Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Ogłoszenie!!!
Przy pokoju nauczycielskim stoi karton, do którego możecie wrzucać tytuły piosenek, dedykacje oraz uwagi dotyczące radiowęzła. Nasz mały „ koncert życzeń” będzie odbywał się w zależności od ilości zamówień kilka razy w tygodniu po 5 i 6 lekcji.
Górski Today

Od redakcji!!! Oto jest! Kolejny numer naszej gazetki. Tym razem skoncentrowaliśmy się na tematyce etnicznej. W numerze poznacie ciemne strony, wydawałoby się raju, przeczytacie recenzję filmu i wywiad z artystką, której całym życiem jest taniec. Będzie też sporo ciekawych zdjęć. Mamy nadzieję, że nasz etniczny numer wam się spodoba i przeczytacie go z zainteresowaniem. Zapraszam do lektury! Spis treści:

Haloween w naszej szkole Halloween… Czym jest? Skąd się wzięło tak lubiane przez większość nastolatków święto? Kiedy zaczęto obchodzić je w Polsce?... Recenzja Miłością do Jamesa Bonda zaraził mnie mój tata, kiedy miałam 12 lat... Uczymy się na błędach innych Postarajmy się nie popełniać tych samych błędów, co ludzie w Amazonii. Ratujmy razem Puszczę Amazońską... Wywiad Ale Camara jest liderką i choreografem grupy SalsHall Ortodox, a jednocześnie tancerką i instruktorką tańca... Druga strona raju Kiedy wyobrażamy sobie Jamajkę, widzimy zazwyczaj palmy, słońce i pięknie piaszczyste plaże...

Haloween w szkole str. 4 Recenzja str. 8 Uczmy się na błędach innych str. 11 Wywiad str. 14 Druga strona raju str. 20



Haloween w naszej szkole Halloween… Czym jest? Skąd się wzięło tak lubiane przez większość nastolatków święto? Kiedy zaczęto obchodzić je w Polsce? Geneza tego święta nie jest do końca znana, być może wywodzi się ono z rzymskiego święta na cześć bóstwa owoców i nasion, a być może z celtyckiego święta na powitanie zimy. Ponad 2 tys. lat temu w Anglii, Irlandii, Szkocji, Walii i północnej Francji tego dnia żegnano lato, witano zimę oraz obchodzono święto zmarłych. Druidzi wierzyli, że w Halloween (dzień Samahin) zacierała się granica między zaświatami a światem istot żywych, więc duchy, te złe i te dobre, mogły łatwo przedostać się do świata ludzi. Duchy przodków zapraszano do domów, goszczono, a nieproszonych gości odstraszano. Symbolem święta Halloween były noszone przez druidów czarne stroje oraz duże rzepy, ponacinane na podobieństwo demonów. Sądzi się, iż właśnie z potrzeby odstraszania złych duchów wywodzi się zwyczaj przebierania się w ów dzień w dziwaczne stroje i zakładania masek. Czarownice w towarzystwie czarnych kotów przepowiadały przyszłość. Po 835 roku pod wpływem chrześcijaństwa zwyczaj zaczął zanikać, a uroczystość Wszystkich Świętych została przeniesiona z maja na 1 listopada. Po jakimś czasie Kościół chrześcijański zaczął przeciwstawiać się obchodzeniu Halloween i wprowadził Zaduszki. Noc z 31 października na 1 listopada jest także ważnym świętem w Kościele Szatana. Z tegoż powodu Kościół rzymskokatolicki potępia Halloween i utożsamia je z kultem szatana. Do Ameryki Północnej święto Halloween sprowadzili irlandzcy imigranci w latach 40. XIX w. Pierwsza wielka, huczna z okazji



tego święta odbyła się 31 października 1920 roku w stanie Minnesota, co przyczyniło się do światowego ogłoszenia miasta Anoka stolicą Halloween. Halloween do zachodniej Europy, m.in. do Polski, zawitało w XX w. W dniu 31 października organizuje się w naszym kraju liczne imprezy w szkołach dla uczniów, a nawet w nocnych klubach dla dorosłych. Uczestnicy tych impez przebierają się np. za duchy, czarownice, upiory. Coraz bardziej popularny w Polsce staje się zwyczaj chodzenia od domu do domu i wygłaszanie kwestii: „Cukierek albo psikus”. Gorzej, jeśli ktoś odpowie psikus… W Polsce albo nie będzie żadnego psikusa, albo dom lub gospodarz zostaną obrzuceni jajkami. Zwyczaje?... To m.in. wcześniej wspomniane chodzenie po domach czy mieszkaniach po cukierki; gryzienie jabłek pływających w miednicy bez użycia rąk; przeskakiwanie przez świeczki, (te, które nie zgasną, będą zwiastunem miesięcy, w których będzie nam dopisywało szczęście); wrzucenie orzecha do ogniska (jeśli usłyszymy trzask przy pękaniu, oznaczać to będzie odwzajemnioną miłość). Asia, kl. 2b Gim.

Nasze uczennice i uczniowie wykazali się wyjątkową kreatywnością w wymyślaniu swoich przebrań. Dziękujemy wszystkim uczestnikom zabawy za wysiłek włożony w jej przygotowanie.

Recenzja



Miłością do Jamesa Bonda zaraził mnie mój tata, kiedy miałam 12 lat. Jako że to trwała miłość, mam wszystkie starsze filmy na DVD, a na nowsze czekałam z niecierpliwością. Tak było z „Casino Royale”, „Quantum of Solance” i oczywiście „Skyfall”. Kiedy już siedziałam i czekałam, aż zacznie się film, zżerała mnie ciekawość, co tym razem wymyślili scenarzyści.



Byłam pełna obaw, że ten Bond może się okazać niewypałem, jednak już sam początek filmu pokazał, że moje lęki nie miały uzasadnienia. Również początkowa piosenka urzekła mnie już od pierwszych dźwięków. Adele wykonała cudowny kawałek pod taką samą nazwą, co film. Akcja filmu, jak zawsze, już od początku budowała napięcie, sprawiając, iż nie można było się oderwać od ekranu. Również muzyka Thomasa Newmana jak zwykle zachwycała swoją dynamicznością i wyrazistością. Tym razem 007 musi zmierzyć się ze złodziejem dysku z bardzo ważnymi i tajnymi danymi. W rolę złodzieja, który był równocześnie niesamowicie inteligentnym hakerem, wcielił się Javier Bardem. Kiedy Silva (Bardem) zaczyna wykorzystywać informacje z dysku, na świecie giną tajni agenci. Na polecenie M (Dench), James Bond (Craig) ściga przestępcę. Pomagać mu tym razem będzie piękna Eva (Harris). Mimo wysiłków pracowników MI6, Silva ma nad nimi cały czas przewagę i jest o krok dalej. Jak się później okazuje, haker próbuje dotrzeć do M i ją zabić. Bond zabiera przełożoną do swojego rodzinnego domu, rezydencji „Skyfall”. Tam przygotowują się na przybycie Silvy, szykując dla niego niezbyt miłą niespodziankę. W MI6 pojawia się nowa postać. W rolę Q wciela się Ben Whishaw. Już nie ma słynnych gadżetów, takich jak: strzelające długopisy czy zegarki uzbrajające bomby. Nowy, młody Q stawia teraz na komputeryzacje i nowatorstwo. Bond otrzymuje broń, która uaktywnia się tylko po dotknięciu jego linii papilarnych. Może to się wydawać błahym rozwiązaniem, jednak ocaliło to 007 życie, gdy jego wróg celował do niego jego własną bronią. Nowy wynalazek



Q zablokował się i nie mógł wystrzelić. Bardzo podobał mi się film, a zakończenie zaskoczyło mnie. Fabuła była świetna, szybkie zwroty akcji budowały napięcie, dzięki któremu film chciało się oglądać i do ostatniej minuty nie było wiadomo, jak się zakończy. Nowy Bond zachwycał swoją sprawnością fizyczną, inteligencją, trafnymi i ciętymi ripostami oraz oczywiście aparycją. Uważam, że nie zmarnowałam pieniędzy na bilet. Mimo że to 23 film o przygodach tajnego agenta Jej Królewskiej Mości, to przyciągnie przed ekrany miliony widzów. Na pewno „Skyfall” obejrzę jeszcze wiele razy z taką samą przyjemnością, jak poprzednie części. Zapraszam do obejrzenia najnowszego filmu o nieśmiertelnym 007 i poznania zakończenia. Serdecznie polecam! Ella



Uczmy się na błędach innych Postarajmy się nie popełniać tych samych błędów, co ludzie w Amazonii. Ratujmy razem Puszczę Amazońską. Puszcza Amazońska to największy las świata. Zajmuje obszar równy powierzchni całej Europy Zachodniej.



Tamtejsza fauna i flora jest unikalna i bardzo bogata – żyje tam 10% wszystkich gatunków roślin i zwierząt występujących na Ziemi, a co roku odkrywane są nowe. Amazonka to najdłuższa rzeka świata, ma ok. 7 tyś km, a mieszka w niej 2 tys. gatunków zwierząt wodnych, np.: niebezpieczne piranie, delfiny słodkowodne, krokodyle i wydry olbrzymie. Ale ludzie niszczą te wspaniałe, pierwotne lasy. Ponad 20 tys. km² lasu rocznie jest ścinanych. A przecież można zarobić więcej i nie niszczyć tak wielkich obszarów lasu, produkując wyroby z drewna - meble, deski podłogowe, papier itp. W puszczy mieszkają nie tylko zwierzęta, ptaki, owady czy ryby. W tym lesie możemy spotkać także Indian, rodowitych mieszkańców tego lasu. Biali ludzie chcą przegnać stamtąd odwiecznych mieszkańców puszczy. Od niepamiętnych czasów indiańskie plemiona ciężką pracą wydzierały puszczy skrawki ziemi pod swoje domostwa i pola uprawne. Tubylcy żyli z tego, co upolowali, zebrali w lesie i złowili w rzece. Byli całkiem samowystarczalni. Mieli jedzenie, opał, odzież, a nawet lekarstwa. Aż któregoś dnia zjawili się hodowcy bydła w towarzystwie uzbrojonych żołnierzy. Biali ludzie z bronią palną byli nie do pokonania, Indianie musieli odejść, by szukać gdzie indziej swojego miejsca, ale pewnego dnia znowu zjawiali się nieproszeni goście. Czasem tubylcy odchodzili, czasem buntowali się i występowali przeciw uzurpatorom.

Ciekawostki: *Stara przypowieść Majów : Drzewa podtrzymują niebo i jeśli zetniemy gałęzie niebo może nam spaść na głowę. * Biały człowiek jest jak wąż, który pożera własny ogon żeby przetrwać.

Plemion tak traktowanych są tam tysiące. Tamtejsi mieszkańcy uważają, że przyroda jest jak człowiek. Ziemia i las to jej skóra, rzeki i potoki to jej żyły. Jak Ziemia ma żyć, skoro obdzieramy ją ze skóry! Kamila Wywiad
Wywiad z Ale Camara przeprowadziły Joasia i Kamila.


Ale Camara jest liderką i choreografem grupy SalsHall Ortodox, a jednocześnie tancerką i instruktorką tańca. Zajmuje się tańcami Yoruba, tradycyjną rumbą kubańską, sambą, salsą, afro oraz dancehallem. Ma na koncie liczne występy - zarówno w wielu polskich miastach, jak i za granicą: w Czechach (Praga) i na Kubie (Hawana). Źródło: www.sho.pl



Redakcja: Dzień dobry. Czy możemy przeprowadzić z Tobą wywiad? Ale Camara: Hej. Jasne. R: Skąd wzięłaś pomysł na zawodowy taniec i dlaczego wybrałaś akurat dancehall? AC: Stwierdziłam, że chcę się uczyć tańca etnicznego i szukałam takich możliwości. Zapisałam się na kurs salsy i po pół roku instruktorka zaproponowała mi, żebym dołączyła do jej profesjonalnej formacji tanecznej. Zgodziłam się, ale wydawało mi się dziwne, że po tak krótkim czasie proponuje mi coś takiego. Tańcząc w tym zespole, miałam pierwsze pokazy, występy. Dość szybko się okazało, że lubię tańczyć salsę, a także sambę, więc to są moje style. Chciałam też tańczyć afro, tańce afrokubańskie czy właśnie dancehall, a ten zespół nie wykonywał tych tańców, więc zaczęłam sama się uczyć, jeździć na warsztaty. W końcu stało się tak, że częściej tańczyłam afro i dancehall niż sambę i salsę. To był naturalny moment, kiedy trzeba się odłączyć od grupy i zająć się własnymi pasjami – głównie afro i dancehallem, a tylko trochę sambą czy salsą. Zaczęli do mnie przychodzić różni ludzie, którzy chcieli, żebym ich uczyła i chcieli ze mną tańczyć, bo w tedy w Polsce nie było możliwości uczyć się dancehallu. W ten sposób powoli zaczęła powstawać formacja. Pewnego dnia stwierdziliśmy, że musimy mieć miejsce na próby, żeby nie wynajmować sali na pojedyncze godziny, tylko na cały miesiąc. Okazało się, że sala jest tak droga, że - aby ją utrzymać -musieliśmy zacząć prowadzić kursy tańca i tak powstała nasza szkoła. R: Czy masz jakiegoś ulubionego tancerza lub tancerkę dancehallu i afro? AC: To się zmienia, bo rozwijam się, cały czas się szkolę. Jest kilka osób, które bardzo lubię. Z tancerek dancehallu bardzo długo lubiłam Shishę. To dancehall queen, która tańczy w sposób bardzo akrobatyczny i bardzo kobiecy. Ostatnio Shisha już mnie nie fascynuje tak bardzo jak kiedyś, teraz bardziej interesuje mnie afro i tym się częściej zajmuję. Dr. Bird jest tancerzem, który mnie fascynuje. Mogłabym wymienić tancerzy afrykańskich, ale nie będziecie ich znali, bo często nawet w swojej ojczyźnie nie są bardzo znani, ale mimo to jeżdżę się do nich uczyć.



Uwielbiam tancerzy z narodowego baletu gwinejskiego – Les Ballets Africains, ale tak - jak mówiłam - to się zmienia i cały czas jest płynne. R: Jak jest w Polsce z dancehallem? Dużo osób chce tańczyć, czy jeszcze się nie rozwinął? AC: Dancehall bardzo się rozwinął. Kiedy zaczynałam tańczyć siedem czy osiem lat temu, ludzie nie wiedzieli, co to jest i myśleli, że to jest coś takiego jak reggeaton, bo muzyka jest taka sama. Ja często tłumaczyłam tak, że muzyka to jest szybkie reggae, a taniec wygląda jak w teledyskach Seana Paul’a. Ludzie, którzy do mnie przychodzili na zajęcia, na początku myśleli, że dancehall to jest taki hiphop, bo ludzie uczący właśnie tego stylu często prowadzili też zajęcia z dancehallu i raggi; w związku z tym tańczyli hiphopowe ruchy do muzyki dancehallowej. Uczniowie przychodzili do mnie i byli w szoku, bo ja się zupełnie inaczej ruszałam, uczyłam ich kroków, które miały nazwy i kazałam im robić dziwne, śmieszne ruchy. Najczęściej byli zdziwieni, nie każdemu też się to podobało, bo myśleli, że to taki taniec jak hiphop. Potem dancehall stał się troszeczkę bardziej popularny i wszyscy kojarzyli go z szejkami, akrobacjami i tańcem bardzo kobiecym. Ja starałam się to przełamywać, pokazywać, że są też kroki. Teraz jest tak, że ludzie wiedzą, co to jest dancehall, że to nie jest hiphop i że to nie są tylko szejki. Ludzi, którzy tańczą ten styl, jest bardzo dużo i w Warszawie prawie w każdej szkole tańca jest uczony dancehall - lepiej lub gorzej. Poza Warszawą są szkoły, ekipy dancehallowe. Nie ma ich bardzo dużo, ale właściwie w każdym mieście można się od kogoś uczyć, co kilka lat temu było niemożliwe. Dancehall rozwinął się niesamowicie i, jeśli chodzi o folklor , jest jednym z najpopularniejszych tańców obok salsy i samby. R: Czy do waszej szkoły przyjeżdżają uczniowie z innych miast? AC: Przyjeżdżają, bardzo dużo osób przyjeżdża na warsztaty w wakacje, kiedy są np. intensywne kursy 5- dniowe. Od wielu lat uczymy dancehallu 7 dni w tygodniu, więc jak ktoś spoza Warszawy przyjedzie na weekend, to patrzy na grafik i przychodzi na regularne zajęcia.



R: Ludzie, którzy chodzą na regularne zajęcia, też dojeżdżają z okolic Warszawy. AC: Tak. Dużo jest osób, które dojeżdżają z małych podwarszawskich miejscowości 20-30 km od Warszawy. R: To niesamowite, że dojeżdżają do was 30 km, żeby nauczyć się tańca. AC: Właśnie. Np. Dorotka, która tańczy u nas już 3 lata, dojeżdżała z Płońska przez około 3 lata, zanim nie przeniosła się do Warszawy. Kiedyś nie było tam możliwości uczyć się tych stylów, a teraz już jest, więc naprawdę dancehall wspaniale się rozwija i, jak tak dalej pójdzie, to na każdej polskiej wsi będzie można uczyć się tego tańca. R: Dla tych, którzy nie wiedzą, co to tak właściwie jest dancehall? AC: Pochodzi z Jamajki. Najprościej mówiąc, dancehall to jest przede wszystkim kultura, która składa się z kilku elementów: muzyki, tańca, ubiorów, itd. Jest to folklor, m. in. taniec, który nie jest tworzony przez tancerzy, tylko przez zwykłych ludzi, chodzących na imprezy i w ten sposób stających się tancerzami, chociaż nie kończą szkól baletowych. Są to ludzie z getta, zwykli ludzie, fajnie się ruszają, mają fajne pomysły na interpretację muzyki. Dancehall to taniec imprezowy, którego nie tańczy się na sali, ale właśnie na imprezach. Powstał w ten sposób, że DJe, selektorzy krzyczeli różne nazwy kroków i wszyscy ludzie zaczynali robić to samo, patrząc na jakiegoś tancerza czy prowodyra danego ruchu - najczęściej kogoś, kto dany krok wymyślił i, naśladując go, uczyli się nowych ruchów. Taki dancechall nazywany był kiedyś męskim, ponieważ uważano go za taniec tylko dla mężczyzn. W pewnym momencie zaczęły też tańczyć kobiety, ale dancehall kobiecy (dancehall queen) - to ruchy biodrami, różne akrobacje, szpagaty, stanie na głowie itd. Teraz kobiety tańczą obie wersje: męską i damską - dancehall i dancehall queen. Mężczyźni tańczą tylko wersję zwykłą, ponieważ na Jamajce jest tak, że facet musi być męski i nie może sobie pozwolić na żadną zniewieściałość.



R: Ale, jak byś zachęciła ludzi z naszej szkoły do tego, żeby to właśnie u was uczyli się tańca? AC: W SHO jest najlepiej! (śmiech) Przede wszystkim ruch to zdrowie, a taniec jest o tyle fajny, że można potem zabłysnąć na imprezie i cudownie się ruszać. Taniec bardzo kształtuje nie tylko ciało, ale też dzięki niemu człowiek rozwija się mentalnie - zaczynamy szukać muzyki, inspiracji, dowiadujemy się dużo o innych kulturach. To wszystko jest ciekawe i otwiera nas na innych. Dobrze jest tańczyć dancehall i afro, bo można się dużo dowiedzieć o Jamajce czy Afryce. Dzięki obcowaniu z muzyką inaczej się jej słucha, zaczyna się słyszeć różne rzeczy, które są w niej i elementy, z których się składa. To budzi w człowieku duszę artysty, bo potem trzeba zaimprowizować czy ułożyć coś pod muzykę, musimy coś wybrać i to wszystko powoduje, że się rozwijamy fizycznie i mentalnie. Mamy fajnych instruktorów, przychodzicie nie tylko na lekcję tańca, zawsze każdy z nich opowie o swoich podróżach, kulturze dalekich krajów. Można spotkać Afrykańczyka, mojego męża i pogadać sobie z nim o Afryce. Dlatego warto tańczyć w SHO, czyli w Szkole Tańców Karaibskich SalsHall Ortodox. Jesteśmy na Bielanach, czyli blisko waszej szkoły, do której - jak słyszałam - jest 20 minut na piechotkę. R: Dziękujemy, że znalazłaś dla nas chwilkę. AC: Ja również dziękuję i zapraszam serdecznie do SHO na Bielany. Druga strona raju
Kiedy wyobrażamy sobie Jamajkę, widzimy zazwyczaj palmy, słońce i pięknie piaszczyste plaże.


Większość turystów nie zdaje jednak sobie sprawy z tego, że poza murami hoteli są biedne dzielnice, w których giną tysiące osób. Nikogo tam nie dziwi widok mężczyzny z bronią przypiętą do paska, dla Jamajczyków to codzienność. Są tam dzielnice opanowane przez mafie i narkotykowe gangi, ale na Jamajce nawet policja jest skorumpowana i zwykli obywatele często nie znajdują u niej pomocy. Dla porównania: w Polsce mieszka 38 mln ludzi, a na Jamajce zaledwie 3 mln. W 2011 na Jamajce doszło do 1100 morderstw, podczas gdy w Polsce rekord wynosi 1325. Jamajka ma jednak też swoje dobre strony: to właśnie tam powstał taniec tak modny wśród dzisiejszej młodzieży: dancehall. Jest to nie tylko taniec, ale też muzyka, określone poglądy i styl ubierania. Muzyka zawsze była ostatnią nadzieją dla Jamajczyków, jednak teraz nawet ona upada, ulegając wpływom gangów. Jeśli kiedykolwiek polecicie na Jamajkę i, leżąc na pięknej plaży, pomyślicie, że właśnie jesteście w raju, pamiętajcie, że gdzieś, niedaleko istnieje prawdziwe piekło. Asia, kl. 2A LO



Zapraszamy do lektury następnego numeru gazetki (wydanie grudniowe)