Musisz zainstalować flash player pobierz instalator








Wstępnie rzecz biorąc Sonda świąteczna

Elektrowstrząs

Drogi Czytelniku, oto przed Tobą trzecie wydanie naszego redakcyj- nego dzieła – „Elektrowstrząsu”. Mam nadzieję, że nasze poprzednie numery sprawiły, że choć trochę opowiedzieliśmy Ci o szkole od tej strony, jaką postrzegamy. Liczymy też na Twój wkład: jeśli masz jakieś pytania, które chciałbyś zadać na łamach gazety, zwrócić uwagę na jakiś problem, który uważasz za warty naszego komentarza, wyjaśnie- nia – pisz! (adres email w stopce redakcyjnej) Pisz o każdej porze dnia i nocy, bo prawdziwa redakcja nigdy nie zasypia, a prawdziwi dziennikarze nie dają za wygraną!Zapraszamy też wszystkich chętnych, którym dociekanie prawdy, ucieczka z aparatem przed krwiożerczym psem i przeskakiwanie rowów nie jest straszne, a okazuje się być „czymś”, co chciałoby się robić w życiu.Ja ze swej strony, jako zastępca naczelnej, muszę przyznać, że to praca ciężka, ale jakże satysfakcjonująca! I pochwalić muszę redakcję „Elektrowstrząsu” za czynny udział w życiu gazety, która dla mnie jest tak ważna i potrzebna. Dlatego zapraszam do tłumnej poczytności.Kurtyna w górę! Show już zacząć czas! Grzegorz Marusiński zastępca redaktor naczelnej Święta Bożego Narodzenia to czas miłości, radości i przebaczania. W dniu Wigilii spotykamy się przy bogato zastawionym stole, dzielimy się opłat- kiem, składamy życzenia i wszyscy jesteśmy dla siebie mili. W związku z nadchodzącymi Świętami pozwoliliśmy sobie przeprowadzić krótkie roz- mowy z niektórymi pracownikami ZSEE. Anna Bugajczyk, nauczycielka historii: Boże Narodzenie spędzam w gronie rodziny, przygotowując kolację wigilijną dla najbliższych. Święta są dla mnie czasem spokoju, wypoczynku, a przede wszystkim radości. W moim domu obowiązuje wiele

Elektrowstrząs

tradycji świątecznych.Każda z nich przestrzegana jest przez członków rodziny. Do naj- ważniejszych zaliczam: strojenie choinki, dwanaście potraw, pusty talerz pozostawio- ny na stole, prezenty, pierwsza gwiazdka oraz opłatek innego koloru dla mojego pieska. Jolanta Lechowska, samodzielny referent (pani z kasy): Święta są dla mnie czasem, który mogę spędzić z najbliższymi, a także odpocząć od pracy, są one dla mnie ogromną przyjemnością. Według mnie najważniejszą tradycją jest składa- nie życzeń, a także biały obrus sianko, świeca Caritas, łamanie się opłatkiem, prezen- ty pod żywą choinką.Są to dla mnie najpiękniejsze święta, na które czekam cały rok! Halina Wizowska, kierownik administracji: Święta są bardzo wyjątkowym czasem. Spędzam je w gronie najbliższych, przygotowując kolację dla rodziny. Oczywiście jak w każdej rodzinie ubieramy wspólnie choinkę, śpiewamy kolędy, wzajemnie obdarowujemy się prezen- tami, zostawiamy jedno wolne miejsce na stole dla wędrowca, który nie miałby gdzie spędzić tego szczególnego czasu. Święta to czas na odpoczynek od pracy i poświęcenie uwagi rodzinie. Magdalena Mączyńska ,pani szatniarka: Święta spędzam oczywiście w gronie rodzi- ny. Nie tylko najbliższej, ale również w towarzystwie babć, ciotek i gromady dzieci. Uwa- żam, że święta to najlepszy czas kiedy możemy spotkać się z bliskimi. Jest to dla mnie chwila wyciszenia, zadumy i odpoczynku od pracy. Podczas Wigilii dzielimy się opłatkiem, obdaro- wujemy się prezentami, stroimy choinkę, całą rodziną chodzimy na pasterkę. Według mnie Święta Bożego Narodzenia to taki czas, w którym czcimy pamięć Narodzin Pana Jezusa. Rozmawiały Marta Nowak i Marzena Sztandera _____________________ Mikołaj jest, musi być... najlepiej ze śnieżynką Wszyscy na pewno zastanawiali się czy ist- nieje św. Mikołaj, ilu ludzi tyle pomysłów na tego przybysza z dalekiej Laponii. Jedno jest pewne, każdy z nas uwielbia dostawaćprezenty. Poniżej rozmowa na ten temat Wojtka Guziaka z kl. IIK z Adamem Jałkiewiczem, nauczycielem przedmiotów zawodowych w ZSEE. Zbliżają się mikołajki. Czy wierzy Pan w świętego Mikołaja? Ależ oczywiście! Musi ten człowiek istnieć ze względu chociażby na to, że wczo- raj udając się do swojego mieszkania przed klatką schodową pojawiło się ogłoszenie: „Jak chcesz za- mówić świętego Mikołaja to zadzwoń” i zadzwoniłem. Nawet powiedziałem co chcę, żeby mi przyniósł, ale niestety okazało się, że ten człowiek to jest ja- kiś fałszywy św. Mikołaj. Dlaczego się tak oka- zało? Dlatego się tak okazało, że jak przedstawiłem mu swoją listę prezentów, które chcę dostać to powiedział, że ja mam te prezenty sobie naj- pierw przygotować i kupić, a on może w swoim worze mi je dopiero przynieść. A czy podzieli się Pan z nami co było na tej liście prezentów? Oczywiście. Elektrowóz EU-07. A co to jest tak konkretnie? To jest taka popularna lokomotywa elek- tryczna.

Elektrowstrząs

A czy wydaje się Panu, że zasłużył Pan na te prezenty? Ależ oczywiście! Jestem sympaty- kiem i miłośnikiem kolei i uważam, że lokomotywa należy mi się jak najbardziej. A czy uważa Pan, że mógłby Pan zostać świętym Mikołajem i obdarowywać ludzi prezentami? Ja myślę, że tak, tylko musiałbym troszecz- kę jeszcze zsiwieć, musiałby mi się popsuć wzrok, bo święty Mikołaj to pewnie nosi okulary i musiałbym zapuścić brodę. Możliwe, że na przyszły rok się wyrobię Myślę, że przydałaby się Panu jakaś śnieżynka do tego...? Nie zrozumiałem. Świeżynka? Nie! Śnieżynka, taka asystentka do pomocy. A... asystentka, może być! No bo ja nie lubię dźwigać worów także mogłaby za mnie to robić.

Elektrowstrząs

Bożonarodzeniowa kartka Na pomysł konkursu wpa- dła Agnieszka Kurzy- dlak, nauczycielka wiedzy o kulturze. W ramach reali- zacji zajęć z woku chętni uczniowie mieli wykonać projekty kartek świątecz- nych. Początkowo miały to być zwykłe kartki nadają- ce się do wysłania, jednak inwencja twórcza uczniów przerosła samą organizator- kę, bo na konkurs wpłynęły bardzo ciekawe i nietypowe prace. Niektórzy uczniowie wykazali się prawdziwym kunsztem artystycznym, technika wykonania kartek była przeróżna. W sumie trzeba teraz będzie ocenić około 40 prac. Zwycięz- ca w nagrodę otrzyma nie tylko szóstkę z woku, ale także ciekawą nagrodę. Poza tym na najładniejszą kartkę będzie można głoso- wać na naszej stronie inter- netowej : www.zsee.edu.pl (aj) Wreszcie jest gdzie ćwiczyć! Po ponad dwóch miesiącach remontów została oddana do użytku sala gim- nastyczna. Wreszcie poprawi się komfort nauki uczniów i pracy wuefistów. Sala gimnastyczna od lat wymagała gruntownej mo- dernizacji, krzywe, brudne ściany, stare drabinki, archaiczne oświetlenie i straszna duchota podczas imprez szkolnych – tak mniej więcej wyglądały

Elektrowstrząs

warunki nauki i pracy. Wreszcie zaleceniasanepidu o przeprowadzeniu natychmiastowego remontu zmobilizowały organ prowadzący i znalazły się fundusze na modernizację sali. - Remontowi poddano zarówno salę gimnastyczną, jak i całe zaplecze spor- towe. Na sali wykonano nowy sufi t, wymieniono instalację oświetleniową, założono nową instalację nagłaśniającą i wentylacyj- ną, wyszlifowano i pomalo- wano podłogę, wyrównano i pomalowano ściany, wy- mieniono drabinki i szyby w oknach (na bezpieczne), zamontowano konstrukcje nośne do ekranu i okolicz- nościowych dekoracji -sala gimnastyczna jest jednocześnie aulą, w której odbywają się uroczystości szkolne. Wyremontowano również pomieszczenia towarzyszą- ce - zaplecze nauczycieli wf, utworzono magazynek na sprzęt, wyremontowa- no salkę do ćwiczeń sta- cyjnych, remontowane są natryski i umywalki wy- korzystywane w ramachzajęć wychowania fiycznego- wylicza Jerzy Prokopowicz, dyrektor ZSEE. Wyremontowana sala zyskała teraz blask, jest jasno, podłoga jest równa, a i na korytarzach przylegających wreszcie zrobiło się przyjemnie. Teraz zarówno uczniowie, jak i nauczyciele mogą pracować w warun- kach spełniających wyma- gania techniczne i sanitarne. Wszystkich zapewne cie- kawi dlaczego tak długo trwał remont, szczególnie uczniów klas pierwszych niecierpliwie oczekują- cych od września na ślu- bowanie, którego termin cały czas był przesuwany. - Trudno mówićo opóźnieniu, trzeba raczej stwierdzić ze prace trwały dłużej, niż pierwotnie pla- nowaliśmy, a to naprawdę nie to samo. Pierwsza przyczyna to niezbędne prace przygotowawcze, których nie obejmował wstępny projekt prac. Należało bowiem tak prowizorycznie przebudować część szkoły, w której odbywał się remont, aby w pozostałej części mogła bezpiecznie odbywać się nauka. W tym celu zostały

Elektrowstrząs

postawione ścianki dzia- łowe od strony korytarza głównego oraz sal 006 i 007. Aby umożliwić dojście do tych sal, trzeba było wykuć otwór w szczytowej scianie sali 006, założyć drzwi zewnętrzne i schody od strony boiska. Kolejne dodatkowe prace to remont podłogi i ścian w sali 006. Poza tym w trakcie robót wystąpiła konieczność wykonania licznych, niezbędnych prac uzupełniających, m.in. wymiana instalacji oświetle niowej, instalacji wentylacyjnej i nagłośnieniowej, wymiana szyb, drabinek itp. Całkowity koszt prac remontowych prze- kroczył już 100 tysięcy zł.Środki zostały przekazane przez Starostwo Powiatowe. Obecnie trwają próby pozyskania środków pozwalających w pełni rozliczyć remont i uzupełnić bazę sportową placówki. - Wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że remont mógł zostać zrealizowany, szczególnie Panu Staroście - składam w imieniu szkolnej społeczności serdeczne podziękowania. A wszyscy, którym było ciężko bez sali - mogą wreszcie cieszyć się z tego, co wspólnymi siłami udało się nam wykonać – powiedział na koniec J. Prokopowicz. (aj)

Elektrowstrząs

Ślubuję... • Swoją postawą świadczyć o godności Zespołu Szkół Elek- tryczno – Elektronicznych • Sumiennie wywiązywać się z obowiązków ucznia, zdobywać wiedzę, rozwijać swoją osobowośc • Z szacunkiem odnosić się do nauczycieli i kolegów • Dążyć do osiągnięcia pełnej dojrzałości społeczne,moralnej i zawodowej Taki tekst wygłosili i przyrzekli go sumiennie realizować uczniowie klas pierwszych. Uroczystośc ślubowania miała miejsce 10 grudnia w odnowio- nej sali gimnastycznej. Na ten moment już od września z wielką niecierpliwością czekali uczniowie klas pierwszych, wreszcie doczekali się i zostali pełnoprawnymi członkami społeczności uczniowskiej ZSEE. Pierwszaki wychowywani w naszej szkole od września pokazali się z jak najlepszej strony i jak na prawdziwych uczniów Elektryka przystało. - Mam nadzieję, że będziecie tak pięknie wyglądać i tak dobrze się zachowywać codziennie. Życzę wam, abyście godnie re- prezentowali szkołę, dbali o nią, bo to jest przede wszystkim wasza szkoła i osiągali jak najlepsze wy- niki w nauce- z tymi słowami po ceremonii ślubowania zwrócił się do uczniów klas pierwszych Jerzy Prokopowicz, dyrektor ZSEE. Uroczystości ślubowania towarzyszyła akademia z okazji Święta Niepodległości, która nie mogła odbyć się w terminie ze względu na modernizację sali gimnastycznej. (aj)

Elektrowstrząs

Powiatowy Dzień Edukacji Narodowej Było bardzo nastrojowo...I jesiennie. Dywan z kolorowych liści. Konary brzozy. Ta nietypowa sceneria stała się tłem dla powiatowych obchodów Dnia Edukacji Narodowej w Miejskim Domu Kultury w Radomsku. Była to prawdziwa gala z udziałem nie tylko na- uczycieli i pracowników oświaty, ale również licznie zaproszonych gości. Pierw- sza część uroczystości to przemówienia, życzeniai gratulacje składane m.in. przez panią prezydent Annę Milczanowską, starostę Jerzego Kaczmarka, posłów Krzysztofa Maciejewskiego, Stanisława Witaszczyka. Padło wiele ciepłych słów pod adresem pedago-gów, podkreślano ogromny trud wkładany w wychowanie i kształcenie młodego pokolenia. Punktem kulmi- nacyjnym było wręczenie najbardziej zasłużonym pracownikom okoliczno- ściowych Nagród Starosty. Wśród nich znaleźli się także nauczyciele z ZSEE: Mariola Magiera – Śliwińska wicedyrek- tor szkoły, Aleksandra Tyl, Leszek Sobczyk. Ponadto Barbara Bąk oraz M. Magiera- Śliwińska otrzymały Złote Medale za zasługi dla oświaty, zaś Srebrny Medal przypadł Jolancie Woźniak. Są to państwowe odznaczenia nadawane przez Prezyden-

Elektrowstrząs

ta RP Lecha Kaczyńskie- go, a zostały wręczone w Łodzi podczas uroczystej gali przez wojewodę łódz- ką – Jolantę Chełmińską.- To był szczególnie miły Dzień Edukacji Narodowej dla mnie, ponieważ otrzymałam dwie znaczące nagrody- Medal Złoty za Długoletnią Służbę i Na- grodę Starosty. Chociaż nie pracuję dla nagród, każde wyróżnienie bardzo cie- szy. Jest to radość z faktu, że ktoś dostrzega wartość naszej pracy. Na podkreślenie zasługuje jednak to, że wytężona praca wszystkich pracowników szkoły po- zwala na coroczne nagro- dzenie kilku z nich. W tym roku szczęście uśmiechnęło się do mnie – powiedziała M. Magiera – Śliwińska. Nauczyciel to bardzo trud- ny zawód, wymaga on ogromnego poświęcenia, cierpliwości i wytrwałości. Barbara Bąk- wicedyrek- tor ZSEE, która ma dość długi staż pracy, widzi ol-brzymie różnice pomiędzy pracą teraz a pracą nauczyiela jeszcze 20 lat temu. Trudno powiedzieć jak się zmieniał na przestrzeni lat, wydaje mi się, że w tej chwili nauczyciel ma o wiele więcej pracy pa- pierowej, mimo że są kom-putery. W związku z czym ma mniej czasu na kontakt z uczniem, poza tym refor- ma przyczyniła się do skró- cenia nauki w szkole, tak więc kontakt z uczniem niejest tak bliski, jak to było kiedyś kiedy było czteroletnie liceum i pięcioletnie tech- nikum- wtedy można było inaczej pracować z ucznia-mi. Był to okres znacznie dłuższy i efekty pracy na- uczyciela były większe niż w tej chwili – wspomina. Wracając do uroczystych obchodów DEN, galę zakończył koncert w wykonaniu uczniów – reprezentantów więk- szości szkół ponadgim- nazjalnych. Każdemu utworowi towarzyszyła prezentacja multimedial- na, w której przedstawione były placówki oświatowe podległe Starostwu Powia- towemu. Współorganizato- rem obchodów był ZSEE. Ewelina Skórka

Elektrowstrząs

Dziennikarzu, czy Ci nie żal? 13 i 14 listopada br. dla większości społeczności szkolnej minęły jak każde inne, mało znaczące dni, przeciętne, zwykłe, nie wyróżniające się niczym. Jednak nie dla redakcji „Elektrowstrząsu”. Nasza grupa spędziła te dwa krótkie listopadowe dni pod znakiem zabawy, zdobywania doświadczenia i nabierania dziennikarskiego szlifu. Byliśmy pod skrzydłami dwóch animatorek Fundacji Nowe Media: Agaty Król z Tele- wizji Polskiej i Wioletty Gnacikowskiej z Gazety Wyborczej, które nie tylko w prze- zabawny sposób wprowadziły nas w arkana dziennikarstwa, ale znalazły czas na rozmo- wę, zaangażowały się w nasze redakcyjne życie. Tuż po zakończonych warsztatach poprosiłem je o rozmowę. Oto jak wspo- minają te kilka godzin spędzonych z nami. Jak pracowało się z naszą redakcją? Agata Król: Pracowało nam się bardzo dobrze, w sumie bardzo łatwo – jesteście otwarci i niezwykle zdolni. Słyszałyśmy przed chwilą, że wiele osób nie miało po- jęcia o dziennikarstwie i tak naprawdę tutaj się dowiedziało mnóstwo rzeczy, przyznam, że się nie spodziewałam. My- ślałam, że każdy miał jakieś doświadcze- nia i dlatego wszystko tak łatwo idzie. Wioletta Gnacikowska: Zawsze w takiej chwili „wejścia”, gdy wchodzimy do szkoły na warsztaty to redakcja jest taka onieśmielona i wtedy na zajęciach jest czas na oswajanie się, integrowanie, a u Was to wyszło bardzo szybko.Agata: Nawet krzesła wyszły bardzo spraw- nie! Na samym początku byłyśmy bardzo zdziwione, bo to ćwiczenie, które tworzy z grupy zespół, który ze sobą współpracuje, a tu? – Prawie za pierwszym razem się udało! Od początku byliście zintegrowani, otwarci. To tak jak u nas na obozie. Mieliśmy takie ćwiczenie ze sznurkiem: sznu- rek był związany i pewna grupa osóbz zamkniętymi oczami trzymając ten sznurek musiała ułożyć jakąś fi gurę, np. trójkąt. Agata: O, fajnie! Naprawdę fajnie! Powiedzcie, czy my jako dzienni- karze rokujemy na przyszłość w tej branży? Agata: Każdy rokuje. To zależy od Was, ile pracy w to włożycie, czy będziecie pi- sać, czy będziecie praktykować. Nie moż- na nikogo skreślić, powiedzieć, że nie bę- dzie gwiazdą dziennikarstwa, tego nigdy nie wiadomo. Ja uważam, że w każdym jest potencjał i to ogromny, naprawdę, widząc po tych tekstach i pomysłach ja- kie macie. Wydaje mi się, że każdy z Was ma jeszcze czas, żeby dojrzeć do tego. Wiola: Bo potrafi cie fajnie obsługiwać rzeczywistość i wyszukiwać ciekawe proble- my, takie, których nikt inny nie zauważy. To jest niby takie oczywiste, ale są ludzie, któ- rzy się tym zajmą, napiszą o tym tekst. Gdy jest ważny problem – nie boicie się tego. Musicie tylko myśleć „po dziennikarsku”: o! fajnie byłoby się tym zająć, tamto opisać, gdzie indziej zapytać, tutaj zrobić zdjęcie, bo jest fajne światło – jeśli tak będziecie my- śleć w codziennym życiu, to spokojnie mo- żecie w przyszłości zostać dziennikarzami. Agata: Jeszcze trochę więcej dociekliwo- ści by się przydało, ale to jest chyba nor- malne, jak się rozmawia z dyrektorem, czy z nauczycielem, to się tak trochę przytakuje a nie drąży, ale tego się człowiek nauczy, jak będziecie dociekać na każdym kroku, jak jest jakiś problem w szkole i trzeba będzie zapy-

Elektrowstrząs

tać dyrekcji czy nauczyciela - Wy będziecie mieć odwagę, a to już połowa sukcesu. Wiola: I fajnie, żebyście się nie bali. Ja byłam na warsztatach w jednej szkole i zaproponowałam uczniom wywiad z panią dyrek- tor, i dziewczyny wszystkie jak jeden mążpowiedziały: „nie, z panią dyrektor się u nas nie rozmawia”, więc ja zaczęłam je przekonywać, ale była tam też opiekunkapolo- nistka, która podeszła do mnie i powiedziała: „nie, z panią dyrektor się naprawdę nie rozmawia”. Tutaj nie było tego problemu. Zapytam jeszcze, co poradziłybyście młodemu człowiekowi, który chciał- by związać swoją przyszłość z dziennikarstwem, czy warto? Agata: Czy warto, to każdy człowiek będzie wiedział sam. Ja na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że taką podstawową cechą po- winien być upór w dążeniu do celu, bo nieste- ty napotyka się na wiele schodków, czasami bardzo wysokich i stromych, żeby dotrzeć do tego celu. Nie można się zniechęcać. Niestety to jest środowisko dosyć zamknię- te i ciężko jest się tam wgryźć. Na różne sposoby trzeba próbować, jak nie drzwiami to oknami, tak to wygląda. Tak więc upór to jedna rzecz, drugą jest wiedza. Chodzi o to, by nikt nigdy nie mógł nas zaskoczyć, udo- wodnić nam, że czegoś nie umiemy, czegoś nie wiemy, bo gdy zajmujemy się jakimś tematem to musimy wiedzieć wszystko. Dziennikarz musi poniekąd sprytnie dać do zrozumienia, że wie więcej od rozmówcy. Agata: Nie zawsze musi być takie od- czucie, że wie więcej, ale że zna się na tym. A na pewno musi wiedzieć więcej niż ci ludzie, którym to opowiada, musi przekazać jakiś kontekst, jakąś informa- cję, żeby nabrało to jakiegoś znaczenia. Wiola: No właśnie. Teraz musicie intere- sować się wszystkim, bo nie wiadomo, co się w życiu przyda, bo ktoś jest dziennikarzem głównie politycznym, ale przychodzi kiedyś taka chwila, że wysyłają go na kon- cert mało znanego zespołu, z którym musisz przeprowadzić wywiad, albo napisać o ja- kichś zwierzętach. Trzeba się interesować wszystkim, i samochodami, i motolotniami. Musisz mieć wiedzę, bo gdy staniesz przed kamerą i zaczniesz relacjonować na żywo to nie możesz zapomnieć kiedy rozpoczęła się druga wojna światowa. Ja wiem, to wszyst- ko jest w Internecie, w Wikipedii, można sobie sprawdzić, ale dziennikarz na to nie ma czasu. On musi mieć to w głowie. A te- raz macie najwięcej czasu na

Elektrowstrząs

to, na naukę. Agata: Człowiek młody interesuje się wszystkim, jest taki ciekawski. Poza tym zdobywa umiejętności, tak jak Ty fotografujesz, tak jak chłopaki (dwa Wojtki – przyp. red.) świetnie obsługują kom- putery i inne cudawianki. To wszystko procentuje. Wiesz, ja nieprzypadkowo pracuję w telewizji, bo mój tata to całe życie biegał za mną z kamerą (śmiech) No proszę i wszystko w temacie. (śmiech) Agata: Wołał: „Aguś! Pokaż co tam robimy!” (wszyscy roześmiani) Jak miałam bodajże sześć czy siedem lat to pierwszy fi lm powstał. Mam jeszcze takie pytanie, co według Was daje dziennikarstwo czło- wiekowi, pisze, występuje w telewizji, jest dziennikarzem radiowym. Co taka osoba może mieć z tego, że służy ludziom i przekazuje innym informacje? Agata: Dużo możliwości. Gdy dziennikarz jest dziennikarzem to już nie zwraca takiej uwagi na to, co dziennikarstwo mu takiego szczególnego daje. No oprócz tego, że się zarabia na życie. Ja zawsze wszędzie chodziłam i pytałam o wszystko. Ja zawsze chciałam tak żyć. Ale daje też czasem satysfakcję, że udaje się komuś pomóc. Wiola: Tak, to jest olbrzymia satysfakcja. Ja pomagałam od początku pewnej rodzinie zastępczej, towarzyszyłam im od przeprowadzki ze starego do nowego domu, przyję- cia siedmiorga dzieci i poprzez załatwienie im placu zabaw przy domu, różnych super urządzeń. Miałam wielką satysfakcję z tego, że dzięki mnie rodzina pozyskała wiele różnych rzeczy szkolnych, sportowych, czy funduszy na wyjazdy. To jest strasznie fajne. Jeśli poszłabym tam załatwiać tę sprawę jako ja, to nikt nie chciałby ze mną za bardzo rozmawiać, ale poszłam tam jako „gazeta” i mogłam dzięki temu wiele rzeczy zrobić. Dziennikarstwo uczy wielu rzeczy, np. że każdy dzień jest fajny. Człowiek nigdy nie robi tego samego. Nie przykręca ciągle monotonnie jednej śrubki przez osiem godzin, tylko idzie do pracy i nie wie co go spotka, bo może go spotkać wszystko. Ja szłam do pracy jednego dnia w szpilkach i krótkiej spódniczce a okazało się, że musiałam biegać po poligonie, gdzie psy rzu- cały się na pozoranta i znalazłam się w ja- kimś ogniu walki w tych szpilkach. Więcej szpilek nie zakładałam do pracy. (śmiech) Agata: Też tak miałam! Ja z kolei założy- łam szpilki, boską, taką ołówkową spódniczkę i… miałam mieć taki „spokojny dyżur w sobotę” (śmiech) I słuchajcie… wykoleił się pociąg! (śmiech) I wiecie co? Do tego jeszcze nie chcieli mnie wpuścić strażacy tak, żebym sobie poszła po torach do tego pociągu, tylko powiedzieli: „nie, nie, tam absolutnie nie wolno wchodzić”, i ja po krzaczorach chodziłam, tam jeszcze był rów i musiałam tę kieckę zadrzeć, przeskakiwać, operator mnie przechwytywał z drugiej strony, i jak już mi się udało przeskoczyć to było takie: „Jee! Brawo! Uuu!” (wszyscy rozbawieni) Aneta: To ja też miałam podobną historię. Pojechałam na otwarcie sądu w Piotrkowie Trybunalskim, wiadomo wielka uroczystość, więc ubrałam się elegancko i jak na złość dzwonią do nas, że pali się las w Mierzynie. Nie było wyjścia, bieg przez kilometr po spalonym lesie, upierniczona w tych sadzach, śmierdząca spalenizną, wymyłam się w najbliższym stawie i tak zwędzona dotarłam na otwarcie sądu. Tak, to naprawdę nieprzewidywalna praca, ale za to pełna wrażeń. A jak taki początkujący dziennikarz może zaistnieć?

Elektrowstrząs

Wiola: Są liczne konkursy organizowane przez różne fi rmy, spotkania, staże w jakimś państwie. Tego jest mnóstwo, tylko trzeba skorzystać. Agata: Można być korespondentem. Wiola: Oczywiście. Możecie wylądować w Brukseli i od razu rozmawiać. Człowiek jest przygotowany, zna język. To jest cenne. Agata: Ostatnio miałam tak, że przechodził Platini i ja z nim po angielsku roz- mawiałam, bo inni dziennikarze mówili: „Jakiś tłumacz! Jakiś tłumacz!” ja myślę: łapię teraz, bo za chwilę to on nie będzie chciał rozmawiać. To jest jedyna okazja. Nikt nie będzie czekał dziesięciu minut na tłumacza, ja nie mam czasu, sorry. Wiola: Tak, nauka języków jest bardzoważna. Na przykład do Radomska przyjeż- dżają zagraniczni inwestorzy. Macie tutaj inwestora Indesit, to z ich szefami też się rozmawia w obcym języku. Trzeba rozmawiać. Wy się już nie boicie. Nie mielibyście problemów. Ja wiem, że nie mielibyście oporów, żeby rozmawiać z jakimś ważnym człowiekiem tylko trzeba nabyć umiejętności porozumiewania się, to jest podstawa. W sumie zostać w przyszłości takim Mariuszem Max Kolonko z Boston Massachusetts. (śmiech) Agata: No właśnie. (śmiech) On też się wstrzelił w taki dobry moment. Chociaż to też jest ważne, żeby trafi ć na ten „swój czas”, trzeba być w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie. Tak, bo to zależy też od tematu, jaki się akurat „złapie”, to można dzięki temu zaistnieć. Agata: Tak. Ale też czasem masz dobry temat, a nie znajduje odzewu. Nie możesz się też dać zmanipulować, bo ktoś może nie powiedzieć wszystkiego lub coś zataić. Mu- sisz mieć źródła, informatorów. To trzeba mieć w sobie też taką zadrę, być drapieżnym, mieć przeczucie, że to słuszna sprawa. Drążyć, drążyć… Wiola: I uczyć się! (śmiech) Oj, żeby… Dziękuję Wam za udzielenie wywiadu. Mam nadzieję, że odwiedzicie nas jak najszybciej i jak najczęściej będziecie do nas przyjeżdżać, żeby widzieć nasze postępy. Wiola: My też dziękujemy. Agata: Dla nas to też nowe doświadczenie, fajne przeżycie. To jest coś niesamowitego, jak można przekazywać swoją wiedzę i umiejętności innym. Wspaniałe. Niesamowite! Rozmawiał: Grzegorz Marusiński Z wizytą w Radomszczańskiej

Elektrowstrząs

Jak składać gazetę, łamać tekst i pisać artykuł? – tego m.in. dowiedzieli się uczniowie Koła Dziennikarskiego z Elektryka, którzy w piątek 20 listopada mieli okazję odwiedzić redakcję Gazety Radomszczańskiej. Było to nie tyle tradycyjne spotkanie z pracownikami, co wędrówka po historii gazety i poznanie pracy redakcji od kuchni. Atmosfera spotkania była bardzo sympatyczna. Zo- staliśmy miło i otwarcie przyjęci na pokład redakcji. Spotkaliśmy się nie tylko z dziennikarzami, ale także z redaktorem naczelnym Robertem Dąbrowskim oraz z wydawcą Gazety Radomszczańskiej Jac- kiem Łęskim, który już na wstępie zaproponował naszej redakcji współpracę z tygodnikiem. Redaktor naczelny, który wcześniej zapoznał się z naszą gazetką, wysoko ocenił zawartość merytoryczną naszego pierwszego wydania „Elek- trowstrząsu” (to na pewno motywuje do dalszej pracy). - Podstawą prawidłowego działania redakcji jest hierarchia w wykonywaniu swoich obowiązków i dotrzymywanie terminów pisania tekstów – dodał na koniec. Samo funkcjonowanie i tworzenie gazety nie jest takie skomplikowane.- Najpierw należy znaleźć tematy nadające się do za- mieszczenia w gazecie. Są one zbierane przez reporterów, bądź też dostarczane przez czytelników. Kiedytematy są już gotowe, układane i łamane są w specjalnym programie do tworze- nia gazety (Page Maker). Kolejnym krokiem jest te- stowe drukowanie stron wcelu korekty błędów i

Elektrowstrząs

stylistyki oraz sprawdzenia, czy tekst jest prawidłowo „złamany”. Gotowe i do- pracowane strony w for- macie PDF wysyłane są do drukarni. Wystarczy niecałagodzina, by nakład 5000 sztuk egzemplarzy gazety był gotowy do sprzedaży. Ostatni głos zawsze należy od redaktora naczelnego zwrócić uwagę na fakt, że powiedział Zbigniew Ki- pigroch - przewodnik wy- cieczki, redaktor graficzny. Naleźy w ty miejscu zwrócić uwagę na fakt, że Gazeta Radomszczańska jest najstarszą gazetą na lo- kalnym rynku. Wszystko zaczęło się w latach 20-tych, kiedy to Gazeta Radom- skowska (tak się wówczas nazywała) weszła na ów- czesny rynek w Radomsku. Przez kolejne lata przecho- dziła wiele przeobrażeń, aż w 1992 r. pod nazwą GazetyRadomszczańskiej zaczęła istnieć do dnia dzisiejszego. Funkcję redaktora naczel- nego objął Robert Dąbrow- ski, który pełni ją do dziś. - Z początku był to trady- cyjny miesięcznik wydawa- ny tylko na terenie samego Radomska i o niewielkim nakładzie. Z czasem jed- nak gazeta zmieniła się w tygodnik, który swoim za- sięgiem objął cały powiat radomszczański - poinfor- mował z dumą pan Zbigniew. Ponadto redakcja ma na swoim koncie wiele zwycięstw i wy- różnień w licznych konkursach dziennikarskich. Na spotkaniu zostało po- ruszonych wiele tematów dotyczących pracy redak- cji. Jedną z nich była po- stawa dziennikarza, który jak się dowiadujemy musi być otwarty i kreatyw- ny w stosunku do całego otoczenia. Każdy z pra- cowników redakcji powi- nien zajmować się tym, w czym jest naprawdę dobry. - Jest to podstawa pracy w grupie, która gwarantuje dobrą i sprawną pracę ca- łej ekipy - podkreślił pan Zbigniew- Ponadto ważną cechą dobrego dziennikarza powinien być także obiekty- wizm i rzetelność - dodaje. Bartłomiej Nowak

Elektrowstrząs

Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni …czyli o tym, jak uczniowie klas maturalnych pisali próbną maturę. Wiadomo, im wcześniej się z nią zapoznają, tym solidniej wezmą się do nauki. Nikomu przecież nie trzeba powtarzać, że matura jest przepustką w przyszłość. Już 3 listopada o godz. 9 w naszej szkole jak i w wielu innych w Polsce miała miej- sce próbna matura z matema- tyki przeprowadzona przez Centralną Komisję Egzami- nacyjną. Każdy uczeń miał możliwość sprawdzenia swej wiedzy z tego przed- miotu, bo od obecnego roku szkolnego matematyka jest przedmiotem obowiązko- wym na maturze. - Matu- ra 2010 znacznie różni się od ubiegłorocznej. Każdy uczeń musi obowiązkowo zdawać trzy przedmioty na poziomie podstawowym z języka polskiego ustnie i pisemnie, języka obcego ustnie i pisemnie oraz z ma- tematyki. Ten ostatni egza- min trwa 170 minut i składa się z pytań zamkniętych( te- stowych) oraz zadań otwar- tych. Jeżeli uczeń zaliczy każdy z tych pięciu egzami- nów na 30% to maturę ma zdaną. Kolejna zmiana po lega na tym, że każdy uczeń dodatkowo może wybrać dosześciu przedmiotów, które będzie zdawał na dowolnym poziomie, z wyjątkiem języka polskiego, obcego ( tego, który zdawał na podstawie) i matematyki – te może zda- wać tylko na poziomie roz- szerzonym. Jeżeli wybierze inny język to poziom egza- minu ustnego i pisemnego może być różny – tłumaczy Barbara Bąk, wicedyrektor ZSEE. W ogóle listopad w naszej szkole przebiegał pod znakiem próbnych matur, ponieważ w dniach od 24 – 27 listopada uczniowie z kolei zmierzyli się z eg- zaminem przygotowanym przez wydawnictwo Operon. Nie da się ukryć, że płyną z tego same korzyści dla wszystkich: dla szkoły, bo można wtedy przećwiczyć wszelkie procedury i przede wszystkim dla uczniów, któ- rzy mogą już w listopadzie ocenić swój zasób wiedzy.Różne są opinie wśród młodzieży na temat próbnych matur. -Szkoda na nie czasu bo i tak większość podejdzie do niej na luzie i z obojętnością, szkoda tylko papieru i zmar- nowanego czasu, który mo- glibyśmy wykorzystać na naukę- uważa jeden z ma- turzystów. Karolina twier- dzi, że tegoroczna próbna matura nie była trudna,a taka forma egzaminu jest zawsze potrzebna ponieważ uczniowie mogą oswoić się z procedurami panują- cymi podczas matury oraz sprawdzić na co mogą jesz- cze zwrócić uwagę podczas przygotowywania się do niej. Próbne matury są po- trzebne, bo co najważniej- sze uodparniają nas na stres z nimi związany. Dzięki temu mamy chociaż namiastkę tego, co czeka nas w maju. Ewa Maniecka Nowy samorząd uczniowski Oddaj krew, nie bądź żyła!

Elektrowstrząs

W dniu 30 listopada 2009 roku odbyły się w naszej szkole wybory do Samo- rządu Uczniowskiego Kilka dni przed wyborami zostały przygotowane karty z imionami i nazwiskami kandydatów, których było ponad dziesięciu. Głosowa- nie polegało na zakreśleniu krzyżykiem właściwego nazwiska kandydata i wrzu- ceniu jej do urny. Odbywa- ło się ono w czasie zajęć lekcyjnych. Każdy chętny mógł zapoznać się z kan- dydaturą, zamieszczoną na ściennej gazetce w kory- tarzu. Nad prawidłowym przebiegiem głosowania czuwała Marzena Kacz- marczyk, opiekunka SU. I tak po zaciętej walce prze- wodniczącym został Woj- ciech Sambor z kl. IIB, którego poparła największa ilość uczniów, zdobył 99 głosów. Zwycięzca będzie naszym reprezentantem na okres jednego roku. Za- stępcą przewodniczącego został Piotr Dobrowol- ski z kl. IIM., sekretarzem Grzegorz Marusiński z kl. IIK, a skarbnikiem Ja- kub Drozdek z kl. IIB Wielu z nas zastanawia się nad tym, po co wybierany jest samorząd i jakie będzie pełnił funkcje? Otóż jego zadaniem będzie przede wszystkim godne reprezen- towanie naszej szkoły na zewnątrz oraz współpraca z samorządami klasowymi. W następnym nume- rze zamieścimy krót- ką rozmowę z nowym przewodniczącym SU. Ewelina Nems Każdy z nas może znaleźć się w sytuacji, w której będzie potrzebował krwi. Może ją dostać tylko od drugiego człowieka. W Elektryku 30 listopada miała miejsce akcja krwiodawstwa. Wzięło w niej udział 39 osób. Brakuje krwiodawców i krwi, tak niezbędnej przy niemal każdej operacji. Nie ma krwi lepszej czy gorszej, każda z jej grup jest cenna podczas ratowania ludzkie- go życia. Dlatego uczniowie Zespołu Szkół Elektryczno- Elektronicznego bardzo chętnie przystąpili do akcji. - Po oddaniu krwi czułam się osłabiona, zmęczona a zarazem spełniona, że mo- głam komuś pomóc – mówi Paulina z kl. IIM. Szkolna pielęgniarka była przy od- dawaniu krwi i dowiedzie- liśmy się ,że każdy zdrowy uczeń mógł oddać 450ml, po uprzednim badaniu le- karskim i wypełnieniu an- kiety. W oddawaniu krwi wzięło udział 39 osób. Krew miała być przeznaczona dla dziewczynki chorej na białaczkę z Kamieńska. Pamiętajmy, że nigdy nie wiemy kiedy będziemy w potrzebie, dlatego uczest- nictwo w tego typu akcjach jest dowodem bezintere- sownej pomocy innym, co się ceni szczególnie wśród młodych ludzi. Natalia Kępska

Elektrowstrząs

ECDL - dla tych, którzy chcą więcej Już ponad 200 uczniów i absolwentów Zespołu Szkół Elektryczno- Elektro- nicznych w Radomsku posiada europejskie prawo jazdy na komputer, czyli certyfi kat ECDL (European Computer Driving Licence). Dokument ten hono- rowany jest we wszystkich krajach Unii Europejskiej. ECDL jest kursem dla tych, którzy chcą nauczyć się lepiej korzystać z kom- putera. Jest on bezpłat- ny dla uczniów Elektryka i można go zrobić w naszej szkole w ramach Szkolne- go Klubu Komputerowego prowadzonego przez Je- rzego Prokopowicza - dyrektora ZSEE oraz Mi- rosława Dratwińskiego – nauczyciela informatyki. Kurs ECDL w naszej szkole cieszy się dużym zaintere- sowaniem. Do tej pory prze- prowadzono już kilkanaście jego edycji. – Korzyści pły- nące z posiadania takiego dokumentu są dwojakiego rodzaju: po pierwsze uzy- skanie i potwierdzenie swo- ich kompetencji, a po drugie certyfikat ten honorowany jest w krajach unijnych.Ułatwia on także znalezienie pracy w całej Europie, po- nieważ wychodzi naprzeciw wymaganiom pracodawców. Mieliśmy również kilka sy- gnałów od absolwentów, ak- tualnie studentów, którzy na podstawie certyfi katu ECDL zostali zwolnieni z niektó- rych egzaminów – mówi J. Prokopowicz. - W tej chwi- li w kursie bierze udział 12 uczniów. Zwykle było ich więcej, nawet 30 w grupie. Na zmniejszenie liczby uczniów przygotowujących się do egzaminów ECDL ma niewątpliwie wpływ zwiększenie kwot, jakie trzeba wpłacić na konto Pol- skiego Towarzystwa Infor- matycznego, a my już wpły- wu na to nie mamy - dodaje. Należy podkreślić, że cer- tyfi kowani egzaminatorzy szkolenie uczniów przepro- wadzają bezpłatnie. W tym roku kolejna edycja kur- su ruszy prawdopodobnie z początkiem II semestru. Więcej informacji na temat kursów na stro- nie: www.ecdl.com.pl Magda Krawczyk

Elektrowstrząs

Ostatnio w ramach lekcji religii prowadzonych przez Agnieszkę Majew- ską na uczniów czekało wiele atrakcji: liczne konkursy, wycieczki i zabawa, która jest najlepszą formą nauki. I tak: Dnia 18 listopada odbyła się wycieczka do Wyższego Seminarium Duchownego w Częstochowie w ramach Roku Powołań Kapłańskich. Uczestnikami wycieczki była klasa II K. Przewodnikiem po Wyższym Seminarium Duchownym był ksiądz Marcin Święch. 8 grudnia grupa uczniów z klasy III M (Ewelina Wilkoszewska, Karolina Szostek, Ola Skibińska, Marta Górka, Justyna Wójcik, Marcin Siedlecki, Marcin Krakowiak) wraz z profesor Agnieszką Majewską - wykonała szopkę bożonarodzeniową (foto na okładce), która tworzy świąteczny klimat w naszej szkole. Uczennica klasy III K Karolina Hap zajęła 3 miejsce w VI Ogólnopolskim Konkur- sie Poetyckim im. Ks. Jerzego Popiełuszki „Cena miłości ojczyzny” Obecnie trwa konkurs pod hasłem „Stroimy Święta”. Aby wziąć udział należy przygotować ozdobę świąteczną. Na autora najciekawszej pracy czeka ciekawa nagroda. (aj) Jestem cool... Koncert Karoliny Cichej w MDKu

Elektrowstrząs

„Jestem (cool)turalny” to tytuł projektu edukacyjnego realizowanego w Zespole Szkół Elektryczno-Elektronycznych w Radomsku. Dzięki niemu uczniowie mogą brać udział w różnego rodzaju imprezach kulturalnych, np. w koncercie Karoliny Cichej, która jako pierwsza w Polsce skomponowała muzykę do wierszy Tadeusza Różewicza. Od bieżącego roku szkol- nego Ministerstwo Edukacji Narodowej zwiększyło na- uczycielom liczbę godzin, wprowadzając dodatkową, „społeczną” godzinę 19- tą do realizacji. Większość nauczycieli w tym miejscu realizuje zajęcia wyrów- nawcze, rozwijające z wy- branych przedmiotów, ale oprócz tego są także cieka- we oferty nauki języka wło- skiego czy hiszpańskiego. Tak więc z wprowadzenia 19- tej godziny najwięcej korzyści mają uczniowie. Właśnie w ramach tzw. wo- lontariackiej 19- tej godzi- ny grupa uczniów wzięła udział w koncercie Karoli- ny Cichej, który odbył się w ramach obchodów Dni Różewiczowskich w MDK w Radomsku. Artystka śpie- wała i grała na kilku instru- mentach. Wraz z nią wy- stępował zespół. Wykonała wiele utworów, ale najbar- dziej utkwił nam w pamięci „List do ludożerców” oraz „Czarne plamy są białe”, po- nieważ są to nasze ulubionewiersze i zafascynowała nas ich interpretacja muzyczna. - Koncert był niezwykły, oryginalny, a muzyka niety- powa i nadzwyczajna. By- łam mile zaskoczona efek- tem. Cieszę się, że wybrałam się na ten występ”- powie- działa uczennica z klasy I „L” Adrianna Paplicka. Dla wielu uczestników był to sposób spędzenia mile piątkowego popołudnia. - Cieszę się, że koleżanka namówiła mnie na spędze- nie w taki sposób czasu i nie żałuję, że wybrałam się z nią na ten koncert- dodała uczen- nica II LO w Radomsku. Ogólnie celem tego projek- tu edukacyjnego jest przy- bliżenie uczniom oferty kul- turalnej w mieście. - Projekt jestem (cool)turalny zrodził się bardzo szybko, ponie- Przepraszam, mogę odebrać?

Elektrowstrząs

waż w zabieganym życiu szkolnym nie mamy tak na- prawdę czasu na obcowanie z kulturą, najczęściej są to wyjścia do kina, i na tym się kończy, a życie kultu- ralne kwitnie najczęściej wieczorem. Dlatego dzięki temu przedsięwzięciu chcę przybliżyć uczniom kul- turę niską i wysoką, kino komercyjne i kino ambitne, oraz zapoznać młodzież z ofertą nie tylko Miejskie- go Domu Kultury, ale także Muzeum, Miejskiej Biblio- teki Publicznej”- powie- działa Aneta Jędrzejczyk, pomysłodawczyni projektu. Wszyscy (cool)turalni są bardzo zadowoleni. Twier- dzą, że jest to dobry pomysł na mile spędzony czas i mimo tego, że każdy jest zajęty nauką postarają się uczest- niczyć w każdej imprezie. Dotychczas w ramach pro- jektu „Jestem (cool)tural- ny” uczniowie ZSEE mieli okazję uczestniczyć m.in.: w otwarciu wystawy stu- dentów ASP we Wrocławiu „Grafi ki dla Różewicza”, w wykładzie prof. Jerze- go Starnawskiego, oglądali fi lmy:” Galerianki”, „Dzie- ci Ireny Sendlerowej”. Ewelina Nems Katarzyna Nowak Wolno w końcu czy nie wolno używać w szko- le telefonów komórko- wych?- nad odpowiedzią na to pytanie zastanawiał się na pewno niejeden uczeń. Maria Mirowska, nauczy- cielka matematyki mówi otwarcie: - Nie pozwalam używać telefonów komór- kowych, jedynie w sytu-acjach bardzo ważnych uczeń może odebrać telefon. Sama staram się ograniczać rozmowy przez komórkę do koniecznego minimum, ponieważ po pierwsze burzy to pracę na lekcji, a po drugie niegrzecznie jest posługiwać się telefonem w towarzy- stwie innych bez zapytania o zgodę. Jak wiesz, jestem nauczycielem matematyki

Elektrowstrząs

i pozwalam- rzadko używać telefonu tylkio i wyłącznie jako kalkulatora i tylko do tych celów powi- nien służyć na mojej lekcji. Uczniowie mają różne opinie na ten temat: Uważam, że są sytuacje, w któ- rych można skorzystać z telefonów, jeśli jest to bar- dzo ważne, ale nie należy tego przywileju nadużywać- przyznaje jedna z uczennic. - Moim zdaniem na lek- cjach nie powinno używać się telefonów komórko- wych, ponieważ to rozprasza uczniów, przez co nie myślą na lekcjach, nie mówiąc już o rozmowach telefonicz- nych co jest moim zdaniem niedopuszczalne. Od tego są przerwy – stwierdza Da- wid Olczak z klasy III N. Jedno co jest pewne to fakt, że szkoła nie ponosi odpo- wiedzialności za telefony komórkowe, które przyno- szą do szkoły uczniowie. - Problem używania te- lefonów regulują przede wszystkim podstawowe za- sady savoir vivre’u. Trud- no pisać prawo dotyczące konieczności wyłączania komórek w kościele, te- atrze, kinie, podczas rand- ki itp. - pewne zachowania świadczą po prostu o kul- turze człowieka. Jedynym skutecznym sposobem na rozwiązanie problemu z notorycznym używaniem telefonów na lekcjach jest przypominanie na początku lekcji o konieczności wyłą- czania komórek tak przez uczniów jak i nauczycieli- powiedział nam Jerzy Pro- kopowicz, dyrektor ZSEE. Z problemem odbierania telefonów na lekcjach boryka się każda szkoła, także nasza – nie jesteśmy wyjąt- kiem. Z jednej strony waż- ny telefon, z drugiej dezor- ganizacja pracy w grupie. W takiej sytuacji powinniśmy znaleźć złoty środek i najle- piej wszystkie pilne spra- wy załatwiać na przerwie. Natalia Rozpończyk

Elektrowstrząs

Wiedzą jak segregować odpady Nasi uczniowie wzięli udział w warsztatach popu- larnonaukowych, które mia- ły miejsce w Zespole Szkół Drzewnych i Ochrony Śro- dowiska, których hasłem przewodnim był „ Człowiek i środowisko”. Każda grupa uczniów miała do wybo- ru trzy kategorie: konkurs wiedzy, eksperyment oraz makieta i model. Nasza dru- żyna przygotowana przez Justynę Szwaję, nauczy- cielkę chemii wystartowała w konkursie wiedzy dotyczą- cym selektywnej zbiórki od- padów. I udało się, zajęliśmy II miejsce wśród szkół po- wiatu radomszczańskiego, tę wysoką lokatę wywalczyli: Bartosz Wolski, Adrian Kuliś, Michał Kowalczyk- wszyscy z klasy IIM. (aj) Ucznowie Elektryka nie boją się matematyki! TEST MATEMATYKA PLUS Na początku listopada w naszej szkole odbył sie kon- kurs matematyczny w kate- gorii liceum, który został przeprowadzony pod bacz- nym okiem Anny Kanafy, nauczycielki matematyki. Testy były przygotowane w ten sposób, aby ucznio- wie bez pośpiechu mogli odpowiedzieć na 25 pytań w ciagu 45 minut. Nie było mozliwości korzystania z kalkulatorów, ani innych pomocy naukowych. Bar- dzo istotne było również, aby uczestnicy konkursu na swych kartach wpisali także nazwiska osób sąsia- dujących dla uwiarygod- nienia wyników.W mate- matycznych zmaganiach wzięło udział 65 uczniów. Wyniki testu bedą zna- ne dopiero w styczniu. Kamila Chyra Informatycy, do boju!
Nasza szkoła obecnie przystąpiła do dwóch konkursów informatycznych są to: konkurs„Bobra”, konkurs informatyczny „Intersieć”.
Elektrowstrząs

Nauczyciele, którzy pilotu- ją te konkursy to informa- tycy: Agnieszka Orłow- ska i Kamil Grudzień. Pierwszy konkurs to konkurs „Bobra”, który miał miejsce 10 listopada. W tym roku uczestników z naszej szkoły było aż czter- dziestu. I choć pytania nie były łatwe, to nasi uczniowie dali sobie radę z arytmetyką i testem na inteligencję. Na razie znana jest liczba punk- tów uzyskanych przez na- szych uczniów, czy zdobyli- śmy jakieś nagrody musimy jeszcze poczekać na ofi cjal- ny komunikat organizatora. Największą ilość punktów z naszej szkoły otrzymali: Piotr Rozpończyk – 78 pkt Kamil Chybowski – 73 pkt Kacper Półrola - 68 pkt Drugim konkursem, który ruszył od poniedziałku 16 listopada 2009 roku jest „INTERSIEĆ”. Do- tyczy on wiedzy ogólnej z zakresu informatyki. Aby wziąć w nim udział nale- ży się tylko zarejestrować. Tutaj rywalizacja rozsze- rza się do ok. 4 tys. osób z całej Polski. Choć nie jest łatwo dostać się da- lej, to nie oznacza, że nie powtórzymy wyczynów naszych informatyków i podobnie jak w poprzed- nim roku dostaniemy się do fi nałów wojewódzkich. O wynikach poinfor- mujemy w następnym wydaniu naszej gazety. Sylwia Popiołek

Elektrowstrząs

„Cena za miłość do ojczyzny czasami bywa wysoka” Warszyc wielki bohater narodowy W tekście swoim opiszę ważną postać jaką jest Stanisław Sojczyński. Ostatnio w naszej szko- le odbyło się spotkanie z dr Tomaszem Tobor- kiem pracownikiem IPN w Łodzi,w którym uczest- niczyło ok. 60 uczniów. - Sojczyński działał w woj- sku konspiracyjnym na terenie powiatu radomsz- czańskiego, nie ugiął się pod presją komunistycz- nych władz i do końca był wierny swoim poglądom, za co zapłacił najwyższą cenę, dlatego młodzież powinna znać tego człowieka i jego czyny- uważa Aleksandra Tyl, nauczycielka historii. Do jego największych osią- gnięć należało zaatakowa- nie w nocy z 7 na 8 sierp- nia 1943 r. niemieckiego więzienia w Radomsku.Uwolniono wtedy około 50 osób. „Warszyc” utworzył pierwszy na terenie obwodu oddział partyzancki, którym dowodził do listopada 1943 r. W czasie akcji „Burza” dowodził I batalionem 27 pułku piechoty AK.Jakie zatem przesłanie może nieść jego postawa dla młodzieży? „Warszyc” jest przykładem człowieka, który całkowicie poświęcił się Polsce, po- święcił swoją rodzinę - żonęi trójkę dzieci, by walczyćo demokratyczną Polskę. Do końca pozostał czło- wiekiem honoru, dlatego pamiętajmy o nim i o wszystkich bezimiennych bohaterach, którzy przelali krew w obronie naszego Narodu. W ostatnim czasie Prezydent Miasta Radomska podjęła decyzję, że rok 2010 będzie obchodzony jako Rok Stanisława Sojczyńskiego. Aleksandra Kustalik O wielkim epistolografie

Elektrowstrząs

W poniedziałek 19 października 2009 roku odbył się w Bibliotece Miejskiej wykład jednego z najbardziej znanych historyków literatury polskiej- prof. Jerzego Starnawskiego. Jest on autorem wielu naukowych publikacji. Profesor przybliżył wszystkim zgromadzonym rolę li- stu na przestrzeni dziejów. Wyjaśnił, że w wieku XIX ten rodzaj przekazu był traktowany szczególnie. To wła- śnie ówczesne listy były bogato zdobione , przystrajane i traktowane niemalże jak obiekt kultu. Takim właśnie epistolografem był Juliusz Słowacki, któremu poświęcony był wykład, bowiem rok 2009 jest obchodzony jako Rok Juliusza Słowackiego. Otóż, ten wybitny polski poeta romantyczny pisał mnóstwo listów. Większość z nich adresowana była do matki. Przez spryt nazywał ojczysty kraj „kuzynką” czy „siostrą”. Często w swych listach przyj- mował ton modlitewny. Na końcu profesor oznajmił, że listy tego wybitnego poety to typowa powieść biograficzna, mająca na celu pracę nad własną osobowością. W tej nietypowej lekcji literatury uczestniczyli nie tylko wybrani uczniowie z radomszczańskich szkół, ale także niektóre studentki prof. Starnawskiego, dzisiaj panie polonistki. Sylwek Górniak Kącik dla Perełek

Elektrowstrząs

Witam wszystkich w miejscu przeznaczonym dla ludzi lubiących czytać książki różnego typu i rodzaju. Dzisiaj chciał- bym zwrócić Waszą uwagę na pewien ewenement . Warto zauważyć, że czę- sto powstają filmy na podstawie książek np. ”W pustyni i w puszczy”. Mało jest jednak przypadków, by książka powstawała równocze- śnie z dziełem fi lmowym. A taką właśnie pozycję literacką chciałbym przedstawić. Za zamkniętymi drzwiami. Kulisy II wojny światowej. Książka Laurence’a Rees’a „Za zamkniętymi drzwiami. Kulisy II wojny światowej” jest inna od pozostałych podejmujących temat wojny. Autor skoncentrował się tu na aspektach politycznych. Mamy więc przedstawione tajne spotkania, w których uczestniczyli tacy przywódcy jak Winston Churchill, Franklin Delano Roosevelt, a przede wszystkim Józef Stalin. Nie da się ukryć, że Rees w dużym stopniu kon- centruje swą uwagę na przywódcy ZSRR. Poświęca mu wiele uwagi skupiając się nie tylko na jego rządach, ale także zwracając uwagę na stan jego psychiki. Ukazuje nam człowieka bezwzględnego, zdolnego poświęcić wiele istnień, by tylko utrzymać się przy władzy. Usiłuje udowodnić, że Stalin popełnił tyle samo zła, co Hitler, lub jeszcze więcej. Ku mojemu zaskoczeniu autor wspomina także rolę Polski w czasie wojny, co rzadko się zdarza w zagranicznych publikacjach. Wreszcie z ust obcokrajowca możemy dowiedzieć się o tragedii w Lesie Katyńskim, walkach o Monte Cassino czy opiniach gen. Władysława Sikorskiego. Wreszcie zostaliśmy docenieni jako naród walczący i bohaterski. Ale nie tylko. Rees ukazuje nam, że państwa alianckie gotowe były poświęcić nasze państwo, by ratować własne, do tego stopnia, że układ z mordercą 27 milionów ludzi nie był dla nich problemem. Ogólnie dzieło Rees’a zawiera wiele ważnych faktów, ciekawostek, a co ważne jest napisane dość prostym językiem. Całość imponuje swoim rozmachem i szczegółami podanymi w taki sposób, by jak najdłużej zatrzymać nas przy treściach w niej przedstawionych. Na podstawie książki powstał fi lm produkcji BBC, którego scenarzystą i reżyserem jest właśnie au- tor książki. Pozycję tę polecam wszystkim, dla których historia to więcej niż szkolny przedmiot i powód do stresu podczas lekcji. Sylwek Górniak kaszel + katar = biznes

Elektrowstrząs

Panika. Cały świat osza- lał na punkcie wieprzowej grypy (a może świńskiej? – zresztą co za różnica). Nie ma się czemu dziwić – to po- ważna sprawa, zwłaszcza, iż docierają do nas kolejne do- niesienia o zachorowaniach, podejrzeniach, czy nawet zgonach. Biznes jednak się kręci, a cały „łańcuch po- karmowy” pociąga jedno ogniwo zysku za drugim. Farmaceutyczny świat li- czy zyski. Szczepionki w użyciu, ale i nie tylko. „Zwykłe” medykamenty też sprzedają się w zmożo- nej ilości, a jak nie one to chociażby same chusteczki. Jesteś chory? – kupuj. Je- steś zdrowy? – kupuj. Ignorowanie każdej ze stron jest jak karmienie zombie ciastem: nigdy nie wiesz, czy się bać i pokornie od- mawiać różaniec w nadziei, że nic nam się nie stanie, czy też zabierać manatki i uciekać ile sił w nogach. Z kolei mnie osobiście roz- śmieszają niektóre z zaleceń Głównego Inspektora Sani- tarnego, jedno z nich brzmi:”jeśli nie masz chusteczki podczas kichania lub kasła- nia zasłoń usta i nos rękawem w okolicy powyżej łokcia, a nie dłońmi”. Brzmi to ab- surdalnie, ale cóż, aby umieć w porę opanować bezwarunkowy odruch należy wyćwiczyć ten manewr wcześniej przed lustrem, by w razie potrzeby móc zastosować się do zaleceń Inspektoratu. W zaleceniach mowa jest także o konieczności my- cia rąk tuż po kichaniu czy kaszlnięciu, co jest w prak- tyce nie zawsze możliwe. Przychodzi nam być praw- dziwymi cierpiętnikami tej choroby i tego biznesu. Tragizm całej sytuacji nara- sta: byle przeziębienie pre- tenduje do A/H1N1, co jest powodem wielu nieporo- zumień, przykrych sytuacji i bezpodstawnych osądów. Tak, czy inaczej pozosta- je nam uczestniczyć mniej lub bardziej w tych wyda- rzeniach. Przechodzimy obok innych i zastanawiamy się, czy ten ktoś nie jest przypadkiem zarażony, bo podejrzanie często używa chusteczek higienicznych? Nagonka w mediach trwa, a w przychodniach i szpi- talach praca wre. Czasami może się zdawać, że to jakaś sensacyjna scena wypadku iście z brazylijskiego serialu: Istny zlot fanów aspiryny! (gm) Dzieci Ireny Sendlerowej

Elektrowstrząs

Film powstał w 2009 roku na podstawie książki Anny Mieszkowskiej pt. „Matka dzieci Holocaustu”. To fi lm oparty na faktach i zarazem tragicznych losach Ireny Sendler, która w czasie II wojny światowej jako pie- lęgniarka i czynna pracow- nica opieki społecznej wraz ze współpracownikami ura- towała od śmierci ponad 2,5 tys. żydowskich dzieci zamkniętych w warszaw- skim gettcie. Swoje poświęcenie przypłaciła straszną karą, w roku 1943 została schwytana przez Gestapo, była okrutnie torturowa- na i zmuszana do wydania współpracowników. Groziła jej śmierć. Wiedząc o tym, nie wydała swych przyja- ciół. Od śmierci uratowali ją członkowie „Żegoty”. Film „Dzieci Ireny Sendle- rowej” to smutna opowieść o kobiecie, która - nie my- śląc o sobie- gotowa była oddać życie, aby ratować innych, głównie żydowskie dzieci,. Bohaterka bardzo dobrze rozumiała dramaty żydowskich rodzin, wie-działa, że po wojnie rodziny będą chciały odnaleźć swepotomstwo i tak w tajemnicy prowadziła kartoteki, w których skrupulatnie zapisywała komu powierza w opiekę uratowane dzieci. Te zako- pywane w słoiku informacje po latach pozwoliły niektó- rym z uratowanych dzieci odnaleźć swych bliskich. Najbardziej wzruszające momenty fi lmu to dramat rodziców przekazujących w ręce Ireny swe dzieci; była to jedyna szansa na ocalenie życia najdroższych dla nich istot Rodzice niejednokrot- nie nie byli świadomi tego iż jest to ich ostatnie poże- gnanie. Film ten naprawdę warto obejrzeć, ze względu na tematykę związaną z hi- storią naszego kraju. Nikt przed obejrzeniem filmu nie wiedział do końca, kim była Irena Sendler. Teraz już wiemy, że ta kobieta to wielka bohaterka. Podczas oglądania tego fi lmu widziałam niezwykłe skupienie oraz niejednokrotne wzrusze- nie widzów. Myślę więc, że film odniósł wielki sukces. Monika Kowalska Ziemia jest okrągła??

Elektrowstrząs

Od wielu lat znany jest na świecie fenomen na- ukowców pracujących w ZSEE. Nie przestają odkrywać, tworzyć i za- skakiwać. Spotyka się to z protestem już nie tylko innych szkół czy instytutów w kraju, ale i na świecie. Połączone ekipy naukow- ców z Zakładu Matematyki Stosowanej, Trygonometrii i Równań Różniczkowych oraz Zakładu Geografi i Lądowej i Powietrznej, dokonały zaskakującego odkrycia. Teza Kopernika (Mikołaja) została obalona. Od kilku tygodni tajem- nicą poliszynela było to, że Ziemia wcale nie jest okrągła. Dzisiaj wiado- mo już na pewno, że ma kształt idealnego sześcianu. - Panie, udowodnienie tak oczywistego faktu zajęło mi zaledwie kilka minut - informuje nas szefowa Instytutu Matematyki Stosowanej Anna Kanapka. Po prostu była przerwa na reklamę w telewizji, więcz nudów wzięłam się za matematycz- ny dowód obalający tezę Kopernika.Jak wiadomo sam dowód w postaci wy- liczeń matematycznych (na marginesie sprawdzane go zeszytu jednego z uczniów) nie wystarczy. Dlatego czynnie włączyła się szefo- wa Zakładu Geografi i Lą- dowej i Powietrznej. - Aby udowodnić ten fakt odby- łam kilka podróży transkontynentalnych - informuje szefowa Instytutu Geogra- fi i Agnieszka Pędziwiatr. Za każdym razem jakieś dziwne zjawiska p owi e t r z n e można było zauważyć w tych samych m i e j s c a c h p r z e s t r z e n i p owi e t r z n e j Ziemi - (przy- puszczamy, że p r awi d ł owo z r o z umi e l i śmy wypo- wiedź szefowej zakładu, gdyż wypo- wiedź była błyskawiczna). Niezadowolony z faktu no- wego odkrycia jest m.in. Ministerstwo Edukacji Współczesnej, gdyż zgodnie z obowiązującymi przepisami musi do końca tygodnia wyposażyć wszystkie placówki oświatowe w nowe globusy. źródło:zsee.news nr 3/07