Musisz zainstalować flash player pobierz instalator










OD NACZELNEGO W związku z nadchodzącym –najpiękniejszym w życiu ucznia i nauczyciela okresem – życzymy Wszystkim UDANYCH I BEZPIECZNYCH WAKACJI!!! Redaktor naczelna Aneta Jędrzejczyk

Przed wami pierwszy, nazwijmy – pilotażowy - numer „Elektrowstrząsu”. Otóż, dzięki Fundacji Nowe Media i warsztatom dziennikarskim mającym miejsce w naszej szkole, ukonstytuowała się nowa redakcja( jej skład w stopce). Jednocześnie nasza redakcja przyłączyła się do ogólnopolskiej Młodzieżowej Akcji Multimedialnej, a gazetka, którą teraz czytacie to QMAM, tak właśnie nazywa się program internetowy, na bazie którego utworzyliśmy tę gazetkę. W tym numerze poświęciliśmy najwięcej miejsca tegorocznym maturom oraz Posłowi RP na Sejm Dzieci i Młodzieży – Grzegorzowi Marusińskiemu z kl. IK, bo jakby nie było to ogromne wyróżnienie nie tylko dla ucznia, ale także dla ZSEE. Poza tym znajdziecie tu informacje kulturalne, jak również małe co nieco z rozrywki. Prosimy jednocześnie czytelników o „przymknięcie oka” na ewentualne niedociągnięcia czy usterki językowe, bo nasi młodzi redaktorzy dopiero stawiają pierwsze dziennikarskie kroki, a szlifu przecież nabiera się w praktyce. Zachęcamy także uczniów i nauczycieli do współpracy z redakcją „Elektrowstrząsu” (oczywiście już od nowego roku szkolnego) poprzez zgłaszanie ciekawych tematów, zapowiedzi, ogłoszeń. A może gdzieś w labiryncie architektonicznym Elektryka zagubiła się jakaś perełka z talentem dziennikarskim? Mile widzimy nowe twarze – zgłoszenia przyjmujemy od września następnego roku szkolnego. ZAPRASZAMY DO LEKTURY!!! Dzień Patrona Szkoły – prof. Janusza Groszkowskiego odbył się w Zespole Szkół Elektryczno Elektronicznych. Był okazją do zaprezentowania przez szkołę efektów przeprowadzonych modernizacji oraz nowego wyposażenia dydaktycznego.

Nowy sprzęt – nowa jakość

W tym roku przypada 111 rocznica urodzin prof. Janusza Groszkowskiego - znakomitego naukowca, który był wybitnym uczonym, wychowawcą, światowej sławy radioelektrykiem i elektronikiem oraz wielkim Polakiem i gorącym patriotą. Podczas uroczystości miały miejsce: akademia poświęcona życiu i działalności Patrona oraz rozstrzygnięcie konkursu z wiedzy o Profesorze dla klas pierwszych. Ponadto przedstawiciele Samorządu Uczniowskiego złożyli kwiaty pod pamiątkową tablicą Patrona. Uroczystość ta była znakomitą okazją do otwarcia nowych, zmodernizowanych klasopracowni audiowizualnych oraz zaprezentowania unowocześnionej bazy dydaktycznej szkoły. ZSEE może pochwalić się m.in.: nowoczesną, multimedialną biblioteką, świetlicą, multimedialnym centrum informacyjnym, pracownią matematyczną z tablicą interaktywną, w pełni wyposażonymi pracowniami: elektryczną i elektroniczną, z nowymi stanowiskami laboratoryjnymi i sprzętem pomiarowym. Ponadto zakupiono sprzęt sportowy i pomoce dydaktyczne wykorzystywane na lekcjach wychowania fizycznego, a także nowoczesny zestaw multimedialny przeznaczony do prowadzenia lekcji z wychowania do życia w rodzinie. Wyposażenie pracowni, w których realizowana jest nauka, determinuje poziom kompetencji absolwenta szkoły, szczególnie w zawodach technicznych. Nasza szkoła na bieżąco modernizuje swoją bazę, starając się sprostać wymaganiom dokumentacji technodydaktycznej nauczanych zawodów, profili i specjalności.- informuje Jerzy Prokopowicz, dyrektor ZSEE.

Nowy sprzęt – nowa jakość Najbardziej z nowych pracowni cieszą się uczniowie. Sprzęt, którym dysponuje nasza szkoła jest na bardzo wysokim poziomie w porównaniu z innymi szkołami na terenie województwa łódzkiego. Np. tablica interaktywna ma nieograniczone możliwości, możemy zobaczyć układy elektroniczne, efekty rozbicia światła w przestrzeni – mówi Jarek Janik, uczeń III klasy Technikum Elektronicznego. Należy dodać, że remonty adaptacyjne i zakup nowych pomocy dydaktycznych pochłonęły ogółem ponad 200 tys. zł, co przy obecnej mizerii finansowej w oświacie trzeba uznać za ogromny sukces – Oczywiście tworzenie nowych miejsc do nauki i zakup niezbędnych pomocy naukowych wymaga znacznych nakładów finansowych z różnych źródeł. Są to m.in. bieżące środki budżetowe, rezerwa finansowa Ministerstwa Edukacji Narodowej, programy MEN związane np. z komputeryzacją szkół, projekty unijne oraz wsparcie ze strony rodziców, sponsorów – to umożliwia dodatkowo alokację budżetowych środków finansowych i ich kumulację na określone zadania. W przypadku dwóch pierwszych źródeł konieczne było wsparcie organu prowadzącego, któremu należą się podziękowania za zrozumienie naszych potrzeb i podjęcie działań niezbędnych dla pozyskania dodatkowych funduszy –kontynuuje J. Prokopowicz.

Toteż podczas uroczystości nagrodzono medalami za zasługi dla szkoły przedstawicieli Starostwa Powiatowego: Starostę – Mieczysława Zyskowskiego, członka Zarządu – Wiolettę Pal oraz Naczelnik Wydziału Edukacji – Zdzisławę Błasiak - Podziękowania należą się również nauczycielom i uczniom, którzy wiele dni, często w weekendy i ferie, poświęcili na prace adaptacyjne związane z tworzeniem nowych pracowni, uruchamianie nowych pracowni dydaktycznych i opracowywanie koncepcji ich wykorzystania na lekcjach i specjalistycznych zajęciach praktycznych – dodał na koniec dyrektor. Szkoła zatem posiada obecnie wysokiej klasy sprzęt komputerowy, elektroniczny, ale …to nie wszystko. W budynku przeprowadzono szereg niezbędnych remontów: podłóg, toalet, pracowni specjalistycznych. Dzięki temu wnętrze szkoły zyskało nowy blask, a to z pewnością sprzyja efektywniejszej pracy zarówno uczniów jak i nauczycieli. Warto dodać, że unowocześniona baza dydaktyczna pozwoli na realizację procesu dydaktycznego na wysokim poziomie oraz wprowadzenie nowych klas w liceum profilowanym. Od przyszłego roku szkolnego bowiem „Elektryk” zamierza na profilu zarządzanie informacją uruchomić: dziennikarstwo, edukację europejską i grafikę komputerową . To ciekawe kierunki kształcenia, również dla dziewcząt. (aj)

Multimedia w bibliotece

Z multimedialnej biblioteki od kilku tygodni mogą korzystać uczniowie z Zespołu Szkół Elektryczno – Elektronicznych w Radomsku. Mają do dyspozycji m.in. komputery, drukarkę, ksero, no i oczywiście mnóstwo pasjonujących książek. Kiedy decyzją Zarządu Powiatu Radomszczańskiego zlikwidowano w naszej szkole kuchnię i stołówkę, pozostały wolne i puste pomieszczenia. Na pomysł ich zagospodarowania nie trzeba było długo czekać; zapadła decyzja o uruchomieniu nowoczesnej biblioteki multimedialnej i od razu przystąpiono do działania. W zasadzie to wystarczyło tylko odświeżyć pomieszczenia i wstawić meble. Nowa biblioteka to przede wszystkim nowa przestrzeń, panują komfortowe warunki zarówno dla uczniów jak i pracujących w niej nauczycieli. Młodzież ma do dyspozycji trzy komputery – popularne „maki”- a dla bibliotekarzy przygotowano dwa stanowiska komputerowe. No i co najważniejsze, funkcjonuje elektroniczny system wypożyczania książek - Każdy czytelnik posiada kartę biblioteczną ,a każda książka z kolei ma swój kod kreskowy i po przyłożeniu do czytnika można ją wypożyczyć lub oddać. Największą zaletą dla czytelnika jest możliwość szybkiego wyszukania książki, szczególnie jeśli nie zna autora lub tytułu. Katalogi komputerowe dają możliwość wyszukiwania interesującej nas pozycji według przeróżnych kryteriów – informuje nas pracownik biblioteki, Anna Mikicka – Zaś system elektroniczny pozwala na szybszą obsługę czytelnika, dotychczas wszystko robiłyśmy ręcznie za pomocą kartki i długopisu, było to żmudne i czasochłonne, a teraz nie ukrywam nasz zapal do pracy przez to bardzo się zwiększył. W bibliotece panuje miła, sympatyczna atmosfera, a nasza dewiza to zawsze służyć radą i pomocą uczniom oraz nauczycielom - dodaje z uśmiechem. Uczniowie są bardzo zadowoleni z nowej biblioteki, ponieważ mogą na miejscu, nie biegając po całej szkole, skorzystać z komputera, drukarki i np. nie wypożyczać do domu opasłego tomiska tylko skserować sobie interesujące ich strony. – Jest teraz dużo lepiej w każdej chwili można skorzystać z Internetu, teraz np. szukam materiałów z fizyki do referatu z komory Geigera- mullera. Poza tym szybciej i sprawniej jestem obsługiwany – mówi Cezary Bus z klasy maturalnej. Również nauczyciele mają możliwość zapoznania się z ofertą zbiorów audiowizualnych korzystając z komputerów. Obecnie szkolna biblioteka liczy ok. 13 tys. woluminów oraz ok. 200 sztuk zbiorów audiowizualnych. Cały czas księgozbiór jest uzupełniany w najnowsze wydawnictwa naukowe, pedagogiczne, zawodowe (bo te najszybciej dezaktualizują się), no i oczywiście lektury. Wszelkie nowości książkowe są zamieszczone w specjalnych antyramach przed wejściem do biblioteki oraz na stronie internetowej szkoły, tak, aby uczeń był zawsze na bieżąco. Należy dodać, że obecne funkcjonowanie biblioteki wszyscy zawdzięczamy ofiarnej pracy bibliotekarzy, którzy poświęcając swój czas uporządkowali i dostosowali pomieszczenie do nowych warunków. (aj)

Kwadratura koła na 6

Z wielka radością informujemy o tegorocznych wynikach Matematycznych Mistrzostw Polski Dzieci i Młodzieży- ,, Kwadratura Koła”. Uczniowie naszej szkoły mogą pochwalić się świetnymi wynikami w powiecie, w województwie, a nawet i w kraju. Spośród uczniów klas maturalnych I miejsce w powiecie i I miejsce w województwie łódzkim, a 35. w kraju zajął Łukasz Kaźmierczak z klasy IIIM Liceum Profilowanego. II miejsce w powiecie i IV w województwie zdobył Marcin Włodarczyk również z klasy IIIM, a III miejsce w powiecie i V w województwie zajął Marcin Borowiecki z klasy IIIN. W kategorii uczniów klas przedmaturalnych (czyli II klasy Liceum Profilowanego i III klasy Technikum Elektryczno- Elektronicznego), I miejsce w powiecie i VI w województwie zdobył Tomasz Andrzejczyk z klasy IIIA(Technikum Elektryczno- Elektroniczne), a II miejsce w powiecie i X w województwie zajął Marcin Majewski również z klasy IIIA. Serdecznie gratulujemy dobrych wyników i życzymy dalszych (nie tylko matematycznych) sukcesów. Ewelina Skórka klasa I L
O tym, jak stać się poważanym politykiem , jak spełniać swój wielki obowiązek, jakim jest ingerencja w sprawy wagi państwowej oraz o wszystkim innym, co wydarzyło się w Gmachu Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej w dniu 16 maja 2009 roku.
Z poselskiego krzesła, czyli …

Dziewiąta trzydzieści dwie; pierwsza myśl – dwie minuty spóźnienia, druga myśl – tak czy inaczej trzeba wejść. Poprawienie krawatu, przełknięcie śliny, pociągnięcie klamki. Tak oto rozpoczęła się moja przygoda w III Komisji Problemowej XV sesji Sejmu Dzieci i Młodzieży. Wszyscy zasiedli przy długim stole w Sali Konstytucji 3-go Maja. Wiele nieznanych twarzy, w zasadzie to wszystkie widziane przeze mnie po raz pierwszy spoglądały teraz na mnie z delikatnym uśmiechem, który w jasnych barwach malował najbliższą przyszłość. Każdy z kilkoma słowami o sobie wnosił do całej przygody nutę tajemnicy. Dziewiętnaście imion, dziewiętnaście nazwisk, dziewiętnaście zakątków całej Polski, aż trudno uwierzyć, że zebrało się w jednym celu – na obradach poprzedzających plenarne posiedzenie Sejmu. Mentor, który nadzorował posiedzenie przedstawił wytyczne naszej pracy i zostało wybrane Prezydium III Komisji Problemowej, którego przewodniczącym został Jan Skowroński uczeń II Liceum Ogólnokształcącego w Poznaniu. Następnie, według wytycznych, podzieliliśmy się na dwie podkomisje: jedną, której zadaniem było sporządzenie projektu uchwały oraz drugą, miałem w niej przyjemność pracować, której celem było wystosowanie pytań do całej społeczności poselskiej i jej poszczególnych reprezentantów. Współpraca przebiegła bardzo szybko i sprawnie ze względu na zaangażowanie wszystkich członków Komisji, którzy nawet podczas przerwy na drugie śniadanie nie odkładali na bok swoich poselskich teczek, wciąż intensywnie pracując. Ten zapał udzielał się każdemu, był niezwykle zaraźliwy i skłaniał ku głębokim rozważaniom nad nurtującymi społeczność polską tematami. Zrodziło się wiele dyskusji na tematy czysto polityczne, jak chociażby poziom bezrobocia, czy reforma systemu edukacyjnego. Niezwykle przyjemnie było brać udział w tak żywych rozmowach całkowicie pozbawionych wrogości, a opartych na wzajemnym

Z poselskiego krzesła, czyli …

poszanowaniu i życzliwości. Podczas debaty wybraliśmy Marszałka Sejmu III Komisji Problemowej, tę funkcję powierzyliśmy Karolinie Krakowiak, uczennicy ostatniej klasy Publicznego Gimnazjum nr 1 w Nowej Słupi. Pozostałymi Marszałkami Sejmu zostali: Maria Siłakowska i Sebastian Woźniak. Pani Marszałek ze skromnością w oczach podziękowała za oddane głosy, lecz nie zamierzała spoczywać na laurach i powróciła do pracy nad pytaniami. W efekcie mojej współpracy z wyżej wspomnianą, a także z innymi: Tamarą Byczkowską, Aleksandrą Oleś i Pawłem Sterniukiem ułożyliśmy ostatnie pytanie dotyczące emigracji Polaków w celach zarobkowych i bezrobocia, które w dniu 1 czerwca osobiście będę miał przyjemność zadać na mównicy w Głównej Sali Obrad Sejmu RP samemu Prezesowi Rady Ministrów, panu premierowi Donaldowi Tuskowi. Koordynator naszej pracy komisyjnej bardzo chwalił sobie współpracę z nami, jako jedyną grupą, tak zintegrowaną, która zaledwie w ciągu dwóch godzin wywiązała się ze wszystkich zaplanowanych zadań. My także, dumni z naszej pracy, oddaliśmy się rozmowom o nas samych, naszych upodobaniach, szkole, wymianie poglądów. Okazało się, że koledzy i koleżanki, których spotkałem to wspaniali ludzie mający dużo do powiedzenia w sprawach polityki, czy świata. Oczywiście w całej tej wyprawie towarzyszył mi sztab opiekunów, w którego skład weszli: moja nieoceniona wychowawczyni pani profesor Katarzyna Pacholik oraz mój brat Łukasz. Jednak nim każde z nas poszło w swym kierunku, nim każde z nas odwróciło wzrok ku swoim stronom, wszyscy zgodnie stwierdziliśmy, że to świetna przygoda, a cytując jedną z obecnych na tejże komisji posłanek – „Pamiętajcie! Musimy się tu spotkać za rok!” – obiecaliśmy sobie, że za rok ponownie weźmiemy udział w tym konkursie, bo … nie ma co, z poselskiego krzesła każdy problem wydaje się jakby mniejszy, można go dokładniej omówić, zaproponować rozwiązanie. Ta świadomość bycia posłem napawa umysł świeżością, poczuciem spełnienia. W końcu niecodziennie ma się okazję zasiąść w gronie tak wspaniałych osób na misternie rzeźbionym krześle, pożądanym przez wielu. To wspaniałe uczucie, które wynosi ponad cały zgiełk i sprawia, że chce się tam wrócić, by znów walczyć o dobro polskiego społeczeństwa. Grzegorz Marusiński kl. I K Capoeira jest to wywodząca się z tradycji Wywiad z Damianem:

Magia Capoeiry

brazylijskiej, sztuka walki, której formy są rytmiczne, akrobatyczne i skupiają się na kopnięciach. Istotą capoeiry są elementy tańca wpływające na płynność i nieprzewidywalność ataków. Okazuje się, że ta sztuka walki uprawiana jest także w Radomsku. Miałyśmy szczęście i akurat trafiłyśmy na pokaz, który miał miejsce na Placu 3 Maja. Wcześniej jednak zawitałyśmy na prawdziwy trening, aby zobaczyć wszystko od kulis. Gdy po raz pierwszy zobaczyłyśmy wyczyny uczestników zajęć, zrobiło to na nas ogromne wrażenie. Jak się okazało capoeirę może uprawiać każda osoba bez względu na wiek. Pod koniec treningu, każdy z uczestników zaprezentował swoją solówkę przy brazylijskich rytmach. Wróćmy do wspomnianego pokazu na Placu 3 Maja…mimo niesprzyjającej pogody, widzowie pojawili się. Było bardzo ciekawie, chłopcy grając w roda (okrag zebranych ludzi) walczyli i prezentowali swoje umiejętności, wyglądało to dość widowiskowo, ale i groźnie. Walka była na wysokim poziomie i nic nikomu się nie stało, gdyż capoeira to nie tylko walka lecz przede wszystkim sztuka unikania ciosów. Po fascynującym pokazie jeden z uczestników- Damian, udzielił nam krótkiego wywiadu. Sylwia: Co Cię skłoniło, by zacząć chodzić na treningi? Damian: Od dziecka fascynowałem się capoeirą i gdy tylko się dowiedziałem, że w Radomsku są treningi od razu na nich się zjawiłem. Paulina: Przydają Ci się umiejętności zdobyte na tr eningach. Damian: Przydają się w każdej chwili. Dzięki tej sztuce walki można

Magia Capoeiry Mamy nadzieję, że tą krótką informacją choć trochę zachęciłyśmy niektóre osoby do uprawiania tej dyscypliny sportu. Paulina Grabińska i Sylwia Karlińska kl. IM

można nie tylko nauczyć się samoobrony, ale ponadto jest to świetny trening dla całego ciała. Podczas treningów czujemy jak wszystkie mięśnie nam pracują, co wpływa korzystnie na naszą ogólną kondycję. Sylwia: Jak Ci się podobają treningi, jaki klimat panuje podczas zajęć ? Damian: Klimat jest tak naprawdę uzależniony od humoru instruktora (trenera) gdy daje nam w kość to raczej nie jesteśmy zbyt szczęśliwi ale zazwyczaj jest fajnie. Paulina: Istnieje jakaś rywalizacja między Wami, czy pomagacie sobie wzajemnie? Damian: W Radomsku raczej każdy każdemu stara się pomagać na treningach nie ma jakiejś zażartej rywalizacji między nami nawet podczas walki staramy nie zrobić sobie krzywdy. Co innego, gdy przyjedzie ktoś z Częstochowskiej sekcji do nas na trening wtedy musimy im pokazać kto tu rządzi i kto jest gospodarzem heh, ale i wtedy jest przyjazna atmosfera. Paulina: Dziękujemy za rozmowę.

Break Dance

Breakdance (pierwotna nazwa breakin' lub bboying) – rodzaj tańca, wymagający dobrych predyspozycji fizycznych, kondycji oraz wysokiego poczucia rytmu. Osoba tańcząca breakdance to bboy/biboj (mężczyzna) lub bgirl/bigerl (kobieta). W naszym mieście w MDK odbywają się zajęcia breakdance, które prowadzi pan Robert. Uczestniczy tam ponad 10 osób, ale ich liczba ciągle wzrasta. Chodzą tam nie tylko osoby, które wiążą przyszłość z tańcem, ale również i takie, które chcą się dobrze bawić. Dla niektórych jest to nawet odskocznia od codziennego życia. Jak wiadomo w każdym tańcu można wyrażać swoje emocje, uczucia, tak samo jest w breakdance. Poprzez wykonywanie różnych figur oraz kroków pokazujemy kim tak naprawdę jesteśmy, ukazujemy swój charakter, w tym stylu tańca wszystko jest dozwolone. Sylwia Karlińska Paulina Grabińska Wywiad:

MAMY WŁASNEGO POSŁA!

W tegorocznym konkursie do ,,Sejmu Dzieci i Młodzieży” szczególne wyróżnienie jakim jest ,,mandat posła” przypadło naszemu uczniowi – Grzegorzowi Marusińskiemu. Przedstawiam Wam krótki wywiad z naszym młodym parlamentarzystą. Katarzyna Sobczyk: Opowiedz nam na czym polegały eliminacje do ,,Sejmu Dzieci i Młodzieży". Grzegorz Marusiński: Eliminacje wyglądały w dość tradycyjny sposób: konkurs literacki i zwyczajne oczekiwanie na werdykt. Oczywiście spośród wszystkich prac, jakie napisali uczniowie wybierane były te, które reprezentować miały szkołę, tak zostały przesłane do Starostwa Radomszczańskiego. Tam, z kolei, typowane były prace z całego powiatu. Według informacji, jakie uzyskałem od prof. Małgorzaty Piotrowskiej zakwalifikowały się prace dwóch uczniów „Elektryka” – w tym i moja praca. Następnie prace powędrowały do Delegatury Kuratorium w Piotrkowie Tryb., gdzie do dalszych eliminacji znów zakwalifikowała się moja praca. Ostatnim etapem było Kuratorium Oświaty w Łodzi, gdzie ostatecznie otrzymałem nominację na posła, zatem długa droga moich spostrzeżeń spisanych mimowolnie, bez żadnych nadziei na wygraną została zakończona. Wtedy też rozpoczęła się droga do Sejmu, już jako poseł. K.S.: Co Cię skłoniło do udziału w tego typu konkursie? G.M.: Po prawdzie skłoniła mnie sama myśl o tym, co nowego w moją osobowość może wnieść udział w konkursie.I nie mówię tutaj o wygranej, lecz o samym poczuciu, że można coś osiągnąć. „Coś”, co może stać się przepustką do czegoś nowego w moim życiu. K.S.: Jaki wybrałeś temat swojej pracy i ile czasu poświęciłeś na przygotowanie jej? G.M.: Mój temat brzmiał dokładnie: „Co znaczą dziś słowa Jana Pawła II, że nie ma

MAMY POSŁA!

wolności bez solidarności, kiedy myślę o Polsce, a co kiedy myślę o świecie? Czym się chwalę, a czego się wstydzę, kiedy rozmawiam o Polsce z kolegami z innych krajów – jak mogę to zmienić? Czy są Polacy za granicą, którym powinniśmy pomagać; na czym ta pomoc ma polegać?” i muszę powiedzieć, że nie spędziłem dużo czasu nad napisaniem całej pracy. Całość zamknęła się, co może być szokujące, w obrębie dwóch godzin. Wiem jakie problemy sprawiają prace pisemne, trzeba dbać o styl, język i pilnować tematu. Na obradach Komisji Problemowych rozmawialiśmy też o swoich pracach i poczułem się trochę skrepowany tym, że obecni tutaj przygotowywali się tak dogłębnie, robili badania w Internecie, przeprowadzali sondy, ankiety, gdy ja nie wspierałem się takimi statystykami. Mi jednak napisanie tego wypracowania przyszło bez problemu, zwyczajnie usiadłem przed monitorem, klawiaturą, włączyłem muzykę i ot tak zacząłem pisać. K.S.: Czy otrzymanie ,, mandatu posła" było dla Ciebie szczególnym zaskoczeniem, czy raczej spodziewałeś się zwycięstwa? G.M.: Hm. Jeśli powiem, że się spodziewałem, będzie to poniekąd egoizmem, a skłamię z kolei, jeśli powiem, że było to zaskoczenie. Co prawda, jak powiedziałem wcześniej, udział w konkursie był z początkupo prostu udziałem w konkursie, nie nastawiałem się na wygraną, ale też nie myślałem, że moja praca wróci do mnie na etapie szkolnym. Całość nabrała tempa, gdy moją pracę przeczytała wspomniana już, prof. Piotrowska, która nie miała zastrzeżeń co do pracy i jej opinia na temat mojego wypracowania. Koleżanka wtedy powiedziała mi, że nie ma rady i praca przejdzie dalej. Nie wierzyłem jej, ale praca przeszła. To pociągnęło za sobą lawinę coraz większych radości w związku z wygranymi na poszczególnych etapach. K.S.: Czy kolejne sukcesy pogłębiają w Tobie chęć bycia coraz lepszym? Czy to doświadczenie wzbudziło w Tobie jakieś plany bądź marzenia na przyszłość? G.M.: Zdecydowanie tak. Jeśli widzę, że moje spostrzeżenia, opinia, zdanie ma jakieś znaczenie w Polsce to znajduję w sobie siłę by kiedyś w przyszłości sięgnąć szczytu i chcąc coś zmienić w otaczającym nas świecie. Czy to, coraz częściej wróżona mi, kariera polityczna, czy też zwykłego informatyka, grafika nabiera dla mnie teraz większego blasku. Teraz też zacząłem się zastanawiać, czy mógłbym zostać politykiem w przyszłości, choć obecnie zawód ten kojarzy się bardzo, ujmę to, osobliwie; wszyscy widzą jak zachowują się obecni politycy, są cały czas rozliczani z tego, co robią, co zrobili i czego nie zrobili zobowiązując się. Nie chcę stać się osobą podobną do nich, bo człowiek jest tylko człowiekiem, a władza potrafi ludzi zmieniać. Bynajmniej już teraz przestaję się martwić tym, co czeka mnie w przyszłości, bo wiem, że cokolwiek będę robić, będę robić to jak najlepiej zgodnie z własnym wyznacznikiem zasad, systemem wartości i poglądami. K.S.: Czy to ogromne wyróżnienie jakim zostałeś obdarzony ,podbudowało Cię, umocniło w jakiś sposób lub dodało większej pewności siebie? W końcu taki tytuł uzyskali tylko nieliczni. G.M.: Oczywiście. Myśl o tym, że jestem posłem jednym z 460 młodych ludzi w Polsce jest niezwykle budująca. Co lepsze, obecność w kręgu 60 najlepszych z tych 460, którzy brali udział w obradach trzech Komisji Problemowych, zatem tak naprawdę krąg 20 osób i w dodatku piąta pozycja na liście tej dwudziestki to jest coś, co sprawia, że aż chce się żyć. Magiczna rzecz, wspaniała sprawa. Na pewno na długo zagości w mojej pamięci, wspomnieniach, bo przecież za kilkadziesiąt lat chciałbym się pochwalić swoim wnuczkom, że w latach młodości należałem do czołówki polskich posłów. To rzecz, której się nigdy nie zapomina. Wielki prestiż i wielkie poczucie spełnienia. K.S.: Czy w latach kolejnych planujesz także ubiegać się o ,,mandat posła"? G.M.: Tak. Z całą pewnością w przyszłorocznej edycji chcę wziąć udział. Jest to niezwykła przygoda, wspaniałe przeżycie i cudowni ludzie, jakich można spotkać. Poza tym muszę wywiązać się z obiecanego słowa, jakie złożyła cała nasza Komisja – „Musimy się spotkać za rok!”. Tak więc Grześkowi życzymy powodzenia w przyszłości i zachęcamy wszystkich uczniów naszej szkoły do brania udziału w corocznych eliminacjach konkursowych. Kto wie może ujawni się więcej takich talentów jak Grzegorz. Kasia Sobczyk kl. IIM Wszystko w naszym życiu na dobrą sprawę zaczyna się w...

Od przedszkola do redakcji

przedszkolu. Mama kupuje nowe kredki, pierwszy długopis i plecak. I co?... Idziemy - nieświadomi niczego - na rozpoczęcie nowego rozdziału w życiu. Na początek - niesamowicie trudna nauka pisania liter w podstawówce. Potem składanie ich w słowa i czytanie bardzo długich czterolinijkowych czytanek. Nauka nauką, ale przychodzą też inne o wiele poważniejsze sprawy. Bójki o dziewczynę, pierszy buziak za kwiatkiem w pracowni od j. polskiego i obgadywanie koleżanek z ostatniej ławki, które potem na nasze nieszczęście o wszystkim się dowiadują. Jeszcze barwniejszym okresem w życiu ucznia jest gimnazjum - nowa szkoła, nowi nauczyciele, którzy za bardzo nie wiedzą do końca jak nas traktować - czy już jako dorosłych, czy jeszcze jako dzieci. My odczuwając powoli smak wolności, chcemy pokazać sobie i innym ludziom, że jesteśmy starsi i mądrzejsi. To powoduje, że buntujemy się przeciw całemu światu. Za wszelką cenę próbujemy postawić na swoim, udowadniając, że czarne jest białe. Można powiedzieć, że dobija nas szara szkolna codzienność. Tacy zbuntowani, rozkojarzeni stajemy wreszcie przed pierwszym poważnym wyborem, wyborem szkoły średniej, której profile często powinny łaczyć sie z tym, co chcielibyśmy robić w przyszłości. Szkoły ponadgimnazjalne walcząc o ucznia oferują nam wiele możliwości. W wielu z nich prowadzone są dodatkowe zajęcia np. sportowe, matematyczne czy językowe. Jedną z bardziej ciekawych metod zdobywania wiedzy jest kształcenie warsztatowe. Niewielu z nas miało okazję przekonać się o tym. Ale nam, uczniom radomszczańskiego "Elektryka" szczęście dopisało! W szkole pojawiły się pogłoski, że będzie organizowane kółko dziennikarskie. Wszystko miało zacząć sięod warsztatów prowadzonych przez profesjonalne dziennikarki. Bardzo szybko zebrała się grupa zainteresowanych tą tematyką osób, dla których dużym plusem było zwolnienie z lekcji do końca dnia. Większość z nas przypuszczała, że posiedzimy kilka godzin słuchając nudnych

Od przedszkola do redakcji

opowieści o pracy w redakcji, „odbębnimy” piątek i weekend. Takie uczucie trwało w nas aż do chwili rozpoczęcia zajęć. Zasady dobrego wychowania mówią, że na początku wypadłoby się przywitać i przedstawić. Kreatywność prowadzących - Marty i Agaty oraz swobodna forma zajęć bardzo szybko rozwiały nasze obawy. Atmosferę w grupie rozluźniła umowa, że mamy mówić do siebie po imieniu. Nawet pani profesor Jędrzejczyk na okres warsztatów stała się dla nas Anetą. Wywiad a ciągi Pierwszą formą dziennikarską w jakiej mieliśmy okazję się sprawdzić był wywiad. Naszym zadaniem było dowiedzieć się za pomocą pięciu pytań jak najwięcej o kolegach z grupy. I tutaj czekał na nas kolejny szok! Niby taka prosta sprawa, a okazało się to jeszcze trudniejsze niż ciągi w matmie, z których sprawdzian czekał nas za tydzień. Jednak po przełamaniu pierwszych lodów, rozmowa szła jak z płatka. Dziennikarstwo a obwód prądu stałego Kolejne zadanie opierało się bardziej na naszej wiedzy teoretycznej. Lekko przestraszeni, z myślą "co to będzie?", zabraliśmy się do pracy w grupach. Każda z drużyn opracowywała inne zagadnienie związane z pracą dziennikarza. Jak się okazało nie było się czego bać - wiemy naprawdę dużo, nawet dużo więcej niż o ciągach liczbowych czy obwodach prądu stałego. Warsztaty miały dać początek nowej, "młodej" redakcji Elektrowstrząsu. Na starcie musieliśmy rozdzielić role, wybrać redaktora naczelnego, jego zastępcę, sekretarza i szefów poszczególnych działów. Nie było to trudne, bo większość z nas umiała określić czym chciałaby się zajmować. Męska część redakcji zdecydowanie wybrała pracę nad stroną techniczną naszej gazetki. Dziewczęta jak to dziewczęta, zawsze ciekawskie wybrały pisanie tekstów. Marta i Agata w natarciu Wreszcie nadszedł czas, aby stworzyć coś własnego. Porwani wirem pracy dziennikarskiej, pod czujnym okiem Marty i Agaty mieliśmy zmajstrować krótki reportaż na podstawie odegranej przez nasze animatorki scenki, której przyglądaliśmy się z się Autorki: Monika Lipińska i Jagoda Dratwińska, klasa II L

Od przedszkola do redakcji

z szeroko otwartymi oczami. Nikt z nas nie spodziewał się zobaczyć strzępków podartych gazet na podłodze. Wszystko przez to, że prowadzące w swoim występie ujęły kłótnie, której powodem były gazety. No i do tej chwili było dość łatwo. Jak się przekonaliśmy reportaż nie jest takim prostym rodzajem tekstu publicystycznego. Odczytując kolejno nasze prace, z dość dużą satysfakcją dowiedzieliśmy się, że jesteśmy bardzo dobrzy w pisaniu newsów. Wysłuchaliśmy cennych uwag profesjonalistek, które uświadomiły nam jak ciekawe i rozbudowane prace powinniśmy tak naprawdę napisać. Tego dnia ze szkoły wyszliśmy z wielkim entuzjazmem, chęcią na więcej i bagażem nowych doświadczeń. Poznaliśmy mnóstwo świetnych osób o podobnych zainteresowaniach. Po zajęciach mogliśmy słyszeć tylko dobre opinie, jak ta Daniela: - Warsztaty dziennikarskie prowadzone w naszej szkole bardzo przypadły mi do gustu. Prowadzone były w miłej i sympatycznej atmosferze, co na pewno pomogło w nawiązaniu przyjacielskich relacji między uczestnikami . Dowiedziałem się wielu ciekawych informacji na temat pisania reportażu i newsa . Bardzo polecam tego typu zajęcia. - lub ta Pauliny:- Sądzę. że warsztaty były bardzo interesujące, dowiedzieliśmy sie dużo na temat dziennikarstwa. Wyniosłam z nich wiele cennych informacji, które mam nadzieję, że się przydadzą w przyszłości, ponieważ poważnie zastanawiam sie nad pracą w redakcji. Ziarnko do ziarnka Dziś jesteśmy pewni, że praca w redakcji szkolnej gazetki będzie urozmaicała nasze szkolne perypetie, a do tego będzie owocna. Wyjątkowe w nas jest to, że jak twierdzi nasza redaktor naczelna - Aneta Jędrzejczyk - jesteśmy ludźmi, którym "chce się chcieć". Ziarno dziennikarstwa podczas minionych warsztatów zostało zasiane i już powoli kiełkuje. Mama jednak podjęła słuszną decyzję wysyłając nas kilkanaście lat temu do przedszkola…

Zapowiedzi Dni Radomska 2009: Inauguracja Dni Radomska na Placu 3 Maja dla mieszkańców (przekazanie klucza przez p. Prezydent) Pokaz laserowy- iluminacja loga miasta +podświetlenia miasta w kolorach markowych (Muzeum Regionalne, fontanna, fronty okolicznych kamienic)- plac 3 Maja Park solidarności przy ul. Armii Krajowej Wystawa PromocyjnoHandlowa Firm Radomska 2009 Koncert zespołu NATUTAL DREAD KILLAZ Konkurs karaoke Koncert zespołu PTAKY Koncert zespołu ZAKOPOWER Park solidarności przy ul. Armii Krajowej Wystawa PromocyjnoHandlowa Firm Radomsko 2009 Bicie rekordu Polski w gotowaniu największej radomszczańskiej zalewajki przez Teatr Kulinarny Krzysztofa Górskiego Wydanie zupy mieszkańcom oraz Happening: Wypuszczenie balonów z logiem radomska Występ RADOMSZCZAŃSKIEJ KAPELI PODWÓRKOWEJ Program dla dzieci DUET BAHAMAS Koncert zespołu BIG DAY Koncert zespołu ALL SOUNDS ALLOWED- Półfinalista zespołu "MAM TALENT" Koncert zespołu MAŁGORZATY OSTROWSKIEJ

19 czerwca (piątek) 21.30-21.45 21.45-22.00 20 czerwca(sobota) 12.00-20.00 17.00-18.30 18.30- 19.00 19.00-20.10 21.00-22.30 21 czerwca (niedziela) 12.00-20.00 07.00- 15.30- 15.30-17.00 17.30-18.45 19.30-20.30 21.30-22.50 W słowie „matura”
to naprawdę jest jakaś magia, bo już na „dzień dobry” przychodzi człowiek do szkoły średniej i zaraz w pierwszej klasie nauczyciele straszą biednych uczniów, niczym innym, jak właśnie maturą. I tak naszpikowany strachem, stresem staje się uczniem klasy maturalnej, i tu dopiero się dzieje…
MATURZYŚCI PRZYSZŁYM MATURZYSTOM

Wielu bowiem uczniów przed egzaminami maturalnymi żyje w wielkim stresie, nie potrafi poradzić sobie z presją rodziców, nauczycieli, dyrekcji i w ogóle otoczenia. Postanowiłem podpytać kilku maturzystów jak się nie dać lękowi przed maturą i jakie mają rady dla swoich młodszych kolegów. Otóż: 1. Nie można podchodzić do tego śmiertelnie poważnie jakby to była sprawa życia lub śmierci, bez przesady, trzeba mieć dystans do siebie. 2. Warto jednak powtórzyć przerobiony materiał, przejrzeć notatki (jak nie swoje, to kolegi), aczkolwiek trzeba skupić się najbardziej na rzeczach, które sprawiają nam najwięcej trudności. 3. Należy pamiętać o higienie pracy, czyli dobrze rozplanować sobie czas nauki. Nie można spędzać całych dni przy książkach, gdyż szkoda naszego zdrowia i wtedy może dojść do pomieszania zmysłów i zapomnienia tego czego się już niby nauczyliśmy. 4. Gdy jesteśmy już na egzaminie trzeba pamiętać o uważnym czytaniu pytań ze zrozumieniem, gdyż mogą być podchwytliwe. 5. Trzeba także zwracać uwagę na czas, który pozostaje nam do końca egzaminu, gdyż np. na języku polskim po pytaniach testowych musimy jeszcze napisać wypracowanie . 6. Natomiast na egzaminach ustnych, a raczej chwile przed nimi trzeba wyciszyć się, uspokoić i skoncentrować, by mądrze odpowiedzieć na zadane przez komisję pytania. To takie najważniejsze rady dla przyszłych maturzystów, najlepiej jednak byłoby, aby do nauki wziąć się po studniówce – sto dni to optymalny czas na przygotowanie się do matury, najlepiej, ale...;) Piotr Wiśniewski kl. IIC

Elektryk na estradzie! Koncert ROCK/METAL FEST każdy z uczestników zapamięta na pewno na długo. Niesamowity popis młodych kapel przeszedł najśmielsze oczekiwania. Nie zabrakło oczywiście show scenicznego w wykonaniu dwóch formacji Coldligt i Refog, których wokalistą jest uczeń Elektryka. Redakcja Elektrowstrząsu zadała Arturowi kilka pytań o tym jak łączyć naukę z realizowaniem prawdziwej pasji, no i wreszcie jak wygląda praca w zespole muzycznym "od kuchni".

Elektrowstrząs: Dlaczego wybrałeś akurat muzykę i zostałeś wokalistą? Artur Bałut: Wcale nie zapowiadało się na to, że wybiorę właśnie muzykę. Jako dziecko wolałem zdecydowanie poganiać za piłką czy cokolwiek innego. W zasadzie dopiero w gimnazjum nastąpił przełom. Pamiętam, że wtedy poszliśmy z klasą do kina na film Skazany na Bluesa. Opowiada on historie zespołu "Dżem" i jego, nieżyjącego już wokalisty, Ryśka Riedla. Ten film jakoś zainspirował mnie wewnętrznie. Słuchałem ich ciągle. Właśnie ich muzyka i teksty szczególnie mnie zainspirowały. Kiedy już trafiłem do Elektryka na jednym z apeli wykonałem razem z kolegami utwór Hey "Moja i Twoja nadzieja". Jeden z moich znajomych, pseudonim Pulpet - szeroko znany w kręgu Elektryka, przyprowadził ze sobą perkusistę, który grał w poważniejszych zespołach metalowych, bluesowych. Właśnie on zaprosił mnie na kilka prób i tak właśnie zacząłem działać jako wokalista Elektrowstrząs: Pod koniec stycznia zespół Coldlight poszukiwał wokalisty. Jak to się stało, że to Ty objąłeś to miejsce? Artur Bałut: W styczniu przygotowywałem się z Refogiem do przeglądu muzycznego Enjoy the music. Pracowaliśmy nad materiałem niedaleko opuszczonej salki. Dawniej była tam siedziba członków Młodego Radomska, oni organizowali między innymi popularne "Noce Kinożerców". Zespół Coldlight po reaktywacji tam się właśnie wprowadził. Często, pracując obok widziałem jak remontowali tę salkę. Tuż po występię na Enjoy the music zadzwonił do mnie kolega, Damian Ciupiński. Powiedział, że jest już członkiem Coldligt jako perkusista. Poszedłem na próbę i już zostałem w obecnym składzie. Elektrowstrząs: Jesteś teraz wokalistą dwóch zespołów Coldlight i Refog. Czy to ze sobą nie koliduje? Artur Bałut: Może troszkę tak. Na początku miałem problem z odnalezieniem się w tym wszystkim zwłaszcza ze względu na stylistykę. Refog, którego członkiem byłem wcześniej, tworzy taki metal alternatywny czyli bardziej agresywny. Coldlight to już nieco delikatniejsze brzmienie. Miałem mały problem z gardłem, bo w Refog trzeba się bardziej drzeć. W tej chwili jest już ok. Chodzę na lekcję śpiewu i to wszystko jakoś łączę. Elektrowstrząs: Możesz troszkę przybliżyć historię powstania tych zespołów naszym czytelnikom? Artur Bałut: Już nie pamiętam tej historii dokładnie.

Elektryk na estradzie!

Elektrowstrząs: Możesz troszkę przybliżyć historię powstania tych zespołów naszym czytelnikom? Artur Bałut: Już nie pamiętam tej historii dokładnie. Perskusita i gitarzysta Refog'a znali się wcześniej. Damian Ciupiński początkowo był naszym gitarzystą. Nie miał jakichkolwiek zapędów do perkusji, tak sobie raczej myślę. Tobiasz, ówczesny perkusista poprosił wtedy Ciupka, aby na moment "przesiadł" się na perkusję, bo on musi wytłumaczyć coś basiście. Właśnie wtedy Damian poczuł takie "BUM!". Podłapał perkusyjnego bakcyla. Myślę, że miał to troszkę we krwi ponieważ jego tata był perkusistą w dość znanym radomszczańskim zespole Blues Banda, który występował u boku między innymi Acid Drinkers. W ten sposób, po zamianie ról Tobiasza i Ciupka zaczęła się formować ekipa Refog. Elektrowstrząs: A jak to było w przypadku Coldligt? Artur Bałut: Coldliht jest o wiele starszym zespołem od Refog. Funkcjonuje już od końca lat 90. Były to dosyć przełomowe czasy no i to właśnie podsumował krążek "Enigme". Wtedy zespół tworzyły trzy osoby, ale po jakimś czasie dołączyły jeszcze dwie. Dali wtedy kilka koncertów. Działalność zespołu została potem zawieszona. Z różnych przyczyn prywatnych, kapela przeszła reaktywacje składu. Dziś zastały tylko dwie osoby ze starej ekipy. Elektrowstrząs: Nazwy zespołow pozostają troszkę tajemnicze. Dlaczego Coldligt? Dlaczego Refog? Artur Bałut: Nazwę "Coldligt" wymyślił gitarzysta zespołu Marcin w studiu nagraniowym. Po prostu dobrze brzmi. Natomiast nazwa "Refog" jest troche luźniejsza i w zasadzie jej historia jest troszkę zabawna. Jednego roku Tobiasz (gitara) i Ciupek (perkusja) wybrali sie na Dni Radomska. Wiadomo jakieś tam budki, stragany i na jednej z nich był napis GOFER. Czyli czytając gofer od tyłu mamy Refog. Po prostu. Elektrowstrząs: Doszły mnie słuchy, że z jednym z tych zespołów wydajesz bardziej profesjonalny krążek. Nie wiem na jakim to jest etapie, ale czy możesz potwierdzić te pogłoski? Artur Bałut: To są plotki! !(śmiech). Żartuję. Generalnie mamy taki zamysł, ale to jest dosyć kosztowna sprawa. W listopadzie chcemy wejść do profesjonalnego studia z Coldlightem. Zobaczymy jak to będzie, na razie to są plany. Chcielibyśmy zarejestrować cztery kawałki. Coś takiego. Elektrowstrząs: Czy ROCK/METAL FEST był pierwszym Twoim koncertem? Artur Bałut: Jeżeli chodzi o mnie to był pierwszy koncert. Pierwszy w życiu tego typu. Kumple grali już wcześniej na takich imprezach. Na początku straszny stres, potem czułem się na scenie jak ryba w wodzie. Początek był ciężki. Elektrostrząs: Ta muzyka jaką tworzycie dociera do radomszczan? Artur Bałut: Wiesz co? Zależy co kto lubi. Z tego co widziałem na naszym koncercie w MDKu to troszkę sie to zmienia. Głównie zależy to od ludzi. Jeśli ktoś "łyknie" naszą muzykę to jest ok. Myślę, że muzyka którą my proponujemy jest bardzo wartościową twórczością. Być może nie zawsze łatwą do słuchania, zwłaszcza jeśli chodzi o Refog. Ludzie, którzy w tym się zagłębią na pewno odkryją sens. Elektrowstrząs: Jak często trenujesz? To na pewno wymaga wiele godzin spędzonych na próbach i czy to nie koliduje z nauką? Artur Bałut: No niestety trochę koliduje. Z Coldlightem mamy wiecej prób. Około trzech do czterech razy w tygodniu, mniej wiecej 14:00-Z

Elektryk na estradzie! Życzę samych sukcesów na scenie i większej ilości tak świetnych imprez jak ROCK/METAL FEST w waszym wykonaniu. Rozmawiała: Monika Lipińska kl. IIL

Refogiem już mniej. Widujemy się raz w tygodniu, najczęściej w piątki. Głównie dlatego, nasz gitarzysta Tobiasz studiuje i to jest taka bariera. Tak to wygląda. Elektrowstrząs: Kiedy znów będzie można usłyszeć Coldlight i Refog? Kiedy następne koncerty? Artur Bałut: We wtorek (9.06.2009) gramy z Coldlight'em w warszawskim klubie. No Mercy. To będzie pierwszy koncert z tych pierwszych po MDKu. Później gramy 26 czerwca w klubie Tramwaj razem z Refog'iem i Coldlight'em. Będzie tam jeszcze zespół Morte z Radomska i Nosferatis z Częstochowy Elektrowstrząs: Zapraszamy w takim razie jak najwieksze rzesze fanów. Artur, może nam zdradzisz czy w planach jest druga część ROCK/METAL FEST? Artur Bałut: Plany są. Na razie tylko plany. Zobaczymy w przyszłości. Elektrowstrząs: Dziękuję za rozmowę.
…Jezu jak dobrze, że to już się skończyło…” – takie słowa usłyszeliśmy od pań sprzątaczek po zakończeniu koncertu 9 maja w Miejskim Domu Kultury w Radomsku.


Tak naprawdę dla ok. 250 osób – miłośników tego rodzaju grania było to niesamowite spotkanie i niezapomniana impreza. Koncert rozpoczął zespól” Mamrot” (z którym wywiad znajdziecie w następnym numerze). Jako początkujący mieli mało swoich „kawałków”, ale poderwali publiczność piosenkami bardziej znanych zespołów punkowych wykonując je znakomicie. I rozpoczęło się pogoń – większa część publiczności ruszyła do „tańca szarpańca”. Później wystąpił zespół „Coldlight”, którego wokalistą jest uczeń naszej szkoły. Kolejnym punktem festiwalu był „Refog”, w którego składzie również znalazł się nasz kolega z Elektryka. Należy dodać, że znakomicie śpiewał i czuł się na scenie jak ryba w wodzie Koncert hardrockowy zakończył zespół „Morte” który poruszył publiczność wspaniałą grą na gitarach. Jedno jest pewne – dla takich chwil jak ta w MDKu- warto żyć, bo to jest coś niesamowitego kiedy młodych ludzi łączy nie tylko młodość, ale także miłość…do muzyki. Natalia Rozpończyk kl. IINyk

SPRAWIEDLIWIE, BO UCZEŃ TO TEŻ CZŁOWIEK

Matury już za nami… na pewno wszyscy odetchnęli z ulgą: i maturzyści, bo stres za nimi, i nauczyciele pracujący w komisjach egzaminacyjnych, i uczniowie, bo wreszcie uczą się tam, gdzie powinni (czyli w przypisanych salach lekcyjnych) no i oczywiście dyrekcja szkoły, która musiała wszystko zaplanować i zorganizować, aby wszystkie trybiki maturalnej machiny chodziły, tak jak trzeba. Dlatego postanowiłyśmy poprosić Panią Dyrektor Barbarę Bąk o ocenę tegorocznej matury. Natalia : Czy łatwo jest pod względem logistycznym zaplanować maturę ? Barbara Bąk: Nie wiem czy łatwo, po prostu wymaga to włożenia pewnej pracy dlatego, że zaczyna się w zasadzie przygotowania matury we wrześniu. Wtedy rozdaje się uczniom deklaracjei gdy te deklaracje wpłyną to trzeba później zrobić listy uczniów zdających różne tematy na egzaminie. Kiedy te są gotowe wtedy następuje przydział do poszczególnych klas. Aby było sprawiedliwie każdy uczeń losuje klasę, w której będzie zdawał egzamin. Ponieważ w każdej Sali będą uczniowie z różnych klas to można również w pewnym stopniu wyeliminować jakąś niesamodzielną pracę. We wrześniu uczniowie składają wstępne deklaracje i wybierają sobie tematy pracy z języka polskiego.

SPRAWIEDLIWIE, BO UCZEŃ TO TEŻ CZŁOWIEK

Zwykle co roku przystępujemy do matury próbnej w tym roku były 2 takie matury, w ubiegłym roku też. Jedna przygotowana przez wydawnictwo OPERON, druga przez Centralną Komisję Egzaminacyjną. Uczniowie przystąpili do obydwu i praktycznie pisali już w tych salach w których będą pisać potem prawdziwe egzaminy w maju. Mieli okazję oswoić się z procedurą matury i z daną salą. Nawet mniej więcej wiedzieli już, które miejsce zajmą w sali dlatego, że miejsca ułożone są alfabetycznie. Oczywiście w trakcie roku pojawiają się niekiedy zmiany, są one spowodowane zwykle takim faktem, że cześć uczniów rezygnuje z matury a część z kolei jeszcze zmienia przedmiot. Ale nad wszystkim czuwa pan Karol Leśniak, który wszystkie dane ma zamieszczone w programie Hermes i kiedy trzeba nanosi poprawki. Wszystkie dane wysyła do Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej. Ewa: Czy zdarzają się czasami jakieś wpadki podczas matury? B. B.: Raczej nie, dlatego, że w naszej szkole przeprowadzane są dwie matury próbne, które pozwalają w pewien sposób błędy wyeliminować. Oczywiście wszystko zależy od uczniów, jeśli uczeń prawidłowo wypełni deklarację wpisując prawidłowo swoje dane, zdawane przedmioty i złoży podpis to my mamy gwarancje, że z naszej strony nie ma pomyłki. Ostateczne jednak zmiany nanosi się w momencie gdy uczniowie są dopuszczeni do matury. Wtedy usuwa się z programu Hermes tych, którzy są nie promowani albo zrezygnowali z matury i w tym momencie otrzymujemy już te właściwe listy i od nich nie ma odwołania. Na szczęście nie zdarzyło nam się od kiedy są matury, żeby był jakikolwiek błąd. Natalia : Jak wygląda procedura dostarczania arkuszy egzaminacyjnych? B.B.: Arkusze dostarczane są do szkoły między 5 a 7 rano, odbiera je pan dyrektor i jeszcze jeden członek szkolnego zespołu egzaminacyjnego i wędrują do sejfu, czyli Kancelarii Dokumentów Niejawnych, gdzie nikt do nich nie ma dostępu. Dopiero, gdy zbliża się godzina 9 to pani sekretarka wyjmuje je w obecności dyrektorai przedstawiciela zespołu nadzorującego w danej Sali, który zjawia się jako pierwszy. Odbywa się to przy obecności jednego z uczniów i wtedy zafoliowane arkusze rozdzielane są na konkretne sale. Ewa: Co sprawia najwięcej trudności w przygotowaniu tych matur? B.B.: Chyba dwie rzeczy: po pierwsze wyegzekwowanie od uczniów deklaracji, które muszą być napisane czytelnie. Druga sprawa, która sprawia trudność to moment, gdy uczniowie zmieniają deklaracje w lutym, starają się to robić w ostatniej chwili. Zmiany deklaracji na nieszczęście wypadają w czasie ferii i zawsze znajdzie się pewna grupa osób, która nanosi zmiany dosłownie za pięć dwunasta i wtedy to właśnie najłatwiej o pomyłkę. Natalia: Jak wspomina Pani Dyrektor swoją maturę? B.B.: Moja matura była bardzo dawno, będę miała właśnie rocznicowe spotkanie niedługo. Jak wspominam maturę ? Matura była zupełnie inna niż teraz bo wtedy się zdawało obowiązkowo matematykę i język polski pisemnie a ustnie zdawało się język polski i język

SPRAWIEDLIWIE, BO UCZEŃ TO TEŻ CZŁOWIEK

obcy, historię obowiązkowo i wybrany przedmiot. Ja o ile pamiętam zdawałam tylko maturę z fizyki, a z reszty byłam zwolniona, bo w myśl panujących wtedy przepisów kto miał piątkę lub czwórkę w ostatniej klasie z danego przedmiotu był zwolniony – mnie szczęście dopisało. Ewa: Co sprawiło Pani największą trudność podczas matury? B.B.: Chyba matematyka, bo były dość trudne zadania.. Za moich czasów było 5 zadań z nich trzeba było wybrać 3 i pamiętam chyba z trygonometrii to były zadania, takie bardzo rozbudowane i dość długo siedzieliśmy nad tymi zadaniami. Natomiast śniło mi się, że nie zdałam z języka polskiego ale okazało się, że zdałam, i to na piątkę widocznie śni się na odwrót. Natalia: Czy rodzina w jakiś sposób nie odczuwa tego, że Pani tym maturom poświęca tyle czasu ? B.B.: Dużo prac wykonuję w domu, ponieważ potrzebny jest do tego absolutny spokój. Szczególnie gdy się przydziela egzaminy ustne. Ja mam takie dobre serce i uważam, że uczeń to też jest człowiek, powiedzmy – takie moje odkrywcze stwierdzenie. Nie wiem czy to robię dobrze, ponieważ być może uczniowie maturę by chcieli skończyć wcześniej, ale ja zawsze staram się tak rozłożyć te terminy matur ustnych, żeby nie były blisko siebie, a uczeń mógł się do nich bez stresu przygotować. To jest trudne, ponieważ trzeba też zwrócić uwagę na to, żeby nie egzaminował nauczyciel, który uczył w ostatnim roku. Rzeczywiście wtedy trzeba te 2 czy 3 popołudnia poświecić w domu bo w szkole się raczej tego nie zrobi, a później to już jakoś samo się dzieje. W tym roku dużo pomogła mi pani Halina Jurczyk oraz panie z administracji za co serdecznie im dziękuję. Natalia: Bardzo dziękujemy zapoświęcenie nam czasu na tę krótką rozmowę. Mamy nadzieję, że przyszli maturzyści wezmą sobie te słowa głęboko do serca i wypełnią w terminie wszystkie formalności, bo przygotowanie matury to- jak widać -prawdziwy slalom gigant. Tegoroczni maturzyści byli zadowoleni z przebiegu egzaminu, co potwierdza, że Pani Dyrektor ma naprawdę dobre serce. Rozmawiały: Natalia Rozpończyk i Ewa Maniecka

I znowu my!

Udało się! Nasi koledzy jako jedyni zgarnęli wszystkie nagrody w III edycji Powiatowego Konkursu Dziennikarskiego na najlepszy reportaż prasowy oraz reportaż filmowy. W zmaganiach wzięły udział 22 zespoły. W czerwcu w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych nr 1 w Radomsku odbyło się rozstrzygnięcie Konkursu Dziennikarskiego. W tym roku poziom prac nie był najwyższych lotów – jak podkreślili organizatorzy- niemniej jednak już sam udział był wyróżnieniem. Uczniowie mogli w grupach 3-osobowych nakręcić reportaż filmowy lub napisać prasowy na jeden z dwóch tematów. Nasi uczniowie zgłosili trzy prace, dwie z nich zostały nagrodzone wyróżnieniami. Należy w tym miejscu dodać, że byli to jedyni nagrodzeni uczestnicy konkursu. W kategorii reportaż prasowy nagrody otrzymali: Adrian Mesjasz, Krzysztof Pianka, Maciej Stanik, zaś w kategorii reportaż filmowy nagrodzeni zostali: Arkadiusz Mielczarek, Łukasz Rak, Adam Ociepa – wszyscy z klasy IIA. - Wiedzieliśmy, że zajmiemy wysoką lokatę, ale nie wiedzieliśmy, że będziemy jedynymi nagrodzonymi – mówi z uśmiechem Krzysiek. Jego radość podziela drugi z laureatów Arek: Jestem bardzo zadowolony, a jednocześnie ogromnie zaskoczony, że udało nam się zająć tak wysoką pozycję. Oczywiście taki sukces bardzo cieszy. Uczniów do konkursu przygotowywała prof. Aneta Jędrzejczyk. Nasi koledzy za swój wkład i poświęcenie zostali dodatkowo nagrodzeni szóstkami z języka polskiego. Zwycięzcom serdecznie gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów.

Humor szkolny wygłupiaj się sięgnął sam po papieroska, lekko szumi mu w głowie. Przerzuca kartki Playboya, zaciąga się z widoczną przyjemnością i wreszcie rzuca od niechcenia znad kolejnej rozkładówki: - Kurna... tata... i kto to wszystko zarywa? No kto to wszystko zarywa??? - Prymusi, synu, prymusi... W szkole pani kazała napisać zdanie o jednym ptaku. Jaś się zgłasza: Przyszedł tatuś do domu upity jak szpak. Pani: No Jasiu tak nie wolno, a ułóż mi zdanie z dwoma ptakami.

Pani przedszkolanka pomaga dziecku założyć wysokie, zimowe butki. Szarpie się, męczy, ciągnie... - No, weszły! Spocona siedzi na podłodze, dziecko mówi: - Ale mam buciki odwrotnie... Pani patrzy, faktycznie! No to je ściągają, mordują się, sapią... Uuuf, zeszły! Wciągają je znowu, sapią, ciągną, ale nie chcą wejść..... Uuuf, weszły! Pani siedzi, dyszy a dziecko mówi: - Ale to nie moje buciki.... Pani niebezpiecznie zwężyły się oczy. Odczekała i znowu szarpie się z butami... Zeszły! Na to dziecko : ...bo to są buciki mojego brata ale mama kazała mi je nosić. Pani zacisnęła ręce mocno na szafce, odczekała, aż przestaną jej się trząść, i znowu pomaga dziecku wciągnąć buty. Wciągają, wciągają..... weszły!. - No dobrze - mówi wykończona pani - a gdzie masz rękawiczki? - W bucikach. Dyrektor szkoły przechodzi korytarzem obok klasy, z której słychać straszny wrzask. Wpada, łapie za rękaw najgłośniej wrzeszczącego, wyciąga go na korytarz i stawia w kącie. Po chwili z klasy wychodzi kolejnych trzech młodzianów, którzy pytają: - Czy możemy już iść do domu? - A z jakiej racji? - No... przecież skoro nasz nowy pan od matematyki stoi w kącie, to chyba lekcji nie będzie, prawda? Syn wrócił do domu z samymi dwójami na świadectwie. Ponieważ ojciec przez cały rok suszył mu głowę o oceny i czepiał się nauki, syn bał się jak diabli pokazać świadectwo. Ojciec jednak, zamiast rzucać gromy i lać paskiem, zaprosił syna na fotel. Syn usiadł niepewnie. Ojciec wyjął papierosy: - Zapal synu... - Tata, no co ty, ja nie palę... - Pal, synu! Zapalili. Po chwili ojciec otworzył barek i wyjął szkocką. - Napij się, synu... - Tata, daj spokój, ja nie piję... - Pij, jak ojciec daje! Napili się. Ojciec wyjął zza

Humor szkolny

tapczanu Playboya. - Masz, oglądaj... - No nie, tata, nie Jasio: Przyszedł tatuś do domu upity jak szpak, w drzwiach wyciął orła. Pani: A z trzema? Jasio: Przyszedł tatuś do domu upity jak szpak w drzwiach wyciął orła i puścił pawia. Pani: A z pięcioma? Jasio: Proszę pani ja mogę od razu ułożyć z sześcioma. Pani: Dobrze, ale wymyśl coś ładnego. Jasio: Przyszedł tatuś do domu upity jak szpak , w drzwiach wyciął orła, puścił pawia aż mu poleciały dwa gile z nosa i dalej poszedł pić na sępa Przybiega dzieciak na stację benzynową z kanistrem: - Dziesięć litrów benzyny, szybko! - Co jest? Pali się? - Tak, moja szkoła. Ale trochę jakby przygasa. Do szkoły zaproszono fotografa i nauczyciel namawia dzieci, by każde kupiło odbitkę zdjęcia grupowego. - Pomyślcie tylko, gdy już będziecie dorosłe, popatrzycie na fotografię i powiecie: "To Ania, teraz jest prawnikiem" albo "To jest Krzyś. Teraz jest lekarzem." Na to cienki głosik z tyłu sali: - A to jest nauczyciel. Teraz już nie żyje. Nauczyciel pyta: - Jasiu, ile miałeś lat w ostatnie urodziny? - 7 - A ile będziesz miał w następne? - 9 - Siadaj, pała! - Niech to, pała w urodziny... Nauczycielka w szkole pyta Jasia. - Jasiu, powiedz co mamy z gąski? - Smalec. - No dobrze Jasiu, ale co jeszcze? - Smalec. Dobrze, powiedz mi, co masz w poduszce? - Dziurę. - A co jest w tej dziurze? - Pierze. - No to co mamy z gąski? - Smalec. Jaś do nauczycielki: – Ja to nie chcę nic mówić, ale mój tata powiedział, że jeśli jeszcze jedna uwaga znajdzie się w dzienniczku, to się komuś zdrowo oberwie. - Ech, ta 7B! Nie wytrzymam z tymi baranami! Pytam ich kto wziął Bastylię, a oni krzyczą, że to nie oni! - Niech się pan tak nie denerwuje - uspokaja dyrektor - może to rzeczywiście ktoś z innej klasy. Szkoła. Lekcja. Nauczyciel: - A teraz Wowa do tablicy! Wowa: - Iwanie Iwanyczu, ja się nie nauczyłem. - Dlaczego? - Wczoraj mojego brata wypuścili z więzienia, gdzie siedział 15 lat za zamordowanie nauczyciela. - Myślisz, że mnie nastraszysz! Siadaj - cztery. Jasio na lekcji matematyki ciężko zamyślony "...ehh i co ja mam teraz zrobić, Gocha z 3b mówi, że jest w ciąży, Kryśka z 2a to samo, nie ma kasy na jedzenie, że już o alkoholu i papierosach nie mówie, starzy przestali dawać pieniądze, będzie trzeba zrezygnować z alko albo fajek...ale wszyscy będą się wtedy ze mnie śmiali..." Z zamyślenia wyrywa go nauczycielka: - Jasiu, ile jest 2 x 3? - Sześć, żebym ja miał pani problemy... W szkole: - Hej, ty tam, pod oknem - kiedy był pierwszy rozbiór polski? Pyta nauczyciel. - Nie wiem. - A w którym roku była bitwa pod Grunwaldem? - Nie pamiętam - To co ty właściwie wiesz? Jak chcesz zdać maturę? - Ale ja tu tylko kaloryfer naprawiam. Przygotował Oskar Siwko

Humor szkolny

Humor z zeszytów szkolnych: • Współczesna Matka- Polka to według mnie kobieta ( czasami mężczyzna). • Tytułowy bohater Giaura G.G.Byrona to przykład oksymoronu bohaterskiego. • Kordian jako powieść jest dramatem romantycznym. • Stanisław Wokulski próbuje uwieść Izabelę Łęcką od środka, pomagając jej ojcu finansowo. • Symboliczną granicą są ściany i sufity kamienicy pani Kolichowskiej. • Nowela miałaby inny koniec, gdyby Rzepowa dyskretnie oddała się Zołzikiewiczowi na samym początku zalotów. • Jeśli chodzi o ukształtowanie i ułożenie tekstu to wiersz składa się z dwóch zwrotek. • Zosia posiadała dużo uboższe słownictwo i wachlarz zachowania się w towarzystwie. Telimena zaś jest figurą w tej kategorii. • W Panu Tadeuszu Telimena została ukazana jako kokieteryjna i lekko zdesperowana panna poszukująca pilnie męża. Przygotowała Aneta Jędrzejczyk

Wykład z kluczem

„Nie ma drogi na skróty prowadzącej przez życie, kto myśli inaczej wpada w poważne problemy” – w tych słowach najkrócej można by zamknąć wykład, który wygłosił Robert Tekieli w Miejskim Domu Kultury podczas spotkania z młodzież w ramach obchodów X Radomszczańskich Dni Rodziny. W piątek 5 czerwca w MDK odbył się wykład dotyczący różnego rodzaju uzależnień, który poprowadził Robert Tekieli – znany dziennikarz, animator kultury niezależnej, były prowadzący program „Jarmark cudów”. Tekieli w bardzo obrazowy sposób opowiadał o duchowych zagrożeniach cywilizacji, na jakie może natknąć się młody człowiek. Przytaczał opowieści z życia osób, które gościł w swoim programie, a wszystko po to, by uzmysłowić zgromadzonym na sali słuchaczom powagę poruszanych przez niego tematów. Była więc mowa o alkoholizmie, zażywaniu narkotyków i szkodliwym w skutkach paleniu papierosów, o sektach ujawniających się szczególnie w czasie wakacji. Dla wszystkich zaskoczeniem było jednak podjecie przez autora tematu okultyzmu oraz klątw, które tylko pozornie nie uczestniczą w naszym codziennym życiu. Wśród wymienionych przez redaktora naczelnego czasopisma „Brulion” zagrożeń znalazły się nie tylko muzyka rastafariańska czy karty tarota, ale także zbyt długie przebywanie przed ekranem komputera czy np. przywiązywanie czerwonej wstążeczki do wózka z dzieckiem. Według prowadzącego już wtedy możemy łatwo znaleźć się w rękach demona. Dla nas młodych słuchaczy było to trochę niezrozumiałe. Niemniej jednak większość rad i wskazówek była bardzo trafna. Sylwester Górniak

Redakcja

Red. nacz. Aneta Jędrzejczyk Zca red. nacz. Jagoda Dratwińska, kl. IIL Sekr. red. Paulina Grabińska, kl. IM Korektor: Jakub Siwczyk, kl. IL Graficy: Artur Powroźnik, Tomasz Sieradzki, kl. IL Fotoreporter: Zbyszek Jankowski, kl. IIB Reporterzy: Górniak Sylwester, kl. IL Grabinska Paulina, kl. IM Karlińska Sylwia, kl. IM Lipińska Monika, kl. IIL Maniecka Ewa, kl. IIN Marczyński Daniel, kl. IL Marusiński Grzegorz, kl. IK Rozpończyk Natalia, kl. IIN Siwko Oskar, kl. IL Skórka Ewelina, kl. IL Sobczyk Katarzyna, kl IIM Wiśniewski Piotr, kl. IIC Tu nas znajdziesz: www.mam.media.pl Login: mam Hasło: qmam oraz na stronie www.zse–e.edu.pl