uszu przez słuchawki. Aparat transmituje dźwięki wodospadu do uszu ludzi jąkających się. Transmisja rozpoczyna się automatycznie w chwili, gdy pacjent zaczyna mówić, a kończy się wraz z zakończeniem mówienia. Wodospad zagłusza całkowicie pacjentowi jego słowa. Nie słyszy tego, co mówi i okazuje się, że zaczyna wtedy mówić znacznie płynniej lub zupełnie płynnie – w zależności od stopnia dotychczasowego jąkania. Bogdan Adamczyk jest twórcą specjalnego urządzenia, które rejestruje słowa i powtarza je – jak echo – po upływie 0,1 sekundy. Zmusza to osobę jąkającą się do wolniejszego mówienia, co pozwala mówić płynnie. Metoda, która została zastosowana w tym urządzeniu, sprawia, że Jąkanie to problem 45 milionów dorosłych i 180 milionów dzieci na całym świecie. Epidemiologia: Przyjmuje się iż ok 1% dzieci jąka się w pewnym okresie życia a w okresie dorastania procent ten maleje do ok 0,8%. Występuje 3 razy częściej u chłopców niż dziewcząt.[2] Wg innych źródeł w Polsce jąka się ok. 1-2% dorosłych i ok. 4% dzieci, co daje ok. 500 tysięcy osób. Blisko 65% dzieci wyrasta z jąkania, zanim skończą cztery lata, bez żadnego leczenia. Kluby wsparcia dla osób jąkających, zwane



również Klubami J, funkcjonują w kilku miastach. Najczęściej korzystają z nich osoby dorosłe oraz młodzież.. 22 PAŹDZIERNIKA ŚWIATOWY DZIEŃ OSÓB JĄKAJĄCYCH SIĘ Osoby które także borykały się z tym problemem: • Mojżesz • Arystoteles • Andrzej Gołota • Isaac Newton • Marilyn Monroe • Bruce Willis • Jurek Owsiak • Tiger Woods Oto wywiad z osobami które walczą z jąkaniem się: 14 letni uczeń gimnazjum w Golinie: Gigant: Od ilu lat borykasz się z tym problemem ? Uczeń: Od ośmiu lat. Gigant: Jak sobie z tym radzisz ? Uczeń: Kiedy coś czytam lub mówię, próbuję się nie denerwować, że się będą ze mnie śmiać, że nie mogę czegoś wymówić. Wtedy wychodzi lepiej. Gigant: Jak sobie z tym radzisz ? Uczeń: Postępy są, bo coraz mniej się denerwuję. Gigant: Czy przeszkadza ci to ? Uczeń: Mnie nie, ale może to przeszkadzać innym. ================== Osoba dorosła, mieszkaniec Jarocina: Gigant: Czy zna pan jakieś sposoby na jąkanie ? Dorosły: Takich sposobów pewnie jest wiele, ale póki co nie jest to przedmiotem mojego zainteresowania. Jako dziecko, gdy był pewien problem z jąkaniem, to jakoś to rozwiązaliśmy, ale szczerze mówiąc było to tak dawno, że nie potrafię sobie teraz przypomnieć, jakim sposobem z tym walczyliśmy. Natomiast pamiętam wywiad z jednym z muzyków zespołu Universe, który miał z tym poważny problem. Mówił wtedy, że bardzo pomaga mu muzyka, a konkretnie śpiew. Wtedy inaczej układają się trochę struny głosowe i samo jąkanie w śpiewie zanika. To można też ćwiczyć. Gigant: Czy przeszkadza to panu w życiu zawodowym? Dorosły: Jakoś specjalnie nie zwracam na to uwagi. Czasami zdarzy się taka chwilowa „zawiecha”, ale nie stanowi ona dla mnie większego problemu. Staram się po prostu nie zwracać na to uwagi. Gigant: Czy wie pan, czym to jest spowodowane? Dorosły: Szczerze mówiąc to nie ;) Gigant: Co pan radzi ludziom, którzy mają podobny problem? Dorosły: Przede wszystkim za bardzo się nie przejmować i starać się żyć normalnie. Jeśli komuś to bardzo przeszkadza, to polecam ćwiczenia np. śpiewanie. O tak, śpiew to dobra rzecz ;) Dominika Kordus Klaudia najlepsza!!!
V Powiatowy Konkurs Piosenki Religijnej „Papieskie Śpiewanie” w tym roku odbył się w Pałacu Radolińskich w Jarocinie.


Organizatorami konkursu byli Gimnazjum im. Niepodległości Polski w Woli Książęcej i Parafia pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Twardowie. – To jest nasza mała cząstka i ziarenko do wszystkich akcji w ramach dnia a właściwie już dni papieskich. Mam nadzieję, że kiedyś będziemy śpiewać świętemu Janowi Pawłowi II – powiedział ks. Krzysztof Gabryelczyk, proboszcz twardowskiej parafii, otwierając konkurs. W zmaganiach wzięło udział osiem reprezentantek gimnazjum z powiatu jarocińskiego. Wokalne umiejętności oceniało jury w składzie: ks. Dariusz Matusiak, Beata Wieczorek i Elżbieta Peszko. Jurorów zachwyciła interpretacja utworu „Fundament – piosenka o Ojcu Świętym” w wykonaniu Klaudii Skorodziej z Niepublicznego Gimnazjum im. Piotra Wawrzyniaka w Golinie. I to właśnie ona zdobyła pierwsze miejsce. – Urzekła nas, wręcz zachwyciła nas własna interpretacja utworu. Klaudia sprawiła, że zapomnieliśmy o otaczającym nas świecie, poczuliśmy ukojenie – powiedziała Elżbieta Peszko, przewodnicząca jury. Wyniki konkursu: 1 miejsce – Klaudia Skorodziej (Golina) 2 miejsce – Magdalena Woźniak (Jarocin G nr 5) 3 miejsce – Julia Bażant (Jarocin G nr 1); Natalia Banaszak i Karina Nawrocka (Witaszyce)



Bierzmowanie Dnia 11 listopada br. o godz. 17.00 w parafii pod wezwaniem św. Andrzeja Apostoła w Golinie ks. bp Teofil Wilski udzielił młodzieży sakramentu bierzmowania, jednego z siedmiu sakramentów. Do bierzmowania przystąpiły trzy roczniki, jest to rocznik 94, 95, 96.Do tej uroczystości młodzież przygotowywała się przez wiele tygodni, poprzez ten sakrament umocniła swoją wiarę. Uroczystość była powiązana ze świętem św. Marcina, w czasie mszy było też nawiązanie do Powstania Listopadowego. Po mszy młodzież zaniosła znicz na grób powstańca Andrzeja Paryska i wraz z ks. biskupem odmówili modlitwę za wszystkich poległych w wojnach. Kościół był uroczyście przystrojony, a młodzież była odświętnie ubrana. Młodzież serdecznie podziękowała ks. biskupowi, proboszczowi parafii Golina oraz katechetce za przygotowanie ich do bierzmowania, składając na ich ręce kwiaty. Informacji udzieliła pani Beata Wieczorek. Marta Łukaszewska Skatepark to specjalny tor przeznaczony do uprawiania sportów ekstremalnych (jazda na deskorolce, BMX czy wyczynowa jazda na rolkach). W skateparku może znajdować się wiele przeszkód przeznaczonych do nauki trików. Młodzi ludzie mieszkający w obrębie Jarocina domagają się skateparku. Pomysłodawcą tego przedsięwzięcia jest prawdopodobnie 11-letni Gerard Adamkiewicz. Postanowił on przekazać innym petycje. Wędrowała ona od szkoły do szkoły i takim oto sposobem uzbierano 2700 podpisów Na ostatniej sesji interpelacyjnej pewien radny mówił : "Budowa będzie możliwa, jeśli



wpiszemy kwotę 50 000 zł do przyszłorocznego budżetu. Pojawiły się też wstępne deklaracje, niektórych osób z Jarocina dotyczące wsparcia finansowego tej inwestycji." "Myślę, że uda się wygospodarować 50 000 zł" - powiedział Radiu Centrum Adam Pawlicki, włodarz Jarocina. Co o tym sądzą jarociniacy? Przeprowadzono w Internecie ankietę pytając mieszkańców, czy potrzebny jest skatepark w Jarocinie. Oto jej wyniki : Wywiad z Bartkiem Nowackim „Hajde” - raiderem z Krotoszyna na temat skateparku : Gigant: Ile godzin tygodniowo spędzasz w skateparku ? Hajde: Ze względu na naukę coraz mniej, jednak staram się być te 12-15h tygodniowo. Gigant: Co konkretnie tam robisz ? Hajde: Skupiam się tylko na jeździe i wykonywaniu trików. Gigant: Dużo ludzi tam przebywa ? Hajde: Rzadko kiedy skatepark jest pusty. Dziennie „przewija” sie tam 30 osób. Gigant: W jakim przedziale wiekowym są ludzie, którzy tam przebywają ? Hajde: Praktycznie w każdym. Można spotkać bardzo młodych, jak i pełnoletnich już raiderów. Gigant: Czy to dobra inwestycja dla miasta ? Hajde: Moim zdaniem tak. Skatepark to odpowiednie miejsce dla młodzieży. Pozwala rozwijać swoje umiejętności na przeszkodach do tego przystosowanych. Do tego



dochodzi jeszcze możliwość zorganizowania zawodów, co jest bardzo dobrą reklamą miasta. Gigant: Czy w skateparku obowiązują jakieś zasady ? Hajde: Oczywiście. Poza tymi w regulaminie istnieją także niepisane zasady. Jedna z nich mówi, aby z jednej przeszkody korzystała tylko jedna osoba. W ten sposób uniknąć można zderzeń czy bolesnych upadków. Gigant: Najlepszy skatepark w jakim byłeś ? Hajde: Wrocław - ZAJEZDNIA 31. Gigant: Jeździsz w skateparku w Krotoszynie, czy coś byś w nim zmienił ? Hajde: Powiększył oraz dodał nowe przeszkody. Gigant: Czy wybierzesz się do nowego skateparku w Jarocinie (który prawdopodobnie ma powstać ) ? Hajde: Jasne, że tak . Podejrzewam, że każdy z jeżdżących wyczynowo ,który mieszka w obrębie Jarocina, wybierze sie, aby wypróbować nowy skatepark. Osobiście uważam ,że skatepark jest w Jarocinie potrzebny, gdyż młodzież gdzieś musi rozwijać swoje zainteresowania. Będzie to dla nich na pewno znacznie bezpieczniejsze miejsce do kształcenia swoich umiejętności niż parking marketu KAUFFLAND. Dominika Kordus



CZESKA DELEGACJA W GOLINIE W dniu 11 listopada w Niepublicznym Gimnazjum im. Ks. Wawrzyniaka w Golinie gościła 15-osobowa grupa z Czeskiej Krajowej Sieci Wiejskich Szkół Społecznościowych. Wśród nich byli nauczyciele, kierownicy szkół, wiejscy koordynatorzy oraz przedstawiciele władz samorządowych. Celem wizyty było przede wszystkim poznanie polskich realiów szkół prowadzonych przez stowarzyszenia oraz wymiana doświadczeń. Czesi obejrzeli teren i budynki szkolne, poznali specyfikę działania gimnazjum. Mówiono też o sukcesach uczniów, jak i samego stowarzyszenia oraz o planach na przyszłość. Prezes Stowarzyszenia Edukacyjnego „Gimnazjum 2000” – Jan Grzesiek przedstawił planowane inwestycje. To najlepsza szkoła, jaką odwiedziliśmy w Polsce – podsumował Jan Fiala, szef Czeskiej Krajowej Sieci Wiejskich Szkół Społecznościowych. Czesi w ciągu swojej 3-dniowej wizyty odwiedzili kilka szkół wiejskich na terenie całego kraju, w tym dwie w Wielkopolsce. Golińskie gimnazjum było ostatnim przystankiem podczas tej wizyty. Spotkanie było bardzo ciekawą wymianą doświadczeń. Efektem rozmów jest między innymi chęć nawiązania obustronnej współpracy, choćby w organizacji wspólnego letniego wypoczynku – ocenia wizytę Urszula Kowalczyk, dyrektor gimnazjum. Wizyta została zorganizowana przez Federację Inicjatyw Oświatowych z Warszawy, przy współudziale Stowarzyszenia Edukacyjnego „Gimnazjum 2000” i działającego przy nim Regionalnego Centrum Wsparcia dla Stowarzyszeń Rozwoju Wsi.



przewodniczącego i sekretarza zebrania – p. Piotra Kowalczyka i p. Irenę Ruszałę. Następnym elementem zebrania było wybranie Komisji Mandatowo- Skrutacyjnej, która orzekła, że jest wymagana liczba osób i owe zebranie jest prawomocne. • p. Hieronim Gabrysiak- przewodniczący • p. Danuta Barczak • p. Marek Tomczak Dokonano także kolejnego wyboru, tym razem Komisji Uchwał i WAŻNA INICJATYWA Dnia 09.11. br. o godzinie 19:00 w Niepublicznym Gimnazjum w Golinie odbyło się Zebranie Walne członków Stowarzyszenia . Głównym celem zgromadzenia było rozszerzenie działalności „Gimnazjum 2000” Porządek zebrania zapowiadał się następująco: 1. Otwarcie zebrania. 2. Wybór przewodniczącego i sekretarza zebrania. 3. Przyjęcie porządku i regulaminu obrad. 4. Wybór Komisji Mandatowo- Skrutacyjnej. 5. Wybór Komisji Uchwał i Wniosków. 6. Zapoznanie się z organizacją i pracą Regionalnego Centrum Wsparcia Inicjatyw Pozarządowych. 7. Dyskusja. 8. Podjęcie uchwały w sprawie: * Zmian w Statucie Stowarzyszenia 9. Wolne głosy i wnioski. 10. Zakończenie. Krótko po godzinie 19:00, zebranie otwarł p. Jan Grzesiek- prezes Stowarzyszenia. Następnie dokonano wyboru Wniosków. • p. Hieronim Grygiel- przewodniczący • p. Grażyna Roś • p. Alina Ziętek Następnie p. Tomasz Jankowski zapoznał wszystkich z pracą Regionalnego Centrum Wsparcia które działa przy Stowarzyszeniu. Projekt realizowany jest z Federacją Inicjatyw Oświat z Warszawy. RCW ma za zadanie inkubować i wspierać wiedzą, umiejętnościami, a także szkoleniami innych organizacji pozarządowych, np. stowarzyszenia, ze



szczególnym wskazaniem na organizacje prowadzące działalność oświatową na terenach wiejskich. W dalszej części zebrania prowadzono dyskusje odnośnie RCW i jego roli przy Stowarzyszeniu. Regionalne Centrum Wsparcia tworzą: • p. Tomasz Jankowski- lider • p. Bartosz Palczewski- fundraiser • p. Konrad Sawicki- księgowy. Przyjęcie uchwały w sprawie zmian w statusie zostały uchwalone jednogłośnie. Zebranie zakończyło się oczekiwanym przez wszystkich rezultatem. To ważna decyzja dla naszego Stowarzyszenia, gdyż powoli rozszerzyć działalność organizacji i realizować znacznie więcej celów. Wirginia Patrycja Adamkiewicz - Mistrzyni Europy w taekwondo
Gigant: Kiedy zaczęła zaczęła się twoja przygoda z taekwondo? Skąd pomysł, by zacząć trenować? Patrycja Adamkiewicz: Moja przygoda z taekwondo rozpoczęła się we wrześniu 2006 roku, kiedy mama zobaczyła plakat reklamujący klub. Pomyślała wtedy o moim wojowniczym charakterze i stwierdziła, że mogłabym zainteresować się tą sztuką walki. Gigant: Jak często odbywają się treningi? P.A.: Treningi dla starszych odbywają się


w poniedziałki, środy i piątki od godz. 1700 ,a dla młodszych w wtorki i czwartki. Gigant: Ile nagród masz już w swojej kolekcji? P.A.: Nagród w swojej kolekcji mam dosyć dużo, ale mam nadzieję, że za kilka lat będzie ich o wiele więcej. (śmiech) Gigant: Jesteś zadowolona ze swoich wyników? P.A.: Oczywiście, że jestem zadowolona ze swoich wyników. Każdy na pewno by był. Cieszę się bardzo z nagród, które zdobywam przez ciężką prace i treningi. Gigant: Co czujesz, kiedy stajesz do kolejnej walki? P.A.: Przed każdą walką jest wielki stres i nerwy. Czuję wtedy, że mam siłę w nogach i wierzę w to, że dam sobie radę. Gigant: Byłaś zdenerwowana walcząc w Mistrzostwach Europy? P.A.: Przed każdą walką jestem zdenerwowana, a przed tą finałową walką czułam, że wygram. W tym sporcie najważniejsza jest wiara w siebie. Gigant: Kto przyczynił się do tego sukcesu? P.A.: Chciałabym podziękować w szczególności mojej trenerce p. Nowaczyk, trenerom z kadry wojewódzkiej z Poznania za przygotowanie, przyjaciołom za wsparcie i oczywiście rodzinie dzięki,



której mogłam pojechać na zawody. Gigant życzy Patrycji kolejnych sukcesów! Agata Barczak SPORT... SPORT... SPORT... ZAWODNIK GROMU ZAGRAŁ W LECHU POZNAŃ Marcin Szymkowiak występujący w drużynie trampkarza starszego Gromu Golina wystąpił w meczu sparingowym Lecha Poznań (rocznik 99) - Amica Wronki (rocznik 98). Marcin został dostrzeżony przez skautów Lecha podczas meczu sparingowego Grom Golina -Lech Poznań rozegranego w sierpniu. Mecz zakończył sie jednobramkowym zwycięstwem starszych o rok piłkarzy z Wronek. Zdaniem trenera Lecha Poznań rocznika 1999 Marcin zaprezentował się z dobrej strony i otrzymywać będzie kolejne powołania na testy, między innymi na obóz zimowy. Marcin grał przez 65 min spotkania (mecz trwał 70 min) na pozycji prawego pomocnika. Przeprowadził kilka udanych akcji, oddał dwa strzały na bramkę i wywalczył rzut karny dla Lecha, niestety niewykorzystany przez lechitów. Przypomnijmy ze Marcin w tym sezonie występuje pod okiem trenerów Sebastiana Waszkiewicza i Piotra Kowalczyka w drużynie trampkarza starszego Gromu w roczniku 1997 i pomimo że jest o dwa lata młodszym zawodnikiem, jest jedną z czołowych postaci zespołu i po rundzie jesiennej jej najlepszym strzelcem.



TVN W GOLINIE, GROM W TVN W środę 16 listopada w programie Tomasza Sekielskiego "Czarno na białym" w TVN 24 ukazał się reportaż o naszym klubie nakręcony przez redaktorów z Warszawy na początku listopada. Na nasze pytanie dlaczego Grom - dziennikarze z Warszawy odpowiedzieli: "bo jesteście ciekawym klubem, szukaliśmy klubu, w którym za niewielkie pieniądze wykonywana jest fajna praca z młodzieżą" W materiale pokazana była także niedawno powstała w Warszawie szkółka FC Barcelony, a przesłaniem reportażu było ukazanie, że zarówno młodzi piłkarze z Goliny i Warszawy, pomimo różnić w warunkach szkolenia, mają ten sam cel - grać jak Lionel Messi. Dziennikarze dwukrotnie gościli w Golinie i kręcili materiał podczas treningów. W reportażu wypowiadało się kilku zawodników oraz trener Sebastian Waszkiewicz. Wkrótce na naszej stronie oraz stronie golina.tv zamieszczony zostanie film, który można było obejrzeć w TVN 24 NOWY MAGAZYN NA OBIEKCIE GROMU W październiku i w listopadzie na obiekcie Gromu powstał nowy magazyn, który służyć będzie do przechowywania sprzętu i zastąpi dotychczasowy „wóz kolejowy” . Nowy obiekt powstał ze środków własnych Gromu Golina oraz przy pomocy sponsorów. Całość praz wykonali obecni członkowie zarządu (szczególnie panowie Kowalczyk i Raźniak) przy ogromnej pomocy pana Piotra Barczaka, któremu serdecznie dziękujemy, GROM PLANUJE OBÓZ W MURZASICHLE Na przełomie lipca i sierpnia 2012 roku Grom planuje przy współpracy z działającym przy szkole UKS „Grom” oraz Stowarzyszeniem Edukacyjnym „Gimnazjum 2000” tygodniowy obóz sportowo – rekreacyjny w Murzasichle koło Zakopanego. Dla uczestników przewidziano wiele atrakcji oraz bardzo dobre warunki pobytowe miedzy innymi pełne wyżywienie, pokoje 2,3,4-osobowe z łazienkami i TV. W obozie uczestniczyć mogą piłkarze Gromu ze wszystkich grup oraz uczniowie sportowcy (dziewczęta i chłopcy) ze Szkoły Podstawowej i Gimnazjum. Więcej informacji udziela oraz zapisy przyjmuje pan Sebastian Waszkiewicz. Ilość miejsc ograniczona, decyduje kolejność zgłoszeń. PECHOWY BADMINTON SP – TRZECIE MIEJSCE W POWIECIE W SP 2 w Jarocinie odbyły się mistrzostwa powiatu w badmintonie. Do zawodów zostały zakwalifikowane cztery reprezentacje chłopców SP 2 Jarocin, SP 4 Jarocin, SP Wilkowyja, SP Golina. Nasi reprezentanci w składzie Marcel Mikołajewski, Marcin Szymkowiak, Adrian Lisiecki pokonali SP 4 Jarocin 3:1, SP 2 Jarocin 3:1 i ulegli SP Wilkowyja 0:3. Po podsumowaniu wszystkich spotkań okazało się, że trzy zespoły z czterech maja taki sam bilans dwa zwycięstwa i jedną porażkę. Niestety, nasz zespół miał najgorszy bilans setów i zajął trzecie miejsce w zawodach

składzie Mateusz Pluta, Krzysztof Gładczak, Jakub Goździaszek zajęli czwarte miejsce. Koledzy z Wilkowyi ostatecznie sklasyfikowani byli na miejscu szóstym. W walce o finał nasi badmintoniści ulegli zeszłorocznym mistrzom wielkopolski Gimnazjum Baranowo. Redakcja GIGanta: Red.nacz.: Wirginia Wojtczak, Julita Golka, Dominika Kordus, Zuzanna Kulka, Marta Łukaszewska, Magda Mróz, Franciszek Ostojski, Adrianna Pańczak, Szymon Radziejewski, Olga Wojtczak, Sandra Wolicka

powiatowych. KOLEJNE ROZSTRZYGNIĘCIA W KONKURSIE „SPORTOWY MAM TALENT” Przypomnijmy że w tym roku szkolnym oprócz konkursu na najlepszego sportowca nauczyciele WF organizują także konkurs „Sportowy Mam talent”. Przez cały rok szkolny w naszej szkole organizowane są konkursy w różnych dyscyplinach sportowych podczas których wybierani będą mistrzowie i mistrzynie Szkoły podstawowej i Gimnazjum. Za nami kolejne konkurencje tym razem sprawnościowy tor przeszkód " Policjant" oraz warcaby. Konkurencja „Policjant” polegała na pokonaniu podobnego toru ( z małymi wyjątkami) jaki muszą wykonać kandydaci do służby w policji. Wśród kilkudziesięciu gimnazjalistów naszej szkoły, którzy wzięli udział mistrzami zostali Natalia Patryniak z II A i Sebastian Brugger z klasy II C. Rozegrano także konkurencje „warcaby” Mistrzami wśród gimnazjalistów zostali : Joanna Górnaś z kl. II B i Patryk Bartkowiak z kl. II B. Na kolejnych miejscach uplasowali się: wśród dziewcząt : Klaudia Orpel i Milena Jakubowska a wśród chłopców Patryk Popież i Szymon Mankiewicz. TUŻ ZA PODIUM W REJONIE W Dominowie odbyły się mistrzostwa rejonu Poznań Teren Wschód w Badmintonie wśród Gimnazjów. Powiat jarociński reprezentowali chłopcy z naszego Gimnazjum oraz z Wilkowyi, którzy okazali się najlepsi w mistrzostwach powiatu. Nasi reprezentanci w