Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Drodzy czytelnicy! To wielki sukces, to wielka satysfakcja dla redakcji

Elektrowstrząs

Oto znów przyszło nam zagościć w Waszych rękach. I podziękować należy Wam za to, że jesteście, bowiem dzięki Wam nasz poprzedni numer został rozprowadzony wręcz błyskawicznie, nawet nie trzeba było go reklamować ( wiadomo dlaczego ;) ) – nie wiedzieć kiedy rozprowadziliśmy 175 egzemplarzy. Jednak, żeby nie przedłużać, chcę to wydanie w pewnym sensie zadedykować Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy, jej wieloletniej działalności na rzecz pomocy chorym, która bez wątpienia jest naszym narodowym powodem do dumy. Z tej okazji ten numer w dużej mierze poświęcamy styczniowej zbiórce pieniędzy. Dlatego zapraszam do przeczytania m.in. relacji z licytacji, historii WOŚPu w naszej szkole, a także do wywiadu z panią prof. Anną Bugajczyk na temat jej talentu cukierniczego (i tutaj taki bonus – zamieszczamy ukrywany dotąd tajemniesekretny przepis na słynne pączki). Nie umniejszając innym artykułom zapraszam także do przeczytania m.in. artykułów poświęconych unowocześnianiu bazy dydaktycznej szkoły, o tym, że my jako redakcja wreszcie mamy dobry sprzęt komputerowy, tylko do naszej dyspozycji – to naprawdę świetna sprawa. Pozostaje mi tylko napisać, że zbliżające się ferie i „przeżycie” wywiadówki to wystarczające powody, by zgłębić się w tej lekturze. Smacznych tematów życzę i do czytania zapraszam! Grzegorz Marusiński Minął 2009 rok...

Elektrowstrząs

Każdy kończący się rok skłania do refleksji. Zawsze staramy się znaleźć w nim jak najwięcej pozytywów, wyciągnąć wnioski z nieudanych działań. Na pewno jesteśmy o rok starsi, bogatsi w nowe doświadczenia. Dlatego pokusiliśmy się o podsumowanie minionego 2009 roku wspólnie z dyrektorem Zespołu Szkół Elektryczno- Elektronicznych - Jerzym Prokopowiczem. Panie Dyrektorze, w Pańskiej ocenie jaki to był rok dla szkoły? Udany? Droga przez mękę? Był to smutny rok, ze względu na tragiczną śmierć naszej koleżanki, zamordowanej przez szaleńca. Do dziś zadajemy sobie pytanie, czy mogliśmy temu nieszczęściu jakoś zapobiec. Najgorsze było jednak w tej sprawie to, że sąd mając jasność, co do poczynań przyszłego zabójcy i jego stanu psychicznego, pozostawił go na wolności. Z tą traumą przyjdzie nam jeszcze długo się zmagać... Największe osiągnięcia minionego roku to m. in.: Miniony rok to mnóstwo osiągnięć uczniów naszej szkoły: kolejny projekt współpracy międzynarodowej, młodzieżowy poseł, tytuł „Innowacyjnej Szkoły 2009”, pierwsze miejsce w kraju na najlepszą gazetkę internetową i dalszy rozwójmaterialny

Elektrowstrząs

placówki: wyposażenie kolejnych pracowni specjalistycznych, remont sali gimnastycznej i doposażenie bazy sportowej. Największa porażka, mam tu na myśli nierozwiązany problem, coś się nie udało… To z pewnością niezrealizowana rozbudowa parkingu, nie udało się przeprowadzić tej inwestycji przed zimą, rozpoczniemy ją na wiosnę. Czy miał Pan kiedyś chwile zwątpienia, załamania wynikające z zadań, jakim musi podołać Dyrektor Szkoły? Nie, a zawdzięczam to moim najbliższym współpracownikom, którzy wspomagają mnie w ciężkich chwilach i dzięki którym chce mi się walczyć z przeciwnościami. Skąd Pan czerpie energię do pracy, że chce się Panu zawsze chcieć? Cieszę się, jeśli tak odbieracie moje działanie, ale naprawdę jest to zasługa zespołu, z którym pracuję i który mobilizuje mnie do realizacji kolejnych zadań. Bo tak naprawdę to mamy wspaniałych nauczycieli i pracowników! Czy jest Pan dumny z uczniów, nauczycieli? Wielu naszych uczniów rozsławiło naszą szkołę zarówno w trakcie nauki, jak i jako absolwenci. Tak, jestem dumny z większości naszych uczniów. A ci, za których musimy się wstydzić, ulegają powoli pozytywnej presji większości. A o kadrze już mówiłem - mimo, że pracy ma relatywnie więcej w stosunku np. do kadry liceum ogólnokształcącego, znakomicie spełnia swą rolę. Należy zauważyć, że w kategorii szkoły pokroju naszego Zespołu - nasi nauczyciele znacznie przekraczają wskaźniki krajowe dla podobnych szkół w zakresie zdawalności matury, a dodatkowo świetnie przygotowują uczniów technikum do egzaminu potwierdzającego kwalifikacje zawodowe. Z czym Panu kojarzy się Zespół Szkół Elektryczno- Elektronicznych? Z rzetelnością, odpowiedzialnością i aktywnością Co Pan czuje wsiadając wczesnym rankiem do pociągu w kierunku Radomska? To zależy, jakie ma opóźnienie ;) (śmiech) Jakie priorytetowe przedsięwzięcia zaplanował Pan na 2010 rok? Wzrost wskaźników zdawalności egzaminu maturalnego i zawodowego, pozyskanie środków na rozbudowę bazy sportowej - planujemy zorganizowanie siłowni z prawdziwego zdarzenia, utworzenie nowych miejsc parkingowych, remont i doposażenie kolejnych pracowni dydaktycznych. W ubiegłym roku zadebiutowaliśmy papierowym wydaniem naszej gazetki, jak zatem ocenia Pan naszą raczkującą redakcję? Jedna z pracowni komputerowych wyposażona w nowy sprzęt Nowy sprzęt - nowe możliwości

Elektrowstrząs

Wasze działanie to kolejny sukces naszej szkoły. Po prostu jesteście świetni. Na koniec, czego życzyłby Pan Dyrektor sobie, pracownikom i uczniom na nowy 2010 rok? Zdrowia, wytrwałości, sukcesów zawodowych i spełnienia marzeń w życiu prywatnym. Dziękuję za poświęcenie nam czasu. Joanna Dłubak STAWIAMY NA JAKOŚĆ – to dewiza Zespołu Szkół Elektryczno- Elektronicznych w Radomsku. Potwierdzeniem tych słów są remonty, modernizacje i ustawiczne doposażanie pracowni specjalistycznych w sprzęt najwyższej klasy. Wszystko – w trosce o absolwenta. W ostatnim numerze naszej gazety pisaliśmy o generalnym remoncie sali gimnastycznej, sali do ćwiczeń stacyjnych oraz modernizacji zaplecza sportowego. Jak się okazało w niedługim czasie to nie był koniec inwestycji w Elektryku, bo już w grudniu do szkoły trafił za ponad 130 tys. zł nowoczesny sprzęt, który uatrakcyjni teraz zajęcia lekcyjne. - Zakupiliśmy sprzęt sportowy, m.in.: stół do tenisa, stepy, rower treningowy, „wiosła”, wyposażyliśmy pracownie specjalistyczne choćby w laboratoryjny stół demonstracyjny, zestawy montażowe, oscyloskopy, sondy, mobilne zestawy multimedialne. Poza tym przeprowadziliśmy remont pracowni dziennikarskiej, do której dodatkowo trafiły stacjonarne zestawy komputerowe, wyremontowaliśmy pomieszczenia przeznaczone na Multimedialne Centrum Informacyjne, Centrum eDziennika. Kolejne tablice interaktywne trafiły do pracowni języka niemieckiego,

Elektrowstrząs

Centrum Biologii i Ochrony Środowiska. Założyliśmy bezprzewodową sieć umożliwiającą radiowy dostęp do internetu. Dokonaliśmy zakupu licencji dla oprogramowania niezbędnego w procesie dydaktycznym – wylicza Jerzy Prokopowicz, dyrektor ZSEE. Korzyści dla szkoły są oczywiste, Nie da się przygotować fachowca bez odpowiedniego zaplecza dydaktycznego przewidzianego w standardach programowych. Uczniowie będą teraz mogli przyswajać wiedzę wykorzystując profesjonalny sprzęt, a i nauczycielom będzie łatwiej realizować program nauczania. Nie da się ukryć, że kolejne inwestycje w ZSEE nie byłyby możliwe, gdyby nie pomoc finansowa ze strony organu prowadzącego. Ostatnio notujemy znaczny wzrost zainteresowania Starostwa Powiatowego problemami oświaty. Dyrektorzy są zapraszani na spotkania, podczas których mogą opowiedzieć o problemach swoich placówek. W trudniejszych przypadkach przedstawiciele organu prowadzącego na miejscu analizują potrzeby szkół. I może dlatego wiele naszych problemów spotkało się ze zrozumieniem i wsparciem, za co serdecznie dziękujemy i prosimy o więcej – podkreślił J. Prokopowicz. (aj)

Elektrowstrząs

Od dwóch tygodni mamy redakcję z prawdziwego zdarzenia. A to za sprawą nowiutkiego sprzętu komputerowego, który znacznie ułatwi i usprawni pracę dziennikarzy. Na zapleczu sali 105 mamy od niedawna zorganizowaną pracownię dziennikarską, w której znajduje się obecnie drukarka i 5 zestawów komputerowych, jeden z przeznaczeniem do składu gazety, cztery pozostałe do pracy powszedniej reporterów. Teraz szybciej i sprawniej będziemy przygotowywać nowe wydania „Elektrowstrząsu” Redaktorzy podczas pracy przy gazetce

Elektrowstrząs

- Nowy sprzęt to bardzo dobra inwestycja.Widać, że powoli wykształca się nam redakcja z prawdziwego zdarzenia i dobrze! Takie zakupy prędzej czy później byłyby niezbędne. Chociażby dlatego, że tworząc wcześniejsze wydania naszej gazety musieliśmy siedzieć na głowie innym nauczycielom i korzystać z wszystkiego co się dało albo biegać od pracowni do pracowni w poszukiwaniu dobrego komputera i nie zajętego przez nikogo. Proces tworzenia gazety jest długotrwały i wymaga dużo czasu, teraz możemy swobodnie pracować i nie pałętać się po całej szkole, prosząc o komputer. Teraz to tylko pisać, drukować i rozprowadzać – mówi z radością Wojtek Biniek, redaktor techniczny. Nowe komputery pomogą nam sprawniej pisać kolejne artykuły nie będziemy musieli długo czekać na korekty naszych prac. Zostaną one na miejscu sprawdzone i poprawione, bo do tej pory wszystko odbywało się drogą elektroniczną – a to nie to samo. - Jest to na pewno wielkie ułatwienie zarówno dla redakcji technicznej jak dla kolegów dziennikarzy piszących artykuły, ponieważ jeśli jakiś człowieczek posiadający talent dziennikarski nie ma dostępu do komputera czy internetu bezproblemowo może skorzystać z zaplecza redakcyjnego. Wiadomo przecież, że dokumenty pisane na komputerze wyglądają estetyczniej i mogą zaoszczędzić czas na późniejsze jego przepisywanie. Ponadto wprowadzenie

Elektrowstrząs

komputeryzacji naszej redakcji ułatwi mi szybsze pozbieranie tego „do kupy”- dodaje Wojtek. Nie da się ukryć, że chodziliśmy, deptaliśmy ścieżki do gabinetu Dyrektora Szkoły. Wreszcie nasze marzenia spełniły się. - To przeszło nasze najśmielsze oczekiwania, prosiliśmy tylko o jeden porządny komputer do grafiki i składu gazetki, bo dotychczas musieliśmy korzystać z pracowni kolegi Leszka Sobczyka, a otrzymaliśmy w sumie aż pięć zestawów komputerowych. To świetna sprawa, ponieważ teraz można sprawniej pracować, w chwili obecnej mam możliwość bezpośredniego kontaktu z autorem artykułu. Teraz błędy w tekście poprawiane są na miejscu, są omawiane, wyjaśniane, by w ten sposób uniknąć ich w następnych artykułach - mówi Aneta Jędrzejczyk, opiekun Koła Dziennikarskiego. Nie da się ukryć, że gdyby nie pomoc finansowa Starostwa Powiatowego w Radomsku, nie mielibyśmy tego, co mamy. Dlatego wielkie podziękowania kierujemy w stronę tego urzędu. Ale nie da się też ukryć, że przede wszystkim nowy sprzęt w redakcji zawdzięczamy Panu Dyrektorowi Jerzemu Prokopowiczowi, który dostrzegł problem i najszybciej jak to było możliwe go rozwiązał. DZIĘKUJEMY!!! Sandra Bednarczyk Wyginam śmiało ciało Wszyscy cieszą się z nowego sprzętu

Elektrowstrząs

To prawdziwa przyjemność ćwiczyć teraz na „wuefie”- takie głosy da się ostatnio słyszeć wśród uczniów Elektryka. Nie dość, że młodzież ma do dyspozycji od niedawna wyremontowaną salę gimnastyczną, to na mniejszej salce stworzona została mini siłownia. - Możemy teraz pochwalić się specjalistycznym sprzętem, to piętnaście stepów, jeden rower treningowy, orbitek, wioślarz, stół do tenisa stołowego, materace asekuracyjne, stepper aktywny, kule treningowe, ławeczki, piłki - wylicza Rafał Winiszewski, nauczyciel wychowania fizycznego- Zajęcia z pewnością będą teraz atrakcyjniejsze, ponieważ są tu wielofunkcyjne urządzenia, między innymi stepy, które zostały zakupione z myślą o dziewczętach, by mogły trenować aerobik czy też wiosła dla chłopców, by mogli wzmacniać mięśnie rąk. Najbardziej z nowego sprzętu do ćwiczeń gimnastycznych cieszą się dziewczyny. Jest to bardzo przydatna inicjatywa, teraz możemy kształtować sylwetkę korzystając z profesjonalnego sprzętu. Poza tym zajęcia są dzięki temu urozmaicone i ciekawsze niż dotychczas – mówi Ola Zasada z klasy I „L’’. Jak zapowiadają wuefiści to dopiero początek zmian. W przyszłości planowana jest rozbudowa siłowni m.in. poprzez zakupienie nowego atlasu wielostanowiskowego do ćwiczeń. Na pewno o tym napiszemy. Iza Karkoszka

Elektrowstrząs

Sukcesy dziennikarzy W tym miejscu i zaraz na początku wypada mi podziękować mojej młodej redakcji, dziennikarzom, którzy – choć dopiero stawiają pierwsze kroki – już odnoszą znaczące sukcesy. Wyróżnienia bowiem, jakie otrzymaliśmy w ogólnopolskich konkursach to ogromny zaszczyt, szczególnie, że działamy na szkolnym rynku medialnym dopiero 9 miesięcy. Śpieszę zatem z wyjaśnieniami i informuję o jakich konkursach jest mowa. Otóż startując w konkursie zorganizowanym przez Fundację Nowe Media pod hasłem „Qmam Redakcję” wyprodukowaliśmy wspólnymi siłami i przy wsparciu kolegi Zbyszka Kołaczkowskiego reportaż multimedialny, w którym pokazaliśmy pracę naszych reporterów: od pomysłu do efektu finalnego, czyli gazetki. I udało się, zostaliśmy zauważeni przez komisję oceniającą prace jako jedna z sześciu redakcji w kraju spośród biorących udział w konkursie, zdobyliśmy wyróżnienie. W uzasadnieniu werdyktu czytamy: "prace te mocno przemówiły swoją autentycznością, zaangażowaniem i inwencją autorów”. Na tym nie koniec, tekst Grzesia Marusińskiego o funkcjonowaniu redakcji znalazł się w 100 numerze Qmama wydanym przez FNM jako jeden z lepszych, wybranych spośród stu wydanych dotąd egazetek. I jeszcze wiadomość z ostatniej chwili: nasze dwa Wojtki: Biniek i Guziak - redaktorzy graficzni zakwalifikowali się na zimowy obóz dziennikarski do Otwocka k/Warszawy całkowicie finansowany przez FNM. Strasznie się cieszymy i dziękujemy Fundacji, że nas dostrzegła. A Wam, redaktorzy „Elektrowstrząsu” życzę niegasnącego zapału do pracy, inwencji twórczej i kolejnych sukcesów, sobie chyba tylko siły i zdrowia do tego wszystkiego. (aj) Osiemnasta Orkiestra w Elektryku Koncert zespołu Sorretun

Elektrowstrząs

„Jezu, to znowu się stało…” – śpiewał Zbyszek Jankowski podczas rozpoczęcia tegorocznej, osiemnastej już, zbiórki pieniędzy na rzecz chorych onkologicznie dzieci, która odbyła się u nas w szkole 8 stycznia 2010 roku. Cieszymy się, że znowu zagraliśmy! Piątek. Zmęczenie po całym tygodniu dało się we znaki. Dzień był jednak inny od wszystkich, dziś miałem okazję pracować w punkcie sprzedaży ciast, a na sali gimnastycznej miała miejsce licytacja ciekawych przedmiotów - wszystko dla chorych dzieci. Cała ta impreza dla zwykłego ciastkarza, który wymknął się ze swojego stoiska, by choć przez chwilę obejrzeć tę uroczystość, to jak bal dla Kopciuszka. „Idź, zobacz” – słyszałem od innych ciastkarzy, mały opór. Ale… i… wreszcie – wyrwałem się z natłoku kupujących ciasta – i ruszyłem ku muzyce. Moje oczy podczas drogi do źródła tej muzyki widziały innych młodych, na których ubraniach przyklejone były czerwone „orkiestrowe” serduszka. „Oni też..” – myślałem w duchu i spoglądałem z uśmiechem na siebie: jedno serce na prawej, drugie na lewej dłoni, jedno na piersi, jedno na ramieniu – wszystkich nas, oprócz tych serc, łączyła teraz ta sama idea, ten sam cel. Krok za krokiem, więcej twarzy, więcej serc – tych prawdziwych i tych przyklejonych, i głośniejsza muzyka. Nagle tłum w pobliżu wejścia. Ciasno, musiałem się przeciskać. Wyszedłem z tłumu na sam jego skraj. Myśl sobie co chcesz – widok był pozytywnie szokujący: tak wiele głów, kołyszących się w rytm muzyki, a ponad nimi „scena” –płynęła z niej „Po prostu miłość” – widać pani prof. Anny Bugajczyk. Licytacja nie trwała jednak długo, bowiem pączek sprzedano za 50 złotychzłotych, jak skomentował prowadzący

Elektrowstrząs

Adam Ociepa: „To chyba będzie jeden z droższych pączków”. Szczęśliwym nabywcą został Adaś Jeż, który nie krył zadowolenia: „Kasa leci, a pączek mój” - tym samym ustanawiając rekordową cenę za pączka w tym dniu. Kolejnym obiektem pożądania, który wywołał zainteresowanie była indywidualna godzina lekcyjna z panią prof. Agnieszką Nowicką – cena oferowana z każdą chwilą rosła, w jednej wydawało się, że będzie to kwota ostateczna, jednak kilka sekund później okazywało się, że została przebita, tak indywidualna godzina została sprzedana za 45 złotych, widać „komuś zależało na poprawie oceny niedostatecznej” – skomentował prowadzący, Łukasz Przybek. Następnie pod młotek poszedł kalendarz ze zdjęciem naszej szkoły i logiem WOŚP – trafił on do pani dyrektor Barbary Bąk za kwotę 30 zł. Muszę przyznać, że sprzedawane gadżety były bardzo barwnie opisywane przez dwóch moderatorów licytacji. Równie ciekawą rzeczą do nabycia okazał się obrazek – wywołujący ogólne rozbawienie, a przedstawiający św. Mikołaja „w potrzebie”- który został zatytułowany przez prowadzących „Na skraju tęczy”, wylicytowano go za 15 złotych. Później sprzedany został pluszowy miś za 20 zł i krawat za 10 zł. Chwilę później na scenę, pozytywnie mnie zaskakując, wkroczył zespół Sorretun ( w skład którego wchodzą nasi uczniowie z piosenką „Kłamstwo”, nadając tej chwili innego wyrazu. Muzyka płynęła…klimat imprezy coraz bardziej wciągał. Pomyślałem sobie, że to doskonałe zwieńczenie tej licytacji. Postanowiłem wycofać się z tłumu, tak jak wspomniany Kopciuszek przed północą. Podczas drogi powrotnej na mojej twarzy gościł uśmiech, taka „mała radość”. Pod koniec tego dnia dowiedziałem się, że sprzedane zostały inne rzeczy: dwunastościenna kostka Rubika od pani prof. Anny Kanafy wylicytowana za 100 zł przez Ewelinę Szymczyk, która nie kryła radości, trzymając w dłoni orkiestrowe trofeum: - Pani profesor polecała nam tę kostkę, bardzo chciałam ją mieć, zresztą to niesamowita frajda pomagać innym – komentowała na gorąco. Za rekordową kwotę tego dnia – 150 zł - poszedł obrazek autorstwa 4-letniego Kubusia Sobczyka, który zakupił prof. Leszek Sobczyk: - Ten obrazek od 4 lat jest licytowany i z roku na rok uzyskuje coraz większą cenę. Moim rywalem zawsze jest mój przyjaciel Adam Jałkiewicz, przez 3 lata z rzędu obrazek wisiał u niego teraz wisi w moim gabinecie. Dla mnie najważniejsze jest to, że mogę pomóc chorym dzieciom i wesprzeć WOŚP, bez względu na to co licytuję – powiedział tata Kuby. Wymieniając dalej pączek wraz ze zdjęciem grona pedagogicznego opatrzonym autografami dyrekcji zakupił pan prof. Adam Jałkiewicz za 110 zł, kolejne zdjęcie grona pedagogicznego i czapkęuszatkę podarowaną przez członka zarządu powiatu radomszczańskiego, pana Wojciecha Szwedowskiego wylicytowała za łączną kwotę 50 złotych prof. Katarzyna Pacholik. Skórzany portfel przekazany przez pana dyrektora Jerzego Prokopowicza zakupiła za 50 zł prof. Anna Mikicka. Ciekawym elementem licytacji były

Elektrowstrząs

także łabędzie - origami misternie wykonane przez małżonkę pana prof. Michała Bąka. Zresztą nie sposób tu wymienić wszystkich wylicytowanych przedmiotów, ani osób, które je podarowały, ani tych, którzy je zakupili. Ważne jest, że serca całej społeczności Zespołu Szkół Elektryczno-Elektronicznych w tym dniu były naprawdę gorące. W tym roku uzbieraliśmy 1939,34 zł – usłyszałem od koordynatorki tegorocznej akcji, pani prof. Marzeny Kaczmarczyk - zatem jest to wynik wyższy, niż w ubiegłym roku. Wtedy zebraliśmy prawie 800 zł mniej. Być może wynik zawdzięczamy nowym gadżetom, może tłumnej sprzedaży ciast, a może pączkom pani prof. Bugajczyk? W każdym bądź razie to nie jest praca jednej osoby, w to angażuje się wielu ludzi: ktoś musi zorganizować licytację licytację, ktoś musi zadbać o oprawę muzyczną, ktoś musi obsługiwać kamerę, a jeszcze inna osoba zrobić prezentację multimedialną. To praca wielu ludzi, i grona pedagogicznego, i uczniów. Wszystkich bardzo dziękujemy – podkreśliła na koniec. Gdy tak jeszcze siedziałem sobie obok tych ciast stwierdziłem, że cała ta akcja to wielki pozytyw, wielka siła, wielka chęć, by zebrać jak najwięcej datków. To wielka sprawa. To Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. G.żeś Marusińśki Gramy do końca świata i o jeden dzień dłużej!
W tym artykule pokusimy się o podsumowanie Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Zespole Szkół Elektryczno - Elektronicznych w Radomsku. Okazało się, że tak jak Orkiestra Jurka Owsiaka my też w tym roku obchodziliśmy 18. urodziny.
Elektrowstrząs

W 1991 roku kiedy Wielka Orkiestra zaczynała grać uczniowie naszej szkoły wraz z opiekunem pojechali do domu Jurka Owsiaka po pierwsze serduszka - naklejki. Analizując wszystkie lata pomysłodawca tej wielkiej akcji pomocy postawił na chore dzieci. I tak m.in. pieniądze były zbierane dotychczas na rzecz dzieci z wrodzonymi wadami serca, np. w 1994 roku zebrana kwota została przekazana na doposażenie szpitali noworodkowych; aż trzy razy wolontariusze postawił na chore dzieci. I tak m.in. pieniądze były zbierane dotychczas na rzecz dzieci z wrodzonymi wadami serca, np. w 1994 roku zebrana kwota została przekazana na doposażenie szpitali noworodkowych; aż trzy razy wolontariusze zbierali pieniądze na ratowanie życia dzieciom, które uległy wypadkom. W 2008 roku zbiórka pieniędzy poświęcona była dzieciom ze schorzeniami laryngologicznymi. W przypadku naszej szkoły nie mamy dokładnych danych jeśli chodzi o pierwsze lata zbiórki pieniędzy. Wiadomo, że w 1995 roku zebraliśmy 146,50 zł. Natomiast w 1997 roku zebraliśmy drugie tyle, bo 300 zł, rok później 336, 50 zł czyli co roku biliśmy rekordy, aż do tego roku kiedy zebraliśmy 1939,34zł. Na początku historii WOŚP w naszej szkole kiedy byłam opiekunem Samorządu Szkolnegote pieniążki zbierane były wśród uczniów do puszki. Gdy zostałam wicedyrektorem ZSEE wspólnie z opiekunami Samorządu z panią Małgorzatą Wojakowską i panią Justyną Szwają oraz grupą uczniów wpadliśmy na pomysł, aby rozszerzyć tę akcję o licytację gadżetów i sprzedaż ciast, które zobowiązane były przynieść wszystkie klasy. I wypaliło. Cała społeczność uczniowska wraz z nauczycielami bardzo zaangażowała się w realizację tego przedsięwzięcia. Wielu nauczycieli co roku przynosi atrakcyjne gadżety do licytacji, m.in. obrazy, własnoręcznie wykonane prace, no i oczywiście przepyszne pączki piecze nam nasza koleżanka Ania Bugajczyk. Od trzech lat licytowany jest kalendarz bezpłatnie drukowany przez Drukarnię Braci Kamińskich, pióro na aukcję podarował nam z kolei pan Starosta Jerzy Kaczmarek, licytowaliśmy także zegarek znanego radomszczańskiego piłkarza Sławomira Majaka wylicza z uśmiechem Mariola Magiera – Śliwińska, wicedyrektor ZSEE. Zawsze kiedy w naszej szkole gra Wielka Orkiestra Jurka Owsiaka panuje niepowtarzalna atmosfera. Licytacjom towarzyszą niesamowite emocje, w których udział biorą wszyscy i uczniowie, i nauczyciele, bo cel jest szczytny. Prof. A. Bugajczyk

Elektrowstrząs

W przerwach między aukcjami można posłuchać występów naszych uzdolnionych muzycznie uczniów, którzy tańczą, śpiewają i grają. Uważamy, że udział ZSEE w corocznych festiwalach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy ma ogromne znaczenie, ponieważ z roku na rok coraz efektywniej pomagamy chorym i potrzebującym dzieciom. Gramy z Jurkiem Owsiakiem „do końca świata i o jeden dzień dłużej”. Natalia Kępska Marzena Sztandera Jak to z pączkami było... Za nami18. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, jak co roku w naszej szkole ma miejsce bardzo burzliwa licytacja. I jak co roku największe wzięcie podczas aukcji mają pączki profesor Anny Bugajczyk. Jak to się dzieje? Na czym polega tajemnica tego przysmaku? Poniżej zamieszczamy rozmowę z mistrzynią wypiekania tych łakoci. Pączki te stały się tradycyjnym elementem licytacji, słyną jako najlepsze wyroby cukiernicze w całej szkole, by nie powiedzieć w całym Radomsku, wszyscy chwalą sobie ich smak. Jak Pani odbiera takie opinie? Przyznam, że bardzo schlebiają mi takie słowa,

Elektrowstrząs

bo z wielkim sercem piekę te pączki, tak więc nie mam żadnych obiekcji co do tego, aby ich nie piec, choć to trochę kosztuje i czasu, i wysiłku, bo muszę wstać o piątej rano.. To bardzo wcześnie.. Tak. Muszę wyrobić ciasto, uformować pączki, upiec je, potem muszą wystygnąć i jakoś trzeba je przygotować, bym później mogła przywieźć je do szkoły. Trochę pracy jest. Jakby nie było to prawie 100 sztuk. Nieoficjalnie okrzyknięte zostały „smakołykami pani Ani”, a zainteresowanie nimi w całej szkole nie maleje, bowiem wpływają w znacznej mierze na końcową kwotę uzbieraną na rzecz WOŚP w naszej szkole. Czy także i za drzwiami pokoju nauczycielskiego królują na stoliku? Powiem szczerze, że są chwalone (śmiech). Ale do tego trzeba mieć duszę, naprawdę. Po prostu trzeba się do tego zaangażować, włożyć całe swoje serce, nie można podejść do tego lekceważąco. Ja lubię piec każde ciasto drożdżowe, nie tylko pączki – każde. Ostatnio piekłam też makowce i mi się udały. Ja po prostu jak biorę się do pieczenia, to tylko o tym myślę. Może czasami „przedobrzam”, ale człowiek zawsze chce upiec najlepsze i najsmaczniejsze. Największą tajemnicą moich pączków jest to, że mają dodatkowy składnik w postaci piwa i rumu (śmiech). Jedno piwko mocne, setka rumu, i najlepiej, by wszystkie pozostałe składniki były „swojskie”: jajka takie – jak to się mówi - od prawdziwych gospodyń, smalec też własnego wyrobu… Wszystko własnej roboty.. Tak. Nawet konfitury. Ja mam własne, wiśniowe, więc dodaję je do moich pączków. Wszystko wypiekam we frytownicy mam ustawione 170 stopni i tam się tak ładnie równiutko pieką. Ja myślę, że główną zasadą jest to – co zdradził mi mój brat piekarz – że ciasto na pączki powinno być „wolniejsze”, a nie takie „tępe” jak na inne ciasta drożdżowe, musi być około 15 minut wyrabiane. A jaka jest historia Pani pączków? Jak trafiły one do szkoły? To było około dziesięciu lat temu, trzeba było coś upiec i przynieść do szkoły. Potem wszyscy się nimi zachwycali. Od tamtego czasu postanowiłam piec je na coroczną Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy oddając na licytację, tak też i w tym roku zrobiłam. Pamiętam, że jeden pączek sprzedał się w okolicach 70 złotych.. Czyli rekord padł.. Padł. Pamiętam, że to wylicytował jeden chłopak, który później tego pączka ofiarował pani prof. Aleksandrze Tyl. Oby i w tym roku przyniosły dużo pieniędzy dla chorych dzieci. Zatem życzę Pani i WOŚP, aby także w tym roku zostały wylicytowane za tak wysokie sumy. To wielka satysfakcja, że coś „mojego” może w jakiś sposób pomóc najbardziej potrzebującym. Rozmowiał: Grzegorz Marusiński Poniżej zamieszczamy tajny (dotychczas) przepis na słynne pączki. Najlepsze pączki świata

Elektrowstrząs

Składniki na ok. 30 sztuk dużych pączków: 12 żółtek na 1,5 kg mąki pszennej 12 łyżek cukru 1 ciemne mocne piwo 100 ml rumu 2 paczki drożdży 2/3 kostki masła 1 szklanka mleka 1 łyżeczka soli konfitury wiśniowe smalec do wypieku - ok. 2kg cukier puder lub lukier Sposób przyrządzenia: Najlepiej dzień (minimalnie 3 godziny) przed wyrabianiem ciasta wybić żółtka do naczynia i zasypać 1 solidną łyżeczką soli. Dnia następnego ubić żółtka z 10 łyżkami cukru, pozostałe 2 łyżki cukru rozpuścić w 1 szklance ciepłego mleka. Rozpuścić masło. Zagrzać piwo i rum. Do misy przesiać 1kg mąki, dodać ubite żółtka, do tego rozczyn z drożdży, następnie zagrzane piwo z rumem, następnie dodajemy resztę mąki, wlewamy ciepły tłuszcz oraz 1 szklankę mleka uważając przy tym, by ciasto nie było zbyt rzadkie. Wyrabiamy ciasto około 15 minut – aż będzie wolniejsze. Odstawiamy do wyrośnięcia (ok. 20 min). Gdy ciasto wyrośnie możemy przystąpić do formowania pączków dodając konfitury jako nadzienie – ważne, by nie wyrobić wszystkich pączków naraz, gdyż zastałe w jednym miejscu mogą stracić swój kształt i "oklapnąć". We frytownicy (lub innym naczyniu) rozpuścić smalec. Pączki piec w temperaturze 170 stopni aż nabiorą brązowego koloru (ok. 5 min). Upieczone odstawić do ostygnięcia na blisko 1 godzinę. Ostudzone pączki posypać cukrem pudrem lub ozdobić lukrem. Pomagamy innym

Elektrowstrząs

Po pierwsze: pomagać, po drugie: angażować się w akcje charytatywneoto dewiza uczniów radomszczańskiego Elektryka. Już od 7 lat bowiem współpracujemy z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej. Uczniowie corocznie włączają się w różnego rodzaju akcje pomocy potrzebującym, chcąc sprawić, by na twarzach dzieci z ubogich rodzin i domów dziecka zagościł uśmiech. W tym roku nasza szkoła po raz kolejny wzięła udział w zbiórce różnego rodzaju przedmiotów m.in.: książek, przyborów szkolnych, zabawek itp. Zebraliśmy w sumie cztery duże pudełka prezentów. Upominki te zostały przekazane dzieciakom podczas zabawy mikołajkowej organizowanej przez MOPS w Radomsku. Uczniowie z każdej klasy przekazali drobne przedmioty, które im już nie były potrzebne, ale mogły stać się źródłem radości dla dzieci z ubogich rodzin. Skala, na jaką całe przedsięwzięcie rozwinęło się w naszej placówce, dowodzi tego, że młodzież nie jest obojętna na ludzi, którzy mają problemy i umie pomóc bezinteresownie. - Myślę, ze dzięki zaangażowaniu wielu nauczycieli z naszej szkoły młodzież uwrażliwia się na potrzeby innych i chętnie włącza się do pracy. Odpowiadamy na apele, z którymi się do nas zwracają czasami prywatne osoby. Poza tym nasza młodzież oddaje honorowo krew - w tym przypadku możemy poszczycić się ogromnymi osiągnięciami, współpracujemy aktywnie z Polskim Czerwonym Krzyżem. Jestem przekonana, że w szkole stworzyliśmy właściwy klimat dla współpracy i pomocy innym - powiedziała Mariola Magiera- Śliwińska, wicedyrektor ZSEE. Przy tej okazji należy jeszcze nadmienić, że uczniowie ZSEE m.in. uświetnili Wigilię dla samotnychpodopiecznych MOPSu, pomagali powodzianom, wychowankom Specjalnego Ośrodka Szkolno- Wychowawczego

Elektrowstrząs

w Radomsku, uczniom szkoły w Stobiecku Miejskim pochodzącym z rodzin, które ucierpiały w wyniku trąby powietrznej. Były to zarówno zbiórki pieniężne jak i rzeczowe. Dzięki takim akcjom organizowanym przez szkołę uczniowie mogą poczuć się potrzebni, dać komuś coś od siebie, coś niewielkiego, lecz bardzo cennego, coprzynosi radość i podnosi na duchu. Katarzyna Nowak Bezprzewodowy Elektryk Internet w formie bezprzewodowej to nowe dokonanie technologiczne, jakie w ostatnim czasie funkcjonuje w Zespole Szkół Elektryczno-Elektronicznych. Już od połowy grudnia w ZSEE działa bezprzewodowy internet, niosący ze sobą interesujące i obiecujące możliwości. Jak sądzą uczniowie jest to ciekawy pomysł, ponieważ ogólnodostępny Internet daje mnóstwo możliwości – Rozwiązanie z bezprzewodowym internetem w naszej szkole to z pewnością fajna rzecz. Obawiam się jedynie, czy będzie on całkowicie dostępny dla uczniów – martwi się Monika. - Internet będzie dostępny zarówno dla uczniów jak i nauczycieli naszej szkoły. Zainteresowani otrzymają indywidualne loginy i hasła do sieci. Będzie on całkowicie darmowy i dostępny dla każdego, kto na teren szkoły

Elektrowstrząs

przyjdzie ze swoim laptopem wyposażonym w łączność WIFI i zarejestruje się u jednego z koordynatorów budowy sieci – informuje Łukasz Duda, nauczyciel informatyki, współzałożyciel bezprzewodowej sieci w szkole. - Jest to coś w rodzaju hot spotu – dodaje. Bezprzewodowy internet swoim zasięgiem obejmuje praktycznie cały budynek i plac naszej szkoły. Oferuje on dobrą jakość połączenia bez względu na miejsce pobytu w szkole. - Jest to sprawa optymalnego rozmieszczenia punktów dostępu w budynku szkolnym w taki sposób, by osiągnąć kompromis między jakością, ceną a zasięgiem – dodaje Ł. Duda. W realizację programu bezprzewodowej sieci aktywnie włączył się również Leszek Sobczyk, informatyk oraz kilku uczniów z klasy IIIB. W sumie zakupiono ok.14 access pointów. Zdarzają się jednak pojedyncze przypadki problemów z podłęczaniem się do sieci, lecz te od razu są rozwiązywane i likwidowane. Bartłomiej Nowak Palący problem Ile lat ma szkoła, tyle lat istnieje problem. Zapach nikotyny od znajomych, popiół w kabinach, dym w powietrzu - tak wyglądają toalety po przerwie, podczas której przebywały w niej osoby palące papierosy. Problem palenia papierosów niestety dotyczy już prawie każdej szkoły, nawet odnotowywany jest w podstawówkach.Jak w każdej placówce tak i w naszej palenie papierosów jest zabronione. Reguluje to stosowny zapis w Statucie Szkoły, który brzmi: Uczeń ma obowiązek: Przeciwdziałać wszelkim przejawom nieodpowiedzialnościlek ceważenia obowiązków ucznia, dbać o bezpieczeństwo i zdrowie własne oraz swoich kolegów. Uczeń nie pali tytoniu, nie pije alkoholu, nie używa narkotyków i innych środków odurzających. Jednak uczniowie i tak go nie przestrzegają, chodząc

Elektrowstrząs

niemal na każdej przerwie na przysłowiowego dymka. I tak wchodząc do kabiny, w której przebywali palacze, czujesz się jakbyś wchodził do komory gazowej, w której można się udusić od dymu. Nauczyciele dyżurujący, często zaglądają do toalet, jak to określają uczniowie robią “naloty” zabierając niesubordynowanym uczniom identyfikatory. Jednak mimo uwag, upomnień ze strony wychowawców na niewiele to się zdaje, bo nazajutrz znów ubikacje przypominają wędzarnię, a uczniowie tym się nie przejmują i nadal sprawiają nam tę wątpliwą przyjemność przebywania w zadymionych łazienkach. A przecież jest to jawne naruszenie Regulaminu Szkoły, za co grozi m.in. upomnienie wychowawcy, nagana Dyrektora Szkoły z zawieszeniem w obowiązkach ucznia włącznie. Palący uczniowie nie dostrzegają w tym wszystkim żadnego problemu, palą , bo mają taką potrzebę. -Wydaje mi się to normalne, nauczyciele człowieka denerwują i trzeba odreagować- mówi jedna z uczennic, która chcepozostać anonimowa. - Rodzice pozwalają mi palić, więc nie widzę żadnego problemu. Skoro w toaletach stoją popielniczki, więc z nich korzystam – dodaje koleżanka. Tylko co w tej sytuacji mają zrobić uczniowie nie palący papierosów. Nie dość, że nie mogą skorzystać z toalety w cywilizowanych warunkach, to jeszcze narażeni są na podejrzenia o palenie przez nauczycieli - Byłam w toalecie załatwić się, wyszłam z kabiny a profesorka poprosiła mnie o identyfikator uznając, że paliłam, ponieważ nad kabiną unosiła się chmura dymu. Przez bezmyślność innych ja zostałam oskarżona! Jeśli chcą palić, niech palą, ale nie w szkole. Ja nie palę i nie jest dla mnie przyjemnością wchodzenie do śmierdzącej łazienki. Trują siebie, więc czemu mamy się truć przez ich głupotę, powinni pomyśleć o tych, którzy nie palą – skarży się jedna z uczennic. 47% mężczyzn i 23% kobiet w Polsce w wieku 16 i więcej lat jest palaczami tytoniu. Około 10 mln nieletnich Polaków pali regularnie 15-20 sztuk papierosów dziennie. Prawie 5 mln osób pali dłużej niż 20 lat. Każdego roku 100 tys. zgonów w Polsce ma bezpośredni związek z negatywnymi skutkami palenia tytoniu. W Polsce codziennie zaczyna palić około 500 nieletnich chłopców i dziewcząt, a rocznie próbuje palenia około 180 tys. dzieci. Szacuje się, iż dzieci w Polsce wypalają rocznie 3-4 mld sztuk papierosów. Papierosy są jedynym legalnie sprzedawanym środkiem rakotwórczym w Polsce i na świecie. Co 10 sekund na świecie umiera ktoś na chorobę wywołaną paleniem tytoniu. 40% nałogowych palaczy umrze przed 65 rokiem życia, a spośród niepalących tylko 15%. Do kontaktu z papierosami przyznaje się aż 70% 15-letnich dziewcząt Przeciętny Polak powyżej piętnastego roku życia wypala średnio 3620 papierosów. Źródło: NFZ

Elektrowstrząs

Z tym kontrowersyjnym tematem udaliśmy się do dyrekcji szkoły, prosząc o wyjaśnienie problemu. - Każdy palący znajdzie tysiąc powodów dla usprawiedliwienia swojego nałogu; w szkole będą to nauczyciele, ktorzy denerwują; w domu rodzice,którzy nie rozumieją młodego czlowieka, ale prawda jest taka, że palenie na pewno nie moze byc formą relaksu - jedynie na chwilę nas uspakaja, ale ma bardzo zły wpływ na cały organizm. Problem palenia w szkole jest tak stary jak szkoła. Cóż, żadna kara nic nie pomoże, jeśli nie chce zrozumieć tego osoba oddająca sie nałogowi – powiedziała Mariola Magiera Śliwińska, wicedyrektor ZSEE. Uczniowie często nie zdają sobie sprawy z tego jak zgubny może to być nałóg. - W dobie HIV i AIDS oraz innych chorób cywilizacyjnych nastąpiłow społeczeństwie przyzwolenie na palenie papierosów jako mniejsze zło. Jednak nie wszyscy zdają sobie sprawę, że nałóg ten zbiera największe żniwo, jeśli chodzi o zgony na choroby spowodowane paleniem tytoniu. Dlatego ważne jest, aby takie przedsięwzięcia jak wasze – samo zwracanie uwagi na ten problem - były jak najczęstsze i uświadamiały zarówno młodzieży jaki i dorosłym, że nie warto popadać w nałóg, ani w nim tkwić – powiedziała nam Agata Kempska, pedagog szkolny – Aby zminimalizować problem, szkoła w tym zakresie prowadzi wielopłaszczyznowe działania informacyjno – edukacyjne, m.in. podczas godzin z wychowawcą i pedagogiem szkolnym realizowana jest tematyka antynikotynowa, osobiście z uczniami przeprowadzam rozmowy profilaktyczne i ostrzegawcze; poza tym młodzież uczestniczy w różnego rodzaju imprezach propagujących modę na niepalenie organizowanych przez Urząd Miasta w Radomsku - dodaje. Palenie papierosów to nałóg, z którego coraz częściej rezygnują ludzie kulturalni, świadomi skutków tej bezsensownej czynności. Ten stary jak szkoła proceder można zlikwidować jedynie wspólnymi siłami kadry i młodzieży przy aprobujących reakcjach rodziców, a z tym różnie bywa. I znów relatywnie nie jest w naszej szkole najgorzej, ale cieszy mnie, że również młodzież zaczyna denerwować palenie w publicznych toaletach. A jak działa szkoła? To wszystko normuje statut i procedury postępowania. Wystarczy ich przestrzegać, aby zminimalizować te naganne działania – skomentował Jerzy Prokopowicz, dyrektor ZSEE. Jedno jest pewne: szkoła jest budynkiem użyteczności publicznej i na jej terenie obowiązuje całkowity zakaz palenia papierosów. Tylko szkopuł w tym, że problem i swoje złe zachowanie musi zrozumieć sama osoba paląca, która wyrządza krzywdę innym. Miejmy nadzieję, że tym tekstem dotrzemy choć do jednego palacza i czytając go zastanowi się nad swoim postępowaniem. Joanna Dłubak

Elektrowstrząs nagrody książkowe. Laureatom konkursu gratulujemy! Montaż poetycki został przygotowały panie polonistki Małgorzata Piotrowska i Aneta Jędrzejczyk. Monika Kowalska

Montaż poetycki o Słowackim Miniony rok 2009 został ustanowiony przez Sejm RP „ Rokiem Juliusza Słowackiego”, dlatego z tej okazji w naszej szkole odbył się montaż poetycki przygotowany przez uczniów kl. IL oraz kl. IIK. Podczas kameralnego spotkania uczniowie przedstawili krótką biografię tego romantycznego wieszcza oraz zaprezentowali nieznane dotąd uczniom liryki poety. Klimat spotkania dopełniła ciekawa prezentacja multimedialna ilustrująca koleje życia twórcy. W drugiej części uroczystości odbył się konkurs recytatorski poezji Juliusza Słowackiego. Skierowany był do uczniów klas drugich Chętni uczniowie musieli wyrecytować wybrany wiersz Juliusza Słowackiego. Komisja oceniająca w składzie: Barbara Bąk - przewodnicząca, Małgorzata Piotrowska, Aneta Jędrzejczyk zwracała szczególną uwagę na interpretację utworów, zrozumienie przesłania, a także na dykcję i ogólny wyraz artystyczny. A oto wyniki: I miejsce zdobył Bartosz Skrobisz z kl. IIL, zaś wyróżnienia przypadły Wojciechowi Bińkowi z kl. IIK i Jakubowi Herodowi z kl. IIB. Wszyscy otrzymali

Elektrowstrząs

Zbiórka pieniędzy za nami. Nie sposób jednak pominąć wielu aspektów zbierania datków. W tym dniu, obok serdeczności, pojawia się niestety przemoc, kradzież, nienawiść. W imię czego? Jedną z zastanawiających kwestii niedającą wielu naszym rodakom spać po nocach to z pewnością dalszy obieg tej złotówki, którą ostatni raz widzieli, gdy wpadała do orkiestrowej skarbonki. I nie ma w tym niczego dziwnego, przecież żyjemy w P o l s c e. Każdego interesuje wszystko to, w czym bierzemy udział. Jednak na to, by choć wyilić się, sprawdzić, zapytać , na co owa złotówka zostaje przeznaczona nie starcza już chęci. Brzmi to dość absurdalnie, bo padają wówczas miliony oskarżeń skierowanych przeciwko Fundacji niemających żadnego faktycznego poparcia. Ja dla przykładu jeśli mam wątpliwości – sprawdzam to. Internet nie boli, a nawet przeciwnie, żyjemy przecież w jego dobie. Inną sprawą, jednak nie mniej ważną, jest wyrządzanie szkód Fundacji. Jak co roku niestety, zdarzają się napady na wolontariuszy, którzy cały dzień na mrozie zbierają pieniądze dla dobra potrzebujących, tak jak tego roku było to w Oświęcimiu i Zabierzowie – a napadali gimnazjaliści. Nie wszyscy jednak potrafią

Elektrowstrząs

to docenić, aż krew się gotuje na myśl o ludziach, którzy kradną właśnie te pieniądze. To całkowity brak szacunku dla ludzi, którzy chcą innym pomóc, to jak zamach na chorego – czym jest w istocie. Bulwersują także słowa przechodniów, którzy z racji tego, co mówią, nie popierają idei orkiestrowej. Padają tutaj stwierdzenia obraźliwe, pogardliwe a nawet wulgaryzmy. Sam rozpamiętuję zasłyszane autentyczne zdarzenie, kiedy do piętnastoletniej dziewczyny zbierającej pieniądze dla Orkiestry podeszły dwie starsze panie w futrach (za Chiny nie pamiętam już, czy miały na głowach moherowe berety?!) i powiedziały: „wracaj dziecko do domu, nie zbieraj pieniędzy dla satanistów!” Cała ta sytuacja pozostaje bez komentarza. W takiej chwili można się nawet załamać, bo człowiek zaczyna się zastanawiać nad przyczyną takiego zachowania, a wtedy do różnych wniosków dojść można. Cieszę się jednak z tego, iż ta dziewczyna wytrwała dalej – chwała jej za to i wielkie dzięki za jej poświęcenie tego mroź- nego dnia. Podobne, acz może i bardziej dobitne „nauki” usłyszeć można z ambony – przykład z Pławna, gdzie rok temu ksiądz w niedzielną mszę na kazaniu zabronił zbiórki datków pod kościołem. Wynika jasno z tego, iż wolontariusze narażeni są na szykanowanie, obrażanie i liczne nieprzyjemne sytuacje. A przecież nikt nie wie, wrzucając lub nie wrzu- cając drobnego datku do skarbonki, czy kiedyś nie będzie potrzebował pomocy medycznej, tak jak dziś potrzebują jej inni. Grzegorz Marusiński