Musisz zainstalować flash player pobierz instalator






Nr 1 - 2010 r.

Spis treści

Wstępniak Drogi Czytelniku! Oddaję do Twoich rąk pierwsze wydanie Feniksa, naszej gazetki szkolnej. Mam nadzieję, że przypadnie Ci ona do serca i od tej chwili będziesz naszym stałym odbiorcą. Razem z naszą redakcyjną ekipą chcieliśmy stworzyć coś, co będzie trafiać do ucznia w naszym wieku. Jako że jest to pierwszy numer naszego miesięcznika, rodzonego w naprawdę dużych bólach, wydaliśmy go z niewielkim poślizgiem. Pierwszy Feniks nie jest również idealny, ale będziemy się uczyć na błędach! Pozdrawiam, Redaktor

Wstęp 2 Z archiwum Feniksa 3 Świąteczna komercja 5 Boisko szkolne wczoraj i dziś 5 Automaty w szkole 7 Michael Jackson wraca do gry! 9 Muzyka - łączy, czy dzieli? 10 Tablica interaktywna w szkole 11 I lost my yo - yo 12 Wywiad 13 Interwencja Feniksa 14 Post Scriptum 15 ŚWIATOWY KRYZYS
Nowa fryzura Piotra Dudka
Z archiwum Feniksa

Dnia 17 września 2010 roku nasi reporterzy przeprowadzili wywiad z człowiekiem, który swoją fryzurą, a raczej brakiem tejże, zapoczątkował światowy kryzys. Poniżej przedstawiamy jego przybliżoną treść. Przybliżoną, ponieważ nasz imperialny skryba nie zdążył wszystkiego zanotować. Kto Panu to zrobił?! Ja sam. Sam się Pan ostrzygł? Nie. Ja podjąłem decyzję, a strzygła fryzjerka. Kiedy TO się stało? 10 września, o 10.20. Dokąd się Pan udał w tym celu? Do salonu fryzjerskiego „Matrix”, na Zaspie. Może pamięta Pan, jak nazywa się Pana oprawczyni? Maja! Jak się nazywa ta fryzjerka z „Matrixa”? (Maja: Marzena Dziekan.) Widać, że macie wspólnych znajomych.  No, widać. Czym się pan kierował, podejmując tę decyzję? Człowiek ma w życiu takie chwile, że  musi coś zmienić. To swego rodzaju protest. Nie protest w rodzaju uwolnienia Tybetu, raczej mój własny, wewnętrzny. Wygląd ma znaczenie, ale nie jest najważniejszy. Można powiedzieć, że przeszedłem do swojego

Z archiwum Feniksa

wewnętrznego podziemia. Jak się Pan wtedy czuł? Dziko. Ostatni raz miałem taką fryzurę… 6 lat temu, przy chrzcie mojej córki. Co zamierza Pan teraz zrobić? Życie pokaże. Będę reagował na wydarzenia. Poczekam, aż odsłoni się jakaś ścieżka. Tak samo jest z urządzaniem domu lub ogrodu. Gdy nie widać ścieżki, trzeba reagować na to co tu i teraz, a ona sama się utworzy. Dziękujemy za poświęcony czas. Proszę bardzo. O zdanie na temat fryzury pana Dudka zapytaliśmy również dwa największe autorytety w tej szkole: Panią Mamę Piótra J. i pana Kazimierza Rozwadowskiego. Ich zdania są jednak odmienne. No, muszę przyznać, że z włosami bardziej mi się podobał – mówi Pani Mama Piótra. Super! Świetna! Najlepsza jaka może być! – Tak fryzurę pana Dudka określił pan Rozwadowski. A jakie jest wasze zdanie? Emaile prosimy wysyłać na adres: feniks2c@tlen.pl Yrzysztóf, Bernard, Piótr i Oomasz Boisko szkolne kiedyś i dziś Świąteczna komercja
Czekoladowy mikołaj, szeleszczące, celofanowe opakowania, szał zakupów, ale... czy o to chodzi w Świętach?
Świąteczny temat

Na terenie naszej szkoły znajduje się boisko, które zostało wybudowane dopiero półtora roku temu (oficjalne otwarcie odbyło się 30.05.2009 r.) dzięki wsparciu finansowemu Urzędu Miasta Gdańska. W tej chwili pole do gry pokrywa sztuczna nawierzchnia imitująca trawę. W czasie remontu boiska natknięto się na niewypał z II Wojny Światowej. Uczniowie zostali ewakuowani do domów, ale, na szczęście, nic się nikomu nie stało. Laura Deryng, Daria Pleśniak, Ania Sosnowska i Maja Wilkowska Robiąc zakupy w centrach handlowych w listopadzie, uświadamiamy sobie pewien fakt. Otaczają nas choinki, mikołaje, aniołki i całe masy lampek. To sygnał, że „już” za ponad miesiąc święta. Jednak czy to na pewno oznaka Świąt Bożego Narodzenia, czy tylko chwyt marketingowy mający na celu wyłudzenie pieniędzy od klientów? Hipermarkety zachęcają nas do nabywania pierwszych prezentów, które nie zawsze okazują się trafione, ponieważ kupujemy nie to, czego szukamy, tylko to,  co akurat jest w promocji. Im wcześniej sklepy zaczną tworzyć bożonarodzeniowy klimat, tym większy przyniesie to zysk. W tym czasie nakład sweterków, skarpet, perfum, figurek i drogich zabawek zmienia się odwrotnie proporcjonalnie do grubości naszych portfeli. Jednak jak poczuć tę magiczną aurę, kiedy temperatura wciąż przekracza osiem stopni Celsjusza? Świąteczne reklamy, obcojęzyczne piosenki. przez które cały czas przewija się słowo „Christmas”, czy nawet… zapach mandarynek i goździków. To wszystko pozwala niczym wehikułem czasu przesunąć się o miesiąc do przodu. Dla większości uczniów jest to czas przyjemnego rozluźnienia i oczekiwania na koniec semestru. Niestety, nie wszyscy lubią okres świątecznego szału, kiedy muszą biegać po wszelkiej maści sklepach i centrach handlowych, spełniając

Świąteczny temat P

obowiązki Świętego Mikołaja. Często przez komercję i sztuczny zgiełk zapominamy o prawdziwym znaczeniu Bożego Narodzenia. Zaślepieni pulchnym mężczyzną z białą brodą i czerwoną czapką, stworzonym przez ColaColę nie widzimy tego, co w nich naprawdę ważne. Może warto przerwać pieczenie pierników i powrócić do normalnego życia, które prowadzimy przed świątecznym szałem? Postarajmy się doceniać to, co nie jest na sprzedaż - towarzystwo naszych bliskich krewnych i przyjaciół. To nie znaczy, że mamy zapomnieć o tych ważnych, komercyjnych elementach świąt, ale dodać do nich trochę rodzinnej atmosfery i pamięci o tym, dlaczego je obchodzimy. Kasia Grobelna i Julka Kossakowska Automaty w szkole
Automaty w szkołach to temat, o którym zrobiło się ostatnio głośno nie tylko w naszej szkole. A kontrowersyjny temat, to jest to, co reporterzy lubią najbardziej.
Interwencja Feniksa

Dzięki nim dzieci mają stały dostęp do jedzenia. Czy jednak rodzice są świadomi, jaką żywność można kupić w automacie? Postanowiłyśmy zbadać tę sprawę. Od kilku lat automaty podbijają szkoły. Gdy były jeszcze mało popularne, dyrekcja, chcąc zapewnić uczniom możliwość zakupu jedzenia, otwierała sklepiki, co wiązało się z koniecznością zatrudnienia dodatkowej osoby. Przyjrzałyśmy się automatom z bliska w Zespole Szkól Ogólnokształcących nr 8 w Gdańsku. Na holu głównym znajdują się trzy automaty: jeden z gorącymi napojami, drugi z sokami i przekąskami, trzeci z wodą i słodką herbatą mrożoną. Uczniowie bardzo często z nich korzystają. Przechodząc tam, zobaczyłyśmy grupkę gimnazjalistów pośpiesznie liczących pieniądze. Kupili puszkę Ice Tea. Automaty są spoko, dobrze jest wrąbać jakiegoś batona przed lekcjami - mówi uczeń klasy drugiej gimnazjum. Jak widać po komentarzu powyżej

Interwencja Feniksa dobrze jest wrąbać jakiegoś batona przed lekcjamii Pamiętajmy, że te produkty są kaloryczne i mają negatywny wpływ na naszą sylwetkę. My jednak możemy zadecydować o naszym stosunku do automatów już dziś: następnym razem, gdy będziemy chcieli coś kupić w automacie, zastanówmy się, czy nie lepiej zatroszczyć się o swoje zdrowie! Małgosia Brudło i Hania Jujka

słodycze z automatów cieszą się dużą popularnością wśród młodzieży. Istotnie automaty są bardzo funkcjonalne. Łatwe w obsłudze, zawsze można kupić w nich coś smacznego, rzadko zdarzają się przy nich kolejki. Obecnie prawie każda szkoła wyposażona jest w tego rodzaju urządzenia. Uczniowie mogą w każdej chwili kupić sobie coś do jedzenia, a dla dyrekcji jest to bardzo wygodne rozwiązanie. Niestety, produkty tego typu są tuczące i niezdrowe. Na podstawie najnowszych badań wywnioskowano, że kilka batoników może zawierać nawet do 25% dziennego zapotrzebowaniana energię, czyli około 450 kcal/100g. Dla porównania: zdrowe, świeże brzoskwinie zawierają 46 kcal/100g. Prawdopodobnie jedzenie z automatów jest jedną z przyczyn wzrastającej w szybkim tempie liczby dzieci z cukrzycą i nadwagą. Wystarczy spojrzeć na amerykańską młodzież żywiącą się tego rodzaju jedzeniem: aż 32% dzieci mieszkających w USA boryka się z otyłością. Automaty to wygodny sposób na zapewnienie uczniom dostępu do przekąsek, lecz bardzo bolesny w skutkach. Na razie nie wygląda na to, żeby ktoś zamierzał interweniować w tej sprawie. Może gdy za kilka lat tragiczne skutki takiego żywienia będą coraz bardziej widoczne, rozstrzygnie się los automatów. Na razie pozostaje nam tylko czekać. Michael Jackson wraca do gry!

Poza szkołą Jak możemy przeczytać na stronie CD Action, wielu osobom pomysł stworzenia gry się nie podoba. Chociaż ścieżka dźwiękowa będzie zapewne miła dla ucha, ja podziękuję. Kolejna próba wzbogacenia się na nazwisku Jacksona. - pisze Cinex.

I to dosłownie. Fanów Króla Popu, którzy myślą, że platformówka "Moonwalker" i gra taneczna "Michael Jackson: The Experience", to jedyne gry z tą barwną postacią, musimy zaskoczyć – już w 2011 roku doczekamy się premiery nowej gry sieciowej Planet Michael. Jak zapowiadają twórcy, gra ma być całkowicie bezpłatna poza dodatkowymi, dobrowolnymi płatnościami. Autorzy mają zamiar przybliżyć aktualnym oraz przyszłym fanom Jacksona jego twórczość. Mowa jest też o swobodnym przemieszczaniu się po świecie teledysków Króla i spotykaniu się z graczami z całego świata. Trzeba też przyznać, że chyba nikt się nie spodziewał gry MMO na temat Michaela Jacksona. -Staramy się skupić na tym, co pozwoli w pełni zanurzyć się fanom w uniwersum Michaela Jacksona. Będzie to świat niczym z jego teledysków, w którym będą mogli oni przeżywać różnego rodzaju przygody z innymi graczami, a także tworzyć społeczności - mówi Josh Gordon, przedstawiciel firmy SEE Virtual Worlds - producenta gry Planet Michael. Zapowiadana jest również możliwość walki pomiędzy graczami. Konflikty rozwiązywane będą za pomocą jedynej broni tej w grze – tańca. Gra już teraz zaczyna zyskiwać zwolenników i przeciwników. Nie ma wątpliwości, że ludzie będą się z tego śmiać i krytykować nasz pomysł. Nie zamierzamy się ugiąć - dodaje pan Gordon. Mimo wszystko miejmy nadzieję, że nie dojdzie do rękoczynów, a Planet Michael zostanie ukończona. Jak można się domyślić z pierwszych informacji od producentów, projekt skierowany jest przede wszystkim do nastoletnich odbiorców, zatem pełni nadziei czekamy! Karol Węska Muzyka łączy czy dzieli?
Czyli krótka wzmianka o wpływie muzyki na życie społeczne.
W szkole i nie tylko

Muzyka jest bardzo ważnym elementem życia wielu nastolatków. Przez nią wyrażamy poglądy oraz emocje. W naszej szkole coraz częściej można zaobserwować grupy społeczne tworzone przez osoby, o różnych upodobaniach muzycznych. Przy wyborze ulubionego gatunku kierujemy się wieloma względami. Niektórzy z nas pragną naładować się pozytywną energią (słuchając np. reggae) lub wyciszyć i zrelaksować (przy pomocy chilloutu). Niestety, zdarza się, że muzyka ma zły wpływ na otoczenie. Czasami ceniony przez nas artysta poprzez swoje utwory narzuca poglądy, które utrudniają życie w społeczeństwie. Niecenzuralne treści propagują wulgaryzmy i powodują patologie. Zdarza się, że powstają konflikty między zwolennikami np. rapu a metalu, spowodowane różnicami gustów muzycznych. Czy muzyka jedynie dzieli i  prowadzi do kontrastów między ludźmi? Oczywiście, że nie! To właśnie dzięki niej jednoczymy się z tymi, którzy mają podobny gust. Dołączając do fanclubów ulubionych zespołów, mamy szanse poznać osoby z drugiego końca Polski, a nawet świata. Słuchając płyt, możemy oderwać się od szarej, szkolnej rzeczywistości oraz znaleźć motywację do dalszych działań. Reasumując, muzyka na ogromny wpływ na nasze życie. Każdy z nas ma prawo słuchać tego gatunku, który lubi najbardziej, jednak utwory nie mogą prowadzić do agresywnych zachowań. Należy pamiętać o zachowaniu zdrowego rozsądku i niekrytykowaniu zdania innych. Kasia Grobelna Tablica interaktywna w naszej szkole
Ten cud techniki znajduje się od początku września w sali nr 118 na pierwszym piętrze sektoru gimnazjum.
Co w szkole piszczy?

Sprzęt potrzebny do jego działania został zakupiony z funduszy unijnych w ramach projektu o nazwie: Europejska Akademia Rozwoju. Okazuje się, że używanie, wydawałoby się łatwego w obsłudze narzędzia, nie jest wcale tak banalne, dlatego nauczyciel matematyki z naszej szkoły, pan J. Rozen, który opiekuje się tym sprzętem edukacyjnym, został wcześniej wysłany na szkolenie z zakresu obsługi tablic interaktywnych. Za pomocą tego typu pomocy naukowych nauczyciel może przeprowadzić lekcję, prezentując materiały multimedialne na bieżący temat z bazy danych. Ekran powstały w wyniku połączenia tablicy, rzutnika oraz komputera jest do pewnego stopnia dotykowy (za pomocą specjalnego przyrządu podobnego do flamastra). Plusem może być też to,   że eksplorując dane internetowe, przedstawiając prezentację multimedialną, projekt itd., można odręcznie napisać bezpośrednio na tym, co jest aktualnie pokazywane, notatki, uwagi czy też zaznaczyć lub podkreślić sformułowanie czy element warty uwagi. Można również spróbować dokonać jakiegoś eksperymentu z dziedziny nauk ścisłych (na przykład wykonać sekcję zwłok wirtualnej żaby). Niestety, nasza tablica ma również kilka minusów. Nie najszczęśliwszym rozwiązaniem jest na przykład okablowanie, które praktycznie wyklucza z ruchu klasowego parę metrów kwadratowych sali, a potknąć się o to, niszcząc przy okazji sprzęt – nietrudno. Nasza tablica posiada też oddzielny rzutnik, podczas gdy wiele dzisiejszych tablic posiada rzutnik wbudowany u góry, co  jak zauważa Bernard z IIc, jest dużym ułatwieniem dla użytkownika, gdyż podczas korzystania z ekranu nie zasłaniamy sobie własnej pracy. Mimo wszystko jednak bilans zysków i strat wychodzi w tym wypadku zdecydowanie dodatnio dla szkoły, a co za tym idzie, dla nas, uczniów. Karol Węska I lost my yo-yo!
What happens, when you lose your yoyo... Today something about losing and lost things.
Something different

I'll never forget the day I lost my yoyo. It happened like three years ago. Or maybe six... More than three, less than six, something like that. Still, I was then a child. Basicly, as George Carlin said, it's much worse to lose something when you're a child, becaus people get on you for it. You know... now, when I talk about it... It could be seven years ago. Yeah, seven. Seven or three. Whatever. After I had lost my yoyo, I had a nice talk with my mom:  You WHAT?!  I lost my yoyo.  Well, when did you have it last?  Hey! If I knew that, I would still have my yoyo!  Well it must be somewhere!  Right!  Come on  it didn't just get up and walk away! Okaaaaaaay, fiiiiine... I used to hear that every single time i lost something: "It didn't just get up and walk away!". One time I lost A CAT! It just got up and walk away! And she actually started the same: Well, it didn't just get up and *mrrpphhh*, eeehm... Hey, mum! I think you've figured this one out! Nine years ago... Or three. Whatever. I had been looking for my yoyo for over two years until I found it under the fridge. I also found there three toy cars, a pair of sunglasses and twentyfive ballpoint pens.. But that's another story. Yrzysztóf Nawet biolog wierzy w Świętego Mikołaja
Kilka tajemnic ze swojego świątecznego życia odsłania Pani Dorota Moskwińska. Ekskluzywny wywiad z nauczycielką biologii.
Wywiad

Jak wyglądają pani święta Bożego Narodzenia? Moje święta spędzam tradycyjnie, w gronie rodzinnym. A jakie potrawy kładzie pani na świątecznym stole? Na święta przygotowuję tradycyjne dania (np. pierogi z kapustą i grzybami,barszcz z uszkami, ryba itp.) A czy ma Pani wymarzone miejsce do obchodzenia świąt? Nie. Moje wymarzone miejsce to mój dom. Wśród bliskich czuję się najlepiej. Czy wierzyła Pani w Świętego Mikołaja? Oczywiście, jak każde dziecko. A kto Panią uświadomił o braku świątecznego bohatera? (Śmiech) To było bardzo dawno więc nie pamiętam tego wydarzenia, ale wydaję mi się, że to moje koleżanki powiedziały mi o tym w szkole. Jaki prezent uważa Pani za najlepszy w swoim życiu? Hmm, to było bardzo dawno, muszę sobie przypomnieć... Myślę, że najlepszy prezent w moim życiu to łyżwy. Dostałam je od rodziców w dzieciństwie. W tamtych czasach taki prezent to był strzał w dziesiątkę. A o jakim podarunku marzy Pani teraz? Szczerzę mówiąc... marzę o ... garnku na parze. (śmiech) Czy w przerwie świątecznej wystarczy Pani czasu na odpoczynek od pracy i zregenerowanie sił na przygotowanie się do powrotu do szkoły? Tak, to wystarczający czas na odpoczynek. Czy jest to Pani ulubione święto? Myślę, że tak. Dziękuję za rozmowę. Dziękuję serdecznie. Kasia Czerlińska Szkolne ławki
Pierwsze wydanie  pierwsza interwencja redakcji Feniksa. Przedstawimy temat ławek szkolnych, a raczej brudu, który je pokrywa. Problem ten nie znika, lecz się kumuluje. Jak temu zapobiec, opowiada Julka Kossakowska i Ania Gnat.
Interwencja Feniksa

Jak wszyscy wiemy, wygląd szkolnych ławek to sprawka uczniów. czy można temu przeciwdziałać? Pierwsza osoba, która nam przychodzi do głowy, gdy myślimy o brudnych ławkach, to p. Moskwińska, znana z walki z tym problemem. Na początku pierwszej klasy mogliśmy usłyszeć, że ktokolwiek zostanie złapany na rysowaniu po stołach, będzie musiał własnoręcznie ścierać wszystkie dzieła swoje i swoich kolegów. Jak widzimy, w sali od biologii metoda bardzo dobrze się sprawdza. Pierwszym sposobem na utrzymanie sali w czystości jest nadzór nauczyciela oraz wprowadzanie kar. Większość rodziców też jest mocno zdziwiona stanem ławek w szkole. Niektórzy widzieli je na wywiadówkach, a niektórzy pytali dzieci o ich ubrudzone rękawy. Post Scriptum

Interwencja Feniksa - Post Scriptum

szybko przybywają kolejne rysunki, natomiast nowe i czyste blaty długo zachowują się w stanie nienaruszonym. Prawdopodobnie dzieje się tak, ponieważ na czystej powierzchni trudniej zacząć dewastację, a kiedy jest zaniedbana, nic nie stanowi przeszkody, żeby coś na niej napisać. Być może warto by zorganizować akcję pt.: "Wielkie Czyszczenie Ławek", która pomogłaby uczniom zrozumieć znaczenie estetyki. Gdyby każdy sam wyczyścił swoją ławkę, doceniłby tę pracę i zawsze zastanowił się dwa razy, zanim coś by na niej napisał. Efekty tych działań będzie jednak widac tylko, gdy zaangażują się w nią zarówno uczniowie, jak i nauczyciele. W przeciwnym razie nic nie uda się zmienić. W szkole higiena i estetyka to bardzo ważne rzeczy, a zwłaszcza jeśli chodzi o ławki, przy których uczymy się i spędzamy większość czasu. Dlatego uważamy, że warto wdrożyć w życie sposoby, które zaproponowałyśmy w powyższym artykule. Ania Gnat Julka Kossakowska Wszystkie zdjęcia użyte w Feniksie udostepnione są na wolnej licencji. Zabrania się kopiowania i powielania artykułów bez zgody autorów. SKŁAD REDAKCJI Karol Węska - Redaktor Qmama i wydania Gosia Brudło - Zastępca Redaktora Qmama Ania Gnat - dziennikarz Kasia Czerlińska - dziennikarz Julia Kossakowska - dziennikarz Kasia Grobelna - grafik Sara Odeh - dziennikarz Anna Banasik - sekretarz redakcji W wydaniu lutowym: Szkolne grzejniki - czy wiesz, ile szkoła płaci za ogrzewanie? Redaktorem wydania lutowego została Małgosia Brudło.