Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








COD: BO Nostromo Lech Facet



Nadeszła Zima Wywiad z p. Łukaszem Muciokiem. Recenzja najlepiej sprzedają-cej się gry roku. Czyli co nowego wymyślił Razer aby ułatwić granie. Pary pucharowe już rozlosowane. Zobacz z kim spotka się mistrz Polski. Czy istnieje idealny mężczyzna? Sprawdź w naszym artykule.




Mrozu! Awaria pieca grzewczego


Ostatnimi czasy pogoda zaczęła zaskakiwać Nas coraz bardziej. Oznaki zimy są na pewno przez każdego odczuwalne - czy to przez czerwony nos, czy też przez możliwość ulepienia bałwana. Sroga „zima” oczywiście nie ominęła również naszej, kochanej szkoły. W dniach od 1.12.10 – 3.12.10r trwała walka z mrozem (którą definitywnie wygrali uczniowie wraz z całym Gronem Pedagogicznym, paniami sprzątaczkami i woźnymi - bez których moglibyśmy paść ofiarą śliskich schodów) z powodu awarii pieca grzewczego. Każdy uczeń posiadał przy sobie niezbędnik w postaci ciepłej, zimowej kurtki wraz z rękawiczkami (tym razem legalnie mogliśmy wnosić owy niebędnik do klasy). Efektem całego zdarzenia były skrócone lekcje, które były powodem smutku na twarzy uczniów, bo faktem jest, iż każda minuta spędzona w "Ekonomiku" jest bezcenna. Po mroźnym okresie, uczniowie wrócili do cieplutkiej szkoły, gdzie mogli rozkoszować się zdobywaną wiedzą przekazywaną przez w pełni zaangażowanych nauczycieli. Pitek Bowling w Ekonomiku
Teatr i dziennikarstwo, to nie wszystko czym interesują się uczniowie "Ekonomika".
Gaj

Dnia 07.12.2010r. pokazali, jak dobrze grają w kręgle. Zawody odbyły się w klubie "Nest". Organizatorem był p. prof. Szymon Binarsh  nauczyciel przedmiotów ekonomicznych w naszej zacnej szkole. Zawody odbywały się w II turach. Zasady gry były proste: drużyna, która zdobyła największą ilość punktów  wygrywała. Każda z nich składała się z 4 uczestników. Rywalizowało ze sobą osiem klas: 4aTE, 4bTE, 4TI, 4TH/TO, 3bTE, 3TI, 1aTL I 2cZH. Niestety zabrakło logistyków. Jako przedstawicielka tego profilu kształcenia, w tym dziale naszego qmama zapewniam, że jeszcze się wykażą:). Walka była zacięta. Różnica punktów naprawdę niewielka. Najlepszą okazała się klasa 2cZH. Zdobyła 362 punkty. II miejsce zajęła klasa 4TI, a III miejsce 1aTL. Dziękujemy wszystkim uczestnikom, organizatorom i właścicielom klubu "Nest". Dyrektor szkoły Pan Sławomir Wierzelewski ma kolejne powody do dumy. AK Uczniowie klasy 2bTL z wielkim zaangażowaniem podjęli się lepieniu bałwana.



BAŁWANY LEPIĄ BAŁWANA!!! Opłatkowe światy, gwiazdory i inne :)
7 grudnia w auli Ekonomika odbył się dłuuuuuuugi, ale ciekawy wykład o świętach bożonarodzeniowych.


Etnolog, Anna Weronika Brzezińska przybliżyła nam genezę licznych zwyczajów świątecznych. Pokazała nam kilka przesądów, wróżb, które my osobiście odradzamy dziewczynom... :) chyba, że chcą być starymi pannami ;) Wykład był bardzo profesjonalnie przygotowany lecz zakłuciły go chwilowe problemy techniczne. Zrobiło się dość śmiesznie gdy w auli rozległ się chrumk świnki :) (okazało się, że odgłosy dobiegały ze szkolnego laptopa) Ciekawostki związane z nadchodzącymi świętami na pewno zostaną nam w głowach. Dla tych, którzy chcą się czegoś dowiedzieć, zqmać wogóle co to etnologia polecamy stronę internetową www.etnologia.amu.edu.pl Mery&Mia
Stanęli na podium!


W grudniu odbył się turniej piłki nożnej dla wygranych drużyn powiatu Wielkopolskiego w Jarocinie. Naszą szkołę reprezentowała drużyna składająca się z następujących zawodników: Błaszak Hubert (2TE) , Bojarski Michał (1bTL), Jeliński Dominik (2TI), Huebner Filip (1bTL), Kryszak Patryk (1bTL), Mucha Rafał (1bTL), Pepliński Robert (1bTL), Szymański Daniel (2TE), Urbaniak Dariusz (1bTL). Trenerem naszej drużyny był pan Jakub Stranz. Nasi zawodnicy stoczyli bardzo zacięte mecze, pierwszy z Bolechowem 1 3 dla naszej szkoły, drugi z gospodarzami 2 3 również okazał się zwycięski. Dwie wygrane pozwoliły nam dojść do półfinałów gdzie młodzi piłkarze zmierzyli się z drużyną ze Środy Wlkp. z którą wygrali przewagą dwóch goli co dało nam wejście do finałów gdzie zmierzyliśmy się z Jarocinem niestety przegrywając 4 1. Gratulujemy całej drużynie zajęcia 2 miejsca oraz życzymy dalszych sukcesów! MP

Gaj

II etap Ogólnopolskiej Olimpiady Logistycznej LOGISTYCZNY QUIZ W piątek 10 grudnia 2010 szczęśliwa 13-stka technikum logistycznego wzięła udział w II etapie Ogólnopolskiej Olimpiady Logistycznej, która odbyła się w siedzibie Wyższej Szkoły Logistyki w Poznaniu. Uczniowie pod opieką profesora Krzysztofa Celki o godzinie 9 15 wyruszyli pociągiem z gnieźnieńskiego dworca PKP, docierając do stacji Poznań Garbary, dalej udali się pieszo do siedziby WSL. Jednak nie to jest najważniejsze, a zmagania naszych DZIELNYCH LOGISTYKÓW, bowiem konkurs, w który brali udział przewyższał poziomem trudności egzamin zawodowy, który czeka ich do zdania w 4 klasie. Był to bowiem test wielokrotnego wyboru, pragnę przypomnieć, że w olimpiadzie brali udział zarówno uczniowie 2 jak i 3 klasy, więc napotkali oni na wiele nowych zagadnień, jakich nie mieli jeszcze na lekcjach. Po kilku godzinach wytężonej pracy umysłu przyszedł czas na odrobinę chill outu w Centrum Handlowym Malta, gdzie nasza ekipa miała okazję świętować swój sukces – przejście do II etapu- oraz zrobić zakupu przedświąteczne.



Osobom, którym uda się zakwalifikować do III etapu tego konkursu, będą walczyli o atrakcyjne nagrody, o których może pomarzyć niejeden przyszły logistyk, bowiem: • Zwolnienie z pisemnej części egzaminu zawodowego • Bezpłatne studia w Wyższej Szkole Logistyki • A także wiele innych nagród rzeczowych Jednak pragnę pogratulować wszystkim tym, którzy dostali się do II etapu, ponieważ odnieśli oni WIELKI SUKCES, ci którzy nie dostaną się dalej będą mogli spróbować za rok, więc nie jest tak źle. A o tym, kto dostał się do kolejnego etapu dowiecie się w kolejnym wydaniu G@ju. DC
"Róbmy swoje!!!"


Nauczyciel - nudziarz, mądrala, nieczuły potwór?! Skądże znowu!!! Przeprowadziliśmy wywiad z jednym, z naszych ukochanych profesorów - Panem Łukaszem Muciokiem. Osobą w szkole znaną i raczej lubianą. Logistyk, aktor, ale przede wszystkim człowiek, który zna i rozumie młodzież. Redakcja: Na początek chcielibyśmy spytać, jak przeżył Pan lata swojej młodości, gdzie chodził Pan do szkoły i co mile wspomina z tamtego okresu? Pan Łukasz Muciok: Trudne pytanie... jak przeżyłem moje lata młodzieńcze? Po prostu tak, jak Wy teraz -  chodziłem do szkoły:). W "budzie" bardzo dużo rzeczy się działo, zawsze ktoś coś przeskrobał, nie mógł wytrzymać bez dnia, żeby coś sie nie działo. Szkołę podstawową i średnią ukończyłem w Gnieźnie, 8 lat mieszkałem w Poznaniu, tam też studiowałem transport na Politechnice Poznańskiej, po czym wyjechałem do Szkocji, dokładnie do Edynburga, aby nauczyć się języka angielskiego i poznać kawałek świata. Czas ten wspominam bardzo mile. Przez taki wypad do innego kraju można się naprawdę dużo dowiedzieć czy nauczyć. Od 1,5 roku mieszkam w Gnieźnie. Szkołę wspominam dobrze, był czas na wariacje, a ich wcale nie było mało:), ale był też czas na naukę.



R Kim Pan chciał zostać w dzieciństwie? P.Ł.:Kiedy przeczytałem Janczarskiego „Jak Wojtek został strażakiem”, nie miałem wątpliwości, wraz z  90%ami moich rówieśników oczywiście strażakiem. R Jak Pan wyobrażał sobie swoje życie 10 lat temu? Czy tamtejsza wizja jest bliska obecnej rzeczywistości? P.Ł.:Zawsze podobał mi się zawód nauczyciela … ale języka polskiego. Wtedy o logistyce mało kto słyszał, ja będąc na studiach, nie myślałem, że będzie kiedyś możliwość połączenia tych dwóch sfer. R Co najbardziej wspomina Pan z liceum? P.Ł.:Podobnie jak wy  udzielałem się czynnie w życiu szkoły. Brałem udział w szkolnych próbach teatralnych. Gra w teatrze to dla mnie zaszczyt:) Nie zawsze wszystko udawało się od razu. Każdy spektakl powodował chwile wielkiej radości. Pracowałem w Samorządzie Szkolnym, zajmowałem się organizacją imprez szkolnych ( R: z pewnością były bardzo udane). Poznałem też wielu przyjaciół poprzez takie pozaszkolne zajęcia. Do dziś utrzymujemy ze sobą kontakt. Spotykamy się to tu i tam, dużo by można było o tym mówić. R: Czym Pan się interesuje? P.Ł.:Od zawsze interesuję się teatrem, dlatego od 12 lat to mój konik. Na scenie czuję się jak ryba w wodzie:).Działam w grupach teatralnych w Poznaniu. Prowadzimy różne projekty. Odnieśliśmy wiele sukcesów, m.in. 2 lata temu otrzymaliśmy nagrodę Orfeusza na Międzynarodowym Festiwalu Teatralnym Malta, z której jestem bardzo dumny. Może to nie indywidualne osiągnięcie, ale sprawia tyle samo frajdy. Również gram w zespole bluesowym na gitarze basowej. To moje drugie ja ). Potrafię oddzielić hobby od pracy, dlatego nie sprawiam żadnych kłopotów(hihi).Tak mi się wydaje. R Logistyka czy aktorstwo? P.Ł.:Idealnie jest, jak można żyć ze swojej pasji. Ale jeszcze ciekawiej, jak mamy dwa przeciwstawne tory i oddzielimy pasję prywatną od pasji zawodowej, co nie jest na początku proste. W hołdzie da Vinci. R Gdzie Pan pracował przed podjęciem etatu w szkole?

Gaj

P.Ł:Pracowałem w kilku przedsiębiorstwach jako menadżer logistyki, więc wykorzystuję w edukacji bardziej wiedzę praktyczną niż teoretyczną. To czym się zajmuję, sprawia mi tyle satysfakcji, że pewnie mógłbym zarazić tym nie jedną osobę. R Co Pan by zrobił, gdyby wygrał przysłowiowy milion w totka? P.Ł.:Poprosiłbym Pana dyrektora o czterodniowy urlop okolicznościowy… Teraz czas na pytania te mniej standardowe, naruszające może nieco prywatność, ale odkrywające nieznane strony naszego belfra. Słowa, które przede wszystkim mają na celu przybliżenie Nam życia z perspektywy człowieka doświadczonego. R Czy warto mieć marzenia? O czym Pan marzy? P.Ł.:O wakacjach mentalnych. Na pewno warto je mieć, ale nie mają sensu, jeśli do nich nie dążymy, chociażby w formie pogoni za króliczkiem. R: Jak wspomina Pan swoją pierwszą miłość? Kiedy to było? P.Ł.:Jedni twierdzą, że na nią ciągle czekają, inni, że ją przynajmniej raz w tygodniu przeżywają, ktoś kiedyś powiedział, że są trzy rodzaje miłości w życiu, ktoś raz to przeżył i męczy się w rutynie, ktoś wraca do przeszłości, ja . . . namówiłem młodzież i zrobiliśmy o tym spektakl i niech ta odpowiedź będzie ostateczną. R Jak Pan się pociesza w trudnych chwilach? Ma Pan swoje życiowe motto? P.Ł.:A co to są trudne chwile? Szukajmy rozwiązań, nie problemów!!! Zdarzają się mury nie do przebicia, ale od czego są bliscy i przyjaciele? Jeśli człowiek jest fair wobec siebie i może sobie w oczy spojrzeć, to nie ma powodów do zmartwień. R Jaką radę dałby Pan Nam – już nie dzieciom, jeszcze nie dorosłym? P.Ł.:Użyłaś celnego przedziału socjologiczno – psychologicznego. To jest najpiękniejszy wiek, ale i najtrudniejszy. Róbmy swoje jak u Młynarskiego. Ludzie to takie dziwne bestie, które lubią wyróżniającym się osobnikom rzucać kłody pod nogi, nie ważne w czym i jak się wyróżniasz. Czy strojem, wyglądem, poglądami, bystrością, wiedzą itp. Róbmy swoje – czyli bądźmy wytrwali



w dążeniach, ale też korzystajmy z wiedzy bardziej doświadczonych. Oni naprawdę nie mają złych intencji! To tak, jak z wjeżdżaniem autem w drogi jednokierunkowe – będziemy musieli się cofnąć do skrzyżowania, może nic się nie stanie, ale stracimy nasz cenny czas. Róbmy swoje wreszcie, jako odpowiedź na poprzednie pytanie zadane przez Ciebie. R Bardzo dziękujemy Panu za udzielenie Nam wywiadu. Życzymy wszystkiego dobrego w dalszej, wspólnej pracy z Gronem Pedagogicznym ZSEO, ale przede wszystkim z Nami - uczniami Ekonomika. Niech na każdej lekcji gości uśmiech na twarzy, który przegoni złe chwile. Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia składamy najserdeczniejsze życzenia, zdrowia, szczęścia oraz pogody ducha i miłych chwil spędzonych z rodziną. P.Ł.:Dziękuję i również życzę Wesołych Świąt!!! W ten oto sposbób odkryliśmy kilka tajemnic, jakie stoją za postacią Pana Mucioka. Niektóre słowa bawią, inne uczą  te drugie weźmy sobie do serca. (Rozmawiali: Marek Kościański, Daria Sobczak i Żelek) Nadeszła zima



GRUDZIEN MIESIĄCEM NIESPODZIANEK Grudzień jest miesiącem jak sądzę jednym z bardziej lubianych przez uczniów, kończy się rok przychodzi czas na rozmaite rzeczy przede wszystkim przerwę świąteczną, ale za nim do niej dojdzie czeka nas kilka niespodzianek o których w dzisiejszym artykule. Przyszedł grudzień a z nim intensywne opady śniegu, które znacznie utrudniły nam nasze codzienne życie, no ale cóż trzeba do tego przywyknąć w końcu ZIMA. Kładąc się spać musimy nastawić budzik co najmniej o pół godziny wcześniej niż to robimy normalnie, bo gdy wstaniemy może nas czekać przykra niespodzianka: zaśnieżony samochód z zamarzniętymi szybami, ogromne zaspy śniegu przed naszą posesją, spóźniające się autobusy. ZIMA ZASKOCZYŁA DROGOWCÓW? Z mojej perspektywy to stwierdzenie jest nieprawdziwe, gdyż tak naprawdę nie zdajemy sobie sprawy co ci ludzie robią. Dla przykładu kierowca pługopiaskarki pracuje 12h. Często w różnych wywiadach czy reportażach ludzie mówią „żaden pług nie jeździł”, „nie wiem co ci drogowcy robią” odpowiedź jest prosta PRACUJĄ jednak pamiętajmy to też są ludzie a może aż  i uważam, że swoją pracę wykonują dobrze. Pługosolarki/piaskarki to też samochody tyle że większe i tak jak nasze auta stoją w korkach, co dodatkowo utrudnia im pracę, często zdarza się tak, że kierowcy utrudniają im pracę np. wyprzedzając je. W przypadku dużych



opadów nie spodziewajmy się, że droga po pewnym czasie będzie CZARNA, gdyż nie taka jest polityka. Ulica ma być tak odśnieżona aby można było po niej bezpiecznie przejechać- ze zmniejszoną prędkością. Dzięki temu uda się odśnieżyć więcej ulic. Kolejną rzeczą o której nie możemy zapomnieć to KOSZTY, odśnieżanie również kosztuje (pracownicy, sprzęt, sól etc.) im więcej jest odśnieżane tym większe koszty ponoszą samorządy (w naszym przypadku Starostwo powiatowe i UM Gniezno). ZAWODZI SAMOCHÓD, AUTOBUS I KOLEJ Wstajesz rano samochód nie chce odpalić…. Idziesz na przystanek autobus się spóźnia bądź nie przyjeżdża, na dworcowych tablicach pociągi mają kolosalne opóźnienia ? MASAKRA no ale cóż ZIMA. Już tłumacze dlaczego tak jest: ujemne temperatury powodują, że urządzenia pracują inaczej niż normalnie lub w ogóle tego nie robią. W przypadku PKS-u no cóż… autobusy tak jak nasze auta zawodzą, a w przypadku gdy droga jest zasypana, no to autobus nie jest w stanie dojechać. Na kolei zamarzają rozjazdy (wyobraźcie sobie, że każdy tak zamarznięty rozjazd musi być odkuty a niekiedy rozgrzany), pękają szyny no i dodatkowo tory pokryte są śniegiem. Gdy wystąpią bardzo silne mrozy dodatkowo zamarza sieć trakcyjna. Wszystkie te przyczyny stwarzają ogromne niebezpieczeństwo dla ruchu pociągów, dlatego zdarza się i to dość często, że pociąg stoi na jakiejś wiosce, i nie wiadomo kiedy ruszy.. Kolejarze jak drogowcy również starają się zrobić co mogą aby udrożnić szlaki, jednak nie we wszystkich miejscach mogą być naraz. Dodatkowo przewoźnikom nawala tabor, który niekiedy jest bardzo stary, jednak tu jest lepiej ponieważ pasażer ma INFORMACJĘ, nie czeka jak wół na ten pociąg zastanawiając się czy przyjedzie, czy też nie, dodatkowo organizowane są transporty zastępcze. SAMOCHODOWA RECEPTA W okresie zimowym powinniśmy szczególnie dbać o swój samochód, na bieżąco wymieniać płyny w samochodzie, jeżeli napięcie akumulatora odbiega od fabrycznego to powinniśmy kupić nowy lub naładować go. Wymiana opony na zimowe- kolejna ważna kwestia , nie wyobrażam sobie, ażeby ktoś jeszcze nie jeździł na zimowych, jeżeli nawet i to nie pomoże należy zabezpieczyć się w łańcuchy. Bardzo ważne jest również aby wymienić płyny ze spryskiwaczy z letnich, na zimowe- te zawierają więcej alkoholu. Sól i błoto pośniegowe, które znajdują się teraz praktycznie wszędzie negatywnie wpływa na stan karoserii naszego samochodu- nałóżmy na nią grubą warstwę pasty- pozwoli to na jakiś czas uchronić nasz samochód. Nie zapominajmy aby od czasu do czasu umyć naszego BRUDASA w myjni, to również



pozwoli oczyścić go z soli i błota. Aby dobrze chronić się przed zimą zaopatrzmy się w pług do odśnieżania, skrobaczkę do szyb oraz WYTRWAŁOŚĆ. Zima się zaczęła i prędko się nie skończy to jak ją „przeżyjemy” zależy głównie od nas. Aby nie dała nam zbytnio w kość lepiej się przygotować, być wytrwałym ale także wyrozumiałym dla natury. Przed każdorazowym wyjściem z domu pamiętajmy aby się ciepło ubrać- na cebulkę. Jednak zima ma swoje plusy, bo czym byłyby święta bez śniegu, to właśnie zima tworzy KLIMAT ŚWIĄT, nie zapominajmy o tym w mroźne grudniowe dni. DC
Grudzień jest miesiącem, w którym niezwykle często słyszy się, że Święta Bożego Narodzenia to MAGICZNY czas. Dziś więc chciałbym poruszyć kwestię MAGII… Magik? Oszust? A może… iluzjonista?


„Iluzjonista”, bo o tym filmie mowa, to historia miłości niejakiego Edwarda Abramowicza (Edward Norton) – tytułowego sztukmistrza – i księżnej Sophie von Teschen (Jessica Biel). Głównego bohatera, Eisenheima – bo taki jest jego pseudonim sceniczny – poznajemy w dramatycznych okolicznościach: zostaje on aresztowany podczas jednego ze swoich występów za „zakłócanie porządku publicznego, szarlatanerię i groźby względem Cesarstwa”. Zaraz, zaraz… Cesarstwo? Księżna? No właśnie – „Iluzjonista” jest filmem kostiumowym! Nie będę jednak tutaj podawał okresu historycznego, w którym dzieje się jego akcja… Chcę, żebyście Wy spróbowali sami to określić w trakcie seansu. ;) Wracając do fabuły – przypomina ona pod wieloma względami bajkę. Edward, syn stolarza, zakochuje się w pięknej dziewczynie, w której żyłach płynie „błękitna krew”, dodam, że z



wzajemnością… Niestety, z oczywistych względów nie mogą być razem i zostają rozdzieleni. Gdy po wielu latach spotykają się przez przypadek, podczas jednego z występów Eisenheima, ich uczucie wybucha ze zdwojoną siłą… W głowach naszych bohaterów pojawia się plan… Chce go pokrzyżować książę Leopold (Rufus Sewell) – czarny charakter – przy pomocy swojego zaufanego człowieka – inspektora Waltera Uhla (Paul Giamatti). Dzięki małżeństwu z Sophie chce on zasiąść na cesarskim tronie. Jak więc widać, historia przedstawiona w filmie nie jest skomplikowana. Na szczęście za największą siłę „Iluzjonisty” należy uznać formę przedstawienia wydarzeń. Występy Eisenheima to czysta magia. Mija się z celem szukanie skomplikowanych urządzeń, śledzenie ruchów jego rąk, czy uważna obserwacja otoczenia w nadziei, że uda się poszukać jakiegoś sekretnego współpracownika. Po prostu trudno jest widzowi uwierzyć, że manipulacja czasem, grawitacją, siłami natury (i późniejsze przywoływanie tajemniczych zjaw z zaświatów), mogą mieć miejsce w rzeczywistości. Śmiem twierdzić, że sam wielki David Copperfield nie byłby w stanie wykonać czegoś tak niezwykłego. Chociaż z drugiej strony, jest otwarcie wyjaśniony sekret jednej z najfajniejszych sztuczek… „Iluzjonista” powstał w 2006 roku. Z miejsca został nominowany do Oscara za zdjęcia Dicka Pope’a. Ten pan wykonał kawał solidnej roboty, ponieważ bez jego wkładu otrzymalibyśmy zupełnie inny film. Ciemne wnętrza, specyficzna kolorystyka… W trakcie seansu odniosłem wrażenie, jakbym czytał stary, pożółkły, zamknięty dawno temu w butelce z korkiem list. Bardzo nastrojowo… Jeśli chodzi o aktorów – wszyscy spisali się co najmniej dobrze. Trudno mi jest wyobrazić sobie kogoś, kto mógłby wspomniany wcześniej kwartet zastąpić. Szczególne zaś słowa uznania należą się Paulowi Giamatti’emu. Jego inspektor Walter Uhl to absolutne mistrzostwo drugiego planu. Postać policjanta, który z każdym kolejnym poleceniem księcia coraz bardziej zaczyna wątpić w intencje i prawdomówność mocodawcy, jest jednym z najlepszych elementów filmu. A ten jego charakterystyczny, wręcz szaleńczy śmiech, gdy wszystkie elementy układanki zaczynają do siebie pasować… Nie pozostaje mi nic więcej, jak tylko odpowiedzieć na jedno pytanie: dla kogo tak właściwie ten film jest przeznaczony? Dla zakochanych? Jak najbardziej. Dla marzycieli? Również. Dla tych, którzy są zainteresowani magią? Też, ale tylko tym najczystszym rodzajem magii. No i oczywiście dla osób chcących obejrzeć coś… ciekawego. Grizzly
Pani detektyw do spraw paranormalnych Kolor czerwony jest kolorem świąt. Nie mamy ku temu żadnych wątpliwości. Wielu ludziom kojarzy się on również z miłością, odwagą, determinacją, ciepłem, a także… z krwią.


W ostatnim czasie obserwuje się w kulturze masowej olbrzymi popyt na wszelkiego rodzaju książki, filmy, seriale, komiksy powiązane w pewien sposób z wampirami. Wśród wielu propozycji trudno jest, w morzu „średniaków”, wyłowić coś, co będzie się w istotny sposób wyróżniać. W związku z powyższym chcielibyśmy przybliżyć Wam dość ciekawy serial pt. „Więzy krwi” („Blood ties”), który opowiada o losach prywatnej detektyw, Vicki Nelson (Christina Cox). Była ona policjantką – jedną z najlepszych w wydziale zabójstw. Niestety, postępująca choroba oczu zmusiła ją do rezygnacji z dotychczasowego zajęcia i w konsekwencji otwarcia własnego biura detektywistycznego. Główną bohaterkę poznajemy w chwili, kiedy jest świadkiem bardzo nietypowego morderstwa. W czasie prowadzonego przez nią śledztwa okazuje się, że Vicki będzie musiała stawić czoła o wiele większemu i wykraczającemu poza granice postrzegania zwykłego



śmiertelnika zagrożeniu, niż te  z którymi miała jak dotychczas do czynienia. Nie będzie jednak osamotniona – swoją pomoc oferuje niejaki Henry Fitzroy (Kyle Schmid), autor komiksów i zarazem szarmancki oraz uwodzicielski, kilkuset-letni wampir, którego detektyw poznała w trakcie dochodzenia. Ich współpraca zawodowa szybko przeradza się w „coś więcej” (z wyraźnej inicjatywy Fitzroya), co jednocześnie komplikuje relacje Vicki z jej byłym kolegą z policji, Mike’ iem Celluci (Dylan Neal). Oj tak – gwałtownie zmieniające się relacje pomiędzy głównymi bohaterami stanowią niezwykle ważny i mocny element serialu. I nie są one na całe szczęście takimi „wariacjami”, które znamy z serialu „Dr House”. Skoro już jesteśmy przy temacie bohaterów – zaprezentowane tutaj trio to bardzo interesująca mieszanka charakterów. Vicki Nelson jest osobą, która nie poddaje się przeciwnościom losu. Walczy o to, by mimo choroby wieść normalne (no niekoniecznie ;-) ) życie. Poza tym, przejawia tendencję, by „wtykać nos w nie-swoje sprawy”. Ale z drugiej strony ktoś, kto tak nie robi nie może zostać dobrym detektywem… Jako przedstawiciel płci męskiej jestem zobowiązany do tego, by zwrócić uwagę na postać głównej bohaterki z nieco innej strony – Vicki Nelson to po prostu „fajna babka”… Wampir i policjant są do siebie pod pewnymi względami podobni… Obaj są przystojni, obaj są dżentelmenami, obaj starają się w pełni angażować w to, czym się aktualnie zajmują. Mają jednak różne podejście do każdego zagadnienia. Dla Henry’ ego nie ma granic, których nie można przekroczyć. Wiąże się to z wieloletnimi, „życiowymi” doświadczeniami wampira. Mike natomiast podchodzi do każdej sprawy bardzo racjonalnie. W jego słowniku nie ma czegoś takiego jak „siły nadprzyrodzone”. I nawet jeśli wszystkie znaki na niebie i ziemi będą mówiły, że coś niezwykłego próbuje się mieszać w sprawy normalnych ludzi, on wciąż będzie próbował udowodnić wszystkim, że ma rację. Przyszedł czas na to, by poruszyć kwestię zagadnień paranormalnych. Są one… różnorodne. Każdy wielbiciel czegoś, co odbiega od ludzkiej normy powinien być usatysfakcjonowany. Nie ma tutaj co prawda takiego klimatu, jak w przypadku słynnego „Z archiwum X”  ale w zamian za to dostaliśmy szybsze tempo przedstawionych wydarzeń. „Więzy krwi” nie są produkcją ciężką. Jako „stary wyjadacz” wszelkiej maści odcinkowych produkcji muszę wspomnieć o jeszcze jednej ważnej rzeczy. Po obejrzeniu pierwszych 2-3 odcinków serialu pomyślałem sobie, że to może być po prostu strata czasu. Dlaczego? Ponieważ nie zobaczyłem tam nic, co w jakikolwiek sposób by mnie zaskoczyło. Chociaż z drugiej strony – skoro wielu czerpie z jednego źródła, to gdzie tutaj oryginalność? Na szczęście później jest



coraz lepiej… A najlepiej jest na koniec drugiego sezonu (jak dotychczas powstały tylko dwa). Scenarzyści „Więzów krwi” w bardzo interesujący sposób poprowadzili wątki serialowe. Kontynuacja byłaby mile widziana, choć na razie na planie cisza… „Więzy krwi” można polecić wielbicielom fantastyki, wampiryzmu oraz tym, którzy chcą oderwać się od szarej rzeczywistości pozbawionej na co dzień czerwonego kolorku… Strawberry and Grizzly
Makijaż, to podstawa wizerunku każdej kobiety. Odymione oko uczyni Nas tajemniczą, odważną, ale też seksowną. Niedługo sylwester, sukienka, mieniąca się w setkach odcieni zapewne wisi już w szafie. A kwestia makijażu? O nie, nie macie pomysłu, jak się do tego zabrać? Nic nie szkodzi, służę pomocą:).


Jak błysnąć, by być na topie! Magia makijażu W sylwestra przeważają dodatki błyszczące, ze względu na tradycję, jaka towarzyszy temu wydarzeniu. Wybuchy fajerwerków, piękne materiały, które przydają się do uszycia sukienki oraz pełna chwila relaksu i oderwania się od rzeczywistości. Te wszystkie czynniki wpływają na dobór makijażu. Nie musimy wybierać się do kosmetyczki, by w noc sylwestrową chwalić się przepięknym makijażem. Taki możemy zrobić sobie same. Jak? Na początku warto pamiętać o wskazówkach dobierania kosmetyków (artykuł na ten temat ukazał się w poprzednim numerze). Cała magia tkwi w jego wykonaniu. Czyli jakie kroki musimy tu zastosować? Nasze ręce zamieńmy (dosłownie na 15minut)



w różdżkę magika. Dobry początek. Na samym „starcie” dokładnie trzeba oczyścić twarz. Najlepiej, jak jest to zrobione uprzednio peelingiem do twarzy, bądź stosowanym od wieków żelem do mycia twarzy (wtedy nasze pory zostaną odetkane z zabrudzeń, a skóra zrobi się miła w dotyku). Potem dokładnie przetrzeć skórę twarzy mleczkiem do demakijażu(będziemy miały stuprocentową pewność, że nasza twarz jest czyściutka). Po wykonaniu tego kroku, możemy nałożyć krem nawilżający. Następnie warto nałożyć bazę pod makijaż w formie żelu (jeśli nie posiadamy takiej bazy, to nic nie szkodzi, makijaż i bez tego można wykonać). Teraz czas na nałożenie odpowiedniego podkładu (najlepiej taki, by wyglądał na naturalny, czyli w odcieniu naszej skóry). Następnie nakładamy puder bądź kuleczki koloryzujące (najlepiej nakładać je pędzlem do pudru, gdyż pozbędziemy się efektu zacieku). Proponuję nałożenie na kości policzkowe odrobinę różu, niekoniecznie w odcieniu różowym, ale np. jasnego brązu - takie też istnieją. I tu UWAGA! Róż nakładamy pędzlem od pasma włosów w kierunku nosa, szybko i zwinnym ruchem. Czas na wyeksponowanie oka. Na powiekę nakładamy pędzelkiem wybrany wcześniej kolor cienia. Najlepiej, jeśli będzie w dwóch odcieniach, gdyż, przy wewnętrznych kącikach oka nakładamy cień o tonacji jaśniejszej, a przy zewnętrznej stronie oka o tonacji ciemniejszej. Nie bójmy się nakładać cieni poza poziom naszych powiek. Cień powinien być matowy, gdyż wtedy będziemy mogły nałożyć liner z brokatem. Jeśli już w nim są drobinki brokatu, tego kroku z linerem nie robimy, ponieważ efekt nie będzie zadowalający, tylko przeciwny do zamierzonego. Następnie przy rzęsach, na górnej powiece, robimy cienką kreskę czarną kredką do oczu(dopiero na nią nakładamy liner z brokatem lub nie). Kolej na rzęsy. One powinny być wydłużone, pogrubione, ale i niesklejone... Zaleca sie rozczesanie ich specjalnym grzebykiem do rzęs. Później delikatnie zraszamy je pudrem, co da Nam efekt grubszych i dłuższych rzęs po nałożeniu maskary. Jeśli nałożymy tusz (najlepiej w kolorze czarnym), możemy pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa i na końcówki rzęs nałożyć pędzelkiem od linera odrobinkę brokatu. Wtedy będziemy miały czarujące spojrzenie i rzęsy wydłużone aż do nieba. Makijaż będzie wyglądał naprawdę szałowo:) Udana zabawa sylwestrowa, to również udana kompozycja naszego ciała. DS Bądź piękna w tę ostatnią noc roku!
Koniec roku tuż, tuż... Warto się już zastanowić, gdzie chcielibyśmy spędzić tę magiczną noc. Niektórzy bywają na balu badź prywatce w gronie przyjacół. Wraz z wyborem decyzji, gdzie będziemy świętować sylwestrową noc, przyzedł czas na wybór kreacji.


Możliwości zaprezentowania się w wspaniałych kreacjach jest wiele. Wszystko zależy od tego, na jakie przyjęcie pójdziemy. Ekskluzywna zabawa - każda kobieta marzy o założeniu długiej sukni balowej. Modna też jest krótka sukienka do kolan. Obie kreacje na pewno podkreślą Twoje wdzięki. Luźna impreza czy prywatka - zamiast sukni, odpowiednie będzie połączenie uwodzicielskiej mini z gustowną bluzką. Świetne też na tę okazję będą leginsy z tuniką. Kolorem dominującym jest nadal czarny, lecz założenie kreacji w innej barwie na pewno Cię wyróżni. Na prywatkach mile widziane są stroje w różnych kolorach. Zadbaj także o dodatki w postaci biżuterii, butów oraz ozdób do włosów. Nasze rady: Pamiętaj, aby sukienka była dopasowana do Twojej figury. Mile widziane są kreacje jednego koloru. Twój strój zależy tylko od Twojego gustu. Dodatki dobieraj z rozwagą ( pamiętaj, aby nie było ich za dużo). Życzymy miłej zabawy i mamy nadzieje, że nasze rady się przydadzą. KO Idealny mężczyzna!
Wydawać się może, że mężczyzna idealny to taki, który sam upierze swoje skarpetki, który zrobi za Nas - kobiety zakupy i na koniec dnia przyniesie mały bukiecik kwiatków za to, że darzymy "Ich" ogromną miłością. Ale czy tylko tak przedstawia się idealny "facet"?


Odpowiedź jest prosta - NIE! Dlaczego? Bo przecież nie ma ludzi (a w szczególności mężczyzn) idealnych na świecie, którzy odwzorowują się swoją inteligencją, pasją czy cechami charakteru oraz sposobem bycia ponad normy... Idealny warto jednak zastąpić określeniem zadbany:) Przecież nie tylko kobiety mogą stosować wszelkie zabiegi kosmetyczno-pielęgnacyjne. Salony kosmetyczne są przeznaczone dla wszystkich, podkreślam dla wszystkich ludzi. Ja jeszcze nie spotkałam się, żeby - Czy taki wogóle istnieje? - Kto? kiedykolwiek mężczyzna został wyproszony przez kosmetyczkę, bo salon nie jest przeznaczony dla niego. Nigdy tak nie będzie i nie było. Oczywiście, nie mam na myśli tutaj salonów dla psów czy naszych pupilków:). Kobiety już nie marzą o zarośniętym "stworzeniu", pachnącym dymem tytoniowym, a w ostatniej fazie własnym potem. Szukają mężczyzny o czystych paznokciach, z zadbaną cerą, a przede wszystkim o miłym, "słodkim" zapaszku perfum. Warto wiedzieć, że skóra mężczyzny jest o 25 % grubsza,



bardziej odporna, mniej rozciągliwa niż skóra kobiety, dlatego później sie starzeje, co oczywiście nie oznacza, że nigdy na męskich twarzach nie pojawią sie zmarszczki. Ponadto nie oznacza to  że nie maja stosować odpowiednich dla swojego wieku kremów przeciwzmarszczkowych i nawilżających. Jednak skóra twarzy łatwo ulega podrażnieniom i uszkodzeniom podczas golenia, co może być przyczyną powstawania niechcianych krost czy stanów zapalnych. Ma liczniejsze gruczoły potowe - co powoduje, że panowie obficiej się pocą, ale na to i jest rada, bo przecież skorzystać mogą z wszelkiej gamy antyperspirantów, (dodatkowo zaleca sie kąpiel). Wspólnym elementem, który łączy kobietę i mężczyznę jest kosmetyczka:). My – panie, posiadamy w niej multum kosmetyków (tych potrzebnych, ale i tych niepotrzebnych), wielokrotnie zostają one wymieniane, gdyż często psuje się w nich zameczek z powodu wypchanego wnętrza po tak zwaną "samą szyję". U mężczyzn wygląda to nieco inaczej. Pomimo wielkiego wnętrza, panowie ograniczają się do minimum. Jakie znajdują sie tam skarby, to wie pewnie każda kobieta? Jest to  maszynka do golenia, żel do golenia i ostatecznie balsam po goleniu. A gdzie reszta rzeczy? Oczywiście nie ma. Na wyleczenie tego typu "ran" najlepszy jest jak zawsze złoty środek. Co wchodzi w skład takiego niezbędnika zadbanego pana?  Żel lub pianka do mycia twarzy - one nie wysuszą naskórka twarzy niż mydło;  Żel lub pianka do golenia - tutaj pole do popisu jest pozostawione własnym upodobaniom;  Balsam lub krem po goleniu - tak samo jak przy żelu do golenia(jednak pamiętać musicie panowie, że ważne jest to  czy wasza skóra jest uczulona czy nie, kosmetyki mogą również uczulać);  Krem do twarzy- najlepiej nawilżający na dzień, a na noc o wzbogaconej formule odżywczej;  Żel pod prysznic- przeznaczony dla mężczyzn oczywiście, skóra mężczyzny potrzebuje silniejszego środka zwalczającego brud, pot….;  Woda toaletowa - o przyjemnym zapachu;  Dezodorant lub antyprespirant - zależy od nasilenia potliwości (dezy… jest słabszy niż anyper…);  Szampon do włosów; Balsam do ciała;  Talk do stóp - regeneruje naskórek pięt i zwalcza bakterie. To tyle z prawidłowego wyposażenia idealnej kosmetyczki mężczyzny. Warto też dodać coś od siebie:) Co? Zabrać swoją złotą kartę kredytową i ruszyć do najbliższej drogerii, by móc uzupełnić zapasy:) Ponadto nie wolno zapomnieć o kochanych przez Was kobietach, które wciąż muszą Wam przypominać o źle pozostawionej koszuli, nie umytej szklance itp:) Im też się coś należy::* DS
Biała koperta


Niewielki biały domek na przedmieściach, przytulny i rodzinny. Ogród okryty powłoką delikatnego puszku. Zza niezasłoniętych okien widać blask choinki. Wszytko takie piękne i pachnące bożonarodzeniową magią. Jakby złoty pył spadł na ziemię i zmienił ją w raj. Wewnątrz chatki czuć mandarynki, czuć miłość i spokój. Piękna kobieta w ramionach silnego mężczyzny. Okryci ciepłym kocykiem, w rękach trzymają kakao, milczą. Słodko milczą, bowiem taka cisza jest najpiękniejsza. W tle słychać cichutką kolędę zwiastującą nadchodzące święta, w kominku tli się płomień. Czego więcej można chcieć? Ania, tak jej na imię. Popija ciepłe kakao, myśli, marzy, obserwuje, wspomina. Mając kilkanaście lat po raz pierwszy kochała prawdziwie. Była to miłość młodzieńcza, ale do dziś ciepło jej na sercu, gdy wspomina tamtego chłopca. Był tylko o rok od niej starszy, jednak pokazał jej cały świat. Wspólnie z nim spędziła trzy lata, kto wie, czy nie



najpiękniejsze. Rozstali się, bo on musiał nagle wyjechać. Nigdy nie zapomni tego dnia, gdy zadzwonił i powiedział, że jest w Londynie i już nigdy nie wróci. Długo płakała, początkowo była zła, że nawet się nie pożegnał, w końcu jednak pogodziła się z tym faktem. A raczej przyzwyczaiła się do tęsknoty. Mógłby spijać ostatni łyk kawy, patrząc w jej oczy. Mógłby co dzień gubić się w niej, trzymając jej rękę. Mógłby zachwycać się nią, gdy zaspanymi ruchami witałaby dzień. Mógłby przestać przy niej rozpamiętywać podłości świata. Mógłby wspólnie z nią wąchać białe róże, które każdego dnia przynosiłby. Tylko dla niej. Mógłby każdej nocy pokazywać, jak bardzo ją kocha. Mógłby w oknie wypatrywać jej powrotu. Gdyby tylko nie wyjechał. Ona ma już 30 lat, innego mężczyznę - Czarka, którego kocha. Minęło dużo czasu, siedzi i myśli, jak to z nim teraz jest? Czy ten, dojrzały jak na swój wiek, chłopiec z liceum ma żonę? Czy wyrósł na porządnego faceta? Jeśli tak, to co teraz robi? Czym się zajmuje? Czy w ogóle jeszcze o niej myśli? Uśmiecha się do siebie i spogląda kątem oka na Czarka. Przysnął. Wygląda tak męsko i pięknie. Podnosi jedną jego rękę ze swojego ramienia i kładzie delikatnie na łóżko, z drugiej wyciąga kubek. Dokładnie okrywa go kocem, chwilę jeszcze się przyglądając. Podchodzi w stronę okna, by podziwiać magię zimy, delikatnie opadający na białe już ulice śnieg. Jednak jej uwagę przykuwają drzwi wejściowe. Coś leży tuż przy nich. Koperta. Biała koperta. „Pewnie rachunek” - myśli - „Ale zaraz! Kto o  tej porze przynosi rachunki?!”. Pewnym ruchem podnosi przesyłkę. Spogląda na nadawcę – brak. Jest trochę przerażona, ale i podekscytowana. Otwiera. List, zwyczajny list. Wyciąga zawartość, rozkłada kartkę. Czyta uważnie, łzy cisną się na oczy. 17.12.2000r. Londyn Droga Aneczko, Długo myślałem, czy się odezwać. To już kolejne święta, które spędzam bez Ciebie. Tak strasznie mi przykro, że nie ma Ciebie obok. Nie ma  od parunastu lat po prostu nie ma... Chciałem Cię przeprosić, że wtedy się nie pożegnałem. Nie jestem pewien, czy mnie pamiętasz. Mam nadzieję, że tak. Zastanawiam się, czy jeszcze o mnie myślisz, jak teraz wygląda Twoje życie i czy czasami myślisz o nas. Co byłoby teraz, gdybym nigdy nie wyjechał? Czy naprawdę spełniłyby się nasze marzenia o małej chatce, gromadce dzieci i wiecznej miłości? Wybacz mi  proszę, że wyjechałem tak bez słowa, ale sytuacja zmusiła do tego moich rodziców. Ja  głupi baran, wciąż



Cię kocham. Nie mniej mocno, niż w liceum. Kocham, kocham, kocham. I żałuję. Długo starałem się zdobyć Twój adres. Kiedy go jednak uzyskałem, bałem się pisać. Nie chcę przewrócić Twojego świata do góry nogami, ale tak bardzo chcę Cię zobaczyć. Niedługo wracam do Polski. Proszę o spotkanie i o wybaczenie. WYBACZ! WYBACZ! WYBACZ! WYBACZ! WYBACZ! WYBACZ! WYBACZ! WYBACZ! Z kraju zwanego Miłość przesyłam Ci uśmiechy i sto pocztówek. Dziewięćdziesiąt dziewięć mówi o tym, jak pięknie tu jest. W setnej napiszę, jak źle tu jest bez Ciebie. Wesołych świąt, najdroższa! Twój na zawsze, Jacek Serce podskoczyło jej do gardła, zachciało się wymiotować. Świat stanął na głowie, łzy spływały mimowolnie po policzkach. Nikt, prócz niego, nie mówił na nią 'Aneczko'. Pamięta, gdy słodko się uśmiechał wypowiadając jej imię. „Aneczko! Głuptasie!” - mówił zawsze, gdy coś przeskrobała. Całował tym samym jej nosek i kochał ją. Po prostu kochał. Nie mogła uwierzyć, że się odezwał. Tak długo o tym marzyła. Jednak po chwili wróciła na Ziemię, bowiem miała już swojego faceta! Nie mogła dać ponieść się chwili! Nie mogła! Schowała list do torebki, by jeszcze jutro go wyrzucić. Wróciła na kanapę, cichutko wchodząc pod kocyk i wtulając się w SWOJEGO MĘŻCZYZNĘ! Pachniał miłością. To tu ma swój mały kraj! Czy ważne jest, co dzieje się wokół? NIC NIE JEST WAŻNE W KRAJU ZWANYM MIŁOŚĆ!!! Żelek
Czarny koń grupy A Ligi Europejskiej Poznański Lech zaskoczeniem dla bukmacherów.


Po losowaniu grup, które odbyło się 28.09 niewielu sympatyków Lecha przewidywało tak świetlaną przyszłość dla swego klubu. Wyjście z grupy było wielką niewiadomą, lecz wszystko potoczyło się prawie idealnie! Do pełni szczęścia brakowało jedynie pierwszego miejsca w grupie. Awans do 1/16 Ligi Europy, Kolejorz zapewnij sobie już w przedostatnim meczu z Juve, lecz swą klasę po raz kolejny pokazał w spotkaniu z FC Red Bull Salzburg, które odbyło się 16.12.2010r. Wtedy to poznaniacy, drugi raz odnieśli zwycięstwo nad The Bulls, tym razem wynikiem 1 0. Dzień po zakończeniu fazy grupowej nadszedł czas na losowanie par do 1/16 finału. Lech trafił na zespół z ligi portugalskiej – SC Braga. Na kolejne wieczory przepełnione emocjami przyjdzie Nam poczekać niespełna dwa miesiące – 17.02 spotkanie w Poznaniu, a tydzień później w Bradze na Estádio Municipal de Braga. Czy Kolejorz po raz kolejny okaże się lepszy? Oby! Dżemba & Saka Spotkanie opłatkowe z piłkarzami Lecha w MOKu.
9 grudnia 2010r. o godzinie 17 00 w auli gnieźnieńskiego MOKu miało miejsce spotkanie dwóch piłkarzy Lecha Poznań - Artjomsa Rudnevsa i Seweryna Gancarczyka z sympatykami Kolejorza.


Pomimo dnia roboczego, na spotkanie stawiło się szerokie grono kibiców z Gniezna, w tym dziennikarze Qmama Ekonomika G@J. W trakcie wizyty piłkarzy, kibice zadawali pytania dotyczące sytuacji, nastrojów i planów Lecha Poznań. Na padające pytania odpowiadał Seweryn, ponieważ Artjoms nie zna dobrze języka polskiego. Kibic: "Jak nastroje po meczu Lecha z Juventusem?" Gancarczyk: "Nastroje no jak widać (śmiech). Myślę, że nastroje są bardzo dobre, przeszliśmy do dalszej fazy rozgrywek. Mamy jeszcze jeden mecz i szansę na pierwsze miejsce w grupie, także mecz, który odbędzie się 16. grudnia potraktujemy poważnie i będziemy chcieli go wygrać." Kibic: "Wszystkich kibiców nurtuje Wasza postawa w lidze, Seweryn możesz mi powiedzieć, jak myślisz, z czego to wynika? Czy mecze w Ekstraklasie nie wywołują na Was takiej presji? Potrafimy wygrać z Manchesterem, a kolejny mecz przegrywamy z Ruchem Chorzów." Gancarczyk: "Na pewno nie Ty pierwszy zadajesz mi to pytanie i ciężko jest powiedzieć jednoznacznie, dlaczego w lidze nie gramy na miarę oczekiwań. Przyzwyczailiśmy po zwycięstwie w zeszłym sezonie wszystkich kibiców do wygranych, ale ten sezon źle zaczęliśmy, może jest to kwestia złego przygotowania do sezonu, może trzeba szukać innej przyczyny. Tak jak Pan powiedział, potrafimy wygrać z Manchesterem, ale wiadomo, że puchary rządzą się własnymi prawami- ja tak to odczuwam i myślę, że na ligowy mecz nie wychodzimy nieskoncentrowani czy z lekceważącym podejściem do przeciwnika, tylko przeciwnik koncentruje się na Lechu, by udowodnić, że są lepsi od Kolejorza, który potrafi wygrać z Manchesterem czy zremisować z Juve.”



Kibic: „W zeszłym sezonie traciliście 9 punktów do Wisły, a skończyliście na pierwszym miejscu z trzema punktami przewagi, czyli odrobiliście 12 punktów. Teraz mamy 11 punktów straty do Jagielloni, czy uda się odrobić tą stratę?” Gancarczyk: „Myślę, że Lech jest na tyle dobrą drużyną, że inna opcja, niż pierwsze miejsce nie wchodzą w grę. W tamtym roku mieliśmy dużo straty i jakoś potrafiliśmy się zebrać i odrobiliśmy tę stratę i mam nadzieję, że w tym roku też tak będzie i zdążymy dogonić Jagiellonię i powalczymy o mistrza kraju." Kibic: „Jak układają się relację z nowym trenerem?” Gancarczyk: „Na razie uczymy się hiszpańskiego (śmiech), ogólnie dobrze. Minęło mało czasu od zmiany trenera. Teraz będzie okres przygotowawczy, na pewno kilkanaście, czy kilkadziesiąt dni spędzimy razem na ciężkich obozach, także będziemy mieli okazję lepiej poznać trenera.” Po półgodzinnej rozmowie z zawodnikami nastąpił czas na konkurs wiedzy o klubie dla najmłodszych, rozdanie autografów, pamiątkowe zdjęcia i podzielenie się opłatkiem. Po spotkaniu w MOKu piłkarze udali się do domu dziecka w Gnieźnie, gdzie wcielili się w rolę Mikołaja i rozdali prezenty dzieciom. Dżemba & Saka Nowa zabawka
Ten, kto nie wie, czym jest gamepad, będzie miał problem z określeniem, czym jest Nostromo. Niektórzy twierdzą, że jest to urządzenie do sterowania robotem, czy panel do kierowania sondy kosmicznej - mam nadzieję że przybliżymy Wam zastosowanie wynalazku.


od Razera i Belkina. Nostromo jest to połączenie klawiatury i myszki dla najbardziej wymagających graczy komputerowych. Domyślnie gadżet skonfigurowany jest pod lewą rękę. Do sterowania używać możemy 16 w pełni programowalnych przycisków i 8-kierunkową gałkę obsługiwaną kciukiem. Niezły design i wygoda powinny sprawić, iż gra będzie jeszcze przyjemniejsza. Nostromo stworzony jest tak, aby odciążyć nadgarstek dla większego komfortu, inaczej, niż wtedy, gdy korzystamy z wyposażenia tradycyjnego „pecetowca”. Producent zapewnia nam dożywotnią gwarancję na sprzęt, a cena nie jest zbyt wygórowana- obecnie produkt dostępny od 150 zł. Może nadszedł czas na niekonwencjonalne rozwiązanie? Dżemba & Saka
Call of Duty – Black Ops czyli masa błędów graficznych, doskonała - lecz nierealna – fabuła oraz hollywoodzka akcja!


Zapewne każdy, kto interesuje się grami FPS (ang. First-person shooter) z zniecierpliwieniem czekał na kolejną odsłonę z kultowej serii Call of Duty. W najnowszej części wydanej przez Treyarch pt. Black Ops postawiono na fabułę, lecz i grafika nie pozostaje w tyle. Do momentu wydania Black Ops’a, brakowało strzelanki osadzonej w realiach Zimnej Wojny, za co na pewno twórcom należy się pochwała. Rzeczywiste wydarzenia, może trochę przekoloryzowane, pomieszane z realnymi postaciami, dodają grze smaku. Początek gry jest raczej chaotyczny. W czasie pierwszych misji, wszystkie przerywniki były dość niezrozumiałe, co uległo zmianie w dalszej części historii, gdy fabuła stała się znaczniej krystaliczna. Niektórzy twierdzą, że w grze jest za dużo akcji, ciągłe wybuchy, spadające helikoptery i ciągła dynamika, niemniej jednak stwierdzam, że Ci, którzy to lubią, a osobiście należę do tego grona, będą uważali to za kolejny plus dla producenta. Chodzi tutaj o to, aby zabijanie



w fikcyjnym świecie nie było monotonne, bo przecież jaka z tego frajda? Poziom gry nie jest szczególnie wysoki, nawet na najwyższym poziomie trudności, ale mimo to gra wciąga. Grając, czekamy na to, jak potoczą się losy naszego bohatera. Grafika w Black Ops’ie z daleka wygląda niczym produkcja filmowa, ciekawe krajobrazy, dopracowane wybuchy, lecz z bliska nie jest już tak kolorowo. Określiłbym to powiedzeniem „nie wszystko złoto, co się świeci”, bo to akurat świetnie tutaj pasuje. Soundtrack określiłbym jako przyzwoity, bo nie ma się nad czym zbytnio rozpisywać. Może i brakuje tutaj trochę realizmu, bo przecież nikt za ścianą nie jest bezpieczny, jak jest to w nowym CoD, ale i tak gra przyciągnie masę fanów, szczególnie w rozgrywce sieciowej. Może gra nie jest idealna, bo nigdy każdemu się nie dogodzi, ale na pewno nie jest przeciętna, bo to jednak Call of Duty. Dżemba & Saka Pełna profeska! Od pewnego czasu, w naszej szkole funkcjonuje wspaniała i profesjonalna grupa!
Mowa o szkolnym teatrze uczniowskim G@j, który zasłynął swoją cudowną sztuką pod tytułem: "Miłość koncentracyjna".


Ekipa składa się z osób nastawionych ochoczo do wszelkich działań artystycznych. Problemem nie jest zagranie lesbijki, zjawy, osoby chorej psychicznie czy alkoholika, który porzucił swojego syna. Oczywiście, wszystkich chętnych zespół przyjmuje z otwartymi ramionami. Trzeba jednak być wytrwałym, bo nie sztuką jest wstąpić do grupy, gorzej z utrzymaniem - by zrobić coś dobrego, potrzeba ciężkiej pracy. Atmosfera jest miła, opiekunowie bardzo pomocni i otwarci na nowe propozycje, a zarazem wymagający. Jako aktorka tego teatru zachęcam do wstąpienia do naszej ekipy. Nikogo nie odeślemy z kwitkiem, jeśli będzie się starał. My także zaczynaliśmy bez dobrego przygotowania, ale po miesiącach ciężkiej pracy efekty są widoczne. Nie trzeba posiadać talentu aktorskiego, wystarczy chęć i zapał. Nasi opiekunowie prowadzą z nami warsztaty z dykcji, mimiki, ruchu scenicznego itp. My  aktorzy, jesteśmy bardzo zadowoleni z tych warsztatów i tego, jak przebiegają zajęcia. Umiejętności nabyte na  zajęciach przydają się często także na lekcjach języka polskiego np. przy recytacji wierszy lub czytaniu. Zatem, jeśli jesteś chętny do pokazania się i pełen zapału, to dołącz do nas! Jesteśmy dla Ciebie idealni! KuKa



Nasza redakcja :)



Redaktor naczelna: Marietta Wachowiak Zca: Magdalena Kaczmarek Redaktorzy: Daria Sobczak, Anna Piotrowska, Agnieszka Chmura, Michał Grabowski, Jakub Łagoda, Adrianna Krenc, Marta Izydorek, Karolina Owczarzak, Karolina Kujawa, Hubert Kozanecki, Przemysław Majchrzak, Piotr Piskorz, Damian Chełmikowski, Miłosz Prusak, Marek Kościański Grafficiarze: Martyna Rochowiak, Karolina Rochowiak, Katarzyna Chojnacka, Adam Kaźmierski, Marcin Purol Opiekunowie:,Łukasz Kaszyński, Krzysztof Celka, Robert Bazułka, Maciej Cichoń.