Musisz zainstalować flash player pobierz instalator
Drodzy czytelnicy! To wielki sukces, to wielka satysfakcja dla redakcji
Elektrowstrząs
Oto znów przyszło nam zagościć w Waszych rękach. I podziękować należy Wam za to, że jesteście, bowiem
dzięki Wam nasz poprzedni numer został rozprowadzony
wręcz błyskawicznie, nawet nie trzeba było go reklamować ( wiadomo dlaczego ;) ) – nie wiedzieć kiedy rozprowadziliśmy 175 egzemplarzy. Jednak, żeby nie
przedłużać, chcę to wydanie w pewnym sensie zadedykować Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy, jej wieloletniej działalności na rzecz pomocy chorym, która
bez wątpienia jest naszym narodowym powodem do dumy.
Z tej okazji ten numer
w dużej mierze poświęcamy styczniowej zbiórce pieniędzy. Dlatego zapraszam do
przeczytania m.in. relacji z licytacji, historii WOŚPu w naszej szkole, a także do
wywiadu z panią prof. Anną Bugajczyk na temat jej talentu cukierniczego (i tutaj
taki bonus – zamieszczamy ukrywany dotąd tajemniesekretny przepis na słynne
pączki). Nie umniejszając innym artykułom zapraszam także do przeczytania m.in. artykułów poświęconych unowocześnianiu bazy dydaktycznej szkoły,
o tym, że my jako redakcja wreszcie mamy dobry sprzęt komputerowy, tylko do naszej dyspozycji
– to naprawdę świetna sprawa. Pozostaje mi tylko napisać, że zbliżające się ferie
i „przeżycie” wywiadówki to wystarczające powody, by zgłębić się w tej
lekturze. Smacznych tematów życzę i do czytania zapraszam!
Grzegorz Marusiński
Minął 2009 rok...
Elektrowstrząs
Każdy kończący się rok skłania do refleksji. Zawsze staramy się znaleźć w nim jak najwięcej pozytywów, wyciągnąć wnioski
z nieudanych działań. Na pewno jesteśmy
o rok starsi, bogatsi
w nowe doświadczenia. Dlatego pokusiliśmy się
o podsumowanie minionego 2009 roku wspólnie
z dyrektorem
Zespołu Szkół Elektryczno- Elektronicznych - Jerzym Prokopowiczem. Panie Dyrektorze,
w Pańskiej ocenie jaki to był rok dla szkoły? Udany? Droga przez mękę?
Był to smutny rok, ze względu na tragiczną
śmierć naszej koleżanki, zamordowanej przez szaleńca. Do dziś zadajemy sobie pytanie, czy mogliśmy temu nieszczęściu
jakoś zapobiec. Najgorsze było jednak w tej sprawie to, że sąd mając jasność, co do poczynań przyszłego zabójcy i jego stanu
psychicznego, pozostawił go na wolności.
Z tą traumą przyjdzie nam jeszcze długo się zmagać...
Największe osiągnięcia minionego roku to
m. in.:
Miniony rok to mnóstwo
osiągnięć uczniów naszej
szkoły: kolejny projekt
współpracy międzynarodowej,
młodzieżowy poseł,
tytuł „Innowacyjnej Szkoły
2009”, pierwsze miejsce
w kraju na najlepszą gazetkę internetową
i dalszy rozwójmaterialny
Elektrowstrząs
placówki: wyposażenie
kolejnych pracowni
specjalistycznych, remont
sali gimnastycznej
i doposażenie
bazy sportowej.
Największa porażka,
mam tu na myśli nierozwiązany
problem,
coś się nie udało…
To z pewnością niezrealizowana
rozbudowa parkingu,
nie udało się przeprowadzić
tej inwestycji przed zimą,
rozpoczniemy ją na wiosnę.
Czy miał Pan kiedyś chwile zwątpienia,
załamania wynikające
z zadań, jakim musi podołać Dyrektor
Szkoły?
Nie, a zawdzięczam to moim najbliższym
współpracownikom, którzy wspomagają
mnie w ciężkich chwilach
i dzięki którym
chce mi się walczyć
z przeciwnościami.
Skąd Pan czerpie energię do pracy,
że chce się Panu zawsze chcieć?
Cieszę się, jeśli tak odbieracie moje działanie,
ale naprawdę jest to zasługa zespołu, z którym pracuję i który mobilizuje mnie do realizacji kolejnych zadań. Bo tak naprawdę to mamy wspaniałych nauczycieli
i pracowników!
Czy jest Pan dumny
z uczniów, nauczycieli?
Wielu naszych uczniów rozsławiło naszą szkołę zarówno w trakcie nauki, jak i jako absolwenci. Tak, jestem dumny z większości
naszych uczniów. A ci, za których musimy się wstydzić, ulegają powoli pozytywnej presji większości. A o kadrze już
mówiłem - mimo, że pracy ma relatywnie więcej
w stosunku np. do kadry liceum ogólnokształcącego, znakomicie spełnia
swą rolę. Należy zauważyć, że w kategorii szkoły pokroju naszego Zespołu - nasi nauczyciele
znacznie przekraczają wskaźniki krajowe dla podobnych szkół
w zakresie zdawalności matury, a dodatkowo świetnie przygotowują uczniów technikum do
egzaminu potwierdzającego kwalifikacje zawodowe.
Z czym Panu kojarzy się Zespół Szkół
Elektryczno- Elektronicznych?
Z rzetelnością, odpowiedzialnością
i aktywnością
Co Pan czuje wsiadając wczesnym rankiem do pociągu w kierunku Radomska?
To zależy, jakie ma opóźnienie ;) (śmiech)
Jakie priorytetowe przedsięwzięcia
zaplanował Pan na 2010 rok?
Wzrost wskaźników zdawalności egzaminu
maturalnego
i zawodowego, pozyskanie
środków na rozbudowę bazy sportowej -
planujemy zorganizowanie siłowni z prawdziwego
zdarzenia, utworzenie nowych miejsc parkingowych, remont
i doposażenie
kolejnych pracowni dydaktycznych.
W ubiegłym roku zadebiutowaliśmy
papierowym wydaniem naszej gazetki, jak zatem ocenia Pan naszą raczkującą redakcję?
Jedna z pracowni komputerowych wyposażona w nowy sprzęt Nowy sprzęt - nowe możliwości
Elektrowstrząs
Wasze działanie to kolejny sukces naszej szkoły.
Po prostu jesteście świetni.
Na koniec, czego życzyłby Pan Dyrektor
sobie, pracownikom
i uczniom
na nowy 2010 rok?
Zdrowia, wytrwałości, sukcesów zawodowych
i spełnienia marzeń
w życiu prywatnym.
Dziękuję za poświęcenie nam czasu.
Joanna Dłubak STAWIAMY NA JAKOŚĆ – to dewiza Zespołu Szkół Elektryczno- Elektronicznych
w Radomsku. Potwierdzeniem tych słów są remonty, modernizacje
i ustawiczne doposażanie pracowni specjalistycznych
w sprzęt najwyższej
klasy. Wszystko –
w trosce
o absolwenta. W ostatnim numerze naszej gazety pisaliśmy o
generalnym remoncie sali
gimnastycznej, sali do ćwiczeń stacyjnych oraz modernizacji zaplecza sportowego. Jak się okazało w niedługim czasie to nie był koniec inwestycji w Elektryku, bo już
w grudniu do szkoły trafił za ponad 130 tys. zł nowoczesny sprzęt, który uatrakcyjni teraz zajęcia lekcyjne. - Zakupiliśmy sprzęt sportowy, m.in.:
stół do tenisa, stepy, rower treningowy, „wiosła”, wyposażyliśmy
pracownie specjalistyczne choćby w laboratoryjny stół demonstracyjny,
zestawy montażowe,
oscyloskopy, sondy,
mobilne zestawy multimedialne.
Poza tym przeprowadziliśmy
remont pracowni
dziennikarskiej, do której
dodatkowo trafiły stacjonarne
zestawy komputerowe,
wyremontowaliśmy pomieszczenia
przeznaczone
na Multimedialne Centrum
Informacyjne, Centrum
eDziennika. Kolejne tablice
interaktywne trafiły do
pracowni języka niemieckiego,
Elektrowstrząs
Centrum Biologii i Ochrony Środowiska. Założyliśmy bezprzewodową
sieć umożliwiającą
radiowy dostęp do internetu. Dokonaliśmy zakupu licencji dla oprogramowania
niezbędnego w procesie
dydaktycznym – wylicza
Jerzy Prokopowicz, dyrektor
ZSEE. Korzyści dla szkoły są oczywiste,
Nie da się przygotować fachowca
bez odpowiedniego zaplecza dydaktycznego przewidzianego
w standardach
programowych. Uczniowie będą teraz mogli przyswajać
wiedzę wykorzystując
profesjonalny sprzęt,
a i nauczycielom będzie łatwiej realizować program
nauczania. Nie da się ukryć, że kolejne inwestycje w ZSEE nie byłyby możliwe, gdyby nie pomoc finansowa ze strony organu prowadzącego.
Ostatnio notujemy znaczny wzrost
zainteresowania
Starostwa Powiatowego
problemami oświaty.
Dyrektorzy są zapraszani na spotkania, podczas których mogą opowiedzieć
o problemach swoich placówek.
W trudniejszych przypadkach
przedstawiciele
organu prowadzącego na miejscu analizują potrzeby szkół. I może dlatego wiele naszych problemów spotkało
się ze zrozumieniem
i wsparciem, za co serdecznie dziękujemy
i prosimy o więcej – podkreślił J. Prokopowicz.
(aj)
Elektrowstrząs
Od dwóch tygodni mamy redakcję
z prawdziwego zdarzenia. A to za sprawą nowiutkiego sprzętu komputerowego, który znacznie ułatwi i usprawni
pracę dziennikarzy.
Na zapleczu sali 105 mamy od niedawna zorganizowaną
pracownię dziennikarską,
w której znajduje się
obecnie drukarka i 5 zestawów komputerowych,
jeden z przeznaczeniem do składu gazety, cztery pozostałe do pracy powszedniej
reporterów. Teraz szybciej i sprawniej będziemy przygotowywać
nowe wydania „Elektrowstrząsu”
Redaktorzy podczas pracy przy gazetce
Elektrowstrząs
- Nowy sprzęt to bardzo dobra inwestycja.Widać, że powoli wykształca się nam redakcja
z prawdziwego zdarzenia i dobrze! Takie zakupy prędzej czy później byłyby niezbędne. Chociażby dlatego, że tworząc wcześniejsze wydania naszej gazety
musieliśmy siedzieć na głowie innym nauczycielom i korzystać
z wszystkiego co
się dało albo biegać od pracowni do pracowni
w poszukiwaniu
dobrego komputera
i nie zajętego przez
nikogo. Proces tworzenia gazety jest długotrwały i wymaga dużo czasu, teraz
możemy swobodnie pracować i nie pałętać się po całej szkole, prosząc o komputer.
Teraz to tylko pisać, drukować
i rozprowadzać – mówi
z radością Wojtek Biniek, redaktor techniczny. Nowe komputery pomogą nam
sprawniej pisać kolejne artykuły nie będziemy musieli długo czekać na korekty naszych prac. Zostaną one na miejscu sprawdzone
i poprawione, bo do tej pory wszystko odbywało się drogą elektroniczną – a to nie to samo.
- Jest to na pewno wielkie ułatwienie zarówno dla redakcji technicznej jak dla kolegów dziennikarzy piszących artykuły, ponieważ jeśli jakiś człowieczek
posiadający talent dziennikarski
nie ma dostępu do
komputera czy internetu bezproblemowo może skorzystać
z zaplecza redakcyjnego.
Wiadomo przecież,
że dokumenty pisane na
komputerze wyglądają estetyczniej
i mogą zaoszczędzić
czas na późniejsze jego
przepisywanie. Ponadto
wprowadzenie
Elektrowstrząs
komputeryzacji naszej redakcji ułatwi
mi szybsze pozbieranie
tego „do kupy”- dodaje
Wojtek.
Nie da się ukryć, że chodziliśmy, deptaliśmy
ścieżki do gabinetu Dyrektora Szkoły. Wreszcie nasze
marzenia spełniły się.
- To przeszło nasze najśmielsze
oczekiwania, prosiliśmy
tylko o jeden porządny
komputer do grafiki
i składu gazetki, bo dotychczas
musieliśmy korzystać
z pracowni kolegi Leszka Sobczyka,
a otrzymaliśmy
w sumie aż pięć zestawów komputerowych. To świetna sprawa, ponieważ teraz
można sprawniej pracować, w chwili obecnej mam
możliwość bezpośredniego
kontaktu z autorem artykułu. Teraz błędy w tekście poprawiane są na miejscu, są omawiane, wyjaśniane, by w ten sposób uniknąć ich
w następnych artykułach - mówi Aneta Jędrzejczyk, opiekun Koła Dziennikarskiego.
Nie da się ukryć, że
gdyby nie pomoc finansowa Starostwa Powiatowego
w Radomsku, nie mielibyśmy tego, co mamy. Dlatego
wielkie podziękowania
kierujemy w stronę tego
urzędu. Ale nie da się też ukryć, że przede wszystkim nowy sprzęt w redakcji zawdzięczamy Panu Dyrektorowi
Jerzemu Prokopowiczowi,
który dostrzegł
problem i najszybciej jak to było możliwe go rozwiązał.
DZIĘKUJEMY!!!
Sandra Bednarczyk
Wyginam śmiało ciało Wszyscy cieszą się z nowego sprzętu
Elektrowstrząs
To prawdziwa przyjemność ćwiczyć teraz na „wuefie”- takie głosy da się
ostatnio słyszeć wśród uczniów Elektryka. Nie dość, że młodzież ma do
dyspozycji od niedawna wyremontowaną salę gimnastyczną, to na mniejszej salce stworzona została mini siłownia. - Możemy teraz pochwalić
się specjalistycznym sprzętem, to piętnaście stepów, jeden rower treningowy, orbitek, wioślarz, stół do tenisa stołowego, materace asekuracyjne, stepper aktywny, kule treningowe, ławeczki, piłki - wylicza Rafał Winiszewski, nauczyciel wychowania
fizycznego- Zajęcia
z pewnością będą teraz
atrakcyjniejsze, ponieważ
są tu wielofunkcyjne urządzenia, między innymi stepy, które zostały zakupione z myślą
o dziewczętach, by
mogły trenować aerobik czy też wiosła dla chłopców, by mogli wzmacniać mięśnie rąk. Najbardziej z nowego sprzętu do ćwiczeń
gimnastycznych cieszą się dziewczyny.
Jest to bardzo przydatna inicjatywa, teraz możemy kształtować sylwetkę korzystając
z profesjonalnego sprzętu. Poza tym zajęcia są dzięki temu urozmaicone
i ciekawsze niż dotychczas – mówi Ola Zasada
z klasy I „L’’. Jak zapowiadają wuefiści to dopiero początek zmian.
W przyszłości planowana jest rozbudowa siłowni m.in. poprzez zakupienie nowego atlasu wielostanowiskowego
do ćwiczeń.
Na pewno o tym napiszemy.
Iza Karkoszka
Elektrowstrząs
Sukcesy dziennikarzy
W tym miejscu i zaraz na początku wypada mi podziękować mojej młodej redakcji, dziennikarzom, którzy – choć dopiero stawiają pierwsze kroki –
już odnoszą znaczące sukcesy. Wyróżnienia bowiem, jakie otrzymaliśmy w ogólnopolskich konkursach to ogromny zaszczyt, szczególnie, że działamy na szkolnym rynku medialnym dopiero
9 miesięcy.
Śpieszę zatem z wyjaśnieniami i informuję o jakich
konkursach jest mowa. Otóż startując w konkursie
zorganizowanym przez Fundację Nowe Media pod
hasłem „Qmam Redakcję” wyprodukowaliśmy
wspólnymi siłami i przy wsparciu kolegi Zbyszka
Kołaczkowskiego reportaż multimedialny, w którym
pokazaliśmy pracę naszych reporterów: od pomysłu
do efektu finalnego, czyli gazetki. I udało się, zostaliśmy zauważeni przez komisję oceniającą prace jako jedna z sześciu redakcji w kraju spośród biorących udział w konkursie, zdobyliśmy wyróżnienie. W uzasadnieniu werdyktu czytamy:
"prace te mocno przemówiły swoją autentycznością, zaangażowaniem i inwencją autorów”.
Na tym nie koniec, tekst Grzesia Marusińskiego
o funkcjonowaniu redakcji znalazł się w 100 numerze Qmama wydanym przez FNM jako jeden z lepszych, wybranych spośród stu wydanych dotąd egazetek.
I jeszcze wiadomość z ostatniej chwili: nasze dwa Wojtki: Biniek i Guziak - redaktorzy graficzni zakwalifikowali się na zimowy obóz dziennikarski do Otwocka k/Warszawy całkowicie finansowany przez FNM. Strasznie się cieszymy i dziękujemy Fundacji, że nas dostrzegła.
A Wam, redaktorzy „Elektrowstrząsu” życzę niegasnącego zapału do pracy, inwencji twórczej
i kolejnych sukcesów, sobie chyba tylko siły i zdrowia
do tego wszystkiego. (aj)
Osiemnasta Orkiestra w Elektryku Koncert zespołu Sorretun
Elektrowstrząs
„Jezu, to znowu się stało…” – śpiewał Zbyszek Jankowski podczas rozpoczęcia
tegorocznej, osiemnastej już, zbiórki pieniędzy
na rzecz chorych
onkologicznie dzieci, która odbyła się
u nas w szkole 8 stycznia 2010 roku.
Cieszymy się, że znowu zagraliśmy! Piątek. Zmęczenie po całym tygodniu dało się we
znaki. Dzień był jednak
inny od wszystkich, dziś
miałem okazję pracować
w punkcie sprzedaży ciast, a na sali gimnastycznej miała miejsce licytacja ciekawych przedmiotów - wszystko dla chorych dzieci. Cała ta
impreza dla zwykłego ciastkarza, który wymknął się ze swojego stoiska, by choć przez chwilę obejrzeć tę uroczystość, to jak bal dla Kopciuszka. „Idź, zobacz” – słyszałem od innych ciastkarzy,
mały opór. Ale… i… wreszcie – wyrwałem się z natłoku kupujących ciasta – i ruszyłem ku muzyce. Moje oczy podczas drogi do źródła tej muzyki widziały innych młodych, na których
ubraniach przyklejone były
czerwone „orkiestrowe”
serduszka. „Oni też..” – myślałem w duchu
i spoglądałem
z uśmiechem na siebie: jedno serce na prawej, drugie na lewej dłoni, jedno na piersi, jedno na ramieniu – wszystkich nas, oprócz tych serc, łączyła teraz ta sama idea, ten sam cel. Krok za krokiem, więcej twarzy, więcej serc – tych prawdziwych i tych przyklejonych,
i głośniejsza muzyka. Nagle tłum w pobliżu wejścia. Ciasno, musiałem się przeciskać.
Wyszedłem z tłumu
na sam jego skraj. Myśl sobie co chcesz – widok był pozytywnie szokujący: tak wiele głów, kołyszących
się w rytm muzyki,
a ponad nimi „scena” –płynęła z niej
„Po prostu miłość” – widać pani prof. Anny Bugajczyk.
Licytacja nie trwała jednak
długo, bowiem pączek
sprzedano za 50 złotychzłotych, jak
skomentował prowadzący
Elektrowstrząs
Adam Ociepa: „To chyba
będzie jeden z droższych
pączków”. Szczęśliwym
nabywcą został Adaś Jeż,
który nie krył zadowolenia:
„Kasa leci, a pączek mój”
- tym samym ustanawiając rekordową cenę za pączka
w tym dniu. Kolejnym
obiektem pożądania, który
wywołał zainteresowanie
była indywidualna godzina
lekcyjna z panią prof.
Agnieszką Nowicką – cena
oferowana z każdą chwilą
rosła, w jednej wydawało
się, że będzie to kwota
ostateczna, jednak kilka sekund później okazywało
się, że została przebita, tak indywidualna godzina została sprzedana za 45 złotych, widać „komuś zależało na poprawie oceny niedostatecznej” – skomentował
prowadzący, Łukasz
Przybek. Następnie pod
młotek poszedł kalendarz
ze zdjęciem naszej szkoły
i logiem WOŚP – trafił on
do pani dyrektor Barbary
Bąk za kwotę 30 zł. Muszę
przyznać, że sprzedawane
gadżety były bardzo barwnie opisywane przez dwóch moderatorów licytacji. Równie ciekawą rzeczą do nabycia okazał się obrazek – wywołujący ogólne rozbawienie,
a przedstawiający
św. Mikołaja „w potrzebie”- który został zatytułowany przez prowadzących „Na
skraju tęczy”, wylicytowano go za 15 złotych. Później sprzedany został pluszowy miś za 20 zł i krawat za 10 zł. Chwilę później na scenę, pozytywnie mnie zaskakując, wkroczył zespół Sorretun ( w skład którego wchodzą nasi uczniowie z piosenką „Kłamstwo”, nadając tej chwili innego wyrazu. Muzyka płynęła…klimat
imprezy coraz bardziej
wciągał. Pomyślałem sobie, że to doskonałe zwieńczenie tej licytacji. Postanowiłem wycofać się z tłumu, tak jak wspomniany Kopciuszek przed północą. Podczas
drogi powrotnej na mojej
twarzy gościł uśmiech, taka „mała radość”. Pod koniec tego dnia dowiedziałem się,
że sprzedane zostały inne
rzeczy: dwunastościenna
kostka Rubika od pani prof. Anny Kanafy wylicytowana za 100 zł przez Ewelinę Szymczyk, która nie kryła radości, trzymając w dłoni
orkiestrowe trofeum: - Pani profesor polecała nam tę kostkę, bardzo chciałam ją mieć, zresztą to niesamowita
frajda pomagać innym –
komentowała na gorąco. Za rekordową kwotę tego dnia – 150 zł - poszedł obrazek autorstwa 4-letniego Kubusia
Sobczyka, który zakupił
prof. Leszek Sobczyk: - Ten obrazek od 4 lat jest licytowany i z roku na rok uzyskuje coraz większą cenę. Moim rywalem zawsze jest mój przyjaciel Adam Jałkiewicz, przez 3 lata z rzędu obrazek wisiał u niego teraz wisi w moim gabinecie. Dla mnie najważniejsze jest
to, że mogę pomóc chorym dzieciom
i wesprzeć WOŚP,
bez względu na to co licytuję – powiedział tata Kuby. Wymieniając dalej pączek wraz ze zdjęciem grona pedagogicznego opatrzonym autografami dyrekcji zakupił pan prof. Adam Jałkiewicz za 110 zł, kolejne zdjęcie grona pedagogicznego
i czapkęuszatkę
podarowaną przez członka
zarządu powiatu radomszczańskiego,
pana Wojciecha
Szwedowskiego wylicytowała za łączną kwotę 50 złotych prof. Katarzyna Pacholik. Skórzany portfel
przekazany przez pana dyrektora Jerzego Prokopowicza
zakupiła za 50 zł prof.
Anna Mikicka. Ciekawym
elementem licytacji były
Elektrowstrząs
także łabędzie - origami
misternie wykonane przez
małżonkę pana prof. Michała Bąka. Zresztą nie sposób tu wymienić wszystkich wylicytowanych przedmiotów, ani osób, które je podarowały, ani tych, którzy je zakupili. Ważne jest, że serca całej społeczności Zespołu Szkół Elektryczno-Elektronicznych w tym
dniu były naprawdę gorące. W tym roku uzbieraliśmy 1939,34 zł – usłyszałem od koordynatorki tegorocznej
akcji, pani prof. Marzeny
Kaczmarczyk - zatem jest to wynik wyższy, niż
w ubiegłym roku. Wtedy
zebraliśmy prawie 800 zł
mniej. Być może wynik zawdzięczamy nowym gadżetom, może tłumnej sprzedaży ciast, a może pączkom pani prof. Bugajczyk? W każdym bądź razie to nie jest praca jednej osoby, w to angażuje się wielu ludzi:
ktoś musi zorganizować licytację licytację,
ktoś musi zadbać
o oprawę muzyczną, ktoś
musi obsługiwać kamerę,
a jeszcze inna osoba zrobić
prezentację multimedialną.
To praca wielu ludzi, i grona pedagogicznego,
i uczniów. Wszystkich bardzo dziękujemy – podkreśliła na koniec. Gdy tak jeszcze siedziałem sobie obok tych ciast stwierdziłem, że cała ta akcja to wielki pozytyw, wielka siła, wielka chęć, by zebrać jak najwięcej datków. To wielka sprawa. To Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy.
G.żeś Marusińśki
Gramy do końca świata
i o jeden dzień dłużej!
W tym artykule pokusimy się o podsumowanie Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Zespole Szkół Elektryczno - Elektronicznych w Radomsku. Okazało się, że tak jak Orkiestra Jurka Owsiaka my też w tym roku obchodziliśmy 18. urodziny.
Elektrowstrząs
W 1991 roku kiedy Wielka Orkiestra zaczynała grać uczniowie naszej szkoły wraz z opiekunem pojechali do domu Jurka Owsiaka po pierwsze serduszka - naklejki. Analizując wszystkie lata pomysłodawca tej wielkiej akcji pomocy postawił na chore dzieci. I tak m.in. pieniądze były
zbierane dotychczas na rzecz dzieci
z wrodzonymi wadami serca, np. w 1994
roku zebrana kwota została przekazana na doposażenie szpitali noworodkowych;
aż trzy razy wolontariusze postawił na chore dzieci. I tak m.in. pieniądze były
zbierane dotychczas na rzecz dzieci
z wrodzonymi wadami serca, np. w 1994
roku zebrana kwota została przekazana na doposażenie szpitali noworodkowych;
aż trzy razy wolontariusze zbierali pieniądze na ratowanie życia dzieciom, które uległy wypadkom. W 2008 roku zbiórka pieniędzy poświęcona była dzieciom ze schorzeniami laryngologicznymi. W przypadku
naszej szkoły nie mamy dokładnych danych jeśli chodzi o pierwsze lata
zbiórki pieniędzy. Wiadomo, że w 1995 roku zebraliśmy 146,50 zł. Natomiast
w 1997 roku zebraliśmy drugie tyle, bo 300 zł, rok później 336, 50 zł czyli co
roku biliśmy rekordy, aż do tego roku kiedy zebraliśmy 1939,34zł.
Na początku historii WOŚP w naszej szkole kiedy byłam opiekunem Samorządu Szkolnegote pieniążki zbierane były wśród uczniów do puszki. Gdy zostałam wicedyrektorem ZSEE wspólnie
z opiekunami Samorządu z panią Małgorzatą Wojakowską i panią Justyną Szwają oraz grupą uczniów wpadliśmy na pomysł, aby rozszerzyć tę akcję o licytację gadżetów i sprzedaż ciast, które zobowiązane były przynieść wszystkie klasy. I wypaliło. Cała społeczność uczniowska wraz z nauczycielami bardzo zaangażowała się w realizację tego przedsięwzięcia. Wielu nauczycieli co roku przynosi atrakcyjne gadżety do licytacji, m.in. obrazy, własnoręcznie wykonane
prace, no i oczywiście przepyszne pączki piecze nam nasza koleżanka Ania Bugajczyk. Od trzech lat licytowany jest kalendarz bezpłatnie drukowany
przez Drukarnię Braci Kamińskich,
pióro na aukcję podarował nam z kolei pan
Starosta Jerzy Kaczmarek, licytowaliśmy także zegarek znanego radomszczańskiego
piłkarza Sławomira Majaka wylicza
z uśmiechem Mariola Magiera – Śliwińska, wicedyrektor ZSEE.
Zawsze kiedy w naszej szkole gra Wielka Orkiestra Jurka Owsiaka panuje niepowtarzalna atmosfera. Licytacjom towarzyszą niesamowite emocje, w których udział biorą wszyscy i uczniowie,
i nauczyciele, bo cel jest szczytny.
Prof. A. Bugajczyk
Elektrowstrząs
W przerwach między aukcjami można posłuchać występów naszych uzdolnionych muzycznie uczniów, którzy
tańczą, śpiewają i grają.
Uważamy, że udział ZSEE
w corocznych festiwalach
Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy ma ogromne znaczenie, ponieważ z roku na rok coraz efektywniej pomagamy chorym
i potrzebującym dzieciom. Gramy z Jurkiem Owsiakiem „do końca świata i o jeden dzień dłużej”.
Natalia Kępska
Marzena Sztandera Jak to
z pączkami było...
Za nami18. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, jak co roku w naszej szkole ma miejsce bardzo burzliwa licytacja. I jak co roku
największe wzięcie podczas aukcji mają pączki profesor Anny Bugajczyk. Jak to się dzieje? Na czym polega tajemnica tego przysmaku? Poniżej
zamieszczamy rozmowę z mistrzynią wypiekania tych łakoci. Pączki te stały się tradycyjnym elementem licytacji, słyną jako najlepsze wyroby cukiernicze w całej szkole, by nie powiedzieć w całym Radomsku, wszyscy chwalą sobie ich smak. Jak Pani odbiera takie opinie?
Przyznam, że bardzo schlebiają mi takie słowa,
Elektrowstrząs
bo z wielkim sercem piekę te pączki, tak więc nie mam żadnych obiekcji co do tego, aby ich nie piec, choć to trochę kosztuje
i czasu, i wysiłku, bo muszę wstać o piątej rano..
To bardzo wcześnie..
Tak. Muszę wyrobić ciasto, uformować pączki, upiec je, potem muszą wystygnąć i jakoś trzeba je przygotować, bym później
mogła przywieźć je do szkoły. Trochę pracy
jest. Jakby nie było to prawie 100 sztuk.
Nieoficjalnie okrzyknięte zostały
„smakołykami pani Ani”, a zainteresowanie
nimi w całej szkole nie maleje, bowiem wpływają w znacznej
mierze na końcową kwotę uzbieraną
na rzecz WOŚP
w naszej szkole. Czy
także i za drzwiami pokoju nauczycielskiego
królują na stoliku?
Powiem szczerze, że są chwalone (śmiech).
Ale do tego trzeba mieć duszę, naprawdę.
Po prostu trzeba się do tego zaangażować,
włożyć całe swoje serce, nie można podejść
do tego lekceważąco. Ja lubię piec każde
ciasto drożdżowe, nie tylko pączki – każde.
Ostatnio piekłam też makowce i mi się udały.
Ja po prostu jak biorę się do pieczenia, to tylko o tym myślę. Może czasami „przedobrzam”, ale człowiek zawsze chce upiec najlepsze
i najsmaczniejsze. Największą tajemnicą moich pączków jest to, że mają dodatkowy składnik w postaci piwa i rumu
(śmiech). Jedno piwko mocne, setka rumu,
i najlepiej, by wszystkie pozostałe składniki
były „swojskie”: jajka takie – jak to się mówi - od prawdziwych gospodyń, smalec też własnego wyrobu…
Wszystko własnej roboty..
Tak. Nawet konfitury. Ja mam własne, wiśniowe,
więc dodaję je do moich pączków. Wszystko wypiekam we frytownicy mam ustawione 170 stopni i tam się tak ładnie
równiutko pieką. Ja myślę, że główną zasadą
jest to – co zdradził mi mój brat piekarz – że ciasto na pączki powinno być
„wolniejsze”, a nie takie „tępe” jak na inne ciasta drożdżowe, musi być około 15 minut wyrabiane. A jaka jest historia Pani pączków? Jak trafiły one do szkoły?
To było około dziesięciu lat temu, trzeba było coś upiec i przynieść do szkoły. Potem wszyscy się nimi zachwycali. Od tamtego
czasu postanowiłam piec je na coroczną Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy oddając
na licytację, tak też
i w tym roku zrobiłam.
Pamiętam, że jeden pączek sprzedał się w okolicach 70 złotych..
Czyli rekord padł..
Padł. Pamiętam, że to wylicytował jeden
chłopak, który później tego pączka ofiarował
pani prof. Aleksandrze Tyl. Oby i w tym roku przyniosły dużo pieniędzy dla chorych dzieci.
Zatem życzę Pani i WOŚP, aby także
w tym roku zostały wylicytowane za
tak wysokie sumy.
To wielka satysfakcja, że coś „mojego” może w jakiś sposób pomóc najbardziej
potrzebującym.
Rozmowiał: Grzegorz Marusiński
Poniżej zamieszczamy tajny (dotychczas)
przepis na słynne pączki.
Najlepsze pączki świata
Elektrowstrząs
Składniki na ok. 30 sztuk dużych pączków:
12 żółtek na 1,5 kg mąki pszennej
12 łyżek cukru
1 ciemne mocne piwo
100 ml rumu
2 paczki drożdży
2/3 kostki masła
1 szklanka mleka
1 łyżeczka soli
konfitury wiśniowe
smalec do wypieku - ok. 2kg
cukier puder lub lukier
Sposób przyrządzenia:
Najlepiej dzień (minimalnie 3 godziny) przed wyrabianiem ciasta wybić żółtka do naczynia
i zasypać 1 solidną łyżeczką soli. Dnia następnego ubić żółtka
z 10 łyżkami cukru, pozostałe 2 łyżki cukru rozpuścić w 1 szklance ciepłego mleka. Rozpuścić masło. Zagrzać piwo i rum. Do misy przesiać 1kg mąki, dodać ubite żółtka, do tego rozczyn z drożdży, następnie zagrzane piwo
z rumem, następnie dodajemy resztę mąki, wlewamy ciepły tłuszcz oraz 1 szklankę mleka uważając przy tym, by ciasto nie było zbyt rzadkie. Wyrabiamy ciasto około 15 minut – aż będzie wolniejsze. Odstawiamy do wyrośnięcia (ok. 20 min). Gdy ciasto wyrośnie możemy przystąpić do formowania pączków dodając konfitury jako nadzienie – ważne, by nie wyrobić wszystkich pączków naraz, gdyż zastałe w jednym miejscu mogą stracić swój kształt i "oklapnąć". We frytownicy (lub innym naczyniu) rozpuścić smalec. Pączki piec
w temperaturze 170 stopni aż nabiorą brązowego koloru
(ok. 5 min). Upieczone
odstawić do ostygnięcia na blisko 1 godzinę. Ostudzone pączki posypać cukrem pudrem lub ozdobić lukrem.
Pomagamy innym
Elektrowstrząs
Po pierwsze: pomagać, po drugie: angażować się
w akcje charytatywneoto
dewiza uczniów radomszczańskiego Elektryka. Już od 7 lat bowiem współpracujemy
z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej. Uczniowie corocznie włączają się w różnego rodzaju akcje pomocy potrzebującym, chcąc sprawić, by na twarzach dzieci z ubogich rodzin
i domów dziecka
zagościł uśmiech. W tym roku nasza szkoła
po raz kolejny wzięła
udział w zbiórce różnego
rodzaju przedmiotów
m.in.: książek, przyborów
szkolnych, zabawek itp.
Zebraliśmy w sumie cztery duże pudełka prezentów.
Upominki te zostały przekazane dzieciakom podczas zabawy mikołajkowej organizowanej
przez MOPS w Radomsku. Uczniowie z każdej klasy przekazali drobne przedmioty, które
im już nie były potrzebne,
ale mogły stać się źródłem
radości dla dzieci z ubogich
rodzin. Skala, na jaką całe przedsięwzięcie rozwinęło
się w naszej placówce, dowodzi tego, że młodzież nie jest obojętna na ludzi, którzy mają problemy
i umie pomóc bezinteresownie.
- Myślę, ze dzięki zaangażowaniu
wielu nauczycieli z naszej szkoły młodzież uwrażliwia się na potrzeby innych
i chętnie włącza się
do pracy. Odpowiadamy na apele, z którymi się do nas zwracają czasami prywatne osoby. Poza tym nasza młodzież oddaje honorowo krew - w tym przypadku możemy poszczycić się ogromnymi osiągnięciami,
współpracujemy aktywnie
z Polskim Czerwonym
Krzyżem. Jestem przekonana,
że w szkole stworzyliśmy
właściwy klimat dla współpracy i pomocy
innym - powiedziała Mariola Magiera- Śliwińska, wicedyrektor ZSEE. Przy tej okazji należy jeszcze nadmienić, że uczniowie ZSEE m.in. uświetnili Wigilię dla samotnychpodopiecznych MOPSu, pomagali powodzianom, wychowankom Specjalnego Ośrodka Szkolno- Wychowawczego
Elektrowstrząs
w Radomsku, uczniom szkoły w Stobiecku Miejskim pochodzącym
z rodzin, które ucierpiały
w wyniku trąby powietrznej.
Były to zarówno zbiórki
pieniężne jak
i rzeczowe.
Dzięki takim akcjom organizowanym
przez szkołę uczniowie mogą poczuć się
potrzebni, dać komuś coś od siebie, coś niewielkiego,
lecz bardzo cennego,
coprzynosi radość
i podnosi
na duchu.
Katarzyna Nowak Bezprzewodowy Elektryk
Internet w formie bezprzewodowej to nowe dokonanie technologiczne,
jakie w ostatnim czasie funkcjonuje
w Zespole Szkół Elektryczno-Elektronicznych. Już od połowy grudnia w
ZSEE działa bezprzewodowy
internet, niosący ze sobą interesujące i obiecujące
możliwości. Jak sądzą
uczniowie jest to ciekawy
pomysł, ponieważ ogólnodostępny Internet daje mnóstwo możliwości – Rozwiązanie
z bezprzewodowym
internetem w naszej szkole to z pewnością fajna rzecz.
Obawiam się jedynie, czy
będzie on całkowicie dostępny dla uczniów – martwi się Monika. - Internet będzie dostępny zarówno dla uczniów jak
i nauczycieli naszej szkoły. Zainteresowani otrzymają indywidualne loginy i hasła do sieci. Będzie on całkowicie darmowy
i dostępny dla każdego, kto na teren szkoły
Elektrowstrząs
przyjdzie ze swoim laptopem wyposażonym
w łączność WIFI
i zarejestruje się
u jednego
z koordynatorów
budowy sieci – informuje
Łukasz Duda, nauczyciel
informatyki, współzałożyciel
bezprzewodowej sieci
w szkole. - Jest to coś
w rodzaju hot spotu – dodaje. Bezprzewodowy internet swoim zasięgiem obejmuje praktycznie cały budynek i plac naszej szkoły. Oferuje on dobrą jakość połączenia bez względu na miejsce pobytu w szkole. - Jest to sprawa optymalnego rozmieszczenia
punktów dostępu
w budynku szkolnym
w taki sposób, by osiągnąć
kompromis między jakością, ceną a zasięgiem – dodaje Ł. Duda.
W realizację programu bezprzewodowej
sieci aktywnie włączył się również Leszek Sobczyk,
informatyk oraz kilku
uczniów z klasy IIIB.
W sumie zakupiono ok.14 access pointów.
Zdarzają się jednak
pojedyncze przypadki
problemów z podłęczaniem
się do sieci, lecz te od razu
są rozwiązywane
i likwidowane.
Bartłomiej Nowak Palący problem
Ile lat ma szkoła, tyle lat istnieje problem. Zapach nikotyny od znajomych, popiół
w kabinach, dym
w powietrzu - tak wyglądają toalety po przerwie, podczas której przebywały
w niej osoby palące papierosy.
Problem palenia papierosów niestety dotyczy już prawie każdej szkoły, nawet
odnotowywany jest
w podstawówkach.Jak w każdej placówce tak
i w naszej palenie papierosów jest
zabronione. Reguluje to
stosowny zapis
w Statucie Szkoły, który brzmi: Uczeń ma obowiązek: Przeciwdziałać
wszelkim przejawom
nieodpowiedzialnościlek ceważenia obowiązków
ucznia, dbać
o bezpieczeństwo
i zdrowie własne oraz
swoich kolegów.
Uczeń nie pali tytoniu, nie pije alkoholu,
nie używa narkotyków
i innych środków odurzających. Jednak uczniowie i tak go nie przestrzegają, chodząc
Elektrowstrząs
niemal na każdej
przerwie na przysłowiowego
dymka. I tak wchodząc
do kabiny, w której przebywali palacze, czujesz się jakbyś wchodził do komory gazowej, w której można się udusić od dymu. Nauczyciele dyżurujący, często zaglądają do toalet, jak to określają uczniowie robią “naloty” zabierając niesubordynowanym
uczniom identyfikatory. Jednak mimo uwag, upomnień ze strony wychowawców na
niewiele to się zdaje, bo
nazajutrz znów ubikacje
przypominają wędzarnię,
a uczniowie tym się nie przejmują i nadal sprawiają nam tę wątpliwą przyjemność przebywania w zadymionych
łazienkach. A przecież
jest to jawne naruszenie
Regulaminu Szkoły, za co
grozi m.in. upomnienie wychowawcy,
nagana Dyrektora
Szkoły z zawieszeniem
w obowiązkach ucznia
włącznie. Palący uczniowie
nie dostrzegają w tym
wszystkim żadnego problemu, palą , bo mają taką potrzebę. -Wydaje mi się to normalne, nauczyciele człowieka
denerwują i trzeba
odreagować- mówi jedna
z uczennic, która chcepozostać anonimowa. - Rodzice pozwalają mi palić, więc nie widzę żadnego problemu. Skoro
w toaletach stoją
popielniczki, więc z nich korzystam – dodaje koleżanka. Tylko co w tej sytuacji mają zrobić uczniowie nie palący papierosów. Nie
dość, że nie mogą skorzystać z toalety
w cywilizowanych
warunkach, to jeszcze
narażeni są na podejrzenia
o palenie przez nauczycieli - Byłam w toalecie załatwić
się, wyszłam z kabiny
a profesorka poprosiła mnie o identyfikator uznając, że paliłam, ponieważ nad kabiną unosiła się chmura
dymu. Przez bezmyślność
innych ja zostałam oskarżona! Jeśli chcą palić, niech palą, ale nie
w szkole. Ja nie
palę i nie jest dla mnie przyjemnością
wchodzenie do
śmierdzącej łazienki. Trują
siebie, więc czemu mamy
się truć przez ich głupotę,
powinni pomyśleć o tych,
którzy nie palą – skarży się jedna z uczennic.
47% mężczyzn i 23% kobiet w Polsce
w wieku 16 i więcej lat jest palaczami tytoniu. Około 10 mln nieletnich Polaków pali regularnie 15-20 sztuk papierosów
dziennie.
Prawie 5 mln osób pali dłużej niż 20 lat.
Każdego roku 100 tys. zgonów w Polsce ma bezpośredni związek
z negatywnymi
skutkami palenia tytoniu.
W Polsce codziennie zaczyna palić około 500 nieletnich chłopców i
dziewcząt, a rocznie próbuje palenia około 180 tys. dzieci.
Szacuje się, iż dzieci w Polsce wypalają rocznie 3-4 mld sztuk papierosów.
Papierosy są jedynym legalnie sprzedawanym środkiem rakotwórczym
w Polsce i na świecie.
Co 10 sekund na świecie umiera ktoś na chorobę wywołaną paleniem
tytoniu.
40% nałogowych palaczy umrze przed 65 rokiem życia, a spośród niepalących
tylko 15%.
Do kontaktu z papierosami przyznaje się aż 70% 15-letnich dziewcząt
Przeciętny Polak powyżej piętnastego roku życia wypala średnio 3620
papierosów.
Źródło: NFZ
Elektrowstrząs
Z tym kontrowersyjnym
tematem udaliśmy się do dyrekcji szkoły, prosząc
o wyjaśnienie problemu. - Każdy palący znajdzie tysiąc powodów dla usprawiedliwienia
swojego nałogu;
w szkole będą to nauczyciele, ktorzy denerwują; w domu rodzice,którzy nie rozumieją młodego czlowieka, ale prawda jest taka, że palenie na pewno nie moze byc formą relaksu - jedynie na chwilę nas uspakaja, ale ma
bardzo zły wpływ na cały organizm. Problem palenia w szkole jest tak stary jak szkoła. Cóż, żadna kara nic
nie pomoże, jeśli nie chce zrozumieć tego osoba oddająca sie nałogowi – powiedziała Mariola Magiera Śliwińska, wicedyrektor ZSEE. Uczniowie często
nie zdają sobie sprawy
z tego jak zgubny może to być nałóg. - W dobie HIV
i AIDS oraz innych chorób cywilizacyjnych nastąpiłow społeczeństwie przyzwolenie na palenie papierosów jako mniejsze zło. Jednak nie wszyscy zdają sobie sprawę, że nałóg ten zbiera największe żniwo, jeśli chodzi o zgony na choroby spowodowane paleniem tytoniu. Dlatego ważne jest, aby takie przedsięwzięcia
jak wasze – samo zwracanie uwagi na ten problem - były jak najczęstsze
i uświadamiały
zarówno młodzieży
jaki i dorosłym, że nie warto popadać w nałóg, ani w nim tkwić – powiedziała nam
Agata Kempska, pedagog szkolny – Aby zminimalizować
problem, szkoła
w tym zakresie prowadzi wielopłaszczyznowe
działania informacyjno – edukacyjne, m.in. podczas godzin z wychowawcą
i pedagogiem
szkolnym realizowana jest tematyka antynikotynowa,
osobiście z uczniami przeprowadzam
rozmowy profilaktyczne
i ostrzegawcze;
poza tym młodzież uczestniczy w różnego rodzaju imprezach propagujących
modę na niepalenie organizowanych
przez Urząd Miasta
w Radomsku - dodaje.
Palenie papierosów to nałóg, z którego coraz częściej rezygnują ludzie kulturalni, świadomi skutków tej bezsensownej
czynności. Ten stary jak szkoła proceder można zlikwidować jedynie
wspólnymi siłami kadry
i młodzieży przy aprobujących reakcjach rodziców, a z tym różnie bywa. I znów relatywnie nie jest w naszej szkole najgorzej, ale cieszy
mnie, że również młodzież
zaczyna denerwować palenie w publicznych toaletach. A jak
działa szkoła? To wszystko
normuje statut i procedury
postępowania. Wystarczy
ich przestrzegać, aby zminimalizować te naganne działania – skomentował Jerzy Prokopowicz, dyrektor
ZSEE. Jedno jest pewne:
szkoła jest budynkiem
użyteczności publicznej
i na jej terenie obowiązuje
całkowity zakaz palenia
papierosów. Tylko szkopuł
w tym, że problem i swoje
złe zachowanie musi zrozumieć sama osoba paląca, która wyrządza krzywdę innym. Miejmy nadzieję, że tym tekstem dotrzemy choć do jednego palacza i czytając go zastanowi się nad swoim postępowaniem.
Joanna Dłubak
Elektrowstrząs nagrody książkowe. Laureatom konkursu gratulujemy!
Montaż poetycki został przygotowały panie polonistki Małgorzata Piotrowska
i Aneta Jędrzejczyk.
Monika Kowalska
Montaż poetycki
o Słowackim
Miniony rok 2009 został ustanowiony przez Sejm RP „ Rokiem Juliusza Słowackiego”, dlatego z tej okazji w naszej szkole odbył się montaż poetycki przygotowany przez uczniów kl. IL oraz kl. IIK. Podczas kameralnego spotkania uczniowie przedstawili krótką biografię tego romantycznego wieszcza oraz zaprezentowali nieznane dotąd uczniom liryki poety. Klimat spotkania dopełniła ciekawa prezentacja multimedialna
ilustrująca koleje życia twórcy.
W drugiej części uroczystości odbył się konkurs recytatorski poezji Juliusza Słowackiego. Skierowany był do uczniów klas drugich Chętni uczniowie musieli wyrecytować wybrany wiersz Juliusza Słowackiego. Komisja oceniająca
w składzie: Barbara Bąk - przewodnicząca,
Małgorzata Piotrowska, Aneta Jędrzejczyk zwracała
szczególną uwagę na interpretację utworów, zrozumienie
przesłania, a także na dykcję i ogólny wyraz
artystyczny. A oto wyniki: I miejsce zdobył Bartosz
Skrobisz z kl. IIL,
zaś wyróżnienia
przypadły Wojciechowi Bińkowi z kl. IIK i Jakubowi
Herodowi z kl. IIB. Wszyscy otrzymali
Elektrowstrząs
Zbiórka pieniędzy za nami. Nie sposób jednak pominąć wielu aspektów zbierania datków.
W tym dniu, obok serdeczności, pojawia się niestety przemoc, kradzież, nienawiść.
W imię czego?
Jedną z zastanawiających kwestii niedającą wielu naszym rodakom spać po nocach to
z pewnością dalszy obieg tej złotówki, którą ostatni raz widzieli, gdy wpadała do orkiestrowej skarbonki. I nie ma w tym niczego dziwnego, przecież żyjemy w P o l s c e. Każdego interesuje wszystko to, w czym bierzemy udział. Jednak na to, by choć wyilić się, sprawdzić, zapytać , na co owa złotówka zostaje przeznaczona nie starcza już chęci. Brzmi to dość absurdalnie, bo padają wówczas miliony oskarżeń skierowanych przeciwko Fundacji niemających żadnego faktycznego poparcia.
Ja dla przykładu jeśli mam wątpliwości – sprawdzam to. Internet nie boli, a nawet przeciwnie, żyjemy przecież w jego dobie.
Inną sprawą, jednak nie mniej ważną, jest wyrządzanie szkód Fundacji. Jak co roku niestety, zdarzają się napady na wolontariuszy, którzy cały dzień na mrozie zbierają pieniądze dla dobra potrzebujących, tak jak tego roku było to w Oświęcimiu i Zabierzowie – a napadali gimnazjaliści. Nie wszyscy jednak potrafią
Elektrowstrząs
to docenić, aż krew się gotuje na myśl
o ludziach, którzy kradną właśnie te pieniądze. To całkowity brak szacunku dla ludzi, którzy chcą innym pomóc, to jak zamach na chorego – czym jest w istocie. Bulwersują także słowa przechodniów, którzy
z racji tego, co mówią, nie popierają idei orkiestrowej. Padają tutaj stwierdzenia obraźliwe, pogardliwe
a nawet wulgaryzmy. Sam rozpamiętuję zasłyszane autentyczne zdarzenie, kiedy do piętnastoletniej dziewczyny zbierającej pieniądze dla Orkiestry podeszły dwie starsze panie w futrach (za
Chiny nie pamiętam już,
czy miały na głowach moherowe berety?!)
i powiedziały: „wracaj dziecko do domu, nie zbieraj pieniędzy
dla satanistów!” Cała ta
sytuacja pozostaje bez komentarza. W takiej chwili można się nawet załamać, bo człowiek zaczyna się zastanawiać nad przyczyną takiego zachowania, a wtedy
do różnych wniosków dojść można. Cieszę się jednak z tego, iż ta dziewczyna wytrwała dalej – chwała jej za
to i wielkie dzięki za jej
poświęcenie tego mroź-
nego dnia. Podobne, acz
może i bardziej dobitne
„nauki” usłyszeć można
z ambony – przykład
z Pławna, gdzie rok temu ksiądz
w niedzielną mszę na kazaniu zabronił zbiórki datków pod kościołem. Wynika jasno z tego, iż wolontariusze narażeni są na szykanowanie, obrażanie i liczne nieprzyjemne sytuacje.
A przecież nikt nie wie,
wrzucając lub nie wrzu-
cając drobnego datku do skarbonki, czy kiedyś
nie będzie potrzebował
pomocy medycznej, tak jak dziś potrzebują jej inni.
Grzegorz Marusiński