Musisz zainstalować flash player pobierz instalator
Redakcja
Nauczyciel prowadzący: Małgorzata Gumowska
Redaktor Naczelna: Anna Jankowska
Projekt okładki:
Adrian Fałkowski
Dziennikarze:
Paulina Lewicka, Paulina Chmielecka, Aleksandra Osmańska, Agata Kumor, Agata Stefańska, Anna Skwarek, Marta Rozynek
Fotograf:
Michał Maćkiewicz
Święta, święta i po świętach
Mimo małego opóźnienia, spowodowanego zamie-szaniem związanym ze świętami, ukazuję wam kolejny - już 7. numer - naszej szkolnej gazety "Freedom Writers". Znajdziecie w niej nie tylko artykuły dotyczące Bożego Narodzenia, ale także kontynuację przygody z biologią Anny Skwarek, recenzje ważnych wydarzeń kulturalnych, które odbyły się ostatnio w naszym mieście i okolicy oraz artykuł poświęcony problemowi sekt we współczesnym świecie.
Jeszcze raz przepraszam za małe opóźnienie
i mam nadzieję, że numer Wam się spodoba.
Redaktor Naczelna
Anna Jankowska
UWAGA! SEKTY! str. 5 Święta, święta... i po? str. 8 Święta, święta, święta str. 10 Szlachetna Paczka str. 12 W pociągu, w przeciągu str.16 Sprintem przez eony str. 18
Jak sekty znajdują potencjalnych człon-ków? Kto jest najbardziej podatny na działalność sekt? Na co uważać? Odpo-wiedzi znajdziecie w moim artykule. Czasu nie można zatrzymać. To fakt. Zwalnia gdy na coś niecierpliwie czeka-my, a przyspiesza w chwilach, które po-winny trwać wiecznie. Tego roku po-goda nas nie rozpieszcza, nie ma ani śniegu, ani ja-koś nie czuć tego nastroju świątecznego. Pamiętajcie, że nigdy nie jes-teśmy tak biedni, aby nie stać nas było na udzielenie pomocy dru-giemu człowie-kowi. Zdarzyło wam się kiedyś jechać w przedziale bez prądu? Albo ku-pić bilet z Toru-nia Głównego do Torunia Głównego przez Kutno? Ewolucja jest faktem, nie hi-potezą nauko-wą, akademic-kim założeniem czy urozmaice-niem zajęć stu-dentom biologii.
Puk, puk
" Poezja leczy rany, jakie zadaje rozum."
- Novalis
M
oje serduszko gdzie jesteś?
Pukam do Ciebie, ale ty nie otwierasz.
Zamknięte szczelnie umierasz..
Powoli odchodzisz, cicho jakby Ciebie nigdy nie było.
Zostaje sama bez Ciebie, teraz będzie lepiej...
Śmierć nadchodzi jest blisko
Odchodzisz ty odchodzę i ja
__________
Agata Kumor
Uwaga!
SEKTY!
Liceum – okres dojrzewania i podejmowania trudnych decyzji. Nastolatkowie często nie mają poczucia własnej wartości, mówią sobie, że są do niczego. Co potęguje te myśli? Stres?
Wkraczanie w dorosłe życie, podejmo-wanie życiowych decyzji, czy niepewność swojej przyszłości? To wszystko powoduje mętlik w głowie. I właśnie to wykorzystują sekty.
Dlaczego właśnie ten temat, a nie ko-lejny tekst o życiu, o szkole lub o zbliża-jących się świętach? Ostatnio przeczyta-łam pewien artykuł. O trzech osobach, które w bardzo krótkim czasie zamieniły życie swoich bliskich w koszmar. Jedna historia wyjątkowo zapadła mi w pamięć. 19-letnia dziewczyna, po maturze, z ma-rzeniami o studiach medycznych. Teraz jest wolontariuszką Hare Kriszny w Lub-linie. Dlaczego tak nagle zmieniła swój świat i system wartości? Dlaczego zosta-wiła rozpaczającą matkę dla starszego o 23 lata byłego narkomana, o którym mówiła „duchowy mistrz”? Jak sekta wniknęła w jej życie? Jedno proste słowo: ulotka.
ZAŁAMANIE, DEPRESJA…
Może najpierw zaczniemy od tego, kto jest podatny na wpływy sekty. Nie ma konkretnej listy takich osób, ale więk-szość naukowców badających zjawisko sekt jest zgodna co do kilku tzw. czynników podatności. Między innymi jest to etap w psychofizycznym rozwoju czło-wieka. Zwykle są to osoby chodzące do szkoły, które nie podejmują w pełni samodzielnych decyzji, ale powoli wkra-czają już w dorosłe życie. Innym czynni-kiem jest bardzo silnie emocjonalne wy-darzenie. Spowodowało ono załamanie się stanu psychicznego danej osoby. Jest wtedy ona bardziej podatna na manipu-lację. Potrzebuje wsparcia i przyjmuje je nawet od obcych, którzy okazują jej zainteresowanie. Takimi sytuacjami mogą być na przykład: strata pracy, śmierć kogoś bliskiego, czy rozwód. Kolejnym czynnikiem podatności na wpływ sekty może być sytuacja w rodzinie. Jeżeli dziecku w rodzinnym domu brakuje zain-teresowania i miłości, będzie szukało ich u osób, które je okazują. Natomiast dziecko, które jest pozbawione indy-widualizmu, będzie bardziej narażone na wpływ sekty, która mu zapewni bra-kującą wolność i pewność siebie. Jeszcze jedną grupą osób, która może paść ofiarą tego rodzaju zgromadzenia, są ludzie podatni na hipnozę. Bardzo często „grupy wsparcia” urządzają zajęcia z jogi, na których uczestnicy mogą zostać zahip-notyzowani.
GRUPA WSPARCIA, SZKOLENIE,
A MOŻE JOGA?
I tak przechodzimy do sposobów „wer-bowania” członków sekt. Już jednym wspomnianym sposobem są ulotki. Stwo-rzone są tak, żeby trafiły do konkretnych grup ludzi. Jeżeli wspólnota poszukuje osób z problemami zawodowymi, organi-zuje kursy rozwojowe i szkolenia. Jeżeli chcą pozyskać osoby podatne na mani-pulacje lub jakiekolwiek sugestie, tworzą ulotki o zajęciach z jogi lub kółkach zainteresowań. Jest to sposób, który do-ciera do wielu, bo przecież kto nie dostaje codziennie stosu ulotek? Jednak istnieją inne możliwości. Często osoby wchodzą do sekt, bo przyjaciel ich namówił, a jego inny przyjaciel, a tego jeszcze inny, a tego następnego „zrekrutował” pewnie sam Guru. Czasem jest też tak, że pewna osoba zauważy, że komuś jest źle. Wtedy zapewnia, że pozna ją z ludźmi, którzy jej pomogą i zrozumieją, gdzie poczuje się szczęśliwa. Każdy potrzebuje trochę ciepła, prawda?
Niebezpiecznych sekt w Polsce i na świecie są dziesiątki. Jednak w naszym kraju panuje jeszcze zasada „Przecież to nie sekta, po prostu mają swoją re-ligię”. Polacy nie są bądź nie chcą być świadomi czekającego ich niebezpieczeń-stwa. Głównym argumentem takiego ro-zumowania jest wolność wyznania, którą ponoć Kościół katolicki im zabiera. Rzeczy-wistość jest jednak inna. Sekty chcą żeby ludzie myśleli, że wszystko jest winą Koś-cioła. To jest ich metoda na zwerbowanie jak największej liczby osób. Posługują się manipulacją, wykorzystują nieświadomość ludzi. Może coraz częstsze poruszanie
tematu sekt sprawi, że fakty zaczną docierać do wszys-tkich. A są one takie, że w Polsce sekty rozwijają się w za-wrotnym tempie.
Jeżeli zauważysz, że ktoś Tobie bliski, zacznie zacho-wywać się inaczej, odizoluje się od otoczenia, zacznie czcić bożki, zmieni styl ubierania i mowy, zacznie wielbić tak zwanego Guru – poszukaj pomocy!
strony internetowe:
www.sekty.diecezja.torun.pl
www.effatha.org.pl
ośrodek w Toruniu:
Toruńskie Centrum Informacji o Sektach i Ruchach Religijnych
ul. Jodłowa 13, 87-100 Toruń, tel. 602615055
____________
Anna Jankowska
Święta, święta... i po?
Czasu nie można zatrzymać. To fakt. Zwalnia gdy na coś niecierpliwie czekamy, a przyspiesza w chwilach, które powinny trwać wiecznie. Jak zatem rozwiązać ten para-doks? Okazją do podjęcia próby są właśnie święta. Co ro-bić, żeby nie minęły jak mgnienie oka?
Okazją do podjęcia próby są właśnie święta. Co robić, żeby nie minęły jak mgnienie oka? Myślę, że fundament stanowi teraźniejszość. To jej należy poświęcić całą uwa-gę. Trzeba uświadomić sobie, że wszystko dzieje się tu i teraz, podążać za epikurejską maksymą carpe diem. Warto zwolnić, a nawet zatrzymać się, odpocząć od roz-pędzonej codzienności. Przyszłość poczeka. Z takim nas-tawieniem można zacząć wszelkie świąteczne przygoto-wania będzie łatwiej i przyjemniej.
Święta pozwalają uciec od rutyny, w którą często po-padamy. Nasze zwyczajne obowiązki schodzą na drugi plan, w ich miejscu pojawiają się nowe. Zmianie ulegają także codzienne zajęcia i organizacja dnia. Generalne po-rządki czy lepienie pierogów potraktujmy więc jako uro-zmaicenie. Zróbmy też coś inaczej niż zwykle. Wysyłane mailem życzenia można zamienić na tradycyjną kartkę (wykonanie jej samodzielnie przyniesie na pewno dużo frajdy). Miłą odmianę sprawi bez wątpienia pieczenie własnych ciastek. Te kupione w sklepie nie mają przy nich żadnych szans.
Niemały problem stanowi zazwyczaj wybór prezentów. Potrafi on skutecznie zniechęcić do jakiegokolwiek działa-nia w tej sprawie. Wszystko jednak zależy od naszego usposobienia. Pozytywne myślenie zdziała więcej niż na-rzekanie. A oryginalny czy też praktyczny podarunek jest zawsze mile widziany. To dotyczy również prezentów stworzonych przez nas samych.
Z roku na rok okres świąteczny ulega wydłużeniu. Pewnie brzmi to atrakcyjnie, ale rzeczywistość wygląda
niestety inaczej. Choinki na sklepowych wystawach lub reklamy ze Świętym Miko-łajem w roli głównej można zobaczyć już na początku listopada. Takie przyspiesze-nie nie sprzyja raczej świątecznej atmos-ferze. Skutkiem tego w połowie grudnia Świąt mamy po dziurki w nosie.
Co zatem zrobić, aby wprowadzić się w bożonarodzeniowy nastrój? Trzeba przede wszystkim potraktować komercję z dystansem. Czasem wystarczy też dob-ra książka (na przykład , Opowieść wigilij-na” K. Dickensa), wzruszająca kolęda czy zasłyszane od kogoś życzenia: "Wesołych Świąt”. Wszak prawdziwa radość tkwi w drobiazgach. Nauczmy się nimi cieszyć.
Ważnym elementem jest niewątpliwie świąteczna choinka. To zielone drzewko jednoczy, łagodzi obyczaje, pozytywnie nastraja. Stanowi tradycję, budzi wspom-nienia, prowadzi do konfrontacji przesz-łości z teraźniejszością. Warto przypom - nieć sobie nasz stosunek do Bożego Na-rodzenia z dzieciństwa. Jak bardzo różni się on od tego obecnego? Wykazywaliśmy pewnie więcej spontaniczności, entuzjaz-mu, może wiary. Bądźmy więc dziećmi choć w Święta.
Grudzień to miesiąc szczególny. Kończy pełen nowych doświadczeń rok, sprzyja refleksjom. Wykorzystajmy go należycie, nie pozwólmy zaskoczyć się Świętom. Okażmy gotowość i optymizm. Niech ten czas trwa w naszych sercach przez cały kolejny rok!
____________
Paulina Lewicka
Święta, święta, święta
Święta. Czas rodzin-nych spotkań, pojed-nania, wybaczania so-bie win, radości.
Tego roku pogoda nas nie rozpieszcza, nie ma ani śniegu, ani ja-koś nie czuć tego na-stroju świątecznego.
Bo czasem wydaje mi
się, że ludziom większą frajdę sprawiają przy-gotowania do świąt niż one same.
Piękne, nastrojowe lamp-ki porozwieszane na uli-cach, choinka na starów-ce, w sklepach, w domu. Ozdobione klasy w szko-łach, ogrom wszelkich oz-dób świątecznych, które leżą na półkach i krzyczą „kup mnie”, świąteczne wyprzedaże, reklamy, któ re przypominają, że są święta (ciężarówka Coca coli) coraz to nowsze za-bawki, które w tym roku muszą znaleźć się pod choinką, by osłodzić życie każdemu dziecku. Pyszne wypieki, godziny spędzone w kuchni, świąteczne po-rządki. Można by tak wy-mieniać i wymieniać.
Tak sobie myślę, czy fak-tycznie to jest najważ-niejsze?
W całym tym świątecz-nym ferworze, ludzie za-pominają o tym, co waż-ne. Na choince mogą wisieć dwie bombki, na stole mogą być dwie potrawy, pod choinką może nie być prezentów.
Bo tak sobie myślę, jak na przykład starsi samotni ludzie przeżywają święta, jak mogą spędzać je bez-domni? Może to właśnie oni potrafią dzielić się tym, co mają albo może raczej tym, czego nie mają, bo przecież nie o materialność tu chodzi.
Ogrom wszelkich
ozdób świątecznych,
które leżą na półkach i krzyczą „kup mnie!".
Dla niektórych święta to czas, w którym można dobrze zjeść – i tu się kończy myśl. Czy to jest najważniejsze? Inni twier-dzą, że święta to czas wy-łącznie przygotowawczy do Sylwestra. Dla innych to nie ma znaczenia. Waż-ne, ze jest wolne. Absurd.
Najgorsza w święta zdaje się być samotność, to ona przyprawia ludzi o smutek, depresje. Zła-mane serce, zerwane więzi, brak kontaktu z ro-dziną, emigracja. Nikt w święta nie powinien być sam. Może warto, zatem do wigilijnego stołu zapro-sić starszą samotną są-siadkę? Może warto spra-wić, aby nikt znajomy w święta nie czuł się sa-motnie. Może warto w tym roku zastanowić się nad głębszą ideą świąt niż tylko nad tym jaki komu zrobić prezent.
_________________
Aleksandra Osmańska
SZLACHETNA PACZKA
SZLACHETNA PACZKA to ogólnopolska akcja świątecznej pomocy – realizowana od 2001 roku przez Stowarzy-szenie WIOSNA. Głów-nym jej celem jest nie-sienie pomocy potrze-bującym dzięki szla-chetności i wielu ludzi.
Prywatni darczyńcy odpo-wiadają na potrzeby osób najbardziej ubogich ze swojego miasta lub oko-licy. Dowiadują się o nich wolontariusze, którzy sami w swoich społecznościach poszukują rodzin dotknię-tych biedą, odwiedzają je i pytają o to, czego im najbardziej brakuje.
Około miesiąca przed Bo-żym Narodzeniem infor-macje te są umieszczane w anonimowej bazie inter-netowej, by darczyńca mógł wybrać konkretną rodzinę i przygotować dla niej paczkę na święta.
Szlachetna Paczka poma-ga rodzinom żyjącym w niezawinionej biedzie. Często wydaje nam się, że ludzie biedni są sami sobie winni. Nie przyjmu-jemy do wiadomości, że zdarzenia losowe, zupeł-nie od nas niezależne, mogą sprawić, że sami dowiemy się jak to jest, gdy nie ma co jeść.
Pani Monika i pan Mariusz są młodym małżeństwem. Mają synka – 3 – letniego Dominika. Żyją bardzo biednie, żadne z nich nie ma stałej pracy. Pan Ma-riusz pracuje dorywczo, natomiast pani Monika ma trudności ze znalezie-niem pracy z powodu zbyt niskiego poziomu wy-kształcenia. Chciałaby za-pisać się do szkoły, ale w ich sytuacji w żaden sposób nie mogą sobie na to pozwolić. W utrzy-maniu domu pomaga im babcia pana Mariusza, lecz rodzinie nadal brakuje pieniędzy na jedzenie czy opłaty. Mały Dominik nie ma żadnej zabawki. Naj-bardziej marzy o jednej – zielonym samochodzie. Nigdy nie dostał lizaka.
Takie sytuacje jak ta w domu pani Moniki i pana Mariusza, uświada-miają ludziom problemy, jakich może przysparzać
życie. Rozwiązywanie ich, w pewnym momencie może rodzić świadomość bezsilności, braku chęci do przezwyciężania trud-ności, stawianych przez życie.
W takich sytuacjach świą-teczna akcja, jaką jest Szlachetna Paczka, po-maga zachować wiarę w lepsze jutro oraz w wia-rę człowieka.
W akcji wzięła udział para prezydencka Anna i Bro-nisław Komorowscy oraz wielu artystów, sportow ców, aktorów, celebrytów m.in. Czesław Mozil, Grze-gorz Turnau, Monika Py-rek, Christiano Ronaldo, bohaterowie serialu „Ro-dzinka.pl”.
Podczas modlitwy Anioł Pański w Watykanie Ojciec Święty Benedykt XVI po-błogosławił projekt Szla-chetna Paczka.
Nie zapomnijcie o Szla-chetnej Paczce w przy-szłym roku. Dzięki odro-binie chęci możecie u-szczęśliwić tych najbar-dziej potrzebujących. Pamiętajcie, że nigdy nie jesteśmy tak biedni, aby nie stać nas było na udzie-lenie pomocy drugiemu człowiekowi.
Więcej informacji: www.szlachetnapaczka.pl
_______________
Paulina Chmielecka
FotoGaleria VLO Galeria VLO.
Wystawa
pt: "Portrety Nierozpoznane".
Autorka prac:
Agata Stefańska
z klasy IIc.
Agata Stefańska - Portrety Nierozpoznane
W pociągu, w przeciągu
- czyli ciekawostki z kolejowych podróży.
Zdarzyło wam się kiedyś jechać w przedziale bez prądu? Albo kupić bilet z Torunia Głównego do Torunia Głównego przez Kutno?
Większość z was pewnie rzadko jeździ pociągami, a szkoda, bo to wspaniałe źródo anegdot i przygód. Bo jak inaczej poznać no-wych ludzi jeśli nie w po-dróży? W wagonach i prze działach można również wyzbyć się stereotypów. Wspaniały tego przykład miałam we wrześniu. Cy-tując Cejrowskiego:
Posłuchajcie…
Przysiadła się do mnie grupka panów na pierw-szy rzut oka wątpliwej re-putacji. Tacy z lekka nie-świeży, tacy z lekka pod-chmieleni i podchmielają-cy się dalej. Ot typowi. Czy do końca? Zaczęli mnie lekko zaczepiać. Tu odpowiedziałam, tam zbyłam milczeniem a pod koniec podróży żałowa-łam, że wysiadam. Otóż panowie okazali się znako-mitymi towarzyszami roz-mowy. Zaczynając od te-matów, na których stu-procentowo powinni się znać - piłka nożna - aż po takie, których bym się nie spodziewała - książki, fil-my, studia. Pogadaliśmy o tym, że o Legii szkoda gadać, Widzew to niestety nie liga a ostatnią nadzieją jest Lech, a także o tym, że ekranizacje zazwyczaj wychodzą słabe. Sienkie-wicz w sumie nie był taki zły; chociaż to nudziarz, nie ma co pchać się na za-rządzanie a kryminały lubi chyba każdy. 2.5 godzi-ny minęły jak z bicza strzelił. Naprawdę przemi-ła gromadka.
Innym razem, stojąc na korytarzu- był długi weekend i o miejsce sie-dzące trudno, gdy wsiada się w większym mieście- przysłuchiwałam się mi-mochodem dwóm stu-dentom chyba filozofii.
I naprawdę ciekawych rzeczy o poglądach i przyzwyczajeniach nie-których- niekoniecznie rozmówców- można się dowiedzieć. Na przykład, że jadąc do Warszawy lub z warszawiakami w prze-dziale otwartego okna nie uświadczysz albo, że puszczanie disco polo publicznie powinno być może nie zabronione, ale surowo karane albo, że kiedy masz dziewczynę uważaj, aby twój naj-lepszy kumpel nie był za każdym razem w pokoju, gdy ona tam wchodzi, bo to wygląda podejrza-nie. Posłuchałam o grach, ludziach, wykładowcach i nim się zorientowałam minęło 40minut oni wy-siedli, a ja znalazłam miej-sce siedzące.
Kiedyindziej miałam po-dróż, która cofnęła mnie w mroki średniowiecza, lub pozytywniej w świat Harry’ego Potter ‘a. Bo właśnie jak w świecie młodego czarodzieja czu-łam się, podróżując dwie godziny w przedziale bez prądu. Tak naprawdę potajemnie oczekiwałam tylko na nadejście demen-tora i zastanawiałam się czy, aby na pewno wzię-łam czekoladę. ____________
Marta Rozynek
Prawdy i mity.
czyli świat okiem biologa.
Sprintem przez eony, czyli skamieliny żyjące obok - czyli rzecz o kreacjonistach
Anna Skwarek poleca!
Zacznę od meritum, do którego dobrnie-my do zakończenia tekstu - ewolucja jest faktem, nie hipotezą naukową, akade-mickim założeniem czy urozmaiceniem zajęć studentom biologii.
Pierwsze zdanie dedykuję 30 % Pola-ków, którzy nie ufają w prawdziwość stwierdzenia jakoby ludzie rozwinęli się z wcześniej istniejących na Ziemi istot oraz tym, którzy wierzą w to, że ludzie wespół z dinozaurami szukali chłodu pod sagowcami (35%), nie wspominając już o 72% wierzących w istnienie nieba z "wszechmogącym kręgowcem w stanie gazowym".
Znikające szare komórki
Przyszło nam żyć w dobie społeczeństwa informacji. Patrząc jednak na rzeczywisty stan wiedzy i świadomości naukowej społeczeństw można wątpić w to stwier-dzenie.
A przekonanie o wyjątkowości i niezwykle rozwiniętych umiejętnościach intelektual-nych pozostaje już tylko pustym frazesem. Idąc tym tropem, można prze-konać się, że uznana przez wszystkich wizytówka wyjątkowości gatunku homo sapiens sapiens, mianowicie pojemność mózgowia nie jest taka oszałamiająca. Najdawniejszy przodek mógł poszczycić się zaledwie 500 cm3, minęły 3 mln lat, a przybyło mu zaledwie 200 cm3, na większą uwagę zasługuje jednak proces zauważony przez antropologów z Uni-wersytetu w Wisconsin - pojemność móz-gu człowieka przez 20 tys. ostatnich lat zmniejszyła się z 1500 cm3 do 1350 cm3. Można więc śmiało powiedzieć o zgubio-nych 150 cm3 "szarych komórek"! Na-ukowcy tłumaczą ten smutny fakt przy-stosowaniem mózgu do funkcjonalnego, uporządkowanego środowiska - pragnę tu jednak zauważyć, że intelekt to właśnie umiejętność poradzenia sobie w nowych warunkach, bez uprzedniej wiedzy i schematów działania.
Co na to religia?
Nie sposób w takich okolicznościach kry-tycznie spojrzeć na pielęgnowane niekorzystne modele, przyzwyczajenia,
mity, one to są przyczyną neuronalnego top-nienia. Posłużę się tu wypowiedzią jedne-go z bardziej znanych i niezaprzeczalnych wrogów kościoła R. Dawkinsa : ‘Jeśli jedna osoba ma urojenia, mówimy o chorobie psychicznej. Gdy wielu ludzi ma urojenia, nazywa się to religią.’ Ten niezłomnie działający neodarwinista rok temu pokusił się o publikacje istnego "brakującego ogniwa" w swoim literackim dorobku, książki wyjaśniającej istotę nie tego, że boga nie ma ("Bóg urojony"), ani o me-chanizmach samej ewolucji (‘Wspinaczka na szczyt nieprawdopodobieństwa’). Tym razem, chcąc dać jasną odpowiedź, dlaczego w ewolucje nie należy wątpić, wydano "Najwspanialsze widowisko świa-ta’", którego ponad 500-stronicową za- wartość za moment przedstawię Tobie, Czytelniku.
Inteligentny (?) Projekt
Za nim jednak nawrócimy kilka zbłąka-nych umysłów należy sobie zadać pytanie: po co w o ogóle ktoś zadaje sobie trud pisania czegoś takiego? Darwinowskie "O powstawaniu gatunków" wydano rap- tem 150 lat temu, wiec co tu dodawać. Jednak co ciekawe, teoria Darwina nie spotkała się z taką aprobatą jak teoria Kopernika czy teoria względności. Zupeł-nie zaskakująca była dla mnie informacja o tym, że od 2004 roku zaczął działać In-teligentny Projekt (ID, intelligent design). Historia ruchua zaczęła się od uznania, że w Pensylwanii nie należy korzystać z podręczników do biologii, w których
opisany jest dobór naturalny, przygody Australopoliteka i (o zgrozo) proces for-mowania życia w kipiącej prazupie. Dla-tego też osoby oddane sprawie ID pos-tulują istnienie doskonałego projektanta lub inteligentnej siły sprawczej. Swoją działalność opierają na dokonaniach w szczególności współczesnej fizyki i biologii (o ile ktoś poczyta o Wielkim Wybuchu i tym co ma na ten temat do powiedzenia S. Hawking dowie się o Oso-bliwości - miejscu nieskończonej gęstości materii). Czyżby obliczu boga? Sama idea powstania Projektu wydaje się jawnym paszkwilem zadanym słowu ‘inteligencja’. To tez stało się przyczyną wydawania coraz to nowych książek o ewolucjonizmie czy neodarwinizmie, jak kto woli.
Dowody ewolucji Uwielbiamyjednak mieć jasny zbiór dowodów na istnienie czegoś, do czego możemy swobodnie sięgać. Co pozwala nam zawierzyć w ideę łączenia się orga-nicznych struktur, a następnie ich stop-niowe przekształcanie? Na początku należy zdać sobie sprawę, jak organizmy potrafią się przystosować do warunków, w których przychodzi im żyć. Estetyczną ilustracją ewolucji konwergentnej (czyli polegającej na upodabnianiu się) jest fruczak gąbek - owad udający kolibra albo eksperyment naukowy polegający na hodowli łagodnych lisów, które stawały się coraz bardziej podobne do psów na podstawie sztucznej selekcji (zjawisko to nie powinno być obce żadnemu entuzjaście psich ras). Innym przykładem może być niezwykły krab Heikea japonica, którego pancerz przybiera formę twarzy
rozgniewanego samuraja - rybacy dając od wieków wiarę legendzie związanej z nim, wyrzucali go z powrotem do wody, pozwalając żyć w spokoju i dalej się rozmnażać. Następnie autor przedstawia skamieliny znajdujące się w muzeach historii naturalnej. Jak w czasie eonów (okres dłuższy niż 500 mln lat) organizmy kolejno zrzucały łuski, przywdziewały pióra, ażeby w końcu wsunąć się w futra i zamieszkać w norach. W rozdziale "Tobie zajęło to dziewięć miesięcy!" z niebaga-telnym kunsztem opisuje przygody ludz-kiego embrionu, ażeby w końcu pokazać nam ‘drzewo ewolucji’ Hillista (okrąg ze schematycznym drzewem genealogicz-nym całego świata ożywionego).
Wszystko to pokazuje, że nie musi istnieć żadna wróżka, która będzie kierowała tymi procesami. Ewolucja za to w pełni zasługuje na status quo (łac. stały stan rzeczy) i uznanie za fakt.
Jestem przekonana, że pewne dziwne zjawiska (takie jak wyżej wspominany ID) nie są dziećmi ograniczeń, wolę wierzyć w najzwyczajniejsze w świecie przerażenie wynikające z braku zaufania do nowości. Lepiej nie wychylać się z ‘niedzielnej’ obiadowokościelnej typowo polskiej tra-dycji wiary. W końcu jednak i wszystkie bajki się kończą, a wróżki znikają.
I chwała im za to.
___________
Ania Skwarek
Plus Camerimage w Bydgoszczy
– emocji nie było końca
Międzynarodowy Festiwal Sztuki Autorów Zdjęć Fil-mowych Plus Camerimage jest największym i naj-bardziej znanym festiwalem poświęconym sztuce autorów zdjęć filmowych.
Festiwal znacznie przyczynia się do wzro-stu prestiżu operatorów zdjęć filmowych wśród innych twórców X muzy. W wielu krajach, również w Polsce, zawód ten zaliczany był do technicznych. Dzięki Fe-stiwalowi zaczęto dostrzegać, iż opera-tor jest współtwórcą wizualnej strony fil-mu jest artystą, podobnie jak reżyser i aktorzy.
Od 26 listopada do 2 grudnia w Bydgos-zczy trwał wyścig operatorów i reżyse-rów o najważniejsze statuetki. Tak jak w zeszłym roku festiwalowe filmy zostały nagrodzone w różnych kategoriach. W konkursie głównym III miejsce i statu-etkę Brązowej Żaby otrzymał film w re-żyserii Andrei Arnold „Wichrowe Wzgó-rza”, na podstawie klasycznej powieści Emily Brontë. Jako widz spodziewałam się powtórki z 1992, kiedy to w filmie o tym samym tytule główną rolę grał Ralph Fiennes, a jego ukochaną grała Juliette Binoche. Po wyjściu z sali miałam miesza-ne uczucia. Andrea Arnold zadziwiła wszystkich odwagą w wyborze aktorów. Zarówno w książce, jak i w adaptacji z 1992 roku, Heathcliff jest sierotą z korzeniami cygańskimi, w filmie zaś – afrykańskimi. Zmiana koloru skóry aktora była odzwierciedleniem idei Brontë, która pokazy pokazywała miłość ponad podziałami
Informacje o festiwalu:
pluscamerimage.pl
klasowymi. Arnold natomiast ukazuje kochanków próbujących przezwyciężyć rasizm otoczenia. Nie zabrakło także ostrego słownictwa i ciężkich scen. Nie możemy natomiast zapomnieć, że Plus Camerimage to festiwal operatorów, więc w tym zestawieniu bardziej liczy się oprawa, niż fabuła filmu. II miejsce oraz Srebrną Żabę zdobył irański film „Rozstanie” w reżyserii Asghara Farhadi. Jest to okrzyknięte przez światową krytykę arcydzieło współczesnego kina i nagrodzone na festiwalu w Berlinie Złotym Niedźwiedziem za najlepszy film, a także nagrodami aktorskimi. "Rozstanie” to opowieść o dwóch ro-dzinach, których losy w dramatyczny sposób splatają się ze sobą na skutek przypadkowego zbiegu okoliczności. Film w doskonały sposób łączy elementy thrillera i dramatu psychologicznego, trzymając w napięciu do nieoczekiwanego finału. W poprzednim dziele reżysera, dystrybuowanym również w Polsce "Co wiesz o Elly?", jedna egoistyczna decyzja nakręcała spiralę kłamstw, niedomówień i przemocy. Tym razem jest podobnie – katastrofę zwiastuje pojedyncza chwila słabości. Niektórzy ludzie w filmach poszukują odzwierciedlenia prawdziwego życia, odpowiedzi na nurtujące pytania, niepewności, problemy. Często po obejrzeniu danego filmu stwierdzamy, że sceny zawarte w nim są wyrazem naszego istnienia, trudności jakie się z nim wiążą. Farhadi dzięki swoim filmom potrafi chwycić za serce nawet najbardziej krytycznie nastawionego do dramatów widza. Według wielu krytyków jego wrażliwość artystyczna jest tym, czego brakuje amerykańskiemu kinu.
Zwycięzcą tegorocznego festiwalu Plus Camerimage i zdobywcą Złotej Żaby jest film Agnieszki Holland „W ciemności”. Przedstawia on prawdziwą historię ocalenia Krystyny Chiger opisaną w jej autobiograficznej książce "Dziewczynka w zielonym sweterku". Opowiada zarówno o wojennych losach rodziny Chigerów jak i kilkunastoosobowej grupki Żydów ukrywających się przez piętnaście miesięcy w lwowskich kanałach. Agnieszka Holland stworzyła wiele znakomitych obrazów, m.in. „Kobieta samotna”, „Anna”, „Europa, Europa”, „Janosik. Prawdziwa historia”, „Ekipa”. Trzymamy kciuki za nominację do Oscara, nagrodzonego filmu. Oprócz konkursu głównego, nagrody były przyznawane także w innych kategoriach. Najlepszym polskim filmem okazała się „Sala samobójców” w reżyserii Jana Komasy, konkurs debiutów reżyserskich wygrał Karl Markovics za dramat „Breathing”, natomiast nagrodę za całokształt twórczości otrzymał
John Seal.
Na festiwalu nie zabrakło także wielkich gwiazd. Znana nam dziennikarka, prezenterka telewizyjna oraz konferansjerka, Grażyna Torbicka prowadziła wywiady z reżyserami, aktorami i operatorami filmów biorących udział w festiwalu Camerimage. Mogliśmy również podziwiać znanych aktorów, m.in. odtwórcę filmu „Kret”, Borysa Szyca, reżyserów, jak i operatorów, czyli głównych sprawców tego festiwalu.
_______________
Paulina Chmielecka
Solenizant w toruńskiej Od Nowie
"T.Lovestory".
T.Love to legenda pol-skiego rocka. Zespół powstał w 1982r. w Częs-tochowie jako Teenage Love Alternative i pod tą nazwą funkcjonował aż do roku 1987. Grupa szybko zdobyła sporą popularność i sympatię wśród punko-wej publiczności. Na po-czątku września 2011 ro-ku do rozgłośni radiowych trafiła piosenka "Polskie mięso" promująca nowy album zespołu Już kilka dni przed kon-certem trudno było dos-tać bilety. Spodziewałam się wielkiego tłumu fa-nów w różnym wieku i tak też było. Wśród publicz - ności można było spot-kać zarówno starszych fa-nów, jak i młodych w wie-ku szkolnym, nawet poni-żej 8 lat. Na początku, przed T.Love jako support zagrał punkowy zespół Shamboo. Grupa zagrała bardzo przyzwoicie, tra-fiając w wybredne gusta co niektórych. Jednak pu-bliczność co jakiś czas krzyczała głośno: "T.Love, T.Love". Po nich nastąpiła krótka przerwa podczas, której ekipa przygotowy-wała scenę dla T.Love. Gdy wokalista postawił pierwszy krok na scenie, wśród publiczności rozbrz-miało głośne "Sto lat". W dniu koncertu Muniek obchodził swoje 48 uro-dziny. Zachowanie ludzi, które powótrzyło się wiele razy podczas całego kon-certu sprawiło wokaliście ogromną radość. Od sa-mego początku zespół wiedział jak rozgrzać tłu-my ludzi czekających
na swoje ulubione utwory. Fani mogli usłyszeć naj-większe hity takie jak "I Love you", "King" czy "Karuzela", jak również piosenki pochodzące z najnowszej płyty zes-połu. Nie zabrakło też utworów wykonanych a-kustycznie, przy których wokalista sięgnął po gita- rę. Podczas prawie każdej piosenki publiczność śpie-wała razem z zespołem, niesamowicie się przy tym bawiąc.
Mimo wieloletniej kariery, T.Love nie traci werwy. Ich koncerty porywają każdego do zabawy, a to-ruńską publiczność roz-grzali do czerwoności.
Grupa zagrała dwa bisy, lecz na trzeci ani publicz - ność ani zespół nie miał już siły. Nikt się nie spo-dziewał, że koncert potrwa prawie 3 godziny.
Mimo upływu lat, T.Love gra nadal świetnie, a ich koncerty dają niezapom-nianą zabawę i wrażenia.
____________
Luiza Syrowska
Trendy Jesień/Zima 2011/2012
Kolekcje jesień/zima są wyzwaniem dla wielu projektantów mody. Tutaj, w przeciwieństwie do okresu wiosna/lato nie wystarczy zwiewny materiał czy kolejny wzór kwiatowy, by zaimponować w świecie mody.
Zimą trzeba się wykazać kreatywnością, by wyróżnić swoje projekty z tłumu szarości,
brązów i czerni, które dominują się w tym okresie każdego roku. Korzystając z wąskiej palety barw, projektanci muszą znaleźć sposób na ucieczkę od monotonii.
Na początek trzeba powiedzieć, że niestety, ten rok nie przyniósł wielkiej rewolucji modowej. Nadal nosimy cekiny; dopasowane, ciasne jeansy i koronkowe sukienki i topy. Po raz ty-sięczny przewija się też kolor niebieski i purpu-rowy. Po prostu nic ciekawego.
Na szczęście na horyzoncie pojawiło się kilka trendów, które są niezłą alternatywą dla tych samych, oklepanych ubrań. Co więcej można je znaleźć także w sieciówkach, a nie tylko na wy-biegach najlepszych projektantów.
Prezentuję więc subiektywny przegląd najcie-kawszych propozycji z tegorocznej zimowej ko-lekcji. Zacznijmy od absolutnego hitu sezonu – metaliczności. Od Gucciego po Zarę, ubrania z metalicznym połyskiem można znaleźć wszę-dzie, bowiem tej zimy już nie tylko nasze pa-znokcie błyszczą, ale i spódnice, bluzki czy kurt-ki. Mieniące się złoto i srebro to efektowny spo-sób na wyłamanie się z tłumu. Przy tym trochę ryzykowny. Dlatego elementy w metalicznym stylu najczęściej zestawiamy z spokojnymi u-braniami, w jednolitym kolorze i minimalną ilością biżuterii. Żadna z nas nie chce przecież wyglądać jak choinka bożonarodzeniowa.
A o to mój must have zimy 2011/2012, w który jeszcze muszę się zaopatrzyć. Jest to połączenie skóry z innym materiałem. Bo jest zestawiana w każdej możliwej kombinacji. Trend jest obecny głównie w odzieży wierzchniej – płaszczach i kurtkach – gdzie skóra używana jest jako rękawy, natomiast reszta wykonana jest z wełny czy z bawełny. Wygląda to bardzo ciekawie, szczególnie gdy materiał jest w odcieniu szarości. Polecam!
______________
Magda Szymańska
Świąteczny Toruń
w obiektywie
Michała Maćkiewicza
z klasy Ic