Musisz zainstalować flash player pobierz instalator
Wstępnie rzecz biorąc Sonda świąteczna
Elektrowstrząs
Drogi Czytelniku,
oto przed Tobą trzecie wydanie naszego redakcyj-
nego dzieła – „Elektrowstrząsu”. Mam nadzieję, że
nasze poprzednie numery sprawiły, że choć trochę
opowiedzieliśmy Ci o szkole od tej strony, jaką postrzegamy. Liczymy też na Twój wkład: jeśli masz
jakieś pytania, które chciałbyś zadać na łamach
gazety, zwrócić uwagę na jakiś problem, który
uważasz za warty naszego
komentarza, wyjaśnie-
nia – pisz! (adres email w stopce redakcyjnej) Pisz o każdej porze dnia i nocy, bo prawdziwa redakcja nigdy nie zasypia, a prawdziwi dziennikarze nie dają za wygraną!Zapraszamy też wszystkich chętnych, którym dociekanie prawdy, ucieczka z aparatem
przed krwiożerczym psem i przeskakiwanie rowów nie jest straszne, a okazuje się być „czymś”, co chciałoby się robić w życiu.Ja ze swej strony, jako zastępca naczelnej, muszę
przyznać, że to praca ciężka, ale jakże satysfakcjonująca! I pochwalić muszę redakcję „Elektrowstrząsu” za czynny udział w życiu gazety, która dla mnie jest tak ważna i potrzebna.
Dlatego zapraszam do tłumnej poczytności.Kurtyna w górę! Show już zacząć czas!
Grzegorz Marusiński
zastępca redaktor naczelnej Święta Bożego Narodzenia to czas miłości, radości i przebaczania. W dniu
Wigilii spotykamy się przy bogato zastawionym stole, dzielimy się opłat-
kiem, składamy życzenia i wszyscy jesteśmy dla siebie mili. W związku
z nadchodzącymi Świętami pozwoliliśmy sobie przeprowadzić krótkie roz-
mowy z niektórymi pracownikami ZSEE.
Anna Bugajczyk, nauczycielka historii: Boże Narodzenie spędzam w gronie rodziny, przygotowując kolację wigilijną dla najbliższych. Święta są dla mnie czasem
spokoju, wypoczynku, a przede wszystkim radości. W moim domu obowiązuje wiele
Elektrowstrząs
tradycji świątecznych.Każda z nich przestrzegana jest przez członków rodziny. Do naj-
ważniejszych zaliczam: strojenie choinki, dwanaście potraw, pusty talerz pozostawio-
ny na stole, prezenty, pierwsza gwiazdka oraz opłatek innego koloru dla mojego pieska.
Jolanta Lechowska, samodzielny referent (pani z kasy): Święta są dla
mnie czasem, który mogę spędzić z najbliższymi, a także odpocząć od pracy, są one
dla mnie ogromną przyjemnością. Według mnie najważniejszą tradycją jest składa-
nie życzeń, a także biały obrus sianko, świeca Caritas, łamanie się opłatkiem, prezen-
ty pod żywą choinką.Są to dla mnie najpiękniejsze święta, na które czekam cały rok!
Halina Wizowska, kierownik administracji: Święta są bardzo wyjątkowym czasem.
Spędzam je w gronie najbliższych, przygotowując kolację dla rodziny. Oczywiście jak w każdej
rodzinie ubieramy wspólnie choinkę, śpiewamy kolędy, wzajemnie obdarowujemy się prezen-
tami, zostawiamy jedno wolne miejsce na stole dla wędrowca, który nie miałby gdzie spędzić
tego szczególnego czasu. Święta to czas na odpoczynek od pracy i poświęcenie uwagi rodzinie.
Magdalena Mączyńska ,pani szatniarka: Święta spędzam oczywiście w gronie rodzi-
ny. Nie tylko najbliższej, ale również w towarzystwie babć, ciotek i gromady dzieci. Uwa-
żam, że święta to najlepszy
czas kiedy możemy spotkać się z bliskimi. Jest to dla mnie chwila
wyciszenia, zadumy i odpoczynku od pracy. Podczas Wigilii dzielimy się opłatkiem, obdaro-
wujemy się prezentami, stroimy choinkę, całą rodziną chodzimy na pasterkę. Według mnie
Święta Bożego Narodzenia to taki czas, w którym czcimy pamięć Narodzin Pana Jezusa.
Rozmawiały Marta Nowak i Marzena Sztandera
_____________________
Mikołaj jest, musi być...
najlepiej ze śnieżynką
Wszyscy na pewno zastanawiali się czy ist-
nieje św. Mikołaj, ilu ludzi tyle pomysłów
na tego przybysza z dalekiej Laponii. Jedno jest pewne, każdy z nas uwielbia dostawaćprezenty. Poniżej rozmowa na ten temat
Wojtka Guziaka z kl. IIK z Adamem
Jałkiewiczem, nauczycielem przedmiotów
zawodowych w ZSEE.
Zbliżają się mikołajki. Czy wierzy
Pan w świętego Mikołaja?
Ależ oczywiście! Musi ten człowiek istnieć ze względu chociażby na to, że wczo-
raj udając się do swojego
mieszkania przed klatką
schodową pojawiło się
ogłoszenie: „Jak chcesz za-
mówić świętego Mikołaja
to zadzwoń” i zadzwoniłem.
Nawet powiedziałem co
chcę, żeby mi przyniósł,
ale niestety okazało się,
że ten człowiek to jest ja-
kiś fałszywy św. Mikołaj.
Dlaczego się tak oka-
zało?
Dlatego się tak okazało, że
jak przedstawiłem mu swoją
listę prezentów, które chcę
dostać to powiedział, że ja
mam te prezenty sobie naj-
pierw przygotować i kupić,
a on może w swoim worze
mi je dopiero przynieść.
A czy podzieli się Pan z nami co było
na tej liście prezentów?
Oczywiście. Elektrowóz EU-07.
A co to jest tak konkretnie?
To jest taka popularna lokomotywa elek-
tryczna.
Elektrowstrząs
A czy wydaje się Panu, że zasłużył
Pan na te prezenty?
Ależ oczywiście! Jestem sympaty-
kiem i miłośnikiem kolei i uważam,
że lokomotywa należy mi się jak najbardziej.
A czy uważa Pan, że mógłby Pan
zostać świętym Mikołajem
i obdarowywać ludzi prezentami?
Ja myślę, że tak, tylko musiałbym troszecz-
kę jeszcze zsiwieć, musiałby mi się popsuć wzrok, bo święty Mikołaj to pewnie
nosi okulary i musiałbym zapuścić brodę.
Możliwe, że na przyszły rok się wyrobię
Myślę, że przydałaby się Panu jakaś
śnieżynka do tego...?
Nie zrozumiałem. Świeżynka?
Nie! Śnieżynka, taka asystentka do
pomocy.
A... asystentka, może być! No bo ja nie
lubię dźwigać worów także mogłaby za mnie to robić.
Elektrowstrząs
Bożonarodzeniowa kartka
Na pomysł konkursu wpa-
dła Agnieszka Kurzy-
dlak, nauczycielka wiedzy
o kulturze. W ramach reali-
zacji zajęć z woku chętni
uczniowie mieli wykonać
projekty kartek świątecz-
nych. Początkowo miały to
być zwykłe kartki nadają-
ce się do wysłania, jednak
inwencja twórcza uczniów
przerosła samą organizator-
kę, bo na konkurs wpłynęły
bardzo ciekawe i nietypowe
prace.
Niektórzy uczniowie wykazali się prawdziwym kunsztem artystycznym,
technika wykonania kartek
była przeróżna. W sumie
trzeba teraz będzie ocenić
około 40 prac. Zwycięz-
ca w nagrodę otrzyma nie
tylko szóstkę z woku, ale
także ciekawą nagrodę.
Poza tym na najładniejszą
kartkę będzie można głoso-
wać na naszej stronie inter-
netowej : www.zsee.edu.pl
(aj) Wreszcie jest gdzie
ćwiczyć!
Po ponad dwóch miesiącach remontów została oddana do użytku sala gim-
nastyczna. Wreszcie poprawi się komfort nauki uczniów i pracy wuefistów.
Sala gimnastyczna od lat
wymagała gruntownej mo-
dernizacji, krzywe, brudne
ściany, stare drabinki, archaiczne oświetlenie i straszna duchota podczas imprez szkolnych – tak mniej więcej wyglądały
Elektrowstrząs
warunki nauki
i pracy. Wreszcie zaleceniasanepidu o przeprowadzeniu
natychmiastowego remontu zmobilizowały organ prowadzący i znalazły się fundusze na modernizację sali.
- Remontowi poddano zarówno salę gimnastyczną,
jak i całe zaplecze spor-
towe. Na sali wykonano
nowy sufi t, wymieniono
instalację oświetleniową,
założono nową instalację
nagłaśniającą i wentylacyj-
ną, wyszlifowano i pomalo-
wano podłogę, wyrównano
i pomalowano ściany, wy-
mieniono drabinki i szyby
w oknach (na bezpieczne),
zamontowano konstrukcje
nośne do ekranu i okolicz-
nościowych dekoracji -sala
gimnastyczna jest jednocześnie aulą, w której odbywają się uroczystości szkolne.
Wyremontowano również
pomieszczenia towarzyszą-
ce - zaplecze nauczycieli
wf, utworzono magazynek
na sprzęt, wyremontowa-
no salkę do ćwiczeń sta-
cyjnych, remontowane są
natryski i umywalki wy-
korzystywane w ramachzajęć wychowania fiycznego- wylicza Jerzy Prokopowicz, dyrektor ZSEE.
Wyremontowana
sala zyskała teraz blask, jest jasno, podłoga jest równa, a i na korytarzach przylegających wreszcie zrobiło się przyjemnie. Teraz zarówno
uczniowie, jak i nauczyciele
mogą pracować w warun-
kach spełniających wyma-
gania techniczne i sanitarne.
Wszystkich zapewne cie-
kawi dlaczego tak długo
trwał remont, szczególnie
uczniów klas pierwszych niecierpliwie oczekują-
cych od września na ślu-
bowanie, którego termin
cały czas był przesuwany.
- Trudno mówićo opóźnieniu, trzeba raczej
stwierdzić ze prace trwały
dłużej, niż pierwotnie pla-
nowaliśmy, a to naprawdę
nie to samo. Pierwsza przyczyna to niezbędne prace przygotowawcze, których nie obejmował wstępny projekt prac. Należało bowiem tak prowizorycznie przebudować część szkoły, w której odbywał się remont, aby w pozostałej części mogła
bezpiecznie odbywać się
nauka. W tym celu zostały
Elektrowstrząs
postawione ścianki dzia-
łowe od strony korytarza głównego oraz sal 006 i 007.
Aby umożliwić dojście do tych sal, trzeba było wykuć otwór w szczytowej scianie
sali 006, założyć drzwi zewnętrzne i schody od strony boiska. Kolejne dodatkowe prace to remont podłogi
i ścian w sali 006. Poza tym w trakcie robót wystąpiła konieczność wykonania
licznych, niezbędnych prac uzupełniających, m.in. wymiana instalacji oświetle niowej, instalacji wentylacyjnej i nagłośnieniowej,
wymiana szyb, drabinek itp.
Całkowity koszt
prac remontowych prze-
kroczył już 100 tysięcy zł.Środki zostały przekazane
przez Starostwo Powiatowe. Obecnie trwają próby
pozyskania środków pozwalających w pełni rozliczyć remont i uzupełnić
bazę sportową placówki.
- Wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że remont mógł zostać zrealizowany, szczególnie Panu
Staroście - składam w imieniu szkolnej społeczności
serdeczne podziękowania.
A wszyscy, którym było ciężko bez sali - mogą wreszcie cieszyć się z tego, co
wspólnymi siłami udało się nam wykonać – powiedział
na koniec J. Prokopowicz.
(aj)
Elektrowstrząs
Ślubuję...
• Swoją postawą świadczyć o godności Zespołu Szkół Elek-
tryczno – Elektronicznych
• Sumiennie wywiązywać się z obowiązków ucznia, zdobywać
wiedzę, rozwijać swoją osobowośc
• Z szacunkiem odnosić się do nauczycieli i kolegów
• Dążyć do osiągnięcia pełnej dojrzałości społeczne,moralnej
i zawodowej
Taki tekst wygłosili i przyrzekli go sumiennie realizować uczniowie klas pierwszych. Uroczystośc
ślubowania miała miejsce
10 grudnia w odnowio-
nej sali gimnastycznej.
Na ten moment już
od września z wielką niecierpliwością czekali uczniowie klas pierwszych, wreszcie
doczekali się i zostali pełnoprawnymi członkami społeczności uczniowskiej ZSEE.
Pierwszaki wychowywani w naszej szkole od
września pokazali się
z jak najlepszej strony i jak na prawdziwych uczniów
Elektryka przystało.
- Mam nadzieję, że będziecie tak pięknie wyglądać
i tak dobrze się zachowywać codziennie. Życzę
wam, abyście godnie re-
prezentowali szkołę, dbali o nią, bo to jest przede wszystkim wasza szkoła i osiągali jak najlepsze wy-
niki w nauce- z tymi słowami po ceremonii ślubowania
zwrócił się do uczniów klas pierwszych Jerzy Prokopowicz, dyrektor ZSEE.
Uroczystości ślubowania towarzyszyła akademia z okazji Święta
Niepodległości, która nie mogła odbyć się w terminie ze względu na modernizację sali gimnastycznej.
(aj)
Elektrowstrząs
Powiatowy Dzień
Edukacji Narodowej
Było bardzo nastrojowo...I jesiennie. Dywan z kolorowych liści. Konary
brzozy. Ta nietypowa sceneria stała się tłem dla powiatowych obchodów
Dnia Edukacji Narodowej w Miejskim Domu Kultury w Radomsku.
Była to prawdziwa gala
z udziałem nie tylko na- uczycieli i pracowników
oświaty, ale również licznie
zaproszonych gości. Pierw-
sza część uroczystości to
przemówienia, życzeniai gratulacje składane m.in.
przez panią prezydent
Annę Milczanowską, starostę Jerzego Kaczmarka, posłów
Krzysztofa Maciejewskiego, Stanisława Witaszczyka. Padło wiele ciepłych
słów pod adresem pedago-gów, podkreślano ogromny
trud wkładany w wychowanie i kształcenie młodego pokolenia. Punktem kulmi-
nacyjnym było wręczenie
najbardziej zasłużonym
pracownikom okoliczno-
ściowych Nagród Starosty.
Wśród nich znaleźli się
także nauczyciele z ZSEE: Mariola Magiera
– Śliwińska wicedyrek-
tor szkoły, Aleksandra
Tyl, Leszek Sobczyk.
Ponadto Barbara Bąk oraz
M. Magiera- Śliwińska
otrzymały Złote Medale
za zasługi dla oświaty, zaś
Srebrny Medal przypadł
Jolancie Woźniak. Są to
państwowe odznaczenia
nadawane przez Prezyden-
Elektrowstrząs
ta RP Lecha Kaczyńskie-
go, a zostały wręczone w
Łodzi podczas uroczystej
gali przez wojewodę łódz-
ką – Jolantę Chełmińską.- To był szczególnie miły
Dzień Edukacji Narodowej dla mnie, ponieważ
otrzymałam dwie znaczące nagrody- Medal Złoty za
Długoletnią Służbę i Na-
grodę Starosty. Chociaż nie
pracuję dla nagród, każde
wyróżnienie bardzo cie-
szy. Jest to radość z faktu,
że ktoś dostrzega wartość
naszej pracy. Na podkreślenie zasługuje jednak to, że
wytężona praca wszystkich
pracowników szkoły po-
zwala na coroczne nagro-
dzenie kilku z nich. W tym
roku szczęście uśmiechnęło
się do mnie – powiedziała
M. Magiera – Śliwińska.
Nauczyciel to bardzo trud-
ny zawód, wymaga on
ogromnego poświęcenia,
cierpliwości i wytrwałości.
Barbara Bąk- wicedyrek-
tor ZSEE, która ma dość
długi staż pracy, widzi ol-brzymie różnice pomiędzy
pracą teraz a pracą nauczyiela jeszcze 20 lat temu.
Trudno powiedzieć jak się zmieniał na przestrzeni lat, wydaje mi się, że w tej chwili nauczyciel ma
o wiele więcej pracy pa-
pierowej, mimo że są kom-putery. W związku z czym
ma mniej czasu na kontakt z uczniem, poza tym refor- ma przyczyniła się do skró-
cenia nauki w szkole, tak
więc kontakt z uczniem niejest tak bliski, jak to było kiedyś kiedy było czteroletnie
liceum i pięcioletnie tech-
nikum- wtedy można było
inaczej pracować z ucznia-mi. Był to okres znacznie
dłuższy i efekty pracy na- uczyciela były większe niż
w tej chwili – wspomina.
Wracając do uroczystych obchodów DEN,
galę zakończył koncert w wykonaniu uczniów
– reprezentantów więk-
szości szkół ponadgim-
nazjalnych. Każdemu utworowi towarzyszyła prezentacja multimedial- na, w której przedstawione
były placówki oświatowe podległe Starostwu Powia-
towemu. Współorganizato-
rem obchodów był ZSEE.
Ewelina Skórka
Elektrowstrząs
Dziennikarzu, czy Ci nie żal?
13 i 14 listopada br. dla większości społeczności szkolnej minęły jak każde
inne, mało znaczące dni, przeciętne, zwykłe, nie wyróżniające się niczym.
Jednak nie dla redakcji „Elektrowstrząsu”. Nasza grupa spędziła te dwa
krótkie listopadowe dni pod znakiem zabawy, zdobywania doświadczenia
i nabierania dziennikarskiego szlifu.
Byliśmy pod skrzydłami dwóch animatorek
Fundacji Nowe Media: Agaty Król z Tele-
wizji Polskiej i Wioletty Gnacikowskiej
z Gazety Wyborczej, które nie tylko w prze-
zabawny sposób wprowadziły nas w arkana
dziennikarstwa, ale znalazły czas na rozmo-
wę, zaangażowały się w nasze redakcyjne
życie. Tuż po zakończonych warsztatach
poprosiłem je o rozmowę. Oto jak wspo-
minają te kilka godzin spędzonych z nami.
Jak pracowało się z naszą redakcją?
Agata Król: Pracowało nam się bardzo
dobrze, w sumie bardzo łatwo – jesteście
otwarci i niezwykle zdolni. Słyszałyśmy
przed chwilą, że wiele osób nie miało po-
jęcia o dziennikarstwie i tak naprawdę
tutaj się dowiedziało mnóstwo rzeczy,
przyznam, że się nie spodziewałam. My-
ślałam, że każdy miał jakieś doświadcze-
nia i dlatego wszystko tak łatwo idzie.
Wioletta Gnacikowska: Zawsze
w takiej chwili „wejścia”, gdy wchodzimy
do szkoły na warsztaty to redakcja jest taka
onieśmielona i wtedy na zajęciach jest czas
na oswajanie się, integrowanie, a u Was to
wyszło bardzo szybko.Agata: Nawet krzesła wyszły bardzo spraw-
nie! Na samym początku byłyśmy bardzo
zdziwione, bo to ćwiczenie, które tworzy
z grupy zespół, który ze sobą współpracuje,
a tu? – Prawie za pierwszym razem się udało!
Od początku byliście zintegrowani, otwarci.
To tak jak u nas na obozie. Mieliśmy
takie ćwiczenie ze sznurkiem: sznu-
rek był związany i pewna grupa osóbz zamkniętymi oczami trzymając ten
sznurek musiała ułożyć jakąś fi gurę,
np. trójkąt.
Agata: O, fajnie! Naprawdę fajnie!
Powiedzcie, czy my jako dzienni-
karze rokujemy na przyszłość w tej
branży?
Agata: Każdy rokuje. To zależy od Was,
ile pracy w to włożycie, czy będziecie pi-
sać, czy będziecie praktykować. Nie moż-
na nikogo skreślić, powiedzieć, że nie bę-
dzie gwiazdą dziennikarstwa, tego nigdy
nie wiadomo. Ja uważam, że w każdym
jest potencjał i to ogromny, naprawdę,
widząc po tych tekstach i pomysłach ja-
kie macie. Wydaje mi się, że każdy z Was
ma jeszcze czas, żeby dojrzeć do tego.
Wiola: Bo potrafi cie fajnie obsługiwać rzeczywistość i wyszukiwać ciekawe proble-
my, takie, których nikt inny nie zauważy. To
jest niby takie oczywiste, ale są ludzie, któ-
rzy się tym zajmą, napiszą o tym tekst. Gdy
jest ważny problem – nie boicie się tego.
Musicie tylko myśleć „po dziennikarsku”:
o! fajnie byłoby się tym zająć, tamto opisać,
gdzie indziej zapytać, tutaj zrobić zdjęcie,
bo jest fajne światło – jeśli tak będziecie my-
śleć w codziennym życiu, to spokojnie mo-
żecie w przyszłości zostać dziennikarzami.
Agata: Jeszcze trochę więcej dociekliwo-
ści by się przydało, ale to jest chyba nor-
malne, jak się rozmawia z dyrektorem, czy
z nauczycielem, to się tak trochę przytakuje
a nie drąży, ale tego się człowiek nauczy, jak
będziecie dociekać na każdym kroku, jak jest
jakiś problem w szkole i trzeba będzie zapy-
Elektrowstrząs
tać dyrekcji czy nauczyciela - Wy będziecie mieć odwagę, a to już połowa sukcesu.
Wiola: I fajnie, żebyście się nie bali. Ja byłam na warsztatach w jednej szkole i zaproponowałam uczniom wywiad z panią dyrek-
tor, i dziewczyny wszystkie jak jeden mążpowiedziały: „nie, z panią dyrektor się u nas
nie rozmawia”, więc ja zaczęłam je przekonywać, ale była tam też opiekunkapolo-
nistka, która podeszła do mnie i powiedziała: „nie, z panią dyrektor się naprawdę nie
rozmawia”. Tutaj nie było tego problemu.
Zapytam jeszcze, co poradziłybyście młodemu człowiekowi, który chciał-
by związać swoją przyszłość
z dziennikarstwem, czy warto?
Agata: Czy warto, to każdy człowiek będzie
wiedział sam. Ja na swoim przykładzie mogę
powiedzieć, że taką podstawową cechą po-
winien być upór w dążeniu do celu, bo nieste-
ty napotyka się na wiele schodków, czasami
bardzo wysokich i stromych, żeby dotrzeć
do tego celu. Nie można się zniechęcać.
Niestety to jest środowisko dosyć zamknię-
te i ciężko jest się tam wgryźć. Na różne
sposoby trzeba próbować, jak nie drzwiami
to oknami, tak to wygląda. Tak więc upór to
jedna rzecz, drugą jest wiedza. Chodzi o to,
by nikt nigdy nie mógł nas zaskoczyć, udo-
wodnić nam, że czegoś nie umiemy, czegoś
nie wiemy, bo gdy zajmujemy się jakimś tematem to musimy wiedzieć wszystko.
Dziennikarz musi poniekąd sprytnie dać do zrozumienia, że wie więcej
od rozmówcy. Agata: Nie zawsze musi być takie od-
czucie, że wie więcej, ale że zna się na
tym. A na pewno musi wiedzieć więcej
niż ci ludzie, którym to opowiada, musi
przekazać jakiś kontekst, jakąś informa-
cję, żeby nabrało to jakiegoś znaczenia.
Wiola: No właśnie. Teraz musicie intere-
sować się wszystkim, bo nie wiadomo, co
się w życiu przyda, bo ktoś jest dziennikarzem głównie politycznym, ale przychodzi
kiedyś taka chwila, że wysyłają go na kon-
cert mało znanego zespołu, z którym musisz
przeprowadzić wywiad, albo napisać o ja-
kichś zwierzętach. Trzeba się interesować
wszystkim, i samochodami, i motolotniami. Musisz mieć wiedzę, bo gdy staniesz przed
kamerą i zaczniesz relacjonować na żywo to
nie możesz zapomnieć kiedy rozpoczęła się
druga wojna światowa. Ja wiem, to wszyst-
ko jest w Internecie, w Wikipedii, można
sobie sprawdzić, ale dziennikarz na to nie
ma czasu. On musi mieć to w głowie. A te-
raz macie najwięcej czasu na
Elektrowstrząs
to, na naukę.
Agata: Człowiek młody interesuje się
wszystkim, jest taki ciekawski. Poza tym zdobywa umiejętności, tak jak Ty fotografujesz, tak jak chłopaki (dwa Wojtki
– przyp. red.) świetnie obsługują kom-
putery i inne cudawianki. To wszystko procentuje. Wiesz, ja nieprzypadkowo
pracuję w telewizji, bo mój tata to całe
życie biegał za mną z kamerą (śmiech)
No proszę i wszystko w temacie.
(śmiech)
Agata: Wołał: „Aguś! Pokaż co tam robimy!”
(wszyscy roześmiani) Jak miałam bodajże
sześć czy siedem lat to pierwszy fi lm powstał.
Mam jeszcze takie pytanie, co według Was daje dziennikarstwo czło-
wiekowi, pisze, występuje w telewizji, jest dziennikarzem radiowym. Co taka osoba może mieć
z tego, że służy ludziom i przekazuje
innym informacje?
Agata: Dużo możliwości. Gdy dziennikarz jest dziennikarzem to już nie zwraca
takiej uwagi na to, co dziennikarstwo mu
takiego szczególnego daje. No oprócz tego,
że się zarabia na życie. Ja zawsze wszędzie chodziłam i pytałam o wszystko. Ja
zawsze chciałam tak żyć. Ale daje też czasem satysfakcję, że udaje się komuś pomóc.
Wiola: Tak, to jest olbrzymia satysfakcja.
Ja pomagałam od początku pewnej rodzinie
zastępczej, towarzyszyłam im od przeprowadzki ze starego do nowego domu, przyję-
cia siedmiorga dzieci i poprzez załatwienie im placu zabaw przy domu, różnych super
urządzeń. Miałam wielką satysfakcję z tego,
że dzięki mnie rodzina pozyskała wiele różnych rzeczy szkolnych, sportowych, czy funduszy na wyjazdy. To jest strasznie fajne. Jeśli poszłabym tam załatwiać tę sprawę jako ja, to nikt nie chciałby ze mną za
bardzo rozmawiać, ale poszłam tam jako
„gazeta” i mogłam dzięki temu wiele rzeczy zrobić. Dziennikarstwo uczy wielu rzeczy, np. że każdy dzień jest fajny. Człowiek
nigdy nie robi tego samego. Nie przykręca ciągle monotonnie jednej śrubki przez osiem godzin, tylko idzie do pracy i nie wie
co go spotka, bo może go spotkać wszystko.
Ja szłam do pracy jednego dnia w szpilkach
i krótkiej spódniczce a okazało się, że musiałam biegać po poligonie, gdzie psy rzu-
cały się na pozoranta i znalazłam się w ja-
kimś ogniu walki w tych szpilkach. Więcej
szpilek nie zakładałam do pracy. (śmiech)
Agata: Też tak miałam! Ja z kolei założy-
łam szpilki, boską, taką ołówkową spódniczkę i… miałam mieć taki „spokojny dyżur w sobotę” (śmiech) I słuchajcie… wykoleił
się pociąg! (śmiech) I wiecie co? Do tego jeszcze nie chcieli mnie wpuścić strażacy tak,
żebym sobie poszła po torach do tego pociągu, tylko powiedzieli: „nie, nie, tam absolutnie nie wolno wchodzić”, i ja po krzaczorach
chodziłam, tam jeszcze był rów i musiałam
tę kieckę zadrzeć, przeskakiwać, operator
mnie przechwytywał z drugiej strony, i jak już mi się udało przeskoczyć to było takie:
„Jee! Brawo! Uuu!” (wszyscy rozbawieni)
Aneta: To ja też miałam podobną historię.
Pojechałam na otwarcie sądu w Piotrkowie
Trybunalskim, wiadomo wielka uroczystość, więc ubrałam się elegancko i jak na
złość dzwonią do nas, że pali się las w Mierzynie. Nie było wyjścia, bieg przez kilometr
po spalonym lesie, upierniczona w tych sadzach, śmierdząca spalenizną, wymyłam się
w najbliższym stawie i tak zwędzona dotarłam na otwarcie sądu. Tak, to naprawdę nieprzewidywalna praca, ale za to pełna wrażeń.
A jak taki początkujący dziennikarz
może zaistnieć?
Elektrowstrząs
Wiola: Są liczne konkursy organizowane
przez różne fi rmy, spotkania, staże w jakimś państwie. Tego jest mnóstwo,
tylko trzeba skorzystać.
Agata: Można być korespondentem.
Wiola: Oczywiście. Możecie wylądować w Brukseli i od razu rozmawiać. Człowiek
jest przygotowany, zna język. To jest cenne.
Agata: Ostatnio miałam tak, że przechodził Platini i ja z nim po angielsku roz-
mawiałam, bo inni dziennikarze mówili:
„Jakiś tłumacz! Jakiś tłumacz!” ja myślę: łapię teraz, bo za chwilę to on nie będzie
chciał rozmawiać. To jest jedyna okazja. Nikt nie będzie czekał dziesięciu minut na tłumacza, ja nie mam czasu, sorry.
Wiola: Tak, nauka języków jest bardzoważna. Na przykład do Radomska przyjeż-
dżają zagraniczni inwestorzy. Macie tutaj inwestora Indesit, to z ich szefami też się
rozmawia w obcym języku. Trzeba rozmawiać. Wy się już nie boicie. Nie mielibyście
problemów. Ja wiem, że nie mielibyście oporów, żeby rozmawiać z jakimś ważnym
człowiekiem tylko trzeba nabyć umiejętności porozumiewania się, to jest podstawa.
W sumie zostać w przyszłości takim Mariuszem Max Kolonko z Boston Massachusetts. (śmiech)
Agata: No właśnie. (śmiech) On też się
wstrzelił w taki dobry moment. Chociaż to też jest ważne, żeby trafi ć na ten
„swój czas”, trzeba być w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie.
Tak, bo to zależy też od tematu, jaki
się akurat „złapie”, to można dzięki
temu zaistnieć.
Agata: Tak. Ale też czasem masz dobry temat, a nie znajduje odzewu. Nie możesz
się też dać zmanipulować, bo ktoś może nie powiedzieć wszystkiego lub coś zataić. Mu- sisz mieć źródła, informatorów. To trzeba
mieć w sobie też taką zadrę, być drapieżnym, mieć przeczucie, że to słuszna sprawa.
Drążyć, drążyć…
Wiola: I uczyć się! (śmiech)
Oj, żeby… Dziękuję Wam za udzielenie wywiadu. Mam nadzieję, że odwiedzicie nas jak najszybciej i jak najczęściej będziecie do nas przyjeżdżać, żeby widzieć nasze postępy.
Wiola: My też dziękujemy.
Agata: Dla nas to też nowe doświadczenie,
fajne przeżycie. To jest coś niesamowitego, jak można przekazywać swoją wiedzę i umiejętności innym. Wspaniałe. Niesamowite!
Rozmawiał:
Grzegorz Marusiński
Z wizytą w Radomszczańskiej
Elektrowstrząs
Jak składać gazetę, łamać tekst i pisać artykuł? – tego m.in. dowiedzieli się
uczniowie Koła Dziennikarskiego z Elektryka, którzy w piątek 20 listopada
mieli okazję odwiedzić redakcję Gazety Radomszczańskiej. Było to nie tyle
tradycyjne spotkanie z pracownikami, co wędrówka po historii gazety i poznanie pracy redakcji od kuchni.
Atmosfera spotkania była
bardzo sympatyczna. Zo-
staliśmy miło i otwarcie
przyjęci na pokład redakcji.
Spotkaliśmy się nie tylko
z dziennikarzami, ale także
z redaktorem naczelnym
Robertem Dąbrowskim
oraz z wydawcą Gazety
Radomszczańskiej Jac-
kiem Łęskim, który już
na wstępie zaproponował
naszej redakcji współpracę
z tygodnikiem. Redaktor
naczelny, który wcześniej
zapoznał się z naszą gazetką, wysoko ocenił zawartość merytoryczną naszego
pierwszego wydania „Elek-
trowstrząsu” (to na pewno
motywuje do dalszej pracy).
- Podstawą prawidłowego
działania redakcji jest hierarchia w wykonywaniu swoich obowiązków i dotrzymywanie terminów pisania tekstów – dodał na koniec.
Samo funkcjonowanie
i tworzenie gazety nie
jest takie skomplikowane.- Najpierw należy znaleźć
tematy nadające się do za-
mieszczenia w gazecie. Są
one zbierane przez reporterów, bądź też dostarczane
przez czytelników. Kiedytematy są już gotowe, układane i łamane są w specjalnym programie do tworze-
nia gazety (Page Maker).
Kolejnym krokiem jest te-
stowe drukowanie stron wcelu korekty błędów i
Elektrowstrząs
stylistyki oraz sprawdzenia,
czy tekst jest prawidłowo
„złamany”. Gotowe i do-
pracowane strony w for-
macie PDF wysyłane są do
drukarni. Wystarczy
niecałagodzina, by nakład 5000
sztuk egzemplarzy gazety
był gotowy do sprzedaży.
Ostatni głos zawsze należy
od redaktora naczelnego
zwrócić uwagę na fakt, że
powiedział Zbigniew Ki-
pigroch - przewodnik wy-
cieczki, redaktor graficzny.
Naleźy w ty miejscu zwrócić
uwagę na fakt, że Gazeta
Radomszczańska
jest najstarszą gazetą na lo-
kalnym rynku. Wszystko
zaczęło się w latach 20-tych,
kiedy to Gazeta Radom-
skowska (tak się wówczas
nazywała) weszła na ów-
czesny rynek w Radomsku.
Przez kolejne lata przecho-
dziła wiele przeobrażeń, aż
w 1992 r. pod nazwą GazetyRadomszczańskiej
zaczęła istnieć do dnia dzisiejszego.
Funkcję redaktora naczel-
nego objął Robert Dąbrow-
ski, który pełni ją do dziś.
- Z początku był to trady-
cyjny miesięcznik wydawa-
ny tylko na terenie samego Radomska i o niewielkim
nakładzie. Z czasem jed-
nak gazeta zmieniła się w
tygodnik, który swoim za-
sięgiem objął cały powiat
radomszczański - poinfor-
mował z dumą pan Zbigniew.
Ponadto redakcja ma na
swoim koncie
wiele zwycięstw i wy-
różnień w licznych konkursach dziennikarskich.
Na spotkaniu zostało po-
ruszonych wiele tematów
dotyczących pracy redak-
cji. Jedną z nich była po-
stawa dziennikarza, który
jak się dowiadujemy musi
być otwarty i kreatyw-
ny w stosunku do całego
otoczenia. Każdy z pra-
cowników redakcji powi-
nien zajmować się tym,
w czym jest naprawdę dobry.
- Jest to podstawa pracy
w grupie, która gwarantuje
dobrą i sprawną pracę ca-
łej ekipy - podkreślił pan
Zbigniew- Ponadto ważną
cechą dobrego dziennikarza
powinien być także obiekty-
wizm i rzetelność - dodaje.
Bartłomiej Nowak
Elektrowstrząs
Co Cię nie zabije, to
Cię wzmocni
…czyli o tym, jak uczniowie klas maturalnych pisali próbną maturę. Wiadomo, im wcześniej się z nią zapoznają, tym solidniej wezmą się do nauki.
Nikomu przecież nie trzeba powtarzać, że matura jest przepustką w przyszłość.
Już 3 listopada o godz. 9
w naszej szkole jak i w wielu
innych w Polsce miała miej-
sce próbna matura z matema-
tyki przeprowadzona przez
Centralną Komisję Egzami-
nacyjną. Każdy uczeń miał
możliwość sprawdzenia
swej wiedzy z tego przed-
miotu, bo od obecnego roku
szkolnego matematyka jest
przedmiotem obowiązko-
wym na maturze. - Matu-
ra 2010 znacznie różni się
od ubiegłorocznej. Każdy
uczeń musi obowiązkowo
zdawać trzy przedmioty na
poziomie podstawowym
z języka polskiego ustnie
i pisemnie, języka obcego
ustnie i pisemnie oraz z ma-
tematyki. Ten ostatni egza-
min trwa 170 minut i składa
się z pytań zamkniętych( te-
stowych) oraz zadań otwar-
tych. Jeżeli uczeń zaliczy
każdy z tych pięciu egzami-
nów na 30% to maturę ma
zdaną. Kolejna zmiana po
lega na tym, że każdy uczeń
dodatkowo może wybrać dosześciu przedmiotów, które będzie zdawał na dowolnym
poziomie, z wyjątkiem języka polskiego, obcego ( tego,
który zdawał na podstawie)
i matematyki – te może zda-
wać tylko na poziomie roz-
szerzonym. Jeżeli wybierze
inny język to poziom egza-
minu ustnego i pisemnego
może być różny – tłumaczy
Barbara Bąk, wicedyrektor
ZSEE. W ogóle listopad
w naszej szkole przebiegał pod znakiem próbnych matur, ponieważ w dniach od
24 – 27 listopada uczniowie
z kolei zmierzyli się z eg-
zaminem przygotowanym
przez wydawnictwo Operon.
Nie da się ukryć, że płyną
z tego same korzyści dla
wszystkich: dla szkoły, bo
można wtedy przećwiczyć
wszelkie procedury i przede
wszystkim dla uczniów, któ-
rzy mogą już w listopadzie ocenić swój zasób wiedzy.Różne są opinie wśród młodzieży na temat próbnych matur.
-Szkoda na nie czasu bo i tak
większość podejdzie do niej
na luzie i z obojętnością,
szkoda tylko papieru i zmar-
nowanego czasu, który mo-
glibyśmy wykorzystać na
naukę- uważa jeden z ma-
turzystów. Karolina twier-
dzi, że tegoroczna próbna matura nie była trudna,a taka forma egzaminu jest
zawsze potrzebna ponieważ
uczniowie mogą oswoić
się z procedurami panują-
cymi podczas matury oraz
sprawdzić na co mogą jesz-
cze zwrócić uwagę podczas
przygotowywania się do
niej. Próbne matury są po-
trzebne, bo co najważniej-
sze uodparniają nas na stres
z nimi związany. Dzięki temu
mamy chociaż namiastkę
tego, co czeka nas w maju.
Ewa Maniecka
Nowy samorząd uczniowski Oddaj krew, nie bądź żyła!
Elektrowstrząs
W dniu 30 listopada 2009
roku odbyły się w naszej
szkole wybory do Samo-
rządu Uczniowskiego
Kilka dni przed wyborami
zostały przygotowane karty
z imionami i nazwiskami
kandydatów, których było
ponad dziesięciu. Głosowa-
nie polegało na zakreśleniu
krzyżykiem właściwego
nazwiska kandydata i wrzu-
ceniu jej do urny. Odbywa-
ło się ono w czasie zajęć
lekcyjnych. Każdy chętny
mógł zapoznać się z kan- dydaturą, zamieszczoną na
ściennej gazetce w kory-
tarzu. Nad prawidłowym
przebiegiem głosowania
czuwała Marzena Kacz-
marczyk, opiekunka SU.
I tak po zaciętej walce prze-
wodniczącym został Woj-
ciech Sambor z kl. IIB,
którego poparła największa
ilość uczniów, zdobył 99
głosów. Zwycięzca będzie
naszym reprezentantem na
okres jednego roku. Za-
stępcą przewodniczącego
został Piotr Dobrowol-
ski z kl. IIM., sekretarzem Grzegorz Marusiński z kl. IIK, a skarbnikiem Ja-
kub Drozdek z kl. IIB
Wielu z nas zastanawia się
nad tym, po co wybierany
jest samorząd i jakie będzie
pełnił funkcje? Otóż jego
zadaniem będzie przede
wszystkim godne reprezen-
towanie naszej szkoły na
zewnątrz oraz współpraca
z samorządami klasowymi.
W następnym nume-
rze zamieścimy krót-
ką rozmowę z nowym
przewodniczącym SU.
Ewelina Nems Każdy z nas może znaleźć się w sytuacji, w której będzie potrzebował krwi.
Może ją dostać tylko od drugiego człowieka. W Elektryku 30 listopada miała miejsce akcja krwiodawstwa. Wzięło w niej udział 39 osób.
Brakuje krwiodawców
i krwi, tak niezbędnej przy
niemal każdej operacji. Nie
ma krwi lepszej czy gorszej,
każda z jej grup jest cenna
podczas ratowania ludzkie-
go życia. Dlatego uczniowie Zespołu Szkół Elektryczno- Elektronicznego bardzo
chętnie przystąpili do akcji.
- Po oddaniu krwi czułam
się osłabiona, zmęczona a
zarazem spełniona, że mo-
głam komuś pomóc – mówi Paulina z kl. IIM. Szkolna
pielęgniarka była przy od-
dawaniu krwi i dowiedzie-
liśmy się ,że każdy zdrowy
uczeń mógł oddać 450ml,
po uprzednim badaniu le-
karskim i wypełnieniu an-
kiety. W oddawaniu krwi
wzięło udział 39 osób. Krew
miała być przeznaczona
dla dziewczynki chorej na
białaczkę z Kamieńska. Pamiętajmy, że nigdy nie
wiemy kiedy będziemy
w potrzebie, dlatego uczest-
nictwo w tego typu akcjach
jest dowodem bezintere-
sownej pomocy innym,
co się ceni szczególnie
wśród młodych ludzi.
Natalia Kępska
Elektrowstrząs
ECDL - dla tych, którzy
chcą więcej
Już ponad 200 uczniów i absolwentów Zespołu Szkół Elektryczno- Elektro-
nicznych w Radomsku posiada europejskie prawo jazdy na komputer, czyli
certyfi kat ECDL (European Computer Driving Licence). Dokument ten hono-
rowany jest we wszystkich krajach Unii Europejskiej.
ECDL jest kursem dla tych,
którzy chcą nauczyć się
lepiej korzystać z kom-
putera. Jest on bezpłat-
ny dla uczniów Elektryka
i można go zrobić w naszej
szkole w ramach Szkolne-
go Klubu Komputerowego
prowadzonego przez Je-
rzego Prokopowicza -
dyrektora ZSEE oraz Mi-
rosława Dratwińskiego
– nauczyciela informatyki.
Kurs ECDL w naszej szkole
cieszy się dużym zaintere-
sowaniem. Do tej pory prze-
prowadzono już kilkanaście
jego edycji. – Korzyści pły-
nące z posiadania takiego
dokumentu są dwojakiego
rodzaju: po pierwsze uzy-
skanie i potwierdzenie swo-
ich kompetencji, a po drugie certyfikat ten honorowany
jest w krajach unijnych.Ułatwia on także znalezienie pracy w całej Europie, po-
nieważ wychodzi naprzeciw
wymaganiom pracodawców.
Mieliśmy również kilka sy-
gnałów od absolwentów, ak-
tualnie studentów, którzy na
podstawie certyfi katu ECDL
zostali zwolnieni z niektó-
rych egzaminów – mówi J.
Prokopowicz. - W tej chwi-
li w kursie bierze udział 12
uczniów. Zwykle było ich
więcej, nawet 30 w grupie.
Na zmniejszenie liczby
uczniów przygotowujących
się do egzaminów ECDL
ma niewątpliwie wpływ
zwiększenie kwot, jakie
trzeba wpłacić na konto Pol-
skiego Towarzystwa Infor-
matycznego, a my już wpły-
wu na to nie mamy - dodaje.
Należy podkreślić, że cer-
tyfi kowani egzaminatorzy
szkolenie uczniów przepro-
wadzają bezpłatnie. W tym
roku kolejna edycja kur-
su ruszy prawdopodobnie
z początkiem II semestru.
Więcej informacji na
temat kursów na stro-
nie: www.ecdl.com.pl Magda Krawczyk
Elektrowstrząs
Ostatnio w ramach lekcji religii prowadzonych
przez Agnieszkę Majew-
ską na uczniów czekało wiele atrakcji: liczne konkursy, wycieczki
i zabawa, która jest najlepszą formą nauki. I tak:
Dnia 18 listopada odbyła się wycieczka do Wyższego Seminarium Duchownego
w Częstochowie w ramach Roku Powołań Kapłańskich. Uczestnikami wycieczki
była klasa II K. Przewodnikiem po Wyższym Seminarium Duchownym był ksiądz
Marcin Święch.
8 grudnia grupa uczniów z klasy III M (Ewelina Wilkoszewska, Karolina Szostek, Ola Skibińska, Marta Górka, Justyna Wójcik, Marcin Siedlecki, Marcin Krakowiak)
wraz z profesor Agnieszką Majewską - wykonała szopkę bożonarodzeniową (foto
na okładce), która tworzy świąteczny klimat w naszej szkole. Uczennica klasy III K Karolina Hap zajęła 3 miejsce w VI Ogólnopolskim Konkur-
sie Poetyckim im. Ks. Jerzego Popiełuszki „Cena miłości ojczyzny”
Obecnie trwa konkurs pod hasłem „Stroimy Święta”. Aby wziąć udział należy przygotować ozdobę świąteczną. Na autora najciekawszej pracy czeka ciekawa nagroda.
(aj)
Jestem cool... Koncert Karoliny Cichej w MDKu
Elektrowstrząs
„Jestem (cool)turalny” to tytuł projektu edukacyjnego realizowanego
w Zespole Szkół Elektryczno-Elektronycznych w Radomsku. Dzięki niemu
uczniowie mogą brać udział w różnego rodzaju imprezach kulturalnych, np. w koncercie Karoliny Cichej, która jako pierwsza w Polsce skomponowała
muzykę do wierszy Tadeusza Różewicza. Od bieżącego roku szkol-
nego Ministerstwo Edukacji
Narodowej zwiększyło na-
uczycielom liczbę godzin,
wprowadzając dodatkową,
„społeczną” godzinę 19- tą
do realizacji. Większość
nauczycieli w tym miejscu
realizuje zajęcia wyrów-
nawcze, rozwijające z wy-
branych przedmiotów, ale
oprócz tego są także cieka-
we oferty nauki języka wło-
skiego czy hiszpańskiego.
Tak więc z wprowadzenia
19- tej godziny najwięcej
korzyści mają uczniowie.
Właśnie w ramach tzw. wo-
lontariackiej 19- tej godzi-
ny grupa uczniów wzięła udział w koncercie Karoli-
ny Cichej, który odbył się
w ramach obchodów Dni
Różewiczowskich w MDK
w Radomsku. Artystka śpie-
wała i grała na kilku instru-
mentach. Wraz z nią wy-
stępował zespół. Wykonała
wiele utworów, ale najbar-
dziej utkwił nam w pamięci
„List do ludożerców” oraz
„Czarne plamy są białe”, po-
nieważ są to nasze ulubionewiersze i zafascynowała nas
ich interpretacja muzyczna.
- Koncert był niezwykły,
oryginalny, a muzyka niety-
powa i nadzwyczajna. By-
łam mile zaskoczona efek- tem. Cieszę się, że wybrałam
się na ten występ”- powie-
działa uczennica z klasy
I „L” Adrianna Paplicka.
Dla wielu uczestników był
to sposób spędzenia mile
piątkowego popołudnia.
- Cieszę się, że koleżanka
namówiła mnie na spędze-
nie w taki sposób czasu i nie
żałuję, że wybrałam się z nią
na ten koncert- dodała uczen-
nica II LO w Radomsku.
Ogólnie celem tego projek-
tu edukacyjnego jest przy-
bliżenie uczniom oferty kul-
turalnej w mieście. - Projekt
jestem (cool)turalny zrodził
się bardzo szybko, ponie-
Przepraszam, mogę odebrać?
Elektrowstrząs
waż w zabieganym życiu
szkolnym nie mamy tak na-
prawdę czasu na obcowanie
z kulturą, najczęściej są to
wyjścia do kina, i na tym
się kończy, a życie kultu-
ralne kwitnie najczęściej
wieczorem. Dlatego dzięki
temu przedsięwzięciu chcę
przybliżyć uczniom kul-
turę niską i wysoką, kino
komercyjne i kino ambitne,
oraz zapoznać młodzież
z ofertą nie tylko Miejskie- go Domu Kultury, ale także
Muzeum, Miejskiej Biblio-
teki Publicznej”- powie-
działa Aneta Jędrzejczyk,
pomysłodawczyni projektu.
Wszyscy (cool)turalni są
bardzo zadowoleni. Twier-
dzą, że jest to dobry pomysł
na mile spędzony czas i mimo
tego, że każdy jest zajęty
nauką postarają się uczest-
niczyć w każdej imprezie.
Dotychczas w ramach pro- jektu „Jestem (cool)tural-
ny” uczniowie ZSEE mieli
okazję uczestniczyć m.in.:
w otwarciu wystawy stu-
dentów ASP we Wrocławiu
„Grafi ki dla Różewicza”,
w wykładzie prof. Jerze-
go Starnawskiego, oglądali
fi lmy:” Galerianki”, „Dzie-
ci Ireny Sendlerowej”.
Ewelina Nems
Katarzyna Nowak Wolno w końcu czy nie
wolno używać w szko-
le telefonów komórko-
wych?- nad odpowiedzią
na to pytanie zastanawiał się na pewno niejeden uczeń.
Maria Mirowska, nauczy-
cielka matematyki mówi
otwarcie: - Nie pozwalam używać telefonów komór-
kowych, jedynie w sytu-acjach bardzo ważnych
uczeń może odebrać telefon.
Sama staram się ograniczać rozmowy przez komórkę do koniecznego minimum, ponieważ po pierwsze burzy to pracę na lekcji, a po drugie niegrzecznie jest posługiwać
się telefonem w towarzy-
stwie innych bez zapytania
o zgodę. Jak wiesz, jestem
nauczycielem matematyki
Elektrowstrząs
i pozwalam- rzadko używać
telefonu tylkio i wyłącznie
jako kalkulatora
i tylko do tych celów powi-
nien służyć na mojej lekcji.
Uczniowie mają różne
opinie na ten temat:
Uważam, że są sytuacje, w któ-
rych można skorzystać
z telefonów, jeśli jest to bar-
dzo ważne, ale nie należy
tego przywileju nadużywać-
przyznaje jedna z uczennic.
- Moim zdaniem na lek-
cjach nie powinno używać
się telefonów komórko-
wych, ponieważ to rozprasza
uczniów, przez co nie myślą
na lekcjach, nie mówiąc już
o rozmowach telefonicz-
nych co jest moim zdaniem
niedopuszczalne. Od tego
są przerwy – stwierdza Da-
wid Olczak z klasy III N.
Jedno co jest pewne to fakt,
że szkoła nie ponosi odpo-
wiedzialności za telefony
komórkowe, które przyno-
szą do szkoły uczniowie.
- Problem używania te-
lefonów regulują przede
wszystkim podstawowe za- sady savoir vivre’u. Trud-
no pisać prawo dotyczące
konieczności wyłączania
komórek w kościele, te-
atrze, kinie, podczas rand-
ki itp. - pewne zachowania
świadczą po prostu o kul-
turze człowieka. Jedynym
skutecznym sposobem
na rozwiązanie problemu
z notorycznym używaniem
telefonów na lekcjach jest
przypominanie na początku
lekcji o konieczności wyłą-
czania komórek tak przez
uczniów jak i nauczycieli-
powiedział nam Jerzy Pro-
kopowicz, dyrektor ZSEE.
Z problemem odbierania
telefonów na lekcjach boryka
się każda szkoła, także
nasza – nie jesteśmy wyjąt-
kiem. Z jednej strony waż-
ny telefon, z drugiej dezor-
ganizacja pracy w grupie.
W takiej sytuacji powinniśmy
znaleźć złoty środek i najle-
piej wszystkie pilne spra-
wy załatwiać na przerwie.
Natalia Rozpończyk
Elektrowstrząs
Wiedzą jak segregować odpady
Nasi uczniowie wzięli
udział w warsztatach popu-
larnonaukowych, które mia-
ły miejsce w Zespole Szkół
Drzewnych i Ochrony Śro-
dowiska, których hasłem
przewodnim był „ Człowiek
i środowisko”. Każda grupa
uczniów miała do wybo-
ru trzy kategorie: konkurs
wiedzy, eksperyment oraz
makieta i model. Nasza dru-
żyna przygotowana przez
Justynę Szwaję, nauczy-
cielkę chemii wystartowała
w konkursie wiedzy dotyczą-
cym selektywnej zbiórki od-
padów. I udało się, zajęliśmy
II miejsce wśród szkół po-
wiatu radomszczańskiego, tę
wysoką lokatę wywalczyli:
Bartosz Wolski, Adrian
Kuliś, Michał Kowalczyk-
wszyscy z klasy IIM.
(aj) Ucznowie Elektryka nie boją się matematyki!
TEST MATEMATYKA PLUS
Na początku listopada w
naszej szkole odbył sie kon-
kurs matematyczny w kate-
gorii liceum, który został
przeprowadzony pod bacz-
nym okiem Anny Kanafy,
nauczycielki matematyki.
Testy były przygotowane
w ten sposób, aby ucznio-
wie bez pośpiechu mogli
odpowiedzieć na 25 pytań
w ciagu 45 minut. Nie było
mozliwości korzystania z
kalkulatorów, ani innych
pomocy naukowych. Bar-
dzo istotne było również,
aby uczestnicy konkursu
na swych kartach wpisali
także nazwiska osób sąsia-
dujących dla uwiarygod-
nienia wyników.W mate-
matycznych zmaganiach
wzięło udział 65 uczniów.
Wyniki testu bedą zna-
ne dopiero w styczniu.
Kamila Chyra
Informatycy, do boju!
Nasza szkoła obecnie
przystąpiła do dwóch konkursów informatycznych są to: konkurs„Bobra”, konkurs informatyczny „Intersieć”.
Elektrowstrząs
Nauczyciele, którzy pilotu-
ją te konkursy to informa-
tycy: Agnieszka Orłow-
ska i Kamil Grudzień.
Pierwszy konkurs
to konkurs „Bobra”, który
miał miejsce 10 listopada.
W tym roku uczestników
z naszej szkoły było aż czter-
dziestu. I choć pytania nie
były łatwe, to nasi uczniowie
dali sobie radę z arytmetyką
i testem na inteligencję. Na
razie znana jest liczba punk-
tów uzyskanych przez na-
szych uczniów, czy zdobyli-
śmy jakieś nagrody musimy
jeszcze poczekać na ofi cjal-
ny komunikat organizatora.
Największą ilość punktów
z naszej szkoły otrzymali:
Piotr Rozpończyk – 78 pkt
Kamil Chybowski – 73 pkt
Kacper Półrola - 68 pkt Drugim konkursem,
który ruszył od poniedziałku
16 listopada 2009 roku
jest „INTERSIEĆ”. Do-
tyczy on wiedzy ogólnej
z zakresu informatyki. Aby
wziąć w nim udział nale-
ży się tylko zarejestrować.
Tutaj rywalizacja rozsze-
rza się do ok. 4 tys. osób
z całej Polski. Choć nie
jest łatwo dostać się da-
lej, to nie oznacza, że nie
powtórzymy wyczynów
naszych informatyków
i podobnie jak w poprzed-
nim roku dostaniemy się
do fi nałów wojewódzkich.
O wynikach poinfor-
mujemy w następnym
wydaniu naszej gazety.
Sylwia Popiołek
Elektrowstrząs
„Cena za miłość do ojczyzny
czasami bywa wysoka”
Warszyc wielki bohater narodowy
W tekście swoim opiszę
ważną postać jaką jest Stanisław Sojczyński.
Ostatnio w naszej szko-
le odbyło się spotkanie
z dr Tomaszem Tobor-
kiem pracownikiem IPN
w Łodzi,w którym uczest-
niczyło ok. 60 uczniów.
- Sojczyński działał w woj-
sku konspiracyjnym na
terenie powiatu radomsz-
czańskiego, nie ugiął się
pod presją komunistycz-
nych władz i do końca był wierny swoim poglądom, za co zapłacił najwyższą cenę, dlatego młodzież powinna znać tego człowieka i jego
czyny- uważa Aleksandra
Tyl, nauczycielka historii.
Do jego największych osią-
gnięć należało zaatakowa-
nie w nocy z 7 na 8 sierp-
nia 1943 r. niemieckiego więzienia w Radomsku.Uwolniono wtedy około 50
osób. „Warszyc” utworzył
pierwszy na terenie obwodu oddział partyzancki, którym dowodził do listopada 1943
r. W czasie akcji „Burza”
dowodził I batalionem 27 pułku piechoty AK.Jakie zatem przesłanie może nieść jego postawa dla młodzieży?
„Warszyc” jest przykładem człowieka, który całkowicie
poświęcił się Polsce, po-
święcił swoją rodzinę - żonęi trójkę dzieci, by walczyćo demokratyczną Polskę.
Do końca pozostał czło-
wiekiem honoru, dlatego pamiętajmy o nim i o
wszystkich bezimiennych bohaterach, którzy przelali krew w obronie naszego Narodu. W ostatnim czasie Prezydent Miasta Radomska podjęła decyzję, że rok 2010
będzie obchodzony jako Rok
Stanisława Sojczyńskiego.
Aleksandra Kustalik
O wielkim epistolografie
Elektrowstrząs
W poniedziałek 19 października 2009 roku odbył się w Bibliotece Miejskiej
wykład jednego z najbardziej znanych historyków literatury polskiej- prof.
Jerzego Starnawskiego. Jest on autorem wielu naukowych publikacji.
Profesor przybliżył wszystkim zgromadzonym rolę li-
stu na przestrzeni dziejów.
Wyjaśnił, że w wieku XIX ten rodzaj przekazu był traktowany szczególnie. To wła-
śnie ówczesne listy były bogato zdobione , przystrajane
i traktowane niemalże jak obiekt kultu. Takim właśnie
epistolografem był Juliusz Słowacki, któremu poświęcony był wykład, bowiem
rok 2009 jest obchodzony
jako Rok Juliusza Słowackiego. Otóż, ten wybitny polski poeta romantyczny
pisał mnóstwo listów. Większość z nich adresowana
była do matki. Przez spryt nazywał ojczysty kraj „kuzynką” czy „siostrą”. Często w swych listach przyj-
mował ton modlitewny. Na końcu profesor oznajmił, że listy tego wybitnego poety
to typowa powieść biograficzna, mająca na celu pracę
nad własną osobowością.
W tej nietypowej lekcji literatury uczestniczyli nie tylko wybrani uczniowie z radomszczańskich szkół,
ale także niektóre studentki prof. Starnawskiego,
dzisiaj panie polonistki.
Sylwek Górniak
Kącik dla Perełek
Elektrowstrząs
Witam wszystkich w miejscu przeznaczonym dla ludzi lubiących czytać książki różnego typu i
rodzaju. Dzisiaj chciał-
bym zwrócić Waszą uwagę
na pewien ewenement .
Warto zauważyć, że czę-
sto powstają filmy na
podstawie książek np. ”W pustyni i w puszczy”. Mało jest jednak przypadków, by książka powstawała równocze-
śnie z dziełem fi lmowym. A taką właśnie pozycję literacką chciałbym przedstawić.
Za zamkniętymi drzwiami. Kulisy II wojny światowej.
Książka Laurence’a Rees’a „Za zamkniętymi drzwiami. Kulisy II wojny światowej”
jest inna od pozostałych podejmujących temat wojny. Autor skoncentrował się tu
na aspektach politycznych. Mamy więc przedstawione tajne spotkania, w których uczestniczyli tacy przywódcy jak Winston Churchill, Franklin Delano Roosevelt, a przede wszystkim Józef Stalin. Nie da się ukryć, że Rees w dużym stopniu kon-
centruje swą uwagę na przywódcy ZSRR.
Poświęca mu wiele uwagi skupiając się nie
tylko na jego rządach, ale także zwracając
uwagę na stan jego psychiki. Ukazuje nam
człowieka bezwzględnego, zdolnego poświęcić wiele istnień, by tylko utrzymać się
przy władzy. Usiłuje udowodnić, że Stalin
popełnił tyle samo zła, co Hitler, lub jeszcze więcej. Ku mojemu zaskoczeniu autor
wspomina także rolę Polski w czasie wojny, co rzadko się zdarza w zagranicznych
publikacjach. Wreszcie z ust obcokrajowca możemy dowiedzieć się o tragedii w Lesie Katyńskim, walkach o Monte Cassino czy
opiniach gen. Władysława Sikorskiego.
Wreszcie zostaliśmy docenieni jako naród
walczący i bohaterski. Ale nie tylko. Rees
ukazuje nam, że państwa alianckie gotowe
były poświęcić nasze państwo, by ratować
własne, do tego stopnia, że układ z mordercą 27 milionów ludzi nie był dla nich problemem. Ogólnie dzieło Rees’a zawiera
wiele ważnych faktów, ciekawostek, a co
ważne jest napisane dość prostym językiem. Całość imponuje swoim rozmachem
i szczegółami podanymi w taki sposób, by
jak najdłużej zatrzymać nas przy treściach
w niej przedstawionych. Na podstawie książki powstał fi lm produkcji BBC, którego scenarzystą i reżyserem jest właśnie au-
tor książki. Pozycję tę polecam wszystkim, dla których historia to więcej niż szkolny
przedmiot i powód do stresu podczas lekcji.
Sylwek Górniak
kaszel + katar = biznes
Elektrowstrząs
Panika. Cały świat osza-
lał na punkcie wieprzowej
grypy (a może świńskiej?
– zresztą co za różnica). Nie
ma się czemu dziwić – to po-
ważna sprawa, zwłaszcza, iż
docierają do nas kolejne do-
niesienia o zachorowaniach,
podejrzeniach, czy nawet
zgonach. Biznes jednak się
kręci, a cały „łańcuch po-
karmowy” pociąga jedno
ogniwo zysku za drugim.
Farmaceutyczny świat li-
czy zyski. Szczepionki
w użyciu, ale i nie tylko.
„Zwykłe” medykamenty
też sprzedają się w zmożo-
nej ilości, a jak nie one to
chociażby same chusteczki.
Jesteś chory? – kupuj. Je-
steś zdrowy? – kupuj.
Ignorowanie każdej ze stron
jest jak karmienie zombie
ciastem: nigdy nie wiesz,
czy się bać i pokornie od-
mawiać różaniec w nadziei,
że nic nam się nie stanie,
czy też zabierać manatki
i uciekać ile sił w nogach.
Z kolei mnie osobiście roz-
śmieszają niektóre z zaleceń
Głównego Inspektora Sani-
tarnego, jedno z nich brzmi:”jeśli nie masz chusteczki
podczas kichania lub kasła-
nia zasłoń usta i nos rękawem
w okolicy powyżej łokcia,
a nie dłońmi”. Brzmi to ab-
surdalnie, ale cóż, aby umieć w porę opanować bezwarunkowy odruch należy wyćwiczyć ten manewr wcześniej
przed lustrem, by w razie
potrzeby móc zastosować
się do zaleceń Inspektoratu.
W zaleceniach mowa jest
także o konieczności my-
cia rąk tuż po kichaniu czy
kaszlnięciu, co jest w prak-
tyce nie zawsze możliwe.
Przychodzi nam być praw-
dziwymi cierpiętnikami
tej choroby i tego biznesu.
Tragizm całej sytuacji nara-
sta: byle przeziębienie pre-
tenduje do A/H1N1, co jest
powodem wielu nieporo-
zumień, przykrych sytuacji
i bezpodstawnych osądów.
Tak, czy inaczej pozosta-
je nam uczestniczyć mniej lub bardziej w tych wyda- rzeniach. Przechodzimy
obok innych i zastanawiamy się, czy ten ktoś nie jest
przypadkiem zarażony, bo
podejrzanie często używa
chusteczek higienicznych?
Nagonka w mediach trwa,
a w przychodniach i szpi-
talach praca wre. Czasami
może się zdawać, że to jakaś
sensacyjna scena wypadku
iście z brazylijskiego serialu:
Istny zlot fanów aspiryny!
(gm)
Dzieci Ireny Sendlerowej
Elektrowstrząs
Film powstał w 2009 roku
na podstawie książki Anny
Mieszkowskiej pt. „Matka
dzieci Holocaustu”. To fi lm
oparty na faktach i zarazem
tragicznych losach Ireny
Sendler, która w czasie II
wojny światowej jako pie-
lęgniarka i czynna pracow-
nica opieki społecznej wraz
ze współpracownikami ura-
towała od śmierci ponad
2,5 tys. żydowskich dzieci
zamkniętych w warszaw-
skim gettcie. Swoje poświęcenie przypłaciła straszną karą, w roku 1943 została
schwytana przez Gestapo,
była okrutnie torturowa-
na i zmuszana do wydania
współpracowników. Groziła
jej śmierć. Wiedząc o tym,
nie wydała swych przyja-
ciół. Od śmierci uratowali
ją członkowie „Żegoty”.
Film „Dzieci Ireny Sendle-
rowej” to smutna opowieść
o kobiecie, która - nie my-
śląc o sobie- gotowa była
oddać życie, aby ratować
innych, głównie żydowskie dzieci,. Bohaterka bardzo
dobrze rozumiała dramaty
żydowskich rodzin, wie-działa, że po wojnie rodziny
będą chciały odnaleźć swepotomstwo i tak w tajemnicy
prowadziła kartoteki, w których skrupulatnie zapisywała komu powierza w opiekę
uratowane dzieci. Te zako-
pywane w słoiku informacje po latach pozwoliły niektó-
rym z uratowanych dzieci
odnaleźć swych bliskich.
Najbardziej wzruszające
momenty fi lmu to dramat
rodziców przekazujących
w ręce Ireny swe dzieci; była to jedyna szansa na ocalenie życia najdroższych dla nich
istot Rodzice niejednokrot- nie nie byli świadomi tego
iż jest to ich ostatnie poże-
gnanie. Film ten naprawdę
warto obejrzeć, ze względu
na tematykę związaną z hi-
storią naszego kraju. Nikt
przed obejrzeniem filmu nie wiedział do końca, kim była Irena Sendler. Teraz już wiemy, że ta kobieta to wielka bohaterka. Podczas oglądania tego fi lmu widziałam niezwykłe skupienie oraz
niejednokrotne wzrusze-
nie widzów. Myślę więc,
że film odniósł wielki sukces.
Monika Kowalska
Ziemia jest okrągła??
Elektrowstrząs
Od wielu lat znany jest
na świecie fenomen na-
ukowców pracujących
w ZSEE. Nie przestają
odkrywać, tworzyć i za-
skakiwać. Spotyka się to
z protestem już nie tylko
innych szkół czy instytutów
w kraju, ale i na świecie.
Połączone ekipy naukow-
ców z Zakładu Matematyki
Stosowanej, Trygonometrii
i Równań Różniczkowych
oraz Zakładu Geografi i
Lądowej i Powietrznej,
dokonały zaskakującego
odkrycia. Teza Kopernika
(Mikołaja) została obalona.
Od kilku tygodni tajem-
nicą poliszynela było to,
że Ziemia wcale nie jest
okrągła. Dzisiaj wiado-
mo już na pewno, że ma
kształt idealnego sześcianu.
- Panie, udowodnienie tak
oczywistego faktu zajęło mi zaledwie kilka minut - informuje nas szefowa Instytutu
Matematyki Stosowanej
Anna Kanapka. Po prostu
była przerwa na reklamę
w telewizji, więcz nudów
wzięłam się za matematycz- ny dowód obalający tezę
Kopernika.Jak wiadomo
sam dowód w postaci wy-
liczeń matematycznych (na
marginesie sprawdzane go
zeszytu jednego z uczniów)
nie wystarczy. Dlatego
czynnie włączyła się szefo-
wa Zakładu Geografi i Lą-
dowej i Powietrznej. - Aby
udowodnić ten fakt odby-
łam kilka podróży transkontynentalnych - informuje
szefowa Instytutu Geogra-
fi i Agnieszka
Pędziwiatr. Za
każdym razem
jakieś dziwne
zjawiska
p owi e t r z n e
można było
zauważyć w
tych samych
m i e j s c a c h
p r z e s t r z e n i
p owi e t r z n e j
Ziemi - (przy-
puszczamy, że
p r awi d ł owo
z r o z umi e l i śmy wypo-
wiedź szefowej
zakładu, gdyż wypo-
wiedź była błyskawiczna).
Niezadowolony z faktu no- wego odkrycia jest m.in. Ministerstwo Edukacji Współczesnej, gdyż zgodnie z
obowiązującymi przepisami
musi do końca tygodnia wyposażyć wszystkie placówki
oświatowe w nowe globusy.
źródło:zsee.news nr 3/07