Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Spis treści
Od Redakcji


W tym numerze mieliśmy nadzieję poruszyć temat polskiej edukacji i szkolnictwa. Jak to zwykle jednak bywa, nie udało się dopiąć wszystkiego na ostatni guzik. Efektem tego niedopięcia są artykuły zupełnie niezwiązane z edukacją. Co wcale nie znaczy, że została pominięta. Jest to ostatni numer naszej starej gwardii - uczniów klasy IIIc - ale głowy do góry. Są osoby, które mają chęć pisać i podtrzymać gazetkę! Jako starsi wiekiem i doświadczeniem, życzymy naszym następcom powodzenia w prowadzeniu gazetki "Górski Today"! Dziękujemy też serdecznie naszej opiekunce Pani Agnieszce Marcinkiewicz, która przez te dwa lata wspierała nas i dzieliła się z nami bogatym doświadczeniem, nie tylko językowym, ale również życiowym. Dziękujemy za ostatnie dwa lata, wszystkim, którzy czytali nasze teksty oraz opinie i zapraszamy do czytania najnowszego numeru. Paweł Zalewski Str. 3 - Polska metodyka nauczania oczami ucznia Str. 6 - Sztuka czy akt okrucieństwa? Str. 8 - Odchudzanie a Anoreksja i Bulimia Str. 10 - Piłka po grecku Str. 11 - Nowa legenda muzyki Str. 13 - Podanie o wystawienie oceny dopuszczającej Polska metodyka nauczania oczami ucznia
Edukacja młodego człowieka jest niezwykle ważna dla jego rozwoju intelektualnego i społecznego. To w szkołach uczniowie mają się uczyć, jak żyć w nowoczesnym świecie i jak funkcjonować w społeczeństwie. MAJĄ. Ale czy tak jest naprawdę?


Po części tak, jednak - o ile w realizacji pierwszego zadania można wyczuć subtelną rękę nauczyciela, który pomaga uczniowi i uczy go, o tyle funkcjonowania w społeczeństwie uczniowie uczą się sami. Nauczyciele teoretycznie powinni być oparciem dla ucznia, źródłem wiedzy, którą uczniowie powinni posiąść i przykładem, jeśli mówimy o zachowaniu. Jednak takich nauczycieli spotyka się bardzo, bardzo rzadko. Zła lekcja wygląda, mniej więcej, w ten sposób: Nauczyciel przychodzi do szkoły, na lekcje, zasiada za biurkiem, każe uczniom przeczytać temat i wykonać zadania, a następnie odpytuje. Bez omówienia tematu, ani nawet sprawdzenia właściwego stanu wiedzy uczniów. Oczywiście uczniowie boją się zapytać o cokolwiek, a nuż dostaną jedynkę za „brak elementarnej wiedzy, która przecież była w podstawówce!”. Takiego postępowania następnie uczą się uczniowie, taki dostają przykład od osoby, która powinna, teoretycznie, eliminować tego typu zachowania. Przykre to, ale niestety takie są realia współczesnej polskiej szkoły. Tak to wygląda „w kwestii rozwoju intelektualnego młodzieży”. Ja sam nazwałbym to olewaniem sprawy. Jak już wspomniałem, uważam, że funkcjonowania w społeczeństwie uczniowie uczą się sami. Na swoim własnym przykładzie, wyciągają wnioski z własnego postępowania, popełniają masę błędów. Nie żeby to samo w sobie było złe. Jednak znowu odniosę się do nauczycieli, którzy według mnie powinni być obiektywni, nie powinni oceniać po pozorach, nie powinni dawać złego przykładu uczniom. Niestety i tym razem realia różnią się od mojego wyobrażenia nauczyciela. Wiele razy widziałem, jak nauczyciele kpią z uczniów, poniżają ich lub po prostu obgadują za ich plecami. Dwa czy trzy razy sam byłem



ofiarą takiego obgadywania. Prawdziwy problem powstaje, gdy rozpoczyna się z nauczycielem walkę. Nawet przy wsparciu rodziców wielu uczniów jest z góry skazanych na przegraną. Bo kto, jak nie nauczyciel trzyma władzę, wstawia oceny i decyduje o przejściu do następnej klasy? Jedno z dowcipnych powiedzeń w szkołach brzmi: „W szkole demokracja nie obowiązuje”. Przestaje być zabawnie, gdy uczeń przekonuje się o tym na własnej skórze. Dzięki temu zamiast rozwoju psychicznego młodego człowieka mamy zastój, stany depresyjne i resztę psychoanalitycznego syfu, prowadzącego do samookaleczeń lub samobójstw. Może są to leciutko przesadzone wnioski, jednak nacisk na nastolatka ze strony nauczyciela potrafi być naprawdę niekomfortowy i uciążliwy, żeby nie powiedzieć inaczej. Dodajmy do tego fakt, że przeciętny nastolatek zachowuje się jak zranione zwierzę w stosunku do reszty otoczenia. Może nie jestem matematykiem, ale dodać dwa do dwóch potrafię. Zresztą, nie ja jeden. Chciałbym wspomnieć jeszcze o tym, że edukacja od zawsze miała za zadanie przekazanie informacji, nie zważając na pewien proces umysłowy. Tym procesem jest kreatywność. Chciałbym wiedzieć, dlaczego tak jest. Każdy pomysł, idea, wynalazek wziął się od czyjegoś pomysłu. Ktoś wykazał inicjatywę, był kreatywny! Mimo tak oczywistej wiedzy nadal uczymy się suchych faktów zamiast rozwijać własną kreatywność. Teraz ktoś powinien wysunąć kontrargument w postaci: „Przecież w szkołach są przewidziane zajęcia rozwijające kreatywne myślenie, jak na przykład muzyka czy plastyka!”. Owszem, jednak jak wyglądają takie lekcje? Po raz kolejny nauczyciele, którzy nie za dobrze znają się na muzyce lub plastyce, nakazują uczniowi wykonywać kretyńskie i niepotrzebne (w jego mniemaniu) projekty. Na przykład robienie kwiatków z krepiny na ozdoby szkolne są dla ucznia kompletnie niezrozumiałym marnotrawieniem cennego czasu. Albo rzeźbienie w mydle. Wybaczcie państwo, ale tego nawet nie da się łagodnie skomentować. Możliwe, że rodzice, czytając plan lekcyjny swoich pociech, cieszą się z takich lekcji jak na przykład muzyka. Super, świetnie i genialnie. Problem jednak jest trochę innej natury: nauczyciele prowadzący zajęcia z muzyki nie mają o niej zielonego pojęcia. U mnie osobiście muzyka była po prostu plastyką. A gdzie nauka pisania i czytania z nut, gamy, interwały lub cokolwiek innego? Cieszyłbym się, gdybyśmy chociaż poznawali różne typy muzyki, od średniowiecznej do współczesnej. Ale oczywiście łatwiej odpalić radio z pewnym bardzo znanym komercyjnym radiem (że niby coś „związanego” z muzyką) i robić dalej rzeźby z mydła. Cudowne lekcje, nie ma co! Jedyne pocieszenie, że to łatwe i można dostać dobrą ocenę. Ale - czy uczniowie rozwijają przy tym swoją kreatywność albo przynajmniej uczą się czegoś pożytecznego? Szczerze wątpię. Żeby uczeń dążył do rozwinięcia swojej kreatywności, musi zostać przez kogoś zarażony pasją. A niestety pasja ma ze szkołą tyle wspólnego ile pies z jeżem. Z drugiej strony jednak nie wszyscy uczniowie mają chęć w ogóle się uczyć, zamiast tego po prostu przeszkadzają innym, a w najgorszym przypadku rozbijają tok lekcji i wyprowadzają nauczyciela z równowagi. Możliwe, że to jest przyczyną zwykłej demotywacji wśród nauczycieli, co z kolei prowadzi do wyżej opisanych przypadków. Nauczyciel po prostu zaczyna traktować wszystkich uczniów tak samo – jak wrogów, z którymi trzeba walczyć, a nie można się dogadać. Błędnie, rzecz jasna.Nie sądzę oczywiście, że wszystkie tematy



przewidziane w podstawie programowej są złe i niepotrzebne. To jasne, że podstawa nigdy nie będzie idealna, wszystkim się nie dogodzi. Bez wątpienia są rzeczy, które człowiek powinien znać i umieć wykorzystać w życiu. Jednak sprzeciwiam się wbijaniu w głowę i męczeniu uczniów niepotrzebną wiedzą, którą w ciągu dwudziestu sekund można sprawdzić w Internecie. To po prostu nie ten wiek, nie te czasy, gdy człowiek musiał wiedzieć wszystko, a żeby dowiedzieć się czegoś nowego, musiał jechać do biblioteki oddalonej o 100 kilometrów. Komputeryzacja i informatyzacja postępuje w zaskakującym tempie, a Internet jest większym źródłem wiedzy niż niejedna biblioteka, niż ktokolwiek potrafi sobie wyobrazić. Jest to genialny i innowacyjny wynalazek, a ludzkości nie stać na to, by ją po prostu marnotrawić. Bardzo żałuję, że w szkole jest taki nacisk na przekazanie informacji, na skończenie podręcznika, byle tylko nikt nie miał pretensji, że czegoś się nie omówiło, nie opracowało. A może by tak zatrzymać wyścig szczurów? Zwolnić, krzyknąć stop i zaproponować inny sposób nauczania? Przepraszam, że znowu piszę o ogóle nauczycieli, oczywiście, że są wyjątki, anomalie – nauczyciele, którzy starają się przebić przez podstawowoprogramowy beton i pokazać, że da się uczyć inaczej, bardziej interesująco, nowocześnie, a skutecznie. Traktujący ucznia jak młodego, ciekawego człowieka, nie jak idiotę, któremu trzeba wszystko tłumaczyć. Dobra lekcja, z dobrym nauczycielem, to lekcja na której uczeń może polemizować z nauczycielem, zadawać pytania, modyfikować swój punkt widzenia, jednocześnie ucząc się czegoś nowego, i – chyba przede wszystkim – nie bojąc się wyśmiania, ofuknięcia lub złej oceny za brak wiedzy. Ciekawostka, bo niedawno pewien nauczyciel o takim właśnie podejściu do edukacji wygrał wszystkie nagrody przyznawane przez uczniów w Dniu Patrona w mojej szkole. Zaskakujące? Czy rzeczywiście? Paweł Zalewski Aby dowiedzieć się więcej o polskiej edukacji oczami uczniów wejdź na: http://imagineabout.blogspot.com



Sztuka czy W tym artykule chciałabym poruszyć temat, o którym w Polsce właściwie się nie mówi. W Hiszpanii czy w Meksyku korrida jest czymś normalnym. Wzbudza większe emocje niż mecze, a matadorzy są uwielbiani przez tłumy. Przez niektórych uważana jest za sztukę. Torreadorzy występują w pięknych, ręcznie szytych i ozdabianych strojach, a ich ruchy mają w sobie wiele gracji. Zwolennicy korridy tłumaczą krwawy spektakl tym, że przecież robimy zwierzętom dużo gorsze akt rzeczy. Jednak część ludzi uważa, że korrida jest okrutnym widowiskiem i nie powinno się czerpać satysfakcji z tego, że byk na naszych oczach męczy się i ginie w nierównej walce. Chciałabym przybliżyć nieco to „przedstawienie”, abyście mogli zająć stanowisko w tej sprawie. Korrida odbywa się po południu i zawsze zaczyna się od parady. Każdy z matadorów ma swoją drużynę, która asystuje mu podczas walki. W każdej korridzie jeden matador walczy z dwoma bykami. okucieństwa? Myli go ruchami mulety, a kiedy byk przestanie, reagować wbija mu szpadę w rdzeń kręgowy. Jeśli matador trafi, byk umiera natychmiast. Wydaje się, że skoro umiera natychmiast, to nie cierpi. Problem polega na tym, że aby matador mógł względnie bezpiecznie przebywać na arenie, wcześniej pikadorzy wbijają w kark byka krótkie włócznie, które osłabiają mięśnie, dzięki czemu trzyma on głowę nisko, a jej ruchy są wolniejsze. Jeśli matador



walczy w dobrym stylu, dostaje ucho lub ogon byka. Czasem dwoje uszu i ogon, ale dzieje się tak, kiedy sędzia uzna, że matador walczył w mistrzowskim stylu. Matadorami są głównie mężczyźni chociaż zdarzają się też przypadki, w których kobiety zostają matadorkami. Na świecie są tylko trzy takie kobiety. Dodam też, że byki przeznaczone do walki przez parę lat żyją w bardzo dobrych warunkach. Przeczytałam rozdział pt. MEKSYK wziąć byka za rogi z książki ,,KOBIETA na krańcu ŚWIATA 3” autorstwa Martyny Wojciechowskiej i jestem jeszcze bardziej przeciwna corridzie niż byłam wcześniej. Kiedy czytałam tę książkę, wszystko we mnie krzyczało, że to, co robią tym biednym zwierzętom, to zbrodnia i cieszę się, że w niektórych miastach w Hiszpanii i innych krajach zakazano corridy. Martyna kończy rozdział zdaniem, które jest bardzo prawdziwe i w 100% się z nim zgadzam: ,, Czuję, że w tym przypadku zatraciliśmy granice, co jest dobre a co złe. Bo czy robienie krzywdy jakiemukolwiek stworzeniu zasługuje na chwałę?” Mimo iż nie lubię i nie rozumiem corridy, szkoda mi tych wszystkich matadorów, którzy stracili życie bądź zostali okaleczeni na arenie. Hilda Tenorio w wieku 17 lat miała straszny wypadek. Byk wbił jej róg w policzek i rozciął brodę. Zostanie jej po tym blizna do końca życia, choć to nic w porównaniu z tym, co przytrafiło się jednemu z najlepszych matadorów na świecie. Armillita dźgnięty rogiem prosto w serce zmarł natychmiast. Mimo że są to straszne historie, nie mogłam nie pomyśleć, że dobrze im tak, bo męczą zwierzęta, aby zaspokoić zachcianki widowni. Na koniec tego artykułu zadam pytanie, na które każdy musi odpowiedzieć sam: corrida to sztuka czy akt okrucieństwa? Joasia Odchudzanie a anoreksja i bulimia



„Odchudzanie to proces, który polega na zmniejszeniu wagi do takiej, która jest dla danej osoby zadowalająca. Proces ten, w ujęciu biologicznym, zmierza do poprawy trawienia, spalania tkanki tłuszczowej i tworzeniu mięśniowej, zmniejszenia zapotrzebowania na pokarmy, a w efekcie ogólnej zmiany odżywiania. Może przeciwdziałać stanom nadwagi i otyłości.” Taką definicję słowa „odchudzanie” znalazłam we wszystkowiedzącej „Wikipedii”. Jednak nie chciałabym pisać o osobach, które odchudzają się z przyczyn nadwagi, otyłości. Dla takich ludzi pozbycie się zbędnych kilogramów- i tu znowu „Wikipedia”- jest „środkiem wczesnej profilaktyki zdrowotnej.” Otyłość, zwana również chorobą cywilizacyjną, coraz częściej występuje wśród społeczeństwa (także wśród bardzo młodych ludzi), które nie zdaje sobie sprawy z tego, jak wielkie szkody może wyrządzić ich organizmom. Są jednak osoby, których po prostu nie rozumiem. Nie mają nadwagi, a mimo to chcą się odchudzać. Najczęściej są to dziewczyny chude jak patyki, z aspiracjami aby jeszcze schudnąć. I tu nasuwa się pytanie. Jaka jest przyczyna tego, że piętnasto-szesnastolatki chcą się zwyczajnie oszpecić? Czy dlatego, że jest teraz taka moda? A może chcą wyglądać jak sławne modelki? Czy może jednak to dlatego, że mają niską samoocenę i w konsekwencji chcą coś w sobie zmienić? Drogie Panie, nie oszukujmy się! Nikt nie lubi (również chłopcy) kiedy dziewczyna jest bardzo szczupła, a ze wszystkich stron wystają jej kości. No bo niby jak się do takiej przytulić, gdy istnieje duże prawdopodobieństwo, że nadziejemy się na jedną z tych kości? Myślę, że duży wpływ na młode dziewczyny mają również magazyny o modzie, w których piękne modelki (czyt. wyglądające jak kościotrupy) promują najnowsze kolekcje największych projektantów. W takich gazetach, które rozchodzą się jak świeże bułeczki, wszystkie modelki są chude, mają nieskazitelną cerę, piękne włosy,



makijaż, a do tego często pozują z przystojnymi modelami. I jak tu nie mieć kompleksów? Makijaż można sobie zawsze zrobić, włosy można na różne sposoby układać i modelować, a na nieciekawa cer? - wystarczy dobry peeling ewentualnie maseczka. Ale co zrobić z (niby) grubym brzuchem lub (niby) tłuszczem trzęsącym się na udach podczas chodzenia? I tu zaczynają się schody, bo z dnia na dzień to nie zniknie, a my popadamy w kompleksy i coraz częściej myślimy, że jesteśmy za grubi. W efekcie zaczynamy się odchudzać. Wszystko jest dobrze, jeżeli robimy to w racjonalny sposób, jednak czasami tak bardzo zatracamy się w liczeniu i spalaniu kalorii, że przestajemy dostrzegać, jak bardzo nam to szkodzi. Jemy coraz mniej, jesteśmy coraz chudsi, nasz organizm nie daje już rady, a my nie umiemy przestać. Mimo że wyglądamy jak śmierć, to nie jesteśmy w stanie zacząć się normalnie odżywiać. Anoreksja - to poważne zaburzenia odżywiania, które nieleczone prowadzą do śmierci. Największe zagrożenia zachorowaniem występuje u dziewczyn w wieku 14-18 lat. Drugą z kolei poważną chorobą odżywiania jest bulimia, czyli napady objadania się, po których następuje pozbycie się zjedzonego pokarmu. Najczęściej są to wymioty, głodówki lub użycie środków przeczyszczających. Są to choroby o podłożu psychologicznym, powodowane niską samooceną, presją społeczeństwa i lansowaniem chudości przez świat mody. Leczenie jest bardzo trudne i długie, gdyż wymaga współpracy chorej i jej rodziców. Pacjentki rożnych klinik muszą zerwać z anorektycznym myśleniem i zacząć akceptować siebie taką, jaką się jest. 6 maja jest Światowym Dniem Walki z Anoreksją, którego zadaniem jest uświadomienie jak największej liczbie osób tego, czym jest anoreksja, jak się ją leczy i gdzie można szukać pomocy. Myślę, że to ważne, aby ludzie wiedzieli, że anoreksja jest chorobą i można ją leczyć, że ludzie chorzy nie są skazani na śmierć. Takie spotkania informacyjne powinny być przeprowadzane także w szkołach, aby uczulić na niebezpieczeństwo, jakie czyha na młode dziewczyny, które chcą się odchudzać. Tak więc Drogie Panie! Cieszmy się z tego jakie jesteśmy, bo każda z nas jest wartościowa i mamy wiele talentów, które powinnyśmy rozwijać. Nie dajmy sobie wmówić, że jesteśmy mniej ważne lub nieatrakcyjne! Człowiek mówiący takie rzeczy, zgubił gdzieś chyba swoje oczy! A tak na serio, to mam nadzieję, że przekaz dotarł! Ela Piłka po grecku
Mistrzostwa Europy w 2004 roku odbyły się w Portugalii. Gospodarze wymieniani byli w gronie faworytów, mieli w swojej drużynie takich tuzów jak Luis Figo, Manuel Rui Costa czy wschodząca gwiazda


Manchesteru United, Cristiano Ronaldo. 12 czerwca, mecz inauguracyjny Portugalii z Grecją miał być „spacerkiem” dla gospodarzy. Grecja uważana była za outsidera mistrzostw, który miał nic nie osiągnąć i pożegnać się z turniejem po fazie grupowej. Pierwszy mecz jednak przyniósł niespodziankę, bo Grecy pokonali Portugalczyków 2:1, a gospodarze strzelili honorowego gola w doliczonym czasie gry. Podopieczni Otto Rehagela po meczu z Portugalią zremisowali z mocnymi Hiszpanami 1:1, oraz przegrali z Rosjanami 1:2, aby ostatecznie wyjść z grupy dzięki lepszemu od Hiszpanów bilansowi bramkowemu. Oprócz nich zawiedli na turnieju także Włosi i Niemcy, którzy nie potrafili wyjść z grupy. Nasi zachodni sąsiedzi nie wygrali nawet żadnego meczu na turnieju! Francuzi, obrońcy tytułu, odpadli w ćwierćfinale tak jak Anglicy, którzy pożegnali się z turniejem po rzutach karnych z Portugalią. W półfinale gospodarze pokonali Holendrów 2:1, a Czesi stali się kolejną ofiarą czarnego konia turnieju – Greków, którzy pokonali w meczu półfinałowym naszych południowych sąsiadów 1:0 po dogrywce. Czwartego lipca 2004 roku odbył się finał Euro: zespół Hellady kontra zdecydowany faworyt, reprezentacja Portugalii. Wszyscy byli przekonani, że gospodarze tym razem pokonają Greków oraz że wynik meczu na inaugurację mistrzostw był tylko wypadkiem przy pracy. Podopieczni Rehagela byli autorami jednej z największych sensacji w dziejach mistrzostw starego kontynentu, pokonując faworytów 1:0 po golu Angelusa Charisteasa w 57 minucie. W Grecji wybuchła euforia, a trener stał się bogiem dla greckich kibiców. Triumfator Euro 2004 pokazał, iż nigdy nie wolno lekceważyć teoretycznie słabszych rywali. Królem strzelców turnieju został czeski napastnik Milan Baros, który zdobył pięć goli. Najlepszym piłkarzem Euro został kapitan reprezentacji Grecji, Theodorom Zagorakis. Zwycięzcy imprezy do tej pory nie potrafią nawiązać do historycznego triumfu. Polska reprezentacja zagrała mecz otwarcia Euro 2012 właśnie z triumfatorem turnieju w Portugalii i zremisowała z nim 1:1. Dominik

Nowa legenda muzyki

Tym razem o wokalistce, którą znają wszyscy. Adele jest młodą ikoną muzyki soul. Piosenkarka z Wielkiej Brytanii już na początku kariery zanotowała ogromny sukces międzynarodowy – single z jej najnowszej płyty "21" nie schodziły z pierwszych miejsc światowych list przebojów przez ponad 6 miesięcy. Adele Laurie Blue Adkins urodziła się w 1988 roku w Tottenham. Ukończyła szkołę BRIT School for Performing Arts & Technology w Croydon w maju 2006, była koleżanką z ławki takich piosenkarek jak Leona Lewis czy Jessie J. Artystka przyznaje się, że duży wpływ na jej twórczość miały Amy Winehouse, Pink i Spice Girls. W tym samym roku jej przyjaciółka wrzuciła jej nieprofesjonalne nagranie na Myspace. W ten sposób Adele stała się popularna w sieci. Dzięki refleksowi wytwórni XL Recordings w 2008 wydała swoją debiutancką płytę "19", która pokryła się poczwórną platyną w Wielkiej Brytanii i podwójną w USA. Słuchając „Chasing Pavements”, wcale się nie dziwię. W Ameryce szersza publiczność poznała ją dzięki październikowemu występowi w "Saturday Night Live" w 2008 roku. W 2009 roku Adele została nagrodzona nagrodą Grammy jako Najlepsza Nowa Artystka oraz za Najlepszy Kobiecy Występ Wokalny w kategorii Pop. Na początku 2011 roku Adele wydała swoją drugą płytę "21", która odniosła wielki sukces na całym świecie. W ciągu roku w Wielkiej Brytanii jej album kupiono 3 miliony razy i okrył się platyną aż piętnastokrotnie!



W Ameryce "21" jest najlepiej sprzedającym się albumem od 1985 roku! Trzy single: „Rolling In The Deep”, „Someone Like You” i „Set Fire To The Rain” to jedne z najlepszych utworów w historii świata. Pod koniec 2011 roku wokalistka odwołała dwa koncerty z powodu bólu krtani. Kilka tygodni później okazało się, że potrzebuje operacji, po której może stracić głos. a początku listopada 2011 roku Adele przeszła laserową operację strun głosowych w Bostonie. Od tamtego czasu pojawiało się mnóstwo spekulacji na temat powrotu piosenkarki. W 2012 roku Adele wygrała sześć nagród Grammy (w tym za Album Roku). Na rozdaniu nagród ucięła wszelkie spekulacje dotyczące możliwości jej powrotu na scenę , wykonując utwór „Rolling In The Deep”. Adele to głęboki, pełen emocji głos i bardzo barwna postać. Silna i emanująca pewnością siebie, chociaż na początku kariery była raczej nieśmiała. Jestem pewien, że Adele jest kolejną artystką pokroju Michaela Jacksona, Amy Winehouse czy Whitney Houston. Wszyscy jesteśmy świadkami narodzin nowej legendy. Paweł Zalewski Podanie:

Uprzejmie proszę o wystawienie oceny dopuszczającej z języka polskiego. Uzasadnieniem mojej prośby jest lenistwo. Jestem najbardziej leniwym człowiekiem na Ziemi, zbyt leniwym, aby w ogóle o tym pisać. Przeszkadza mi to w podjęciu jakiegokolwiek wysiłku. Jeżeli istnieje taka potrzeba, to mogę poprosić Panią Wychowawczynię o pisemne potwierdzenie tego faktu i poręczenie za mnie, ale jeżeli nie ma takiej potrzeby, to się nie będę fatygował. Bo mi się nie chce… Dlatego też zwracam się z prośbą o podwyższenie oceny końcowo rocznej, po prostu nie chce mi się powtarzać klasy. Mam w domu piętnastomiesięcznego brata i tak naprawdę to przez niego nie przynosiłem wypracowań, po prostu mi je niszczył. Mam swój pokój… na szczęście. Więc czasami kładę się i gram na komputerze, niekiedy mam wrażenie, że coś mnie kopie… jakaś noga. I wtedy myślę sobie: ty tu grasz, a tam polski do zaliczenia! Zazwyczaj okazuje się, że to tylko brat, więc gram dalej. Brat idzie. Nadal nie rozumiem, dlaczego zniszczył mi te wszystkie prace – po co od razu je drzeć…! Mam nadzieję, iż moje podanie zostanie pozytywnie rozpatrzone. Z poważaniem, Adrian Gawur

Swobodna trawestacja opowiadania Sławomira Mrożka „Podanie"