Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








SPIS TEMATÓW:

OD REDAKCJI! Witajcie po wakacjach. Minęło już półtora miesiąca od końca tej dwumiesięcznej przerwy od nauki i trzeba wracać do pracy. W tym roku chcemy zmienić wygląd naszej gazetki tak, by lepiej Wam się ją czytało. Będą numery tematyczne i coś przyjemnego dla czytelników: konkursy z nagrodami. Do redakcji doszło parę osób, ale i kilka odeszło. Podobnie jak w poprzednich latach, będą teksty o zwierzętach, recenzje filmów i książek, a także wywiady z ciekawymi ludźmi. Co jakiś czas ukazywać się będą felietony pisane przez absolwenta naszego gimnazjum. Mamy nadzieję, że dzięki wprowadzonym zmianom gazetka będzie lepsza, ciekawsza i więcej uczniów będzie ją czytać. Zapraszam do lektury. Życzę powodzenia w nauce w nowym roku szkolnym. Joasia

Zmiany str. 3 Pływaczka str. 5 Zagrożenie? str. 6 Metro 2033 str. 7 Menadżerka str. 8 Miłość po francusku str. 10



ZMIANY W SZKOLE Make this school better! W nowym roku szkolnym w naszym „Górskim” społeczeństwie zaszło wiele zmian. Powołano nową Panią Dyrektor - panią Urszulę Krajewską, a Panią Wicedyrektor została Pani Małgorzata Narębska - Bal. Obie panie mają ma mnóstwo świeżych i ciekawych pomysłów na naszą placówkę, jednakna tym zmian w szkole nie koniec! Dla tych, którzy jeszcze lub już myślami są na wakacjach, małe przypomnienie tego, co się już zmieniło i zmieniać będzie. W połowie września odbyły się wybory do Samorządu Szkolnego, którego opiekunką jest pani profesor Anna Kornacka. Przewodniczącą została Anita Gąsiorek z klasy 2c LO. Anicie pomagać będzie Ania Apalkow (klasa 2c LO) i Oliwia Szcześniak (klasa 3b gimn). Serdecznie gratulujemy! Nowy samorząd - nowe siły i pomysły na udoskonalanie naszej szkoły! Przemiany, jakie już zaszły za sprawą Pani Dyrektor naszej „Trójcy”, to wprowadzenie ciepłych posiłków do sklepiku szkolnego - tostów, hot-dogów i zapiekanek. Ciepłe napoje pojawią się najprawdopodobniej w zimie. Kolejną wcieloną w życie uczniowską inicjatywą jest uruchomienie radiowęzła, którym zajmuje się Filip Pasternak z klasy 3a LO. Do niego możecie zgłaszać swoje propozycje i play listy, jest też możliwość uczynienia tego na facebookowej stronie radiowęzła https://www.facebook.com/RadioGorski. Ruszył klub, gdzie możecie przychodzić na spotkania towarzyskie, odrabiać lekcje lub obejrzeć film. Klub jest otwarty w godzinach: 16:00-19:00. UWAGA, UWAGA, osoby zainteresowane działalnością w wolontariacie! Już działa! - chętne osoby mają zgłaszać się do samorządu lub do opiekunki całego przedsięwzięcia - pani profesor Anny Kot. Samorząd szuka również uzdolnionych plastycznie osób chętnych do pracy w grupie mającej zajmować się dekorowaniem i przygotowywaniem różnych uroczystości. Wiążą się z tym oczywiście dodatkowe punkty do oceny zachowania. Od poniedziałku (tj. 7.10) obok sali 207 (sala samorządu) będzie ustawiona skrzynka, do której możecie wrzucać opinie, uwagi i propozycje akcji, które chcielibyście zorganizować. To, jaka będzie nasza szkoła, zależy od nas! Make this school better! Ella. PODSUMUJMY:



1.Powołano nową Panią Dyrektor - Panią Urszulę Krajewską, a Panią Wicedyrektor została Pani Małgorzata Narębska - Bal. 2.Przewodniczącą samorządu szkolnego zastała Anita Gąsiorek z kl. IIC LO. Pomagać jej będą Anna Apalkow kl. IIC LO i Oliwia Szcześniak kl. IIIb gimn. 3.W szkole działa radiowęzeł. 4.Klub otwarty jest w godz. 16 – 19. 5.Wolontariat już działa. Niewiarygodny wyczyn 64-letniej pływaczki!
64-letnia Amerykanka Diana Nyad spełniła marzenie życia, przepływając wpław Cieśninę Florydzką bez klatki zabezpieczającej przed rekinami. Z Hawany wystartowała w sobotę, a w poniedziałek dotarła na Florydę, pokonując ok. 177 km. Nikt wcześniej tego nie dokonał.


Nyad udało się to za piątym razem, po 35 latach od pierwszej nieudanej próby. Rok temu Amerykanka musiała poddać się po pokonaniu 96 kilometrów, gdyż została dotkliwie poparzona przez meduzy. Poprzednie próby przepłynięcia cieśniny nie powiodły się ze względu na zmęczenie. Tym razem płynąc w nocy zakładała na twarz silikonową maskę. Miała na sobie kombinezon i rękawiczki. Ekipa, która wspomagała ją z łodzi, była wyposażona w sprzęt generujący wokół pływaczki słabe pole elektryczne odstraszające rekiny. Nyad spędziła w wodzie ponad 49 godzin. Do tej pory jedynie Australijce Susan Maroney udało się w maju 1997 roku przepłynąć Cieśninę Florydzką - uczyniła to jednak w klatce ochronnej. Gdy w poniedziałek Nyad wyszła na brzeg w Key West, czekający tam ludzie zaczęli wiwatować na jej cześć, bić brawo i robić zdjęcia. Agencja Associated Press poinformowała, że miała napuchnięte usta i musiała skorzystać z pomocy lekarzy. O Dianie Nyad zrobiło się głośno już w 1975 roku, kiedy opłynęła wyspę Manhattan w ciągu niespełna ośmiu godzin. W 1979 roku pokonała dystans 102 mil (niecałe 165 km) między North Bimini na Bahamach a Juno Beach na Florydzie w 27 i pół godziny. Michał Matosek kl. Ib Źródło: http://plywanie.przegladsportowy.pl/PlywanieDianaNyad Tygrys niebezpieczny czy w niebezpieczeństwie?



Tygrys zagraża człowiekowi czy człowiek tygrysowi? Tygrys to duży drapieżny ssak z rodziny kotowatych. Jest jednym z największych drapieżników lądowych, wielkością ustępuje jedynie niektórym gatunkom niedźwiedzi. Dorosły samiec może ważyć ponad 300 kg przy ok. 3 metrach długości. Tygrys jest świetnym skoczkiem, doskonałym pływakiem i poluje zwykle samotnie. Niegdyś licznie występował w całej Azji, dziś największa populacja tych zwierząt występuje w Indiach. Człowiek, wycinając coraz więcej lasów, stopniowo pozbawiał tygrysa jego naturalnego środowiska. Tygrysy, nie mając pożywienia, zaczęły napadać na wioski i mordować ludzi. Stały się przez to obiektem polowań, początkowo dla sportu i pieniędzy, później w ramach odwetu. Dzisiaj tygrysy są jednym z najbardziej zagrożonych gatunków. Obecnie zwierzęta te zajmują mniej niż 7% ich naturalnego środowiska. W XX wieku liczebność tych zwierząt zmniejszyła się aż o 95%! Są to straszne i smutne, ale niestety prawdziwe informacje. Człowiek swoją działalnością powoduje, że coraz więcej naturalnych ekosystemów rozpada się. Ludzie mordują zwierzęta dla pieniędzy, np. słonie ze względu na cenne kły; ze strachu - np. rekiny, których populacja coraz bardziej się zmniejsza - lub dla przyjemności. Myślę, że powinniśmy poważnie przemyśleć swoje postępowanie. Zwierzęta nie mogą nam się poskarżyć, powiedzieć, że jest im źle. Jako silniejszy gatunek powinniśmy dbać o zwierzęta i naturę, ponieważ jeśli nie będzie fauny i flory, nie będzie też człowieka. Joasia



Dimitry Glukhowski „Metro2033” „Metro 2033” Dimitriewa Glukhowskiego to postapokalistyczna powieść o ludziach, którzy przeżyli wojnę atomową, teraz chowają się przed promieniowaniem i nowymi mieszkańcami Ziemi w największym przeciwatomowym schronie świata - moskiewskim metrze. Stacje metra stały się odrębnymi małymi państwami, które wojują lub łączą się ze sobą. Akcja utwory zaczyna się na stacji WOGNu atatkowanej od pewnego czasu przez tajemniczych „czarnych”, których nikt nigdy dokładnie nie widział. Bohaterem książki jest młody Artem, który, aby ocalić swoją rodzinną stację WOGN, musi wyruszyć na drugi koniec metra w podróż pełną niebezpieczeństw. Dimitriew w swojej powieści bardzo dobrze pokazuje, jak człowiek jest samolubny, jak traci swoje człowieczeństwo w obliczu śmierci, przystosowuje się do nowych warunków i chociaż nie ma już nadziei na powrót na powierzchnię(którą sam zniszczył), dalej marzy, by tam wrócić. Ludzie na każdym kroku muszą obawiać się o swoje życie, więc każdy jest uzbrojony, a główną walutą w metrze są naboje do karabinu lub pistoletu. By przerwać, zaczęli hodować świnie i kury, a także grzyby, które zastępują herbatę i z których wytwarza się wiele różnych przedmiotów. Ludzie mieszkają na stacjach w wybudowanych tam domkach i namiotach z rzeczy, które znaleźli i przynieśli stalkerzy, Kim są stalkerzy? To ludzie twardzi i chytrzy, codziennie zakładają ciężkie kombinezony ochronne, maski przeciwgazowe i wychodzą w poszukiwaniu przydatnych przedmiotów i paliwa do generatorów prądu. Stalkera na powierzchni czeka wiele niebezpieczeństw, takich jak promieniowanie lub mutanty, zawalający się budynek. A co się stało z Artemem? Czy dokończył swą podróż? Cóż, przeczytajcie, to się dowiecie. Książka jest bardzo dobra i doskonale oddaje klimat posapokaliptycznego świata i zmiany, jakie zaszły w ludziach żyjących w tak niesprzyjających warunkach. Fabuła jest spójna i wciągająca, dzięki czemu książka jest wciągająca i trudno jest ją odłożyć na bok i wrócić do realnego świata, który mimo wszystko jednak wydaje się lepszy od świata z „Metra 2033”. Po więcej informacji zapraszam cię na stronę: www.metro2033.pl Tomek

Górski Today

Wywiad z kobietą, która jest menagerem kabareciarzy. Czy możemy przeprowadzić z Panią wywiad? Tak, oczywiście. Jaką szkołę musiała Pani ukończyć, żeby pracować z kabaretami? Jestem magistrem socjologii, jednak nie uważam, że szkoła, którą ukończyłam, przyczyniła się znacznie do zdobycia pracy w tej branży. Jak zaczynała pani swoją karierę? Myślę, że najważniejsze było doświadczenie, które udało się mi zdobyć w Teatrze „Komedia”, w którym pracowałam prawie przez cały okres moich studiów. Była to praca dodatkowa, ale spowodowała, że zyskałam bardzo dużo fajnych kontaktów. Doceniono moją pracę i zostałam polecona dalej. Czym się pani teraz zajmuje ? Obecnie jestem menadżerem, czyli osobą, która dba o to, aby występ artystyczny czy występ kabaretowy został przygotowany odpowiednio, aby wszystko na scenie było tak jak należy – np. dobre oświetlenie, środki techniczne itp. Dbam też o umowy, pilnuję o terminów, nawiązuję kontakty z organizatorami różnych imprez, a przede wszystkim dbam o to, żeby artyści, którzy przyjeżdżają na taką imprezę, byli zadowoleni, i żeby mieli wszystko, czego potrzebują, aby odpowiednio przygotować spektakl. Co pani musi robić podczas występów? Podczas samego przedstawienia tak naprawdę moja praca powoli zaczyna się kończyć, bo przekazuje pałeczkę kabaretom, to oni rządzą, ja muszę tylko czuwać, żeby ewentualnie sprzęt techniczny nie uległ uszkodzeniu, wtedy trzeba odpowiednio zareagować. Kiedyś mieliśmy taką sytuację w teatrze - nagle w samym centrum Warszawy doszło do awarii elektryczności. Była zupełnie ciemno na widowni, a mieliśmy tego dnia 2 spektakle z rzędu i graliśmy tego dnia z Kabaretem Moralnego Niepokoju nie mogliśmy sobie pozwolić na przesunięcie pierwszego spektaklu. Zdecydowałam się na zakup kilku świeczek w pobliskim sklepie (śmiech), znaleźliśmy jakieś rekwizyty teatralne w postaci różnych światełek ze spektakli, broni laserowych itd. i przy takiej aranżacji odbyło się pierwsze 30 minut występu kabaretowego, dopóki nie zostało włączone światło, było to więc coś zupełnie wyjątkowego. Jak widać, ta praca wymaga dużego doświadczenia i umiejętności radzenia sobie w stresujących sytuacjach. Zawsze może pójść coś nie tak, a więc trzeba mieć cały czas rękę na pulsie. Jak wyglądają przygotowania do występów ? Zawsze zaczynamy od określenia terminów. Dalszy ciąg przygotowań zależy od tego, jakiego rodzaju jest to występ. W przypadku występów biletowanych ważny jest kontakt z ośrodkiem kultury, teatrem czy salą koncertową, w której jest robiona impreza. Trzeba kontrolować sprzedaż biletów, sprawdzać różne sprawy techniczne. W dniu występu zawsze organizator jest pierwszy na imprezie. Artyści przyjeżdżają na końcu, kiedy wszystko jest już gotowe, na próbę. Najważniejsze jest, żeby do czasu przyjazdu artystów wszystko było już przygotowane, wtedy oni mogą spokojnie zorganizować jak najszybciej swoją próbę i przygotować się do występu. Natomiast w przypadku imprez komercyjnych zawsze jest troszeczkę więcej pracy, bo mamy świadomość, że nie zawsze współpracujemy z osobami, które tego rodzaju imprezę kiedyś wcześniej organizowały. Musimy być dodatkowo czujni i dodatkowo po sto razy wszystko sprawdzać, czy jest na pewno zgodnie z planem technicznym każdy artysta ma własne wymagania techniczne i ktoś, kto chciałby zobaczyć artystę u siebie, musi te wymagania spełnić, a my mamy dopilnować, żeby tak było. Kto jest pani szefem? Pracuję w agencji AlberT Production, której właścicielami są dwie osoby. Firma ta sprawuje impresariat artystyczny nad kilkoma artystami, którymi się opiekujemy. Wszystkie



imprezy, w których uczestniczą, są organizowane przez nas, czyli muszą oni dostać naszą zgodę na występ. My z kolei dbamy o to, żeby imprezy z ich udziałem były bez zarzutu. Współpracujemy z takimi artystami, jak Cezary Pazura, Piotr Bałtroczyk, Maciej Rock, Maciej Dowbor, Michał Kempa - zwycięzca „Stand up. Zabij mnie śmiechem” - Ania Pituła, Kabaret Noc, który został laureatem Złotego Pazura. Oczywiście współpracujemy też z Kabaretem Moralnego Niepokoju, z Kabaretem Ani MruMru, z Młodymi Panami, wprawdzie te zespoły mają swoich menagerów, ale współpracujemy z nimi w ramach imprez, które organizujemy, m.in. wiele kabaretonów z ramienia telewizji Polsat, w związku z tym zapraszamy tych artystów do siebie i jesteśmy cały czas w ciągłym kontakcie z nimi. Czy słynni kabareciarze zachowują się tak samo na scenie i poza nią? - Tak, jak najbardziej mogę się z tym zgodzić, to są przebojowi, weseli ludzie, którzy jeżdżą swoimi minibusami po Polsce z koncertu na koncert, a w tych minibusach dzieją się różne rzeczy, naprawdę nie wiem, czy chcecie znać te przykłady. Raczej nie. Jak pani czuje się w gronie tych kabareciarzy? - Na początku byłam bardzo nieśmiała i czułam, że wszyscy doskonale się znają, że tworzą naprawdę jedną wielką rodzinę, w związku z tym wejść do takiej elitarnej grupy było trudno, chociaż już na początku zostałam bardzo miło i ciepło przyjęta. Zostałam od razu rzucona na głęboką wodę, ponieważ pomagałam przy realizacji programu „Troczek na żywo” i zajmowałam się wszystkim. Programy na żywo są najtrudniejsze - czas goni, wiadomo, że audycja telewizyjna musi zacząć się punktualnie, nie ma mowy o żadnych niedociągnięciach - to naprawdę bardzo stresujące. W pracy przy produkcji telewizyjnej kabareciarze czasami w ostatniej chwili życzą sobie jakiegoś rekwizytu do występu, rekwizytu, który nie był wcześniej uzgadniany. Podczas próby nagle okazuje się, że według nich świetnie by było, gdyby jakiś skecz został pokazany z użyciem niezamówionego wcześniej elementu. Zdarzyło się, że musiałam jechać po tekturową świnię, która była na Trasie WZ wystawiona przy pewnym sklepie z wędlinami, ponieważ artyści, którzy zobaczyli ją, przejeżdżając obok, stwierdzili, że fajnie by wyglądała w następnym skeczu. Pracowałam też przy realizacji ,,Spadkobierców” i tam jest tak, że osoby, które wchodzą na scenę, znają tylko zarys sceny, nie ma napisanego dialogu. W czasie omawiania tych scen zdarzają się różne rzeczy, np. ustala się wykorzystanie określonych rekwizytów, żeby osiągnąć cel, który reżyser ma na myśli. Zdarza się w ferworze dyskusji, że się o czymś zapomni. Pewnego razu Kamiński pyta, gdzie są jajka, które były mu potrzebne do najbliższej sceny. Okazało się, że wszyscy zapomnieli o tych jajkach, każdy miał po nie iść i nikt o tym nie pamiętał, więc ja wybiegłam z teatru do najbliższego sklepu, chwyciłam 10 jajek, wbiłam się w kolejkę i okazało się, że w ogóle nie mam pieniędzy przy sobie, więc rzuciłam telefon, wzięłam jajka i powiedziałam, że zaraz wracam. Pani nie miała nawet szansy zareagować, bo już mnie nie było. Skoro zna Pani Cezarego Pazurę, to czy pomagała Pani przy pracy nad programem „Stand up. Zabij mnie śmiechem”? - Tak, podczas tego programu byłam jednym z kierowników produkcji. To była najpoważniejsza rola, jaką pełniłam do tej pory w swojej pracy. Byłam odpowiedzialna za część artystyczną, czyli za kontakt z wykonawcami, którzy w odcinkach serialu występowali, zapraszałam kolejnych gości do programu, bo w każdym był kabaret „mniejszy”, to znaczy mniej znany, który startował do Złotego Pazura i był też kabaret bardziej znany. Poza tym zajmowałam się artystami, którzy byli wyłonieni z castingów. Bardzo dziękujemy za rozmowę, było nam bardzo miło. Mnie również. Dziękuję. Rozmawiały: Kamila i Klaudia Kolejny film o miłości? Czy coś więcej?



Film „Miłość po francusku” Davida Moreau opowiada o 38-letniej Alice Lantins (Virginie Efira)- samotnej matce i oddanej do szaleństwa swojej pracy dziennikarce jednego z większych magazynów mody. Ma szanse na awans na stanowisko redaktor naczelnej. Jedyną przeszkodą w karierze jest jej schematyczne postrzeganie świata. Szef „Rebelle” oczekuje od niej więcej szaleństwa i ekstrawagancji, gdyż uważa, że tylko taka osoba będzie w stanie zainteresować czytelniczki magazynem. Pewnego dnia Alice poznaje 20-letniego Balthazara Apfela (Pierre Niney), który zakochuję się w niej od pierwszego wejrzenia. Alice niechętnie spotyka się z 20-latkiem. Odkrywa jednak, że dzięki temu zdobywa uznanie szefa i redakcji, co przybliża ją do upragnionego awansu. Postanawia wykorzystać sytuację. Zajęta odgrywanie swojej roli nie zauważ, gdy romans z Balthazarem przeradza się w prawdziwą miłość. Czy Balthazar odkryje, że był częścią gry? Co wtedy zrobi, czy kariera Alice stanie pod znakiem zapytania? Akcja rozrywa się w Paryżu. Oglądając film, możemy posłuchać pięknego języka Francuzów, jak również zobaczyć niesamowite zabytki i uliczki miasta miłości. Jest to lekka i niezobowiązująca komedia. Przyjemna w oglądaniu, okraszona humorem i nie za długa. Nie męczyłam się podczas oglądania jej. Dobry dobór aktorów sprawił, ze film był ciekawy, a główna bohaterka urzekała urodą i sposobem bycia. Mimo że nie przepadam za historiami miłosnymi, to ta podobała mi się, nie była zbyt słodka, mdła. Fanów komedii romantycznych, i nie tylko, zapraszam do kin. Ella.